Dodaj do ulubionych

Fenomen niejadków.

08.07.13, 11:13
Proszę mi powiedzieć czemu tak trzęsiecie się nad niejadkami, które nie zjedzą niczego poza kilkoma konkretnymi daniami i na paluszkach im to przygotowujecie zamiast jak psa przegłodzić?
Nie rozumiem jak można tak dać sobą rządzić. Nie chcesz tego a tego dania obiadowego bo tolerujesz tylko 5 dań na krzyż i to o określonej konsystencji (jak pisała jedna e-matka ryż i sos koniecznie osobno bo inaczej nie tknie) to nie żresz Kochany/a albo zjesz chleb z masłem i jabłko. Na trzeci, maksymalnie piąty dzień przejdą Ci fanaberie.
Matki potem zaharowane bo dla czteroosobowej rodziny na obiad muszą robić sześć różnych dań aby każdemu dogodzić, muszą targać weki nawet na wakacje.
Nie rozumiem tego.
Obserwuj wątek
    • wtopek Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 11:18
      aczkolwiek tez jestem zwolennikiem szybkiej głodowej pacyfikacji niejadków, radzę ci gazeta dorób się własnych dzieci, nim zaczniesz dyskusję na temat, który cie zupełnie nie dotyczy
      • gazeta_mi_placi Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 11:19
        Jak mnie nie dotyczy? Dotyczy bo byłam zarówno dzieckiem jak i niejadkiem.
        • wtopek Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 11:22
          czyli dziwisz się sobie sprzed 40 lat?
          • gazeta_mi_placi Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 11:26
            Raczej reakcji rodziców.
            • wtopek Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 11:29
              a po co ci to?
      • przeciwcialo Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:13
        Jako że dzieci mam to sie wypowiem- z jedzeniem to wymyslają rodzice. Jak dziecko idzie do przedszkola czy żólobka to okazuje sie że wcale taki niejadek nie jest wink
        Pomijam dzieciaki z jakimis chorobami.
        • kura28 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 17:32
          Byłam niejadkiem w żłobku, przedszkolu i tak do 6 klasy szkoły podstawowej. Przez ten czas jadłam nie więcej niż 10 rzeczy i to i tak z łaską. Nie lubiłam jeść i już.
          • kura28 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 17:53
            A i wbrew temu o tu niektórzy piszą, nie zastępowałam posiłków słodyczami. Słodyczy też nie lubiłam. Zdesperowani rodzice dawali mi przez pewien czas do szkoły zamiast kanapek pączki albo słodkie bułki, ale nie chciałam ich jeść i oddawałam innym dzieciom wink
    • goodnightmoon Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 11:18
      gazeta_mi_placi napisała:

      > Proszę mi powiedzieć czemu tak trzęsiecie się nad niejadkami, które nie zjedzą niczego poza kilkoma konkretnymi daniami i na paluszkach im to przygotowujecie zamiast jak psa przegłodzić?

      Hmmmmm ... może dlatego, że dziecko to jednak nie pies? suspicious
      • gulcia77 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 11:23
        Ale przegłodzenie działa smile Wiem, co się działo, kiedy odmówiłam kategorycznie zrobienia naleśników w okresie naleśnikowym. Dzieć obraził się na jedzenie na cztery dni, po czterech dniach było "Zrób mi, proszę, coookooolwieeek". wink
        • goodnightmoon Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 11:28
          Wiesz co, na jednego podziała, a inne przegryzie kawałkiem chceba i będzie tak "ciągnąć" tygodniami. Różnie to bywa z dziećmi.
          • wtopek Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 11:30
            jak tygodniami, to raczej z dzieckiem coś nie tak

            normalny wybiegany dzieciak zje konia z kopytami po całym dniu wakacyjnego dokazywania smile
            • iwles Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 11:32

              wtopek napisał:

              > jak tygodniami, to raczej z dzieckiem coś nie tak

              i tak wlasnie wygląda prawdziwy niejadek, nie czuje potrzeby jedzenia, tyle tylko, że może to sie odbic powaznie na zdrowiu.
              • wtopek Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 11:41
                dlatego dla mnie coś z takim dzieckiem jest nie halo i wymaga to skonsultowania z lekarzem, dietetykiem czy innym specjalistą

                przypominają mi się wakacje u babci na wsi kiedy po przejściu naszej bandy pomidory, czereśnie i śliwy wyglądały jak po przejściu szarańczy wink
                • ola Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 13:23
                  a co mądralo, jak masz takiego niejadka, który może tydzień nie jeść, idziesz z nim do lekarza a lekarz mówi, że masz gotować mu to on co chce i jak chce i że głodzenie 5-latka przez tydzień to okrucieństwo i nadaje się do TVN24?
                • minor.revisions Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 13:54
                  wtopek napisał:

                  > dlatego dla mnie coś z takim dzieckiem jest nie halo i wymaga to skonsultowania
                  > z lekarzem, dietetykiem czy innym specjalistą

                  ale jesli dziecko nie odczuwa glodu - no nie odczuwa i tak ma - to co mu lekarz czy dietetyk ma niby poradzic?
                  • przeciwcialo Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:21
                    Jaki lekarz zajmuje sie takimi nieodczuwającymi głodu dziecmi? Gastrolog? Psychiatra?
                    • gulcia77 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:25
                      Tak sobie myślę, że to pewnie trzeba, jak ze wszystkimi zaburzeniami, najpierw sprawdzić fizjologię, a potem psychikę. Ja ze swojego dzieciństwa pamiętam okres swojego niejadkowania w wieku około 9 lat. Miałam praktycznie cały czas powiększone migdałki i bolało mnie gardło przy przełykaniu. Przeszło jak ręką odjął po usunięciu migdałków i wygojeniu się rany pooperacyjnej.
                    • ola Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:26
                      ja byłam już u pediatry, psychologa, psychiatry i dietetyka.
                      • gulcia77 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:27
                        No i? Jaki efekt?
                        • ola Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:30
                          pisałam o tym wyżej: dzieciak został przebadany, obserwowany i w końcu wszystkie instancje orzekly: jest zdrowa. Jeśli chce jeść tylko schabowe z makaronem niech pani gotuje schabowe z makaronem i czeka aż jej przejdzie.
                          Dlatego takie mądrości a`la gazeta mnie rozkładają na łopatki, bo ten byt wirtualny nie wie co pisze.
                          • gazeta_mi_placi Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 15:26
                            Ha ha.... Ciekawe jakby taki bachor skończył gdyby matkę akurat na schabowe nie było stać (choć na inne pełnowartościowe jedzenie tak) albo musiał trafić na tydzień do szpitala na szpitalną dietę, która wyklucza rzeczone schabowe?
                      • przeciwcialo Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:28
                        To jeszcze pewnie laryngolog potrzebny, porządny gastrolog.
                        • ola Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:31
                          gastrolog też był. Stwierdził refluks, którego nie było (co stwierdził następny w kolejnosci lekarz przy dokładniejszym badaniu)
                          • przeciwcialo Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:33
                            Jak badał ten reflux? Dziecko miało gastroskopie? Oceniono przełyk i żołądek o dalszych cześciach jelita nie wspomnę? Reflux potrafi obrzydzic życie i wcale sie nie dziwie że ktoś ma uraz do jedzenia mają reflux.
                            • ola Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:35
                              było robione usg. Zresztą koszmarnie niefachowe, jak się potem okazało
                              • przeciwcialo Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:35
                                Aaaa... to nie badano.
                    • minor.revisions Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:33
                      nie mam pojęcia, podejrzewam wszakże, ze jest to problem w głowie (sama go miałam - no nie wiedziałam, o co tym ludziom chodzi, jak mówili "na pewno jesteś głodna", równie dobrze mogli mówić "na pewno jesteś zbanglaziowropana". Przeszło samo - któregoś dnia poczułam głód pierwszy raz. Ale zdarza mi sie, ze to wraca i nie jestem głodna całymi dniami. Jak ktos nie postawi przede mną talerza z jedzeniem, który zjem z rozsądku, bo wiem, że muszę, mimo, że to wygląda i smakuje dla mnei jak gumoplastik, to nie będę jeść.
                      Podejrzewam, ze za parę lat ktoś to w końcu zdefiniuje jako zaburzenie (inne od anoreksji i bulimii) i znajdzie sie na to jakaś terapia, a potem będzie jak z ADHD - wszystkei dzieci, co nie będą chciały jeść paćki z bułaćków/szpinaku będą "diagnozowane", a potem ktos powie, że za dużo dzieci si ę z tym diagnozuje i jest to wymysł, potem grupa ludzi zacznie mówic, ze "za moich czasów to zaburzenie leczono pasem".... itd. Mark my words smile
                      • przeciwcialo Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:35
                        Kto wie, może poddałaś trop na Nobla wink
            • triss_merigold6 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 11:36
              Niekoniecznie. Jeździłam na kolonie i zimowiska w czasach PRL i w zasadzie każdy wyjazd był żywieniowym koszmarem. Brzydziłam się tłustych wędlin, mięsa z żyłami, tłustych zup, podrobów, nie byłam w stanie zjeść zupy mlecznej. Znaczy tak w ogóle to coś jadłam, chleb z dżemem głównie, niezależnie od ilości ruchu, wybiegania.
              W domu jadłam normalnie, bo matka nie dawała nam tłustego syfu.
              • gazeta_mi_placi Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 12:40
                No tak, ale teraz wszędzie raczej są delikatesy w porównaniu z tamtymi czasami a wysyp niejadków.
                • triss_merigold6 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 12:44
                  No nie wiem... u mnie starszak od początku niejadek i z zerową chęcią próbowania nowych rzeczy, a młodsza właściwie wszystkożerna ale też bez przesady. Kij wie z czego to wynika.
                • lily-evans01 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:37
                  Wiesz, z tymi delikatesami to jest różnie - ja już widziałam szkolne obiady 3 razy w tygodniu skomponowane z kluch, bez surówek czy mięsa, a spaghetti miałam okazję obejrzeć z bliska - na środku łyżka sosiku, cały talerz suchego, letniego makaronu, brrr ...
            • aneta-skarpeta Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 13:54
              jak dziecko nie je długo, a co najwyżej przegryza kromke chleba to żołądek się kurczy i potem wystarczy łyżka nielubianej zupy i "najedzony"

              sama wiem, że jak miałam okresy gdy mało jadłam to po kilku dniach organizm sie przyzwyczajał i głodu nie czułam, zjadła troszkę i byłam pełna

              ja jestem "jadkiem" wiec szybko nadrobiłam tym co lubiłam, ale niejadek ma inaczej

              btw mój syn niejadek dopiero w wieku wczesnoszkolnym zaczął jeść wiecej

              i jest tak, że jak cos lubi to zje tego tonę, a jak nie lubi to zaraz najedzonywink
        • iwles Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 11:30

          Przez cztery dni dziecko nie jadlo nic ? zupełnie nic ???
          • gulcia77 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 11:39
            Nic. Za to duuużo pił. Więc odwodnienia się nie bałam smile Od trzech lat wcina wszystko, co oczywiście nie znaczy, że nie ma swoich ulubionych rzeczy i jeśli coś konkretnego chce, to oczywiście mu robię. Z tym, że teraz to sportowiec i im trener o jedzeniu nagadał, więc teraz sam się pilnuje.
          • ola Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 13:26
            rekord mojej to tydzień. żyła z tego, co wyżebrała na placu zabaw mówiąc obcym ludziom, że jest głodna bo mama jej nie karmi.
            Ciekawe ile zaangażowanych w ten wątek e-matek położyło by laskę na taką sytuację?
            W tym wątku "przegłodź gnoja" a w następnym "niedożywiony 5-latek żebrze o jedzenie na placu zabaw! Zabrać matce prawa rodzicielskie!!"

            • goodnightmoon Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:38
              ola napisała:

              > żyła z tego, co wyżebrała na placu zabaw mówiąc obcym ludziom, że jest głodna bo mama jej nie karmi.

              Też dobry sposób na zapewnienie dziecku jedzenia wink

              Mój kiedyś (miał roczek, jeszcze nie mówił) gapił się na panią z bułką. Pani go poczęstowała, ten zjadł kawałek, resztę zaniósł mamusi smile Z takim dzieckiem nie zginę tongue_out
            • hanalui Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 15:26
              ola napisała:

              > rekord mojej to tydzień. żyła z tego, co wyżebrała na placu zabaw mówiąc obcym
              > ludziom, że jest głodna bo mama jej nie karmi.
              > Ciekawe ile zaangażowanych w ten wątek e-matek położyło by laskę na taką sytuac
              > ję?

              A na tym placu to rozumiem wyzebrywala surowa marcheweczke w slupkach, pomidora, jablko czy kanapeczke z maslem i szynka big_grin?
              Zadziwiajace ze niejadki wsuna wszelkie smieciowei zarcie, slodkie buleczki, czekoladki, lizaczki a zdrowego zarcia tknac sie nie chca

              Ja postawilabym lage....i przede wszystkim zaczela lepszego pilnowania dziecka, by nie zebralo oraz miala oko na to od kogo i co moje dziecko bierze...a tak w ogole to nie do pomyslenia jest ze ludzie daja cokolwiek obcym dzieckom bez konsultacji z rodzicem, a z drugiej strony glupi rodzic przechodzi nad tym do porzadku dziennego ze obcy ludzie mu karmia dziecie nie wiadomo czym. Toz to czysta paranoja.
              Dziecie zebra, a matka nie wie co z tym zrobic...noz kurna to kto rzadzi, matka cczy dziecko?

              > W tym wątku "przegłodź gnoja" a w następnym "niedożywiony 5-latek żebrze o jedz
              > enie na placu zabaw! Zabrać matce prawa rodzicielskie!!"

              Matka ktora nie wie co zrobic by dziecie nie zebralo po placu zabaw, albo moze inaczej...zachowywalo sie parzedanie - tak jest nieudolna wychowawczo i bynajmniej nie o jedzenie chodzi.
          • przeciwcialo Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:22
            Jesli piło to spokojnie mogło nie jeść.
    • ichi51e2 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 11:24
      Obawiam sie ze tak to nie dziala. Moi kuzyni mieli taki okres ze jedli tylko ryz. Suchy badz z cukrem. I nic poza tym. Zreszta to jest sie madrym dopoki to nie jest twoje dziecko. Dopoki nie masz wlasnego nie jestes w stanie wyobraic sobie tego poczucia odpowiedzialnosci za drugiego czlowieka.
    • iwles Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 11:24

      ty nie masz zielonego pojęcia co to znaczy niejadek.
    • jowita771 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 11:28
      > Nie rozumiem tego

      Zgadzam się z tobą, nie rozumiesz tego.
      • woezel_pip Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 11:33
        Można przegłodzić, gorzej jak wyniki morfologii lecą w dół, wtedy, uwierz mi, można szaleć, żeby dziecko zjadło cokolwiek. Bo przegłodzenie nie zawsze oznacza, że dziecko zacznie jeść. Moja nie chciała i już. Po 3 dniach zrezygnowałam.
        Teraz chwała bogu nie mam tego problemu ale rok temu cudowałam jak głupia.
        • przeciwcialo Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:31
          No ale karmienie na siłe tez bez sensu.
          Znalezienie organicznej przyczyny jest wazne w przewodzie pokarmowym albo mózgu.
          Zaspakajanie głodu to instynkt warunkujący przetrwanie, jego brak to nienormalna sytuacja.
          • ichi51e2 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 16:38
            W naturze to dziecko byloby kp minimum do drugiego roku zycia a do 5 mogloby sobie piers podjadac jako uzupelnienie - tak karmione dziecko moze sobie jesc co mu sie zywnie podoba bo mleko wszystko wyrowna. W tym czasie uklad pokamowy i laknienia ma czas dojrzec. Tylko kto dzisiaj tak karmi? Nikt za to jest duzy nacisk zeby szybko dawac zwykle zarcie a matka do fabryki badz w pole.
    • lola211 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 11:29
      Osobiscie wychodze z zalozenia, ze jedzenie ma byc przyjemnoscia, a nie katorga oraz ze kazdy ma prawo do wlasnego kulinarnego gustu.
      Kazde z nas w domu jada co innego.Bo moj facet jak ugotuje zupe to mnie ona nie smakuje(daje za duzo cebuli, bo on tak lubi,a ja nie cierpie),cłórka z kolei wiele dan uwaza za niezjadliwe.
      I tak jak ja nie bede jesc zupy tylko dlatego, ze ktos ja ugotowal tak i ona nie musi jesc tego, co smakuje mnie.
      Szanuje ludzkie wybory, w tym dziecięce równiez.
    • mirmunn Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 11:30
      Potwierdzam, dzieciom często na siłę się wpycha, dogadza- a lekarze ostrzegają przed takim rozpychaniem, to prosta droga do otyłości. Wg lekarzy- dziecko (większe, samodzielne, nie mówię tu o niemowlętach) samo reguluje swoje jedzenie- je, gdy jest głodne. Kwestia właściwego rozłożenia pór posiłków i tyle.
      Oczywiście, te zasady nie dotyczą dzieci alergicznych, wiadomo, że pewnych rzeczy jeść nie będą. Ale takie "nie, bo nie"? Żarty!
      Znam też przypadki, ze dzieci nie chcą jeść jednej- dwóch konkretnych potraw z powodów emocjonalno- traumatycznych- np. pulpety, bo podawano je dziecku w szpitalu. Ale wszystko inne jedzą bez problemu.
      Ja mam tak z bawarką- od samego zapachu mam dość. Od dzieciństwa- codziennie była w przedszkolu na śniadanie lub podwieczorek. Co ciekawe, zamienniki owej bawarki- cienkie kakao i zbożówkę- uwielbiam i czasem specjalnie kupuję sobie w barze mlecznym- w domu się tego "socjalistycznego" smaku nie podrobi- taki trochę "oszukany"- pycha!
    • nihiru Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 11:34
      dlatego, że wprowadzenie takiej zasady wymaga żelaznej konsekwencji i drakońskiej dyscypliny, a to jest trudne do przeprowadzenia, zwłaszcza jak się ma więcej niż jedno dziecko.

      bo co prawda niejadek wymaga na obiad TYLKO tego ryżu (czy czego tam), ale za to nie ma problemu z sięgnięciem po bułkę, kiełbasę czy jakieś owoce. I napcha się substytutami, zamiast zjeść porządny obiad. A nie o to chodzi.

      a spróbuj jeszcze wprowadzić taką terapię głodówkową, jak dziecko chodzi do przedszkola, albo do babci. życzę powodzenia.
      • peggy1 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 11:42
        .... bo jedno z moich dzieci na wiele smaków/konsystencji reaguje odruchem wymiotnym/wymiotuje. Jada 5 rzeczy na krzyz i gotuje mu osobno. Był badany pod kątem zaburzeń Si, ma stwierdzona nadwrażliwość na dotyk/zapach. Cwiczymy, mamy postepy , ale "przegłodzenie" nic by nie dało. Teraz jest na obozie i zawsze costam do jedzenia sobie wybierze. Chocby to był suchy chleb. Zaburzenia jedzenia to bardzo poważny problem dla rodziców.
    • ciezka_cholera Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 11:38
      gazeta_mi_placi napisała:

      > zamiast jak psa przegłodzić?

      Ja mojego psa probowalam kiedys przeglodzic, wychodzac z zalozenia, ze przy pelnej misce nie zdechnie. Twardsza byla ode mnie. Poddalam sie po kilku dniach, podczas ktorych podskubywala po trzy ziarenka suchej karmy i wygladala jak smierc na choragwi. Jej bardzo pomoglo towarzystwo zartej kolezanki - konkurencja do michy robi swoje.
      Moze to jest sposob na niejadkowe dzieci? Narobic ich duzo (dziecisk), podawac strawe w jednej misce, dac im po lyzce i ktore wiecej zje, to sie naje?
      • gazeta_mi_placi Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 15:43
        >Narobic ich duzo (dziecisk).

        Też racja, w rodzinach wielodzietnych mało kto poświęca wiele uwagi jednemu dziecku i mniej tam niejadków.
        Jak mawiała znajoma pielęgniarka pracują niegdyś na oddziale z anorektyczkami - jakoś nie spotkała anorektyczki z wielodzietnej lub ubogiej rodziny, na ogół to były wypieszczone jedynaczki z tzw. dobrych zamożnych domów.
        • ichi51e2 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 16:45
          Tak. To typowa madrosc pielegniarska (a wiadomo profesof przy pielegniarce to kmiec) - siostra mojej mamy jest pielegniarka na noworodkach i z luboscia powtarza ze bogaci to lapia rotawirusy a biedni maja sraczke...
    • pszczolaasia Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 11:45
      big_grin
      chcialabym zeby moja corka zjadla chleb z maslem...
      sek w tym ze ona nie ZEŻRE nic innego niz ogorki kiszone suchy chleb i kotleta mielonego z makaronem albo piers z kurczaka z makaronem.
      no dobra zje jeszcze serek waniliowy...
      poza tym ona nie musi jesc i przez 3 dni... w ogole najlepiej.
      syn je troche lepiej. chleb z pasztetem i owoce rabie az milo... chuda nie. zadnych owocow. z warzyw ogorki kiszoneindifferent
      • andaba Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 11:49
        Ja też nie rozumiem.
        Może dlatego nie mam niejadków.

        Oczywiście, że ktoś może nie lubić czegoś, np wątróbki, to dostaje same ziemniaki z surówką i już. niedoczekanie, żebym gotowała osobne danie z powodu czyichś fanaberii.

        • landora Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:18
          A nie można ugotować czegoś, co smakuje wszystkim?
          Nie wyobrażam sobie np. zrobić na obiad wątróbki z ziemniakami wiedząc, że mój mąż jej nie lubi i będzie jeść jedynie ziemniaki. Gotuję to, co lubimy oboje. Tak samo było u mnie w domu rodzinnym.
          • przeciwcialo Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:39
            No a jak w domu jest 5-7 osób?
            • minor.revisions Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:47
              do przejscia :0 (jak się nauczłam jeść, to parę smaków jednak na długo było dla mnie nie do akceptacji i nie wyobrażam sobei zmuszania kogokolwiek - równie dobrze mogliby mnie zmusić do zjedzenai kupy): robisz takie potrawy, żeby każdy sobei mógł z nich wybrać, co chce. CZyli elementy sporne albo mielisz do postaci nierozpoznawalnej, albo dajesz tak, żeby łatwo można było je ominąć. Np. jedno dziecko nienawidzi gotowanej marchewki i cebuli, drugie - gotowanego mięsa z zupy, a na odwrót uwielbiają - nie gotujesz dwóch zup, tylko sie upewniasz, że i cebula i mieso są w na tyle duzych kawałkach, że każdy sobei może przygotować talerz według potrzeb, dobierając z gara co tam chce. Albo pizza - każdy ma swoją ćwiartkę, umajoną według potrzeb i gustów. A poza tym lodówka na klucz zamknieta nie jest, na stole sa zawsze owoce, jak komuś nie pasuje, niech się zapcha bananami albo jabłkami.
              • przeciwcialo Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 15:09
                Wiesz ja problemów nie mam, dzieci jedza chetnie ale nie wyobrażam sobie jak napisała Andaba spełniac zachcianek bo kazdy co innego wink
                Pomijam problem diet zdrowotnych.
                • gazeta_mi_placi Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 15:31
                  Dokładnie, jeden nie lubi tego i tego, inny tego i tego, a mąż jeszcze całkiem co innego. Gotować na 10 garów? Nie, w jeden dzień będzie danie ulubione przez jedną osobę, drugi dzień przez inną, trzeci nie ulubione, ale akceptowane przez większość.
                  • iwles Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 15:41

                    nikt nie pisze o ulubionych daniach, ale własnie akceptowalnych.
                    • landora Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 18:17
                      No właśnie, mogę wymienić szereg dań, które zjedzą wszyscy.
                      Nie wyobrażam sobie z premedytacją ugotować coś, o czym wiem, że jeden z członków rodziny tego nie tknie.
        • przeciwcialo Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:37
          Amen.
          Ja na osobne gotowanie nie mam ani czasu ani garów.
        • iwles Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:38

          andaba napisała:

          > Ja też nie rozumiem.
          > Może dlatego nie mam niejadków.

          nie Andabo, nie rozumiesz dlatego, że nie masz niejadkow.
        • pszczolaasia Re: Fenomen niejadków. 09.07.13, 10:36
          wolalabym z glodu zdechnac niz tknac kijem watrobke. i inne podroby..fu.
    • run_away83 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 11:56
      Ale jesteś mądra. Ja ci powiem tak: jak urodzisz i odkarmisz co najmniej jedno dziecko to nabędziesz w moich oczach prawo do wypowiadania się wtym temacie. Aktualnie, za przeproszeniem, pieprzysz farmazony w temacie o krórym nie masz bladego pojęcia i który kompletnie cię nie dotyczy.

      I gwoli wyjaśnienia. Mam dwóch synów. Młodszy prawie że wszystkożerny, wciąga jak odkurzacz. Starszy z tych wybrednych. Ma swoje ulubione potrawy i sporo takich którw toleruje, choć je bez entuzjazmu. Ale są takie których nie tknie metrowym kijem i ja go nie zmuszam. Sama też niektórych rzeczy nie jadam i jak mnie ktoś upierdliwie namawia to po trzecim grzecznym "nie, dziękuję" z mojej strony mam ochotę mu wywalić talerz na łeb. To efekt podejścia mojej matki, która uważała tak jak ty - że jak mnie przegłodzi/zaszantażuje/zabawi to w końcu zjem tą cholerną wątróbkę czy buraczki. Nie jadam po dziś dzień, na samą myśl robi mi się niedobrze. Karmienie na siłę jest przemocą. Ja się nad swoimi dziećmi nie znęcam i nikomu innemu nie pozwalam, a jak słyszę takie "dobre rady" jak twoje to mam ochotę posadzić tą osobę przy stole z talerzem najbardziej nielubianej potrawy przed nosem i powiedzieć że nie wstanie póki nie zje.

      Ahha - są też dzieci z zaburzeniami odżywiania wywołanymi refluksem, problemami neurologicznymi lub psychologicznymi. Dla osoby postronnej takie właśnie niejadki, którym rodzice dogadzają jak mogą, żeby dziecko cokolwiek zjadło. A dla rodziców opieka nad takim dzieckiem to istna droga krzyżowa. Tak że nie wyciągaj może wniosków na podstawie powierzchownych obserwacji.
      --
      doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden
      www.trageschule-dresden.de
    • swiecaca Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 12:02
      bo mają swoją kasę za którą kupią słodycze :-x
    • goodnightmoon Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 12:07
      Przy okazji - niech mi ktoś wytłumaczy, jak ma wyglądać takie właśnie "przegłodzenie"?
      I to nie typowego niejadka, tylko diecka, które właśnie jada chętnie, ale tylko 5 wybranych dań.

      Czyli co? Rodzina zasiada do obiadu, je ze smakiem np. ziemniaczki z gulaszem (znienawidzone przez dziecko) a dzieciak ma albo jeść coś, czego nie znosi albo zostać głodne??? I płacze takie, mówi że chce jeść, ale np. ryżu nie dostanie? No masakra jakaś.
      • wuika Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 12:11
        Pewnie podobnie, jak "zmuś ją, żeby jadła więcej". Na moje pytania, czy mam zainstalować rurkę do żołądka, czy zmiksować i sondą, nie dostaję odpowiedzi. To było w temacie grzecznych dzieci, które zawsze zjadają wszystko, co dostają na talerzu i nie ma grymaszenia, że czegoś nie zjedzą, oraz w rozmowie z moją teściową, bo mam zabiedzone dzieci. A przecież wystarczy tylko latać za dzieckiem, jak kot z pęcherzem i zmuszać do jedzenia czegokolwiek (byle słodkie / tłuste, bo ma przytyć!) co 5 minut i robić z jedzenie centralny problem dla wszystkich dookoła.
    • szara_w Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 12:14
      jesli inne argumenty nie trafią, to może taki:
      ..może dlatego, że jak głodzony już trzeci dzień dzieciak powie w przedszkolu albo sąsiadce, że rodzice jeść nie dają kolejny dzień, to wieczorem wjedzie do domu Brygada RR ratować maltretowane dziecko?
    • lelija05 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 12:24
      Jako dziecko nie miałam poczucia głodu, więc taka terapia by nie pomogła w moim przypadku.
      Teraz nie mam problemów z jedzeniem, ale również nikt by mnie nie zmusił, by zjeść żylaste mięso, albo papki typu grysik.
    • mamusia1999 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 12:38
      juz wyjasniam. twoja metoda byla moja, przez Starsza i kawalek Mlodego. nadal tak od serca jest moja. ale jak mi Mlody wyjechal z siatki centylowej w obszar niedowagi, tudziez zaczal miec chwile oslabienia z powodu odwodnienia, to dalam sie przekonac: ze sa dzieci, ktore nie odczuwaja glodu i laknienia, nawet jesli juz sa oslabione. teraz jednak zwracam uwage, ile je, i glownie ile pije. ale nie daje sie zwariowac, jesli chodzi o jadlospis. tylko - wbrew sobie niejako - wyznaczam porcje do zjedzenia, siedzi dopoki nie zje i juz.
    • 3-mamuska Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 12:43
      Gazeta żreć to możesz ty.
      to o określonej konsystencji (jak pisała jedna e-matka ryż i sos koniecznie osobno bo inaczej nie tknie) to nie żresz Kochany/a albo zjesz chleb z masłem i jabłko. Na trzeci, maksymalnie piąty dzień


      I dziecko ma autyzm i niestety nie mogę mu łączyć pewnych rzeczy kumasz???
      Nie masz za wąskie myślenie ograniczonego buraka.
      -----------------------
      Myśl o tym co mówisz...
      Nie mów tego co myślisz...
      • 3-mamuska Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 12:48
        A i walczymy z anemia od 3 lat.
      • run_away83 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 13:05
        Szkoda Twoich nerwów, gazeta nie zakuma bo nie ma dzieci. Za to z upodobaniem staje w roli eksperta od ich wychowania, żywienia i utrzymania big_grin Ciekawa tylko jestem skąd czerpie wiedzę na ten temat, hehe tongue_out
        • gazeta_mi_placi Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 15:49
          >przeciwcialo
          Jako że dzieci mam to sie wypowiem- z jedzeniem to wymyslają rodzice. Jak dziecko idzie do przedszkola czy żólobka to okazuje sie że wcale taki niejadek nie jest
          Pomijam dzieciaki z jakimis chorobami.

          smile
    • tonik777 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 13:16
      Nie sądziłem, że do tego dojdzie, ale zgadzam się z Tobą, Gazetko. Do jedzenia jest to, a ja nie pasuje to nie ma nic.
      • triss_merigold6 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 13:20
        Nie masz dzieci, prawda?
      • gryzelda71 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 13:32
        Sama te tak robisz?Jesz cokolwiek?
      • ola Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 13:35
        powiesz to samo, kiedy twoje dziecko będzie na 2 centylu i będzie miało żelazo poniżej 3????
        Będziesz dalej miała luz czy jednak przemycisz tego brokuła w papce pomidorowej?
      • 3-mamuska Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 13:44
        tonik777 napisał:

        > Nie sądziłem, że do tego dojdzie, ale zgadzam się z Tobą, Gazetko. Do jedzenia
        > jest to, a ja nie pasuje to nie ma nic.


        Miałam dokładnie takie samo zdanie z2 pierwszych dzieci.

        Miała takie zdanie pani z mojego przedszkola która za punkt honoru obrala sobie nauczanie mnie jedzenia kaszanki na gorąco. Gdy o a królowała ma talerzu ja siedziałas cały dzień przy talerzu.
        • triss_merigold6 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 13:49
          Budujący przykład.uncertain Mam prawie 40 lat i nie tknę kaszanki, innych podrobów, flaków w postaci zupy. Nie widzę powodów żeby zmuszać dziecko do jedzenia rzecz na widok których na odruch wymiotny.
          • aandzia43 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 15:48
            Mój brat załatwił nachalną panią przedszkolankę, co sobie postanowiła, że nauczy dzieciaka jeść sałatę. Zmuszony terrorem do przełknięcia liścia sałaty rzucił na stół i pozostałych obiadowiczów przepięknego kolorowego pawia. Pani w towarzystwie innych pań sprzątały stół i myły obrzygane dzieciaki. Taki miętowy opłatek po obiedzie wink
          • pszczolaasia Re: Fenomen niejadków. 09.07.13, 10:40
            i zupy melcznej z tym cholernym obrzydliwym korzuchem na wierzchu blehhh. juz mnie telepie na sama mysl...
    • edelstein Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 13:18

      Niejadki dziela sie na:
      -te ktore nie jedza w wyniku zaburzen i chorob
      -te,ktorym sie w d...poprzewracalo,bo matki kwoki na kazde skiniecie przygotowywaly nowa potrawe.
      Na nr dwa Jak najbardziej dziala przeglodzenie i nie polega to na nie dawaniu jesc tylko na dawaniu jesc tego co aktualnie jest w garnku.

      “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
      Autorem powyzszego zdania jest M.
      • gulcia77 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 13:24
        Doskonałe podsumowanie dyskusji smile.
      • run_away83 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 13:47
        A ty jesz wszystko? Dowolną potrawę jaką zostaniesz poczęstowana zjesz grzecznie w całości i oddasz pusty talerz? Bo ja nie. Są rzeczy których nie jadam bo mi najzwyczajniej w świecie nie smakują i jedzenie ich jest dla mnie nieprzyjemne. Ludzie są różni - jeden lubi rocka, drugi techno, trzeci mozarta a czwarty preferuje siedzieć w ciszy bo każda muzyka go wkurza. Jeden lubi jaskrawe kolory i pstrokate wzornictwo, drugiego od tego bolą oczy i woli biel, beże i totalny minimalizm. Jeden lubi upały drugi mrozy.

        To kwestia progu wrażliwości układu nerwowego na różnego rodzaju bodźce. I to że u jednych osób ten próg jest niższy niż u innych zwykle nie świadczy o żadnych zaburzeniach, tylko o tym że ludzie się od siebie różnią - na tej samej zasadzie co odcieniem skóry, wzrostem, budową ciała.

        Z jedzeniem jest podobnie - nie znam nikogo kto jadłby wszystko jak leci - ten nie je mięsa, ten nie lubi tłustych potraw typu bigos czy karkówka, ten nie przepada za kuchnią orientalną bo za ostra (mówię o dorosłych). Jak zapraszam gości to staram się brać pod uwagę ich upodobania żywieniowe. Dlaczego własną rodzinę miałabym traktować gorzej i zmuszać dzieci do jedzenia potraw które są dla nich niejadalne? Sama nie lubię być tak traktowana, a zdarza mi się. Mam w rodzinie osobę, która uważa że jak ona lubi bigos to wszyscy mają lubić bigos, a jak ja nie lubię to muszę natychmiast polubić i zjeść bo ona specjalnie dla mnie ugotowała - odwiedziny u tej osoby to dla mnie męka, bo jej gusta kulinarne są dla mnie totalnie z innej planety i po kilku godzinach przy stole uginając się pod ciężarem potraw wstaję głodna, a gospodyni jest na mnie ciężko obrażona - ale za każdym razem z uporem maniaka serwuje mi ten nieszczęsny bigos w akompaniamencie jeszcze kilku innych potraw, które są dla mnie kompletnie niejadalne... Ja wychodzę z założenia że jedzenie ma być przyjemnością i ludzi, których kocham, karmię tym co im smakuje smile Co nie znaczy że spełniam wszystkie żywnościowe zachcianki i gotuję codziennie trzy różne obiady - po prostu nie gotuję rzeczy których ktoś z nas nie lubi, gotuję takie potrawy które wszystkim smakują.
        • edelstein Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 13:55

          Nie,nie jem i uwaga,bo widocznie nie zrozumialas NIKOGO NIE ZMUSZAM do zjedzenia.Nie jem,nie zadam nic w zamian.Wczoraj np podano mi owoce morza,nie jadam owocow morza,wiec nie zjadlam.Zjadlam to co do tego podano.


          “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
          Autorem powyzszego zdania jest M.
          • ola Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:00
            to odpowiedz na moje pytanie: Co, jeśli np. po pół roku takiej diety (ona nie je, ty nie zmuszasz i po prostu opuszczasz posiłek i czekasz aż "przestanie stroić fochy) wyniki lecą na łeb na szyję, dzieciak zaczyna wpadać w anemię, przestaje rosnąć, a lekarz i dietetyk nakazują ci karmić je tym, co dziecko je, choćby to oznaczało smażenie schabowych dzień w dzień na 3 posiłki dziennie??
            Dalej jestes taka mądra?
            • edelstein Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:49

              Poszlabym do lekarza,bo dziecko ma zaburzenia odzywiania.Skoro jest zaburzone to nie podpada pod za metode.
              Dziwnym tragen oraz i naraz wszystkie Jak jeden zaburzone da na maxa na tym Forum.To chyba standart juz.

              “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
              Autorem powyzszego zdania jest M.
              • ola Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:57
                > a lekarz i dietetyk nakazują ci karmić je tym, co dziecko je, choćby to oznaczało smażenie schabowych dzień w dzień na 3 posiłki dziennie??


                nie doczytałaś tego fragmentu? Lekarz twierdzi ze dziecko jest zdrowe (na upartego wskazuje lekkie problemy z SI). Więc jak tam teoria głebokich zaburzeń?
          • run_away83 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:14
            Rozumiem co masz na myśli, tylko się z tobą nie zgadzam.

            Jesteś dorosła i jak od czasu do czasu zamiast obiadu zjesz sam ryż albo napijesz się soku i przegryziesz grzanką, to nic Ci nie będzie. Dziecko w takim wypadku będzie cierpieć, nawet jeśli nie powiąże tego z głodem to odczuje pogorszenie samopoczucia. Poza tym dzieci rosną i potrzebują składników odżywczych. Przegładzanie na dłuższą metę jest ryzykowne - dziecko nie zje nielubianej zupy czy kotleta, zamiast tego zapcha się samym makaronem czy ziemniakami, ściągnie nielubianą wędlinę z kanapki i zje sam chleb - i po kilku miesiącach regularnego powtarzania takich procedur ryzyko anemii, niedoborów wapnia, magnezu i witamin jest ogromne. Znam dziecko, które musiano zabrać z przedszkola, bo przedszkolny catering był dla dziewczynki niejadalny i poprzestawała na wydziubaniu makaronu z zupy i ziemniaków z drugiego dania. Po pół roku spadek wagi o prawie 3 kg (u ważącej kilkanaście kg dziewuszki) i ciężka anemia, która skończyła się przetaczaniem krwi uncertain A panie w przedszkolu też miały podejście że "jak zgłodnieje to zje". Żeby było śmieszniej - w domu dziecko jadło zupełnie normalnie bez specjalnego wybrzydzania i fochów...
            • edelstein Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:55

              Normalne,zdrowe dziecko po gora jednym dniu bedzie jesc co wpadnie w rece.Moj syn krecil czasem,nosem,a w efekcie Jak zglodnial to zjadl i jeszcze poprosil o dokladke.
              Aha i to mimo ciezkiej alergii pokarmowej.
              • iwles Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 15:03

                edelstein napisała:

                >
                > Normalne,zdrowe dziecko po gora jednym dniu bedzie jesc co wpadnie w rece.

                HAHAHAHAHA
                • edelstein Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 15:56

                  Z czego rzysz?
                  Jak widac polskie dzieci musza byc wyjatkowo nieteges,moze zle geny albo Czarnobyl.
                  Nie znam ani jednego dziecka zdrowego,ktore po calym dniu by wybrzydzalo,a dzieci tutaj znam od licha i ciut ciut.
                  Moze ematki nie powinny sie rozmnazac skoro takie problematyczne jednostki produkuja?
                  • gazeta_mi_placi Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 16:08
                    Zaraz tam problematyczne, dały by (może za wyjątkiem około 1% faktycznie zaburzonych dzieci) na tydzień do mnie albo do Ciebie i dzieciaczki od razu by ozdrowiały big_grin
                  • iwles Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 19:25

                    a ty co ?
                    zrobilas sobie kilkudniową glodowkę i po tygodniu ze smakiem wszamalas ośmiornicę ? czy w dalszym ciagu nie łykasz owoców morza (jak to wyżej podalas jako przyklad, tylko nie wiem czego).
                  • 3-mamuska Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 20:34
                    Bzdura. Ja po całym dniu bez jedzenia nie zjem ani owoców morza, ani dziczyzny. Nic królika i podrobow.
                    Nie wiem dlaczego niektórzy uważają ze mozna dziecko zmusić do posiłku i ma lubić to co my. A samemu jedzą to co im smakuje.

                    Ja czasem gotuje 2 obiady bo my z mężem i najstarszym synem jemy dziwne ostre potrawy. Młodsza czesc rodziny dostaje co innego.
              • run_away83 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 16:47
                > Normalne,zdrowe dziecko po gora jednym dniu bedzie jesc co wpadnie w rece.

                No dokładnie tak - zje cokolwiek znajdzie jadalnego w swoim odczuciu - same ziemniaki z obiadu, kromkę suchego chleba a po obiedzie dopchnie się bananem albo jogurcikiem z lodówki. Jak to jest raz na miesiąc to nic strasznego. Jak 3-4 razy w tygodniu, bo większość serwowanych dziecku posiłków jest odrzucana i zastępowana byle czym (albo dziecko rezygnuje z posiłku), długofalowe skutki mogą być opłakane.

                Ale mam też taką teorię że część dzieciaków które "stroją fochy" to po prostu nieszczęśni mali esteci i smakosze raczeni obleśnym żarciem - zwłaszcza przedszkolne i szkolne stołówki w tym przodują tongue_out Typowe grzeszki to doprawianie wszystkiego kosmiczną ilością wegety (glutaminian sodu!) przez co większość potraw jest przesolona i smakuje dokładnie tak samo, serwowanie potraw w mało apetycznej formie (przykładowo jak już są warzywa to często albo starte na mikroskopijne wiórki, albo zmiksowane albo rozgotowane na papkę - apetyczne niczym kupa), topienie wszystkiego w wodnistych sosach barwy błota, makaron/ryż/kasza w formie rozgotowanej paćki, używanie kiepskiej jakości mięsa (tłustego, żylastego) żeby tylko jego ilość w potrawie spełniała jakąś tam normę. A potem wielka obraza majestatu że dzieci wybrzydzają. A mnie to nie dziwi - jak w domu są nauczone jeść smaczne, różnorodne i apetycznie podane posiłki to przedszkolna pasza jawi się niczym kupa na talerzu wink
              • gryzelda71 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 17:08
                Napisała co wiedziała.
                Moja 15latka do dziś jak nie ma w lodówce tego na co ma akurat smaka nie zje nic.
                • edelstein Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 17:46

                  No to nie zje,od tego sie nie umiera.Ciekawe ci by zrobila jakby rodtice bylo na skraju plajty i byloby tylko tyle,by byc najedzonym,tez by krecila nosem?

                  “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
                  Autorem powyzszego zdania jest M.
                  • gryzelda71 Re: Fenomen niejadków. 09.07.13, 07:27
                    Też mnie to zastanawiasmileNa obozach nie umiera z głodu i nie zaopatruje się w budkach.Ale ja nie uważałam ją za niejadka,tylko osobę mało jedzącą i mającą przedziwne kulinarne upodobania.
    • net79 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 13:27
      Ja mam jednego upartego niejadka, który jak się zaweźmie, to nie je i nie trzesę sie nad nią, ale niestety czasem muszę użyć przymusu, gdyż jak niedojda łeb ją boli i na nas wszystkich jej niedojedzony humor się odbija, jest nie do zniesienia...jej stary ma tak samo, ale on jak jest głodny to je, ona nie zawsze. mało tego pic tez nie chce, to co przesuszyć ją mam? gazeta poradź.
      • gazeta_mi_placi Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 15:38
        To niech nie je lub zaproponuj mu zwykłą kanapkę z masłem i cebulą lub serem. Dalej nie będzie jadł, nie zmuszaj, zgłodnieje - zje.
      • nisar Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 20:24
        Każdy z nas ma potrawy których nie tyka i nic w tym złego.
        Problem zaczyna się w momencie, gdy dziecko tyka cztery rzeczy. Wówczas, no niestety, widzę w tej sytuacji winę rodziców, którzy w odpowiednim momencie zamiast forsować tezę, że je się wszystko, ulegali i gotowali na okrągło te cztery rzeczy.

        A, przy okazji: znam przypadek, kiedy dwoje rozwydrzonych bachorów wymaga różnego kształtu makaronu do zupy. A mamunia gotuje - dla jednego muszelki, dla drugiego świderki. Cóż, głupich nie sieją...
        • iwles Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 20:53

          a jak wg ciebie ma wyglądać to forsowanie ?
          podawać aviomarin na rzyganie ?
    • loola_kr Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 13:27
      a co za problem gotować/kupować te 5 dań, które dziecko lubi?
      • olena.s Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 13:45
        Problem to to jest, bo reszta rodziny chętnie wyszłaby poza pięć dań, a w pięciu daniach niekoniecznie jest wszystko to, co rosnący dzieciak przyswoić powinien. Plus nie zawsze możesz kupić konkretnego kurczaka, arbuza, czy co tam jeszcze.
        • aandzia43 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 16:02

          > Problem to to jest, bo reszta rodziny chętnie wyszłaby poza pięć dań,

          I tu jest ból wielki. Kombinować trzeba, fakt.

          a w pięci
          > u daniach niekoniecznie jest wszystko to, co rosnący dzieciak przyswoić powinie
          > n.

          W pięciu daniach pewnie nie. Ale klikanaście produktów z różnych grup już wystarczy do przeżycia w zdrowiu i szczęściu. Bo nie widzę problemu w tym, że dziecko nie pije mleka, jeśli je ser żółty, jogurt i śmietanę. Lub nie tyka 50% dostępnych na rynku warzyw. Wystarczy, że tyka pozostałe 50. Inna sprawa to połączenia produktów. Do tej pory nie jadam klusek i pierożków z owocami czy knedli ze śliwkami. Takoż i zup owocowych. Moje dorosłe dziecko też. Coś się takiego wytwarza przy łączeniu owoców z ciastem, że blleee! A owoce solo oraz kluchy, makarony i pierogi uwielbiamy. Takie żołądki i już.
        • loola_kr Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 21:17
          zwykle dzieciom przechodzi i nie zawsze to jest to samo 5 dań.
          ja mam zawsze zamrożone ulubione dania dzieci. Jak my mamy ochotę na coś innego a dzieci akurat nie to albo dla nich rozmarażam albo kupuje gotowe to co lubią.
          Zawsze im daję do spróbowanai nowe potrawy i córka przeważanie odmawia, syn próbuje.
          U nas nie ma z tym problemu ale też dzieci menu mają troche bardziej rozszerzone niz 5 dań ale zawężone do ulubionych.
          Ja byłam niejedzącym dzieckiem z anemią i przeszło mi z czasem.
      • gulcia77 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:34
        Hmmm, pomyślmy. Mój jak był na "diecie niełączenia" to jadł: naleśniki z dżemem, płatki z miodem i chleb z żółtym serem. A i jeszcze ogórki kiszone lubił. Ale to trochę mało jak na prawidłowy rozwój, nie uważasz? Za to teraz je mizerię, fasolkę, kapustę kiszoną, marchew, mleko, maślankę, twaróg, szpinak, brokuły, nooo w zasadzie wszystko smile
    • jagienka75 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 13:37
      niejadek nie ruszy NICZEGO i guzik da jego głodzenie.
      nie dasz mu nic? to przez cały dzień może jechać o chlebie i wodzie. i też będzie szczęśliwy.
      mówię to na własnym przykładzie. byłam takim niejadkiem i dla mnie śniadania/obiady/kolacje mogły nie istnieć.
      będąc na dworzu wciąż "zapominałam" o obiadach i nie było siły, która by mnie na niego do domu zaciągnęła.
      wystarczyła mi sucha pajda chleba i herbata/coś do picia.
      gdyby komuś przyszło do głowy mnie głodzić, byłabym szczęśliwa, że mam w końcu święty spokój i nie zawraca głowy jedzeniem.
    • marianna72 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 13:42
      dla mnie tak metoda to zwykla przemoc dlatego jej nie uskuteczniam do nieczego nie prowadzi ,nie rozwiazuje problemow a w przyszlosci moze prowadzic do powaznych zaburzen zywieniowych .
      • lily-evans01 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:48
        No właśnie, nawet dorosły, dysponując własną kasą i czasem, jak pójdzie gdzieś "na miasto" coś zjeść, to nie wybierze z masochizmu tego, czego nie znosi wink.
        Każdy może coś lubić albo i nie.
        A wątek o wekach dotyczył też kosztów i tego, że domowe jedzenie dla małych dzieci będzie jednak zdrowsze niż pizza czy krewetki z knajpy. ynajmniej nie chodziło tu o dogadzanie.
        Ostatnio byłam na wystawie ogrodniczej w Niemczech, za obiad swój i córki zapłąciłam 25 euro. Akurat ona nie jest szczególnie wybredna, ale jakbym miała np. wybulić równowartość 50 zł za pojedynczy obiad i patrzeć, jak mi dzieciak pluje w talerz, to wolałabym dać coś domowego niż wojować o obiady.
        Ze mną tak wojowano w szkole i przedszkolu - bo moja matka gotowała smacznie, babcia jeszcze lepiej i niektóre stołówkowe potrawy, zwłaszcza, kiedy spadła im temperatura, po prostu brzydziły mnie (to było wiele lat temu, standardy żywienia były chyba trochę inne). Jadłam maleńko, nieraz potrafiłam zjeść z całego obiadu 2 łyżki zupy i surówkę.
        Obecnie nie jestem wybredna ani rozpieszczona, jak coś jest świeże, czysto podane, to zjem wszystko oprócz jednej właściwie rzeczy i nie grymaszę.

        A jakbym miała niejadka, to raczej bym po prostu podsuwała nowe potrawy, żeby znał i lubił coraz więcej smaków, niż wmuszała coś na siłę. Ja np. nie znoszę wątroby wieprzowej, nie kupuję, nie robię, nie zjem nigdzie. Dlaczego moje dziecko nie ma prawa też czegoś nie znosić?
    • maggorlo Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:26
      A mnie zastanawia co sie działo z takimi dziećmi 30 i więcej lat temu, kiedy na półkach był ocet, a za ladą brzydka pani. Umierały na anemię?
      I co to jest to SI...?
      • ola Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:33
        nadwrażliwość sensoryczna

        rodzice.net/news/integracja-sensoryczna/
      • iwles Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:50

        nie no, zawsze bylo cos, np. chleb, maslo i koncentrat pomidorowy wink
        Jakoś się przezyło.
        • gulcia77 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 14:54
          Chleb: węglowodany
          Masło: wapń, witaminy A, D, E, K
          Koncentrat: potas, likopen

          Dla dorastającego dziecia wcale niegłupi zapychacz smile
          • iwles Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 15:00

            dlatego jakoś przeżyłam smile

            i chyba coś w genach zostalo, bo to jest ulubione danie mojego syna.
      • gazeta_mi_placi Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 15:35
        Ja byłam takim niejadkiem, na szczęście rodzice nie zmuszali mnie do żarcia, chciałam jadłam, nie chciałam nie jadłam albo zamiast obiadu dostawałam ulubioną kanapkę z masłem i cebulą (posoloną), jak byłam starsza sama ją sobie robiłam. Potrafiłam cały dzień być o chlebie z masłem i dżemem lub z cebulą. Obiad potrafiłam zjeść raz na tydzień.
        W dzieciństwie praktycznie nie chorowałam.
        • iwles Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 15:53

          czyli twoi rodzice robili z toba dokładnie to samo, co i dzis robią inni rodzice swoim niejadkom.
          Czego więc nie rozumiesz ?
          No chyba że wlasnie o to masz żal i pretensje do swoich rodzicow.
          • gazeta_mi_placi Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 16:03
            No nie, nie gotowali na sześć garnków bo każdy woli co innego, a gdyby wszystko miało być pode mnie to w tamtych czasach ciężko by było (moje ulubione danie schabowy z ziemniakami).
            Codziennie by musiał być na obiad schabowy, naleśniki z dżemem i placek ziemniaczany i tak do us...nia big_grin
            • iwles Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 17:32

              a wystarczyło tylko cie przeglodzic, a już wsuwalbyś gotowane żeberka z krupniku.
              • gulcia77 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 17:57
                Iwles, ja byłam kiedyś głodna. Głodna naprawdę, nie po całym dniu, tylko po prostu znalazłam się w sytuacji, w której naprawdę nie miałam na jedzenie nic, ani grosza. Zapewniam Cię, że te żeberka z krupniku byłyby największym rarytasem na świecie...
                • iwles Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 18:14

                  Gulcia, ale ja osobiście żeberka lubię smile
                  chodziło mi o gazetę, który w czasach dziecinstwa nie lubił nic poza schabowym i chlebem z cebulą. Te żeberka to przykład tylko, taki przeciwstawny schaboszczakowi.
                  • gazeta_mi_placi Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 18:22
                    Placki ziemniaczane i naleśniki też.
                    Ale też wtedy nikt się nie ceregielił z jedzeniem, brało się placka w łapę i na pole. Czasem matka jeszcze na schodach wołała żebym wzięła dla koleżanki.
                    Albo zrzucało kanapki z okna jak się mieszkało na wysokim piętrze a bachor zgłodniał.
                    I żadne dziecko nie wydziwiało, że ono z pomidorem nie zje albo z szynką, wpieprzało się to co było.
                    • iwles Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 18:34

                      gubisz się,
                      kilka postow wyżej piszesz, że ty w dziecinstwie tylko chleb z masłem i cebulą, nawet trzy razy dziennie.
                      • gazeta_mi_placi Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 18:56
                        Tak się zdarzało zamiast obiadu, ale jeśli na obiad był schabowy, naleśniki z dżemem lub placki ziemniaczane to jadłam.
                • rhaenyra Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 18:55
                  ile dni nie jadlas ?
                  • gulcia77 Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 18:57
                    Samego niejedzenia, tylko zachlewania wodą było jakieś 8 dni. potem wpadły mi niespodziewanie korki z historii i pierwszą rzeczą , jaką kupiłam były 2 kg ryżu smile
        • mika_p Re: Fenomen niejadków. 08.07.13, 16:00
          > Potrafiłam cały dzień być o chlebie z masłem i dżemem lub z cebulą.
          > Obiad potrafiłam zjeść raz na tydzień.

          Ooooo.... a czemu rodzice cie nie przegłodzili? Raz i drugi nie byłoby kanapki z cebulą/dżemem, to wszystko by było ślicznie zjedzone, co by postawili.

          > Na trzeci, maksymalnie piąty dzień przejdą Ci fanaberie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka