Dodaj do ulubionych

katar w przedszkolu ;)

10.09.13, 08:30
No mój ma. Czuje się dobrze, laryngolog wczoraj (nie, ie z katarem byliśmy wink ) stwierdził, że ...no ma katar, poza tym jest zdrowy.
Dzwoni przedszkole, że dziecko ma katar. No ma. Bo inni rodzice zaniepokojeni. Czym zaniepokojeni. katarem? Żle się czuje dziecko?-pytam. Mam go zabrać?
No nie. Ale ma katar....
Obserwuj wątek
    • najma78 Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 08:38
      mia_siochi napisała:

      > No mój ma. Czuje się dobrze, laryngolog wczoraj (nie, ie z katarem byliśmy wink
      > ) stwierdził, że ...no ma katar, poza tym jest zdrowy.
      > Dzwoni przedszkole, że dziecko ma katar. No ma. Bo inni rodzice zaniepokojeni.
      > Czym zaniepokojeni. katarem? Żle się czuje dziecko?-pytam. Mam go zabrać?
      > No nie. Ale ma katar....

      big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
      Zabralas? Zapytaj czy masz dziecko wypisac bo takie infekcje ktore objawiaja sie cieknacym nosem i kaszlem tudziez pobolewajacym uchem czy zaczerwienionym gardlem moze miec wieksza czesc okresu jesienno-zimowego zwlaszcza jesli to pierwszy sezon w przedszkolu.
      • kietka Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 08:41
        tak, najpierw "wyłapywanie" dzieciakow z katarem w przedszkolu, bo moje zdrowe, a potem sruu młodego/ą na plac zabaw w supermarkecie na 2h i na szoping...uwielbiam to smile
      • mia_siochi Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 09:01
        A skąd, nie zabrałam.
        Tylko się zastanawiam, czy nie mogą KAZAĆ zabrać.
    • fajnykotek Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 08:43
      A jesteście w stanie przyjąć do wiadomości, że u niektórych dzieci "tylko katar" kończy się poważną infekcją i rodzic musi kiblować na opiece tydzień, dwa albo dłużej?
      U mojego syna KAŻDY katar przyniesiony z przedszkola kończył się zapaleniem oskrzeli sad.
      • kocianna Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 08:48
        A niektóre dzieci "tylko katar" mają przez cały rok i są z katarem np. szczepione. I co, mają cały rok w domu siedzieć?
      • nellyssima Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 08:49
        To popracuj nad odpornością SWOJEGO dziecka.
      • melancho_lia Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 08:55
        To znaczy że Twoje dziecko ma zaburzenia odporności i trzeba nad tym popracować a nie wieszać psy na rodzicach dzieci z katarem.
        • fajnykotek Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 09:05
          Tak się składa, że rzeczone dziecko jest obecnie gimnazjalistą i nie miało zaburzeń odporności big_grin. Po prostu dziecko nabiera odporności z wiekiem i żadne cudowności tego nie zmienią. A dzieci mające katar alergiczny raczej innych nie zarażają, prawda? A skoro dziecko autorki wątku ma do usunięcia migdały i dużo choruje (sama to pisała) to TEN niekoniecznie jest alergiczny, prawda?
          • annajustyna Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 10:23
            Jak nie miala, jak mialo? Zapalenie oskrzeli to nie jest normalna reakcja na katar...
            • kannama Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 14:20
              no jak wydzielina duża i ścieka do oskrzeli to jest....ja mam taką tendencję i mój syn, dlatego musimy uważać na katar jak już złapiemy, co by się nie rozszalał...ale nie zabronię ludziom w przedszkolu./autobusie/pracy chodzić z katarem...Ba, sama chodzę czasem smile
      • lauren6 Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 08:58
        W takim wypadku to Ty powinnaś zadbać o własne dziecko, zainteresować się jego stanem zdrowia, a nie przerzucać na innych rodziców odpowiedzialność za jego zdrowie... Sorry, to co opisałaś nie jest normalną reakcją zdrowego organizmu na katar.
        Na twoim miejscu, zamiast wypisywać bzdury na forum i popisywać się skrajną postawą roszczeniową, zabrałabym dziecko z przedszkola i zaczęła z nim chodzić po lekarzach, by znaleźć przyczynę tak fatalnej, niskiej odporności. Jej podłożem musi być jakaś choroba. Normalne dziecko może chodzić z katarem i pół roku i nie dostanie od tego zapalenia oskrzeli.
        • melancho_lia Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 09:00
          No własnie- przebadaj pod kątem alergii, pasożytów, niedoborów odporności, ew. przeanalizuj czy nie zniszczyłaś odporności dziecka podawanymi przy każdej okazji antybiotykami?
          • fajnykotek Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 09:17
            Moje dziecko poszło do przedszkola mając 4,5 roku, pierwszy antybiotyk dostało właśnie na pierwsze zapalenie oskrzeli przyniesione z przedszkola - więc nie miało zniszczonej nadmiernym ich podawaniem odporności big_grin. Chorowało przez 3 lata przedszkola, potem w I klasie SP miało jeszcze ospę. Od tamtej pory czasem infekcja wirusowa.
            • melancho_lia Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 09:24
              Ale to i tak nie zmienia faktu, ze dziecko z prawidlowym układem odpornościowym nie ma zapalenia oskrzeli od kataru.
              • alpha.sierra Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 09:53
                Od kataru nie. Ale mając osłabiony organizm (bo katar jest objawem infekcji) może złapać gorszego syfa.
              • solaris31 Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 10:23
                czyli guzik wiesz o pulmonologii jednym słowem wink o spastykach w oskrzelach i astmie jak widzę też.
                • annajustyna Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 10:25
                  To co? jak dziecko nie przejdzie nigdy zapalenia oskrzeli, to wlasnie to swiadczy o nienormalnej reakcji na katar? A jak nigdy kataru nie zlapie?!
      • fajnykotek Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 09:06
        TEN katar miało być
      • attiya Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 09:12
        no dobrze, u ciebie tak się kończyło ale gro innych dzieci ciąga tylko nosem i na tym się kończy
        i co wg ciebie owi rodzice mają zrobić? brać zwolnienie bo dziecku trochę z nosa cieknie?
        tylko w Pl katar to ciężka choroba skutkująca co najmniej tygodniowym zwolnieniem a nawet antybiotykiem
      • edelstein Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 09:28

        A u mojego syna katar konczy sie katarem i ma to praktycznie caly rok.Mam so przedszkola nie puszczac,a potem do szkoly?
      • caroninka Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 10:08
        No to problem ma raczej Twoje dziecko z odpornoscia, bo chyba nie wyobrazasz sobie, by przedszkole pracowalo tylko dla niego.
    • melancho_lia Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 08:53
      Moja też chodzi do przedszkola z katarem. jesli poza katarem nic jej nie jest i szaleje jak zwykle to chodzi.
      Kiedyś przedszkole zgłosiło że córka ma katar, poszłam do pediatry- ten nas wręcz wyśmiał i wystawił zaświadczenie, ze młoda do przedszkola chodzić może.
      Z gorączką, kaszlem nie posyłam, katar chorobą nie jest.
      • ataner37 Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 15:46
        Jeżeli nie mamy do czynienia z alergią, to katar jest objawem wirusowej infekcji górnych dróg oddechowych popularnie zwanej przeziębieniem. A to jest jak najbardziej choroba, dość lekka ale jednak choroba, dodatkowo mocno zaraźliwa.
        • memphis90 Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 16:25
          No i co? Nie każda infekcja wymaga leżenia w łóżku i antybiotyku. Ty też siedzisz w domu na L4 z katarem lub chrypką?
          • ataner37 Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 21:32
            memphis90 napisała:

            > No i co? Nie każda infekcja wymaga leżenia w łóżku i antybiotyku. Ty też siedzi
            > sz w domu na L4 z katarem lub chrypką?

            A ja napisałam że każda infekcja wymaga leżenia w łóżku i antybiotyku? Nie. Pisałam, że przeziębienie, którego objawem jest katar jest jak najbardziej chorobą, nawet pisałam że lekką (zazwyczaj). Była to odpowiedź na "katar to nie choroba".
    • agni71 Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 08:53
      Te migdałki z sąsiedniego długiego watku wytną mu przy katarze, czy będzie to przeciwwskazaniam?
      • mia_siochi Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 09:00
        Nie wiem. Wczoraj laryngolog go widział i nic niepokojącego nie stwierdził. Migdały ma załatwione przez mononukleozę, a katar ma bo ma. Nie kazał trzymać bez przeciągów przez 3 tyg przed zabiegiem wink
        • barabasia2 Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 09:06
          moje dziecko miało tzw. zielony katar i jak najbardziej kwalifikowało się do wycinania migdałek.
          • mantis_after_dinner eeee wycinania czego? 10.09.13, 09:33
            do wycinania migdałek.
            • agni71 Re: eeee wycinania czego? 10.09.13, 09:50
              No jak to czego? Ta migdałka, to wycinanie migdałek wink
              • barabasia2 Re: eeee wycinania czego? 10.09.13, 20:58
                uu, ale gafa. Pisałam z telefonu. Migdałków oczywiście. Mea culpa!
      • zolza79 Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 09:07
        Moja w tamtym roku od października do lutego kaszlała, jak gruźlik. Rajd po pediatrach nic nie dał, wszędzie słyszeliśmy "dziecko zdrowe, osłuchowo czyste". Donieśliśmy zaświadczenie, że Młoda zdrowa i do przedszkola ma chodzić. W lutym okazało się, że winna wszystkiemu alergia.
    • aagnes Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 09:25
      W naszym przedszkolu w tym roku jest zasada - dziecko, ktore ma chociazby minimum kataru, pokasluje czy tam cokolwiek innego (golym okiem widoczne jakiekolwiek objawy) - zakaz wstepu.
      To nie moj wymysl, tylko powtarzam co po burzliwym zebraniu zostalo ustalone. czesc rodzicow miala serdecznie dosyc tych "katarkow" trwajacych pol roku, albo przemycanie dzieci z zielonym glutem, oczami blyszczacymi od goraczki, gruzliczym kaszlem i podawanym cichaczem lekarstwem na ów kaszel.
      ja tam stoje na stanowisku, ze i tak nic nie pomoze
      • iwoniaw Rodzice - diagności? :-D 10.09.13, 09:34
        Cytataagnes napisał:

        > W naszym przedszkolu w tym roku jest zasada - dziecko, ktore ma chociazby minim
        > um kataru, pokasluje czy tam cokolwiek innego (golym okiem widoczne jakiekolwie
        > k objawy) - zakaz wstepu.


        No już widzę, jak jakaś mamuśka "zakazuje wstępu" obcemu dziecku, które nie ma temperatury, za to ma zaświadczenie od lekarza, że jest zdrowe big_grin Ciekawam bardzo realizacji w praktyce big_grin

        Zgadza się, są dzieci chorowite, kompletnie nieodporne i łapiące infekcje z byle czego. I to ich rodzice powinni zadbać, by nie posyłać potomka w takim stanie w skupiska ludzkie, a nie wymagać od otoczenia, by było sterylne - bakterie i wirusy będą bowiem w skupiskach dzieci zawsze - nawet jeśli nikt nie smarka.
        • aagnes Re: Rodzice - diagności? :-D 10.09.13, 09:58
          Cóz, pozyjemy zobaczymy - w czerwcu jak nie zapomne napisze jaki bedzie wynik "eksperymentu". mi to ganc pomada. dziecko szczesliwie mam w tym roku z kim zostawiac, chociaz poprzednie lata to byla masakra z kombinowaniem opieki. aha moja corka ewoluowala na "wyzszy poziom" zachorowan z calkowitym pominieciem katarow, kaszli tylko od razu dostaje w 5 minut 41 stopni goraczki i w zwiazku z tym sprawe mam jasną.
          • iwoniaw Re: Rodzice - diagności? :-D 10.09.13, 10:06
            A to napisz, nawet w trakcie roku węszę sensacyjne wątki wink

            Tę "ewolucję" moi mieli od urodzenia, tzn. jak są chorzy to są chorzy i nie ma co do tego wątpliwości, więc o katarze postronnych osób piszę tu wyłącznie hobbystycznie, co nie zmienia faktu, że Wasz plan niewpuszczania zakatarzonych jest dla mnie tyleż kuriozalny co niemożliwy do wykonania, za to mający potencjał wielu "ciekawych" wojen rodzicielskich.
      • mantis_after_dinner Nadgorliwosc gorsza od faszyzmu 10.09.13, 09:37

        Moje dziecko chodzi do zlobka. Nie mieszkamy w Polsce.
        Tutaj zasada jest prosta: dziecko wysylanie jest do domu przy temperaturze 38.5.

        Dzieci zakatarzone, kaszlace, przeziebione normalnie do zlobka/przedszkola chodza i nikt z tego powodu zadnych afer nie robi. Taka wlasciwosc wieku dzieciecego, ze dzieciak swoje wysmarkac musi, aby nabyl odpornosc.

        Do lekarza rowniez chodzi sie z temperatura 38.5 utrzymujaca sie wiecej niz 2 dni z rzedu - wczesniej zaden lekarz nie przyjmie bo i po co.

        Moje starsze dziecko zakonczylo etap chorob dzieciecych w wieku 4 lat. Mlodsze poki co jest w zlobku, ale frekwencje ma kolo 80%, wiec nie narzekam.
        • attiya Re: Nadgorliwosc gorsza od faszyzmu 10.09.13, 09:45
          może i kiedyś owe mądre zasady zawitają do nas ale raczej nie prędko uncertain
          • mantis_after_dinner Re: Nadgorliwosc gorsza od faszyzmu 10.09.13, 09:53
            Dopoki to rodzice beda ustalac regulamin zlobkow i przedszkoli to raczej niepredko.

            Tutaj sa to odgorne wytyczne Instytutu do spraw dziecka. Sa to wytyczne dla pan przedszkolanek, pan w zlobkach etc. Przy okazji ten sam instytut ma za zadanie:
            - regularnie wizytowac zlobki i sprawdzac panujace tam warunki (nie tylko sanitarno-higieniczne, ale tez np. ilosc opiekunek na ilosc dzieci, warunki lokalowe, jadlospis etc.)
            - oferuje bezplatne 'przeglady' medyzne i sczzepienia
            - prowadzi (dofinansowywana) agencje baby-sitter (ktore wczesniej sa przez tenze instytut weryfikowane)

            etc.
            • lady_nina Re: Nadgorliwosc gorsza od faszyzmu 10.09.13, 14:34
              mantis - mieszkasz może w Belgii? smile

              mnie się tamtejsze zwyczaje żłobkow i przedszkolne bardzo podobały - stosuję do tej pory, jak również wytyczne, których mi udzieliła tamtejsza pediatra - bardzo racjonalne.
              • mantis_after_dinner Re: Nadgorliwosc gorsza od faszyzmu 10.09.13, 15:50
                > mantis - mieszkasz może w Belgii? smile

                bingo smile
        • alpha.sierra Re: Nadgorliwosc gorsza od faszyzmu 10.09.13, 09:48
          Dlatego dobrze, że mieszkam jednak w Polsce. Bo moje dziecko jest inne i jakby pediatra odmówił mi pomocy przy gorączkującym dziecku, to bym mu chyba wtłukła. Jedno zapalenie płuc (śródmiąższowe) dzięki "to tylko katar i dziecko musi swoje wysmarkać" już zaliczyłam, więcej nie zamierzam dziecka narażać. I fajnie, że w Polsce są lekarze (niektórzy), którzy znając historię dziecka wypiszą zwolnienie nawet przy pierwszym kichnięciu.

          (Ale wiem, że u większości dzieci to naprawdę tylko katar).
          • iwoniaw Gorączkujące dziecko to nie "katar" 10.09.13, 09:51
            Cytat Dlatego dobrze, że mieszkam jednak w Polsce. Bo moje dziecko jest inne i jakby
            > pediatra odmówił mi pomocy przy gorączkującym dziecku, to bym mu chyba wtłukła.


            i nikt nie napisał, że dziecko z gorączką powinno się trzymać w placówce, a lekarz nie wystawi zwolnienia.
            • alpha.sierra Re: Gorączkujące dziecko to nie "katar" 10.09.13, 10:14
              No nie, ale lekarz przyjmuje po dwóch dniach gorączki dopiero smile.

              Jako ciekawostka - moja mama jest tzw. bezgorączkowcem. Nie zdarzyła jej się,nawet jako dziecku, temperatura powyżej 38C. I co, lekarz takiego dziecka nie przyjmie, bo nie ma sakramentalnego 38,5? (Mama jest nie do życia jak ma 37...).
              • memphis90 Re: Gorączkujące dziecko to nie "katar" 10.09.13, 16:28
                . I co, lekarz takiego dziecka nie prz
                > yjmie, bo nie ma sakramentalnego 38,5? (Mama jest nie do życia jak ma 37...).
                No ale po co ma przyjmować? Jak się źle czujesz, to leż w łóżku. Nie przejdzie do dnia następnego - idź do lekarza.
          • wuika Re: Nadgorliwosc gorsza od faszyzmu 10.09.13, 11:14
            Ale gorączka to gorączka, a nie katarek z nosa, który WTEM! spowoduje zapalenie płuc u 80% stykających się z katarkującym maluchem dzieci uncertain
            • mantis_after_dinner Re: Nadgorliwosc gorsza od faszyzmu 10.09.13, 11:35
              I co w zwiazku z tym?
              • wuika Re: Nadgorliwosc gorsza od faszyzmu 10.09.13, 12:25
                To w związku z tym, że nikt normalny nie powie, że dziecko z gorączką jest zdrowe. Nie wiem, kim trzeba być, żeby dziecka z gorączka nie uznać za chore.
                Natomiast, co do kataru - dla jednych to sygnał, że za pół godziny będzie 39 i ogólne umieranie, dla innych, że zaraz będzie 2 tygodnie siąkania i nic więcej. Trudno więc na podstawie stwierdzenia "dziecko ma katar" wyrokować, czy chodzi o dziecko chore, na progu zapalenia uszu, czy dziecko zdrowe, tylko z katarem.
                • mantis_after_dinner Re: Nadgorliwosc gorsza od faszyzmu 10.09.13, 14:06
                  Ale przeciez ja nigdzie nie napisalam, ze dziecko z goraczka jest zdrowe i zaden lekarz tak nie twierdzi.

                  Sek w tym ze w Europie stosuje sie EBM, a wedlug tej wiekszosc infekcji wieku dzieciecego przechodzi po 2-3 dniach maks. tydzien. Stad prosty wniosek ze utrzymujaca sie dlugotrwala wysoka goraczka moze wiadczyc, ze organizm sam sobie jednak nie poradzi i warto zasiegnac porady lekarza.
                  natomiast w wiekszosci przypadkow organizm z infekcja radzi sobie w ciagu tych 2-3 dni, stad nie warto tej wlasnie wiekszosci wysylac do kliniki w celu grzania stolkow pod gabinetem lekarza, ktory i tak ma co robic.
                  • wuika Re: Nadgorliwosc gorsza od faszyzmu 10.09.13, 14:21
                    Tylko jest jedna kwestia. Z gorączką zawsze ląduję u lekarza z jednej prostej przyczyny - potrzebuję zaświadczenia lekarskiego do pracy. Bez tego też bym nie biegała, bo z 2-dniową gorączką sobie poradzę (np. wypadająca w weekend czy w wakacje nie powoduje u mnie szukania czynnego SORu).
                  • kropkacom Re: Nadgorliwosc gorsza od faszyzmu 10.09.13, 14:36
                    > 2-3 dni, stad nie warto tej wlasnie wiekszosci wysylac do kliniki w celu grzani
                    > a stolkow pod gabinetem lekarza, ktory i tak ma co robic.

                    A do przedszkola warto posyłać?

                    Nie chciałabym mieszkać w kraju gdzie nie ufa się rodzicom, a ufa się jakiś punktom opartym na statystyce chorób.
                    • mantis_after_dinner Re: Nadgorliwosc gorsza od faszyzmu 10.09.13, 15:50
                      Nie chciałabym mieszkać w kraju gdzie nie ufa się rodzicom, a ufa się jakiś punktom opartym na statystyce chorób.

                      - No to przeciez nie mieszkasz. O co chodzi?
                      • kropkacom Re: Nadgorliwosc gorsza od faszyzmu 10.09.13, 16:43
                        O to samo co tobie w tym wątku.
          • eliszka25 Re: Nadgorliwosc gorsza od faszyzmu 10.09.13, 16:09
            ale to nie tylko w polsce tak jest. u nas tez katar to nie choroba, a temperatura ponizej 38,5 nie kwalifikuje sie nawet do zbijania. jednak moj mlodszy ma wade ukladu moczowego i ja mam przykaz od lekarza, zeby wyjasniac kazda goraczke czy niepokojacy mnie objaw, zeby nie przegapic stanu zapalnego drog moczowych. w razie gdyby np. goraczka przytafila nam sie po godzinach przyjec naszego lekarza, moge spokojnie jechac do szpitala. wyjasniam w recepcji o co chodzi i zaraz synek ma robione badanie krwi i moczu. to chyba normalna praktyka w przypadku, kiedy wiadomo, ze katar czy goraczka moze skonczyc sie czyms duzo powazniejszym. jednak 90% dzieci, jesli nie wiecej, katar przechodzi bez wiekszych ceregieli.
      • attiya Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 09:43
        najgłupsza zasada tego roku
        tym, którzy promowali tę zasadę i tym, co ją wprowadzili współczuję głupoty
      • nini6 Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 10:04
        aagnes napisał:
        dziecko, ktore ma chociazby minim
        > um kataru, pokasluje czy tam cokolwiek innego (golym okiem widoczne jakiekolwie
        > k objawy) - zakaz wstepu.

        Mój czteroletni astmatyk miałby zakaz wstępu. A nie zaraża....
      • lauren6 Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 12:22
        Po pierwsze nie mieszaj chorób. Co innego katar wywoływany przez wirusy, który nie daje gorączki i u zdrowej osoby nie daje żadnych powikłań. Co innego jak się posyła dziecko z gorączką do przedszkola i z rozwijającą się ostrą infekcją bakteryjną. Z tym ostatnim też bym walczyła.

        Jeśli chodzi o przypadek pierwszy wasze założenie jest debilne. Ja bym zakraplała dziecku nos, a że nie ma gorączki straż rodzicielska nie miałaby żadnych podstaw żeby je nie wpuścić do przedszkola. Natomiast jak czyjeś dziecko pada jak mucha od kataru to owszem zaraziłoby się od mojego i rozchorowało.

        Po raz kolejny powtórzę: przerzucacie odpowiedzialność za własne zaniedbania rodzicielskie (słaba odporność dziecka) na inne osoby. Za waszą głupotę płacą tylko i wyłącznie wasze dzieci.
    • suazi1 Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 09:27
      Kurcze, rozp...ją mnie tacy beztroscy rodzice. Jeżeli ma katar to raczej zdrowy nie jest... Wnioski wyciągnij sama.
      • melancho_lia Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 09:33
        Pokaż mi lekarza, który na katar przepisze rodzicowi zwolnienie i każe trzymac dziecko w domu. ja jeszcze takiego pediatry nie spotkałam
        • alpha.sierra Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 09:42
          Moja lekarka. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że moja córka jak pójdzie z katarem, to wróci z zapaleniem oskrzeli. Lepiej więc potrzymać młodą w domu przez tydzień, niż potem 3 tygodnie i włączać antybiotyk.

          Wszystko zależy od dziecka. Moja dobrze funkcjonuje z katarem, ale jest wtedy na tyle osłabiona, że łapie każdy syf. 2 zapalenia oskrzeli i zapalenie płuc skutecznie wyleczyły mnie z kozaczenia i mantry "co tam katar". Katar jest objawem infekcji, a infekcja osłabia organizm. I w głębokim poważaniu mam to, co na ten temat sądzą pediatrzy z UK- u mnie bagatelizowanie kataru się nie sprawdza.
          • melancho_lia Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 10:01
            Ale ja nie jestem z UK wink
            U nas akurat katar nigdy jeszcze nie przeszedł w nic poważniejszego. Poważniejsze infekcje rozpoczynają się wysoką gorączką.
            ja w Polsce nie spotkałam lekarza, który by zakazywał posyłania dziecka z katarem do szkoły czy przedszkola.
            • alpha.sierra Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 10:18
              No mniejsza z tym, czy UK, czy Francja, czy ogólnie pojęta Skandynawia smile. Ale jeżeli poza Polską lekarze mają takie podejście, to wykończyliby mi dziecko. No dobra, przeginam, wiem, że w końcu znalazłabym normalnego pediatrę, tak jak znalazłam w Polsce smile.
              • melancho_lia Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 10:27
                Ale nie rozumiesz, ze ja tez mieszkam w Polsce? I tu na szczęście też lekarze nie uważają kataru za ciężką wymagającą leżenia w domu chorobę/
        • kropkacom Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 14:43
          Jeżeli katarowi towarzyszy wyższa temperatura, osłabienie to tez nie wypisze?
          • melancho_lia Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 15:21
            Zdaje się że rozmawiamy o katarze bez innych objawów?
            Ja o temperaturze i osłabieniu nie pisałam.
      • paskudek1 Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 09:39
        a ty jak masz katar lecisz do lekarza? Zwalniasz sie z pracy? Czy jednak nie? Bo wynika z tego że katar to ciężka choroba i powinnam pół roku, ba nawet więcej, siedzieć na L4.
      • edelstein Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 13:00
        Moj zdrowy alergik ma katar ciagle
        A chory byl so teraz raz 3dnibig_grin
    • alpha.sierra Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 09:36
      Ja tam mam wybór - albo zostanę z dzieckiem mającym tylko katar tydzień w domu albo potem będę miała 3 lub 4 tygodnie przewalone (a dziecko jeszcze bardziej).

      Jak ma katar, to znaczy że już jest osłabiona i łatwiej złapie jeszcze gorszego syfa, więc nie kozaczę tylko aplikuję miody, lipy, maliny, czosnki, cebule i ibuprofen.

      U mojego dziecka z odpornością jest raczej ok. Tzn łapie sporo, ale taki urok pierwszych lat w żłobku i p-kolu. Za to wszystkie infekcje przechodzi dość łagodnie.
      • iwoniaw No i to jest logiczne 10.09.13, 09:39
        znasz swoje dziecko i wiesz, jakich objawów nie należy lekceważyć. Jeśli natomiast ktoś wie, że jego dziecko mając katar ma po prostu katar (który po kilku dniach się skończy i tyle, albo jest to katar alergiczny, który się skończy, gdy x przestanie pylić), to trudno, żeby dziecko w domu trzymał (pomijając już fakt, że opieki na takie dziecko - bo jest ono zdrowe - nie dostanie).
        • nisar Re: No i to jest logiczne 10.09.13, 10:00
          Tylko ta logika zakłada - błędnie całkowicie - logiczne myślenie u innych.
          U nas przez dwa lata każdy katar kończył się kompletnym zalaniem uszu. Do dziś mam ochotę zatłuc rodzica, który przyprowadza do przedszkola zakatarzone dziecko.
          Tak, dorośli nie biorą zwolnienia "na katar", ale też zachowują się inaczej niż dzieci i zdecydowanie niższe jest ryzyko rozsiewu tego kataru po otoczeniu. Dzieci bawią się razem i nie znam dziecka, które widząc zakatarzonego kolegę będzie trzymało od niego dystans. Stąd przy konkretnym katarze jednego dziecka, w ciągu tygodnia często zasmarkane jest już pół przedszkola.
          • mantis_after_dinner Re: No i to jest logiczne 10.09.13, 11:06
            Do dziś
            > mam ochotę zatłuc rodzica, który przyprowadza do przedszkola zakatarzone dziecko.

            Czyli ja mam marnowac swoj urlop i trzymac swoje zakatarzone dziecko w domu, bo Twoje ma problem z odpornoscia? Paradne wink
            • kropkacom Re: No i to jest logiczne 10.09.13, 16:46
              Gdyby twoje miało takie problemy zmieniłabyś swój punkt widzenia. Gwarantuje. I możesz mi napisać, ze zrobiłabyś coś innego, ale to są tylko słowa na forum. Życie pokazuje, ze punkt widzenia idealnie wpasowuje się w punkt siedzenia.
          • szarsz Re: No i to jest logiczne 10.09.13, 16:03
            nisar napisała:

            > Tylko ta logika zakłada - błędnie całkowicie - logiczne myślenie u innych.
            > U nas przez dwa lata każdy katar kończył się kompletnym zalaniem uszu. Do dziś
            > mam ochotę zatłuc rodzica, który przyprowadza do przedszkola zakatarzone dzieck
            > o.

            Zanim zaczniesz wymagać logicznego myślenia u innych - zacznij od siebie. Od znalezienia przyczyny i wyeliminowania jej. To nie jest normalne, że każdy katar kończy się zapaleniem ucha. I u mojego syna tak było - przez 7 miesięcy, dopóki nie znaleziono, że to reakcja na mleko. Po wyeliminowaniu tegoż skończyły się zapalenia ucha. Ba. Skończył się też zarażać od innych katarem i zmalał migdał.
            No ale mi się chciało pogrzebać i poszukać, zamiast latami pomstować na innych rodziców.
        • alpha.sierra Re: No i to jest logiczne 10.09.13, 10:01
          No więc właśnie tu jest klucz - każde dziecko jest inne. Dlatego jestem zarówno przeciw zabieraniu z p-kola dziecka z katarem, ale też mocno bym nagadała do słuchu pediatrze, który odmówiłby mi zwolnienia na katar mojego dziecka. Lekarz powinien przede wszystkim słuchać rodzica, bo to rodzic zna swoje dziecko najlepiej.

          A jeżeli chodzi o samo p-kole - przynajmniej w państwowych często rodzice posyłają naprawdę chore dzieci, bo boją się wziąć zwolnienie w pracy. Również kretynizm. (No nie wmówicie mi, że jeżeli dziecko leży cały dzień z gorączką na leżaczku, to to jest nic - sytuacja z p-kola znajomego). Dlatego nie dziwi mnie nadwrażliwość przedszkolanek, bo one naprawdę niejedno widziały.
          • iwoniaw Re: No i to jest logiczne 10.09.13, 10:09
            Ależ oczywiście - zwłaszcza, że pediatra stale leczący dziecko też ma jakiś pogląd na to, czy konkretny przypadek nadaje się do zaaplikowania leków i pozostania w domu, czy wystarczy wysmarkać nos i żyć normalnie.
            Poza tym nie nazywałabym nadwrażliwością pań, jeśli przedszkole dzwoni po rodzica, bo dziecko ma temperaturę - toż to normalna procedura i jak najbardziej słuszna.
      • annajustyna Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 10:35
        No to w Niemczech musialabys sie z pracy zwolnic, bo tutaj jest maksymalnie 10 dni w roku zwolnienia na dziecka.
        • alpha.sierra Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 11:10
          Ups. Albo dziecko, albo praca. W naszym kochanym kraju mając dziecko w żłobku na szczęście nie zrezygnowałam z opiekunki. Teraz opiekunka nie może, bo od tego roku zajmuje się swoją wnuczką. Więc ja jeszcze jakieś pół roku nie będę pracować. Kwestia priorytetów, niezależna od miejsca zamieszkania.
          • annajustyna Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 11:26
            Taaa, jesli chcesz byc calkowicie zalezna od meza, to tak. W kazdym kochanym kraju dodatkowo nawet nie dostaniesz zadnej emerytury za okres wychowawczego. Twoj wybor.
            • annajustyna Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 11:28
              W naszym kraju - chodzilo mi o PL. W Niemczech jest to inaczej uregulowane. Ba, w przypadku rozwodu nastepuje wyrownanie wysokosci emerytury dla bylych malzonkow na korzysc tego mniej zarabiajacego.
          • edelstein Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 12:52

            Ha powinnam zatrudnic opiekunke na 300dni w domu,bo me dziecko tylko mrozna zima kataru nie Mabig_grin
          • edelstein Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 12:53

            A Jak meza niet to ci?z glodu zginac?
            • annajustyna Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 16:26
              To wtedy chyba i dziecka niet, bo z kim?
              • edelstein Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 16:32

                To teraz nawet alt malzenstwa do plodzenia potrzebny?big_grin

                "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
    • kosmopolis Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 10:11
      Mam dziecko w żłobku i teraz do ogólnych pochwał tego konkretnego (państwowego) żłobka muszę dodać jeszcze jedną - panie nie reagują histerycznie na katar. Dzwonią do mnie, gdy widać, że coś naprawdę się zaczyna - temperatura jest powyżej 38 (co akurat jest zawsze, gdy zaczyna się stan podgorączkowy - moje drogie dziecko albo ma 36,6, albo od razu leci w kierunku 39) lub dziecko ma biegunkę.
      W tamtym roku był jeden chłopiec, któremu notorycznie tak ciekło z nosa, że miał mokre koszulki. Panie kazały przynieść więcej koszulek na zmianę. Chłopiec z kataru wyrósł dopiero na wiosnę, wśród reszty dzieci epidemii katarowej nie było.
      Wychodzą na dwór przy każdej pogodzie, kilka razy dziennie. Mają stoliki w ogrodzie i tam jedzą np. drugie śniadanie lub podwieczorek.

      Czyli nawet w Polsce - da się.
    • kiddy Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 10:19
      Dobrze, że nie chodzę do przedszkola, bo mam całoroczny nieżyt nosa smile Ani to alergiczne, ani wirusowe, ani bakteryjne. Zatoki takie mam, no. Jej, pewnie musiałam stale siedzieć w domu big_grin
      • kosmopolis Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 10:23
        Moim znajomym pomogły operacje przegrody. Znam 5 osób, które smarkały non stop od 30 lat, a po operacji odeszło wszystko pięknie. Niektórzy dopiero poczuli, jak pachnie świat smile
    • maja.london888 Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 10:23
      W naszym przedszkolu już w piątek 5 dzieci nie było, bo miały katar. W poniedziałek przyszła dokładnie połowa grupy. Moja córka też ma katar, złapała go w przedszkolu, ale w domu nie siedzi. Dzieci są różne - te, które łapią zapalenie oskrzeli przez karat niech siedzą w domu, te, które mają się dobrze niech chodzą do przedszkola. Mam znajomych i rodzinę za granicą i tam dzieci chodzą przez cały rok zagilane i nikt się nie czepia. Mnie również inne zagilane dzieci w przedszkolu nie przeszkadzają.
    • solaris31 Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 10:32
      jest katar i katar. różne dzieci reagują różnie na różne infekcje, bo bez wątpienia, katar infekcją jest.

      moja starsza córka każdy katar kończyłą zapaleniem uszu. obustronnym i z wysiękiem, jako powikłanie po katarze właśnie. miałam ochotę zabić rodziców , którzy przyprowadzali swoje dzieci do przedszkola z glutem po pas confused ich dzieci nie cierpiały tak, jak cierpiało potem moje. uncertain i od razu mówię - winna była nie zaburzona odpornośc, ale specyficzna budowa ucha, która sprzyjała zakazeniom. w zeróce młoda wyrosła z tych wiecznych zapaleń.

      moja młodsza córka 90% zakazen katarowych kończyła spastykami w oskrzelach, w efekcie musiałam podawać sterydy, a jak wiadomo, to nie są witaminki. młoda ma nadreaktywność oskrzeli.

      tak, zawsze byłam zaniepokojona paskudnymi glutami, lejącymi się z nosów koleżanek i kolegów przedszkolnych moich córek. a już żałość mnie brała, jak te dzieci zamiast się bawić, siedziały w kącie, bo były tak zmęczone infekcją, że nie miały na zabawę siły.

      mnie osobiście też katar wykańcza, bardzo się męczę i nie znoszę kataru. źle się czuję mając zatkany nos. a dziecko też człowiek.

      na szczęscie mam pediatrę, która rozumie, że katar to też infekcja, i jeśli przebieg jest ciężki, wypisuje zwolnienie. tak. na katar.
    • dziennik-niecodziennik Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 10:59
      moja też ma, jeszcze przed przedszkolem zaczęła miec. i nic poza tym. zero gorączki, zero kaszlu (no, pokasłuje, bo jej spływa po gardle, to ciężko żeby nie, ale chorobowy kaszel to to nie jest). chodzi do przedszkola, nie widzę powodu żeby nie poszła.
    • q_fla Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 11:00
      No to mia włożyłaś nie kij, ale grubą gałąź w mrowisko. wink
      • mia_siochi Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 12:54
        Alez skad...wink
        Chorego, ba! Nawet z 37 stopni i zlym samopoczuciem bym nie zaprowadzila.
        Laryngolog (zadzwonilam w sprawie zaswiadczenia) az sie rozesmial, szczegolnie rozbawil go "zielony czyli bakteryjny" katar.
        Zaraz po dziecko jade, czuje ze bedzie reprymenda wink
        • q_fla Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 13:09
          A jednak! tongue_out

          Katar jest chorobą. Ciężką.
          Dodatkowe złe samopoczucie dziecka + podwyższona temperatura nie maja tu żadnego znaczenia.
          No i ta straszna zaraźliwość...

          Dostanie Ci się, oj dostanie, zwłaszcza tu na forum. wink
          • mia_siochi Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 17:33
            Ba! Pojechaliśmy nawet do pediatry. Pani doktor zarechotała, uprzejmie dziecko dokładnie zbadała i wypisała zaświadczenie. Zaprosiła po papierek co tydzień, bo zna moje dziecko i wie, że glut będzie non stop.
    • zolla78 Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 12:45
      Moja też chodziła z katarem często do żłobka. Osłuchowo była czysta (na początku lataliśmy do lekarza z niemal każdym katarem), energia ją rozsadzała, jadła normalnie, zero gorączki, ale z nosa jej leciało. Z 3 razy przekształciło się to w jakąś chorobę, widać było nawet nie po zachowaniu czy gorączce, ale tym jak oddychała. Nie wyobrażam sobie, żeby miała siedzieć w domu z powodu kataru.
      W żłobku dzwonili dopiero jak coś się z dzieckiem działo, czyli było markotne, gorączka czy jakiś silniejszy kaszel. Z tym, że wtedy sama zostawiałam w domu. Mam nadzieję, że w przedszkolu będzie podobnie.
      Mnie rozbroiło jak z w zeszłym tygodniu, gdzie pogoda była piękna, cieplutko, na moje pytanie czy dzieci były na dworze, Pani powiedziała, że nie bo część ma katarek i pokasłuje. I zainterweniowałam nie z powodu tych innych zakatarzonych dzieci, ze jak śmieją rodzice je puszczać do przedszkola i zarażać moje, tylko dlaczego dzieci nie były na dworze.
    • littlerabbit U nas w przedszkolu.... 10.09.13, 13:04
      jest takie rozwiązanie, że jeśli Pani stwierdza, że dziecko jest chore - nie wpuszcza takiego dziecka, lub dzwoni w trakcie zajęć. W takiej sytuacji rodzice zobowiązani są odebrać dziecko i przy kolejnej wizycie w przedszkolu przedstawić zaświadczenie od lekarza, że dziecko jest już zdrowe (że może chodzić do przedszkola, lub że jest w stanie dobrym). Jeśli rodzic sam w domu zauważa że dzieciak zaczyna chorować, to po wyzdrowieniu nie potrzebuje zaświadczenia (oczywiście w przypadku chorób zakaźnych potrzebuje). Dowiedziałam się, że nasilony katar utrzymujący się cały dzień może być potraktowany jako choroba i wówczas Panie zadzwonią, żeby zabrać dziecko.
      Ehh.... znając moją pediatrę, to będzie nas odsyłać do przedszkola jeszcze w tym samym dniu, bo kataru nie traktuje jako choroby. Dzięki jej za to, bo córka chodzi już do 3 klasy, a jeszcze nigdy nie brała antybiotyku, młody zresztą też. U nich katar znika w 3 dniu i nie rozwija się w żadne cięższe schorzenia.
    • karola1008 Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 15:14
      Jak 90% rodziców w przedszkolu moich dzieci, ja też posyłałam swoje z katarem. Syn i córka smarkali przez I rok w przedszkolu, od tamtej pory właściwie nie chorują. Nigdy sam katar nie przerodził się w coś poważniejszego. Jak mieli chorować na serio, to od razu zaczynała rosnąć temperatura.
      Znajomi rodzice, u których katar kończył się zapaleniami ucha, oskrzeli, płuc, po prostu trzymali swoje dzieci w domach w czasie sezonu przeziębieniowego. Z moich obserwacji wynika, że te dzieci i tak chorowały, bo łapały np. w sklepie, na podwórku, od własnych rodziców. Trudno przecież dzieciaka zamknąć w sterylnym pomieszczeniu na 3-4 miesiące.
    • gaja78 Re: katar w przedszkolu ;) 10.09.13, 22:38
      O matko, współczuję. Moja starsza alergiczka miała katar przez całe przedszkole.
    • run_away83 Re: katar w przedszkolu ;) 11.09.13, 08:42
      Rok temu temu, w połowie semestru, do grupy zerówkowej kolegi mojego syna doszło dziewczątko, które przez pół roku miało "tylko katar", rzekomo alergiczny (zapewnienie mamusi, żadnego potwierdzenia od lekarza nie było). Dziwnym trafem, po jej przybyciu frekwencja innych dzieciaków masowo spadła na łeb na szyję, nie chorujące wcześniej ponad normę dzieci zaczęły chorować na anginy, zapalenia oskrzeli, ucha, spojówek i płuc. Korelacji dopatrzyła się wychowawczyni i zażądała od matki posmarkującego dziewczątka zaświadczenia od alergologa że katar alergiczny i dziecko nie zaraża. Mamusia się obraziła i powiedziała że nie przyniesie bo ona "nie będzie dziecka po lekarzach ciągać". Sprawy nie udało się załatwić po dobroci, dopiero masowy atak rodziców innych dzieci na mamusię smarkuli podczas jednego z zebrań, groźba zgłoszenia sprawy do sanepidu (dziecko dodatkowo nie było na nic zaszczepione) i pisemne żądanie od dyrekcji szkoły aby zastosować się się do regulaminu i nie przyprowadzać dziecka z zaraźliwą infekcją, skłoniły panią do wizyty z dzieckiem u lekarza.

      Okazało się, że dziewczątko hodowało w nosie taką kolekcję różnych szczepów bakterii że mogło ujść za chodzącą broń biologiczną - w tym jakiegoś gronkowca, rzadko spotykany szczep pneumokoka, dwa szczepy meningokoków, moraxellę catharalis, różne paciorkowce i jakieś tam inne cuda, które rozsiewała po całej klasie i rozdawała wszystkim dzieciom na pęczki, bo miała uroczy zwyczaj wycierania smarków w rękawy.

      Dziecko zniknęło z przedszkola na dwa miesiące i wróciło dopiero po przeleczeniu antybiotykami i podaniu jakichś szczepionek (potwierdzone papierami od lekarza - taki był warunek obecnosci dziecka przedszkolu przedstawiony przez dyrekcję). I inne dzieci automagicznie przestały chorować big_grin

      Tak że niestety, katarek katarkowi nierówny tongue_out Jedno ma "tylko katarek" a drugie może w tym katarku hodować taki arsenał mikrobów, że pół grupy przedszkolnej wyśle do szpitala. Jak jakiś przedszkolak chodzi nonstop zagilony inne dzieci po kontakcie z nim nagle mają nawracające infekcje bakteryjne, to warto wymusić na rodzicach smarkacza udowodnienie że to "tylko katarek" i że smarkacz nie rozsiewa żadnej zarazy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka