Dodaj do ulubionych

Małżeństwo na odległość - może się udać?

05.06.13, 11:19
Mój mąż dostał od kolegi propozycję pracy w międzynarodowej dużej firmie. Tzn.został polecony, ale rozmowę kwalifikacyjną musiałby przejść i znając moje szczęście, przejdzie.

Praca na początku w Polsce, ale w odległości ok.500 km od obecnego miejsca zamieszkania. Nie ma opcji, żebym pojechała z nim, przynajmniej przez rok żylibyśmy widząc się najczęściej co miesiąc.

Praca z częstymi przeprowadzkami, średnio co 2 lata. Na pewno nie zrezygnuję z jakiejkolwiek pracy zawodowej i tu widzę problem. Finansowo lepiej niż teraz, choć w przyszłości mógłby mieć podobne zarobki. Z drugiej strony ta różnica pewnie pójdzie na utrzymanie 2 oddzielnych mieszkań przynajmniej przez rok.

Mąż zachowuje się jak dziecko - cieszy się z tej możliwości i ZUPEŁNIE nie myśli, co dalej, bo "zobaczymy, jak to wyjdzie i po co się teraz martwić".

Znacie związki, które funkcjonują na odległość i się nie rozpadają? Już sama nie wiem, co myśleć.
Obserwuj wątek
    • mx3_sp Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 11:25
      skoro ta taka dobra praca to pewnie nie w jakiejś dziurze, więc może i dla Ciebie jest szansa na nowe doświadczenia.
    • profanum_vulgus_in_arcadia Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 11:26
      "Związek na odległość" to oksymoron. Nie mam na myśli wyjazdu na czas ściśle określony z planem połączenia rodziny po spełnieniu x warunków (likwidacja starego mieszkania, znalezienie szkoły dla dzieci w nowym miejscu etc.), ale sytuację, w której osoba A mieszka i pracuje na stałe w oddaleniu od osoby B i widzą się w najlepszym wypadku raz na miesiąc (w przypadku zmiany kraju pewnie będzie to jeszcze rzadziej), to owszem. Separacja się to nazywa.
    • misiowamama-2 Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 11:29
      ruscello napisała:

      > Znacie związki, które funkcjonują na odległość i się nie rozpadają? Już sama nie wiem, co myśleć.<

      Znałam kilka. Spośród nich tylko jeden do dziś istnieje. Tyle, że oboje małżonków (żonę więcej) wiele to kosztuje, niestety. Znając ich sytuację, ja nie chciałabym tak żyć.
      Zresztą mój związek na odległość rozpadł się po 11 latach.
      Mimo, że bardziej skłaniam się ku opinii, iż takie związki marne szanse na przetrwanie mają, to jednak nie wykluczone jest ,że się uda wink
    • zlotarybka_1 Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 11:35
      mam doświadczenie w 1-rocznej rozlące, tyle, że wtedy nie mieliśmy dzieci. Małżeństwo spokojnie przetrwało, ale ten rok był z góry zaplanowany i nie było opcji przedłużania rozłąki. Jeżeli mielibyście przeprowadzać się co 2 lata i nie widzisz siebie w roli "żony przy mężu" to niestety słabo to widzę. Zwłaszcza, że mąż już teraz nie bardzo liczy się z Twoim zdaniem - co dobrze nie wróży. Sorry za szczerość.
    • oqoq74 Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 11:39
      A jak mąż zniesie Twoją ewntualną niezgodę lub sprzeciw? Nie będzie później miał za złe, że "przeszkodziłaś mu w karierze"?

      Nie wiem co bym zrobiła w takiej sytuacji. Pewnie są jakieś związki, które mimo rozłąki trwają. Osobiście niewyobrażam sobie takiej sytuacji.
    • nowi-jka Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 11:40
      znam moje własne
    • katiko Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 11:40
      Na pol roku - na poczatku zakochania: TAK, wytrzymacie i do tego bedziecie latac do siebie co 2 tygodnie.

      Na rok, dwa dluzej: MOZLIWE ale baardzo ciezko. Moja siostra tak miala, ze po pewnym czasie bezrobocia dostala prace w innym miescie. Widywali sie z mezem sredenio 1-2 na miesiac.
      Potem on dostal praca na innym kontynencie: i znow widywanie sie raz na 2-3 miesiace. W tym wypadku firma pokryla koszt mieszkania na innym kontynencie plus dodatkowo iles tam samolotow dla obojga na rok.
      Oboje przyznaja, ze bylo bardzo ciezko. Do tego powiekszenie rodziny bylo problemem: bo dopasowanie lotow do owulacji jest prawie niemozliwe. Koniec koncow musieli korzystac z kliniki nieplodnosci - udalo sie za pierwszym razem i teraz, na urlopie macierzynskim ona pojechala do niego.
      Przetrwali ale ile pokus mieli po drodze. Ile momentow zwatpienia i samotnosci w chwilach gdy sie potrzebuje drugiej osoby to tylko Oni wiedza.

      Jak maz dostanie te prace to powinien wynegocjowac mieszkanie sluzbowe albo dodatek na pwyjazdy/przyjazdy rodziny. A najlepiej obie te rzeczy.
      Inaczej bedziecie w drodze do separacji.
    • joxanna Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 11:42
      A co po roku? dołączysz do niego?
      • bagata100 Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 11:57
        Ja znam smile to mój własny związek. Mieszkamy tak już ponad 1,5roku. Wszystko zależy od zaufania i od partnera. Ja swojemu ufam. U nas co prawda tylko 200 km i przyjeżdża co tydzień, ale w jego pracy takich związków jest kilka i jak na razie tylko jeden jest zagrożony. Musisz się zastanowić co dalej. U nas miało być na chwilę, na nabranie dodatkowego doświadczenia, i trwa tak 3 lata smile Co będzie za rok, dwa? Gdzie będziecie mieszkać? Gdzie dzieci pójdą do szkoły, przedszkola? Takie rzeczy trzeba planować dużo wcześniej. Jak już się ustali szczegóły to wszystko będzie dobrze. A może ty się przeprowadzisz do niego?
    • ruscello Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 11:53
      Nie mogę być żoną przy mężu, gdyż to nie mój stylwink Ciężko pracuję, by zdobyć wykształcenie i miałam wiele szczęścia dostając się na kilka praktyk/stażów, które dają mi szansę rozwoju po studiach (mam obronę za miesiąc+za rok na 2 kierunku).

      W zasadzie mogłabym się często przeprowadzać pod warunkeim, że będę mieć w nowym miejscu pracę. A jakie są możliwości rozowju zawodowego przy zmianie pracy co 2 latauncertain

      Poczułam się trochę nieważna, ale jego zdaniem to wina hormonów, bo histeryzuję. Mówi, że nie musi przyjąć pracy, ale chce się sprawdzić na tej rozmowie, to dla niego niesamowita szansa i wcale nie musi być źle. Naprawdę stał się dużym dzieciakiem, który ma możliwość dostać fajny prezent i nie liczy się z kosztamiuncertain
      • misiowamama-2 Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 11:58
        ruscello napisała:

        > Nie mogę być żoną przy mężu, ...<

        przy takim podejściu chyba nie przetrwa ...
      • mx3_sp oboje jesteście dziećmi 05.06.13, 12:00
        określając tak męża. Ganisz go, że jest ambitny,a Ty? Też nie chcesz zrezygnować z własnych osiągnięć i myślisz wyłącznie o własnym rozwoju.
      • zlotarybka_1 Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 12:03
        ruscello napisała:
        Poczułam się trochę nieważna, ale jego zdaniem to wina hormonów, bo histeryzuję

        Jasne.... u baby zawsze hormony są winne
      • a.nancy Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 12:14
        > A jakie są możliwości rozowju zawodowego przy zmianie pracy co 2 latauncertain

        hm, dla mnie rozwój zawodowy to właśnie zmiana pracy (na lepszą/ciekawszą) smile
        • ruscello Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 12:17
          Dla mnie też, ale to wiąże się raczej ze zdobyciem jakiejś pozycji we wcześniejszej pracy, a nie zaczynanie wszystkiego od początku co 2 latauncertain
      • klocki.lego Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 12:22
        Mozliwosci rozwoju zawodowego przy zmianie pracy co 2 lata moga byc niezle (w zaleznosci od zawodu rzecz jasna), zwlaszcza na poczatku kariery, kiedy probujesz roznych mozliwosci I nie opierasz sie na wieloletnim wyspecjalizowanym doswiadczeniu. Zmiana pracy dodatkowo moze wiazac sie z awansem na wyzsze stanowisko, ktore niekiedy ciezko zdobyc pracujac w jednej firmie. Jesli miejsce, w ktore musialby sie przeniesc Twoj maz to duze miasto, powinnas znalezc tam zatrudnienie bez wiekszych problemow. Bedziesz miala caly rok do kolejnej obrony - czas, zeby zaczac zorientowac sie w mozliwosciach na tamtejszym rynku pracy. Paradoksalnie te czeste zmiany wymuszone praca Twojego meza moga sklonic Cie do decyzji, ktorych nie mialabys odwagi podjac (np. ucieczki z wygodnego, stablinego, ale malo rozwojowego miejsca pracy). I to nie jest teoria - funkcjonujemy tam z mezem od lat. Mamy umowe, ze na zmiane decydujemy o kolejnym miejscu, chyba, ze czynniki zewnetrzne (np. finanse) wymusza na nas jakies inne rozwiazania. Zawsze mamy tez okresy przejsciowe pomiedzy momentami stabilizacji w czasie tych okresow, pomimo sporego stresu organizacyjnego oraz rozlaki, bo najczesciej jedno z nas przenosi sie jako pierwsze w nowe miejsce, dzieja sie wtedy najciekawsze (zawodowo i zyciowo) rzeczy.
      • joxanna Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 12:23
        O, mnie się też tak wydawało, że nie mogę być 'żoną przy mężu'.

        Ale mąż dostał niespodziewany kontrakt - półtora roku za granicą. Dla nas nie było opcji rozstania. Uznaliśmy, że to świetny czas, żeby wrócić na wychowawczy (dziecko miało prawie półtora roku) i postarać się o kolejne dziecko.

        On się spełniał zawodowo, ja zrobiłam projekt: umościć się, nacieszyć, zadbać, urodzić... i teraz myślę, że to był najfajniejszy czas mojego życia. Nie było mnie w pracy prawie 2 lata, wróciłam bez problemów.

        Nie namawiam Cię. Ale moje doświadczenie i obserwacje mówią, że najfajniejsze, to co się potem najlepiej pamięta, to jest to, kiedy jednak człowiek ruszył w nieznanym kierunku, zrobił coś dla siebie nieoczekiwanego.
        • katiko Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 16:38
          Joxanna,

          mam nadzieje, ze za pare lat bede ten moj czas tez tak wspominac. Moj maz dostal prace w Niemczech i - planujac dziecko - zdecydowalismy sie opuscic Stany (gdzie oboje pracowalismy) i miec dziecko tutaj. Tyle, ze nasz plan jeszcze nie jest okreslony na to co dalej poza tym, ze w ciagu nastepnego 1-1.5 roku chce wrocic do pracy.
          No chyba, ze mo znowu odbije i sie na jakies nowe studia zapisze.

          Generalnie jest ok, bo mialam zagrozona ciaze ale czasem sie boje, ze zrezygnowalam z fajnej pracy i teraz musze sie kolejnego jezyka uczyc i do tego bede uziemniona w domu przez najblizszy czas ze wzgledu na dziecko.

          Mam wiec nadzieje, ze po latach bede ten czas wspomniac tak jak ty smile
      • syswia Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 14:51
        troche przesadzasz - zmiana pracy co 2 lata to standard na poczatku kariery po studiach
        powiedzialabym, ze wrecz koniecznosc, jesli sie chce drapac w gore po szczeblach

        nasze narzeczenstwo przetrwalo 2 lata, najpierw Polska -GB, a potem
        Polska - Kanada

        potem zdecydowalam sie na wyjazd do Kanady, bo on tam dostal dobra prace, a ze wzgledu na swoj zawod nie mogl pracowac w Polsce

        po 8 latach studiow i 4 latach prowadzenia wlasnej firmy zaczynalam tu od zera

        owszem latwo nie bylo, ale jestem bardzo zadowolona z tego jak potoczylo sie moje zycie, choc plany byly zupelnie inne
    • triss_merigold6 Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 11:54
      Jeśli nie chcesz być żoną przy mężu, to małżeństwo się Wam rozpadnie najprawdopodobniej.
    • ruscello Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 12:04
      Boję się, że będzie miał do mnie żal, jeśli zabronię. Ale boję się też o siebie. Nie mówię już o wspaniałej karierze, ale jakiejkolwiek pracy, którą będę mogła polubić. I którą w ogóle dostanę - na pewno nie będzie to praca w zawodzie, jeśli bym się przeprowadzała.

      Jestem wychowana wśród rodziny, znajomych, dla których podstawą związku była jakakolwiek niezależność finansowa kobiety. Wśród moich najbliższych przyjaciół 5 osób straciło ojców przed 18-tką. Nie wyobrażam sobie zostać sama bez pracy, ubezpieczenia, itd. Dzieci nie mamy, ale kiedyś możemy tego zapragnąć.

      Czuję się jak w potrzasku. Bo związek może się rozpaść, jeśli wyjedzie; jeśli nie wyjedzie i będzie miał żal, to też może się rozpaść.

      Po roku mogłabym do niego przyjechać i tam szukać pracy, ale nie wiem, czy wtedy by go nie przenieśli gdzieś indziej.
      • bri Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 12:18
        Nie zabraniaj. Po prostu powiedz, że czujesz, że to Cię unieszczęśliwi, że będziesz bardzo za nim tęsknić, że nie wiesz czy sobie sama dasz radę ze wszystkim. Decyzja należy do niego.
    • lauren6 Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 12:04
      Rozumiem jak nie mielibyście za co żyć i ten wyjazd to byłaby szansa na utrzymanie rodziny lub realne podniesienie kwalifikacji.
      A tak widać, że ty ciągniesz w jednym kierunku, mąż w drugim. Macie różne cele życiowe i to co zamierzacie zrobić to najprostsza droga do rozstania. Małżeństwo to są kompromisy z obu stron, a z twoich postów wyłania mi się obraz dwóch bardzo egoistycznych osób skoncentrowanych na sobie i swoich pragnieniach.
      • ruscello Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 12:08
        Skoro tak to odbierasz, to pewnie coś w tym jest. Jaki widzisz kompromis? Czyli rozwiązanie, by nikt nie był poszkodowany?
        • mx3_sp Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 12:14
          Jaki widzisz kompromis? Czyli rozwiązanie, by nikt nie był poszkodowany? kompromis to utopia.
        • lauren6 Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 12:23
          Nie podam Ci gotowego rozwiązania, bo nie znam Was.
          Widzę, że i jego i Twoje podejście jest kategoryczne: Ty nie będziesz żoną przy mężu, on nie widzi problemu by co 2 lata zmieniać miejsce zamieszkania. Gdyby chodziło o bardzo atrakcyjną ofertę pracy na rok to imo warto rozważyć odłożenie własnych ambicji na bok i wyprowadzkę z mężem do innego miasta. Z tym, że postawa męża jest bardzo, bardzo niefajna, jeśli nie rozumie, że rodzina i małżeństwo potrzebują stabilizacji, której nie zapewnia życie na walizkach.
    • ruscello Nie nazywam męża dzieckiem 05.06.13, 12:13
      Gwoli wyjaśnienia. Napisałam, że się tak zachowuje.

      Do tej pory miał ambicje rozwoju w aktualnej pracy. Ta zaproponowana nie jest związana z jego wykształceniem, nigdy o takiej nie myślał i sam by nie aplikował na takie stanowisko, gdyby nie dostał tej propozycji.

      Moim zdaniem zachwyt nad czymś, o czym się nigdy nie myślało, ekscytacja i zamiar przyjęcia takiej możliwości bez względu na koszty jest dziecinny.
      • triss_merigold6 Re: Nie nazywam męża dzieckiem 05.06.13, 12:16
        Nie martw się, jeśli mąż wyjedzie i szybko Wam się małżeństwo rozpadnie, to jeszcze zdążysz mieć dzieci z innym.
        • ruscello Re: Nie nazywam męża dzieckiem 05.06.13, 12:19
          Pocieszyłaś mnie wink
          • triss_merigold6 Re: Nie nazywam męża dzieckiem 05.06.13, 12:22
            Samo życie.
      • bri Re: Nie nazywam męża dzieckiem 05.06.13, 12:24
        Nic nie ugrasz zatrzymując go przy sobie na siłę. Tak czasem bywa, że się ludziom drogi rozchodzą. Jeśli nie macie dzieci to będzie mniej poszkodowanych, tym lepiej. Powiedz mu o swoich obawach, ale nie próbuj nawet na siłę go zatrzymywać. W ogóle daj mu czas, niech mu ekscytacja opadnie, niech sam to przemyśli, a nawet jeśli ofertę przyjmie to jeszcze nic straconego, może się okazać po miesiącu, że wróci, albo go wyrzucą. Rozstać się z nim zawsze jeszcze zdążysz.
        • bri Re: Nie nazywam męża dzieckiem 05.06.13, 12:29
          Nawet na rozmowie kwalifikacyjnej jeszcze nie był, jak doczytałam. To jest palcem po wodzie pisane na razie, nie ma kompletnie sensu stawiać sprawy na ostrzu noża. Keep calm and carry on.
      • lauren6 Re: Nie nazywam męża dzieckiem 05.06.13, 12:27
        ruscello napisała:

        > Moim zdaniem zachwyt nad czymś, o czym się nigdy nie myślało, ekscytacja i zami
        > ar przyjęcia takiej możliwości bez względu na koszty jest dziecinny.

        A nie zastanowiło Cię dlaczego mąż tak postępuje? Podejmuje tak ważną decyzję sam i stawia Cię pod ścianą, wiedząc jak ważna jest dla Ciebie kariera?
        Ja bym się w tej sytuacji dopatrywała jakiegoś drugiego dna, o którym nie piszesz. I nie musisz o tym pisać, po prostu to przemyśl.
    • ruscello Muszę go zmusić do rozmowy;) 05.06.13, 12:29
      M przejawia problem z myśleniem przyszłościowym i chyba narysuję mu mapę życia. Niech zobaczy konkretne sytuacje i się wypowie, co wtedy zrobi. Mogę rozmawiać przy użyciu konkretów, a nie słysząc to jego "zobaczymy".

      Mogłabym się zgodzić na wyjazd na próbę, ale musiałby wtedy mieć do czego wracaćuncertain
      • zlotarybka_1 Re: Muszę go zmusić do rozmowy;) 05.06.13, 12:32
        a nie ma opcji żebyś dostała pracę w jego firmie? w tym nowym miejscu rzecz jasna.
      • bri Re: Muszę go zmusić do rozmowy;) 05.06.13, 12:36
        Bez sensu. Mapy życia możesz sobie rysować sama i najlepiej sama się zastanów, co zrobisz jeśli on postanowi od Ciebie odejść, bo widać, że nie masz zupełnie planu na taką okoliczność. On nawet na rozmowie kwalifikacyjnej jeszcze nie był, a Ty już panikujesz.

        Ty nie masz prawa mu tego wyjazdu zabronić. Możesz mówić o swoich uczuciach i swoich decyzjach w związku z jego wyjazdem i tyle. Ale dopóki go kochasz dobrze radzę nie grozić automatycznym rozwodem w razie jego wyjazdu, bo może się okazać, że będziesz musiała zrobić coś, na co zupełnie nie będziesz miała ochoty. Nawet jeśli zdecyduje się wyjechać, poczekaj i właśnie pozwól sobie zobaczyć, jak będzie.
        • ruscello Re: Muszę go zmusić do rozmowy;) 05.06.13, 12:45
          Panikuję, bo:
          - chcę stworzyć plan, gdyby się dostał zamiast potem się zastanawiać

          - mają kilka takich miejsc wolnych, a on jest jedyną osobą z polecenia i ma przyjść na rozmowę, a pozostali kandydaci przeszli wcześniej przez 3 etapy rekrutacji i dopiero mają rozmowę. Moim zdaniem to daje powód do myślenia, że jednak go przyjmą.
          • bri Re: Muszę go zmusić do rozmowy;) 05.06.13, 13:15
            Panikuj sobie, ale prywatnie i nie odgrywaj tej paniki na mężu. Jedyne co tym uzyskasz, to jego niechęć, a to weź pod uwagę może wpłynąć na jego decyzję i ogólnie poczucie szczęścia i satysfakcji z Waszego związku.
    • kj-78 Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 12:31
      U nas troche inaczej: poznalismy sie, jak kazde z nas mieszkalo i pracowalo w innym miescie. Spotykalismy sie u mnie co weekend (dla niego 3h drogi). W koncu postanowilismy kupic wspolnie mieszkanie tam gdzie ja mieszkalam (wieksze miasto, on pracuje w pipidowie). Tak tez zrobilismy. Oboje mamy specyficzna prace, zwlaszcza jemu byloby trudno znalezc cos w moim miescie (tego typu praca - praca marzenie zreszta - jest tylko w pipidowach). W zwiazku z marnymi prognozami na zmiane sytuacji zdecydowalismy sie na dziecko, potem na drugie. Dzieci widuja tate w weekendy, swieta, ferie jesienne i wiosenne (tu takie sa) i 2 miesiace w lecie. W zeszlym roku kupilismy spory dom tuz przy mojej pracy (skoro ja caly tydzien jestem z dziecmi sama...). Teraz on dojezdza prawie 4h w jedna strone.

      Coz, powiem: nie jest lekko, wbrew pozorom zwlaszcza jemu, bo widzi nas tylko w weekendy. Ja prace i dzieci ogarniam (rodzine mamy oboje w innych krajach) i to nie jest problemem. Szukam pracy blizej meza, ale jestem specjaliska w waskiej dziedzinie wink , a czegokolwiek nie wezme. Zyjemy tak juz 6 lat, i nasz zwiazek nie przezywa zadnego kryzysu, tzn oboje sie martwimy sytuacja, ale rozstanie z powodu miejsca pracy nikomu nie przechodzi przez mysl, to jakis absurd... Jak sie nie ma co sie lubi itd. Oboje mamy super prace, dobrze zarabiamy, mamy duzy dom, kochamy sie, mamy dwa fajne dzieciaki - i ok, widujemy sie tylko w weekendy (od pt wieczor do pon rano). Moim zdaniem takie poswiecenie jest warte tego, co dzieki temu mamy! Nie zawsze mozna miec wszystko
    • kocianna Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 12:36
      Ja właśnie zaczynam 4 rok małżeństwa na odległość. Jest trudno. Każda taka decyzja wymaga mnóstwa rozmów i pracy nad sobą i związkiem. Teraz żałuję, że zdecydowałam się na czwarty rok, ale z drugiej strony - pojawiły się nowe szanse i możliwości. Na pewno równie trudny, jak mieszkanie na dwa domy, będzie powrót do jednego domu i ponowne docieranie się, które nie jest już ułatwione miłością chemiczną z wczesnej fazy związku.
      W moim środowisku jest dużo małżeństw na odległość. Jakoś się nie rozpadają w większości.
      • ruscello Kj, Kocianna 05.06.13, 12:56
        Świetnie, że się Wam udało. My nigdy nie myśleliśmy o takim życiu, więc nawet za bardzo nie kojarzę takich związków w otoczeniu i tylko sobie wyobrażam, jak to wygląda.
      • jematkajakichmalo Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 14:13
        kocianna napisała:

        ... będzie powrót do
        > jednego domu i ponowne docieranie się, które nie jest już ułatwione miłością ch
        > emiczną z wczesnej fazy związku.


        Tego mi tu brakowalo. Oprocz rozlaki moze sie pojawic problem po powrocie. Znam malzenstwo, ktore nawet calkiem dobrze funkcjonowalo na odleglosc, widzieli sie tez dosyc czesto, bo raz na 2 tygodnie a czasem nawet co weekend. Trwalo to tak 5 lat i potem znow byli razem. Okazalo sie, ze tak sie przyzwyczaili (chyba??) i nauczyli zyc i funkcjonowac osobno, ze niestety szybko po powrocie ich drogi sie rozeszly sad

        Jak widac w wypowiedziac poprzedniczek zycie pisze przerozne scenariusze i chyba w zadnym przypadku nie mozna ocenic czy zwiazek przetrwa czy nie.
    • ruscello Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi 05.06.13, 13:01
      Idę myśleć, czego oczekuję, czego konkretnie się boję i na co mogę się zgodzić. Pewnie dopiero jutro porozmawiamy, ale jeśli uda się dzisiaj, to napiszę, czy coś się ruszyło.
    • ewcia1980 Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 14:55
      dla mnie małżeństwo na odległość - to nie związek.
      to fikcja.
      i jako związek nie funkcjonuje.
      wierzę, że są ludzie którzy tak zyją i twierdzą, że jest ok.
      ale ... moim zdaniem to małżeństwo tylko na papierze.

      osobiście nie mam takiego doświadczenia z w/w powodów.
      z obserwacji znajomych:
      - pierwszy przykład - pan bywal w domy tylko w weekendy, pani zajmowała się domem i 2 dzieci. nie pracowała a do pomocy miała panią do sprzatania, do prasowania i nianie. wakacje zagraniczne 2-3 razy w roku. wydawali sie super małżeństwem.
      swego czasu trochę im zazdrościłam, ze są tak zgodnym malżeństwem.
      pan na wyjezdzie poznał nową panią.
      zostawił żonę i 2 małych dzieci bo ..... "zakochał się" i ta nowa to "milość jego zycia"
      żona drugi rok nie może wyjść z szoku.
      małżeństwem są nadal bo trzymają ich w związku .... ogromne kredyty.
      pan mieszka z nową pania ale żonę (która nadal nie pracuje) i dzieci utrzymuje (a zyją na bardzo wysokim poziomie)
      jestem pewna, że afera bedzie jak nowa pani urodzi dziecko i wtedy będzie miała pretensje o wydatki nie-mężą na byłą.

      - drugi przykład - młodzi ludzie , oboje pracujacy w dużych korporacjach, bez dzieci.
      dziewczyna awansowała.
      duża kasa (chociaż pan zarabiał nie dużo mniej)
      3 tygodnie w miesiącu poza domem
      niecałe 4 lata po slubie są juz po rozwodzie.
      pani twierdzi, że po prostu była nieszczęsliwa
      pan znalazł w telefonie smsy sugerujace że pani ma kogoś.
      pani przyznaje się, że ma przyjaciela ale wypiera się jakoby dla niego zostawiła męża.


      taki "lajf".
    • myelegans Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 15:24
      Znam zwiazki na odleglosc, ale JA na odleglosc nigdy bym sie nie zgodzila. Ja potrzebuje meza na miejscu, nie 500km od domu. Ja potrzebuje, zeby rodzina byla RAZEM. Jezeli bylaby to dluzsza delegacja, nie ma problemu, ale na blizej nieokreslona przyszlosc i z co 2-letnimi przeprowadzkami, ktore rozkladalyby rowniez moja prace i plany zawodowe, zdecydowanie nie.
    • guderianka Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 15:47
      To nie dla mnie
      Przez rok byłam żoną faceta na wyjeździe ale znałam cel i kres -nie mając pewności co będzie za jakiś czas, kiedy skończy się jeżdżenie, gdzie będzie za miesiąc -o nie. Dla mnie rodzina jest bardzo ważna-a rodzina to stado, które żyje na jednym terenie.
    • dziennik-niecodziennik Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 16:11
      posadź męża na dupie i zapytaj konkretnie jak on widzi w tej sytuacji całą waszą rodzinę. co z Tobą, Twoją pracą, Twoim rozwojem? masz co dwa lata tez sobie szukac nowej pracy?... co z ewentualnymi dziećmi, co dwa lata inna szkoła, inne środowisko? i nie "jakos to bedzie" bo tak to wiadomo, zawsze jakos bedzie, ale konkretnie. czego on od Ciebie oczekuje w przypadku otrzymania tej posady.
      jak sam bedzie to musiał wyartykułować to bedzie musiał nad tym pomyslec. a jak pomysli to moze i przemysli.

      osobiscie nie wiem czy bym zniosła związek na odległosć. no, taki bardzo jasno okreslony - jade na tyle i tyle, wracam wtedy i wtedy. ale życie latami w rozjazdach, widywanie się raz w miesiacu - no sorry, to nie jest dla mnie wspólne życie.
    • sanciasancia Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 16:28
      Krótkoterminowo pewnie tak.
      A nie możesz po studiach przenieść się do męża (jeżeli faktycznie zaproponują mu tę pracę)? Może nie będziesz miała wcale takich kiepskich możliwości zawodowych.
      Trochę trudno jest odpowiedzieć na takie pytanie, bo to mocno zależy od specyfiki zawodów i pracy obu stron. Mój mąż akurat zrezygnował z kilku bardzo dobrych ofert pracy, bo ja dostałam najlepszą ofertę zawodową (ale nie w innej lokalizacji) jaką mogłabym dostać w mojej sytuacji. Znalazł przyzwoitą pracę tam gdzie ja i może nie jest idealnie, ale jesteśmy razem.
    • mona_mayfair Re: Małżeństwo na odległość - może się udać? 05.06.13, 17:05
      Ja jestem w związku na odległość. Chłopa widuję raz w m-cu przez tydzień. Cięzko jest, ale da się, jak trzeba. Gdyby nie było koniecznosci, nie zdecydowałabym się na takie zycie.
    • ruscello chwilowe zakończenie 07.06.13, 10:33
      M już po rozmowie, przyjęli go. W zasadzie dałam mu krzyżyk na drogę, bo i tak bym go nie zatrzymaławink Tzn. umówiliśmy się, że wyjedzie i po 4 miesiącach od wyjazdu (tyle trwa wdrażanie się) zobaczymy, jak jest i podejmiemy ostateczną decyzję. Będzie mógł wrócić do swojej starej pracy, choć na to nie liczę.

      Mówiąc szczerze dopuszczam opcję rozstania i jest mi cholernie źle z tego powodu. Nigdy nie dopuszczałam opcji stałego życia na odległość i chyba tego nie wytrzymam. A co do przeprowadzek - o ile do 50-tki miałabym szanse na nowe prace, o tyle 60-latki chyba nikt nigdzie nie zatrudni, więc nie miałabym ani emerytury (choć ZUS i tak pewnie padnie), ani odłożonych na nią pieniędzy.

      Chyba staję się bezdzietną e-matką, bo dzięki temu forum i radom dla kobiet w kiepskich małżenstwach, wyłuszczyłam mężowi, że skoro mu opłacą mieszkanie, to on opłaca moje utrzymanie, a moje stypendium i cięzko zarabione grosze będą zostawać nienaruszone na oddzielnym koncie na wypadek "wypadku losowego" (brzmi lepiej niż "rozwód).

      Dziękuję za odpowiedzi, dobrze mi zrobiło wyrzucenie z siebie wszystkiego na forum, bo wspólni przyjaciele inaczej postrzegają sprawy niż ja i nie miałam z kim pogadać.
      • mala-mila Re: chwilowe zakończenie 07.06.13, 10:54
        Nie ma idealnych rozwiązań w takich sytuacjach, zawsze ktoś - mniej lub więcej - straci.
        Ja WAM współczuję, bo (piszę z własnego doświadczenia) związek na odległość to nie związek, to 2 osobne domy, 2 osobne życia, a krótkie "wizytacje" raz na miesiąc nigdy nie zastąpią codziennego bycia razem. Czasy mamy takie, jakie mamywink i niestety wielu znajomych ze związków na odległość znalazło sobie nowych partnerów w miejscu zamieszkania. Zarówno słabe kobietki pozostawione przez mężów tyrających na przysłowiowej budowie w UK, jak i ci mężowie, których nie miał kto przytulić do snu...

        Mimo wszystko powodzenia życzęsmile
      • wuika Re: chwilowe zakończenie 07.06.13, 11:00
        A on ma w ogóle świadomość, jak to się może skończyć? Wie, że dla Ciebie to nie jest życie we dwoje i jakby co, to małżeństwo się rozpada?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka