Dodaj do ulubionych

Rozdrapujecie stare rany?

13.11.13, 11:02
Wzięło mnie na wspomnienia. Było kilka takich wydarzeń, mniej i bardziej istotnych, których do dziś nie rozumiem. Czasem mnie napada by się dowiedzieć, dlaczego ktoś tak postąpił, o co poszło. Jest we mnie jakieś poczucie niesprawiedliwości. Nie mam jednak odwagi by zaczepić osoby, z którymi kontaktu już nie mam, no i po co grzebać w kupie. A Wam, zdarzyło się wyjaśniać jakieś stare spory i co z tego wynikło? A może też macie dylematy jak ja ale postanowiłyście zapomnieć? Tak mnie jakoś naszło smile
Obserwuj wątek
    • mama_duzych_dzieci Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 11:33
      Rozdrapałam raz, zadałam pytanie. Łudziłam się że usłyszę wersję, która by mi pozwoliła oczyścić atmosferę. Niestety większy gnój się zrobił i więcej starych gówien tykać nie będę. Sama przerobiłam resztę takich spraw i już.
    • dziennik-niecodziennik Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 11:35
      nie. jak już to w sobie przepracuję to przestaje mnie automatycznie obchodzic. nie wracam po latach do jakichs tam przezyc, bo to i tak nic nie zmieni...
    • noname2002 Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 11:56
      Nie, nie ciągnie mnie do wyjaśniania czegokolwiek, na ogół wiem czemu ktoś coś zrobił. I staram się żyć teraźniejszością i przyszłością, przeszłość przerobiłam na terapii.
    • valtho Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 12:22
      Nie, czasami mnie korci, żeby o coś zapytać, ale się powstrzymuję, bo wiem, że to niczego nie zmieni.
    • iwoniaw Nie rób tego, a już na pewno nie poprzez 13.11.13, 12:36
      zadawanie pytań tamtym ludziom, którzy byli ze sprawą związani. Jeśli Ci to faktycznie w czymś przeszkadza w życiu i nie potrafisz zamknąć rozdziału, to już terapia lepsza. Zwłaszcza, że człowiek zazwyczaj doskonale zna odpowiedzi na te pytania, tylko się łudzi, że jednak nie ma racji. Przyjmij więc roboczo, że masz rację w swych podejrzeniach, jakiekolwiek one są, bo i tak teraz jest teraz i lepszego momentu na odcięcie się od przeszłości już nie będzie. Na przyszłość z przeszłości to sobie można co najwyżej wnioski wyciągnąć, a nie jakieś trupy z szafy.
      Dobrze Ci radzę - także ze swojego doświadczenia i licznych obserwacji osób w bliskim otoczeniu.
      wink
      • chipsi Re: Nie rób tego, a już na pewno nie poprzez 13.11.13, 12:54
        Nie będę do tego wracać ale i tak mnie to czasem nurtuje bo naprawdę nie mam pomysłu na odpowiedź "dlaczego"? A dopadło mnie bo przypadkiem dowiedziałam się że druga strona też oberwała i pewnie też nie wie jak to się stało. Wychodzi na to że doszło do strasznego nieporozumienia, jednak wyjaśnienie niczego nie zmieni więc to zostawię. Tylko gryzie i boje się że kiedyś gdzieś wypłynie i dopiero będzie smród.
      • maadzik3 Re: Nie rób tego, a już na pewno nie poprzez 15.11.13, 13:23
        amen
    • default Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 12:45
      W zasadzie nie rozkminiam takich sytuacji z przeszłości. Skoro coś się stało jak się stało, to trudno, nie odmienię tego ani nie cofnę.
    • redheadfreaq Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 12:45
      W tym roku rozdrapałam tak, że myślałam, że się nie pozbieram. Pomogła mi przypadkowa ematka, która zupełnie nieświadomie spowodowała, że spojrzałam na sprawę od zupełnie innej strony i zamknęłam rzecz, mam nadzieję, raz na zawsze.

      Więcej nie będę starała się wracać do tego, co dawno zdechło i zaczęło śmierdzieć.
    • echtom Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 13:05
      Nie rozdrapuję ran, nie karmię upiorów, żyję tu i teraz. Być może ma to związek z dobrze rozwiniętą umiejętnością wybaczania.
      • chipsi Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 13:29
        Sytuacja o której myślę nie wymaga przebaczenia bo i żalu do konkretnej osoby brak.
        • echtom Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 13:34
          To co tu rozdrapywać?
          • chipsi Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 13:45
            Dużo. Chodzi o to że nawet nie wiem do kogo mam mieć żal za to wszystko. Musiałabym szczegółowo opisać a wolałabym nie.
    • kariwitch00 Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 13:07
      Absolutnie nie i jestem za tym aby zamykać stare przedawnione sprawy od ktorych mineły lata, sama jestem zatruwana przez osobę która żyje wspomnieniami i ranami z przed 20 lati to jest uwazam chore.
      • kariwitch00 Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 13:11
        przepraszam zapedzilam się z przed 15 lat winktak czy inaczej uważam że to chore choć ok jak ktos chce sobie uprawiac taki masochizm, zadreczac sie rozdrapywac rany to niech to robi ale bez zatruwania życia innym niestety wracanie rozgrzebywanie czesto psuje zycie postronnym ludziom niestety
    • laquinta Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 13:54
      Staram sie nie rozdrapywac, ale fajnie jest, kiedy zagadka sprzed lat zostanie rozwiazana.
      Mnie sie udalo zanlezc odpowiedz na z czasem coraz mniej dreczace pytanie, ale to pytanie tkwilo we mnie jak drzazga. Wyjasnienie zwalilo mnie z nog i okazalo sie jednoczesnie, ze nikt nie zawinil. Dobrze jest dochodzic prawdy, daje to spokoj sumieniu i sercu. Ale trzeba cierpliwosci, czasu i delikatnosci, a takze odwagi.
      • bi_scotti Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 14:08
        Nie rozdrapuje. Ale (tak troche skrecajac watek) sa historie z rodzinnej przeszlosci, ktore mnie wciaz fascynuja i wkurza mnie, ze glowne ich postacie juz nie zyja wiec sie np. nigdy nie dowiem dlaczego moja babcia i jej siostry przez jakichs 40 lat nie utrzymywaly zadnych (!!!) kontaktow z ich jedynym zyjacym bratem, choc z dziecmi tego brata owszem byly blisko. Co on, do diabla, takiego tym babom zrobil, hmmm ...? tongue_out Porozdrapywaloby sie choc troszeczke big_grin
        • agaja5b Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 14:25
          Ja się też zawsze zastanawialm dlaczego moja babcia nigdy nie wspomina o ojcu swojego dziecka (mego ojca). Ojciec takze nie utrzymywał bliskich kontaktów ze swoim ojcem choc się znają (mieszka w tej samej miejscowości). Nigdy nawet nikt z sąsiadów na ten temat nigdy nie pisnął (o dziwo), a ja też nigdy nie pytałam, jako dziecko stworzyłam na ten temat historyjkę na swój uzytek i wystarczała mi. Wiem tez że nie zapytam jej o to, jak zechce coś mi opowiedziec o tym to opowie, bo niedawno przed moją matką sama coś tam odkryła. Bardzo bolesna historia się tam rysuje, z niechlubnym udziałem osób trzecich, zreszta domyslalam się że nie mówi bo jest to dla niej zbyt trudne, bo zaważyło na całym jej życiu i w dobrym i w złym sensie, ale myslę na podstawie tego co wiem że swoją postawą w tej sytuacji miałaby moje najglębsze uznanie.
    • agaja5b Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 14:08
      Nie, nie i jeszcze raz nie. Zwykle po dłuższym czasi nie ma czego juz wyjaśniać. Mozna najwyzej przeprosić się jeśli to miałoby uspokoić cię lub zamknąć pewien rozdział, ale bez wnikania co tam czyją winą było. W sumie uważam że zycie wolne od uraz jest najlepszą formą zadośćuczynienia sobie i innym i tego się trzymam.
    • ledzeppelin3 Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 14:34
      Jak ropieją, to tak.
      • kariwitch00 Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 14:49
        A tak stawiajac się z drugiej strony, czy chciałybyście aby ktoś nagle burzył wam albo waszym bliskim burzył nagle spokoj rozdrapywaniem ran z jakis zamierzchłych czasów?np przybył nagle do waszego męża i rozdrapywał jakies stare historie,jestem przekonana że nikt by tego nie chciał. o ile na bierząco zawsze lepiej miec jasne sytuacje toi juz uwazam siedzenie w przeszłosci jest czyms niezdrowym.jak juz pisałam trucie siebie to pol biedy ale mozna zatruc przy okazji innych ludzi.
        • triss_merigold6 Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 14:55
          Nie, nie chciałabym. Kazałabym sp...przać albo partnerowi załatwić sprawę krótko.
        • kariwitch00 Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 14:56
          Spotkałam się np z taką sytuacją że facet zostawił kobiete w ciązy bez grosza nie utrzymywał kontaktu przez lata,poroniła w miedzyczasie byla jakas szarpanina chciał wracac na co sie nie godziła mial problemy z alkoholem ona postanowiła się całkowcie odciąć po latach gdy ulozyla sobie zycie zalozyla rodzinę żyla szczesliwie ten sie pojawił by wyjasniać żale i truje całą rodzinę, dzieci z kolejnego zwiazku partnera, uwazam że to jest przykład ostrej paranoi. Pewne rzeczy trzeba zamknąć raz na zawsze.
          • kariwitch00 Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 14:58
            Dokładnie triss hipotetycznie powiesz spier... i bedziesz chciala zalatwic sprawe krotko ale co cie osobnik umeczy, zburzy ci spokoj to twoje...
            • triss_merigold6 Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 15:03
              Do domu mi ktoś wjedzie niespodziewanie? Bez przesady. Na fb czy nk nie mam kont, adresami mailowymi nie szafowałam. Najwyżej telefon mógłby mi chwilowo spokój zaburzyć, ale mam zero oporów przed odłożeniem słuchawki jeśli nie chcę rozmawiać.
              • kariwitch00 Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 15:05
                ok ale jak ktos chce rozdrapywac wracac wyjasniać i szukac kontaktu to znajdzie sposob, nie w tym rzecz czy posiadasz konta na portalach czy nie....
                • triss_merigold6 Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 15:09
                  Szczerze mówiąc, to w tej chwili nie bardzo mam pomysł kto mógłby chcieć ode mnie jakichś wyjaśnień i powrotów do tematów związanych z uczuciami i zachowaniem. Sprzed 20 lat, to byłoby żenujące przecież.
        • malila Jeśli kiedyś komuś spieprzyłam życie, 15.11.13, 10:23
          to nawet jeśli z mojego punktu widzenia był to nieistotny drobiazg - to nie ma znaczenia czy chcia łabym, żeby mi ktoś teraz burzył życie, czy bym nie chciała. Za to, co się zrobiło, ponosi się odpowiedzialność. Zresztą nie bardzo wiem, o jakim burzeniu móiwmy? Czego może oczekiwać ktoś, kto został skrzywdzony? Wyjaśnienia? Przeprosin? Komu to może zburzyć życie? Hipokrytom? Dulskim? Megalomanom?
          I naprawdę są jeszcze ludzie, którzy się łudzą, że przeszłość, jeśli się o niej nie mówi, to nie wpływa na teraźniejszość?
          • echtom Re: Jeśli kiedyś komuś spieprzyłam życie, 15.11.13, 10:32
            Był wyżej przykład marnotrawnego ojca, który zjawił się po latach i zaczął truć, z czego wniosek, że czasem lepiej odciąć przeszłość niż ją wyjaśniać.
          • kariwitch00 Re: Jeśli kiedyś komuś spieprzyłam życie, 15.11.13, 10:33
            poczekaj poczekaj zdaje się że z reguły sytuacje, konflikty między ludzmi mają dwie strony, ludzie mają rozną percepcję a emocje czasami zaburzają racjonalne myślenie. Ty mozesz uwazac ze mnie skrzywdziłas a ja moge uwazacdokladnie tak samo, czy to jest powod aby truc sie wzajemnie zalami przez lata, jesli mamy pewnosc ze do niczego nie dojdziemy, bo kazdy ma swoja racje i swoją prawde?uwazam że czasami trzeba poprostu przestac jątrzyc rozdrapywac bo to jest najrozsądniejsze z rozwiązan.Jesli cie to męczy uporaj sie z tym sama a nie siej fermentu w świat.
            • kariwitch00 Re: Jeśli kiedyś komuś spieprzyłam życie, 15.11.13, 10:40
              bo ja np o tamtym juz dawno nie mysle jak normalny człowiek żyje terazniejszoscia i musialabym oszalec by siedziec i truc sie tym co sie dzialo w moim zyciu 15 lat temu, jelsi ktos chce sie truć niech sie truje jak pisałam ale niech nie truje innych którzy sa na tyle ogarnieci zrownowazeni ze zamkneli przeszlosc i żyją w terazniejszosci normalnie i tyle na ten temat.
              • chipsi Re: Jeśli kiedyś komuś spieprzyłam życie, 15.11.13, 11:08
                No ale co w przypadku gdy sytuacja męczy obie strony? Powiedzmy że coś cie męczy ale dajesz spokój żeby nie truć drugiej stronie i nagle dowiadujesz się że druga strona ma tak samo? I uważasz że żadne z was nie jest winne tylko wynikło nieporozumienie lub winna jest strona trzecia?
              • malila Re: Jeśli kiedyś komuś spieprzyłam życie, 15.11.13, 12:30
                Nie mam pojęcia, co się działo w Twoim życiu 15 lat temu. Ale jeśli jesteś osobą zamieszaną w zdarzenie, to trudno jest Ci obiektywnie ocenić, czy faktycznie jesteś bardziej ogarnięta i zrównoważona niż druga strona, czy też łatwość, z jaką przychodzi Ci odcięcie się się od tamtego, wynika z tego, że to nie Ty zostałaś skrzywdzona.
                Można zrozumieć zmęczenie człowieka, którego ktoś inny nachodzi przez x lat z powodu swojego zamiłowania do ujadania i biadolenia. Ale nie usprawiedliwia to wkręcania ludzi w stwierdzenia w rodzaju: "Jeśli coś cię męczy, to radź sobie z tym sam i nie zawracaj głowy światu".
                Poczucie winy jest uczuciem dużo silniejszym i boleśniejszym niż poczucie krzywdy. Dlatego mechanizm uciekania od niego działa dość sprawnie. Takie stwierdzenia przez tych, którzsy kiedyś zawinili, są chętnie wykorzystywane.
                Oczywiście najlepiej jest wyjaśniac sprawy tu i teraz, ale nie zawsze (z róznych powodów) jest to możliwe.
            • malila Re: Jeśli kiedyś komuś spieprzyłam życie, 15.11.13, 11:59
              kariwitch00 napisała:

              > uwaz
              > am że czasami trzeba poprostu przestac jątrzyc rozdrapywac bo to jest najrozsąd
              > niejsze z rozwiązan.Jesli cie to męczy uporaj sie z tym sama a nie siej fermen
              > tu w świat.

              Dość zaskakująco i zabawnie to brzmi, biorąc pod uwagę forum, na którym piszeszwink
              Opisywanie męza alkoholika, który zostawił żonę w ciązy, a potem dręczy żonę swoimi smutkami i żalami, nie sprawdza się jako przykład w wątku o próbach wyjaśnienia sytuacji z przeszłości.
              Te sytuacje tylko pozornie są podobne. Łączy je jedynie powrót do przeszłości. Różni cel tego powrotu. Chipsi pisze o tym, żeby przeszłość lepiej zrozumieć, czegoś się dowiedzieć, by w najprostszy i w zasadzie najbardziej oczywisty sposób móc uwolnić swój żal do kogoś. Bo jeśli od osoby, z którą była w konflikcie, dowiedziałaby sie, że z jej perspektywy wyglądało to inaczej, że intencje tamtej osoby były inne, to okazałoby sie, ze w ogóle nie ma powodu do żalu. Bo kiedy się rozumie zachowanie drugiej osoby, to zazwyczaj dużo lepiej żyje się obu.
              Pan mąż natomiast szuka ciepłego kąta, opiekunki, usprawiedliwienia dla siebie.
              I choć w obu sytuacjach pojawia się słowo "żale", to jednak w innym znaczeniu.
              • kariwitch00 Re: Jeśli kiedyś komuś spieprzyłam życie, 15.11.13, 12:20
                no dobrze ale mimo wszystko w zyciu powinno się wyjasniac i analizowac na bierzaco a nie dusic się latami bujac latami i powracać w celu rozgrzebywania,to jest uwazam niezdrowe. owszem zrob wszysto by oczyscic wyjasnic i rozumiec ale litości tu i teraz a nie po x latach...
                • chipsi Re: Jeśli kiedyś komuś spieprzyłam życie, 15.11.13, 13:20
                  Nie zawsze się da tu i teraz, szczególnie jak o czymś dowiadujemy się po latach dopiero.
    • vilez Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 14:45
      To zależy. Jeśli chodzi o sprawy nieprzepracowane,które bardzo rzutują na nasze życie (psuja jego jakość), to generalnie warto je przepracować. Jeśli to możliwe.
    • 1rudyrydz Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 14:53
      Nie. Próbuję widzieć we wszystkim dobre strony. Rozstałam się z chłopakiem wiedziałam, że poznam kogoś kto będzie do mnie lepiej pasował i poznałam. Pokłóciłam się z kolezanka nasze drogi sie rozeszły, spotkałam nową koleżanke i do ludzi juz tak sie nie przywiazuje tzn do znajomych, oni raz sa, raz ich nie ma, pjawiaja sie nowi i tak to sie kręci. Staram sie nie rozpamietywać, biorę się w garść i szukam nowego rozwiązania, lepszego.
    • triss_merigold6 Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 15:07
      Im jestem starsza tym mniej chcę się dowiadywać, domykać, dopowiadać. Pamiętniki mojej matki leżą u mnie od jej śmierci i nie ruszyłam, bo m.in opisywała jakieś swoje prywatne refleksje małżeńskie, o których niekoniecznie chcę wiedzieć jako córka, zwłaszcza że ojciec żyje. Czytałam moja siostra i nie zrobiło jej to dobrze, wręcz przeciwnie.
      • kariwitch00 Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 15:11
        triss ja uwazam że akurat czytanie pamietników, wynurzen i zwierzeń innych ludzi to juz jest zupełny bezsens, napewno nie pomaga w wyrabianiu sobie opinii na jakis temat czy sprawę, bo to jest zawsze subiektywne i zazwyczaj emocjonalne spojrzenie konkretnej osoby.
        • triss_merigold6 Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 15:14
          Zwłaszcza osoby z b. bliskiej rodziny. Mnie to zwyczajnie krępuje, a szczegółów niektórych wydarzeń nie chcę poznawać bliżej, przynajmniej teraz. Może kiedyś mi się optyka zmieni, nie wykluczam.
        • kariwitch00 Re: Rozdrapujecie stare rany? 13.11.13, 15:19
          Masz racje, ja to raz zrobiłam przyznaję raz z ciekawosci i faktycznie załowałam choc musze powiedziec że najbardziej zdziwilo mnie wtedy jak roznie i indywidualnie mogą byc postrzegane przez ludzi te same sytuacje.
      • gazeta_mi_placi Re: Rozdrapujecie stare rany? 14.11.13, 08:39
        Ale Ci fajnie, też bym chciała mieć taki pamiętniczek, niestety został tylko zeszyt z przepisami, który w dodatku zachachmęciła siostra.
        Z drugiej strony jeśli to był pamiętniczek pokroju pisaniny Rosy to może lepiej faktycznie nie czytaj.
      • chipsi Re: Rozdrapujecie stare rany? 14.11.13, 08:55
        Pamiętnika tak bliskiej osoby bym nie czytała, zbyt osobiste. Za to jednym tchem przeczytałam to co było w teczce mojej babci (po jej śmierci). Była tam m.in. dokumentacja medyczna, która pomogła mi zrozumieć pewne zachowania babci, cieplej o niej myśleć. Były też ciekawostki typu opłacone przez nią rachunki z budowy domu mojego wujka, który to rozpowiada w koło że w życiu od rodziców nic nie dostał. To wstrętne, wiem, ale mam na niego teraz haka wiedząc że babcia nie tylko podarowała mu działkę ale i wybudowała i wykończyła cały dom wink
    • solejrolia Re: Rozdrapujecie stare rany? 14.11.13, 08:27
      nie, nie wyciągam trupów z szafy, ale pamietam, nie zapomniałam, wielu rzeczy nie wybaczyłam, za to nauczyłam się z nimi żyć i "oswoiłam" je na własne potrzeby, żeby móc funkcjonować w teraźniejszości.

      na terapii pani ogromnie mocno namawiała mnie, żebym jednego trupa wyciągnęła na forum rodziny z naszej rodzinnej szafy. nie chciałam. nie odważyłam się.
      za to zadziałałam tak, by ten, który mnie skrzywdził wiele lat wcześniej nie skrzywdził kogoś z moich najbliższych, i żeby nawet nie przyszło mu to do głowy. bo zapędy były. a że stanął murem po mojej stronie mój mąż, to łatwo było mi wykonać pewne działania prewencyjne. na przyszłość. bo przeszłość została w przeszłości, tamto mleko i tak się wylało.
    • irmaaa Rozdrapuję 15.11.13, 12:05
      Są pewne kwestie, do których wracam .
      Jako młoda dziewczyna, kobieta miałam pewien duży problem, przez który nie potrafiłam się z nikim związać. Cieszyłam się, że mam adoratorów i jeszcze bardziej cieszyłam się,że ich odtrącam. Część z nich to byli bardzo wartościowi, fajni ludzie- byli mi bliscy, cierpiałam a jednocześnie miałam satysfakcję, że się odwracam. To było dawno. Teraz jestem w szczęśliwym związku, wszystko jest ok. Ale tak bardzo chciałabym mieć okazję,żeby się wytłumaczyć,żeby móc powiedzieć:"nie chciałam Cię skrzywdzić, byłam przytłoczona PROBLEMEM". I wiem,że to nie ma sensu- już teraz w tej chwili. Byłoby to raczej głupie. Ale wspominam, żałuję,że raniłam czyjeś uczucia, moje myśli do tego wracają.
      • echtom Re: Rozdrapuję 15.11.13, 14:28
        > Ale wspominam, żałuję, że raniłam czyjeś uczucia, moje myśli do tego wracają.

        Nie, no jasne, że można żałować czegoś, co się zrobiło w przeszłości, ale bez przesady. Wyobraź sobie, że po 15 latach zaczynasz nachodzić takiego odrzuconego adoratora, który już dawno ułożył sobie życie i być może ledwo Ciebie pamięta, i wyjaśniać mu, dlaczego go skrzywdziłaś - niezły hardkor wink
        • kariwitch00 Re: Rozdrapuję 15.11.13, 14:42
          dokładnie echtom hardkor, zwlaszcza pojawianie się nie po miesiącu a po wielu latach gdzie prawdopodobienstwo ze druga strona nie żyje tym co było tak jak ty, ułozyła sobie dawno zycie jest bardzo duże.
          • echtom Re: Rozdrapuję 15.11.13, 14:54
            Co innego, gdyby ktoś się zjawił po 15 latach oddać zaległą kasę - z odsetkami wink
            • irmaaa Re: Rozdrapuję 15.11.13, 16:25
              Przecież napisałam, że wiem,ze to nie ma sensu.
              • echtom Re: Rozdrapuję 15.11.13, 20:24
                A ja się z Tobą zgodziłam.
    • yenna_m Re: Rozdrapujecie stare rany? 15.11.13, 13:24
      staram się nie
      nikomu nic dobrego z tego nie przyszło
      trzeba żyć teraźniejszością i przyszłością a nie siedzieć w przeszłości i rozdrapywać
    • messa-lina Re: Rozdrapujecie stare rany? 15.11.13, 21:01
      Nie wracam do tego, co było, idę przed siebie, a jeśli coś mi bardzo nie pasuje, to albo staram się zgłębić problem w trakcie jego trwania, albo palę mosty za sobą. Nie wracam do przeszłości i nie pamiętam jej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka