rosapulchra-0
11.07.13, 15:14
Mać moja dziś miała lecieć na miesiąc do Polski. Nie ma znaczenia, że zawiadomiła nas o tym fakcie dość krótko przed odlotem, więc cena biletu w jedną stronę już wcale nie była niska, nie ma również znaczenia, że wiozłam ją na lotnisko po ciężkiej harówie nocnej, a podróż według nawigacji miała wynieść jedną godzinę i dziesięć minut, więc generalnie luzik. Zabrałam ze sobą też średnią córkę, żeby mieć towarzystwo w drodze powrotnej i pewność, że ktoś mnie przypilnuje, gdybym miała idiotyczny zamiar zasnąć za kierownicą.
Podróż na lotnisko, choć malownicza bardzo i do pewnego czasu bardzo przyjemna, w pewnym momencie okazała się po prostu koszmarem. Gdy nawigacja odezwała się słodkim głosem pewnego spikera miejscowego radia, że zostało nam jakieś 19 km do celu i ledwo 38 minut, bo korki, to pomyślałam sobie, że dobrze będzie jeśli mama znajdzie sobie na lotnisku jakichś krajanów, coby się zbyt samotną nie czuć.
Wjechałyśmy do malutkiej miejscowości w odległości kilku kilometrów od dużego miasta, gdy utknęłyśmy w korku. Jeszcze zupełnie nieświadome dywagowałyśmy, że chyba jakiś remont na drodze jest i ruch wahadłowy.. ale prawa okazała sie zdecydowanie bardziej brutalna. To był zwyczajny, codzienny korek, który zajął nam ledwo dwie godziny! Byłoby więcej zmarnowanego czasu, gdyby nie możliwość objazdu, z którego skorzystałam skwapliwie. Czasem słodki głos mojej nawigacji całkowicie spełnia swoje zadanie.
Dojechałyśmy już w sporych nerwach, jakieś 45 minut przed odlotem samolotu.
Babcia poszła z moją średnią córką, która robiła jej za tłumacza. Ja zostałam w samochodzie. Byłam zmęczona, a oczy same mi się zamykały.
Przy nadaniu bagażu jakaś młoda siksa nie zauważyła!, że babcia ma opłacony bagaż dodatkowy i pognała ją do innego okienka, aby dokonała stosownej opłaty za ten bagaż. W innym okienku okazało się, że po 1. opłata została uiszczona on-line
2. jest już za późno, aby nadać bagaż główny!!
No to dzwonią do mnie dziewczęta i się pytają, co robić, odpowiadam - zostawcie bagaż główny, wyślę go do babci kurierem jeśli nie dziś, to jutro. O.K.
Babcia przez sprawdzenie celników przeszła szybko i bezboleśnie. Gdy się już pojawiła przy swojej bramce, to miła pani z Ryanaira powiadomiła ją, że sorry, ale właśnie zamykają i babci już na pokład samolotu nie wpuszczą, pozostałych seściu osób również. I nie miał znaczenia fakt, że do odlotu samolotu pozostało jeszcze sporo czasu. Po prostu pilot postanowił wystartować wcześniej, a ponieważ miał wolny pas i miejsce w przestrzeni podniebnej, to tak po prostu zrobił..
Oprócz mojej matki zostało jeszcze kilka innych osób w dokładnie takiej samej sytuacji.
Jestem bardzo rozczarowana tym, co się dziś stało i zbyt zmęczona, aby się wykłócać z zajadłymi paniami, które za swoją powinność uznały deprecjonować wszystko, co napiszę.
Żal mi mojej matki, bo naprawdę bardzo się cieszyła na ten wyjazd, przeżywała go mocno, a dostała takie kopa, że się zwyczajnie popłakała. I nie tylko, niektóre pani, które również zostały odesłane z kwitkiem, solidarnie wycierały łzy wściekłości, bezsilności i żalu.
Zastanawiam się, co mogę w takiej sytuacji zrobić?
Ale jedno na pewno mogę powiedzieć, a nawet powtórzyć - Ryanair ssie.
Skorzystała z usług tej firmy dwa razy, pierwszy i ostatni,