Dodaj do ulubionych

duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie

11.07.13, 19:30
Poczytajcie sobie komentarze, obczajcie demota:

demotywatory.pl/4167875/Za-moich-czasow
Reklama tabletów lekko durnawa, to swoją drogą - ale jakież to typowe - albo bezwychowanie i zapychanie dzieci tabletami (nie, żebym była wrogiem tabletów w rękach dzieci en masse) - albo cytuję jednego z użytkowników:

"wystarczy raz zlać dzieciaka paskiem, potem tylko pytać gdzie jest pas, jak jest niegrzeczne"

Super.

Chociaż są i nad podziw (ostatecznie to platforma dla gimbazy) mądre głosy, jak np. ten (fragment z wpisu, będącego polemiką z cudownym patentem na wychowanie za pomocą paska):

"Może nie zauważyliście, ale różnica pomiędzy wciśnięciem dziecku tableta, a zlaniem mu tyłka wcale nie jest aż taka duża. Jest to po prostu droga na skróty, szybki sposób by nie musieć trochę się wysilić i wytłumaczyć dziecku życia, by mieć święty spokój w przyszłości."

Co sądzicie o tej reklamie?

Co sądzicie o tym democie?
Obserwuj wątek
    • kietka Re: duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie 11.07.13, 19:36
      dzieci jeszcze u babci, czy juz w domu?

      wiekszej glupoty dawno nie widzialam.
      • hellulah Re: duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie 11.07.13, 19:46
        Lakonicznie smile
        • bi_scotti Re: duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie 11.07.13, 19:52
          Czy designer myslal, ze to bedzie dowcipne? Krece glowa i dalej mi sie to wydaje wybitnie niestosowne ale ja starej daty i paskiem nie bita wiec moze dlatego uncertain
    • iwoniaw Re: duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie 11.07.13, 21:20
      Kiedy pierwszy raz zobaczyłam reklamę z tabletami w tv, to razem z Małżonkiem ryknęliśmy zgodnym śmiechem. Znaczy, zę widocznie jestem potencjalnym targetem i autorowi się koncept udał. wink
      Nie, nie "zapychamy" dzieci tabletami w trasie, ale wyobrażam sobie, że są sytuacje, w których już dzieci lub rodzice (albo i obie strony) dostają do głowy i znalezienie "uspokajacza", nawet mało poprawnego politycznie jak tablet ("kto to widział dziecko przed kompem sadzać, gdy tyle na świecie gier i zabaw edukacyjno-rodzinnych") jest pożądane i niekoniecznie od razu demoralizujące dla młodocianych.
      Zestawienie tej reklamy z paskiem (w domyśle - zamiast starać się nadskakiwać bachorom, zlać dupę i po problemie) jest tym straszniejsze im bardziej serio (a sądząc z podpisu - "za moich czasów" - to jest serio)autor podchodzi do tematu - widać, jak ofiary szybko potrafią przejąć wartości oprawców przy pierwszym wrażeniu, że oni są już po drugiej stronie, coś jak więźniowie, którzy awansowani na "porządkowych" w obozie potrafili się znęcać nad współwięźniami bardziej i z większym zacięciem niż "zawodowi oprawcy".
      • lafiorka2 Re: duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie 11.07.13, 22:07
        demot baaardzo słaby.Ten tekst z pasem to pikuś....Poniżej ktoś napisał,że rodzic(ojciec?) za zrzucenie chrupka na podłogę dziecko za szmaty do podłogi i lizało podłogę do ostatniego okruszka.
        To! jest hardcore dopiero.
      • aneta-skarpeta Re: duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie 11.07.13, 22:38
        mysle, ze kazdy z nas ma takie chwile, że pozwala na cos dzieciom dla swietego spokoju

        a to dluzej sie bawic na podwórku, a to pograc na kompie, a to obejrzec bajkę, a to bawić się w błocie

        tylko po to aby miec w danym momencie chwilę spokoju- i spoko
        • iwoniaw Re: duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie 11.07.13, 22:54
          No i właśnie tak odebrałam tę reklamę - mamy rozwiązanie na twoje chwile desperacji wink
          To, że komuś się alternatywa w postaci zlania pasem pojawia jako skojarzenie, to w sumie smutne i przerażające.
          • hellulah Re: duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie 11.07.13, 23:03
            Przerażających demotów i kwejków jest w melona bez skórki sad

            W komentarzach - ech, to dopiero jest gorsze od samego demota, tyle radosnego poparcia dla bicia. I cały czas (no, z małymi wyjątkami, niektórzy oponowali) ta dychotomia - "wychowanie bezstresowe" i jako jedyna alternatywa, "bicie pasem / no ewentualnie, bicie bez pasa". Ale ale, o czym ja mówię! tę dychotomię znam przecież z ematki, choć trzeba przyznać, że od kilku lat mniej tu entuzjastek "lekkiego bicia".
      • kropkaa Re: duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie 11.07.13, 22:45
        >razem z Małżonkiem ryknęliśmy zgodnym śmiechem.

        A z czyim Ty małżonkiem tym śmiechem ryknęłaś? Jego żona się nie obraziła? wink
        • iwoniaw Re: duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie 11.07.13, 22:56
          Gdyby ktoś ryknął śmiechem równocześnie z Twoim małżonkiem oglądając cokolwiek, to byś się obraziła? Na kogo i o co?
          • kropkaa Re: duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie 11.07.13, 22:58
            Małżonek to określenie raczej cudzego męża. "Swój" to mąż.
            • hellulah Re: duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie 11.07.13, 23:04
              O! z takim rozumieniem się nie spotkałam smile

              (najpopularniejsze - małżonek=bardzo oficjalne / że aż czasami stosowane humorystycznie / określenie męża)
              • asia_i_p Re: duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie 12.07.13, 08:55
                Ale jest prawdziwe. Moja siostra też to gdzieś znalazła, też była zaskoczona.
            • misterni Re: duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie 12.07.13, 00:20
              kropkaa napisała:

              Małżonek to określenie raczej cudzego męża. "Swój" to mąż.

              Raczej, czy na pewno? Możesz wyjaśnić ten pogląd?
              • kammik Re: duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie 12.07.13, 08:42
                poradnia.pwn.pl/lista.php?id=2616
                • misterni Re: duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie 12.07.13, 15:00
                  Dziękuję smile
                  Jednak z odpowiedzi prof Bralczyka nie wynika, że jest to forma niepoprawna, tylko że lepiej jej unikać, bo jest zbyt oficjalna. smile
                  • memphis90 Re: duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie 12.07.13, 15:08
                    O, a ciekawe, czy słowniki nakazują już pisanie "Małżonek" wielką literą... Jak rozumiem to ten sam nurt co "mój Synek" i "On"... uncertain
                • kkokos Re: duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie 13.07.13, 13:29
                  > poradnia.pwn.pl/lista.php?id=2616

                  rany, ludzie, czy wy nie umiecie czytać ze zrozumieniem??????
                  gdzie tu jest napisane, że jak ktoś mówi mąż, ma na myśli swojego, a jak mówi małżonek, ma na myśli cudzego???

                  jeśli idiotkom trzeba przetłumaczyć, to proszę:

                  prawie zawsze mówimy mąż i żona, bo małżonek i małżonka brzmią zbyt oficjalnie, a w sytuacjach codziennych pretensjonalnie. grzecznościowo używamy małżonka i małżonki mając na myśli partnera naszego rozmówcy. li i jedynie. takie trudne do zrozumienia?????
      • hellulah Re: duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie 11.07.13, 22:54
        Nie jestem wrogiem tabletów w łapach dzieci. Nasz świat i ich świat (...oby) to świat nowych mediów i nie ma tu zawracania wody w rzece kijem. Ale wszystko, tak jak z produktami spożywczymi, powinniśmy konsumować w moderacji. Ot tyle.

        Może nieprecyzyjnie się wyraziłam. Reklama pokazuje przerysowane zachowanie w jakimś tam wycinku czasu, tego co się tam dzieje przed i po nie widać. Zachowanie dzieci takie jak na reklamie oraz reakcję rodziców należy moim zdaniem rozpatrywać w szerszym kontekście.

        Dla mnie jednak o wiele pozytywniejszy byłby przekaz - rodzice wspólnie z dziećmi planujący, co można zrobić, aby podróż na wakacje była fajniejsza i spokojniejsza dla wszystkich, czego rezultatem byłby zakup tabletów. Zapobieganie scenom hałaśliwego zachowania, decyzyjność dzieci (nie chodzi mi o to, że dzieci mają decydować o zakupie, choć de facto tak jest smile, ale o decyzyjność dzieci jako wdrażanie ich do odpowiedzialności za swoje zachowanie oraz do szukania rozwiązań sytuacji konfliktowych).

        Coś takiego - rodzina przy stole, każdy rzuca jakiś pomysł, i np. nagle wszyscy skupiają uwagę na reklamie tv o tabletach, robią bingo! czy coś - i tak dalej. Ale rozumiem, no przecież, że taka jaka jest, reklama jest dynamiczniejsza, wyrazistsza, jest także lekko kontrowersyjna i tak dalej.



    • gazeta_mi_placi Re: duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie 11.07.13, 22:18
      Ja miałam bardzo podobne skojarzenia po jednorazowym obejrzeniu tej reklamy. Ktoś musiał mi ukraść ten pomysł z demotem z mojej głowy.
    • aneta-skarpeta Re: duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie 11.07.13, 22:34
      dla mnie problem z dupy, bo jak żyję takich dzieci jak z reklamy nie widziałamsmile

      reklama mnie bawi- ale nie biorę jej na serio

      generalnie problem wyssany z palca, choc bolesne jest ze tak wiele ludzi uważa, że lanie to dobra droga
      • marusia_ogoniok_102 Re: duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie 11.07.13, 22:39
        Że ludzi, to mniejszy problem. Gorszy problem, że to są w większości młodzi ludzie...
    • marusia_ogoniok_102 Re: duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie 11.07.13, 22:38
      Ano, niestety. A co gorsze, takich demotów, kwejków i tak dalej jest coraz więcej, komentarzy też. I coraz bardziej wydaje mi się, że całe "wychowanie bez przemocy" za parę lat pójdzie się bujać i wrócimy do tego, co mieliśmy od jaskiniowców. I być może pójdzie razem z równouprawnieniem kobiet. Losowi dzięki, że wylądowałam może w tym jednym z dwóch-trzech pokoleń, wobec których nie używano regularnie pasa.

      Społeczeństwo, wygląda na to, znowu się radykalizuje, nie tylko pod względem ściśle politycznym. Nie wiem, może to dlatego, że te całe zmiany światopoglądowe za szybko poszły i ludzie się nie przyzwyczajali stopniowo...
    • nangaparbat3 Re: duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie 11.07.13, 23:17
      Uspokajanie dzieci elektronika zaczęlo sie w latach 90., jak ludzie nazwozili magnetowidow z Niemiec. Moim zdaniem im poźniej ten romans z elektronika się zacznie, tym lepiej. Czlowiek potrzebuje najrożniejszych bodźcow, by sie rozwijac - ruchu, przestrzeni, innnych ludzi, uruchomienia wyobraźni, kofliktu i frustracji też - tablet tego nie zastąpi.
      Demot super, strzał w dziesiątke.
      • hellulah Re: duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie 11.07.13, 23:41
        > Demot super, strzał w dziesiątke.

        Eee, serio...?

        No chyba, że tak deskryptywnie, ale mnie tu wonieje preskryptywną mundorścią ludową.

        Co do reszty twojego wpisu, hmm, uspokajanie dzieci książeczkami dla dzieci zaczęło się w gdzieś pod koniec XVIII wieku, jak ludzie nazwozili tych chapbooków z Anglii...

        I tak dalej, i tak dalej.

        Przecież nikt nie każe dzieciom żyć 24 na 24 z paszczą w tablecie - akurat tablet jako rozrywka podczas długiej i nudnej podróży wydaje się być bardzo na miejscu. Tablet czy komputer właśnie jako element życia, być może nawet jego oś, ale to nie oznacza, że wyłącznie tablet i tylko tablet.
        • nangaparbat3 Re: duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie 12.07.13, 00:32
          Dzieci sie uzależniają, bardzo szybko. Znam takie osobiscie, mam do czynienia z takimi w pracy.
          Książeczka to jednak coś innego, inne tempo zmian, obrazki powtarzają się, jedna książeczka - jedna historia, ktos musi czytać , a jak juz dziecko czyta samo, wlącza wyobraźnię. Zupelnie co innego niż dziecko z tabletem czy inna elektroniczną zabawką.
          • marusia_ogoniok_102 Re: duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie 12.07.13, 00:35
            Nanga, zdaje się, że sama reklama i to, co promuje, to jest w tym wątku kwestia zupełnie drugorzędna. Pierwszorzędna to ta, która ukazuje, jak mocne poparcie ma przemoc wobec dzieci - nawet bardzo brutalna (patrz: post o przyduszaniu dzieciaka do podłogi) - wśród ludzi bardzo młodych, starszych ode mnie zaledwie o kilka lat.
            • hellulah Re: duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie 13.07.13, 20:43
              Senk ju, o to mi chodziło.

          • memphis90 Re: duch czynu "Ewy T." wieczny w narodzie 12.07.13, 15:14
            Ja jednak podczas podróży samochodem wolę włączyć dzieciom bajkę lub dać tablet, niż czytać im bajki. Podczas czytania strasznie się rozpraszam, a jak jeszcze obrócę się tyłem, to już w ogole nie mogę kierowac samochodem! big_grin
    • misterni OMG: 12.07.13, 00:28
      Kiedyś, naśladując postać z bajki, jedząc chrupki w kuchni wyrzuciłam teatralnie na podłogę kawałek, który był przypalony. Tata złapał mnie za bluzkę i przydusił do podłogi, dopóki nie wyzbierałam każdego okruszka i nie umyłam jej szmatą. Musiałam zrozumieć, jak ciężko mama pracuje, żeby było w domu czysto. Dziecko, które potknie się o próg biegając po domu zatrzyma się i przejdzie przez niego ostrożnie drugi raz. Przylepianie 'bachora' do ekranu, żeby był spokój to najgorsze, co można mu zrobić, a dzieje się to od coraz młodszego wieku.
      • kietka Re: OMG: 12.07.13, 09:54
        porownywanie tableta z biciem, to chyba jakas pomyłka, nawet nie chce sie tej głupoty komentowac.
        moim zdaniem wiekszą przemocą jest zmuszanie dziecka do "grzecznosci" podczas kikugodzinnej podrozy, kiedy rozpiera je energia, pomimo przystanków, za pomocą tłumaczenia i romowy "o zyciu", jak to ktos tutaj napisał...to jest przemoc emocjonalna i ta spokojnie mozna porownac do lania pasem. nie widze rozniecy miedzy laniem ,a wysyłaniem dzieic na karne jezyki, czy nakładanie innych, bardzo odczuwalnych, acz nie pozostawijacych na ciele sladów, kar. gdzie tutaj ratowanie sie tabletem w czaie podrozy, kiedy dzieci i tak sa podekscytowane, ze nie moga usiedziec...to moim zdaniem bardzo dobre rozwiazanie w tej sytuacji...rodzice maja chwile spokoju, a dzieci bez szkody zajma sie pol godziny grami...
        rodzice padajacy na ryja ze zmeczenia, bez pomocy babci i innej niani nie beda mieli czasu zajmowac sie takimi bzdetami, jak wymyslanie porownanie tableta z pasem...głupota nawiedzonych mamusiek...
        wszystko jest dla ludzi, gry na tablecie tez, w reklamie nie ma mowy o tym ile te dzieci korzystaja z tego tableta, moze 15 min....a potem rozmawiaj sobie o zyciu z rodzicami....
    • minor.revisions to jest gra słów IMO 12.07.13, 14:40
      nie ma takiego zwrotu jak "paski uspokajające", nie ma też - per analogiam - czegoś takiego, jak "tablety uspokajające", są zaś "tabletki uspokajające", przeciez tu chodzi o popularną (nawet wśród niektórych ematek*) terapię dla dzieci nadpopudliwych "za moich czasów to sie leczyło pasem na dupę". Ktoś sobie wykombinował, że tablet to taka duza tabletka i wymyślił wielowarstwowy dżouk.

      *), tak, ja wiem, ematka by raczej zamknęła takei dziecko samo w klasie lub odizolowała je w jakiś inny sposób, ale od pasa ją powstrzymuje tylko poczucie obciachu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka