moją małą obsesją są....
naklejki.
kupuję nową rzecz i od razu odklejam WSZELKIE naklejki np. że produkt 2za1, w promocji, itp. ( jak jest wydrukowane na buteleczce od szamponu, to oczywiście nie zmywam kodu kreskowego , czy nazwy szamponu.)
dziś na przykład sprzątam od rana sypialnie, pod łóżkiem znalazłam pudełko liliowo-fioletowe-grafitowe, fajne rysuneczki. No idealne pudełko, żeby schować np startę gumek do włosow córki, moje wizytówki, czy też cokolwiek drobnego i odłożyć na szafę. ale...jest naklejka- trampki z cekinami rozmiar 37 cena 40zł.
więc dalej zrywać naklejkę,ROZUMIECIE mnie?! paranoja. najchętniej wymoczyłabym, tyle, że to przecież tekturowe pudełko, więc skrobię paznokciem, nożykiem, nożyczkami, część kleju zeszła, przynajmniej nie widać że z CCC

no i dalej, już chyba z półgodziny minęło. łatwej byłoby mi to zamazać. ale jak to zamazywać naklejkę, wtedy męczyłabym się z odklejaniem zamazanej naklejki.więc uparcie skrobię.
no dobra, zeby skrócić, to napiszę już- udało mi się całkowicie usunąć naklejkę.
i wiecie co, pod naklejką producent pudełka wyrysował ramkę- ART.NO/COLOR/SIZE
i mimo iż naklejki już nie ma, to wciąż jest to pudelko po butach...