damodia
28.11.13, 13:41
Właśnie wracam z plotek. Znajoma lat ok 37 na karku. Samotna, obecnie mieszka w duzym domu z matką i babcią staruszką, oficjalnie to jest już dom tejże znajomej. Szuka dla siebie faceta do założenia rodziny. Spotykała się z kilkoma, ze dwoch czasem bywało u niej w domu na kawie. Ale nic się z tego nie rozwinęło. Obecnie poznała nowego faceta, widzieli się kilka razy. Mieszka on i pracuje daleko od niej więc jak przyjechał w odwiedziny do jej miejscowości to spał w domu.
Przy obiedzie matka mówi do faceta niby w żartach
"widzę, że pan zamierza mi córkę uwieść, a wie pan, jeśli tak to musi pan tu przedstawić zaświadczenie od proboszcza, że pan do kościoła chodzi, dzieci jakichś nie ma, alimentow nie płaci, zobowiązań nie ma..." .
A córce później już nie przy facecie zrobiła pogadankę, że czy na pewno wie z jakiej on rodziny pochodzi, że go musi poznać lepiej, bo nie wiadomo kto to...
... no i tak sie zastanawiam co o tym myśleć.
Mądra troska to - czy nadmierne wtrącanie się i chęć utrzymania władzy nad życiem corki?