basia_400
18.08.13, 16:50
Kuzynka poprosiła mnie, czy nie zajęłabym się przez tydzień jej synem. To znaczy: chłopak na te 7 dni przeniósłby się do mnie, żebym ja ,,miała na niego oko’’. Chłopak, lat 14, jest raczej mało słuchający, często robi, co chce, żadne gadki z nim nic nie dają, i już niejednokrotnie wywinął jej przeróżne numery (wiem od niej samej). Kuzynka musi wyjechać, to wyjazd nagły, a nie ma opcji, żeby zabrać chłopaka. No ok.
Tylko teraz przejdę do sedna sprawy: mówiąc szczerze nie przepadam za tym nastolatkiem. Niby ogólnie, jak już się widujemy, zachowuje się wobec mnie w porządku, ale jak widze jego stosunek do kuzynki, to sympatia szybko mi do niego mija. Bez wdawania się w szczegóły, ale chłopak często przesadza.
Ja musze dzień w dzień chodzic do pracy, a znając życie, chłopak i tak pół dnia spędzi poza domem, i prawdę powiedziawszy i tak za bardzo nie będę go miała jak kontrolować (co prawda późnym popołudniem już wracam do domu, ale od wczesnego rana mnie nie ma).
I tutaj się waham. Sama nie jestem pewna, czy chcę mieć go na głowie. Niby to tylko tydzień, ale jednak. Może u mnie będzie zachowywać się inaczej, ale znając go, to wiem, ze różne pomysły mu do głowy mogą przyjść.
Nie wiem, co powiedziec kuzynce. Z chęcią odmówiłabym, ale wtedy chłopak będzie musiał zostać w mieszkaniu sam (z pewnych względów nie ma innej osoby, która mogłaby go przez ten czas kontrolować).
Wiem, że kuzynka nie jest za bardzo za tym, żeby sam przez tydzien, bez żadnego nadzoru, przebywał (z drugiej strony nie dziwię się jej).
Jak Wy byście się zachowały? Odmówiłybyście przyjęcia na tydzień pod dach raczej trudnego nastolatka, czy jakoś przeżyłybyście to? Czy miałybyście obawy, że zdemoluje wam dom (cokolwiek to znaczy)? Będąc na miejscu mojej kuzynki obraziłybyście się w razie odmowy?
Tak, wiem, ja sama powinnam podjąć decyzję, co zrobić, ale chciałaby wiedzieć, jak Wy zapatrywałybyście się na taką sytuację.