Dziś rano, kiedy odwoziłam syna do przedszkola, było -9°C.
Nie napiszę, jak było ubrane moje dziecko, ponieważ boję się aż tak sprawdzać odporność swojej psychiki

Ja mam 4 metry do garażu a potem jakieś 15 do wejścia do p-la, więc nie musiałam zbyt ciepło - skarpety, jeansy, 2 koszulki, szalik i puchówka. Wcale mi nie było gorąco, wręcz czułam dyskomfort, jutro założę jeszcze rajstopy i czapkę.
Ciekawa jestem, czy któraś emama paraduje w takich warunkach z gołymi nogami, obutymi w baleriny? Bo w poprzednim wątku pogodowym było, że nawet japonki w tych warunkach to żadne zaburzenie, tylko różnica odczuwania
Hey heyyyyyy, gdzie te odporne na zimno, zgłosić się