mnb0
25.05.13, 10:23
szybko sie rozchodza...
Dlaczego niektore osoby musza koniecznie wszystkich, nawet obcych ludzi, poinformowac, ze ida na pogrzeb corki znajomych albo kuzyna meza. Podobnie, jesli gdzies byl jakis wypadek, zmarlo dziecko, karetka nie dojechala - od razu pojawi sie chetny, zeby podac linka. Kiedy ktos umrze, ta wiadomosc rozchodzi sie z predkoscia swiatla. Niektorzy ludzie zachowuja sie wtedy jak sepy, koniecznie chca byc tymi, ktorzy jako pierwsi dostarcza smutna wiadomosc. Odnosze wrazenie, ze jaraja sie cudza tragedia i chelpia sie, ze to nie ich spotkala. No ale mozna uronic lezke, posmucic sie, po czym beztrosko wrocic do swoich zajec.
Co sadzicie o tym zjawisku?