Dodaj do ulubionych

bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia

30.06.13, 16:39
zycia badz zdrowia? w jakiej sytuacji to bylo? i czy stalo sie wam cos?

Ja pamietam jak wracalismy z balu polowinkowego na studiach i bardzo duzo osob chcialo sie zmiescic do jednego auta i siedzę az tu nagle moja kolezanka siada mi na brzuch a na brzuchu mialam butelke wina i prosto na ta butelke i mowie jej boze uwazaj siedzisz na butelce, zaraz peknie na moim brzuchu, a ona nie za bardzo zrozumiała- wszyscy bylismy wstawieni po imprezie ale jakos udało mi sie ja wypchnac ale bylam roztrzesiona te sytuacją bo nie potrafilam sie wydostac z auta tyle osob w nim napakowanych, kolezanka 80kg siedzaca na moim brzuchu a pod nia szklana butelka. Teraz do tej pory jak pije wino to sobie to przypominam i az ciarki mam na plecach. Wlasnie pije wino i przypomniala mi sie sytuacja.
I zostalam potracona celowo przez samochod dokladnie to chlopak chcial mnie nastraszyc czy sie popisac ale nie zdazyl wychamowac- taki idiota. Zostalam stuknieta w prawe biodro, cudem nic mi sie nie stalo.
Obserwuj wątek
    • barefoot_duck Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 30.06.13, 17:09
      Jak przeczytałam w tytule o sytuacjach zagrożenia, to jakoś nie przyszła mi nawet na myśl sytuacja z butelką i 80 kilogramową koleżanka wink Nie żebym umniejszała zagrożenie, bo gdyby ci szkło powbijało się w brzuch to nie byłoby za miło, ale tak jakoś jak z czarnej komedii to zabrzmiało.

      Z sytuacji zagrożeniowych u mnie: 1. poważny wypadek samochodowy, gdzie ciężarówka wbiła mój samochód w drugą ciężarówkę. Samochód do kasacji, ja szczęśliwie dzięki wszystkim poduszkom tylko potwornie poobijana, ze złamanym/pękniętym mostkiem i mega siniakiem od pasów.
      2. Awaryjne lądowanie w mega-hiper-duper śnieżycy, lądowanie z głową między kolanami i dopiero za trzecim podejściem.
    • majenkir Re: 30.06.13, 17:09
      Mialam atak astmy i stary mnie zawiozl na pogotowie. W Wigilie po kolacji big_grin.
    • croyance Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 30.06.13, 17:14
      Bylam w Japonii podczas trzesienia ziemi w marcu 2011.
      • croyance Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 30.06.13, 17:39
        A, mialam tez kiedys zapalenie otrzewnej.
      • morgen_stern Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 01.07.13, 12:37
        I myłaś sobie włosy podczas wstrząsów tongue_out
    • memphis90 Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 30.06.13, 17:24
      Kiedy byłam nastolatką modne były zabawy w wodzie z wchodzeniem na ramiona. I raz kolega wpadł na taki pomysł, że wejdzie na moje, ale popchnął mnie przy tym na głębszą wodę. Tak więc znalazłam się w miejscu, gdzie nie miałam gruntu, z większym i cięższym ode mnie facetem, wdrapującym mi się na głowę i przyciskającym pod poziomem jeziora, w dodatku na bezdechu. Nijak go zrzucić, nijak wypłynąć na powierzchnię, nijak wrzasnąć. Zachłysnęłam się solidnie wodą. Wpadłam już w mega panikę, zanim wreszcie go zrzuciłam i krztusząc się koszmarnie wypełzłam na brzeg. Gdybym została jeszcze chwilę pod tą wodą, to nie wiem jak by się skończyło, bo "ratowniczka" do samego końca nie zauważyła, że cokolwiek się dzieje. To była chyba najbardziej ryzykowna sytuacja w moim życiu, kiedy rzeczywiście coś mi groziło.
    • olena.s Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 30.06.13, 17:25
      Facet z nożem budzący mnie w nocy na plaży.
      • majenkir Re: 30.06.13, 18:49
        A co Ty robilas w nocy na plazy? tongue_out
        • jowita771 Re: 30.06.13, 21:56
          Jak to co? Spała. big_grin
        • olena.s Proste jak budowa cepa 01.07.13, 13:27
          Oszczędzałam forsę, oczywiście.
          Za młodu jeździłam po Stanach, PKSem ichniejszym, a forsy miałam coraz to mniej, choc sypiałam po schroniskach młodziezowych. No i jak dotarłam do granicy Meksyku, to tej forsy już niemal nie było. Spotkałam miłą Szwedkę w podobnym niedostatku, i postanowiłyśmy oszczędzić, śpiąc na plaży.
          Obie wyszłyśmy z tego żywe, całe i nietknięte, co najdziwniejsze.
    • kkalipso Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 30.06.13, 17:28
      mialam wypadek samochodowy,od tamtej pory jazda autem to juz nie to samo

      dobrze,ze nikomu nic sie powaznego nie stalo
    • redheadfreaq Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 30.06.13, 17:34
      Wyleciałam z wielkiej, metalowej huśtawki, przeleciałam nad nią i gruchnęłam na plecy z drugiej strony. Nie miałam nawet zadrapania, ale mogło skończyć się bardzo źle.

      w zeszłym roku taksówkarz wymusił na mnie (rowerzystce) pierwszeństwo na przejeździe dla rowerów - miał zieloną strzałkę, a ja zielone, więc bezwzględne pierwszeństwo. Gdybym jechała tylko odrobinę szybciej, zeskrobywał by mnie z przedniej szyby, a skończyło się tylko na potłuczeniu.

      No i powrót znad rzeki w Bieszczadach, w szalejącej burzy. Tak, wtedy naprawdę myślałam, że umrę.
    • edelstein Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 30.06.13, 17:37

      Traba powietrzna i napad.Wyszlam z obu bez zadrasniecia.
    • zebra12 Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 30.06.13, 18:43
      Miałam wypadek samochodowy w 9 miesiącu ciąży. Na szczęście nic się nie stało dziecku, a ja miałam tylko wielkiego siniaka od pasów, rozciągniętą żuchwę (nie mogłam jej domknąć) i rozeszło mi się spojenie łonowe od szarpnięcia dolnego pasa. Nie ja byłam kierowcą, warunki pogodowe były kiepskie.
    • stara.kociara Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 30.06.13, 18:47
      - potrącenie przez samochód (złamana ręka + masa siniaków);
      - próba gwałtu (fizycznie bez szwanku);
      - próba samobójcza (fizycznie bez szwanku);
      - kilka silnych ataków depresji - przestawałam jeść i pić - zagrożenie życia - szpital.

      Żyję, mam się dobrze, kolejnych atrakcji nie przewiduję smile
    • kiddy Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 30.06.13, 18:49
      Tak, kilka razy.
      • andaba Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 30.06.13, 19:04
        Wypadek, w którym polecieliśmy autem 20 metrów w dół do potoku.
        Jechałam ja z rodzicami - ojciec miał otarcia od pasów, mama złamaną kośc jarzmową, ja pokaleczoną rekę i słuczone żebra, bo mnie nieprzykręcone siedzenie przytłukło. W sumie najbardziej mnie sponiewierała surowica przeciwtężcowa, na którą okazałam się uczulona. Wszyscy byli zszokowani, że gdy wyszliśmy o własnych siłach spod kawałków dykty (to trabant był).

    • b.bujak Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 30.06.13, 20:05
      tak bezposrednio to z największymi ciarkami wspominam jak zleciałam z konia - to był wielki ogier, niezbyt przyzwyczajony do ujeżdżania... zleciałam na łeb - to była klasyczna sytuacja z serii "mieć więcej szczęścia niz rozumu"
    • gretchen184 Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 30.06.13, 21:44
      byłam wtedy nastolatką.będąc na koloniach zakrztusiłam się podczas śniadania kawałkiem jedzenia. dłuugo trwało zanim ktokolwiek zareagował a ja autentycznie byłam pewna,że umieram.
      od tamtej pory panicznie boję się uduszenia i sytuacji,kiedy nie mogę złapać oddechu.
    • sierpniowa27 Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 30.06.13, 21:51
      bylismy z rodzenstwem maluchami...ojciec pozostawil auto na gorce....nie zaciagnal recznego...Samochod zaczal turlac sie w dol na dwupasmowce..ojciec wybiegl ze sklepu i wskoczyl do auta z narazeniem zycia...my chowlaismy sie " pod siedzenia" ze strachu...bo roznie moglo sie skonczyc...

      • heca7 Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 30.06.13, 22:03
        Miałam wypadek samochodowy. Facet jechał na czołowe, był pijany, porzucił samochód i zaczął uciekać. Ja jechałam tico, zima, ślisko. W wyniku następnych uderzeń i odbić znalazłam się na przeciwnym pasie oko w oko ze Scanią wink Widziałam oczy kierowcy.On nie miał gdzie uciekać bo miał wał ziemny na swoim poboczu. W tej chwili wreszcie złapałam przyczepność.
        Mój mąż parę lat temu uczestniczył jako ofiara w napadzie na notariusza (była cała taka seria). Leżeli na ziemi w kancelarii a złodzieje przystawiali im broń do głowy. Do kolan, grozili itd. Zabrali dowody osobiste. Mój mąż zameldowany był wtedy u rodziców. 2 miesiące później wieczorem ktoś napadł na moich teściów w domu. Na szczęście na ulicy była sąsiadka z groźnym psem, zaczęła krzyczeć i zwiali.
      • croyance Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 30.06.13, 23:58
        Wyskoczylam kiedys z samochodu turlajacego sie po lodzie tylem z gory ... na szczescie nikomu nic sie nie stalo - a ja wyskoczylam w skarpe sniegu.
    • dziennik-niecodziennik Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 30.06.13, 23:12
      1. ciąża. koszmarne cisnienia, w koncu stan przedrzucawkowy na granicy wylewu. na szczescie juz wtedy leżałam w szpitalu wiec opanowano. potem powtórka akcji i decyzja o zakończeniu ciązy.
      2. topiłam sie jako dziecko na ruchliwym kąpielisku, przy tłumach ludzi. koszmar. w koncu jakis inteligent wpadł na to żeby mnie złapać za rękę i przeciągnąć te pół metra...
      3. alergia na zjedzoną pierdołę. rzygałam jak kot, dusiłam sie, opuchłam tak ze skóra na palcach prawie pękała...
      • dziennik-niecodziennik Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 30.06.13, 23:14
        a, i spadłam z konia w galopie big_grin ale nie liczę jako zagrożenia bo fuksem udało mi sie spasc bardzo fachowo i wylądowac z boku i na nogi. ale zaczęło się od lecenia koniowi przez łeb pod kopyta.
    • szalona-matematyczka Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 30.06.13, 23:25
      3 razy moje zycie bylo zagrozone. Nie wdajac sie w szczegoly:
      - w nocy do mojego mieszkania (wtedy wynajmowalam) weszla kobieta z duzymi problemami psychicznymi i chciala mnie zabic duzym nozem, ktory ze soba wziela. Ja wtedy spalam i bylam sama w tym mieszkaniu, bo wtedy nie mialam nawet chlopaka. Ona zapalila swiatlo, zamachnela sie tym nozem ale ja od tego swiatla juz sie obudzilam i moglam jakos sie odsunac. Noz zostal wbity w lozko a ona uciekla. Do dzis nie poniosla zadnych konsekwencji, bo to jest chora psychicznie. Podobno kilka lat temu zachorowala na raka, wiec nawet nie wiem czy jeszcze zyje.
      - w moj samochod wjechal autobus (notabene kierowca autobusu probowal wmowic policji, ze to ja bylam winna i to mimo wielu swadkow zenajacych inaczej - oczywiscie nikt mu nie uwierzyl)
      - chciano mnie porwac
      • a.va Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 30.06.13, 23:37
        Porwać? Rany boskie, jak to się stało?
      • rosapulchra-0 Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 01.07.13, 00:10
        Jak to porwać? shock
        • szalona-matematyczka ??? 01.07.13, 13:38
          rosapulchra-0 napisała:

          > Jak to porwać? shock

          ??? Ojej, dziwicie sie tak jakbyscie zycia nie znaly. Mnostwo ludzi (glownie dzieci i kobiet) jest porywanych, takze w dzien jak np. ida do szkoly. Popatrz sobie na statystyki policji ile malych dzieci czy kobiet ginie i nigdy nie jest znajdowanych. Oprocz wypadkow (ale tu czesto cialo jest w koncu znajdowane) powodem sa porwania np. dla celow seksualnych czy innych. Wtedy ciala nie ma (no chyba ze porywacz w koncu zabije) a taka porwana osoba wiele lat jest skazana na laske i nielaske takiego przestepcy. U mnie byla tylko proba porwania, bo bylam na tyle sprytna, ze ucieklam.
          • a.va Re: ??? 01.07.13, 20:58
            Zawsze sądziłam, że to jednak dotyczy tylko bardzo bogatych ludzi, dlatego się dziwię.
            Porwania kobiet chyba nie są częste, wykorzystywanie seksualne wygląda raczej tak, że kobiety dobrowolnie wyjeżdżają za granicę, rzekomo do pracy, a potem są na siłę przetrzymywane i zmuszane do pracy w burdelu, ale to już nie jest porwanie.
      • angazetka Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 01.07.13, 13:08
        > - w nocy do mojego mieszkania (wtedy wynajmowalam) weszla kobieta z duzymi prob
        > lemami psychicznymi

        A jakim cudem weszła do mieszkania?
        • szalona-matematyczka Mieszkanie bylo wynajmowane 01.07.13, 13:33
          angazetka napisała:

          > A jakim cudem weszła do mieszkania?

          Napisalam, ze to bylo mieszkanie wynajmowane. Czyli wlasciciel mial tez klucz. Ona miala po prostu dostep do klucza. W nocy wyszla ze swojego mieszkania (nikt nie slyszal bo spali), wziela ten klucz i weszla do mnie. Mieszkanie, ktore ja wynajmowalam, bylo w tym samym budynku co mieszkanie wlasciciela, gdzie tez mieszkala ta pomylona. Ale jakbyscie ja zobaczyly to byscie nie uwierzyly ze moze latac z nozem: z wygladu mila starsza pani, tylko ze tak dziwnie czasami patrzyla.
    • rosapulchra-0 Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 30.06.13, 23:27
      Jeden zator płucny, jeden w tętnicy udowej, krwotok po pęknięciu wrzodów na dwunastnicy, ostra niewydolność wątroby - byłam już przygotowywana do przeszczepu, ostre zapalenie trzustki, kilka poważnych krwotoków z powodu chorób żył - tyle w kwestii zdrowia.
      W kwestii bezpieczeństwa - przemoc domowa, gwałt, dwa wypadki samochodowe.
    • mruwa9 Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 01.07.13, 00:30
      raz sie topilam, zaplatana w glony i zielsko, ktore ciagnelo mnie na dno. Gdy wolalam o pomoc, ludzie na brzegu mysleli, ze robie sobie jaja i zamiast mi pomoc, smiali sie.
      Szczesliwie udalo mi sie wyplatac samej.
      Mialam wypadek samochodowy w 9. miesiacu ciazy, ciezarowka z tylu nie zahamowala i wgniotla mnie w samochod przede mna.
      Podczas porodu o malo nie zeszlam.
    • vivaluna Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 01.07.13, 00:34
      Jako dziecko. Wsiadłam do winy z nieznajomym mężczyzną. Zatrzymał windę i kazał mi się rozebrać. Nie zgodzilam się więc zaczął mnie dusić tak, że straciłam już przytomność. Uratował mnie sąsiad schodzący po schodach ale pedofila nie udało mu się zatrzymać. Od tego momentu a minęło już 28 lat panicznie boję się wind i dotykania szyi. Przez kilka tygodni po zdarzeniu bałam się wejść do klatki a przez resztę lat jak mieszkałam w tym mieszkaniu nie korzystałam z windy a mieszkalam na 9 p. Długo po zdarzeniu miałam sińce na szyi. Obecnie mam mieszkanie w budynku bez windy. Nie muszę chyba mówić , że w tamtych mrocznych czasach nie było żadnej pomocy psychologów dla ofiar przemocy seksualnej...
      • paliwodaj Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 01.07.13, 01:37
        raz bylismy z 2 dzieci w parku na spacerze i zaczeli strzelac przy parku na ulicy. Pierwszy zaczal facet z samochodu do policjanta. Nagle najechalo sie radiowozow, krazyly 2 helikoptery. Pamietam tylko kilku policjantow stojacych i strzelajacych do faceta siedzacego w samochodzie. nic wiecej nie widzialam, ucieklismy. Faceta zastrzelono, bo tu jedna z wiekszych zbrodni jest strzelac do policjanta.
        Rzecz dziala sie w USA, wyprowadzilismy sie z miasta, min, dlatego ze nie wyobrazam sobie w takich warunkach wychowywac dzieci.
        • bei Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 01.07.13, 08:42
          Tak- były wypadki samochodowe i choroba.
    • goodnightmoon Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 01.07.13, 12:09
      Tak, kiedyś się topiłam - przewracała i zalewała mnie ogromna kilkumetrowa fala, a idiota-ex, który miał mnie pilnować, robił zdjęcia, bo mu się wydawało, że się wygłupiam sad
      • joasia33 Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 01.07.13, 12:25
        Tak, prawie utonęłam w Morzu Czarnym jako 12-latka (z koleżanką sobie wypłynęłyśmy za daleko). Ostatnio: wstrząs septyczny wskutek guza i obrzęk płuc oraz zator płucny w wyniku tego pierwszego. Ale żyję, dzięki wspaniałym lekarzomsmile.
    • volta2 Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 01.07.13, 12:28
      po jednym z wielu ataków uporczywego kaszlu płuca odmówiły pracy na full time i mnie po prostu zatkało. próbowałam oddychać, a nie oddychałam.
      i cały czas się zastanawiałam czy przejdzie za chwilę czy prosić o pomoc.

      jak poszłam do męża, to zobaczyl, że trzeba mnie ratować.
      samochodu brak, karetki nie istnieją, poleciał po taksę a dzieci się ubierały do wyjścia z pytaniami czy umieram.

      dojechaliśmy do przychodni dla obcokrajowców i tam mnie ratowali a męża trzymali za mankiet żeby płacił kasę, bo nie wiadomo czy jesteśmy ubezpieczeni.

      długo myślałam, że od tego się nie umiera, dopóki nie przeczytałam, ze syna znanego malarza udusiła astma. tak u mnie wyglądał jej atak.

      raz się topiłam, ale pomogli jacyś młodzi chłopcy i podali rękę, dzięki czemu dociągnęli mnie do falochronu. zniosły mnie fale.
      • bi_scotti Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 01.07.13, 17:08
        volta2 napisała:

        > długo myślałam, że od tego się nie umiera, dopóki nie przeczytałam, ze syna zn
        > anego malarza udusiła astma. tak u mnie wyglądał jej atak.

        Z tego, co czytalam, to tak sie wlasnie udusila astmatyczka Kalina Jedrusik ... Zawsze gdy slucham CDs z jej spiewaniem mysle o tym, ze ktorejs samotnej nocy zabraklo jej tchu sad
    • gazeta_mi_placi Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 01.07.13, 12:41
      Dwa razy (obecnie mi wstyd) jako młoda osoba jechałam na dyskotekę (w jednym przypadku) i jeszcze gdzie indziej (drugi przypadek) z naćpanym kierowcą.
      Jechaliśmy w kilka osób, nic się nie stało, nie było nawet kontroli policyjnej.
      Raz na pasach jako nastolatka o włos nie zostałam rozjechana (wina kierowcy), nic mi się nie stało, ale gdybym się w ułamku sekundy nie cofnęła byłoby niedobrze (mocno rozpędzony samochód półciężarowy).
    • morgen_stern Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 01.07.13, 12:46
      Już pisałam niedawno, miałam dachowanie jako pasażer, nic nikomu się nie stało (przy okazji miałam okazję przekonać się, jak latają rzeczy luzem w aucie podczas wypadku i jak wspaniałe są pasy bezpieczeństwa), ale to dzięki temu, że:
      - cudem nikt akurat nie jechał z przeciwka (przecięliśmy przeciwległe pasy, widziałam kątem oka, jak samochody hamują)
      - na poboczu był płytki rów i krzaki, a nie drzewa
    • yen26 Re: bylyscie kiedykolwiek w sytuacji zagrozenia 01.07.13, 13:21
      ostatnio mieszałam dziecko Zinnat- nawdychałam sie oparów chyba i dostałam wstrząsu anafilaktycznego- szczęście, ze byl u mnie przejazdem mój tata i wezwał pogotowie Pierwszy raz myslalam, ze umrę W ten sposób okazało się, ze jestem uczulona na betalaktamy Potem byłam w szpitalu na testach, podano mi makrolid- miał nie uczulić- znów wstrząs Za tydz znów ide na testy, pewnie znów bedzie jazda Aha, ostatnio mocno uczuliło mnie wino, a piłam całe dorosłe zycie i nic mi nie było- więc teraz zyje ze świadomością, ze moze mnie uczulic wszystko i wszystko moze spowodowac smierc

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka