Dodaj do ulubionych

partner mowi byscie nie pracowaly

01.06.13, 20:40
bo go stac na utrzymanie calej rodziny. waszym zadaniem jest dbanie o dzieci, wozenie ich wszedzie, dbanie o dom, zakupy itp. wy jednak pracujecie dalej do tego macie cala reczte na glowie bo pan i wladca twierdzi, ze nie musicie pracowac a jak pracujecie to macie pecha. on do roboty w domu sie nie garnie bo wy mialyscie TO robic. co robicie z takim delikwentem (oprocz rozwodu)? rzucacie robote czy jakims sprytnym sposobem zachecaie go do prac omowych?
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 20:46
      Powiedz mi, JAK można do dorosłego faceta używać "sprytnego sposobu", by raczył włączyć się w domowe obowiązki i opiekę nad dziećmi?
      I co znaczy "nie musicie pracować"?- będziesz miała część kasy tylko dla siebie? część kasy, którą będziesz odkładać na swoje konto, by mieć zabezpieczenie?
      I gdy pan "do roboty się nie garnie"-to tak, ogarniałabym siebie/dzieci- panu chyba rączek nie upieprzyło.
      • e-milia1 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 20:52
        dziecmi sie akurat zajmuje, czasem cos w domu zrobi, czasem jakies zakupy, ale nie ma stalych obowiazkow bo przeciez do pracy chodzi. z roku na rok gorzej, na ogol o to sprzeczki. nie jest posprzatane to go nie rusza, nawet smierdzacy kibel czy kuweta kocia nie rusza. rece opadaja.
    • a.va Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 20:50
      Wynajęłabym gosposię, która robiłaby zakupy, sprzątała i odwoziła dzieci.
      A sama pracowała na pół etatu, skoro pan ma tyle kasy.
      Jezu, ile ja bym dała, żeby móc nie pracować, tylko robić to, na co mam ochotę smile
      • e-milia1 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 20:55
        akurat chodzi o prace na pol etatu. nad gosposia tez sie zastanawialam, ale zbyt duza sknera jestem. juz tak robie by sie nienarobic, ale czasem nawet poproszenie o poodkurzanie nic nie daje. coraz czesciej corke do roboty goni i sie cieszy pod nosem, ze taka robotna. pewnie cos zle robilam przez ostatnie lata, ale tak bylo w sumie od poczatku...
        • a.va Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 21:44
          Za duża sknera? No to twój wybór - czy chcesz sama robić, czy komuś za to zapłacić smile
          Nie sądzę, żeby ci się udało męża wychować do prac domowych, skoro ma takie podejście, jak opisujesz.
    • ksionzka Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 20:54
      rzucam robotę i każę sobie płacić za sprzątanie, gotowanie i bawienie dzieci. ( oj nie mało - jak nie ma składek to to...wiadomo) Inna inszość, że tylko mi to 3 wychodzi jako tako big_grin
      • e-milia1 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 20:58
        jak dzieci nie bylo to bylo ok. ale wiadomo, ze przy dziecikach jest co robic... kilka razy ni sprzatalam przez dluzszy okres, ale mu to nie przeszkadzalo. kiedys nawet uslyszalam, ze jemu balagan nie przeszkadza, jak chce miec czysto, mam pecha. w domu siedziec sobie nie wobrazam bo nie jestem do tego stworzona. do tego jakies zabezpieczenie trzeba miec...
        • marcela16 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 21:11
          e-milia1 napisała:

          > jak dzieci nie bylo to bylo ok. ale wiadomo, ze przy dziecikach jest co robic..
          > . kilka razy ni sprzatalam przez dluzszy okres, ale mu to nie przeszkadzalo. ki
          > edys nawet uslyszalam, ze jemu balagan nie przeszkadza, jak chce miec czysto, m
          > am pecha. w domu siedziec sobie nie wobrazam bo nie jestem do tego stworzona. d
          > o tego jakies zabezpieczenie trzeba miec...


          jemu bałagan nie przeszkadza A tobie? dzieciom? wstyd! rusz dupsko i posprzątaj jak facet zapiernicza na Was
          • misterni Wstyd Marcela to takie farmazony gadać 02.06.13, 16:01
            Emilia pracuje, mąż powinien dzielić z nią obowiązki domowe.
    • lajente Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 20:56
      W życiu bym się nie zdecydowała na bycia na wyłącznym utrzymaniu męża.
      "Sprytnych" sposobów nie muszę stosować, wystarcza szczera i otwarta rozmowa.
      Skutkuje - może to kwestia tego, że nie mam męża idioty, a może tego że sama
      zarabiam równie dobrze jak on, a czasem nawet lepiej.
    • kawka74 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 20:56
      Szczerze mówiąc nie wiem, bo mam męża, a nie właściciela.
      Rozbestwiłam się, przyzwyczaiłam się, że o takich rzeczach się rozmawia, uzgadnia, ustala i ewentualnie weryfikuje, a nie przyjmuje polecenia.
      Nie widzę też możliwości wychowywania faceta poprzez sprytne sposoby.
      Przykro mi, ale jeśli próby uświadomienia facetowi, że jesteśmy drużyną, a nie panem i psem, nie odniosłyby skutku, musielibyśmy się pożegnać, nie bardzo widzę inne wyjście.
      • e-milia1 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 21:00
        no wlasnie, ale zeby sie z tego powodu rozwodzic? poza tym jest ok, ale ...
        • nickbezznaczenia Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 21:01
          To poza tym jest całkiem spore.
        • kawka74 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 21:34
          > no wlasnie, ale zeby sie z tego powodu rozwodzic?

          Dla mnie to dość istotny powód, bo dostaję informację, że mój mąż mnie po prostu olewa - wydał dyspozycje i reszta go nie interesuje.
          Jeśli facet rokuje i słucha tego, co się do niego mówi, jest szansa na poprawę, ale jeśli opcja z żoną w domu i przy garach jest dla niego jedyną do przyjęcia, to jakie jest inne wyjście? Ja się nie piszę na wychowywanie dorosłego człowieka. Jasne, że nie ma co od razu pisać pozwu, ale jeśli nie byłabym w stanie się dogadać, jeśli wszystkie próby zmiany podejścia męża spełzłyby na niczym, to niestety - adieu.
    • ashraf Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 21:00
      A przed ślubem też nic w domu nie robił? Bo jeśli robił, to uświadomiłabym mu, że nie umawialiście się na taką zmianę, a ty masz większą wiedzę i umiejętności niż potrzeba do odwożenia dzieci na zajęcia, smażenia kotletów i latania ze szmatą. Sprytnych sposobów nie znam, bo wychowywać można dzieci, a z dorosłym co najwyżej rozmawiać...
    • ewcia1980 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 21:09
      To jest dokładnie moja sytuacja.
      • marcela16 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 21:12
        ale dziewczyny ile to sprzątanie zajmuje, no bez przesady...
        • ksionzka Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 21:18
          Weź ;/
          Choć żadna ze mnie matka i żona. To dziś wyjątkowo sama sprzątałam całe mieszkanie. Gary po wczorajszym dniu bez zmywarki. Gotowanie obiadu ( spaliłam mięcho, no dobra przypaliłam, sos za wodnisty) i już góra garów. Cudze dziecko plątające się pod nogami i rozwalające co się da. Odkurzanie, zmywanie, klatka - boże kręgosłup mnie boli. Codziennie - dziękuje bardzo.
          Chyba, że za dobrą kasę lub chyba, ze alternatywą jest kopalnia, czy fabryka big_grin
          • aneta-skarpeta Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 07:43
            pomijam sytuację autorki, bo jest cienka, ale wybacz
            umycie garów na świeżo zajmuje parę minut- na 3 dzien faktycznie trzeba już szorować
            ile zajmuje sprzątnięcie kuwety, jak jest czyszczona regularnie? tak samo odkurzanie?

            jak nie masz tabuna zwierząt w domu i nauczysz domowników podstaw- nie wchodzimy w butach, odkładamy na miejsce- to tej pracy jest znośna ilość- tymbardziej, że
            1- nie musisz wszystkiego robic codziennie
            2- męzowi zwisa, wiec nie masz kontroli sanepiduwink

            przy pracy na pół etatu spokojnie masz popołudnia wolne

            ja bym chetnie poszła na taki układ- ale nie z mężem autorkiwink
            • e-milia1 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 08:41
              oj, fantazjujesz. mlody jest jeszcze w takim wieku, ze nie sprzata po sobie. chodzi po mieszkaniu i wszystko wywala. a jak syfi kot to chyba pisac nie musze? same jego kudly walajace sie po podlodze i wirek z kuwety. aktulnie odkurzanie co dziennie, czsem dwa razy dziennie. mlody czesto pobrudzi podloge. czase ja poslinie. wiesz, roboty sie nazbiera, szczegolnie majac malutkie dziecko...
              • guderianka wymówki ... 02.06.13, 08:50
                odnoszę wrażenie, że szukasz wymówek dla innych by znaleźć usprawiedliwienie dla Męża
                My mamy troje dzieci, jedno niepełnosprawne w tym od lutego w stanie fizycznym takim jak 10 miesięczniak-córka sama nie chodzi, póki co ciągle o kulach, samodzielność ma ograniczoną mocno. Do tego 2 koty. Odkurzamy nieraz kilka razy dziennie. Załatwiam dzieciaki, zakupy-rano wracając ze szkoły do której odprowadzam 7 latkę, obiad-musi być gotowy na 11 bo gdy odbieram 7 latkę zostajemy ok 1,5 -2 godz na dworze, gdy wracamy głód daje znać a i Mąż wraca z pracy i siadamy razem do stołu. Do tego pracuję w domu-biorę niewielkie zlecenia (piszę, tworzę i potworzęwink), 2-3 razy w tygodniu siłownia. TYLKO ŻE
                To, że ja jestem w domu to NASZA decyzja, NASZ wybór, -nikt nikomu nic nie nakazuje, Mąż gdy nie jest w pracy ogarnia część obowiązków, zostaje z dzieciarnią gdy ja wychodzę-nikt się nie spina i nie denerwuje nie robi wyrzutów, bo przez to że taką decyzje podjęśliśmy żyjemy w zgodzie.
                U Was brakuje mi tego elementu komunikacji i zrozumienia, mam wrażenie że się tłumaczysz z tego co musisz zrobić i dlaczego faktycznie masz "siedzieć" w domu-podczas gdy każda z nas wie na czym polegają obowiązki domowe.
                • eliszka25 Re: wymówki ... 02.06.13, 16:47
                  no wlasnie guderianka, moim zdaniem wlasnie tu jest pies pogrzebany, jak to sie mowi. zupelnie inaczej wyglada sytuacja, kiedy zona zostaje w domu, bo WSPOLNIE Z MEZEM tak wlasnie uzgodnili, a zupelnie inaczej, kiedy to maz KAZE zonie zostac w domu. oczywiscie obowiazki domowe sie przez to nie zmieniaja, ale podejscie stron do tematu oraz szacunek i jego brak, to juz zupelnie inna kwestia. jesli malzenstwo podejmuje decyzje wspolnie, to znaczy, ze szanuja sie wzajemnie, ale jesli maz daje rozkaz i oczekuje, ze zona wykona, to w ktorym miejscu jest ten szacunek?

                  tez jestem w domu w dziecmi, ale podobnie jak u guderianki, decyzja o tym zapadla po wielu rozmowach i wspolnych ustaleniach. tak jest nam wszystkim wygodniej i prosciej. jednak nie wyobrazam sobie tkwic w zwiazku z facetem, ktory wydaje mi rozkazy, sorry.
              • aneta-skarpeta Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 19:39
                e-milia1 napisała:
                roboty sie nazbiera, szczegolnie majac malutkie dziecko...


                wiem, nie Ty jedna musisz dom ogarniaćtongue_out
            • ksionzka Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 17:27
              Co to znaczy na świeżo? Pisze wyraźnie gary po wczorajszym bez zmywarki. Jaki parę minut?
              Mi to zajmuje 20 przy pospiechu. Jak się rozdrabiam to nawet pół godziny. Nie mam motorka w dupie. Znowu się zaczyna to licytowanie a bo ja mam motorek i potrafię w 3 minut, odkurzyć i wytuszować rzęsy. Na co 5 innych przyjdzie i zacznie jęczeć, że nie da się wytuszować rzęs w mniej 3 minuty bo rzęsy
              Nie posiadam kuwety.
              Odkurzanie 3 pokoi + korytarz zajęło mi ponad pół godziny.

              Reszta jakby nie do mnie.
              • aneta-skarpeta Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 19:44
                ksionzka napisał(a):

                > Co to znaczy na świeżo?

                po gotowaniu, zanim wyschną
                zajmuje to parę minut- posprzatanie takiej kuchni to chwila- większosć rzeczy można sprzątnąc w trakcie gotowania kolacji, obiadu- potem tylko ostatnie naczynia
                ale blaty, wczesniejsze zabrudzone gratu w trakcie smażenia, gotowania, pieczenia


                > Mi to zajmuje 20 przy pospiechu.

                bo myjesz pozasychane


                nie chodzi o to, że mamy się licytować, ktorej motorek szybciej chodzi

                każdy ma w zasadzie tak samo długą dobę i podobne obowiązki w domu

                To jest TYLKO TWÓJ wybór, że wolisz myć 30 min gary pozasychane jutro

                jakbyś chciała, to byś umyła je na bieżąco w kilka minut- bo nie trzeba szorować, skrobac tak bardzo- tylko normalnie umyc

                więc nie narzekajtongue_out

                ty nie lubisz licytacji, ktora szybciej, a ja nie lubie jak kobiety robią z siebie męczennice, bo muszą pozmywac i odkurzyc i robią z tego taki dramat jakby nikt na świecie tego nie musiał robić
        • e-milia1 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 21:23
          nie tylko sprzatanie. gotowanie, pranie, prasowanie, zakupy, zawozenie-przywozenie dzeci, pomaganie w odrabianiu lekcji...
        • ewcia1980 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 21:24
          marcela16 napisała:
          > ale dziewczyny ile to sprzątanie zajmuje, no bez przesady...

          smile no u mnie jakby tak dokładnie "osprzatać" wszystko to jest to pracy na 8h dziennie.
          ale ja mam dom ok 300m2 (+ balkon + taras + altana)
          no i działka ok 0,25 hektara (część rekreacyjna)
          samego koszenia trawy mam na ok 4-5h tygodniowo.

          • aneta-skarpeta Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 07:45
            fakt chałupe masz wielką
            ale
            czy musisz codziennie sprzątac?- odkurzać, myć altanę, taras, szorować łazienki?
            • ewcia1980 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 18:05
              aneta-skarpeta napisała:
              > fakt chałupe masz wielką
              > ale
              > czy musisz codziennie sprzątac?- odkurzać, myć altanę, taras, szorować łazienki

              po tym poście jestem pewna, że mieszkasz w mieszkaniu a nie domu smile

              ja nie biegam z odkurzaczem i mopem codziennie
              i nie sprzatam przez 8h dziennie
              bo pracując zawodowo i po prostu nie mam na to czasu.

              ale ktoś kto ma dom (szczególnie duży) i duży ogród to wie ile czasu zajmuje "osprzatanie"/ogarnięcie tego.
              i nie jest to tylko odkurzenie czy wyszorowanie łazienki.

              na mnie w tej chwili czeka:
              - skoszenie trawy (to robimy systematycznie raz w tygodniu bo jak nie to później przez tydzień dzień w dzień musimy biegać z kosaiarą żeby dojść ładu z trawnikiem)
              - oplewienie skalniaka i mojej mini-plantacji wink truskawek
              - wymycie skchodów przed wejściem i tarasu
              (altanę i balkon myłam w ubiegłym tygodniu więc w tym tygodnu nie muszę)
              - wymycie chustawek, trampoliny i zjeżdzalni dzieciom bo przez parę dni były nieużywane a te cholerne ptaki sra.ą na potegę
              - zakonserwowanie mebli ogrodowych (poduszki już poprałam w maju a meble mają już 3 lata więc konserwacja jest niezbędna)
              - wymycie garażu i kotłowni (po zimie na razie zdąrzyłam tylko pozamiatać a teraz trzeba porządnie wymyć podłogi i doczyścić piec)
              - przygotować piwnicę-spiżarnię bo niedługo zacznie się sezon przetworów (a ja coś tam do słoików robię)
              - umyć zamrażarę (też przed zimą)
              - sprzatnąć miejsce gdzie trzymamy drewno do palenia w kominku
              - no i oczywiście praca przy kwiatach w ogrodzie
              (akurat w domu kwiatów mam niewiele ale ktoś kto lubuje się w kwiatach to wie, że to nie tylko podlanie wodą raz w tygodniu.
              za to zakładam ogród więc od 3 lat na okrągło jest to cos do robienia)

              to tylko część z rzeczy poza rutynowym sprzataniem w domu.

              no fakt - ja sprzatam na bieżąco wiec u mnie nie ma czegoś takiego jak generalne porządki przed świetami.
              bo np okna myję w miarę potrzeb (no też niedługo trezba bedzie sie zabrać)
              dywany (no mam na stanie sztuk 3) piorę - jak mam wiecej czasu (ale ze 2 razy w roku)
              wczoraj np pozbyłam się dzieci z domu i miałam czas żeby poprasować i posprzatać gruntownie w garderobie.
              i łacznie z robieniem zakupów, szykowaniem obiadu i kolacji zajęło mi to .... prawie cały dzień

              • aneta-skarpeta Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 19:56
                ewcia1980 napisała:


                > po tym poście jestem pewna, że mieszkasz w mieszkaniu a nie domu :
                > )
                >

                nieprawda, od roku mieszkam w domu

                mam co prawda niewielki ogródek, ale są takie dni w tygodniu ze nie sprzatam wcale, robie tylko sniadanie i kolacje, bo mam obiad na 2 dni

                jak się zbieram w sobie to w czwartek i piątek wieczorami po pracy ogarniam mieszkanie, zeby w weekend nic w domu nie robic, poza paroma praniami- ale musi mi się chciec tak po robocie zaiwaniaćwink

                - mowie o sytuacji gdy wszystko jest na mojej głowie- bo są i takie okresy


                > to tylko część z rzeczy poza rutynowym sprzataniem w domu.
                >


                ale nie każdy ma tyle rzeczy w ogrodzie do obrobienia- ale to też WASZ wybór, że chcecie mieć i taras i altanę i wielgachny trawnik itd i koło tego robić

                każdy z nas ma rózne rzeczy poza rutynowym sprzątaniem- a to samochdó trzeba odkurzyć, a to cos naprawić, a to wyszorowac, odmalować cos w ogrodzie- naprawdę nie zaskakujesz mnie, poza tym, że sobie sami na własne życzenie taki ciężar kładziecie i mam wrażenie że chcesz dać do zrozumienia, że pracy masz tyle w domu, że na cieszenie się tym trawnikiem, meblami i altaną po prostu nie masz ani czasu ani siły- a nie o to chodzi w życiu, prawda?

                i też mam taras i ma ogródek- fakt niewielki, ale tak zasadzony zebym nie musiała każdej wolnej chwili spędzać z chwastami w ręku i nie musiała cały boży dzień kosić, bo mam w tygodniu tylko 2 dni wolne i wolimy go spędzic na czymś więcej niz sprzatanie, malowanie, koszenie i pielenie- choc to też robimy

                to są nasze wybory i to jest nasza organizacja życia

                naprawdę nie każdy kto ma dom zapier..la tak jak Ty i też może mieć przy tym ładniesmile
                • aneta-skarpeta Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 19:59
                  jeszcze chciałam podreślic, że mieszkam w domu starym, więc mielismy i remonty, odnowienia, reorganizację, zmiany, jak i mamy kolejne plany- ale nie codziennie, nie co weekend

                  ale nie jest mi obce- a tu rury trzeba naprawić, a to płytki podkleić, a tu meble pomalowac, ooo i płot

                  wiekszosc rzeczy robimy sami, czasem się wspomagamy kimś z zewnątrz
                • ewcia1980 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 20:49
                  > nieprawda, od roku mieszkam w domu

                  no to przepraszam smile

                  > ale nie każdy ma tyle rzeczy w ogrodzie do obrobienia- ale to też WASZ wybór, ż
                  > e chcecie mieć i taras i altanę i wielgachny trawnik itd i koło tego robić
                  [...]
                  > poza tym, że sobie sami na własne życzenie taki ciężar k
                  > ładziecie i mam wrażenie że chcesz dać do zrozumienia, że pracy masz tyle w dom
                  > u, że na cieszenie się tym trawnikiem, meblami i altaną po prostu nie masz ani
                  > czasu ani siły- a nie o to chodzi w życiu, prawda?

                  widzę, że zupełnie sie nie zrozumiałyśmy.
                  może mój post faktycznie zabrzmiał jak "żalenie" się (co nie było moim celem)
                  moim celem było pokazanie, że naprawde jakbym chciała wszystko na czas i dokładnie ogarnąć to spokojnie przez 8h dziennie miałabym co robić i nie byłoby to CODZIENNE "odkurzanie, mycie altany, tarasu czy szorowanie łazienki"
                  co zasugerowałaś.

                  jak pisałam - ja nie narzekam.
                  bo robię tyle na ile wystarcza mi czasu, chęci i siły.
                  czasem "wykorzystam" panią do sprzatania która przychodzi sprzatać mojej mamie
                  czasem "wspomogę" sie pracownikami mojej mamy w jakiś pracach działkowych


                  > i też mam taras i ma ogródek- fakt niewielki, ale tak zasadzony zebym nie musia
                  > ła każdej wolnej chwili spędzać z chwastami w ręku i nie musiała cały boży dzie
                  > ń kosić,

                  no tu znowu kwestia wyborów i upodobać.
                  jednemu podobają się iglaki i nie trzeba przy nich zbyt wiele robić, i nie przeszkadzają sąsiedzi tuż obok.
                  drugi woli kwiaty przy których jest dużo pracy i ceni sobie prywatność więc ma dużą działke i zasuwa z kosiarą.
                  coś kosztem czegoś.

                  ale cały czas to jest inna sprawa niz ta do której sie ustosunkowałam.


                  > naprawdę nie każdy kto ma dom zapier..la tak jak Ty i też może mieć przy tym ła
                  > dniesmile

                  ale ja nie pisałam o innych tylko o SOBIE smile
                  • ceide.fields bez przesady z tym ogrodem 03.06.13, 08:58
                    Też ma ponad 10 arów trawnika plus krzaczki drzewka i altanę. Trawy nie koszę co tydzień, wystarczy co dwa, tak samo z innymi pracami ogrodniczymi.

                    Jak się skarżysz na nadmiar trawnika, wynajmij kogoś do koszenia i mycia tarasu, raz na dwa tygodnie zapłacisz 50 zl.
                    • ewcia1980 Re: bez przesady z tym ogrodem 03.06.13, 10:18
                      ceide.fields napisała:
                      > Też ma ponad 10 arów trawnika plus krzaczki drzewka i altanę.

                      To gratuluję.
                      Ale w takim razie ja mam ponad 2,5 ray tyle - więc nie wiem co chcesz mi udowadniać!

                      >Trawy nie koszę c o tydzień, wystarczy co dwa, tak samo z innymi pracami ogrodniczymi.

                      jak lubisz trawę po pas i iglaki - to wierzę.
                      tak, tak wiem :
                      - wiosna jak na dworze ciepło i mokro trawa u ciebie nie rośnie na potęgę i nawet po 2 tygodniach masz trawkę co najwyżej po kostki
                      - masz ogród z pięknymi kwiatami przy których ..... wcale nie ma tyle pracy
                      forum jak papier - przyjmie wszystko

                      > Jak się skarżysz na nadmiar trawnika,

                      gdzie to wyczytałaś?

                      >wynajmij kogoś do koszenia i mycia tarasu raz na dwa tygodnie zapłacisz 50 zl.

                      jaka ty wirtualnie madra
                      mojego trawnika nikt nie skosi za 50 zł
                      chyba, że ty reflektujesz!
                      to zapraszam.
      • ewcia1980 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 21:20
        ups ... za szybko enter smile

        mąż jest rolnikiem więc pracuje ciężko.
        no ale i zarabia dużo, duzo więcej niż ja.
        ja uczę w szkole wiec wiadomo jaki charakter ma praca.
        prowadzenie domu i dzieci to w większości moje obowiązki.

        od dawna słyszę od męża, że on wolałby żebym zajęła się tylko domem.
        jak dzieci były mniejsze często marudziłam na nadmiar obowiazkow
        i wtedy za każdym razem pojawiał się tekst w stylu "to zrezygnuj z pracy" czy "ja cię do pracy nie zmuszam"

        ja nie bardzo chcę się na to zgodzić bo nie wiem czy nie sprowadziłoby mnie to do poziomu służącej we własnym domu - to raz.
        a dwa - jakoś nie wyobrażam sobie nie pracować.

        jak pisałam - przez charakter mojej i męża pracy to na mnie spoczywa większość obowiązków domowych.
        ale w tej chwili nie narzekam.
        jakoś bardzo dobrze wszystko ogarniam.

        natomiast mąż zapewnia mi bezpieczeństwo finansowe.
        i nie obarcza mnie sprawami finansowymi.
        kasa jest zawsze na wszystko na co potrzebuję.

    • blond_suflerka Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 21:13
      Jak rozwód nie wchodzi w grę to idę na terapię, żeby zrozumieć dlaczego nie rozwodzę się z kimś kto traktuje mnie przedmiotowo, jest bucem i nie chce żyć w związku partnerskim z kobietą tylko potrzebuje poddanej kuchty.
      • verdana Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 21:22
        Ja tez nie bardzo rozumiem. Czy wyobrazacie sobie sytuację, zę mowicie mężowi, ze ma wybór - albo zrezygnuje z lubianej pracy i będzie sprzatał i gotował, albo nie zrezygnuje to wtedy moze traktowac pracę jako hobby, a sprzatac i gotowac ma i tak? Bo Wam nie zalezy na tym, aby robił to, co chce w życiu robić, tylko na tym, aby miec służącego i tyle?
        • e-milia1 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 21:26
          oj, moj bardz chetnie zgodzilby sie na ten uklad smile ale podejrzewam, ze tylko czescia obowazkow by sie zajal. moja szwagierka tez rzucila prace bo maz jaj do tego namawial. tylko, ze ona nie musi az tyle robi bo ma gosposie, ale za to zaczela byc z kazdego grosza rozliczana...
          • blond_suflerka Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 21:35
            No ale Ty nie patrz co by Twój chciał. Ty sobie przypomnij o sobie. Czego Ty chcesz, jak Ty widzisz relację, która da Ci zadowolenie. Ty nie jesteś czyjąś własnością, przypomnij to sobie.
            • najma78 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 21:50
              Niedobrze sie dzieje w zwiazku gdy jeden partner zaczyna wymuszac cos na drugim uncertain zwiazek dwojga ludzi musi byc oparty na wzajemnym zrozumieniu potrzeb obojga i ewentualnych kompromisach z obu stron. W takiej sytuacji jesli partner nie chce wlozyc wkladu w obowiazki zwiazane z prowadzeniem domu, wychowaniem dzieci nalezy przedyskutowac opcje pomocy domowej. Oczywistym jest ze jedna ze stron moze pracowac na niepelny etat i wykonywac wieksza czesc prac domowych ale wciaz druga strona musi brac w tym udzial choc w mniejszym wymiarze. Jesli nie chce to zatrudnia sie kogos kto robi wszystko. Jesli jeden z partnerow usiluje wyznaczac obowiazki drugiemu i w jakis sposob zdegradowac jego pozycje zwiazku to druga strona powinna to odebrac jako alarm i to najwyzszego stopnia i zdecydowanie zaprotestowac, w zadnym wypadki nie pozwalac na to.
    • mruwa9 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 21:49
      Pan i wladca nie bylby moim partnerem.
      Nie wierze, ze przed zalozeniem rodziny nie widac zadnych przeslanek w zachowaniu faceta, jaki naprawde jest.
      • e-milia1 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 21:55
        nie, wtedy jakos nie skupialismy sie na tym, byla to rzecz drugorzedna. sprzatalismy czesto razem, czesto bywalismy poza domem wiec obowiazki dobowe byly na drugim plani. czeto tez jedlism w pracy lub na miescie. problem zaczal sie gdy pojawily sie dzieci i doszly nowe obowiazki. czyli mi doszla spora czesc obowiazkow...
        • butterfly_33 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 22:08
          e-milia mam wrazenie, ze nie do konca jestes szczesliwa w swoim zwiazku. Pamietam Twoj post o mezu, ktory lezy tylko na kanapie po przyjsciu z pracy. Tutaj tez podobny temat. Doroslego faceta nie zmienisz. Nie ma szans!
        • heca7 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 22:16
          Mój mąż pracuje zawodowo a ja zajmuję się domem. Tylko jeden szczegół- taką wersję ustaliliśmy razem. I nie ma tak, że on się nie garnie do prac w domu. Jak wraca zmęczony itd to wiadomo, że nie zrobi, zresztą jak wróci o 21 to niewiele już się da.
          Dzięki temu przy trójce dzieci nie martwimy się kto się nimi zajmie jak będą wakacje i święta. W każdej prawie chwili możemy wyjechać na dzień/dwa. Urlop ustalamy w domu a nie z szefem (mąż jest szefem).
          Materialnie i finansowo jestem bezpieczna- nie zostanę na lodzie "jakby co".
          Takie rzeczy trzeba ustalać wspólnie. Nam ten układ odpowiada i działa- inni się wściekną wink
    • peggy_su Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 22:33
      Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy mąż mi mówi że mam coś robić, lub nie mam czegoś robić. Miewamy czasem całkowicie różne zdanie, ale o tym sie dyskutuje i w końcu jakiś kompromis wychodzi.
      Nie szukaj podstępów i sposobów, bo to do niczego nie prowadzi. Masz być dla męża równorzędnym partnerem, a do tego sie dochodzi komunikacją, a nie sposobami.

      Swoją drogą, jeśli mąż chciałby żebyś zrezygnowała z pracy, bo jego stać, to rozumiem że przelewa Ci stałą, odpowiednio wysoką kwotę, która jest na tylko Twoje potrzeby i z której jeszcze spokojnie możesz sobie coś odłożyć? Bo tylko takie rozwiązanie wydaje mi się w miarę uzasadnione.
      • psotkowa Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 22:53
        Fajnie, że jemu nie przeszkadza bałagan, ale czy nieuprane jego gacie też by mu nie przeszkadzały? Ja nie miałabym skrupułów, nie zrobiłabym prania (akurat z jego rzeczami), bo mam tyle obowiązków, że "nie zdążałabym". Trudno miałby pecha!! Niech sam sobie pierze. Ciekawe jak długo wytrzyma. Z drugiej strony też zastanowiłabym się poważnie co dalej z takim związkiem. Dziwne to jego podejście.
      • e-milia1 on mi nie kaze, poprostu proponuje ;) 02.06.13, 08:45
        proponuje bym nie pracowala, wtedy mialabym spokoj. ale ja sie wiecej w domu wlasnie narobie. wiem, ze on ciezko pracuje, ale nie ma swoich "obowiazkow domowych". czasem cos porobi, ale od wielkiego dzwonu. jego rodzice mieli zawsze i maja gosposie, bracia tez. dla niego to normlne, ze ktos przjdzie i zrobi. bede musiala chyba w przyszlosci pmyslec o pani od sprzatania....
        • triss_merigold6 Re: on mi nie kaze, poprostu proponuje ;) 02.06.13, 10:17
          To bierz gosposię. Jak piśnie to możesz mu wytykać, że droga mamusia miała gosposię, szwagierki mają gosposie więc o co kaman.
        • princess_yo_yo Re: on mi nie kaze, poprostu proponuje ;) 02.06.13, 13:51
          chodzi o to zebys nie pracowala czy o to ze nie chcesz zatrudnic gosposi?
    • ciociacesia dla mnie sytuacja idealna 01.06.13, 22:47
      ja tam cheetnie prace rzuce i bede sie majdanem zajmowac i bułeczki piec co rano
      • psotkowa co w tej sytuacji jest idealnego? 01.06.13, 23:01
        Świetnie rzuciłabyś pracę teraz a skąd masz pewność, że za kilka lat on nie rzuci Ciebie (nie życzę oczywiście, ale znam takie przypadki- z dnia na dzień) i z czego będziesz żyła, w mega luką w cv?
        • guderianka Re: co w tej sytuacji jest idealnego? 02.06.13, 08:06
          psotkowa-cesia napisała : DLA MNIE
          więc po co się czepiasz i ją uświadamiasz?może ona tego właśnie pragnie?
          • psotkowa Re: co w tej sytuacji jest idealnego? 03.06.13, 20:33
            Też prawda!!
      • mama303 Re: dla mnie sytuacja idealna 02.06.13, 08:57
        ciociacesia napisała:

        > ja tam cheetnie prace rzuce i bede sie majdanem zajmowac i bułeczki piec co rano
        Ale to byłby jednak Twój wybór.
    • wieloszka Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 22:52
      oprócz rozwodu to nie wiem co można innego zrobić w sytuacji, kiedy mąż traktuje tak przedmiotowo sad
    • karro80 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 22:55
      hmm to sobie wypracowałam po ślubie - oboje pracowaliśmy, wrócił i powiedział, że głodny - ja, że możemy sobie zrobić kanapki.
      Strzelił focha, że nie ma nic na ciepło - i to był ostatni foch z tego rodzajususpicious
      Teraz może trochę późno jak do dobrego przyzwyczajony...ale pogadać ludzka rzecz.
      • patunki Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 23:16
        Byłabym najszczęśliwsza na świecie, gdybym mogła zająć się tylko domem i rodzeniem dzieci. Miałabym ich z ośmioro albo i więcej.
        • saphire-2 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 23:28
          Kopnęłabym go w d...

          Tak poza tym, co to znaczy stać go abyś nie pracowała? Zarobi 15 000 netto? Czy 5000?
          Jak to pierwsze to moim zdaniem stać.
          • yen26 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 18:43
            mój zarabia tyle I chce bym była w domu i rodziła dzieci A ja jednak, po 3 latach w domu, wiem, ze to nie dla mnie Mój poczuł się zbyt pewnie, traktuje mnie jak własność- i dlatego poszłam do pracy na cały etat za marne 2000. Mało, ale jestem z siebie dumna, mam swoje i nie muszę sie rozliczać ani prosić.
    • busuanga7 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 01.06.13, 23:41
      Ja mam partnera, ktory wlasciwie to nie chce zebym pracowala. Boi sie, ze tak wszystkim sie denerwuje, wszystko przezywam. Sam ma silny charakter, jest przebojowy, dobrze zarabia i radzi sobie zawodowo extra. Chcialby zebym sie zajela domem, soba. Tyle, ze on garnie sie tez do prac domowych. Jedyna kwestia jest tutaj dla niego gotowanie czyli zajmowanie sie domem=gotowanie. Tego nie potrafi (jajecznice czy jakies proste danie typu makaron ugotuje) i z ksiazka kucharska by sobie poradzil alke go po prostu nie ciagnie do nauki gotowania. Zawsze uwazal, ze zadaniem kobiety jest dobrze gotowac i ze ona powinna umiec gotowac. Trafil na niegotujaca ale szybko pojmujaca wiec potrafiesmile. Jednakze odkurzanie, pranie, zmywanie do wszystkiego sie garnie. Nie wiem czy zrezygnuje z pracy. Napewno na jakies 2lata tak. Ze wzgledu na przeprowadzke na inny kontynent. Jezyk musze lepiej opanowac- chociaz juz teraz staramy sie mowic tylko po ang czy francusku, nostryfikowac dyplom, teraz staramy sie o dziecko wiec nie chce wszystko na sile robic, do9datkowo sie stresowac wiec spokojnie moge chwile przesiedziec w domu, gotowac obiadki, a potem zobaczymy czy nadaje sie na kure domowa czy nie bede za pol roku wariowac z nudow smile
    • hermenegilda_zenia Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 00:14
      Wątkodajko, to już n-ty twój wątek o beznadziejnym mężu i zaczynasz robić się nudna, jak zdarta płyta. Jak widać z twojej pisaniny nie jesteś w stanie nic zmienić ani w nim, ani w sobie, ani tym bardziej w waszej sytuacji. Szkoda tylko czasu i dobrych chęci dziewczyn, które ci odpisują, bo z ich dobrych rad nie chcesz skorzystać. Widocznie podoba ci się rola sprzątaczki w domu.
      • paliwodaj Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 00:22
        taki partner ma kopciuszka w garsci. Bo jak kopciuch sie postawi to partner powie " idz zobaczymy jak szybko wrocisz" bo trza przeciez dzieciom codziennie jesc dac, wiec kopciuszkowi zal dzieci i siedzi uciesniony i ubezwlasnowolniony. Sama bez kieszonkowego partnera i jego laski sobie drozdzowki nie kupi.

    • patysiak Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 00:16
      by spróbował ...
      zmień partnera smile
    • mala_truskawka Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 00:35
      No tak. Większość ematek przy pierwszej lepszej różnicy zdań z mężem doradzi ci rozwód, bo one "sobie nie wyobrażają, że ich chłop mógłby..." albo by "kopnęły w d.., gdyby im ktoś powiedział..." Czasem tak sobie was czytam z uśmiechem na ustach, bo tatystyczny mąż ematki jawi mi się jak taka totalna pierdoła, co nie może mieć własnego zdania. Czy podoba wam się samiec z podkulonym ogonem? Sama już nie wiem, bo przekazujecie często sprzeczne sygnały: mąż zły, bo się teściowej słucha, mąż zły, bo się mnie nie posłuchał, itp. Gdybym miała faceta, który mi przyklaśnie w każdej sytuacji, to bym się chyba z nim rozwiodła. Z nudów.
      • azjaodkuchni Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 07:18
        Mała truskawka lubię to smile świetny tekst ...gdybym miała samca bez jajec też bym do w dupę kopnęła, ale w zdrowym związku pewne rzeczy się ustala a nie narzuca. W kwestii głównej jak jesteś zmęczona pracujesz to do ogarnięcia domu zatrudnij jakąś miłą panią będziesz mniej zmęczona a chałupa będzie czysta.
        • aneta-skarpeta Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 07:57
          ale zaraz facet z jajami nie oznacza, że zarzyna nami pomiatać

          moj chłop tez ma swoje zdanie- ale szanuje moją wolę i np nie mówi- IDE W SOBOTE NA RYBY( choc przeciez mogłby tak powiedziec i trzasnąć drzwiami

          pyta sie- masz cos przeciwko? jakie masz plany? ( bo może będzie potrzebny)

          jak powiem- sluchaj w weekend musimy wreszcie pomalować płot- ok, albo może lepiej z atydzień?

          i on tak samo

          natomiast nie wyobrażam sobie takich odzywek- chcesz miec czysto? to sobie sprzątaj- choc mojemu mężowi też wiele rzeczy nie przeszkadza

          moj mąż nie zmieni pracy bez konsultacji, nie pojedzie sobie sam w pizdu i nie kupi np motocykla- chocby to nie miałoby wpłynąć na naszą sytuację finansową, " bo ma jaja"
          spyta się i jakbym się mocno postawiła to by mi wiercił dziurę w brzuchu, ale by nie szedł na noże
      • kosmopolis Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 09:11
        Totalna pierdoła, bo sam pierze swoje gacie, sam sobie i dziecku coś ugotuje i jeszcze po tym pozmywa? Tak, wolę taką totalną pierdołę niż faceta z jajami, co mu gnój w chałupie nie przeszkadza, dziecku nawet pieluchy nie zmieni i ma swoją żonę za niewolnika (bo sprzątaczce to się chociaż płaci). Ja z takim na pewno bym się rozwiodła, bo nie widzę sensu umartwiania się co dzień jeszcze za życia.
      • przeciwcialo Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 10:35
        naklepać mozna duzo i poprawić sobie nastrój wink
    • kropkacom Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 07:40
      Mam normalnego męża więc nie chce sobie za bardzo wyobrażać jakiś odchyłów od tej normalności.
    • guderianka Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 08:05
      Nawala komunikacja w podstawowych zasadach dotyczących życia dwojga ludzi-w finansach oraz ich wizji na realizowanie siebie. Naprawdę nie wyobrażam sobie być w takim związku.
    • kol.3 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 08:48
      Partner może sobie mówić co chce. Praktyka wskazuje, że nie szanuje się żon siedzących w domu, a żonom siedzenie w domu na dobre nie wychodzi. Rozumiem, przed pójściem dzieci do przedszkola, ale potem to już raczej bez sensu.
      • przeciwcialo Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 18:32
        No ja przesunęłabym granicę do rozpoczecia szkoły, taki max. Potem można pracowac.
      • vocativa Re: partner mowi byscie nie pracowaly 03.06.13, 20:51
        kol.3 napisała:
        Praktyka wskazuje, że nie szanuje się żon siedzących w domu, a żonom siedzenie w domu na dobre nie wychodzi.

        Moje doświadczenie pokazuje coś zupełnie innego. Mój mąż bardzo i niezmiennie mnie szanuje, a "siedzę" w domu. I zajmowanie się domem sprawia mi dużo przyjemności i jestem bardzo szczęśliwa. Z tym, że jest to nasza wspólna decyzja o takim podziale obowiązków, a nie mąż mnie do niej nakłaniał. W ogóle uważam,że ważne żeby partnerzy kochali się i szanowali bezwarunkowo, a nie w zależności, od tego czy ktoś siedzi w domu, czy robi karierę.
        • klararesto Re: partner mowi byscie nie pracowaly 06.06.13, 12:24
          wszystko pięknie ale nic nie trwa wiecznie. Wydaje mi się, że dobrze mieć swój i tylko swój kawałek świata. Nie musisz pracować, żeby zarabiać. Ale dobrze mieć zabezpieczenie w postaci jakichkolwiek własnych pieniędzy, zajęcia, pasji, doświadczenia. Takie me zdanie, nawet w najpiękniejszym układzie nie ryzykowałabym uzależnienia się od faceta.
    • moofka Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 08:55
      partner to maz czy niemaz?
      dosc istotna dla mnie kwestia przy podejmowaniu decyzji
      ja bym sie zastanowila co dla mnie wazne - a propozycja wcale glupia nie jest
      w porozumieniu z mezem zmienilam prace z pelnoetatowej na duzo bardziej lajtowa w trybie szkolnym - zeby popoludnia ferie i wakacje spedzac z dziecmi
      sila rzeczy wzielam na siebie wiecej obowiazkow domowych
      trudno oczekiwac od chlopa ktory pracuje w bardzo intensywnym trybie, zeby w imie dziwnie pojetego rownouprawnienia miedzy raportem a prezentacja koniecznie codziennie te podloge myl
      ja niepopularnie uwazam, ze wcale nie musi
      sa rzeczy wazne i wazniejsze
      • marzeka1 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 09:03
        To któryś już twój wątek, w którym piszesz o swoim mężu- wyłania się mocno średni obraz pana, który traktuje ciebie przedmiotowo. Ba- mając takiego męża, ty nie możesz nie pracować zawodowo.
        • moofka Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 10:09
          marzeka1 napisała:

          > To któryś już twój wątek, w którym piszesz o swoim mężu- wyłania się mocno śred
          > ni obraz pana, który traktuje ciebie przedmiotowo. Ba- mając takiego męża, ty n
          > ie możesz nie pracować zawodowo.

          zaprawde to do mnie? a z czegoz ci sie taki obraz wylonil
          • marzeka1 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 10:17
            Moofka, no coś ty smile nie do ciebie- to do założycielki wątku smile może źle drzewko ci pokazało.
            Emilia tyle razy o tym mężu juz pisała, że niefajny obraz faceta się wyłania.
    • lilly_about Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 09:16
      Zabijam partnera śmiechem. Boże drogi skąd wy tych facetów bierzecie.
    • lusitania2 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 09:19
      e-milia1 napisała:

      > on do roboty w domu sie nie garnie bo wy mia
      > lyscie TO robic. co robicie z takim delikwentem (oprocz rozwodu)? rzucacie robo
      > te czy jakims sprytnym sposobem zachecaie go do prac omowych?

      bezapelacyjnie bym się rozwiodła.
      Mam tylko jedno życie, szkoda mi go byłoby tracić na użeranie się z idiotą.
    • przeciwcialo Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 09:26
      Był moment a własciwie lata kiedy nie pracowałam ale to była wspólna decyzja oparta na analizie zysków i kosztów. Fajnie mi było, bo przy małych dzieciach to luksus móc nie pracowac i nie martwić się o finanse.
      • triss_merigold6 Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 10:15
        Ale nie byłaś przy tym traktowana jak pomiotło, prawda?
        • przeciwcialo Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 10:26
          Broń Boże.
        • yenna_m Re: partner mowi byscie nie pracowaly 02.06.13, 13:57
          triss jak pomiotło możesz być traktowana nawet, jeśli partner zarabia o wiele mniej

          kwestia "umiejętności" partnera
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka