Dodaj do ulubionych

Nowy rodzaj biedy

26.11.13, 13:04
A propos wątku dziewczyny, która pisze, że przy dwojgu pracujących ludzi nie ma na święta - mało kto jej wierzy - a to nie jest wyjątkowe zjawisko.

W mojej dosyć bliskiej wżenionej rodzinie była sytuacja, kiedy ludzie wzięli kredyt na mieszkanie, pożyczkę na wykończenie go i raty tak ich zżerały, że z trudem starczało na jedzenie. Była też sytuacja, że kuzynka dzieliła się kanapkami w pracy z kolegą, mającym ładne mieszkanie, dobre ubrania, pracującą żonę, ale tak dociśniętym kredytami, że pod koniec miesiąca starczało na pieluchy i jedzenie dla dziecka, a oni z żoną autentycznie głodowali - chyba jeden posiłek dziennie.

Mam wrażenie, że powstaje nowy typ biedy - ludzie mający dobrą pracę, która wymusza pewien poziom życia (ubrania, mieszkanie, jeśli ma się utrzymać jakiekolwiek życie towarzyskie), ale nie zapewnia dość pieniędzy na podtrzymanie tego poziomu życia.

On nawet w sumie nie jest nowy, istniał w 19-tym wieku wśród zubożałej szlachty na siłę podtrzymującej pozory, ale teraz się znowu pojawił. Jak myślicie - nieuniknione problemy młodości (coś jak tzw. "Mandżuria", czyli chleb z dżemem na studiach) czy też nowy problem społeczny?
Obserwuj wątek
    • vilez Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:09
      Dobrze piszesz. neoliberalizm wmanewrował ludzi w takie życie, gdzie pracując nie starcza na podstawową obsługę życiową. Albo starcza na styk. To jest niewidowiskowa bieda, ale bieda. I beznadzieja.
      Mnie zastawiam, kiedy ludzi w końcu na tyle szlag trafi, że będzie rewolta.
      • asia_i_p Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:18
        Ci ludzie, jeśli są wmanewrowani, to na poziomie sposobu myślenia. Bo oni będąc w takiej sytuacji, nadspodziewaną kasę wydają na kurs paralotniarstwa, na przykład. Mieszkają na zamkniętych osiedlach - to nie były tanie mieszkania. Przy innym manewrowaniu środkami być może by nie musieli ograniczać podstawowych potrzeb.

        Tylko nie wiem, na ile naprawdę maja wybór. Oni czują, że nie mają - mają poczucie, że bez tego nie utrzymają się, inaczej nie potrafię tego nazwać, w swojej sferze. Tam nie będzie rewolty, bo tam się udaje, że nie ma problemu, bo problemy to ma patologia.

        W sumie to ci ludzie, którym ja współczuję, zarabiają więcej niż ja. Tylko że ja mam tanie mieszkanie z rynku wtórnego, a do pracy idę w spodniach z second-handu i to dla nikogo nie jest problem. W ich pracy podejrzewam, że garnitur z poliestru za 400 zł to już jest problem i należałoby się jednak szarpnąć na wełnę za 1000 zł.

        I powiedz jak to jest - ktoś ich robi w konia czy sami się robią, czy po prostu cierpią na początku kariery, a potem będzie jak w "Seksie w wielkim mieście?"
        • sumire Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:05
          przez ten kurs paralotniarstwa poczułam się wywołana do tablicy... wink
          zdaje mi się, że to dwie różne grupy. pierwsza, która wpieprzyła się w ciężkie kredyty na mieszkanie o zupełnie niepotrzebnym im metrażu i dwa samochody - bo 'trzeba się ustabilizować', bo 'wszyscy w pracy tak mają', bo 'po 30-tce to już trzeba mieć coś swojego'. mam znajomego, któremu z bardzo dobrej pensji po zapłaceniu wszystkich miesięcznych zobowiązań zostawały marne grosze. to są ludzie, którzy trochę/bardzo się przeliczyli, ale też faktycznie dali się wmanewrować wpływowi być może zamożniejszego otoczenia i poczuciu, że 'tak trzeba'.
          i druga grupa, czyli hedoniści wolący wydać kasę na kolejny wyjazd, na ajfon, na fajny płaszcz niż odłożyć albo zapłacić rachunki w terminie. i ja takich ludzi znam coraz więcej; mało tego, zdarza mi się, że i we mnie takie apetyty dochodzą do głosu. oni po prostu zachłystują się możliwościami dawanymi przez współczesny świat i nie bardzo potrafią wyhamować. pod koniec miesiąca też zaciskają pasa na własne życzenie, ale ze zgoła innych przyczyn niż ci pierwsi. oni mają wybór, tylko nie chcą z niego skorzystać.
      • dorotanna Re: Nowy rodzaj biedy 27.11.13, 11:35

        > Mnie zastawiam, kiedy ludzi w końcu na tyle szlag trafi, że będzie rewolta.

        Ci o których mowa raczej rewolty nie zrobią, za dużo mają do stracenia - praca, dzieci w żłobku/przedszkolu/podstawówce, własny imidż jakże dla nich cenny (rozumiany nie tylko jako to jak ich inni postrzegają ale też jako ich obraz we własnych oczach). Oni muszą trzymać fason mimo tej ukrytej biedy. Jak celnie napisała asia_i_p
        "Tam nie będzie rewolty, bo tam się udaje, że nie ma problemu, bo problemy to ma patologia".
        Rewoltą tych ludzi, jak już im sytuacja podejdzie do gardła będzie IMHO ... zagłosowanie na PiS.
        a wtedy zatęsknimy jeszcze na panem premierem wywalającym Muchę żeby zrobić miejsce dla partyjnego aparatyczka.
    • araceli Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:11
      Ależ to żadna nowość! Zjawisko working poor jest znane na całym świecie.

      Nie zgodzę się natomiast, że dotyczy to osób mających dobrą pracę i doprowadza ludzi do głodowania. To raczej zakredytowanie pod korek i życie ponad standard na który pozwalają dochody.
      • asia_i_p Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:22
        No ale w tym konkretnym przypadku jest facet pracujący w banku, żona w korporacji, owszem młodzi, więc na starcie - i to oni pod koniec miesiąca wybierają jedzenie dla dziecka, a sami jedzą raz dziennie. Bo przegięli z kredytami, ale w ich poczuciu nie mieli innego wyjścia.
        • araceli Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:26
          asia_i_p napisała:
          > Bo przegięli z kredytami, ale w ich poczuciu nie mieli innego wyjścia.

          To tkwi w głowie - konsumpcjonizm, życie ponad stan, trochę na pokaz. Przekonanie, że bez najnowszego smartfona jest się gorszym. Do tego nieumiejętność zarządzania finansami i mamy piękną katastrofę...
          • aneta-skarpeta Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:00
            to chyba polega na tym, że myslą że NIE DA się zyć bez smartfona

            a jak nie masz smartfona, ps4, w miarę swiezego auta to jestes ... nieudacznikiem

            poza tym, widuję w podanym wczensiej przeze mnie przykładzie taka zależność

            bieda w sumie - choc dziewczyna troi sie i dwoi aby jesc smacznie i dośc zdrowo- choc skromnie. natomiast tak jak mnie wali to, że syn np nosi stare trampki- bo on uwaza ze to cool

            to dla niej nie do pomyslenia- bo ktos pomysli, że ona oszczędza na dzieciach

            cały czas w tyle głowy ma ze jej dzieci powinny miec to czy tamto, bo inni mają i to ją zżera okrutnie

            tzn teraz- po 12 latach jest inna tendecja- nie można powiedziec w jej towarzystwie ( np na imprezie),że np poszlam i kupiłam niedrogo buty- tylko 150

            bo od razu słyszysz- niedrogo? niedrogo to 50

            itd itd
          • agaja5b Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 18:47
            araceli napisała:

            > asia_i_p napisała:
            > > Bo przegięli z kredytami, ale w ich poczuciu nie mieli innego wyjścia.
            >
            > To tkwi w głowie - konsumpcjonizm, życie ponad stan, trochę na pokaz. Przekonan
            > ie, że bez najnowszego smartfona jest się gorszym. Do tego nieumiejętność zarzą
            > dzania finansami i mamy piękną katastrofę...
            Bo od ponad dwudziestu lat zagapilismy się na Zachód i przejęlismy stamtąd wszystko jako lepsze, a z zapozyczeniami to jak mówił Kapuściński:
            "...rządzą 2 prawa: 1–łatwiej rozpowszechniają się zdobycze techniczne, niż kulturowe; 2–łatwiej rozpowszechniają się wzorce konsumpcji niż pracy."
            Taki zachodni styl zycia i bycia propagowało się i wciąż propaguje nachalnie i legalnie i w mediach i w pracy (korporacje), wszędzie i o każdej porze, to i ludzie uwierzyli, że od mitycznego zachodu nic ich nie dzieli tylko zapomnieli o czasie i paru innych okolicznościach.
        • iuscogens Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:30
          No ale na co te kredyty?? Na mieszkanie czy na nową plazmę?? Bo kredyty mogą być uzasadnione a mogą być objawem idiotyzmu ekonomicznego.
        • lacitadelle Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:35
          Słuchaj Asia,

          każdy ma swoje priorytety i każdego co innego uszczęśliwia. To może zabrzmieć jak ironia, ale może dla kogoś rzeczywiście nowe ubranie jest ważniejsze niż ciepły posiłek? Ich sprawa. Ja pochodzę z naprawdę biednej rodziny i jakoś nie potrafię wykrzesać z siebie współczucia i uważam, że sami za siebie odpowiadają.
          • a.nancy Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:45
            > każdy ma swoje priorytety i każdego co innego uszczęśliwia. To może zabrzmieć j
            > ak ironia, ale może dla kogoś rzeczywiście nowe ubranie jest ważniejsze niż cie
            > pły posiłek? Ich sprawa.

            ależ proszę bardzo, niech sobie w tych ciuchach umiera z głodu pod mostem.
            z jednym wyjątkiem: jeśli ma dzieci, to już nie tylko jego sprawa.
            • lacitadelle Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:49
              > ależ proszę bardzo, niech sobie w tych ciuchach umiera z głodu pod mostem.
              > z jednym wyjątkiem: jeśli ma dzieci, to już nie tylko jego sprawa.
              >

              To prawda, ale ponoć na jedzenie dla dziecka starcza, więc może tak do końca tym ludziom jeszcze nie odbiło.
              • iwles Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:23

                Dziecku do szczęścia potrzebni są także rodzice, nie samo jedzenie, więc i o siebie dorośli powinni dbać, dla dobra dziecka.
            • gazeta_mi_placi Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:24
              Gdybym nie miała na jedzenie to bym sprzedała owe dobre ciuchy.
              Wstyd by mi było obżerać koleżankę z kanapki bo muszę mieć koniecznie garsonkę za 1000 zł albo buty za 500 zł.
              Wolałabym sprzedać, choćby za pół ceny i mieć na jedzenie.
    • tumigutek5 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:12
      Wiesz fakt, ja jedna pracuje (mój mąż nie żyje - ale teoretycznie dzieci mają rentę) ale opłaty w tym kraju poprostu zżerają znaczną cześć pensji , a jak ktoś zarabia ok 2000 (co jest tak naprawdę średnia pensja w tym kraju) to faktycznie opłaty moga go wykończyć i nie starcza już na jedzenie . I mówię tutaj o zwykłych opłatach i kredycie na mieszkanie - najnormalniejsze mieszkanie w bloku, gdzieś wkońcu człowiek mieszkać musi .
      I tak wierzę tej dziewczynie że przy dwojgu pracujących ludzi może ja nie stać na wyprawienie skromnych świąt .
    • aneta-skarpeta Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:13
      mam takich znajomych- biedni bogaci

      nie podlegają żadnej pomocy, bo maja takie dochody, że wielu czapki spadają

      ale zachłysnęli sie kredytem na dom, potem dorbne kredyty i raty na ywkonczenie- robili w mysl zasady- jeden dom na całe zycie, wiec wypas

      kilka lat szło to jakoś, ale dzieci sa w szkole, wydatki duze, jakies problemy zdrowotne dzieci i jej ( duze koszty) zaczynają się jakies rzeczy psuć, trzeba cos naprawiać, a kasy nie ma

      wszystko naciągniete jak guma w majtkach i wpadli w spirale kredytową

      w zasadzie bez zastrzyku bezwrotnej pozyczki typu kilkanaście tysiecy nie mają w tej chwili szansy na poprawę losu

      a żadna z rodzin nie ma, aby im pomóc

      strasznie się wpierd.lili
      • dydaki Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:06
        a tak, moja znajoma -dobra praca za wysoka pensję, więc sobie pozwalała na wszystko.
        jest samotna i dla siebie jednej kupiła apartament 130m2 w drogiej dzielnicy. na kredyt.
        a niedługo potem zmiany właściciela w firmie i ją zwolnili. znalazła inna pracę ale wynagrodzenie z niej było niższe niż rata kredytu za mieszkanie. a przeciez ona przyzwyczajona do luksusu nie wyobraza sobie obniżac lotów.. więc depresja i ratujcie wszyscy wokoło, pomagajcie, żeby ona swoj luksus utrzymała...
      • premeda Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:16
        To ja tak zaczynam kredyt kredytem poganiać. Kredyt hipoteczny na budowę nie wystarczył, więc dołożyłam debet i gotówkowy. Jestem w trakcie złatwiania kredytu na nowy samochód. Ale u mnie ta bieda to najbliższe 2-3 miesiące góra. Musimy jak najszybciej uiciekać z wynajmowanego mieszkania, bo ogrzewanie nas zeżre. Samochód też jest potrzebny, najpierw włosy nam dęba stanęły bo 700zł rata, a po chwili przy codziennych dojazdach 30km w jedną stronę nasz stary żęch zeżre paliwa za 3 razy tyle. Trzeba też doliczyć naprawy, bo jest stary i się sypie. Więc po ogarnięciu się wyjdzie tyle co wynajem. No i ja moge jeszcze pójść do swojego doradcy i obniżyć debet z gotówkowym, bo były brane od ręki w moim banku, a więc dość drogo. Moim zdaniem jeśli ta bieda jest przejściowa to ok, jesli nie to ktoś się ładnie wkopał.
        PS. Moja mama kończąc dom nie miała już za bardzo kasy i po 3 latach sporo rzeczy sie sypie. Oszczędzanie na wykończeniu też nie jest dobrym pomysłem.
        • przeciwcialo Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 16:43
          Taniej wyszloby kupic mniejsze mieszkanie a potem mysleć o domu. zawsze jest do czego wrócic.
          • premeda Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 17:38
            Nie wyszłoby taniej, bo buduję się na wsi, a mieszkanie musiałabym kupić w mieście, gdzie doszedł by mi czynsz. Tutaj mam tylko podatek od nieruchomości. No i pisałam to tylko kwestia ogarnięcia, skończenia budowy, wymiany samochodu na ekonomiczniejszy. No i ja nie przymieram z głodem, najwyżej ze słodyczy zrezygnuję smile
            • solejrolia Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 22:05
              ale odeszły by ci koszty "niepoliczalne" związane z budową,
              oraz później dojazdy,
              poza tym dom na wsi, to również takie rzeczy jak podjazd czy ogród, o którym nikt nie myśli, i ludzie wprowadzają się na plac budowy: wszędzie glina, porozwalane palety i latające worki po cemencietongue_out
              widuję te obrazki co dzieńtongue_out
              • pierwsze-wolne Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 22:55
                "porozwalane palety i latające worki po cemencie
                widuję te obrazki co dzień"
                - ale to już kwestia niedbalstwa a nie biedy...
              • falka_85 Re: Nowy rodzaj biedy 27.11.13, 00:26
                A co w tym dziwnego, że "wprowadzają się na plac budowy"? Dla mnie to normalne.
                Przede wszystkim to trudno, żeby po wybudowaniu domu czy kupieniu mieszkania nie odczuć jakiegoś mniejszego czy większego dołka finansowego, w końcu wydało się właśnie kupę kasy smile (wszyscy znajomi tak mieli, często dołki były nawet dość głębokie, a póki co nikt nie zbankrutował). Także trudno tu i teraz wysupłać kilkadziesiąt tysi na podjazd, ogród itd. Właściwie to bardziej rozsądne jest poczekać rok czy dwa z tego typu pracami, aż odłoży się trochę gotówki, niż pakować w dodatkowe kredyty, bo przecież jak tu wprowadzić się do nowego domu jak ogród (no a w ogrodzie przecież nie krzak porzeczek i słonecznik, tylko najmodniejsze i najdroższe rośliny) niegotowy, no jak?
                Po drugie, podjazd i s-ka to nie jest kwestia dwóch dni i gotowe, podjazd, ogrodzenie i 10 metrowe drzewa w ogrodzie są. Każda z prac zajmie trochę czasu, nie zawsze fachowcy czy materiały są dostępne "od ręki", a to trzeba zaczekać z daną robotą ze względów technicznych, np. trudno zakładać trawnik jak w planach jest kopanie w przyszłym roku GWC. A głupotą byłoby, moim zdaniem, ciśnięcie się w wynajmowanej kawalerce bo wokół gotowego domu nie ma trawnika i rabatki.
                Po trzecie, jak jest się już na miejscu, mieszka w domu to wiele prac, czy to przy wykańczaniu i meblowaniu wnętrza czy organizowaniu otoczenia lepiej i sprawniej idzie, po prostu jest na to więcej czasu.
                Także droga koleżanko, która chwilowo musisz zacisnąć pasa po budowie. Dół z kasą teraz to normalka, byle bez nerwowych ruchów, a za parę miesięcy będzie już ok smile
              • premeda Re: Nowy rodzaj biedy 27.11.13, 08:20
                Dojazdy i tak będą, bo pracuje w innym mieście niż wynajmuję, ja tylko będę miała bliżej M. dalej. Za 150tys. żadnego fajnego mieszkania nie dałabym rady kupić, po za tym i tak trzeba je wyposażyć. Różnie bywa z sąsiadami, do tego jakiś garaż. Domek mam 2 razy większy. I przy wynajmie zawsze lepiej mieszkać na placu budowy i oszczędzać niemały czynsz. A porządek wokół to raczej kwestia lenistwa.
              • aniaurszula Re: Nowy rodzaj biedy 27.11.13, 08:39
                to w ciekawym miejscu mieszkasz jak masz w kolo taki balagan. u nas od jakis 2-3 lat staja nowe domy, lad i porzadek na budowach ale to juz kwestia osobowosci a nie pieniedzy i miejsca zamieszkania.
                • falka_85 Re: Nowy rodzaj biedy 27.11.13, 09:22
                  Nie sądzę, że solejrolia mieszka w jakimś szczególnym miejscu, jeżeli chodzi o nieporządek na budowie czy wokół właśnie wybudowanych domów. Po prostu ma dziewczyna tezę, to opis jest tak skonstruowany, żeby pod tą tezę pasował.
                  Mam właśnie odwrotne spostrzeżenia, pewnie, że zaraz po zakończeniu budowy wokół domu jest błoto (ale jak nie ma być błota ze świeżo skopanej ziemi?), w jednym kącie palety, w drugim kącie piach, w trzecim kącie deski, ale wokół tych domów stosunkowo szybko (2-3 lata) robi się bardzo ładnie i otoczenie jest zadbane. Najgorzej wyglądają domy w biedniejszych wsiach, w ich starych częściach, czy w biednych częściach miast. Jeśli chodzi o nowe budynki to cóż o gustach się nie dyskutuje, ale na tle ogółu to jeżeli chodzi o czystość i ogólne zadbanie, odznaczają się na plus.
                  • aniaurszula Re: Nowy rodzaj biedy 27.11.13, 11:26
                    zgadzam sie w jednym biedne wsie i czesci miasta. ja mieszkam w domu przedwojennym ktory od zawsze byl remontowany i tak jest w 90% naszej wsi moze to latego ze graniczy z miastem. wg mnie to od ludzi zalezy ja obejscie wyglada. znam przypadki ze nawet im sie lazienki nie chce zrobic, wola chodzic na podworko. po co okno pomalowac , czy wnetrze po co pograbic podworko i skosic trawe lepiej polezec i ponarzekac . len jest leniem nie zaleznie od zasobu portfela. boz znam osoby niezamozne ale domki, mieszkania zadbane, czysciutkie
    • kolteta Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:13
      Bo ktoś kiedyś wmówił młodym ludziom, że muszą mieć mieszkanie i to właśnie teraz, bo za chwilę będzie tylko drożej. I ludzie pobrali te kredyty, często we frankach i teraz klepią biedę. Ale we własnym apartamencie 45m2.
      • gretchen184 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:41
        kolteta napisała:

        > Bo ktoś kiedyś wmówił młodym ludziom, że muszą mieć mieszkanie i to właśnie ter
        > az, bo za chwilę będzie tylko drożej. I ludzie pobrali te kredyty, często we fr
        > ankach i teraz klepią biedę. Ale we własnym apartamencie 45m2.

        a gdzie wg ciebie mają mieszkać? na wynajmie?
        • szafa.gdanska Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:42
          Ano, mnie kredyt+ czynsz wychodzi taniej niż wynajem.
          • aneta-skarpeta Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:54
            przeciez wielu ludzi daje sobie rade z kredytem na mieszkanie

            ale jest mnostwo ludzi, którzy przeszacowali i kupili dom pod miastem za cięzkie pieniadze w wysokim standarcie, czy duze mieszkanie i ratę mają nie 800 czy 1500- ale np 3000 czy wiecej- na 30 lat
            • gretchen184 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:58
              aneta-skarpeta napisała:

              >
              > ale jest mnostwo ludzi, którzy przeszacowali i kupili dom pod miastem za cięzki
              > e pieniadze w wysokim standarcie, czy duze mieszkanie i ratę mają nie 800 czy 1
              > 500- ale np 3000 czy wiecej- na 30 lat

              kurcze- bo jak się koniecznie musi mieć własną chałupę to się właśnie bierze takie 400-500 tys. kredytu,którego potem nie ma kto spłacać.
              wiesz ile zapłaciłam za swoje mieszkanie? 70 tys. na takie właśnie było mnie stać choć pokusy były ale zwyciężył rozsądek.
              • kolteta Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:22
                Gdzie kupiłaś mieszkanie za 70 tysięcy? Wzięłabym z miejsca. Serio.
                • gretchen184 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:25
                  kolteta napisała:

                  > Gdzie kupiłaś mieszkanie za 70 tysięcy? Wzięłabym z miejsca. Serio.

                  8 lat temu- naprawdę przeoczyłaś jak zdrożały mieszkania przez ten czas?
                  dziś moje mieszkanie na rynku kosztowałoby ze 130 tys.
                  • kolteta Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:29
                    Tego nie przeoczyłam. 8 lat temu byłam studentką. To raz a dwa, że w mieście, w którym mieszkam za 130 tysięcy teraz to nawet kawalerki nie kupię.
                    • gretchen184 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:32
                      kolteta napisała:
                      To raz a dwa, że w mieście, w
                      > którym mieszkam za 130 tysięcy teraz to nawet kawalerki nie kupię.

                      no to masz pecha najwyraźniej tongue_out
                      • kolteta Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:35
                        Nie czuję się pechowa. Mówienie, że kupiłam to, na co mnie było stać jest dokładnie tym, co napisałam w swoim pierwszym poście. To nic, że mam już jedno dziecko i planuję kolejne, ale jak nie zamieszkam w swoim apartamencie 40-metrowym, to będę musiała wynająć/mieszkać z rodzicami/teściami. I biorę kredyt na 40m2 we frankach, potem idę na L4 na drugą ciążę a później płaczę, że ciężko, że z pracy wywalili, że ciasno, że nikt teraz za tyle mieszkania nie kupi, etc. A kredyt spłacać trzeba.
                        • gretchen184 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:37
                          kolteta napisała:
                          To nic, że mam już jedno dziec
                          > ko i planuję kolejne, ale jak nie zamieszkam w swoim apartamencie 40-metrowym,
                          > to będę musiała wynająć/mieszkać z rodzicami/teściami. I biorę kredyt na 40m2 w
                          > e frankach, potem idę na L4 na drugą ciążę a później płaczę, że ciężko, że z pr
                          > acy wywalili, że ciasno, że nikt teraz za tyle mieszkania nie kupi, etc. A kred
                          > yt spłacać trzeba.

                          a czy tak ciężko zrozumieć,że nie zawsze da się mieszkać z rodzicami a koszty wynajmu przewyższają wysokość raty kredytu?
                          kurcze no-są gdzieś granice absurdu tongue_out
                          przecież gdzieś trzeba mieszkać..
                          • kolteta Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:42
                            Owszem, trzeba. Sama nie mam możliwości mieszkać z rodzicami, bo mieszkam na drugim końcu Polski. Jak nierozsądnym trzeba być, żeby brać kredyt na 30 lat, z ratą wyższą niż połowa miesięcznych zarobków? Tego nie jestem w stanie zrozumieć. A wynająć można dalej od centrum miasta i taniej, mniejsze mieszkanie - też taniej. I z wynajmu możesz się wymiksować w 5 minut a kredyty na 30 lat spłacać będą pewnie w niejednym przypadku jeszcze dzieci kredytobiorców.
                            • falka_85 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:54
                              > I z wynajmu możesz się wymiksować w 5 minut
                              Pytanie tylko wtedy, gdzie dalej mieszkać? Gdy na studiach byłam wolna jak taczanka na stepie to też wszystko było takie proste, lapek w rękę, plecak z całym dobytkiem na plecy, a przecież zawsze jakiś kumpel przenocuje.
                              • kolteta Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:00
                                Odwrócę pytanie: co jak tracisz pracę i nie możesz spłacać kredytu? Tak, wiem - negocjujesz z bankiem. I na ile go przedłużasz? Na 40, 50 lat? I żyjesz spokojnie, z myślą, że Twój kredyt spłacą za Ciebie dzieci. Albo co w sytuacji, kiedy jedno z zarabiających traci trwale zdolność do pracy, albo ginie w wypadku? Co robisz? Też gdzieś mieszkać musisz i kredyt na głowie. Nie sądzę, że jest ubezpieczenie, które pozwala na bardzo długi okres niespłacania rat.
                                • guderianka Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:05
                                  Ubezpieczenia do kredytu sa tak skonstruowane, że następuje spłacenie kredytu jeżeli dojdzie do śmierci kredytobiorcy (mowa o kredytach mieszkaniowych). Również ubezpieczenie na wypadek śmierci lub trwałego kalectwa zapewnia zastrzyk gotówki
                                  • kolteta Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:16
                                    Jak umrze jeden kredytobiorca, to anulują kredyt? A jak umrą też? Serio bank daruje wtedy i nie trzeba spłacać kredytu do końca? Pytam serio, bo nie mam kredytu mieszkaniowego, ale mocno powątpiewam w taką hojność banków....
                                    • guderianka Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:24
                                      każdy kredyt jest ubezpieczony właśnie na takie wypadki- żaden bank nie jest na tyle głupi by dawac kredyt nie mając zabezpieczenia.Bank nie daruje- kredyt zostaje spłacony z ubezpieczenia
                                      • irima2 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:35
                                        Mam kredyt w bzwbk i zabezpieczeniem jest tylko hipoteka i cesja z polisy ubezpieczeniowej domu, nie mamy cesji z polis ubezpieczeniowych na życie, nie ma też wymogu żebyśmy takie posiadali.
                                        • guderianka Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:36
                                          Bo bank zabezpieczony jest poprzez hipotekę i cesję
                                          • kolteta Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:37
                                            Ale jak umrą nikt im kredytu nie umorzy. Wejdzie w masę spadkową.
                                            • madam.bobery Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:49
                                              wlasnie ze umorzy, za to place ciezka kase na ubezpieczenie..
                                              • madzioreck Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 16:58
                                                To nie jest żadne "umorzenie", bank nie odpuszcza swojej kasy. Dostaje ją z Twojej polisy ubezpieczeniowej. O ile dobrze przeczytałaś OWU, i o ile w razie W nie okaże się, ze jest to akurat ta jedna z pierdyliarda sytuacji, w których ubezpieczenie nie działa.
                                                • guderianka Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 17:49
                                                  Bez przesady, tych sytuacji nie jest pierdylion
                                                  U nas-w naszej kulturze, społeczności najbardziej prawodpodobne jest samobójstwo
                                                  • joa66 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 18:52
                                                    Albo jazda samochodem po jednej lampce wina.
                                      • lola211 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 22:25
                                        Wiekszosc bankow nie wymaga takiego ubezpieczenia,wiec ludzie sie na takie zabezpieczenie nie decyduja.A jak doradca podsuwa taki pomysl to jest oskarzany o chciwosc,bo niby chce wcisnąc produkt.
                                        • guderianka Re: Nowy rodzaj biedy 27.11.13, 11:22
                                          Jestes lola pewna z tym 'większość banków " ?
                                          Poza tym-ubezpieczenie to chyba standard każdego myślącego człowieka ?
                                    • czerwony_nos_rudolfa_2013 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:42
                                      kolteta napisała:

                                      > Jak umrze jeden kredytobiorca, to anulują kredyt? A jak umrą też?
                                      Nie wiem jak w tych obligatoryjnych, ale w dobrowolnych dodatkowych ubezpieczeniach to norma. Chyba każda firma ubezpieczeniowa ma taką ofertę. Nie tyle "anulują", co ubezpieczasz się (lub mąż, lub każde z was) na kwotę wyższą niż kredyt. Żadna filozofia.
                                    • lola211 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 22:25
                                      Jesli jest ubezpieczenie, to kredyt splaci ubezpieczyciel.
                                • falka_85 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:26
                                  A powiedz najpierw co robisz w analogicznej sytuacji gdy wynajmujesz mieszkanie? Przenosisz się do mniejszego mieszkania, albo do rodziny prawda? Otóż widzisz, jak masz mieszkanie na kredyt też to możesz zrobić, uprzednio wynajmując swoje.
                                  • kolteta Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:36
                                    Ale zobowiązanie miesięczne zostaje, tak? A jak mnie nie stać na wynajem i idę mieszkać do rodziców, to moje zobowiązanie miesięczne wynosi ile? Tak, dokładnie 0 złotych.
                                    • falka_85 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:43
                                      O rany, ale to zobowiązanie miesięczne jesteś w stanie spłacić z odstępnego, jeśli nie całość to przynajmniej lwią część. Jeśli tak miałoby to wyglądać nawet do końca spłaty kredytu, to na sam koniec w jednym przypadku masz mieszkanie, w drugim dalej nie masz nic i jesteś w tym samym punkcie co te kilkanaście lat wcześniej.
                                      • kolteta Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:46
                                        A znasz kogoś kto już ma mieszkanie kredytowane na 30 lat? Bo ja nie. Nikt jeszcze w Polsce nie spłacił takiego kredytu.
                                        • falka_85 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:51
                                          No ale co to w ogóle ma do rzeczy?
                                          Na trzydzieści nie znam, ale kolega z pracy po ośmiu latach spłacił kredyt mieszkaniowy, który z założenia miał być bodajże 20-letni.
                                    • czerwony_nos_rudolfa_2013 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:43
                                      kolteta napisała:

                                      > A jak mnie nie stać na wynajem i idę
                                      > mieszkać do rodziców,
                                      Jeśli żyją i mają jak cię przenocować...
                            • gretchen184 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:06
                              kolteta napisała:

                              > . A wynająć można dalej od centrum miasta i taniej, mniejsze mieszkanie - też t
                              > aniej.

                              to tylko pozornie taniej bo na dojazdy do pracy i rozwożenie dzeciaków tracisz i czas, i kasę.
                              • kolteta Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:11
                                To masz pecha wink
                                • gretchen184 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:14
                                  kolteta napisała:

                                  > To masz pecha wink

                                  ja nie mam pecha bo do pracy idę pieszo 20 minut,mąż jeździ za darmo autobusem albo rowerem a szkoły dzieciaków w zasięgu 10 minut big_grin
                                  • kolteta Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:20
                                    Zupełnie tak jak ja. I wynajmuję mieszkanie, dalej od centrum i w mało prestiżowej dzielnicy. I za wynajem wychodzi mi mniej niż jakbym miała kupić. prosty rachunek - rata kredytu byłaby teraz taka jak cena za wynajem, dokładnie tyle samo, wielu powiedziałoby w takiej sytuacji, żem głupia bo powinnam kupić. Może, ale jednego nie biorą pod uwagę. ja teraz płacę kwotę X, na którą składa się wynajem (czynsz dla właściciela) + rachunki (gaz, prąd, woda), przy zakupie moje koszty to byłoby - X (rata) + czynsz za mieszkanie 300 - 500 PLN (zależy gdzie) + rachunki. Na tą chwilę rozsądniejszy jest dla nas wynajem i odkładanie sporej kwoty, żeby za rok kupić mieszkanie z kredytem na 10 lat, nie na 30.
        • aneta-skarpeta Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:53
          a gdzie mieszkali np 30 lat temu

          kiedys bardzo często mieszkało się z rodzicami- zresztą co robia Ci co nie moga dostac kredytu?

          mieszkają u rodziców, dobudowują piętro u rodziców, wynajmują latami pokój etc
          • gretchen184 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:56
            aneta-skarpeta napisała:

            > a gdzie mieszkali np 30 lat temu
            >
            > kiedys bardzo często mieszkało się z rodzicami- zresztą co robia Ci co nie moga
            > dostac kredytu?
            >
            > mieszkają u rodziców, dobudowują piętro u rodziców, wynajmują latami pokój etc

            u rodziców nie dało się mieszkać, u teściów też nie, za wynajem płaciłam więcej niż teraz ratę kredytu- takich ludzi jest mnóstwo.
            kredyt na własne 40 m szczęścia to jedyne wyjście.
            • przeciwcialo Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 17:16
              łatwiej splacic kredyt na 40 metrów niż na 120.
              • gretchen184 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 17:34
                przeciwcialo napisała:

                > łatwiej splacic kredyt na 40 metrów niż na 120.

                dlatego kupiłam mieszkanie 44m a nie 80
          • mia_siochi Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:12
            U mnie był albo kredyt, albo:
            -mieszkanie np z pseudoteściami na ich 43 m2
            -wynajmowanie, co wychodzi drożej lub tyle samo co kredyt

            Co byś mi zaproponowała zamiast kredytu?
    • iuscogens Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:15
      Niekoniecznie chodzi o ładne mieszkanie i dobre ubrania. Ja znam przypadki, gdzie dwie osoby pracują ale autentycznie mają problem z utrzymaniem się. Wystarczy choroba, leczenie zębów czy zepsuta pralka i jest prawdziwy problem.
      • asia_i_p Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:20
        To ja też znam i jest smutne, ale nie zaskakujące. Natomiast zdumiewa mnie sytuacja, gdzie ludzie zarabiają nieźle, ale środowisko, w jakim się obracają i częściowo praca przez dress code, praktycznie wymusza na nich wydatki ponad stan.
        • szafa.gdanska Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:39
          asia, byłam urzędnikiem. Obowiązywał nas ścisły dress code, garnitury czy garsonki, buty na lato wybierałam jesienią, te zimowe latem. Po pracy zaraz chowałam do szafy, żeby służyły jak najdłużej. Gdybym chciała kupować wszystko nowe czy markowe, wypłaty by mi nie starczyło.
        • gazeta_mi_placi Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:29
          Znaczy jak przyjdziesz do pracy w popielatym żakiecie za 50 zł z Tandety (lub podobnego miejsca), a nie w takim za 500 zł to Cię wyrzucą?
          • minor.revisions Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:22
            gazeta_mi_placi napisała:

            > Znaczy jak przyjdziesz do pracy w popielatym żakiecie za 50 zł z Tandety (lub p
            > odobnego miejsca), a nie w takim za 500 zł to Cię wyrzucą?

            wyrzucić nie wyrzucą, ale powiedzą, że jesteś nieodpowiednio ubrana. I możesz odczuć przy awansie, a już na pewno przy spotkaniach z klientami - sama widziałam akcje typu dziwczyna w swetrze odwala kawał roboty, a kiedy przychodzi strategiczny inwestor tę robotę obejrzeć, to ją się wygania do kanciapy, a podstawia chłopaczka w garniaku spod igły. Przecież to się potem odbija na tym, kto dostaje podwyżki i awanse (ten, ktorego góra widzi i zapamiętuje, góra nie musi się znać na sprawach technicznych, więc nie jest w stanie zweryfikować, kto jest lepszy).
            Już nie mówiąc o tym, że ubrania typu pracowy dress code są droższe - no tak po prostu, dla samego faktu, że są do pracy (czyli ludzie je muszą kupić, ale niby se mogą wpisać czasem w koszty).
            • gazeta_mi_placi Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:28
              Nie mówię o swetrach, załóżmy że obowiązuje ubiór w stylu stonowana spódnica i żakiet.
              Jak ktoś ubierze żakiet za 50 zł, ale spełniający dresscode (czyli w stonowanym kolorze, klasyczny krój itp.) to co się stanie?
              • kolteta Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:38
                Będą palcami wytykać, gadać za plecami i niej boże, na piwo po pracy nie zaproszą, bo powiedzą, żeś wieśniak. Ot co!
                • bri Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:53
                  Ciuchy to jest absurdalny przykład, bo jeśli komuś się przez dłuższy czas lepiej powodziło to zwykle przez pewien okres nie musi w ogóle kupować żadnych nowych ubrań.

                  Ale już np. brak pieniędzy na regularne wizyty u fryzjera może stanowić problem, zanim się człowiek nie dorobi dłuższych włosów, które można związać gumką, albo ma wyjątkowo ciężką do pokrycia siwiznę.

                  Natomiast część znajomych z czasów prosperity osobistej stracić jest bardzo łatwo, i nie chodzi o ciuchy i plazmę, a o brak pieniędzy na jadanie na mieście, kawiarnie, drinki, wyjazdy, koncerty, sport, częstowanie dobrym alkoholem itp. To są duże i stałe wydatki, a zauważyłam, że niektórzy ludzie po prostu spotkanie się z innymi uważają za stratę czasu i zawsze chcą sobie coś przy okazji załatwić: np. jakąś dawkę ruchu, zjeść posiłek, ubogacić się kulturalnie. Bez konkretnej agendy w ogóle się z innymi nie umawiają.

                  >>>na piwo po pracy nie zaproszą

                  Raz może i zaproszą, ale następnym razem Ty musisz zaprosić (czytaj: zapłacić).
              • minor.revisions Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:46
                gazeta_mi_placi napisała:

                > Nie mówię o swetrach, załóżmy że obowiązuje ubiór w stylu stonowana spódnica i
                > żakiet.
                > Jak ktoś ubierze żakiet za 50 zł, ale spełniający dresscode (czyli w stonowanym
                > kolorze, klasyczny krój itp.) to co się stanie?

                przede wszystkim nie ma bola, żeby zrobić coś w klasycznym kroju (co wcale nie jest proste) za 50 złotych. CHyba, że mowa o ubraniu, które jako tako wygląda tylko przy określonej figurze (typu bez cycków i tyłka), w określonej pozycji i do pierwszego prania.
                ale sprobuj isc na interwju do korpo w szacie za 5 dych i zobaczymy, jak ci pojdzie i ile ci zaproponują kasy.
                A potem podziel się wrażeniami.
                • ada1214 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:56
                  przede wszystkim nie ma bola, żeby zrobić coś w klasycznym kroju (co wcale nie
                  > jest proste) za 50 złotych. CHyba, że mowa o ubraniu, które jako tako wygląda t
                  > ylko przy określonej figurze (typu bez cycków i tyłka), w określonej pozycji i
                  > do pierwszego prania.
                  > ale sprobuj isc na interwju do korpo w szacie za 5 dych i zobaczymy, jak ci poj
                  > dzie i ile ci zaproponują kasy.

                  kolejny kosmos.
                  startowanie o prace, co do ktorej wiadomo, ze nie stac mnie na ciuchy do tejze.
                  Ciezko niektorym zrozumiec ze niektore progi sa za wysokie?
                  Sprzataczka nie potzrebuje dresscodow. Jak i wiele innych zawodow.
                  • minor.revisions Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 20:26
                    ada1214 napisał(a):

                    > kolejny kosmos.
                    > startowanie o prace, co do ktorej wiadomo, ze nie stac mnie na ciuchy do tejze.
                    > Ciezko niektorym zrozumiec ze niektore progi sa za wysokie?
                    > Sprzataczka nie potzrebuje dresscodow. Jak i wiele innych zawodow.

                    bredzisz jak potłuczona, poza tym pytanie nie było o to, na jakie ubranei kogo stać, tylko o to, cosię stanei, jak się do firmy z określonym dress codem pójdzie ubranym w ciuchy z bazaru.

                    • ada1214 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 20:53
                      > bredzisz jak potłuczona, poza tym pytanie nie było o to, na jakie ubranei kogo
                      > stać, tylko o to, cosię stanei, jak się do firmy z określonym dress codem pójdz
                      > ie ubranym w ciuchy z bazaru.

                      To ostatnie to bylo wtorne. Najpierw chodzilo, o to, ze ktos sobie od ust musi odejmowac, zeby na markowe ciuchy do pracy starczylo. Wiec nie wiem kto jest bardziej potluczony, ja przynajmniej nie musze wcinac makaronu z keczupem 7 dni w tygodniu zeby sie bylo a co odstawic do pracy.
                      • minor.revisions Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 21:11
                        ależ nie musisz, możesz mieć po prostu taki priorytet, że na ciuchy nie wydajesz więcej niż 50 zl, niezależnie od zarobków. Z obserwacji mi wynika, że to się odbije na pozycji i zarobkach w korpo, chociaż nie będzie to widoczne wprost, chyba, że jesteś tego korpo założycielem i prezesem i każdy ci może nagwizdać.
                        • ada1214 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 21:30
                          minor.revisions napisała:

                          > ależ nie musisz, możesz mieć po prostu taki priorytet, że na ciuchy nie wydajes
                          > z więcej niż 50 zl, niezależnie od zarobków. Z obserwacji mi wynika, że to się
                          > odbije na pozycji i zarobkach w korpo, chociaż nie będzie to widoczne wprost, c
                          > hyba, że jesteś tego korpo założycielem i prezesem i każdy ci może nagwizdać.

                          Zupelnie blednie zakladasz, ze praca w korpo to dla kazdego szczyt marzen, jak widze.
                          Dla mnie korpoideologia, korpotowarzystwo, korpocele, korpometody jest nie do przyjecia. Wolalabym pracowac w warzywniaku, slowo daje. Fizycznie brudniej, ale moralnie czysciej.
                          • minor.revisions Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 21:54
                            ada1214 napisał(a):

                            > Zupelnie blednie zakladasz, ze praca w korpo to dla kazdego szczyt marzen, jak
                            > widze.

                            zupełnie błędnie zakladasz, że ja w ogóle coś takiego zakładam. ja po prostu odpowiedziałam na postawione pytanie. Które nie dotyczyło szczytu marzeń ani warzywniaka, tylko miejsca pracy, w którym obowiązuje dress code.
                        • kkokos Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 23:08
                          Z obserwacji mi wynika, że to się
                          > odbije na pozycji i zarobkach w korpo, chociaż nie będzie to widoczne wprost, c
                          > hyba, że jesteś tego korpo założycielem i prezesem i każdy ci może nagwizdać.

                          ale po co ci ta praca w korpo? jeśli twoja pensja wystarcza tylko na ciuchy wymagane do pracy w korpo i nic innego??
                          dla mnie trochę chore, ale to prawda, można mieć i takie priorytety. powodzenia.
                • gazeta_mi_placi Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:58
                  Znaczy jak będę po zawodówce i bez znajomości języka, za to wypożyczę od bogatej kumpeli żakiet Dolce Gabana i stosownej marki spódniczkę i buty to wybiorą mnie przed kimś lepiej wykształconym, ale w skromniejszym ubiorze?
                  • gazeta_mi_placi Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 16:03
                    I naprawdę w pracy w korporacji taki żakiet nie obleci?

                    allegro.pl/aschley-brooke-szary-klasyczny-zakiet-roz-36-i3718763719.html
                    Albo taki:

                    allegro.pl/sliczny-taliowany-zakiet-toupe-40-42-l-xl-i3718877122.html
                    Musi być koniecznie taki aby zechciano ze mną rozmawiać?

                    allegro.pl/guess-by-marciano-marynarka-zakiet-kurtka-r-m-i3667541600.html
                    • przystanek_tramwajowy Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 16:06
                      To ty nie wiesz gazeta, że oni w tym korpo chodzą z metkami na wierzchu? big_grin

                      ---
                      Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
                    • minor.revisions Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 20:31
                      gazeta_mi_placi napisała:

                      > I naprawdę w pracy w korporacji taki żakiet nie obleci?

                      zależy od korporacji i zależy od tej osoby, od krórej to zależī, to chyba oczywiste, więc możesz mnei przestać wkreęcać. Oblecieć wszystko obleci, rzecz w tym, że zazwyczaj niestety kompetencje są w jakiś sposób oceniane przez pryzmat wyglądu, czy co się to podoba czy nie (nie bez przyczyny w cywilizowanych krajach się NIE ZAŁĄCZA zdjęc do cv).
                      • gazeta_mi_placi Re: Nowy rodzaj biedy 27.11.13, 10:30
                        Ja rozumiem, że można mieć wątpliwości co do osoby, która przychodzi na rozmowę w szortach dżinsowych i topie w cyrkonie, ale jeżeli ktoś ubierze klasyczny szary żakiet, taki jak z pierwszego linku z Allegro to naprawdę nie wiem co będzie źle?
                    • lola211 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 22:43
                      Zakiet za 50 zl to musi byc niestety badziewie.

                      Osobiscie w pracy w ramach dress codu chadzam w spodnicach, zakietach, sukienkach ,koszulach i spodniach w kant.
                      Taniosc widac od razu.Ciuch zle sie uklada, material jest beznadziejny,po 1 dniu przepocone i smierdzi.
                      Jakosc kosztuje.Ale pocieszajace jest to,ze wystarczy kilka sztuk odziezy i na te 5 dni w tygodniu wystarczy,Zainwestowalam w klasyczne 2 sukienki, 3 spodnice, 4 koszule, 4 bluzki z krótkim rekawem,2 pary spodni i 3 zakiety.Drozsze, porzadne.Plus buty 3 pary.Dochodza koszty zakupu ponczoch/rajstop.Kosmetykow, bo nienaganny makijaz jest wskazany.Raz w miesiacu manikiurzystka, zeby dlonie były zadbane.Nie sa to ogromne koszty,ale sa.A, oprawki okularów razy dwa.
                      • gazeta_mi_placi Re: Nowy rodzaj biedy 27.11.13, 10:27
                        Jak używasz dobrego antyperspirantu to nie przepocisz bo jak?
                        A jak przebywasz w otoczeniu palaczy to taki drogi żakiet np. za 500 zł nie będzie śmierdział?
    • lily-evans01 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:20
      Myślę, że nowe.
      Bo i ile student, zajadający chleb z dźemem i pasztetet oraz kopytka z keczupem miał w kilkuletniej perspektywie stałą pracę i źródło utrzymania, o tyle ludzie, o których piszesz, dociśnięci kredytami są wdup.czeni na najbliższe 20-30 lat, nierzadko do emerytury.
      I nie zawsze jest to potrzeba wywindowania poziomu życia, bo zaraz ktoś tu się oburzy, że nie trzeba było brać tylu kredytów. Często ludzie biorą te kredyty, żeby się usamodzielnić i nie mieszkać z teściami, a innej perspektywy własnego mieszkania nie mają w ciągu np. najbliższych 10 lat. Nawet niespecjalnie atrakcyjne lokum kosztuje spore pieniądze, a do spłaty tego kapitału dochodzą przecież koszty kredytu.
      Z kolei wynajem samodzielnego mieszkania, ze względu na ceny, też często nie jest opcją - bo kwota raty jest podobna, a przynajmniej masz nadzieję, że kiedyś to stanie się Twoje.
      • lily-evans01 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:25
        Jak widzę powyżej, już padają głosy, że to wywindowanie poziomu życia. A figę.
        Mam mieszkanie w kredycie, o średnim standardzie, w średnio sympatycznej okolicy, żadne osiedle strzeżone - od nikogo nic nie dostałam w życiu na start, przepraszam, parę złotych od matki na podstawowe sprawy remontowe. Do wyboru miałam życie na 42 m z dwiema osobami jeszcze, czyli z matką i coraz większym dzieckiem. Też czuję się przyciśnięta, choć nie żyję jak jaśnie pani i nie zapisuję się na kurs paralotniarstwa wink.
    • redheadfreaq Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:21
      Znam z autopsji.

      Niby zarabiam nie najgorzej, ale wynajmuję mikro-kawalerkę, mam dwa koty (jeden sprzed "rozwodu"), płacę za swoją psychoterapię oraz opiekę zdrowotną (mam umowę o dzieło, więc muszę to robić sama) i efekt jest taki, że na koniec miesiąca cieniutko przędę.

      Owszem, mogłabym wynająć pokój z kimś, ale nie bardzo mam z kim, poza tym jednak komfort życia w pojedynkę jest nieprzecenialny, a ceny pokojów wcale nie są tak wiele niższe, niż ta moja nora. I tak sobie wegetuję...
    • pruszynkaaa Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:23
      "zastaw się a postaw się" zawsze będzie aktualny, bez względu na wiek.
      W mojej rodzinie też są takie przypadki - choćby wujaszek, który wyprawił wesele córkom na łączną liczbe gości ponad 200, w zasadzie gdy był juz bankrutem - do dziś nawet żona nie wie, gdzie się zapożyczył na te wesela. Ale impreza musiała być! Tak żeby wszyscy sąsiedzi i cała rodzina wiedziała co to za pan! Taki typ człowieka...
      • kropkacom Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:59
        Tu mam jedna uwagę, chociaż ogólnie się zgadzam, jakby wujek nie wyprawiał córce wesela to rodzina też wiedziałaby swoje. No taka prawda...
        • pruszynkaaa Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:15
          Wiesz, tu mnie najbardziej boli fakt, że mój ojciec który nie mieszka w Pl i ma słaby kontakt z rodizną dał się namówić na pożyczkę... 30 tys zł... niby na nowy biznes i zwrot miał byc z odsetkami za 3 max 4 miesiące. Oczywiście kasy ani widu ani słychu tylko nowe obietnice, że już już, za momencik... a to już ze 4 lata uncertain
    • amy.28 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:28
      Bo temu rodzajowi biedy zapobiega jeden program: exel

      dokładna kalkulacja prowadzona MINIMUM pół roku - żeby realnie wiedzieć ile się wydaje na życie, mieszkanie, dzieci, zakupy. Bilans wydatków i zysków.
      Ja prowadzę taki z mężem od 5 lat.

      W bilansie mamy przychód - i wydatki - z uwględnieniem rocznego przeglądu auta, dentysty, lekarza dzieci, ewentualnego kosztu 3 dziecka będącego w dalekich planach i nawet prezentów na urodziny znajomych, ich dzieci, świątecznych - bo to też średnio wychodzi 150 zł miesięcznie bo jak nie ciotka, to chrześniak a jak nie to dzień matki, barbórka i milion innych że kasę trzeba wydać. Nawet kurna uwzględniłam jedzenie na stacjach jak nie ma czasu na śniadanie (bagatela 30 zł miesięcznie), leki które kupuje sporadycznie (średnio 35 zł miesięcznie się okazało idzie na leki - bo katar, bo kaszel ) etc.

      Uwględniłam wesela, śluby, prezenty na narodziny dzieci znajomych. Myśleliśmy długo i co się okazało? że jakbyśmy wzięli kredyt kilka lat temu to by nas te pierdoły właśnie wykończyły. Dentysta, urodziny dziecka, kasa na chrzest i oc w aucie i leżymy, nie ma na jedzenie.

      Jak sie to wszystko zsumuje to da się znaleźć uciekające 500-800 zł na takie rzeczy - jak ktoś tego nie przemyśli biorąc kredyt - to się wkopie po uszy.
      • kanga_roo Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:51
        a uwzględniłaś w swoim grafiku ewentualną utratę pracy Twoją lub męża? nie? to do bani taki grafik. naprawdę, w ciągu ostatnich pięciu lat u nas na przykład sporo się zmieniło, a nie sądzę, byśmy byli odosobnieni.
        • guderianka Re: amy, kanga 26.11.13, 14:28
          My mamy takiego exela od 2004 roku
          Kanga-tak, mamy przewidziane takie sytuacje
          Najpierw tabelka była pomocna w oszczędzaniu (bieda), od lat jest pomocna przy gospodarowaniu-czarno na białym widać ile kasy było, jest , będzie. Wiadomo, życie pisze rożne scenariusze ale dobrze być na nie choć trochę przygotowanym
          • kanga_roo Re: amy, kanga 26.11.13, 14:53
            guderianka - no to gratuluję, że jesteście tak dobrze sytuowani, albo macie tyle szczęścia w życiu. znam kilka osób, którym się tabelki dość mocno posypały. nie przewidzisz wszystkiego.
            • guderianka Re: amy, kanga 26.11.13, 14:59
              Nie jesteśmy dobrze sytuowani- chociaż sytuację finansową mamy stabilną (ale np. nie na tyle by pozwolić sobie na kolejne dziecko), szczęście w życiu-zapewne ale nie przejawia się to w decyzjach życiowych, które podejmowane sa zdrowo rozsądkowo, poprzez przewidywanie przyszłości, konsekwencji decyzji.
              Ale przyznam, ze dziwię się, ze znasz tyle osób, którym tabelki się posypały. Bo ja poza forum nie znam ani jednej, która tabelki prowadzi wink Ludzie lubia zyć z dnia na dzień, nie myśląc za wiele-daje to luz i szczęście ale może też przynieść negatywne konsekwencje
      • darby.shaw Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:42
        amy.28 napisała:

        > Bo temu rodzajowi biedy zapobiega jeden program: exel
        >
        o, nie znam. To chyba jakiś nowy...? Napisz coś wiecej tongue_out
    • d.o.s.i.a Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:32
      Biedy??! Jaja sobie robisz. To nie bieda, a glupota. Nazywanie tego bieda to bluznierstwo.
      Nikt nikomu nie kaze budowac domu, ani kupowac i remontowac mieszkania na zajebisty kredyt. Nie ma takiego przymusu.
      Jak sie nie ma za co splacac domu to sie go sprzedaje i przeprowadza sie do mniejszego.
      • ada1214 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:51
        Zgadzam sie z Dosia.
        Rozbuchane ego, aktywa niewspolmierne.
        Do watku o niemoznosci wyprawienia swiat zajrzalam.
        Podejrzewam ze autorka zapozyczy sie, ale swieta wyprawi. Czyli zastaw sie a postaw sie, jak zwykle.
        Zas najprostsze i najtansze rozwiazanie w tym wypadku byloby: nie wyprawiac swiat. Wyprawianie swiat to nie jest potzreba fizjologiczna, ktora, gdy niezaspokojona, prowadzi d choroby.
      • kanga_roo Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:01
        tjaaa, sprzedaje się dom. ostatnio patrzyłam, jak wygląda rynek wtórny w mojej miejscowości (w sąsiedztwie dużego miasta), praktycznie co ulica, to dom na sprzedaż - domy nowe i ładne. wystawiane od roku, od dwóch lat. ceny normalne, chętnych brak. więc przestań, proszę, teoretyzować, skoro jak widać nie masz pojęcia o temacie.
        • d.o.s.i.a Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:23
          To sie sprzedaje za nizsza cene.
          Nikt nie kazal tego domu kupowac, wiec nazywanie tego bieda to jest smiech na sali.
          Niedlugo biedakiem nazwiecie kogos kto nie ma na paliwo do swojego Maybacha.
          • ada1214 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:48
            Znowu sie zgadzam.
            Na peczki jest takich, ktorzy nie chca taniej sprzedac, no "bo przeciez na tym strace". Wiec nie sprzedaja i dziaduja raczej, jedzac ten przyslowiowy chleb za smalcem. I beda tak dziadowac przez nastepne 20 lat. Ale co kto lubi.
            • kanga_roo Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:56
              już widzę, jak sprzedajesz dom, tracąc lekką ręką 200 tys. zł. fajnie się mówi o czymś, co zna się tylko z teorii smile
              • ada1214 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:10
                kanga_roo napisała:

                > już widzę, jak sprzedajesz dom, tracąc lekką ręką 200 tys. zł. fajnie się mówi
                > o czymś, co zna się tylko z teorii smile

                Wolalabym to niz jesc szajs przez wiekszosc zycia.
                Jedyne, co moge zrozumiec, to sytuacja gdzie strata jest tak wielka, ze nie starczy nawet na bardzo skromne lokum i laduje sie na ulicy.

              • przeciwcialo Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 17:21
                Wolalabym nic dzieciom nie zostawic niz zostawic kilkaset tysiecy dlugów.
                • najma78 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 17:56
                  Tiaaaa, na tym wlasnie polega to polskie "zyje sie lepiej", tyle nowych domow sie buduje, ludzie kupuja to i tamto, wozki sklepowe po brzegi wyladowane towarem, w sklepach kolejki do kasy itd a to zastaw sie a postaw sie czyli kredyty, pozyczki itd byle tylko nie wypasc gorzen przed innymi ktorym przyswieca to sam cel. Jak kogos nie stac na kredyt to niech go nie bierze albo niech wezmie taki na ktory go stac zeby glodem nie przymierac - to logiczne rozwiazanie. Buduje dom 70-80 m kw a nie 200 biore kredytu odpowiednio mniej, urzadzam sie w miare mozliwosci itd. Mnie tez smieszy takie podejscie i nazywanie tego bieda. Owszem tych ludzi nie stac na to na co chcieliby dlatego najlepiej gdyby sie ockneli i przyznali to przed soba.
                  • gazeta_mi_placi Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 18:57
                    Za granicą nie kupuje się nieruchomości na kredyt? Naprawdę?
                    • joa66 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 19:03
                      Nie. Kupuje się za pierwszą pensję wink
                      • gazeta_mi_placi Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 19:06
                        Super, to pakuję walizki, narka.
                        • enatealie Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 21:21
                          Obserwując niektóre (podkreślam) postawy na ematce, nie dziwię się, że młodzi ludzie wpadają w bagno kredytów. Presja "życia na poziomie" jest ogromna.
                          Nosisz torebkę z eko-skóry? Ojejku, prawdziwa elegancka kobieta powinna nosić wyłącznie skórzaną.
                          Buty z CCC? Tani badziew, w życiu na nogi nie założę.
                          Tanie buty dla dziecka? Psujesz mu zdrowie, co z Ciebie za matka!
                          Kwiatki w takim stylu to na forum chleb powszedni. Jeśli ludzie zmagają się z takim wypowiedziami także w realu... Nie dziwię się, że niektórzy się poddają.
                          • solejrolia Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 22:29
                            tak, ccc to tani badziew,
                            w swoich pierwszych martensach chodziłam 11lat, fakt nie co dzień, jak kupowałam kolejną parę za 340zł to pensji miałam ok.1000zł, ludzie w robocie za głowę się złapali, że w zyciu nie kupiliby tak drogich butów. tak samo kalosze, te buty sa mi neizbędne do pracy, takie za 49zł rozwaliły się prawie od razu, te za 100zł (HD) noszę już drugi rok, są ocieplone, więc mogę w nich pomykać jak w śniegowcach. sandałki mam z HD, za ponad 150zł, pamietam jak cięzko było mi wydać te pieniądze, ale służą mi już 3lata, posłuża i czwarty.
                            w zeszłym roku kupiłam porządne skórzane oficerki, po obiegłym sezonie wyglądają jak spod igły.
                            ROZUMIESZ ?
                            buty, można wydać grosze na szajs, i po 2-4miesiacach wywalić do kosza, a mozna wydać więcej, ale pochodzić kilka lat!
                            to jest kwestia KALKULACJI.
                    • najma78 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 19:11
                      gazeta_mi_placi napisała:

                      > Za granicą nie kupuje się nieruchomości na kredyt? Naprawdę?

                      Oczywiscie ze tak, ale kwestia tego aby sie wysokascia splacanych rat nie zazynac. My splacamy mortgage ale miesieczna rata jest taka jak byl rent wiec roznicy w budzecie nie ma. Kredyt ubezpieczony. Oprocz tego nic wiecej na raty nie mamy bo nie ma potrzeby. Chyba dorosly czlowiek znajacy podstawy matematyki umie policzyc wydatki i porownac je z zarobkami?
                      • joa66 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 19:20
                        Jak zwykle mieszasz istotę problemy z krajem wink

                        Parę osób już pisało, że problem jest znany wszędziewink

                        A jeżeli piszesz o sobie, to ja napiszę o sobie - ja spłaciłam kredyt na mieszkanie w 6 lat i nie mam już zadnego do spłacania. Czy to świadczy o gospodarce PL czy o moim osobistym nastawieniu żeby jak najszybciej pozbyć się długów, nawet kosztem czekania kilkuletniego na biblioteczki, itp?
                        • najma78 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 19:31
                          joa66 napisała:

                          > Jak zwykle mieszasz istotę problemy z krajem wink
                          >
                          > Parę osób już pisało, że problem jest znany wszędziewink
                          A gdzies zaprzeczylam ze problem nie istenieje wszedzie? Wszedzie znajda sie ludzke ktorzy nie potrafia gospodarowac srodkami ktorymi dysponuja.
                          A co do Pl to jest specyfika tego wlasnie pokazania sie, bo skoro kolezanka z pracy ma, sasiad kupil itd to ja tez musze, byle co tez nie bo to dziadowanie itd a juz bron boze przyanac sie ze nie stac mnie na to czy tamto toz to w koncu zycie towarzyskie przestanie isteniec...wink nawet na forum to widac i to jak.

                          > A jeżeli piszesz o sobie, to ja napiszę o sobie - ja spłaciłam kredyt na mieszk
                          > anie w 6 lat i nie mam już zadnego do spłacania.

                          Wiesz ale sa tacy ktorzy kupuja domy za gotowke i o czym to swiadczy? Jesli czyjs budzet domowy jest dobity spoata kredytow ze nie stac go na jedzenie to znaczy ze chyba nie ma wyjscia i powinien zastanowic sie nad finasami - na cos go jednak nie stac.
                          • joa66 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 19:41
                            co do Pl to jest specyfika tego wlasnie pokazania sie, bo skoro kolezanka z pracy ma, sasiad kupil itd to ja tez musze, byle co tez nie bo to dziadowanie itd a juz bron boze przyanac sie ze nie stac mnie na to czy tamto toz to w koncu zycie towarzyskie przestanie isteniec..


                            I tak jest wszędzie. smile
                            • gazeta_mi_placi Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 19:46
                              Jak to? Niby za granicą też?
                            • najma78 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 20:01
                              joa66 napisała:

                              > I tak jest wszędzie. smile

                              Na szczscie nie na taka skale jak w pl. W pl to jest czesc mentalnosci zakorzeniona wieki temu i przekazywana z pokolenia na pokolenie. Generalnie dosc typowa cecha niektorych spoleczenstw.
                              Nie pisz o konsupcjonizmie bo to nie to samo co competition jaki obserwowalam i nadal widze wsrod Polakow.
                              • joa66 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 21:06
                                No cóż, nie znam środowiska w PL z jakiego pochodzisz, więc nie komentuję.
                      • joa66 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 19:23
                        My splacamy mortgage ale miesieczna rata jest taka jak byl rent

                        Czyli kupiłas dom na miarę swoich możliwości. A są ludzie (tak, wyobraź sobie , że wszędzie) którzy kupują powyżej swoich możliwości.
                        • najma78 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 19:35
                          joa66 napisała:

                          > My splacamy mortgage ale miesieczna rata jest taka jak byl rent
                          >
                          > Czyli kupiłas dom na miarę swoich możliwości. A są ludzie (tak, wyobraź sobie ,
                          > że wszędzie) którzy kupują powyżej swoich możliwości.

                          I uwazasz ze dobrze postepuja? Uwazasz ze mozna wydawac wiecej niz ma sie srodkow? Nie trzeba byc geniuszem zeby wiedziec iz takie postepowanie doprowadzi do kryzysu finansowego zazwyczaj predzej niz pozniej.
                          • joa66 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 19:39
                            Po pierwsze -Uważam, że to problem międzynarodowy.

                            Po drugie - Tak, problem, bo nie jest to zdrowe. I nawet nie chodzi o zadłużenie , ale o to, że ci ludzie tracą poczucie własnej wartości jesli nie mają smartfona itp . A taka postawa nie rzuca się w oczy kiedy człowieka stać na te wszytskie rzeczy.
                            • najma78 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 19:54
                              joa66 napisała:

                              > Po pierwsze -Uważam, że to problem międzynarodowy.

                              No coz na calym swiecie sa ludzie ktorzy nie potrafia liczyc uncertain

                              > Po drugie - Tak, problem, bo nie jest to zdrowe. I nawet nie chodzi o zadłużeni
                              > e , ale o to, że ci ludzie tracą poczucie własnej wartości jesli nie mają smart
                              > fona itp . A taka postawa nie rzuca się w oczy kiedy człowieka stać na te wszyt
                              > skie rzeczy.

                              ??? Jesli poczucie wartosci buduje przez pryzmat tego co mam a nie kim jestem to tak smile mam szczescie nie miec wokol siebie takich osob smile
                              • gazeta_mi_placi Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 19:56
                                Ja też nie mam, czyżby to nie zależało od szerokości geograficznej? Jak myślisz?
                        • minor.revisions Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 20:36
                          joa66 napisała:

                          > My splacamy mortgage ale miesieczna rata jest taka jak byl rent
                          >
                          > Czyli kupiłas dom na miarę swoich możliwości. A są ludzie (tak, wyobraź sobie ,
                          > że wszędzie) którzy kupują powyżej swoich możliwości.

                          ale oni o tym nie wiedzą. Przecież bank najpierw sprawdza dochody i da kredyt odpowiedni do możliwości, czyli patrzy, ile człowiek przy określonych dochodach jest w stanie miesięcznie spłacać. Kryzys na rynku nieruchomości w usa wziął się w dużym stopniu stąd, że banki ROZMYŚLNIE dawały ludziom kredyty, co do których wiedziały, że są nie do spłacenia.
                          TYlko błagam, nie mów, ż e"trzeba było liczyć", nie każdy jest specjalistą od haczyków w kredytach, po to idzie do mortgage brokera,żeby ten mu wyliczył, na co go stać.
                          • jamesonwhiskey Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 20:40
                            A to potrzeba doktoratu ze przy dochodzie dwa tysiace i racie tysiac pinet zostanie ci nie koniecznie tyle zeby sie utrzymac
                          • madzioreck Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 23:02
                            Kryzys na rynku nieruchomości w usa wziął si
                            > ę w dużym stopniu stąd, że banki ROZMYŚLNIE dawały ludziom kredyty, co do który
                            > ch wiedziały, że są nie do spłacenia.
                            > TYlko błagam, nie mów, ż e"trzeba było liczyć", nie każdy jest specjalistą od h
                            > aczyków w kredytach, po to idzie do mortgage brokera,żeby ten mu wyliczył, na c
                            > o go stać.

                            I to właśnie jest przykład zdebilenia w dzisiejszych czasach. Ludzie już kompletnie nie myślą. Ktoś tam ma lepiej wiedzieć, ile człowiek potrzebuje na życie. Totalne wyłączenie myślenia. Totalne. Broker za nikogo nie spłaci kredytu.
                            • minor.revisions Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 23:15
                              > I to właśnie jest przykład zdebilenia w dzisiejszych czasach. Ludzie już komple
                              > tnie nie myślą. Ktoś tam ma lepiej wiedzieć, ile człowiek potrzebuje na życie.
                              > Totalne wyłączenie myślenia. Totalne. Broker za nikogo nie spłaci kredytu.

                              Nienie. Banki wydają potężne pieniądze i zatrudniają armie ludzi od obliczania tego wszystkiego, a jednocześnie podawania tego klientom tak, żeby nie mieli szans wylapania haczyków. I ktoś tam nie ma lepiej wiedzieć, ile kto inny potrzebuje na życie, tylko ten ktoś na podstawie danych, dotyczących dochodow/wydatków (a te wydatki znają bardzo dobrze, przecież mają dane z kart kredytowych), ma za zadanei wyliczyć, na jaki kredyt człowieka będzie stać. Przy czyn to ON ma dane i kwalifikacje do tego, żeby policzyć nie 200 tysięcy dzielone przez 30 lat, ale wszystkei koszta dookoła, stopy procentowe, ubezpieczenie, podatek i inne takie tam drobiazgi. Za to bierze kasę. I szary człowiek nie ma z tym szans. Jakiś czas temu głośno było o panu, który si ędowiedział, że jego córka jest w ciąży z... gazetki z supermarketu, z reklamówk ą pieluch. Bo korporacje mają takie narzędzia do śledzenia i analizowania, że o twoich ruchach wiedzą czasem nawet zanim ty jesteś ich świadoma. FAcet mający w ręku wgląd w twoje konto i narzędzia do analizy jest w stanie, na przykład, stwierdzić na podstawie twoich zakupów, że być może i w tej chwili jesteś w bezdzietnym małżeństwie i oboje pracujecie i wszystko wygląda stabilnie, ale na podstawie analiz pewnych wzorów widzi, że ty np. jesteś tuż przed rozwodem (możesz o tym nei wiedzieć, ale on może widzieć, że twój mąż ostatnio coś często kupuje markową bieliznę/perfumy/alkohole albo założył sobie konto, o którym nie wiesz), że jesteś w ciąży albo że któreś z Was ostatnio intensywnie szuka nowej pracy i wasza zdolność kredytowa tak naprawdę wygląda inaczej, niż na papierze.. Za dużo płacą za te dane, żeby ich nie użīć z korzyścią dla siebie.
                            • a1ma Re: Nowy rodzaj biedy 27.11.13, 00:32
                              madzioreck napisała:

                              > Kryzys na rynku nieruchomości w usa wziął si
                              > > ę w dużym stopniu stąd, że banki ROZMYŚLNIE dawały ludziom kredyty, co do
                              > który
                              > > ch wiedziały, że są nie do spłacenia.
                              > > TYlko błagam, nie mów, ż e"trzeba było liczyć", nie każdy jest specjalist
                              > ą od h
                              > > aczyków w kredytach, po to idzie do mortgage brokera,żeby ten mu wyliczył
                              > , na c
                              > > o go stać.
                              >
                              > I to właśnie jest przykład zdebilenia w dzisiejszych czasach. Ludzie już komple
                              > tnie nie myślą. Ktoś tam ma lepiej wiedzieć, ile człowiek potrzebuje na życie.
                              > Totalne wyłączenie myślenia. Totalne. Broker za nikogo nie spłaci kredytu.

                              Zgadzam się. Jeśli bank mi wyliczy, że mogę mu oddawać 80% moich przychodów jako ratę kredytu, to raczej nie robi tego w MOIM najlepszym interesie.
                      • gazeta_mi_placi Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 19:45
                        I owe zdolności matematyczne nabywa się poprzez przebywanie za granicą, w konkretnym kraju?
                        • najma78 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 22:19
                          gazeta_mi_placi napisała:

                          > I owe zdolności matematyczne nabywa się poprzez przebywanie za granicą, w konkr
                          > etnym kraju?

                          Ale james zadal pytanie ktore ja powtorze? Naprawde trzeba niezwyklych zdolnosci czy geniuszu matematyczngo zeby wykonac proste dzialania matematyczne jak dodawanie i odejmowanie za pomoca kalkulatora aby dowiedziec sie ze nie mozna wydawac wiecej pieniedzy niz sie posiada?
                          Uemiejtnosci liczenia nabywa sie w szkole, na poziomie obejmujacym dodawanie i odejmownaie za pomoca kalkulatora w kazdej, pytanie gdzie sie nabywa zdrowy rozsadek, bo niektrzy musza miec wielki dom na kdedyt, auto na kredyt, meble i agd na kredyt a potem licza ze koledzy w pracy ich wyzywia albo powietrzem beda zyli.
                • ichi51e Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 18:15
                  Ale nikt nie ma obowiazku splacac twoich dlugow po twojej smierci big_grin
                  • przeciwcialo Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 18:25
                    Cóz, długi tez mozna odziedziczyc.
                • a1ma Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 18:45
                  Dzieci nie muszą spłacać Twoich długów, zawsze mogą odrzucić spadek i nie dostaną nic, tak jak wolisz.
                  • przystanek_tramwajowy Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 18:59
                    > Dzieci nie muszą spłacać Twoich długów, zawsze mogą odrzucić spadek i nie dosta
                    > ną nic, tak jak wolisz.

                    Jasne, jasne. O ile się na czas zorientują. O ile nie będą miały dzieci. Bo jak dzieci to jest osobna kołomyja z odrzucaniem. Zawsze jest ryzyko, że ktoś jednak z tym gównem zostanie.

                    ---
                    Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
                    • agaja5b Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 19:39
                      przystanek_tramwajowy napisał:

                      > > Dzieci nie muszą spłacać Twoich długów, zawsze mogą odrzucić spadek i nie
                      > dosta
                      > > ną nic, tak jak wolisz.
                      >
                      > Jasne, jasne. O ile się na czas zorientują. O ile nie będą miały dzieci. Bo jak
                      > dzieci to jest osobna kołomyja z odrzucaniem. Zawsze jest ryzyko, że ktoś jedn
                      > ak z tym gównem zostanie.
                      Otóż to. Lepiej z rodzina zyc w jako takim kontakcie, bo mozna się zdziwic jak przyjdzie co do czego i nikt nie powiadomi a termin odrzucenia spadku minie. Te długi przechodzą równie dobrze na rodzeństwo cioteczne i ich potomstwo, szukają do skutku. Poza tym mozesz odrzucic ty ale w imieniu małoletniego to sąd decyduje, a całkiem niedawno było głośno o tym ze sąd zdecydował że w interesie 2 latka bedzie jednak jakis tam milionowy dług odziedziczyć. Koleżanka niedawno przechodziła całą tę procedure w imieniu córki i brane jest pod uwage wszystko czy pracujecie z męzem, warunki lokalowe itp, itd, przychodzi kurator (niby pro forma) bada sytuacje rodzinna dziecka, a i tak nie wiesz czy sędzia w swej sprawiedliwosci nie przywali twojemu dzieciakowi długów twojego wujka. W Polsce nie ma żadnego zabezpieczenia w tej kwestii.
                      • gazeta_mi_placi Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 19:48
                        Ale taka osoba z dalszej rodziny musi zostać powiadomiona o tym?
                        • agaja5b Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 20:03
                          gazeta_mi_placi napisała:

                          > Ale taka osoba z dalszej rodziny musi zostać powiadomiona o tym?
                          No dobrze by było, żeby odrzucić spadek trzeba o nim wiedzieć w dodatku ma się termin.
                          • kota_marcowa Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 20:07
                            No termin jest pół roku, ale chyba od momentu, kiedy się dowiedziało o spadku, a nie od samej śmierci spadkodawcy.
                            • agaja5b Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 20:19
                              kota_marcowa napisała:

                              > No termin jest pół roku, ale chyba od momentu, kiedy się dowiedziało o spadku,
                              > a nie od samej śmierci spadkodawcy
                              Na odrzucenie spadku jest pół roku od momentu dowiedzenia sie o odrzuceniu spadku przez głównego spadkobiercę. Niestety sądy właściwie nie praktykują powiadamiania dalszych spadkobierców o odrzuceniu spadku przez spadkobiercę głównego wiec można się dowiedzieć albo od niego samego (jak ma dobrą wole) albo od US kiedy przyjdzie zawiadomienie że odziedziczyłeś właśnie spadek i wtedy zabawa z udowodnianiem przed sądem ze nic nie wiedziałaś. Dochodzą koszty notarialnego odrzucenia spadku.
                              • agaja5b Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 20:25
                                Niestety jakos mi wynika, ze prawo zakłada, że po odrzuceniu spadku przez głównego spadkobierce, nastepny powołany do dziedziczenia dowiaduje się natychmiast a to tak nie działa, więc może byc problem. Trzeba by się prawniczki wypowiedziały jak jest faktycznie.
      • minor.revisions Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:28
        d.o.s.i.a napisała:


        > Jak sie nie ma za co splacac domu to sie go sprzedaje i przeprowadza sie do mni
        > ejszego.

        uhm, zwłaszcza, kiedy sytuacja na rynku nieruchomości/finansowym zmienia się tak, że wisisz za ten dom więcej, niż jesteś w stanie za niego dostać (to samo tyczy samochodów, nie zawsze da się sprzedać, znaczy sprzedać można, ale ze stratą).
        • ada1214 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:58
          uhm, zwłaszcza, kiedy sytuacja na rynku nieruchomości/finansowym zmienia się ta
          > k, że wisisz za ten dom więcej, niż jesteś w stanie za niego dostać (to samo ty
          > czy samochodów, nie zawsze da się sprzedać, znaczy sprzedać można, ale ze strat
          > ą

          tak tez bywa, zgadza sie. To jest rzeczywiscie kanal.
    • kadfael Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:33
      Moim zdaniem trzeba rozróżnić co najmniej dwa typy takiej biedy.
      Jeden wynikający z niskich pensji znacznej części społeczeństwa - i może być tak, że dwie osoby naprawdę ciężko pracują, ale utrzymanie - wcale nie na jakimś wywindowanym poziomie po prostu pożera ich zarobki.
      I drugi kiedy ludzie żyją po prostu ponad stan - na zasadzie zastaw się a postaw - czyli - mieszkanie mniejsze nie, bo co powiedzą Kowalscy. Buty to tylko od dolcze srolcze, bo takie za 3 stówki to nędza, a wakacje koniecznie na Madagaskarze, bo Kanary to obciach.
      Takich pierwszych - jak każdy z nas znam. Takich drugich - być może dlatego, że mieszkam w oszczędnym regionie - nie.
      • madzioreck Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:32
        No i własnie te dwa zupełnie różne zjawiska zostały tu pomylone... zaczęło się od pary ludzi, którzy razem zarabiają trochę ponad 3k (prawdziwa jematka wąska specjalistka za tyle z łóżka nie wstaje), a kończy się na tych, co ile nie zarobią, tyle przepieprzą dla standardu i komfortu życia. Dwa zupełnie różne zjawiska IMHO. Może nieodróznianie tych rzeczy i mieszanie w jednym temacie wynika, że niektórzy naprawdę nie mają bladego pojęcia, jak to jest, kiedy się pracuje i zarabia tyle, że wystarcza ledwo-ledwo, albo i nie.
    • czerwony_nos_rudolfa_2013 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:34
      IMHO - problem społeczny.
      Nam też bywa ciężko przez kredyt, jednak nie aż tak ciężko, jak w sytuacjach, o jakich piszesz.
      To przeczytam wątek, bo poruszyłaś problem nie tyle ciekawy, co ważny...
      (przez "tamten" jeszcze się nie przekopałam, bo nie lubię takich rozrośniętych, ale się staram - czytam na raty smile )
    • szafa.gdanska Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:35
      Łatwo też wpaść w spiralę konsumpcjonizmu i zadłużenia. Myśmy kupili mieszkanie z rynku wtórnego, na 100% wartości, bo gdzieś mieszkać trzeba, a już chyba wolelibyśmy mieszkać z potworem z LochNess niż z rodzicami i bez przerwy byliśmy i jesteśmy bombardowani pytaniami wśród znajomych:
      a dlaczego nie wzięliśmy kredytu na remont (mieszkanie jest w dobrym stanie)
      czemu sie nie budujemy
      czemu nie mamy drugiego auta
      ze jak sie nie ma na wakacje można wziac pozyczke, teraz przeciez wszyscy lataja do egiptu
      itd
      Miałam w pracy koleżankę, która zarabiała ~2 tys netto, wynajmowała pokój za 400, płaciła za bilet koło 50 zł, za studia też koło 400, wałówka od rodziców, a pod koniec miesiąca pytała czy nie mamy się podzielić jogurtami, serkami, mogą być po terminie. Na nasze zdziwienie, że jej nie starcza, odpowiadała, że w jej kręgach znajomych nie wypada nie ubierać się w zarze, nie pić kawy w ch, nie chodzić na lunche i kasa się ulatnia....
      • czerwony_nos_rudolfa_2013 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:48
        Przytłaczające jest to, że tak wiele osób ma na tyle niskie poczucie własnej wartości, aby wydawać kasę na lancze i kawę, nie dlatego, że im to sprawia frajdę, ale z myślę "co inni powiedzą"... Masakra uncertain

        Wyżej napisałam, że u nas też bywa cienko, ale wiem za co zapłaciłam (i płacę, raz mniej, raz więcej, patrząc po pojawiających się tu i ówdzie brakach) - za ciszę i czyste powietrze. I jak mnie dopadnie dołek, że nie mam na nowe korale wink to wychodzę z domu i patrzę na horyzont, a potem, przeglądam te korale, które trzymam w szkatułce. To wystarczy smile
    • a.nancy Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:42
      > Mam wrażenie, że powstaje nowy typ biedy - ludzie mający dobrą pracę, która wym
      > usza pewien poziom życia (ubrania, mieszkanie, jeśli ma się utrzymać jakiekolwi
      > ek życie towarzyskie), ale nie zapewnia dość pieniędzy na podtrzymanie tego poz
      > iomu życia.

      jak to praca wymusza? jak nie kupią plazmy na kredyt i markowych ciuchów, to co? stracą pracę, znajomych? wolne żarty.
      • czerwony_nos_rudolfa_2013 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:49
        a.nancy napisała:

        >jak nie kupią plazmy na kredyt i markowych ciuchów, to co
        > ? stracą pracę, znajomych? wolne żarty.
        >
        Otóż to. Co warci ci znajomi w takim razie...? Ogromnie to smutne...
        • misterni Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:01
          Tyle że w wątku o którym wspomniała Asia chodzi nie o życie ponad stan, a o zaspokojenie podstawowych potrzeb człowieka - dach nad głową, ciepło, światło i jedzenie. Na nic innego nie starcza, czasem nawet brakuje na jedzenie. Smutne to strasznie.
          • czerwony_nos_rudolfa_2013 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:08
            misterni napisała:

            > Tyle że w wątku o którym wspomniała Asia chodzi nie o życie ponad stan,
            Ale problemem jest kredyt.
            Tamten wątek zrobił się w pewnym momencie zbyt bełkotliwo-kłótkliwy, więc nie dotrwałam do końca.
            Ale czy nie jest tam napisane, że to przez kredyt? Jeśli 2 pracujące osoby nie wyrabiają, to ten kredyt musi być wysoki (u nas na skromny dom mamy ratę 1500 i ja nie pracuję). Jeśli jest wysoki kredyt, to nie postawili na najtańsze lokum, ale na tzw. "docelowe". To nie jest życie ponad stan?
            • misterni Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:12
              Kredyt wynosi 1200 zł, mieszkanie w bloku.
          • a.nancy Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:11
            misterni napisała:

            > Tyle że w wątku o którym wspomniała Asia chodzi nie o życie ponad stan, a o zas
            > pokojenie podstawowych potrzeb człowieka - dach nad głową, ciepło, światło i je
            > dzenie. Na nic innego nie starcza, czasem nawet brakuje na jedzenie. Smutne to
            > strasznie.

            tak, ale z tego co zrozumiałam, jest to efekt wcześniejszego życia ponad stan - super mieszkanie, ciuchy itp. - na kredyt, bo "dobra praca wymusza pewien tryb życia" -co jest absurdalne; nie słyszałam żeby szef kazał komuś kupować wypasioną chatę. ciuchy, owszem, do biura trzeba mieć porządne, ale też nie od razu Armani. jak ktoś wyznaje zasadę "zastaw się a postaw się", to sam jest sobie winien, a nie "praca wymusza".
            • misterni Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:13
              Nie, w wątku o którym wspomniała Asia, nie ma nic o życiu ponad stan. Potem wplotła historię o koledze z pracy, z którym się dzieli kanapkami, tam faktycznie jest życie ponad stan.
              • czerwony_nos_rudolfa_2013 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:17
                To rzeczywiście przykre... Tyle, że my tu faktycznie nie pomożemy... Konkretnych rozwiązań lepiej szukać np. na "Oszczędzamy".
              • a.nancy Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:21
                a, sorki, zlały mi się historie smile
        • agaja5b Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 19:58
          czerwony_nos_rudolfa_2013 napisał(a):

          > a.nancy napisała:
          >
          > >jak nie kupią plazmy na kredyt i markowych ciuchów, to co
          > > ? stracą pracę, znajomych? wolne żarty.
          > >
          > Otóż to. Co warci ci znajomi w takim razie...? Ogromnie to smutne...
          A jak pracują w jakiejs korpo i znajomi są współpracownikami, a ty zaczynasz swoim stylem życia odstawać od reszty, to niestety tak działa socjologia grupy że cię wyautują ze swego grona. Stajesz się persona non grata, czyli psujesz atmosferę w pracy więc z tej pracy wylatujesz(powód zawsze się znajdzie). Był kiedyś w jakiejs gazecie raport na ten temat. Jak masz kredyt jestes w czarnej d... Myslisz ze to nierealny scenariusz? W korpo bardzo dbaja o zżyty i idealnie funkcjonujący skład, to się raz rozpędzone samo dalej napędza. Ludzie wchodząc do korpo zaczynaja mysleć kategoriami
          korpo, przykre ale tak to działa.
    • nowi-jka Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:53
      a mnie wnerwia ze kazda biede tłumaczy sie złym gospodarowaniem, jesli dwoje ludzi ciezko pracuje na smieciowych umowach za najnizsza krajowa to jak maja przezyc do przysłowiowego 1?
      i przy najlepszym gospodarowaniu brakuje a kredyt który wtedy przytłacza to nei na markowe ciuchy i remont willi tylko za najtansza pralke bo poprzednia szlag trafił
      • agaja5b Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 20:11
        nowi-jka napisała:

        > a mnie wnerwia ze kazda biede tłumaczy sie złym gospodarowaniem, jesli dwoje lu
        > dzi ciezko pracuje na smieciowych umowach za najnizsza krajowa to jak maja prze
        > zyc do przysłowiowego 1?
        > i przy najlepszym gospodarowaniu brakuje a kredyt który wtedy przytłacza to nei
        > na markowe ciuchy i remont willi tylko za najtansza pralke bo poprzednia szlag
        > trafił
        Zawsze znajdzie sie taka co powie ze kiedys na tarze i w balii prali i żyliwink
    • dydaki Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:55
      to się nazywa "wyżej s.a niż du.ę ma" , problem na poziomie psychicznym a nie materialnym.

    • kropkacom Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 13:56
      Nie czytałam tego wątku, ale koszty utrzymania ciągle rosną, a płace stoją w miejscu. Nie trzeba mięć kredytu na plazmę, czy kupować setnej bluzki aby wpaść w kłopoty finansowe.
      • misterni Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:03
        No dokładnie. Przerzuciłam tamten wątek - festiwal głupoty i chamstwa.
        • kropkacom Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:10
          Nie chce tego czytać nawet.
        • gretchen184 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:11
          misterni napisała:

          > No dokładnie. Przerzuciłam tamten wątek - festiwal głupoty i chamstwa.

          tamten wątek jest obrzydliwy- z wielu forumek wylazło w nim najgorsze gó...
          • kropkacom Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:14
            I co z tego? Pewnie mają grono fanek tutaj i to się nie zmieni.
            • gretchen184 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:19
              kropkacom napisała:

              > I co z tego? Pewnie mają grono fanek tutaj i to się nie zmieni.

              niestety..
            • oqoq74 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:22
              Ale to właśnie pokazuje podejście do drugiego człowieka. Tak jakby nie do końca trafione decyzje finansowe pozwalały innym do gnojenia kogoś.
              Pamiętam wątki gdzie forumki pokazywały swoje buty czy ciuchy - ile tam komentarzy się trafiało typu - jak można takie buty kupić, że babcine czy wsiowe. Po co?
    • tully.makker Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:00
      Niestety, niektorym mlodym ludzion troche sie poprzewracalo w glowie. Kolega u mnie w roboicie, podladny mojego podwladnego, pol mojej pensji, bezdzitny, narzeka, ze chcialby kupic ( na poczatek, jako pierwsze) mieszkanie 80m, a tu go nie stac, IMHO minal sie z rzeczywistoscia. Ja mam troche mniejsze mieszkanie na rodzine 5-osobowa. Kresyt pochania spora czesc dochodow, ale daje sie zyc.

      Niestety, jak sie ma tak wysokie oczekiwania, to ttrezba sie liczyc z zyciem w nedzy. Kiedys ludzie dorabiali sie powoli, stopniowo, teraz chca miec wszystko od razu.
      • dorotanna Re: Nowy rodzaj biedy 27.11.13, 10:10
        > Niestety, niektorym mlodym ludzion troche sie poprzewracalo w glowie. Kolega u
        > mnie w roboicie, podladny mojego podwladnego, pol mojej pensji, bezdzitny, narzeka, ze chcialby kupic ( na poczatek, jako pierwsze) mieszkanie 80m, a tu go ni
        > e stac, IMHO minal sie z rzeczywistoscia.<

        Dyzio Marzyciel.

        Kiedys ludzie dorabiali sie powoli, stopniowo, teraz chca miec wszystko
        > od razu.

        tak właśnie jest niestety. W sumie to dośc dziecinne.
    • oqoq74 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:03
      Z jednej strony możliwość brania kredytów. Był czas kiedy po kilka razy dziennie odbierałam telefony a to karta kredytowa, a to kredyt, a to coś. Z drugiej nadmierny konsumpcjonizm. Dochodzi do tego kryzys i możliwość utraty pracy. Niestety są branże, gdzie po latach sukcesu przyszedł czas posuchy i firmy ratują się zwalniając ludzi, proponując zlecenia itd.
      Ale też jakieś takie traktowanie ludzi na zasadzie, że jak ktoś nie ma ciuchów określonej firmy, dobrego auta, nie jeździ na wakacje to już oznacza, że jest kimś gorszym, niemal patologia.
      Sama znam osoby, które mogą nie zjeść obiadu, ale ciuchy musi kupić określonej firmy. Bo co koleżanki powiedzą.
      • kropkacom Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:13
        No ale kurcze, to sami chyba musimy ludziom nie wmawiać, ze brak butów Ecco dla dziecka na zimę to nie tragedia.
        • agaja5b Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 20:39
          kropkacom napisała:

          > No ale kurcze, to sami chyba musimy ludziom nie wmawiać, ze brak butów Ecco dla
          > dziecka na zimę to nie tragedia.
          Otóż to chciałam zauważyc że to forum ma nieocenione zasługi w zakresie kształtowania tego jak sie okazuje niechlubnego procederu wpędzającego matki, których dzieci nie chodzą w kombinezonach Tchibo albo lepiej Reimy i w butach ecco w kompleksy. A zaraz sie odezwą głosy że przeciez ecco żadna nigdy tu nie polecała jako jedyny rozsądny wybór, że o uzywanych nie wspomne.
      • premeda Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:43
        > Ale też jakieś takie traktowanie ludzi na zasadzie, że jak ktoś nie ma ciuchów
        > określonej firmy, dobrego auta, nie jeździ na wakacje to już oznacza, że jest k
        > imś gorszym, niemal patologia.
        > Sama znam osoby, które mogą nie zjeść obiadu, ale ciuchy musi kupić określonej
        > firmy. Bo co koleżanki powiedzą.
        Wiesz ile razy mój M. na początku swojej działalności był traktowany per noga, bo starym zdezelowanym kombiakiem jeździł. W pewnych branżach, gdzie wszyscy się znają takie nie dotrzymywanie poziomu to problem, bo nie idzie się wbić. Odmieniło się jak zaczęliśmy być razem, bo zaczął być kojarzony z naszą firmą (branża pokrewna), a już najlepiej było jak zmienił samochód, nagle wszyscy uznali go za normalnego partnera w interesach.
        • gretchen184 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:08
          premeda napisała:

          >
          , a już najlepiej było jak zmienił samochód, nagle wszyscy uznali g
          > o za normalnego partnera w interesach.

          po codziennej lekturze tego forum jestem w stanie w to uwierzyć niestety tongue_out
          • czerwony_nos_rudolfa_2013 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 15:54
            gretchen184 napisała:

            > premeda napisała:
            >
            > >
            > , a już najlepiej było jak zmienił samochód, nagle wszyscy uznali g
            > > o za normalnego partnera w interesach.
            >
            > po codziennej lekturze tego forum jestem w stanie w to uwierzyć niestety tongue_out

            I bez lektury forum o tym wiem tongue_out
            Z tym, że wtedy mówimy o konkretnych kosztach prowadzenia biznesu, które muszą być sensownie co najmniej równoważone, a właściwie przewyższone przez zyski, nie o kompleksach... s..niu-wyżej-niż-d...-maniu, itp.
            W pewnych branżach nie ma wyboru, ale wówczas podejmuje się decyzje oparte na kalkulacji, a nie emocjach. Tak mi się wydaje smile
        • jamesonwhiskey Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 16:23
          W pewnych branżach, gdzie wszyscy się znają takie nie dotrzymywanie poziomu to problem, bo nie idzie się wbić. Odmieniło

          a co to za branza , celebrycki lans na sciankach w klubach dla kochajacych inaczej ?
          poziom paranoi siega zenitu w bulandzie
          ciekawe co by jeden cebulak z drugim powiedzieli na nie dotrzymujacego poziomu uzytkownika zbiorkoma czy roweru
          pewnie nawet reki by mu nie podali
          • premeda Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 16:36
            > a co to za branza , celebrycki lans na sciankach w klubach dla kochajacych inac
            > zej ?
            > poziom paranoi siega zenitu w bulandzie
            > ciekawe co by jeden cebulak z drugim powiedzieli na nie dotrzymujacego poziomu
            > uzytkownika zbiorkoma czy roweru
            > pewnie nawet reki by mu nie podali
            Automatyka przemysłowa, takie tam tokarki, frezarki i inne. I o ile z takimi kamieniarzami problemów nie miał, to np. gość od żwirowni potrafił niemiło potraktować swoich kontrahentów, nie tylko mojego.
            • jamesonwhiskey Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 16:42
              to pisz ze akwizytor a nie jakies pierdy o korporacjach wymyslasz
              • premeda Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 17:15
                A gdzieś ty o tej korporacji wyczytał? I żaden akwizytor tylko własna działalność.
            • oqoq74 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 17:04
              OJ, też znam ludzi, którzy uważają, że nie ma co rozmawiać z takim co gorszym autem podjeżdża, bo co na tam może zaoferować. Ale to tylko potwierdza to co napisałam wyżej. Ludzie oceniają innych przez pryzmat posiadania a nie przez pryzmat umiejętności, profesjonalizmu itd. A to dowodzi jednego, że ci którzy tak oceniają sami mają nie po kolei w głowie.
              Nie zawsze jest tak, że ten kontrahent, przedsiębiorca, który ma słabszą furę jest merytorycznie gorszy.

              I niestety przechodzi to na dzieci, które później w szkołach też się licytują tym co posiadają i wg tego dobierają sobie kolegów.
    • tosterowa Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:05
      To są kompleksy, a nie bieda,
      ale rzeczywiście, jest to trochę nasz problem narodowy.
    • a1ma Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:08
      A jak napisałam w innym wątku, że branie kredytu z ratą wyższą niż 30% naszego miesięcznego przychodu, to głupota, to wszystkie na mnie naskoczyły.
      Mąż zarabiał 2000, to stać Was było na ratę 600-700 zł. Nie na 1200!!
    • agni71 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:15
      > Mam wrażenie, że powstaje nowy typ biedy - ludzie mający dobrą pracę, która wym
      > usza
      pewien poziom życia (ubrania, mieszkanie, jeśli ma się utrzymać jakiekolwi
      > ek życie towarzyskie), ale nie zapewnia dość pieniędzy na podtrzymanie tego poz
      > iomu życia.

      To wymuszanie stylu zycia, to dawniej okreslało sie brzydkim powiedzeniem "wyżej sra niż dupę ma".

      Moze rozwinę, jakby ktos nie załapal o co chodzi - a chodzi o ludzi, którzy chcą żyć na poziomie, na który ich nie stać, i zamiast powoli piąć sie w górę drabiny społecznej, od razu włażą na sama górę, a później olaboga! bo nie dają rady tam balansować.
      • kozica111 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:29
        Znam takich ludzi, cienko przędą i zawsze u nich na coś brakuje.Mam jednak świadomość że mocno ich dziwi mój jeszcze panieński telewizor /ma 14 lat/.... czemu nie kupie sobie nowego skoro mnie stać /no stać ale po co skoro ten działa?/ Nie mogą tez zrozumieć ze nie mam potrzeby wymiany telefonu na nowszy model, u nich standardowo wymiana minimum raz na rok.
    • neffi79 Re: Nowy rodzaj biedy 26.11.13, 14:18
      wielkie halo
      zwykłe zycie pod publiczkę
      "kupię sobie chatę, samochód, gadżety" by zabłysnąć w towarzystwie
      ale nie umiem liczyćsad
      ostatnio rozmawiałam z koleżanką z banku - powiedziała jedno - Boże jak ci ludzie nie umieją kalkulować
      I czego to ludzie nie wyczyniają by "wyglądać" a w domu żrą chleb ze smalcem.
      Jak dla mnie śmieszne, a zarazem bardzo żalosne

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka