Dodaj do ulubionych

Jak zawalczyć o to, co moje?

16.07.13, 12:05
Mieszkam z trójką dzieci i mężem w mieszkaniu własnościowym (kredyt hipoteczny), dwupokojowym - 50 m. Moja mama mieszka sama w trzypokojowym, 70 m, co ważne również moim (zapisał mi je dziadek). I stąd moje pytanie - mama nie garnie się by zaproponować zamianę, stać ją nawet, by sobie coś kupiła. Jak mam ją zapytać, czy poinformować, że chcę tam zamieszkać? Obydwa mieszkania blisko siebie, centrum miasta. Argument o utracie kontaktu ze znajomymi odpada, bo ona nie ma znajomych, a nawet jeśli to przecież byśmy się odwiedzały.
Obserwuj wątek
    • ichi51e2 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:10
      Zapytaj sie koze matki czy by sie nie zamienila? Albo powiedz ze myslicie o przerowadzce do wiekszego mieszkania. Wiesz nie kaDemu przyjdzie so glowy ze ma sie wynosic z domu rodZinnego bo corce ciasno
    • mirmunn Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:12
      mama nie garnie się
      > by zaproponować zamianę, stać ją nawet, by sobie coś kupiła. Jak mam ją zapytać
      > , czy poinformować, że chcę tam zamieszkać?

      Normalnie. Buzią. W końcu to Twoje mieszkanie. Jej też powinno być wygodniej w mniejszym, jeśli strzeli focha- mniejsze wynająć ludziom, niech zarabia na ratę kredytu a ona- jeśli ja stać, niech sobie kupi. Albo wynająć jej.

      • przystanek_tramwajowy Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:19
        A jaki jest stan prawny tego większego mieszkania? Sprawa spadkowa była?
        • mytka82 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:24
          Notarialnie na mnie zapisane
          • kura28 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 20:07
            Zachowek jej sie nie należał?
            • przystanek_tramwajowy Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 20:12
              Ale komu?
      • mytka82 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:26
        . Jej też powinno być wygodniej w
        > mniejszym, jeśli strzeli focha- mniejsze wynająć ludziom, niech zarabia na ratę
        > kredytu a ona- jeśli ja stać, niech sobie kupi

        No tak by było najlepiej, obawiam się jednak wielkiego focha i juz mam stresa na myśl o tych wszystkich kłótniach. Spróbuje z nia pogadać, ale skoro sama nie proponuje, tzn. czekam mnie ciężka przeprawa wink
        • mirmunn Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:31
          Ale o co chodzi? Mieszka w twoim mieszkaniu, bo jak rozumiem, najpierw kupiliście mniejsze, potem dostałaś drugie w spadku. Czynszu najmu, jak rozumiem,od niej nie bierzesz, kredyt za drugie grzecznie spłacacie.
          Jaki foch? Grzecznie komunikujesz, że masz taką i taka propozycję, jeśli foch, to wynajmujesz ludziom, albo naliczasz jej czynsz. O
          stro, ale zakładam, że jest osobą "trudną " i roszczeniową, bo w normalnym przypadku problem i foch by nie zaistniał- a zamiana byłaby nawet dla mamy korzystna- nowsze mieszkanie, mniejsze opłaty, blisko.
          • gazeta_mi_placi Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:24
            Dziadek jeszcze dycha i może zmienić zapis na swoją córkę jak dowie się, że wnuczka chce wyrzucić matkę z mieszkania.
            • mytka82 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 14:10

              > Dziadek jeszcze dycha i może zmienić zapis na swoją córkę jak dowie się, że wnu
              > czka chce wyrzucić matkę z mieszkania.

              Nie ma takiej opcji, dziadek w stanie agonalnym
              • gazeta_mi_placi Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 14:41
                No to chwała Bogu big_grin (sad )
          • tonik777 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 17.07.13, 10:02
            Bezczelność niektórych nie zna granic. Żeby własną matkę wyrzucać z rodzinnego mieszkania. Jak dla mnie chamstwo. Można porozmawiać, ale żeby tak ostro to już przesada.
    • volta2 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:18
      możesz zrobić matce niespodziankę i sprowadzić się z rodziną do tych 70 metrów i zapytać, czy zamierza wybrać sobie któryś pokój czy wybyć do opuszczonego przez ciebie 50 metrowego?

      a na poważnie - to chyba rozmowa z marchewką w tle, czyli mama bierze 50 metrów ale robicie jej to mieszknie na tip top i przy przeprowadzce nie kiwa kobita palcem.
      albo 50 metrów i kupujecie jej fajne autko coby mogła do koleżanek przyjeżdżać sama kiedy chce. albo coś w tym stylu co jej odpowiadałoby.

      jak się sama nie garnie to widać, że wizją przeprowadzki zachwycona nie będzie. więc trzeba jej wizję poprawić.
      ewentualnie uczciwe byłoby dopłacić jej różnicę w metrażu wg cennika rynkowego, tylko do tego to akurat matki już byś nie potrzebowała.
      • mirmunn Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:25
        Ale za co ma dopłacać, przepraszam, jeśli OBA mieszkania są jej (tak wynika z pierwszego postu)?
        Jedno- 50 m- kupili na kredyt z męzem, drugie-70 m- zapisał jej dziadek.
        • mytka82 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:27
          Dokłądnie, obydwa są moje. remontu jej nie zrobię, ani auta nie kupię bez przesady. Ale przyznacie, że sytuacja jest dziwna sad
          • kk345 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:38
            > Ale przyznacie, że sytuacja jest dziwna sad

            Dziwne to jest to, ze nie pogadasz z własną matką jak z człowiekiem, pytając, co sądzi o zamianie mieszkań..
          • attiya Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:17
            ano dziwna
            wyrzuc matkę pod most, wtedy będzie wszystko twoje
          • basiastel Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:44
            Dziwna, mama sama powinna dostrzec, że sytuacja nieprawidłowa i zaproponować, by coś z tym zrobić. No może nie oczekiwałabym, by sobie coś kupiła, bo pieniądze jako zabezpieczenie na starość są jej potrzebne, ale w ramach posiadanych aktywów należałoby dokonać jakiś przetasowań. Musisz wyjść z inicjatywą rozmowy, dowiesz się, co mama na to i może rozwiązanie się znajdzie.
        • volta2 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:42
          dopłacać ma za grzeczne przeprowadznie

          jeśli nie zechce matka sama po dobroci córki się przeprowadzić - to córkę czeka prawdopodobnie ostra jazda, bo co - wyrzucać matkę? ok
          ale jak?
          ma tam zapewne meldunek, opłaty pewnie wnosi?
          czyli sprawa oprze się o sąd(czas) - ten zasądzi eksmisję, ale jeszcze ją trzeba przeprowadzić(czas), i przeprowadzić skutecznie(kolejny czas)

          a można za niewielką w sumie kwotę uniknąć tego wszystkiego.

          inna sprawa co to za osoba, skoro jej własny ojciec pominął w udziale mieszkaniowym a i córka też planuje postąpić bezwzględnie(imho). musiała sobie kobita nagrabić u rodziny, chętnie dowiedziałabym się co zmalowała.
          • marychna31 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:45
            > inna sprawa co to za osoba, skoro jej własny ojciec pominął w udziale mieszkani
            > owym a i córka też planuje postąpić bezwzględnie(imho). musiała sobie kobita na
            > grabić u rodziny, chętnie dowiedziałabym się co zmalowała.
            A czemu myślisz, ze ojciec? Moze teść.
            • olena.s Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:48
              Bo teść nie rozdysponowywałby majątku tak, by dziedziczyło jedno (obce) dziecko, a nie drugie (obce) dziecko.
            • kk345 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:48
              > A czemu myślisz, ze ojciec? Moze teść.

              Bo umie czytać ze zrozumieniem?
        • edelstein Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 16:13

          Nie jest,dziadek poki co zyje,als w agonii wiec kogo tam to obchodzi.

          “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
          Autorem powyzszego zdania jest M.
      • claudel6 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:38
        volta Ty to masz zawsze takie rozwiązania ofiary. cierpiętnicze. żeby wszystkim wokól dobrze robic swoim kosztem.
        • volta2 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:47
          nie zauważyłam ale musze nad tym pomyśleć.

          no, mnie się wydaje, że 20 tysi czy nawet 30 dać matce na auto czy remont to niewielka suma, ale może mnie się to wydaje właśnie(to 4-5 metrów mieszkania stąd taka chęć do dorzucenia) - inna sprawa, że cały czas myślałam, ze matka jakieś prawa do tego mieszkania ma
    • nihiru Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:25
      > by zaproponować zamianę, stać ją nawet, by sobie coś kupiła. Jak mam ją zapytać
      > , czy poinformować, że chcę tam zamieszkać?

      Z całą pewnością nie poinformować!
      Zapytać się grzecznie "czy nie zastanawiała się mama nad zamianą mieszkań?"
      ------------------------------------------------------
      forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
      • przystanek_tramwajowy Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:29
        A czy mama nie ma przypadkiem zagwarantowanego w tym akcie notarialnym prawa do mieszkania dożywotnia? I czy w ogóle była jakaś sprawa spadkowa po śmierci dziadkowa? To mieszkanie wchodzi do masy spadkowej i matka, jeśli nie dostała nic, może domagać się zachowku. Z doświadczenia na tym forum wiem, że rzadko sprawy wyglądają tak, jak to zostaje przedstawione w wątku założycielskim. big_grin
        • mytka82 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:34
          Nie ma dożywocia. Jest zapisane na mnie. Dziadek miał dwie córki, nie chciał, by po jego śmierci ta druga coś dostała, więc postanowił zapisać je na mnie. Mama tam nie ma dożywocia, jestem pewna.
          • kk345 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:39
            Ale intencją dziadka nie było chyba wyrzucenie z mieszkania Twojej matki?
            • mytka82 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:42
              Intencją dziadka było, by siostrze mamy nic się należało po jego śmierci. Żeby mama nie musiała jej spłacać.
              • kochamruskieileniwe Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:52

                Sprawa może sie okazać skomplikowana.... bo druga córka dziadka może się domagać zachowku, o ile nie było wydziedziczenia. A wydziedziczyć wcale nie jest tak łatwo. Muszą byc spełnione określone warunki.
                • ivaz Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 17.07.13, 08:26
                  Zachowek jest tylko przy dziedziczeniu testamentowym, jak nie ma testamentu nie ma zachowku, miałam taka sutuację dziadek przepisał mieszkanie w darowiżne mojemu bratu, nie zostawił testamentu i o żadnym zachowku nie było mowy.
                  • przystanek_tramwajowy Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 17.07.13, 08:30
                    ...chyba, że przedmiotem zachowku mają być wcześniej uczynione darowizny na rzecz innych spadkobierców ustawowych, które udaremniły pozostałym spadkobiercom otrzymanie schedy po spadkodawcy. Wtedy osobom pominiętym zachowek się należy. Ha, ha, ha!
              • olena.s Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:58
                Czyli intencja dziadka była taka, by ocalić schedę dla jednej z córek i jej potomków.
                A ty jej tę schedę chcesz zabrać.
                • przystanek_tramwajowy Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:01
                  A mówiłam, że jest drugie dno. Dziadek zapisał wnuczce, ale ustnie zostało ustalone, że to taka lipa, żeby matka nie musiała się z siostrą dzielić. A tu wnuczka nogami przebiera i jak tylko dziadunio oczy zamknie, to chce matkę z mieszkania wyrzucić. Tak to jest się na coś umawiać z rodziną. big_grin
                  • volta2 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:04
                    dlatego od razu proponowałam zamianę z marchewką w tle.

                    to co ma autorka to tylko jest formalnością - a jakaś moralność jeszcze obowiązuje, czy jest trakotwane jako frajerstwo?
                  • mytka82 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:07
                    . A tu wnucz
                    > ka nogami przebiera i jak tylko dziadunio oczy zamknie, to chce matkę z mieszka
                    > nia wyrzucić.

                    Obrażasz mnie. To, kiedy dziadek umrze nie ma żadnego znaczenia dla sprawy przecież. W momencie jak to załatwiali miałam ze 20 lat. teraz 30 i trójkę dzieci. Nie mogłam wiedzieć, że życie tak mi się ułoży.
                    • olena.s Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:13
                      Ale dostałaś to mieszkanie z pewnych podowów, nie po to, żeby nim swobodnie dysponować, tylko po to, żeby matka miała spokój. I chcesz tę ustną umowę uwalić, bo tak ci wygodniej.
                      Jakbym była twoją matką, to po takim numerze chyba bym nią być przestała.
                      Dlaczego nie porozmawiasz z matką uczciwie? Że ci ciasno, rodzina duża, i może by sie zamieniła?
                      A jeżeli ona nie zechce, to podejmij w swoim sumieniu decyzję, czy masz moralne prawo do wykorzystania prawa i wyautowania matki z tego, co dziadek jej przeznaczył czy nie masz.
                      • gazeta_mi_placi Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:27
                        Dokładnie, jak się człowiek takich rzeczy naczyta to odniechciewa mu się tej całej zabawy w rozmnażanie.
                    • basiastel Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 14:00
                      To dziadek jeszcze żyje? A akt notarialny to testament, nie darowizna? Jeśli tak, to mieszkanie jeszcze nie jest Twoje i nigdy może twoim nie być. Jest dziadka. Zresztą nawet gdyby to była darowizna, to ustawowi spadkobiercy mogą od Ciebie żądać spłaty zachówku.
                      • arwena_11 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 16:24
                        pod warunkiem, ze darowizna miała miejsce do 10 lat przed śmiercią. Jeżeli te magiczne 10 lat minęło to już się nie liczy do masy spadkowej
                  • nihiru Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:09
                    no niby tak, ale z drugiej strony córka nie chce przecież wyrzucać matki na bruk, tylko zamienić mieszkania. transakcja powinna być korzystna dla obu stron, bo samotnej osobie 50 m2 w zupełności wystarczy, a 3-osobowej rodzinie nie za bardzo.

                    ja bym w ten sposób załatwiała sprawę. jeśli mama nie chce - to trudno, zaciskamy zęby, ale nie nalegamy.
                    z całą pewnością nie zgłaszałabym pretensji że "coś mi się należy", a taki smrodek od Mytki - niestety - zalatuje.
                    ------------------------------------------------------
                    forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
                    • ichi51e2 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 15:11
                      Matka w sumie powinna sie cieszyc ze corcia nie planuje obu mieszkan sprzedac i kupic jednego wiekszego - gdzie od biedy znajdzie jej jakas komorke (albo i nie)
                      Podobal mi sie pomysl z autkiem i remontem
              • basiastel Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:50
                Czyli ją wydziedziczył? Bo jeśli nie, to sprawa nie jest taka ewidentna. Było postępowanie sądowe, czy tylko masz akt notarialny i uważasz, że to wystarczy? Testament dziadka można podważyć, jeśli są osoby dziedziczące ustawowo.
                • przystanek_tramwajowy Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:53
                  No i dlatego tak jej zależy, żeby się wprowadzić za życia dziadka, bo potem różnie może być. A matki z trójką dzieci w tym kraju nawet wybuch bomby nie ruszy, nawet jak nie ma prawa do mieszkania.
                  • noname2002 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 16:25
                    A matki z trójką dzieci w tym kraju nawet wybuch bomby nie ruszy,
                    > nawet jak nie ma prawa do mieszkania

                    Bzdura.
                • gazeta_mi_placi Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 14:43
                  Wydziedziczyć w Polsce dziecko jest niezwykle trudno zatem raczej owa ciotka wydziedziczona nie jest.
                  • jowita771 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 18:07
                    Ale jeśli minęło 10 lat od darowizny (a coś koło tego minęło, jak pisała autorka), to ciotka obejdzie się smakiem, bo mieszkanie nie wchodzi do masy spadkowej.
                    • przystanek_tramwajowy Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 18:09
                      jowita771 napisał:

                      > Ale jeśli minęło 10 lat od darowizny (a coś koło tego minęło, jak pisała autork
                      > a), to ciotka obejdzie się smakiem, bo mieszkanie nie wchodzi do masy spadkowej

                      O ja pier...u! Kolejna wielka znawczyni prawa! Kobieto, ten termin nie dotyczy spadkobierców ustawowych. Pisało to już kilka osób w tym wątku.
          • attiya Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:18
            ale matce należy się po śmierci ojca zachowek
            spłaciłaś ją? gdzie matka wcześniej mieszkała? kto wcześniej to mieszkanie utrzymywał?
            bardzo mnie dziwi, jak ludzie dostają coś w spadku i nagle zaczynają się rządzić
            nie dorobią się czegoś, nie kupią za własny kesz tylko dostaną za free
            • mytka82 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 14:10
              > ale matce należy się po śmierci ojca zachowek
              > spłaciłaś ją
              Noż kuśwa, piszę, że dziadek żyje. Opłaty ponoszę ja w obydwu mieszkaniach (50m i 70)
              • przystanek_tramwajowy Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 14:11
                Jakoś nie wierzę, że z dobroci tzw. serca płacisz czynsz za mamusię. big_grin
                • mytka82 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 14:43
                  przystanek_tramwajowy napisał:

                  > Jakoś nie wierzę, że z dobroci tzw. serca płacisz czynsz za mamusię. big_grin
                  >
                  Ano widzisz. Gdy zaczęłam zarabiać pieniądze, jakieś 5 lat temu, stwierdziła, że skoro to moje mieszkanie, to ja płace czynsz a ona media
                  • claudel6 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 15:04
                    no ale skoro tak 0 to znaczy że matka sama zrzuciła na Ciebie własność tego mieszkania. i możesz nim rozporządzać swobodnie. powiedz mamie, że skoro wg niej płacisz czynsz, bo to Twoje mieszkanie, to chcesz zrobić podmiankę.
                  • allatatevi1 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 18:03
                    To jesteś samodzielna dopiero od 5-ciu lat a już trójki dzieci się dorobiłaś - niezły z ciebie speedy gonzales.
                    Swoją droga dość długo siedziałaś na garnuszku rodziców, bo z nicka wnioskuję że masz już 31 lat, większość ludzi w Twoim wieku to już od jakiś 10-12 lat zarabia pieniądze.
                    • loola_kr Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 19:23
                      jak ktoś studiuje i kończy studia w wieku 24-25 lat nie ma możliwości pracować od 19-20-go roku życia.
              • attiya Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 14:36
                zaraz okaże sie, że jeszcze kasę matce na życie dajesz suspicious
                • mytka82 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 14:44
                  No bez przesady ;P
          • allatatevi1 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 17:46
            Wiesz piszesz, że dziadek jest w stanie agonalnym i niedługo umrze.

            Takie zapisanie na ciebie mieszkania można baaaardzo łatwo podważyć po śmierci dziadka - prawowitymi spadkobiercami dziadka są jego 2 córki - dopiero jak one się zrzekną swojego spadku, to jako spadkobiercy wchodzą wnuki.

            Mam nadzieję że Twoja mama po prostu nie zrzeknie się praw do połowy spadku, a wtedy Ty swoim aktem notarialnym będziesz mogła sobie najwyżej podetrzeć doopę.
            Polska to na szczęście nie Stany Zjednoczone - testamenty i darowizny mają znikome znaczenie, liczy się prawo spadkowe - a wedle prawa spadkowego dopóki Twoja matka żyje, ty z majątku dziadka nie dostaniesz nic.

            Poza tym pamiętaj, że od darowizn istnieje zachówek - Twoje rodzeństwo może Cię zawsze pociągnąć do spłaty zachówku od darowanego Ci mieszkania - a Ty będziesz musiała ich spłacić i zostaną Ci resztki.

            Lubię patrzeć jak takie jak Ty się miotają - zero znajomości prawa i kompletna wtopa.
        • lolinka2 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:35
          Nie wchodzi do masy spadkowej, o ile dziadek zapisał je odpowiednio długo przed śmiercią.
          • przystanek_tramwajowy Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:41
            To nie ma znaczenia w przypadku spadkobierców ustawowych. Ważniejsza jest tu data śmierci - jeśli więcej niż 3 lata to faktycznie ewentualni spadkobiercy się spóźnili. Ale mój niezawodny nos mi podpowiada, że autorka postu nie ujawniła wszystkich faktów i sprawa wygląda trochę inaczej. smile
            • kochamruskieileniwe Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:54


              a nie 10 lat?
              • przystanek_tramwajowy Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:56
                10 lat tylko w przypadku darowizn na rzecz innych osób niż spadkobiercy ustawowi.
          • allatatevi1 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 17:48
            Ten 10-letni termin zachówku obowiązuje tylko w przypadku osób trzecich.

            W przypadku prawowitych spadkobierców, takich jak matka autorki wątku, ten przepis nie ma zastosowania i nie ma żadnych terminów.
        • mytka82 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:37
          Dziadek jeszcze żyje. Od kilku lat w hospicjum.
        • mirmunn Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:40
          No skoro zapisane notarialnie, to dziadek musiał sporządzić testament.
          Co do zachowku, to mogą się go domagać dzieci pominięte przy zapisie (np 2 dzieci dostało, trzecie nie), ale w tym przypadku wszystko dostała wnuczka, więc nie wiem, czy to w tej sytuacji działa.
          Jeśli mama jest roszczeniowa i kłótliwa, nie szczypałabym się.
          Przecież dziewczyna, właścicielka obu lokali, boi się nawet jej o to zapytać- to wiele o mamie mówi. Gdyby wszystko było ok, odbyłaby się normalna rozmowa i ustalono by wszystko wspólnie, bez szkody dla nikogo.
          Podejrzewam, że problem tkwi w tym, ze mieszkaniaedziadek zapisał wnuczce, nie własnej córce (czyli matce). Musiał mieć powód. Gdyby matka miała dożywocie, autorka by o tym wiedziała (może rzeczywiście nie napisała)- każdy akt notarialny musi być odczytany przez sporządzającego go notariusza w obecności wszystkich, których on dotyczy.
          • mirmunn Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:43
            A, wyjaśnienie pojawiło się, kiedy pisałam- czyli pewnie darowizna.
            No to matka nie ma nic do gadania, darowiznę nawet trudniej "odkręcić" niż podważyć testament i raczej robi to darczyńca- jeśli udowodni "rażącą niewdzięczność" obdarowanego.
            • mytka82 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:47
              Tu naprawdę nie ma nic więcej - dziadek podarował mi mieszkanie. to był nawet pomysł mamy. Pewnie jej do głowy nie przyszło, że będę chciała tam zamieszkać, ale owszem chcę. No i czeka mnie rozmowa, a fakt , że po narodzinach trzeciego dziecka nie powiedziała - słuchajcie zamieńmy się, świadczy, że będzie z tym problem. Z mamą mam dobre relacje. Jak na razie ;PPP
              • mirmunn Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:50
                No wiesz, w tej sytuacji- jeśli do tej pory wszystko ok, może niepotrzebnie się boisz? Z wcześniejszych zapisów o "fochu", "awanturze" wynikało co innego.
                Może po prostu nie wpadło jej to do głowy? Moim zdaniem logiczne byłoby, gdybyście to Wy zaczęli na ten temat rozmawiać, nie ona.
                Nie martw się na wyrost, po prostu pogadaj.
              • nihiru Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:54
                czyli mama może potraktować sytuację tak, że wnuczka dostała mieszkanie od dziadka tylko formalnie, ze względu na ciotkę, a teraz chce wykorzystać sytuację i wyrzucić ją z jej mieszkania.
                faktycznie, rozmowa musi być bardzo dyplomatycznie przeprowadzona.

                ------------------------------------------------------
                forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
                • volta2 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:01
                  czyli siostrę własną matka autorki chciała wycyckać a teraz sama będzie zrobiona w trąbę

                  jakoś nie żal mi takich ludzi...

                  a jak dziadek jeszcze żyje - to darowiznę może cofnąć? czy nie za bardzo?
                  • nihiru Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:04
                    > czyli siostrę własną matka autorki chciała wycyckać a teraz sama będzie zrobion
                    > a w trąbę

                    ale to dziadek chciał obdarować tylko jedną córkę...

                    > a jak dziadek jeszcze żyje - to darowiznę może cofnąć? czy nie za bardzo?
                    w przypadku darowizny nieruchomości, darowiznę można cofnąć nie później niż rok od daty aktu notarialnego.
                    • volta2 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:06
                      ale siostra się na to zgodziła.

                      mam nadzieję nie wychować synów tak, by jeden za plecami drugiego był w stanie zrobić takie świństwo.
                      stąd nie żal mi matki autorki, nie autorki - ona tylko zbiera pokłosie tych układów, nie że kreuje
                      • mytka82 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:10
                        mam nadzieję nie wychować synów tak, by jeden za plecami drugiego był w stanie
                        > zrobić takie świństwo.

                        Powiem Ci, że ja nauczona takimi sytuacjami będę robić wszystko, by moje dzieci były wobec siebie fair
                        • przystanek_tramwajowy Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:14
                          Sorry, ale jak zamierzasz wychować synów tak, by byli wobec siebie fair, jeśli wobec rodzonej matki chcesz się okazać {...}. Przecież zdajesz sobie sprawę, że ta darowizna ze strony dziadka nigdy nie zakładała, że faktycznie przejmiesz za życia matki mieszkanie. To po prostu był wybieg prawny przeciw drugiej córce. A to, ile masz dzieci nie ma tu nic do rzeczy. Bo co? Z jednym dzieckiem musimy być uczciwi, ale przy trójce już mamy prawo zachować się jak ostatnia {...}
                          • mytka82 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:20
                            Przecież zdajesz sobie sprawę, że ta darowizna ze strony dziadka nigdy nie zakładała, że faktycznie przejmiesz za życia matki mieszkanie.

                            Hmmmm, no ale też nie zakładała, że nie będę chciała przejąć.
                            • olena.s Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:23
                              Pewnie do głowy rodzinie nie przyszło, że możesz chcieć obalić tę ustną umowę. Wiec się przed tobą nie zabezpieczyli, naiwniacy.
                              • allatatevi1 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 17:59
                                Naiwniacy, ale na szczęście świetnie chronienie przez polskie prawo spadkowe smile
                                Tym aktem notarialnym autorka może sobie doopę podetrzeć.
                                Wg prawa spadkowego mieszkanie należy się jak psu buda córkom dziadka - każdej po połowie.
                                Dopiero jeśli one się zrzekną na rozprawie spadkowej to jako spadkobiercy wchodzą wnuki.
                                Ale ciocia autorki chyba nie jest taką kretynką żeby zrzec się swojej połowy mieszkania.

                                Polska to na szczęście nie Stany Zjednoczone i wszystkie te śmieszne testamenty i notarialne darowizny to śmieszne, nic nie warte papiereczki w porównaniu do polskiego prawa spadkowego które murem stoi za prawowitymi spadkobierczyniami czyli ciocią i matką autorki.
                                • ichi51e2 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 18:22
                                  Dziadek w sumie mogl jej sprzedac - nawet za normalna cene. Kasy by sie nigdy nie przelalo a w sadzie by sie mowilo "dziadek stary chory kto wie co z kasa zrobil? Chcial w gotowce to dalam moze przegral moze do wisly wrzucil?
                                  • allatatevi1 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 18:38
                                    buahahahha

                                    Czasy kiedy Polska była dzikim zachodem i trzecim światem minęły 20 lat temu.
                                    Ciekawe w jaki sposób osoba obdarowana chciałaby "po cichu" wprowadzić taką ilość gotówki do obiegu?
                                    No ale jak ktoś lubi mieć bliskie kontakty z komórkami zajmującymi się przeciwdziałaniem praniu pieniędzy... jego sprawa.
                                  • przystanek_tramwajowy Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 18:40
                                    Dziadek nie chciał płacić podatku od sprzedanego mieszkania. Urząd Skarbowy raczej nie kupiłby tłumaczenia, że nie ma na podatek bo przepił.
                                    • ichi51e2 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 19:22
                                      Ale to by wyszlo juz po smierci - nieboszczyka chyba US nie bedzie scigal?
                                      • przystanek_tramwajowy Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 19:26
                                        Urząd Skarbowy działa u nas perfekcyjnie (jak rzadko co) - upomina się o swoje zawsze, gdy wybije godzina płacenia. W tym przypadku 5 lat od sprzedaży mieszkania. A 5 lat temu dziadek żył. Gdyby zaś nie - po jego śmierci długi płacą spadkobiercy.
                                • totorotot Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 17.07.13, 00:39

                                  > Polska to na szczęście nie Stany
                                  Zjednoczone i wszystkie te
                                  śmieszne testamenty
                                  > i notarialne darowizny to
                                  śmieszne, nic nie warte
                                  papiereczki w porównaniu do
                                  > polskiego prawa spadkowego
                                  które murem stoi za prawowitymi
                                  spadkobierczyniami c
                                  > zyli ciocią i matką autorki.

                                  Jezu, co za brednie.
                                • pammella Bzdura 17.07.13, 11:13
                                  Dziadek podarował wnuczce mieszkanie prawdopodobnie bez zaliczania na schedę spadkową. To wyklucza zaliczenie tego mieszkania w przypadku wystąpienia z roszczeniem o zachowek przez córki dziadka. Mogą żądać zachowku ale z innego majątku. Poza tym dziadek w momencie darowizny był w pełni władz umysłowych, a teraz po 10 latach to jest raczej niepodważalne. Darowiznę można odwołać w ciągu 2 lat od dokonania i to w wyjątkowych przypadkach, np rażąca niewdzięczność.
                                  Umowa dożywocia to inna umowa niż darowizna.
                                  W darowiźnie jednak mógł się znaleźć zapis dożywotniej służebności mieszkania dla matki obdarowanej wnuczki. Jak dziadek chciał zabezpieczyć córkę to tak powinno być. Stąd pewnie niechęć matki do płacenia czynszu bo jest pewna że jej nie wyrzuci. Służebność taką można znieść za odpowiednim wynagrodzeniem (najlepiej u notariusza bo może być to obciążenie wpisane do księgi wieczystej), sugerowanym już przez niektóre forumki, (kaska + autko).
                                  Jeśli autorka wątku ma wypis tej umowy darowizny to powinna zerknąć czy jest tam służebność mieszkania. Jeśli nie ma, to mając wzgląd na ustne życzenia dziadka co do losu swojej córki oraz na poprawne stosunki z matką, dogadywałabym się z matką ws. zamiany.
                                  • przystanek_tramwajowy Re: Bzdura 17.07.13, 11:21
                                    Droga Pamelo! Nic nie wiesz o polskim prawie spadkowym. Poczytaj sobie cały wątek, to może się czegoś nauczysz.
                                    • pammella Re: Bzdura 17.07.13, 11:51
                                      Przystanek chyba się zagalopowałaś...
                                      To co napisałaś: "1. 10 lat to termin, który obowiązuje tylko w przypadku darowizny na rzecz osób nie dziedziczących z mocy ustawy. A autorka i jej matka jak najbardziej z mocy ustawy dziedziczą, więc ta darowizna do masy spadkowej wejdzie. Chyba, że matka i ciotka nie upomną się o spadek przez 3 lata od śmierci ojca. - teraz termin roszczenia z tyt zachowku przedawnia sie z upływem 7 lat począwszy od terminu wymagalności.
                                      2. Według polskiego prawa nie można ot tak sobie wydziedziczyć dziecka. Trzeba to zrobić testamentem i jeszcze bardzo dobrze uzasadnić. "- on nie wydziedziczył, tylko pominął darowiznę dokonana na wnuczkę z zaliczenia na schedę spadkową. zachowek przysługuje ole od innego majątku.
                            • przystanek_tramwajowy Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:24
                              Z każdym postem jawisz mi się, jako coraz bardziej obrzydliwa i pazerna osoba. I ten tytuł wątku: Jak zawalczyć o to, co moje? Otóż wcale nie twoje. Masakra! No, ale chyba wszyscy w tej rodzinie jesteście siebie warci. Dziadek z córką knuli przeciw drugiej córce, wnuczka teraz knuje przeciw matce. Ciekawe, co wymyślą twoi synowie, jak dorosną. Ja bym się na twoim miejscu już zaczęła bać.
                            • kk345 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:25
                              OJP.. coś czuję, ze matka może się już zacząć pakować...
                            • anomalia_pogodowa81 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:53
                              Tym jednym zdaniem sprawiłaś, że straciłam do ciebie cały szacunek.
                              Czy ty w ogóle widzisz, jak wygląda twoje rozumowanie...? Nie czujesz, że jest chociaż trochę cwaniackie i nie w porządku?
                            • allatatevi1 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 17:52
                              No właśnie, jest jeszcze Twoja ciocia - ona z łatwością może podważyć tą darowiznę i mieszkanie stanie się w połowie jej a w połowie Twojej matki.
                        • olena.s Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:21
                          No to początek masz raczej kiepski.
                      • dziennik-niecodziennik Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 16:05
                        > ale siostra się na to zgodziła.

                        moze były powody?...
              • attiya Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:21
                no i mamy "klu" programu
                matka pewnie nawet nie pisnęłaby o zapisaniu tobie mieszkania - w końcu zawsze dziedziczą w pierwszej kolejności małżonkowie, dzieci, potem wnuki - gdyby wiedziała, że za rok, dwa zechcesz matkę wyrzucić z mieszkania - w którym pewnie szmat czasu spędziła
              • attiya Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:22
                a to trzeba było wpierw dorobić się duuuuużego mieszkania, potem radośnie rozmnażać się
                i czuję przez skórę, ze i mąz pewnie mieszka w nie swoim
                ale uważaj, można jeszcze wszystko w sądzie odkręcić
              • basiastel Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 14:04
                Dlatego ja, mimo, że bardzo kocham moją córcię, nie zrobiłam aktu darowizny, tylko testament.
            • przystanek_tramwajowy Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 12:52
              Darowizna wchodzi jak najbardziej do masy spadkowej. Wystarczy, że matka po śmierci dziadka założy sprawę i uzyska prawo do zachowku. Podobnie jak jej siostra. Nie można dziecka ot, tak sobie pozbawić spadku bez bardzo ważnej przyczyny, wyszczególnionej w testamencie. A tak swoją drogą - dziadek żyje a rodzina już się handryczy o spadek. Niezła patologia.
              • mytka82 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:04
                Ej, no spokojnie. z patologią mi tu wyjeżdżasz. Dziadek żyje, jest w hospicjum. Do domu już nie wróci sad nie chcę matki wyrzucić na ulicę, ale zaproponować zamianę. A to, że moja matka z siostrą się nie dogadują, to nie moja wina. Siostra mieszka daleko. Co chwilę opisujecie swoje historie rodzinne i każdy ma na koncie różne "kwiatki"
                • gazeta_mi_placi Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:23
                  Zamianę na gorsze.
                  • claudel6 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 15:07
                    nie na gorsze - na dostosowane do jej stanu osobowego. naprawde samotnej osobie do szczęścia potrzebne 3 pokoje? no jeśli tak, to niech zacznie płacić czynsz.
              • ivaz Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 17.07.13, 08:55
                o ile dziedek sporządzi testament

                Zachowek - forma ochrony interesów osób najbliższych spadkodawcy, którym przysługuje roszczenie względem spadkobierców powołanych do dziedziczenia o zapłatę określonej sumy pieniężnej zwanej zachowkiem. Obowiązek ten powstaje w chwili śmierci spadkodawcy i należy do długów spadkowych. Ratio legis polega tu na wyjściu z założenia, że każdy człowiek w razie śmierci ma moralny obowiązek pozostawienia choćby części majątku swym najbliższym, a może się zdarzyć, że spadkodawca sporządzając testament pominie takie osoby. Zachowek zabezpiecza interesy osób najbliższych pominiętych przez spadkodawcę w testamencie

                Jak nie ma testamentu, nie ma zachowku.
                • przystanek_tramwajowy Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 17.07.13, 09:00
                  ivaz napisała:

                  > o ile dziedek sporządzi testament

                  Nie, o ile... (i tu to, co napisałam wcześniej).
          • edelstein Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 16:30

            Nie,nie,nie.Dziadek zapisal jej mieszkanie za zgoda mamy,by druga corka dziadka nie dostala nix.Teraz coreczka chce matke wy...ac.Dziadek zyje,als jest w hospicjum,podejrzewam,ze nie bylby zachwycony gdyby dowiedzial sie o planach wnuczki.
            “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
            Autorem powyzszego zdania jest M.
      • bri Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:11
        > Z całą pewnością nie poinformować!
        > Zapytać się grzecznie "czy nie zastanawiała się mama nad zamianą mieszkań?"

        Moim zdaniem trzeba powiedzieć wprost: Mamo, jak wiesz mam troje dzieci i jest nam za ciasno w małym mieszkaniu, tymczasem ty mieszkasz sama na 70 metrach. Ponieważ oba mieszkanie należą do mnie chciałabym, żebyśmy się zamieniły. Co Ty na to?
        • gazeta_mi_placi Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:22
          A ja na to, że idę do prawnika bo po dziadku w pierwszym rzędzie dziedziczą dzieci, potem zaś wnukowie i cała reszta. A jak dziecko chce się pozbyć rodzonej matki z mieszkania niech się trochę poużera z prawnikami.
          • bri Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:28
            Nawet jeśli taka miałaby być odpowiedź to przynajmniej wiadomo już wtedy na czym się stoi. To jest zaleta komunikowania się wprost.


          • megdelle Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 17.07.13, 07:14
            A ja na to, że niech mama opłaca sama czynsz, my musimy zbierać na większe mieszkanie. Głowę daję, że padnie odpowiedź "przecież to Twoje mieszkanie".
    • jagienka75 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:03
      a dlaczego chcesz "walczyć"?
      zapytaj mamę, co sądzi o zamianie mieszkań. Wy na większe, ona na mniejsze.
    • poppy_pi Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:04
      Pogadaj z mamą normalnie, szczególnie, że jak piszesz macie dobre relacje. Może niepotrzebnie się boisz tej rozmowy.
    • joana.mz Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:06
      Nie przyszło by mi do głowy wypraszać mamę z mieszkania. Skoro masz opory by jej to zaproponować w normalnej ludzkiej rozmowie to coś jest nie halo.
      Nie zapominaj, że mieszkanie obecnie jest Twoją własnością, ale o zachowek może walczyć ciocia o ile nie też mama (po śmierci dziadka).
    • attiya Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:11
      a gdzie matka mieszkała wcześniej? i nie ma ona przypadkiem dożywocia w tym mieszkaniu?
      • gazeta_mi_placi Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:20
        I co z tego nawet jak ma dożywocie? Niech zatem szybciej zbiera się z tego świata aby zrobić miejsce ukochanej córeczce.
    • lafiorka2 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:15
      a nie możesz z nią normalnie usiąść i porozmawiać o tym?
      • przystanek_tramwajowy Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:17
        Coś mi się wydaje, że właśnie już rozmawiała i rozmowa nie przeszła po jej myśli.
    • lady-z-gaga Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:17
      Dostałas te darowiznę tylko na papierze, bo dziadek chciał wycyckać jedną córkę ze spadku. Na pewno nikt nie obiecywał Ci, że natychmiast tam się wprowadzisz. Jestes obrzydliwie pazerna.
      • mytka82 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:23
        Na pewno nikt nie obiecywał Ci, że natychmiast tam się wprowadzisz.
        > Jestes obrzydliwie pazerna.

        Ale jakie natychmiast? Darowizna była 10 lat temu.
    • gazeta_mi_placi Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:19
      Ilekroć jak już już mam zdecydować się na rozród trafia się taki wąteczek jak ten gdzie rodzona córka chce matkę wyrzucić z mieszkania bądź naliczać jak obcej osobie z ogłoszenia czynsz za wynajem.
      To jednak nie, dziękuję za taką imprezę jak mam się dochować takiego "cuda" jak autorka wątku indifferent
    • mytka82 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:22
      O rany, ludzie. Żadnej rozmowy jeszcze nie było. Za to dowiedziałam się, że jestem pazerna, patologią, chcę wyrzucić matkę na zbity pysk, jestem roszczeniowa i zachowuję się niemoralnie. Dzięki emamy smile
      • attiya Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:27
        no i nie mogę się z tobą niezgodzić suspicious
      • nihiru Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:37
        no, trudno się dziwić takim komentarzom, skoro mówisz o "walczeniu o swoje" a z opisu sytuacji wynika, że to "Twoje" to tylko na papierze i psim swędem dostałaś.

        powtarzam - rozmówić się z mamą nt zamiany mieszkań - owszem, ale tylko na zasadzie dobrowolności i obopólnej korzyści, a nie "bo to moje".
        ------------------------------------------------------
        forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
        • przystanek_tramwajowy Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:39
          I pewnie się jeszcze zarzekała, że ona nigdy się o to nie upomni. Nie, no skąd. big_grin
          • mytka82 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:43
            I pewnie się jeszcze zarzekała, że ona nigdy się o to nie upomni. Nie, no skąd.
            > big_grin
            Kto? ja? Czemu mówisz w 3 osobie? Miałam 20 lat, powtarzam. Sytuacja była mi zupełnie obojętna
            • basiastel Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 14:16
              Ale to jest dzielenie skóry na niedzwiedziu. Jeśli dziadek nie wydziedziczył swoich córek, to po jego śmierci mogą się domagać zachówku, bo jak ktoś już wcześniej napisał, darowizna wchodzi do masy spadkowej. Z mamą się musisz dogadać, wykazała dużo dobrej woli i chciała, by mieszkanie było Twoje, musisz się zachować wobec niej w porządku. Co do ciotki, to jeśli nie jest wydziedziczona, to będziesz musiała ją spłacić. To "zawalczyć o swoje" i sugestia, że mama mogłaby sobie kupić mieszkanie jest jednak niefajne.
              • lauren6 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 15:34
                Matka wykazała dobrą wolę, żeby wydziedziczyć siostrę i nie musieć jej spłacać. Tylko tyle. Ja tu nie widzę miłości do córki, która musi płacić za nią czynsz i skoro sama nie wyszła z propozycją odciążenia jej finansowego lub lokalowego.
                Póki co to ja sympatii do tej matki nie czuję i nie wiem dlaczego autorka miałaby mieć skrupuły by zamienić się z nią na mieszkania (zamienić, a nie jak niektóre tu insynuują: okraść z ojcowizny czy wywalić na bruk).
                W grę wchodzą warunki rozwoju trójki dzieci, więc sorry dla mnie jest to ważniejsze od komfortu psychicznego i dodatkowych 20 metrów kwadratowych samotnej starszej pani.
                • gazeta_mi_placi Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 16:05
                  Chcesz dodatkowe 20 metrów to na nie zapracuj tongue_out
                • edelstein Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 16:44

                  Nie Ma przymusu mnizenia sie Jak kroliki,aborcja i antykoncepcja istnirja.
                  Autorka dostala za darowizne wylacznie po to by siostra matki nie dostala nic.Nikt nie przypuszczal,ze corunia okaze sie pazerna i zechce wykorzystac ten fakt.To mieszkanie tylko na papierzr nalezy do autorki,umowa ustna byla Inna.W dodatku dziadek zyje.

                  “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
                  Autorem powyzszego zdania jest M.
                  • lauren6 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 17:13
                    edelstein napisała:

                    >
                    > Nie Ma przymusu mnizenia sie Jak kroliki,aborcja i antykoncepcja istnirja.

                    No jasne, najlepiej niech wrzuci dzieciaki do worka, kamień do środka i do rzeki z nimi, taka późna aborcja. Czemu mnie to nie dziwi, że takie mądrości wypisuje forumowa wielbicielka Hitlera?

                    Udani w tej rodzinie są wszyscy po kolei: dziadek kombinujący jak wydziedziczyć córkę, druga córka która woli zrzec się praw do mieszkania niż spłacić siostrę, ciotka którąś z jakiegoś powodu ojciec chce wyciąć ze swojego życia i dziedziczenia po nim. Ich rodzina, ich problemy, nie mój cyrk nie moje małpy.
                    W tym wszystkim jest trójka małoletnich dzieci, które jeszcze nikogo nie zdążyły skrzywdzić, wydziedziczyć, zerwać kontakty rodzinne i inne takie. Zasługują na jak najlepsze warunki rozwoju, które będą miały oczywiście w większym lokalu.
                    Powinnością matki jest im te lepsze warunki rozwoju zapewnić, a nie zastanawiać się: a może trzeba było się wyskrobać?
                    • gazeta_mi_placi Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 17:16
                      Hmmm....
                      Jak bym miała trzypokojowe mieszkanie też bym musiała się go zrzec na rzecz jakiejś rodzinki z trojgiem albo pięciorgiem dzieci bo sami gnieżdżą się w kawalerce, a na wujka Władka mnie samej trzypokojowe mieszkanie?
                      Może jak za czasów PRL-u przymusowe zakwaterowywanie rodzin z dziećmi do mieszkań gdzie na jednego mieszkańca przypada więcej metrów niż "mu się należy"?
                      I mówią, że młodzi nie tęsknią za PRL-em big_grin big_grin
                      • lauren6 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 17:49
                        Musiałaś przeoczyć fakt, że autorka jest właścicielką obu mieszkań.
                        • przystanek_tramwajowy Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 17:56
                          Na razie może i jest - ale jak zdenerwuje matkę a ciotka się dołoży, to będzie miała co najwyżej kawałek z tych dziadkowych 70 m. A jak dzieci potrzebują dodatkowego metrażu, to niech się o to postara ich tatuś. Dzieci potrafił zrobić, to niech teraz na te dzieci zarobi.
                          • lauren6 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 18:00
                            To sprzeda własne, dołoży pieniądze z tego kawałka dziadkowego i kupi 70 metrów gdzie indziej. Matka zostanie bez dachu nad głową, z pieniędzmi za kawałek mieszkania. Już widzę jak idzie na takie rozwiązanie.
                            • przystanek_tramwajowy Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 18:05
                              Jak nam napisała autorka - jej matkę stać, żeby sobie kupić inne mieszkanie. Jak chcesz się wypowiadać, to czytaj wątek. A autorka może nie dostać nawet grosza z tych 70 m, jeśli ciotka umiejętnie podważy darowiznę - np. udowodni, że została dokonana w złej wierze. Ma na to 3 lata od śmierci ojca. A jak autorka postu wkurzy matkę, to będzie w sądzie zeznawać przeciw niej. Jednym słowem - niezła kupa. big_grin
                              • lauren6 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 18:16
                                Tym bardziej: niezła babcia, którą stać na własne mieszkanie, ale woli sępić na córce i odmawiać wnukom prawa do mieszkania w lepszych warunkach. Dalej baw się w adwokata diabła.
                                • przystanek_tramwajowy Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 18:21
                                  O dzieci mają zadbać rodzice. Wkurza mnie takie gadanie, że jak babcia ma to musi oddać, bo biedne kruszynki się gniotą na 50 m. A do kogo autorka postu pójdzie, jak sobie machnie jeszcze 3 albo 4 słodkie bobaski i 70 m też będzie za mało? A stosunki z matką autorka postu ma chyba mocno nieciekawe, jeśli boi się choćby z taką propozycją wystąpić.
                          • gazeta_mi_placi Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 18:33
                            Tatuś? Czekaj, czekaj, a jaki metraż mają teściowie? Może by ich wykurzyć jak metraż odpowiednio wielki mają?
                    • dziennik-niecodziennik Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 17:21
                      > Udani w tej rodzinie są wszyscy po kolei: dziadek kombinujący jak wydziedziczyć
                      > córkę, druga córka która woli zrzec się praw do mieszkania niż spłacić siostrę
                      > , ciotka którąś z jakiegoś powodu ojciec chce wyciąć ze swojego życia i dziedzi
                      > czenia po nim.

                      ale co tu widzisz strasznie dziwnego?
                      u nas jest podobna sytuacja - moja babcia ma dwie córki. moja mama i ogólnie my zajmujemy się babcią, robimy zakupy, opłacamy mieszkanie i media, wozimy po lekarzach, zapewniamy rozrywki, leczenie i pielęgnację (co przy osobie z kłopotami w poruszaniem się nie jest łatwizną). koszty idą z naszych kieszeni.
                      ciotka i jej córka babcię olewają totalnie. do kosztów nie dokładają się w ogole, ba! - nawet sie w ogole nie interesują. od chyba 10 lat nie zadzwoniły do babci z życzeniami na Dzien babci, urodziny czy dowolne święta. o odwiedzinach nie wspominam.
                      babcia swoje mieszkanie zapisała notarialnie dla mnie. osobiscie uwazam ze słusznie jak najbardziej, w koncu to my ponosimy wszelkie koszty związane z utrzymaniem tegoż mieszkania. gdyby ciotka - no, juz nie mowie żeby sie dokładała, ale gdyby się chociaz interesowała babcią - nie zgodziłabym się. ale tak?...
                      jak wiec widzisz wystarczy jedna osoba w rodzinie postępujaca nie fair. niekoneicznie wszyscy musza być pokręceni.
                      • lauren6 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 17:57
                        Historie o tym jak to zła rodzina zrywa całkowicie kontakt z dobrą babcią to możesz sobie między bajki złożyć. Wina w 99% przypadków leży gdzieś po środku, a ten 1% jest bardzo ewidentny gdy chodzi o przemoc, alkoholizm, totalne stoczenie się członka rodziny. Szczególnie, że piszesz z perspektywy osoby, która jakby nie było, zyskuje na konflikcie babci z ciotką, więc nie masz prawa być w tej sprawie obiektywna. Każdy w podobnej sytuacji uważa, że jego racja jest najważniejsza.
                        • dziennik-niecodziennik Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 20:14
                          piszę jak jest. wina zapewne leży po obu stronach ale jeszcze jest współmierność czynów. nie wiem co musialaby mi zrobić mama żebym miala na najmarniej 10 lat ją olać i nie przejmowac sie niczym, chocby mi brat sygnalizował że z babcią jest źle, że szpital, że coś tam. na pewno nie to co babcia "zrobiła" ciotce. a wiem co, bo bylam przy tym.
                          czy zyskam - tak, na pewno w jakis sposób "zyskam". natomiast czy zyskam słusznie? czy nalezy mi się to za długie lata opieki nad babcią? czy ten zysk nalezy sie również mojej ciotce, ktora ma to wszystko w nosie, a koszty i uciążliwosc opieki z zadowoleniem przerzucila na innych? tak nie tylko prawnie, ale tez moralnie?...
                          zresztą - obym nei zyskała jeszcze bardzo, bardzo długo smile
                          • przystanek_tramwajowy Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 20:15
                            Kobieto! Upiłaś się? Jaka babcia?
                            • dziennik-niecodziennik Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 20:31
                              o swojej piszę sytuacji piszę, tak?...
                    • edelstein Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 17:52

                      Jaka blyskotliwa odpowiedz,az po oczach Wali.
                      Obowiazkiem matki jest zapewnic dobre warunki,als nie kosztem wlasnej matki.Od jutra ide krasc w koncu moim obowiazkiem jest zapewnic warunki synowi,a inni Maja wiecej,wiec im nie ubedzie.Niech zgadne jestes rownie pazerna i za 20metrow poslalabys czlonka rodziny na tamten swiat.

                      “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
                      Autorem powyzszego zdania jest M.
                      • lauren6 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 18:03
                        edelstein napisała:

                        > Niech zgadne jestes rownie pazerna i za 20metrow
                        > poslalabys czlonka rodziny na tamten swiat.

                        Nie mierz mnie swoją miarą.

                        > Obowiazkiem matki jest zapewnic dobre warunki,als nie kosztem wlasnej matki.

                        Prawa nie złamie, bo oba mieszkania jej. Żaden sąd nie posadzi jej za znęcanie się nad matką, bo zamiast w mieszkaniu 3-pokojowym będzie musiała mieszkać w 2-pokojowym. Dramatyczna historia, normalnie Ikonowicza poślij i anarchistów, by bronili tego 70 metrowego mieszkania.
                        • edelstein Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 19:19

                          Moja?
                          To nie ja bronie autorki.

                          Oba mieszkania nie sa jej,jedno na kredyt,drugie od dziadka,ktoey poki ci jeszcze zyje i w momencie smierci zarowno matka autorki Jak i ciotka Beda miala prawo so zachowku.Dziadek moze w miedzyczasie zmienic zdanie,to,ze przy w hospicjum nie znaczy,ze jest roslina.
                          Ty tego nie pojmiesz,znam takie sepy Jak ty czy autorka,dziela skore na niedzwiedziu.
              • arwena_11 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 16:40
                Ale dał darowiznę. Pytanie czy minęło od tego momentu owe magiczne 10 lat. Jezeli minęło to nawet jeżeli darowizna jest na spadkobiercę ustawowego, to nie należy sie zachowek.
                Minimum 10 lat wstecz od śmierci dziadka
                • allatatevi1 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 18:14
                  Prawo do zachówku przedawnia się po 10 latach w stosunku do osób trzecich.
                  W przypadku prawowitych spadkobierców ten termin nie ma zastosowania, nia ma żadnego terminu, może minąć nawet 30 lat i prawo do zachówku nadal obowiązuje.
                  • gazeta_mi_placi Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 18:29
                    Upps nał.
      • lady-z-gaga Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 13:45
        Gdyby nie konflikt z ciotką, miałabys co najwyżej prawo do połowy mieszkania i to po smierci mamy. Więc jestes pazerna, bo próbujesz wykorzystać pogmatwaną sytuację rodzinną, ktora uczyniła Cię prawną wlascicielką. Jednak moralnego prawa do rodzinnej własności - póki co- nie masz, bo Twoja mama nadal żyje. Wzmianka o tym, ze ona mogłaby sobie kupic inne mieszkanie jest całkiem poniżej krytyki.
        • mytka82 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 14:15
          Opłacam czynsz w tym mieszkaniu, w którym mieszka mama. Mieszkanie jest moje jak trzeba płacić, ale mieszkać już w nim to nie?
          • przystanek_tramwajowy Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 14:16
            Nadal ci nie wierzę. Halo! Czy na forum ktoś wierzy w dobre serduszko autorki wątku. Nie widzę, nie słyszę. big_grin
            • gazeta_mi_placi Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 14:40
              Ona w miejsce serduszka ma skarbonkę big_grin
            • hanna_sty Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 17.07.13, 08:07
              Ja nie wierzę. Ktoś kto spłaca kredyt bardzo rzadko opłaca czynsz w mieszkaniu osoby, którą stać na to ( a stać, bo wedle słów autorki mogłaby kupic sobie mieszkanie).
          • volta2 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 14:57
            i jako nieświadoma niczego 20 latka wzięłaś na siebie ciężar utrzymania mieszkania które dziadek ci ofiarował?

            odważniacha z ciebie, nie ma co.
            • mytka82 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 15:00
              A gdzie ja coś takiego napisałam?
              • volta2 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 15:10
                piszesz, że 10 lat temu dostałaś darowiznę
                i że wnosisz opłaty za mamusię

                z orientacji wynikałoby że masz bliżej 30 niż 40 ale mogę się mylić.

                to od kiedy płacisz za mamę?
                • mytka82 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 15:13
                  volta2 napisała:

                  > piszesz, że 10 lat temu dostałaś darowiznę
                  > i że wnosisz opłaty za mamusię

                  Piszę również, że opłacam czynsz od kiedy poszłam do pracy, czyli mając 25 lat, czyli ok. 5 lat po otrzymaniu darowizny.
                  • volta2 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 15:17
                    no popatrz, nigdzie na taką wypowiedź nie trafiłam a raczej czytałam posty sumiennie.

                    i mama nie miała nic przeciwko temu byś pierwsze wypłaty już przeznaczała na to mieszkanie?
                  • attiya Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 16:24
                    czyli wcześniej to matka płaciła za twoje mieszkanie?
          • claudel6 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 15:10
            porozmawiaj z mamą na temat zamiany, ale nie z pozycji siły. jeśli sie nie zgodzi, przestań płacić czynsz, oczywiście uprzedzając mamę, że to jest teraz jej obowiązek.
      • kanna Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 17:26
        Żadnej rozmowy jeszcze nie było.

        Dlaczego??
        • przystanek_tramwajowy Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 17:35
          1. 10 lat to termin, który obowiązuje tylko w przypadku darowizny na rzecz osób nie dziedziczących z mocy ustawy. A autorka i jej matka jak najbardziej z mocy ustawy dziedziczą, więc ta darowizna do masy spadkowej wejdzie. Chyba, że matka i ciotka nie upomną się o spadek przez 3 lata od śmierci ojca.
          2. Według polskiego prawa nie można ot tak sobie wydziedziczyć dziecka. Trzeba to zrobić testamentem i jeszcze bardzo dobrze uzasadnić.
          • przystanek_tramwajowy Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 17:39
            A tak w ogóle to sądzę, że autorka pochwaliła się komuś, jaka to cwana, bo ma 2 mieszkania a ten ktoś powiedział jej dokładnie to co my - że wała ma a nie 2 mieszkania. I teraz za wszelką cenę chce się wprowadzić do mieszkania matki zanim dziadek umrze i ruszy machina spadkowa.
            • volta2 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 17:49
              jakbym miała 3 dzieci i zaledwie dwa pokoje to też bym za wszelką cenę chciała mieć 70 metrów. tu nie trzeba nic nikomu udowadniać,

              dziewczynie większy metraż jest potrzebny, pytanie, jakim sposobem go uzyska?
              ten który jest dla niej najprostszy jest taki tylko pozornie.
              nie odpowiedziała nam na żadne pytanie, co zrobi jak matka się nie zgodzi, tak po prostu?
              • allatatevi1 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 18:17
                Dziewczynie?
                Autorka wątku ma 31 lat - dziewczyną to ona była dekadę temu.
                • gazeta_mi_placi Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 18:28
                  Wg słownika do 28 roku życia.
          • pammella Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 17.07.13, 11:44
            art. 1039 kodeksu cywilnego pozwala zwolnić darowiznę od obowiązku zaliczenia jej na schedę spadkową
            • przystanek_tramwajowy Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 17.07.13, 11:48
              Wow! Znasz cały jeden artykuł kodeksu cywilnego? Musisz być profesorem albo nawet ministrem sprawiedliwości!
              • pammella Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 17.07.13, 12:14
                No to załóżmy że tym ministrem, a ty kim jesteś?
      • lafiorka2 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 21:57
        mytka82 napisała:

        > O rany, ludzie. Żadnej rozmowy jeszcze nie było. Za to dowiedziałam się, że jes
        > tem pazerna, patologią, chcę wyrzucić matkę na zbity pysk, jestem roszczeniowa
        > i zachowuję się niemoralnie. Dzięki emamy smile

        a to ematka prawdziwa.Ona ci zaraz zrobi "risercz" życia big_grin
    • basiastel Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 15:27
      Myślę, że po śmierci dziadka możecie na spokojnie się zastanowić co dalej. Sporo będzie zależało od stanowiska ciotki, bo jeśli wystąpi o zachówek, to będziesz musiała ją spłacić ( mama też ma prawo, ale zakładam, że nie zażąda, skoro chciała, by mieszkanie było Twoje ). Na razie sytuacja jest dla Ciebie obciążająca, jeśli płacisz za 2 mieszkania i mama to powinna zrozumieć. Dla mnie to wszystko jakieś takie dziwne, bo jeśli mama ma normalne dochody, to nie powinna oczekiwać, że będziesz finansowała mieszkanie, które zajmuje, zwłaszcza, że masz 3 dzieci. Jeśli upierałaby się przy takim układzie, to mieszkanie można sprzedać i kupić jej mniejsze. Wygląda to tak, jakby mama zafundowała sobie odwróconą hipotekę.
      • volta2 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 15:37
        nikt nie wierzy że dziewczę płaci za matkę - to na potrzeby wątku urodziły się tak nagle te płatności.

        znasz matkę, która by obciążyła córkę czynszem zaraz po znalezieniu pracy(dorzutką do czynszu to i owszem), pewnie jeszcze w sytuacji gdy dziadek tam mieszkał i z jego renty mogły iść opłaty? tym bardziej że córcia wzięła kredyt hipoteczny. to nie jest możliwe, psychologicznie niewykolnalne w polskiej kulturze.
        z tego co pisze autorka - relacje do tej pory między dziadzią, mamą i nią były normalne, stąd też takie nie inne zapisy.

        zaraz się okaże że i dziadzio od 10 lat leży w hospicjumsmile
        • gazeta_mi_placi Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 16:04
          Dokładnie, zwłaszcza że miała jeszcze dzieci na utrzymaniu.

          >nikt nie wierzy że dziewczę płaci za matkę - to na potrzeby wątku urodziły się tak nagle te płatności.

          Tak płatności mogą ewentualnie wyglądać na papierze, znajomej emerytce czasem biegałam robić opłaty w spółdzielni (mieszkanie miało oficjalnie innego właściciela, kogoś z rodziny, ona tam mogła mieszkać i płaciła czynsz ze swoich), emerytka nazywała się powiedzmy Kowalska, a na książeczce spółdzielczej (płaciłam z jej pieniędzy) figurowała powiedzmy Malinowska (czyli oficjalna właścicielka). Zatem na papierze wyglądało to tak, że niby płaciła Malinowska co oczywiście nie pokrywało się z rzeczywistością.
    • dziennik-niecodziennik Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 16:16
      a normalnie nie da się zapytac? "Mamo, moze sie zamienimy na mieszkania, nam by sie przydało większe, a Tobie łatwiej bedzie ogarnąc mniejsze?" itd?...
    • mynia_pynia Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 16:30
      "Mamo, musimy się wymienić mieszkaniami do końca roku.
      Nam już nie starcza 50m2. Zrób listę co chcesz zabrać do nowego mieszkania, bo trzeba będzie racjonalnie rozplanować przestrzeń oraz przeprowadzkę."
      • gazeta_mi_placi Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 16:46
        Po czymś takim nie zdziwiłabym się gdyby matka pozwała córkę o zachówek lub podważyła testament/darowiznę.
      • edelstein Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 16:53

        Zalozmy,ze ty kase na auto ale zapisujecie na ojca,bo wtedy ubezpieczenie tansze.Po dwoch latach ojciec stwierdza,ze on je che.Jest to fair?
        • gazeta_mi_placi Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 17:17
          Taka córka to chodząca reklama ruchów działających na rzecz aborcji big_grin
      • allatatevi1 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 18:21
        a mama autorki na to:
        "takiego wała." a jeszcze lepiej zrobi jak wystąpi o zachówek.
        Bo to że ciocia wystąpi o zachówek to raczej jasne i oczywiste.

        Autorka wątku najlepiej zrobi jak nie będzie "fikać"
    • allatatevi1 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 17:31
      O swoje nie trzeba walczyć, swoje się po prostu ma... walczyć to trzeba jak się chce wyrwać coś nieswojego, tak jak teraz ty.
      Nawet jeśli dziadek zapisał Ci to mieszkanie, to tak naprawdę goowno możesz.
      Taki zapis Twoja mama może bardzo łatwo podważyć - według prawa - ona i jej rodzeństwo są prawowitymi spadkobiercami i dopiero jak oni zrzekną się spadku, to Ty i rodzeństwo i Twoje kuzynostwo możecie stać się spadkobiercami.

      Radzę Ci - nie wkoorwiaj matki...
      Jak bym była na miejscu twojej matki i dowiedziała się jakie masz niecne zamiary - to bym tak wszystko załatwiła ze swoim rodzeństwem, że nawet po śmierci twojej matki, ty dostałabyś tylko kawalątek tego mieszkania - podzieliłabym się mieszkaniem ze swoim rodzeństwem i wtedy po śmierci twojej matki i jej rodzeństwa musiałabyś się podzielić nim ze swoim rodzeństwem i kuzynostwem.


      • bi_scotti Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 18:00
        Co jest niecnego w propozycji zamiany dla jednej (!!!) kobiety mieszkania 70m na mieszkanie 50m? Nie przesadzajmy, ta corka jej nie wysyla do ciemnej komorki 2mx2m bez okna!
        Mytka, nie bardzo rozumiem dlaczego az tak sie stresujesz ta rozmowa z mama - siadasz, mowisz, ze sie chcesz zamienic, bo jest to jak najbardziej logiczne, ze wiecej osob mieszka w wiekszym mieszkaniu szczegolnie jesli uklady wlasnosciowe sa jakie sa. Mama Ci powie co sadzi na ten temat a jesli nie bedzie chciala sie zamienic to przynajmniej poznasz argumenty "dlaczego nie" i bedziesz mogla z nimi dyskutowac. Zamiast sie tu dawac obijac na forum. Jak slowo daje, w czym problem po prostu z mama porozmawiac, szczegolnie jesli piszesz, ze masz z nia dobre uklady.
        • volta2 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 18:11
          bi w polskiej tradycji to jest hasło o nieprzesadzaniu starych drzew bardzo na czasie.

          nieliczne starsze pokolenie potrafi się zdobyć na taki gest, a wszelkie zakusy młodych są okrzyknięte "wyrzuceniem matki z mieszkania"

          jeszcze nie są gotowi na rozwiązania z Europy czy ameryki, gdzie metraż dostosowuje się do potrzeb i kosztów. wystarczy poczytać, ile dziewczyn tu na forum dorzuca się rodzicom do leków, bo inaczej na czynsz ich nie stać, ale zamiana na mniejsze nie wchodzi w grę.
          oczywiście - sprawa do wytłumaczenia jasna - tyle wysiłku i lat oczekiwania na lokum swoje zrobiły(no i najczęściej jest to majątek całego życia)

          już widzę rozdziawioną minę i wielkie gały moich teściów gdy idzie do nich mąż i pyta po co im 100 metrów dla 2 osób skoro nas jest 4 w znacznie mniejszym mieszkaniu i czy nie chcieliby się zamienić? albo by zerwali z nim kontakty albo uznali to za żart rokusmile
          • allatatevi1 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 18:31
            I słusznie bo to jest żart roku.
            Jak ktoś chce się mnożyć na potęgę to niech najpierw zapewni warunki mieszkaniowe sobie i potomstwu.
            Ktoś ma przewracać do góry nogami swoje życie, wyprowadzać sie z mieszkania które lubi tylko dlatego że jej latorośl myśli c-pą zamiast głową.
            Nie jej dzieci, nie jej problem - ona już swoje odchowała i łatwo jej nie było bo z wątku wynika że autorka siedziała na garnuszku mamusi do 26. roku życia.
            Ledwo się starsza pani uwolniła od takie zaradnej inaczej i samodzielnej inaczej córuni to teraz ma ponosić konsekwencję że "dorosła" córeczka jedyne co potrafiła to mnożyć się na potęgę - nie myśląc czy ją na to stać i czy ma warunki do wychowania potomstwa.
            • mytka82 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 19:06
              Kurczę, post jak post, temat może trochę niefortunny. Ale to jak mnie atakujecie, obrażacie, czepiacie się wszystkiego, co niezwiązane a tematem - ile mam dzieci, w jakim odstępie czasu urodzone, kiedy podjęłam pierwszą pracę, co robi mój mąż. Ludzie, ogarnijcie się, wyciszcie emocje, jakieś straszne toksyny się z was wylewają. Straszne to i smutne. Naobrażaliście mnie za wszystkie czasy. Niektórzy spokojnie podają możliwośći rozwiązania problemu, inni od razu przechodzą do ataku.
              • zuzi.1 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 19:16
                po prostu porozmawiaj z matką na ten temat, powiedz jej dlaczego tak Ci na tym zależy i poproś ją czy nie mogłaby się z Wami zamienic, gdyby jednak stanowczo odmówiła, ja bym jej nie naciskała, tylko mieszkałabym w swoim 50 metrowym m. Może uda Wam się dogadac. W końcu 50 m na 1 osobę, to jest naprawdę ok, obijac się mam o sciany nie będzie wink ale może w tym obecnym mieszkaniu jest cos na czym jej zalezy
              • kotobala Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 17.07.13, 00:19
                mytka82 napisała:

                > Kurczę, post jak post, temat może trochę niefortunny. Ale to jak mnie atakujeci
                > e, obrażacie, czepiacie się wszystkiego, co niezwiązane a tematem - ile mam dzi
                > eci, w jakim odstępie czasu urodzone, kiedy podjęłam pierwszą pracę, co robi mó
                > j mąż. Ludzie, ogarnijcie się, wyciszcie emocje, jakieś straszne toksyny się z
                > was wylewają. Straszne to i smutne. Naobrażaliście mnie za wszystkie czasy. Ni
                > ektórzy spokojnie podają możliwośći rozwiązania problemu, inni od razu przechod
                > zą do ataku.

                Kochana, to jest e matka. Tutaj każda jest idealna, ma idealną rodzinę, idealną pracę(którą kocha i się spełnia), idealnego męża. I tak się zastanawiam: skąd Im się ten jad sączy... Skoro są idealni...???


                Kobieto nie pytaj na forum, bo tu Ci same bzdury(idealne hehe) poradzą. Spytaj przyjaciółki, nawet sąsiadki, a nie jakiegoś tworu co sam sobie przeczy.
          • bi_scotti Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 19:16
            volta2 napisała:

            > bi w polskiej tradycji to jest hasło o nieprzesadzaniu starych drzew bardzo na
            > czasie.

            To ile ta matka moze miec lat? Majac 30letnia corke max 70 a pewnie mniej, ja mam 29-letnia corke i w zadnym wypadku nie czuje sie "starym drzewem" tongue_out
            Nie widze zadnej krzywdy dla tej samotnej matki, ktora mialaby zamieszkac w 50-metrowym mieszkaniu (mniej sprzatania!!!) w tej samej okolicy, w ktorej jest to 70-metrowe. Pomijam juz kwestie prawne, bo nie do konca rozumiem, czy tu mowa o darowiznie, ktora zaistniala 10 lat temu czy o testemacie na rzecz wnuczki, ktory zostal spisany 10 lat temu. Tak czy inaczej, dla mnie to w ogole jest jakis naciagany dylemat: ide, rozmawiam z mama jak z czlowiekiem, tlumacze swoje racje, ona swoje, wiemy o co nam obu chodzi, mozna podjac jakies decyzje. A takie czajenie sie, kombinowanie, pytania na forum to jakies takie dla mnie niedorosle.
            • bea.mal Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 21:29
              dziwnie to wygląda - pytasz obcych ludzi zamiast pogadać z mamą
              • el-an Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 16.07.13, 23:20
                Lepiej zacznij odkładać kasę na zachowek dla ciotki. Jeśli dziadek ma tylko dwie córki, to połowa należnego spadku, czyli 1/4 wartości mieszkania. Pamiętaj o rezerwie na ruchomości, które w sądzie urosną do znaczącej wartości. A potem na zachowek dla matki. Dolicz wycenę nieruchomości, koszty adwokata drugiej strony. A co ze spadkiem po babci, czyli zonie dziadka? Sprawa się odbyła i córki dostały swoją część?
            • evee1 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 17.07.13, 06:17
              Dla mnie tez te podchody sa dziwaczne. I to kurczowe trzymanie sie wielkich mieszkan, chocby sie niedojadalo, bo z emerytury na czynsz ledwo starcza i zarastalo kurzem i brudem, bo nie ma sily juz sprzatac. No, ale moja mam w wieku 60 lat to sie na drugi kontynent "przesadzila", wiec mam nieco inna perspektywe wink.
              Niezaleznie juz od tego do kogo, ktore mieszkanie nalezy, to dla mnie bez sensu jest samotne mieszkanie na 70 metrach, podczas gdy moja corka w 5 osob gniezdzilaby sie na 50 metrach.
              A dopoki zyje dziadek, to to mieszkanie tak naprawde nie jest ani matki, ani corki.
              Poza tym propozycja zamiany wcale nie jest jakas uwlaczajaca dla matki. Przeciez mieszkanie 50 m kw na jedna osobe, to - szczegolnie na warunki polskie - bardzo przyzwoity metraz.
              Ja bym radzila zapomniec o calym watku z tego forum i grzecznie zaproponowac mamie, czy
              nie rozwazylaby zamiany mieszkania z Wami, bo Wam jest ciezko na tych 50 metrach w piatke. I zobacz co matka powie. Moze sie okaze, ze nie bedzie miala nic przeciwko temu i na tym cala spraw sie zakonczy i zadnej eskalacji nie bedzie.
              • przystanek_tramwajowy Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 17.07.13, 07:55
                A może matka lubi to mieszkanie? Lubi widok z okna, lubi sąsiadów, lubi gołębie gruchające na parapecie, lubi drzewa pod oknami. Może urządzała je latami i nareszcie jest zadowolona z efektu? Czy jak człowiek się rozmnoży to traci wszelkie prawa i staje się meblem, które dzieci mogą ustawiać jak im się podoba? Jak się takie rzeczy czyta, to prawdę rzekła gazeta, że traci się chęć do prokreacji. Oczywiście, zawsze można porozmawiać, bo a nuż z zamianą nie będzie problemów. Natomiast jak się czyta posty, że to skandal, żeby starsza osoba miała 70 m, to ręce opadają i zęby same zgrzytają, aż skry idą.
                • evee1 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 17.07.13, 08:21
                  To nie chodzi o to, ze skandal, tylko w tym przypadku mamy przyklad sporej dysproporcji metrazowej w bardzo bliskiej rodzinie. Zakladam oczywiscie, ze mniejsze mieszkanie nie jest zagrzybiona suterena. I przy dobrej woli obu stron mozna chociaz o tym porozmawiac. I o to mi chodzi. Ja akurat pochodze z rodziny gdzie ludzie sobie pomagaja i patrza troche dalej niz czubek wlasnego nosa i odnosi sie to zarowno do dzieci jak i do rodzicow.
              • gazeta_mi_placi Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 17.07.13, 09:03
                Różnice w czynszu między 70 metrami a 50 nie są drastycznie wielkie (ten sam standard, ta sama wspólnota).
                Może ktoś woli płacić te kilkadziesiąt złotych więcej, ale być na swoim starym i znanym.
                Ludzie, zwłaszcza starsi przywiązują się do miejsc. Pamiętam jak moja babcia miała iść do szpitala (nic wielkiego potem w sumie się nie okazało) i gdy przyjechali lekarze, stwierdziła że nigdzie nie jedzie i chce umrzeć na swoich śmieciach.
                Może trochę empatii także dla innej grupy społecznej niż "matka małych dzieci"?
                Inne osoby też mają swoje potrzeby, swoje uczucia.
                Choć na tym forum nie ma dla nich tolerancji, choćby banalny wątek o dentyście i Pani, która śmiała odmówić matce z dzieckiem.
                • evee1 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 17.07.13, 09:23
                  gazeta_mi_placi napisała:
                  > Różnice w czynszu między 70 metrami a 50 nie są drastycznie wielkie (ten sam st
                  > andard, ta sama wspólnota). Może ktoś woli płacić te kilkadziesiąt złotych więcej, ale być
                  > na swoim starym i znanym.
                  Gwoli scislosci "woli, zeby mu to oplacano", ale w sumie jakby sie zamienilimy mieszkaniami, to roznicy w oplatach przeciez nie bedzie wink.

                  > Ludzie, zwłaszcza starsi przywiązują się do miejsc. Pamiętam jak moja babcia mi
                  > ała iść do szpitala (nic wielkiego potem w sumie się nie okazało) i gdy przyjec
                  > hali lekarze, stwierdziła że nigdzie nie jedzie i chce umrzeć na swoich śmieciach.
                  > Może trochę empatii także dla innej grupy społecznej niż "matka małych dzieci"?
                  > Inne osoby też mają swoje potrzeby, swoje uczucia.
                  Owszem, ale nie ma potrzeby robic ze straszych ludzi skamienialych prykow, ktorzy tak sie przywiazali do widoku z okna, ze juz z zadnym innym nie beda szczesliwi.
                  Podliczajac z grubsza matka autorki pewnie nie jest tak znowu duzo starsza ode mnie i ja raczej nie chcialabym, zeby ktos zakladal, ze ja juz niczego nowego w zyciu nie moge zaakceptowac.
                  Zreszta nie mowimy tutaj o przeprowadzce do innego miasta czy nawet innej dzielnicy. No, ale rozumiem, ze te same sciany moga stanowic wartosc nie do zastapienia wink. Tyle, ze ja nie namawiam do wysiedlenia matki, ale o zwykla rozmowe. Po co od razu zakladac, ze matka jest nie do ruszenia, bo lubi widok z okna. Ale faktycznie sa ludzie mentalnie stetryczali juz w wieku 30 lat i moze matka autorki do takich nalezy.
                  • gazeta_mi_placi Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 17.07.13, 09:59
                    Byłoby dziwne gdyby matka 31-latki miała 30 lat, ale ten świat i techniki tak pędzą naprzód, że może się znam, kto wie może obecnie 18-latka może być matką 31 latki.
                    • evee1 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 18.07.13, 01:40
                      Ale faktycznie sa ludzie mentalnie stetryczali juz w wieku 55 lat i moze matka autorki do takich nalezy.
                      Teraz lepiej?
                • bi_scotti Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 17.07.13, 14:23
                  gazeta_mi_placi napisała:

                  > Różnice w czynszu między 70 metrami a 50 nie są drastycznie wielkie (ten sam st
                  > andard, ta sama wspólnota).
                  > Może ktoś woli płacić te kilkadziesiąt złotych więcej, ale być na swoim starym
                  > i znanym.

                  No ale za oba czynsze placi autorka watku wiec matce to wszystko jedno anyway.

                  > Ludzie, zwłaszcza starsi przywiązują się do miejsc.

                  Juz przestancie z tymi "starszymi ludzimi"!!! Kobieta lat 70 albo mniej to nie jest jakas zgrzybiala staruszka bez zebow i pokurczona we dwoje. Ta pani pewnie zreszta i tak ma mniej. Do miejsc do sie przywiazuja koty, ludzie (a szczegolnie kobiety!) maja bardzo silne mozliwosci adaptacyjne a juz zwlaszcza w wieku pozno-srednim dobrze jest miec zmiany w zyciu wlasnie zeby sie mentalnie (!!!) nie starzec. To moze byc najlepsza rzecz jaka ta corka moze zrobic dla swojej mamy - sprowokowac ruszenie sie w inne miejsce.
                  • gazeta_mi_placi Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 17.07.13, 18:16
                    Nie mów za wszystkie kobiety skoro Ty czy nawet Twoje znajome łatwo się adaptujecie do nowych miejsc, nie każdy tak ma i należy to uszanować.
                    Odczucia są subiektywne, Ty masz tak, ktoś ma inaczej, a jeszcze ktoś całkiem jeszcze w inny sposób przeżywa zmianę zamieszkania nawet jeśli ta sama płeć i nawet ten sam wiek. Ludzie są różni.
                    • lauren6 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 17.07.13, 18:25
                      Odczucia babci przyzwyczajonej do samotnego życia w 70 metrach na cudzy koszt trzeba szanować, natomiast prawa trójki dzieci do godnego mieszkania już nie?
                      • gazeta_mi_placi Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 17.07.13, 18:31
                        Jesteś jedną z nielicznych osób w tym wątku, która wierzy że matka trojga dzieci mająca z mężem obciążenie kredytowe faktycznie płaciła ten czynsz, zwłaszcza że wygląda na osobę pazerną.
                        Ja myślę, że najwyżej figurowała jako właścicielka na rachunkach ze spółdzielni, które jednak faktycznie płacił kto inny (matka) .
                        • lauren6 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 17.07.13, 18:38
                          Masz dowody, że autorka wątku kłamie w tej sprawie?
                          Mnie by to nie zdziwiło jeśli np. nie ufa matce i nie chce obudzić się z ręką w nocniku, gdy pewnego dnia dostanie wezwanie do sądu, bo lokal zadłużony na dziesiątki tysięcy zł. Poza tym płacąc czynsz z własnego konta ma w razie czego dowód dla sądu, że to ona przez cały czas mieszkała w tym mieszkaniu, a nie matka.
    • hanna_sty Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 17.07.13, 08:01
      A kto się opiekował dziadkiem? Ty z trójka dzieci czy też ta twoja okropna matka, która mając ojca w stanie agonalnym nie zaproponowała w trybie pilnym przeprowadzki?
      Matce, o ile nie była alkoholiczką, nie znęcała się nad dziadkiem itd należy się zachowek.
      Dla mnie straszne są stosunki rodzinne. Mam nadzieję, że trójka Twoich dzieci odpłaci Ci się tym samym.
      Dla mnie wyrzucanie i radzenie się co zrobić aby wyrzucić matkę z mieszkania jest wstrętne.
      Oczywiście gnieżdżenie się w piatkę na 50 m2 jest uciążliwe, ale kto kazał Wam się tak rozmnazać?
      70m2 to też nie taki porażający metraż, zwłaszcza, że jest jeszcze dychający dziadek.
      Winą Twojej matki jest to, że wychowała Cię na okropną egoistkę.
      Na miejscu Twojej matki znalazłąbym sobie jakieś mieszkanie, zażądała sądownie zachowku i miała Cię dokładnie tam skąd wyrastają nogi.
      A babcie się przydają moja droga - chore dzieci, mąż w delegacji a Ty w nowej pracy ? Radź sobie sama. Padasz na pysk, bo dzieci przechodzą rotawirusa i rzygają cała noc? Twoja sprawa. Pieniążków zabraknie bo firemka splajtuje a kłopot z kredytem i komornik na głowie- masz co sprzedać- 50 metrowe mieszkanie.
      Nie piszę tego bez kozery. Znajomym moich rodziców- mocno starszym panem opiekuje się pani, która została w identyczny sposób potraktowana przez ukochane dzieci. Zostawiła im dwa mieszkania ( jedno rodowe właśnie) i zajęła się bardzo starszym panem. Trwa to 5 może 7 lat ( dla erotomanek informacja, że bez żadnych podtekstów seksualnych, pomaga, pierze, gotuje, sprząta itd). Ten pan podpisał z nia przed laty umowę dożywocia, a mieszkanie jest naprawdę piękne. Zapotrzebowanie na taką pomoc coraz większe. A dzieci owej pani już kilka razy prosiły o pomoc przy wnukach i otrzymały figę z makiem z Pasternakiem. Co im sie słusznie należy.
      No teraz zacznie się jatka na emamie.
    • anomalia_pogodowa81 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 17.07.13, 09:40
      W mojej rodzinie wyglądałoby to tak (bywały podobne sytuacje): osoba w większym mieszkaniu sama z siebie zaproponowałaby zamianę, rodzina w mniejszym sumitowałaby się strasznie, w efekcie oczywiście zgadzając się na zamianę, ale dokładając wszelkich starań, żeby ta przeprowadzka odbyła się jak najmniejszym kosztem dla osoby z większego mieszkania, czyli ogarnięcie spraw tak, żeby mogła ona tylko z podręczną torebeczką przejść sobie do ODNOWIONEGO i przygotowanego na tip top mniejszego mieszkania (zaznaczam "odnowionego", bo gdzieś autorka się oburza na myśl, że miałaby zrobić w opuszczanym mniejszym mieszkaniu remont na rzecz matki...).

      Tutaj sytuacja stawia wszystkich w dziwnym świetle. Dziadek wydziedzicza jedną z dwóch córek, matka oszukuje siostrę, zaś autorka kombinuje, jak to wszystko odwrócić na swoją korzyść i wycyckać matkę.
      Ja się wcale nie dziwię, że ona się boi tej rozmowy. Coś jest najwyraźniej na rzeczy.
      • hanna_sty Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 17.07.13, 11:50
        Czyżbyś była moją kuzynkąsmile?
        U nas byłoby podobnie.
    • lelija05 Re: Jak zawalczyć o to, co moje? 17.07.13, 11:56
      Ze mną jest chyba coś nie tak, bo mnie ta sprawa wydaje się prosta (pomijając przeprowadzkę) A tu jak zwykle urosła do rangi hiper problemu, a autorka tradycyjnie osądzona od czci i wiary.
      A przecież chodzi tylko o zamianę mieszkań...
      Autorko spytaj mamę, a dopiero po rozmowie określ, czy musisz "walczyć", czy szukać ciężarówki do gratów.
    • jana111 znawczynie z Bożej łaski 18.07.13, 19:23
      od "zachówków" srówków
      tyle się poniektórym zaczęło kołatać, że nie zawsze 10 lat oznacza, że niczego dochodzić nie można, dobre i to
      żadna z ekspertek w wąskiej dziedzinie nie zajrzała do kodeksu, o przeczytaniu przepisu ze zrozumieniem nie wspominając, za to wypisywać farmazony duby smalone pierwsze

      więc
      zakładając, że autorka 10 lat temu otrzymała mieszkanie w drodze umowy darowizny (czego chyba w żadnym miejscu nie napisała wprost, ale co wynika z faktu, że ma 2 mieszkania i za nie płaci czynsz oraz iż fakt zapisu miał miejsce dawniej niż 10 lat temu), to jest tak:
      ani matce ani ciotce żadne roszczenia względem niej nie przysługują
      a to z uwagi na treść art. 994 par. 1, który mówi iż nie dolicza się do spadku drobnych darowizn, zwyczajowo w danych stosunkach przyjętych, ani dokonanych przed więcej niż dziesięciu laty, licząc wstecz od otwarcia spadku, darowizn na rzecz osób nie będących spadkobiercami albo uprawnionymi do zachowku.
      autorka nie jest spadkobierczynią (bo są nimi córki jej dziadka, czyli matka z ciotką) ani osobą uprawnioną do zachowku (j.w.) zatem w kwestii doliczania darowizny do masy spadkowej traktowana jest jak osoba obca z uwagi na upływ 10-letniego terminu
      i tym bardziej nie była spadkobierczynią w momencie darowizny

      w przypadku gdy JEST spadkobierczynią, bo mieszkania nie dostała darowizną 10 lat temu, ale wtedy został sporządzony testament na jej rzecz, sytuacja ma się odwrotnie- jest zobowiązana do spłaty matki i ciotki (która jak rozumiem wydziedziczona w testamencie nie została)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka