To nie jest wątek wojenno-zaczepny, jak kogoś boli, że się robi cyrk z religijnych świąt to przepraszam i proszę o nieczytanie. Ja najchętniej zmieniłabym sobie grafik i popracowała w tym czasie w zamian za inne wolne dni. Znajomi zajęci najczęściej lub w wyjazdach, pogoda zazwyczaj niesprzyjająca, w tv nudy, a czasu nadmiar.
Pytanie do niereligijnych, niekatolickich mam.
Co robicie w święta, jak je spędzacie? Macie jakieś swoje własne, małe tradycje?
Inspiracji poszukuję

Tak po zadziwieniu lafiorki, jakże to ja świętuję jeśli nie zgodnie z duchem religii, pomyslałam, że może i ja sie jeszcze zadziwię nowymi pomysłami. Może jakiś sobie przysposobię?
Ja wprowadziłam zwyczaj niezarzynania się na 24, więc kolacja jest bardziej dietetyczna, potraw mniej i o minimalnym stopniu skomplikowania. Jak córka ma fazę na pizzę to i mini pizzerki specjalnie dla niej są. Za to 25 pieczemy słodkości. Młoda ma ubaw, cała w mące... w tym roku będa muffinki z kolorowymi kremami (mikołaj przyniesie jej zestaw do dekoracji tortów. Co rok jest zadziwnienie skąd ten kolo wie czego nam potrzeba...?). Taka tradycja nie bez przyczyny bo 25 chodzimy na imieniny, a wypieki są częścią prezentu. To jest tez dzień warzenia grzańca i z kubkiem w ręce rozgrywania rodzinnego turnieju w grę, która akurat poprzedniego dnia znaleziono pod drzewkiem (może jakieś polecenia?). Poza tym dzień jak codzień - jak można to ide biegać, albo ćwiczę w domu, coś poczytam, na forum posiedzę.
Za to 26 zazwyczaj robię się już nerwowa...Zwłaszcza jak za oknem niezidentyfkowana berbelucha, a Ikea zamknieta i wspomnianego w jednym z watków siatanizmu odprawiac sie nie da
Bardziej meczy mnie wielkanoc, bo tam to już kompletnie nic mnie nie kręci. Zajaczek co roku robi sobie jaja i chowa czekoladki w przedziwnych miejscach, wraz z rebusami i zagadkami które są drogowskazem do kolejnego miejsca. Na końcu chowa jakąś małą niespodziankę dla każdego. Lania wodą nie lubię, nie ma go u nas. Wielkanoc ma tę wyższość nad świetami grudniowymi, że trwa krócej i bywa cieplej.
Jak lubię przygotowania do świat, ten czas przed kiedy to maluje się jaja lub robi ozdoby na choinkę, organizuje i wymysla prezenty, zdobywa je itp tak same wolne dni w nadmiarze i przy złej aurze bardziej mnie męczą niż relaksują. Jestem twórcą, organizatorem, bezczynnośc mnie zabija. Wyjechać póki co nie mam możliwości. I tak się zastanawiam czy może macie jakieś swoje patenty na to aby świąt nie spędzać, ale by same zeszły