Tak sobie siedzę, odpoczywam, obiadek jem. I przypominam sobie traumatyczne zdarzenie z księgarni, kiedy to zakupiony przed chwilą drobiazg zaczął pikać na bramce.
No pika to pika, ochroniarz podszedł, pokazałam, co pika i paragon na to, dobrze jest. Ale jako człowiek pełen dobrej woli i ugodowy jak dziecko (...chociaż nie jest to właściwe określenie dla mojego charakteru, właściwszym jest raczej: zachowujący się jak dziecko od urodzenia maltretowane przez wszystko i wszystkich) pokazałam torbę. W torbie miałam książkę, którą czytałam do matury i było to widać - karteczki, notatki i tak dalej. Ale jednak wzięli, podobno (bo ja tego nie widziałam - ale takiej książki faktycznie nie było) u kasy sprawdzili - i wracają z informacją, że akurat tej jednej im brakuje na półkach. Byłam w takim szoku, że aż dałam się wziąć na zaplecze (mówię, jak dziecko maltretowane, kukiełka zupełna).
Tak, wiem, tylko policja i żadnego zaplecza. Wiem też, że pszczoły nie atakują bez powodu. Spróbujcie wypuścić obok mnie jedną, ospałą pszczołę. Czy choćby trzmiela, który chyba w ogóle nie gryzie.
W każdym razie - gdyby nie ostra reakcja mojej nauczycielki (byłam wtedy na wycieczce szkolnej a książka była pożyczona - właśnie od niej) to nie wiem, jak to by się skończyło. Sama bym się przed policją nie obroniła, to na pewno.
Pomińmy żale nad moją głupotą - wiem, znów podkreślę, że nikt nie ma prawa mnie przeszukiwać a tym bardziej ciągać na zaplecze. Wtedy też o tym wiedziałam. Z tym, że spieszyło mi się, uznałam, że taka ochroniarza praca i po co mu ją utrudniać, jak nie mam nic do ukrycia - a na zaplecze już poszłam pod wpływem szoku.
Pytanie brzmi: jak udowodnić na przyszłość, że dana rzecz w torbie jest moja? Nawet przed tą wezwaną policją. Zgłaszać przy wejściu? A jak ochroniarza akurat tam nie ma? Szukać? Równie dobrze podczas szukania mogłabym wsadzić sobie coś do torby a potem rżnąć głupa. Bo na dobrą sprawę, to można przyczepić się do wszystkiego - nawet do paczki chusteczek, przecież w każdym sklepie takie sprzedają. Na monitoringu też nie wszystko widać.
I wiem, że udowadnia się winę, a nie niewinność. I tak, gazeciarz, wiem, że jestem jęczącą idiotką, nie musisz mówić