Dodaj do ulubionych

Przyjaźń - dylemat

02.11.13, 17:48
Krótko i zwięzłowato: przyjaciółka zadaje się z żonatym facetem.Oczywiście nagadanie (nie tylko moje z resztą) nic nie daje, ze "związku" nie zrezygnuje. No i co z tym faktem począć? Bo to nie jest kwestia tylko nieodpowiedniego faceta, ale też niemoralnego postępowania po prostu. Ciężko mi to zaakceptować. Z drugiej strony "nie sądź a nie będziesz sądzony"...
Może byłyście lub jesteście w podobnej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • wielkafuria Re: Przyjaźń - dylemat 02.11.13, 18:11
      to nie ona postepuje niemoralnie. ona nikomu nie przysiegała NIC.
      to facet jest niemoralny bo zdradza zone ktorej obiecywal milosc wiernosc i uczciwosc malzenska.
      tyle w temacie.

      ps. jestem przeciwna zdradom i dosyc radykalna w tej kwestii.
      • zona_mi Re: Przyjaźń - dylemat 02.11.13, 18:26
        > to nie ona postepuje niemoralnie.

        Nie, skądże.
        Świadomie zajmuje się cudzym mężem, ale to nie ona przysięgała, rzeczywiście.

        > ps. jestem przeciwna zdradom i dosyc radykalna w tej kwestii.

        Średnio radykalna.
        • blond_suflerka Re: Przyjaźń - dylemat 02.11.13, 18:51
          zona_mi napisała:

          > Nie, skądże.
          > Świadomie zajmuje się cudzym mężem, ale to nie ona przysięgała, rzeczywiście.

          To jest dobry argument dla zdradzanej żony, która za bardzo koncentuje się na kochance zamiast mężu. Ale tak naprawdę to kochanka nie jest tu bez winy. I to mówienie, że ona nic nie obiecywała jest takie trochę bez sensu. Nie trzeba obiecywać, żeby korzystać z pewnego kodu uczciwości i przyzwoitości. Ona przecież wie, że on żonaty-przykłada więc rękę do tego kłamstwa. Przy całym zrozumieniu dlaczego kochanka zostaje kochanką i że to są często biedne i zagubione kobiety to nie ma sensu udawać, że one są całkiem w porządku.
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Przyjaźń - dylemat 02.11.13, 19:08
            A ktoś twierdzi, że kochanki są niewinnymi lelijami?
            Chyba nie. Chociaż czasem są, niektóre naprawdę wierzą, że facet od żony nie odejdzie, bo dzieci. Są wtedy winne- głupoty.
            • blond_suflerka Re: Przyjaźń - dylemat 02.11.13, 19:24
              No Furia mówi, że iż one niewinne.
              Tzn. one zazwyczaj są biedne i zaburzone ale to nie zmienia faktu, że jednak uczestniczą w kłamstwie.
      • minor.revisions Re: Przyjaźń - dylemat 02.11.13, 18:51
        wielkafuria napisał(a):

        > to nie ona postepuje niemoralnie. ona nikomu nie przysiegała NIC.

        w naszym kręgu cywilizacyjnym - czy ktos przysięgał, czy nie - moralność jest z grubsza oparta o zbiór zasad, z których jedna brzmi "nie poządaj żony bliźniego swego".
        • adellante12 Re: Przyjaźń - dylemat 02.11.13, 20:02
          zbiór zasad, z których jedna brzmi "nie poządaj żony bliźniego swego"....

          ...Nadaremnie.
      • anorektycznazdzira Re: Przyjaźń - dylemat 02.11.13, 20:36
        Nieee, no bez przesady. Rozgrzeszenie osoby zadającej się z żonatym/zamężną, bo "to nie ona przysięgała" jest, delikatnie mówiąc przegięciem w drugą stronę.
        Za bardzo radykalna to Ty nie jesteś....
    • zona_mi Re: Przyjaźń - dylemat 02.11.13, 18:18
      A co możesz zrobić?
      Albo tego nie akceptujesz, ale w imię przyjaźni jesteś gotowa tolerować, albo rozluźniasz/urywasz kontakty.
      Koleżanki nie przekonasz ani nie zmienisz.
    • triss_merigold6 Re: Przyjaźń - dylemat 02.11.13, 18:21
      Mnie by było trudniej zaakceptować jej głupotę niż niemoralność.
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Przyjaźń - dylemat 02.11.13, 18:34
        > Mnie by było trudniej zaakceptować jej głupotę niż niemoralność.

        Napisała Triss. big_grin
    • sanrio Re: Przyjaźń - dylemat 02.11.13, 18:22
      Byłam w takiej sytuacji a przyjaciółka była dodatkowo mężatką. Ale męża miała świnię, małżeństwo na schyłku i kochanek - szef. No i cóż...były perturbacje, początkowe odwodzenie jej od tego, które oczywiście nic nie dało. Oni się porozwodzili, są teraz razem i budują dom.
      Nic ci do tego, może się dziewczyna zakochała, znalazła swoją drugą połowę a może i on też. Daj im spokój.
    • gryzelda71 Re: Przyjaźń - dylemat 02.11.13, 18:29
      Nie krytykowałam swojej przyjaciółki. Faceta ma juz kolejnego, a my nadal się przyjaźnimy.
    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Przyjaźń - dylemat 02.11.13, 18:41
      Powiedziałabym jej co o tym myślę (a ona mogłaby przyjąć moje uwagi do wiadomości albo i nie) i kontynuowałabym przyjaźń. Ale sytuacja z gatunku nierealnych, moje przyjaciółki są madrymi dziewczynami, żadna nie brałaby się za żonatego (w każdym razie jeszcze się nie zdarzyło).
      A nie, przepraszam, mam jedną kumpelę, co to uwielbia misiów-mordoobijaczy nadużywających alkoholu, niebezpiecznych, lokalnych obwiesi itp., ale doskonale wie, że za głupotę się płaci osobiście.
    • blond_suflerka Re: Przyjaźń - dylemat 02.11.13, 18:43
      Łatwo powiedzieć-zaajceptuj, wspieraj, bądź, itd. A jeśli dla kogoś takie zachowanie jest porównywalne do bicia dzieci na przykład?
      No i zależy co to za związek-rokujący czy nie? Długo trwa, krótko? Poznałaś tego faceta? Może to miłość?
      Co by nie mówić jakaś część miłości zaczyna się w takich niesprzyjających warunkach.
      • konwalka Re: Przyjaźń - dylemat 02.11.13, 19:03
        na emamie kochanka nie jest wcale winna
        nigdy
        i wcale a wcale
        i "wogle"

        czy kupujac kradzionego lapa mam wspolwine w przestepstwie czy nie mam?
        ot, takie tam pytanko
      • aandzia43 Re: Przyjaźń - dylemat 02.11.13, 19:20
        > Co by nie mówić jakaś część miłości zaczyna się w takich niesprzyjających warun
        > kach.

        Niewiele romansów kończy się dla pary wiarołomców happy endem pt. "żyli długo i szczęśliwie". Większość facetów nie ma nawet zamiaru się rozwodzić. Znam dwie takie pary, co są ze sobą szczęśliwe od wielu lat, a zaczynali jako zdradzający swoich współmałżonków, ale to raczej wyjątki. No, chyba że wcale nie chodzi o rewolucje życiowe i oficjalny związek, tylko o zawrót głowy i odrobinę emocji na co dzieńwink Czemu nie, to też jakaś forma miłości.
        • blond_suflerka Re: Przyjaźń - dylemat 02.11.13, 19:26
          Nie znam statystyk ale takich par trochę znam. Nawet kiedyś rozmawialam o tym z jedną terapeutką i powiedziała, ze u jej klientek to tak pól na pól wychodzi. Nawet takie przypadki, że facet odszedł od żony po latach a coś kiedyś czytałam, że jak nie odejdzie w ciągu pol roku czy roku to szanse bardzo się zmniejszają.
          Zresztą-to się racze widzi czy facet się zakochal czy facet to palant, który lubi bajerować.
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Przyjaźń - dylemat 02.11.13, 19:40
            Ja znam jedną i uważam, że ich zachowanie to q...estwo, ale oczywiście tysiąc razy bardziej pana niż jego kochanki. W skrócie:
            pan z żoną byli moimi sąsiadami (żona, już ex nadal jest). Pan zainteresował się sąsiadką (z drugiej strony). Pan zostawił swoją żonę dla sąsiadki, rozwiódł się z żoną i szybciutko zamieszkał i ożenił się ze swą sąsiadką, gdzieś dwa lata po ślubie urodziło im się pierwsze dziecko itp itp.
            Nie mieli w sobie choćby odrobiny taktu i klasy, żeby sprzedać dom i wyprowadzić się choćby 5 km dalej.
            Sąsiadka (była żona pana) przez wiele lat cierpiała na depresję i była cieniem człowieka, ale na szczęście skończyło się happyendem, około 10 lat po rozwodzie poznała swojego kolejnego męża, wzięła ślub, urodziła bliźniaki.
            • blond_suflerka Re: Przyjaźń - dylemat 02.11.13, 19:45
              No właśnie. Bardzo przykra historia chociaż na szczęście z happy endem.
              Można zobaczyć patrzac na to jak facet zachowuje sie w stosunku do swojej zony a potem eks. Jeden się wyprowadzi, bedzie chciał to zrobić jak najdelikatniej a drugi będzie miał tę byłą gdzieś. Pytanie-która mądra wiąże się z takim po którym widać, że ma to gdzieś? Bo można się zakochac i rozwieść ale jeszcze jest ważne-jak.
    • mruwa9 Re: Przyjaźń - dylemat 02.11.13, 19:21
      dwie pary: ona mezatka, on zonaty. Ona bezdzietna, on dwojka dzieci. Ale oba malzenstwa w trakcie rozsypki. Krotki romans..i ona w ciazy.
      Obecnie oboje po rozwodach, wzieli ze soba slub, tworza szczesliwa rodzine od ponad dwudziestu lat. Jego byla pilnuje im domu i psa, gdy wyjezdzaja. Generalnie panuja miedzy soba dobre relacje , i tak od wielu lat.
      Ale to nie sa moi bardzo bliscy przyjaciele, tylko raczej luzna znajomosc, wiec dylemat mojej lojalnosci wobec kogokolwiek odpad. No i poznalam ich, gdy ich dziecko bylo juz w wieku szkolnym, a ich zycie oraz relacje z bylymi od dawna poukladane.

      Inny przypadek: wlasnie obserwuje w pracy, jak wykluwa sie romans. Oboje zamezni, oboje maja male dzieci (on- trojka w wieku od niespelna roku do 7 lat, ona ma chyba jedno albo dwoje, mlodsze ok. dwoch lat). Co prawda nie sa to moi bliscy przyjaciele, ale niedobrze mi sie robi, jak widze to gruchanie do siebie na przerwach, to wspolne wychodzenie z pracy (on ja "podwozi" do domu?) . Tak naprawde mam ochote napisac jakis donosik do jego zony.. zal mi jej. Niby to wszystko dorosli ludzie, niby nie moja sprawa, ale tak ciezko byc swiadkiem, jak ktos przy mnie zachowuje sie jak ostatnia swinia uncertain i zal mi jego zony, gdy kiedys sie dowie, a pewnie sie dowie, i bedzie miala swiadomosc, ze wszyscy widzeli, wiedzieli, a nikt jej niczego nie powiedzial...
      • blond_suflerka Re: Przyjaźń - dylemat 02.11.13, 19:29
        A właśnie-nigdy nie wiadomo-mówić? nie mówić?
        Czy ona wie ale udaje, że nie wie? Czy może nie jest gotowa dowiedzieć się teraz i to nie będzie dobre jak się dowie? Bardzo trudna sytuacja. Raczej chyba najlepiej namawiać tego zdradzającego, żeby się ogarnął w tę lub w tę.
        • mruwa9 Re: Przyjaźń - dylemat 02.11.13, 20:04
          ona (jego zona) jest chwilowo na macierzynskim i ma pewnie, sila rzeczy, ograniczony kontakt ze swiatem doroslym (zwlaszcza, ze niedawno wyprowadzili sie do domu poza maistem), pochlonieta opieka nad trojka dzieci..a ja nie mam dowodow, ze poza gruchaniem i wspolnym wychodzeniem z pracy doszlo do czegos wiecej, poza tym to nie jest moja sprawa, pozostale strony sa dorosle i nie potrzebuja przyzwoitki w mojej osobie..a jednak mam dyskomfort, widzac, co sie dzieje. Rozumiem dylemat autorki. Ja nawet nie jestem w tak bliskiej zazylosci z bohaterami akcji, wiec tym bardziej nie czuje sie uprawniona do mowienia czegokolwiek komukolwiek.
          • blond_suflerka Re: Przyjaźń - dylemat 02.11.13, 20:33
            Tak tak, ja już tak napisałam abstrahując od tej konkretnej sytuacji. Z jedne strony ktoś może mieć pretensje, że nikt mu nie powiedział z drugiej, nie wiadomo właśnie czy lepiej będzie jak ona dowie sie teraz czy nie.
            Btw. taki jawny romans to żenada i też wiele mówi o tych ludziach.
    • drinkit Re: Przyjaźń - dylemat 02.11.13, 19:25
      old_owl napisała:
      Bo to nie jest kwestia tylko nieodpowiedniego faceta, ale też niemoralnego postępowania po prostu.

      No i co z tym faktem począć?


      Nie bawić się w kaznodzieję
    • zielona.limonka Re: Przyjaźń - dylemat 02.11.13, 20:09
      Nie umiałabym tak z góry zdecydować, czy to niemoralne, czy nie. Nie każdy związek z żonatym facetem uważam za niemoralny. Na pewno bardziej bym się przejmowała tym, jak ten związek rokuje, tzn, czy przyjaciółce nie stanie się krzywda, niż moralną stroną.
    • mayaalex Re: Przyjaźń - dylemat 02.11.13, 20:19
      Tak sie wlasnie u mnie zakonczyla dlugoletnia przyjazn, jeszcze z czasow licealnych. Dziewczyna nie tylko baaaardzo dlugo byla z zonatym, ale (co dla mnie bylo duzo gorsze w odbiorze) bezustannie opowiadala mi te wszystkie bajki, ktorymi zonaci racza kochanki (nie sypiam z zona, nasze malzenstwo nie istnieje, jestesmy razem tylko ze wzgledu na dziecko, nie mam pieniedzy na rozwod, rozwiode sie jak tylko sprzedam firme, firma jest zarejestrowana na brata zony i po rozwodzie nie bedziemy mieli z czego zyc wiec musisz poczekac az zarobie troche i odloze, chce miec z toba dziecko ale musimy troche poczekac, etc.) A w miedzyczasie odnawial sluby malzenskie w kosciele, jezdzil z zona na wakacje, razem z zona prowadzil jakis biznes i wcale nie mial zamiaru niczego zmieniac. Ech, straszne to bylo. Tym bardziej, ze ona go bez przerwy tlumaczyla i usprawiedliwiala a facet mial dosc chamskie zagrania.
      I kiedys w koncu nie wytrzymalam i powiedzialam jej, co o tym sadze - i obrazila sie na zawsze. Rok pozniej facet ja zostawil i mysle, ze nawet gdyby teraz spotkala szybko kogos innego to nie ma juz szans na dziecko (miala jakies problemy wiec na pewno musialaby miec in vitro i to chyba tez w jej przypadku byloby skomplikowane).
      Wiec radze albo umowic sie z przyjaciolka, ze nie bedziecie roztrzasac tego zwiazku (co dla niej moze byc trudne) albo zastanowic sie, jak wazna dla Ciebie jest ta przyjazn i jak dlugo wytrzymasz wysluchiwanie jej zwierzen (co bedzie trudne dla Ciebie).
    • anorektycznazdzira Re: Przyjaźń - dylemat 02.11.13, 20:43
      Zamiast analizować aspekty tzw moralności, skupiłabym się na przełożeniu jej w głowie, że dla dobra WSZYSTKICH zaintersowanych trzeba sytuację jak najszybciej wyklarować. Kto się ma wyprowadzać czy rozwieść- niech się zdecyduje i to zrobi, kto z kim budować życie- niechże zacznie, a nie kłamstwa i jedną nogą tu a druga tu, ani to uczciwe ani sensowne, ani nie rokuje na przyszłość.
      Jeśli się na prawdę odnaleźli nieco za późno, ale sprawa jest serio, to proszę. Tylko bez kłamania, zwodzenia i siedzenia w szmbie.
      • 3-mamuska Re: Przyjaźń - dylemat 02.11.13, 20:57
        Z moich jakiś tam wniosków sa 2 rodzaje kochanek, takie co jak mój maz mowi maja "ku...... Ki w oczach" i te nie nie obchodzi, czy facet na żonę dzieci ze rujnuje czyś dom itp.
        Liczy sie tylko to ze zdobyła zaliczyła faceta, ze moze od czasu da czasu sie z nim spotkać i wiecej nie chce.

        I drugi rodzaj naiwnych dziewczyn ktore maja nadzieje ze pan zostawi żonę dla niej i bedą cudowna para ( jak mozna oczekiwać tego od oszusta)

        W 1 i 2 przypadku jak najszybciej poinformować żonę z dowodami.
        Bo w przypadku 1- awantura, zagrożenie rozwodem albo wypad albo konczysz, z ta druga.
        Żona wie na czy stoi i moze sie pana pozbyć.

        W 2 przypadku albo facet zostanie z bedzie miała swojego kłamliwego księcia, albo wróci do zony i koleżanka nie straci czasu, energi na związek ktory rożnie moze sie skończyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka