Dodaj do ulubionych

Problem z babcią

07.06.13, 11:32
Witam,

Zupełnie nie wiemy co zrbić w tej sytuacji, dlatego zdecydowałam się poszukać porady na forum. W trakcie wczorajszej wizyty u lekarza okazało się, że babcia kilkakrotnie już odmawiała poddania się dość prostemu zabiegowi lekarskiemu twierdzać, że nie będzie miała jak na ten zabieg dojechać oraz, że nikt z rodziny nie pomoże jej w okresie rekonwalescencji.
Oczywiście, nie mieliśmy pojęcia, że lekarz kiedykolwiek próbował na ten zabieg wystawić skierowanie. Wczoraj o całej sytuacji dowiedzieliśmy się przypadkiem, gdy zdenerwowany lekarz wyszedł z gabinetu do mojego ojca i nawrzeszczał na niego, że to skandal i zaniedbanie z naszej strony i, że będziemy mieć na głowie opiekę społeczną. Dodam, że babcia jest wożona do lekarzy, zarówno przez mojego ojca, jak i jego braci, ale nigdy nikt nie wchodził z nią do gabinetu na czas wizyty (tego zresztą chyba nie wolno robić). I teraz mam dwa pytania-co możemy zrobić w takiej sytuacji? I czy rzeczywiście opieka może wkroczyć?
Dodam tylko, że babcia raczej nie jest chora psychicznie, a to co robi wynika z czystej złośliwości. Uwielbia zamieszanie wokół siebie, zawsze taka była, z wiekiem jest tylko gorzej...
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: Problem z babcią 07.06.13, 12:13
      Babcia mieszka sama? Jest w miarę samodzielna? Ma co jeść? To się nic nie martw, chyba że jest podejrzenie jakiejś choroby psychicznej czy Alzheimera.
      Lekarz tylko tak chciał Was postraszyć, nie sądzę aby mu się chciało powiadamiać opiekę.
      • satoja Re: Problem z babcią 07.06.13, 12:24
        prawdopodobnie babcia od wielu wizyt wypłakuje mu się w rękaw jak ja dzieci i wnuki opuściły i ona nie ma co jeść ani za co życ a na lekarzy to już w ogóle... tylko na śmierć czeka , chlip chlip boże bys mnie juz zabrał.... i szczerą łzę uroni i rożańcem jeszcze zamacha tongue_out
      • jatutylko_nachwile Re: Problem z babcią 07.06.13, 12:37
        Tak, babcia mieszka sama, ale bardzo blisko moich rodziców. Są u niej codziennie, maksymalnie co drugi dzień. Jest samodzielna, w okresach gdy potrzebuje większej pomocy, ustalamy coś na kształt dyżurów i wtedy osoba odpowiedzialna jest u niej codziennie, dowozi jedzenie, zawozi do lekarzy itd
        • gazeta_mi_placi Re: Problem z babcią 07.06.13, 12:42
          Nie ma czym się przejmować zatem.
    • satoja Re: Problem z babcią 07.06.13, 12:22
      ZAWSZE ktoś niech wchodzi do gabinetu lekarskiego razem z babcią i słucha co lekarz zaleca.
      Bo starsi ludzie uwielbiają przekręcać fakty, szantażować, płakać jak to dzieci ich źle opiekują choć mają wszystko pod nos podsunięte i to oni wobec dzieci są wredni,
      nie powiedzą co lekarz powiedział, potem was oskarżą o brak opieki, itd.
      niestety na starośc wiele osób to głęboko toksyczne wredne indywidua. Jeśli tacy bywali wcześniej to na stare lata wredota się im pogłębi kilkakrotnie.
      i trzeba sobie z tego zdawać sprawę i pilnowac swojego interesu, i częścowo "przejąć władzę" nad ich leczeniem.
      Nie wiem czemu martwisz się o opiekę społeczną - ja bym się cieszyła jakby w takiej sytuacji przyszli, powiedziałabym całą prawdę jak babcia ściemnia jest złośliwa kłamie, -niech ona świeci oczami, może ją cos to nauczy. I jak najbardziej poprosić by opieka do niej osobiście przychodziła kontrolowac babcine zachowania. tongue_out
      • gazeta_mi_placi Re: Problem z babcią 07.06.13, 12:41
        Bez przesady, to przypadki. Tak samo jak wśród młodych dorosłych też bywają osoby toksyczne i manipulujące otoczeniem jak i normalne.
        • satoja Re: Problem z babcią 07.06.13, 12:57
          Starzy ludzie miewają deficyt tego by ktos im poświęcał czas, siedział, słuchał, potakiwał. Jeśli dzień w dzień nie dostaną kilku godzin tego, to się czuja samotni i opuszczeni i obrażeni na niewdzięczne dzieci dla ktorych oni życie poświęcili. Im bardziej nie maja swojego życia, zainteresowań, celu,a do tego nie wypracowali bliskości emocjonalnej z otoczeniem , tym silniej nakręcają swoje poczucie krzywdy. I oskarżaja bliskich o brak należytej opieki, czesto bardzo niesprawiedliwie, lub przekręcając fakty. Nie powiedzą dziecku "mam zaćmę, potrzebuję umówić się na operację i by mnie ktos tam zawiózł", ale stosują szantaż emocjonalny, nieodzywanie się, foch, dażenie do tego by się nie leczyć i by "oni poczuli jak mnie krzywdzą". Będą narzekać jak im źle i jak marzną a jesli im się kupi koc to go wrzucą w kąt i nie będą używać. Będą narzekać że już nie mogą na chorych nogach chodzić, ale uparcie chodzą choc się ich błaga by teraz usiedli, w krzywych butach by się pokazowo potykać, bez laski by móc narzekać na bolący kręgosłup, płaczą jacy chodzy nieszczęśliwi ale na propozycję wyjazdu do sanatorium wymyślaja od razu powody dla których absolutnie jechac nie mogę, kardiologowi płaczą jacy zmęczeni życiem i ciężką pracą bo w domu MUSZĄ tyle rzeczy robić bo nikt niie robi, kardiolog wierzy, a w domu tak naprawdę wszyscy proszą by przestał być takim pracoholikiem i przestał rozkładac milion niepotrzebnych nikomu prac i latac po domu by znaleźć kogoś kogo zmusi do wykonywania ich...
          Niektórzy staruszkowie nie umieli zbudowac sobie szczęśliwego życia, a na starość o brak szczęścia oskarżaja innych ale nie siebie. I szantażem emocjonalnym wymuszaja uwagę.
          Jak ktoś w młodości miał różne schizy- to na starośc mu się spotęgują.
          A niestety, starość, to powrót do zajmowania się człowiekiem jak dzieckiem. Wizyt u lekarza trzeba pilnować, i nie organiczać się tylko do zawiezienia babci, ale trzeba każdorazowo porozmawiać z lekarzem o zaleceniach.

          • oqoq74 Re: Problem z babcią 07.06.13, 13:14
            Wiele racji w tym co piszesz. Szczególnie mogą to potwierdzić osoby, które przebywają z takimi babciami i dziadkami na codzień. Przykre to, ale tak bywa.
          • gazeta_mi_placi Re: Problem z babcią 07.06.13, 13:21
            No nie wiem, moja śp. Babcia nigdy tak się nie zachowywała.
            Dwie inne starsze osoby z rodziny (małżeństwo) też nie, a nie dzwonimy do siebie specjalnie często (1-2 w tygodniu) i ze względu na odległość spotkania dość rzadkie, na miejscu mają Panią do pomocy, która również gdy zachodzi konieczność dowozi ich do lekarzy.
            Znam osobę która oczerniała bliskich, ale była to osoba ze zdiagnozowanym Alzheimerem.
            Ze zdrowych psychicznie starszych osób (bez chorób demencyjnych) nie znam żadnej która by oczerniała bliskich.
            Od lat widzę też pewną relacje między siostrzenicą (dostała ona mieszkanie od tej osoby)
            a bezdzietną starszą ciotką, siostrzenica nie interesuje się ciotką, ale nigdy nie słyszałam złego słowa na jej temat od starszej ciotki.
            W większości przypadków za oczernianiem bliskich stoją choroby demencyjne (częste w starszym wieku) i psychiczne, a nie złośliwy z natury charakter, choć i tak może bywać.
            • oqoq74 Re: Problem z babcią 07.06.13, 13:38
              Najłatwiej się wypowiadać, gdy z taką starszą osobą jest się w sporadycznym kontakcie.
              • gazeta_mi_placi Re: Problem z babcią 07.06.13, 17:24
                Nie, z moją Babcią byłam w codziennym kontakcie, mieszkałyśmy pod jednym dachem, zmarła
                w wieku 88 lat.
                Ale co ma codzienny lub regularny, ale nie codzienny kontakt do tego? Wszędzie są osoby zaburzone, osoby zdrowe, ale złośliwe, normalne zdrowe niezłośliwe osoby.
                Jednak należy brać pod uwagę, że w wieku starszym częściej występują choroby demencyjne, dlatego zarzucając złośliwość i dziwne zachowanie (np. oczernianie bliskich) osobie starszej należy wziąć pod uwagę i także fakt niestety początku jakiejś choroby z tego kręgu.
                Poza tym przez rok czasu opiekowałam się obcą osobą chorą na Alzheimera, jakieś pojęcie niestety mam.
    • mnb0 Re: Problem z babcią 07.06.13, 12:43
      > będziemy mieć na głowie opiekę społeczną.
      To znaczy kto bedzie mial? Dzieci? Wnuki? I co, jak opieka zobaczy, ze dzieci nie zajmuja sie matka, to ja zabierze do domu starcow czy jak?
      • jatutylko_nachwile Re: Problem z babcią 07.06.13, 12:54
        No właśnie nie mam zielonego pojęcia jak to działa, dlatego pytam. Też mi się wydaje mało prawdopodobne, że coś zrobią, tym bardziej, że babcia naprawdę nie jest zaniedbana. Inną rzeczą jest, że nikt nie chodzi do niej z przyjemnością, bo charakter ma straszny i może jakby w konsekwencji jej gadania pojawiła się opieka, to by się trochę opamietała.
    • thorgalla Re: Problem z babcią 07.06.13, 12:47
      >>tego zresztą chyba nie wolno robić
      Nie wolno? Poważnie?
      • d.wludyka Re: Problem z babcią 07.06.13, 12:59
        Ja wchodzę z ojcem, mówię co mam do powiedzenia - bo ojciec zawsze twierdzi, że czuje się świetnie i nie wie dlaczego go tam przywlokłam.
        Na czas badania wychodzę, po wizycie znowu wchodzę i dokładnie zapisuję zalecenia lekarza.
      • jatutylko_nachwile Re: Problem z babcią 07.06.13, 13:00
        A wolno? Poważnie pytam. Babcia jest, jak na swój wiek, sprawna na ciele i umyśle, nie jest ubezwlasnowolniona. Możemy się tak po prostu wpakować do gabinetu?
        • thorgalla Re: Problem z babcią 07.06.13, 13:07
          A co babcia na to? Nie chce nikogo w gabinecie?
          Jeżeli chce to jaki problem?
          Ja rozumiem,że Polska to kraj głupich przepisów ale nie sądzę aby nie wolno było przyjść do lekarza z osobą towarzyszącą.
          • wuika Re: Problem z babcią 07.06.13, 13:13
            Gorzej, jak babcia stwierdzi, że sobie nie życzy. Wtedy nie można się wpakować do gabinetu dla jej dobra.
            Mam taki przypadek w rodzinie. Starsza osoba sama do wszystkich lekarzy, nikomu nie powie, co jej jest. Głupio potem wychodzi, jak np. zasłabnie, lekarz z pogotowia pyta o przyjmowane leki, a co rodzina może powiedzieć: tam jest pudło z opakowaniami, ale starsza pani nie zwierza się co, kiedy i w jakich dawkach przyjmuje (a np. leki, które kiedyś przyjmowała, są nadal w pudle, mimo, że nie są już przyjmowane, bo po prostu zostały), więc nie wiadomo, co ma brać i kiedy, ani co miała wziąć, a np. nie wzięła. Trudno mieć pretensje o samodzielność i samowystarczalność uncertain
          • jatutylko_nachwile Re: Problem z babcią 07.06.13, 13:21
            Nie próbowaliśmy do tej pory z nią wchodzić, bo nie mieliśmy pojęcia, że ona tam takie głupoty opowiada. Na tyle na ile ją znam- jak humor dopisze, to problemu raczej nie będzie. Gorzej jak będzie miała zły dzieńuncertain
            • satoja Re: Problem z babcią 07.06.13, 13:25
              Czy mi się wydaje czy wy zupelnie się uzależniliście od fochów babci i się jej boicie sprzeciwić?
              • jatutylko_nachwile Re: Problem z babcią 07.06.13, 13:33
                Wydaje Ci sięsmile wbrew pozorom radzimy sobie z nią całkiem nieźle, po prostu trochę nas zaskoczyła ta konkretna sytuacja.
        • d.wludyka Re: Problem z babcią 07.06.13, 13:09
          Ale ja wychodzę z gabinetu na czas badania. Nigdy jeszcze lekarz nie miał nic przeciwko, ojciec też nie. Przecież jestem jego córką i chcę mu pomóc.

    • d.wludyka Re: Problem z babcią 07.06.13, 12:49
      Mam podobnie z rodzicami, tylko, że to nie złośliwość, ale chyba raczej strach.
      Ojciec ma ostatnio spore problemy ze zdrowiem, umawiam go do dobrych lekarzy, proszę o najskuteczniejsze leczenie, wykupuję drogie leki, a później się okazuje, że ojciec ich nie bierze, bo uważa, że dopóki się nie leczy to znaczy, że jest zdrowy. Oczywiście przez telefon zapewnia, że cały czas bierze leki, chodzi na zabiegi.
      A mama to już w ogóle mocno się obraża, gdy tylko wspomnę, żeby skonsultowała się z lekarzem w jakiejś sprawie.
      Mieszkam za daleko, żeby ich kontrolować i z przerażeniem myślę co będzie za kilka lat.
      Mieszkam w dużym domu, mogłabym ich zabrać do siebie, ale w życiu się nie zgodzą, zresztą nie dziwię się.
    • aniazm Re: Problem z babcią 07.06.13, 12:50
      babcie tak mają. moja niedawno złamała nogę, z rodziny ktoś u niej codziennie był, robił zakupy, dzwoniliśmy, rodzice wozili ją do lekarzy, wykupili leki itd itp. jak zdjęli jej gips (po 8 tygodniach) miałam ją zawieźć na badania. nie zdążyłam; co się okazało - babcia poszła ze swoją psiapsiółką (obie 85 letnie) dwa dni po zdjęciu gipsu, o 7 rano, ponad kilometr do przychodni, żeby mnie nie kłopotać - wersja babci. a od psiapsiółki moja mama się dowiedziała (zadzwoniła do mojej mamy), że jak tak można nie pomóc starej kobiecie i że NIKT nie chciał do niej przyjechać i jej zawieźć do przychodni, a w ogóle, to babcia została sama i nikt się nią nie interesuje.
      no, więc Twoją babcią też się pewnie "nikt" nie interesuje.
      • satoja Re: Problem z babcią 07.06.13, 12:58
        hehehe, no właśnie - klasyka "babć" smile
      • katiko Lek / Strach a tendencje do konfabulacji 07.06.13, 13:56
        Hej,
        tak jak wspomnialy poprzedniczki duzo ludzi na starosc robi sie wrednych albo delikatnie zlosliwych.
        Ale duzo ludzi zmysla historie bo sie czegos boi albo nie czuje sie na dane wyzwanie gotowym.
        Moze Twoja babcia boi sie poddac zabiegowi ale nie chce urazic doktora, mowiac mu, ze nie.
        Stad tez wymysla historie.
        Lek przed zabiegami u ludzi starszych jest bardzo powszechny. Czesto wywoluje w nich panike bo w szpitalach "starzy ludzie umieraja" - niestety czesto to prawda bo sa mniej odporni i silni.
        Naprawde warto by babcie zapytac dlaczego mowila takie rzeczy lekarzowi.

        Z mojego przykladu: pracowalam z biednymi rodzinami. Nasza agencja wspolpracowala z wieloma innymi, miedzy innymi z organizacja wymiany ubran. Mowilam moim rodzionkom gdzie to jest, kiedy i od ktorej do ktorej czynne itd. I wiecie co? Nikt z nich nie poszedl ale zawsze wymyslali mi jakies powody dla ktorych nie poszli. Czesto kompletnie bezsensowne. Bo padalo, bo sie mleko dla dziecka skonczylo, bo dziecko spalo,bo byl wypadek i droga zamknieta, itd, itp. Kiedys rozmawiajac z moja dyrektorka mowie jej, ze nie wiem jak ich zmotywowac a Ona na to: zabrac ich i pokazac ze to nie boli, ze ludzie sa mili, nauczyc ich jak trafic.
        I tak tez zrobilam. Ponad polowa z nich zaczela te organizacje odwiedzac co miesiecznie! Duzo pozniej powiedzieli mi, ze sie po prostu bali: ze nie trafia, ze nie zrozumieja o co chodzi, ze ktos ich wezmie za zebrakow, itd. Stad tez zawsze mi obiecywali, ze pojda i zawsze potem wymyslali powody, dla ktorych tym razem sie nie udalo.

        Tak wiec zanim uznacie babcie za "winna" po prostu zapytajcie ja po ludzku dlaczego.

        Jesli chodzi o wizyte u lekarza. Jak kiedykolwiek ide z moja mama (mieszkamy w innych krajach) to sie pokazuje, ze jestem - mowie lekarzowi, ze jak zbada mame to chetnie wyslucham jego diagnozy i wskazan, miedzy innymi po to by mama nie zapomniala. Ale tez po to by ja lepiej traktowali wiedzac, ze jest ktos kto sie o nia troszczy. Wiec dla dobra babci, jak ktos z nia jedzie to niech sie zawsze lekarzowi pokaze i powie mu, ze czeka na rozmowe ale nie chce naruszac intymnosci babci w trakcie badania.

        My z mezem czesto chodzimy razem do lekarza, gdy cos wydaje nam sie powaznego: wlasnie po to by lekarz nas nie zmyl tylko byl swiadek badania i diagnozy. Lekarze od razu sa bardziej gorliwi.
    • jowita771 Re: Problem z babcią 07.06.13, 13:04
      Zrobiłabym wielkie oczy, powiedziała, że babcia nigdy nie wspominała o żadnym zabiegu, ale nigdy nie było problemu z wożeniem jej gdziekolwiek. I jeszcze spojrzałabym na nią z wyrzutem i walnęła jakiś tekst w rodzaju: znowu to robisz?
      Jednym słowem, zrobiłabym tak, że lekarz nie potraktowałby więcej jej słów poważnie i zalecenia przekazywał mnie czy innemu opiekunowi, bo babcia najwyraźniej tego nie ogarnia. Trudno.
    • podkocem Re: Problem z babcią 07.06.13, 13:31
      Moja Babcia też samodzielna, ale leki potrafi brać co drugi dzień z oszczedności. A leki kupuje jej mój ojciec (jej eks zięć) a ona zaoszczedzone pieniądze daje swojemu synowi bo tamten mało zarabia.
      • annajustyna Re: Problem z babcią 07.06.13, 14:08
        Niezle to sobie wykombinowala...
        • verdana Re: Problem z babcią 07.06.13, 15:23
          Trzy możliwości
          -babcia jest wredna i zawsze uwaza, ze rodzina robi za mało
          -babcia ma poczatki demencji albo Altheimera i po prostu juz nie bardzo ogarnia, co sie dzieje
          -babcia boi się zabiegu (albo uznaje, ze jest jej zbędny) i zamiast dyskutowac z lekarzem jak kazdy normalny człowiek znalazła bardzo wiarygodną i skuteczną wymówkę.
          Lekarz jest idiotą, bowiem jesli z babcią przyszedł jej syn, to najwyraźniej babcia nie jest zaniedbaną i opuszczoną staruszeczką, której nikt nie pomaga. Gdyby tak było, to lekarz nie miałby na kogo krzyczeć.
          Obstawiam wariant trzeci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka