Dodaj do ulubionych

emigrantki?

27.05.13, 11:53
Moj pierwszy watek na tym forum, wiec chcialabym sie przywitac.

Czytam te dwa watki dotyczace tego co emigrantkom sie podoba w Polsce, jak rowniez o tym czemu nasze wspolpiszace tutaj wiedza lepiej co u nas slychac, choc w Polsce bywaja tylko krotko, pobieznie lub nie byly kilka lat.
I tak zastanawiam sie czemu te osoby ktorym tak smierdzi w Polsce, ktore tak krytykuja nasza polska rzeczywistosc, ciagle chca tu na polskim forum pisac i co za tym idzie uczestniczyc w zyciu tego forum? Czy to masochizm je do tego zmusza ( w koncu ludzie w Polsce niedouczeni i zawistni) czy chec pouczenia nas jak prawdziwe super zycie na emigracji wyglada ( w koncu my tacy zasciankowi i prowincjonalni) czy tez chca sie z nami tu maluczkimi podzielic swoimi sukcesami, bo my tu szczaw i mirabelki tylko jadamy z nedzy?

A moze nie mam racji tak negatywnie interpetujac ich slowa, moze one chca nas namowic bysmy wszyscy wyjechali tam do nich, do tego wspanialego swiata pelnego tolerancji, przyjaznych ludzi, komfortu i ciagle pelnej lodowki pelnej oczywiscie najdzikszych przysmakow ze wszystkich stron swiata kulinarnego. Moze to ich dobre serduszka nie moga wytrzymac ze smutku, patrzac na nasza polska nedze i glod, na nasz ciezki los?

No bo coz innego to moze byc?



Obserwuj wątek
    • rosapulchra-0 Re: emigrantki? 27.05.13, 12:33
      Gratuluję debiutu! big_grinbig_grinbig_grin
      I mirabelki to ja sobie wypraszam, rosną w moim ogrodzie, mają bardzo smaczne owoce! suspicious
      • naturalna59 Re: emigrantki? 27.05.13, 12:44
        smile mirabelki i szczaw to dania jednego z naszych poslow ktorymi w dziecinstwie zagryzal glod, co poleca bardzo i teraz, ze zdrowe i i za darmo. a w naszej ojczyznie jak wiadomo bieda wiec darmowe przysmaki sa bardzo w cenie.
    • ma_dre Re: emigrantki? 27.05.13, 12:33
      wspolczucie ? big_grin
      klejnej jad sie ulal? OCh jak wy nienawidzicie tych odwaznych, ktorym sie udalo big_grin No ale dalej mydlij sobie oczy, w Polsce nie jest tak zle... tongue_out
      • joa66 Re: emigrantki? 27.05.13, 12:38
        Mnie się udało w Polsce.

        Jak wielu innym.

        Tobie się nie udalo tutaj- tez jak wielu innym.

        Bywa.
        • kropkacom Re: emigrantki? 27.05.13, 13:13
          Wyjechać można do pracy też dlatego, że się znalazło prace gdzieś za granicą. Bywa. I nie oznacza, ze się nie udało. Po prostu szuka się pracy bez ograniczenia do kraju, województwa, czy wsi...
        • ma_dre Re: emigrantki? 27.05.13, 13:29
          Dziecko, ale co mi sie nie udalo? A co sie mialo udac? Pocieszaj sie w ten sposob dalej, nie przeszkadza mi to. Jesli latwiej ci widziec to w ten sposob... Nie bede podawala ci moich polskich dochodow bo zrobi sie niedyskretnie i nie o to w tym wszystkim chodzi. Wierz lub nie ale nie pasuje do opisu "nie udalo mi sie w Polsce". Mnie za granice nie wygonila bieda, tylko ciekawosc swiata. Gdybym zostala w kraju tez bym dala rade.

          To ze mam w Polsce jakies tam zarobki na jakimstam poziomie nie zmienia polskiej rzeczywistosci. Po prostu pozwala mnie i mojej rodzinie zyc latwiej, ale nie stac mnie by przemeblowac cala polska rzeczywistosc. Do tego trzeba bedzie calych polskich pokolen zycia w dostatku. Rozumiesz to? Statystyczna polska rzeczywistosc jest obiektywnie gorsza od francuskiej. To wszystko. Jest sie o co klocic?
          • joa66 Re: emigrantki? 27.05.13, 14:14
            OCh jak wy nienawidzicie tych odwaznych, ktorym sie udalo No ale dalej mydlij sobie oczy, w Polsce nie jest tak zle...

            Wywnioskowałam, że skoro "tam" ci się udalo, a to, że w Polsce nie jest tak źle to "mydlenie oczu", że coś Ci się jednak nie udalo tutaj.

            Argument, że Tobie łatwiej jest żyć gdzieś na swiecie , będąc częscią Polonii, nie oznacza automatycznie, że w Polsce jest źle. To po pierwsze smile


            Pod wieloma względami statystyczna rzeczywistość we Francji jest lepsza od polskiej , np zasiłki. Ale... Biurokracja jest taka sama jak nie większa, nepotyzm bardzo dobrze się ma (btw czy wiesz, że wielu młodych wykształconych Francuzów emigruje do...UK z powodu nepotyzmu?). Nie zaczarujesz rzeczywistości.
            • joa66 Re: emigrantki? 27.05.13, 14:17
              Many
              expressed outright opposition to what they
              considered to be the hierarchical, closed and
              nepotistic nature of French business
              . “If I had to
              work in France, it would be an absolute
              disaster. Sorry, I mean by that it would be
              extremely difficult...also to read the ways.
              (Pierre)


              frenchlondon.co.uk/wp-content/uploads/2012/09/French-Capital-A-Report-on-Preliminary-Findings.pdf
            • ma_dre Re: emigrantki? 27.05.13, 14:19
              no pewnie ze "mi" cie "cos" nie udalo tutaj : kraj wyznaniowy, prawo aborcyjne, zarobki 4 razy nizsze co najmniej niz we Fr, brzydko, buro i ponuro, zasilki takie ze raczej umierac niz zyc, kolesiostwo, parabanki, afery, poczucie krzywdy i niesprawiedliwosci spolecznej... z tym ze ja jakos sobie radze big_grin
              • gazeta_mi_placi Re: emigrantki? 27.05.13, 14:43
                We Francji nie ma afer?
              • joa66 Re: emigrantki? 27.05.13, 14:48
                kraj wyznaniowy, prawo aborcyjne,
                > zarobki 4 razy nizsze co najmniej niz we Fr, brzydko, buro i ponuro, zasilki t
                > akie ze raczej umierac niz zyc, kolesiostwo, parabanki, afery, poczucie krzywdy
                > i niesprawiedliwosci spolecznej..


                kraj wyznaniowy - ale brak problemów z imigracją
                pogoda - tak, zwłaszcza na północy Francji jest słoneczniewink
                brzydko - temat wymagający rozwinięcia
                zasiłki - zgadzam się , w Polsce to dno
                kolesiostwo- że pisze to osoba meiszkająca we Francji , gdzie nepotyzm kwietnie parwie jak w Nigerii
                parabanki - nie powstały w Polsce i jest ich pelno na zachodzie
                afery - Boże, we Francji nie ma afer? A np finansowanie kampani Sarkozy'ego/
                poczucie krzywdy i niesprawiedliwości spolecznej - wybacz , ale we Francji jest ogromne.


                • kamelia04.08.2007 Re: emigrantki? 27.05.13, 17:21
                  joa66 napisała:


                  > kraj wyznaniowy - ale brak problemów z imigracją

                  imigranci ida tam, gdzie lepiej tongue_out

                  > pogoda - tak, zwłaszcza na północy Francji jest słoneczniewink


                  a ty byłas na północy Francji, czy tylko tak z głowy (czyli z niczego) te głupoty opowiadasz?
                  jaaasne, cały rok stalowe niebo.


                  > brzydko - temat wymagający rozwinięcia


                  a czego nie rozumiesz? upstrzona przestrzen publiczna, brak ładu architektonicznego, wolna amerykanka, jesli chodzi o styl architektoniczny.....


                  dalej nie chce mi sie komentowac
                  >
                  • joa66 Re: emigrantki? 27.05.13, 18:04


                    A Ty rozumiesz, czy mam wkleic więcej linków ?wink

                    www.france24.com/en/20101104-forgotten-souls-chene-pointu-estate-paris-suburbs-poverty-immigration-housing-france
                    a ty byłas na północy Francji, czy tylko tak z głowy (czyli z niczego) te głupo
                    > ty opowiadasz?


                    Nie jest to "północ północy", ale byłam w Normandii, Bretanii (w Belgi też byłam, a tam pogoda podobna do tej na północy Francji). Bywam regularnie w Paryży , Aix i Toulon (tak wiem, ze to nie północ wink , ale piszę na zapas)


                    imigranci ida tam, gdzie lepiej tongue_out

                    Idą tam gdzie są zasiłki oraz do krajów, które kiedys kolonizowały ich ojczyzny

                    Rozumiem doskonale, że dalej nie chce ci się komentowaćwink

                    --------------------------------------------------------------------------------------

                    I wiesz co? Ja bardzo lubię Francję, ale do jej lubienia nie muszę sobie wmawiać, że ma coś czego nie ma. Podobnie jak z Polską, lubię ją nawet z beznadziejnym systemem pomocy społecznej. Po co tworzyć mity?
                    • olena.s Re: emigrantki? 27.05.13, 18:14
                      > imigranci ida tam, gdzie lepiej tongue_out
                      >
                      > Idą tam gdzie są zasiłki oraz do krajów, które kiedys kolonizowały ich ojczyzny

                      Piramidalna bzdura.
                      Imigranci idą tam, gdzie
                      a) mogą prawnie i legalnie
                      b) jest lepiej niż gdzie indziej
                      c) znają język lub mogą się bez niego obejść (jak lingua franca dobrze chodzi w okolicy).

                      Gros imigrantów leci bądź co bądź do USA, Kanady, Australii i NZ. Lecą także z całkiem nieskolonizowanych Chin, Filipin (10 procent ludzi im wyjechało, 2x więcej niż z PL), z Nepalu, Indii, Bułgarii.
                      Nie wiem, czy do Europy ludzi z Afryki pociągają zasiłki, czy tez to, że jest to najbliższy i najłatwiejszy do osiągnięcia bogaty teren.
                      • joa66 Re: emigrantki? 27.05.13, 18:22
                        Piramidalna bzdura.

                        Większośc imigracji jest nielegalna. Dla nich lepiej = pomoc społeczna jest lepiej rozwinięta.

                        Kwestia języka -
                        znają język lub mogą się bez niego obejść (jak lingua franca dobrze chodzi w
                        > okolicy).


                        Przeciez to jest wynik tego, że jadą do kraju, które kiedyś było kolonizatorem ich ojczyzny.
                        • carmita80 Re: emigrantki? 27.05.13, 18:34
                          joa66 napisała:

                          > Piramidalna bzdura.
                          >
                          > Większośc imigracji jest nielegalna. Dla nich lepiej = pomoc społeczna jest lep
                          > iej rozwinięta.

                          A jakaz to pomoc dostaja nielegalni emigranci? Zyja w ciaglym strachu, aby ich nie zlapano i nie wyslano skad przyjechali, pracuja na czarno za stawki duzo nizsze bez zadnych praw pracowni zych. Emigruje sie glownie do krajow w ktorych jest szansa ze sie zostanie przyjetym, uzyska legalny status i i bedzie moglo zanlezc prace czyli generalnie do krajow wysoko rozwinietych z prawem opartym na tolerancji szerokopojetej.
                          • joa66 Re: emigrantki? 27.05.13, 18:39
                            Nielegalni imigranci występują o azyl. W czasie oczekiwania na decyzję (czasami bardzo długim) otrzymują zasiłek.

                            To jedna z form. Inna - małżeństwo z obywatelami EU, bardzo często z Polkami.


                            • carmita80 Re: emigrantki? 27.05.13, 18:46
                              joa66 napisała:

                              > Nielegalni imigranci występują o azyl. W czasie oczekiwania na decyzję (czasami
                              > bardzo długim) otrzymują zasiłek.

                              O azyl moga wystapic tylko nieliczni, inni musza szukac sposobow aby zostac. Pobieranie zasilkow nawet jesli one sa legalne wcale nie dziala na plus. Mam znajomych Kubanczykow, pomimo ze mogliby skorzystac z zasilkow nie robia tego, czekaja na permament resident status juz 7 lat uncertain

                              > To jedna z form. Inna - małżeństwo z obywatelami EU, bardzo często z Polkami.

                              Wcale nie tak czesto, a nawet jesli do malzenstwa dojdzie ro procedura uzyskania legalnego stalego statusu wcale nie taka prosta jesli Polka nie ma obywatelstwa wink
                              • joa66 Re: emigrantki? 27.05.13, 18:54
                                O azyl może wystapić wielu, ale niewielu go dostanie.

                                Nie bardzo wiem o czym dyskutujemy -czy kwestionujesz, ze istnieje nielegalna imigracja , czy kwestionujesz, ze wielu imigrantów i ich rodzin siedzi na zasiłkach z założenia?
                                • carmita80 Re: emigrantki? 27.05.13, 18:59
                                  joa66 napisała:

                                  > O azyl może wystapić wielu, ale niewielu go dostanie.
                                  Azyl to co innego niz prawo do legalnego pobytu.

                                  > Nie bardzo wiem o czym dyskutujemy -czy kwestionujesz, ze istnieje nielegalna i
                                  > migracja , czy kwestionujesz, ze wielu imigrantów i ich rodzin siedzi na zasiłk
                                  > ach z założenia?

                                  To ty zalozylas ze ludzie emigruja dla zasilkow, a faktem jest ze niewielu emigrantow wogole zasilki otrzymuje.
                                  • joa66 Re: emigrantki? 27.05.13, 19:10
                                    Naprawdę azyl to coś innego? wink

                                    O azyl można wystąpić ( a) z miejsca swojego zamieszkania np Somalii i wtedy wniosek jest rozpatrywany na miejscu i trudno go dostac (b) mozna wjechac legalnie np wiza studencka lub nielegalnie i na miejscu wystapic o azyl i wtedy wiele osob moze taki wniosek zlozyc. I czekac, na zasilku.

                                    Jezeli twierdzisz, ze niewielu imigrantow utrzymuje sie w duzym stopniu z zasilkow (np na dzieci) to faktycznie trudno dyskutowac
                                    • carmita80 Re: emigrantki? 27.05.13, 19:27
                                      joa66 napisał :

                                      > Naprawdę azyl to coś innego? wink

                                      Tak cos innego > www.ukba.homeoffice.gov.uk/asylum/

                                      > (b) mozna wjechac legalni e np wiza studencka lub nielegalnie i na miejscu wystapic o azyl i wtedy wiele osob moze taki wniosek zlozyc. I czekac, na zasilku.
                                      O ile ten azyl sie nalezy, a nalezy sie tylko niektorym. Wielu emigrantow nie ma szans na azyl, musi sie starac o prawo pobytu przyznawanym na innych zasadach.

                                      > Jezeli twierdzisz, ze niewielu imigrantow utrzymuje sie w duzym stopniu z zasil
                                      > kow (np na dzieci) to faktycznie trudno dyskutowac

                                      Trudno dyskutowac z kims kto nie ma o tym pojecia.
                                      • joa66 Re: emigrantki? 27.05.13, 19:31
                                        Kochana, ja (co prawda ze 20 lat temu) zajmowałam się sprawami azylu Home Office, nie tłumacz mi więc co to jest azyl. wink.
                                        • carmita80 Re: emigrantki? 27.05.13, 20:20
                                          joa66 napisała:

                                          > Kochana, ja (co prawda ze 20 lat temu) zajmowałam się sprawami azylu Home Offic
                                          > e, nie tłumacz mi więc co to jest azyl. wink.


                                          Nie mam mozliwosci sprawdzenia czym ty sie zajmowalas, ale to co napisalas wyraznie pokazuje ze nie odrozniasz azylu od prawa pobytu ktory z azylem jak ci bi_scotti napisala nie musi miec nic wspolnego.
                                          • joa66 Re: emigrantki? 27.05.13, 20:28
                                            Ależ kochana carmito (to chyba Ty twierdziłaś, ze nie trzeba mieć obywatelstwa jakiegoś kraju, żeby miec jego paszport? wink )

                                            Nie musisz mi w nic wierzyćsmile W to, że wiem co to azyl też niesmile
                                            • carmita80 Re: emigrantki? 27.05.13, 20:55
                                              joa66 napisała:

                                              > Ależ kochana carmito (to chyba Ty twierdziłaś, ze nie trzeba mieć obywatelstwa
                                              > jakiegoś kraju, żeby miec jego paszport? wink )
                                              >
                                              > Nie musisz mi w nic wierzyćsmile W to, że wiem co to azyl też niesmile

                                              Nie zwyklam wierzyc na slowo, wole szkielko i oko, ja moge sobie bladzic tak dlugo jak dlugo nie twierdze ze jestem specjalistka a pisze cos co temu przeczywink
                                              • joa66 Re: emigrantki? 27.05.13, 21:07
                                                Nie napisałam nic co temu przeczy big_grin

                                                Jeżeli nie zrozumiałaś, że " wink " to ironia, to przepraszam.

                                                Jakoś się będę musiała pogodzic z tym, ze nie wierzysz.

                                                Ten temat uważam za skończony, chyba, że pojawi się jakiś konkretsmile

                                    • bi_scotti Re: emigrantki? 27.05.13, 19:40
                                      joa66 napisała:

                                      > Naprawdę azyl to coś innego? wink

                                      Sorry, ale tylko w kwestii formalnej. Azyl (rozumiany jako refugee status) a prawo stalego pobytu to sa dwie odmienne spawy; otrzymanie azylu moze prowadzic do otrzymania stalego pobytu ale otrzymanie stalego pobytu moze w ogole nie miec nic wspolnego z azylem.

                                      >
                                      > O azyl można wystąpić ( a) z miejsca swojego zamieszkania np Somalii i wtedy wn
                                      > iosek jest rozpatrywany na miejscu i trudno go dostac (b) mozna wjechac legalni
                                      > e np wiza studencka lub nielegalnie i na miejscu wystapic o azyl i wtedy wiele
                                      > osob moze taki wniosek zlozyc. I czekac, na zasilku.
                                      >

                                      Ale to sa chyba jakies wewnetrzne procedury w okreslonym kraju/krajach (EU?), bo np. u nas wyglada to dosc inaczej. Nie da sie skladac podania o refugee status zyjac ot tak sobie w Somalii czy gdziekolwiek indziej. Mozna, gdy sie jest w refugee camp i wtedy podania rozpatrywane sa na miejscu, czesto procedura trwa latami ale w momencie przybycia do Kanady ma sie juz w rece prawo stalego pobytu (przyjezdza sie jako tzw. GAR - Government Assisted Refugee i przez rok otrzymuje sie pomoc finansowa i organizacyjna typu szukanie mieszkania, ukladanie budzetu etc.); mozna tez ubiegac sie o status refugee tuz po wyladowaniu w Kanadzie/przekroczeniu granicy ladowej (choc to przy nowych przepisach jest wybitnie utrudnione) i wtedy jako tzw. claimant czeka sie na decyzje Refugee Board otrzymujac niewielki (!!!) zasilek (ostatnio odebrano takim czekajacym prawo do opieki medycznej, mnostwo lekarzy protestuje i przyjmuje ich pro bono).

                                      > Jezeli twierdzisz, ze niewielu imigrantow utrzymuje sie w duzym stopniu z zasil
                                      > kow (np na dzieci) to faktycznie trudno dyskutowac

                                      To chyba zalezy od kraju, w ktorym sa. U nas to raczej marne zycie korzystajac z welfare, ale z glodu sie nie umrze ... No i wedlug wszelkich statystyk procent immigrants pobierajacych welfare jest bez porownania mniejszy niz non-immigrants, choc sie to waha w roznych prowincjach.
                                      • joa66 Re: emigrantki? 27.05.13, 19:44
                                        bi scotii - na litość boską nie tłumacz mi co to azyl big_grin patrz mój wczesniejszy post
                                        • joa66 Re: emigrantki? 27.05.13, 19:47
                                          p.s. w tamtych czasach (ale po 1989) wielu Polaków starało się o azyl. O reakcjach Brytyjczyków chyba nie muszę móiwć wink
                                        • bi_scotti Re: emigrantki? 27.05.13, 19:57
                                          joa66 napisała:

                                          > bi scotii - na litość boską nie tłumacz mi co to azyl big_grin patrz mój wczesniejszy
                                          > post

                                          Tzn. ktory? Odpowiedzialm na ten, w ktorym zadajesz (ironicznie?) pytanie, po czym rozwijasz odpowiedz w sposob sugerujacy, ze jednak pojecie azylu interpretujesz po swojemu i podajesz info, ktore moze dotyczyc wylacznie jakichs konkretnych rozwiazan lokalnych. Nie mam pojecia co robili Polacy w UK w 1989 roku i przed; myslalam, ze dyskutujemy o obecnym rozumieniu refugee status, ktory jak zapewne wiesz, ewoluuje nieustannie i jest dosc kaprysnie interpretowany w roznych miejscach swiata mimo, ze teoretycznie definicja UN jest dosc jasna i nie powinna budzic watpliwosci.
                                          The definition of a refugee (by UN):
                                          "A person who owing to a well-founded fear of being persecuted for reasons of race, religion, nationality, membership of a particular social group or political opinion, is outside the country of his nationality and is unable or, owing to such fear, is unwilling to avail himself of the protection of that country; or who, not having a nationality and being outside the country of his former habitual residence as a result of such events, is unable or, owing to such fear, is unwilling to return to it."
                                          • joa66 Re: emigrantki? 27.05.13, 20:04
                                            Bingo, to była ironia. Pisałam, ze zajmowałam się azylami ze 20 lat temu (Home Office UK0

                                            Uwierz mi na słowo, że wiem co to azyl big_grin
                                          • joa66 Re: emigrantki? 27.05.13, 20:06
                                            e jednak pojecie azylu interpretujesz po swojemu i

                                            ???? Gdzie?
                                            • bi_scotti Re: emigrantki? 27.05.13, 20:11
                                              joa66 napisała:

                                              > e jednak pojecie azylu interpretujesz po swojemu i
                                              >
                                              > ???? Gdzie?

                                              A no tu:
                                              > O azyl można wystąpić ( a) z miejsca swojego zamieszkania np Somalii i wtedy wn
                                              > iosek jest rozpatrywany na miejscu i trudno go dostac


                                              Musisz sprecyzowac, co rozumiesz jako "miejsce zamieszkania", bo powyzsze zdanie sugeruje, ze np. Gazet moglby wystapic o azyl w np. UK mieszkajac w Krakowie i czujac sie zagrozony napasciami emigrantek via forum ematka. A to akurat byloby sprzeczne z definicja UN.
                                              • carmita80 Re: emigrantki? 27.05.13, 20:16
                                                bi_scotti napisała:


                                                > A no tu:
                                                > > O azyl można wystąpić ( a) z miejsca swojego zamieszkania np Somalii i
                                                > wtedy wn
                                                > > iosek jest rozpatrywany na miejscu i trudno go dostac

                                                >
                                                > Musisz sprecyzowac, co rozumiesz jako "miejsce zamieszkania", bo powyzsze zdani
                                                > e sugeruje, ze np. Gazet moglby wystapic o azyl w np. UK mieszkajac w Krakowie
                                                > i czujac sie zagrozony napasciami emigrantek via forum ematka. A to akurat bylo
                                                > by sprzeczne z definicja UN.

                                                big_grin big_grin big_grin big_grin
                                              • joa66 Re: emigrantki? 27.05.13, 20:20
                                                Nie rozwinełam tej wypowiedzi, bo cos mi przeskoczyło w klawiaturze i musiałam zresetować komputer.

                                                Jak się domyślasz chętnych na azyl jest wielu. Podstawowa zasada jest (chyba cały czas taka sama), że o azyl starasz się w państwie docelowym ( w przypadku EU musi to chyba byc pierwsze państwo unijne, w którym postawiło się nogę, nie można najpierw wjechac do Szwecji, a potem do Niemiec i tam starać się o azyl). Musisz się dostać do tego kraju legalnie lub nie.

                                                Drugi sposób to aplikowanie z miejsca zamieszkania - i tutaj znaczenie ma owo miejsce zamieszkania. Nie pamiętam czy były to listy oficjalne, ale korzystało się z list państw, w których są łamane prawa człowieka, w których jest wojna itd. W niektórych z tych państw można było składać wniosek o azyl na miejscu (rzadkość). Ponieważ po 1989 roku Polska na takiej liście nie była , wnioski typu "łamane sa moje prawa człowieka , bo miasto Radom nie chce mi dac mieszkania kwaterunkowego", były "załatwiane "od ręki" wink.
                                                • rosapulchra-0 Re: emigrantki? 28.05.13, 00:01
                                                  CytatNie rozwinełam tej wypowiedzi, bo cos mi przeskoczyło w klawiaturze i musiałam zresetować komputer.
                                                  A to ci dopiero! LOL big_grinbig_grinbig_grin
                                                  Walnęłaś babola jak z Moskwy do Władywostoku i się klawiaturą zasłaniasz! Takie bujdy to sobie podobnym wciskaj, nie nam suspicious
                                                  • joa66 Re: emigrantki? 28.05.13, 07:39
                                                    Ty się dobrze czujesz???

                                                    Jakiego znowu babola?


                                          • joa66 Re: emigrantki? 27.05.13, 20:08
                                            p.s. Żadna definicja nie powstrzyma przed składaniem nieuzasadnionych wniosków, które same się nie rozpatrują w 30 sekund.
                                            • bi_scotti Re: emigrantki? 27.05.13, 20:16
                                              joa66 napisała:

                                              > p.s. Żadna definicja nie powstrzyma przed składaniem nieuzasadnionych wn
                                              > iosków, które same się nie rozpatrują w 30 sekund.

                                              Od tego kazdy kraj majacy duzo chetnych potencjalnych refugees/immigrants ma dobrze wyksztalconych i doswiadczonych (i dobrze oplacanych wink ) biurokratow zeby wnioski dzielic na founded vs. unfounded w ciagu 30 sekund; od lat zreszta tego typu przesiew dokonuje program komputerowy. Nikt przeciez nie bedzie tracil czasu na czytanie wszystkich podan az do ktoregos tam etapu selekcji. Long live computers tongue_out
                                              • joa66 Re: emigrantki? 27.05.13, 20:24
                                                Od tego kazdy kraj majacy duzo chetnych potencjalnych refugees/immigrants ma dobrze wyksztalconych i doswiadczonych (i dobrze oplacanych ) biurokratow zeby wnioski dzielic na founded vs. unfounded w ciagu 30 sekund; od lat zreszta tego typu przesiew dokonuje program komputerowy. Nikt przeciez nie bedzie tracil czasu na czytanie wszystkich podan az do ktoregos tam etapu selekcji. Long live comput

                                                Uwierz mi, to NIE JEST 30 sekund wink I rola komputera jest ograniczona. Poza tym , nawet jeżeli aplikant spełnia wstępne kryteria, nie oznacza, że po sprawdzeniu dokumentacji może być zdyskwalifikowany.

                                                Naprawdę to nie jest aż takie prostewink



                                                • joa66 Re: emigrantki? 27.05.13, 20:26
                                                  acha, i z tym "dobrze opłacany" bym nie przesadzała smile Nie mówię o sobie, bo moje stanowsiko było podrzędne, mówię o kolegach.
                                                  • bi_scotti Re: emigrantki? 27.05.13, 20:31
                                                    Co kraj to obyczaj. U nas jest to 30 sekund albo i pewnie mniej, a oplacani sa BARDZO dobrze + benefits + super pension plan. Najwyrazniej pracowalas w zlym kraju tongue_out
                                                  • joa66 Re: emigrantki? 27.05.13, 20:37
                                                    No, nie wiem, ja na głupie przedłużenie wizy w Toronto czekałam z 5 godzin, w tym jedno pólgodzinne interview wink (bardzo przyjemne )

                                                    Nie wypowiem się na temat planów emerytalnych kolegów, bo nigdy to nie było tematem rozmowy. big_grin Ja byłam zatrudniona na szczególnych warunkach, czasowo i nawet na pismie zostałam poinformowana, ze zadne pension nie będa mi się należały (i musiałam to podpisać wink ). Koledzy z pieniędzmi nie szaleli, ale może dlatego, że mieli rodziny i cały czas narzekali na pensje vs wydatki.
                            • olena.s Re: emigrantki? 27.05.13, 18:57
                              Najwięcej imigrantów na świecie ma USA. Trochę umiarkowanie zasiłkowi są oni.
                              Na drugim miejscu w liczbach bezwzględnych jest Rosja (ponad 10 mln), tez o zasiłki jej nie podejrzewam. Emigranci (nielegalni) tak naciągnęli do Arabii Saudyjskiej że ma ona zamiar postawić mur na granicy z Jemenem (zasiłków - brak). Polecam interesująca mapkę świata - tak, nawet w Afryce są państwa, przyjmujące imigrantów/migrantów. Im ciemniej - tym większy procent. Dane sprzed 7 lat, ale zawsze.
                              https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/8/82/Countries_by_immigrant_population.svg/500px-Countries_by_immigrant_population.svg.png
                          • joa66 Re: emigrantki? 27.05.13, 18:41
                            i generalnie do krajow wysoko rozwinietych z prawem opartym na tolerancji szerokopojetej.

                            W których potem czują się wykluczeni - patrz rozruchy w Londynie, Paryżu, ostatnio w Szwecji.
                            • carmita80 Re: emigrantki? 27.05.13, 18:47
                              joa66 napisała:

                              > i generalnie do krajow wysoko rozwinietych z prawem opartym na tolerancji sz
                              > erokopojetej.

                              >
                              > W których potem czują się wykluczeni - patrz rozruchy w Londynie, Paryżu, ostat
                              > nio w Szwecji.

                              Wykluczenie bierze sie z braku asymilacji czesto nawet jej checi i dotknac moze kazdego emigranta.
      • naturalna59 Re: emigrantki? 27.05.13, 12:41
        jaki jad? ja nie nienawadze nikogo, ba ja nawet nie wiem co to znaczy nienawidzic w przypadku bytow forumowych, ktore czesto tak sa prawdziwe jak krolewna Sniezka razem ze swoja ferajna.
        Ja po prostu pytam co to za przyjemnosc by pisac na takim beznadziejnym forum opanowanym przez polskich niedouczonych polglowkow, zyjac bogato i szczesliwie popijajac francuskiego szampana i jedzac malze skropione cytryna?

        Nie wspomne o innych frykasach nam znanych mi tylko z telewizora i opowiesci tych co bywaja w wielkim swiecie.
        • ma_dre Re: emigrantki? 27.05.13, 13:30
          ale przeczytaj to co napisalas, jad az sie przelewa
        • majenkir Re: emigrantki? 27.05.13, 14:04
          naturalna59 napisała:
          > jedzac malze skropione cytryna?


          Ostrygi chyba? wink
          • ma_dre Re: emigrantki? 27.05.13, 14:12
            big_grin moze ona malze tak jada??? Etykietki nie doczytala, albo po polsku nie pisalo big_grin a ostrygi wcina z frytkami big_grin
            • hipinka Re: emigrantki? 27.05.13, 21:49
              Etykietki nie doczytala, albo po polsku nie pisalo
              dobre, dobre smile
          • naturalna59 Re: emigrantki? 27.05.13, 14:13
            Och mam prawo sie pomylic w koncu jestem prowincjonalna gęśsmile
            • ma_dre Re: emigrantki? 27.05.13, 14:13
              no jestes, choc raz jestes szczera
              • naturalna59 Re: emigrantki? 27.05.13, 14:34
                Staram sie by nie zawiesc szanownego gremium kolezanek emigranteksmile
            • goodnightmoon Re: emigrantki? 27.05.13, 14:49
              naturalna59 napisała:

              > Och mam prawo sie pomylic w koncu jestem prowincjonalna gęśsmile

              Tego akurat nie musiałaś pisać ...
        • kamelia04.08.2007 Re: emigrantki? 27.05.13, 17:33
          moja droga szampan może byc tylko francuski, nie ma niemieckiego, polskiego, włoskiego czy hiszpańskiego szampana.
          To, co pochodzi z Francji, to też nie zawsze jest szampanem, bowiem szampan wywodzi sie z okreslonego obszaru w Szampanii, technologia też jest dokładnie okreslona.

          Co do małży, podaje sie je z białym winem i z zadnym sokiem cytrynowym, bo z sokiem cytrynowym, to sa ostrygi
      • feleedia zgodzę się i nie zgodzę 27.05.13, 12:42
        Mieszkanie w dzielnicy ciapatych wymaga sporej odwagi.

        Part time na "plejsach" i szeregówka z dwiema sypialniami na pięterku, takim życiowym sukcesem już nie jest.

        Upasienie się na fastfoodach takoż smile

        Tak samo jak brak znajomych, rodziny i przyjaciół w miejscu emigracji, zmuszający do ciągłych dyżurów na polskim forum.
        • jamesonwhiskey Re: zgodzę się i nie zgodzę 27.05.13, 12:48
          szeregówka z dwiema sypialniami na pięterku, takim ży
          > ciowym sukcesem już nie jest.

          moze i tak, tyle ze taka szeregowka moze byc drozsza niz pol wsi w polsce
          • feleedia Re: zgodzę się i nie zgodzę 27.05.13, 12:54
            Też ci zazdroszcżę tych dolcze gabana big_grin
            • rosapulchra-0 Re: zgodzę się i nie zgodzę 27.05.13, 13:06
              O, papajaja wrócił pod nowym nickiem big_grin
          • naturalna59 Re: zgodzę się i nie zgodzę 27.05.13, 12:58
            Ale ciagle pozostaje szeregowka, zreszta po co mi pol wsi w Polsce? czasy panszczyzny juz sie dawno skonczyly, nie zagonilabym dzisiaj chlopow do roboty oj nie wink
        • ma_dre Re: zgodzę się i nie zgodzę 27.05.13, 13:36
          big_grin poprawilas sobie humorek mraoczna wizja emigracji? A siedz dalej u tesciowej pod miotla big_grin
        • ma_dre Re: zgodzę się i nie zgodzę 27.05.13, 14:15
          a ty co tu robisz? brak znajomych, rodziny i przyjaciół w miejscu zamieszkania?? no przeciez sie tu urodzilas.... i co? tez musisz tu siedziec??? Ja to choc cos z tego mam, lepsze zycie, ale ty??? big_grin big_grin big_grin
        • kamelia04.08.2007 Re: zgodzę się i nie zgodzę 27.05.13, 17:37
          zalezy w jakiej dzielnicy jest ta szeregówka, bo może sie okazac, że jest więcej warta, niz twoje 50m2 w wielkiej płycie z kredytem na 35 lat.
          Zreszta przy podatku katastralnym ludnośc nie robi pokazówek, tylko kupuje, tyle ile jest im potrzebne.

          Co do fastfoodów, to jaka jest róznica miedzy upasieniem sie na fastfoodach a upasieniem sie na kluchach, kiełbasach, pasztetach i ciastach? I tu sadło i tu.
    • allatatevi1 Re: emigrantki? 27.05.13, 12:47
      Może brak przyjaciół?
      Widzę to doskonale we Włoszech.

      Ja przyjechałam do Włoch po maturze, na studia więc świetnie się tu odnajduję towarzysko.
      Natomiast miałam okazję obserwować życie Polek, które do Włoch przyjechały "za facetem".
      Tzn. nic własnego tu nie miały - przyjaciół, znajomych, pracy, studiów - ich pierwszym i wtedy jedynym punktem odniesienia we Włoszech był facet, jego znajomi i jego rodzina.

      Takie kobiety często siedzą już we Włoszech latami, a ich życie towarzyskie to bieda z nędzą.
      Właściwie ich jedyne "koleżanki" we Włoszech to mamy innych dzieci z przedszkola, ze szkoły rodzenia, znajome z pracy, z fitnesu - czyli żadne przyjaciółki, takie dalekie znajome.

      Te Włoszki traktują taką Polkę jak mega daleką znajomą - prawdziwe przyjaźnie nawiązały na studiach jak były młode, wolne, szalone. To są ich prawdziwe przyjaciółki.
      Taka Polka ze szkoły rodzenia, z przedszkola dziecka czy z fitnesu to dla nich tylko taka znajoma - na równi z sąsiadkami i panią z mięsnego.
      Niestety dla tych biednych Polek takie znajome to jedyne "przyjaciółki", ewentualnie zostaje im jeszcze rodzina męża, szwagierki itd. ... smutne to i żałosne.
      • feleedia Re: emigrantki? 27.05.13, 12:55
        Wiemy, wiemy tyś światowa i wydmuchana po studenckiej wymianie przez każdego od Władywostoku po Rio big_grin
      • franczii Re: emigrantki? 27.05.13, 13:10
        Trzymaj sie tych Wloch bo jak ci gdzies przyjdzie wyjechac albo przeprowadzic to sie zaplaczesz chyba ze studia podejmiesz w nowym miejscu co by znajomych zapoznac. Tacy poznani w pracy lub na basenie to sie przeciez nie licza.
        • allatatevi1 Re: emigrantki? 27.05.13, 14:23
          Uderz w stół a nożyce się odezwą...

          W twoim wieku nie odróżniasz przyjaciół od znajomych?
          Jak bym się przeprowadziła, to może miałabym sympatycznych znajomych - tak samo jak może miałabym sympatycznych sąsiadów i sympatyczną sprzedawczynię w warzywniaku... ale to chyba drobna różnica między znajomymi, sąsiadami a prawdziwymi przyjaciółmi.

          Ze znajomymi można prowadzić jakieś powierzchowne gadki o wszystkim i o niczym, iść razem na fitness, na grilla ... i tyle.
          Przyjaciółka spojrzy na ciebie i wie, co jest grane... i nie musisz udawać, że wszystko jest ok.
          Zna Cię na wylot, tak jak mąż i rodzice. Razem beczkę soli zjadłyście.

          Że też w twoim wieku nie jesteś w stanie ogarnąć, że ludzie są różni.
          Tobie wystarczą takie powierzchowne znajomości z basenu, pracy, przedszkola dziecka.
          Innym jednak daje duży komfort psychiczny posiadanie przyjaciół, a nie tylko przypadkowych znajomych z fitnessu i przedszkola dziecka, którzy dziś są, jutro ich nie ma.

          I dziękuję ci za tą "życzliwą" radę trzymania się Włoch.
          Ja ci takiej rady nie daję - w końcu nawet jakbyś wyjechała to nikt specjalnie za tobą by nie płakał. Znajome z fitnessu czy przedszkola dziecka na drugi dzień znalazłyby sobie inną koleżankę, zresztą pewnie mają na pęczki takich dalekich koleżanek, więc twojego braku nawet by nie odczuły.
          • marianna72 Re: emigrantki? 27.05.13, 14:33
            Nie wiem w jakim wieku jest franci i co to za wiek , ktory nie pozwala odroznic przyjacil od znajomych ale mam kilka pytanwink))
            Czy te wartosciowe znajomosci to tylko na studiach mozna poznac , a jak ktos nie studiowal to juz nie ma szansy na prawdziwego przyjacielawink))
            I drugie pytanie do jakiego wieku mozna miec szanse na znalezienie przyjaciela czy po trzydzieste albo po czterdzieste to znajomosci sa juz tylko powierzchowne pytam bo z twoich wypowiedzi wynika ,ze sie na tym znaszwink))
            • allatatevi1 Re: emigrantki? 27.05.13, 15:04
              Przyjaciół można znaleźć w każdym wieku - nigdy nie studiując i nigdy nie pracując też.
              Myślę, że musiałam to jakoś źle ująć, skoro i ty i franci mnie źle zrozumiałyście.

              Jakoś tak się złożyło, że znam we Włoszech 2 typy Polek - te które właściwie żyją tu jak u siebie (w Polsce), mają bliskich przyjaciół i drugi typ - który pomimo spędzenia we Włoszech mnóstwa lat ma tylko takie powierzchowne znajome - z którymi mogą wyjść na fitness i tyle.

              Taki prosty przykład - gdyby moja bliska przyjaciółka się rozwodziła albo spaliłoby się jej mieszkanie, to pierwsze co bym jej zaproponowała, to zamieszkanie u nas, dopóki nie stanie na nogi... koleżance z fitnessu, pracy itd. mogłabym co najwyżej współczuć i nic więcej.

              Z moich obserwacji wynika, że te Polki które mają tu bardzo silny kapitał społeczny i dużo ludzi, którzy by im podali pomocną dłoń - to najczęściej te które przyjechały tu zaraz po maturze, studiowały, dzieliły mieszkania z Włochami - słowem wrosły w to społeczeństwo, tak jak kiedyś w polskie.
              A te, które przyjechały tu już jako dorosłe, ukształtowane kobiety, odrazu zamieszkały ze swoim chłopakiem/mężem, nigdy nie wynajmowały mieszkania z włoskimi rówieśnikami, często są tu na takim uboczu - mają tu znajomych, ale prawdziwych przyjaciół żadnych.

              Podkreślam że to jedynie moje obserwacje i nic więcej - ale biorąc pod uwagę nerwową reakcję franci przypuszczam że trafiłam w sedno i poruszyłam jakąś czułą strunę.
              • feleedia Re: emigrantki? 27.05.13, 15:12
                Dobrze wiedzieć, że wydmuchanie przez Włocha stanowi o twoim życiowym sukcesie big_grin

                Zresztą nie dziwne biorąc po uwagę twoją nadętą i wysnobizowaną forumową tworczość.
                • goodnightmoon Re: emigrantki? 27.05.13, 15:22
                  feleedia napisał(a):

                  > Dobrze wiedzieć, że wydmuchanie przez Włocha stanowi o twoim życiowym sukcesie big_grin

                  To się nazywa klasa ... suspicious
                  Mówiąc Twoim językiem: "Wygląda na to, że Ciebie nawet wydmuchać nikt nie chce, a widać że przydałoby się" wink
              • franczii Re: emigrantki? 27.05.13, 15:40
                > Myślę, że musiałam to jakoś źle ująć, skoro i ty i franci mnie źle zrozumiałyśc
                > ie.

                No to moze na drugi raz wyrazaj sie precyzyjniej?

                > Podkreślam że to jedynie moje obserwacje i nic więcej - ale biorąc pod uwagę ne
                > rwową reakcję franci przypuszczam że trafiłam w sedno i poruszyłam jakąś czułą
                > strunę.

                To zle przypuszczasz. Odezwalam sie bo juz kiedys mialam z toba rozmowe na ten sam temattongue_out
                Nie wiesz w jakim ja wieku przyjechalam, po co i jak wygladaja moje znajomosci.

                > Taki prosty przykład - gdyby moja bliska przyjaciółka się rozwodziła albo spali
                > łoby się jej mieszkanie, to pierwsze co bym jej zaproponowała, to zamieszkanie
                > u nas, dopóki nie stanie na nogi... koleżance z fitnessu, pracy itd. m

                No tos ameryke odkrylabig_grin
                btw to kolezanka z fitnesu nie moze sie stac przyjaciolka?
          • franczii Re: emigrantki? 27.05.13, 15:46
            > Że też w twoim wieku nie jesteś w stanie ogarnąć, że ludzie są różni.
            > Jak bym się przeprowadziła, to może miałabym sympatycznych znajomych - tak samo
            > jak może miałabym sympatycznych sąsiadów i sympatyczną sprzedawczynię w warzyw
            > niaku... ale to chyba drobna różnica między znajomymi, sąsiadami a prawdziwymi
            > przyjaciółmi.

            A ile ja mam lat?
            No widzisz a ja mam i sympatycznych znajomych i przyjaciol.
            Smiac mi sie chce bo ci sie wydaje zes taka jestes wyjatkowa bo same Wloszki cie za prawdziwa przyjaciolke maja, coz to za niezwykle wyroznieniebig_grin
            • franczii Re: emigrantki? 27.05.13, 15:58
              Aha, najprawdopodobniej to masz wielki kompleks ze z Polski jestes. Kiedy mowisz o swoim pochodzeniu nowopoznanej osobie to jej pierwsze skojarzenie, mimo ze tego nie powie, jest takie, ze przyjechalas tu do pracy jako badante lub sprzataczka. Widac to jednak kiedy mowisz ze na studia przyjechalas bo wtedy zdumienie na jej twarzy sie rysuje, ze cie zle sklasyfikowalabig_grin Pewnie dlatego masz te ciagla potrzebe podkreslania po co i w jakim wieku wyjechalas i ze masz wloskie przyjaciolki. Prawdziwe of corse. No takie, ktore bys przyjela pod swoj dach gdyby im sie dom spalil, zeby jasnosc byla.
              • allatatevi1 Re: emigrantki? 27.05.13, 17:13
                Franci, ja w przeciwieństwie do ciebie nie muszę się desperacko czepiać zupełnie obcych ludzi, przypadkowo spotkanych na basenie, fitnessie itd.

                Ja jak poznaje nowe osoby, to nie są one tak zupełnie nowe - to są najczęściej znajomi znajomych i oni wiedzą już kim jestem, znają mnie choćby z opowieści wspólnych znajomych.

                Ale rozumiem, że ty tu przyjechałaś w próżnie, więc pierwsze kontakty nawiązywałaś zaczepiając zupełnie obce osoby na fitnessie... współczuję.

                Dyskusja z tobą zaczyna mnie po prostu nużyć, bo widzę że nie dogadamy się i już.
                Ja pisałam moje ogólne, luźne obserwacje o Polkach przyjeżdżających "za facetem" i być może w żadnym wypadku nie przystające do ciebie.
                Dopiero twoje alergiczne reakcje skłaniają mnie do myślenia że trafiłam w twój czuły punkt.

                Zastanawia mnie też w jakich kręgach się obracasz skoro piszesz o stereotypie Polka=badante, sprzątaczka... Pewnie to taka typowa włoska klasa robotnicza...
                No cóż, nie twoja wina. Jak się jest zmuszonym wyhaczać przypadkowych ludzi z fitnessu, basenu czy przedszkola dziecka to nigdy nie wiadomo, na kogo się trafi...

                Środowisko włoskich studentów i doktorantów to na szczęście trochę inna bajka... tutaj takie prymitywne, rasistowskie myślenie: Polka = badante nie ma racji bytu.
                • marianna72 Re: emigrantki? 27.05.13, 17:57
                  allatatevi1 napisała:


                  >
                  > Środowisko włoskich studentów i doktorantów to na szczęście trochę inna bajka..
                  > . tutaj takie prymitywne, rasistowskie myślenie: Polka = badante nie ma racji b
                  > ytu.
                  >
                  No nie wiem roznie bywa ja sie spotkalam ze sterotypami rowniez w srodowisku uniwersyteckim wiec wiele zalezy od czlowieka.
                  Poza tym za bardzo nie rozumiem dlaczego takie beee sa tez znajomosci , ktore moga ale nie musza sie przeksztalcic w przyjaznie, z przedszkola, fitnessu czy basenu. Miejsce jak kazde inne nie musze poznawac ludzi na herbacie u krolowej Elzbiety. Jedna z lepszych moich kumpeli poznalam wlasnie w przedszkolu kiedy dzieci szly do pierwszej grupy czyli juz dobre 10 lat temu , przyjazn kwitnie , rozwija sie .Nie wiem czy musze sobie zyczyc spalenia chalupy aby sie przekonac ile jest warta wink))
                • franczii Re: emigrantki? 27.05.13, 21:48
                  > Ja jak poznaje nowe osoby, to nie są one tak zupełnie nowe - to są najczęściej
                  > znajomi znajomych i oni wiedzą już kim jestem, znają mnie choćby z opowieści ws
                  > pólnych znajomych.

                  I nie zdarza ci sie poznawac ludzi spoza twojego srodowiska?

                  > Zastanawia mnie też w jakich kręgach się obracasz skoro piszesz o stereotypie P
                  > olka=badante, sprzątaczka... P

                  W srodowisku ludzi, ktorzy z tych uslug korzystaja?

                  > Środowisko włoskich studentów i doktorantów to na szczęście trochę inna bajka..
                  > . tutaj takie prymitywne, rasistowskie myślenie:

                  Rasistowskie? A co ma z tym wspolnego rasizm?
                  Tylko 2% imigrantow z Polski to studenci.Ponad polowa polskich imigrantow jest zatrudniona na budowach (faceci) lub jako pomoc domowa (kobiety). Zadna to hanba. Mnie nie boli, ze ktos jak slyszy Polka to mysli sobie, ze badante lub sprzataczka.
          • rosapulchra-0 Re: emigrantki? 28.05.13, 00:22
            allatatevi1, a powiedz złotko, jakie ma znaczenie miejsce zamieszkania do chęci zawierania znajomości? Bo nie kumam twojego toku myślenia. Nie bierzesz zupełnie pod uwagę, że są ludzie, którzy nie mają potrzeby zaprzyjaźniania się z kim popadnie? Ani też z tego powodu, gdzie mieszkają, ani czym się zajmują, jakie mają zawody, wykształcenie etc.?? Znaczy się, według ciebie, jak ktoś jest samotnikiem, to od razu go wpisujesz na swoją listę nieudaczników? Jeśli dla kogoś jego światem jest jego najbliższa rodzina, a nie gromada obcych ludzi, to się do niczego nie nadaje??
            Chwalisz się, że się obracasz w studencko - doktoranckim towarzystwie, a piszesz na poziomie zakompleksionej gimnazjalistki. Normalnie aż wstyd, że jesteś polską reprezentantką na obczyźnie confused Ty się lepiej w tej Italii nie przyznawaj, skąd pochodzisz sciana
      • podkocem Re: emigrantki? 27.05.13, 18:23
        > Natomiast miałam okazję obserwować życie Polek, które do Włoch przyjechały "za
        > facetem".

        Rownie dobrze moglaby taka Polka przyjechac z Torunia do Rzeszowa. Jesli nie ma potrzeby albo "zdolnosci" do zwierania glebszych przyjazni, nie bedzie ich zawierac czy to We Wloszech, W Toruniu, w Rzeszowie czy Timbuktu.

        3 siostry mojego M przyjechaly do UK mniej wiecej w tym samym czasie. Jedna ma gros znajomych i przyjaciol z roznych krajow, druga ma jedna bliska przyjaciolke z ktora chodzila jeszcze do podstawowki. Po prostu jedna ma potrzebe posiadania przyjaciol i towarzyska nature, a druga woli samotnosc. Emigracja nie ma nic do rzeczy moim zdaniem.
    • kropkacom Re: emigrantki? 27.05.13, 12:47
      Ja nie twierdze, ze nie ma forumek, które w opisany sposób nie przeginają, ale...

      Moje drogie, kochane ematki, dajcie żyć. Nie unoście się. Nie urażajcie. Nie czepiajcie się jak my coś napiszemy. Bo wystarczy napisać, ze jest inaczej niż w Pl i już płaczki wpadają w lament wink Jest wam dobrze? To ok. Chyba żadna forumka co wyjechała nie jest wam w stanie tego odebrać. Chyba, ze się mylę.
      • joa66 Re: emigrantki? 27.05.13, 12:55
        Ale jak jakaś forumka pisze bzdury to można korygowaćwink
        • kropkacom Re: emigrantki? 27.05.13, 13:03
          Tak, no pewnie. W końcu na tym forum właściwie tylko krytykujemy. Krytyka krytyce jednak nierówna. Dokładnie czuć gdzie wkracza frustracja. Naprawdę żadna forumka życia w Polsce ci nie popsuje i nie naprawi.
          • joa66 Re: emigrantki? 27.05.13, 13:06
            To nie chodzi o krytykę tylko korygowanie błędnych informacji smile
            • rosapulchra-0 Re: emigrantki? 27.05.13, 13:09
              No, prym w tym wiodą trolle typu gazeciarz, papajaja, walniętamama i spółka big_grin One zdecydowanie korygują błędne informacje big_grinbig_grinbig_grin
            • kropkacom Re: emigrantki? 27.05.13, 13:10
              Tak? Kojarzę dobrze twój nick i takiego wrażenia nie mam. Bardzo szybko bawisz się w przyklejanie łatek i oceny. Wiem, wiem to co napisałaś miało być zabawne niby...
              • joa66 Re: emigrantki? 27.05.13, 14:03
                mogabym powiedziec to samo o Tobiewink
                • kropkacom Re: emigrantki? 27.05.13, 14:05
                  Bardzo proszę o przykłady. Pamiętasz kto to napisał;
                  "Tobie się nie udalo tutaj- tez jak wielu innym.
                  "
                  • kropkacom Re: emigrantki? 27.05.13, 14:07
                    Praca za granica to nie zawsze "udało się", czy "nie udało". Po prostu idziesz na rozmowę i okazuje się, ze firma ma prace dla ciebie, ale za granicą. Wiesz?
            • ma_dre Re: emigrantki? 27.05.13, 13:38
              jakich blednych informacji? osobiscie weszlam w te polska "sloneczna" rzeczywistosc i wiem co pisze
      • a-inka Re: emigrantki? 27.05.13, 15:45

        kropkacom napisała:

        > Ja nie twierdze, ze nie ma forumek, które w opisany sposób nie przeginają, ale.
        > ..
        >
        > Moje drogie, kochane ematki, dajcie żyć. Nie unoście się. Nie urażajcie. Nie cz
        > epiajcie się jak my coś napiszemy. Bo wystarczy napisać, ze jest inaczej niż w
        > Pl i już płaczki wpadają w lament wink Jest wam dobrze? To ok. Chyba żadna forumk
        > a co wyjechała nie jest wam w stanie tego odebrać. Chyba, ze się mylę.

        oj,mogę się podpisać pod tymsmile
        czasem naprawdę strach cokolwiek napisać,aby nie dostać po głowiewink
        zresztą nie tylko tutaj..
        • nenia1 Re: emigrantki? 27.05.13, 16:28
          a-inka napisała:

          >
          > kropkacom napisała:
          >
          > > Ja nie twierdze, ze nie ma forumek, które w opisany sposób nie przeginają
          > , ale.
          > > ..
          > >
          > > Moje drogie, kochane ematki, dajcie żyć. Nie unoście się. Nie urażajcie.
          > Nie cz
          > > epiajcie się jak my coś napiszemy. Bo wystarczy napisać, ze jest inaczej
          > niż w
          > > Pl i już płaczki wpadają w lament wink Jest wam dobrze? To ok. Chyba żadna
          > forumk
          > > a co wyjechała nie jest wam w stanie tego odebrać. Chyba, ze się mylę.
          >
          > oj,mogę się podpisać pod tymsmile
          > czasem naprawdę strach cokolwiek napisać,aby nie dostać po głowiewink

          A przyszło wam do głowy, że to bardzo pozytywne zjawisko? Że ci szarzy, smutni, przygnębieni Polacy mają już dość narzekania i dołowania, porównywania do innych i wysłuchiwania jak to u nich źle? Że to jeden z symptomów zmian, których część z was nie zauważa?
          • kropkacom Re: emigrantki? 27.05.13, 16:35
            Nie, nie przyszło i nie wiem jakby miało przyjść. Pisz, ze ci dobrze, a nie kłóć się z kimś, ze mu było lub jest źle. Wtedy uwierzę, ze coś się zmienia.
          • olena.s Re: emigrantki? 27.05.13, 16:46
            A przyszło wam do głowy, że to bardzo pozytywne zjawisko? Że ci szarzy, smutni,
            > przygnębieni Polacy mają już dość narzekania i dołowania, porównywania do inny
            > ch i wysłuchiwania jak to u nich źle?

            Nie pamiętam, kto to powiedział? Chyba Ben Gurion? Ale jakoś mi tu pasuje, cytuję mniej więcej i z pamięci:
            'Izrael będzie dopiero wtedy normalnym krajem, kiedy będzie miał normalnych złodziei, i normalne prostytutki dobijające targu po hebrajsku'.
            Więc dla mnie Polska będzie wtedy normalnym krajem, kiedy na polskim forum fakt, że ktoś wyjechał i olaboga, wypowiada się jak gdyby nigdy nic, nie będzie przyczynkiem ani do traktowania go z buta, ani na klęczkach. Bo obie te postawy świadczą o braku normalności.
            • nenia1 Re: emigrantki? 27.05.13, 18:25
              olena.s napisała:


              > Nie pamiętam, kto to powiedział? Chyba Ben Gurion? Ale jakoś mi tu pasuje, cytu
              > ję mniej więcej i z pamięci:
              > 'Izrael będzie dopiero wtedy normalnym krajem, kiedy będzie miał normalnych zło
              > dziei, i normalne prostytutki dobijające targu po hebrajsku'.
              > Więc dla mnie Polska będzie wtedy normalnym krajem, kiedy na polskim forum fakt
              > , że ktoś wyjechał i olaboga, wypowiada się jak gdyby nigdy nic, nie będzie prz
              > yczynkiem ani do traktowania go z buta, ani na klęczkach.

              Taaa...pomijając nie wiadomo do czego odnoszące się cytaty (teraz mają nienormalnych złodziei, czy jak?) może zejdźmy na ziemię i ustalmy fakty.
              Bardzo proszę, nie twórzmy mitów, że ktoś tu ma pretensje do kogoś o wyjazd za granicę.
              Że ktoś tu ma pretensje do kogoś, że pisze z innego kraju.

              Czy wypowiedzi tylko z ostatniego dnia, cytuję

              "ja nie znajduje plusow w pl, no nie i tyle. Ludzie smutasni, nerwowi, nieuprzejmi, zazdrosni itp. raczej trudnu im zaufac bo zazwyczaj w oczy co innego a za plecami tylek obrobia pewnie wszedzie tacy sie znajda ale w pl jakos tak bardziej. Wiadomo systuacja polityczno-gospodarcza tragiczna od lat - nic sie na plus nie zmienia. Pstrokato, brudno, szaro-buro. Jedzenie, mam tu (uk) mnostwo polskich sklepow i jeszcze nie spotkalam smacznej kielbasy (wczoraj u znajomych Polakow na grillu paskudna byla jak zwykle) ani smacznych ogorkow kiszonych czy malosolnych itp choc firm roznych to albo za slone albo za kwasne albo czuc chemie itd. robimy sami.

              albo

              Smierdzi, brudno, balagan, ludzie jak zombi, biedni, wymeczeni, dziwnie ubrani, rozgnieceni przez zycie, obok tego chamscy nowobogaccy, wszechobecny kult jedynie slusznej religii, krajobraz niespojny architektonicznie, bezpanskie psy, bezpanskie dzieci, bezpanskie reklamy... biurokracja zakrecona, zarcie, tfu, wszedzie tony chemii, na rybach tony glazury, mieso ze pozal sie boze... cos jeszcze? Acha, rozwydrzone dzieciaki, ktorym nikt nie zwraca uwagi. Dziekuje.

              to są twoim zdaniem te wypowiedzi jak gdyby nigdy nic?

              Jak chodziłam jeszcze do liceum to mieliśmy taką znajomą, która podchodziła do innych dziewczyn i mówiła "ale jesteś gruba i śmierdzisz", albo "jesteś blada jak trup i faceci się z ciebie śmieją" itd. itd.
              Co ciekawa, gdy ktoś się oburzył, stosowała argumentację podobną do twojej, wszak prawdziwa cnota krytyki się nie boi, a to co ona mówiła niosło w sobie wielką wartość - było prawdą. Oczywiście jej zdaniem prawdą, choć nie wiem czy to rozumiała.

              Sądzę, że załapiesz, dlaczego obecnie, lat po liceum trochę, takie teksty o normalności kraju, wolności słowa, prawdzie i inne wzniosłe ple, ple, ple, wrażenia już na mnie nie robią.
              • joa66 Re: emigrantki? 27.05.13, 18:35
                Mnie bardziej irytuje fakt , że polonijne nie czuja obciachu wypisując bzdury, jakby nikt poza nimi nie był/nie mieszkał w UK czy Francji, nie miał dostępu do prasy, książek. I np kiedy osoba z Francji pisze o kolesiostwie w Polsce, to jest to kabaret. I jak tu nie podejrzewać, ze pani świadomie usiłuje wciskac kit czy po prostu nie ma pojęcia gdzie mieszka.
              • olena.s Re: emigrantki? 27.05.13, 20:52
                >Taaa...pomijając nie wiadomo do czego odnoszące się cytaty (...)

                Skoro ci się nie kojarzy, to służę uprzejmie wyjaśnieniem.
                Normalna sytuacja (kraj, forum, naród) zawiera w sobie rozmaite składniki, które nie budzą specjalnego zaskoczenia. Są, i tyle. Fajne, mniej fajne - normalne.
                W swoich początkach Izrael przestawiał się na hebrajski, język świętych ksiąg. Ben Gurion mówic o normalnym kraju miał na mysli osiągnięcie takiego stanu zjednoczenia diaspory, w którym także takie składniki jak prostytutka czy złodziej będzie swoje interesy załatwiać nie w ladino, jidisz, po polsku, niemiecku itp, ale po hebrajsku.
                Wracając do naszego konkretu.
                Normalna sytuacja jest również taka, kiedy ludzie się przemieszczają tam, gdzie im ciekawiej, bogaciej, wygodniej, lepiej, bezpieczniej, cieplej, zimniej. I nie budzi to swiętego zgorszenia (prostytutka! Po hebrajsku! Emigrantka! Śmie krytykować), bo to jest element zwyczajności.

                Ponieważ na forum z dość maniacką regularanością pojawia się wezwania, aby osoby mieszkajace poza PL zamknęły twarz, którym to wezwaniom nierzadko towarzyszą obelgi personalne, wnioskuję, że nie osiągnęliśmy takiego poziomu normalności, w którym emigranci byliby traktowani normalnie, czyli - jak każdy inny.
                • nenia1 Re: emigrantki? 27.05.13, 21:10
                  olena.s napisała:

                  > >Taaa...pomijając nie wiadomo do czego odnoszące się cytaty (...)
                  >
                  > Skoro ci się nie kojarzy, to służę uprzejmie wyjaśnieniem.
                  > Normalna sytuacja (kraj, forum, naród) zawiera w sobie rozmaite składniki, któr
                  > e nie budzą specjalnego zaskoczenia. Są, i tyle.

                  Dziękuję za kolejny odcinek z cyklu "z kagankiem oświaty przez świat"...

                  Tyle, że skoro dla ciebie normalnym elementem są ludzie, którzy poniżają innych, starają się
                  wykazać jak wszystko jest do niczego, dołują, obrażają, demonizują, podkreślają co najgorsze,
                  to ja dziękuję za taki normalny składnik. Wiesz, każdemu się w końcu uleje, jak będziesz ciągle słyszała, żeś brudas, smutas, biedak, zazdrośnik, nieudacznik żyjący w syfie.
                  Być może ty akurat znajdziesz w tych pomyjach jakiś diament, jakieś przysłowie dopasujesz, coś w stylu "ostatni będą pierwszymi", albo "błogosławieni ubodzy i żyjący w syfie, ale bowiem..." ale mnie już naciąganie teorii na uszy jakoś nie bawi.

                  > Ponieważ na forum z dość maniacką regularanością pojawia się wezwania, aby osob
                  > y mieszkajace poza PL zamknęły twarz, którym to wezwaniom nierzadko towarzyszą
                  > obelgi personalne, wnioskuję, że nie osiągnęliśmy takiego poziomu normalności,
                  > w którym emigranci byliby traktowani normalnie, czyli - jak każdy inny.

                  Ależ są, są. Ci, którzy sami zachowują poziom normalności - że bi_scotti wymienię, ale majenkir. Jak to sobie tłumaczysz?
                  • olena.s Re: emigrantki? 27.05.13, 21:23
                    Cóż, najwyraźniej się nie porozumiemy, zwłaszcza, że dyskutować lubię, ale za sarkazmem nie przepadam. Pozwól, że pozostanę przy swojej opinii na temat normalności i nienormalności.
                    Miłego wieczoru życzę.
                    • nenia1 Re: emigrantki? 27.05.13, 21:36
                      olena.s napisała:

                      > Cóż, najwyraźniej się nie porozumiemy,

                      Och, też tak sądzę, ponieważ prezentujemy zupełnie inne toki rozumowania.
        • olena.s Re: emigrantki? 27.05.13, 16:39
          No, ja też się podpiszę.
          Mam wrazenie, że mnóstwo osób ma wyjątkowo cienką skórę na emigranckim temacie. Reakcje bywają zdumiewające, agresywne, nieprzyjemne, wrogie. Sięgające takich śmiesznych absurdów jak dowodzenie, że osoby spoza Polski nie mają prawa wypowiadać się na forum, a jak już - to wyłącznie w tonie zachwytów.
    • karo.8 Re: emigrantki? 27.05.13, 13:16
      dlaczego krytykują?
      można wyjechać z pl ale mentalność zostaje.
    • wildenthal Re: emigrantki? 27.05.13, 13:17
      Bardzo nieprzyjemny debiut. Mierzysz wszystkich jedna miara i wrzucasz do tego samego worka, to bardzo plytkie. Jesli sa tu zagraniczne forumki ktore pluja na Polske to Ty nie jestes od nich lepsza - tyle w Twoim poscie pogardy do ludzi ktorzy wyjechali, ze az boli.
      Akurat watek o tym co sie emigrantkom w Polsce podoba jest pozytywny, ludzie pisza za co lubia Polske,a Ty reagujesz jakby Ci ktos personalnie obrazil i z blotem zmieszal. Jakis problem chyba masz.
    • olena.s Re: emigrantki? 27.05.13, 13:22
      Wolność słowa.
      • bi_scotti Re: emigrantki? 27.05.13, 13:59
        www.youtube.com/watch?v=qDPW7FsvYFw
    • simonkapl Re: emigrantki? 27.05.13, 14:07
      Mysle, ze to dziala w dwie strony.
      Mamy nieeligrantki wiedza, jak to za granica jest bosko, kasa sama z nieba leci, na dzieci placa kase, wiec mama moze z dupa w domu siedziec, wszystko jest za darmo i w ogole raj na ziemi.Chociaz nigdy za granica nie mieszkalysmileZawsze mnie to bawi ale tez wkurza.
      • simonkapl Re: emigrantki? 27.05.13, 14:09
        Nieemigrantki oczywiscie smile
    • sanciasancia Re: emigrantki? 27.05.13, 14:18
      > No bo coz innego to moze byc?
      Skala porównawcza.
      Wiesz, jak jest w Polsce (aż tak szybko to się nie zmienia, masz przyjaciół, rodzinę, czytasz gazety) i wiesz, jak może być, na przykładzie innych krajów.
    • nenia1 Re: emigrantki? 27.05.13, 14:25
      naturalna59 napisała:

      > I tak zastanawiam sie czemu te osoby ktorym tak smierdzi w Polsce, ktore tak kr
      > ytykuja nasza polska rzeczywistosc, ciagle chca tu na polskim forum pisac i co
      > za tym idzie uczestniczyc w zyciu tego forum?

      No i co tu można napisać mądrego? Nic.
      Bo faktycznie to dziwne, narzekać na mentalność, na ludzi - smutnych, nieżyczliwych, zdradzieckich, fałszywych a z drugiej strony przesiadywać na polskich forach.
      • kropkacom Re: emigrantki? 27.05.13, 14:38
        A co powiesz o ludziach, którzy mają złe zdanie o ludziach i piszą tu na forum z Polski?
        • nenia1 Re: emigrantki? 27.05.13, 14:48
          Że nie mają wyboru, bo tu mieszkają i tu żyją więc siłą rzeczy je pewne elementy życia dotykają na co dzień i gdzie niby miałyby pisać, na forum angielskim?

          Ale wyjechać za granicę, siedzieć tam wiele lat, znać język, mieć wokół siebie wspaniałych, życzliwych i pogodnych ludzi a mimo to wracać do szamba to trochę dziwne?
          • kropkacom Re: emigrantki? 27.05.13, 14:53
            Różnie bywa. Czasami wraca się z powodów rodzinnych i nie ma się wyboru. Nie znam nikogo kto by do kraju wrócił nie chcąc, a mając wybór.
            • nenia1 Re: emigrantki? 27.05.13, 15:05
              Ale my piszemy o wchodzeniu i pisaniu na forum przy równoczesnych deklaracjach jacy ludzie w pl są do niczego - po co więc z nimi pisać, po co ich czytać, po co rozmawiać? Jeśli ja uważam kogoś za fałszywego, przygnębionego, szarego, smutnego brudasa itd. to raczej staram się unikać takich osób, tym bardziej, że mam wybór - bo emigrantki go mają, prawda?
              • kropkacom Re: emigrantki? 27.05.13, 15:08
                Zakładam, że rzeczywistość wirtualna oceniana jest w innych kategoriach niż real. To się zresztą zgadza i nie dotyczy tylko tego tematu.
                • nenia1 Re: emigrantki? 27.05.13, 15:17
                  To znaczy sugerujesz, że ci smutni, szarzy, brudni, przygnębieni, chamscy i fałszywi ludzie
                  w internecie ulegają cudownej przemianie?
                  • kropkacom Re: emigrantki? 27.05.13, 15:25
                    Pewnie częściowo...
              • naturalna59 Re: emigrantki? 27.05.13, 15:17
                Ale misja niektorych jest rzucanie perel przed wieprze, wiec stad te posty, bo my szaraczki nie widzimy w jak trudnych warunkach zyjemy i ktos musi nam to uzmyslowic.

                • kropkacom Re: emigrantki? 27.05.13, 15:25
                  Skoro musi... wink
              • rosapulchra-0 Re: emigrantki? 28.05.13, 00:35
                Nenia, ty to dopiero musisz mieć smutne i nudne życie. Tak osobiście przeżywasz te wszystkie emigranckie kalumnie rzucane w stronę jedynej, doskonałej i wspaniałej ojczyzny! Normalnie żal.. żal.pl.. sad
          • carmita80 Re: emigrantki? 27.05.13, 18:15
            nenia1 napisała:

            > Że nie mają wyboru, bo tu mieszkają i tu żyją więc siłą rzeczy je pewne element
            > y życia dotykają na co dzień i gdzie niby miałyby pisać, na forum angielskim?

            A coz przeszkadza, wystarczy znac jezyk? Na forach angielskojezycznych pisze sie na rozne tematy, wiec kazdy moze sie udzielac. To internet, nie ma ograniczen.


            > Ale wyjechać za granicę, siedzieć tam wiele lat, znać język, mieć wokół siebie
            > wspaniałych, życzliwych i pogodnych ludzi a mimo to wracać do szamba to trochę
            > dziwne?

            Wlasnie kwestia tego ze sie do szamba nie wraca, internet jak wyzej napisalam daje mozliwosc log on/off, nie musze czytac, nie musze odpisywac, robie to jesli mi sie chce. Z ludzmi na forum nic mnie nie laczy, nie sa moimi sasiadami, nie pracuje z nimi, nie spotykam sie na bbq ani nie chodze na party itd zasadni za roznica. Nie ma w tym nic dziwnego, gdybym znala hiszpanski czy francuski czy inny jezyk to wchodzilabym na inne fora.
            • nenia1 Re: emigrantki? 27.05.13, 18:45
              carmita80 napisała:

              > A coz przeszkadza, wystarczy znac jezyk? Na forach angielskojezycznych pisze si
              > e na rozne tematy, wiec kazdy moze sie udzielac. To internet, nie ma ogranicze
              > n.

              Widzę, że wkraczamy w coraz większe opary absurdu.
              W niczym nie przeszkadza, po prostu mało logiczne i sensowne jest wchodzenie na angielskie fora żeby porozmawiać na temat problemów dnia codziennego w Polsce.
              Ludzie raczej szukają osób w podobnej sytuacji, a nie w zupełnie innej, bo oczywistym jest, że prędzej zrozumie, prędzej doradzi ten kto żyje w tej samej rzeczywistości, a nie w innej.

              Jeśli mam problemy a tarczycą, ale z fotografią, to nie wchodzę na forum o motoryzacji, bo po co?

              > Wlasnie kwestia tego ze sie do szamba nie wraca, internet jak wyzej napisalam d
              > aje mozliwosc log on/off, nie musze czytac, nie musze odpisywac, robie to jesli
              > mi sie chce. Z

              Ale po co w ogóle piszesz do ludzi, o których masz takie złe zdanie, wytłumacz mi ten fenomen?
              • carmita80 Re: emigrantki? 27.05.13, 18:55
                nenia1 napisała:
                > Widzę, że wkraczamy w coraz większe opary absurdu.
                > W niczym nie przeszkadza, po prostu mało logiczne i sensowne jest wchodzenie na
                > angielskie fora żeby porozmawiać na temat problemów dnia codziennego w Polsce.


                A kto twierdzi ze trzeba rozmawiac o problemach dnia codziennego gdziekolwiek? Typowe dla Polakow uncertain Sa fora tematyczne, gdzie mozna dyskutowac, korzystac z doswiadczen innych na kazdy temat np dokad pojechac na wakacje, z jakiego biura podrozy czy jaki wozek kupic i nie tylko.

                > Ludzie raczej szukają osób w podobnej sytuacji, a nie w zupełnie innej, bo oczy
                > wistym jest, że prędzej zrozumie, prędzej doradzi ten kto żyje w tej samej rzec
                > zywistości, a nie w innej.
                Tzn. w jakiej sytuacji? Jak zwiazak koniec z koncem z 1500pln? Ludzie maja dzieci, cysty na jajnikach, jezdza na wakacje, gotuja, dekoruja domy itd i to jest wspolne a internet daje mozliwosc szerszej wymiany doswiadczen, zwlaszcza w czasach globalizacji.

                > Ale po co w ogóle piszesz do ludzi, o których masz takie złe zdanie, wytłumacz
                > mi ten fenomen?

                Bo tak mi sie chce, wolno mi. Ty tez piszesz z emigrantami ktorymi pogardzasz, zwlaszcza tymi ktorzy maja czelnosc wyrazic negatywne opinie o pl i nie zgodzic sie z toba.
                • nenia1 Re: emigrantki? 27.05.13, 19:07
                  armita80 napisała:

                  > nenia1 napisała:
                  > > Widzę, że wkraczamy w coraz większe opary absurdu.
                  > > W niczym nie przeszkadza, po prostu mało logiczne i sensowne jest wchodze
                  > nie na
                  > > angielskie fora żeby porozmawiać na temat problemów dnia codziennego w P
                  > olsce.
                  >
                  >
                  > A kto twierdzi ze trzeba rozmawiac o problemach dnia codziennego gdziekolwiek?

                  Czy ty czytasz w ogóle co się pisze? Nikt nie pisze, że TRZEBA rozmawiać, tylko że logicznym jest rozmawiać tam gdzie jest podobieństwo problemu i z ludźmi, o których raczej ma się dobre zdanie.

                  Ty twierdzisz, że Polacy są smutni, nieuprzejmi, zazdrośni, nie można im ufać a jednocześnie przesiadujesz na polskich forum z polakami. Nie widzisz paradoksu?
                  Normalny, zdrowy człowiek dąży do tego by było mu lepiej, skoro żyjesz w lepszym społeczeństwie, wśród wspaniałych ludzi po co wracasz do tych, którzy kojarzysz tylko z czymś negatywnym i tracisz na nich czas?

                  > Bo tak mi sie chce, wolno mi.

                  Czyli sama nie wiesz.

                  Ty tez piszesz z emigrantami ktorymi pogardzasz,
                  > zwlaszcza tymi ktorzy maja czelnosc wyrazic negatywne opinie o pl i nie zgodzic
                  > sie z toba.

                  Ale ja nie chodzę na emigranckie forum i nie wypisuję prawd objawionych pod adresem emigrantek, czaisz różnicę? Po prostu skoro o czymś/kimś źle myślę staram się tego unikać, nie przesiaduję w miejscu, o którym mam złe zdanie, bo i po co?
                  • carmita80 Re: emigrantki? 27.05.13, 19:20
                    nenia1 napisała:

                    > Czy ty czytasz w ogóle co się pisze? Nikt nie pisze, że TRZEBA rozmawiać, tylko
                    > że logicznym jest rozmawiać tam gdzie jest podobieństwo problemu i z ludźmi, o
                    > których raczej ma się dobre zdanie.

                    No wlasnie o tym napisalam, o podobienstwach np jak odpieluchowac dziecko, jakie objawy daja cysty na jajnikach, dokad na wakacje i gdzie najlepien kupic itd. Jesli znasz jezyki mozesz korzystac z roznych for dyskusyjnych i niektorzy tak robia, bo maja wspolne tematy a wachlarz doswiadczen szerszy.


                    > Ale ja nie chodzę na emigranckie forum i nie wypisuję prawd objawionych pod adr
                    > esem emigrantek, czaisz różnicę?

                    To ty nie czaisz roznicy, nie majac doswiadczenia z emigracja nie udzielasz sie na forach o takiej tematyce, zapominasz (nie tylko ty zreszta) ze emigrantki w pl mieszkaly, i to dugo i to calkiem niedawno wiec moga sie wypowiadac bo maja doswiadczenie i porownanie. Wielu nadal tam bywa, niektore wrocily, zostaly, mysla o ponownym wyjezdzie, wyjechaly. Jesli nie lubisz wypowiedzi niektorych emigrantek to ich nie czytaj ale nie oczekuj ze wszyscy beda piali peany zeby ciebie i tobie podobne zadowolic.
                    • nenia1 Re: emigrantki? 27.05.13, 19:45
                      carmita80 napisała:

                      > nenia1 napisała:
                      >
                      > > Czy ty czytasz w ogóle co się pisze? Nikt nie pisze, że TRZEBA rozmawiać,
                      > tylko
                      > > że logicznym jest rozmawiać tam gdzie jest podobieństwo problemu i z lud
                      > źmi, o
                      > > których raczej ma się dobre zdanie.
                      >
                      > No wlasnie o tym napisalam, o podobienstwach np jak odpieluchowac dziecko, jaki
                      > e objawy daja cysty na jajnikach, dokad na wakacje i gdzie najlepien kupic itd.
                      > Jesli znasz jezyki mozesz korzystac z roznych for dyskusyjnych i niektorzy ta
                      > k robia, bo maja wspolne tematy a wachlarz doswiadczen szerszy.
                      >

                      Ale jaki wachlarz doświadczeń o życiu w Polsce mogą mieć osoby który nigdy nie mieszkały w Polsce??? Po co mam wchodzić na forum angielskie, czy niemieckie i pytać Niemek czy Angielek jaka jest wysokość zasiłku macierzyńskiego w Polsce? Czego tu nie rozumiesz? Naturalne jest, że Polki mieszkające w Polsce będą radzić się innych Polek, które też tu mieszkają w sprawach dotyczących Polski.
                      Dlatego nie dziwi Polka która narzeka na coś co dzieje się w Polsce, bo ona tu mieszka i szuka wsparcia, pomocy, porady, podobieństwa wśród podobnych jej ludzi.
                      Ty natomiast mieszkasz 10 lat poza krajem, nic ci się tu nie podoba, ludzi są dla ciebie tragiczni, ale na forum polskim siedzisz i narzekasz. To jest dla mnie niepojęte bo po co to robisz? Mnie by się nie chciało przebywać wśród zazdrosnych, przygnębionych i fałszywych ludzi, a ty do nich lgniesz.
                      • carmita80 Re: emigrantki? 27.05.13, 20:14
                        nenia1 napisała:

                        > carmita80 napisała:
                        >
                        > > nenia1 napisała:.
                        > Ale jaki wachlarz doświadczeń o życiu w Polsce mogą mieć osoby który nigdy nie
                        > mieszkały w Polsce??? Po co mam wchodzić na forum angielskie, czy niemieckie i
                        > pytać Niemek czy Angielek jaka jest wysokość zasiłku macierzyńskiego w Polsce?

                        Ty nie rozumiesz albo udajesz, jesli to pierwsze to nic nie poradze, I feel sorry for you, jesli to drugie to nie widze sensu dyskusji, bo nie mam ochoty bawoc sie z toba w kotka i myszke. Sa sprawy uniwersalne dla ludzi na calym swiecie i np cysty na jajnikach u Polki czy Australijki eda podobne i mozna wymienic sie doswiadczeniami, dowiedziec czegos, podobnie jak odpieluchowanie dziecka niemieckiego i polskiego jest wspolnym tematem i wiele innych. Nie musisz wchodzic na fora angielskojezyczne aby pytac o wysokosc zasilku ale mozesz aby poczytac czy podyskutowac na temat skurczow BH albo cukrzych ciazowej.

                        > Ty natomiast mieszkasz 10 lat poza krajem, nic ci się tu nie podoba, ludzi są d
                        > la ciebie tragiczni, ale na forum polskim siedzisz i narzekasz. To jest dla mni
                        > e niepojęte bo po co to robisz? Mnie by się nie chciało przebywać wśród zazdros
                        > nych, przygnębionych i fałszywych ludzi, a ty do nich lgniesz.

                        Skoro to dla ciebie niepojete to przestan wysilac swoj mozg, juz ci napisalam nie musisz czytac wszystkiego jak leci.
                        • nenia1 Re: emigrantki? 27.05.13, 20:31
                          carmita80 napisała:

                          > nenia1 napisała:
                          >
                          > > carmita80 napisała:
                          > >
                          > > > nenia1 napisała:.
                          > > Ale jaki wachlarz doświadczeń o życiu w Polsce mogą mieć osoby który nigd
                          > y nie
                          > > mieszkały w Polsce??? Po co mam wchodzić na forum angielskie, czy niemiec
                          > kie i
                          > > pytać Niemek czy Angielek jaka jest wysokość zasiłku macierzyńskiego w Po
                          > lsce?
                          >
                          > Ty nie rozumiesz albo udajesz, jesli to pierwsze to nic nie poradze,

                          Nie, to ty nie rozumiesz, wtrąciłaś się w rozmowę między mną i kropką, gdzie kropka pyta dlaczego nie przeszkadzają Polki narzekające na Polskę, a przeszkadzają emigrantki, które od 10 lat i więcej lat tu nie mieszkają. Odpowiadam więc jej, że Polki tu mieszkają, więc tu też szukają porad/zrozumienia/podobieństwa, a nie wchodzą na fora angielskie czy niemieckie i nie pytają jak wypełnić wniosek o udzieleniu urlopu macierzyńskiego.
                          I oczywiście, że są sprawy uniwersalne, ale akurat o nich nie było mowy, tylko o sprawach o których ty, nie mieszkając tu tyle lat nie masz już zielonego pojęcia, z czym się pogodzić jak widać nie potrafisz.



                          • kropkacom Re: emigrantki? 27.05.13, 20:37
                            Nenia, przepraszam, ze się wtrącę i niekoniecznie w głównym temacie, tak? Ty jesteś mądra babka i naprawdę dałaś się wkręcić w zapoczątkowaną przez trolla wojenkę. Nie widzisz tego? Gazeta szuka już od tygodnia okazji aby sobie w jakimś wątku pisać, kłócić się i tak dalej. Odpuść. To też jest nasze forum i raczej stąd nie znikniemy.
                            • nenia1 Re: emigrantki? 27.05.13, 20:59
                              Ale ja wcale nie chcę żebyście zniknęły.

                              Natomiast mieszkam w tym kraju i chciałabym aby mój naród, rodacy - że tak się patetycznie wyrażę, zaczęli odchodzić od ciągłego narzekania, dołowania, marudzenia - o jak tu źle, jak brzydko, ludzie okropni, fałszywi, zakłamani, przygnębieni itd. itd. ponieważ uważam, że takie myślenie, nastawianie generalnie doprowadza się samospełniającego się proroctwa - nikomu nie chce się nic robić, nie zmieniać, bo po co? Jak u Mróżka - a może byśmy coś zrobili? eee, nieee...a może byśmy coś zasiali...eee, nieeee...
                              Bo i po co prawda? Skoro ludzie tu fałszywi, smutni, to już lepiej w domu będę siedział, bo jeszcze mnie wykorzystają, okradną, przewrócą, nie zauważą, zadepczą...

                              I nie, nie chodzi o to byście (że tak użyję nieuprawnionej formy mnogiej) peany pochwalne od rana tu śpiewały, ale tak zwyczajnie, po ludzku, trochę życzliwości, trochę obiektywizmu, trochę pokory, trochę refleksji - nie jestem tu na co dzień, więc nie wiem jak jest, a może patrzę przez pryzmat swojego wyboru, a może wiedzę czerpię głównie z prasy, która jak wiadomo żywi się głównie tym co nie wychodzi, a może moja rodzinna tradycyjnie jedynie narzeka. Takie to trudne - bo wydaje mi się, że bardzo.
                              Może powinniśmy skupić się na tym, żeby razem coś tu zmienić, zamiast udowadniać, że to MÓJ wybór był najlepszy z możliwych a reszta żyje w syfie.
                              • kropkacom Re: emigrantki? 27.05.13, 21:01
                                To wymagaj tego przede wszystkim od forumek, które mieszkają w Polsce. Wiem, że potrafisz.
                                • nenia1 Re: emigrantki? 27.05.13, 21:18
                                  Szczerze. Wymagam jedynie od siebie.
                                  Reszcie co najwyżej zwracam uwagę, z marnym skutkiem jak widać.

                                  Ludzie są najczęściej tak skonstruowani, że ciężko im na refleksję nad sobą, a jak forum działa - sama wiesz, prawda? Dowalić, dokopać, dokuczyć - można się zastanawiać co to daje i do szczególnie konstruktywnych wniosków się nie dochodzi - prócz tego, że większość z nas to dość prości idioci, co gorsza nieużyteczni, ale znajdujący w prostych działaniach możliwość wywołania
                                  i rozładowania emocji. Forum to coraz częściej forma masturbacji psychicznej przy użyciu innych wirtualnych bytów. Bo tu przecież wszyscy jesteśmy nierzeczywiści, prawda?
                                  • kropkacom Re: emigrantki? 27.05.13, 21:21
                                    Takim zwracaniem uwagi nic nie osiągasz wobec tego.
                                    • nenia1 Re: emigrantki? 27.05.13, 21:38
                                      A tego nie możesz wiedzieć.
                              • olena.s Re: emigrantki? 27.05.13, 21:09
                                Nie wymieniaj nazwiska podłego sprzedawczyka Mrożka! Wszak on, bezwstydny, z emigracji Polskę szkalował!
        • gazeta_mi_placi Re: emigrantki? 27.05.13, 14:49
          Nie kojarzę kto by pisał aż tak zjadliwe posty z tutejszych, natomiast nawet jeśli taka osoba istnieje to cóż, jest przynajmniej u siebie i ma prawo krytykować. Wy nie jesteście u siebie, taka subtelna różnica.
          • kropkacom Re: emigrantki? 27.05.13, 14:55
            To dziwne, bo ja na przykład przeczytałam ostatnio, ze Polacy to kombinatorzy. Nie pisała tego emigrantka.
            • carmita80 Re: emigrantki? 27.05.13, 18:17
              kropkacom napisała:

              > To dziwne, bo ja na przykład przeczytałam ostatnio, ze Polacy to kombinatorzy.
              > Nie pisała tego emigrantka.

              No bo to forumowy grzech smiertelny jesli napisze emigrantka wink jesli pojawi sie 100 postow z przykladami kombinatorstwa Polakow od nieemigrantow to wszystko ok. wink
      • sanciasancia Re: emigrantki? 27.05.13, 15:08
        Bo chcą mieć kontakt z językiem ojczystym? I innymi Pol(a)kami? I Polską? A to jest najprostszy sposób.
        • nenia1 Re: emigrantki? 27.05.13, 15:15
          Kontakt z językiem można utrzymać na 100 innych sposób, choćby czytając literaturę, słuchając programów w tv, rozmawiając przez telefon, pisząc listy do zaprzyjaźnionych osób, rozmawiając z partnerem, innymi Polakami na emigracji.
          Ale kontakt z obcymi ludźmi na forum, kontakt z Polską - no ale właśnie po co, skoro ludzie do niczego, i ogólny syf i tragedia - po co kontakt z kimś takim?
          • gazeta_mi_placi Re: emigrantki? 27.05.13, 15:26
            No właśnie, po co? Może jednak (jedna z moich hipotez) nie znają na tyle języka swojej nowej ojczyzny i boją się obśmiania na lokalnych forach?
            • goodnightmoon Re: emigrantki? 27.05.13, 15:35
              gazeta_mi_placi napisała:

              > No właśnie, po co? Może jednak (jedna z moich hipotez) nie znają na tyle języka swojej nowej ojczyzny i boją się obśmiania na lokalnych forach?

              Np. fora niemieckie nie są takie wesołe. Weźmy np. NetMoms.de - oni gadają o dzieciach, lekarstwach, kaszkach .... nudy. Nie, żeby obgadać sąsiadkę lub kochankę szefa wink

              A ze względu na język nikt nikogo nie obśmieje, Niemcy są pod tym względem bardzo uprzejmi. Będą udawać, że nie widzą/słyszą błędów.
          • kropkacom Re: emigrantki? 27.05.13, 15:26
            Nie tylko z Polską big_grin Tu pisze naprawdę masa ludzi z poza Polski.
          • sanciasancia Re: emigrantki? 27.05.13, 15:55
            > Kontakt z językiem można utrzymać na 100 innych sposób, choćby czytając literat
            > urę,
            Czytam literaturę. Język forum jest bardziej potoczny, żywy, tego mi na co dzień brakuje.
            > słuchając programów w tv
            Weź się zlituj, nie oglądam telewizji od lat.
            > pisząc listy do zaprzyjaźnionych osób,
            Piszę listy, nawet regularnie dzwonię.
            >rozmawiając z partnerem, innymi Polakami na emigracji.eź się zlituj, nie oglądam telewizji od lat.
            Pudło, Polaków na emigracji w nabliższej okolicy mam męża i dziecko.
            > Ale kontakt z obcymi ludźmi na forum, kontakt z Polską - no ale właśnie po co,
            > skoro ludzie do niczego, i ogólny syf i tragedia - po co kontakt z kimś takim?
            Bo jest to kontakt z żywym językiem polskim. Żywym. Nie kreacją literacką.

            I serio, nie jesteś sobie w stanie wyobrazić, że ktoś może na Polskę narzekać, ale mieć potrzebę podtrzymania swojej tożsamości narodowej?
            • nenia1 Re: emigrantki? 27.05.13, 20:22
              sanciasancia napisała:

              > I serio, nie jesteś sobie w stanie wyobrazić, że ktoś może na Polskę narzekać,
              > ale mieć potrzebę podtrzymania swojej tożsamości narodowej?

              Wyobrazić sobie akurat jestem w stanie bardzo wiele, natomiast faktycznie mało dla mnie zrozumiałe jest dążenie do utrzymania tożsamości z brudasami, smutasami, nieudacznikami, zazdrośnikami i fałszywcami.
              Raczej z takim widzeniem Polski i Polaków zmierzałabym w kierunku kosmopolityzmu.
              • sanciasancia Re: emigrantki? 28.05.13, 02:58
                > Wyobrazić sobie akurat jestem w stanie bardzo wiele, natomiast faktycznie mało
                > dla mnie zrozumiałe jest dążenie do utrzymania tożsamości z brudasami, smutasam
                > i, nieudacznikami, zazdrośnikami i fałszywcami.
                To jest bardzo proste. Większość dorosłych osób, które emigruje, nie nauczy się języka nowego kraju tak, jak swojego ojczystego i nie będzie odnajdywał się w nowym kraju tak, jak w Polsce. Dochodzi do tego bariera kulturowa -
                • nenia1 Re: emigrantki? 28.05.13, 20:07
                  sanciasancia napisała:

                  .
                  > To jest bardzo proste. Większość dorosłych osób, które emigruje, nie nauczy się
                  > języka nowego kraju tak, jak swojego ojczystego i nie będzie odnajdywał się w
                  > nowym kraju tak, jak w Polsce. Dochodzi do tego bariera kulturowa -
                  • sanciasancia Re: emigrantki? 28.05.13, 20:20
                    > Ależ ja to dobrze wiem, właśnie dla takiej szczerej odpowiedzi jak twoja pytam
                    > "po co" bo zazwyczaj słyszy się mit o cudownej asymilacji, cudownych nowych prz
                    > yjaźniach, bujnym życiu towarzyskim, wspaniałej znajomości języka i karierze w
                    > wąskiej specjalizacji.
                    Wiesz, imho, ja się zupełnie nieźle odnajduję, mam nawet nowych bliskich znajomych, po angielsku udaje mi się powiedzieć to, co bym chciała powiedziec, ale brakuje mi Polaków i tego zrozumienia, o co mi naprawdę chodzi i pewnego wspólnego doświadczenia dziejowego. I moja najbliższa koleżanka jest Chorwatką.
                    (Ale ja specjalnie na Polskę ani nie narzekam, ani też specjalnie za nią nie tęsknię.)
                  • bi_scotti Re: emigrantki? 28.05.13, 23:04
                    nenia1 napisała:

                    > Ależ ja to dobrze wiem, właśnie dla takiej szczerej odpowiedzi jak twoja pytam
                    > "po co" bo zazwyczaj słyszy się mit o cudownej asymilacji, cudownych nowych prz
                    > yjaźniach, bujnym życiu towarzyskim, wspaniałej znajomości języka i karierze w
                    > wąskiej specjalizacji.
                    > A jak widać rzeczywistość skrzeczy i nic tak nie poprawi niektórym emigrantkom
                    > humoru jak odreagowanie na jematce.

                    Nie rozumiem dlaczego zakladasz, ze musi byc albo-albo. Nie sadzisz, ze mozna miec i fajne zycie towarzyskie, i przyzwoita znajomosc jezyka, i sensowna profesje, i w ogole dobre zycie gdzies poza PL a jednoczesnie miec fun w braniu udzialu w rozmowkach polsko-polskich na ematce? Przyznam, ze ja tam sobie cenie ludzi wielowymiarowych, nie dajacych sie upchnac w jednej szufladzie i ciegle czyms zaskakujacych, swoimi wyborami, gustami, wewnetrznymi sprzecznosciami i kontrastami. Ty nie?
                    • nenia1 Re: emigrantki? 28.05.13, 23:28
                      Nie rozumiesz, bo jak tak wcale nie zakładam.

                      Pytanie brzmiało dlaczego osoby, które z jednej strony piszą, że Polski jest do d...a Polacy są fałszywi, zazdrośni, ponurzy, zakłamani, zacofani, nietolerancyjni, smutni itd. itd., z drugiej przesiadują, piszą, czytają, żywo dyskutują na polskich forach.
                      To jakby twierdzić, że psy są głupie, hałasują, śmierdzą, i mam na nie alergię, a jednocześnie codziennie chodzę do schroniska. Po jaką cholerę? Naturalną tendencją jest dla mnie unikanie miejsc przykrych, nieciekawych, przygnębiających, brzydkich - a tu proszę, z jednej strony wszystko be, a z drugiej czynna obecność.
                      Oczywiście można to podciągnąć pod wielowymiarowość, wewnętrzną sprzeczność, romantyczne rozdarcie, dekadencką ambiwalencję, surrealistyczną oryginalność, turpistyczny amok co i tam jeszcze przyjdzie nam do głowy, ale mam wrażenie, że to zwykłe, proste poprawianie sobie nastroju cudzym kosztem.
                      Ale oczywiście możemy się upierać, że ktoś nazywając kogoś innego "szmatą" lapidarnie w metaforyczny sposób ujmuje w poetyckie ryzy głębokie emocje jakie czają się i kotłują w głębi jego rozedrganej duszy.
                      • bi_scotti Re: emigrantki? 28.05.13, 23:43
                        nenia1 napisała:

                        > Ale oczywiście możemy się upierać, że ktoś nazywając kogoś innego "szmatą" lapi
                        > darnie w metaforyczny sposób ujmuje w poetyckie ryzy głębokie emocje jakie czaj
                        > ą się i kotłują w głębi jego rozedrganej duszy.

                        big_grin
                        Niektorzy maja potrzeby masochistyczne, to tez musisz uwzglednic. Nie wiem jak Ty, ale ja na pewne posty/zaczepki/uwagi po prostu nie odpowiadam, bo w imie czego mam sie dac wciagnac w jakies "szmaciane" przepychanki? Przyznam, ze "polskie" (w sensie z PL) reakcje na rozne posty spoza PL przypominaja mi bardzo czesto taka ksiazke niejakiej Marii Kann "Koniec i poczatek swiata" - w niej jest chyba z pol strony poswieconej zagadnieniu "spuchnietego JA". I jak sobie o tym pomysle to zaraz jakos latwiej mi wybaczyc nawet i "won", ktore komus sie wymsknelo w moim kierunku ... Life.
                      • azja-odkuchni Re: emigrantki? 29.05.13, 08:52
                        Widzisz nenia 1 ja zawsze zakładam dobrą wolę rozmówcy nawet jeśli mówi coś z czym się nie zgadzam. Gdy mam inne zdanie na jakiś temat dyskutuje i już.
                        Mając doświadczenie życia w wielokulturowym społeczeństwie wiem, że czasem warto zobaczyć coś z innej perspektywy i wykorzystać doświadczenia innych. Po co wyważać otwarte drzwi?

                        Kilka lat temu Singapurczycy otworzyli dla obcokrajowców uniwerek (Nus )Ludzie przyjeżdżali na rok i dwa wynosili doświadczenia, ale żyli tu, więc zostawiali trochę siebie. Ktoś mądry zauważył, że w podstawówkach i gimnazjach azjatyckie dzieci pod względem intelektu odstają od zachodnich rówieśników w górę , ale nie potrafią się wysłowić mają problemy z relacjami rówieśniczymi ich rozwój emocjonalny jest opóźniony i trudno im zaprezentować wiedzę.
                        Otworzono szkoły dla ekspatów i chociaż z wieloma dzieciakami było dużo pracy na początku ( język, wyższy poziom edukacji) to po roku te dzieci zaczęły więcej do szkół wnosić niż wynosić. Nie mówię tego na przykładzie mojego dziecka ,ale dwóch tysięcy dzieci kształconych w publicznych szkołach singapurskich na różnych poziomach. Mam kontakt z rożnymi mamami z różnych szkół i one opowiadają jak ich dzieci zmieniają swoje klasy. Jak zmieniają się relacje rówieśnicze. Z naszego podwórka : w klasie 2 tuż po tym jak moje dziecko dołączyło do klasy trzeba było wyjść na środek klasy i przeczytać dwa zdania. Dzieciaki bały się traciły głos a moje wyszło, przeczytało bo przecież to nic wielkiego dla niego było. Nauczycielka mówiła, że dzieci które mówiły po już się nie bały. I do końca roku nasze dziecko zawsze czytało 1 aż się wszystkie ośmieliły.Jedną dziewczynkę z tamtej klasy widziałam ostatnio na scenie przed całą szkołą jak reklamowała ulubiona książkę. Gdy jedna hinduska dziewczynka nie chciała usiąść z drugą bo jest z niższej kasty to nasz dzieciak zdziwiony sytuacja usiadł między nimi. Razem z nim usiadły Chinki i problem sam się rozwiązał...
                        Przyszła inna kultura, inne obyczaje dziecko inaczej wychowane i pewnie , że czasem bywa trudno ( nasze dziecko rozwalało systematycznie lekcje pytaniami w zeszłym roku ) to w ogólnym rozrachunku zyskują wszyscy.
                        Wszyscy w klasie naszego dziecka wiedzą, że Wielkanoc to nie święto królika i jajeczek z czekolady, ale chrześcijańskie święto no my jesteśmy Chrześcijanami.
                        Pobliskie gimnazjum ma systematycznie lekcje o holokauście, chociaż tu swastyka nie kojarzy się źle. Opowiadam młodym Azjatom o II wojnie w Polsce , o gettcie i każe śmierci za ukrywanie Żydów i chętnie opowiedziałabym o maskarze w Nankin i o tym co nawyczyniali ci mili Japończycy. Tylko, że my nie jesteśmy Azjaci i czasem wolimy wiedzieć miej, ale trwać w dzikim uporze niż skorzystać z wiedzy innych.
                        Europejskie, australijskie i amerykańskie dzieci wnoszą do singapurskiej szkoły dużo i nikt się przed tym nie broni.
                        Mało tego ciągle jestem podpytywana jak my coś rozwiązujemy w Polsce. Ile czytają dzieci ? Jaki jest procent dzieci z problemami edukacyjnymi? Jaki procent kończy studia? O to samo pytane są inna mamuśki .

                        --
                        azjaodkuchni.blogspot.sg/
                        • olena.s Re: emigrantki? 29.05.13, 09:09
                          Tak właśnie jest. 'Toczący się kamień nie zarasta mchem', kontakt z innością stymuluje rozwój - nie tylko dlatego, że pozwala na spojrzenie na świat z zaskakująco innej perspektywy, ale i dlatego, że powoduje kwestionowanie tego, co uznawaliśmy odruchowo za stałe i niezmienne prawdy.
                        • joa66 Re: emigrantki? 29.05.13, 09:37
                          azja, ale większośc woli poznawać świat i uczyć się od/z oryginału. I nawet nie trzeba podróżowac w tym celu jezeli ktoś nie może.

                          A obraz przefiltrowany przez emocje ludzi, którzy mają różny bagaż , jest często MOCNO skrzywiony.

                        • nenia1 Re: emigrantki? 29.05.13, 15:08
                          azja-odkuchni napisała:

                          > Widzisz nenia 1 ja zawsze zakładam dobrą wolę rozmówcy nawet jeśli mówi coś z c
                          > zym się nie zgadzam.

                          Założyć dobrą wolę można, ale upierać się przy niej gdy rzeczywistość koryguje założenia, to naiwność, by nie rzec głupota. I nie ma to nic wspólnego z tym, czy się z rozmówcą zgadzam, czy nie zgadzam, intencja są wyczuwalne i to o nie chodzi.

                          > Mając doświadczenie życia w wielokulturowym społeczeństwie wiem, że czasem wart
                          > o zobaczyć coś z innej perspektywy i wykorzystać doświadczenia innych. Po co wy
                          > ważać otwarte drzwi?

                          Azja, ale ty w koło macieju o tym samym, na prawdę cudownie że okryłaś coś żyjąc w wielokulturowym społeczeństwie, cieszę się, ale dlaczego zakładasz, że jedyną i faktyczną przyczyną konfliktu jest to, że ktoś nie chce wykorzystywać doświadczeń innych, wydaje mi się, że nie dopuszczasz nawet do świadomości, że tu nie o niechęć o cudze doświadczenia chodzi a to, że ludzie czują się obrażani, poniżani.

                          Nie gniewaj się, ale to ty wyważasz otwarte drzwi, tłumacząc po raz kolejny rzeczy proste i znane, bowiem nikt rozsądny nie będzie się upierał aby odrzucać cudze doświadczenia, skoro przynoszą dobre efekty. I tak jak pisałam wcześniej o słoniu, tak napiszę teraz o Singapurze, że nie trzeba tam mieszkać, żeby to wiedzieć - to nie jest szczególnie rzadkie doświadczenie dostępne jedynie pod singapurską szerokością geograficzną.

                          Polska jest w Schengen, mamy tu też lotniska, masową turystykę, możemy swobodnie podróżować praktycznie po całym świecie, jest internet, postępuje globalizacja - nie jesteśmy odcięci od doświadczania różnorodności, naprawdę.

                          Przytoczyłam ci wcześniej cytaty, wypowiedzi, z których sama widzisz nie udało ci się nic wycisnąć prócz opisu próby kontynuowania dialogu, na co niektórzy wpadli już przed tobą, a efektem są jedynie dalsze przepychanki na 500 postów.

                          Nie jest też prawdą, że ludzie są tylko dobrzy, zawsze mają dobre intencje i wykazują dobrą wolę.
                          Człowiek - prawdziwy człowiek to stworzenie składające się z wielu potrzeb i elementów, w tym z agresji, chęci dominacji, złości, potrzeby prestiżu, uznania - i nie koniecznie każdy zachowuje zasady fair play.

                          Ja bardzo długo czekam, każdemu daję szansę, ale...czasem stosuję ripostę wujka Staszka i z doświadczenia ci powiem, że bywa o wiele skuteczniejsza od wielopiętrowych dyskusji, tłumaczeń i przepychanek.

                          Dlatego - wymiana doświadczeń tak, ale obrażanie, uogólnienia i poprawianie sobie nastroju cudzym kosztem - nie.
                          • azja-odkuchni Re: emigrantki? 29.05.13, 15:33
                            Tak świetnie wyczuwam intencje i Twoje nie są poztywne.... nie wiem z czego to wynika, to robota dla psychologa.
                            Już napisałam, że wymiksowuję się z tego wątku i życzę milej zabawy. smile
                            • nenia1 Re: emigrantki? 29.05.13, 15:50
                              azja-odkuchni napisała:

                              > Tak świetnie wyczuwam intencje i Twoje nie są poztywne.... nie wiem z czego to
                              > wynika, to robota dla psychologa.

                              Szczerze mówiąc po tak światowej osobie spodziewałam się nieco bardziej oryginalnej odpowiedzi, niż odsyłanie do psychologa big_grin

                              I dodam jedynie, że źle wyczuwasz intencje, ale zostawmy to.

                              Rozumiem, że milej zostać przy myśli, że niektórych słów się nie chce, bo tu ludzie o umysłach zamkniętych i ciasnych, a nie słowa przykre i raniące, naprawdę to rozumiem - miłej zabawy również smile
                              • azja-odkuchni Re: emigrantki? 29.05.13, 16:41
                                Jeśli wierzysz w niekonwencjonalne metody mogę poprosić Chinki by przesłały ci tabletki z ogona jaszczurki. Mogę też poprosić moją znajomą braminkę by odczynła urok, ale nie wiem czy przy okazji nie urośnie Ci ogon a Twój jad nie zacznie pachnieć truskawkowo.
                          • bi_scotti Re: emigrantki? 29.05.13, 15:42
                            nenia1 napisała:

                            > Dlatego - wymiana doświadczeń tak, ale obrażanie, uogólnienia i poprawianie sob
                            > ie nastroju cudzym kosztem - nie.

                            Cura te ipsum smile
                            • nenia1 Re: emigrantki? 29.05.13, 15:57
                              Jak najbardziej masz rację, jestem tylko człowiekiem.

                              I marzącym o tym, aby rodacy, zarówno ci tutaj jak i na emigracji przestali w końcu jojczyć,
                              narzekać, marudzić czy wstydzić się za siebie nawzajem. Żeby zauważyli, że są jak inni ludzie - lepsi, gorsi, weseli, smutni.

                              Oczywiście mówiąc to sama jojczę i narzekam - zdaję sobie z tego sprawę big_grin

                              A na zakończenie, żeby nie było, że tylko na e-mamie są takie spostrzeżeniawink

                              biznesplan-swot.blogspot.com/2013/03/dlaczego-polacy-narzekaja-na-polske.html

                      • gazeta_mi_placi Re: emigrantki? 29.05.13, 09:15
                        Przecież one to robią celowo, chcą sobie poprawić własne samopoczucie, a czemu szwankujące mimo mieszkania w zagranicznym tolerancyjnym czyściutkim raju pełnym uprzejmych ludzi i usług na najwyższym poziomie?
                        Na to pytanie nie znam odpowiedzi.
                        • rosapulchra-0 Re: emigrantki? 29.05.13, 20:54
                          gazeta_mi_placi napisała:

                          > Przecież one to robią celowo, chcą sobie poprawić własne samopoczucie, a czemu
                          > szwankujące mimo mieszkania w zagranicznym tolerancyjnym czyściutkim raju pełny
                          > m uprzejmych ludzi i usług na najwyższym poziomie?
                          > Na to pytanie nie znam odpowiedzi.

                          Tak, gazeciarzu, masz absolutną rację, z małą różnicą - napisałeś o tym poprawianiu samopoczucia przede wszystkim u siebie.
                      • cherry.coke Re: emigrantki? 29.05.13, 16:08
                        nenia1 napisała:

                        > Nie rozumiesz, bo jak tak wcale nie zakładam.
                        >
                        > Pytanie brzmiało dlaczego osoby, które z jednej strony piszą, że Polski jest do
                        > d...a Polacy są fałszywi, zazdrośni, ponurzy, zakłamani, zacofani, nietoleranc
                        > yjni, smutni itd. itd., z drugiej przesiadują, piszą, czytają, żywo dyskutują n
                        > a polskich forach.
                        > To jakby twierdzić, że psy są głupie, hałasują, śmierdzą, i mam na nie alergię,
                        > a jednocześnie codziennie chodzę do schroniska. Po jaką cholerę? Naturalną ten
                        > dencją jest dla mnie unikanie miejsc przykrych, nieciekawych, przygnębiających,
                        > brzydkich - a tu proszę, z jednej strony wszystko be, a z drugiej czynna obecn
                        > ość.
                        > Oczywiście można to podciągnąć pod wielowymiarowość, wewnętrzną sprzeczność, ro
                        > mantyczne rozdarcie, dekadencką ambiwalencję, surrealistyczną oryginalność, tur
                        > pistyczny amok co i tam jeszcze przyjdzie nam do głowy, ale mam wrażenie, że to
                        > zwykłe, proste poprawianie sobie nastroju cudzym kosztem.

                        Odpowiedz moze byc tez znacznie prostsza: wymyslilas sobie to zwyczajnie. Ja nie kojarze tu osoby, ktora pisze wylacznie, ze "Polski jest do d...a Polacy sa falszywi, zazdrosni, ponurzy, zaklamani, zacofani, nietolerancyjni, smutni itd. itd." (moze poza jedna/dwiema, ktora uwazam za trolli, wiec ich posty omijam wzrokiem i nie znam ogolu tworczosci). A jesli krytyka nie jest tak calosciowa, jak ci sie wydaje, to widocznie reszta przemawia do kogos na tyle, ze chce pozostac z nia w kontakcie. To chyba naturalne. Swiat nie jest czarno-bialy.

                        Ale lepiej na podstawie wydumanego argumentu stworzyc sobie teoryjke o poprawianiu humoru cudzym kosztem. Tylko blagam, nie pisz przy tym o swoich dobrych intencjach big_grin
                        • nenia1 Re: emigrantki? 29.05.13, 16:28
                          cherry.coke napisała:


                          > Odpowiedz moze byc tez znacznie prostsza: wymyslilas sobie to zwyczajnie. Ja ni
                          > e kojarze tu osoby, ktora pisze wylacznie, ze "Polski jest do d...a Polacy sa f
                          > alszywi, zazdrosni, ponurzy, zaklamani, zacofani, nietolerancyjni, smutni itd.
                          > itd."

                          A to musi być wyłącznie, nie wystarczy często, albo często

                          > (moze poza jedna/dwiema, ktora uwazam za trolli, wiec ich posty omijam wz
                          > rokiem i nie znam ogolu tworczosci -

                          Aha, czyli jednak są tylko ty uważasz ich za trolli. Zadziwiające, jak pewne mechanizmy funkcjonują u ludzi na tych samych zasadach, niezależnie od światopoglądu.
                          Katolicy często mówią, gdy ktoś z nich coś przeskrobie "to nie był PRAWDZIWY katolik" no bo prawdziwy przecież by źle nie robił. To w sumie fajny sposób na zachowanie "czystości" zbioru w którym się znajduję.
                          To nie emigrant, który źle się wypowiada, to troll...to nie ja, to szatan...

                          A potem rosa twierdzi, że mogę być wróżką, a to tylko proste obserwacje.

                          • cherry.coke Re: emigrantki? 29.05.13, 17:17
                            > Aha, czyli jednak są tylko ty uważasz ich za trolli. Zadziwiające, jak pewne me
                            > chanizmy funkcjonują u ludzi na tych samych zasadach, niezależnie od światopogl
                            > ądu.
                            > Katolicy często mówią, gdy ktoś z nich coś przeskrobie "to nie był PRAWDZIWY ka
                            > tolik" no bo prawdziwy przecież by źle nie robił. To w sumie fajny sposób na za
                            > chowanie "czystości" zbioru w którym się znajduję.
                            > To nie emigrant, który źle się wypowiada, to troll...to nie ja, to szatan...
                            >
                            > A potem rosa twierdzi, że mogę być wróżką, a to tylko proste obserwacje.

                            Tyle ze dokladnie ten sam mechanizm zastosowalas piszac "a bo ja nie mam na mysli wylacznie, tylko czesto".
                            A jesli "czesto", to nie znaczy "zawsze", czyli widza i pozytywy, i o innych sprawach moga pisac, i twoj argument sie wali.
                            • cherry.coke Re: emigrantki? 29.05.13, 17:19
                              BTW, ja nie napisalam, ze trolle sie wylacznie zle wypowiadaja - napisalam, ze ich wystarczajaco nie czytam, zeby to zweryfikowac. Ot detal, a znaczacy!
                            • nenia1 Re: emigrantki? 29.05.13, 17:47
                              cherry.coke napisała:

                              > Tyle ze dokladnie ten sam mechanizm zastosowalas piszac "a bo ja nie mam na mys
                              > li wylacznie, tylko czesto".

                              a skąd, jak tylko nie zgadzam się z argumentacją, że jak ktoś czegoś nie robi zawsze, to właściwie nie ma o czym mówić. Mnie wystarcza, że ktoś coś robi często, na tyle, że zjawisko zaczyna być zauważalne. Alkoholik nie musi być codziennie pijany, prawda? Jak ktoś bije trzy razy w tygodniu psa, a raz w tygodniu go głaszcze, problem bicia nie znika.

                              • cherry.coke Re: emigrantki? 29.05.13, 17:57
                                nenia1 napisała:

                                > a skąd, jak tylko nie zgadzam się z argumentacją, że jak ktoś czegoś nie robi z
                                > awsze, to właściwie nie ma o czym mówić. Mnie wystarcza, że ktoś coś robi częst
                                > o, na tyle, że zjawisko zaczyna być zauważalne. Alkoholik nie musi być codzienn
                                > ie pijany, prawda? Jak ktoś bije trzy razy w tygodniu psa, a raz w tygodniu go
                                > głaszcze, problem bicia nie znika.

                                Wybacz, ale to sie nie trzyma kupy smile Jesli ktos czesto narzeka, a czesto docenia czy tez chocby jest neutralny, to absolutnie wyjasnia to twoje ponizsze pytanie.

                                > Pytanie brzmialo dlaczego osoby, które z jednej strony pisza, ze Polski jest do
                                > d...a Polacy sa falszywi, zazdrosni, ponurzy, zaklamani, zacofani, nietoleranc
                                > yjni, smutni itd. itd., z drugiej przesiaduja, pisza, czytaja, zywo dyskutuja n
                                > a polskich forach.
                                • nenia1 Re: emigrantki? 29.05.13, 18:10
                                  Naprawdę? Lubisz poruszać neutralne tematy, lubisz radzić się, zwierzać, omawiać neutralne problemy z ludźmi, których uważasz za fałszywych i zazdrosnych?

                                  Więc tak, oczywiście, że dana osoba może poruszać neutralne tematy a nie jedynie w każdym poście ZAWSZE pisać źle o Polsce - (neutralny post to np. "mój pies nie chce jeść suchej karmy - co robić") tylko dlaczego pyta o to ludzi, o których ma tak niskie zdanie.
                                  • cherry.coke Re: emigrantki? 29.05.13, 18:17
                                    nenia1 napisała:

                                    > Naprawdę? Lubisz poruszać neutralne tematy, lubisz radzić się, zwierzać,
                                    > omawiać neutralne problemy z ludźmi, których uważasz za fałszywych i z
                                    > azdrosnych?
                                    >
                                    > Więc tak, oczywiście, że dana osoba może poruszać neutralne tematy a nie jedyni
                                    > e w każdym poście ZAWSZE pisać źle o Polsce - (neutralny post to np. "mój pies
                                    > nie chce jeść suchej karmy - co robić") tylko dlaczego pyta o to ludzi, o który
                                    > ch ma tak niskie zdanie.

                                    Bo nie o wszystkich i nie o wszystkim ma niskie zdanie, widocznie.
                                    Naprawde bardzo nie chcesz tego zrozumiec smile
                                    • nenia1 Re: emigrantki? 29.05.13, 18:27
                                      Ależ ja to rozumiem,

                                      pytaniem staram się właśnie uzmysłowić to tym, co twierdzą, że tu nie ma żadnych pozytywów, a Polacy są do niczego...

                                      Jednak jest coś co ciągnie...


                                      • cherry.coke Re: emigrantki? 29.05.13, 18:40
                                        nenia1 napisała:

                                        > Ależ ja to rozumiem,
                                        >
                                        > pytaniem staram się właśnie uzmysłowić to tym, co twierdzą, że tu nie ma żadnyc
                                        > h pozytywów, a Polacy są do niczego...
                                        >
                                        > Jednak jest coś co ciągnie...

                                        No to wracamy do wylacznie vs. czesto. Podaj mi przyklady (liczne jak rozumiem, skoro tak cie to mierzi) tych, ktorzy twierdza, ze w Polsce nie ma zadnych pozytywow. Bo nawet owe trolle, akurat jamesona mialam na mysli, doceniaja rozne aspekty, on slowianska urode zdaje sie na przyklad. Rose mam mentalnie wygaszona, bo nie interesuja mnie nawalanki tego typu, ale i ona chyba pozytywy widuje.
                                        • nenia1 Re: emigrantki? 29.05.13, 19:32
                                          Teraz będziemy liczyć posty i upierać się czy często to 8 postów na 10, czy 6 na 9?

                                          I kto będzie bardziej miarodajny - ktoś kto napisał 3 posty same "złe" (100% "złych" postów
                                          , czy ktoś kto napisał 1.000 z czego 600 "złych" (w porównaniu do poprzednika jest "lepszy" bo wynik to tylko 60%)

                                          Jak bardzo chcesz, mam akurat na myśli wypowiedzi cytowanej przez mnie carmity, która sama twierdzi, że w Polsce nie widzi żadnych pozytywów (czy taka deklaracja wyczerpuje znamiona zjawiska o którym mówię, czy też powinna to powtórzyć w 100 lub więcej kolejnych postach), czy wypowiedzi ma_dre.

                                          Zjawisko narzekanie na Polskę i Polaków istnieje - choć oczywiście można się upierać, że go nie ma, albo że wynika z chęci poprawy losu ojczyzny.

                                          Ja osobiście uważam, że jest to bardzo duży problem, który trzyma nas mentalnie w kulturze narzekania, z której nie potrafimy wyjść, i to jest większa kula u nogi niż dziurowe drogi czy niewydolny ZUS.

                                          Narzekamy, bo to nasz kod kulturowy, nawet gdy jakaś dziewczyna się wyłamuje i powie "zmienia się na lepsze" - przyjdzie ktoś w stylu podkocem czy rosy i powie, "nie napinaj się tak, w UK jest lepiej".

                                          Olena popędzi bronić muzułmanów twierdząc (słusznie) że nie powinno się przerzucać odpowiedzialności jednostek na grupę, ale o Polakach będzie mówić, że to antysemici i kraj w którym na murach maluje się gwiazdę dawida na szubienicy i nikomu to nie przeszkadza.

                                          Paradoksalnie, narzekanie stało się naszym sposobem na mówienie o sobie dobrze - narzekając pokazuje, że my wiemy lepiej, dostrzegamy zło, jesteśmy mądrzejsi - może stąd przekonanie azji, że to nie narzekanie, tylko chęć poprawy losów Polaków?

                                          Wydawało by się, że właśnie osoby, te które wyjechały, powinny dostrzec, jak bardzo Polska jest zdołowana, narzekająca, nie doceniająca się wcale - ponieważ żyjąc w innej kulturze łatwiej to dostrzec, a tu wystarczy, że napiszę "ludzie zmieniają sie na lepsze" żeby uslyszeć sarkastyczne "o tak Polacy słyną z tolerancji" od rosy czy "uważam odwrotnie, społeczeństwo się atomizuje" od oleny.

                                          • carmita80 Re: emigrantki? 29.05.13, 20:13
                                            nenia1 napisała:


                                            > Jak bardzo chcesz, mam akurat na myśli wypowiedzi cytowanej przez mnie carmity
                                            > , która sama twierdzi, że w Polsce nie widzi żadnych pozytywów (czy taka deklar
                                            > acja wyczerpuje znamiona zjawiska o którym mówię, czy też powinna to powtórzyć
                                            > w 100 lub więcej kolejnych postach), czy wypowiedzi ma_dre.

                                            Wow, ty jeszcze (zdaje sie 3 dobe) meczysz to, ze ja napisalam iz w mojej, osobitej, subiektywnej opinii nie widze nic lepszego w Pl niz tu gdzie mieszkam? Ty chyba naprawde masz problem uncertain
                                            Ja sobie bywam na forach roznych, angielskojezycznych tez bo mam prawo i tobie nic do tego. Zaakceptuj to wreszcie a ulzy ci.
                                            Dla twojej wiadomosci, ja na polskich forach watkow proszacych o rady nie zakladam.
                                            Nie musze chwalic Polski, ty nie musisz czytac jesli ci sie nie podoba. Nawet jesli napiszesz jeszcze 1000 postow w tym watku ani jesli zalozysz 1000 watkow niczego to zmieni, tylko dlatego ze ty chcesz i ty nie pojmujesz.


                                            > Ja osobiście uważam, że jest to bardzo duży problem, który trzyma nas mentalnie
                                            > w kulturze narzekania, z której nie potrafimy wyjść, i to jest większa kula u
                                            > nogi niż dziurowe drogi czy niewydolny ZUS.

                                            Tiiiia, bo lepiej powtorzyc 100 razy ze dziurawych drog nie ma a ZUS miewa sie znakomicie, w koncu mozna w to uwierzyc. Narzekaja wszedzie, nie tylko w pl. Tobie jednak nie podoba sie jakakolwiek krytyka pl przez osoby ktore wyemigrowaly. To jest twoj problem.

                                            > Narzekamy, bo to nasz kod kulturowy, nawet gdy jakaś dziewczyna się wyłamuje i
                                            > powie "zmienia się na lepsze" - przyjdzie ktoś w stylu podkocem czy rosy i powi
                                            > e, "nie napinaj się tak, w UK jest lepiej".

                                            Jesli w pl wiekszosc rzeczy bedzie swietnie zorganizowana to zadna podkocem, rosa czy carmita tego nie zmienia bo napisza ze tak nie jest.

                                            > Olena popędzi bronić muzułmanów twierdząc (słusznie) że nie powinno się przerzu
                                            > cać odpowiedzialności jednostek na grupę, ale o Polakach będzie mówić, że to an
                                            > tysemici i kraj w którym na murach maluje się gwiazdę dawida na szubienicy i ni
                                            > komu to nie przeszkadza.

                                            A nie ma racji?

                                            > Paradoksalnie, narzekanie stało się naszym sposobem na mówienie o sobie dobrze
                                            > - narzekając pokazuje, że my wiemy lepiej, dostrzegamy zło, jesteśmy mądrzejsi
                                            > - może stąd przekonanie azji, że to nie narzekanie, tylko chęć poprawy losów Po
                                            > laków?

                                            Emigrantki na pl nie narzekaja, wlasnie wskazuja to co kuleje, a co w innych krajach dziala lepiej a madry zamiast sie cietrzewic skorzysta.

                                            > Wydawało by się, że właśnie osoby, te które wyjechały, powinny dostrzec, jak ba
                                            > rdzo Polska jest zdołowana, narzekająca, nie doceniająca się wcale - ponieważ ż
                                            > yjąc w innej kulturze łatwiej to dostrzec, a tu wystarczy, że napiszę "ludzie z
                                            > mieniają sie na lepsze" żeby uslyszeć sarkastyczne "o tak Polacy słyną z tolera
                                            > ncji" od rosy czy "uważam odwrotnie, społeczeństwo się atomizuje" od oleny.

                                            Sory nenia, ale twoje wpisy sa doskonalym przykladem na to ze one maja racje. Chcesz cos zmienoc to zacznij od siebie i wlasnego podworka a nie od emigrantek.

                                            • joa66 Re: emigrantki? 29.05.13, 20:53
                                              Niektórzy nie mają tak śmiałych oczekiwań, żeby pewne osoby zmienić. Bez przesadywink

                                              Natomiast fakt, że nie widzicie że uparcie uprawiacie ulubiony polski sport czyli krytykanctwo, narzekanie, czarnowidztwo i pielęgnowanie kompleksów jest komiczny. Ewentualnie irytujący.

                                              Sorry, ale bliższe jest mi społeczeństwo zmotywowane, myslące konstruktywnie, potrafiące cieszyć się życiem, dzielące się optymizmem, z dystansem. A takie taplanie się w kompleksach i jeszcze próby wciagania (czasami udane) do bagienka innych ? Co kto lubi.

                                              p.s. Nie mówię o całej Polonii oczywiście.

                                              Amen.
                                              • nenia1 Re: emigrantki? 29.05.13, 21:11
                                                joa66 napisała:

                                                > Sorry, ale bliższe jest mi społeczeństwo zmotywowane, myslące konstruktywnie, p
                                                > otrafiące cieszyć się życiem, dzielące się optymizmem, z dystansem.

                                                Otóż to, joa, otóż to, i wiesz co cieszy? Że coraz więcej ludzi tak myśli smile

                                                Pozdrawiam smile
                                                • joa66 Re: emigrantki? 29.05.13, 23:10
                                                  No to za ciosem. Tak mi się ułożyło życie prywatne i zawodowe, że mam stały, czasami prawie codzienny kontakt z Europejczykami z różnych krajów - na miejscu w Polsce oraz w czasie w miarę częstych wyjazdów (średnio co 5-7 tygodni). Od lat. Prawie wszyscy znajomi cudzoziemcy są bardzo zadowoleni z mieszkania w Polsce, często na granicy zachwytu. Mogłabym długo wymieniać rzeczy, które im się podobają. Coraz częściej się zdarza, że pary mieszane wybierają jako miejsce zamieszkania Polskę. Bo tutaj widzą lepsze warunki rozwoju. Oczywiście nie jestem naiwna i nie twierdzę, że jest tutaj raj , ale jest na tyle dobrze, że coraz więcej cudzoziemców (z UE) robiąc bilans zysków i strat (tak, straty też są wink ) wybiera życie w Polsce. Dla dzieci coraz częściej wybierają polskie szkoły i przedszkola, nawet jeżeli żadne z nich nie jest Polakiem. Wielu z nich zna moje miasto nie gorzej niż ja - wiedzą gdzie jest najlepszy wybór kwiatów doniczkowych, gdzie jest dobre pieczywo, a gdzie najsmaczniejsza kawa. Wiedzą co jest w kinach, teatrze, filharmonii czy klubach. Wiedzą co to PESEL i się go nie bojąwink Czasami maja za sobą trudne pierwsze tygodnie czy miesiące jeżeli przyjeżdżają w ciemno - zanim znajdą pierwsze zajęcie bywa im trudno. Zdarza się, że z nimi na nowo odkrywam swoje własne miasto i to oni są moimi przewodnikami.

                                                  Kiedy wyjeżdżam oczywiście widzę różnice językowe, architektoniczne, krajobrazowe, czasami kulturowe. Ale różnice jakościowe widzę tylko w systemie pomocy społecznej i wynagrodzeniu minimalnym. Tak, pod tym względem daleko nam do bogatych państw, ale mamy też inną historię. Pozostałe sprawy - bilans zwykle wychodzi podobny.

                                                  • kropkacom Re: emigrantki? 30.05.13, 06:31
                                                    > Prawie wszyscy znajomi cudzoziemcy są bardzo zadowoleni z mieszkania w Po
                                                    > lsce, często na granicy zachwytu.

                                                    U używasz bardzo specyficznego języka propagandy big_grin Prawie wszyscy, często, na granicy zachwytu...
                                                  • joa66 Re: emigrantki? 30.05.13, 08:58
                                                    I tak własnie wygląda dyskusja z niektórymi paniamismile

                                                    Napisałam do kropki bardziej szczegółowo, tłumacząc m.in "propagandowe" (he, he) słownictowo, ale...wykasowałam. Nie ma sensu.


                                                  • kropkacom Re: emigrantki? 30.05.13, 09:02
                                                    Nie no, jak chcesz to napisz. W poprzednim poście napisałaś coś co właściwie może znaczysz wszystko i nic. Wytłumaczyć?
                                                  • kropkacom Re: emigrantki? 30.05.13, 09:03
                                                    I nie pisze to ja emigrantka tongue_out, tylko jako forumka, która chciałaby raz przeczytać coś konkretnego.
                                                  • naturalna59 Re: emigrantki? 30.05.13, 09:35
                                                    Tak trudno pojac ze cudzoziemcy lubia nasz kraj?

                                                    Moze kochane emigrantki zrobcie sonde wsrod waszych znajomych rodowitych mieszkancach krajow w ktorych mieszkacie, moze na tych zagranicznych forach na ktorych wymieniacie sie pogladami?

                                                    Ale moze byc problem jak sie okaze, ze rzeczywiscie Polska jest krajem interesujacym dla obcokrajowcow.
                                                  • kropkacom Re: emigrantki? 30.05.13, 09:43
                                                    Nie, tylko czemu nie napisać tego tak, żeby nie trzeba było się zastanawiać czy autorka zna jednego obcokrajowca, czy prawie często dwóch wink Co to za sformowanie: "czasami prawie codzienny"? Lub: "często na granicy zachwytu". Ja po prostu nic z tego nie wiem.
                                                  • joa66 Re: emigrantki? 30.05.13, 10:08
                                                    napiszę bardziej szczegółowo dla Ciebie i Neni. Nie nie wykluczam innych, oni po prostu nie są zainteresowani.

                                                    Poziom zadowolenia cudzoziemców z mieszkania w Polsce wzrasta. Jeszcze 20 lat temu było to przede wszystkim zadowolenie z cen, kiedy w ówczesnym systemie różnice w cenach tu i tam były porażające. Od kilku lat jest coraz lepiej pod tym względem.

                                                    Podkreślę, że to co piszę to opinie cudzoziemców przede wszystkim z UK, Irlandii i Francji (ale nie tylko) , nie moje - z niektórymi sama się nie zgadzam. Oczywiście nie będą to wszystkie opinie bo wiele pewnie mi wypadło z pamięci. To tylko przykład :

                                                    - ekstensywna produkcja rolna

                                                    - oferta kulturalna i niskie ceny rozrywek, które w wielu krajach sa bardzo drogie , np opera

                                                    -ludzie są bardziej wyrobieni kulturalnie i "mają klasę" (to ostatnie to wyspiarze w wieku 30-35 lat po wizycie we Wrocławiu, Krakowie, Toruniu, Poznaniu i Trójmieście)

                                                    - "cały czas cos się dzieje, społeczeństwo nie jest skostniałe"

                                                    -młodzi ludzie są ambitniejsi i bardziej pracowici

                                                    -młodzi ludzie znają języki obce (tutaj jednak wtrącę, że od Duńczyka czy Holendra) niczego takiego nie słyszłam

                                                    - kiedy przychodzi wiosna jest mnóstwo ogródków kawiarnianych i widać , że dobrze się tam czuja osoby z dziećmi i psami (to mnie najbardziej dziwi, jedyne co to tłumaczy w jakims topniu, że padało to z ust wyspiarzy)

                                                    -pierogi i żurek (tutaj dodam, że żurek ma tyle samo wielbicieli co "haterów")

                                                    -odkrycie "polskiej" przyjaźni

                                                    -zachwyt nad ogrzewaniem w naszych mieszkaniach( tymi w blokach też!) . Nie muszę dodawać, że zachwycają się wyspiarze.

                                                    -imponuje im też duma Polaków

                                                    -usługi typu szewc, krawcowa, zegarmistrz

                                                    -zakupy możliwe 7 dni w tygodniu

                                                    -dobrze wychowane dzieci (kindersztuba)

                                                    -poczucie, że Polacy są lepiej .... wykształceni. Na poziomie wiedzy ogólnej oraz praktyczno-fachowej. Nie bez powodu nasz dyżurny hydraulik robi karierę na zachodzie. Nie dlatego, że tam brakuje fachowców, tylko są "mało elastyczni".

                                                    -upały w lecie (to też wyspiarze)

                                                    Dalej czy wystarczy?
                                                  • kropkacom Re: emigrantki? 30.05.13, 10:24
                                                    Nie zrozumiałaś. Ja nie przeczę, ze ludziom Polska może się podobać. Sama znam dwóch obcokrajowców, którzy w Polsce się zaaklimatyzowali. Że żurek, lato to i tak dalej, to wiem. Chodziło mi o jakieś pokrętne sformowania których użyłaś, a z których niewiele wynikało.
                                                  • joa66 Re: emigrantki? 30.05.13, 10:51
                                                    Ok , czuję się zmuszona więc policzyłam.

                                                    Mam stały kontakt z około 50 cudzoziemcami mieszkającymi w Polsce. Ta liczba jest podobna od wielu lat, z tym, że ludzie w tej 50 się zmieniali - gdybym miała policzyć wszystkich pewnie z 200 by się uzbierało. Z tego z około 10 przyjaźnię się w sensie "europejskim" wink mam kontakt niewirtualny prawie codziennie - z niektorymi w pracy/przy okazji pracy, z innymi towarzysko-rozrywkowy. Około 50% moich "prawdziwych" (w znaczeniu polskim wink ) przyjaciół to cudzoziemcy mieszkający tutaj lub "tam", głownie "tam". Przy okazji stosunkowo częstych wizyt "tam" rozmawiam nie tylko z przyjaciółmi,ale także z ich rodzinami,znajomymi , sąsiadami itd. Mieszkałam, krócej lub dłużej w 3 krajach (Kanada, UK, Irlandia - długo przed tym zanim weszliśmy do Unii, w Kanadzie to nawet za PRL).


                                                    Nie sprowadzajmy więc wszystkiego do tego, że joa słyszała, że paru cudzoziemców lubi żurek wink
                                                  • kropkacom Re: emigrantki? 30.05.13, 10:55
                                                    Nie no, mucha nie siada. Jestem prawie częściowo pod wrażeniem. Rozumiem, ze trudno było napisać coś konkretnie i od razu policzyć?
                                                  • joa66 Re: emigrantki? 30.05.13, 10:56
                                                    ???
                                                  • kropkacom Re: emigrantki? 30.05.13, 11:00
                                                    Czego nie zrozumiałaś? A jak obcokrajowcy wypowiadają się o swoich ojczyznach? To mnie ciekawi.
                                                  • joa66 Re: emigrantki? 30.05.13, 11:19
                                                    Rozumiem, że od razu powinnam policzyć znajomych???


                                                    A jak obcokrajowcy wypowiadają się o swoich ojczyznach?

                                                    Zależy kto, nie ukrywam, że cały czas jestem pod wrażeniem młodych Duńczyków z Kopenhagi. Sama tam nie byłam, ale miałam inni obraz Danii. Krytykowali przede wszystkim brak dostęności "globalnych" produktów, ale o tym pisał też ktoś wczesniej, ze podobnie jest w Szwajcarii. Nie krytykowali "życia kulturalnego" miasta u siebie, natomiast zachwycali się wyborem w Warszawie, w kontekście "u nas tak nie ma", ale to to nie była krytyka wprost.

                                                    Ale wracacając do nacji, które lepiej znam. Podzielę opinie na temat ich własnych krajów na dwie grupy. Pierwsza to takie wynikające z tego, że pewne rozwiązania u nas im się podobają, ale i bez tego pewnie żyć u siebie mogą, np wspomniane ogrzewanie. A druga to krytyka czystej wody i tak naprawdę można to sprowadzić do jednej rzeczy. I to takiej, w którą wielu będzie trudno uwierzyć. Ich społeczeństwa mają też bariery wewnętrzne, nie tylko te wynikające z napływu imigrantów. Trudno wejść do branży/klasy/grupy społecznej osobie z zewnątrz. Czasami na przeszkodzie stoi zwykłe kolesiostwo (to raczej Francuzi), czasami niewidzialny mur uprzejmego zbywania. Często mieli poczucie dreptania w miejscu

                                                    Oczywiście narzekają też na winnych obecnego kryzysu , przede wszystkim na banki i polityków, ale to chyba uroda wszystkich krajów.

                                                    Acha i oczywiście są narzekania okazjonalne typu pani w urzędzie X w ich kraju zgubiła ich dokumenty i muszą skłądac wszystko od początku, itd
                                                  • kropkacom Re: emigrantki? 30.05.13, 11:23
                                                    Czyli oni też narzekają?
                                                  • joa66 Re: emigrantki? 30.05.13, 11:33
                                                    Nie ma ludzi, którzy nigdy nie narzekają.

                                                    Ale nie zadręczają innych, w tym swoich krajanów, swoim narzekaniem. Nie przesiadują na rodzimych forach krytykując jeden kraj non stop.

                                                    I co najważniejsze - nie zmyślają i nie stwarzają sztucznych podziałów, idealizując jeden kraj, jeżdżąc po drugim. Nie zaprzeczają faktom.
                                                  • kropkacom Re: emigrantki? 30.05.13, 11:36
                                                    Aha, czyli oni mogą big_grin Ja nie zmyślam i nie krytykuje. Czy mogę wypowiadać się na tym forum swobodnie? A z podziałami, to kto podzielił to forum na emigrantki i te co nie wyjechały?
                                                  • gazeta_mi_placi Re: emigrantki? 30.05.13, 11:42
                                                    Wy - emigrantki swoim bezsensownym jazgotaniem na Polskę.
                                                    Albo my - którym to w końcu zaczęło przeszkadzać i przestaliśmy udawać, że to nam się podoba.
                                                  • joa66 Re: emigrantki? 30.05.13, 11:45
                                                    A kiedy i gdzie ja kwestionowałam prawo kogokolwiek do wypowiadania się na tym forum???
                                                    Ale każdy chyba sobie zdaje sprawę , że inni też mają prawo do wypowiedzi i swojego zdania.

                                                    Aha, czyli oni mogą big_grin

                                                    Nie zrozumiałaś albo nie chciałaś zrozumieć - wszystko jedno.

                                                    Podobne tematy multiplikują sie teraz na forum , a w dyskusjach biorą udział cały czas te same osoby. Średnio mnie bawi gra "kto powie ostatnie słowo" , więc powoli wypisuję się z tematu. Na pewno nie na zawsze, pewnie jakaś głupota, niekonsekwencja jeszcze nie raz "zmusi" mnie do reakcji.

                                                    Miłego dnia wszystkim i miłej zabawy.
                                                  • kropkacom Re: emigrantki? 30.05.13, 11:48
                                                    Ja się nie bawię. Chciałam znowu konkretnej odpowiedzi.
                                                  • cherry.coke Re: emigrantki? 30.05.13, 11:52
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Średnio mnie bawi gra "kto powie ostatnie słowo" , więc
                                                    > powoli wypisuję się z tematu. Na pewno nie na zawsze, pewnie jakaś głupota, nie
                                                    > konsekwencja jeszcze nie raz "zmusi" mnie do reakcji.

                                                    Uwielbiam takie pasywno-agresywne, gimnazjalne teksty smile "To ja sie teraz zniesmaczona wycofam, a w ogole pisze tylko z powodu cudzej glupoty". Nie pierwszy taki odwrot, o ile dobrze pamietam.

                                                    Zarzucanie innym tworzenia podzialow - bezcenne. Jak sie ma taka belke we wlasnym oku, pozostaje tylko miec nadzieje, ze to heban big_grin
                                                  • joa66 Re: emigrantki? 30.05.13, 10:55
                                                    Zapomniałąm wspomnieć o nieustającym źródle rozrywki czyli bliskiej rodzinie w Kanadzie wink
                                                  • krecik Re: emigrantki? 30.05.13, 14:22
                                                    Ja jak najbardziej rozumiem, ze Polska moze zachwycic. To piekny kraj, zwlaszcza jesli sie przyjezdza tak na rok-dwa na kontrakt w korpo lub jednoosobowo w charakterze odskoczni, bo w kraju ojczystym nic nie trzyma a na podroz do Indii nie ma kasy.

                                                    Ja sie tak kontrolnie zapytam:
                                                    - ilu z tych cudzoziemcow przyjezdza tu - i utrzymuje sie - z calymi rodzinami?
                                                    - ilu z tych cudzoziemcow utrzymuje sie z ta rodzina za place minimalna lub srednia?
                                                    - ile z tych cudzoziemcow utrzymujacych sie z ta rodzina za place minimalna lub srednia opowiada o szerokim wyborze ofert kulturalnych typu opera - z ktorych aktywnie korzysta?
                                                    ile z tych cudzoziemcow utrzymujacych sie z ta rodzina za place minimalna lub srednia opowiada o szerokim wyborze ofert kulturalnych typu opera - z ktorych aktywnie korzysta z cala rodzina?

                                                    Ag
                                                  • gazeta_mi_placi Re: emigrantki? 30.05.13, 10:44
                                                    Nie bądź złośliwa, tubylcy dość rzadko przyjaźnią się z emigrantami z Polski, na ogół polscy emigranci przyjaźnią się z innymi Polakami i emigrantami z innych krajów.
                                                    Może i na zewnątrz jest tolerancja dla polskich emigrantów i uprzejmość, ale jakoś niezwykle rzadko taki rodowity Anglik czy Niemiec przyjaźni się z polskim emigrantem. Poza tym najczęściej emigrantów stać na mieszkanie lub dom w mniej zamożnych dzielnicach emigranckich więc i potencjalne zaprzyjaźnienie się z tubylcami utrudnione.
                                                  • joa66 Re: emigrantki? 30.05.13, 09:43
                                                    Nie no, jak chcesz to napisz.

                                                    żałosne

                                                  • kropkacom Re: emigrantki? 30.05.13, 09:44
                                                    Tak, twoja odpowiedz za to jest na poziomie... piaskownicy.
                                            • nenia1 Re: emigrantki? 29.05.13, 21:09
                                              carmita80 napisała:

                                              > Wow, ty jeszcze (zdaje sie 3 dobe) meczysz to, ze ja napisalam iz w mojej, osob
                                              > itej, subiektywnej opinii nie widze nic lepszego w Pl niz tu gdzie mieszkam? Ty
                                              > chyba naprawde masz problem uncertain

                                              Cóż za tyrada pozbawiona logiki, wyjaśniam zatem, że nie mam problemu, tylko odpowiadam na pytanie cherry coke, które prosi mnie o podanie przykładu osób nie widzących nic pozytywnego w Polsce. Podaję więc ciebie, bo jesteś tu wdzięcznym i modelowych wręcz przykładem, potwierdzającym po raz kolejny, że nie widzisz w Polsce nic pozytywnego.
                                              To wszystko, nie dopisuj sobie męczenia się przez 3 doby, mam sporo innych zajęć smile

                                              > Ja sobie bywam na forach roznych, angielskojezycznych tez bo mam prawo i tobie
                                              > nic do tego. Zaakceptuj to wreszcie a ulzy ci.

                                              Ależ ja akceptuję, zresztą w jaki fizyczny sposób mogłabym nie akceptować?
                                              Przecież nie da się usunąć z forum nikogo, tylko dlatego że pisze bez sensu, albo nie tak jak nam się podoba.

                                              > Dla twojej wiadomosci, ja na polskich forach watkow proszacych o rady nie zakla
                                              > dam.

                                              Nigdzie nie twierdzę, że zakładasz. Nie mniej przebywasz tu z jakiś powodów, choć Polaków nie cenisz.

                                              > Nie musze chwalic Polski, ty nie musisz czytac jesli ci sie nie podoba.

                                              Tu może być problem, bo przed przeczytaniem nie wiem czy mi się spodoba.

                                              Nawet j
                                              > esli napiszesz jeszcze 1000 postow w tym watku ani jesli zalozysz 1000 watkow n
                                              > iczego to zmieni, tylko dlatego ze ty chcesz i ty nie pojmujesz.

                                              He, he, a ja wierzę, że jednak coś się zmieni, kropla drąży skałę i proces zmian zaczyna się od mało widocznych rzeczy, w każdym razie mówienie o pewnych zjawiskach, poruszanie problemu zwiększa szansę na zainicjowanie zmian, niż nie mówienie wcale, prawda? I nie muszą to być zmiany spektakularne, ba zazwyczaj nie są.

                                              > Tiiiia, bo lepiej powtorzyc 100 razy ze dziurawych drog nie ma a ZUS miewa sie
                                              > znakomicie, w koncu mozna w to uwierzyc.

                                              Wydawało mi się, że zdanie użyte przez mnie nie było trudne - nigdzie nie piszę, że nie ma dziurawych dróg, tylko że to mniejszy problem niż powszechna, podcinająca skrzydła kultura narzekania.

                                              Narzekaja wszedzie, nie tylko w pl. To
                                              > bie jednak nie podoba sie jakakolwiek krytyka pl przez osoby ktore wyemigrowaly
                                              > . To jest twoj problem.

                                              A skąd, interesuje mnie tylko pewne zjawisko - czemu pojawiają się "dołujące" emigrantki, takie jak ty, które twierdzą, że nic od 10 lat się nie zmieniło, przecież to tak głupie, że aż się wierzyć nie chce, że ktoś to serio pisze.
                                              A ponieważ uważam, że nie jesteś głupia sądzę, że za tym stoją inne przyczyny.

                                              > Jesli w pl wiekszosc rzeczy bedzie swietnie zorganizowana to zadna podkocem, ro
                                              > sa czy carmita tego nie zmienia bo napisza ze tak nie jest.

                                              A dlaczego od razu "świetnie", nie może być zwyczajnie "dobrze", czy to że się procedury rejestracji auta znacznie uprościły już nie jest sukcesem, koniecznie musi być lepiej niż w UK, żeby docenić?
                                              Skąd ta potrzeba śrubowania poprzeczki, udowadniania "i tak macie gorzej"?

                                              >
                                              > A nie ma racji?

                                              No skoro w jednym przypadku nie uogólnia jednostek na całą grupę, to dlaczego nie robi tego w drugim przypadku?

                                              > Emigrantki na pl nie narzekaja, wlasnie wskazuja to co kuleje, a co w innych kr
                                              > ajach dziala lepiej a madry zamiast sie cietrzewic skorzysta.

                                              E, ja myślałam, że tak mądre emigrantki zetknęły się za granicą z dowodami na to , że znacznie szybciej do zmian przyczyniają się i motywują pozytywne przekazy, a nie krytyka.

                                              > Chcesz cos zmienoc to zacznij od siebie i wlasnego podworka a nie od emigrantek.

                                              Ależ ja tylko wskazuję co kuleje, mądry skorzysta big_grin
                                          • cherry.coke Re: emigrantki? 30.05.13, 10:58
                                            Super, to masz carmite - wierze na slowo, bo nie kojarze calosci tworczosci, ewentualna dekonstrukcje tego twierdzenia zostawie samej carmicie. Ma_dre wlasnie wrocila do Polski, wiec chyba raczej udowadnia czynem cos ci przeciwnego.

                                            I co, dla jednego przypadku warto tworzyc jakies wydumane ogolniki i teoryjki? Tak cie boli narzekanie, ze piszesz o tym miniesej, a jednoczesnie sama narzekasz obszernie na nieistniejacy (oprocz, ewentualnie, carmity) problem? I wydumanym narzekajacym klasycznie imputujesz problemy psychologiczne?

                                            Jak ci nie jedna, a kilka osob mowi "cura te ipsum", to moze cos w tym jest smile
                                            • joa66 Re: emigrantki? 30.05.13, 11:02
                                              Jak ci nie jedna, a kilka osob mowi "cura te ipsum", to moze cos w tym jest


                                              No właśnie, cherry, no właśniewink
                                              • cherry.coke Re: emigrantki? 30.05.13, 11:13
                                                joa66 napisała:

                                                > Jak ci nie jedna, a kilka osob mowi "cura te ipsum", to moze cos w tym jest
                                                >

                                                >
                                                >
                                                > No właśnie, cherry, no właśniewink

                                                Zechcialabys rozwinac i uzasadnic? Bo jak poprosilam nenie o rozwiniecie jej zarzutow, to sie okazalo, ze to straszne zjawisko to moze jedna osoba big_grin
                                                • joa66 Re: emigrantki? 30.05.13, 11:27
                                                  Nie chodzi o jedna osobę i sama dobrze o tym wiesz.

                                                  Nie można wszystkiego zwalić na biedną carmitę big_grin Zaczyna mi być jej szkoda, bo zaraz stanie się kozłem ofiarnymwink

                                                  p.s. częstym zagraniem jest pełna troski i smutku krytyka, którą jeżeli ktos podważy to zostanie albo zignorowany, albo obrażony, albo jego wypowiedź zostanie zmanipulowana. No i zawsze zostaje wtedy koronny argument "zazdrościcie"

                                                  p.s. 2 czy chodzi ci o przykład wypowiedzi czy o nicki?
                                                  • gazeta_mi_placi [...] 30.05.13, 11:40
                                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                                  • cherry.coke Re: emigrantki? 30.05.13, 11:42
                                                    Wiesz co, ematka jest forum, ktore sluzy glownie do narzekania, takie sa fakty smile Zobacz, jak malo watkow jest pozytywnych czy pochwalnych. Nawet zajawka zaczyna sie od "tu mozesz sie wyzalic". Narzeka sie na rodzine, rzad, mezow, spoleczenstwo, Kosciol, zycie. Niektorzy narzekaja duzo, inni malo albo (rzadko) wcale. Emigrantki tez narzekaja duzo, albo malo, albo (rzadko) wcale. Czasem na te same rzeczy, czasem na inne.
                                                    Osoby takie jak gazeciarz, nenia czy ty sama zajmuja sie tworzeniem i utrzymywaniem podzialu na "nasze" i "emigrantki" i imputowaniem im najrozniejszych motywow, jednoczesnie utrzymujac, jak rozwojowym i pozytywnym krajem jest Polska. Nie widzisz aby lekkiego rozziewu miedzy ta deklaracja a wdrazana praktyka?
                                            • gazeta_mi_placi Re: emigrantki? 30.05.13, 11:06
                                              No właśnie, coraz więcej tutejszych osób zauważa jak irytujące jest narzekanie i wieczne krytykanctwo Polski przez tutejsze emigrantki, często połączone z nieznajomością realiów polskich bo jedna panienka ostatni raz była w Polsce 6 lat temu, inna jeździ do Polski z okazji świąt co najwyżej, a kolejna mieszka od lat w Szwajcarii.
                                              A potem posty w stylu, że w Polsce nie ma zasięgu internetowego a na książki trzeba polować całe lato.
                      • laquinta Re: emigrantki? 30.05.13, 12:17
                        nenia1 napisała:

                        > Pytanie brzmiało dlaczego osoby, które z jednej strony piszą, że Polski jest do
                        > d...a Polacy są fałszywi, zazdrośni, ponurzy, zakłamani, zacofani, nietoleranc
                        > yjni, smutni itd. itd., z drugiej przesiadują, piszą, czytają, żywo dyskutują n
                        > a polskich forach.

                        Ja chetnie spotkam na forum mamy emigrantki, ktorych bym przeciez nie spotkala na zagranicznych forach. Bardzo ciekawi mnie zycie Polek w innych krajach.
                        Jesli chodzi o Polske, to nie odwiedzam i nie planuje, ale czytam gazete.pl i wiem, ze w Polsce dzieja sie smutne rzeczy. Czyzby ludzie mieszkajacy w Polsce klamali?
    • gazeta_mi_placi Re: emigrantki? 27.05.13, 14:37
      >Moj pierwszy watek na tym forum, wiec chcialabym sie przywitac.

      Witaj Kochana i rozgość się u nas smile
    • gazeta_mi_placi Re: emigrantki? 27.05.13, 14:42
      Tolerancyjne kraje:

      Nr 1:

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/5,114944,13989768,Zamieszki_we_Francji__150_tys__osob_przeciw_malzenstwom.html#BoxSlotIIMT
      Nr 2:

      www.thepolishobserver.co.uk/wiadomoci/uk/3183-szokujcy-raport-o-brytyjskim-rasizmie.html
      Nr 3:

      niezalezna.pl/41000-niemcy-maja-problem-z-rasizmem-celem-atakow-padaja-polacy
      Nr 4:

      www.polityka.pl/kraj/analizy/1525505,1,polacy-w-holandii-niemile-widziani.read
    • goodnightmoon Re: emigrantki? 27.05.13, 14:43
      Wiesz co, już w pierwszym wątku pie*** jak .....
      Oby dalej było lepiej suspicious

      Żadna z dziewczyn, mieszkających za granicą, nigdy nie napisała że Polska to zaścianek, nędza i niedouczenie a zagranica to tylko cud, miód i malina. Wielu się polepszyło na emigracji, to się chwalą, co w tym złego?

      Nikt nikogo nie namawia do emigracji, każdy jest kowalem własnego losu i układa życie tak i tam, jak i gdzie uważa na zajlepsze dla siebie i rodziny.

      A to, że w Polsce ogólny standard życia jest gorszy, niż np. w Niemczech czy Wielkiej Brytanii, to chyba nie jest odkrycie. Mówię o sile nabywczej pieniądza i standardzie życia tzw. klasy średniej.
      Już np. na Ukrainie standard życia jest gorszy niż w Polsce, a to też "zagranica", prawda?

      I jeszcze jedno - pocieszę Ciebie i inne "patriotki". Moja sytuacja pogorszyła się po wyjeździe do Niemiec. W Polsce pracowałam, dobrze zarabiałam, stać mnie było na wiele rzeczy (drogie wakacje 2 razy w roku, markowe ubrania i t.d.). W Niemczech nie pracuję, zajmuję się domem i wychowaniem dziecka, utrzymujemy się z pensji męża. Ubieram się w Takko lub poluję na promocje w Esprit i na wakacje jeździmy raz w roku. Lepiej się teraz czujesz?
      • nenia1 Re: emigrantki? 27.05.13, 14:49
        goodnightmoon napisała:

        > Wiesz co, już w pierwszym wątku pie*** jak .....
        > Oby dalej było lepiej suspicious
        >
        > Żadna z dziewczyn, mieszkających za granicą, nigdy nie napisała że Polska to za
        > ścianek, nędza i niedouczenie a zagranica to tylko cud, miód i malina.

        Chyba sobie jaja robisz?
        • goodnightmoon Re: emigrantki? 27.05.13, 15:12
          nenia1 napisała:

          > Chyba sobie jaja robisz?

          Nie robię.
          Przyznam, że nie śledzę zbyt dokładnie każdego wpisu, ale zazwyczaj dziewczyny wypowiadają się na konkretny temat, o konkretnym przypadku i sytuacji, a nie ogólnie, np. że wszyscy Polacy to nieucy a cała Polska to nędza i zaścianek.
          Wklej, proszę, linka - jeśli masz takie przykłady.
          • nenia1 Re: emigrantki? 27.05.13, 15:35
            A choćby z dnia dzisiejszego

            forum.gazeta.pl/forum/w,567,144739633,144749956,Re_A_co_w_Polsce_jest_lepsze_niz_na_emigracji_.html


            • marianna72 Re: emigrantki? 27.05.13, 15:45
              nenia1 napisała:

              > A choćby z dnia dzisiejszego
              >
              > forum.gazeta.pl/forum/w,567,144739633,144749956,Re_A_co_w_Polsce_jest_lepsze_niz_na_emigracji_.html
              >
              >
              jeden wpis z 100 ilus wypowiedzi i na dodatek zakrzyczany.
          • kawier Re: emigrantki? 27.05.13, 15:39
            forum.gazeta.pl/forum/w,567,144731482,144734711,Re_Nie_bylam_dawno_ale_madrze_sie_.html
            • goodnightmoon Re: emigrantki? 27.05.13, 16:03
              Olaboga, 2 wpisy się znalazły. Oczywiście, należy to od razu rozciągnąć na wszystkie dziewczyny.
              • nenia1 Re: emigrantki? 27.05.13, 16:20
                Właśnie dlatego nie lubię tego życzenia linkowania, bo zawsze się tak kończy.
                Ile linków cię zadowoli?
                I kto rozciąga na wszystkie dziewczyny? Mowa o tych, które tak piszą, a jest ich trochę.

                Czy ty sobie wyobrażasz, że będę teraz poświęcać czas na przedzieranie się przez idiotyczne wypowiedzi, żeby coś ci udowodnić? Mnie szkoda czasu, nie chce wierzyć, to nie wierz, żyj w przekonaniu, że to z życzliwości i troski o ojczyznę takie wpisy się pojawiają i są one obiektywne i bezstronne.
                • rosapulchra-0 Re: emigrantki? 28.05.13, 00:46
                  A mnie szczerze zadziwia, ile to światłych, mądrych i wydawałoby się, odpornych na propagandę forumek nabiera się na te gazeciarskie sztuczki. Serio. Koleś rżnie ten sam temat od lat, w ogóle nie zmienia scenariusza, szuka tylko odpowiedniego momentu, by zamieszać, podtrzymuje dyskusje, wyłapując dziewczyny za słówka i przypisując im nieprawdę, a tyle już wymienionych przeze mnie forumek łyka to jak głodne pelikany. Zadziwiające, prawda?
    • 1landrynka Specjalistki w wáskiej dziedzienie wyjechały 27.05.13, 15:44
      Ta wáska dziedzina to stanowisko sprzátaczki, opiekunki osòb starszych, pakowaczki, pomywaczki naczyń, pokojowej w hotel czy kucharki.

      Wiem dlaczego nikt z tych wyjechanych nie chciał zaprosić nas do siebie gdy byliśmy w Anglii, woleli spotkać sie w pubie, nalegali wręcz i to nikt z 8 znajomych nie pokazałeś jak I gzie mieszka.

      ONI po prostu się wstydzili a gdy już tu do nas przyjadà to zgrywajá światowych, bardzo
      dobrze zarabiajácych. Tam zasuwajá na szczocie lug w pamperach dla starych francuzòw, angoli a tu zgrywajà specjalistki w wàskiej dziedzinie, ktòre robi karierę za granicà I wybrzydzajá na nasz kraj.
      Ja wolę nasz smròd, nasze broody, nasze slumsy, tu dobrze zarabiam, tu jestem specjalistkà w wáskiej dziedzinie,
      dziedziny za granicá nie muszę szukać, za granicę jadę wypoczywać a specjalistki zmywajá po mnie talerze w knajpie i zmieniajá pościel w mom pokoju hotelowym.
      • bsl Re: Specjalistki w wáskiej dziedzienie wyjechały 27.05.13, 15:48
        nasmarowałam długi post i mi sie wziął i wymazał , tak swoje zdnie zostawie dla siebie wink

        w Czechach mieszkam , zadne achy i ochy na temat tego kraju , czyli normalnie
        dobrze ze znajomych od diabła i ciut, da sie przezyc wink
      • kkalipso Re: Specjalistki w wáskiej dziedzienie wyjechały 27.05.13, 17:08
        1landrynka napisał(a):

        > Ta wáska dziedzina to stanowisko sprzátaczki, opiekunki osòb starszych, pa
        > kowaczki, pomywaczki naczyń, pokojowej w hotel czy kucharki.
        >

        Czyli co za granicą nie ma polskich szkół,przedszkoli,bibliotek,aptek,sklepów,barów,biur podróży,ambasad polskich,konsulatów,gabinetów dentystycznych itd.Pytanie tylko kto tam pracuje,skoro wszyscy twoim zdaniem sprzątają.

        W sumie bez znaku zapytania,nie odpowiadaj nie trzeba.
        • bsl Re: Specjalistki w wáskiej dziedzienie wyjechały 27.05.13, 17:12
          Czyli co za granicą nie ma polskich szkół,przedszkoli,bibliotek,aptek,sklepów.....


          w Brnie nie ma
          • bsl Re: Specjalistki w wáskiej dziedzienie wyjechały 27.05.13, 17:16
            poprawka , jest klub Polonus
            • edelstein Re: Specjalistki w wáskiej dziedzienie wyjechały 27.05.13, 17:20
              Czytajac Post landryny wcale sie nie dziwie,ze nikt nie chce jej zaprosic.Po ci sie stresowac,ze obrobi d...pe,bo jej sie wymiar tv czy kolor scian nie spodobasmile
          • edelstein Re: Specjalistki w wáskiej dziedzienie wyjechały 27.05.13, 17:16

            Co nie oznacza,ze wszyscy sprzataja,a nawet jesli,to wstyd jakis pracowac czy Jak?-
            -
            “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
            Autorem powyzszego zdania jest Moofka.
            • bsl Re: Specjalistki w wáskiej dziedzienie wyjechały 27.05.13, 17:20
              mnie jest wszytko jedno co robia smile , moja siostra mieszka juz 16 lat w Berlinie, pracuje w knajpie do Polski nie wroci bo nei chce
              niech kazdy pracuje gdzie chce jak mu sie to oplaca
      • edelstein Re: Specjalistki w wáskiej dziedzienie wyjechały 27.05.13, 17:12
        W grupie mojego syna cztery niemki sa wysmiewanymi tutaj opiekunkami osob starszych,wiesz czemu?bo to bardzo dobrze oplacana tu praca.Z tego co pamietam to ekspertki w waskiej dziedzinie to w Pl siedza.
        Jak tak sobie przypominam to wiekszosc kobiet wyjechala,bo maz wyjechal lub meza tam poznaly.
        Jak dla mnie wol co chcesz,inni Maja prawo wolec cos innego.
        • 1landrynka Napisałam swore zdanie, nie musisz się z nim 27.05.13, 17:50
          zgadzać.
          Ja wolę Polskę, tu pracuję, bardzo dobrze zarabiam, zorganizowałam sobie stanowisko pracy.

          Ja wolę Polskę.

          Co jakiś czas pojawia się artykuł na necie jak wam tam dobrze, jak o was mowià, jak was szanujà, chwalá uncertain

          Tu nie jestem poniżana, nikt mnie nie gnoi, nie patrzy z pogardà w oczach, nie myślà o mine jak o wykidajle.
          A że nie zaprosili mnie znajomi w Anglii? Po powrocie rozmawiałam z maim znajomymi, ktòrzy byli ròwnież w Anglii na wypadzie weekendowym, żadnemu z nich niestety nie udało się zobaczyć tego angielskiego miodu zdobytego przez Polakòw.
          Zastanawiajáce, może wstydzá się mieszkań z ciapatymi za ścianà? Czy może smrodu socjalnego apartamentowca?



          Odwagà jest nie wyjechać I szukać miodu a zostać i walczyć, radzić sobie na przekòr przeciwnościom.



          Zabolało cię widzę edelstein, czyli dotknęłam prawdy.
          • edelstein Re: Napisałam swore zdanie, nie musisz się z nim 27.05.13, 18:25
            1landrynka napisał(a):

            > Ja wolę Polskę.

            Ty wolisz,ale ja nie besten toba,kropka i inne tez nie.

            > Co jakiś czas pojawia się artykuł na necie jak wam tam dobrze, jak o was mowi&
            > #224;, jak was szanujà, chwalá uncertain

            Jakos nie czuje sie urazona artykulami z netu,mi nikt nigdy nic zlego nie powiedzial,a pochwal zbieram sporo.

            >
            > Tu nie jestem poniżana, nikt mnie nie gnoi, nie patrzy z pogardà w oczach,
            > nie myślà o mine jak o wykidajle.

            Tu tez nie,wrecz przeciwnie.

            Nie mam pojecia gdzie zyja twoi znajomi,co robia,ani Jak zyja.Wiem Jak zyje ja i jakos daleko mi do twoich wyobrazen.

            > Odwagà jest nie wyjechać I szukać miodu a zostać i walczyć, radzić sobie n
            > a przekòr przeciwnościom.

            Az Taki syf w Polsce jest,ze trzeba miec odwage,by tam zyc?
            Po kiego mialam zostac i walczyc,skoro moge zyc przyjemnie bez walki?

            > Zabolało cię widzę edelstein, czyli dotknęłam prawdy.

            Jestes Prawda tak blisko,Jak ja zostania swiatowej slawy diwa operowa.
            • 1landrynka Re: Napisałam swore zdanie, nie musisz się z nim 27.05.13, 18:29
              kto wie, może diwá zostaniesz, wszysko jeszcze przed tobá tongue_out

              • edelstein Re: Napisałam swore zdanie, nie musisz się z nim 27.05.13, 18:36
                od sprzataczki ze slumsow do diwy?big_grin
          • gazeta_mi_placi Re: Napisałam swore zdanie, nie musisz się z nim 27.05.13, 18:37
            W Niemczech wspólnota aby zaoszczędzić na ekipie sprzątającej zarządziła, że rodziny mają dyżury , każda rodzina w dany dzień tygodnia sprząta wówczas klatkę.
            Szczerze mówiąc w Polsce, nawet w zwykłych blokach spółdzielczych nigdy się z tym nie spotkałam, zawsze była Pani sprzątająca, nikt nie ustalał dyżurów wśród mieszkańców celem zaoszczędzenia na sprzątaniu.
            Rodziny na klatce schodowej to głównie Turcy, na całą klatkę chyba tylko jeden Niemiec jak dobrze pamiętam.
            • edelstein Re: Napisałam swore zdanie, nie musisz się z nim 27.05.13, 18:45
              A ceny pani sprzatajacej ogladala?
              Z reszta samodzielne sprzatanie na jeden wielki plus,bardziej sie dba o wspolne miejsca.
              • gazeta_mi_placi Re: Napisałam swore zdanie, nie musisz się z nim 27.05.13, 18:53
                Oczywiście, jakby w Polsce mieszkańcy bloku ustalali dyżury sprzątające zamiast zatrudnienia pracownika od tego to by znaczyło, że bieda i ich nie stać, mnie by się nie chciało, lepiej z dzieckiem w tym czasie się pobawić, a przy okazji daje się pracę innym którzy jej potrzebują itp.
                Ale jak w Niemczech to oczywiście nie świadczy o biedzie tylko o zaradności lokalnych mieszkańców.
                Powiem tylko tyle, że specjalnie czysto tam znowu nie było, czyściej jest na naszej klatce. Ekipy profesjonalnie sprzątające mają wprawę, odpowiednie środki czystości, myjki parowe.
                I przede wszystkim są rozliczane z pracy, zaś kto udowodni, że akurat gdy wypadł dzień sprzątania rodziny Mahomeda faktycznie ktoś chwycił za ścierkę i mopa? I czemu odbierać pracę ekipom sprzątającym? Każdy chce zarobić.
                • edelstein Re: Napisałam swore zdanie, nie musisz się z nim 27.05.13, 19:00

                  No,ale kto powiedzialby,ze bieda i ich nie stac?
                  Ja tam möge sprzatac schody po ktorych chodze,podzielone przez ilosc mieszkancow wypadalo to co jakies trzy miesiace .A w miedzyczasie kazdy ogarnal schody naokolo swych drzwi i sprzatania tak wiele nie bylo,pol godziny gora.Biur jest zu od groma i troche.Znajdzie sie praca dla chetnych.

                  “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
                  Autorem powyzszego zdania jest Moofka.
            • majenkir Re: 27.05.13, 19:05
              gazeta_mi_placi napisała:
              > W Niemczech wspólnota aby zaoszczędzić na ekipie sprzątającej zarządziła, że ro
              > dziny mają dyżury , każda rodzina w dany dzień tygodnia sprząta wówczas klatkę.


              Przeciez to nic nowego. Juz w latach 80-tych gospodarz domu, Stanislaw Aniol ustalal takie dyzury wink.
              • carmita80 Re: 27.05.13, 19:08
                majenkir napisała:

                > gazeta_mi_placi napisała:
                > > W Niemczech wspólnota aby zaoszczędzić na ekipie sprzątającej zarządziła
                > , że ro
                > > dziny mają dyżury , każda rodzina w dany dzień tygodnia sprząta wówczas
                > klatkę.

                >
                > Przeciez to nic nowego. Juz w latach 80-tych gospodarz domu, Stanislaw Aniol us
                > talal takie dyzury wink.
                big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin
                • wtopek Re: 27.05.13, 20:15
                  tylko, że Bareja pokazał to jako absurd

                  Niemcy i Angole robią to na poważnie big_grin
                  • carmita80 Re: 27.05.13, 20:26
                    wtopek napisał:

                    > tylko, że Bareja pokazał to jako absurd
                    >
                    > Niemcy i Angole robią to na poważnie big_grin

                    Bo nie sa idiotami, skoro wypadnie im sprzatanie raz na kilka tygodni to czemu maja tego nie zrobic? W taki sposob jest czysto na klatce caly czas, a w polskich blokach tylko raz na jakis czas jak posprzta sprztaczka, bo w ramach oszczednosci przychodzi raz na dwa tygodnie albo raz na miesiac.
                    W uk niektore bloki wogole nie maja wspolnych klatek schodowych wiec problem odpada wink
                    • nenia1 Re: 27.05.13, 20:36
                      carmita80 napisała:

                      > Bo nie sa idiotami, skoro wypadnie im sprzatanie raz na kilka tygodni to czemu
                      > maja tego nie zrobic? W taki sposob jest czysto na klatce caly czas, a w polsk
                      > ich blokach tylko raz na jakis czas jak posprzta sprztaczka, bo w ramach oszcze
                      > dnosci przychodzi raz na dwa tygodnie albo raz na miesiac.

                      Kolejne rewelacje carmity na temat Polski, tym razem carmita objaśnia jak często w Polsce sprząta się klatki schodowe...czegóż to ludzie nie robią, żeby mieć kontakt z żywym językiem polskim...
                      • carmita80 Re: 27.05.13, 21:04
                        nenia1 napisała:

                        > Kolejne rewelacje carmity na temat Polski, tym razem carmita objaśnia jak częst
                        > o w Polsce sprząta się klatki schodowe...czegóż to ludzie nie robią, żeby mieć
                        > kontakt z żywym językiem polskim...

                        Mieszkalam kiedys w bloku, a moja mama jeszcze rok temu wiec wiem jak czesto tam bywala i bywa sprztaczka wink przez ponad 9 lat zmienilo sie w kwestii sprzatania to ze jest rzadsze. Jak widzisz neniu ja mam doswiadczenie, moge sie wiec wypowiedziec. Ty za to musisz czytac, mam nadzieje ze bedziesz mogla spac w nocy od tych emocji forumowych wink
                        • nenia1 Re: 27.05.13, 21:42
                          carmita80 napisała:

                          >Ty za to musisz czytac, mam nadzieje ze bedziesz mogla spac w nocy
                          > od tych emocji forumowych wink

                          Ech carmita, jak ty nic nie wiesz, w Polsce ludzie nie śpią tylko pracują na kolejnej umowie śmieciowej, żeby jakoś związać koniec z końcem. Ale ty śpij dobrze, i niech ci się jakiś Polak nie przyśni smile
                        • gazeta_mi_placi Re: 28.05.13, 10:35
                          U mnie Pani sprzątająca jest codziennie (bardzo energiczna osóbka swoją drogą), wiem że w dwóch okolicznych blokach też jest codziennie, w dawnej pracy która mieściła się w zwykłym bloku (bez monitoringu, ochrony, żaden apartamentowiec) też Panie sprzątające przychodziły codziennie, zaczynały pracę mniej więcej o tej samej porze co ja więc je często widziałam.
                          Mam znajomych i usługodawców (np. dentysta) w różnych blokach, co ile tam jest sprzątane tego już nie mogę powiedzieć, ale faktem jest, że na klatkach jest czysto.
                          Nie pamiętam naprawdę kiedy ostatni raz widziałam brudną klatkę.
                          I nie, nie chciałoby mi się w ramach dyżurów sprzątać kilka pięter, nawet jakby wypadało to raz na dwa tygodnie. Swoją drogą w przypadku dyżurów mieszkańców co w sytuacji gdy ktoś ma akurat niespodziewany wyjazd albo zachoruje? Albo po prostu sprząta byle jak?
                          • kropkacom Re: 28.05.13, 10:37
                            A my sami sprzątamy big_grin Też czysto.
                          • edelstein Re: 28.05.13, 11:52

                            Gazeta jakich kilka pieter.Byly po dwie rodziny na pietrze.Przy okazji porzadkow raz jedna obrobila pietro raz druga,bez musi i przymusu i tak na kazdym pietrze.A terminy dotyczyly wypucowania windy i drzwi wejsciowych.Zajmowalo mu to jakies 20min na 3m-ce.Tylko wiesz u Nas bez przymusu kazdy chwycil za miotle,mop,odkurzacz gdy widzial,ze trzeba.Pietro ogarnialam raz na dwa tyg.zajmowalo to 10min.

                            “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
                            Autorem powyzszego zdania jest Moofka.
      • jagienka75 Re: Specjalistki w wáskiej dziedzienie wyjechały 30.05.13, 11:05
        1landrynka napisał(a):

        > Ta wáska dziedzina to stanowisko sprzátaczki, opiekunki osòb starszych, pa
        > kowaczki, pomywaczki naczyń, pokojowej w hotel czy kucharki.
        >
        > Wiem dlaczego nikt z tych wyjechanych nie chciał zaprosić nas do siebie gdy byl
        > iśmy w Anglii, woleli spotkać sie w pubie, nalegali wręcz i to nikt z 8 znajomy
        > ch nie pokazałeś jak I gzie mieszka.



        sorry, ale ci ludzie, nawej jeśli sprzątają/pracują na zmywaku/opiekują się starszymi, wiedzą, za ile pracują i nie muszą się szarpać, żeby im sytarczyło od 1go do 1go.
        ile w naszym kraju zarobi sprzątaczka czy opiekunka osób starszych? od 1000-1300 złotych??? czy za taką kwotę można godnie przeżyć cały miesiąc w PL?

        wybacz, ale na ich miejscu również bym nie zaprosiła kogoś, kto tak pogardliwie wypowiada się o wyżej wymienionych zawodach/profesjach.
        każy zawód jest poytrzebny a oni uczciwie zarabiają na chleb, więc tym bardziej nie rozumiem tej wyższości/pogardy bijącej z Twojego postu.
        wstydziłabyś się.
        • gazeta_mi_placi Re: Specjalistki w wáskiej dziedzienie wyjechały 30.05.13, 11:13
          Pani sprzątająca pracują w firmie sprzątającej obsługującej bloki i pracująca do południa zarabia 1200 zł, ponieważ popołudnia i wieczory ma wolne dorabia "po ludziach".
          Koszt sprzątania w domu (Kraków) to 10-15 zł za godzinę, sprzątania poremontowe lub mycie okien stawka wyższa.
          To całkiem przyzwoita stawka. Należy wziąć pod uwagę też, że ceny żywności, czynszu, mieszkań, przejazdów komunikacją miejską itd. są też niższe niż za granicą. Za daną kwotę można się spokojnie utrzymać (bez luksusów) cały miesiąc w Polsce, za granicą ta sama kwota starcza na tydzień bo i ceny są wyższe.
          Opiekunka może nie osób starszych, ale do dziecka w Warszawie potrafi kosztować od 2000 zł miesięcznie.
          Opiekunka osób starszych z agencji (znam tę agencję) dostaje 12 zł za godzinę, przynajmniej tak było dwa lata temu.
          • jagienka75 Re: Specjalistki w wáskiej dziedzienie wyjechały 30.05.13, 11:56
            nie chcę się licytować, co/kto /ile, ale co do pań opiekunek osób starszych/sprzątaczek, mam info z pierwszej ręki.
            nie każdy mieszka w Warszawie/Krakowie czy innych większych miastach w PL.
            dodam jeszcze tylko, że jak jedna z koleżanek wyjeżdżała do Włoch i miała tam pracować, jako opiekunka osób starszych, co miało miejsce 10 lat temu, nikt się z niej nie śmiał, że będzie babrać się w pieluchach, czy dupy wycierać.
            koleżanka do PL już nie wróciła. nie miała do czego.
            żadna praca nie hańbi.


            • gazeta_mi_placi Re: Specjalistki w wáskiej dziedzienie wyjechały 30.05.13, 12:04
              Ja też mam info z pierwszej ręki, sama swojego czasu miałam dwie Panie do sprzątania (najpierw jedną, potem ona zaczęła pracować w innej branży więc potem drugą), do starszej osoby z rodziny mamy opiekunkę bo to inne miasto, małe swoją drogą ( typu zakupy czy zawiezienie do lekarza bo na szczęście jeszcze w miarę na chodzie).
              I tak, żadna praca nie hańbi.
              Ale nie wierzę, że osoby wykonujące tego rodzaju prace za granicą są tam bogaczami.
              Natomiast przedstawiane to jest w taki sposób jakby robili tam kokosy i byli tam miejscową elitą.
              • jagienka75 Re: Specjalistki w wáskiej dziedzienie wyjechały 30.05.13, 12:52
                > Ale nie wierzę, że osoby wykonujące tego rodzaju prace za granicą są tam bogacz
                > ami.
                > Natomiast przedstawiane to jest w taki sposób jakby robili tam kokosy i byli ta
                > m miejscową elitą.


                nie no, bogaczami nie są, zgadzam się , ale stać ich na życie na przyzwoitym poziomie.
                a tutaj na jakie życie byłoby ich stać za pensję, poniżej sredniej krajowej?
                mnie to nie przeszkadza, że ludzie emigrują za granicę po lepsze życie, nawet jeśli mieliby pracować na zmywaku czy wycierać tyłki. nie widzę w tym nic hańbiącego. ktoś to musi robić a jeśli nie oni, to kto?
                to tyle.
    • ira_07 Re: emigrantki? 27.05.13, 15:46
      Nie ma to jak witać się na forum i zaczynać od objeżdżania sporej części rozmówców big_grin

      Nie jest tak jak piszesz. Jest 2-3 forumki, które kojarzę z tego, że im za granicą nawet kupa zaczęła ładniej pachnieć, ale to wyjątki. Reszta wcale nie ma postawy - w Polsce mi śmierdzi, a tu jest cudooownie i bezproblemowo. To, że ktoś napisze, że jest lepiej - co w tym złego?

      I czy to jakaś tajemnica, że na Zachodzie JEST lepiej, przynajmniej pod względem materialnym? No jest i po to większość ludzi emigruje.
      • gazeta_mi_placi Re: emigrantki? 27.05.13, 15:56
        Nie 2-3 tylko około 10 osób.
        • edelstein Re: emigrantki? 27.05.13, 16:39

          Gazeta ja wciaz czekam na te cytaty.
          Problem z gazetami i jemu podobnymi jest Taki,ze dla nich stwierdzenie to czy tamto jest lepsze niz w Polsce to jest juz plucie.
          • kropkacom Re: emigrantki? 27.05.13, 16:51
            Nie tylko chodzi o trolle. Po prostu mamy pisać tylko o pozytywach. A jak ich brak morda w kubeł (za przeproszeniem). Znaczy my, które aktualnie w Polsce stale nie mieszkamy. Inni mogą pisać co chcą smile

            Generalnie podział na emigrantki i te, które nie wyjechały jest sztuczny.
            • edelstein Re: emigrantki? 27.05.13, 17:02
              Widze,ze ostatnio sie rozpoczal tydzien nienawisci do emigrantow.Powoli szkoda mu klawiatury.

              “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
              Autorem powyzszego zdania jest Moofka.
          • gazeta_mi_placi Re: emigrantki? 27.05.13, 18:27
            Niezależnie od tego co o tym sądzę po co ciągłe porównywanie na niekorzyść Polski? W jakim celu? Co to daje? Nie rozumiem.
            I czy w realu osoby które są mniej zamożniejsze też komentujecie (bezpośrednio do nich), że im gorzej (pod względem materialnym w tym przypadku) w życiu niż Wam? A jak nie to czemu nie? Przecież to nie plucie, a stwierdzenie faktu.
            • edelstein Re: emigrantki? 27.05.13, 18:43

              Bo ludzie porownuja,nie jest to tajemnica.
              • gazeta_mi_placi Re: emigrantki? 27.05.13, 18:46
                To prawda, ale jakoś dość rzadko otwartym testem i bezpośrednio do danej osoby. Oczywiście mam na myśli osoby dobrze wychowane, cham powie prosto w oczy, że jego Kasia śliczna i filigranowa, a Twoja Zosia to chodząca kupa sadła i w dodatku włosy lichutkie, a przecież dzieci w jednym wieku, więc porównać można, a co.....
                • edelstein Re: emigrantki? 27.05.13, 18:54
                  przeciez rodzice od zawsze porownuja swoje dzieci.Ty masz Problem ze zrozumieniem,ze bezkrytycznosc nie jest dobra..

                  “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
                  Autorem powyzszego zdania jest Moofka.
                  • gazeta_mi_placi Re: emigrantki? 29.05.13, 09:19
                    Owszem porównują, ale dobrze wychowany, taktowny rodzic przykładowo ładnego dziecka nie powie otwartym tekstem matce mniej atrakcyjnego dziecka, że jej dziecko jest takie brzydkie i grube, a do tego włoski cieniutkie i rysy twarzy takie z grubsza ciosane.
                    A i czasem aby zrobić przyjemność matce tamtego dziecka powie coś miłego o nim, np. że ładnie maluje.
                    • joa66 Re: emigrantki? 29.05.13, 09:32
                      Najsmutniejsze jest to, że ja sama nie lubię wielu tzw polskich cech, charakterów.
                      I paradoksalnie Polonia często wydaje się być skoncentrowaną formą tego czego (a) nie lubię ja (b) Polonia sama krytykuje.
                      • kropkacom Re: emigrantki? 29.05.13, 09:48
                        Jakich cech?? Jakich charakterów? Wiesz czego nie lubię w Polakach, ze często idziemy na noże nawet w błahej sprawie i lubimy tworzyć sztuczne podziały. To jest to co zrobił tutaj gazeta i ty. To jest do cholery tylko forum. Też pań, które wyjechały. To jakich cech nie lubisz?
                        • joa66 Re: emigrantki? 29.05.13, 10:01
                          Nie lubię na przykład wybiórczego czytania i wypierania niewygodnych informacjiwink

                          Na raziewink
                          • kropkacom Re: emigrantki? 29.05.13, 10:02
                            To może w końcu, raz odnieś to do siebie. Miłego dnia.
                          • azja-odkuchni Re: emigrantki? 29.05.13, 11:17
                            joa66 napisała:

                            > Nie lubię na przykład wybiórczego czytania i wypierania niewygodnych informacji
                            > wink
                            >
                            > Na raziewink

                            Tylko, że ty sama to robisz. Czepiasz się jakiś wypowiedzi frustratek i na ich podstawie wyciągasz wnioski na całą społeczność emigrantek....Piszę na ematce kilkanaście lat i gdy byłam panią X nikogo jakoś moje wpisy nie ruszały chociaż ja nie zmieliłam poglądów. Prowadzę bloga emigracyjnego od dwóch lat i codziennie odwiedza go 1000 osób. Nie można na blogu zobaczyć ani moich zdjęć ani mojego dziecka a jednak ludzie przychodzą, bo są ciekawi jak jest w dalekim świecie. Posty ze szkołą w tle cieszą się największą popularnością.
                            Pewnie gdybym nie czytała na ematce , że dziecko mówi do nauczycielki , iż dziękuję jej się nie należy to nie miałabym potrzeby opisania jak singapurczycy rozwiązali problem zniszczonego mopa i jak kłaniają się azjatyckie dzieci. Stosunkowo rzadko opisuję coś na forum, na blogu robię to częściej zakładając, że kto chce niech czyta, dość często linkuję swoje wpisy z bloga a słupki skaczą wtedy jak oszalałe.
                            Najzwyczajniej w świecie jest mi przykro, że po wyjeździe straciłam prawo do uczestnictwa w części życia społecznego, bo jakaś pani po kilka latach w sterylnym świecie musiała się " brudną" ulicą przejść. I
                            Tak bardzo boimy się stereotypów i określenia Polak = złodziej a na forum emigrant = złośliwa małpa która chce rodakowi w ojczyźnie dokopać.

                            Wymiksuję się z tej dyskusji i idę prasować mężowskie koszule. Miłego dnia życzę.
                            • naturalna59 Re: emigrantki? 29.05.13, 11:40
                              Krytyka nic nie wnoszaca, majaca na celu tylko udowodnienie czegos innym, a podzielenie sie doswiadczeniami z emigracji to dwie rozne sprawy.

                              I nie wiem jak inni, ale ja doskonale rozpoznaje tą roznice. Mysle ze wiekszoc z nas to czuje.


                              • kropkacom Re: emigrantki? 29.05.13, 12:18
                                Jestem bardzo zaskoczona, że akurat ty tak doskonale rozpoznajesz tongue_out No naprawdę...
                              • kocianna Re: emigrantki? 29.05.13, 14:26
                                Zaraz dokonam eksperymentu.
                                • olena.s Re: emigrantki? 29.05.13, 15:07
                                  W psychologii społecznej badany obiekt nie może znać celu badawczego.
                            • olena.s Re: emigrantki? 29.05.13, 12:41
                              Tak.
                              Jakby komuś chciało się poszukać na forum wpisów zawierających krytykę czegokolwiek - programu telewizyjnego lub szkolnego, głupiego prawa czy praktyki, zjawiska czy poglądu, zachowania, grupy, diety, wierzeń, poglądów, pogody - to okazałoby się, że można pisać nadzwyczaj ostro, wręcz chamsko pod jednym tylko warunkiem. Że autor wypowiedzi nie jest kojarzony z pobytem/życiem poza Polską.

                              Czyli ważne jest nie co, ale skąd się pisze. To adres przeszkadza dyskutantkom. Kompletnie zmienia postrzeganie tematu, autora, argumentów. Co ciekawe, także emigrancki tekst pozbawiony agresji jest często uznawany za dowodzący złych intencji - dla mnie to kolejny dowód na to, jaką wagę przynajmniej część dyskutantów przywiązuje do adresu. Ciekawe.

                              • naturalna59 Re: emigrantki? 29.05.13, 12:48
                                Ciekawe w kontekscie twojego postu jest to, ze nie wszystkie posty osob piszacych z zagranicy sa tak przyjmowane jak sugerujesz.
                                Mysle, ze jednak wina lezy po stronie krytykujacych nasza rzeczywistosc, a przede wszystkim przez ten czesto wystepujacy ton wyzszosci ktory czuje sie nawet przez ekran komputera.
                                • cherry.coke Re: emigrantki? 29.05.13, 14:52
                                  naturalna59 napisała:

                                  > Mysle, ze jednak wina lezy po stronie krytykujacych nasza rzeczywistosc, a prze
                                  > de wszystkim przez ten czesto wystepujacy ton wyzszosci ktory czuje sie nawet
                                  > przez ekran komputera.

                                  Hehe, bo krytykowac rzecz jasna nie wolno, mimo ze mieszkalo sie w kraju 20-40 lat. Za to z kraju zagranice krytykowac wolno, mimo ze nie mieszkalo sie tam wcale big_grin
                            • joa66 Re: emigrantki? 29.05.13, 13:18
                              Czepiasz się jakiś wypowiedzi frustratek

                              Być może.
                        • cherry.coke Re: emigrantki? 29.05.13, 12:23
                          Mysle, ze takie szczujaco-stereotypowe watki sa najlepsza odpowiedzia na pytanie "o co wam chodzi i co wam sie nie podobalo" big_grin Ot, wlasnie ten stan umyslu. Ale przekonywanie autorow to orka na ugorze, naprawde.
    • kamelia04.08.2007 Re: emigrantki? 27.05.13, 17:47
      jak na pierwszy i wymeczony do tego wątek, to efekt mizerny. Ulałas sobie, może ci sie lepiej zrobiło.


      Już od dawna przerabiamy to samo, jak wy "miejscowe" wyganiacie nas, jak lepiej wiecie jak jest za granica, jak dajecie z dupy porównania.


      Wchodzimy tu, bo jest to forum publiczne, tak samo wolno nam, jak i tobie, wiec bujaj sie
    • hanna_sty Re: emigracja nie rózna emigracji 27.05.13, 18:44
      Są róznego rodzaju emigracje i różne emigrantki ( emigranci).
      Jesli są to dobrze wykształceni, względnie młodzi, mówiący znakomicie w dwóch językach ( angielski+ tubylczy) - oczywiście zaraz zacznie sie dogadywanie a co jeśli angielski to tubylczy, bo inaczej forum straciłoby koloryt- to najczęściej wtapiają się oni w środowisko, zarabiają tak jak miejscowi.
      Jest całkiem sporo ludzi ( głównie naukowców) o których nie ma co się martwić-żyją świetnie.
      Jest "stara" emigracja - 68 rok ( czyli Żydzi zmuszeni do wyjazdu z Polski), którzy najczęściej też nieźle się ustawili.
      Jest emigracja stanu wojennego ( wczesne lata 80) kiedy Polacy mieli zielone światło i też dobrze prosperują. Wtedy zresztą wyjeżdżali najlepsi, najbardziej przebojowi, najodważniejsi.
      Gorzej z emigracją najnowszą- po części ekonomiczną, po częsci żądną przygód. Wśród tych są dwie grupy - wspomniani na wstępie młodzi i dobrze wykształceni oraz ci drudzy. Wśród tych drugich są dwie podgrupy - tacy, którzy mają w ręku konkretny fach - hydraulicy, budowlańcy, kierowcy, i pracy się nie boją - ci prosperują jako tako oraz tacy, którzy ledwo dają sobie radę. O takich, którzy wrócili po kilku( nastu) miesiącach nie wspominam, choć w ich przypadku nierzadko ambasada musiała pomagać.
      Nie ma wspólnego worka "emigrant".
      Spędziłam wiele lat w 3 róznych krajach. Odmiennych kulturowo, ekonomicznie. Nie, nie byłam emigrantką, ale emigrację poznałam od środka.
      Zetknęłam się z potomkami emigrantów ledwo mówiącymi po polsku i urodzonymi wiele tysięcy kilometrów od naszej granicy witającymi się ze mną ładną polszczyzną. Spotkałam takich, którzy po 3 latach pobytu "gdzieś w świecie" humorystycznie kaleczyli język polski i ludźmi w 7 dekadzie życia, którzy wyjechali z Polski jako dzieci i z trudem odgadywałam, że w niej nie mieszkają. Są tacy, którzy uczą dzieci polskiego i tacy, którzy nie przyznają się do pochodzenia "odpolszczając" nazwiska.
      Cała gama ludzi- jak wszędzie.
      • kocianna Re: emigracja nie rózna emigracji 28.05.13, 07:52
        No właśnie! Podpisuję się ręcamy i nogamy!
    • ashraf Re: emigrantki? 27.05.13, 19:03
      Witam. Żeby wiedzieć co się dzieje w Polsce nie trzeba w niej mieszkać, to nie wyspa na oceanie, tylko kraj osadzony w konkretnych realiach gospodarczych (mierzalnych), w którym mieszkają nasze rodziny. Nie za bardzo rozumiem o co ci chodzi w tym wątku - mam pisać, że w Polsce wszystko jest wspaniale i dlatego zdecydowałam się na, związaną przecież z niedogodnościami, emigrację? Myśl logicznie, dziewczyno, nie uważam moich rodaków za idiotów, ale przez ciebie może zmienię zdanie...
    • gulcia77 Re: emigrantki? 27.05.13, 19:13
      Hmm... A ja jadę, bo z natury jestem powsinoga i, kiedy już nadarzyła się okazja, żal by było nie skorzystać. To po pierwsze. Po drugie - jeśli chodzi o ludzi i ich mentalność, to największe różnice zauważyłam w Polsce. Tak się złożyło, że między 24 a 30 rokiem życia mieszkałam u siebie, na Górnym Śląsku, w Zachodniopomorskiem, w Świętokrzyskiem i na Podlasiu. Najgorzej wspominam kontakt ze Świętokrzyskiem, choć właśnie stamtąd jest moja najlepsza, najbliższa, najprawdziwsza przyjaciółka. Ale takie luźne kontakty i ogólny poziom życzliwości - to był koszmar. Górny Śląsk kocham, bo to moje ludzie, dobrze się czułam w Zachodniopomorskim, na Podlasiu średnio, a Świętokrzyskie...Brr... Poza tym, ponieważ ciągle mnie gdzieś nosi (pierwsze saksy zaliczyłam, jak miałam 16 lat) od dawna wiem, ze dużo lepiej się czuję w krajach protestanckich niż katolickich, lub byłych katolickich. Nie znoszę np Włoch. Średnio lubię Hiszpanię. I nie mówię tu o poszczególnych ludziach, ale o ogólnej atmosferze. Poszczególnych ludzi to rewelacyjnych spotykałam wszędzie.
      Trzecia rzecz, przyznam, nie bez znaczenia, to fakt, że na swojej działalności nie zarabiam takiej kasy, jaką mi w Norwegii zaproponowano.
      No, i zawsze chciałam mieć blisko do katedry w Nidaros i jeziora Mjosa i nad fiordy big_grin
    • hipinka Re: emigrantki? 27.05.13, 22:05
      mieszkam w Polsce i muszę przyznać, że mnie ta nasza polska mentalność do szału doprowadza, nieraz myślałam o emigracji
      jednak szokują mnie wypowiedzi niektórych forumek - emigrantek, które są tak pełne jadu i nienawiści do Polski, że aż dziw, że jeszcze w ogóle piszą po polsku
      • bi_scotti Re: emigrantki? 28.05.13, 00:59
        hipinka napisała:

        > jednak szokują mnie wypowiedzi niektórych forumek - emigrantek, które są tak pe
        > łne jadu i nienawiści do Polski, że aż dziw, że jeszcze w ogóle piszą po polsku

        Oh, c'mon - gdziez ta "nienawisc"? Najczesciej to jest krytyka tego, co akurat uwiera - taka sama zreszta jak po podrozach gdzies w swiat. Nienawisc to jest bardzo mocne slowo i nie nalezy go naduzywac.
        Ja mysle, ze wiele z nas, moze wiekszosc, ktore wyjechaly i wyrazaja czasem na forum swoja dezaprobate dla czegos tam w PL, czynia to albo z punktu widzenia "turysty" (bo bywaja w kraju rzadko i sa autentycznie zdziwione, ze cos tam nie dziala jak by sie chcialo), albo z pewnego zalu, ze to wciaz nie jest tak jak by sie chcialo. I zapewne ta druga motywacja jest czestsza. Bo wbrew sugestiom niektorych "zasiedzialych" w PL uczestniczek i uczestnikow (!!!) forum emama, znakomita wiekszosc emigrantow kibicuje PL z calych sil i strasznie, strasznie chce zeby NASZA OJCZYZNA byla po prostu super pod kazdym wzgledem. Bo sie ja ... kocha ... Bo sie z niej wyszlo ale i mnostwo jej sie w sobie nosi. I w nosie mam, ze w Neapolu jest brudno ale bardzo bym mi bylo przykro gdyby brudno np. w Rzeszowie albo Suwalkach, bo one sa "moje", engraved w tych najtajniejszych zakamarkach pamieci i sentymentu smile
        Wyjechalysmy w roznych czasach i zroznych powodow, roznie nam sie uklada zycie poza PL ale nie spotkalam jeszcze zadnego emigranta z PL, ktory by naszej ojczyznie i zyjacych w niej ludziom zyczyl zle! Wrecz przeciwnie, wszyscy chcemy widziec kraj "kwitnacym" i pefekcyjnym. A ze wciaz taki nie nie jest, no to i nam sie czasem "uleje". Life.
        • olena.s Re: emigrantki? 28.05.13, 06:33
          Bi, poprzednim (albo przepoprzednim) razem usiłowałam to właśnie wyjaśnić, jednak argument o tym, że do swojego ma się żywszy emocjonalnie stosunek niż do cudzych nie spotkał się ze zrozumieniem.
        • azja-odkuchni Re: emigrantki? 28.05.13, 06:41
          Żadna ze mnie emigrantka tylko expatka, która zakłada, że kiedyś do ojczyzny wróci, wiec pewnie dlatego forum jakoś łagodnie mnie traktuje. wink ( Nie dotyczy dyskusji o muslinach bo tu zagrożono mi stosem nawet). Piszę na forum kilkanaście lat i niezręcznie czuję gdy Olena podaje prosty przepis do wykorzystania w szkole i połowa odpowiedzi to wiadro pomyj sad bo szkoła amerykańska. sad Dziwnie mi gdy Rosa opisuje szkołę dzieci i też dostaje w łep bo szkoła angielska nie polska.
          Bycie za granica nie odbiera prawa do bycia Polakiem. Dla mnie forum to coś na kształt kawy z polskimi koleżankami i gadanie o wszystkim i o niczym. Tak czuję się Polką i żadne durne komentarze mi tego nie odbiorą. Myślę po polsku bez względu na język którego używam i ludzi z którymi się kumpluję. Gdyby spaliła mi się chałupa to zadzwoniłabym do Polki mieszkającej w Sinagapurze nie dlatego, że nie mam lokalnych znajomych, ale dlatego, że ona ma 400 m 2 i dwie nieużywane sypialnie a moje lokalne koleżanki mają małe mieszkanka... Czasem warto wyjść poza utarty schemat i czubek własnego nosa.

          Patrząc na świat obcy oczami wiele można się nauczyć i wiele poprawić.
          Kilka lat temu Singapurczycy zauważyli, że ich dzieciaki są świetnie wykształcone, ale ich horyzonty myślowe są ciut ciasne zaczęli więc wysyłać młodych na stypendia. Dzieciaki i młodzież wracają dzielą się doświadczeniami i zmieniają ciut rzeczywistość. Proste i skuteczne.
          Nie ma idealnego kraju zawsze coś można poprawić ,ale ja bardzo bym chciała by polskie dzieci były zachęcane do czytania jak singapurskie , by szkoła była rozwijająca dla wszystkich dzieci od najlepszego po najsłabszego, by ludzie ze sobą współpracowali po singapursku, by byli otwarci i wymieniali się doświadczeniami oraz by nie traktowali każdej krytyki jak zamachu na niepodległość.
          • joa66 Re: emigrantki? 28.05.13, 07:55
            Azja - ale nie przypominam sobie, żebyś Ty pisała, że w polskich szkołach jest zamordyzm, kucie i korepetycje , a w Singapurze, to ho, ho. Irytyjąca jest krytyka kiedy dana rzecz jest podobna w obu krajach, a Polonia jest ślepa na wady w nowym kraju, jednocześnie przejaskrawiając wady tej rzeczy w Polsce. Najświeższy przykład to krytykowanie kolesiostwa w Polsce przez osobę, która mieszka we Francji wink

            A z oleną jest m.in. problem, że ona nieustannie porównuje prywatną szkołę ogromnym czesnym z publicznymi. Nie amerykańską z polskimi. wink I naprawdę nie trzeba wielkiej wyobraźni, żeby się domyśleć, ze wspaniałe rozwiązania z amerykańskiej szkoły prywatnej niekoniecznie da się zastosować nawet w amerykańskiej szkole państwowej. I nie tylko z powodu finansówwink


            Każdy kraj ma swoje wady i zalety, ale nieustanne dziamganie i "rady teściowej" sugerują raczej, że niektóre osoby mają problem ze sobą a nie z Polską.
            • azja-odkuchni Re: emigrantki? 28.05.13, 09:08
              Wiesz w porwaniu z singapurską szkołą to polscy uczniowie mają plażę przez całą edukacje. Co 10 tygodni egzaminy po 10 w każdej sesji....Szkoła zaczyna się o 7.15 często zajęcia popołudniowe kończą się o 17....
              50 stron pracy domowej to norma. Nie chcesz nie odrabiaj, ale jak nie odrobisz to raczej się nie nauczysz i to ty wypadniesz słabo na egzaminie. Inne podejście. To czy ono się podoba czy nie zależy od indywidualnych preferencji. Nie zmienia to jednak faktu, że szkoły są świetne wyposażone, mają baseny , boiska i inne cuda. Jasne kraj bogaty stać ich. Jak dzieciak nie ma kompa to dostanie ze szkoły duża część prac odrabiana jest w necie, kazde dziecko chodzące do gimnazjum zamiast książek nosi laptopa, ale maluchy ćwiczą pisanie ręczne, bo tu wierzy się, że koordynacja oko ręka jest bardzo ważna. I mimo całej tej otoczki książki są przechodnie a zamiast zeszytów ćwiczeń gdzie się nakleja i wpisuje są taniutkie zeszyty w linie gdzie się pisze. I to właśnie można przenieść żywcem do Polski. Tak samo jat to, że każdy uprawia sport i chyba tylko brak nóg zwalnia od biegania. Dzieciaki przez pierwsze lata edukacji ćwiczą wszystko. Grube Malajki próbują się w balecie a drobniutkie Chinki rzucają kulą. Co chwila są jakieś testy przesiewowe owszem wybierają najzdolniejszych, ale spróbować mogli wszyscy... I to też można przenieść do Pl....
              Nie wszystko da się przenieść z singapurskiej szkoły do Pl tak samo w przypadku szkoły małej O, ale niektóre pomysły są genialne w swej prostocie. Zdecydowanie milej jest słyszeć od nauczyciela : ja będę nad tym pracować a panią proszę o pomoc niż oczekuję od pani rozwiązania problemu.
              Tylko, że jak nie będziemy wiedzieli jak robią to inni to nawet nie będziemy wiedzieli, że może być inaczej. Singapurczycy uważają, że nie ma co wyważać otwartych drzwi i zastanawiać się jak wynaleźć koło. Trzeba tylko umieć skorzystać z wiedzy. Swoją drogą ciekawa jestem co myślą w innych systemach edukacyjnych.
              • olena.s OT 28.05.13, 09:43
                Bardzo ciekawe to co napisałaś o egzaminach - rozumiem, że w zasadzie co 10 tygodni następuje egzamin z każdego przedmiotu, tak? Czy wynika z tego, że poza tymi sesjami dzieci nie są odpytywane, testowane i oceniane, czy też sesje są dodatkiem?
                P.S. Mam trzy flaszki wody Zamzam - jedną taką samą i dwie mniejsze, też z absolutnie pewnego źródła. Jakby się ktoś wybierał, to mogę przekazać.
                • azja-odkuchni Re: OT 28.05.13, 10:13
                  Olena nie ma ocen poza ocenami ( wyrażanymi w procentach) z testów. Jest praca domowa nauczyciel poprawia i już. Jak wiedza przychodzi opornie to się nad nią pracuje w szkole i po szkole... Tylko, że zdać i zapomnieć w tym systemie się nie da, bo egzaminy ze science obejmują całość przerobionego materiału i tak pod koniec 4 klasy można dostac pytanie z początku 3 klasy.
                  A wody Zam zam wezmę cysternę napiszę do Ciebie to ustalimy szczegóły.
                  • joa66 Re: OT 28.05.13, 10:19
                    Olena nie ma ocen poza ocenami ( wyrażanymi w procentach) z testów. Jest praca
                    > domowa nauczyciel poprawia i już. Jak wiedza przychodzi opornie to się nad nią
                    > pracuje w szkole i po szkole... Tylko, że zdać i zapomnieć w tym systemie się
                    > nie da, bo egzaminy ze science obejmują całość przerobionego materiału i tak po
                    > d koniec 4 klasy można dostac pytanie z początku 3 klasy


                    To samo było w szkole syna. W Polsce. Poza tym , że w szkole były oceny i tradycyjne i procentowe ( a na egzaminach tylko procentowe, ale to wszyscy piszą). Dodam, że ścisłe trzeba było zaliczyć na 75-80%, żeby w ogóle zaliczyć. Z tym, że nauczyciele (nie rodzice) doprowadzali do tego poziomu nawet opornych.
                  • olena.s Re: OT 28.05.13, 10:24
                    Ciekawe i wstrząsające. Dzięki.
                    Co do wody - pisz, ale miej w pamięci że ja zaraz wyjeżdżam tarzać się na ojczyzny łonie. Niemniej zostawię chłopu instrukcje, jakby co. Te dwie małe są z centrum kultury islamskiej, więc mam nadzieję, żaden szwindel. Większa z tego samego źródła co poprzednia.
              • joa66 Re: emigrantki? 28.05.13, 09:54
                Ale po co dawac rady / przykłady rowiązań, które ISTNIEJĄ w Polsce? wink

                Niektóre objawienia świadczą o tym, że osoba, która sie nimi dzieli, tak naprawde nie wie o czym pisze.

                p.s.

                Grube
                > Malajki próbują się w balecie a drobniutkie Chinki rzucają kulą.


                W szkole syna powstała mieszana (chłopcy i dziewczyny) druzyna footballowa, która bierze udział w "męskich" rozgrywkach . Przegrywa , ale frajdę maja ogromną smile
            • olena.s Re: emigrantki? 28.05.13, 09:36
              Ja wiem, że ty masz ze mną problem. To widać, można powiedzieć, gołym okiem, ale mi to specjalnie nie wadzi.

              Ale widzisz, ja nie piszę,że szkoła ma dwa baseny, że budują trzecią salę gimnastyczną, że zielona szkoła jeżeli się odbędzie - to pewnie na Kilimandżaro, a we wrześniu dzieciaki dostaną do domu komputery. Właśnie dlatego, że są to sprawy będące ścisłą pochodną dzikiej forsy, którą szkoła z rodziców lub ich pracodawców ściąga, a ponadto, Bogiem a prawdą, nie uważam tego za najistotniejsze ani dla nauki, ani dla wychowania.
              Natomiast piszę o współpracy rodziców ze szkołą, o wolontariuszach, o tym jak łatwo osiąga sie w szkole ciszę i spokój, o uczeniu dzieci współpracy z młodszymi i starszymi w systemie buddy, o dorocznym kiermaszu używanych książek, o akcjach mających wpoić dzieciom miłość do czytani, o wpajaniu (czynem) dzieciakom, że mają zobowiązania moralne wobec otoczenia, zwłaszcza jego najsłabszych elementów, o doskonale zorganizowanej komunikacji na linii szkoła-dom, o nauce samoorganizacji i współdziałania dzieciaków.
              Piszę też o sprytnych metodach nauczania, które nie zniechęcają i nie nudzą, o kompletnie innym podejściu do nauki czytania i do literatury w ogóle, o zaletach płynących z nieoceniania i zachęcania. Także o tym, jak szkoła radzi sobie z przemocą czy prześladowaniami. Czyli - piszę o tym, co nie kosztuje ani jednego złamanego grosza i nie wymaga żadnych technicznych ani legalizacyjnych cudów. I dlatego o nich tu piszę - bo można sobie je wziąć i wdrożyć za friko, jeżeli tylko komuś się przyda, spodoba, będzie się chciało i znajdzie chętnych do współpracy. Można to zrobić nawet w wiejskiej szkole w Kłębuszkowie Tycim, jeżeli tylko jakaś Kłębuszkowianka uzna, że ma to - dla szkoły w której pracuje, czy w której uczą się jej dzieci - sens.
              Z drugiej strony mam znajome czy rodzinne dzieci w rozmaitych polskich szkołach. Oraz, bez względu na to, czy ja do Polski wrócę, czy nie (przy czym, co podkreślam, ani jedna, ani druga decyzja nie niweluje moich praw do udziału w dyskusji czy do krytyki) istnieje jakieś prawdopodobieństwo, że choćby ze względów politycznych dzieciaka przerzuci mi znienacka do polskiego systemu. Dlatego żywo interesuje mnie, jak on wygląda, jak się zmienia, jakie są w nim możliwości, zagrożenia i jakie przynosi efekty, co można w nim ruszyć, a czego ruszyć się nie da.
              Więc także czerpię dla siebie korzyści z okołoszkolnych dyskusji, nawet praktyczne, bo muszę dzieciaka utrzymać na poziomie 'dopuszczającym' polskiej wiedzy szkolnej, żeby mi nie utonął, jakby co.
              • joa66 Re: emigrantki? 28.05.13, 09:57
                szkole ciszę i spokój, o uczeniu dzieci współpracy z młodszymi i starszymi w systemie buddy, o dorocznym kiermaszu używanych książek, o akcjach mających wpoić dzieciom miłość do czytani, o wpajaniu (czynem) dzieciakom, że mają zobowiązania moralne wobec otoczenia, zwłaszcza jego najsłabszych elementów, o doskonale zorganizowanej komunikacji na linii szkoła-dom, o nauce samoorganizacji i współdziałania dzieciaków.
                Piszę też o sprytnych metodach nauczania, które nie zniechęcają i nie nudzą, o kompletnie innym podejściu do nauki czytania i do literatury w ogóle, o zaletach płynących z nieoceniania i zachęcania. Także o tym, jak szkoła radzi sobie z przemocą czy prześladowaniami. Czyli - piszę o tym, co nie kosztuje ani jednego złamanego grosza i nie wymaga żadnych technicznych ani legalizacyjnych cudów


                Tylko to wszystko JEST w Polsce smile

                A dlaczego nie da się tego zastosować? Z podobnych powodów z jakich nie da się zastosować w amerykanskich szkołach państwowych.
                • olena.s Re: emigrantki? 28.05.13, 10:07
                  No to pisz o konkretnych dobrych rozwiązaniach, zamiast się czepiać, że inny o nich pisze. Zawsze ktoś może skorzystać. Ganz pomada czy z Kłębuszkowa czy z Albuquerque.
                  • joa66 Re: emigrantki? 28.05.13, 10:22
                    Pisałam i to nie raz. I dlatego wiem, że to nie "niewiedza" stoi na przeszkodzie tylko niechęć, w dużej mierze rodziców.

                    I nie trzeba byc jasnowidzem, żeby to zauważyć.
            • gazeta_mi_placi Re: emigrantki? 28.05.13, 10:13
              A to przepraszam, ta wychwalana pod niebiosa szkoła Oleny jest prywatna i za olbrzymie czesne? Nie wyłapałam tego, myślałam (tak mi wydawało się być logicznie) że cały czas pisała o tamtejszej lokalnej państwowej szkole.
              Myślałam, że porównuje się podobne do podobnych, szkoły podstawowe do szkół podstawowych, gimnazja do gimnazjów, szkoły państwowe do szkół państwowych.
              • olena.s Re: emigrantki? 28.05.13, 10:17
                Panstwowe (powiedzmy, to trochę bardziej złożona kwestia) szkoły tutejsze są tylko dla obywateli, o ile wiem. A w testach lądują na 4 miejscu od końca rankingu w ostatnich dostępnych statystykach.
            • busuanga7 Re: emigrantki? 30.05.13, 10:14
              "Najświeższy przykład to krytykowanie kolesiostwa w Polsce przez osobę, która mieszka we Francjiwink"

              Jestem Polką, mieszkam w Polsce i kolesiostwo jest straszne!!!!!! jesli nie masz znajomosci jest po prostu ciezko- wszewdzie. Czy chcesz pracowac w urzedzie czy w szpitalu- wszedzie lkicza sie dobre znajomosci!!

              Dziewczyna ktora to napisała ma kompletna rację. Ja tez widzę za duzo wad w Polce i z ulga stad emigruję.
              • joa66 Re: emigrantki? 30.05.13, 10:19
                Polecam Francję, w takim razie wink big_grin
              • bsl Re: emigrantki? 30.05.13, 10:19
                nie emigruj do Czech bo tutaj tak samo wink
                • gazeta_mi_placi Re: emigrantki? 30.05.13, 10:45
                  To gdzie ma emigrować?
                  • kropkacom Re: emigrantki? 30.05.13, 10:47
                    Nigdzie? big_grin
                    • busuanga7 Re: emigrantki? 30.05.13, 11:00
                      My wyprowadzamy sie do Kanady. Mam nadzieję, ze bedzie normalniej smile
              • jagienka75 Re: emigrantki? 30.05.13, 11:57
                > Jestem Polką, mieszkam w Polsce i kolesiostwo jest straszne!!!!!! jesli nie mas
                > z znajomosci jest po prostu ciezko- wszewdzie. Czy chcesz pracowac w urzedzie c
                > zy w szpitalu- wszedzie lkicza sie dobre znajomosci!!
                >
                > Dziewczyna ktora to napisała ma kompletna rację. Ja tez widzę za duzo wad w Pol
                > ce i z ulga stad emigruję.



                dokładnie!
          • gazeta_mi_placi Re: emigrantki? 28.05.13, 10:22
            Czy na kawie z koleżankami jednej koleżance mówisz, że sporo przytyła (załóżmy, że wszystko co teraz piszę to prawda) i nie pytana, nie proszona o radę mówisz jej w jaki sposób ma schudnąć (nie uwzględniając tego, że np. nie stać ją na siłownię, a dodatkowo codziennie musi opiekować się chorą matką i czasu malutko), innej że od ostatniego spotkania strasznie się postarzała, a kolejnej która Was wszystkie przyjmuje w domu, że ma od lat niemodne meble i kiepską podłogę po czym pełna dobrej woli dajesz jej namiar na dobry sklep z meblami i parkieciarza?
            Następnie przechwalasz się jaką Ty masz świetną figurę, najlepszą ze wszystkich obecnych Pań, jak świetnie zarabiasz (w odróżnieniu od obecnych Pań) i że nie rozumiesz jak ludzie mogą mieszkać w takich norach jak Twoja koleżanka - Twój apartament jest wszak urządzony z dużym smakiem i elegancją smile
            Myślisz, że powiedzenie prawdy w ten sposób przysporzyłoby Ci sympatii i że na następną kawę zostałabyś zaproszona? Jak myślisz?
            • azja-odkuchni Re: emigrantki do gazety. 28.05.13, 10:48
              No widzisz gazeta ja widzę to inaczej....

              Opisana przez Ciebie sytuacja mogła wyglądać tak ....Siedzą panie na kawie jedna utyta, inna schudła niedawno. Piją kawę... ta utyta ma tak jak w twoim wątku chorą matkę zero kasy, ale je ciastko z kremem . Ta odchudzona mówi, że ciastek nie jada, bo drogie i jej szkodzą , ale weźmie sok z marchwi. Podczas rozmowy mówi utytej, żeby spróbowała owego soku czy dobry. Opowiada jak wyciska sobie sama w domu co rano, mówi, że to wcale nie jest pracochłonne i niewiele kosztuje. Przy okazji chwali zalety marchewki i mówi co tam jeszcze zdrowego można z niej wyczarować....

              Niby to samo a jednak inaczej. Mogę tak w nieskończoność, bo dzieciak mi się rozchorował i mamy areszt domowy dziś Pozdrowionka wink
              • nenia1 Re: emigrantki do gazety. 28.05.13, 12:12
                azja-odkuchni napisała:

                > No widzisz gazeta ja widzę to inaczej....
                >
                > Opisana przez Ciebie sytuacja mogła wyglądać tak ....Siedzą panie na kawie jedn
                > a utyta, inna schudła niedawno. Piją kawę... ta utyta ma tak jak w twoim wątku
                > chorą matkę zero kasy, ale je ciastko z kremem . Ta odchudzona mówi, że ciastek
                > nie jada, bo drogie i jej szkodzą , ale weźmie sok z marchwi.

                No właśnie, ale tu chodzi o to, że tak sytuacja nie wygląda.
                Może ustalmy fakty, zajrzyj do wątku gdzie jedna z emigrantek rejestrowała auto w Polsce parę lat temu i upiera się, że od tej pory nic się w kraju nie zmieniło.
                Tłumaczy jej jedna osoba, druga, trzecia, czwarta, że można online, że wszystko trwa 15 minut, że tablic się nie przykręca, że są często zwolnienia z pcc - o ona swoje, dalej jest źle, niedobrze i nie tak jak w UK. Czemu to służy? Niby jakiej zmianie na lepsze?
                Jak wiem, że pięknie teraz brzmi jak to przedstawiasz, nie pierwszy raz zresztą, na prawdę cieszę się, że chcecie dobrze, ale na litość wyciśnij coś co może zmienić ten kraj z takich wypowiedzi:

                Mieszkam ponad dekade w uk, wczesniej tez pomieszkiwalam tu i tam dluzej niz trwaja wakacje, w Pl tez dlugo (o wiele za dlugo:/) i po przeczytaniu wiekszosci wypowiedzi ja nie znajduje plusow w pl, no nie i tyle. Ludzie smutasni, nerwowi, nieuprzejmi, zazdrosni itp. raczej trudnu im zaufac bo zazwyczaj w oczy co innego a za plecami tylek obrobia pewnie wszedzie tacy sie znajda ale w pl jakos tak bardziej. Wiadomo systuacja polityczno-gospodarcza tragiczna od lat - nic sie na plus nie zmienia. Pstrokato, brudno, szaro-buro. Jedzenie, mam tu (uk) mnostwo polskich sklepow i jeszcze nie spotkalam smacznej kielbasy (wczoraj u znajomych Polakow na grillu paskudna byla jak zwykle) ani smacznych ogorkow kiszonych czy malosolnych itp choc firm roznych to albo za slone albo za kwasne albo czuc chemie itd. robimy sami. Polskich produktow nie kupujemy bo te same marki nie trzymaja jakosci

                Problem polega na tym, że ty takie wypowiedzi ignorujesz, "udajesz" że ich nie ma, nie istnieją w twoich wypowiedziach, a wyłapujesz te stonowane, np. o różnicach w szkole i na ich podstawie tworzysz tezę, że wypowiedzi emigrantek zmierzają do tego by uświadomić autochtonom różnicę i mają na celu zainicjowanie pozytywnych zmian w autochtońskiej świadomości.

                Pominę już nieco protekcjonalny wydźwięk takiej tezy, bo wyobraź sobie, że obecnie można swobodnie podróżować po całym świecie i nie trzeba mieszkać w Afryce, żeby wiedzieć jak wygląda słoń, ale ok, zostawmy to.

                Krytyka, żeby miała sens, nie powinna zawierać w sobie wyłącznie samej krytyki, uogólnień, twierdzeń typu (kolejny cytat z innej emigrantki)

                Smierdzi, brudno, balagan, ludzie jak zombi, biedni, wymeczeni, dziwnie ubrani, rozgnieceni przez zycie, obok tego chamscy nowobogaccy, wszechobecny kult jedynie slusznej religii, krajobraz niespojny architektonicznie, bezpanskie psy, bezpanskie dzieci, bezpanskie reklamy... biurokracja zakrecona, zarcie, tfu, wszedzie tony chemii, na rybach tony glazury, mieso ze pozal sie boze... cos jeszcze? Acha, rozwydrzone dzieciaki, ktorym nikt nie zwraca uwagi. Dziekuje.


                Jak sądzisz? Brzmi zachęcająco na tyle, by wykrzesać entuzjazm i zainicjować zmiany w kraju?
                Porwało cię, zobaczyłaś światełko w tunelu, właśnie biegniesz na planty sadzić kwiaty?

                Jeśli sądzisz, że negatywny krytycyzm stworzy szczęśliwy kraj to mam dla ciebie wiadomość.
                Nie stworzy.
                • azja-odkuchni Re: emigrantki do Nenia 28.05.13, 13:01
                  Pani z pierwszego wątku powiedziałabym by sobie siedziała w Uk jeśli jej tam dobrze i dała przepis na ogórki bo wiadomo domowe zawsze lepsze. Poleciła kiełbasę z krakowskiego kredensu lub zapytała co w takim razie je jak wszystko polskie okropne. W sumie wypowiedź ciut złośliwa, ale pewnie pani zrobiłaby większego durnia bo po dyskusji by się okazało, że nie zawsze je organiczne pomidory z rukolą i czasem je peluszki rybne z wyprzedaży lub bułę w przydrożnym barze. Poza tym uznałabym , że i tak mam w życiu szczęście , bo ja mogę babę w necie zignorować a znajomi co ją polską kiełbasą na emigracji częstowali mają przekichane. Cytat 2 :
                  i]Smierdzi, brudno, balagan, ludzie jak zombi, biedni, wymeczeni, dziwnie ubra
                  > ni, rozgnieceni przez zycie, obok tego chamscy nowobogaccy, wszechobecny kult j
                  > edynie slusznej religii, krajobraz niespojny architektonicznie, bezpanskie psy,
                  > bezpanskie dzieci, bezpanskie reklamy... biurokracja zakrecona, zarcie, tfu, w
                  > szedzie tony chemii, na rybach tony glazury, mieso ze pozal sie boze... cos jes
                  > zcze? Acha, rozwydrzone dzieciaki, ktorym nikt nie zwraca uwagi. Dziekuje.

                  Zapytałam gdzie pani rezydowała i powiedziała, że ja widzę coś zupełnie innego. ( O ile by widziała coś innego, ale pamiętając moje polskie osiedle nic z tego co opisała pani nie miało miejsca). Szkoła była fatalna, ale moje dziecko woziłam do innej codziennie 13 km w jedną stronę. Pani marudzie powiedziałbym, że Polki są fajnie ubrane szczególnie te starszego pokolenia , że widziałam X Chinek ubranych 500 razy gorzej i Angielki z dupskami jak szafy wciśniętymi w ciasne leginsy. Zamartwiałabym o bezpańskie dzieci i dała telefon do schroniska by powiadomiła o bezpańskich psach... Pewnie by się okazało, że pani koloryzuje na potrzeby forum więc bym olała wszak nie ona pierwsza nie ostatnia ciut przesadza.
                  Ja wcale nie ignoruję tego typu wypowiedzi. Widzę tylko całą paletę emigrantek które jak dzielą się radością ( szkoła dzieci Rosy) lub pomysłem (0lena) do dostają w łep dla zasady .
                  • joa66 Re: emigrantki do Nenia 28.05.13, 13:09
                    Nie śledzę komentarzy pod wypowiedziami oleny, moge odpowiadać tylko za swoje.

                    I ja na miejscu oleny , czytając wypowiedzi typu "dac w łeb dla zasady", zastanowilabym się po prostu czy nie przesadzam. Przesadzić mozna nawet jak ktoś się stara nie przesadzac z agresywnym jezykiem wink

                    Ale jej wybór - nie sądzę, ze nie ma prawa pisać, bo wyjechała. Uważam, że każda wypowiedź może byc kometnowana/korygowana itd. Nie można być przeczulonym na własnym punkcie , można po prostu przyjąć, ze ktos ma inne zdanie wink
                    • nenia1 Re: emigrantki do Nenia 28.05.13, 13:31
                      joa66 napisała:

                      > Nie śledzę komentarzy pod wypowiedziami oleny, moge odpowiadać tylko za swoje.
                      >
                      > I ja na miejscu oleny , czytając wypowiedzi typu "dac w łeb dla zasady", zastan
                      > owilabym się po prostu czy nie przesadzam. Przesadzić mozna nawet jak ktoś się
                      > stara nie przesadzac z agresywnym jezykiem wink

                      A ja bym chętnie poczytała jak olena czynnie wpływa na zmianę katarskiej obyczajowości, bo jakby nie patrzeć, ma tam od lat chyba już 5 codzienną możliwość wprowadzenia europejski ulepszeń .
                      To chyba nic trudnego dla osoby, która ma tyle pomysłów na polepszenie warunków życia w Polsce i tak chętnie się nimi dzieli w teorii.
                      Może porozmawiajmy o praktyce. Co ulepszacie, co udało wam się zmienić na lepsze w krajach, w których mieszkacie.
                      • joa66 Re: emigrantki do Nenia 28.05.13, 13:46
                        Nie do mnie pytanie, ale myślę, że trudno kobiecie z Polski zmienić katarską rzeczywistość. Mimo wszystkosmile I pomimo ewentualnych chęci.

                        Mnie bardziej dziwi fakt, że olena nie widzi oczywistych braków w idelanej szkole swojego dziecka i tam nie działa . Kiedyś, pechowo dla siebie, napisała, że znajoma uczennica z tej właśnie szkoły chodzi na prywtane lekcje lub kursy (nie pamiętam) rozwijania słownictwa, po to, żeby odpowiednio dobrze zdac egzamin końcowy, ważny w rekarutacji na studia. I nie budzi jej wątpliwości, że w idealnej szkole, z wysokim czesnym, z uczniami, którzy mają odpowiednie zaplecze społeczne w domu, trzeba poświecać czas i pieniądze na dodatkowe lekcje w celu zdania egzaminu w tym samym systemie edukacyjnym. Ja bym jednak się zastanowiła zanim zaczęłabym polecać fantastyczną politykę czytelniczą szkoły w takiej sytuacji.

                        I to jest własnie przykład bezrefleksyjnego podejścia do sprawy - taka radość z nowej zabawki, ale nic więcej.
                        • olena.s Re: emigrantki do Nenia 28.05.13, 15:29
                          Joa, ty naprawdę nie możesz coś przeboleć, że szkoła ma wyniki PISA jak Singapur? Od dwóch lat? Od roku tak cię to uwiera, że wracasz do jakichś przedpotopowych dyskusji? smile
                          A przecież pocieszałam cię, z międzynarodowymi nie ma się co za bardzo przejmować wynikami, za duża rotacja dzieciaków, może skądinąd wiedzę przywiozły, nie bierz sobie tego tak do serca, naprawdę.
                          • joa66 Re: emigrantki do Nenia 28.05.13, 18:40
                            Joa, ty naprawdę nie możesz coś przeboleć, że szkoła ma wyniki PISA jak Singapu
                            > r? Od dwóch lat? Od roku tak cię to uwiera, że wracasz do jakichś przedpotopowy
                            > ch dyskusji? smile
                            > A przecież pocieszałam cię, z międzynarodowymi nie ma się co za bardzo przejmow
                            > ać wynikami, za duża rotacja dzieciaków, może skądinąd wiedzę przywiozły, nie b
                            > ierz sobie tego tak do serca, naprawdę.



                            wink

                          • joa66 Re: emigrantki do Nenia 28.05.13, 18:48
                            widzisz olena - tak wygląda ta Twoja dyskusja i otwartość na krytyczne spojrzenie na system, który Tobie się podoba.
                        • azja-odkuchni Re: emigrantki do Joa66 28.05.13, 15:37
                          Olena z tego co wiem ma dziecko w podstawówce i o niej pisze. Pewnie więcej wyjdzie w tzw. praniu o ile Olena tam zostanie dłużej. Ja o singapurskich gimnazjach na razie też mogę mówić opierając się jedynie o cudze doświadczenia. Ciężko pewnie powiedzieć czemu Iksińska bierze korki może doszła niedawno lub nie jest wstanie zdążyć bo jest wolniej myśląca, albo ma chińską matkę co te korki dla czystości sumienia kupi dodatkowe lekcje i tyle.
                          • olena.s Re: emigrantki do Joa66 28.05.13, 15:59
                            Od września w gimnazjum!
                          • joa66 Re: emigrantki do Joa66 28.05.13, 18:45
                            . Ciężko
                            > pewnie powiedzieć czemu Iksińska bierze korki może doszła niedawno lub nie jes
                            > t wstanie zdążyć bo jest wolniej myśląca, albo ma chińską matkę co te korki dla
                            > czystości sumienia kupi dodatkowe lekcje


                            .
                            Z opowieści oleny wynikało zupełnie coś innego.

                            I rozumiem, że się cieszy z tego co teraz, ale chwila refleksji też by się przydała.

                            Zresztą to nieistotne. Ciekawa jest reakcja na krytykę systemu. I powtarza się jak zwykle "my" krytykujemy w dobrej wierze i z troski o innych, "oni" z zazdrości.
                      • olena.s Re: emigrantki do Nenia 28.05.13, 15:16
                        Ty jesteś, za przeproszeniem, ciut mało świadoma politycznie, czy ci się granice zdrowego rozsądku zatarły?
                        • nenia1 Re: emigrantki do Nenia 28.05.13, 20:12
                          Dla chcącego nic trudnego, kaganek oświaty wszędzie się przyda, i masz okazję teorię wcielać w praktykę, zamiast pouczać innych, zacząć działać - kto powiedział, że działać można tylko tam gdzie jest łatwo, miło i przyjemnie?
                    • rosapulchra-0 Re: emigrantki do Nenia 28.05.13, 14:04
                      CytatNie można być przeczulonym na własnym punkcie , można po prostu przyjąć, ze ktos ma inne zdanie
                      Obawiam się, że to działa w OBIE strony. A póki co widzę, że niektóre forumki zupełnie tego nie dostrzegają..
                  • nenia1 Re: emigrantki do Nenia 28.05.13, 13:20
                    azja-odkuchni napisała:

                    > Zapytałam gdzie pani rezydowała i powiedziała, że ja widzę coś zupełnie innego.

                    To był opis Krakowa, tak emigrantka z Francji widzi Kraków.

                    Druga pani nie je niczego co polskie, tylko to co angielskie.

                    A po proponowanej przez ciebie wymianie zdań usłyszysz, że "widocznie coś w tym jest bo nie potrafisz się pogodzić z krytyką". I "mieszkając w Polsce zaklinasz rzeczywistość, my już na szczęście nie musimy...:

                    Ja wcale nie ignoruję tego typu wypowiedzi. Widzę tylko całą paletę emigrantek
                    > które jak dzielą się radością ( szkoła dzieci Rosy) lub pomysłem (0lena) do do
                    > stają w łep dla zasady .

                    Ignorujesz, pomijasz, kwitujesz wzruszeniem ramion - nazwij to jak chcesz, ale reakcja jest zerowa. Do boju i rozsądnych rozmów wracacie dopiero, jak - coraz liczniejsza zresztą grupa - stwierdza, że mam już dość ciągłych pouczeń i połajanek.

                    • azja-odkuchni Re: emigrantki do Nenia 28.05.13, 13:46
                      Nie ignoruję jestem skora do dyskusji zawsze i wszędzie pani z Anglii poleciłabym programy Jemiego Oliwiera by zobaczyła jak zdrowe jest angielskie jedzonko. Szczególnie te gdzie łazi do szkół i pokazuje jakie śmieci jadzą dzieci. Pokazałabym statystyki otyłości w Anglii i dalej drążyła temat. Panią z Francji zapytałabym czy dawno była w Paryżu i czy wszędzie jest tam czysto i bezpiecznie... Akurat dobry czas na dyskusje. Nie siedzę forum maniakalnie chociaż zaglądam codziennie dziś to wyjątek bo siedzę murem w domu. Nie ignoruję rozmówcy wręcz przeciwnie lubię mieć ostatnie słowo. Chciałam na koniec zauważyć, że nawet w tym wątku ktoś napisał, że Olena której córka jest szkole za ciężka kasę nie ma prawa porównywać bo pomysły ze szkoły małej O się nie sprawdzą ...

                      Widzisz Nenia my się spotkałyśmy z Oleną i chociaż szkoły naszych dzieci są skrajnie rożne to się nagadać nie mogłyśmy wymieniając doświadczenia. I było super... To doświadczenie nas uczy. I masz rację nie trzeba jechać do Afryki by zobaczyć słonia, ale trzeba mieć otwarte oczy by zobaczyć mrówkę.
                      • joa66 Re: emigrantki do Nenia 28.05.13, 13:50
                        Chciałam na koniec zauważyć, że nawet w tym wątku ktoś napisał, że Olena której córka jest szkole za ciężka kasę nie ma prawa porównywać bo pomysły ze szkoły małej O się nie sprawdzą ...

                        Nie wiem o czyjej wypowiedzi mówisz, ale naprawde tu nie chodzi tylko o finanse...

                        I o tym też wielokrotnie była mowa.
                      • naturalna59 Re: emigrantki do Nenia 28.05.13, 13:57
                        Jaka tu byla kiedys awantura bo nieemigrantki smialy wyciagnac na swiatlo dzienne dane statystyczne na temat otylosci w Angli i temat smieciowego jedzenia mlodziezy w szkolach.

                        Mysle ze byl to jeden z dluzszych watkow.
                      • nenia1 Re: emigrantki do Nenia 28.05.13, 19:57
                        azja-odkuchni napisała:

                        > Nie ignoruję jestem skora do dyskusji zawsze i wszędzie pani z Anglii poleciłab
                        > ym programy Jemiego Oliwiera by zobaczyła jak zdrowe jest angielskie jedzonko.
                        > Szczególnie te gdzie łazi do szkół i pokazuje jakie śmieci jadzą dzieci. Pokaza
                        > łabym statystyki otyłości w Anglii i dalej drążyła temat. Panią z Francji zapyt
                        > ałabym czy dawno była w Paryżu i czy wszędzie jest tam czysto i bezpiecznie...
                        > Akurat dobry czas na dyskusje. Nie siedzę forum maniakalnie chociaż zaglądam c
                        > odziennie dziś to wyjątek bo siedzę murem w domu. Nie ignoruję rozmówcy wręcz p
                        > rzeciwnie lubię mieć ostatnie słowo. Chciałam na koniec zauważyć, że nawet w t
                        > ym wątku ktoś napisał, że Olena której córka jest szkole za ciężka kasę nie ma
                        > prawa porównywać bo pomysły ze szkoły małej O się nie sprawdzą ...

                        Tak, tak, i tak byście się przerzucały statystykami, a pani i tak by ci twierdziła, że w Polsce i tak jest gorzej, watek by urósł do 500 postów i byłby dokładnie o niczym. Mało tu takich?
                        >
                        > Widzisz Nenia my się spotkałyśmy z Oleną i chociaż szkoły naszych dzieci są skr
                        > ajnie rożne to się nagadać nie mogłyśmy wymieniając doświadczenia. I było super

                        Otóż, zauważ kolosalną różnicę - wymieniałyście doświadczenia. Na zasadzie równa z równą, bo ty wyjechałaś i olena wyjechała, więc jedna przekazywała swój bagaż doświadczeń, a drugi swój. I raczej żadna nie traktowała drugiej na zasadzie - oto ja, któram wyjechała, przychodzę do ciebie, żeby ci powiedzieć, co robisz źle, ty i tobie podobne szare, przygnębione istoty. Słuchaj uważnie i postępuj według słów moich, albowiem wyjechałam i cuda różne tu widzę, o których ty pojęcia zielonego mieć nie możesz, żyjąc w tym syfie.

                        I jak czułaś, że ktoś cię poucza, niesie kaganek oświaty, czy jednak nie? Czy może było fajnie bo ty o singapurze, olena o katarze, jak równy z równym, a nie jak pani nauczycielka z pierwszoklasistą.

                        Na forum nie ma wymiany doświadczeń, bo Panie emigrantki sądzą, że pomimo upływu lat na emigracji, wiedzą wszystko o Polsce z własnych doświadczeń, z codziennej prasy, itd. i przychodzą na forum nauczać maluczkich i informować, jaki w Polsce syf był, jest i będzie.

                        > ... To doświadczenie nas uczy.

                        Uczy przede wszystkim doświadczenie własne, a protekcjonalne traktowanie rodzi złość.

                        I masz rację nie trzeba jechać do Afryki by zoba
                        > czyć słonia, ale trzeba mieć otwarte oczy by zobaczyć mrówkę.

                        A czasem je zamknąć, żeby mucha nie wpadła.
                        • rosapulchra-0 Re: emigrantki do Nenia 28.05.13, 22:46
                          Neniu, ty powinnaś się na poważnie wróżeniem zająć. Całkiem serio to piszę. ZA każdym razem wiesz, w którym kierunku dyskusja podąży, kto co napisze, powie, pomyśli.. Jestem pod wielkim wrażeniem!
                          big_grinbig_grinbig_grin
                          • nenia1 Re: emigrantki do Nenia 28.05.13, 23:35
                            To nie jest aż tak skomplikowane. Czy wróżką jest ktoś kto wie, że gdy położysz się w nocy na środku ruchliwej drogi to przejedzie cię samochód? Nie, wystarczy prosta umiejętność obserwacji i kojarzenia faktów.
                            • gazeta_mi_placi Re: emigrantki do Nenia 29.05.13, 09:12
                              Prędzej ktoś wezwie policje/pogotowie i wylądujesz w Tworkach (wersja dla krakowian - Kobierzynie) big_grin
                            • rosapulchra-0 Re: emigrantki do Nenia 29.05.13, 13:53
                              Masz rację. I nie masz.
                              Obserwacja sama w sobie nasuwa pewne wnioski i często są to trafne wnioski, ale pod warunkiem, że nie są nacechowane emocjami, które w tym czasie odczuwa obserwator. Innymi słowy brak obiektywizmu ma niebagatelne znaczenie, nie uważasz?
    • naturalna59 Re: emigrantki? 28.05.13, 09:52
      Wlasciwie to nie zawiodlam sie na naszych niektorych kochanych foremkach emigrantkach. Chcialam uzyskac krotka odpowiedz co powoduje, ze tak kochaja polskie forum, mimo ze Polska i Polacy wedlug ich opinii sa denni, a uzyskalam 200postowy watek pelen obrazliwych tresci w kierunku tych, ktorzy smia sie dziwic temu co ja.

      Ja uwazam, ze ci co wyjechali, bo nie mieli ochoty z nami ktorzy pozostali zyc i pracowac w tym kraju, utracili prawo do krytyki naszej polskiej rzeczywistosci i tyle.
      Dlaczego mamy im dawac prawo, my ktorzy tutaj mieszkamy, do lajania i pouczania nas, a gdy nie przyjmujemy ich uwag z pokora, do obrazania nas?

      • olena.s Re: emigrantki? 28.05.13, 09:54
        1. Wolność słowa.
        2. Regulamin forum.
        • naturalna59 Re: emigrantki? 28.05.13, 09:57
          A poczucie przyzwoitosci?

          Czy wchodzac do cudzego domu, tez jak cie gospodarze zapytaja czy ci sie podoba, zaczynasz od stwierdzenia ze maja ch.. we meble?
          • k1k2 Re: emigrantki? 28.05.13, 10:04
            Po pierwsze, sama zaczęłas swoją obecność od sarkastycznej i w gruncie rzeczy obrazliwej wypowiedzi.

            Po drugie, jeśli ktoś jest tu gościem wchodzącym do domu gospodarzy to nie emigrantki piszące tu od dawna (to nie jest forum Matki-Polki) ale kto? No kto? Właśnie ty smile
            • naturalna59 Re: emigrantki? 28.05.13, 10:10
              Kochanie ja na tym forum jestem juz 9 lat, pol roku temu zmienilam nicka na ten pod ktorym wystepuje, zreszta juz pisalam posty przed zalozeniem tego watku, wiec trudno mnie nazwac gosciem.
              • kropkacom Re: emigrantki? 28.05.13, 10:14
                To jest myśl. Wszystkie pozmieniamy nicki. Zmieniajmy codziennie najlepiej. big_grin
              • k1k2 Re: emigrantki? 28.05.13, 10:15
                "Moj pierwszy watek na tym forum, wiec chcialabym sie przywitac."
                A to skąd w takim razie?
                • kropkacom Re: emigrantki? 28.05.13, 10:16
                  To taka zmyłka. Jak ten nowy nick. wink
                • gazeta_mi_placi Re: emigrantki? 28.05.13, 10:24
                  Chyba chodziło jej o pierwszy założony wątek, kojarzę ją że udzielała się pod tym nickiem w zakładanych wątkach, a może dopiero pierwszy raz założyła własny.
                • naturalna59 Re: emigrantki? 28.05.13, 10:25
                  Bo watek zalozylam pierwszy raz.
                • rosapulchra-0 Re: emigrantki? 28.05.13, 12:27
                  k1k2 napisała:

                  > "Moj pierwszy watek na tym forum, wiec chcialabym sie przywitac."
                  > A to skąd w takim razie?

                  Jej alter ego walnęło babola big_grinbig_grinbig_grin
                  • joa66 Re: emigrantki? 28.05.13, 12:29
                    A lekarz co Ci mówi?
                    • rosapulchra-0 Re: emigrantki? 28.05.13, 12:36
                      Uderz w stół..? Wow! big_grin
          • olena.s Re: emigrantki? 28.05.13, 10:05
            Polska jest moim krajem, tak samiuteńko jak twoim. I wszystkich innych obywateli RP.
            Co do reszty - cytuj, proszę, zamiast tak ogólnikami rzucac.
            • gazeta_mi_placi Re: emigrantki? 28.05.13, 10:06
              Kiedy wracasz?
              • olena.s Re: emigrantki? 28.05.13, 10:20
                Kiedy mi będzie pasowało. Jeżeli mi będzie pasowało.
                • feleedia Re: emigrantki? 29.05.13, 09:25
                  Kiedy szejk zdecyduje się zamiast męża zatrudnić Filipińczyka big_grin
                  • olena.s Re: emigrantki? 29.05.13, 09:26
                    W naszym przypadku raczej lord, jak już.
        • gazeta_mi_placi Re: emigrantki? 28.05.13, 10:08
          Szkoda, że nie ma obowiązkowego punktu 3 - dobre wychowanie.
          • k1k2 Re: emigrantki? 28.05.13, 10:14
            Dobre to pewnie w/g ciebie takie jak twoje?
          • olena.s Re: emigrantki? 28.05.13, 10:18
            I szkoda, że nie obowiązuje wszystkich. Powiedziałabym, że byłbyś w pierwszej piętnastce do pobrania korepetycji.
            • rosapulchra-0 Re: emigrantki? 28.05.13, 12:35
              Korepetycje kosztują. Niemało. Takżętego.. Porzuć płonne nadzieje. wink
          • rosapulchra-0 Re: emigrantki? 28.05.13, 12:31
            gazeta_mi_placi napisała:

            > Szkoda, że nie ma obowiązkowego punktu 3 - dobre wychowanie.

            Gazeciarz i dobre wychowanie!!! HAHAHAHAHAHAHA!
      • kocianna Re: emigrantki? 28.05.13, 10:32
        Nie rozumiem, dlaczego nagle utraciłam prawo do krytyki polskiej rzeczywistości. Nie, nie uważam, że Polska jest denna. Ale nie jest też idealna. NIGDZIE nie jest idealnie. Bawi mnie krytykowanie polskiego systemu oświaty przez osoby, które go postrzegają przez pryzmat własnej edukacji, bo bardzo się ten system zmienia, ale akurat Olena jakieś pojęcie o współczesnej polskiej szkole ma, i ma też absolutne prawo zachwycać się prywatną amerykańską i sugerować wdrażanie pewnych rozwiązań w PL, żeby JEJ WNUKOM żyło się lepiej.
        Dlaczego, zanim wdroży się jakąś reformę, sprawdza się, jak to zadziałało w innych państwach? Po co mamy od nowa wynajdować koło? Warto chyba dzielić się różnymi doświadczeniami i zastanawiać się, czy można przeszczepić to na polski grunt. Czy też lepiej (skoro już przy szkołach jesteśmy) irytować się, że nauczyciel jest leniwy i nieusuwalny i nie proponować żadnej rozsądnej alternatywy?

        Założę się, że nauczycielka z polskiej szkoły, których jest tu parę, przeczytwaszy jakiś post Oleny nie będzie płakać nad poziomem czytelnictwa wśród polskich dzieci, tylko spróbuje zorganizować kącik przyjemnego czytania. Może nie dowiedziała się o nim w Akademii Pedagogicznej, a prywatnej szkoły w Katarze nie zobaczy nigdy - dlaczego ma nie skorzystać z doświadczenia dziecka Oleny?

        Po przemianie ustrojowej wzięliśmy sprawy w swoje ręce. Polska gospodarka napędzana jest przez sektor MSP i tylko dzieki niemu utrzymała się na powierzchni podczas ostatniego kryzysu. Jesteśmy przedsiębiorczy i mamy realny wpływ na to, co się dzieje wokół nas. Skoro oddolnie zmieniliśmy gospodarkę, to możemy też oddolnie wpływać na nauczycieli i lecznictwo, i nie potrzeba do tego wcale zmiany przepisów, tylko mentalności.

        A mentalność zmienia się w kontakcie z innymi.
        • olena.s Re: emigrantki? 28.05.13, 10:40
          > Dlaczego, zanim wdroży się jakąś reformę, sprawdza się, jak to zadziałało w inn
          > ych państwach? Po co mamy od nowa wynajdować koło? Warto chyba dzielić się różn
          > ymi doświadczeniami i zastanawiać się, czy można przeszczepić to na polski grun
          > t.
          Ano właśnie.
          Jeżeli Niemcy mogą przekładać najlepsze (ponoć) na świecie singapurskie podręczniki do matematyki, a Singapur wysyła do Finaldii ekipę, żeby sprawdziła jakim cudem osiąga tylko niewiele gorsze wyniki o wiele mniejszym nakładem dziecięcych wysiłków, jeżeli im to nie uwłacza, to czemu ma to uwłaczać Polakom? Bo czują się gorsi?
          To jest właśnie dowód na trwającą aberrację, podejrzaną nadwrażliwość. Gdyby jej nie było to zwyczajnie brałoby się z cudzych doświadczeń co dobre, odrzucało - co złe, dyskutowało co ciekawe i kwita. Nie obwąchiwałoby się postu o kąciku czytelniczym pod kątem spiskowej teorii dziejów.
          • joa66 Re: emigrantki? 28.05.13, 10:48
            Dodam - A Anglicy wysyłaja do Polski ekipę, żeby sprawdzić w jaki sposób Polska tak szybko poprawiła wyniki w PISA (byli w kwietniu)

            Po co mamy od nowa wynajdować koło

            Problem z tym, że my już wynaleźliśmy to "koło" wink
            • olena.s Re: emigrantki? 28.05.13, 10:51
              I też im uwłacza?
              • joa66 Re: emigrantki? 28.05.13, 11:00
                O Anglików pytasz?

                Nie wiem, tym co przyjechali nie.

                Subtelna różnica polega na tym, że oni poprosili o konkretną informację na jeden temat. Z tego co wiem nie bylo lotnych brygad oświatowych z Polski wysłanych do Anglii.
            • kocianna Re: emigrantki? 28.05.13, 12:25
              My mamy koło, ale ktoś ma do niego lepszą oponę. Albo ma inny rodzaj kół do innego rodzaju nawierzchni czy pojazdu. Amerykański system ma bardzo poważne wady, ale zalety też. Tak samo rosyjski czy niemiecki. Można się przyjżeć i wziąć to, co dobre.
              • joa66 Re: emigrantki? 28.05.13, 12:27
                kocianna - przeczytał to co napisałam - o myciu rąk i ekspresie do kawy wink

                To naprawde nie chodzi o "nowe' rozwiazania.
                • joa66 Re: emigrantki? 28.05.13, 12:28
                  przeczytaj też co napisała nenia, a przede wszystkim wypowiedzi, które wkleiła.
          • azja-odkuchni Re: emigrantki? 28.05.13, 11:13
            Singapurczycy jeżdżą po świecie i podpatrują a potem wdrażają to co uważają za dobre. Właśnie teraz spada waga ostatniego egzaminu na koniec podstawówki dając dzieciom biorącym udział w olimpiadach punkty które pomagają się dostać do wymarzonego gimnazjum Nie ma egzaminów przez całą klasę 1 a pierwszy podział na poziomy ... zaczyna się dopiero po 2 klasie.
            "To żaden wsyd nie umieć, nie wiedzieć i błązić wstydem jest nie chcieć się nauczyć.
            Taka myśl wisi w szkolnej bibliotece i bardzo mi się podoba" ..
            Singapurczycy jeżdżą i goszczą u siebie .... Tu fajny filmik. Polecam serdecznie choćby po to by zobaczyć singapurska szkołę od środka . Nasza wygląda bardzo podobnie. Wszystkie dzieci mają imienne naszywki tylko mundurki są ciut inne.
            www.youtube.com/watch?v=sEn6OKsVoMs
            • joa66 Re: emigrantki? 28.05.13, 11:17
              azja - inaczej, bo chyba na przykładzie będzie łatwiej.

              Czy potrzebujesz nieustannych rad, że np trzeba myc ręce? Przecież to nie wstyd uczyc się od innych.
              • azja-odkuchni Re: emigrantki? 28.05.13, 11:31
                Pewnie mnie ten Singapur skrzywił, ale tu rady jak myć ręce mam w każdym publicznym kiblu a kibli jest dużo , bardzo dużo i nie czytam tych instrukcji, bo wiem jak to robić, ale myję ręce po singapursku. To znaczy myję każdy palec oddzielnnie, potem środek a a potem dopiero razem.... zreformowałam się i może dzięki temu tylko raz przez 2,5 roku miałam problemy z brzuchem a jem wszędzie i czasem bardzo, bardzo dziwne rzeczy no i popijam wodą z kranu. Jak wiem jak coś zrobić to to robię i olewam instrukcje ciepłym moczem. Ani mnie ziębi ani grzeje zero emocji i już. Dlatego ani ociupinkę nie rozumiem dlaczego nie należy dzielić się doświadczeniem wyniesiony z emigracji.
                • joa66 Re: emigrantki? 28.05.13, 11:52
                  I rozumiem, że olewałabyś wypowiedzi na forum w czasach kiedy mieszkałaś w Polsce
                  " słuchajcie, mieszkam w USA i tutaj jest taka fajna rzecz, nazywa się ekspress do kawy. Mówię Wam, warto o niego sie postarać, bo plujka , która pijecie w Polsce jest okropna"


                  I gdyby takie posty szły non-stop? smile

                  Za piewrszym razem człowiek wzrusza ramionami, za drugim też. A potem może poczuc niepohamowaną chęć ...niesienia kaganka oświaty wink. W drugą stronę.
                  • azja-odkuchni Re: emigrantki? 28.05.13, 12:27
                    Joa 66 to już zależy bo ja lubię dobrą kawę...wink, wiec pewnie chciałby posmakować.
                    1. Poszukałbym kawiarni co ma to cudo wypiła ową kawę z owego expresu i oceniła sama. Gdyby się okazało, że warto pić taką kawę to rozważyłabym możliwości finansowe, przestrzenne w kuchni i się zastanowiła czy lepsza kawa którą pije i pełen portfel ( załóżmy , że jest drogi) czy może warto zainwestować w ekspres.
                    2.Możliwe, że po wypiciu kawy w kawiarni uznałabym , że moja plujka lepsza i wyszłabym zadowolona z tego co mam, popukała się , że ludzie durne kasę na cudo wywalają a ja mam plujkę z Biedronki za 1,2 zł i mi dobrze. Tylko, że chciałabym wiedzieć, że jakieś takie cudo jest...
                    3.Pewnie gdybym o cudzie marzyła a nie byłoby mnie stać to bym powiedziała otwarcie rozmówcy, że chętnie kawy się napiję u niego, ale sobie expresu nie kupie bo mnie nie stać. Ciężej za to byłoby mi się przyznać, że expresik fajny, ale ponieważ ma feler w postaci możliwości obsługi do 6 rano ( załóżmy , że to feler tylko dla śpiochów) to ja przekładam własne lenistwo nad dobra kawę. Tak na serio to do tego, że jestem leniwa i mi się nie chce nie przyznałabym się nigdy na świecie.
                    Pewnie bym powiedziała rozmówcy, że durny jest i niech spada ze swoim amerykańskim ekspresem na drzewo bo moja plujka ma promocje i kosztuje 0.90 zł i jest najlepsza i jedyna.
                    • joa66 Re: emigrantki? 28.05.13, 12:35
                      No widzisz, a ja bezczelnie bym napisała, że ludzie od lat piją kawę z ekspresu. W kawiarniach i w domu. Z różnych ekspresów. I jak ktoś pije plujkę to albo go nie stać albo taka mu smakuje. Ale oczywiście to byloby kłamstwo, bo to nieprawda, że w Polsce są ekspresy do kawy , a jeżeli juz to tylko Kulczyk ma i może kawiarnia w Bristolu wink

                      Być może dla wielu własciwą reakcją byłoby - "naprawdę? a co to jest ekspres do kawy? przez ten głupi rząd i kolesiostwo żyjemy w dziczy" - Ale na mnie tutaj nie licz wink
                    • joa66 Re: emigrantki? 28.05.13, 12:41
                      I jeszcze jedno - ludzie wielu kultur tak bardzo chwalonych tutaj na forum, nie pozwoliłoby sobie na takie teksty do innych, zwłaszcza gdyby im zwrócono uwagę. Uparte trzymanie się filozofii uswiadamiania na siłę przypomina niechciane rady teściowej i jest zaprzeczeniem tego , co niektóre panie bardzo chwalą.

                      Az chce się powiedzieć " lekarzu, lecz się sam"
                • olena.s Re: emigrantki? 28.05.13, 12:00
                  Hi,hi.
            • olena.s Re: emigrantki? 28.05.13, 11:31
              Fajne, dzięks.
              Ciekawe, że odwiedzająca mówi o braku koncentracji na testach. Czyli da się testować bez testomanii?
            • rosapulchra-0 Re: emigrantki? 28.05.13, 12:55
              Robi ogromne i bardzo pozytywne wrażenie. I jak widać, bez zadęcia i przewrażliwienia na swoim punkcie, można współpracować.
      • marianna72 Re: emigrantki? 28.05.13, 10:48
        naturalna59 napisała:

        Chcialam uzyskac krotka odpowiedz co powoduje, ze tak k
        > ochaja polskie forum, mimo ze Polska i Polacy wedlug ich opinii sa denni, a
        > uzyskalam 200postowy watek pelen obrazliwych tresci w kierunku tych, ktorzy smi
        > a sie dziwic temu co ja.
        Czasami nadziwic sie nie moge jak odbior moze byc rozny ,jak rany tego w tym watku nie wyczytalam a sledze go uwaznie od wczoraj



    • croyance Re: emigrantki? 28.05.13, 15:18
      Zaczynasz posta z bardzo dziwnej perspektywy - mianowicie uzywajac negatywnego dyskursu emigracji. Faktycznie, taki wlasnie najczesciej w Polsce wystepuje, co jest ewenementem, bo Polska ma jedna z najwiekszcyh diaspor (20 milionow). Tak czy siak, ma to uzasadnienie historyczne, jednak teraz, przy transnacjonalnych emigracjach europejskich (nie mowie o tych dalszych) nie ma on racji bytu, bo ludzie funkcjonuja z sukcesem w kilku kulturach naraz i zyja raz tu, raz tam.
      • croyance Re: emigrantki? 28.05.13, 15:32
        Takie postrzeganie emigracji jako 'zdrady ojczyzny' siega czasow zaborow, ale nie jest juz funkcjonalne.
    • mimi_chicago Re: emigrantki? 29.05.13, 20:45
      Bardzo podoba mi sie w Polsce. Jesli moglabym przeniesc zarobki z usa, to pewnie bym sie przeprowadzila. Z drugiej strony bardzo podoba mi sie w usa...Zdecydowanie roznice miedzy zachodem i Polska szybko sie zacieraja wiec nie wiem skad mialaby sie brac ta wyzszosc emigrantow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka