Dodaj do ulubionych

Pytanie do Was drogie Emamy.

08.05.13, 22:37
Dobry wieczór, podczytuję Was od dawna, piszę dopiero dziś i od razu z pytaniem.

Jakie warunki w dzisiejszej rzeczywistości musi spełnić młoda para, żeby z czystym sumieniem zacząć starać się o dziecko? Nie chodzi mi oczywiście o chęci, dojrzałość i inne duperele, tylko twardo i na temat (Waszym zdaniem oczywiście).

1. Czy para musi być w jakimś określonym wieku (jakim?) posiadać jakiś określony staż związku, być narzeczeństwem/małżeństwem?
2. Czy musi być po studiach/w trakcie lecz pod koniec? (nie pytam o kwestię wykształcenia, raczej o potencjalne konflikty interesów)
3. Posiadać prace/ stałe prace/ prace koniecznie na umowę
4. posiadać stały przychód w wysokości?
5. posiadać oszczędności w wysokości?
6. wynajmować własne/ posiadać własne mieszkanie/ dom/ mieć w planach kupno/budowę?
7. posiadać samochód rodzinny na tzw. lata?
8. posiadać przynajmniej jedną osobę w bliskim otoczeniu do pomocy?

Dlaczego pytam? Bo jestem wkurzona. Jesteśmy młodymi ludźmi, z masą energii, spełniającymi większość (w mniejszym lub większym stopniu) powyższych "wymogów", żyjemy na poziomie więcej niż przyzwoitym, bardzo chcielibyśmy mieć dziecko.

Niemniej jednak CAŁE (dosłownie) otoczenie znajduje dziwne upodobanie w wytykaniu nam kolejnych "ale". Od rodziców czy wręcz dziadków, po znajomych bliższych i dalszych. "Ale" te oscylują właśnie wokół w.w. pytań. Typu "no tak, macie samochód, ale sportowy i kilkuletni", "no tak, ale ty przecież chciałaś zrobić drugi kierunek", "no tak, ale to mieszkanie takie małe". Wszystko okraszone jowialnym "macie czas".

Dosłownie nikt wśród naszych rówieśników nie ma dzieci (ok. 25 lat), jeżeli już to wśród dalszej rodziny, jakichś koleżanek z rodzinnej mieściny etc. Nikt też ich nie planuje.

Gwoli wyjaśnienia- nie jesteśmy idiotami, którzy wpadli na pomysł, żeby zrobić sobie dzidziusia. Zarabiamy porządne pieniądze (choć nie opływamy w bogactwa), mimo tego, że w dzisiejszych czasach żadne zatrudnienie nie jest pewne. Kredytów nie mamy, zaskórniaków ilość znikomą, mieszkanie ładne i zadbane (65 m2) w dużym mieście. Oboje kończymy studia, w planach być może kontynuacja edukacji. Jesteśmy razem od 8 lat, kochamy się, ślubu nie planujemy. W okolicy żadnej rodziny, bliscy przyjaciele. Tryb życia aktywny, hobby, wyjazdy.

Krystaliczni nie jesteśmy, ale ja nie o tym.

Chodzi mi raczej o to, że chcą dorównać tym wszystkim "wymaganiom" prędzej skończymy jako czterdziestoletni "młodzi rodzice" (z całym szacunkiem dla takowych smile ) niż wariant który odpowiada nam samym- pierwsze dziecko w przeciągu 2-3 lat.

Wiem, wiem, powiecie- nie słuchajcie innych. Ale również nie to chcę usłyszeć. Jako, że podczytuję Was i szanuję m.in. jako niezłe kompendium wiedzy medycznej/prawnej/życiowej smile zwracam się z tym pytaniem do Was. Za historię tego jak wyglądała Wasza sytuacja ekonomiczno/życiowa gdy zdecydowałyście się na dziecko, również bym się nie obraziła.

Czyli- jaki status życiowy trzeba osiągnąć, żeby świadome powołanie na świat potomka nie było już lekkomyślnością?

Pozdrawiam i z góry b.b. dziękuję.
Obserwuj wątek
    • podkocem Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 08.05.13, 22:46
      Para musi byc na tyle dojrzala by nie konsultować swoich decyzji o dziecku.
      Zarówno o pierwszym jak i o drugim zadecydowaliśmy SAMI, o planach nikogo nie informowaliśmy tylko zakomunikowaliśmy kiedy ciąża była już potwierdzona. Takich spraw nie konsultuje się z otoczeniem i już, ale do tego trzeba dojrzeć, a skoro otoczenie i ich pierdylion punktów i podpunktów Was uwiera, to znaczy że otoczenie ma rację, za bardzo jesteście od tego otoczenia zależni (finansowo / emocjonalnie) i gotowi nie jesteście.
    • na_pustyni Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 08.05.13, 22:50
      Gdybym tak racjonalnie podeszla do macierzynstwa, to na pewno do tej pory bylabym bezdzietna.
    • nangaparbat3 Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 08.05.13, 22:51
      Hmmm...
      Mielismy czternastoletniego malucha, a jak mała skończyla rok zdalam egzaminy (wtedy byly egzaminy) na drugi kierunek. Rodzicow nie pytalismy o zdanie. Nie sądziliśmy rowniez, ze checi i dojrzalość to duperele. Wierzylismy w swoje siły.
      • dontbesillydarling Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 08.05.13, 22:54
        hmm, może inaczej smile
        nie konsultujemy swoich planów z otoczeniem na zasadzie "mamo, co ty na to, żeby zostać babcią?" niemniej jednak, kiedy z rozmów wszelakich, prowadzących mniej lub bardziej żartobliwym tonem wiecznie wynika to samo, czyli niekończące się tasiemce w rodzaju "w dzisiejszych czasach, to samolubność..." "w waszym wieku, to dzisiaj nikt się nie dezycuje", "bez takich a takich możliwości finansowych, to zwykła głupota" etc, to człowiek zaczyna się zastanawiać.
      • czar_bajry Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 08.05.13, 22:56
        Nie należy pytać/ informować najbliższego i dalszego otoczenia o swoich planach, jak już będziesz w ciąży to im powiesz o radosnej nowinie
    • thegimel Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 08.05.13, 22:54
      Powiem tak: na dziecko zawsze jest zły czas, bo można mieć większe mieszkanie, lepszą robotę etc. Otoczenie należy olewać. Otoczenie zawsze wie lepiej. Jeśli twierdzilibyście, że dzieci jeszcze mieć nie chcecie, to otoczenie na potomstwo namawiałoby, bo otoczenie przekorne jest.
      Jak macie sytuację stabilną, to starać się o dziecko, a otoczenie poinformować, żeby się odczepiło i tyle.
      • dontbesillydarling Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 08.05.13, 22:57
        po prostu jakkolwiek irracjonalne by się to mogło zdawać, już to do tego stopnia uosabiam tą naszą "ideę", malutkie marzenie, że nie wyobrażam sobie powoływać jej na świat, w którym nie miałaby zapewnionego wszystkiego co najlepsze. jeżeli to "przeracjonalizowanie" to zabijcie mnie, ale trudno mi jest myśleć inaczej smile
        • ida771 Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 09.05.13, 22:53
          a czy tobie rodzice zapewnili wszystko co najlepsze?
    • kkalipso Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 08.05.13, 23:11
      Co ci po tych wszystkich punkcikach jak prawda jest jedna do zrobienia dziecka najbardziej jest potrzebny facet z "jajkami" jeśli takiego masz to się nie obawiaj,nawet w najgorszym kryzysie sobie poradzicie.Całą resztę łatwo stracić.
      • dontbesillydarling Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 08.05.13, 23:30
        No dobrze, to wszystko bardzo pięknie brzmi, niemniej jednak naprawdę żadna z Was nie dążyła do osiągnięcia określonego pułapu chociażby finansowego, przed podjęciem decyzji o macierzyństwie? Nie zrozumcie mnie źle, ja nie wykluczam, że podejście "kochamy się, jesteśmy siebie pewni, mamy dach nad głową i co jeść, wszystko się jakoś ułoży" jest błędne, czy też inaczej- nie sprawdzające się w życiu, i naprawdę nie chodzi mi o zdanie naszej rodziny czy przyjaciół na ten temat, a jedynie o dobra naszego planowanego potomka (brzmi irracjonalnie, i know). po prostu jesteśmy młodzi, nie znamy nikogo w naszym wieku z dziećmi, z jednej strony czujemy, że jesteśmy gotowi, że to ten czas, że mamy takie możliwości, a z drugiej- czy istnieje gorsza rzecz niż skazanie własnego dziecka na życie, dajmy na to w niedostatku, bo rodzicom się "zamarzyło" i ochoczo uznali, że "jakoś to będzie"? co do komentarzu o "chłopie z jajami smile" to posiadam, partner jest dla mnie wsparciem w każdej dziedzinie, pracy się nie boi, życiowo (jak i ja) jest "twardy", marzenia są wspólne, dzieci w planach obecne od x lat, imiona powybierane, jedna sypialnia pusta, prace stałe, a jednak w tyle głowy czai się to paskudne słowo "nieodpowiedzialność".
        • kkalipso Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 08.05.13, 23:42
          Jeśli masz 25 lat to daruj sobie-masz jeszcze czas.Czuć,że wcale nie jesteś tego taka pewna,że chcesz dziecka.Zarabiaj pieniądze,pracuj - może kiedyś osiągniesz ten stan kiedy poczujesz się bezpiecznie finansowo.Czego życzę smile
        • esr-esr Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 09.05.13, 07:54
          wy już macie określony pułap finansowy, wg tego co piszesz. dla mnie najważniejsze było osiągnięcie określonego pułapu zawodowego, żebym mogła więcej czasu poświęcić dzieciom i nie bać się, że wrócę na rynek pracy jako 40-letnia pani bez doświadczenia. tego się bałam najbardziej.
        • kiddy Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 09.05.13, 15:51
          Jasne, że dążyłam do pewnego pułapu. Mamy gdzie mieszkać, głodni nie chodzimy, goli też nie. Tylko że w tym wszystkim można się zapętlić. Jaką mam gwarancję, że za rok czy dwa moja sytuacja finansowa będzie przynajmniej tak samo dobra? Bo ja bym chciała, żeby nie była gorsza, a jak będzie lepsza to świeeetnie. Można tak "zapewniać sobie odpowiedni status" latami i dzieci nie mieć. To jest kwestia własnej oceny, oczekiwań, gotowości na dziecko.
        • dziennik-niecodziennik Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 09.05.13, 16:17
          > No dobrze, to wszystko bardzo pięknie brzmi, niemniej jednak naprawdę żadna z W
          > as nie dążyła do osiągnięcia określonego pułapu chociażby finansowego, przed po
          > djęciem decyzji o macierzyństwie?

          tylko wiesz, sprawa jest taka że wasz status materialny podczas bycia rodzicami moze sie zmienić drastycznie i to kilka razy. uzalezniac decyzję od tego to sie w zyciu nie doczekacie...
        • ida771 Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 09.05.13, 23:06
          Jestes jeszcze bardzo młoda mentalnie jesli uważasz ze wszystko w życiu zaplanujesz, że wszystko dasz radę miec pod kontrolą. Nie da się. W życiu planowanie i kontrola sprawdzają się do pewnego momentu. Niezbędne jest jeszcze szczęście i czasem właśnie szalone decyzje, akty odwagi, ponoszenie ryzyka. Młodośc, zdrowie i płodnośc nie jest nam dana raz na zawsze i nie wszystkim jest dana. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie że odkładanie macierzyństwa na później jest nieodpowiedzialne.
    • niuniek3 Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 08.05.13, 23:22
      Owszem mieliśmy pracę dobrą (ale nie żeby umowa o pracę).
      Dość duże doświadczenie dobre zarobki i duże perspektywy.
      Mieszkania nie. Ale i kredytu nie.
      Auto byle jakie. Ale poczulam zew macicy i juz; )
      Urodzilam w wieku 27 lat. I nie uważam że to wcześnie. Wręcz przeciwnie.
      W czasie ciąży zmienilam pracę, kupiliśmy mieszkanie i nowe auto. Pol roku po porodzie mąż zmienil pracę.
      Nie uważam że należy robić dzieci bez głowy przy braku perspektyw. Ale dobre perspektywy wystarczą.
      W drugą ciążę już nie było tak latwo zajść i dzisiaj jestem starą ciężarną - przynajmniej tak się czuję.
    • zuwka Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 08.05.13, 23:51
      Serio konsultujecie swoje plany prokreacyjne z innymi? Skoro sami nie czujecie się na tyle dojrzale, żeby podjąč tę decyzję samodzielnie, bez konsultacji z bliskimi i z forum, to może się wstrzymajcie?
    • nabakier Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 09.05.13, 08:05
      Oczywiście, że rozsądny człowiek dąży do osiągnięcia jakiegoś pułapu zabezpieczenia bytowego, zanim się radośnie rozmnoży. I z tym jest obecnie trudniej, niż np. 30 lat temu. Ponadto standardy się podniosły, więc byle micha ryżu z omastą nie starcza do uznania rodziny za zabezpieczoną.
      Osobiście współczuję młodym ludziom. Praca na umowie śmieciowej, mieszkanie wynajęte, bo o kredyt trudno, wykształcenie wcale nie umożliwia sensownej pracy.

      Ja czekałam z dziećmi na "po studiach", czyli trochę popracowałam (etat), mieszkanie (służbowe, ale bezterminowe, czyli na wychowawczym nie mogli mnie z niego wyrzucić, po wychowawczym wiedziałam, że praca na mnie czeka), urządzenie mieszkania (żeby nie mieszkać jak dziad), samochód też był ważny, bo to było na wsi.
      I spokojnie zachodziłam w ciążę. Nie wyobrażam sobie inaczej.
      Dziś rzadko który młody człowiek może czuć się bytowo bezpieczny, jeśli nie jest zamożny "z domu". Nie wiem, co by było ze mną dziś. Pewnie i tak by mnie "sparło" rodzicielsko, ale z pewnością byłoby bardziej nerwowo.
      • nabakier Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 09.05.13, 08:36
        O, proszę: To nie jest świat dla młodych ludzi
    • kocianna Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 09.05.13, 08:10
      Apetyt rośnie w miarę jedzenia.
      Najpierw "mamy stałe zlecenia, wynajętą kawalerkę, bierzmy się za dziecko"
      Aha, ale w wynajętej... na zleceniach...
      OK, mamy etaty, własną kawalerkę z kredytem, bierzmy się za dziecko
      Ale dziecko w kawalerce... i ten kredyt... żłobek?
      OK, mamy 6000 we dwoje, dwa pokoje, dziecko?
      Chcecie oddać dziecko obecej babie na wychowanie i wracać do pracy? I zrezygnować z sypialni?
      OK, mamy 20 000, domek z ogródkiem, dziecko?
      No jak to, nie opłacicie porodu w prywatnej klinice? Nie zapiszecie malucha na balet i tenis dla niemowląt? Chcecie zamknąć dziecko na 500 metrach ogrodu?
    • mayaalex Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 09.05.13, 08:28
      U mnie podstawowym kryterium byla, jak to ktos juz ladnie okreslil wyzej, chcica smile reszta jest mniej wazna, choc u mnie chcica wystapila gdy wiedzialam, ze jestem finansowo zabezpieczona na bardzo dobrym poziomie. Albo raczej gdy skonczylam 35 lat i hormony zawladnely mna totalnie.
      25 lat to rzeczywiscie wczesnie, macie czas, zwlaszcza jesli nie jestes do konca pewna czy to juz. Ale nie czekaj zbyt dlugo bo nigdy nie wiadomo, ile Wam zajmie "zajscie". A jesli jestes pewna, ze to juz to bierzcie sie do roboty, NIE powiadamiajac otoczenia o staraniach. Powiadomicie o ciazy, i to raczej po 12-14 tygodniu.
      Powodzenia smile
    • kocianna Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 09.05.13, 08:32
      A tak w ogóle... podstawa to bidet jest, bidet, pamiętaj. Masz bidet, staraj się o dziecko.
      • kolibeer2 Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 09.05.13, 08:40
        A mi przyszło do głowy jeszcze jedno wytłumaczenie - może rodzice podświadomie trochę chcą cię odwieść od pomysłu z dzieckiem , bo mają nadzieję na ślub i że to dziecko kiedyś tam " ślubne" będzie ?
    • default Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 09.05.13, 08:49
      dontbesillydarling napisała:

      > Dobry wieczór, ........... itd.

      Napisałaś tyle, że w tym czasie już spokojnie zdążylibyście zrobić dziecko - gdybyś /gdybyście naprawdę go chcieli. Jak dla mnie (tzn. takie odnoszę wrażenie) na razie rzeczywiście nie jesteście przekonani. Wbrew temu co piszesz ("nie jesteśmy idiotami, którzy wpadli na pomysł, żeby zrobić sobie dzidziusia") wydaje się, że jednak póki co bardziej widzicie to ewentualne dziecko jako taki niezbędny, tradycyjny element rodziny, takie "must-have" . Poczekaj, aż przyjdzie taki moment, że nie będziesz rozkminiać za i przeciw, tylko po prostu zajdziesz i już smile
    • suazi1 Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 09.05.13, 09:07
      Kurczę, gdyby tak każdy kalkulował, kiedy jest najlepsza pora na dziecko, to gatunek ludzki dawno by już nie istniał. Nie słuchać głupich komentarzy i do roboty wink.
    • lauren6 Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 09.05.13, 09:12
      > Niemniej jednak CAŁE (dosłownie) otoczenie znajduje dziwne upodobanie w wytykan
      > iu nam kolejnych "ale".

      Może boją się, że dziecko będzie Waszą fanaberią i chcą sprawdzić, czy na 100% jesteście pewni swojej decyzji? Jak ktoś pragnie mieć dziecko to brak M4 i 100 000 zł oszczędności na lokacie nie stanowi problemu.

      > Dosłownie nikt wśród naszych rówieśników nie ma dzieci (ok. 25 lat), jeżeli już
      > to wśród dalszej rodziny, jakichś koleżanek z rodzinnej mieściny etc. Nikt też
      > ich nie planuje.

      Jestem starsza od Ciebie i też jesteśmy wyjątkiem wśród naszych bezdzietnych znajomych. Większość albo nie planuje dzieci, albo planuje w wieku 35+. I to miał być argument, żeby czekać z dzieckiem: bo inni nie mają?

      Do tych 8 punktów, które wymieniłaś dodałabym 9 i imo najważniejszy: dobry zawód w ręku. Praca, zarobki, mieszkanie, samochód - to są rzeczy tymczasowe, ulotne. Dziś może być, źle, ale za rok będzie o wiele lepiej. Lub na odwrót. Jeśli macie dobry zawód, otwarte umysły, nie boicie się pracy to dacie sobie radę, czy z dzieckiem, czy bez niego. Wtedy nie stanowi problemu, że nie ma babci pod ręką, samochód za mały itd. Szuka się lepszej pracy, bierze nadgodziny i stać Was na to.

      Na koniec dodam, że takie wątpliwości jak Twoje są normalne wśród rozsądnych ludzi... którzy są przygotowani na posiadanie dzieci. Gorzej jak rozmnażają się osoby, które nie mają takich dylematów, tylko uznają, że skoro bóg dał dzieci da i na dzieci. Z takich akcji biorą się dramaty.
    • tosterowa Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 09.05.13, 09:15
      Sądzę, że trzeba spojrzeć realistycznie - jak macie mieszkanie i pracę to są to dobre warunki dla dziecka. Ale ja nie o tym chciałam.
      Bo jeśli już się zastanawiać nad tym, czy rzeczywiście jesteście gotowi na bycie rodzicami, to nie od strony materialnej, bo to - wbrew pozorom - nie jest najważniejsze, tylko od strony wychowawczo-emocjonalnej. Trzeba zadać sobie pytania: czy jestem odpowiedzialna, czy będę potrafiła prawidłowo opiekować się dzieckiem, czy będę wystarczająco cierpliwa, czy jestem w stanie przez kilka (kilkanaście?) lat myśleć przede wszystkim o dziecku, a później o sobie, czy będę potrafiła przekazać mu wiedzę, przygotować do życia i zadbać o jego rozwój w każdej sferze. A także: czy wybrałam odpowiedniego człowieka na ojca dziecka, czy jest odpowiedzialny, czuły, czy potrafiłby zająć się dzieckiem, czy w razie rozstania nie "zapomni" o dziecku.

      To są ważniejsze kwestie do przemyśleń, a nie sprawy, które tak naprawdę są bardzo powierzchowne i mniej istotne. Nie traktujcie dziecka w kategoriach kolejnego zadania do wykonania, bo wychodzi na to, że o dziecku myślisz w kategoriach przedmiotowych, a to nie o to chodzi.
      Aha, jeśli przejmujesz się cudzą opinią w kwestii WASZEGO rodzicielstwa, to z dużym prawdopodobieństwem jesteście nieodpępowieni, więc polecam najpierw uregulować stosunki z własną rodziną i przestać tłumaczyć się ze swoich planów.

      Podsumowując - do dziecka trzeba być przede wszystkim dojrzałym, albo tę dojrzałość wyrobić w sobie, kiedy to dziecko jest już na świecie. Zastanów się zatem, czy na dziecko rzeczywiście was "stać" smile
    • kozica111 Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 09.05.13, 09:20
      "Czyli- jaki status życiowy trzeba osiągnąć, żeby świadome powołanie na świat
      > potomka nie było już lekkomyślnością"?

      Umiejętność samodzielnego myślenia, podejmowania decyzji i brania za nie odpowiedzialności.

      Może trochę jeszcze poczekaj wink
      • batka.makatka00 Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 09.05.13, 09:46
        Na koniec dodam, że takie wątpliwości jak Twoje są normalne wśród rozsądnych ludzi... którzy są przygotowani na posiadanie dzieci. Gorzej jak rozmnażają się osoby, które nie mają takich dylematów, tylko uznają, że skoro bóg dał dzieci da i na dzieci. Z takich akcji biorą się dramaty. - lauren napisał/a

        ototo!
        Przecież wiesz, że jesteście gotowi i chcecie (bardzo!?). Nie wsłuchujcie się w opinie okołozwiązkowe tylko w siebie. To ważna decyzja ale wszak wiele poważnych macie już na swoim koncie.
      • wtopek tio mieszkanie 09.05.13, 09:48
        macie na współwłasność a jeśli nie to czyje ma być skoro ślubu nie planujecie?
    • kerri31 Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 09.05.13, 10:04
      Na to pytanie nie da się odpowiedzieć, to bardzo elastyczny i indywidualny temat. Nie ma wyznaczników, norm, granic ,które wytyczają możliwość posiadania dziecka lub nie. Ta kwestia opiera się o emocje i dojrzałość a reszta jest mało ważna. Jeśli postrzegasz temat dziecka w kategoriach materialnych i ranią Cię trywialne przytyki najblizszych to znaczy, że nie jesteś gotowa na dziecko, bo tego po prostu nie czujesz.
    • chipsi Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 09.05.13, 10:11
      Zamieńmy się na otoczenie big_grin
      Co prawda oboje z mężem pracujemy ale zarabiamy dosyć marnie, samochód mamy ale 11-letni, mieszkamy w domu z rodzicami i mamy kiepskawe perspektywy na rychłą wyprowadzkę czy zmianę sytuacji zawodowej. I mamy jedno dziecko w wieku wczesnoszkolnym. I co? Wszyscy nas molestują dlaczego nie mamy więcej dzieci, no dlaczego?! Nie chce, nie stać mnie. A tam, głupoty opowiadam.
      Zamienimy się? smile
    • dorotakatarzyna Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 09.05.13, 10:34
      Na pierwsze dziecko zdecydowaliśmy się nie mając nic- ani mieszkania, ani samochodu, ja studiowałam. Po prostu zamarzył nam się syn, i bez większego namysłu przystąpiliśmy do działania. Mieliśmy 23 lata, byliśmy po ślubie. Tyle że rok później trafiło się kolejne dziecko, już nie planowane. Mając trzydzieści lat urodziłam trzecie. I teraz mogę powiedzieć jako doświadczona kobieta wink Gdybym mogła jeszcze raz wybierać, wiedząc to wszystko co wiem teraz, to miałabym tylko to jedno, urodzone po trzydziestce. Żałuję, że się tak pospieszyłam, Żałuję straconych lat, młodości, tego że nie zdążyłam pójść do pracy i zrobić kariery, tego że nie zobaczyliśmy kawałka świata. Dopiero po kilkunastu latach było nas stać na porządne wakacje - co przy pięciu osobach jest naprawdę kosztowne.
      A u was - to chyba rodzicom chodzi o ślub. Boją się, że zostaniesz samotną matką wink
      Pamiętaj, że to wy decydujecie, czy chcecie mieć dzieci, a nie rodzina. Tylko później bez pretensji do rodziców, że nie chcą stale pilnować dziecka, a wy przecież musicie się wyszaleć, bo jesteście młodzi smile
    • daisy Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 09.05.13, 10:37
      Moim zdaniem rodzina nie jest przekonana co do jakości waszego związku. Dlaczego najpierw chcecie dziecko, a nie myślicie o ślubie? Głupia kolejność. Dziecko to zobowiązanie znacznie poważniejsze niż małżeństwo, z nim się nie da rozwieść.
      Więc jeśli nie dojrzeliście do decyzji o wspólnym życiu, to wątpliwe, że dojrzeliście do rodzicielstwa. Tutaj się zgadzam z mamusią i ciociami.
      Weźcie ślub, to na pewno od razu zaczną was namawiać. smile

      A poza tym wasze chęci wyglądają na klasyczne gdybanie i miłe wyobrażalnictwo. Gdybyście rzeczywiście chcieli dziecka, już dawno siedziałabyś na forum "Ciąża i poród", dyskutując o serach pleśniowych, rybie wędzonej i kolorze wód płodowych. smile
    • premeda Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 09.05.13, 11:15
      Na dziecko nigdy nie ma dobrego czasu ja bym patrzyłą na chęci. Jeśli macie w miare stabilną sytuację życiową, a przede wszystkim chęci to jest moim zdaniem dobry czas. Ja mam 32lata i widzę, że sporo czasu zmarnowaliśmy, dopiero zabieramy się za budowę domu (i dziecko musi poczekać) i teraz żałuję tych co najmniej 3-4 lat przeczekanych.
      • agunia777 Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 09.05.13, 11:41
        Otoczenie wcale nie musi wyrażać zgody na Wasze rozmnażanie big_grin My też jesteśmy młodzi, ja jeszcze kończyłam studia, kiedy zdecydowaliśmy się na dziecko. Mąż był po. Mieszkanie było (w kredycie), samochód był, wcześniej też byliśmy aktywni i otwarci na świat. Bardzo pragnęliśmy dziecka - a całe otoczenie, które "radziło nam" pożyć, zaskoczyliśmy tak zdecydowaną nowiną, że rodzina nam się powiększy wink Moja teściowa była trochę zawiedziona, myślała, że parę lat pożyjemy bez dzieci, a tu proszę - obecnie wyobraża sobie życia bez Maćka. Odwiedzamy ją raz w miesiącu i jest przeszczęsliwa. Jeśli jesteście niezależni od rodziców to jest tylko plus w całej tej sytuacji. Mając 25 lat masz wiele energii do urodzenia i stawienia czoła nowym wyzwaniom, które Cię czekają. Macierzyństwo nie jest proste, jest to niejako zmiana trybu życia i wiąże się z kilkumiesięcznym wypadnięciem towarzyskim, ale moim zdaniem im wcześniej tym łatwiej i ..mniej problemowo. Pozdrawiam
    • ashraf Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 09.05.13, 12:20
      Najważniejsze to chcieć dziecka i to we dwoje! Mieć świadomość z czym się to wiąże (ciąża, poród, połóg, opieka nad dzieckiem, mniej czasu dla siebie, na wyjścia itd.). Być stabilnym uczuciowo i emocjonalnie związkiem, nie mieć wątpliwości, że chcę być z tą osobą do końca życia smile Małżeństwo to rzecz poboczna, dla mnie akurat ważna - nie tylko ze względów prawno-podatkowych, ale jako publiczna deklaracja dojrzałości i powagi związku. Studia dobrze mieć, choć dziecko nie musi być przeszkodą w kolejnym kierunku. Na pewno trudno jest za to pogodzić studia, dziecko i pracę, więc może z czegoś trzeba będzie czasowo zrezygnować - do przemyślenia. Praca i dobry zawód to rzecz ważna, bo już sama ciąża generuje wydatki, że nie wspomnę o dziecku (i rosną razem z nim). Wysokość dochodu zależy od Waszego stylu życia, potrzeb. Oszczędności jakieś wypada mieć. Stabilna sytuacja mieszkaniowa to duży plus. Auto wg mnie niezbędne! Bliska osoba do pomocy to skarb, ale bez niej też dacie radę. Ile osób (w tym ja z mężem) wychowuje dzieci za granicą i dają radę!
    • bella_roza Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 09.05.13, 13:08
      dontbesillydarling napisała:

      > 1. Czy para musi być w jakimś określonym wieku (jakim?) posiadać jakiś określon
      > y staż związku, być narzeczeństwem/małżeństwem?
      tak ze 22 to bym widziała jako minimum, małżeństwo niekoniecznie

      > 2. Czy musi być po studiach/w trakcie lecz pod koniec? (nie pytam o kwestię wyk
      > ształcenia, raczej o potencjalne konflikty interesów)
      po skończeniu studiów jeśli się studiuje

      > 3. Posiadać prace/ stałe prace/ prace koniecznie na umowę
      stałe prace lub inny przychód

      > 4. posiadać stały przychód w wysokości?
      w wysokości pozwalającej na życie na im odpowiadającym poziomie + potencjalne utrzymanie dziecka

      > 5. posiadać oszczędności w wysokości?
      żeby pozwalały przeżyc ze 3-6 mcy - ale to warunek ogólny a nie tylko do planowania dziecka, zawsze się powinno takie mieć

      > 6. wynajmować własne/ posiadać własne mieszkanie/ dom/ mieć w planach kupno/bud
      > owę?
      lepiej własne, z wynajmowaniem z dzieckiem ponoć ciężko...

      > 7. posiadać samochód rodzinny na tzw. lata?
      nie wiem co to znaczy samochod na lata ale uważam samochód za niekonieczny dla posiadania dziecka chyba że się mieszka na odludziu gdzie nie ma komunikacji zbiorowej i taksówek

      > 8. posiadać przynajmniej jedną osobę w bliskim otoczeniu do pomocy?
      niekoniecznie ale łatwiej jest gdy się posiada

    • olena.s Re: Pytanie do Was drogie Emamy. 09.05.13, 13:13
      W miarę stabilna egzystencja, co dla mnie oznacza brak długów lub długi spłacane łatwo z jednej pensji (i jeszcze zostaje choćby na skromniutkie życie) i brak poczucia, że coś musze koniecznie zrobić przed dzieckiem (nie wiem, wleźć na Mount Everest, napisać doktorat). Samochód i inne takie kwestie są mniej ważne.
      A rodzinie powieddzcie, że macie straszny kłopot bo chyba nie uda wam się w ogóle mieć dziecka, że się leczycie i wydajecie na to mnóstwo pieniędzy, ale obawiacie się, że jedyna droga będzie adopcja - zaczną was żałowac, a jak się pojawi ciąża to będa zachwyceni.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka