Dodaj do ulubionych

Niepracująca żona

09.08.13, 07:26
Tak sobie czytam stary wątek volty i dręczy mnie pytanie - dlaczego niektóre z was z taką pogardą wyrażają się o niepracujących z wyboru kobietach? Też byłam w domu kilka lat i wiem, jaka to harówka. Na obrotach przez 24/h. Mąż miał wszystko podstawione pod nos, uprane, wyprasowane, gorący obiad lub kolację, kanapki i sałatkę do pracy. Ze spraw domowych interesowały go tylko drobne naprawy, całą logistykę okołodzieciową i domową załatwiałam ja. Ba, nawet całe sprzątanie ogrodu po budowie wzięłam na siebie, nauczyłam się obsługiwać krajzegę, piłę spalinową i kosiarkę. Myłam nasze samochody. Piekłam chleby, mięsa, uprawiałam ogródek, oszczędzałam. No i opieka nad dzieckiem oczywiście do tego. W porównaniu do mojej pracującej zawodowo sąsiadki, która osiem godzinek spędzała w klimatyzowanym biurze przy kawce nie przepracowując się zbytnio, to harowałam jak dziki osioł. Sąsiadka w domu nie robi nic, bo "zmęczona". Teraz mój mąż z rozrzewnieniem wspomina czasy mojego pobytu w domu, bo raz, że było dużo taniej, teraz za wszystko trzeba zapłacić, a dwa - miał spokój, teraz musiał się włączyć i widzi, ile to pracy. Reasumując- czasem niepracująca żona ma dużo większy wkład do budżetu domowgo niż ta pracująca zawodowo. Dlaczego zatem jest traktowana przez niektórych jako leń, któremu nie chce się pracować??
Obserwuj wątek
    • aneta-skarpeta Re: Niepracująca żona 09.08.13, 07:42

      jak nie pracowałaś, to pracowałaś 24h- jedną ręką sałatke, drugą betoniarkę

      a jak pracujesz to nie możesz po pracy robic np polowy, zeby wyszlo ci tak samo 24h? nagle za wszystko trzeba płacic?

      przecież potrafisz
      • kbart Re: Niepracująca żona 09.08.13, 10:12
        aneta-skarpeta napisała:

        >
        > jak nie pracowałaś, to pracowałaś 24h- jedną ręką sałatke, drugą betoniarkę
        >
        > a jak pracujesz to nie możesz po pracy robic np polowy, zeby wyszlo ci tak samo
        > 24h? nagle za wszystko trzeba płacic?
        >
        > przecież potrafisz


        ano własnie
        • joa66 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 11:49
          Zwłaszcza, że w pracy zawodowej to tylko "kawka" i człowiek się nie przepracowuje wink
        • kremciapciulkowy Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:21
          Teraz gdy pracuję muszę zapłacić opiekunce, pani do sprzątania, chłopakowi od koszenia trawy. Szukam też od kilku tygodni kogoś kto pomógłby mi w pracach porządkowych na ogrodzie. Dużo więcej wydaję na jedzenie, bo muszę kupować "gotowce" lub żywić się na mieście. Kosztują dojazdy. I tak dalej... fakt, w tamtym okresie życia za dużo na siebie wzięłam, ale właśnie czułam się niedowartościowana, bo "nie pracuję", stąd te kanapki i sałatki dla męża. Nawiasem mówiąc był bardzo zdziwiony, gdy po moim powrocie do pracy przestał dostawać wałówę. Pracowałam lata w budżetówce oraz w pewnej korpo, stąd moja wiedza na temat pracy biurowej. Nie twierdzę, że wszędzie tak jest. Ale wiem z doświadczenia np. w firmie reklamowej, że bywają przestoje i wtedy można dosłownie umrzeć z nudów w pracy, natomiast w domu to kołowrót bez końca.
          • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 09.08.13, 18:20
            kremciapciulkowy napisała:

            >Ale wiem z doświadczenia np. w firmie
            > reklamowej, że bywają przestoje i wtedy można dosłownie umrzeć z nudów w pracy
            > , natomiast w domu to kołowrót bez końca.

            Ja tam mam w robocie kołowrót, w domu to laba w porównaniu z tym co mam w pracy. W domu poza tym nawet jak więcej do zrobienia to nikt Cie nie rozlicza, nikt nie siedzi nad głowa z terminami, nikt nie ocenia itd. stresu nie ma, a stes bardzo męczy.
            • jamesonwhiskey Re: Niepracująca żona 09.08.13, 18:23
              W domu poza tym nawet jak więcej do zrobienia to nikt Cie nie rozlicza, nikt
              > nie siedzi nad głowa z terminami, nikt nie ocenia itd. stresu nie ma, a stes ba
              > rdzo męczy.

              no wlasnie , te wszytkie pracujace w domu 24/7 zapominaja o tym malym drobnym szczegoliku
    • default Re: Niepracująca żona 09.08.13, 07:55
      Ja nie myśle o takich z pogardą, ale po prostu kompletnie nie rozumiem ich wyboru. Dla mnie taka sytuacja - być na utrzymaniu męża - jest niewyobrażalna.
      Co do harówki kobiety zajmującej się domem - kochana, jak chciałaś tak zapitalać, to zapitalałaś. Twój wybór, czy mąż stał nad Tobą z batem, czy rozliczał Cię wieczorem z wykonanych prac ? Przypuszczam, że nie, to Ty nakręcałaś się p.t. "jestem dzielna, wszystko zrobię, zesram się, a podołam". Tylko po co. Mąż i dzieci byłyby równie zadbane i zadowolone, jakbyś robiła połowę tego, albo mniej. Ale jak od początku postawiłaś sobie (sama!) wysoką poprzeczkę, to mąż przyjął to za normę. Wiesz, jak to jest - zrób raz coś niemożliwego, a włączą ci to do zakresu obowiązków.
      Ja akurat nie traktuję pań "przy mężu" jak leni (no, powiedzmy - są wyjątki, ale to raczej w wyższych klasach niż przeciętna średnia). Wiem, że ciężko pracują i żal mi ich, kiedy w końcu odkrywają, że tej pracy nikt nie docenia.
      • mnb0 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:21
        > Ja nie myśle o takich z pogardą, ale po prostu kompletnie nie rozumiem ich wyboru
        Nie potrafisz zrozumiec, ze ktos chce sam wychowywac wlasne dzieci? Zaiste to niepojete. (Mowimy oczywiscie o malych dzieciach, a nie o podstawianiu kanapek pod nos 16-latkom.)
        • default Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:56
          Wydawało mi się, że dyskusja jest o kobietach niepracujących w sposób stały i długotrwały, a nie przerywających pracę w związku z urlopem wychowawczym.
          Pracujące matki nie wychowują swoich dzieci wg Ciebie ? Naprawdę sądzisz, że konieczne jest siedzenie z dzieckiem 24/7 przez kilkanaście lat, żeby je wychować ?
          • przeciwcialo Re: Niepracująca żona 10.08.13, 15:06
            Dziecko przebywające w placówce typu złobek czy przedszkole od 7 do 17 czy dłużej jest wychowywane przez obcych ludzi. Takie dziecko wraca do domu zmeczone po ilustam zajęciach dodatkowych, w domu zjada kolację i spi. Weekend to troche mało czasu na wychowanie.
            I nie wiem jak trzeba zaklinac rzeczywistośc aby twierdzic że bedac poza domem 10 godzin i widzac dziecko prze 3 godziny wychowuje sie je.
            • iwles Re: Niepracująca żona 10.08.13, 17:01
              mężczyzna, będący jedynym żywicielem rodziny, aby ja utrzymac najprawdopodobniej przebywa poza domem minimum 10 abo i więcej godzin (Volta pisze, że dobrze jest, jeśli mąż wroci do domu o 20.00).
              Odbijajac twoja piłeczkę powiedz - jaki wpyw na wychowanie dziecka ma ojciec? Jaki ma z dzieckiem kontakt, kiedy często zdarza sie, że widuje dziecko tuz przed zasnięciem, albo i to nawe nie?

              A od godz. 17 do 20 mozna z dzieckiem naprawdę sporo zrobić, spędzając z nim czas.
        • iwles Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:59

          wychowywanie dziecka to jedno, ale brać na bary wszystko, co związane z domem, ogrodem, budową i jeszcze obslugiwać doroslego faceta -to juz zupełnie cos innego.
        • rosapulchra-0 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:25
          mnb0 napisała:

          > > Ja nie myśle o takich z pogardą, ale po prostu kompletnie nie rozumiem ic
          > h wyboru
          > Nie potrafisz zrozumiec, ze ktos chce sam wychowywac wlasne dzieci? Zaiste to n
          > iepojete. (Mowimy oczywiscie o malych dzieciach, a nie o podstawianiu kanapek p
          > od nos 16-latkom.)

          Przepraszam, a szesnastolatek to nie dziecko, które również się wychowuje?
    • mvszka Re: Niepracująca żona 09.08.13, 08:23
      Teraz mój mąż z rozrzewn
      > ieniem wspomina czasy mojego pobytu w domu, bo raz, że było dużo taniej, teraz
      > za wszystko trzeba zapłacić, a dwa - miał spokój, teraz musiał się włączyć i wi
      > dzi, ile to pracy

      rozumiem, że poszłaś do pracy a nie uciekłaś od męża? wink

      Reasumując- czasem niepracująca żona ma dużo większy wkład d
      > o budżetu domowgo niż ta pracująca zawodowo.

      w twoim wypadku to może być prawda, ale ile jest takich przypadków?

      Dlaczego zatem jest traktowana prz
      > ez niektórych jako leń, któremu nie chce się pracować?

      bo jest wiele pań, którym się nawet po obiedzie pozmywać nie chce i dziecko wręczają mężowi gdy on tylko przekroczy próg domu po pracy, bo chcą odpocząć

      każdy przypadek trzeba rozpatrywać zatem indywidualnie. Ty zasługujesz na tytuł przodownika pracy smile
      • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 08:28
        Bo zazdroszczą? Bo im się w głowie nie mieści inne życie poza tym własnym? Bo kobieta kobiecie wilkiem i jak którejś lepiej/inaczej to należy ją dobić?
      • agnieszka77_11 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:20
        mvszka napisała:

        > dziecko wręczają mężowi gdy on tylko przekroczy próg domu po pracy, bo chcą odpocząć

        O tak jest niestety w większości przypadków, gdy panie siedzą w domu i opiekują się dzieckiem.
        • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:21
          agnieszka77_11 napisała:


          > O tak jest niestety w większości przypadków, gdy panie siedzą w domu i opiekują
          > się dzieckiem.

          oj nie jest tak, bo Pan wraca do domu jak już dziecko śpi tongue_out
          • agnieszka77_11 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:23
            fogito napisała:

            > oj nie jest tak, bo Pan wraca do domu jak już dziecko śpi tongue_out

            Ale ja nie mówię o Twoim przypadku. Ale powiem Ci, że sama się łapię na tym, że tak robię, niestety, zapominając że mój małżon w pracy wcale się nie obijał.
            • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:32
              agnieszka77_11 napisała:

              > fogito napisała:
              >
              > > oj nie jest tak, bo Pan wraca do domu jak już dziecko śpi tongue_out
              >
              > Ale ja nie mówię o Twoim przypadku. Ale powiem Ci, że sama się łapię na tym, że
              > tak robię, niestety, zapominając że mój małżon w pracy wcale się nie obijał.

              To nie tylko u mnie. Bo mój to i tak wraca wcześnie około 19:00. Ale w większości panowie wracają około 21;00. I nie wiem co w tych biurach robią. Lepiej nie wiedzieć.
              • agnieszka77_11 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:34
                fogito napisała:

                > To nie tylko u mnie. Bo mój to i tak wraca wcześnie około 19:00. Ale w większoś
                > ci panowie wracają około 21;00. I nie wiem co w tych biurach robią. Lepiej nie
                > wiedzieć.

                Pracuję w biurze, w korporacji i często jest tak, że nie mam czasu zjeść kanapki. Bo spotkania, bo jakieś projekty trza ogarnąć, bo porobić raporty itp itd
                • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:39
                  agnieszka77_11 napisała:


                  > Pracuję w biurze, w korporacji i często jest tak, że nie mam czasu zjeść kanapk
                  > i. Bo spotkania, bo jakieś projekty trza ogarnąć, bo porobić raporty itp itd

                  Ja tez pracowałam w korporacji przez 5 lat. I często jest tak, że panowie i panie znikają na lunchu na dwie godziny. Wracają po drinku i przesypiają przed kompem resztę dani. Nie róbmy z pracujących w biurach bohaterów, bo często gęsto na FB siedzą a nie pracują. A po pracy to już tacy zmęczeni tym siedzeniem, że już tylko piwo i tv zostaje.
                  • agnieszka77_11 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:43
                    fogito napisała:

                    > Ja tez pracowałam w korporacji przez 5 lat. I często jest tak, że panowie i pan
                    > ie znikają na lunchu na dwie godziny. Wracają po drinku i przesypiają przed kom
                    > pem resztę dani. Nie róbmy z pracujących w biurach bohaterów, bo często gęsto n
                    > a FB siedzą a nie pracują. A po pracy to już tacy zmęczeni tym siedzeniem, że j
                    > uż tylko piwo i tv zostaje.

                    No widzisz. A ja tak nie miałam. Była orka. CZasem się wkurzałam, ale cieszyłam się wiedząc, że w moim życiu się coś dzieje.
                    • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:46
                      agnieszka77_11 napisała:

                      > No widzisz. A ja tak nie miałam. Była orka. CZasem się wkurzałam, ale cieszyłam
                      > się wiedząc, że w moim życiu się coś dzieje.

                      Orka w biurach to jest czasami i na krótko. Większość to jest święty spokój i nuda. Dlatego panowie tak lubią w tych biurach po godzinach siedzieć zamiast do domu do dzieciaków i żony wracać.
                      • agnieszka77_11 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:52
                        fogito napisała:

                        > Orka w biurach to jest czasami i na krótko.

                        No chyba żartujesz???!!! Znasz każdą firmę w Polsce??? Czy jesteś najzwyczajniejszym Trolem?
                        • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:54
                          agnieszka77_11 napisała:

                          > fogito napisała:
                          >
                          > > Orka w biurach to jest czasami i na krótko.
                          >
                          > No chyba żartujesz???!!! Znasz każdą firmę w Polsce??? Czy jesteś najzwyczajnie
                          > jszym Trolem?

                          Każdej to nikt nie zna. Ty też nie. Ale pracowałąm w wielkiej amerykańskiej korporacji w W-wie. Znam tez biura moich znajomych i swojego męża. Czas na lunch - dwie godziny - to dla nich świętość. Drink w czasie lunchu to norma. Popatrz na bary w mieście w czasie lunchu, gdzie białe kołnierzyki siedzą. Nie każdy w biedronce pracuje. Chodzi mi o te lepsze i bogatsze firmy.
                          • yuka12 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:50
                            Ja pracowalam w tej lepszej i bogatszej firmie, miedzynarodowej, w biurze ale nie w centrali tylko w tzw. rejonie pracujac na ta centrale. U nas nie bylo czasu na lancze, przerwe na posilek trzeba bylo nieraz wywalczac, czasami jadlo sie przed komputerem, regularnie zostawalismy po godzinach, zwlaszcza w sezonie urlopowym. Nasze ubikacje nie bylo porzadnie remontowane przez ponad 10 lat (pomalowano tylko sciany), w biurze nie bylo klimatyzacji i w upalne lata mielismy ponad 40 stopni w srodku. W tzw. stolowce nie bylo nawet mikrofali. Za to w glownej siedzibie zaobserwowalam wszystkie luksusy, ktorych nam poskapiono i tlumy bialych kolnierzykow walesajacych sie z kata w kat. Nie zebym im zazdroscila pracy w stolycy wsrod kamer i scislej kontroli, ale wkurzylo mnie, ze ciezko pracuje na ta cala zgraje niewiadomocorobiacych osob i w dodatku dostaje ulamek ich pensji. To byl moj ostatni rok pracy w tej firmie i mam nadzieje w jakiejkolwiek korporacji.
                          • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 09.08.13, 18:31
                            fogito napisała:

                            > Chodzi mi o te lepsze i bogatsze firmy.

                            Pracuje w takiej lepszej bogatszej amerykańskiej firmie i lunchu 2 godzinnego to ja nigdy nie miałam, czesto sie cos w biegu przegryzie, np teraz sezon urlopowy a roboty nie ubywa, pracujemy za dwoje. jedno co dobre to klimatyzacja.
                            • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 20:49
                              zofijkamyjka napisała:


                              > Pracuje w takiej lepszej bogatszej amerykańskiej firmie i lunchu 2 godzinnego t
                              > o ja nigdy nie miałam, czesto sie cos w biegu przegryzie, np teraz sezon urlopo
                              > wy a roboty nie ubywa, pracujemy za dwoje. jedno co dobre to klimatyzacja.

                              No to zapewne nie jest to najlepsza korporacja. Bo w najlepszych ludziska się obijają.
                              • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 09.08.13, 21:22
                                fogito napisała:

                                > No to zapewne nie jest to najlepsza korporacja. Bo w najlepszych ludziska się o
                                > bijają.

                                W rankingach bardzo wysoko.
                      • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 09.08.13, 18:26
                        fogito napisała:

                        > Orka w biurach to jest czasami i na krótko. Większość to jest święty spokój i n
                        > uda. Dlatego panowie tak lubią w tych biurach po godzinach siedzieć zamiast do
                        > domu do dzieciaków i żony wracać.

                        To może Twój tak lubi... ja tam poprsotu czasem nie wyrobie się przez osiem godzin i musze dłużej zostać. Spokoju to mam z pół godziny w czasie lunchu i to nie codziennie.
                        • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 20:51
                          zofijkamyjka napisała:


                          >
                          > To może Twój tak lubi... ja tam poprsotu czasem nie wyrobie się przez osiem god
                          > zin i musze dłużej zostać. Spokoju to mam z pół godziny w czasie lunchu i to ni
                          > e codziennie.
                          >

                          Ale ty jesteś kobietą i orzesz. Faceci nie wysilają się w pracy tak bardzo, bo nie muszą. W domu zaś udają zmęczonych a żona nadskakuje, bo misio zmęczony wrócił z pracy. Ja nie nadskakuję, bo wiem jak 'ciężko' mąż pracuje.
                          • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 09.08.13, 21:27
                            fogito napisała:

                            > Ale ty jesteś kobietą i orzesz. Faceci nie wysilają się w pracy tak bardzo, bo
                            > nie muszą.

                            Co Ty pleciesz, mam kolegów na równorzędnym stanowisku do mojego i harują nie mniej niż ja. Mało tego, moja szefowa i jej zastępca /facet/ harują jeszcze bardziej niż ja. Oczywiscie za odpowiednie pieniądze smile U nas sie nikt nie opierdziela.
                            • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 08:43
                              zofijkamyjka napisała:

                              > fogito napisała:
                              >
                              > > Ale ty jesteś kobietą i orzesz. Faceci nie wysilają się w pracy tak bardz
                              > o, bo
                              > > nie muszą.
                              >
                              > Co Ty pleciesz, mam kolegów na równorzędnym stanowisku do mojego i harują nie m
                              > niej niż ja. Mało tego, moja szefowa i jej zastępca /facet/ harują jeszcze bard
                              > ziej niż ja. Oczywiscie za odpowiednie pieniądze smile U nas sie nikt nie opierdz
                              > iela.

                              To cieszę się. Na pewno jest tam tak idyllicznie jak piszesz. Tylko, że ja już stara baba jestem i widzę zupełnie co innego. Owszem są momentami dni, że się za...dala ale są też dni letargu i łażenia na lunche z piwkiem.
                    • araceli Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:47
                      agnieszka77_11 napisała:
                      > No widzisz. A ja tak nie miałam. Była orka. CZasem się wkurzałam, ale cieszyłam
                      > się wiedząc, że w moim życiu się coś dzieje.

                      Mało kto tak ma. Tylko Fogito żyje w świecie, gdzie ludzie obijają się w biurze a domy prowadzą im babcie big_grin
                      • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:51
                        araceli napisała:

                        >
                        > Mało kto tak ma. Tylko Fogito żyje w świecie, gdzie ludzie obijają się w biurze
                        > a domy prowadzą im babcie big_grin
                        >

                        Może przeprowadź sie do stolicy, to zobaczysz więcej.
                        • sundry Re: Niepracująca żona 09.08.13, 12:48
                          Mój ulubiony argument, poza stolicą jest już tylko czarna dziura, a stolyca jest wyznacznikiem trybu życia w całym kraju...

                          P.S. Mój były pracował w korpo w Warszawie, i co prawda wychodził na lancz w ciągu dnia, ale za to siedział w biurze do 21-22 i nie było to bynajmniej siedzenie na FB.
                          • d.d.00 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:36
                            sundry napisała:

                            > Mój ulubiony argument, poza stolicą jest już tylko czarna dziura, a stolyca jes
                            > t wyznacznikiem trybu życia w całym kraju...
                            >
                            Zwłaszcza na wschód od Wisły tongue_out
                          • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:18
                            sundry napisała:

                            > Mój ulubiony argument, poza stolicą jest już tylko czarna dziura, a stolyca jes
                            > t wyznacznikiem trybu życia w całym kraju...

                            Nie czarna dziura tylko inny styl życia. Mało która warszawianka będzie obiad dla rodziny gotować po 22:00 na dzień następny. Już raczej kupi coś na wynos w drodze z pracy.


                            > P.S. Mój były pracował w korpo w Warszawie, i co prawda wychodził na lancz w ci
                            > ągu dnia, ale za to siedział w biurze do 21-22 i nie było to bynajmniej siedzen
                            > ie na FB.

                            Znam takich co porno w biurze oglądają. Nie musi być FB.
                            • maugorzata2008 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 22:25
                              > Nie czarna dziura tylko inny styl życia. Mało która warszawianka będzie obiad d
                              > la rodziny gotować po 22:00 na dzień następny. Już raczej kupi coś na wynos w d
                              > rodze z pracy.
                              Zapewniam cię, że to samo tyczy się krakowianek, łodzianek, gdańszczanek i rzeszowianek.
                              • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 08:44
                                maugorzata2008 napisała:

                                > > Nie czarna dziura tylko inny styl życia. Mało która warszawianka będzie o
                                > biad d
                                > > la rodziny gotować po 22:00 na dzień następny. Już raczej kupi coś na wyn
                                > os w d
                                > > rodze z pracy.
                                > Zapewniam cię, że to samo tyczy się krakowianek, łodzianek, gdańszczanek i rzes
                                > zowianek.

                                Zapewne, bo to kobiety z większych miast. Mają dostęp do jedzenia na wynos i nie będą się poświęcać stojąc przy garach po 21:00 coby misio rysio miał obiadek na następny dzień.
                                • przeciwcialo Re: Niepracująca żona 10.08.13, 10:37
                                  Ale pierdoly, w małych miastach, ba w wioskach tez restauracje, zajazdy, pizzerie z dowozem do domu wink
                                  Nikt jednak rozsądny nie zywi się na codzień jedzeniem na wynos.
                                  • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 10:40
                                    przeciwcialo napisała:

                                    > Ale pierdoly, w małych miastach, ba w wioskach tez restauracje, zajazdy, pizzer
                                    > ie z dowozem do domu wink
                                    > Nikt jednak rozsądny nie zywi się na codzień jedzeniem na wynos.

                                    Widocznie ja samych nierozsądnych znam tongue_out U mnie w wiosce nie ma restauracji. A to pech. Trza se samemu gotować.
                                    • przeciwcialo Re: Niepracująca żona 10.08.13, 10:42
                                      Fakt, Warszawa to największa wieś w Polsce.
                                      • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 19:56
                                        przeciwcialo napisała:

                                        > Fakt, Warszawa to największa wieś w Polsce.

                                        big_grin z tym się zgodzę w 100% wink
                          • maugorzata2008 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 22:22
                            Jak wyobrażacie sobie w godzinach 9:00-18:00 codziennie niczego nie zjeść? Przerwa obiadowa w takich godzinach jest zazwyczja konieczna.
                            • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 08:46
                              maugorzata2008 napisała:

                              > Jak wyobrażacie sobie w godzinach 9:00-18:00 codziennie niczego nie zjeść? Prze
                              > rwa obiadowa w takich godzinach jest zazwyczja konieczna.

                              Ja jadłam w biurze kanapki. Wychodziłam na lunch od wielkiego dzwonu, bo zwykle jak już wyszłam z kolegami to 2 godziny z tego wychodziły. Szkoda mi było czasu. Wolałam szybciej wyjść z biura niż udawać zapracowaną do 20:00.
                      • agnieszka77_11 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:53
                        araceli napisała:

                        > Mało kto tak ma. Tylko Fogito żyje w świecie, gdzie ludzie obijają się w biurze
                        > a domy prowadzą im babcie big_grin
                        >

                        No chyba tak, bo moje babcie jeszcze aktywne zawodowo.
                  • araceli Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:45
                    fogito napisała:
                    > Ja tez pracowałam w korporacji przez 5 lat. I często jest tak, że panowie i pan
                    > ie znikają na lunchu na dwie godziny. Wracają po drinku i przesypiają przed kom
                    > pem resztę dani. Nie róbmy z pracujących w biurach bohaterów, bo często gęsto n
                    > a FB siedzą a nie pracują. A po pracy to już tacy zmęczeni tym siedzeniem, że j
                    > uż tylko piwo i tv zostaje.

                    W baaaardzo dziwnym świecie żyjesz. Nierzeczywistym powiedziałabym.
                    • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:47
                      araceli napisała:


                      > W baaaardzo dziwnym świecie żyjesz. Nierzeczywistym powiedziałabym.
                      >

                      Tez mi się tak zawsze wydawało. Bo ludzie to ogólnie dziwni są . A ci z w-wy to w szczególności big_grin
                  • mnb0 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:55
                    > Nie róbmy z pracujących w biurach bohaterów, bo często gęsto na FB siedzą a nie pracują.
                    Co widac po czestotliwosci wpisow ematek, ktore wlasnie akurat strasznie sie zaharowuja w pracy. wink
                    • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:58
                      mnb0 napisała:

                      > > Nie róbmy z pracujących w biurach bohaterów, bo często gęsto na FB siedzą
                      > a nie pracują.
                      > Co widac po czestotliwosci wpisow ematek, ktore wlasnie akurat strasznie sie za
                      > harowuja w pracy. wink

                      Dokładnie! Ja nie pracuję więc idę na zakupy i gotować obiad. Przerwy na lunch nie będzie wink
              • minor.revisions Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:39
                > To nie tylko u mnie. Bo mój to i tak wraca wcześnie około 19:00. Ale w większoś
                > ci panowie wracają około 21;00. I nie wiem co w tych biurach robią. Lepiej nie
                > wiedzieć.

                pracowałam kiedys w firmie, pełnej dobrze zarabiających panów, którzy mieli niepracujące zony i nieraz wracali do domu o 21. Bo, na przykład, młoda sekretarka akurat robiła porządki w archiwum czy coś tam, a oni dzwonili do żon, że właśnie pracują nad bardzo ważnym projektem i mają deadline, poczem otwierali piwo, siadali koło sekretarki i sypali zarcikami. Nie sądzę, żeby po czyms takim zajęcie się własnym dzieckiem było jakąś nadludzką harówą.
                • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:19
                  minor.revisions napisała:


                  > pracowałam kiedys w firmie, pełnej dobrze zarabiających panów, którzy mieli nie
                  > pracujące zony i nieraz wracali do domu o 21. Bo, na przykład, młoda sekretarka
                  > akurat robiła porządki w archiwum czy coś tam, a oni dzwonili do żon, że właśn
                  > ie pracują nad bardzo ważnym projektem i mają deadline, poczem otwierali piwo,
                  > siadali koło sekretarki i sypali zarcikami. Nie sądzę, żeby po czyms takim zaj
                  > ęcie się własnym dzieckiem było jakąś nadludzką harówą.

                  No jest właśnie, bo dzieckiem to się zająć trzeba, a dla wielu panów to ponad ich ludzkie siły.
              • best_bej Re: Niepracująca żona 10.08.13, 21:08
                grają w gry komputerowe. powaga.
                • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 21:13
                  best_bej napisała:

                  > grają w gry komputerowe. powaga.

                  fakt zapomniałam smile W domu by nie mogli pewnie...
        • mnb0 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:33
          > O tak jest niestety w większości przypadków, gdy panie siedzą w domu i opiekują
          > się dzieckiem.
          I ciebie to dziwi? Po calym dniu z dwulatkiem ma sie ochote troche od niego odpoczac. A i ojciec moze troche czasu spedzic z dzieckiem skoro caly dzien go nie ma. Ale matkom tylko z nazwy, ktore widza dziecko godzine dziennie, rzeczywiscie moze byc trudno to zrozumiec.
          • araceli Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:46
            mnb0 napisała:
            > Ale matkom tylko z nazwy, ktore widza dziecko godzine dziennie, rze
            > czywiscie moze byc trudno to zrozumiec.

            No i zaczyna się! Możemy odwrócić pytanie - dlaczego kury domowe z pogardą wyrażają się o pracujących matkach?

            Idę po popcorn big_grin
            • agnieszka77_11 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:54
              araceli napisała:

              > No i zaczyna się! Możemy odwrócić pytanie - dlaczego kury domowe z pogardą wyra
              > żają się o pracujących matkach?
              >

              No właśnie. Obecnie jestem niepracująca, ale będę bronić pracujących jak lwica bo częsciej widzę pogardę w ich stronę. Częsciej mamy domowe atakują te pracujące, a nie na odwrót.
            • mnb0 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:59
              > dlaczego kury domowe z pogardą wyrażają się o pracujących matkach?
              Bo wspolczuja ich dziecia?
              A tak na serio to kazdy zawod czy zajecie mozna traktowac z pogarda. Ludzie generalnie uwazaja ze tylko to co oni robia jest wartosciowe. Inni to obiboki.
              Praca w biurze? No i co ty tam robisz - tylko kawe pijesz i papiery przewracasz.
              Gornik? Tylko kilofem wali, nawet myslec przy tym nie trzeba.
              Itp. itd.
            • mnb0 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 10:03
              > No i zaczyna się!
              Tylko nie zapominaj ze to TY zaczelas - wielce zdziwiona jak po calym dniu z dzieckiem mozna chciec przekazac je mezowi. Widocznie tego nie przezylas, skoro tak cie to dziwi. A wiec?
              • araceli Re: Niepracująca żona 09.08.13, 10:06
                mnb0 napisała:
                > > No i zaczyna się!
                > Tylko nie zapominaj ze to TY zaczelas - wielce zdziwiona jak po calym dniu z dz
                > ieckiem mozna chciec przekazac je mezowi. Widocznie tego nie przezylas, skoro t
                > ak cie to dziwi. A wiec?

                Chyba nie potrafisz czytać bo ja nic takiego nie napisałam nigdzie.
                • mnb0 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 10:08
                  Fakt, to agnieszka.
    • araceli Re: Niepracująca żona 09.08.13, 08:32
      kremciapciulkowy napisała:
      > dlaczego niektóre z
      > was z taką pogardą wyrażają się o niepracujących z wyboru kobietach? Też byłam
      > w domu kilka lat i wiem, jaka to harówka. Na obrotach przez 24/h

      Acha - i jak poszłaś do pracy to doba wydłużyła Ci się o 8h + czas na dojazd?

      Ja nie pogardzam 'kurami domowymi' ale prawda jest taka, że mają mniej pracy niż osoba pracująca na etat + prowadząca dom i takie użalanie się, że to 'harówka' jest dla mnie nieco śmieszne. Tak - prace domowe to jest praca (wbrew pewnej frakcji, która twierdzi, że 'robi się samo') - czasochłonna i często nudna ale jest to praca, którą każdy wykonuje - większość łącząc z pracą zawodową.
      • mnb0 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:52
        > jest to praca, którą każdy wykonuje - większość łącząc z pracą zawodową.
        To nie jest takie proste jak 2 + 2. Kiedy jestes w pracy, a dziecko w zlobku, w domu nie ma nikogo. Wiec po powrocie dom jest w stanie w jakim go zostawilas. Zupelnie inaczej sytuacja wyglada po calodziennym siedzeniu w domu z dwulatkiem. No i kwestia najwazniejsza - kiedy jestes w domu to zajmujesz sie dzieckiem, a kiedy jestes w pracy to twoim dzieckiem zajmuje sie ktos inny przez te 8 godzin, wiec tak doba sie wydluzyla, a razczej roboczodoba: 24 godziny twoje + 8 godzin opiekunki/przedszkolanki.
        • agnieszka77_11 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:58
          Czesto jest tak, że mama w domu, a dziecko w przedszkolu.
          • mnb0 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 10:06
            > Czesto jest tak, że mama w domu, a dziecko w przedszkolu.
            I co - kluje cie to?
            Czy dziecko bezrobotnej matki ma do 6 roku zycia siedziec w domu? No bo skoro matka i tak siedzi w domu...
            Co za beton.
            • araceli Re: Niepracująca żona 09.08.13, 10:15
              mnb0 napisała:
              > > Czesto jest tak, że mama w domu, a dziecko w przedszkolu.
              > I co - kluje cie to?
              > Czy dziecko bezrobotnej matki ma do 6 roku zycia siedziec w domu? No bo skoro m
              > atka i tak siedzi w domu...
              > Co za beton.

              Nikogo to nie kłuje ale robienie z siebie w takim przypadku cierpiętnicy-siłaczki jest zwyczajnie żałosne.
          • przeciwcialo Re: Niepracująca żona 10.08.13, 10:42
            No i? Przedszkole akurat to miejsce edukacji, socjalizowania nie tylko przechowalnia.
        • araceli Re: Niepracująca żona 09.08.13, 10:14
          mnb0 napisała:
          > . No i kwestia najwazniejsza - kiedy jestes w domu to zajmujesz sie dzieckiem,
          > a kiedy jestes w pracy to twoim dzieckiem zajmuje sie ktos inny przez te 8 godz
          > in, wiec tak doba sie wydluzyla, a razczej roboczodoba: 24 godziny twoje + 8 go
          > dzin opiekunki/przedszkolanki.

          Ale opiekunka nie ugotuje, nie posprząta, nie zrobi zakupów, nie upierze, nie wyprasuje. No chyba, że masz z nią taki układ ale mało kto ma. Większość obowiązków domowych, które niepracująca kobieta ogarnie w 8h w przypadku pracujących rodzin mąż i żona muszą wykonać po powrocie z pracy.
          • mnb0 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 10:24
            No ale znowu wracamy do kwestii ze inaczej wyglada mieszkanie w ktorym caly dzien bawil sie dwulatek, a inaczej takie, do ktorego rodzina wraca wieczorem z pracy/przedszkola.
            Jest gdzies takie zdjecie w necie - baba siedzi w kuchni na stole, wokol bajzel. I podpis: pytasz mnie co ja robie w domu caly dzien? To wlasnie dzisiaj nic nie robilam.
            • lady_lula Re: Niepracująca żona 09.08.13, 12:17
              Bo ja wiem? Moje dzieci dużo mniejszy bajzel w domu robią kiedy poświęcam im czas i kontroluje co robią - czyli kiedy jestem mamą domową, niż wtedy gdy wpadną po przedszkolu i zaczną szaleć a ja jestem zajęta nadganianiem domowych zaległości po powrocie z pracy - czyli kiedy jestem mamą pracującą. No chyba, że rodzina wraca do domu i od razu kładzie się spać, tylko wtedy to dom to tak naprawdę nie dom a noclegownia.
      • minor.revisions Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:48
        > Ja nie pogardzam 'kurami domowymi' ale prawda jest taka, że mają mniej pracy ni
        > ż osoba pracująca na etat + prowadząca dom i takie użalanie się, że to 'harówka
        > ' jest dla mnie nieco śmieszne.

        to nie do końca tak, bo jak się pracuje, to po pierwsze część zajęć odpada - na przykład nie trzeba robi jedzenia sobie i dziecku w ciągu dnia (ani sprzatac po nim), bo dziecko ma w przedszkolu czy szkole, a sama ematka idzie sobie na lanczyk, poza tym, jako, że ma sie więcej pieniędzy a mniej czasu, to część zajęć domowych można albo komus zlecić, albo wyeliminować, np. chodząc do restauracji, kupując półprodukty do jedzenia, wiele osób też załatwia rzeczy typu płacenie domowych rachunków itd w czasie pracy - nie zauważając, że to też zajmuje czas, tyle, że się go nie zauważa, kiedy teoretycznie się w tym samym czasie pracuje.
    • guderianka Re: Niepracująca żona 09.08.13, 08:32
      Myślę, że czym innym jest niepracowanie przez jakiś okres czasu-założony i realizowany np. czas urlopu wychowawczego a czym innym kilkanaście lat nie pracowania
      Aczkolwiek pogardy również nie rozumiem-zwłaszcza że dotyczy cudzych wyborów i cudzego życia-nikt z nas w cudzych butach nie chodzi, by wiedzieć jak to jest.
    • beverly1985 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 08:32
      No cóz, praca fizyczna ( a do takiej nalezy praca w domu) zazwyczaj jest slabo opłacana i niedoceniana.
    • nowi-jka Re: Niepracująca żona 09.08.13, 08:35
      no jak stałas za ta betoniarką zamiast fachowca to wkład był - rzeczywiście no ale zrobienie kanapki to raczej bez wkładu finansowego smile
      mnie drazni ten temat ogólnie bo ogólnie sie zakłada ze ta niepracujaca zawodowo to wo domu robi wszystko a ta pracujaca ma kucharke sprzataczki i ogrodnika
      W domu tej pracujacej musi byc zrobione wszystko to samo co w domu niepracujacej zawodowo tylko w mniejszym okresie czasu.
      Ja tak samo sprzatam prasuje piore gotuje robie zakupy i wiekszosc czasu pod zegarek a nie tak jak sobie ułoze. Te pracujace zawodowo w domu tez pracuja przynajmniej wiekszosc, nie wyreczaja sie "służba" bo ich na nią nie stac.
      To powiedz kto ma trudniej ktos kto n a zakupy sprztania gotowanie ma 16 godzin czy ktos kto ma na to 7?
      • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 08:40
        nowi-jka napisała:


        > Ja tak samo sprzatam prasuje piore gotuje robie zakupy i wiekszosc czasu pod ze
        > garek a nie tak jak sobie ułoze. Te pracujace zawodowo w domu tez pracuja przyn
        > ajmniej wiekszosc, nie wyreczaja sie "służba" bo ich na nią nie stac.

        Z moich obserwacji wynika, że te pracujące zawodowo kobiety nie gotują obiadów w tygodniu wcale z powodu braku czasu. Dzieci jedzą w szkole cokolwiek a potem to już tylko kanapki. I wtedy oczywiście zaoszczędza się sporo czasu. O sprzątaniu nie wspominając, bo w większości sprząta się tylko w weekend a w tygodniu jest tzw. pie...ik.
        Moja mama pracowała zawodowo 35 lat, ale w tym czasie nie ugotowała ani jednego obiadu. Wszystko robiła babcia czyli teściowa. I taki układ widzę w wielu zapracowanych rodzinach. Babcie załatwiają większość za darmo - gotowanie, zakupy, opieka nad dzieckiem.

        • verdana Re: Niepracująca żona 09.08.13, 08:51
          Dla mnie zupełnie czym innym jest zostająca w domu młoda mama, która zajmuje sie dziećmi, a czym innym kobieta, któa nie pracuje, tylko pilnuje aby mąż miał obiadek pod mos, czyste skarpetki i błyszczące podłogi. O ile jak najbardziej doceniam zajmowanie sie dziećmi, o tyle zajmowanie się wyłacznie domem i dorosłym facetem to sprowadzenie samej siebie do roli służącej.
        • lauren6 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 08:55
          No popatrz, ja i pracuję zawodowo i robię obiad co drugi dzień. Cuda, czary. Wbrew pozorom obiad to nie musi być 3h stania przy garach. Upieczenie mięsa czy zrobienie surówki to często 30 minut, z których większość można spędzić przed tv np. obierając warzywa.

          Jeśli ktoś chce być perfekcyjną panią domu, mieć podłogę tak czystą, że można ją lizać i codziennie robić skomplikowany dwudaniowy obiad z deserem to jej wybór. Ale niech potem nie płacze na forach jakie to życie drobiu domowego jest ciężkie i pracowite. Naoglądała się taka głupot w TVN, podniosła poprzeczkę w kosmos i opowiada jak jej ciężko.
          Ja jednak wolę mieć mniej skomplikowany obiad, mieszkanie rzadziej odkurzone, ale i własne pieniądze z własnej pracy i czas wolny dla siebie. Da się? Da. Jak się wyłączy w sobie funkcję perfekcjonistki.
        • solejrolia Re: Niepracująca żona 09.08.13, 08:55
          a ja zauważam jedno, że sprzątaczkę i ogrodnika mają najczęściej panie, które nie pracują, i stać je i na wynającie obsługi, jak równiez na niepracowanie. i pomimo dużej ilości czasu wolnego biorą kogoś na stałe.

          natomiast te które pracują najczęściej jednak sprzataczki i ogrodnika nie mają. a pracują bo muszą i same wszystko muszą zrobić (albo nie robią, jest niezrobione). a jesli już najmują kogoś do pomocy to na zasadzie "interwencji" ekipa wpada, robi co należy, i wypada.

          z gotowaniem się zgodzę- sama najczęściej gotuję tak, żebym miala od razu na 2-3 obiady, część idzie do lodówki, zamrażarki. takie "gotowce" bardzo ułatwiają życie. zakupy raz w tygodniu, nie mam czasu latać co chwilkę do sklepu.a bałaganu nie mamy, bo jak nas nie ma przez cały dzień w domu, to zwyczajnie nie ma kto bałaganić i sprzątamy właściwie na bieząco, od grubszego sprzątania jest najczesciej niedziela (podłogi, czy okna) z kolei w sobotę od południa musimy odpocząć, powałkonić się, wyskoczyć do znajomych czy coś w tym stylu.
        • araceli Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:00
          fogito napisała:
          > Z moich obserwacji wynika, że te pracujące zawodowo kobiety nie gotują obiadów
          > w tygodniu wcale z powodu braku czasu.

          Bo gotują ich pracujący mężowie/partnerzy? tongue_out
          • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:20
            araceli napisała:

            > fogito napisała:
            > > Z moich obserwacji wynika, że te pracujące zawodowo kobiety nie gotują ob
            > iadów
            > > w tygodniu wcale z powodu braku czasu.
            >
            > Bo gotują ich pracujący mężowie/partnerzy? tongue_out

            Nie gotuje w tygodniu nikt jeśli nie ma babci. Dzieci jedzą około 13:00 obiad w szkole a potem już zapychacze do końca dnia.
            Nikt nie oczekuje cudów od nikogo. Jeśli się pracuje zawodowo to trudno jest ogarnąć dom, bo już na to siły nie starcza. I nie ma co wmawiać na forum, że idzie się do pracy, a po pracy gotuje obiad, sprząta i jeszcze z dziećmi lekcje odrabia. I tak codziennie. To byłby dopiero hardcore.
            I fakt. Panie niepracujące zawodowo mają opiekunki do dzieci, ogrodników i panie do sprzątania. Ja nie pracuje zawodowo i raz w tygodniu przychodzi do mnie pani do sprzątania. Ale gotuję sama i nieustannie, coby dzieciak świństw nie jadał. Gdybym miała babcię na stanie to bym ją zatrudniła do gotowania wink

            • araceli Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:30
              fogito napisała:
              > Nie gotuje w tygodniu nikt jeśli nie ma babci.

              Większość gotuje. Babcie teraz pracują. Ja gotuję (albo partner) i w większości znanych mi rodzin tak jest.
              • agnieszka77_11 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:32
                araceli napisała:

                > Babcie teraz pracują.

                Ot to, babcie też pracują. Mogą pomóc, ale w weekend.
              • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:34
                araceli napisała:

                > fogito napisała:
                > > Nie gotuje w tygodniu nikt jeśli nie ma babci.
                >
                > Większość gotuje. Babcie teraz pracują. Ja gotuję (albo partner) i w większości
                > znanych mi rodzin tak jest.

                No widzisz. A w większości znanych mi rodzin nie gotuje nikt poza babciami, gosposiami i kobietami na stałe w domu. Reszta odpuszcza gotowanie i często dzieci do Mc'a prowadza.
                • gazdzinazdaleka Re: Niepracująca żona 09.08.13, 10:01
                  Tak to już jest, że na podstawie kilku lub kilkunastu znanych nam przypadków wyciągamy wnioski w stosunku do całej populacji. Nic bardziej błędnego. Wśród moich znajomych/przyjaciół/bliskich większość kobiet pracuje zawodowo, zajmując się jednocześnie domem (najczęściej wspólnie z mężem, chociaż są też przypadki samotnych matek). Nie mamy pomocy domowych, nianiek czy ogrodników. Rodzice (czyli dziadkowie) mieszkają najczęściej na tyle daleko, że w codziennym życiu nie pomagają, zresztą często też pracują. I jakoś normalne jest, że jeśli ma się ogród, to samodzielnie się go pielęgnuje. A do tego gotuje się obiady i spożywa codziennie z całą rodziną przy jednym stole. Czasem zamawia się pizzę i nikt z tego powodu nie umiera. I utrzymuje się porządek w domu. Samodzielnie najczęściej. A jak się czasem nie posprząta, to też się nic takiego nie dzieje. I do tego również ma się samemu jakieś zajęcia "pozalekcyjne" po pracy (a chociażby i chór wieczorową porą). I zaprawdę powiadam ci, to żaden szczególny wyczyn. Tak miały nasze matki, niektóre babcie również. I naprawdę, z ręką na sercu, nie znam rodzin, które stołowałyby się w Mc'ach czy innych.
                • maugorzata2008 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 22:51
                  Średnia krajowa na czerwiec 2013 to 2720 zł netto. Na rodzinę z dwoma dorosłymi osobami pracującymi wychodzi 5440 zł. Jak ty sobie z tego wyobrażasz opłacenie pani do sprzątania, opiekunki (albo utrzymanie niepracującej babci), ogrodnika, obiadów na mieście, codziennych drinków w czasie lunchu i jeszcze oczywiście "zwykłych" rzeczy takich jak jedzenie, mieszkanie, ubrania, dojazdy i wakacje?
                  Jeżeli obracasz się w środowisku gdzie ludzie pacują tylko w korporacjach i tylko siedzą na FB lub na drinku i potem jeszcze stać ich na to wszystko, to twoje argumenty o niepracującej żonie mogą mieć sens, ale już za płotem strzeżonego osiedla w Konstancinie-Jeziornej Polska wygląda zupełnie inaczej i zapewniam cię, że ludzie w większości tam sami u siebie w domu sprzątają i gotują obiady i bynajmniej nie dlatego, że mają takie hobby.
                  • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 08:48
                    maugorzata2008 napisała:

                    > ale już za płotem strzeżonego
                    > osiedla w Konstancinie-Jeziornej Polska wygląda zupełnie inaczej i zapewniam ci
                    > ę, że ludzie w większości tam sami u siebie w domu sprzątają i gotują obiady i
                    > bynajmniej nie dlatego, że mają takie hobby.

                    Ja mieszkam na Pradze Północ wink Ci z Konstancina to już zupełnie inna bajka.
            • agnieszka77_11 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:31
              fogito napisała:

              > Nie gotuje w tygodniu nikt jeśli nie ma babci. Dzieci jedzą około 13:00 obiad
              > w szkole a potem już zapychacze do końca dnia.
              > Nikt nie oczekuje cudów od nikogo. Jeśli się pracuje zawodowo to trudno jest og
              > arnąć dom, bo już na to siły nie starcza. I nie ma co wmawiać na forum, że idzi
              > e się do pracy, a po pracy gotuje obiad, sprząta i jeszcze z dziećmi lekcje odr
              > abia. I tak codziennie. To byłby dopiero hardcore.

              łatwo nie jest, ale daję radę. Po prostu chodzę spać o godzinie 24, a wstaję o 7. Obiady gotuję wieczorami, piorę często. a teraz nieco plażuję bo jestem na wychowawczym i mogę sobie popisać na forach wink
              • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:36
                agnieszka77_11 napisała:


                > łatwo nie jest, ale daję radę. Po prostu chodzę spać o godzinie 24, a wstaję o
                > 7. Obiady gotuję wieczorami, piorę często.

                I na pewno nigdy nie odpuszczasz wink Czy nie uczysz w szkole przypadkiem?
                Ja piorę codziennie wink

                • agnieszka77_11 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:42
                  fogito napisała:

                  > I na pewno nigdy nie odpuszczasz wink Czy nie uczysz w szkole przypadkiem?
                  > Ja piorę codziennie wink
                  >

                  Ja przyzwyczaiłam się do tego tempa. Jest ciężko, ale umiejętność pogodzenia życia zawodowego z rodzinnym to wielka sztuka. Osobiście z doświadzcenia wiem, że pogodzenie pracy z domem jest dużo trudniejsze niż tylko zajmowanie się domem (ale trzeba polizać jednego i drugiego, żeby zrozumieć, a nie wypowiadać się jako laik). Jednak psychicznie jest na odwrót. Chodząc do pracy masz poczucie, że się realizujesz. Kurczę, po co kończyłam te studia? Tyle lat, żeby teraz siedzieć w garach. Przecież w zyciu umiem więcej. Masz poczucie niezależności.
                  • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:50
                    agnieszka77_11 napisała:


                    > Ja przyzwyczaiłam się do tego tempa. Jest ciężko, ale umiejętność pogodzenia ży
                    > cia zawodowego z rodzinnym to wielka sztuka. Osobiście z doświadzcenia wiem, że
                    > pogodzenie pracy z domem jest dużo trudniejsze niż tylko zajmowanie się domem
                    > (ale trzeba polizać jednego i drugiego, żeby zrozumieć, a nie wypowiadać się ja
                    > ko laik).

                    Ja polizałam jednego i drugiego. I nie jestem laikiem. Zdrowie straciłam na próbie robienia na dwóch etatach. Teraz mam już to gdzieś.

                    Jednak psychicznie jest na odwrót. Chodząc do pracy masz poczucie, że
                    > się realizujesz. Kurczę, po co kończyłam te studia?

                    Ja się realizują malując, bo to moja pasja. W biurze więdłam psychicznie i fizycznie. Z nudów właśnie i z powodu tego piekiełka biurowego czyli ciągłych intryg.

                    Tyle lat, żeby teraz siedz
                    > ieć w garach. Przecież w zyciu umiem więcej. Masz poczucie niezależności.

                    No widzisz. A mnie nie jest potrzebne biuro do poczucia niezależności. I dlatego niech każdy żyje jak lubi.
                    • lady_lula Re: Niepracująca żona 09.08.13, 13:20
                      Można by pomyśleć, że każda praca zawodowa to praca biurowa suspicious Jest jeszcze parę innych zajęć które są niewątpliwie pracą zawodową, i można się w nich realizować , i wcale nie trzeba więdnąć w biurze w oparach intryg.
                      • przeciwcialo Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:11
                        No dokladnie, nie każdy pracuje w biurze.
                      • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:26
                        lady_lula napisała:

                        > Można by pomyśleć, że każda praca zawodowa to praca biurowa suspicious Jest jeszcze
                        > parę innych zajęć które są niewątpliwie pracą zawodową, i można się w nich rea
                        > lizować , i wcale nie trzeba więdnąć w biurze w oparach intryg.

                        Można być w oparach intryg w szpitalu, w przychodni, w szkole (tam to dopiero jatka), na kasie w supermarkecie, w restauracji a nawet przerzucając bagaże na lotnisku. Ludzie pracujący w grupie zawsze tworzą wokół siebie piekiełko - analogiczne do forumowego - bo ludzie są zawistni i uwielbiają sobie dokopywać.
                        • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 09.08.13, 19:17
                          fogito napisała:

                          > Ludzie pracujący w grupie zawsze tworzą wokół siebie piekiełko - analo
                          > giczne do forumowego - bo ludzie są zawistni i uwielbiają sobie dokopywać.

                          Gdzieś Ty pracowała? ja mam tak sympatycznych wspołpracowników, że to główny atut mojej roboty bo poza tym to niezły zapierdziel chociaz biuro. Z kilkoma dziewczynami sie przyjaźnimy także po pracy smile
                          • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 20:52
                            zofijkamyjka napisała:


                            > Gdzieś Ty pracowała? ja mam tak sympatycznych wspołpracowników, że to główny at
                            > ut mojej roboty bo poza tym to niezły zapierdziel chociaz biuro. Z kilkoma dzie
                            > wczynami sie przyjaźnimy także po pracy smile

                            W jednej z korporacji. Nie ma znaczenia w jakiej. Schemat ten sam.
                            • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 09.08.13, 21:29
                              fogito napisała:

                              > W jednej z korporacji. Nie ma znaczenia w jakiej. Schemat ten sam.

                              Ty to masz na wszystko swój schemat tongue_out rozejrzyj sie, wyjdź do ludzi
                              • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 08:50
                                zofijkamyjka napisała:

                                > fogito napisała:
                                >
                                > > W jednej z korporacji. Nie ma znaczenia w jakiej. Schemat ten sam.
                                >
                                > Ty to masz na wszystko swój schemat tongue_out rozejrzyj sie, wyjdź do ludzi


                                Codziennie wychodzę tongue_out i dlatego w porze lunchu trudno znaleźć miejsce w knajpie w W-wie, bo zapracowani tam siedzą. Ty zaś patrzysz przez obraz swojej firmy, gdzie wszyscy pracują jak mrówki i nikt się nie o...la. To też mit. Więc wyskocz na lunch i zobacz jak inni nie pracują.
                                • przeciwcialo Re: Niepracująca żona 10.08.13, 10:47
                                  Twój mąż to kanapki i salatke zjada, na lancz nie wychodzi i wczesniej do domu wraca?
                                  I sam sobie to jeszcze przygotowuje. Na FB nie wchodzi i porno jak inni nie oglada.
                                  • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 19:58
                                    przeciwcialo napisała:

                                    > Twój mąż to kanapki i salatke zjada, na lancz nie wychodzi i wczesniej do domu
                                    > wraca?
                                    > I sam sobie to jeszcze przygotowuje. Na FB nie wchodzi i porno jak inni nie ogl
                                    > ada.

                                    To do mnie? Mąż w pracy zwykle je kanapki (dostarczane do biura). Owszem wychodzi na lunch. Nieustannie wink Biznesy załatwiać jak twierdzi. I często mnie na lunch zaprasza, ale ja zwykle odmawiam, bo nie chcę tracic czasu w ciągu dnia.
                                    Na FB nie ma strony, porno nie ogląda. Ale w tej kwestii to on jest chyba wyjątkowy.
                                • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 10.08.13, 16:29
                                  fogito napisała:

                                  > Więc wyskocz na lunch i zobacz jak inni nie pracują.
                                  Owszem uda mi się czasem wyjśc na lunch ale trzeba szybko bo mam pół godziny przerwy, najczęsciej cos się je przy biurku. Inni podobnie a jeszcze w naszej okolicy nie bardzo jest gdzie isc szybko zjeść.
                                  • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 19:59
                                    zofijkamyjka napisała:

                                    > fogito napisała:
                                    >
                                    > > Więc wyskocz na lunch i zobacz jak inni nie pracują.
                                    > Owszem uda mi się czasem wyjśc na lunch ale trzeba szybko bo mam pół godziny pr
                                    > zerwy, najczęsciej cos się je przy biurku. Inni podobnie a jeszcze w naszej oko
                                    > licy nie bardzo jest gdzie isc szybko zjeść.
                                    >

                                    Ciekawa jestem w takim razie gdzie mieszkasz...
                                    • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 10.08.13, 20:24
                                      fogito napisała:

                                      > Ciekawa jestem w takim razie gdzie mieszkasz...

                                      Mieszkam i pracuje w stolicy...nie wszędzie sa lunchownie obok, w pobliżu mojej pracy jest bar z chińszczyzną smile, pizzeria i bardzoo droga stylowa restauracyjka i to byłoby na tyle... na szczescie do biura dowożą kanapki, sałatki i sushi, no i jest sklep obok dosyc dobrze zaopatrzony....
                                      • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 20:30
                                        zofijkamyjka napisała:

                                        > fogito napisała:
                                        >
                                        > > Ciekawa jestem w takim razie gdzie mieszkasz...
                                        >
                                        > Mieszkam i pracuje w stolicy...nie wszędzie sa lunchownie obok, w pobliżu mojej
                                        > pracy jest bar z chińszczyzną smile, pizzeria i bardzoo droga stylowa restauracy
                                        > jka i to byłoby na tyle... na szczescie do biura dowożą kanapki, sałatki i sush
                                        > i, no i jest sklep obok dosyc dobrze zaopatrzony....
                                        >

                                        o to zdziwiona jestem szczerze. Ale może to Białołęka...
                                        • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 10.08.13, 20:45
                                          fogito napisała:


                                          > o to zdziwiona jestem szczerze. Ale może to Białołęka...

                                          Dużo bliżej centrum, he, he nawet bankomatu w poblizu nie ma smile
            • guderianka Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:32
              Nie wiem skąd u Ciebie takie przekonanie.
              Może i tak jest -na pewno-u niektórych. U nas np. obiady w czasie gdy oboje pracujemy zawodowo zazwyczaj jemy ok 16-16.30. Przygotowuję je ja-najczęściej dzień wcześniej-dokańcza je córka jak przyjdzie ze szkoły, lub Maz jak jest w domu przede mną i/albo nie wracamy razem. Zjadamy normalny ciepły obiad-czasem zupę, czasem mięsko+coś (ryż,kasza, ziemniak) czasem zapiekankę makaronową.
              Gdy ja nie pracuję-tak jak teraz-obiady zazwyczaj jadamy ciut wcześniej-ok. 16 jesteśmy już po. Dzieciaki ze względu na wakacyjny tryb życia często jedzą obiad osobno-ok 14, a my razem po M pracy. Jeśłi nie ma go w tym czasie bo ma inna zmianę-jemy z dziewczynami ok 15.
              Przerabialiśmy też wariant gdy ja pracowałam zawodowo a M zajmował się domem i dziećmi- i wtedy on robił obiady.
            • nowi-jka Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:33
              fogito napisała:
              > Nie gotuje w tygodniu nikt jeśli nie ma babci.
              NIKT?
              Dzieci jedzą około 13:00 obiad w szkole a potem już zapychacze do końca dnia.
              EEEE
              > Nikt nie oczekuje cudów od nikogo. Jeśli się pracuje zawodowo to trudno jest og
              > arnąć dom, bo już na to siły nie starcza.

              Trudno, trudno racja
              I nie ma co wmawiać na forum, że idzi> e się do pracy, a po pracy gotuje obiad, sprząta i jeszcze z dziećmi lekcje odr> abia. I tak codziennie.
              TOnie wmawianie to zycie wiekszosci z nas
              To byłby dopiero hardcore.
              No zgadzam sie a jednak da sie to ogarnac i jeszcze meic czas dla siebie - kosztem np nieskazitelnego porzadku
              > I fakt. Panie niepracujące zawodowo mają opiekunki do dzieci, ogrodników i pani
              > e do sprzątania. Ja nie pracuje zawodowo i raz w tygodniu przychodzi do mnie pa
              > ni do sprzątania. Ale gotuję sama i nieustannie, coby dzieciak świństw nie jada
              > ł. Gdybym miała babcię na stanie to bym ją zatrudniła do gotowania wink

              No to chyba zbyt pracowita nei jestes skoro tylko gotujesz a jeszcze najchetniej bys to na babcie zrzuciła. Ale skoro mozesz sobei pozwolic na takie lenistwo to twoje szczescie i ci zazdroszcze tego. Jednak jestes wyjatkiem i tak nei wyglada życie wiekszosci kobiet.
              • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:45
                nowi-jka napisała:

                > fogito napisała:
                > > Nie gotuje w tygodniu nikt jeśli nie ma babci.
                > NIKT?

                Nikt ze znanych mi osób. Jak już pisałam.

                > Dzieci jedzą około 13:00 obiad w szkole a potem już zapychacze do końca dnia
                > .

                > EEEE

                a może raczej błeeee

                > > Nikt nie oczekuje cudów od nikogo. Jeśli się pracuje zawodowo to trudn
                > o jest og
                > > arnąć dom, bo już na to siły nie starcza.

                > Trudno, trudno racja

                ano racja i większość jednak siły na to nie ma i chęci. Ale wiem, że są bohaterki, co tak robią. Sama taka byłam swego czasu. Ale odpuściłam.

                > [i] I nie ma co wmawiać na forum, że idzi> e się do pracy, a po pracy gotuj
                > e obiad, sprząta i jeszcze z dziećmi lekcje odr> abia. I tak codziennie. [/
                > i]
                > TOnie wmawianie to zycie wiekszosci z nas

                Jasne. A ja jestem św. Franciszek.

                > To byłby dopiero hardcore.
                > No zgadzam sie a jednak da sie to ogarnac i jeszcze meic czas dla siebie - kosz
                > tem np nieskazitelnego porzadku

                Nikt nie mówi o nieskazitelnym porządku. Minimum jest trudne do osiągnięcia.

                > > I fakt. Panie niepracujące zawodowo mają opiekunki do dzieci, ogrodnik
                > ów i pani
                > > e do sprzątania. Ja nie pracuje zawodowo i raz w tygodniu przychodzi do m
                > nie pa
                > > ni do sprzątania. Ale gotuję sama i nieustannie, coby dzieciak świństw ni
                > e jada
                > > ł. Gdybym miała babcię na stanie to bym ją zatrudniła do gotowania wink


                > No to chyba zbyt pracowita nei jestes skoro tylko gotujesz a jeszcze najchetnie
                > j bys to na babcie zrzuciła.

                Nie jestem smile Lenistwo mam w genach. Przeszłam pracę w korporacji i ogarnianie dziecka i domu w tym samym czasie. Dziękuję bardzo. Nie jestem robotem. O babci to był żart. Nie jestem sadystką tongue_out

                Ale skoro mozesz sobei pozwolic na takie lenistwo
                > to twoje szczescie i ci zazdroszcze tego. Jednak jestes wyjatkiem i tak nei wy
                > glada życie wiekszosci kobiet.

                Nie jestem. Większość mam ze szkoły syna ma jeszcze gosposię do gotowania, nianię do dzieci i kierowcę do odwożenia do dzieciaków do szkoły. Ja to jestem bidulka w porówniau z nimi.
            • aneta-skarpeta Re: Niepracująca żona 09.08.13, 10:33
              nie przeginaj w druga stronę
            • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 09.08.13, 18:51
              fogito napisała:

              > Nie gotuje w tygodniu nikt jeśli nie ma babci. Dzieci jedzą około 13:00 obiad
              > w szkole a potem już zapychacze do końca dnia.

              Nie mam babci do pomocy, a dziecko obiadu w szkole nie jada bo jej tam nie smakuje.
              > Nikt nie oczekuje cudów od nikogo. Jeśli się pracuje zawodowo to trudno jest og
              > arnąć dom, bo już na to siły nie starcza. I nie ma co wmawiać na forum, że idzi
              > e się do pracy, a po pracy gotuje obiad, sprząta i jeszcze z dziećmi lekcje odr
              > abia. I tak codziennie. To byłby dopiero hardcore.

              Ależ tak jest własnie tyle że to prace czesciej rozdziela sie na dwoje, U nas sprzataniem zajmuje sie np. mąż. Dziecko moje 10 letnie juz tez sporo w domu pomoże, zwłaszcza że po szkole jest wczesniej w domu.
              • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 20:54
                zofijkamyjka napisała:


                > Ależ tak jest własnie tyle że to prace czesciej rozdziela sie na dwoje,

                Na dwoje to rozumiem. Ale tu w większości pracujące matki polki, które same po pracy robią wszystko. Nie uwierzę. No chyba, ze po łebkach robią. Ale to nie w moim stylu

        • nowi-jka Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:25
          fogito napisała:
          Z moich obserwacji wynika, że te pracujące zawodowo kobiety nie gotują obiadów
          > w tygodniu wcale z powodu braku czasu. Dzieci jedzą w szkole cokolwiek a potem
          > to już tylko kanapki. I wtedy oczywiście zaoszczędza się sporo czasu. O sprząta
          > niu nie wspominając, bo w większości sprząta się tylko w weekend a w tygodniu j
          > est tzw. pie...ik.
          > Moja mama pracowała zawodowo 35 lat, ale w tym czasie nie ugotowała ani jednego
          > obiadu. Wszystko robiła babcia czyli teściowa. I taki układ widzę w wielu zapr
          > acowanych rodzinach. Babcie załatwiają większość za darmo - gotowanie, zakupy,
          > opieka nad dzieckiem.

          No to zyjemy w innych rzeczywistosciach. Bo w moim zyciu babcie maja swoje zycie albo jeszcze pracują albo mieszkaja daleko, i wszystkoogarniaja zwyczajnie.
          Te twoje znajome skoro nie gotuja to co jedzą? Na kanapkach zyją? Jak długo tak można ciganąc
          I masz racje jest pie...ik bo zwyczajeninei ma czasu na wszystko. I jesli mam małe dzieciijeszcze chce z nimi pobawić sie albo wyjsc do piaskownicy to neistety ale z podłogi u mnei w domu sie jesc nie da. No ale lubie swoje priorytety czyli nie zyje po to zeby sprzatac.
          • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:31
            nowi-jka napisała:



            > Te twoje znajome skoro nie gotuja to co jedzą? Na kanapkach zyją? Jak długo tak
            > można ciganąc

            Jedzą obiad w pracy w stołówkach, barach etc. Dzieci w szkole. Gotowanie w domu jest od wielkiego dzwonu. Znam również niepracujące zawodowo mamy, które nie gotują dla dzieci wcale. Gotuje albo mąż albo nikt. Dzieci zapychane świństwami tyją i robią się sflaczałe sad

            > I masz racje jest pie...ik bo zwyczajeninei ma czasu na wszystko. I jesli mam m
            > ałe dzieciijeszcze chce z nimi pobawić sie albo wyjsc do piaskownicy to neistet
            > y ale z podłogi u mnei w domu sie jesc nie da. No ale lubie swoje priorytety cz
            > yli nie zyje po to zeby sprzatac.

            I to jest ok. Bo fizycznie nie da się ogarnąć wszystkiego. Nie starczy czasu ani energii. I nie ma sensu udawać bohaterek co do biura pójdą, potem zakupy, potem obiad gotują, potem z dzieckiem do parku pójda itd... Ciekawa jestem kiedy skoro większość jest w domu po 17:00.
            • agnieszka77_11 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:33
              fogito napisała:

              > I to jest ok. Bo fizycznie nie da się ogarnąć wszystkiego. Nie starczy czasu an
              > i energii. I nie ma sensu udawać bohaterek co do biura pójdą, potem zakupy, pot
              > em obiad gotują, potem z dzieckiem do parku pójda itd... Ciekawa jestem kiedy s
              > koro większość jest w domu po 17:00.

              Kwestia organizacji. Gdy dzieci pójdą spać.
              • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:52
                agnieszka77_11 napisała:

                > Kwestia organizacji. Gdy dzieci pójdą spać.

                To już jest niewolnictwo. Jak syn idzie spać to ja idę odpoczywać tongue_out
                • agnieszka77_11 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 10:00
                  fogito napisała:

                  > To już jest niewolnictwo. Jak syn idzie spać to ja idę odpoczywać tongue_out

                  No widzisz. To kto ma więcej pracy? tongue_out
                  • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 10:25
                    agnieszka77_11 napisała:

                    > fogito napisała:
                    >
                    > > To już jest niewolnictwo. Jak syn idzie spać to ja idę odpoczywać tongue_out
                    >
                    > No widzisz. To kto ma więcej pracy? tongue_out

                    Pewnie ty po powrocie z biura skoro po nocach gotujesz. Może niech mąż się włączy do pomocy. Nie wiem jednakże jak bardzo odpoczywasz w biurze. Bo dla mnie było to mniej męczące niż obowiązki domowe.
                    • przeciwcialo Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:24
                      Ja naprzyklad nie nawidze zakup-ów, wole gotowac za to mąz nie ma wyjścia, musi robic zakupy wink Ja co najwyżej liste przygotuje. Czas zaoszczędzony na zakupach wykorzystuje na gotowanie.
                      • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:28
                        przeciwcialo napisała:

                        > Ja naprzyklad nie nawidze zakup-ów, wole gotowac za to mąz nie ma wyjścia, musi
                        > robic zakupy wink Ja co najwyżej liste przygotuje. Czas zaoszczędzony na zakupac
                        > h wykorzystuje na gotowanie.

                        Mój zakupy robi od wielkiego dzwonu. Czyli np. jak padam po długim locie i nic mnie do spożywczaka nie zaciągnie. Albo jak jestem chora. Zwykle niestety kupuje za dużo i psuje mi sie to potem w lodówce uncertain
                • guderianka Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:14
                  to nie jest niewolnictwo
                  to jest wybór wink
            • pade Re: Niepracująca żona 09.08.13, 11:09
              > I to jest ok. Bo fizycznie nie da się ogarnąć wszystkiego. Nie starczy czasu an
              > i energii. I nie ma sensu udawać bohaterek co do biura pójdą, potem zakupy, pot
              > em obiad gotują, potem z dzieckiem do parku pójda itd... Ciekawa jestem kiedy s
              > koro większość jest w domu po 17:00.

              No jednak da się.
              Ja pracowałam kiedyś od 7 30 i miałam jedno dziecko. Na drugim końcu miasta. O 15 30 wybiegałam z biura, pędęm na tramwaj, potem autobus i biegiem do przedszkola. Z synem robiłam zakupy, wracaliśmy do domu, dokańczałam obiad i kładłam się spać na 30-40 minut. On się w tym czasie bawił. Potem wychodziliśmy na dwór, jeśli pogoda nie pozwalała bawilismy się razem w domu. Do 20-21. O 21 wstawiałam pranie, prasowałam, szykowałam obiad na drugi dzień. Szłam spać dość późno, wstawałam o piątej, żeby wyszykować siebie, a potem zawieźć syna do przedszkola. I tak się kręciło. Bez tych popołudniowych drzemek nie dałabym rady, bo jestem typową sowąsmile
              Teraz mam dwójkę dzieci i obiad też jest codziennie, bo to, co serwują na stołówce szkolnej jest niejadalne.
              • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:33
                pade napisała:

                >
                > No jednak da się.
                > Ja pracowałam kiedyś od 7 30 i miałam jedno dziecko. Na drugim końcu miasta. O
                > 15 30 wybiegałam z biura, pędęm na tramwaj, potem autobus i biegiem do przedszk
                > ola. Z synem robiłam zakupy.W wracaliśmy do domu, dokańczałam obiad i kładłam si
                > ę spać na 30-40 minut. On się w tym czasie bawił. Potem wychodziliśmy na dwór,
                > jeśli pogoda nie pozwalała bawilismy się razem w domu. Do 20-21. O 21 wstawiała
                > m pranie, prasowałam, szykowałam obiad na drugi dzień. Szłam spać dość późno, w
                > stawałam o piątej, żeby wyszykować siebie, a potem zawieźć syna do przedszkola.
                > I tak się kręciło. Bez tych popołudniowych drzemek nie dałabym rady, bo jestem
                > typową sowąsmile

                Ten rozkład dnia i gotowanie po 21:00 brzmi strasznie. Jesteś samotną matką?

                > Teraz mam dwójkę dzieci i obiad też jest codziennie, bo to, co serwują na stołó
                > wce szkolnej jest niejadalne.

                Czyli jednak jest jakiś ojciec, który mógłby się zająć dziećmi...
                • pade Re: Niepracująca żona 09.08.13, 18:46
                  No strasznie, fakt. Na usprawiedliwienie męża mogę jedynie powiedziec, że wracał do domu późno, a ja bylam piiii matkąpolką. Teraz zmądrzałam, pracuję na pół etatu i nie mogę narzekaćsmile
                  Chciałam tylko potwierdzić, że się da. Przy jednym dziecku, takim jak mój syn, miałam czas na ksiązki, hobby i domowe obowiązki. Z dwójką było dużo trudniej, więc sytuacja ulegla zmianie.
            • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 09.08.13, 19:29
              fogito napisała:

              > I to jest ok. Bo fizycznie nie da się ogarnąć wszystkiego. Nie starczy czasu an
              > i energii. I nie ma sensu udawać bohaterek co do biura pójdą, potem zakupy, pot
              > em obiad gotują, potem z dzieckiem do parku pójda itd... Ciekawa jestem kiedy s
              > koro większość jest w domu po 17:00.

              Ale Ty patrzysz z prespektywy samotnej matki bo Twój mąz wieczorem wraca do domu, mój jest przeważnie wczesniej w domu niz ja, a czasem w ogóle do roboty nie idzie.On ogarnia dom, ogród, robi zakupy, pranie czesto powiesi, dziecko zawiezie jak gdzies trzeba. Ja po robocie zajmuje sie kuchnią i w roku szkolnym pomagam dziecku w lekcjach jak potrzeba. Tak że jak dwoje pracuje to prace domowe dzieli sie na dwoje. Mama moja jak odwiedza mnie to raczej towarzysko smile
              Ale ja to nic, mam koleżanki z pracy co mają dwójkę, trójkę i czwórke dzieci i tez ogarniają smile
              • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 21:01
                zofijkamyjka napisała:

                >
                > Ale Ty patrzysz z prespektywy samotnej matki bo Twój mąz wieczorem wraca do dom
                > u, mój jest przeważnie wczesniej w domu niz ja, a czasem w ogóle do roboty nie
                > idzie.

                Ciekawa jestem, czy jego zarobki są adekwatne do czasu spędzonego w pracy. Pewnie tak.

                • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 09.08.13, 21:34
                  fogito napisała:

                  > Ciekawa jestem, czy jego zarobki są adekwatne do czasu spędzonego w pracy. Pewn
                  > ie tak.

                  Jego zaróbki nie sa stałe, sa gorsze i lepsze okresy. Na szczescie moje są stałe i wysokie. Jakby nawet mój facet nie zarabiał przez jakis czas nie byłoby tragedii finansowej. Taki mam luz smile
                  • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 08:51
                    zofijkamyjka napisała:


                    > Jego zaróbki nie sa stałe, sa gorsze i lepsze okresy. Na szczescie moje są stał
                    > e i wysokie. Jakby nawet mój facet nie zarabiał przez jakis czas nie byłoby tra
                    > gedii finansowej. Taki mam luz smile
                    >

                    Utrzymujesz swojego faceta? Wow podziwiam. Ja bym nie mogła. Ja mojego nie muszę. Zarabia powyżej średniej krajowej.
                    • nenia1 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 09:11
                      fogito napisała:

                      > Utrzymujesz swojego faceta? Wow podziwiam. Ja bym nie mogła.

                      Raczej nie utrzymuje skoro jej facet pracuje.
                      Ale abstrahując od tego zagadnienia - co widzisz złego w utrzymywaniu mężczyzny, skoro nie widzisz nic złego w utrzymywaniu kobiety?
                      • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 09:25
                        Nic jesli komus to odpowiada. Mnie by nie pasowalo. Moj facet musi mamuta do domu przyniesc smile
                        • nenia1 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 09:31
                          No, ale ja właśnie ciebie pytam, dlaczego twoim zdaniem facet, a nie kobieta?
                          • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 09:49
                            nenia1 napisała:

                            > No, ale ja właśnie ciebie pytam, dlaczego twoim zdaniem facet, a nie kobieta?

                            Hmm bo ja jestem konserwatystką i uważam, że kobieta i tak ma ciężej w życiu w kwestii rodzenia i zajmowania się dzieckiem, więc niekoniecznie musi jeszcze zarabiać na utrzymanie. Cóż robiłby facet, gdyby nie zarabiał? Przed TV siedział? Jeśli miałabym zarabiać na utrzymanie i jeszcze robić to wszystko co robię, to pozbyłabym się trutnia i bym sobie kochanków na weekendy sprowadzała.
                            • nenia1 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 13:07
                              Oprócz rodzenia i karmienia piersią facet może robić dokładnie to samo w domu co kobieta.
                              A nawet więcej, bo silniejszy fizycznie zazwyczaj.
                              • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 20:00
                                nenia1 napisała:

                                > Oprócz rodzenia i karmienia piersią facet może robić dokładnie to samo w domu c
                                > o kobieta.
                                > A nawet więcej, bo silniejszy fizycznie zazwyczaj.

                                Zapewne. Ale jak widzisz nie urodzi.
                                • iwles Re: Niepracująca żona 10.08.13, 20:13

                                  a rodzenie trwa kilka godzin czy kilka lat ?
                                  • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 20:29
                                    iwles napisała:

                                    >
                                    > a rodzenie trwa kilka godzin czy kilka lat ?
                                    >

                                    Ciąża trwa 9 miesięcy, rodzenie około 20 godzin. Połóg to około 3 tygodnie (wtedy przestajesz krwawić po naturalnym) Dochodzenie organizmu do siebie to kilka miesięcy ( u mnie 3) Karmienie piersią około roku ( u mnie 10 miesięcy) Super jak dochodzisz do siebie na macierzyńskim odpowiednio długim i super jest jak masz kogoś do pomocy. Ja byłam sama a mąż wiecznie w pracy. Można powiedzieć, że jak przestałam pracować w biurze i karmić w tym samym czasie po nocach to zaczęłam dochodzić do siebie fizycznie i psychicznie.
                                    Ja wiem, że są mityczne kobiety, co to 3 tygodnie po porodzie idą do pracy a dziecko wrzucają w ręce babć lub opiekunek. Ale po co w takim razie to dziecko.
                                    Wracając do ciąży - koszty fizyczne porodu u kobiety są spore. Mężczyzna nie musi przez to przechodzić, więc coś musi robić czyli iść przynieść mamuta.
                                  • gazeta_mi_placi Re: Niepracująca żona 10.08.13, 20:55
                                    Sądząc po tym jak często Panie lubią o tym opowiadać chyba trwa całymi latami.
                                • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 10.08.13, 20:26
                                  fogito napisała:

                                  > Zapewne. Ale jak widzisz nie urodzi.

                                  I co z tego, że nie urodzi?
                                  • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 20:30
                                    zofijkamyjka napisała:

                                    > fogito napisała:
                                    >
                                    > > Zapewne. Ale jak widzisz nie urodzi.
                                    >
                                    > I co z tego, że nie urodzi?
                                    >
                                    >

                                    Dziecka nie będzie?
                                    • przeciwcialo Re: Niepracująca żona 10.08.13, 20:46
                                      Kobieta tez sama dziecka nie splodzi . Ewentualnie można adoptowac lub zlecic urodzenie "surikatce". No ale to bardzoiej kosztowne i chyba wiecej stresów.
                                      • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 10.08.13, 21:07
                                        przeciwcialo napisała:

                                        > Kobieta tez sama dziecka nie splodzi . Ewentualnie można adoptowac

                                        No własnie idąc tokiem myslenia Fogito powinna tego męża za zapłodnienie na rękach nosić
                                        smile
                                        • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 21:17
                                          zofijkamyjka napisała:

                                          > przeciwcialo napisała:
                                          >
                                          > > Kobieta tez sama dziecka nie splodzi . Ewentualnie można adoptowac
                                          >
                                          > No własnie idąc tokiem myslenia Fogito powinna tego męża za zapłodnienie na ręk
                                          > ach nosić
                                          > smile

                                          Zapłodnienie to dla faceta czysta przyjemność, więc nie ma go za co na rękach nosić. Ja piszę o kosztach fizycznych ciąży, połogu i karmienia a wy o paru minutach przyjemnego przytulania.
                                          • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 10.08.13, 21:21
                                            fogito napisała:

                                            > Zapłodnienie to dla faceta czysta przyjemność, więc nie ma go za co na rękach n
                                            > osić. Ja piszę o kosztach fizycznych ciąży, połogu i karmienia a wy o paru minu
                                            > tach przyjemnego przytulania.

                                            Przyjemne czy nie ale jakie osiagniecie: skuteczne zapłodnienie! nie wszystkim sie to udaje. Doceń małżonka.
                                            • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 21:24
                                              zofijkamyjka napisała:

                                              >
                                              > Przyjemne czy nie ale jakie osiagniecie: skuteczne zapłodnienie! nie wszystkim
                                              > sie to udaje. Doceń małżonka.
                                              >

                                              Alez doceniam, chociaż lista facetów gotowych do zapładniania była długa tongue_out
                                              • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 10.08.13, 21:41
                                                fogito napisała:

                                                > Alez doceniam, chociaż lista facetów gotowych do zapładniania była długa tongue_out

                                                Nie watpię ale nie widomo czy wszyscy byliby tacy skuteczni.
                                                • fogito Re: Niepracująca żona 11.08.13, 09:37
                                                  zofijkamyjka napisała:

                                                  > fogito napisała:
                                                  >
                                                  > > Alez doceniam, chociaż lista facetów gotowych do zapładniania była długa
                                                  > tongue_out
                                                  >
                                                  > Nie watpię ale nie widomo czy wszyscy byliby tacy skuteczni.
                                                  >

                                                  No fakt. Dziecko wyszło całkiem udane smile
                                      • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 21:16
                                        przeciwcialo napisała:

                                        > Kobieta tez sama dziecka nie splodzi . Ewentualnie można adoptowac lub zlecic u
                                        > rodzenie "surikatce". No ale to bardzoiej kosztowne i chyba wiecej stresów.

                                        Spłodzenie to przyjemność porównując z całą resztą konsekwencji owego spłodzenia wink
                                    • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 10.08.13, 20:46
                                      fogito napisała:

                                      > Dziecka nie będzie?

                                      Niekoniecznie, nie myśl schematycznie....
                                      • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 21:17
                                        zofijkamyjka napisała:

                                        > fogito napisała:
                                        >
                                        > > Dziecka nie będzie?
                                        >
                                        > Niekoniecznie, nie myśl schematycznie....
                                        >

                                        A będzie bez kobiety? Cuda panie!
                    • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 10.08.13, 16:45
                      fogito napisała:

                      > Utrzymujesz swojego faceta? Wow podziwiam. Ja bym nie mogła. Ja mojego nie musz
                      > ę. Zarabia powyżej średniej krajowej.

                      Ale za to dajesz sie utrzymywać. Nie podziwiam. A owszem bywały gorsze okresy gdy mozna powiedziec że otrzymywałam mojego męża. Mam ten komfort finansowy i satysfakcję. Ale on pracuje, czasem bardzo ciężko, ma swoja firmę. Zdolny zaradny facet jak na czasy kryzysu nieźle sobie radzi w branzy handlowej. No i nie przesiaduje w firmie do 21 jak Twój tylko gna do domu smile
                      • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 20:02
                        zofijkamyjka napisała:

                        >
                        > Ale za to dajesz sie utrzymywać.

                        Bez wyrzutów sumienia smile

                        > Nie podziwiam.

                        Nie oczekuję.


                        A owszem bywały gorsze okresy g
                        > dy mozna powiedziec że otrzymywałam mojego męża. Mam ten komfort finansowy i sa
                        > tysfakcję.

                        Czyli utrzymywanie kogoś daje satysfakcję? No to mój mąz ma dużo tej satysfakcji. I dlatego pewnie taki zadowolony chodzi,

                        Ale on pracuje, czasem bardzo ciężko, ma swoja firmę. Zdolny zaradny
                        > facet jak na czasy kryzysu nieźle sobie radzi w branzy handlowej. No i nie prz
                        > esiaduje w firmie do 21 jak Twój tylko gna do domu smile

                        Jak mój gna do domu, to go wyganiam na bieganie, coby mi się pod nogami nie plątał.
                        • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 10.08.13, 20:34
                          fogito napisała:

                          > Bez wyrzutów sumienia smile

                          Mój mąz za to gryzł sie troszke jak było u niego gorzej finansowo i wyrzuty sumienia miał. Faceci sa poprsotu bardziej ambitni, babki bez skrupułów wyciagaja rączkę po kasę męża.

                          > Czyli utrzymywanie kogoś daje satysfakcję?

                          Oczywiscie że może dawać, niektórzy faceci nawet na tym buduja swoją pozycje w związku.

                          > Jak mój gna do domu, to go wyganiam na bieganie, coby mi się pod nogami nie plą
                          > tał.

                          To nie wiem - współczuć jemu czy Tobie? Nic was nie łaczy? nie macie o czym pogadać?
                          • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 20:42
                            zofijkamyjka napisała:


                            > Mój mąz za to gryzł sie troszke jak było u niego gorzej finansowo i wyrzuty sum
                            > ienia miał. Faceci sa poprsotu bardziej ambitni, babki bez skrupułów wyciagaja
                            > rączkę po kasę męża.

                            smile Zapewne dlatego, że ja kupę roboty odwaliłam rodząc mężowi dziedzica i wychowując go i walcząc o jego życie i zdrowie. Skrupułów nie mam żadnych., Byłabym idiotką gdybym miała. Mąż mnie z wdzięczności na rękach nosi, że może sobie spokojniutko karierę rozwijać. Ale to mój mąż a nie twój tongue_out


                            > Oczywiscie że może dawać, niektórzy faceci nawet na tym buduja swoją pozycje w
                            > związku.

                            Naprawdę? Jakież to niskie.

                            > To nie wiem - współczuć jemu czy Tobie? Nic was nie łaczy? nie macie o czym pog
                            > adać?

                            smile No pewnie, że nic. Przecież jak już ustaliłaś jestem z nim dla kasy. Musisz trochę się wyluzować, to więcej w życiu zrozumiesz.
                            Ja podróżując mam męża 24/7 i wtedy po kilku miesiącach oddycham swobodniej jak syn do szkoły a mąż do biura. Ale rozumiem, ze tobie to trudno zrozumieć, bo wy macie schemat od 9:00 do 17:00 w biurze a potem do domciu.
                            • przeciwcialo Re: Niepracująca żona 10.08.13, 20:49
                              Skoro dziecko szkolne to tych podrózy za wiele chyba nie ma biora pod uwage sprawy urlopowe, naprawdę musisz odpoczywac po kilku czy kilkunastu dniach spedzonych z mezem na wyjeździe?
                              • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 21:19
                                przeciwcialo napisała:

                                > Skoro dziecko szkolne to tych podrózy za wiele chyba nie ma biora pod uwage spr
                                > awy urlopowe, naprawdę musisz odpoczywac po kilku czy kilkunastu dniach spedzon
                                > ych z mezem na wyjeździe?

                                Dziecko w szkole brytyjskiej ma co 2 miesiące wolne- 2 lub jeden tydzień. Taki system.
                                Oczywiście, że muszę odpoczywać, bo mąż to duży dzieciak i w efekcie muszę się dwójką zajmować a nie jednym. I nie chodzi mi o podawanie jedzenia pod nos.
                            • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 10.08.13, 21:00
                              fogito napisała:

                              > smile Zapewne dlatego, że ja kupę roboty odwaliłam rodząc mężowi dziedzica i wycho
                              > wując go i walcząc o jego życie i zdrowie.

                              Łomatko, Ty naprawde niewolnica jesteś, nawet dziecko Panu urodziłas swemu.

                              > Naprawdę? Jakież to niskie.

                              Naprawde! Dlatego tak wiele pań pozostaje na ich utrzymaniu bo im to podwyższa ego i sa zadowoleni. Z tego powodu wielu z nich nie wspiera małżonki w jej własnych ambicjach zawodowych a wręcz utrudnia i dyskredytuje.

                              > Ja podróżując mam męża 24/7 i wtedy po kilku miesiącach oddycham swobodniej jak
                              > syn do szkoły a mąż do biura. Ale rozumiem, ze tobie to trudno zrozumieć, bo w
                              > y macie schemat od 9:00 do 17:00 w biurze a potem do domciu.

                              No fakt trudno mi to zrozumieć że po powrocie męża /wieczorem wraca jak piszesz.../ po całym dniu w chałupie nadal byś go pogoniła gdzieś a on z kolei tak niechetnie do tego domu wraca ...
                              A mój mąż nie pracuje w biurze i nie ma stałych godzin pracy, jesli to cos wnosi. Przeważnie jednak oboje popołudniu i wieczorem nas do domu ciągnie. Oboje mamy tez obowiązki w domu, może tez dlatego.
                              • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 21:23
                                zofijkamyjka napisała:


                                > Łomatko, Ty naprawde niewolnica jesteś, nawet dziecko Panu urodziłas swemu.

                                Sam sobie urodzić nie mógł. Ale pewnie twój tak tongue_out


                                > Naprawde! Dlatego tak wiele pań pozostaje na ich utrzymaniu bo im to podwyższa
                                > ego i sa zadowoleni. Z tego powodu wielu z nich nie wspiera małżonki w jej włas
                                > nych ambicjach zawodowych a wręcz utrudnia i dyskredytuje.

                                O to smutne.


                                >
                                > No fakt trudno mi to zrozumieć że po powrocie męża /wieczorem wraca jak piszesz
                                > .../ po całym dniu w chałupie nadal byś go pogoniła gdzieś a on z kolei tak nie
                                > chetnie do tego domu wraca ...

                                Ależ wraca chętnie. Jest w domu około 19:00 i całe weekendy poza dniami na wyjazdach z pracy. A jak jest w domu to ma milion pomysłów do realizacji i burzy mój święty spokój. Dlatego po weekendzie z mężem i synem odpoczywam w poniedziałek.

                                > A mój mąż nie pracuje w biurze i nie ma stałych godzin pracy, jesli to cos wnos
                                > i. Przeważnie jednak oboje popołudniu i wieczorem nas do domu ciągnie. Oboje ma
                                > my tez obowiązki w domu, może tez dlatego.

                                Zapewne. Chałupę trzeba obrobić. My po południu nie mamy już żadnych obowiązków poza zawiezieniem syna na trening, co robimy naprzemiennie zależnie od sytuacji.
                                • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 10.08.13, 21:39
                                  fogito napisała:

                                  > Sam sobie urodzić nie mógł. Ale pewnie twój tak tongue_out

                                  Dziwne masz poprostu podejscie to posiadania dzieci, Spłodziłas męzowi dziecko, a sobie nie? To dla niego takie poświecenie, dla męża? Dawno sie z czyms takim nie spotkałam.

                                  > O to smutne.

                                  >Owszem
                                  > Ależ wraca chętnie. Jest w domu około 19:00,

                                  Wydaje mi sie że z poprzednich Twoich wypowiedzi wynikało co innego, że przesiaduje do 21 bo mu sie do domu nie śpieszy i jeszcze uogólniałas to na innych facetów.
                                  • fogito Re: Niepracująca żona 11.08.13, 09:41
                                    zofijkamyjka napisała:


                                    >
                                    > Dziwne masz poprostu podejscie to posiadania dzieci, Spłodziłas męzowi dziecko,
                                    > a sobie nie? To dla niego takie poświecenie, dla męża? Dawno sie z czyms takim
                                    > nie spotkałam.

                                    Dla siebie i dla niego. Bo on sam nie mógł. Niektóre kobiety rodzą dzieci tylko dla siebie i potem dramaty z tego wychodzą.


                                    > > Ależ wraca chętnie. Jest w domu około 19:00,
                                    >
                                    > Wydaje mi sie że z poprzednich Twoich wypowiedzi wynikało co innego, że przesia
                                    > duje do 21 bo mu sie do domu nie śpieszy i jeszcze uogólniałas to na innych fac
                                    > etów.

                                    Poczytaj dokładnie. Napisałam, że mój mąż zwykle jest w domu około 19:00 w odróżnieniu od wielu jego kolegów, którzy siedzą do 21:00 albo dalej. Mąż ma obowiązek czytania z synem po angielsku przed snem, więc musi i chce być wcześniej. Wyjątkiem sa jego wyjazdy i negocjowanie kontraktów po nocy, które zdarza się raczej rzadko.
                                    • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 11.08.13, 10:29
                                      fogito napisała:

                                      > Dla siebie i dla niego. Bo on sam nie mógł. Niektóre kobiety rodzą dzieci tylko
                                      > dla siebie i potem dramaty z tego wychodzą.

                                      Niektóre w ogóle nie rodzą /np. ja/. To za co taką żone szanować? Twój Cie tak szanuje i poważa głównie za spłodzenie JEMU potomka.
                                      • fogito Re: Niepracująca żona 11.08.13, 12:30
                                        zofijkamyjka napisała:


                                        > Niektóre w ogóle nie rodzą /np. ja/.

                                        Nie masz dziecka i siedzisz na emamie?

                                        To za co taką żone szanować? Twój Cie tak
                                        > szanuje i poważa głównie za spłodzenie JEMU potomka.

                                        To już twoje wnioski. Ja ci tylko usiłuję wytłumaczyć, że rodzenie i wychowywanie to jest praca, za którą należy się szacunek .Niekoniecznie muszę się jeszcze zatrudniać na etat, żebym się czuła wartościowa. I w ziwązku z tym, że panowie z natury tej pracy nie wykonują to fajnie jest jak zarabiają wystarczająco na utrzymanie swojej rodziny.
                                        • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 11.08.13, 13:21
                                          fogito napisała:

                                          > Nie masz dziecka i siedzisz na emamie?

                                          Widzisz jakie Ty masz wąskie horyzonty....mam dziecko.

                                          > To już twoje wnioski.

                                          Tak to przedstawiasz.

                                          >Ja ci tylko usiłuję wytłumaczyć, że rodzenie i wychowywan
                                          > ie to jest praca, za którą należy się szacunek .Niekoniecznie muszę się jeszcze
                                          > zatrudniać na etat, żebym się czuła wartościowa. I w ziwązku z tym, że panowie
                                          > z natury tej pracy nie wykonują to fajnie jest jak zarabiają wystarczająco na
                                          > utrzymanie swojej rodziny.

                                          Z reguły panowie także wychowuja swoje dzieci, to że Twój nie wychowuje to juz Wasze wybory. Ludzie którzy pracują zawodowo i jednoczesnie wychowują dzieci zasługują zatem na podwójny szacunek...czyz nie.
                                          • fogito Re: Niepracująca żona 11.08.13, 17:52
                                            zofijkamyjka napisała:

                                            > fogito napisała:
                                            >
                                            > > Nie masz dziecka i siedzisz na emamie?
                                            >
                                            > Widzisz jakie Ty masz wąskie horyzonty....mam dziecko.

                                            Ok. To super. Rozumiem więc, ze nie rodziłaś i dlatego to jest dla ciebie taki pikuś. Dla mnie nie był.



                                            > Tak to przedstawiasz.

                                            To ty to tak rozumiesz przez pryzmat swoich przekonan.


                                            > Z reguły panowie także wychowuja swoje dzieci, to że Twój nie wychowuje to juz
                                            > Wasze wybory. Ludzie którzy pracują zawodowo i jednoczesnie wychowują dzieci z
                                            > asługują zatem na podwójny szacunek...czyz nie.

                                            To zależy jak wychowują. Mój ojciec pracował i nie wychowywał pomimo, że miał czas. Mój mąż chciałby mieć czas dla syna, ale nie ma za wiele poza weekendami. Moja mama wychowywała, ale karmienie odwalała babcia. Sytuacje są różne. Większość jednak dzieci nie wychowuje tylko hoduje. I potem topią się w rzekach, wypadają z okien, błąkają się po ulicach, biorą narkotyki, prostytuują się dla pieniędzy etc. Ale to chyba temat na inny wątek.
                                            Reasumując - dla rodziców, którzy zlewają wychowanie dzieci szacunku nie mam.
                                            • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 11.08.13, 19:31
                                              fogito napisała:

                                              > Rozumiem więc, ze nie rodziłaś i dlatego to jest dla ciebie taki
                                              > pikuś. Dla mnie nie był.

                                              A czy ja gdzieś pisałam, że to pikuś? Dziwie sie tylko Twemu podejsciu do kwestii szanowania żony przez męża. Wydaje mi sie że sznuje się małonka/partnera czy w ogóle człowieka za to jaki jest a nie za to że urodził dziecko. Wiele kobiet rodzi dzieci a na szacunek nie zasługują.

                                              > To ty to tak rozumiesz przez pryzmat swoich przekonan.

                                              Nie wiem czy zdajesz sobie sprawe że napisałas powyżej masło maślane. Oczywiscie że przekonania posiadam swoje a nie czyjeś smile

                                              > To zależy jak wychowują.

                                              Załózmy że bardzo dobrze. To jak, podwójny szacunek za prace zawodową i wychowywanie?
                                              • fogito Re: Niepracująca żona 11.08.13, 20:34
                                                zofijkamyjka napisała:


                                                > A czy ja gdzieś pisałam, że to pikuś? Dziwie sie tylko Twemu podejsciu do kwest
                                                > ii szanowania żony przez męża. Wydaje mi sie że sznuje się małonka/partnera czy
                                                > w ogóle człowieka za to jaki jest a nie za to że urodził dziecko. Wiele kobiet
                                                > rodzi dzieci a na szacunek nie zasługują.

                                                Według ciebie to się chyba za pieniądze szanuje... Ja nie pisałam, że samo urodzenie gwarantuje szacunek. Tylko piszę, że urodzenie dziecka i wysiłek fizyczny i psychiczny jakie się z tym wiążą są godne szacunku. Ja wiem, że u nas w kraju umniejsza się rolę matki i kobieta musi być jednocześnie matką, pracownikiem, żoną, sprzątaczką i kucharką żeby była szanowana przez ogół. No cóż. Ja nie zamierzam dostosowywać się do obowiązującego trendu, bo nie mam problemu z poczuciem własnej wartości.


                                                > Nie wiem czy zdajesz sobie sprawe że napisałas powyżej masło maślane. Oczywisci
                                                > e że przekonania posiadam swoje a nie czyjeś smile

                                                I dlatego wkładasz mi w usta swoje przemyślenia...


                                                > Załózmy że bardzo dobrze. To jak, podwójny szacunek za prace zawodową i wychowy
                                                > wanie?

                                                Nie znam takiej co pracuje zawodowo i wychowuje bardzo dobrze. Zwykle te dzieci wychowują babcie, nianie i żłobki a nie matka. Nie da się być w dwóch miejscach jednocześnie.
                                                • volta2 Re: Niepracująca żona 11.08.13, 21:19
                                                  fogito, pomyśl ile ty masz łatwiej w stosunku do mnie, bo dysponujesz chyba? amerykańskim mężem.
                                                  przynajmniej w tej części rodziny nie robisz za dziwadłosmile

                                                  ja to za dziwadło uchodzę na wszystkich frontach, od swojej rodziny przez znajomych(wyłączając część international) polskich po rodzinę męża (a on pod presją swojej rodziny zaczyna się wahać, czy moje waciki sponsorować bez problemu czy z problemem - na razie chłop daje radę ale jak długo?)
                                                  • fogito Re: Niepracująca żona 11.08.13, 21:40
                                                    volta2 napisała:

                                                    > fogito, pomyśl ile ty masz łatwiej w stosunku do mnie, bo dysponujesz chyba? am
                                                    > erykańskim mężem.
                                                    > przynajmniej w tej części rodziny nie robisz za dziwadłosmile

                                                    smile Fakt w tej kwestii nie jestem dziwadłem dla amerykańskiej rodziny męża. Dziwadłem jednakże jestem w pewnym procencie, bo nie chcę mieszkać na stałe w Stanach i po kilku miesiącach uciekam z krzykiem. Tego niestety nie mogą przeboleć. Ale póki mąż ma świetną pracę w Polsce na zmiany się nie zanosi.

                                                    >
                                                    > ja to za dziwadło uchodzę na wszystkich frontach, od swojej rodziny przez znajo
                                                    > mych(wyłączając część international) polskich po rodzinę męża (a on pod presją
                                                    > swojej rodziny zaczyna się wahać, czy moje waciki sponsorować bez problemu czy
                                                    > z problemem - na razie chłop daje radę ale jak długo?)

                                                    smile Trzeba być twardym i nie dać się.
                                                • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 12.08.13, 20:08
                                                  fogito napisała:

                                                  > Ja nie pisałam, że samo urodzenie gwarantuje szacunek. Tylko piszę, że urodzenie dziecka i > wysiłek fizyczny i psychiczny jakie się z tym wiążą są godne szacunku.

                                                  Ale Ty głupoty wypisujesz, na tej zasadzie to wszystko jest godne szacunku, to że ktoś ma pieska i 2 kotki też. No przeciez musi sie nimi opiekować.
                                                  >Ja wiem, że u nas w kraj
                                                  > u umniejsza się rolę matki i kobieta musi być jednocześnie matką, pracownikiem,
                                                  > żoną, sprzątaczką i kucharką żeby była szanowana przez ogół.

                                                  Ależ skąd tylko, tylko że ta co urodziła, pracuje i sprzata według tego co Ty piszesz /nie ja!/ powinna miec szacunek potrójny, a juz ta która urodziła troje lub czworo i jeszcze pracuje to w ogóle mega szacun.

                                                  > > Nie wiem czy zdajesz sobie sprawe że napisałas powyżej masło maślane. Ocz
                                                  > ywisci
                                                  > > e że przekonania posiadam swoje a nie czyjeś smile
                                                  >
                                                  > I dlatego wkładasz mi w usta swoje przemyślenia...

                                                  Ja Tobie w usta cos wkładam? co Ty? Pisze swoje zdanie na ten temat.

                                                  > Nie znam takiej co pracuje zawodowo i wychowuje bardzo dobrze.
                                                  A ja nie znam takiej co nie pracuje i wychowuje bardzo dobrze. Natomiast znam duzo matek pracujących które bardzo dobrze wychowuja swoje dzieci.


                                                  Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                                  • fogito Re: Niepracująca żona 12.08.13, 20:58
                                                    zofijkamyjka napisała:

                                                    > Ale Ty głupoty wypisujesz, na tej zasadzie to wszystko jest godne szacunku, to
                                                    > że ktoś ma pieska i 2 kotki też.

                                                    Jeśli porównujesz zakup kota czy psa do urodzenia dziecka...

                                                    No przeciez musi sie nimi opiekować.

                                                    i opiekę nad nimi do wychowania dziecka to albo nie masz pojęcia o wychowywaniu dzieci albo jesteś po prostu g...


                                                    > Ależ skąd tylko, tylko że ta co urodziła, pracuje i sprzata według tego co Ty p
                                                    > iszesz /nie ja!/ powinna miec szacunek potrójny, a juz ta która urodziła troje
                                                    > lub czworo i jeszcze pracuje to w ogóle mega szacun.

                                                    Oczywiście, że tak. Bo ja szanuję kobiety za rodzenie i wychowywanie. Nie szanuję zaś za podrzucanie obcym do wychowania. Jednakże, kobieta, która bierze na siebie zbyt dużo obowiązków w momencie, kiedy misio rysio siedzi przed TV już mojego szacunku nie wzbudza. Bo kobieta musi umieć tupnąć nogą.
                                                    Poczytaj sobie "Biegnącą z wilkami" to może cię oświeci.


                                                    > > Nie znam takiej co pracuje zawodowo i wychowuje bardzo dobrze.
                                                    > A ja nie znam takiej co nie pracuje i wychowuje bardzo dobrze. Natomiast znam d
                                                    > uzo matek pracujących które bardzo dobrze wychowuja swoje dzieci.

                                                    No i super. Mnie nic do tego. Ale jak mam inne obserwacje i tego się będę trzymać.

                                                  • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 13.08.13, 17:49
                                                    fogito napisała:

                                                    > Jeśli porównujesz zakup kota czy psa do urodzenia dziecka...

                                                    Nie, to Ty porównujesz. Ja podałam przykład, że ludzi szanuje się za całokształt a nie za urodzenie dziecka.

                                                    > i opiekę nad nimi do wychowania dziecka to albo nie masz pojęcia o wychowywaniu
                                                    > dzieci albo jesteś po prostu g...

                                                    Nie wiem co to jest to g..... ale opieka nad zwierzęciem tez wymaga poświeceń. A są ludzie którzy całe swoje życie poświecają ratowaniu, opiece nad zwierzętami.
                                                    Są ludzi, którzy nie czują powołania do posiadania dzieci....oni na szacunek nie zasługują?
                                                    >
                                                    > Bo ja szanuję kobiety za rodzenie i wychowywanie.

                                                    Czy Ty sie w ogóle czytasz czasem? Mam nadzieje że nie tylko za rodzenie i wychowanie?
                                                    I że te co nie rodzą i nie wychowują to dla Ciebie nie jest gorszy gatunek? smile
                                                  • fogito Re: Niepracująca żona 13.08.13, 22:11
                                                    zofijkamyjka napisała:

                                                    > Nie, to Ty porównujesz. Ja podałam przykład, że ludzi szanuje się za całokształ
                                                    > t a nie za urodzenie dziecka.

                                                    Taaak? Mam rozumieć, że nie wiesz co piszesz? Toć ty wyciągnęłaś kotki i pieski jako analogię do rodzenie i wychowywania dzieci. Rozdwojenie jaźni?



                                                    > Nie wiem co to jest to g.....

                                                    No proszę nie doczytałaś z kontekstu.

                                                    > ale opieka nad zwierzęciem tez wymaga poświeceń.

                                                    NA wsi się wychowałam i zawsze miałam psy, koty, świnki, krowy, kury i indyki. Żadnego zajmowania się zwierzętami nie można porównać do wychowywania dziecka, bo żadne to poświęcenie. No chyba, że ty dziecko hodujesz tak jak ludzie hodują zwierzęta surprised

                                                    > A są ludzie którzy całe swoje życie poświecają ratowaniu, opiece nad zwierzętam
                                                    > i.
                                                    > Są ludzi, którzy nie czują powołania do posiadania dzieci....oni na szacunek ni
                                                    > e zasługują?

                                                    Ależ zasługują. Ale dlaczego chcesz odebrać szacunek tym co rodzą i wychowują dzieci? Jakiś powód konkretny? Bo to żaden pikuś jest wbrew opinii mediów



                                                    > Czy Ty sie w ogóle czytasz czasem? Mam nadzieje że nie tylko za rodzenie i wych
                                                    > owanie?

                                                    A powiedziałam, że tylko? Przede wszystkim szanuję tych co dobrze dzieci wychowują. Niestety takich jest mniejszość. Większość teraz dzieci hoduje i karmi jak rybki w akwarium.


                                                    > I że te co nie rodzą i nie wychowują to dla Ciebie nie jest gorszy gatunek? smile

                                                    Ależ skąd. Niech tylko nie umniejszają wysiłku jaki trzeba włożyć w urodzenie i wychowanie dziecka. Bo to ani kotek ani piesek jest.
                                                  • aneta-skarpeta Re: Niepracująca żona 13.08.13, 22:17
                                                    boszz jaka ta fogito jest wyjątkowa, tako sobie tu siedzę i marzę, aby spłynęła na mnie choć kropla jej doskonałosci i niespotykalności
                                                  • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 13.08.13, 22:50
                                                    aneta-skarpeta napisała:

                                                    > boszz jaka ta fogito jest wyjątkowa, tako sobie tu siedzę i marzę, aby spłynęła
                                                    > na mnie choć kropla jej doskonałosci i niespotykalności

                                                    A przede wszystkim - ona rodziła! wink
                                                  • iwles Re: Niepracująca żona 13.08.13, 22:22

                                                    fogito napisała:

                                                    > A powiedziałam, że tylko? Przede wszystkim szanuję tych co dobrze dzieci wychow
                                                    > ują.


                                                    a co to znaczy "dobrze dziecko wychowywać" ?
                                                  • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 13.08.13, 22:51
                                                    iwles napisała:

                                                    > a co to znaczy "dobrze dziecko wychowywać" ?
                                                    tak jak fogito syna wychowuje ..... dla męża wink
                                                  • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 13.08.13, 22:47
                                                    fogito napisała:

                                                    > Taaak? Mam rozumieć, że nie wiesz co piszesz? Toć ty wyciągnęłaś kotki i pieski
                                                    > jako analogię do rodzenie i wychowywania dzieci. Rozdwojenie jaźni?

                                                    nie jako analogię, logika sie kłania.

                                                    > NA wsi się wychowałam i zawsze miałam psy, koty, świnki, krowy, kury i indyki.
                                                    > Żadnego zajmowania się zwierzętami nie można porównać do wychowywania dziecka,
                                                    > bo żadne to poświęcenie. No chyba, że ty dziecko hodujesz tak jak ludzie hodują
                                                    > zwierzęta surprised

                                                    Alez można porównywać, Ty to własnie robisz. Ja nie pisze w ogóle co jest trudniejsze, co lepsze, co wymaga wiekszych poświeceń co mniejszych. Czyli nie porównuję.

                                                    > Ależ zasługują. Ale dlaczego chcesz odebrać szacunek tym co rodzą i wychowują d
                                                    > zieci? Jakiś powód konkretny? Bo to żaden pikuś jest wbrew opinii medióJa nie odbieram

                                                    Nie odbieram pod warunkiem, nie ma to nic wspólnego z tym, czy rodziły, czy nie rodziły, czy wychowuja one same, czy z pomoca babci lub małżonka, a może w ogóle nie wychowują i nie chca miec dzieci. Ważne jakimi są ludźmi.

                                                    > Ależ skąd. Niech tylko nie umniejszają wysiłku jaki trzeba włożyć w urodzenie i
                                                    > wychowanie dziecka. Bo to ani kotek ani piesek jest.

                                                    nie wszystkie kobiety rodza w cierpieniach, nie przesadzaj.
                                          • gazeta_mi_placi Re: Niepracująca żona 12.08.13, 16:22
                                            Zależy jaka praca i jak wykonywana, większy szacunek będzie miał u mnie uczciwy bezrobotny niż konsultant wciskający starym ludziom kołdry za 10000 zł.
                                            • fogito Re: Niepracująca żona 12.08.13, 16:46
                                              gazeta_mi_placi napisała:

                                              > Zależy jaka praca i jak wykonywana, większy szacunek będzie miał u mnie uczciwy
                                              > bezrobotny niż konsultant wciskający starym ludziom kołdry za 10000 zł.

                                              Mojej cioci wciśnięto garnki za 5 tysięcy surprised Nie wiem skąd miała pieniądze, żeby to kupić. Nieuczciwych pracowników jest mnóstwo. Ludzie kradną w pracy i nie widzą w tym nic złego, notorycznie się spóźniają i oszukują pracodawców załatwiając w biurze prywatne sprawy, albo siedząc na forum emama wink. Ale dla większości to norma, więc niewielu by się oburzyło.
                                              • lajente Re: Niepracująca żona 12.08.13, 18:01
                                                No jak to nie wiesz skąd ciocia miała pieniądze? A skąd się bierze pieniądze? Od męża big_grin
                                                • fogito Re: Niepracująca żona 12.08.13, 21:00
                                                  lajente napisał(a):

                                                  > No jak to nie wiesz skąd ciocia miała pieniądze? A skąd się bierze pieniądze? O
                                                  > d męża big_grin

                                                  Jej mąż nie żyje od wielu lat więc zapewne wydała swoje ciężko zarobione pieniądze.
                                                  Ale rozumiem, że twoja reakcja jest elementem jakiś głębszych kompleksów.
                                                  • lajente Re: Niepracująca żona 12.08.13, 21:13
                                                    Ciężko zarobione? Dziwne, czy to nie ty dowodzisz, ze kobiety w pracy piją kawę, plotkują i naciagają pracodawców? Przecież jedynie rodzenie i wychowywanie dzieci jest ciężkie. Co do kompleksów uznaję twój autorytet - musisz mieć nieźłe skoro wymyślajasz coraz dziwniejsze teorie i namiętnie produkujesz się w wątku 4 dzień.
                                                  • fogito Re: Niepracująca żona 12.08.13, 21:55
                                                    lajente napisał(a):

                                                    > Ciężko zarobione? Dziwne, czy to nie ty dowodzisz, ze kobiety w pracy piją kaw
                                                    > ę, plotkują i naciagają pracodawców?

                                                    współczesne kobiety tak - w dużych ilościach. Siedzą na forum zamiast pracować - mamy tu multum przykładów. Jednakże ciocia to inne pokolenie. Kiedy to w pracy się pracowało i kompa przed nosem nie miało.

                                                    Przecież jedynie rodzenie i wychowywanie d
                                                    > zieci jest ciężkie. Co do kompleksów uznaję twój autorytet - musisz mieć nieźłe
                                                    > skoro wymyślajasz coraz dziwniejsze teorie i namiętnie produkujesz się w wątku
                                                    > 4 dzień.

                                                    Nie mam kompleksów z powodu niepracowania na etat i to tak wszystkich wkurza. Że mi tak dobrze jednym słowem i mam w nosie, te które uważają inaczej tongue_out
                                                  • lajente Re: Niepracująca żona 12.08.13, 22:11
                                                    Oj tak, za PRL-u to się pracowało, nie kradło, nie kombinowało, jak to było "czy się stoi czy się leży to wypłata się należy", taaaa, prawdziwy etos pracy był, nie to co teraz, masz rację big_grin Ty się choć trochę zastanawiasz nad tym co piszesz, czy piszesz byle co, żeby na twoje wyszło?
                                                  • fogito Re: Niepracująca żona 13.08.13, 08:29
                                                    lajente napisał(a):

                                                    > Oj tak, za PRL-u to się pracowało, nie kradło, nie kombinowało, jak to było "cz
                                                    > y się stoi czy się leży to wypłata się należy", taaaa, prawdziwy etos pracy był
                                                    > , nie to co teraz, masz rację big_grin Ty się choć trochę zastanawiasz nad tym co pis
                                                    > zesz, czy piszesz byle co, żeby na twoje wyszło?

                                                    Piszę o ludziach których znam. I akurat w mojej rodzinie nie ma tradycji kombinowania i złodziejstwa w pracy. Zaobserwowałam to dopiero jak sama pracowałam. I byłam szczerze zdziwiona, co ludzie potrafią robić albo czego nie robić w pracy.
                                              • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 12.08.13, 20:16
                                                fogito napisała:

                                                > Nieuczciwych pracowników jest mnóstwo.
                                                Ludzi nieuczciwych chyba chciałas powiedzieć...w tym mamusiek smile
                                                • fogito Re: Niepracująca żona 12.08.13, 21:01
                                                  zofijkamyjka napisała:

                                                  > fogito napisała:
                                                  >
                                                  > > Nieuczciwych pracowników jest mnóstwo.
                                                  > Ludzi nieuczciwych chyba chciałas powiedzieć...w tym mamusiek smile

                                                  Mamusiek też. Takich co piją i palą przy dziecku. Takich co nie karmią i zaniedbują. Takich co biją, szarpią i wyzywają. Takich co robią aborcję albo rodzą i porzucają. Oj mnóstwo tego. Bo ludzie to jednak w 90 % są źli. Niestety.
                                                  • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 13.08.13, 17:52
                                                    fogito napisała:

                                                    > Bo ludzie to jednak w 90 % są źli. Niestety.

                                                    Ty sie lecz fogito!
                                                  • fogito Re: Niepracująca żona 13.08.13, 22:12
                                                    zofijkamyjka napisała:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Bo ludzie to jednak w 90 % są źli. Niestety.
                                                    >
                                                    > Ty sie lecz fogito!
                                                    >

                                                    A jakiego specjalistę polecasz?
                                                  • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 13.08.13, 22:48
                                                    fogito napisała:

                                                    > A jakiego specjalistę polecasz?

                                                    Pewnie psychiatrę
                  • przeciwcialo Re: Niepracująca żona 10.08.13, 10:51
                    W tych wstretnych korporacjach jedne pracuja bo musza z czegoś życ a inne pracuja zeby tam meza znaleźć wink
                    Ocenianie męza tylko w kontekście zarabianych przez niego poieniędzy jest zwyczajnie paskudne.
                    Dwoje rozsadnych ludzi potrafi wyposrodkowac miedzy praca, domem, dziecmi i nie beda miec wzajemnych żali.
                    • volta2 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 10:55
                      a wypośrodkowanie musi być pośrodku? inaczej to ludzie są nierozsądni i głupota z nich wyziera?
                      jassne
                      • lusitania2 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 12:01
                        volta2 napisała:

                        > a wypośrodkowanie musi być pośrodku?


                        rotfl
                        Tak, jak sama nazwa wskazuje.

                        > inaczej to ludzie są nierozsądni i głupota z nich wyziera?

                        Ten twój post jest doskonałym przykładem na to, że niestety tak.
                        Nie wiem co innego niż pospolita głupota może stać za pytaniem "czy wypośrodkowanie to musi być pośrodku?"
                        • volta2 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 12:08
                          ale oczywiście twa mądrość nie zauważyła gry słów?

                          polski przesypiałaś?
        • agnieszka77_11 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:27
          fogito napisała:

          > Z moich obserwacji wynika, że te pracujące zawodowo kobiety nie gotują obiadów
          > w tygodniu wcale z powodu braku czasu. Dzieci jedzą w szkole cokolwiek a potem
          > to już tylko kanapki. I wtedy oczywiście zaoszczędza się sporo czasu. O sprząta
          > niu nie wspominając, bo w większości sprząta się tylko w weekend a w tygodniu j
          > est tzw. pie...ik.

          Fogito, nie generalizuj. Ja gotowałam obiady co 2 dni. Dziecko nie jadło byle czego tylko zawsze smaczne żarełko mamine. I będąc na maxa pedantyczna nie wyobrażam sobie sprzątania raz w tygodniu. I dotyczy to nie tylko mnie, ale wielu pań pracujących.

          > Moja mama pracowała zawodowo 35 lat, ale w tym czasie nie ugotowała ani jednego
          > obiadu. Wszystko robiła babcia czyli teściowa. I taki układ widzę w wielu zapr
          > acowanych rodzinach. Babcie załatwiają większość za darmo - gotowanie, zakupy,
          > opieka nad dzieckiem.

          U mnie babcia nie gotuje obiadów, nie sprząta. Czasem pomoże przy dziecku, ale nei zaprzęgam jej do roboty. Twoja mama nie ugotowała żadnego obiadu, będąc aktywną zawodowo. Moja gotowała i nie jesdliśmy fastfoodów.
          >
          • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:57
            agnieszka77_11 napisała:


            >
            > Fogito, nie generalizuj. Ja gotowałam obiady co 2 dni. Dziecko nie jadło byle c
            > zego tylko zawsze smaczne żarełko mamine. I będąc na maxa pedantyczna nie wyobr
            > ażam sobie sprzątania raz w tygodniu. I dotyczy to nie tylko mnie, ale wielu pa
            > ń pracujących.

            Nie generalizuję tylko opisuję własne obserwacje. Wiem, że kobiety z małych miast ogarniają wszystko same jak niewolnice, ale te z dużych już takie głupie nie są. Odpuszczają sporo.


            > U mnie babcia nie gotuje obiadów, nie sprząta. Czasem pomoże przy dziecku, ale
            > nei zaprzęgam jej do roboty. Twoja mama nie ugotowała żadnego obiadu, będąc akt
            > ywną zawodowo. Moja gotowała i nie jesdliśmy fastfoodów.

            Za moich czasów nie było fast foodów. Nasza sytuacja jest inna i doświadczenia inne, ale nie możesz pisać, że jestem trollem tylko dlatego, że ludzie z mojego środowiska zachowują sie inaczej niż ci z twojego.
            • araceli Re: Niepracująca żona 09.08.13, 10:10
              fogito napisała:
              > Nie generalizuję tylko opisuję własne obserwacje. Wiem, że kobiety z małych mia
              > st ogarniają wszystko same jak niewolnice, ale te z dużych już takie głupie nie
              > są. Odpuszczają sporo.

              No to teraz będziemy jeszcze mieli pogardę 'kobiet z małych miast' dla 'kobiet z dużych miast' big_grin
              • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:37
                araceli napisała:


                > No to teraz będziemy jeszcze mieli pogardę 'kobiet z małych miast' dla 'kobiet
                > z dużych miast' big_grin
                >

                Ja pochodzę z małej wioski i widzę, że kobiety w tejże uwielbiają się poświęcać jak arabskie żony i robią wszystko same. Zapewne wszystko ma swoje źródło w wychowaniu katolickim i nieustannej potrzebie dogadzania małżonkowi, który ogląda TV na kanapie z piwkiem w ręku. Te, które łyknęły trochę świata już takie skore do poświęceń nie są. I tak - gardzę niewolnictwem kobiet w ich własnych domach. Ja nie pracuję zawodowo, ale mężowi obiadku pod nos nie podsuwam i koszul do pracy nie prasuję. Dom czysty i zadbany, jedzenie jest, dziecko zaopiekowane, ale jak pan wraca późno o różnych porach, to nikt nad nim nie skacze. A gotowanie po 21:00 czy nawet dalej to dla mnie hardcore. O tej godzinie każdy facet i normalna kobieta to już odpoczywają o ile nie mają dyżuru w szpitalu.
                • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 09.08.13, 19:38
                  fogito napisała:

                  >
                  > Ja pochodzę z małej wioski i widzę, że kobiety w tejże uwielbiają się poświęcać
                  > jak arabskie żony i robią wszystko same. Zapewne wszystko ma swoje źródło w wy
                  > chowaniu katolickim i nieustannej potrzebie dogadzania małżonkowi, który ogląda
                  > TV na kanapie z piwkiem w ręku. Te, które łyknęły trochę świata już takie skor
                  > e do poświęceń nie są. I tak - gardzę niewolnictwem kobiet w ich własnych domach

                  No dla mnie to własnie Ty jesteś typowa niewolnicą we własnym domu.
                  • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 08:53
                    zofijkamyjka napisała:

                    >
                    > No dla mnie to własnie Ty jesteś typowa niewolnicą we własnym domu.

                    Bo tobie się wydaje, ze ja cały czas w domu siedzę i sprzątam i gotuję. Otóż nie siedzę i nie sprzątam, bo mam panią do sprzątania. Gotowanie to 2 godziny dziennie. Wyobraź sobie ile mam czasu na swoje pasje... Multum. Więc nie wiem która z nas jest niewolnicą tongue_out
                    • volta2 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 10:27
                      fogito, masz misję na dziś?

                      daj spokój, panie by nie mogły i nie rozumieją - i nie mam złudzeń, że zrozumieją i tym bardziej nie mam, że by nie mogły zrezygnować- kasy na kredyty nie starczy.

                      a wizja usługującej żony te niemoce rekompensuje
                      (ja też nie sprząta(ła)m, ograniczałam się do obiadu raz na dwa dni i wychowywania dzieci- i to od razu widać po dzieciach, która matka ma czas na wychowanie)
                      • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 10:34
                        volta2 napisała:

                        > fogito, masz misję na dziś?

                        Mam smile Mąż zrobił śniadanie, teraz robi pranie i rozpakowuje walizki. Dzieciak ścieli łóżka a ja się nudzę smile Zaraz idziemy do kina i na zakupy big_grin bo pada.

                        >
                        > daj spokój, panie by nie mogły i nie rozumieją - i nie mam złudzeń, że zrozumie
                        > ją i tym bardziej nie mam, że by nie mogły zrezygnować- kasy na kredyty nie sta
                        > rczy.

                        No wiem, ale lubię podgrzewać atmosferę dla zabawy.

                        > a wizja usługującej żony te niemoce rekompensuje
                        > (ja też nie sprząta(ła)m, ograniczałam się do obiadu raz na dwa dni i wychowywa
                        > nia dzieci- i to od razu widać po dzieciach, która matka ma czas na wychowanie)

                        Zgadzam się. Po dzieciach widać. Ale to już następny temat na kolejne milion postów wink
                        • lajente Re: Niepracująca żona 10.08.13, 10:40
                          O po dzieciach to faktycznie widać doskonale - córka na ogół powiela los matki. A synek szuka kolejnej służącej.
                          • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 10:46
                            lajente napisał(a):

                            > O po dzieciach to faktycznie widać doskonale - córka na ogół powiela los matki.
                            > A synek szuka kolejnej służącej.

                            Mój synek odkurza i wiesza pranie oraz ogarnia się sam co wzbudza szczere zdziwienie wśród rodziców z klubu piłkarskiego (szeroki przekrój społeczny), bo jego koledzy nie robią w domu nic tylko na kompach grają. I jak twierdzą panie ich mężowie też nic w domu nie robią surprised Dla mnie szok.
                            • volta2 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 10:57
                              a moja matka to biznesłumen od lat 70-tych do dziś aktywna zawodowo choć na emeryturze.

                              tak z niej wzięłam i odziedziczyłamsmile

                              żeby nie było - ojciec jak matka, tyż aktywny i tyż na swoim od lat 70-tych(razem z matką w biznesie, oczywiście small)


                              • lajente Re: Niepracująca żona 10.08.13, 11:05
                                Dlatego nie napisałam zawsze, ale na ogół. Wybór takiego modelu życia nie konieczne polega na powielaniu, czasem, gdy matka za dużo pracuje i nie interesuje sie dziećmi, córka chce jej coś udowodnić i "wybiera" zupelnie inny model życia. Przesada w żadna stronę nie jest wskazana, najlepsza jest równowaga.
                          • gazeta_mi_placi Re: Niepracująca żona 10.08.13, 11:45
                            Niekoniecznie. Znam pracujących (obojga płci) z rodziny gdzie żyło się z zasiłków i młodzi nie chcąc powielić sytuacji rodziców od nastoletnich lat garnęli się do różnych prac, wcześniej zaczynali pierwsze poważne prace niż rówieśnicy.
                            Znam córkę bardzo pracowitej kobiety (choć niewiele zarabiającej, taki fach i brak przebojowości), która nie chcąc powielać losu przepracowanej matki znalazła sobie bogatego męża i palcem nie kiwnie, od czasu do czasu jacyś znajomi proponują jej że tam i tam jest np. wolny wakat, ale ona się boi taki ofert bardziej niż diabeł święconki, mąż nie nalega na jej pracę w ogóle. Tak mu odpowiada (i jej). Czuje organiczny wstręt do pracy.
                      • lajente Re: Niepracująca żona 10.08.13, 10:38
                        Volta skoro jest jak mówisz, ze kobiety idą do pracy bo je finanse zmuszają i nie mają takiego szczęścia jak ty by niepracować, jak wytlumaczysz fakt, ze w biednej Polsce jest o wiele więcej pań na utrzymaniu męża niż w bogatej Europie Zachodniej? Powinno przecież być odwrotnie.
                        • volta2 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 10:47
                          jesteś pewna że nie mylisz niepracowania z wyboru od niepracowania z braku pracy, bezrobocie wśród kobiet mamy na pewno rekordowe i te kobiety zapewne są na utrzymaniu męża. i też na kredyty nie starcza wówczas.
                          • volta2 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 10:52
                            jeszcze co do niepracowania z wyboru

                            myślisz że na forum spadłby z głowy włos kobiecie która by napisała, że mąż jest fajny, ale ona już od 5 lat nie może znaleźć pracy i czuje się z tym fatalnie? i mimo iż na wszystko starcza to ona nie wyrabia i chce zacząć robić cokolwiek?
                            jestem pewna, że pani oprócz dobrych rad dostałaby garnek współczucia i gratulacje takiego fajnego dobrego meża.

                            kwestia sposobu przedstawienia sytuacji. współczujących jest całe mnóstwo, ale tylko tym współczujemy i jesteśmy delikatne, którym jest źle i subiektywnie-mają gorzej od nas.

                            tu te niepracujące śmią nie narzekać, są zadowolone i nie posypują głowy popiołem. i tu jest ten ból na 300 wpisów. o nic innego nie chodzi.
                          • lajente Re: Niepracująca żona 10.08.13, 10:55
                            No ale kobiety w bogatej Europie Zachodniej nie idą z powodu biedy do pracy. Mają wybór i zdecydowana większość wybiera pracę - bo praca nie daje tylko pieniędzy. Mężczyzni dobrze o tym wiedzą, dlatego nie zostają w domach i żony ich nie utrzymują. Dzięki temu mają o wiele większą władze i przywileje.
                            • volta2 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 11:00
                              no nie wiem, jak tam polki na wyspach, mają wybór?

                              • lajente Re: Niepracująca żona 10.08.13, 11:08
                                Ja nie piszę o Polkach, ale o Niemkach, Szwajcarkach, Dunkach, Holenderkach, Szwedkach czy Francuzkach.
                                • volta2 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 11:50
                                  ale ja się akurta pytam o polki?

                                  to jakiś gorszy gatunek, że zapytać nie można?
                                  czy może to nie są kobiety?

                    • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 10.08.13, 16:33
                      fogito napisała:

                      > Bo tobie się wydaje, ze ja cały czas w domu siedzę i sprzątam i gotuję. Otóż ni
                      > e siedzę i nie sprzątam, bo mam panią do sprzątania. Gotowanie to 2 godziny dzi
                      > ennie. Wyobraź sobie ile mam czasu na swoje pasje... Multum. Więc nie wiem któr
                      > a z nas jest niewolnicą tongue_out

                      Typowa niewolnica pana małzonka, wersja bogatsza z panią do sprzątania tongue_out
                      • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 20:06
                        zofijkamyjka napisała:

                        >
                        > Typowa niewolnica pana małzonka, wersja bogatsza z panią do sprzątania tongue_out
                        >

                        No cóż. NIe przetłumaczę, bo jesteś zaimpregnowana. Zapewne to z powodu jakiś kompleksów. Ale nie moją rolą jest ich diagnozowanie. Życzę powodzenia w harowaniu.
                        • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 10.08.13, 20:39
                          fogito napisała:

                          > No cóż. NIe przetłumaczę

                          Ale nie musisz niczego tłumaczyć bo to nie jest kwestia braku zrozumienia smile
                          • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 20:43
                            zofijkamyjka napisała:

                            > fogito napisała:
                            >
                            > > No cóż. NIe przetłumaczę
                            >
                            > Ale nie musisz niczego tłumaczyć bo to nie jest kwestia braku zrozumienia smile

                            Alez jest. Jesteś jak ten koń z klapkami na oczach. Widzisz wąziutko i nie wyobrażasz sobie innej opcji.
                            • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 10.08.13, 21:03
                              fogito napisała:


                              > Alez jest. Jesteś jak ten koń z klapkami na oczach. Widzisz wąziutko i nie wyob
                              > rażasz sobie innej opcji.

                              ależ jak najbardziej wyobrażam sobie inne opcje / i nawet je znam z własnego otoczenia/ tylko nie bardzo je popieram.
                              • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 21:27
                                zofijkamyjka napisała:


                                > ależ jak najbardziej wyobrażam sobie inne opcje / i nawet je znam z własnego ot
                                > oczenia/ tylko nie bardzo je popieram.
                                >

                                No cóż. JA też wiele rzeczy nie popieram, ale akurat styl życia innych ludzi to mi zwisa dopóki nie ingeruje to w moje własne życie.
                                • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 10.08.13, 21:45
                                  fogito napisała:

                                  > No cóż. JA też wiele rzeczy nie popieram, ale akurat styl życia innych ludzi to
                                  > mi zwisa dopóki nie ingeruje to w moje własne życie.

                                  a mi nie zwisa tak do końca podejscie kobiet do kwestii własnych ambicji, niezależnosci. Uważam to za podejscie szkodliwe dla społeczeństwa i dla przyszłego pokolenia.
                                  • fogito Re: Niepracująca żona 11.08.13, 09:42
                                    zofijkamyjka napisała:


                                    > a mi nie zwisa tak do końca podejscie kobiet do kwestii własnych ambicji, nieza
                                    > leżnosci. Uważam to za podejscie szkodliwe dla społeczeństwa i dla przyszłego p
                                    > okolenia.
                                    >

                                    Poważnie? To może rozpocznij jakąs kampanię społeczną. W stylu - leniwe żony do roboty smile
                                    • raohszana Re: Niepracująca żona 13.08.13, 12:05
                                      Co najmniej jedno - "Cudowny wynalazek pana Bella" - jest niestraszne całkiem smile
            • gazdzinazdaleka Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:32
              Fogito, czy ty żyjesz w jakimś mieście kobiet? Mężczyzn wybiło? Oni też potrafią zrobić zakupy, ugotować, pozmywać, posprzątać, ogród ogarnąć, z dziećmi się pobawić/odrobić zadania domowe itd. Pracując zawodowo, oczywiście.
              • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:42
                gazdzinazdaleka napisała:

                > Fogito, czy ty żyjesz w jakimś mieście kobiet? Mężczyzn wybiło? Oni też potrafi
                > ą zrobić zakupy, ugotować, pozmywać, posprzątać, ogród ogarnąć, z dziećmi się p
                > obawić/odrobić zadania domowe itd. Pracując zawodowo, oczywiście.

                Ja żyję wśród kobiet, których panowie pracują więcej niż przeciętny obywatel tego kraju i wyjeżdżają non stop służbowo do różnych krajów. Nie da się czekać z zakupami jak mąż na innym kontynencie danego dnia albo do nocy kontrakt podpisuje. To jest ten faktyczny nienormowany czas pracy a nie siedzenie w biurze do 17:00 i powrót na łono rodziny.
                • raohszana Re: Niepracująca żona 09.08.13, 17:20
                  Dobra, to Ci coś w tajemnicy powiem - jak już mieszkasz w tej Warsiafce i się jarasz środowiskiem męża to kopsnij się, lala, na Pragie i zobaczysz, ile tam rodzin takich jak wasza. Warsiafka i wielkie miasta to nie tylko bogaci ludzie, ale też masa rodzin ogarniających wszystko własnym sumptem, takich jak znajomi ze szkoły Twego dziecka to jest promil.
                  • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 08:56
                    raohszana napisał:

                    > Dobra, to Ci coś w tajemnicy powiem - jak już mieszkasz w tej Warsiafce i się j
                    > arasz środowiskiem męża to kopsnij się, lala, na Pragie i zobaczysz, ile tam ro
                    > dzin takich jak wasza. Warsiafka i wielkie miasta to nie tylko bogaci ludzie, a
                    > le też masa rodzin ogarniających wszystko własnym sumptem, takich jak znajomi z
                    > e szkoły Twego dziecka to jest promil.

                    Już się kopnęłam big_grin Od 10 lat mieszkam na Pradze Północ niedaleko Targowej... I co? Lepiej ci?
                    Ja nie zaprzeczam, zę są rodziny, które muszą same wszystko ogarnąć, bo nie ma na panią do sprzątania. I nie zaprzeczam, że ludzie zarabiają mało. Tylko proszę mi tu nie budować ideologii na pracy, która jest koniecznością życiową a nie wyborem. Wyśmiewanie kogoś, kto nie musi zapitalać do pracy za 2 tysiące jest po prostu śmieszne. Nie każdy musi i nie każdemu się opłaca.
                    • raohszana Re: Niepracująca żona 10.08.13, 11:12
                      Mię to zafsze dopsz. To się kopnij za Wileńszczaka kawałek. Brzeska wita i dalej w ten deseń, tak na ten przykład. Ba, potuptaj na blokowisko, na Powiśle, generalnie obejrzyj sobie ludzi. Tacy sami jak w Twojej wiosce. Tak, nawet warsiawiaki z dziada-pradziada to pracują i gotują i sprzątają. Te zamożne też, prą Cię.
                      Bo dorabiasz jakąś pokopaną ideologię, że ludzie w Wawie to się obijają w pracy i w domu też nie robią i się plimkasasz o jakieś wyśmiewanie, że ktoś za 2k nie pracuje. Ludzie pracują, robią i to nie jest tak wszędzie jak opisujesz. To mniejszości, więc wykładanie ideologii "tak jest i ludzie nie pracujo, tylko śpio" jest ciutkię bez sensu.
                      • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 20:10
                        raohszana napisał:

                        > Mię to zafsze dopsz. To się kopnij za Wileńszczaka kawałek. Brzeska wita i dale
                        > j w ten deseń, tak na ten przykład. Ba, potuptaj na blokowisko, na Powiśle, gen
                        > eralnie obejrzyj sobie ludzi. Tacy sami jak w Twojej wiosce. Tak, nawet warsiaw
                        > iaki z dziada-pradziada to pracują i gotują i sprzątają. Te zamożne też, prą Ci
                        > ę.
                        > Bo dorabiasz jakąś pokopaną ideologię, że ludzie w Wawie to się obijają w pracy
                        > i w domu też nie robią i się plimkasasz o jakieś wyśmiewanie, że ktoś za 2k ni
                        > e pracuje. Ludzie pracują, robią i to nie jest tak wszędzie jak opisujesz. To m
                        > niejszości, więc wykładanie ideologii "tak jest i ludzie nie pracujo, tylko śpi
                        > o" jest ciutkię bez sensu.
                        >

                        Super masz język smile Ja pisze o moim środowisku. I tylko moim. Owszem są rzesze, co musza pracować i dom obrobić i jeszcze rysia misia ucieszyć obiadem. Ale to nie moja bajka.
                        • raohszana Re: Niepracująca żona 10.08.13, 22:41
                          fogito napisała:
                          > Super masz język smile
                          *
                          Ziękuję smile A wrzuciłaś już akty gdzieś na net? Bo chętnie zobaczę smile

                          >Ja pisze o moim środowisku. I tylko moim. Owszem są rzesze,
                          > co musza pracować i dom obrobić i jeszcze rysia misia ucieszyć obiadem. Ale to
                          > nie moja bajka.
                          *
                          Ale chwilami ekstrapolujesz na wszystkich i dziwujesz, że jak to? się cała kadra łokoliczny korporacji nie zwaliła do Mleczarni na lancz? to pewno Białołęka [ a na Białołęce też so korpo i nawet jadłodajnie majo, tylko autobusów nader mało i rzadko ].
                          A teraz św. Kimołaj ma niespodzianę z wora - są rzesze, co pracują i to ani katorga ani lenistwo i nawet czasem chcą!

                          P.s: A na tej równoległej do Brzeskiej były śmiszne murale, widziałaś?
                          • fogito Re: Niepracująca żona 11.08.13, 09:48
                            raohszana napisał:

                            > fogito napisała:
                            > > Super masz język smile
                            > *
                            > Ziękuję smile A wrzuciłaś już akty gdzieś na net? Bo chętnie zobaczę smile

                            Jeszcze nie, bo boję się charpi.


                            > Ale chwilami ekstrapolujesz na wszystkich i dziwujesz, że jak to? się cała kadr
                            > a łokoliczny korporacji nie zwaliła do Mleczarni na lancz? to pewno Białołęka [
                            > a na Białołęce też so korpo i nawet jadłodajnie majo, tylko autobusów nader ma
                            > ło i rzadko ].
                            > A teraz św. Kimołaj ma niespodzianę z wora - są rzesze, co pracują i to ani kat
                            > orga ani lenistwo i nawet czasem chcą!

                            Tak wiem. Harują ze śpiewem na ustach. Wszyscy bez wyjątku.

                            >
                            > P.s: A na tej równoległej do Brzeskiej były śmiszne murale, widziałaś?

                            Widziałam murale na Brzeskiej. Na Markowskiej nic nie widziałam. A jest coś fajnego?
                            • raohszana Re: Niepracująca żona 11.08.13, 12:16
                              fogito napisała:
                              > Jeszcze nie, bo boję się charpi.
                              *
                              E tam, harpie należy olać, albowiem w mityczne stwory jak harpie, św. Mikołaj i wydajny system podatkowy nie wierzymy wink

                              > Tak wiem. Harują ze śpiewem na ustach. Wszyscy bez wyjątku.
                              *
                              Ja wiem? W większość pracują bez śpiewu i uwielbienia, jak i bez lamentu a jęków jak z Dantego. Dorabiasz niesamowitą ideologię do pracy, która jest tylko i aż pracą.

                              > Widziałam murale na Brzeskiej. Na Markowskiej nic nie widziałam. A jest coś faj
                              > nego?
                              *
                              Scenki nie-życiowe były, całkiem nieźle nawet zrobione [ do dawnej ściany Adidasowej, zamalowanej raz badziewiem w stylu "widzew śpi z kurami", a raz buciorami właśnie ] podobne.
                              • fogito Re: Niepracująca żona 11.08.13, 12:32
                                raohszana napisał:

                                > fogito napisała:
                                > > Jeszcze nie, bo boję się charpi.
                                > *
                                > E tam, harpie należy olać, albowiem w mityczne stwory jak harpie, św. Mikołaj i
                                > wydajny system podatkowy nie wierzymy wink

                                Ja wierzę w św. Mikołaja wink

                                > > Tak wiem. Harują ze śpiewem na ustach. Wszyscy bez wyjątku.
                                > *
                                > Ja wiem? W większość pracują bez śpiewu i uwielbienia, jak i bez lamentu a jękó
                                > w jak z Dantego. Dorabiasz niesamowitą ideologię do pracy, która jest tylko i a
                                > ż pracą.

                                To nie ja dorabiam, tylko moje dyskutantki, które uznały, że bez owej mitycznej pracy jestem nic nie warta.


                                > Scenki nie-życiowe były, całkiem nieźle nawet zrobione [ do dawnej ściany Adida
                                > sowej, zamalowanej raz badziewiem w stylu "widzew śpi z kurami", a raz bucioram
                                > i właśnie ] podobne.


                                Były - to znaczy, że już nie ma?
                                • raohszana Re: Niepracująca żona 11.08.13, 14:34
                                  fogito napisała:
                                  > Ja wierzę w św. Mikołaja wink
                                  *
                                  Ja tylko w tego czekoladowego - co roku święcie wierzę, że będzie w sklepie w ilościach hurtowych, poklonowany wink

                                  > To nie ja dorabiam, tylko moje dyskutantki, które uznały, że bez owej mitycznej
                                  > pracy jestem nic nie warta.
                                  *
                                  A, to tak im trochę do pieca dajesz odwracając sytuację? big_grin

                                  > Były - to znaczy, że już nie ma?
                                  *
                                  Chwilowo nie wiem, bo coś tam babrali przy tym - część ściany była zamalowana byle jak "nową" farbą [ czyli już brudną i popisaną byle jak w styli "dupa, cycki" ], więc nie wiem, czy się ostały, miesiąc temu były jeszcze. Jak malowali na terenie starej fabryki to szybciutko poznikało wszystko uncertain
                                  • fogito Re: Niepracująca żona 11.08.13, 17:56
                                    raohszana napisał:


                                    > Ja tylko w tego czekoladowego - co roku święcie wierzę, że będzie w sklepie w i
                                    > lościach hurtowych, poklonowany wink

                                    A nie ma? Jest przecież, tylko trzeba kaskę wywalić.


                                    > > To nie ja dorabiam, tylko moje dyskutantki, które uznały, że bez owej mit
                                    > ycznej
                                    > > pracy jestem nic nie warta.
                                    > *
                                    > A, to tak im trochę do pieca dajesz odwracając sytuację? big_grin

                                    Trochę tak, bo sprowokowana lubię prowokować. I większość potem nie może się w tym połapać wink Wiem - nie powinnam.


                                    > Chwilowo nie wiem, bo coś tam babrali przy tym - część ściany była zamalowana b
                                    > yle jak "nową" farbą [ czyli już brudną i popisaną byle jak w styli "dupa, cyck
                                    > i" ], więc nie wiem, czy się ostały, miesiąc temu były jeszcze. Jak malowali na
                                    > terenie starej fabryki to szybciutko poznikało wszystko uncertain

                                    To się przespaceruje na Ząbkowską do biblioteki i looknę - mówiąc brzydko. A swoją drogą ja tam lubię praskie klimaty. Pracowałam tu 5 lat a potem kupiłam mieszkanie niedaleko biura, bo okolica fajna.
                                    • raohszana Re: Niepracująca żona 11.08.13, 18:17
                                      fogito napisała:
                                      > A nie ma? Jest przecież, tylko trzeba kaskę wywalić.
                                      *
                                      No zając wielkanocny nie zawsze jest wink Bo ja bardzo konkretnego rodzajowo kimołaja lubię, reszta be.

                                      > Trochę tak, bo sprowokowana lubię prowokować. I większość potem nie może się w
                                      > tym połapać wink Wiem - nie powinnam.
                                      *
                                      Aj tam, trochu rozrywków mieć trzeba big_grin

                                      > To się przespaceruje na Ząbkowską do biblioteki i looknę - mówiąc brzydko. A sw
                                      > oją drogą ja tam lubię praskie klimaty. Pracowałam tu 5 lat a potem kupiłam mie
                                      > szkanie niedaleko biura, bo okolica fajna.
                                      *
                                      Ano ciekawnie na Pradze jest, zwłaszcza w miejscach, gdzie się jeszcze drewniaki poostawały i ruiny sąsiadują z zamieszkałymi ruinami. A w niektórych miejscach, jak w okolicach starej parowozowni przerobionej na Lidla, to się nawet i luksusowo robi pomału. Tylko to ciągle rozkopane podłoże wnerwia, bo tramwaje dziko jeżdżą i trza od Wileńszczaka kawałek drałować smile
                                      • fogito Re: Niepracująca żona 11.08.13, 18:21
                                        raohszana napisał:


                                        > No zając wielkanocny nie zawsze jest wink Bo ja bardzo konkretnego rodzajowo kimo
                                        > łaja lubię, reszta be.

                                        To ty taki francuski piesek z Pragi jesteś wink Zamiast się zadowolić byle czym...


                                        > Aj tam, trochu rozrywków mieć trzeba big_grin

                                        No fakt. Nic nie jest bardziej oderwane od realu niż to forum smile


                                        > Ano ciekawnie na Pradze jest, zwłaszcza w miejscach, gdzie się jeszcze drewniak
                                        > i poostawały i ruiny sąsiadują z zamieszkałymi ruinami. A w niektórych miejscac
                                        > h, jak w okolicach starej parowozowni przerobionej na Lidla, to się nawet i luk
                                        > susowo robi pomału. Tylko to ciągle rozkopane podłoże wnerwia, bo tramwaje dzik
                                        > o jeżdżą i trza od Wileńszczaka kawałek drałować smile

                                        A ja mam wszystkie autobusy z Targowej pod oknami od 2 lat. I to jest dopiero cyrk na kółkach. Ale co tam. Damy radę i wielki świat się tu zrobi... wraz z nadejściem metra big_grin
                                        >
                                        • raohszana Re: Niepracująca żona 12.08.13, 13:28
                                          fogito napisała:
                                          > To ty taki francuski piesek z Pragi jesteś wink Zamiast się zadowolić byle czym..
                                          > .
                                          *
                                          A jak, tyle, że nie z Pragi, a z teraz to ze wsi... tfu! z wiejskiej posiadłości, o! wink Bele co bywa dobre, o ile jest top mje lubiane bele co big_grin

                                          > No fakt. Nic nie jest bardziej oderwane od realu niż to forum smile
                                          *
                                          Jest - parę inszych forumuf, ale to jest jednym z co zabawniejszych i dlatego, chociaż nie posiadowywuję dziecka, sobie tu przesiaduję i czytam big_grin

                                          > A ja mam wszystkie autobusy z Targowej pod oknami od 2 lat. I to jest dopiero c
                                          > yrk na kółkach. Ale co tam. Damy radę i wielki świat się tu zrobi... wraz z nad
                                          > ejściem metra big_grin
                                          *
                                          To chyba mieszkasz obok mego psiela smile też tam słychać sporo, ale Woli i tramwajów z jednej i Leszna/Solidarności zaraz obok to chwilowo nie przebija wink Ja to chyba na jakomsik inauguracyję tego metra się wybiorę - zastanawiam się, czy taki przezroczysty tunel bandzie, coby sobie rypcie i syrenki, względnie inne trupy aut i ludzi, w Wiśle oglądać w czasie podróży wink
                                          • fogito Re: Niepracująca żona 12.08.13, 16:04
                                            raohszana napisał:


                                            > A jak, tyle, że nie z Pragi, a z teraz to ze wsi... tfu! z wiejskiej posiadłośc
                                            > i, o! wink Bele co bywa dobre, o ile jest top mje lubiane bele co big_grin

                                            No, nie. To Ty pani na włościach a mnie Konstancin zarzucasz?! Wstydź się.


                                            > Jest - parę inszych forumuf, ale to jest jednym z co zabawniejszych i dlatego,
                                            > chociaż nie posiadowywuję dziecka, sobie tu przesiaduję i czytam big_grin

                                            Nieustająca rozrywka big_grin

                                            > *zastanawiam się, czy t
                                            > aki przezroczysty tunel bandzie, coby sobie rypcie i syrenki, względnie inne tr
                                            > upy aut i ludzi, w Wiśle oglądać w czasie podróży wink
                                            >

                                            surprised To już byłaby lekka przesada. Ja bym wtedy do metra nie wsiadła. Bo ja z tych co miewają koszmary noce.
                                            • raohszana Re: Niepracująca żona 12.08.13, 17:37
                                              fogito napisała:
                                              > No, nie. To Ty pani na włościach a mnie Konstancin zarzucasz?! Wstydź się.
                                              *
                                              Ahem, ahem, wstydzę się, wstydzę. W ramach pokuty skopię ogródek wink

                                              > surprised To już byłaby lekka przesada. Ja bym wtedy do metra nie wsiadła. Bo ja z tyc
                                              > h co miewają koszmary noce.
                                              *
                                              Jest śmiszny tomik fantastyczno-horrowych opowiadanek o Pradze, przeczytaj big_grin
                                              • fogito Re: Niepracująca żona 12.08.13, 21:03
                                                raohszana napisał:


                                                > Jest śmiszny tomik fantastyczno-horrowych opowiadanek o Pradze, przeczytaj big_grin
                                                >

                                                A jakiś bliższy namiar...autor... tytuł?
                                                • raohszana Re: Niepracująca żona 12.08.13, 21:36
                                                  www.sklep.wydawnictwo-almaz.pl/pl/p/Opowiesci-praskie/119
                                                  Mnie wciągnęło na parę godzin smile
                                                  • fogito Re: Niepracująca żona 12.08.13, 21:56
                                                    raohszana napisał:

                                                    > www.sklep.wydawnictwo-almaz.pl/pl/p/Opowiesci-praskie/119
                                                    > Mnie wciągnęło na parę godzin smile
                                                    >

                                                    Merci! Muszę w takim razie przeczytać. Pozdro.
                                                  • raohszana Re: Niepracująca żona 12.08.13, 22:01
                                                    Jak przeczytasz to podziel się opinią smile
                                                  • fogito Re: Niepracująca żona 13.08.13, 08:29
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Jak przeczytasz to podziel się opinią smile
                                                    >

                                                    OKi. Jeśli nie będzie za straszne...
              • volta2 Re: Niepracująca żona 11.08.13, 18:21
                mój osobisty to na parę miesięcy wybył.
                dziciom chciał poczytać wieczorkiem by skype ale różnica czasu go zabiła, zanim moje się do łóżka zaciągły to u niego była 2 w nocy a rano do roboty.

                gdybym ja czekała aż mi taki monż zrobi kolację, ołoł, zeszłoby się trochę?

                zamiast pytać o miasto kobiet - może warto by się rozejrzeć dookoła i zrobić mały ogląd ludzi, którzy nie żyją normalnie i przeciętnie -stąd mają na co dzień nienormalne i nieprzeciętne wyobory życiowe.
                i nie oceniać z jedynie swojej słusznie wykopanej łopatką pozycji?
                • fogito Re: Niepracująca żona 11.08.13, 18:24
                  volta2 napisała:

                  > mój osobisty to na parę miesięcy wybył.
                  > dziciom chciał poczytać wieczorkiem by skype ale różnica czasu go zabiła, zanim
                  > moje się do łóżka zaciągły to u niego była 2 w nocy a rano do roboty.

                  Jak śmiał!

                  >
                  > gdybym ja czekała aż mi taki monż zrobi kolację, ołoł, zeszłoby się trochę?

                  Oj tam. Dałabyś radę poczekać. Matka Polka nigdy się nie poddaje.

                  > zamiast pytać o miasto kobiet - może warto by się rozejrzeć dookoła i zrobić ma
                  > ły ogląd ludzi, którzy nie żyją normalnie i przeciętnie -stąd mają na co dzień
                  > nienormalne i nieprzeciętne wyobory życiowe.
                  > i nie oceniać z jedynie swojej słusznie wykopanej łopatką pozycji?

                  To prośba o niemożliwe, więc obawiam się, że nie do spełnienia. W Polsce wszyscy muszą być pod linijkę, bo jak nie są to się zaczyna zaszczuwanie gada.
                • araceli Re: Niepracująca żona 11.08.13, 18:27
                  volta2 napisała:
                  > zamiast pytać o miasto kobiet - może warto by się rozejrzeć dookoła i zrobić ma
                  > ły ogląd ludzi, którzy nie żyją normalnie i przeciętnie -stąd mają na co dzień
                  > nienormalne i nieprzeciętne wyobory życiowe.
                  > i nie oceniać z jedynie swojej słusznie wykopanej łopatką pozycji?

                  Może zaczniesz od siebie? Bo do komentowania i to niewybrednego ostatnio pierwsza jesteś.
        • aneta-skarpeta Re: Niepracująca żona 09.08.13, 10:28
          no popatrz, a ja pracuje i gotuje obiady w tygodniu i wiele moich znajomych- kobiet i meżczyzn
          • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:42
            aneta-skarpeta napisała:

            > no popatrz, a ja pracuje i gotuje obiady w tygodniu i wiele moich znajomych- ko
            > biet i meżczyzn

            No i super. Może zagoń męża do kuchni wink
        • przeciwcialo Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:55
          Moja mam całę swoje zawodowe życie ogarniała prace, dom i jeszcze czas na dzialke znalazla.
          Pracuje, obiad codziennie jest gotowany w domu. Nie mam zadnej babci ani opiekunki na stamnie wiec da się pogodzic dzieci, dom, prace.
          • fogito Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:43
            przeciwcialo napisała:

            > Moja mam całę swoje zawodowe życie ogarniała prace, dom i jeszcze czas na dzial
            > ke znalazla.
            > Pracuje, obiad codziennie jest gotowany w domu. Nie mam zadnej babci ani opieku
            > nki na stamnie wiec da się pogodzic dzieci, dom, prace.

            Da się, ale nikt tu nie pisze kosztem czego. Bo koszty zawsze są.
            • lauren6 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 17:15
              > Da się, ale nikt tu nie pisze kosztem czego. Bo koszty zawsze są.

              Oczywiście, że piszemy o kosztach.

              Dla mnie skromniejszy obiad czy mniej perfekcyjne mieszkanie jest mniejszym kosztem niż brak bezpieczeństwa finansowego jakie dają dwie pensje.
              • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 08:59
                lauren6 napisała:


                > Dla mnie skromniejszy obiad czy mniej perfekcyjne mieszkanie jest mniejszym kos
                > ztem niż brak bezpieczeństwa finansowego jakie dają dwie pensje.

                A co jeśli jedna pensja wynosi tyle co 10 pensji. A zabezpieczenie finansowe jest na następnych 10 lat? Tez mam usiąść i się martwić? Czy mogę żyć jak chcę?
        • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 09.08.13, 18:43
          fogito napisała:

          > Z moich obserwacji wynika, że te pracujące zawodowo kobiety nie gotują obiadów
          > w tygodniu wcale z powodu braku czasu.

          Ja tam gotuję i moje koleżanki z korpo tez w większości. jak nie obiad to chociaz gotowaną kolację. Nie grzesz kobieto!
          • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 09:04
            zofijkamyjka napisała:

            > Ja tam gotuję i moje koleżanki z korpo tez w większości. jak nie obiad to choci
            > az gotowaną kolację. Nie grzesz kobieto!
            >

            Widocznie ja mam same leniwe koleżanki, bo nawet te niepracujące zawodowo ograniczają sie do zupy raz na kilka dni. Ja gotująca codziennie jestem ewenementem w naszym towarzystwie.
            • zofijkamyjka Re: Niepracująca żona 10.08.13, 16:35
              fogito napisała:

              > Widocznie ja mam same leniwe koleżanki, bo nawet te niepracujące zawodowo ogran
              > iczają sie do zupy raz na kilka dni.

              pewnie leniwe, a zupa na kilka dni? Ble, na dwa to jeszcze i to nie każda sie nadaje.
              • fogito Re: Niepracująca żona 10.08.13, 20:07
                zofijkamyjka napisała:


                > pewnie leniwe, a zupa na kilka dni? Ble, na dwa to jeszcze i to nie każda sie n
                > adaje.

                Myślę, że na maks dwa. Mam przynajmniej taką nadzieje.
      • esencja08 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 12:35
        > To powiedz kto ma trudniej ktos kto n a zakupy sprztania gotowanie ma 16 godzin
        > czy ktos kto ma na to 7?

        Moim zdaniem, paradoksalnie, im więcej czasu, tym trudniej się zorganizować. Im więcej zajęć, tym wszystko leci sprawniej.
        • agnieszka77_11 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:27
          esencja08 napisał:

          > Moim zdaniem, paradoksalnie, im więcej czasu, tym trudniej się zorganizować. Im
          > więcej zajęć, tym wszystko leci sprawniej.

          To fakt. U mnie tak jest.
          • guderianka Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:44
            Dokładnie wink
            Pewnie dlatego u mnie jest większy porządek gdy jestem aktywna zawodowo wink
        • przeciwcialo Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:27
          O to, to. Jak człowiek ma więcej zajęć to szybciej się z nimi uwija.
    • kai_30 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:07
      Ja nie pogardzam, ja się dziwię (nie mówię o młodych matkach, tylko o kobietach niepracujących po kilkanaście lat albo i lepiej). Natomiast co do tej harówki - bez przesady, co roku pracuję na wysokich obrotach przez dziewięc miesięcy, a potem mam trzy miesiące wolnego latem. Przez te dziewięć miesięcy ledwo ciągnę z nosem przy ziemi, a latem się relaksuję i wypoczywam, mimo że dodatkowo zajmuję się działką warzywną i robię mnóstwo dżemów, soków i warzyw na zimę, a nasze najmłodsze dziecko nie chodzi w tym czasie do przedszkola i trzeba mu jakoś zorganizować czas. Naprawdę, to jest luksus. NOALE - mąż sobie koszule do pracy prasuje sam, jak zwykle, obiady i tak zawsze gotuję, ale śniadań i kolacji mu pod nos nie podstawiam, w weekendy duże porządki robimy wspólnie.
      • guderianka Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:15
        kai
        ale porównanie jest od czapy
        czym innym jest system pracy i urlopu
        a czym innym nie pracowania zawodowo w ogóle
        • kai_30 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:22
          No nie wiem, guderianko, czy tak całkiem od czapy. Jakby to były trzy tygodnie, to tak, od czapy, ale trzy miesiące to szmat czasu! Przy czym chodzi mi oczywiście tylko i wyłącznie o to, jak JA sama się czuję pracując, i nie, i ile mam obowiązków. Gdyby kiedykolwiek miało się zdarzyć, że rzucam pracę (bo np. rodzę czwarte dziecko, tfu tfu, odpukać), to i tak nie sądzę, żebym się zmieniła w wieloczynnościową gosposię, sprzątaczkę, ogrodnika i pomoc murarza, usuwając najdrobniejszy pyłek spod stóp Pana Męża i niepozwalając mu niczym swoich spracowanych rączyn skalać. Bo uważam to za szkodliwe i niesprawiedliwe społecznie, że jedna osoba miałaby pracować 8h dziennie na etacie, a druga zapieprzać całą dobę na okrągło.
          • guderianka Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:28
            Ale masz świadomość kresu 9 miesięcznego okresu pracy i widok urlopu jak również masz świadomość końca 3 miesięcznego okresu urlopu i powrotu do pracy. Wszystko co ma rytm, zadaniowość znosi się inaczej niż jakąkolwiek sytuacje bez widocznego momentu jej zmiany.
            To tak jak z wyjazdami męża/ojca dzieci. Czym innym są wyjazdy za granicę do pracy przez jakiś czas, który trwa miesiąc, rok, dwa a może potrwa jeszcze dłużej a czym innym wyjazd na 3 miesiące i powrót.
            • kai_30 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 10:58
              Guderianko, ale mi chodzi tylko i wyłącznie o liczbę obowiązków w okresie, kiedy pracuję, i wtedy, kiedy mam wolne! Pewnie, że psychicznie to jest całkiem co innego smile Ja tylko niezmiennie sprzeciwiam się takim postawom, jakie są w pierwszym poście - że zajmowanie się domem to taaaaka ciężka praca, 24/7, zero odpoczynku normalnie, a te, co pracują, to mają luzik i odciski na ( . ) od nicnierobienia.
              • guderianka Re: Niepracująca żona 09.08.13, 11:37
                Jasne, przeginanie w żadną stronę nie jest dobre.
                Gdy nie pracuję-mam więcej czasu dla siebie, dzieci i domu
                Pracując-automatycznie tego czasu jest mniej, trzeba albo bardziej się sprężyć, poświęcić czas odpoczynku albo w niektórych sprawach odpuścić
                • kai_30 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 12:43
                  No dokładnie o to mi chodziło smile
    • agnieszka77_11 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:14
      Ja bez pogardy. Od 2 lat jestem w domu i muszę przyznać, że bycie mamą pracującą jest znacznie trudniejsze i wyczerpujące. Teraz mam w końcu czas, aby spokojnie zrobić pranie, zakupy, coś ugotować, pobyć z dziećmi, sama spokojnie zjeść i chociażby na chwilę się położyć. Moja doba jest dłuższa o 9-10h w porównaniu z tym co było, gdy pracowałam. A przecież pracująca mama też ma obowiązki domowe. Też musi ogarnąć mieszkanie, pójść z dziećmi na spacer czy ugotowac obiad. Niestety żadna z naszych babć w tym nie uczestniczy.
      Znam kobiety, które mają jedno dziecko 4 letnie, które wysyłają do przedszkola do 16, a same latają na ploteczki z psiapsiułkami czy na zakupki do centrów handlowych podczas gdy ich mąż zapitala w robocie. A żeby było śmieszniej to nie opływają w luksusach bo gdyby taki pan zarabiał z 15 tysi miesięcznie to taka sytuacja mogłaby być zrozumiała. Ale mąż ledwo 4 wyciąga, ale żona do pracy się nie spieszy. Obiad robi średnio co 2 dni, nie musi sprzątać codziennie, za to wyśpi się po wsze czasy. Ciekawe czy panie zdecydowałyby się, żeby to one pracowały a mąż ogarniał sprawy domowe?! Od razu zostałby nazwany leniem.

      Co mnie najbardziej boli w byciu panią domu - zależność finansowa od męża. Dlatego chcę wrócić do pracy za jakiś czas. Myślę, że za 2 lata. Wiem, że życie pisze różne scenariusze (o czym się wielokrotnie przekonałam) i w razie awarii nie chcę się obudzić z ręką w nocniku.
      • kietka Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:36
        coz...
        ja tam staram sie nie oceniac cudzych wyborow, ale jest jedna sytuacja, na ktora mam alergie ...., sytuacje, w ktorych kobieta cała swoją energie zyciowa straciła juz na szukanie dobrej partii, a po slubie, musi, no musi sobie odpoczac...moim zdaniem jest to bycie zwykłą utrzymanką, tylko z obraczka na palcu. ten typ kobiet wychodzi z załozenia "nie da mi ten to da mi inny" przwiazujac sie raczej do sytuacji materialnej partnera, a nie do niego samego. taki typ "niepracowania", ktory widac baz szczegolnego przygladania sie, na pierwszy rzut oka jest, jak najbardziej godny potepienia.
        • agnieszka77_11 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:45
          kietka napisała:

          > coz...
          > ja tam staram sie nie oceniac cudzych wyborow, ale jest jedna sytuacja, na ktor
          > a mam alergie ...., sytuacje, w ktorych kobieta cała swoją energie zyciowa stra
          > ciła juz na szukanie dobrej partii, a po slubie, musi, no musi sobie odpoczac..
          > .moim zdaniem jest to bycie zwykłą utrzymanką, tylko z obraczka na palcu. ten t
          > yp kobiet wychodzi z załozenia "nie da mi ten to da mi inny" przwiazujac sie ra
          > czej do sytuacji materialnej partnera, a nie do niego samego. taki typ "nieprac
          > owania", ktory widac baz szczegolnego przygladania sie, na pierwszy rzut oka je
          > st, jak najbardziej godny potepienia.

          Ja nie mówię, że tak jest, ale takich kobiet, które szukają "jelenia", który będzie na nie pracował jest naprawdę wiele.
          • lauren6 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 10:11
            Nie przesadzajcie. Ich mężowie to nie są biedne łośki złapane przez harpie.
            Jest grupa mężczyzn, którzy po prostu chcą, żeby ich żona nie pracowała. Takie podbudowanie samczego ego: patrzcie jaki ze mnie maczo, co na rodzinę zarobi i stać go, żeby żona leżała całymi dniami do góry brzuchem. Co z tego, że sam przynosi te nędzne 3-4 tysiące do domu. Do takiego nie dotrze, że kobieta może chcieć sama z siebie pracować by mieć na własne wydatki. Dla niego to jak kastracja.

            Jest to układ działający w dwie strony. Oczywiście bardziej się dziwię tym kobietom, które będąc na utrzymaniu pana i władcy są bardziej podatne na przemoc. Tym "jeleniom" absolutnie się nie dziwię, że podoba im się taki układ.
    • landora Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:33
      Nie pogardzam, ale i nie rozumiem.
      Praca w domu to nie jest jakaś potworna harowka, już nie przesadzajmy. Moja mama emerytka siedzi teraz w domu i ogarnia całość, bo ojciec pracuje. Ma mnóstwo czasu na pogaduchy przy kawie czy wyprawy do miasta i sztuka pracy na pół etatu, bo jej się nudzi. Ok, dzieci dokładają pracy, ale gdy dzieci rosną, idą do szkoły, a kobieta nadal siedzi w domu - wtedy to jakoś traci uzasadnienie.
      Ja nie po to się tyle lat ksztalcilam, żeby marnować to myjąc podłogi.
      • sundry Re: Niepracująca żona 09.08.13, 12:52
        Dom domowi nie równy. Ogarnięcie całości w domu 500 m. kw. jest nie do porównania z dwoma pokojami w bloku.
        • landora Re: Niepracująca żona 09.08.13, 18:54
          Po pierwsze, moi rodzice mają duże mieszkanie, nie dwupokojowe, w dodatku na dwóch poziomach.
          Po drugie, jeśli kogoś stać na dom 500m2, to pewnie stać go też na gosposię.
    • vermello Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:36
      Od roku pracuję w domu.
      Niestety, przejęłam też obowiązki osob, ktore pomagały nam w tym, by dom normalnie funkcjonował.
      Sama zajmuję się ogrodem, odbieram dziecko ze szkoly i do nocy mam je na głowie, odprawiłam też panią do sprzątania.
      Oszczędzam na dojazdach do pracy.
      Pracując w domu nie muszę wydawac 2500 złotych, czyli 800, 800, 400, 500.
      Jest mi dobrze, czasami umęczona bardziej, czasami zarywam noce, tylko szkoda mi, ze tak późno wpadłam na tak dobry pomysł.
      Siedziec w domu bez pracy zawodowej nie potrafiłabym.
    • maggorlo Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:41
      Prawda wygląda tak, że życie domowe kręci się i bez takiego wkładu czasu i energii. Praca zawodowa ma zaś tę przewagę nad domową, że przynosi samodzielność, niezależność i gotówkę.
      Budowanie swojego życia przez wykonywanie czynności, tak aby "Mąż miał wszy
      > stko podstawione pod nos, uprane, wyprasowane, gorący obiad lub kolację, kanapk
      > i i sałatkę do pracy" jest dla wielu kobiet uwłaczające ich godności. Te którym sercu bliski jest feminizm czują wręcz rozgoryczenie, widzą w tym pewną niewdzięczność. Tyle wysiłku włożono w zbudowanie świata przyjaznego dla kobiet, w którym mają one możliwość pracy zawodowej, że ciężko jest zrozumieć dlaczego część kobiet woli być niewolnikiem domowym.
      • agnieszka77_11 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:47
        zwłaszcza, gdy ten mąż może się rozchorować, mieć wypadek czy najzwyczajniej wymienić nas na młodszy model. i co wtedy?
        • maggorlo Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:58
          Raczej nie to miałam na myśli. Szef w pracy też może nas wymienić na inny model, firma zbankrutować. Zycie jest nieprzewidywalne.
          Szkoda marnować potencjał jaki ma człowiek na całodobowe zajmowanie sie domem. Sens życia to zostawić cos po sobie, czegos dokonać, ulepszyć w jakiś sposób świat, włożyć maleńki kawałek siebie w jego funkcjonowanie. Kobieta domowa zostawi po sobie czystą podłogę?
          Nie ma niczego złego w byciu genialnym menadżerem domowym, ale marnotrastwem jest nie wykorzystanie tych umiejętności poza domem, z większym sensem i jakimś pożyteczniejszym społecznie efektem. Jak PPD, Nigella czy inne kobiety, które swoje zdobyte w domach umiejetności genialnie wykorzystały do zbudiwania własnej marki, niezależności, samodzielności. Znamienne, że pani Rozenek tuż po wyfrunięciu na szerokie wody definitywnie rozstała się z zyciem kobiety przy mężu, kończąc swoje małżeństwo. Myślę, że wiele kobiet zrobiłoby to samo, gdyby nie uzaleznienie od finasów męża.
          • kietka Re: Niepracująca żona 09.08.13, 10:11
            troche pokory!
            dbanie o ognisko domowe, to tez jest bardzo produktywne wykorzystywanie własnych zdolnosci i nie ma tutaj sensu porownywac "pani domu" do jakiejs dyrektor, trybika w korpo..., ktorej dzieci (jezeli wogole je ma) widza matke w sumie pol godziny dziennie....wyrastajac na pozbawionych najwazniejszych emocji na sciecie dorosłych, ktorzy nie beda potrafili załozyc normalnej rodziny poszukujac emocji, ktorych nigdy nie doswiadczyli, a powinni...
            to jest ludzki wybor, dbanie o rodzine, dzieci, to tez bardzi odpowiedzialna sprawa, moze dziecko/wnuk/prawnuk tej kobiety, dzieki zainteresowaniu, jakim otaczaja go dorosli odnajdzie w sobie i bedze pielegnowal zdolnosci, zostanie kims wybitnym...dlaczego zakładamy, ze to my musimy byc wybitni, moze nasze dzieci beda wybitne dzieki naszemu zainteresowaniu i posiwceniu.
            • agnieszka77_11 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 10:14
              Tylko są kobiety, które mogą sobie pozwolic na niepracowanie, a są takie, których mężowie zarabiają jakieś nędzne 4 tysiące, a one i tak nie pracują.
              • agnieszka77_11 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 10:36
                i żeby nie było nie mówię o kobietach nie pracujących przy maluchach, bo to zrozumiałe. tylko o stale niepracujących paniach przy dzieciach np już 4 letnich
              • maggorlo Re: Niepracująca żona 09.08.13, 11:43
                kładziesz punkt ciężkości problemu na wydolności finasowej pana domu, a mi się wydaje że on lezy zupełnie gdzie indziej wink
            • araceli Re: Niepracująca żona 09.08.13, 10:18
              kietka napisała:
              > troche pokory!
              > dbanie o ognisko domowe, to tez jest bardzo produktywne wykorzystywanie własnyc
              > h zdolnosci i nie ma tutaj sensu porownywac "pani domu" do jakiejs dyrektor, tr
              > ybika w korpo..., ktorej dzieci (jezeli wogole je ma) widza matke w sumie pol g
              > odziny dziennie....wyrastajac na pozbawionych najwazniejszych emocji na sciecie
              > dorosłych, ktorzy nie beda potrafili załozyc normalnej rodziny poszukujac emoc
              > ji, ktorych nigdy nie doswiadczyli, a powinni...

              Taaa... bo niepracująca zawodowo matka jadąca cały dzień na ścierze to całe morze emocji przekaże tongue_out
              • lilly_about Re: Niepracująca żona 09.08.13, 13:59
                Na jakiej ścierze? Co ty opowiadasz? Przecież większość bezrobotnych opowiada tu, że one tylko obiady gotują, a mąż im pomaga sprzątać, prasować i dzieci nianczyć smile A one całe dnie tylko sobą sie zajmują. Może paznokcie malują godzinę, a nastepne dwie je suszą.
                • default Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:24
                  lilly_about napisała:
                  > Może paznokcie malują godzinę,
                  > a nastepne dwie je suszą.

                  No i to są już jakieś emocje big_grin
                  • lilly_about Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:27
                    W sumie to masz rację. po upieczeniu chleba jest to jakaś nagroda!
            • maggorlo Re: Niepracująca żona 09.08.13, 11:42
              We współczesnym nam świecie, dodatkowo w naszym obszarze kulturowym nie ma się co łudzić, że "> dbanie o ognisko domowe" będzie odbierane jako "bardzo produktywne wykorzystywanie własnyc
              > h zdolnosci". To po pierwsze.
              Po drugie nie ma sensu posługiwac się skrajnymi przykładami typu: zalatana bizneswoman co to nie wie ile lat ma jej córka, czy nicnierobiaca całymi dniami pinda domowa. Taka dyskusja niczego nie wnosi. Zresztą każda dyskusja niczego nie zmieni, bo te co lubią i chcą siedzieć w domach będą tak żyły i mają świete prawo dysponowac sobą wedle własnych gustów. Jednak te, które pracują a zwłaszcza te które mają porównanie między zyciem domowym a zawodowym maja też prawo do swoich ocen. Najczęściej niekorzystnych dla pań domu.
              • volta2 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:11
                które mają porównanie między zyciem domowym a zawodowym maja też prawo do sw
                > oich ocen. Najczęściej niekorzystnych dla pań domu.

                no ja akurat mam porównanie i co mi zrobisz?'
                wybrałam siedzeniei w domu
                skąd założenie że te siedzące to nie miały okazji spróbować tego miodu jakim jest praca?
                najczęściej właśnie miały i mając wybór- zostały w domach, w przeciwieństwie do tych, co wyboru nie mają, bo kasy do pierwszego nie starczałoby.
                • lilly_about Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:14
                  Ale że co? Nie nadajesz sie do żadnej roboty prócz obierania ziemniaków na obiad?
                • iwles Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:24

                  bo życie jest nieprzewidywalne?
                  Bo prawdziwe jest powiedzeni: umiesz liczyc, licz na siebie ?
                  I o ile ty jestes gotowa męzowi wybaczyc np. zdrade, czy niefajne zachowanie, to są sytuacje, ze on twojego wybaczenia nie będzie chcial, będzie wolal zacząć nowe zycie bez ciebie.
                  Bo zdarzają się wypadki i choroby, ktore spowodują, ze mąz nie będzie mogl pracowac ?
                  Albo firma zbankrutuje i mąż straci pracę? Wyobrażasz sobie, jaki to dla niego podwojny stres ? (jako dla jedynego zywiciela rodziny).
                  Bo zycie nie jest nam dane na wlasność i nie my o tym decydujemy, śmierć może dopaśc w każdej chwili. Ja wiem, o tym sie nie myśli, a powinno. I wtedy zona zostaje sama, nie dość, że w żalobie i bólu, to jeszcze bez środkow do zycia.
                  Takie jest zycie, po prostu, super jak nic zlego się nie stanie, ale pewności nie ma nikt i dlatego lepiej jest wczesniej o tym pomysleć.
                  • nenia1 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:34
                    iwles napisała:

                    > Albo firma zbankrutuje i mąż straci pracę? Wyobrażasz sobie, jaki to dla niego
                    > podwojny stres ? (jako dla jedynego zywiciela rodziny).

                    Dokładnie, o tym się często nie mówi, ale to faktycznie stres być jedynym żywicielem rodziny, wiedzieć, że nie można sobie pozwolić na dłuższą chorobę, nawet na przerwę w życiorysie, gdy w pracy źle, bo niestety cały dom jest zależny ekonomicznie od jednej osoby.
                  • volta2 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:01
                    Bo zdarzają się wypadki i choroby, ktore spowodują, ze mąz nie będzie mogl prac
                    > owac ?
                    rozumiem, że jako niepracująca nie choruję i wypadek żaden mi się przydarzyć choćby jutro nie może?

                    albo że moje pracowanie zabezpieczy firmę męża przed bankructwem?
                    śmiałe te założenia, nie powiem - ale nijak się mają do rzeczywistości.
                    • maggorlo Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:11
                      Jak ktoś czegoś nie chce zrozumieć to zawsze przekręci na swoja mańkę wink Gratuluję - jesteś w tym mistrzynią.
                    • jamesonwhiskey Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:15
                      > albo że moje pracowanie zabezpieczy firmę męża przed bankructwem?


                      wystarczy ze zabezpieczy rodzine przed bankructwem
                      ale to jednak trzeba by umiec zarobic troche iwecej niz 1000 plnow
                      • volta2 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:22
                        o, zmiana ci się już skończyła
                        znaczy się? zaczęła?

                    • iwles Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:29

                      twoja choroba nie ma tu nic do rzeczy, chodzi o chorobę osoby, ktora jako jedyna zarabia pieniądze, na ktorych opiera sie egzystencja całej rodziny i utrzymanie calego domu.

                      A twoje pracowanie ma się tak do bankructwa firmy, że nie umrzecie z glodu, mając twoje dochody, zanim mąż nie znajdzie nowej pracy.

                      Tylko nie mow, ze tego nie zrozumiałaś z mojego postu.
                      • volta2 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:21
                        oczywiście że zrozumiałam
                        ale czemu nie troskasz się o moje wypadki i choroby?
                • maggorlo Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:05
                  Nic Ci volta nie zrobię. Sama sobie robisz. Robisz sobie ryzykowną sytuację zyciową. I to jest fakt. Ale to Twój fakt, Twoje życie i nic mi do tego. Mam nadzieje, że bezpiecznie dotrwasz do końca, bez zbędnych nieprzyjemności.

                  Co do oceny takiej sytuacji - oczywiście, że znajdzie się zawsze jakaś garstka osób, spełniajaca kryteria ale o innych wnioskach. Naprawdę myślisz, że naiwnie zakładałam 100% spełnienie tezy? Zauważ słowo klucz - najczęściej. wink

                  • volta2 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:19
                    Mam nadzi
                    > eje, że bezpiecznie dotrwasz do końca, bez zbędnych nieprzyjemności

                    ale ucieszyłabyś się jakbym te nieprzyjemności w końcu miała, przyznaj się?

                    oczywiście zdaję sobie sprawę z ryzyka -i nikogo do takiego trybu życia nie namawiam. mam świadomość, że wśród facetów trafił mi się wyjątkowy okaz pod każdym względem.

                    co potwierdzają mi czasem kolejki koleżanek(moich osobistych) czekających na dzień, w którym mój mąż mnie opuści a zajmie się nimi(oczywiście te pracujące, żadnej innej nie mam na stanie) - bo one też tak chcą mieć dobrze jak ja.
                    słowa te są wypowiadane w obecności mojego męża, ich mężów, i mojej.
                    zgadnij, jak bardzo się boję, że ten moment nadejdzie...
                    • maggorlo Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:23
                      Nie, nie ucieszyłabym się. Niepotrzebnie czujesz sie atakowana na forum. Rozmawiamy (przynajmniej ja) o kobietach będących na utrzymaniu mężą a nie o volcie2. To duża różnica, nie sądzisz?
                    • joanna35 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:26
                      Volta, wiem, ze zaraz mi się dostanie, ale odpowiedz sama sobie - nie tutaj na forum, na pytanie czy na pewno jesteś szczęśliwa w tym układzie, bo trochę za bardzo usiłujesz przekonać rozmówczynie, ze tak jest.
                    • nenia1 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:35
                      volta2 napisała:

                      > mam świadomość, że wśród facetów trafił mi się wyjątkowy okaz pod każdym
                      > względem.

                      Każdy człowiek jest wyjątkowy, szkody że kobiety tak często bardziej wierzą we własnych mężów niż w siebie.
        • marzeka1 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 09:58
          Nie pogardzam, nie rozumiem takiego wyboru i tyle- tzn. rozumiem do czasu, gdy dzieci małe, potem- nie bardzo.
          I ten tekst jest wstrząsający- szczególnie opowieść pani lat 42 z 6 dzieci i dziwacznym układem finansowym w ich małżeństwie: [url=http://wyborcza.pl/duzyformat/1,127823,14403623,Co_sie_nalezy_zonie__ktora_nie_zarabia__Decyduje_o.html]Tekst linka[/url]
          • mx3_sp Księżniczka Małgosia: 09.08.13, 10:17
            Fragment powyższego linka:

            Małgorzata, 37 lat: Czy mąż mnie rozpieszcza? Sama się rozpieszczam!

            Od 15 lat jestem żoną przy mężu. Dzieci nie mamy. Nigdy nie pracowałam. Jestem technikiem ekonomistą, zaraz po skończeniu szkoły wyszłam za mąż. Przez chwilę szukałam jakiejś pracy, ale niczego ciekawego nie znalazłam. Potem zaczęliśmy myśleć o dzieciach i temat mojej pracy zawodowej przestał istnieć. W tym momencie, tego czekania na dziecko, tak trochę utknęliśmy, ale nadzieja w nas jeszcze nie umarła.

            Ale wszystko gra.


            Mąż pracuje w korporacji jako menedżer. Zarabia na tyle dobrze, że możemy sobie pozwolić na to, żebym nie pracowała. Mąż lubi dawać z siebie wszystko. Taki ma charakter, że jak ma coś zrobić, to robi to porządnie. Ja uwielbiam być sama ze sobą. Nigdy nie miałam poczucia, że się nudzę.

            Nie ciągnie mnie do pracy. I nie mam wyrzutów sumienia, że nie pracuję. Ja się chyba urodziłam nie w tych czasach. Powinnam żyć w latach 30. Byłabym córcią jakiegoś potentata, jeździłabym sobie na rauty pięknym samochodem.

            Myślę, że mojemu mężowi ta sytuacja odpowiada. Akurat wytrzymałabyś z jakimś szefem - śmieje się. Faktycznie, nie wiem. Źle znoszę te wszystkie knucia i gierki. W ogóle muszę przyznać, że nie bardzo lubię ludzi. Jestem nerwową osobą i tak sobie urządziłam życie, żeby się jak najmniej denerwować.

            Wiem, że wiele osób by mnie bardzo ostro potępiło. Szczególnie kobiety mają w sobie takie silne poczucie powinności. Powiedziałyby, że to lenistwo. Może i to jest lenistwo. Ale wiem, że mam do niego prawo.
            • marzeka1 Re: Księżniczka Małgosia: 09.08.13, 10:20
              Cóż, księżniczka Małgosia, to się chociaż życiowo ustawiła big_grin, ale kanał totalny jest u pani lat 42 z 6 dzieci i mężem tyranem finansowym.
              • volta2 Re: Księżniczka Małgosia: 09.08.13, 10:30
                no ale żeby wyszło na twoje to do dyskusji wyciągnęłaś panią udupioną, co?
                zupełnie przypadkowo ci tak wyszło?

                przeczytałam wczoraj ten tekst, i pomijam jego słabość(choć nie dalej jak wczoraj pisałam że df ma najelpsze teksty) - ale żadna z tych pań nie wydała mi się spójna. jakby stażysta jakiś czy co?
                • marzeka1 Re: Księżniczka Małgosia: 09.08.13, 10:35
                  Nie, ALE pani udupiona jest czytelnym znakiem, CO złego może być w tym układzie.Bo jeśli ma się szczęście i normalnego chłopa- to taki układ udupienia wcale nie musi oznaczać.
              • mx3_sp Re: Księżniczka Małgosia: 09.08.13, 10:32
                Podobna sytuacja była u jednego z posłów (zginął pod Smoleńskiem) , też wielodzietnego.
      • volta2 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 10:25
        Mąż miał wszy
        > > stko podstawione pod nos, uprane, wyprasowane, gorący obiad lub kolację,
        > kanapk
        > > i i sałatkę do pracy" jest dla wielu kobiet uwłaczające ich godności.

        no nie wiem, skąd przekonanie że jak nie pracuję, to życie moje polega na dogadzaniu mężowi?
        ani mu nie prasuję, ani kanapek czy sałatek do roboty nie robie, o śniadaniu to w ogóle nie wspomnę. śpię wtedy gdy on sam koszulę do roboty prasuje(o dziś się obudziałam jak prasował)

        gotuję obiad dla rodziny, w to należy wliczyć również męża i mnie, ale gotowanie uprawiam akurat bardziej dla dzieci.

        a co robię jak nie pracuję? zajmuję się sama sobą, nie domem(permanentny bałagan, votlo, może byś poszukała pani do sprzątania?) o dzieciach nie chcę pisać.
      • lilly_about Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:00
        Wiesz.... większości nie trzeba tłumaczyć takich oczywistości wink
    • kbart Re: Niepracująca żona 09.08.13, 10:14
      kremciapciulkowy napisała:

      > Tak sobie czytam stary wątek volty i dręczy mnie pytanie - dlaczego niektóre z
      > was z taką pogardą wyrażają się o niepracujących z wyboru kobietach? Też byłam
      > w domu kilka lat i wiem, jaka to harówka. Na obrotach przez 24/h. Mąż miał wszy
      > stko podstawione pod nos, uprane, wyprasowane, gorący obiad lub kolację, kanapk
      > i i sałatkę do pracy. Ze spraw domowych interesowały go tylko drobne naprawy, c
      > ałą logistykę okołodzieciową i domową załatwiałam ja. Ba, nawet całe sprzątanie
      > ogrodu po budowie wzięłam na siebie, nauczyłam się obsługiwać krajzegę, piłę s
      > palinową i kosiarkę. Myłam nasze samochody. Piekłam chleby, mięsa, uprawiałam o
      > gródek, oszczędzałam. No i opieka nad dzieckiem oczywiście do tego. W porównani
      > u do mojej pracującej zawodowo sąsiadki, która osiem godzinek spędzała w klimat
      > yzowanym biurze przy kawce nie przepracowując się zbytnio, to harowałam jak dzi


      to ty w ogóle nie miałas czasu na dziecko, rzeczywiście, leiej iśc do pracy, nie przepracowac sie w klimatyzowanym biurze i wtedy poświęcic czas dziecku
      • marzeka1 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 10:19
        Pomijam jeszcze - to tak w nawiązaniu do wyliczeń "harującej jak wół" założycielki wątku- a DLACZEGO ja sama miałabym tak harować? Dla mnie związek to dzielenie się obowiązkami, a gdy podrastają dzieci- także one są w to włączane. Może stąd nigdy "nie harowałam jak wół" , bo niby po co?
        A już wizja męża, któremu trzeba "podstawić pod nos" wszystko- jest wybitnie zniechęcająca- upośledzonego masz tego męża czy co?
    • nadia1902 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 10:25
      Też byłam w domu łącznie 5 lat na wychowawczym (dwoje dzieci). Było u mnie tak jak u Ciebie. Tylko mąż docenił dopiero jak wróciłam do pracy.
      Pracując mam takie same prawa co mój mąż, mamy równo podzielone obowiązki domowe, a wcześniej obowiązki domowe robiłam tylko ja. Mój mąż po wypadku był kilka miesięcy w domu i robił mniej więcej to co ja gdy byłam na wychowawczym. Wtedy zrozumiał, że to ciężka praca, której się nie dostrzega, że to jest postrzegane jako "siedzisz w domu i nic nie robisz, fajnie masz...."
      Chciał jak najszybciej wrócić do pracy. Ja gdybym miała w wybór "siedzieć w domu i nic nie robić" a "iść do pracy" wybrałabym to drugie.
      • volta2 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 10:33
        Ja gdybym miała w wybór "siedzieć w dom
        > u i nic nie robić" a "iść do pracy" wybrałabym to drugie

        otóż właśnie zapominamy, że większość pań pracujących matek NIE MA WYBORU- tylko tyle i aż tyle.
        żeby rozpatrywać niepracowanie we własnym kontekście trzeba by sobie szczerze odpowiedzieć, czy w ogóle mogę nie pracować? i zwykle wychodzi ze nawet jakbym chciała to bym i nie mogła. zatem żeby nie wyszło, że nie mogę to piszę że nie rozumiem i o ile to lepiej brzmi?
    • jagienka75 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 10:35
      jezu, kolejny wątek, gdzie jedna drugiej od przez kilka dni będą udowadniać swoje racje.

      no takie te ematki zapracowane, takie kariery robią a od rana do wieczora wciąż te same nicki na ematce przesiadująbig_grin
      w pracy kawka/ematka/fejsbusik a w domu też forum.
      i jedna z drugą usiłują udowadniać, że po "pracy" to one jeszcze dom ogarniają albo cokolwiek w nim robią.
      cuda jakieś.

      a może tak do łopaty/na kasę w tesco/albo do Biedronki i od razu zobaczycie jedna z drugą, co to jest prawdziwa PRACA.
      pomijam panie, które są na urlopach.
    • pade Re: Niepracująca żona 09.08.13, 11:17
      dlaczego niektóre z
      > was z taką pogardą wyrażają się o niepracujących z wyboru kobietach?

      W porównani
      > u do mojej pracującej zawodowo sąsiadki, która osiem godzinek spędzała w klimat
      > yzowanym biurze przy kawce nie przepracowując się zbytnio, to harowałam jak dzi
      > ki osioł.

      a dlaczego Ty autorko z taką pogardą wyrażasz się o pracy sąsiadki?
    • jul-kaa Niepracujący mąż 09.08.13, 11:27
      Mój mąż zajmuje się domem i trzylatkiem. Pracuje dorywczo (z tym trzylatkiem u boku), zajmuje mu to dwa razy w tygodniu po jakieś 4-5 godzin. Dwa razy w tygodniu chodzi z dzieckiem na zajęcia (też 4-5h). Oprócz tego zajmuje się domem, robi zakupy, gotuje (ja rzadko), bardzo dużo jeździ z dzieckiem w różne ciekawe miejsca.
      Powiem szczerze - uważam, że ma znacznie cięższe życie i więcej pracuje niż ja.

      Ludzie albo go podziwiają (że mu się chce, że potrafi itd.), albo nim pogardzają...
      • przeciwcialo Re: Niepracujący mąż 10.08.13, 16:29

        > Ludzie albo go podziwiają (że mu się chce, że potrafi itd.), albo nim pogardzaj
        > ą...

        Jak swiat swiatem ludziom nie dogodzisz wink
    • 18lipcowa3 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 11:35
      kremciapciulkowy napisała:

      > Tak sobie czytam stary wątek volty i dręczy mnie pytanie - dlaczego niektóre z
      > was z taką pogardą wyrażają się o niepracujących z wyboru kobietach?


      Chwilowo nie pracuję z wyboru- macierzynski, wypoczynkowy, 2 mies wychowawczego i juz o sobie myślę z pogardą. Ciesze sie ze wracam do pracy, siedzenie w domy z dziecmi latami to nie moja bajka, jestem o krok od depresji.
    • esencja08 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 12:18
      Kolega mojego narzeczonego zaczął gonić żonę do pracy, gdy dzieci podrosły (7 i 5 lat). Nagle okazało się, że żona jest w trzeciej ciąży, co facet skomentował, że się jej do pracy nie chciało iść i to dlatego. Żona nigdy nie pracowała, a mąż bardzo dobrze zarabia.
      • joanna35 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 13:45
        Nagle okazało się, że żona jest w trzeciej ciąży, co facet skomentował
        > , że się jej do pracy nie chciało iść i to dlatego.
        No żesz Ty, niepokalane poczęcie...
    • olewka100procent Re: Niepracująca żona 09.08.13, 13:31
      nie wiem po co się tłumaczysz z tego jakie prace wykonujesz w domu. choćbyś robiła codziennie chleb na zakwasie pieczony, wędziła wędliny, kisiła kapuste i ogórki to i tak będziesz gorsza od tej co pije kawke w pracy i plotkuje z koleżaneczkami
      • lauren6 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 13:36
        W jakim ty kraju żyjesz? Chyba nie w PL, gdzie mamy bezrobocie prawie 15% i nikt nie będzie trzymał w pracy człowieka, który bierze pieniądze za picie kawy, skoro na jego miejsce jest kilka nowych osób. Komuna skończyła się wiele lat temu, jesteś nie na czasie.
        • joanna35 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 13:46
          To co Wy robicie teraz na forum?
          • olewka100procent Re: Niepracująca żona 09.08.13, 13:52
            hahahahaha
          • lauren6 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 13:53
            O urlopach i zwolnieniach lekarskich nie słyszała?
            • raczek47 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 13:59
              Każdy sobie wybiera sposób na życie, tylko niech te panie, które postanawiają w całości poświecić się pieleniu ogródka, wymyślaniu sałatek i prasowaniu mężowych koszul nie skamlą później o państwową emeryturę, "bo to taka ciężka harówka 24/7 być na usługach męża i dzieci".
              • joanna35 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:02
                No i zapomniałaś wspomnieć o wymianie kuchty na lepszy model , wszak zostanie niepracującej na lodzie w życiu małżeńskim i brak emerytury jest tu nieustającym przedmiotem troski tobie podobnych.
                • przeciwcialo Re: Niepracująca żona 10.08.13, 11:03
                  Wszystkie rozwódki jakie mam to kobiety pracujące wymienione na młodszy model. Żony domowe nadal kwitną w szczęśliwych zwiazkach.
                  • iwles Re: Niepracująca żona 10.08.13, 11:52

                    a ja znam i takie, i takie.
                    czego to dowodzi ?
                    Ano tego, że nie ma reguły, rozwod może spotkać każdego.
              • volta2 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:09
                te niepracujące to złudzeń chociaż nie mają

                natomiast - jeśli w państwie tuskim będzie tak jak się zapowiada, to dopiero skamlanie tych co liczyły na emeryturę będzie głośne.
            • jagienka75 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:08
              lauren6 napisała:

              > O urlopach i zwolnieniach lekarskich nie słyszała?


              o takich przez 365 dni i 24/7, to raczej niewink
              powiedz, kto mający poważną pracę może sobie w niej pozwolić na kilometrowe pyskówki na forach typu ematka?
              no chyba że od pań nie wymaga się nic więcej, prócz parzenia kawy dla szefa, to ok.
              • olewka100procent Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:15
                emerytura będzie po mężu i to nie mała, ja w swojej miejscowości mogę liczyć na zarobek góra 1500 zł, nawet pracując w przyszłości po śmierci męża przejdę na jego emeryturę, lub emeryturę rodzinną więc bez paniki . Poza tym można zabezpieczać się osobno, odkładając sobie co miesiąc pewną kwotę pieniędzy. Mam ten luksus nie pracować i dobrze mi z tym, mąż też zadowolony więc nikomu nic do tego . Rano wstaję sobie bez pośpiechu bez stresu piję kawkę , mam czas zadbać o siebie i swoją urodę , dzieci zadbane mąż też , żyć nie umierać smile
                • jagienka75 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:19
                  olewka100procent napisała:

                  > emerytura będzie po mężu i to nie mała, ja w swojej miejscowości mogę liczyć na
                  > zarobek góra 1500 zł, nawet pracując w przyszłości po śmierci męża przejdę na
                  > jego emeryturę, lub emeryturę rodzinną więc bez paniki .



                  olewka100procent napisała:

                  > emerytura będzie po mężu i to nie mała, ja w swojej miejscowości mogę liczyć na
                  > zarobek góra 1500 zł, nawet pracując w przyszłości po śmierci męża przejdę na
                  > jego emeryturę, lub emeryturę rodzinną więc bez paniki

                  witaj w klubie.
                  jsteśmy niemal w identycznej sytuacjiwink
                  a teraz pędzę na zakupy.
                  • raczek47 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:29
                    no,ale, niestety wam nie zazdroszczę- jagienka i olewka- wyspać się, dbać o urodę i robić zakupy- baaaaardzo wąziutkie horyzonty.Raczej współczuję.
                    • jagienka75 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:08
                      raczek47 napisała:

                      > no,ale, niestety wam nie zazdroszczę- jagienka i olewka- wyspać się, dbać o uro
                      > dę i robić zakupy- baaaaardzo wąziutkie horyzonty.Raczej współczuję.


                      współczuj, współczujwink
                      tyle twojego a że nic o mnie nie wiesz, to możesz.
                      a teraz spadam, bo jestem umówiona!

                      tak tak wiem, że mi współczujesz.
                • iwles Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:35

                  żeby dostawac emeryture po mężu (czyli rentę rodzinną, która wynosi 80%), musisz spelniac kilka warunkow, między innymi mieć skonczone 50 lat.
                  • volta2 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:44
                    trzeba mieć jeszcze na uwadze, że są rządowe zakusy, by żony tych emerytur pozbawić. że niby nie zgodne z czymś tam.

                    w sumie racja - będzie się bardziej opłacało taką zonę odesłać do mopsu po zaspokojenie jej minimalnych potrzeb ustalonych na ile? 590 zeta na osobę? niż wypłacać 80% zazwyczaj dobrej emerytury(wszak nie pracują z wyboru te którym starcza nie tylko na waciki)
        • przeciwcialo Re: Niepracująca żona 10.08.13, 11:02
          No popatrz, wyżej Fogoito dowodzi że w biurach sie przewala papiery, snuje, wychodzi na dwugodzinne lunche z drinkami a potem sie siedzi na FB albo porno oglada. Ewentualnie czasami sie pracuje wink
          • gazeta_mi_placi Re: Niepracująca żona 10.08.13, 11:38
            Tak pokazują w serialach.
    • nenia1 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:09
      Nie wyrażam się z pogardą, po prostu nie wyobrażam sobie takiego życia, jedną z najważniejszych rzeczy w moim życiu jest niezależność, a tracisz ją jeśli utrzymuje cię druga osoba. Choćby chłop był najlepszy, hojny, wspaniałomyślny i super dobry - to zawsze ten kto zarabia decyduje.
      Jeśli będzie chciał odejść odejdzie, czynnik ekonomiczny nie będzie miał u niego takiego znaczenia jak u kobiety trwale niepracującej, będącej na utrzymaniu męża, on ma po prostu większy zakres wyboru, wolności. Niepracująca kobieta też może odejść, ale najczęściej wtedy, gdy pojawi się na horyzoncie kolejny mężczyzna, który zarobi na jej byt.

      Ponieważ byt materialny niepracującej kobiety zależy od innych łatwiej stracić jej prawo do własnego zdania, własnego wyboru, łatwiej jej zacząć ulegać, rezygnować z siebie - bo już nie jest samowystarczalna.

      Praca zawodowa daje mi to czego praca domowa nigdy nie da - możliwość rozwoju,uznanie, samorealizację, poczucie pewności siebie, wolność i niezależność ekonomiczną, możliwość kontroli, satysfakcję z sukcesów, wykorzystywanie własnych zdolności.

      Dla mnie to podstawowa wartość jaką przekazałam mojej córce - staraj się tak żyć, żeby być niezależną, pewną siebie kobietą, która sama stanowi o sobie i mocno stoi na własnych nogach.
      • volta2 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:21
        to zawsze ten kto zarabia decyduje

        nie ma to jak zrobić wykład teoretyczny
        i wiedzieć jak to jest u innych, poza tym, że wiedzieć że jest źle.
        • default Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:31
          Tak niestety jest. Sama pisałaś, jak to mąż krzywił się na Twoje pomysły wyjazdowe. W końcu pojechałaś, owszem, ale jednak najpierw musiałaś stawić czoło mężowym "krzywiznom". Tobie to najwyraźniej nie przeszkadzało - i super, ale np. dla mnie to by było nie do przejścia i obrzydziło wyjazd całkowicie.
          • volta2 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:40
            tak, wszystkie pracujące żony w ramach wysiłków wyjeżdżają 3 razy do roku na samotne wyjazdki, szef się na pewno nie krzywi i z pieśnią na ustach wysyła swe robotnice na all -przecież tak dobrze płaci.
            męża o zdanie nie pytamy, bo i po co?

            tylko; jakimś dziwnym trafem - żadna z koleżanek pracujących, nawet jak chciała się do mnie podłączyć, to nie mogła. męża krzywizny nie były brane pod uwagę, sprawa poza szefów nie wyszła.
            • iwles Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:44

              no ale chyba planując wykazd konsultowalas termin z rodzina, żeby wszystkim pasowało ?
              To chyba normalne, że w pracy takie rzeczy tez się ustala.
              • volta2 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:45
                no ale rozumiesz, że gdybym pracowała i miała mityczną swoją kasę to mogłabym jechać bez konsultacji z nikim, poza szefem?
                tak by zrobiła default przecież. i wszystkie pracujące jematki.

                konsutlują się tylko te co nie pracują
                • default Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:57
                  Volta, oczywiście, że mój wyjazd konsultowałam z mężem, bo to naturalne że jak się razem mieszka, to ustala się takie rzeczy, chociażby z powodów logistycznych. Ale nie o tym mowa, mowa o tym, że jak ktoś ma kasę to rządzi lub przynajmniej ma możliwość rządzenia. Gdyby Twój mąż powiedział jednak "nie pojedziesz", to nie dałby Ci kasy i nie pojechałabyś. Gdyby mój mąż powiedział mi "nie pojedziesz" - to by powiedział smile
                  To że Twój mąż zawsze Ci kasę daje, nie oznacza, że nie ma nad Tobą władzy finansowej. Dla mnie sama świadomość tego, że mąż mógłby odmówić mi pieniędzy jest zbyt dużym dyskomfortem. Fajnie, że dla Ciebie nie jest.
                  • volta2 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:09
                    Twój mąż zawsze Ci kasę daje, n
                    chyba się trochę zagalopowałaś - mąz mi niczego nie musi dawać, bo kasa jest w połowie moja.
                    i w związku z tym ja nie muszę prosić o pieniądze.
                    o konsulatcje prosimy się wzajemnie. czy to chodzi o jego kolumny czy o moje błyskotki.
                    i każdemu przysługuj równe prawo głosu.
                    ty być może w analogicznej sytuacji musiałabyś prosić - ale nie sądź wegług siebie.
                    • default Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:26
                      volta2 napisała:

                      > i w związku z tym ja nie muszę prosić o pieniądze.

                      Ja też nie muszę smile

                      > o konsulatcje prosimy się wzajemnie. czy to chodzi o jego kolumny czy o moje bł
                      > yskotki.

                      No widzisz, Tobie odpowiada tak, a mnie bardziej odpowiada tak jak u mnie - że ja żadnych "konsultacji" * nie potrzebuję przed zakupem czegokolwiek dla siebie - po prostu jak mam chęć to idę i kupuję.

                      * czyż nie jest to jednak jakaś tam forma prośby ?
                      • volta2 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:19
                        Ja też nie muszę smile
                        a ja gdzieś twierdzę że musisz?

                        że
                        > ja żadnych "konsultacji" * nie potrzebuję przed zakupem czegokolwiek dla siebi
                        ach, czyli twoje konstultacje w sprawie wyjazdu z powodów logistycznych to nie konsultacje a u mnie prośby? dodajmy że na kolanach w łachmanach i z gotowym biczykiem jakby się co nie spodobało.

                        pokonałaś mnie swoją logiką,

                        po prostu jak mam chęć to idę i kupuję.
                        >
                        i tówj mąż też idzie i co chce kupuje? i ma w nosie twoje zdanie albo nawet i go nie wysłucha. mnie by się to nie podobało, ale każdy ma co lubi chyba?
                        mnie się moje życie podoba. tobie nie musi ok?
                        • default Re: Niepracująca żona 12.08.13, 08:24
                          Volta, nie gorączkuj się tak smile
                          Ja Cię absolutnie nie krytykuję - cieszę się, że jesteś szczęśliwa i masz takie życie i takiego męża, jaki Ci najbardziej odpowiada. Ja mam inaczej i mnie z kolei moja sytuacja bardziej odpowiada, po prostu.
                  • nenia1 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:11
                    default napisała:

                    > Ale nie o tym mowa, mowa o tym, że jak ktoś ma kasę to rządzi lub przynajmni
                    > ej ma możliwość rządzenia. Gdyby Twój mąż powiedział jednak "nie pojedzi
                    > esz", to nie dałby Ci kasy i nie pojechałabyś. Gdyby mój mąż powiedział mi "nie
                    > pojedziesz" - to by powiedział smile
                    > To że Twój mąż zawsze Ci kasę daje, nie oznacza, że nie ma nad Tobą władzy fin
                    > ansowej.

                    Dokładnie tak, to zawsze jego jakaś dobra wola, to on decyduje, oczywiście prawo gwarantuje wspólnotę majątkową, ale w praktyce, gdy pracujący facet się zaprze, żona będzie do każdych zakupów wołać prawnika?
                  • minor.revisions Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:39
                    Ale nie o tym mowa, mowa o tym, że jak ktoś ma kasę to rządzi lub przynajmni
                    > ej ma możliwość rządzenia. Gdyby Twój mąż powiedział jednak "nie pojedzi
                    > esz", to nie dałby Ci kasy i nie pojechałabyś. Gdyby mój mąż powiedział mi "nie
                    > pojedziesz" - to by powiedział smile

                    ale to dotyczy sytuacji, w której jedna strona ma więcej kasy - przy czym ta druga tez może pracować, tylko za duzo mniej. Znałam taką parkę, on dobrze zarabiał, za granicą, ona do niego przyjechała, zarabiała znacznie mniej, bo nie miała stałego pobytu i brała tylko lewe fuchy, do tego wzięła na siebie całe prowadzenie domu i pan miał jazdy w stylu "zamierzam wyjechać na Seszele, ale ciebie nie stać, więc jakie masz plany wakacyjne?".
              • volta2 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:48
                w domu już nie trzeba ustalać

                no starasznie mi przykro że mam męża i muszę z nim ustalić takie rzeczy,
        • joanna35 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:41
          Volta2 może wykład teoretyczny, ale słuszny od początku do końca. Pewnie, w praktyce różnie bywa, ale nie u wszystkich jednakowo różowo, prawda?
          • joanna35 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 14:42
            I jeszcze jedno, o ile nie znoszę tego dowartościowywania się jednych kosztem drugich, o tyle nie mozna udawać, ze pewne "oczywiste oczywistości" nie istnieją.
      • kropkacom Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:36
        > Nie wyrażam się z pogardą, po prostu nie wyobrażam sobie takiego życia, jedną z
        > najważniejszych rzeczy w moim życiu jest niezależność, a tracisz ją jeśli utrz
        > ymuje cię druga osoba. Choćby chłop był najlepszy, hojny, wspaniałomyślny i sup
        > er dobry - to zawsze ten kto zarabia decyduje.

        Po pierwsze, faceci są różni. Nie wszyscy chcą panować smile Po drugie, nie ma niezależności. Zawsze od czegoś i kogoś jesteśmy zależni. Jeśli komuś potrzebne jest poczucie, że zawsze mogę uciec i wyjść tak jak stoję, bo mam jakieś finanse własne to widzę osobę po przejściach. Oczywiście rozumiem, ale nie zatroszczę. Gdybym wiedziała, ze muszę odejść to odeszłabym nawet bez grosza przy duszy. Tak, to wciąż jeszcze dla mnie tylko teoria. Ale to chyba dobrze, prawda?
        • jamesonwhiskey Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:37
          wiedziała, ze muszę odejść to odeszłabym nawet bez grosza przy duszy.

          i gdzie bys poszla , pod most ?
          • kropkacom Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:43
            Nie, dlaczego? Innej opcji nie ma? Nie jestem samotna. Zrobiłabym to co robi wielu facetów po rozwodzie czyli zwróciłabym się do mojej najbliższej rodziny. Oczywiście to mało bohaterskie, ale czy bohaterzy umierają w samotności.
            • joanna35 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:46
              A gdybyś nie miała się do kogo zwrocić?
              • kropkacom Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:48
                Pewnie zmieniłabym układ.
                • kropkacom Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:54
                  Generalnie ludzie nie mający buforu w postaci rodziny muszą siłą rzeczy tworzyć inne układy.
                  • joanna35 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:56
                    Podaj jakiś przykład.
                    • kropkacom Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:59
                      Przykład czego?
                      • joanna35 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:09
                        Tych układów. Poważnie piszę.
                        • kropkacom Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:13
                          Na przykład nie mogą sobie pozwolić na bycie bez pracy zawodowej. Na pełne zaufanie małżonkowi i tak dalej.
        • nenia1 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:53
          Oczywiście, że nie ma 100%procentowej niezależności, ale pracując i mając własną kasę zbliżasz się o wiele bardziej do ideału.
          To, że ideału nie osiągniesz nie czyni z drogi do niego niepotrzebną.

          > zależności. Zawsze od czegoś i kogoś jesteśmy zależni. Jeśli komuś potrzebne je
          > st poczucie, że zawsze mogę uciec i wyjść tak jak stoję, bo mam jakieś finanse
          > własne to widzę osobę po przejściach. Oczywiście rozumiem, ale nie zatroszczę.

          Rozumiem potrzebę subtelnej aluzji i troskę, ale tu nie o uciekanie z domu chodzi, a o świadomość większej wolności wyboru, niż w przypadku kobiety, najczęściej z dziećmi, uzależnionej ekonomicznie od swojego faceta.
          • kropkacom Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:58
            Nie ma ideału smile Jest tylko nasze wyobrażenie, że możemy się do niego zbliżyć. Tak, najlepiej być zdrowym, pięknym, niezależnym i bogatym. Jednak nikt za mnie i za mojego męża nie będzie zajmował się naszą rodziną. My robimy to tak aby było ok. Mój mąż tez jest uzależniony ekonomicznie i mimo pracy (nie kariery).
            • kropkacom Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:00
              Przepraszam za skróty myślowe.
            • nenia1 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:13
              Jest pewne wyobrażanie ideału i jest pewien model ekonomiczny w jakim żyjemy. A żyjemy w świecie, gdzie wolność wyboru osiągasz mając na to środki. Brzmi to owszem, mało romantycznie, ale tak jest. Mając środki możesz decydować czy chcesz implanty czy sztuczną szczękę jak stracisz zęby w wypadku, nie mając pieniędzy pozostaje sztuczna szczęka z NFZ. Oczywiście, że nie uwolnimy się od wszystkich i wszystkiego, zresztą po co, ale nie czarujmy tu rzeczywistości, która niezależnie od tego czy prywatnie nam się podoba czy nie - opiera się na posiadanych środkach finansowych.
              Należy dążyć do jak największej niezależności ekonomicznej i należy od mężczyzn wymagać wspierania nas w robieniu karier zawodowych poprzez równy podział obowiązków domowych, tak byśmy mogły zarabiać tak samo dużo.
              • kropkacom Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:16
                > Należy dążyć do jak największej niezależności ekonomicznej i należy od mężczyzn
                > wymagać wspierania nas w robieniu karier zawodowych poprzez równy podział obow
                > iązków domowych, tak byśmy mogły zarabiać tak samo dużo.

                W skali makro oczywiście. Zwłaszcza w Polsce. W skali mikro każdy ma swoje życie i swoje poetko do obrobienia. Ty mojego za mnie nie obrobisz, prawda?
                • kropkacom Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:22
                  Poletko, zaczynam pisać jak Edel big_grin
    • vre-sna Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:33
      Praca w domu ma jedną przewagę nad tą na etat - moźna ją wykonać w obojętnie jakim czasie, nawet o trzeciej nad ranem - jeżeli ma się taką fantazję.
      • olewka100procent Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:36
        kto zarabia ten decyduje ??? współczuje męża
      • vre-sna Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:49
        Szczerze? Gdy nie pracowałam byłam o wiele szczęśliwsza - obecnie jestem osobą sfrustrowaną, brakuje mi czasu ciągle - ale moźe to kwestia tego, że swojej pracy nie lubię i stąd poczucie marnowania czasu na kompletnie bezsensowne sprawy, ktore w sumie mnie nie dotyczą. Niepracujące nic nie muszą - to jest wielka wartość, którą ja bym ceniła najbardziej.
        • joanna35 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:51
          vre-sna napisała:

          Niepracujące nic nie muszą - to jest wielka wa
          > rtość, którą ja bym ceniła najbardziej.

          Żartujesz, prawda?
          • vre-sna Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:09
            Czemu?
            Mowię o wstawaniu o 6.00 rano, zeby zdążyć do pracy, ktora nie ma nic wspólnego z moją rodziną. Mówię o wyrąbaniu psychicznym, kt negatywnie odbija się na członkach rodziny. Nie, nie źartuję. Pochodzę z rodziny pracujących zawodowo kobiet i dlatego może nie mam odwagi połoźyć wypowiedzenia - co nie znaczy, że niestety, pracując na typowym etaciewidzę same minusz.
            • joanna35 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:12
              Nigdy nie czułam się bardziej wolna niż wtedy kiedy pracowałam, ale może to nie chodzi o pracę jako taką tylko o zgodę na siebie.
              • volta2 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:32
                a ja nigdy nie czułam się bardziej wolna niż teraz(dzieci podrosły, nie muszę ganiać co rano do roboty, dla mnie święty spokój ważniejszy)

                ale dla mnie wolność to nie pieniądze.
                • joanna35 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:36
                  Volta dla mnie też nie.
                  • volta2 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:39
                    czyli że praca?
                    moja była fajna, ale do czasu - a potem mogłam już z niej zrezygnować

                    • joanna35 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 17:55
                      Praca, ale też żadna konkretna. Widzisz odkąd pamiętam każde wyobrażenie swojej przyszłości zaczynałam od słów "wracam z pracy i..." Po "i" mógł być mąż, dzieci, mogłam być sama, ale praca zawsze była.Ja nawet wychowawczego nigdy nie miałam w planach, po urodzeniu pierwszego dziecka wróciłam do pracy po macierzyńskim, przy drugim już tyle szczęścia nie miałam, a i tak po roku próbowałam wrócić do pracy chociaż na pol etatu - nie dałam rady pogodzić wszystkiego. Po skończeniu urlopu wych. , tak jak pisze zolla, zostałam złożona w ofierze przez męża, chociaż wtedy wydawało mi się, ze innego wyjścia nie ma. Dzisiaj znalazłabym je bez trudu. Nigdy nie pogodzilam się z rolą utrzymanki i wątpię, zeby to kiedykolwiek nastąpiło. Wstydzę się sama przed sobą, ze zmarnowałam sobie życie i guzik mnie obchodzi zdanie innych. To nie tak miało być.
                      A dzisiaj? A dzisiaj mam 44 lata, za późno na zaczynanie od nowa po 14 letniej przerwie na rynku pracy. Tzn. mogę aktualizować prawo wykonywania zawodu i wrócić do pracy w szpitalu, ale na samą myśl, ze po 8/12 godzinach z chorymi miałabym wracać do chorego dziecka mam ochotę strzelić sobie w łeb gumką od majtek.
                      • volta2 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 18:28
                        Nigdy nie pogodzilam się z rolą utrzymanki
                        ja nigdy w takiej roli nie byłam

                        ze zmarnowałam sobie życie
                        ja tam uważam że wygrałam los na loterii

                        Widzisz odkąd pamiętam każde wyobrażenie swojej
                        > przyszłości zaczynałam od słów "wracam z pracy i..."
                        a ja zawsze marzyłam, żeby nie musieć pracować, nawet pamiętam taką koleżanke, która mojemu potencjalnemu facetowi wyparowała, że volta to nie zamierza zajmować się pracą - chyba chciała go odstraszyć? a przystojny był mocnosmile

                        chyba kwestia podejścia
                        mnie oczy otworzyła na pewno emigracja, gdzie mnóstwo amerykańskich i w sumie z całego świata mamusiek takich jak ja nie tylko że nie pracowało, ale miało sztab ludzi do pomocy: zaczynając od kierowców, przez ogrodników, sprzątaczki i w końcu całodobowe hauskeeper.
                        mój mąż też nabrał właściwego dystansu i zaczął mieć wyrzuty sumienia że na cały zestaw nie zarabia. i zostawia mi jedynie sprzątaczkę.
                        z polskiej perspektywy to nieco egzotyczne, bo tu żony takich szopek nie chcą bo lubią same zajmować się domem i dziećmi i jeszcze pomykać do robótki.

                        ich wola, jak pisałam, nie krytykuję ale nie zamierzam naśladować.
                        • joanna35 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 18:33
                          Volta, ale ja tak myślę o sobie , tylko i wyłącznie. Mam wielki szacunek dla cudzych wyborów; jeżeli tylko ludzie są z nimi szczęśliwi to co mnie do tego.
                        • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Niepracująca żona 09.08.13, 22:30
                          Mi się amerykańska ekspacka wersja straszliwie nie podoba, tak samo japońska.
                          Jest strasznie seksistowska: jesteś facetem, masz zarabiać na rodzinę, jesteś kobietą, nie możesz pracować. Wszyscy, którzy łamią schematy, są sekowani.
                          • volta2 Re: Niepracująca żona 10.08.13, 00:02
                            jesteś k
                            > obietą, nie możesz pracować.

                            chyba oszalałaś, można pracować ale nie ma przymusu, zwłaszcza ekonomicznego
                            u japonek nieco gorzej, ale w ambasadzie pracowały na równi z facetami(często jednak bezdzietne, lub co jeszcze ciekawsze - singielki), poza ambasadą zresztą też, mąż miał współpracowniczkę z japonu.
                            • raohszana Re: Niepracująca żona 10.08.13, 11:27
                              E, ale japonki to pracują tylko do czasu znalezienia męża. Nadal, niestety, nie dłużej, bo zwykle mają marne szanse na awans i lepsze zarobki, poza tym głęboko zakorzenione kwestie kulturowe. Tak się robi i już. Baaardzooo powoli się to zmienia.
                • nenia1 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:41
                  volta2 napisała:

                  > ale dla mnie wolność to nie pieniądze.

                  Bo pieniądze to nie wolność, tylko środek do niej.
                  • volta2 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 17:00
                    no więc ja nie rozumiem o co chodzi, na brak pieniędzy do rozpuszczenia nie narzekam(ale i nie rozpuszczam)

                    dodam, że mój mąż ma tak jak ja, też chciałby nie pracować, całe dnie zajmować się sobą i jeszcze żeby na nic nie brakowało.
                    no, ale jakoś żadna z pań mu tego nie zapewniasmile
                    • nenia1 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 17:04
                      Chodzi o własne pieniądze, własną niezależność.

                      > dodam, że mój mąż ma tak jak ja, też chciałby nie pracować, całe dnie zajmować
                      > się sobą i jeszcze żeby na nic nie brakowało.

                      Może mógłby mniej pracować i więcej zajmować się sobą, gdybyś ty pracowała?
                      • pochodnia_nerona Re: Niepracująca żona 09.08.13, 21:09
                        Ha. Dobra uwaga.
            • nenia1 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:17
              Ja też na etacie widziałam minusy, dlatego otwarła własną firmę.
              Nie tylko nie wstaję o 6 rano, ale zyskałam kolejny stopień niezależnoścismile

              Może przemyśl jakie posiadasz umiejętności i czy możesz je "sprzedawać" na swoim.

              Mnie bardzo uskrzydla prowadzenie swojej firmy, to jak kolejne dziecko, którym się zajmuję
              i o które troszczę.
              • vre-sna Re: Niepracująca żona 09.08.13, 17:01
                Gdy praca jest pasją to jest to (jak dla mnie) najbardziej zaj...a sytuacja - rownoważna korelacja życia zawodowego z prywatnym.
    • zolla78 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 15:57
      Nikim nie pogardzam, ale uważam, że jest sporą nieodpowiedzialnością i bezmyślnością ze strony sporej części kobiet domowych, zostanie w domu bez pracy, przy założeniu, że nie ma takiej konieczności, względnie pójście do pracy byłoby rzeczywiście wysoce niepraktyczne - w sytuacji gdy sytuacja finansowa rodziny nie jest taka, że zapewnia im i dzieciom utrzymanie w przypadku wypadku męża, jego choroby lub utraty pracy, ale też w przypadku gdy jednak np. zdecyduje się żonę zostawić.

      Mam taki przykład obok. Ona bez żadnego wykształcenia, doświadczenia zawodowego, siedzi w domu - małe wynajęte mieszkanie - z usprawiedliwieniem, że wychowuje już 13-letnią córkę i ma masę zajęć związanych z tym jej wychowywaniem, posprzątaniem tych 40 m2 i ugotowaniem obiadu. On zarabia tyle, że starcza. I ona nie ma czasu nawet by jakoś dorobić jako opiekunka, sprzątaczka czy pójść na chociaż część etatu na kasę by mieć to ubezpieczenie i składki. I to jest dla mnie skrajna nieodpowiedzialność i za siebie i za dziecko. Na wsparcie rodziny w razie czego nie mogą liczyć.

      Mniej skrajna sytuacja, ale podobna. Koleżanka ma wykształcenie wyższe, gdzieś tam dorabiała, ale ubezpieczenia nie ma, najpierw kilka lat z dzieckiem bo do żłobka/przedszkola nie pośle, jak już był czas szkoły, to drugie. Ona przynajmniej może liczyć, że rodzina ją wesprze i dzieci gdyby coś się stało.

      Czyli jeżeli żona ma zabezpieczenie finansowe, nawet jeżeli to zabezpieczenie, to potencjalna możliwość znalezienia przyzwoicie płatnej pracy gdy zechce, to nawet jakby cały dzień leżała i pachniała, a nie "harowała" w domu, to jej sprawa i nie moja rola oceniać.

      Chociaż gdybym była w sytuacji, że to ja zostaję w domu z uwagi na dzieci lub z jakiś innych powodów i tak decydujemy wspólnie z mężem i to niezależnie czy mam dochody czy nie, to naturalne byłoby dla mnie przejęcie na siebie większości obowiązków domowych. Ale nie wyobrażam sobie sytuacji, że np. nie mogę wybyć z domu na czas powrotu męża z pracy lub odpuścić przygotowania obiadu, bo on MUSI mieć obiad i to jest mój obowiązek skoro siedzę w domu. Ale z drugiej strony uważałabym, że jestem mocno nie w porządku, jeżeli nie chciałoby mi się, jednak o te obiady przez większość czasu zadbać, by je miał po tej pracy. Tak sobie myślę, że wymaganie by weekend spędzał na myciu okien i podłóg lub samochodów, gdy ja mam wolny czas w tygodniu, to też nie fair. Ale równie nie fair byłoby uważanie, że ma taka żona chodzić za mężem i sprzątać, bo ona siedzi w domu.
      Inaczej myślę, jeżeli chodzi o małe dzieci. Tutaj uważam, że wręczenie dziecka ojcu zaraz (tj. oczywiście z uwzględnieniem, że zje spokojnie itp.) po powrocie z pracy, bo ja muszę od niego odpocząć, to żadne nadużycie ze strony żony ani łaska ze strony męża, że się takim dzieckiem zajmie. Tutaj też jako pewną nieodpowiedzialność określiłabym wyręczenie faceta we wszystkich okołodzieciowych sprawach lub jego wymigiwanie się od nich. Gdyż z kolei jeżeli z jakiś przyczyn on zostanie sam z dzieckiem, to zaczyna być problem jak to dziecko obsłużyć.

      Co obserwuję często i co uważam z kolei za bardzo nie w porządku wobec kobiet/matek, to stawianie ich przez męża (i często też ogólnie rodzinę) w sytuacji wyboru: masz pracę mniej płatną lub mniej rozwojową, dzieci potrzebują matki, on da radę cię utrzymać, zostań w domu, douczysz się języka, zrobisz kurs, znajdziesz potem lepszą pracę. I jakiekolwiek obiekcje są tłumione przez teksty, co z ciebie za matka, dziecko powinno być najważniejsze, wydziwiasz z tą pracą, masz takiego super męża, że możesz zostać w domu i nic nie robić. A potem jest właśnie, że masz na głowie wszystko, czasu dla siebie zero, o tych kursach lepiej nie wspomnieć. Potem miało być tylko na rok, ale jak ty możesz dziecko oddać do przechowalni czyli żłobka jak nie musisz, a potem nie dostanie się do przedszkola publicznego, a nie opłaca się płacić za prywatne jak ona tyle albo tylko trochę więcej zarobi. A potem drugie. A powrót do pracy oznacza albo kryzys związany z ponownym podziałem obowiązków, gdzie jest kobieta znów na przegranej pozycji, bo przecież to nie on weźmie lekarskie, bo więcej zarabia, bardziej odpowiedzialna praca albo podwójny etat, czyli lepiej rzucić tą pracę i mieć jeden. I potem taka kobieta zostaje kobietą domową, pytanie tylko czy to na pewno był jej wybór?
      I najgorsze, że w ten schemat wpadają często fajne i wydawałoby się bardzo partnerskie na początku pary.
      • nenia1 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:03
        zolla78 napisała:

        > Co obserwuję często i co uważam z kolei za bardzo nie w porządku wobec kobiet/m
        > atek, to stawianie ich przez męża (i często też ogólnie rodzinę) w sytuacji wyb
        > oru: masz pracę mniej płatną lub mniej rozwojową, dzieci potrzebują matki, on d
        > a radę cię utrzymać, zostań w domu, douczysz się języka, zrobisz kurs, znajdzie
        > sz potem lepszą pracę.

        No właśnie, dlaczego tak się dzieje, że stroną niepracująca jest kobieta?
        Rozumiem malutkie dzieci karmione piersią, ale później?
        Kobiety mniej zarabiają, ale dlaczego - jesteśmy głupsze, bardziej leniwe, mniej wykształcone?

        Same dajemy się wpuszczać w kanał, praktycznie nie ma facetów trwale niepracujących (nie piszę o patologii) zajmujących się domem, żeby żona mogła robić karierę i żeby w domu było czyściusio i śliczniusio jak ona wróci z pracy.
        • zolla78 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:22
          nenia1 napisała:
          > No właśnie, dlaczego tak się dzieje, że stroną niepracująca jest kobieta? Rozumiem malutkie dzieci karmione piersią, ale później? Kobiety mniej zarabiają, ale dlaczego - jesteśmy głupsze, bardziej leniwe, mniej wykształcone?>
          > Same dajemy się wpuszczać w kanał, praktycznie nie ma facetów trwale niepracujących (nie piszę o patologii) zajmujących się domem, żeby żona mogła robić karierę i żeby w domu było czyściusio i śliczniusio jak ona wróci z pracy.>

          To inne podejście do kwestii odpowiedzialności. Masz wybór lepiej zarabiać, czyli lepiej służyć rodzinie albo mieć więcej czasu dla dziecka i rodziny, co też jest dla niej jako takiej dobre, to kobieta wybierze jako bardziej odpowiedzialne, a społeczeństwo ten wybór poprze - czas dla rodziny. Facet przeciwnie. I na swój sposób obydwoje są odpowiedzialni. I płacą za to też swoją cenę. On traci dużo nie mając kontaktu z dziećmi i ma stres związany z byciem żywicielem rodziny, ona ma niższe zarobki, niższy prestiż społeczny. Co więcej społeczeństwo dużo zrobi by tak było zawsze, nawet nie do końca zdając sobie sprawę z tego, bo zmiana to trudna sprawa. Co więcej sami poszkodowani tym rozwiązaniem nie chcą go zmienić bo uważają, że nie są poszkodowani, chociaż często są, bo gdyby nie oczekiwania społeczne to by wybrali co innego. Polecam poczytanie o przemocy symbolicznej.

          Przecież chyba właśnie cała ta ideologia gender i takie Środy chcą tego by to był równoprawny wybór, wolny od presji kulturowej, tj. by zarówno mężczyzna i kobieta podchodzili do tego wyboru jako dwóch równorzędnych alternatyw z przekonaniem, że wybór jest neutralny społecznie.
          • nenia1 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:39
            zolla78 napisała:

            > To inne podejście do kwestii odpowiedzialności. Masz wybór lepiej zarabiać, czy
            > li lepiej służyć rodzinie albo mieć więcej czasu dla dziecka i rodziny, co też
            > jest dla niej jako takiej dobre, to kobieta wybierze jako bardziej odpowiedzial
            > ne, a społeczeństwo ten wybór poprze - czas dla rodziny. Facet przeciwnie. I na
            > swój sposób obydwoje są odpowiedzialni. I płacą za to też swoją cenę. On traci
            > dużo nie mając kontaktu z dziećmi i ma stres związany z byciem żywicielem rodz
            > iny, ona ma niższe zarobki, niższy prestiż społeczny.


            No tak, to by miało sens - logiczne wyjaśnienie. Teraz jeszcze bardziej rozumiem, czemu taki model mi zgrzyta, człowiek w jakimś sensie pozbawia się pewnej części swojej osobowości. Bo przecież fajnie jest pracować i mieć własne pieniądze, i fajnie ugotować obiad i troszczyć się o dom, ale najlepiej gdy dzieje się to nie na zasadzie "jestem jedynym żywicielem, muszę robić wszystko żeby mnie nie zwolnili" i "gotuję i sprzątam, dostanę do głowy od tej monotonii", ale na zasadzie wzajemnego wspierania, czyli "nie muszę latami znosić mobbingu bo w razie czego druga osoba mnie utrzyma", "nie muszę ciągle sprzątać i gotować, bo druga strona robi to na zmianę ze mną". Każdy może realizować różne aspekty swojej osobowości na różnych polach i otrzymywać wsparcie.
      • kropkacom Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:07
        Jakiś czas temu w WO ukazał się list (chyba) pani przed trzydziestką, która zawsze była niezależna finansowa. Tak się życie ułozyło, ze bez pracy i pieniaczy, ale z dzieckiem i długami wróciła do domu rodzinnego. Bywa...
        • kropkacom Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:08
          Nie, pieniaczy, a pieniędzy big_grin
          • kropkacom Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:09
            List był skargą, bo nie tak miało być. No nie mogło być inaczej, ale się stało.
        • nenia1 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:15
          Owszem bywa, ale mając za sobą doświadczenie zawodowe ma o wiele większe szanse na znalezienie kolejnej.
          • kropkacom Re: Niepracująca żona 09.08.13, 16:20
            Jest to możliwe.
      • vre-sna Re: Niepracująca żona 09.08.13, 17:24
        A dlaczego w tym kraju nie ma praktycznie możliwości pracy na 1/2 etatu? Nie wierzę, że kobiety tzw. niepracujące by nie skorzystały. Odnoszę wrażenie, że albo praca na full, albo wcałe. W moim miejscu pracy takich możliwości nie ma, a ponad 2000 jest zatrudnonych.
    • aiwlysji Re: Niepracująca żona 09.08.13, 17:15
      smieszne sa nieustajace spory o to, co jest lepsze i bardziej odpowiedzialne: praca w domu czy praca poza domemwink

      kochane wszystko pieknie z ta praca, ze jak sie siedzi w domu z dzieckiem to ma sie mniejsze szanse na pozniejsza kariere etc, ale umowmy sie, ze to nie jest rzeczywistosc we wszystkich krajach. polska to specyficzne miejsce, kraj na wiecznym "dorobku", gdzie postrzega sie innych i ich umiejetnosci przez pryzmat pieniedzy.

      no patrzcie moje niemieckie kolezanki to dopiero maja odpal, w zadnym razie nie chca byc kurami domowymi ale z przyjemnoscia rzucaja prace np. w korporacji aby......zatrudnic sie na szwajcarskiej wsi przy wyrobie serow. czy te kobiety nie pojmuja, ze ich kariera jest piekielnie zagrozona?wink.
      czyzby byt okreslal swiadomoscwinkwink
      • nenia1 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 17:25
        aiwlysji napisała:

        > polska to specyficzne miejsce, kraj na wie
        > cznym "dorobku", gdzie postrzega sie innych i ich umiejetnosci przez pryzmat pi
        > eniedzy.
        >
        > no patrzcie moje niemieckie kolezanki to dopiero maja odpal, w zadnym razie nie
        > chca byc kurami domowymi ale z przyjemnoscia rzucaja prace np. w korporacji ab
        > y......zatrudnic sie na szwajcarskiej wsi przy wyrobie serow. czy te kobiety ni
        > e pojmuja, ze ich kariera jest piekielnie zagrozona?wink.
        > czyzby byt okreslal swiadomoscwinkwink

        Taaa, wiesz gdyby te panie rzuciły pracę w korporacji i zatrudniły się w polskiej albo rumuńskiej wsi
        przy wyrobie sera, twojej wywody miałyby może sens.

        Porównaj sobie minimalne płace w Polsce i w Szwajcarii a potem porozmawiamy czy twoje niemieckie koleżanki mają odpał.
        • aiwlysji Re: Niepracująca żona 09.08.13, 17:29
          widzisz one rzucaja prace w korpo nie dla lepszej placy w szwajcarii..tylko dlatego, ze chca kompletnej odmiany w zyciu. wiesz co to znaczy wyrabiac ser, a mowa tutaj o ekologicznych produktach, to jest orka.
          • nenia1 Re: Niepracująca żona 09.08.13, 17:40
            Oczywiście, to zrozumiałe, że nie dla większej kasy. Ale dalej zarabiają całkiem sporo kasy, więc mówienie, że dla nich pieniądze nie mają znaczenie nie jest do końca prawdą. Szwajcaria nie jest jakimś egzotycznym krajem, szczególnie dla Niemców, więc mówienie o kompletnej odmianie jest nieco na wyrost. Panie po prostu wybierają fizyczną pracę w pięknej alpejskiej scenerii, w bogatym, dobrze płacącym, bezpiecznym europejskim kraju.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka