Dodaj do ulubionych

Niepracująca żona

    • anielka5 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 17:25
      24/h to nie spałaś wcale?
    • raohszana Re: Niepracująca żona 09.08.13, 17:53
      kremciapciulkowy napisała:
      > Tak sobie czytam stary wątek volty i dręczy mnie pytanie - dlaczego niektóre z
      > was z taką pogardą wyrażają się o niepracujących z wyboru kobietach?
      *
      To elementarne, drogi Watsonie! Bo negatywnych przykładów jest więcej i są znacznie bardziej wyeksponowane niż pozytywne i automatycznie daje to wizję kobiety porzuconej lub wdowy bez środków do życia albo też przemocowej sytuacji. Poza tym nie należy zapominać, że nie jedną voltą2 świat stoi i nie jest ona wyznacznikiem tego jak na pewno będzie. Inna kwestia, że nierzadko ludzio odwala jeśli to oni pracują i zarabiają na dom, a drugie siedzi w domu. I te wizje doprowadzają do tego, że opinie o "siedzeniu w domiu" są takie, a nie inne.
    • volta2 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 20:04
      a ty expacie ilu miejscowych zatrudniasz?
      a może tak silna ekspiacja po mojej wypowiedzi świadczy o tym, że sam jesteś wykorzytywaną siłą roboczą? niedługo do kraiy łiski się wybieram, zobaczymy jakie kariery robi emigracyjne polaczkowo?
      bo tak z neurtrala to nie stukasz, cha cha
      • jamesonwhiskey Re: Niepracująca żona 09.08.13, 20:46
        Weźzzzzz jak jestes taki kozak to jedz na zachod i zatrudniak piec osob a nie belkoczesz cos o trzecim swiecie i jakie wielkie panisko tam gralas co do twojego wyjazdu mam dla ciebir rade mozesz sie rozbic w namiocie kolo obwodnicy z rumunami lubisz takie klimaty a i na novlegu oszczedzidz
        • joanna35 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 20:50
          Dajże jej świety spokój, przeciez nikt nie pracuje u niej za darmo.
          • jamesonwhiskey Re: Niepracująca żona 09.08.13, 21:06
            Murzyni na plantacj tez nie pracowali za darmo mili w koncu miche i barlog w czworakach
            • volta2 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 21:17
              no to odpowiedz ilu zatrudniasz, bo nie doczytałam?
    • volta2 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 21:18
      brak słów a plujesz jak zawsze
    • selavi2 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 22:06
      Może dlatego, że taka żona nie szanuje sama siebie, bo biorąc na siebie mężowskie obowiązki i usługując, zwalnia męża go z odpowiedzialności za siebie samego i za rodzinę. Udaje taka kobieta siłaczkę, przypłaca tą harówkę nieludzkim zmęczeniem, ubezwłasnowolnia męża( najczęściej daje się wpuścić w ten kanał na skutek lenistwa i manipulacji małżonka i jest święcie przekonana, że bez niej wszystko się zawali.
      Takim zachowaniem utrwala w swoich dzieciach stereotypy typu: "Tato zarabia na rodzinę i po pracy musi odpocząc", "Facet nie ma rączek, mózgu ani nożek", "Kobieta lepiej, sprawniej wszystko organizuje"
      • volta2 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 22:17
        zwalnia męża go z odpowiedzialności za siebie samego
        > i za rodzinę.

        tu żeś dała do pieca, no comment
        • selavi2 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 13:36
          Poszłam w stronę: ma rączki i nóżki, to czemu sobie nie zrobi sam jedzenia? To jest część odpowiedzialności za siebie - zaspokajanie swoich potrzeb.
          Zona kosi, piłuje i wykonuje inne tego typu prace, wozi dziecka do przedszkola szkoły i na zajęcia - pan mąż nie. Czyli mąż nie podejmuje części odpowiedzialności za rodzinę.
          Ja tak to widzę.
          Natomiast, zeby dojaśnić - szanuję każdego, ale niektóre sytuacje i ludzkie działania mnie złoszczą. Nie, zeby jakoś tak dramatycznie, ale żadna z przyjaciółek nie ponarzeka sobie przy mnie zbyt długo na to, ile ona MUSI. Krotka piłka dla mnie to jest - sama sobie to zrobiłaś, to i sama mozesz to zmienić, jak na prawdę ci to przeszkadza. Albo użalanie sie nad soba, ale to nie przy mnie. Albo konstruktywnie cos zmieniasz - wtedy służę wsparciem.
          I żeby nie było - zostałam z dziecmi sama, jak jedno miało 2 lata a drugie 2 m-ce, więc wiem jak to jest być samą odpowiedzialną ca wszystko, zwłaszcza jak sie jest perfekcjonistką ;-P
          Można to zmienić i sobie ulzyć i to bez nakładów finansowych.
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Niepracująca żona 09.08.13, 22:27
        Jestem zwolenniczką niezależności finansowej.
        Natomiast niezależnie, czy kobieta pracuje zawodowo, czy nie przeraża mnie podejście, które opisałaś, przeraża mnie, że dzieci widzą na codzień, że tatuś nawet herbatę ma podaną pod nos, posłodzoną i zamieszaną, a później tej szklanki nie odniesie.
        Bo co innego, jak osoba (facet) po powrocie z pracy normalnie włącza się w życie rodzinne: i nie chodzi mi tu o zapieprzanie na drugim etacie bez odpoczynku, a o starcie wody z blatu, gdy jest nalane, wsadzenie naczyń do zmywarki, spędzenie czasu z dzieckiem; a co innego, jak pan nawet talerza po sobie nie odniesie, bo przecież on zarabia na rodzinę. Później z takich domów wychodzą odpady atomowe.
        • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 09:08
          Ja nie pracuje zawodowo a mąż sam prasuje koszule do biura od wielu lat. Sam podgrzewa sobie obiad jak wraca późno. Herbatki pod nos nie dostał nigdy. Odkurza mieszkanie, wkłada naczynia do zmywarki, wiesza pranie, wynosi śmieci. Czyta z dzieckiem ksiązki na głos. Pomaga w lekcjach w sobotę. Właśnie teraz ja przy kompie a on mnie i synowi robi śniadanie.
          Nie wiem skąd ten wniosek, że niepracująca zawodowo żona nadskakuje misiowi rysiowi non stop. Często gęsto robią tak kobiety pracujące, bo to jest stan umysłu a nie wynik sytuacji finansowej czy czegokolwiek innego.
          • butch_cassidy Re: Niepracująca żona 10.08.13, 09:45
            Pracuję teraz co drugi tydzień po kilkanaście godzin. Czyli bardziej nie pracuję wink
            I nie mam wąskich horyzontów tongue_out
            Mogłabym zrezygnować z tej pracy w ogóle - doskonale jestem to sobie w stanie wyobrazić.
            Gdyby nie to, że jednak jakieś tam pieniądze przynosi, a mój mąż nie z tych zarabiających krocie, odpuściłabym jak nic.
            Nie ukrywam, że satysfakcję też mi daje, jednak już nie taką jak kiedyś. Teraz po tych prawie 20 latach jakoś nie potrzebuję satysfakcji z pracy zawodowej do szczęścia. W zupełności wystarczyłoby mi zajmowanie się rodziną i hobby oraz spotkania ze znajomymi. Mogłabym tak funkcjonować smile
            Nawet trochę zazdroszczę tym, które mogą sobie na to pozwolić smile

            A... w ramach ciekawostki. Zus mi przysłał wyliczanie emerytury na niecałe 300 zł (z działalności) - naprawdę uważacie, że to ma znaczenie, czy pracowałabym dalej czy nie i że pracując dalej zapewniam sobie utrzymanie na emeryturze? Bo wg mnie to bez znaczenia - tak czy inaczej muszę o emeryturę zadbać niezależnie...
            • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 09:52
              butch_cassidy napisała:


              > A... w ramach ciekawostki. Zus mi przysłał wyliczanie emerytury na niecałe 300
              > zł (z działalności) - naprawdę uważacie, że to ma znaczenie, czy pracowałabym d
              > alej czy nie i że pracując dalej zapewniam sobie utrzymanie na emeryturze? Bo w
              > g mnie to bez znaczenia - tak czy inaczej muszę o emeryturę zadbać niezależnie.
              > ..

              Dokładanie. Ja składam na emeryturę za granicą. Co miesiąc wpłacamy pewną kwotę. I jest szansa, że coś z tego będzie, bo waluta lepsza i kraj bardziej ludziom przyjazny. A w Polsce - harujesz całe życie i gucio z tego masz. Więc ja harować przestałam.
    • kol.3 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 10:13
      Skoro zarzucasz komuś schetyczne i niesprawiedliwe podejście do niepracujących kobiet to czemu sama pogardliwie oceniasz, że praca zawodowa to picie kawki w klimatyzowanym biurze. To idź do pracy gdzie płacą za picie kawki, będziesz wypoczęta i zarobisz na gosposię.
      • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 10:22
        kol.3 napisała:

        > Skoro zarzucasz komuś schetyczne i niesprawiedliwe podejście do niepracujących
        > kobiet to czemu sama pogardliwie oceniasz, że praca zawodowa to picie kawki w k
        > limatyzowanym biurze. To idź do pracy gdzie płacą za picie kawki, będziesz wypo
        > częta i zarobisz na gosposię.

        Nie pogardliwie tylko realistycznie, bo tu niektórzy robią z pracy zawodowej jakiś etos. Owszem jak ktoś jest lekarzem i pracuje w szpitalu to jest to coś więcej niż praca (mam nadzieję). Ale nie ma co ukrywać, że wiele godzin tej pracy to jest siedzenie na forum emama lub na pogaduchach jak szef nie widzi.
        Nie chce mi się iść do pracy i zbijać bąków. Zapisałam się na studia podyplomowe dla fanu. Życie jest krótkie i trzeba korzystać z niego. Poza tym muszę mieć czas dla syna, bo on tak szybko dorasta. Mąż uwielbia pracować i ma fajną pracę więc każdy z nas realizuje się na swoim miejscu.
        • lajente Re: Niepracująca żona 10.08.13, 10:34
          A cóż to za korzystanie, siedzenie w domu i czekanie aż mąż wróci z pracy? Gdybyś często podróżowała, realizowała jakieś ciekawe hobby, robiła coś twórczego, miała jakieś niezwykłe przygody - to można powiedzieć - korzystam z życia, w większości przypadków niepracujące panie dzień w dzień ogarniają dom i zajmują się dziećmi (nie mówię o maluchach). Prowadzą dokładnie takie samo życie jak inni, tyle ze nie mają właśnej kasy i muszą liczyć nie na siebie, ale na łut szczęścia, że im się dobry chłop trafi, a i tak trzeba chuchać i dmuchać na niego, bo co jak się rozmyśli?
          • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 10:39
            lajente napisał(a):

            > A cóż to za korzystanie, siedzenie w domu i czekanie aż mąż wróci z pracy?

            A uważasz, że siedzę i czekam big_grin

            Gdyb
            > yś często podróżowała, realizowała jakieś ciekawe hobby, robiła coś twórczego,
            > miała jakieś niezwykłe przygody - to można powiedzieć - korzystam z życia,

            Chyba nowa jesteś na forum. Ja podróżuję bardzo dużo, aż za dużo powiedziałabym. Właśnie znów wróciliśmy. Maluję i rysuję od wielu lat. Zapisałam się na studia podyplomowe do ASP od września. I tak - korzystam z życia. A na męża nie czekam nigdy. Nawet jak wraca z kolejnej podrózy to się ogarnia sam i cichutko wchodzi do domu.

            w wi
            > ększości przypadków niepracujące panie dzień w dzień ogarniają dom i zajmują si
            > ę dziećmi (nie mówię o maluchach).

            Ale to jak pisałam jest stan umysłu. Bo druga większośc idzie do pracy, po pracy obiad i siedzenie przed serialami. A w weekendy centrum handlowe albo działka. Nuuudy.


            Prowadzą dokładnie takie samo życie jak inni
            > , tyle ze nie mają właśnej kasy i muszą liczyć nie na siebie, ale na łut szczęś
            > cia, że im się dobry chłop trafi, a i tak trzeba chuchać i dmuchać na niego, bo
            > co jak się rozmyśli?

            Ja nie chucham i nie dmucham. To też stan umysłu wink Jak się rozmyśli to połowa majątku moja i dla niego wielka strata, bo dziecko zostaje ze mną wink
            • lajente Re: Niepracująca żona 10.08.13, 10:49
              Tak i z tego super ciekawego podróżniczo malarskiego życia wynika potrzeba rogrzewania się na forum? Za mało bodźców?
              • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 10:52
                lajente napisał(a):

                > Tak i z tego super ciekawego podróżniczo malarskiego życia wynika potrzeba rogr
                > zewania się na forum? Za mało bodźców?

                Lubię czasami pokazać ludziom, że można inaczej smile
                • butch_cassidy Re: Niepracująca żona 10.08.13, 12:25
                  fogito napisała:

                  > lajente napisał(a):
                  >
                  > > Tak i z tego super ciekawego podróżniczo malarskiego życia wynika potrzeb
                  > a rogr
                  > > zewania się na forum? Za mało bodźców?
                  >
                  > Lubię czasami pokazać ludziom, że można inaczej smile

                  Mnie to jeszcze jedno zastanawia: dlaczego osoby, które 1/3 życia poświęcają na pracę będącą nie celem samym w sobie, ale środkiem do celu (kasa na życie i pasje) uważają, że ktoś kto tak nie musi, ma wąskie horyzonty.

                  Moim zdaniem jak się ma więcej czasu i mniej stresu, to łatwiej się rozwijać i można naprawdę dużo czasu poświecić na pasję. Ja np. miałam taki okres, kiedy dużo pracowałam i muszę przyznać, że moje życie wewnętrzne było wtedy uboższe niż teraz. Bo "po pracy" miałam częściej ochotę na komedię romantyczną niż na klasykę kina, bo jak wyjeżdżałam to kilka dni dogorywałam na plaży, żeby zwyczajnie odpocząć, dopiero potem zwiedzałam, ale też nie jakość bardzo dużo, bo czytałam raczej kryminał niż historię filozofii, i studia podyplomowe (też robiłam dla fanu wink ) raczej mi nie przychodziły do głowy.

                  Wg mnie te "horyzonty" zależą przede wszystkim od osobowości, a jak się ma fajną osobowość i ciekawość świata, to więcej wolnego czasu pozwala się lepiej bawić w życiu. I nie jestem pewna, czy praca np. biurowa, w handlu, urzędzie... faktycznie tak bardzo poszerza horyzonty, jeśli ktoś z natury nie ma w sobie zbyt wiele pasji wink

                  Podsumowując, moim zdaniem to kolejny stereotyp: bogaci są głupi i oszuści, praca polega na piciu kawki i surfowaniu w sieci, a niepracujące kobiety mają wąskie horyzonty big_grin big_grin big_grin
                  No ludzie! wink
                  • przeciwcialo Re: Niepracująca żona 10.08.13, 12:44
                    Wszystko fajnie ale w Polsce jest albo praca na pełny etat albo niepracowanie z róznych powodów. Praca na poł etatu jest mało popularna, dzielenie etatów stosowane w innych krajach praktycznie nie istnieje a szkoda.
                  • nenia1 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 13:04
                    butch_cassidy napisała:

                    > Mnie to jeszcze jedno zastanawia: dlaczego osoby, które 1/3 życia poświęcają na
                    > pracę będącą nie celem samym w sobie, ale środkiem do celu (kasa na życie i pa
                    > sje) uważają, że ktoś kto tak nie musi, ma wąskie horyzonty.

                    Ja akurat nie uważam, że taka osoba ma wąskie horyzonty, ale z pewnością ma mniejszą potrzebę bycia niezależną, może po prostu mniej ceni wolność.

                    > Moim zdaniem jak się ma więcej czasu i mniej stresu, to łatwiej się rozwijać i
                    > można naprawdę dużo czasu poświecić na pasję. Ja np. miałam taki okres, kiedy d
                    > użo pracowałam i muszę przyznać, że moje życie wewnętrzne było wtedy uboższe ni
                    > ż teraz. Bo "po pracy" miałam częściej ochotę na komedię romantyczną niż na kla
                    > sykę kina,

                    Ja to widzę trochę inaczej, generalnie to mało znam kobiet które mają pasjonujące hobby, choć pytanie co przez to rozumiemy, chodzi mi o pewną oryginalność, a nie o "czytam kryminały".
                    Niestety, wystarczy choćby spojrzeć na laureatów konkursu "pozytywnie zakręceni" - sami faceci smile
                    Do tego mało jest ludzi z tzw. samodyscypliną, człowiek z natury jak bacika nie ma szybko się leniwy robi, praca "wymusza" często dodatkową aktywność, konieczność doszkalania, podnoszenia kwalifikacji, zdobywania nowych umiejętności. Moja koleżanka, w tej chwili pasjonatka tai-chi i jogi zaczęłam tam chodzić, bo ja kręgosłup w pracy łupał.

                    > Wg mnie te "horyzonty" zależą przede wszystkim od osobowości, a jak się ma fajn
                    > ą osobowość i ciekawość świata, to więcej wolnego czasu pozwala się lepiej bawi
                    > ć w życiu. I nie jestem pewna, czy praca np. biurowa, w handlu, urzędzie... fak
                    > tycznie tak bardzo poszerza horyzonty, jeśli ktoś z natury nie ma w sobie zbyt
                    > wiele pasji wink

                    Ale tu nie chodzi o poszerzanie horyzontów, ci którzy pracują, są też pożyteczni społecznie, płacą podatki, wykonują usługi, tworzą produkty, z których korzystamy wszyscy. Wyobraź sobie teraz, że wszyscy nagle przestają pracować, lub druga wersję, gdzie wszyscy pracują - jak myślisz w jakim świecie lepiej by nam się żyło?
                    • butch_cassidy Re: Niepracująca żona 10.08.13, 14:15
                      nenia1 napisała:


                      > Ja akurat nie uważam, że taka osoba ma wąskie horyzonty, ale z pewnością ma mni
                      > ejszą potrzebę bycia niezależną, może po prostu mniej ceni wolność.
                      Można też inaczej opisać tę sytuację: taka osoba nie ma problemu z przyjmowaniem (w tym wypadku kasy od męża, która z punktu widzenia prawa i tak jest jej) wink

                      >
                      > Ja to widzę trochę inaczej, generalnie to mało znam kobiet które mają pasjonują
                      > ce hobby, choć pytanie co przez to rozumiemy, chodzi mi o pewną oryginalność, a
                      > nie o "czytam kryminały".
                      Wisz, to zależy od człowieka, nie każdy czuje potrzebę, by mieć ekscytujące i oryginalne hobby. Jeśli komuś wystarczy hobby w rodzaju "czytam kryminały" nie widzę w tym absolutnie nic złego. To że się nie pracuje zawodowo nie oznacza, że trzeba udowadniać swoją wartość spektakularnymi osiągnięciami w ramach hobby.


                      > Do tego mało jest ludzi z tzw. samodyscypliną, człowiek z natury jak bacika nie
                      > ma szybko się leniwy robi, praca "wymusza" często dodatkową aktywność,
                      A to też sprawa indywidualna, w mojej ocenie np. rozciapcianie w dresiku niewiele się różni od monotonnej nielubianej pracy. A żadna z tych opcji nie jest równoznaczna z pracą lub rezygnacją z niej.

                      koniecz
                      > ność doszkalania, podnoszenia kwalifikacji, zdobywania nowych umiejętności.
                      Fajne, pod warunkiem, że w dziedzinie, która nas kręci.

                      Moj
                      > a koleżanka, w tej chwili pasjonatka tai-chi i jogi zaczęłam tam chodzić, bo ja
                      > kręgosłup w pracy łupał.
                      Mogłaby równie dobrze spróbować po przeczytaniu artykułu, dzięki czyjejś zachęcie... smile

                      >
                      >
                      > Ale tu nie chodzi o poszerzanie horyzontów, ci którzy pracują, są też pożyteczn
                      > i społecznie, płacą podatki, wykonują usługi, tworzą produkty, z których korzys
                      > tamy wszyscy.
                      A tu już mówimy o filozofii. Wymóg użyteczności publicznej nie musi do każdego przemawiać. A podatki i tak odprowadza się często wspólnie, niezależnie ile osób pracuje i podatek dochodowy nie jest jedynym. Podatki płaci się też choćby z tytułu posiadania nieruchomości - i nie ma to związku z pracą.

                      Wyobraź sobie teraz, że wszyscy nagle przestają pracować, lub dru
                      > ga wersję, gdzie wszyscy pracują - jak myślisz w jakim świecie lepiej by nam si
                      > ę żyło?
                      Mnie to właściwie obojętne, dopóki to "wszyscy" nie wpływałoby na moja sytuację big_grin Jakbym miała w ramach takiego założenia być przymuszona do pracy, to wolę nie pracować i raczej zadziałać w kierunku samowystarczalności. Kupiłabym sobie kozę i żywiła się serkiem ;D Oczywiście wydojenie jej to też może być praca, ba... nawet wstanie z łóżka rano. Tyle że roztrząsając tego typu problem zapuszczamy się do krainy absurdu wink

                      • nenia1 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 16:55
                        nenia1 napisała:

                        > Wisz, to zależy od człowieka, nie każdy czuje potrzebę, by mieć ekscytujące i o
                        > ryginalne hobby. Jeśli komuś wystarczy hobby w rodzaju "czytam kryminały" nie w
                        > idzę w tym absolutnie nic złego. To że się nie pracuje zawodowo nie oznacza, że
                        > trzeba udowadniać swoją wartość spektakularnymi osiągnięciami w ramach hobby.

                        Ale ja nie twierdzę, że trzeba mieć oryginalne hobby, raczej zastanawiam się nad tym, dlaczego tak się dzieje, że w galerii "pozytywnie zakręconych" są sami faceci, podobnie jak w polityce czy na stanowiskach prezesa. Dlaczego praktycznie nie ma mężczyzn nie pracujących zawodowo na utrzymaniu żon? Skoro - jak twierdzisz, niepracowanie pozwala na rozwijanie osobowości, pasji i hobby, jak to się dzieje, że i w pudełku "hobby" i w pudełku "praca" i w pudełku "pieniądze" i w pudełku "władza" dominują faceci? Do tego to ciągle faceci częściej dostają Nobla? I to wszystko dzieje się pomimo tego, że kobiety są lepiej wykształcone i oczytane od facetów.

                        > Mnie to właściwie obojętne, dopóki to "wszyscy" nie wpływałoby na moja sytuację
                        > big_grin

                        Już teraz wpływa na ciebie ile osób pracuje, a ile nie pracuje w kraju, w którym żyjesz.
                        • butch_cassidy Re: Niepracująca żona 10.08.13, 17:49
                          nenia1 napisała:

                          Skoro - jak twier
                          > dzisz, niepracowanie pozwala na rozwijanie osobowości, pasji i hobby, jak to si
                          > ę dzieje, że i w pudełku "hobby" i w pudełku "praca" i w pudełku "pieniądze" i
                          > w pudełku "władza" dominują faceci? Do tego to ciągle faceci częściej dostają N
                          > obla? I to wszystko dzieje się pomimo tego, że kobiety są lepiej wykształcone i
                          > oczytane od facetów.
                          Ale przepraszam, bo nie rozumiem - wg mnie rozwijanie się nie musi się wiązać z zarabianiem pieniędzy, władzą, ekskluzywnym hobby, prestiżem tak czy inaczej pojmowanym.
                          A przyczyny takiego stanu rzeczy z pewnością znasz - uwarunkowania historyczne, społeczne, pewnie też biologiczne. Temat wałkowany wielokrotnie i dość mocno rozpracowany...
                          >

                          > Już teraz wpływa na ciebie ile osób pracuje, a ile nie pracuje w kraju, w który
                          > m żyjesz.
                          Nie mam na myśli wskaźników ekonomicznych, ale niemożliwą w praktyce sytuację, którą zaproponowałaś jako temat do rozważań.
                          • nenia1 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 18:02
                            butch_cassidy napisała:

                            > Ale przepraszam, bo nie rozumiem - wg mnie rozwijanie się nie musi się wiązać z
                            > zarabianiem pieniędzy, władzą, ekskluzywnym hobby, prestiżem tak czy inaczej p
                            > ojmowanym.

                            Oczywiście, że nie, przykładem mnisi buddyjscy, też żyją z tego co im inni dadzą, a duchowo rozwinięci są.
                            Wróćmy jednak do naszej rzeczywistości - kto ma większe szanse na rozwój i swobodny wybór, ten kto ma pracę, pieniądze i władzę, czy ten który nic z tych rzeczy nie posiada?
                            • butch_cassidy Re: Niepracująca żona 10.08.13, 18:08
                              nenia1 napisała:

                              >
                              > Wróćmy jednak do naszej rzeczywistości - kto ma większe szanse na rozwój i swob
                              > odny wybór, ten kto ma pracę, pieniądze i władzę, czy ten który nic z tych rzec
                              > zy nie posiada?
                              Wg mnie obaj mają dokładnie takie same szanse. I nie żartuję. Z pewnością ten kto nie ma pracy i dachu nad głową będzie miał zadanie utrudnione i duże szanse, że źle skończy, jeśli się nie postara. Ale już od poziomu zaspokojenia podstawowych potrzeb - nie ma różnicy.
                    • gazeta_mi_placi Re: Niepracująca żona 10.08.13, 14:57
                      Doszkalanie się tak, pod warunkiem, że się chce i praca fajna, na jednym kursie poznałam taką Panią, lat 50-parę (pracowała zawodowo, zawód z gatunku ciężkich fizycznie, branża powiązana z medyczną), chodziła na kurs bo pracodawca jej kazał (skierował), wymęczona po całodniowej (ciężkiej fizycznie) pracy, miała dość, chodziła na kurs bo musiała. Nie mogła się doczekać końca.
                      Sama widziałam jak była przemęczona.
                      Głupia zresztą chyba, nie chciała poszerzać horyzontów wink tylko narzekała tongue_out
                    • gazeta_mi_placi Re: Niepracująca żona 10.08.13, 14:58
                      Praca nie daje wolności, raczej ją dość znacznie ogranicza. Najdrastyczniejszy przykład - Auschwitz.
                      • joanna35 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 15:16
                        Gazeta Ty pracujesz zawodowo?
                        • gazeta_mi_placi Re: Niepracująca żona 10.08.13, 15:21
                          To trudne pytanie, oficjalnie czy nie?
                          • joanna35 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 15:23
                            No dobrze, zapytam tak - jesteś samofinansującą sie osobą?
                            • gazeta_mi_placi Re: Niepracująca żona 10.08.13, 15:41
                              Może jeszcze PIT ?
                              • joanna35 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 15:43
                                Obejdzie się. Jeżeli masz swoją i do tego niezłą kasę to teoretyzujesz i tyle.
                      • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 10.08.13, 19:47
                        gazeta_mi_placi napisała:

                        > Praca nie daje wolności, raczej ją dość znacznie ogranicza. Najdrastyczniejszy
                        > przykład - Auschwitz.

                        Chyba przykład nietrafiony, tam ludzie nie pracowali ani z ambicji, ani dla kasy ....
                      • iwles Re: Niepracująca żona 10.08.13, 20:03
                        gazeta_mi_placi napisała:

                        > Praca nie daje wolności, raczej ją dość znacznie ogranicza. Najdrastyczniejszy
                        > przykład - Auschwitz.


                        mysle, że doktor Mengele, nie zgodziłby się z toba.
            • joanna35 OT 10.08.13, 10:51
              Maluję i rysuję od wielu lat.

              Zazdroszczę talentu. Czy jest coś w czym się specjalizujesz? Nie wiem - portrety, pejzaże itd.
              • fogito Re: OT 10.08.13, 10:55
                joanna35 napisała:

                > Maluję i rysuję od wielu lat.
                >
                > Zazdroszczę talentu. Czy jest coś w czym się specjalizujesz? Nie wiem - portre
                > ty, pejzaże itd.

                Akwarela - pejzaże. Rysunek - akt (faceci!) Akryl - martwa natura. Portrety - dla znajomych. Teraz chcę iść w kierunku ilustracji więc stąd wybieram się na studia. Mam talent od dziecka, ale zawsze musiałam być racjonalna i albo uczyć się albo pracować. Dopiero w małżeństwie mam szansę realizować marzenia i mąż to wspiera. Sprzedaję za granicą, bo tu rynek jest jaki jest.
                • joanna35 Re: OT 10.08.13, 10:57
                  Powodzenia.
                  • fogito Re: OT 10.08.13, 17:53
                    joanna35 napisała:

                    > Powodzenia.

                    Dzięki smile
                • lajente Re: OT 10.08.13, 10:58
                  No ale skoro malujesz i sprzedajesz to nie jesteś niepracującą żoną na utrzymaniu mężasmile Chyba ze uznamy, ze malarze nie pracują, choć do tej pory uważałam że to też praca, i to dość ciężka.
                  • zofijkamyjka Re: OT 10.08.13, 17:06
                    lajente napisał(a):

                    > No ale skoro malujesz i sprzedajesz to nie jesteś niepracującą żoną na utrzyman
                    > iu mężasmile Chyba ze uznamy, ze malarze nie pracują, choć do tej pory uważałam że
                    > to też praca, i to dość ciężka.

                    Plącze się w zeznaniach. Niedawno na jakims wątku pisała, że narazie nic nie sprzedała. Sprzedac obraz amatorowi jest baaaaaardzo trudno. Wiem cos na ten temat mam w bliskiej rodzinie dwie artystki amatorki bardzo uzdolnione.Jedna maluje.
                    • fogito Re: OT 10.08.13, 17:57
                      zofijkamyjka napisała:


                      > Plącze się w zeznaniach. Niedawno na jakims wątku pisała, że narazie nic nie sp
                      > rzedała.

                      To niemożliwe... Mogłam napisać jedynie, że w Polsce nie sprzedałam, bo jak sprzedaję to tylko w Stanach. Tam jest o niebo łatwiej i można dostać kilkaset dolarór za akwarelę.

                      Sprzedac obraz amatorowi jest baaaaaardzo trudno. Wiem cos na ten tema
                      > t mam w bliskiej rodzinie dwie artystki amatorki bardzo uzdolnione.Jedna maluje

                      Nawet amatorzy w Polsce sprzedają. Są strony internetowe, są grupy akwarelistów amatorów i oni sprzedają swoje akwarele za około 200 zł. To mało, ale taki jest tu rynek.
                  • fogito Re: OT 10.08.13, 17:55
                    lajente napisał(a):

                    > No ale skoro malujesz i sprzedajesz to nie jesteś niepracującą żoną na utrzyman
                    > iu mężasmile Chyba ze uznamy, ze malarze nie pracują, choć do tej pory uważałam że
                    > to też praca, i to dość ciężka.

                    To co mam z malowania to jest kropla w morzu zarobków męża. Poza tym póki co więcej wydaję na farby, kursy malarskie etc. Poza tym ja uwielbiam rozdawać swoje prace, bo na zarobku mi nie zależy. Taka już jestem niereformowalna. Ale w przyszłości - kto wie... Może jak van Gogh po śmierci...
                • selavi2 Re: OT 10.08.13, 13:44
                  Wrzuć jakieś swoje akwarele, plizzzz...
                  O akty męskie nie śmiem prosić...smile
                  • fogito Re: OT 10.08.13, 17:59
                    selavi2 napisała:

                    > Wrzuć jakieś swoje akwarele, plizzzz...
                    > O akty męskie nie śmiem prosić...smile

                    A wyobrażasz sobie co by się działo, gdybym to zrobiła... Rzeź nade mną wink Może jednak wrzucę akt, ale wstyd się przyznać nigdy nic nie wrzucałam... więc może zalinkuję.
                    • selavi2 fogito 10.08.13, 18:27
                      Możesz mi na maila przesłać, jak chcesz.
                      sela9@o2.pl
                      I ja bym prosiła akwarele też.
                      Jakby co, to sie odezwę po 20 sierpnia, bo jutro wyjeżdżam wieczorem.
                      smile
                      • fogito Re: fogito 10.08.13, 20:12
                        selavi2 napisała:

                        > Możesz mi na maila przesłać, jak chcesz.
                        > sela9@o2.pl
                        > I ja bym prosiła akwarele też.
                        > Jakby co, to sie odezwę po 20 sierpnia, bo jutro wyjeżdżam wieczorem.
                        > smile

                        Tylko, że ja wszystkie akwarele wywiozłam do Stanów i tam upłynniłam. W domu zostały tylko 2 i chyba jedna w biurze męża.
                        Jak zrobię zdjęcie tego co ostało to wyślę.
                        W domu wiszą na ścianach akryle i akty wink
                        Pozdrawiam
          • volta2 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 11:03
            Gdyb
            > yś często podróżowała, realizowała jakieś ciekawe hobby, robiła coś twórczego,
            > miała jakieś niezwykłe przygody -

            a ty jak często podróżujesz sama bez męża? ile masz ciekawych hobby? no i tych niezwykłych przygód?

            ja mam tyle, że jestem nieustannie nagabywana o napisanie książki - ale mi się nie chce.
            • lajente Re: Niepracująca żona 10.08.13, 11:15
              Och jakie wy z fogito jesteście niezwykłe, obie podróżniczki, jedna malarka, druga pisarka, tylko jej się nie chce. I te niezwykłe przygody, przeżywasz je leżąc samotnie cały bity dzień na plaży z książką w ręku jak ci się już uda pozbyć poczucia winy z powodu tego ze jakże cudowny i pożądany przez inne małżonek zgłosił nie do końca jasne zastrzeżenia co do twojego wyjazdu?
              • igge Re: Niepracująca żona 10.08.13, 13:00
                to były wątpliwości a nie zastrzeżenia, normalna rozmowa między dwojgiem partnerów, decyzję volta podjęła sama, mąż to nie szef' w pracy
                • lajente Re: Niepracująca żona 10.08.13, 13:12
                  Nie szef ale też nie równorzędny partner. Żona jest od niego zależna finansowo.
                  • misterni Re: Niepracująca żona 10.08.13, 14:35
                    Twój mąż przestałby cię uważać za równorzędnego partnera w przypadku gdybyś przestała zarabiać?
                    • joanna35 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 14:46
                      Nie wiem czy jej mąż, ale jest wielu takich, którzy przestaliby, zwłaszcza gdyby "bezrobocie" się przeciągnęło na lata.
                      • gazeta_mi_placi Re: Niepracująca żona 10.08.13, 14:52
                        Szacunek nie jest równorzędny z czyjąś aktywnością lub brakiem aktywności zawodowej.
                      • przeciwcialo Re: Niepracująca żona 10.08.13, 14:57
                        No jak kto burak to bedzie oceniał czlowieka przez pryzmat zarobionych pieniedzy.
                        W takich sytuacjach poznaje się prawdziwe oblicze partnera/partnerki.
                        • gazeta_mi_placi Re: Niepracująca żona 10.08.13, 14:59
                          10/10
                        • joanna35 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 15:11
                          Nie wiem czy przez pryzmat pieniędzy czy pracy. Dziewczyny, mało to razy w wątkach na e-mamie czy ŻR załozycielki skarżyły się, ze ich praca w domu i przy dzieciach jest niedoceniana i , ze usłyszały "a co Ty tu robisz?", "co Ty cały dzień robiłaś?" itp.
                          • przeciwcialo Re: Niepracująca żona 10.08.13, 15:17
                            Jesli pozostanie kobiety w domu wynika z wzajemnych ustaleń to raczej awantur o nicnierobienie nie ma.Inaczej gdy to decyzja jednostronna a druga strona niekoniecznie daje rade unieść utrzymanie całej rodziny. Wiadomo że przy małych dzieciach pozostanie w domu to czasami konieczność, warto poswięcic kilka lat aby wyjśc na prosta. Przy szkolnych dzieciach to juz w rodzinie powinno sie ustalic priorytety.
                          • gazeta_mi_placi Re: Niepracująca żona 10.08.13, 15:18
                            Na forach raczej porusza się problemowe tematy, nikt nie założy osobnego tematu, że ma super teścia, ale o teściu grzebiącym w szufladzie w sypialni lub teściu pijaku - już tak.
                            Tak samo ile na forum jest tematów o "paskudnej toksycznej teściowej lub szwagierce" a ile o dobrych normalnych teściowych?
                            To samo z mężami, jak któraś z niepracujących mam ma dobrego męża to nie pisze o tym, pisze ta co ma męża problemowego, prawda?
                            • joanna35 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 15:29
                              Dobrze, Gazeto, niech stracę - napiszę - 13 lat temu zrezygnowałam z pracy z powodów, o których pisałam wyżej. Zrezygnowałam na wyraźną prośbę, zeby nie powiedzieć żadanie męża. Cóż....tydzień temu dowiedziałam się prawdy o sobie. To , ze jestem zależna, nieważne od męża czy od kogoś innego jest już dla mnie samo w sobie upokarzające. Ponoć nie kopie się leżącego....
                              • przeciwcialo Re: Niepracująca żona 10.08.13, 15:32
                                Nie ma ludzi niezaleznych. Kazdy od kogos w jakis sposób zalezy. Niezalezność to złuda.
                                • joanna35 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 15:39
                                  To są czysto teoretyczne dywagacje. Rację ma nenia , od początku do końca. Nie mam córki, ale gdybym miała stanęłabym na uszach, zeby nie musiała z żadnych powodów rezygnować z pracy, a już na pewno nie z powodu męża i dzieci.
                                  • gazeta_mi_placi Re: Niepracująca żona 10.08.13, 15:42
                                    Rację ma Nenia pod tym względem, że to jej punkt widzenia do którego ma święte prawo.
                                    Ilu ludzi tyle sytuacji i różnych (najróżniejszych) możliwości.
                                  • butch_cassidy Re: Niepracująca żona 10.08.13, 15:42
                                    joanna35 napisała:

                                    >Nie
                                    > mam córki, ale gdybym miała stanęłabym na uszach, żeby nie musiała z żadnych po
                                    > wodów rezygnować z pracy, a już na pewno nie z powodu męża i dzieci.

                                    Hmm... ja mam córkę i robię wszystko, by jej dochody nie były zależne od jej pracy wink
                                    • joanna35 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 15:47
                                      Ale przecież praca to nie tylko dochody.
                                      • butch_cassidy Re: Niepracująca żona 10.08.13, 15:50
                                        joanna35 napisała:

                                        > Ale przecież praca to nie tylko dochody.

                                        Owszem, więc jak będzie chciała zostać kustoszem w muzeum albo tramwajarzem, to nie będzie musiała przejmować tym, jaką pensję dostanie wink
                                        • joanna35 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 15:54
                                          I ten luksus będzie zawdzięczać Tobiewink
                                • butch_cassidy Re: Niepracująca żona 10.08.13, 15:41
                                  przeciwcialo napisała:

                                  > Nie ma ludzi niezaleznych. Kazdy od kogos w jakis sposób zalezy. Niezalezność t
                                  > o złuda.
                                  10/10

                                  Zapytajmy tych na szczycie drabiny społecznej, czy praca faktycznie jest im do szczęścia potrzebna - owszem, praca innych ludzi wink
                                  Więc pewnie, że fajnie, gdy zasadniczo uważa się, że człowiek by być wartościowy, użyteczny społecznie i "wolny" (to najlepszy dowcip wink ) , musi pracować. Wtedy ten kto wie, jak to osiągnąć (względnie urodzi się we właściwym miejscu i czasie), nie musi pracować, bo chętnych by "się spełniać" pracując dla niego nie brakuje wink
                                  To tak pół żartem pół serio wink
                                  • joanna35 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 15:46
                                    > Zapytajmy tych na szczycie drabiny społecznej, czy praca faktycznie jest im do
                                    > szczęścia potrzebna - owszem, praca innych ludzi wink
                                    Jakoś dotarli na szczyt tej drabiny prawda? Pewnie w życiu przychodzi moment, po którym można już tylko odcinać kuponysmile
                                    • butch_cassidy Re: Niepracująca żona 10.08.13, 15:52
                                      joanna35 napisała:


                                      > Jakoś dotarli na szczyt tej drabiny prawda? Pewnie w życiu przychodzi moment, p
                                      > o którym można już tylko odcinać kuponysmile

                                      Owszem, ale jeżeli twierdzisz, że każda praca jest wartością samą w sobie, to dlaczego mieliby z niej rezygnować w chwili, gdy przestaje być koniecznością ekonomiczną (tak czy inaczej rozumianą)?
                                  • nenia1 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 17:09
                                    butch_cassidy napisała:

                                    > przeciwcialo napisała:
                                    >
                                    > > Nie ma ludzi niezaleznych. Kazdy od kogos w jakis sposób zalezy. Niezalez
                                    > ność t
                                    > > o złuda.
                                    > 10/10

                                    W ten sposób można wszystko zdyskredytować. Czy w takim razie są ludzie wolni? Idąc tym tokiem myślenia nie ma.
                                    Ale przecież jest różnica między tym, kto nie może wyjść z więzienia, a tym który może podróżować po całym świecie.
                                    I nie piszę to o podróżowaniu w myślach - bo zaraz się okaże, że myśli nie da się zamknąć, więc nie ma znaczenia czy możemy się poruszać czy nie.
                                    To samo z niezależnością, jest różnica między osobą, która nie zarabia na siebie, a tą która zarabia,
                                    nie stanowią jej tylko pieniądze.
                                    I piszę o przeciętniakach, a nie o wnuczce Onasisa.
                                    • butch_cassidy Re: Niepracująca żona 10.08.13, 17:56
                                      nenia1 napisała:

                                      > W ten sposób można wszystko zdyskredytować. Czy w takim razie są ludzie wolni?
                                      Ależ oczywiście że nie smile
                                      Z drugiej strony niezależność to w pewnym sensie mit XXI wieku. Wierzymy - często ślepo - w niezależność, indywidualizm i własną sprawczość, ale bywa że jakiekolwiek problemy, nawet drobne chwieją tą wiarą w posadach.
                                      Nawet jak coś załatwiasz w urzędzie, szkole, policja cię zatrzyma, itp. itd. - może ci się coś tam należeć, możesz mieć prawo do tego czy tamtego, a jak się nie umiesz dogadać po ludzku, to często kiszka... Bo w wielu sytuacjach zwykłych i rzadszych, zależymy od drugiego człowieka. A swój indywidualizm i niezależność możemy sobie schować do kieszeni wink



                                      • nenia1 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 18:06
                                        butch_cassidy napisała:

                                        > > W ten sposób można wszystko zdyskredytować. Czy w takim razie są ludzie w
                                        > olni?

                                        > Ależ oczywiście że nie smile

                                        Nie ma 100% wolności, co nie znaczy, że nie ma różnicy między człowiekiem zamkniętym w celi, a tobą czy mną (o ile nie jesteś akurat zamknięta w celi).
                                        O tą różnicę, subtelną mniej lub bardziej, chodzi. Więc faktycznie nie twórzmy pseudofilozoficznych dywagacji o zniewolonych ludziach XXI wieku.
                                        • butch_cassidy Re: Niepracująca żona 10.08.13, 18:10
                                          nenia1 napisała:

                                          Więc faktycznie nie twórzmy
                                          > pseudofilozoficznych dywagacji o zniewolonych ludziach XXI wieku.


                                          Skoro tak, to widzisz... Nie mam ambicji przekonywania Ciebie, że pieniądze nie zawsze oznaczają wolność.
                                          • nenia1 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 18:27
                                            No ale to oczywiste, że nie zawsze, nie musisz mnie przekonywać do oczywistości.
                                            Ale jeśli masz pieniądze, to najczęściej masz też większy wybór, i nie chodzi przecież tylko o prosty konsumpcjonizm, ale o to, że możesz sobie polecieć do Etiopii, albo możesz kupić wózek inwalidzki dzięki któremu wyjedziesz z domu, gdy nie masz nóg.
                                            To, że ty masz wybór pracować/nie pracować też zawdzięczasz jakimś pieniądzom, nie wiem - własnym, odłożonym, odziedziczonym, męża - nieistotne, ale z pewnością jakimś.
                                            Ja wiem, że słowo "pieniądze" nie brzmi romantycznie, a "grzeczne dziewczynki nie rozmawiają o pieniądzach", ale taka jest w dużej mierze rzeczywistość w jakiej żyjemy a uduchowione gadki zazwyczaj kończą się szybko gdy brakuje na chleb dla dzieci.
                                            • butch_cassidy Re: Niepracująca żona 10.08.13, 18:57
                                              nenia1 napisała:

                                              > No ale to oczywiste, że nie zawsze, nie musisz mnie przekonywać do oczywistości
                                              > .
                                              > Ale jeśli masz pieniądze, to najczęściej masz też większy wybór, i nie chodzi p
                                              > rzecież tylko o prosty konsumpcjonizm, ale o to, że możesz sobie polecieć do Et
                                              > iopii, albo możesz kupić wózek inwalidzki dzięki któremu wyjedziesz z domu, gdy
                                              > nie masz nóg.

                                              No ale (...) nie musisz mnie przekonywać do oczywistości smile

                                              a uduchowione gadki zazwyczaj kończą się szybko gdy brakuje na chleb
                                              > dla dzieci.
                                              Jak i w tym właśnie punkcie mogą się zaczynać big_grin Wiesz co, masz rację, łatwo tu popaść w banał. Z resztą wszytko już w tych kwestiach zostało chyba powiedziane dawno i nie przez nas wink I fakt, że poziom "uduchowienia" też jest różny i u każdego inny - i można by tak sobie dywagować w nieskończoność smile Wydaje mi się, że tu nie ma prostego przełożenia. Zdarzają się tacy, którzy dzięki trudnościom życiowym otwierają oczy i tacy, którzy dzięki kasie jadą gdzieś tam, gdzie bez tej kasy by nie dotarli i widzą coś co ich zmienia. A są i tacy, których nic nigdy by nie zmieniło i okopali się na jakimś tam etapie życia oraz tacy, którzy przy najmniejszych problemach się załamują i staczają. No nie ma reguły.

                                              Ale rozmowa poszła w ciekawym kierunku, zważywszy, że zaczęliśmy od paniuś z nudów popijających kawkę w biurze i nierobów o wąskich horyzontach na utrzymaniu mężów big_grin
                                              • joanna35 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 19:00
                                                > Ale rozmowa poszła w ciekawym kierunku, zważywszy, że zaczęliśmy od paniuś z nu
                                                > dów popijających kawkę w biurze i nierobów o wąskich horyzontach na utrzymaniu
                                                > mężów big_grin
                                                Prawda? Już dawno nie było takiej fajnej dyskusji w tym temacie.
                              • gazeta_mi_placi Re: Niepracująca żona 10.08.13, 15:49
                                Ale zależność nie musi mieć coś wspólnego z brakiem pracy zawodowej, naprawdę.
                                Pisałam już w innym wątku, znam 30-letnią osobę która przepracowała pół roku. Serio.
                                I mimo to jest niezależna finansowo i długo może być.
                                Miała szczęście do zaradnego rodzica, który w spadku zostawił jej dwa mieszkania (jedno w świetnym miejscu, spokojnie zawsze znajdzie najemcę i to z górnej półki) plus jeszcze jedno zabezpieczenie dające (póki co) pewien stały dochód.
                                Jest niezależna zawodowo więc nie pali się do pracy, nie weźmie pierwszej lepszej, bo nie jest do tego zmuszona.
                                Można pracować zawodowo za 1500 zł i być uzależnionym od męża zarabiającego o wiele więcej lub muszącego w związku z wysokością pensji mieszkać u rodziców bo nie stać na zakup własnego mieszkania ani samodzielny wynajem.
                                • joanna35 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 16:02
                                  Gazeto, ja piszę tylko o sobie, na podstawie własnych doświadczeń. Każdy ma prawo do swoich. Cóż. ...nigdy nie byłam szczęśliwsza niż wtedy kiedy pracowałam, ale przecież nie z powodu harówki i zarobków(przed studiami zarabiałam 370zł. jestem pielęgniarką), więc musiało w tym być coś więcej.....przynajmniej dla mnie.
                        • nenia1 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 16:37
                          przeciwcialo napisała:

                          > No jak kto burak to bedzie oceniał czlowieka przez pryzmat zarobionych pieniedz
                          > y.

                          W takim razie większość kobiet to buraki bo cała masa patrzy na to ile facet zarabia.
                          • przeciwcialo Re: Niepracująca żona 10.08.13, 16:44
                            Na szczęście nie wszystkie patrza na męzczyzn przez pryzmat portfela.
                            • nenia1 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 16:59
                              Nie wszystkie, tak jak nie wszyscy faceci patrzą na urodę u kobiet.
                  • gazeta_mi_placi Re: Niepracująca żona 10.08.13, 14:51
                    Generalnie zarobki kobiet w Polsce (choć dysproporcja między zarobkami kobiet i mężczyzn jest w każdym niemal kraju, może za wyjątkiem Skandynawii) często są dużo niższe niż mężczyzn.
                    Zatem kobieta która pracuje, ale zarabia tylko np. 1500 zł zaś mąż kilka razy więcej też jest uzależniona.
                    --
                    https://www.suwaczki.com/tickers/9nicpoqnnhed3fm8.png
              • volta2 Re: Niepracująca żona 11.08.13, 18:10
                no ale ja pytam o twoje przygody?

                mój leżak w arabowie to kilka dni opowieści z humorem, z horrorem w tle również
                spoko można coś popełnić.

                ale już taka opowieść jak jechać w metrze/wagonie dla mężczyzn w iranie - to byłby hit a przynajmniej hiciorek. ale - jak już pisałam, nie chce mi się wywnętrzniać, choć jestem proszona.

                a twój małżonek jak rozumiem- zastrzeżeń żadnych nie zgasza jak wyruszasz w podróż do roboty co dzień i spowrotem? to musi być super ekscytujące zajęcie.
                • lajente Re: Niepracująca żona 12.08.13, 15:50
                  A skąd założenie, że mam małżonka? Aha, no tak jak się nie ma małżenka to się nie da podróżować, bo nie ma skąd pieniędzy wziąć.
        • kol.3 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 16:35
          Nie pracujesz, ale wiesz lepiej co się robi w pracy. Typowe gadanie oderwanej od życia kury domowej.
    • raohszana Jakieś to dziwne... 10.08.13, 15:48
      Bo wychodzi, że praca to albo mus najkonieczniejsiejszy albo plotki i spanie w pracy [ dajta mie nazwę i adres tych korpo gdzie mi za to zapłaco! ] albo jedyna alternatywa dla ubogich duchowo, które nie mają wspaniałej pasji. Kolorowo.
      • joanna35 Re: Jakieś to dziwne... 10.08.13, 15:53
        Cóz...każdy ma prawo mieć swoje spojrzenie na pracę zarobkową czy też rezygnację z niej. i Nie trzeba by było dorabiać do tego tej całej ideologii gdybyśmy wzajemnie szanowali swoje wybory, a przede wszystkim przyznawa innym prawo do ich dokonania.
      • butch_cassidy Re: Jakieś to dziwne... 10.08.13, 15:53
        raohszana napisał:

        > Bo wychodzi, że praca to albo mus najkonieczniejsiejszy albo plotki i spanie w
        > pracy [ dajta mie nazwę i adres tych korpo gdzie mi za to zapłaco! ] albo jedyn
        > a alternatywa dla ubogich duchowo, które nie mają wspaniałej pasji. Kolorowo.
        >

        big_grin Fajnie podsumowałaś smile

        Pewnie, że bywa i inaczej - praca będąca pasją i pozwalająca na godne życie. Ekstra! Ale jaki procent pracujących może to o sobie powiedzieć? (tak z ręką na sercu wink )
        • raohszana Re: Jakieś to dziwne... 10.08.13, 15:58
          butch_cassidy napisała:
          > Pewnie, że bywa i inaczej - praca będąca pasją i pozwalająca na godne życie. Ek
          > stra! Ale jaki procent pracujących może to o sobie powiedzieć? (tak z ręką na s
          > ercu wink )
          *
          Wtedy to nie praca wink
          Ale z drugiej strony - ale też nie jest to miejsce tylko plot spania i katorgi - najczęściej to zwyczajna aktywność, mniej lub bardziej lubiana i mniej lub bardziej ciężka fizycznie/psychicznie i zajmująca smile
          • butch_cassidy Re: Jakieś to dziwne... 10.08.13, 16:14
            raohszana napisał:


            > - najczęściej to zwyczajna aktywność, mniej lub bardziej lubiana i mniej lub ba
            > rdziej ciężka fizycznie/psychicznie i zajmująca smile
            >

            Otóż to smile I to aktywność z reguły nie mająca wpływu na ogólny poziom danej osoby. Dlatego nie przekonują mnie argumenty o uszlachetniającej funkcji pracy ani o rzekomym gnuśnieniu w domu.
            • raohszana Re: Jakieś to dziwne... 10.08.13, 16:17
              butch_cassidy napisała:
              > Otóż to smile I to aktywność z reguły nie mająca wpływu na ogólny poziom danej oso
              > by. Dlatego nie przekonują mnie argumenty o uszlachetniającej funkcji pracy ani
              > o rzekomym gnuśnieniu w domu.
              *
              A gloryfikowanie niepracowania i zestawianie z pracowaniem jako jedyna słuszna alternatywa, wpływająca ekstra na człowieka, jego relacje z innymi, dzieci i pasje? tongue_out
              • butch_cassidy Re: Jakieś to dziwne... 10.08.13, 16:19
                raohszana napisał:

                > *
                > A gloryfikowanie niepracowania i zestawianie z pracowaniem jako jedyna słuszna
                > alternatywa, wpływająca ekstra na człowieka, jego relacje z innymi, dzieci i pa
                > sje? tongue_out

                Że niby ja? Nie taka była moja intencja smile Po prostu odpowiadam na argumenty o fajności każdej pracy i niefajności osób z niej rezygnujących tongue_out Jak nie gloryfikuję. Ja dokonałam wyboru - pracuję coraz mniej i mam nadzieję całkowicie zrezygnować z pracy w nie tak znów dalekiej przyszłości wink
                >
                • kremciapciulkowy Re: Jakieś to dziwne... 10.08.13, 20:30
                  Co do samorealizacji - więcej dla swojego rozwoju mogłam zrobić siedząc w domu. Można było sobie wygospodarować czas na przeczytanie dobrej książki, naukę języka czy kurs. Można było. Nie musiałam robić połowy z tych rzeczy, które robiłam - to był mój wybór. Teraz gdy pracuję na pełen etat plus szkolenia nie mam czasu na swoje pasje i zainteresowania. Praca sama w sobie pasją moją nie jest, nie udało mi się znaleźć tej wymarzonej. To samo z opieką nad dzieckiem - widzę, że było jednak bardziej dopilnowane, gdy to ja byłam w domu. Jeśli zaś chodzi o ryzyko, gdy tylko jeden z małżonków zarabia - no cóż, życie to ciągłe balansowanie na cienkiej linie, nigdy nie mamy pewności, czy dziś dojedziemy do domu, czy dzieciak nie zachoruje na coś poważnego albo nie stracimy nagle oboje pracy. Nigdy nic nie wiadomo. I dlatego nie uważam czasu spędzonego w domu za stracony, wielu pożytecznych rzeczy się nauczyłam i wiem, że w razie czego sobie poradzę.
                  • raohszana Re: Jakieś to dziwne... 10.08.13, 22:43
                    Co to są ciapciulki?
                    • selavi2 Re: Jakieś to dziwne... 11.08.13, 10:19
                      Właśnie - co to są ciapciulki.smile
    • antoska2013 Re: Niepracująca żona 11.08.13, 13:21
      Ja przed dzieckiem zasuwałam tak bardzo, że teraz uważam, że wszelkie działania domowe to jest relaksik i kolonie. Dlatego jak słyszę, jaką harówką jest praca w domu, to od razu wiem, że mówi to osoba, która porównuje to jak Ty- z pseudopracą przy biurku. Nie żartujmy. Picie kawki to nie żadna praca. Wg mnie gotowanie obiadu, zabawa z dzieckiem, rozwieszania prania- to są przyjemne przerwy od prawdziwej pracy, która jest ciężką orką wymagającą totalnego zaangażowania.
      Widzę, że idziesz ze skrajności w skrajność- jak już pracujesz, to ani sprzątanie, ani trawnik ani nic? Super, że wybrałaś wygodę, ale nie udawajmy, że praca wyklucza zajmowanie się domem. U wielu kobiec nie wyklucza robienai w domu wszystkiego...
      • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 11.08.13, 13:32
        antoska2013 napisała:

        > Ja przed dzieckiem zasuwałam tak bardzo, że teraz uważam, że wszelkie działania
        > domowe to jest relaksik i kolonie.
        tez mam takie spostrzeżenia. Owszem sa okresy jesli chodzi o dziecko, że jest to bardzo absorbujace i męczące w dzień i w nocy, ale ten okres jest w miare krótki, potem dziecko idzie do przedszkola, jest chwila oddechu a jak juz idzie do szkoły to nawet wskazane jest moim zdaniem aby mamusia juz sie tak ciagle dziecięciem nie zajmowała.
    • raohszana Pińcet postów! 13.08.13, 12:06
      A ja dalej nie wiem co to są ciapciulki!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka