No muszę się wygadać bo mnie trafi.
Dzisiaj lekarka mojego syna odmówiła dalszego leczenia go z powodów osobistych. Co to za powody? Pani doktor nie uzasadniła licząc, że wiem o co chodzi. Fakt, domyślam się i tym bardziej jestem wkurzona. Mój syn i syn tej lekarki chodzą razem do jednej klasy. Mój syn doszedł do klasy w styczniu, przeniosłam go z powodu agresji jakiej doświadczał (ale to temat na inny wątek). Syn p doktor, inteligentny chłopiec, niestety inteligencję wykorzystuje nie całkiem tak jak trzeba. Przeszkadza na lekcjach, robiąc z siebie błazna, w lasie jest niezdrowa rywalizacja, gdyż ten chłopiec lubi być najlepszy. Pikuś, niech sobie będzie. Tyle że zorientował się,że mój syn nie jest słabym uczniem i stanowi potencjalne zagrożenie dla pozycji lidera. Zaczął synowi dokuczać. Nauczyciele reagowali świetnie, nie pozwalali na przemoc ale w pewnym momencie sytuacja przestała mi się podobać ii porozmawiałam sobie z tym chłopcem. Nie groziłam, nie straszyłam, zapytałam czy mój syn bije go może, wyzywa go, popycha, dokucza w jakikolwiek sposób. Odpowiedź była negatywna. Poprosiłam go więc (tak, poprosiłam, nie kazałam) żeby zostawi syna w spokoju, kochać go nie musi, ale ma po prostu zapomnieć o jego istnieniu i tyle.
Następnego dnia mamusia lidera pojawiła się w szkole (wiem od syna). Sadziłam, że będzie chciała ze mną porozmawiać na spotkaniu z rodzicami - ale nie, nie zjawiła się. Coż, uznałam, że sprawy koniec.
To nie był koniec, p doktor doszła do wniosku, że nie bedzie więcej leczyć mojego syna.
Rozumiecie coś z tego? Wiem, że lekarz ma prawo odmówić leczenia, czytałam już jakie mogą być powody (na pewno nie tak błahe jak konflikt pomiędzy dziećmi). musi uzyskać zgodę przełożonego (nie wiem co mu powiedziała, pewnie tak, żeby zgodę uzyskać). Odmowa powinna być odnotowana w dokumentacji lekarskiej - nie jest.
Jestem właśnie w trakcie pisma do kierownika przychodni, chcę wyjaśnienia sytuacji. Co to za lekarz, który nie oddziela pierdół od spraw zawodowych i wywala dzieciaka z przychodni po 4 latach leczenia! (w tej przychodni nie ma drugiego lekarza tej specjalizacji). Leczenie musi być kontynuowane, przerwa oznacza pogorszenie stanu zdrowia. Mam nadzieję że uda mi się dostać do specjalisty wciągu 6 tygodni (a mamy sezon urlopowy).
Nie chcę do niej wracać, nie ufałabym jej już, ale nie chcę tego tak zostawić.
Przepraszam za chaos ale jestem wkurzona maksymalnie. Może jak się wygadam to się uspokoję i skarga będzie miała ręce i nogi