02.12.13, 12:23
To, że popełniacie to jasne.
Pamiętacie spektakularne?

Ja swoją byłą sąsiadkę zrobiłam matką jej męża.
Wygląda na dobre 30 lat starszą od niego, a on z kolei bardzo młodo.
Co ciekawe to jest między nimi rok różnicy.
Było mi niesamowicie głupio.

Kolejne dwie językowe.

Nigdy nie mogłam zapamiętać różnicy między 'reculer' i 'enculer' po francusku.
Mina faceta, któremu chciałam jakąs drogę wytłumaczyć i kazałam się 'cofnąć' bezcenna.

A po angielsku 'creampie' na ciacho z kremem big_grin
Obserwuj wątek
    • kietka Re: A gafy? 02.12.13, 12:32
      zrobiłam dokładnie to samo,
      sasiadka, ana oko 45, sasiad na oko 25, przystojny typ intelektualisty, ona zaniedbana ekolozka, włosy siwe, bo farba, to zuo, twarz zorana, bo krem to zuo.
      facet zapatrzony w nia , jak w obrazek. prawdziwa miłosc smile... ciekawe, jak jest teraz po kolejnych 10 latach. niestety nie mam kontaktu z nimi.
    • morgen_stern Re: A gafy? 02.12.13, 12:32
      Hahah creampie dobry wink
      https://fabrykamemow.pl/uimages/services/fabrykamemow/i18n/pl_PL/201207/1342604361_by_bojesiewody_500.jpg?1342604361
    • vilez Re: A gafy? 02.12.13, 12:33
      > To, że popełniacie to jasne.

      Oj no co TY, niektóre są ideałami z urodzenia wink

      Moje gafy:
      1. Ja (w wieku coś ok.17) do mojej kuzynki z dzieckiem: "A to on już chodzi?". Ona- "Tak! ma 4 lata (i spojrzenie o stosownym amperażu).

      2. Do mojej koleżanki pod zdjęciem jej dziecka: "O, jaka fajna fotka M.", a ona: "To nie M, a S. suspicious " (jego młodsza o 3 lata siostra). No klasyk big_grin

      3. Do tej samej rodzinki pod tortem urodzinowym dziecka: "Ucałuj S", a ona: "Urodziny ma M suspicious" Już się nawet nie dziwią, tylko śmieją.
    • lykaena Re: A gafy? 02.12.13, 12:38
      Jeszcze jedna.
      Nowa praca, nowi koledzy i koleżanka.
      Small talk i moje pytanie ze wskazaniem na jej brzuch
      "To będzie pierwsze, czy masz już dzieci"
      A ona " Mam 8 letniego syna i na razie nie planuję więcej dzieci, po prostu jestem gruba"

      Nie wiem co mi do głowy strzeliłosad
      • chipsi Re: A gafy? 02.12.13, 12:55
        Hehe, W zeszłym tygodniu wpadłam do kawiarenki na kawę, na szybko siadłam na stołku barowym. Po chwili podchodzi do mnie dziewczyna ze stolika obok i prosi bym sobie tam usiadła, będzie mi wygodniej. Podziękowałam zdziwiona i dopiero po chwili do mnie dotarło że pewnie mnie za ciężarną wzięła big_grin Chyba muszę w końcu schuść tongue_out
    • chipsi Re: A gafy? 02.12.13, 13:01
      Zdarzyło mi się rzucić do kolegi z klasy że tata go chyba nie kocha (coś tam było ze nie miał mu kto pomóc) na co kolega "mój tata miesiąc temu umarł".... W życiu nie było mi tak wstyd.
      Pewien znajomy ojca zabrał się z nim kiedyś by pomóc przy pracy w domu klienta. Idą z tym klientem po schodach w bloku a znajomy rzuca że gdzieś tu mieszka taka pani, co to za pieniądze "towarzystwa dotrzymuje". Klient się nie odzywa a ten ciągnie, że to na pewno w tej klatce było, chyba na ostatnim piętrze, pod takim a takim numerem... Tak, to było mieszkanie klienta.
      • anorektycznazdzira Re: A gafy? 02.12.13, 18:02
        0_0 nie mogę, ten znajomy to faktycznie mistrz. Miał ten klient żonę i było coś na rzeczy, czy chłopina słuchał i cierpiał za niewinność? wink
        • chipsi Re: A gafy? 03.12.13, 08:56
          Znajomy upiera się że żona klienta to "cichodajka" a ja tylko bezczelnie powtarzam plotki tongue_out
    • thivt Re: A gafy? 02.12.13, 13:18
      Dawno temu, między maturą a studiami dorabiałam sobie pracując w małym hoteliku na recepcji. I melduje się raz facet i wyraźnie mówi, że ŻONA zaraz do niego dołączy, coś z samochodu zabiera jeszcze. I ok.
      Zdarzyło się jednak, że pani zostawiła coś z biżuterii w łazience, wyglądało na kosztowne a znalazła sprzątaczka już po ich wymeldowaniu. A były to czasy, kiedy numery prywatne były jeszcze ogólnodostępne w książkach telefonicznych.
      Więc dzwonię, odebrała kobieta, przedstawiająca się jako żona tego gościa. Mówię, że zapomniała Pani u nas biżuterii.
      W telefonie zapadła cisza.
      A potem pani zimnym głosem pyta:
      - Czy ta kobieta, która u was była, to taka ruda małpa?

      Naiwna byłam, pewnie, ale wina faceta - kogo jak kogo ale recepcjonistki nie musiał okłamywać wink
      • niutaki Ja zrobilam okropna i nie smieszna :( 02.12.13, 14:22
        Na spacerach z niemowlakiem spotykalam sie zawsze z grupa kolezanek, wszystkie wozkowe, dzieciaczki w roznym wieku. No i jeden taki brzdac w spacerowce troszke marudzil, krecil sie tam i ja idiotka do entej potegi mowie do jego mamy:
        - moze on ma ochote pochodzic? a ona na to:
        - on nie chodzi, ma porazenie mozgowe...
        przysiegam, ze chyba nigdy nie bylo mi bardziej wstyd i glupio. Po buzce nie bylo nic widac...
        • goodnightmoon Re: Ja zrobilam okropna i nie smieszna :( 02.12.13, 21:58
          niutaki napisała:

          > - moze on ma ochote pochodzic? a ona na to:
          > - on nie chodzi, ma porazenie mozgowe...
          > przysiegam, ze chyba nigdy nie bylo mi bardziej wstyd i glupio. Po buzce nie bylo nic widac...

          A weź przestań, przecież nie jesteś jasnowidzem, mogłaś w dobrej wierze powiedzieć.
    • kochamruskieileniwe Re: A gafy? 02.12.13, 17:27

      mimo, ze było to ze dwadziescia lat temu, do dzisiaj mi gorąco na samo wspomnienie.
      Dzwoniąc do warszatu, który prowadził pan Gering (pisownia i wymowa jak napisałam), poprosiłam do telefonu pana Goebbelsa...
      • vilez Re: A gafy? 02.12.13, 17:31
        big_grin big_grin)))
        Myślę że nim jednak nie wstrząsnęło, albowiem to mogła być jedna z jego szkolnych ksywek.
      • anorektycznazdzira Re: A gafy? 02.12.13, 18:05
        A tego typu teksty to się musza regularnie wszystkim zdarzać. Znam faceta, co ma na nazwisko Owczarek, dzwonią do niego i proszą pana Spaniela big_grin
        • agamama123 Re: A gafy? 03.12.13, 11:37
          Moja przyjaciółka poprosiła mnie o namiary do ginekologa - więc mówię - dr Kotas, tylko pamiętaj, że przez osmile Dwa dni potem spotykamy się i ja pytam czy się umówiła na wizytę. Ona na to, ze owszem zadzwoniła ale na wizytę nie pójdzie nigdy w życiu. Okazało się, że pomna mojego przypomnienia, że to jest KOtas przez osmile zapytała kiedy przyjmuje dr ChOjsmile
          • morgen_stern Re: A gafy? 03.12.13, 11:43
            Wstydziłabyś się zmyślać, legenda z dłuuuugą brodą.
            • agamama123 Re: A gafy? 03.12.13, 11:47
              O przepraszam - pisze jak usłyszałamsmile
              Przy rozmowie nie byłam, nigdy wcześniej tego nie słyszałam a nie mam podstaw by przyjaciółce nie wierzyć. No i wiem jak się mój gin nazywa i zawsze ilekroć o nim mówię uczulam na to Osmile
              Pozdrawiam.
              • morgen_stern Re: A gafy? 03.12.13, 11:52
                Identyczną historię słyszałam naprawdę sporo lat temu. I to kilka razy, strasznie często się mylą te przyjaciółki. A, znam jeszcze wersję z dyrektorem Kotasem, to jeszcze chyba z czasów liceum.
                • agamama123 Re: A gafy? 03.12.13, 11:55
                  Czyli urban legendsmile Koleżance łba nie urwę z tego powodu bo bądź co bądź ubawiłam się przy tym nieźlesmile
        • ponis1990 Re: A gafy? 03.12.13, 13:21
          Haha z tym Gebelsem, cudownebig_grin
          To mi się coś przypomniało. Jak mój mały miał parę miesięcy , rehabilitant kazał nam ćwiczyć w domu masaże buźki, bo słabo ssał z butelki, jedzenie też tak średnio (zwało się to masaże orofacjalne).
          Na następnym rehab zapytałam go, że miał nam pokazać jak się robi te masaże ORALNE, bo ostatnio zapomniał nam pokazać. Spojrzał tylko dziwnie , ale zakumał i pokazał big_grin
      • ella_nl Re: A gafy? 03.12.13, 09:27
        kochamruskieileniwe napisała:

        >
        > mimo, ze było to ze dwadziescia lat temu, do dzisiaj mi gorąco na samo wspomnie
        > nie.
        > Dzwoniąc do warszatu, który prowadził pan Gering (pisownia i wymowa jak napisał
        > am), poprosiłam do telefonu pana Goebbelsa...
        O matko ale się uśmiałam! Wygrywaszbig_grin
        Na dodatek ze śmiechu kawę wylałamtongue_out
      • dziennik-niecodziennik Re: A gafy? 03.12.13, 11:06
        wygrałaś big_grin big_grin big_grin
      • ioanna80 Re: A gafy? 03.12.13, 11:54
        Jak dla mnie wygralas konkurencje w cuglach big_grin big_grin big_grin
      • mirkad Re: A gafy? 03.12.13, 12:45
        wpadłam pod biurko, niemal posikana; poprawiłaś mi humor smile))
    • drinkit Re: A gafy? 02.12.13, 18:07
      Spotkałam dawno niewidzianą koleżankę i na widok jej brzucha powiedziałam "moje gratulacje, który to miesiąc?". Okazało się że laska ładne pół roku po porodzie, a brzuch wciąż miała jak przy końcówce ciąży i ogólnie była jakaś obrzmiała.
      • a1ma Re: A gafy? 02.12.13, 18:14
        I tak dobrze, że była niedługo po ciąży, a nie np. miała 8-letnie dziecko wink
    • elle_hivernale1 Re: A gafy? 02.12.13, 21:31
      Mój dobry kolega został na uczelni w charakterze wyrobnika. Miał swój gabinet do spółki z sympatycznym panem docentem, więc czasem kiedy byłam w Śródmieściu wpadałam do niego na kawę. Styl znajomości luźny, styl konwersacji również. Piszę kiedyś esemesa z zapytaniem czy jest w bazie. Jest, mam wpaść. No to wpadam, ściągam zamaszyście płaszcz i ogłaszam "hej, ty geju ryży jeden!" Odwieszam płaszcz, odwracam się i widzę. Mojego byłego promotora. Strasznego byłego wykładowcę nr 1. Straszniejszego byłego wykładowcę nr 2. Mówię coś w rodzaju pszszszm, zresztą nie pamiętam dokładnie, bo mam przed oczami bordowo. Wychodzę na korytarz i otrzymuję esemesa "teraz jesteśmy w 3, pod 4 urzęduje stary".
      Przed całą drogę powrotną mamrotałam pod nosem obelgi pod swoim adresem indifferent
      • stacie_o Re: A gafy? 02.12.13, 21:41
        ahahaha, aż mi się ten brzuch ciążowy trzęsie, na myśl o ryżym geju.
        • grave_digger Re: A gafy? 02.12.13, 22:12
          big_grin
          to mój kumpel wpadł do mnie, otworzył mu mój mąż, ja byłam w łazience, on myślał, że w salonie siedzę no to na całą parę "sie ma matka", a w salonie siedziała moja teściowa big_grin było wesoło wink
    • elle_hivernale1 Re: A gafy? 02.12.13, 21:55
      > Nigdy nie mogłam zapamiętać różnicy między 'reculer' i 'enculer' po francusku.
      > Mina faceta, któremu chciałam jakąs drogę wytłumaczyć i kazałam się 'cofnąć' be
      > zcenna

      big_grin
      • morgen_stern Re: A gafy? 03.12.13, 11:25
        Przyjmijcie do wiadomości, że nie wszyscy znają francuski i wyjaśnijcie następnym razem... musiałam w słowniku sprawdzać tongue_out
        • elle_hivernale1 Re: A gafy? 03.12.13, 11:43
          Angielski slang też nie wszyscy znają, co nie przeszkadzało ci powyżej zacieszać z creampie.
          • morgen_stern Re: A gafy? 03.12.13, 11:44
            Prawda big_grin
          • morgen_stern Re: A gafy? 03.12.13, 11:45
            Niemniej jednak będę się bronić, że creampie jest nieco bardziej znany, niż pedał po francusku wink
    • lookrecja83 Re: A gafy? 02.12.13, 22:31
      Akurat wróciłam do pracy pierwszy dzień po urlopie i tak się zdarzyło, że znalazłam się w towarzystwie samych ciężarnych kolezanek.
      Puściłam jakiś głupi żarcik na ten temat a jedna z koleżanek grobowym głosem oznajmiła mi, że nie jest już w ciąży.
      Później okazało się, że dziewczyna poronila jak byłam na urlopie i nikt mi nie powiedział.
      Przeprosiłam ją ze łzami w oczach i uciekłam płacząc.
      • morgen_stern Re: A gafy? 03.12.13, 11:26
        Cytat> Przeprosiłam ją ze łzami w oczach i uciekłam płacząc.

        Sytuacja niezręczna, ale może bez przesady...
      • gazeta_mi_placi Re: A gafy? 03.12.13, 14:25
        A czemu płakałaś?
    • yuka12 Re: A gafy? 02.12.13, 22:42
      Moja najwieksza gafa bylo robienie uwag o koniecznosci utrzymywania porzadku znajomej, matce trojga dzieci wtedy, kiedy ja sama nawet nie mialam jednego. A kobieta miala dosyc czysto, ale nie tak idealnie jak ja jako panienka bezdzietna postrzegalam domy rodzin z dziecmi. Przeszlo mi, kiedy powilam wlasny przychowek i do dzisiaj mi za te uwagi wstyd.
    • capa_negra Re: A gafy? 02.12.13, 22:55
      Pierwsza wizyta w sprawach zawodowych w domu u kobiety o której wiedziałam tylko tyle, ze ma niepełnosprawne dziecko.
      Wchodzę, a z pokoju wypadają dwie czarne jak heban dziewczynki w wieku 10-12 lat.
      Zaskoczona mówię : Ooo goście na wakacje przyjechali, a ona na to : nie to moje córki.
      Dopiero wtedy zajarzyłam, ze ma takie nietypowe jak na Polskę nazwisko.
      • morgen_stern Re: A gafy? 03.12.13, 11:27
        W połączeniu z twoim nikiem historia jest szczególnie smakowita big_grin
    • peggy_su Re: A gafy? 02.12.13, 23:33
      Na moim własnym weselu sytuacja. Jedna z koleżanek, taki oryginał, artystyczna dusza, ubrała się dość dziwacznie, ale w sumie to w jej stylu. Minęły już pierwsze ślubne stresy, gadamy ze znajomymi w większym gronie. Ona opowiada że niedługo będzie jedną z kilku druhen na ślubie i panna młoda funduje im wszystkim sukienki. A ja na to: aha, pewnie chce żebyście wszystkie były ładnie ubrane".
      ... Miałam na myśli że ubrane w jednakowy sposób, ale mi nie wyszło uncertain
    • 18lipcowa3 Re: A gafy? 03.12.13, 11:38
      Miałam w SP nauczycielke fizyki. W 8 klasie. Miła, fajna, do tego ładnie wyglądała i nosiła takie same dzinsy jak moja przyjaciółka.
      No i kiedyś Pani pochylona nad jakimś uczniem, nad ławką była a ja widząc znajome dzinsy ...chlast w tyłek, i '' kto wypina tego wina''.
      Ona sie obraca... a ja....o matko nigdy mi tak głupio nie było .Co tak wybełkotałam i tyle.
      Pani nic nie zrobiła.
      Ale do tej pory pamiętam to zażenowanie.
    • mama_duzych_dzieci obcięta ręka 03.12.13, 12:19
      W pracy miałam audyt. Pan napisał uwagi na które od razu odpisałam.
      Pan przy ponownej wizycie zgodził się z moimi odpowiedziami, ale przy jednej sprawie zatrzymuje się i pyta s- " Czy Pani jest tego pewna? " a ja na to - dałabym sobie rękę obciąć.
      I - zonk, Pan nie miał do końca wykształtowanej górnej kończyny. Chyba schowałam się pod parkiet, ale do dzisiaj kiedy widzę jego z daleka, nadkładam drogi, zmieniam kierunek, wchodzę do pierwszego lepszego pokoju i 2 rok mijam szerokim łukiem.
    • volta2 Re: A gafy? 03.12.13, 12:26
      ;niedawno w windzie stał jakiś okutany wielki chłop i przytrzymał mi windę bym się z nim zabrała.
      wlazłam i podziękowałam panu, podniosłam na niego wzrok wysoko do góry a tam nie pan tylko zakutana w szal dziewoja.
      zamiast grzecznie przeprosić i zamilknąć to zaczęłam się tłumaczyć - co mnie pogrążało z każdym słowem mocniej.
      i choć jechałyśmy razem tylko 2 piętra to ufff - wychodziłam czerwona ze wstydu.

      potem sobie tłumaczyłam że jak na własne życzenie się tak ubiera, to nie moja wina, mogłam się pomylić przecież...

      mąż pare lat temu na wigilii u dalszej kuzynki spotkał jej dalszego kuzyna i pół godziny życzył mu by byli z żoną tak szczęśliwi jak my - i doczekali dzieci. tylko kurna nie zauważył w trakcie czytania Pisma, że żony na tej wigilii nie ma i gościu jest sam, nawet już bez obrączki na palcu(ślub brali tydzień przed nami, byliśmy na tym ślubie, stad mąż sobie pozwolił na takie wywody)
      • z_lasu Re: A gafy? 03.12.13, 12:41
        > życzył mu by byli z żoną tak szczęśliwi jak my - i doczekali dzieci.

        Niezależnie od obrączek - jak można komuś takie życzenia składać? Mąż popełniłby gafę nawet gdyby pan był na Wigilii z żoną, tylko że pewnie wtedy mąż nie zatrybiłby, że to gafa.
        • morgen_stern Re: A gafy? 03.12.13, 12:43
          To samo pomyślałam, gafa jak sie masz.
        • volta2 Re: A gafy? 03.12.13, 14:20
          no cóż, rozumiem, że dzieci to takie zuo że nie można nikomu ich życzyć?

          bez przesady
          • morgen_stern Re: A gafy? 03.12.13, 14:22
            Po prostu to nie twoja i twojego męża sprawa, czy chcą mieć dzieci, czy nie, a dwa, że można komuś zrobić ogromną przykrość - bo ktoś się stara bez powodzenia bardzo długo albo kobieta dopiero co poroniła. Trochę wyobraźni.
            • z_lasu Re: A gafy? 03.12.13, 14:42
              ... albo związek się sypie, albo ona chce - on za żadne skarby, albo chcą oboje, ale ciąża jest poważnym zagrożeniem dla jej zdrowia itd. Długo tak można.
              • volta2 Re: A gafy? 03.12.13, 14:54
                to w takim razie trzebaby wyeliminować życzenia w ogóle, bo chorej nie można życzyć dużo zdrowia, pechowcowi szczęścia a babci stu lat.
                wszak to nie moja sprawa czy siostry wątroba/noga jest w 100% ok. jeszcze się obrazi...

                • morgen_stern Re: A gafy? 03.12.13, 14:58
                  Wyczucie to jest coś, co się ma albo nie. Wy akurat nie macie, żyć z tym można, tylko przykrość można komuś zrobić.
                  Życzenia dla chorego powrotu do zdrowia (jeśli choroba nie jakąś tajemnicą) czy "szczęścia pechowcowi" (skąd ten przykład wymóżdżony to nie wiem) mają się nijak do wpieprzania się ludziom w ich intymną strefę, a taką jest np. planowanie potomstwa. Oczywiście nadal możecie walić gafiszcza, mnie tam nic do tego wink
                  • volta2 Re: A gafy? 03.12.13, 15:02
                    dzieweczko, wdech oddech i po sprawie,
                    • morgen_stern Re: A gafy? 03.12.13, 15:07
                      Ooo, jak już protekcjonalna "dzieweczka" weszła na tapetę to chyba tobie bardziej ciśnienie wzrosło big_grin
                      • volta2 Re: A gafy? 03.12.13, 19:16
                        poodychałaś? to przeczytaj ilu słów w tym o nieukrywanym wydźwięku agresywnym zawarłaś w swoich rzygowinach. a potem o wyczuciu poproszę. bo podobno się je ma?

                        ty mi chcesz ciśnienie wmawiać?
                        • morgen_stern Re: A gafy? 04.12.13, 09:19
                          To teraz już zupełnie bez agresji mogę ci powiedzieć, że ani ty, ani mąż nie macie racji i walnęliście gafę. Przyjmij to w końcu do wiadomości. Ode mnie nie przyjmiesz, wiem big_grin ale jak pewnie zauważyłaś nie tylko ja ci to piszę, więc się nad tym może zastanów.
                          • volta2 Re: A gafy? 04.12.13, 09:54
                            gdyby ci na mój widok nie uderzało coś w mózg to byś doczytała, że to mąż się wywnętrzał, nie ja.
                            ja w tym czasie życzyłam szczęścia zupełnie komu innemu i tylko podsłuchiwałam co on tam plecie. bo ja w odróżnieniu od niego od razu brak żony zauważyłam, brak obrączki również i chlipającą po kątach matkę tegoż kuzyna.

                            no ale że ci uderza na widok moich wpisów to już mnie z mężem zespawałaś i z kuchnią i niech tak ci będzie,
                • z_lasu Re: A gafy? 03.12.13, 15:00
                  Jeśli siostra o tym mówi, to można. Jeśli dowiedziałaś się o jej problemach zdrowotnych z innego źródła to nie wypada. Podobnie jest z dziećmi. Jeśli wiesz, że para od niedawna radośnie się stara (wiesz, bo o tym swobodnie mówią) - to można jak najbardziej. Jeśli nie rozmawiają z Tobą na ten temat, to nie.
                  • z_lasu Re: A gafy? 03.12.13, 15:02
                    A "zdrowia i szczęścia ogólnie" wypada życzyć zawsze, nawet jak się nie ma pojęcia o życiu rozmówcy. Takie życzenia rzadko zatrącają o bolesne struny.
                    • volta2 Re: A gafy? 03.12.13, 19:14
                      skoro szczęścia można zawsze to dzieci - podpadają pod jaką kategorię jak nie szczęścia?

                      oczywiście samotna niewyżyta singielka z partnerem mało rokującym zaraz uzna ze się ktoś wchrzania w życie intymne, ale takiej - raczej nikt dzieci nie życzy.

                      młodym, po ślubie na którym słyszeliśmy o chęci przyjęcia i wychowania potomstwa po katolicku na własne uszy - nic na pewno o w/w problemach nie wiadomo było.
                      • peggy_su Re: A gafy? 04.12.13, 01:33
                        Ale wyobrażasz sobie, że ktoś np bardzo chciałby mieć dziecko, ale z różnych względów wie, że mieć go nie będzie? I Twoje zyczenia sprawią mu przykrość. To tak jakbyś człowiekowi bez nogi, życzyła odrośnięcia kończyny. No niby dobrze życzysz, niby nic złego, ale temat bolesny.
                        Takimi życzeniami możesz wprawić adresata w zakłopotanie. A nie na tym polega takt i kultura.
                        • volta2 Re: A gafy? 04.12.13, 09:46
                          ale idąc tym tropem - czy osoba która nie ma szczęścia w życiu wyobrażasz sobie jak zostanie urażona że życzysz mu szczęścia?

                          co do dzieci - jakoś od wielu lat miałam sąsiadów, właśnie bezdzietnych i dla nikogo tajemnicą nie było, że to nie jest własny wybór, tylko że się zajść nie udaje, na iv się nie zdecydowali i na adopcję do dziś - również.

                          zaproszeni na nasz ślub - życzyli nam dzieci- właśnie oni, w pierwszej kolejności. cóż za ludzie bez wyczucia...
                          • peggy_su Re: A gafy? 04.12.13, 17:07
                            Co innego życzyć ogólnie szczęścia, a co innego celować w coś co jest tematem intymnym, może być drażliwym lub bolesnym.

                            > zaproszeni na nasz ślub - życzyli nam dzieci- właśnie oni, w pierwszej kolejnoś
                            > ci. cóż za ludzie bez wyczucia...

                            Widać Was już trochę poznali, i wiedzieli że nie jest to dla Was temat osobisty.
                            Też mam koleżankę, która tak jak ja od lat nie może zajść w ciążę. Co roku życzymy sobie tego samego - właśnie dziecka. Ale to inna sytuacja, znamy się, wiemy obie że akurat my możemy sobie nawzajem pozwolić na takie życzenia.
                            Podobne życzenia od dalekiej rodziny nieodmiennie wprawiają mnie w zakłopotanie.
                            • volta2 Re: A gafy? 04.12.13, 18:58
                              Tylko, ze akurat przy tych mlodych tematu bezplodnosci rowniez nie bylo. Wiec zarzucanie gafy w tej syt. Jest smieszne.

                              I dlaczego od rodziny to masz problem? Nie zyvpcza ci szczerze? Be sensu. Od dziciatej tez masz problem? Tylko bezplodna moze? Bez sensu. Najlepiej zatem zamknac sie w domu i udawac zr nas nie ma? Tomdopiero jest bez glupie.
                              • peggy_su Re: A gafy? 05.12.13, 00:55
                                Może bliska osoba z którą sama podzieliłam się swoimi planami prokreacyjnymi, każda inna wtrąca się zwyczajnie w nie swoje sprawy.
                      • misterni Re: A gafy? 04.12.13, 01:39
                        Chamskie to było, wiesz?
                        • volta2 Re: A gafy? 04.12.13, 09:51
                          takie miało być, nie zaczaiłaś?
                          • misterni Re: A gafy? 04.12.13, 13:26
                            Może i zaczaiłam i co z tego? Chamskie, to chamskie, niezależnie od tego jakie miało być.
                      • a1ma Re: A gafy? 04.12.13, 02:07
                        volta2 napisała:

                        > skoro szczęścia można zawsze to dzieci - podpadają pod jaką kategorię jak nie s
                        > zczęścia?
                        >
                        > oczywiście samotna niewyżyta singielka z partnerem mało rokującym zaraz uzna z
                        > e się ktoś wchrzania w życie intymne, ale takiej - raczej nikt dzieci nie życzy
                        > .
                        >
                        > młodym, po ślubie na którym słyszeliśmy o chęci przyjęcia i wychowania potomstw
                        > a po katolicku na własne uszy - nic na pewno o w/w problemach nie wiadomo było.
                        >

                        Jesteś trollem?
                        • volta2 Re: A gafy? 04.12.13, 09:50
                          tak, tak jak ty
                      • jowita771 Re: A gafy? 04.12.13, 07:00
                        > skoro szczęścia można zawsze to dzieci - podpadają pod jaką kategorię jak nie s
                        > zczęścia?

                        Po pierwsze nie każdy może je mieć, a po drugie, a może to powinno być po pierwsze, nie dla każdego dzieci są szczęściem, są ludzie, którzy dzieci nie chcą i życzenie im dzieci jest zwyczajnie chamskie.
                      • morgen_stern Re: A gafy? 04.12.13, 09:17
                        Wytrzyj ślinę z brody smile ale ty mnie musisz nienawidzić. W sumie smutna z ciebie istota, dobrze choć, że w kuchni się spełniasz smile
                        • volta2 Re: A gafy? 04.12.13, 09:43
                          ja cię nienawidzić? nie bądź śmieszna, jesteś mi doskonale obojętna - kompletnie tak obojętna jak tobie nieobojętna moja kuchnia i mój straszny gafiasty mąż.
                          • morgen_stern Re: A gafy? 04.12.13, 09:54
                            Tak, widzę, jaka ci jestem obojętna, zagotowałaś się na maksa i wyciągnęłaś ciężki kaliber w postaci singielki i nierokującego partnera (?), zastanawiająco jesteś zaangażowana w tę dyskusję z kimś ci tak doskonale obojętnym big_grin
                            Zawsze mnie bawi jak jakaś gardłuje ze mną przez pół wątku, a potem bredzi, że tak właściwie to mnie zlewa albo "w ogóle nie kojarzy mojego nicka" big_grin jak tam cię kojarzę i twoje opowieści o domowych obiadach uwielbiam! Mało coś ostatnio o tym piszesz, chyba się speszyłaś moim zainteresowaniem.
                            • volta2 Re: A gafy? 04.12.13, 10:47
                              Mało coś ostatnio
                              > o tym piszesz, chyba się speszyłaś moim zainteresowaniem.

                              ale to właśnie ty przyznajesz szczerze, że się mną czy choćby tą kuchnią - interesujesz, prawda?

                              ja twoimi wpisami - nigdy, do czasu gdy twoje zainteresowanie zaczęło być niezdrowe i niestrawne
                              dopóki się nie przypier..... aś to byłas mi kompletnie nieznanym z niczego Nickiem, znanym tylko z tego, że jest. niczego więcej.

                              teraz już cię kojarzę, aż za dobrze.

                              a co do moich wpisów- nigdy zbyt dużo na forum nie pisałam, w odróżnieniu do niektórych drących tu ryje sternów.
                              • morgen_stern Re: A gafy? 04.12.13, 10:54
                                Ale chamidło z ciebie wylazło. A taka światowa jesteś, obyta wydawało się, jak widać, nie każdego podróże kształcą. Dam ci spokój, zanim mnie zaczniesz wyzywać i zejdziesz na tętniaka czy coś.
                                • volta2 Re: A gafy? 04.12.13, 11:32

                                  czyli jak po chamsku do do chamówy pierwszej wody jednak dotrało? że też nie wpadłam na to wcześniej

                                  a zawsze polecają zniżenie lotów do adwersarza, to szybciej pojmie...
                                  • morgen_stern Re: A gafy? 04.12.13, 11:35
                                    Tak sobie to tłumacz...
                                  • morgen_stern Re: A gafy? 04.12.13, 11:41
                                    Różnica między nami jest zasadnicza - ja jestem złośliwa, ty jesteś chamska. Nie odróżniasz tych dwóch rzeczy. Jak wspomniałam wyżej - da się z tym żyć, więc już nie musisz się tak denerwować.
                                    • volta2 Re: A gafy? 04.12.13, 12:50
                                      jeszcze rozkminiasz?

                                      a różnice między nami są na tyle duże, że nawet nie ma czego porównywać.
                                      i oby. samym porównaniem czuję się obrażona, no, ale w twoich dopie...nkach o nic innego nie chodzi, bez względu na to, czy używasz chamstwa zwanego złośliwością czy złośliwości samej w sobie.

                                      eot i oby na dłużej
                                      • morgen_stern Re: A gafy? 04.12.13, 12:52
                                        Jak widać ty też rozkminiasz na całego big_grin a nie sorry, zapomniałam, że masz na mnie zlewkę big_grin
                              • z_lasu Re: A gafy? 04.12.13, 10:59
                                > w odróżnieniu do niektórych drących tu ryje sternów.

                                big_grin

            • kura28 Re: A gafy? 03.12.13, 16:14
              Jako osoba, która przez lata się starała o dziecko i przeszła wiele trudnych chwil w związku z tym, potwierdzam. Kilka razy mi się bardzo przykro zrobiło po życzeniach abyśmy wreszcie się zabrali za robienie dziecka.
          • gazeta_mi_placi Re: A gafy? 03.12.13, 14:24
            Tak, to wynika.
          • z_lasu Re: A gafy? 03.12.13, 14:39
            Nie. To po prostu jest bardzo osobista, wręcz intymna kwestia. I często bardzo bolesna. Sądziłam, że po opisanej sytuacji Ty i mąż zrozumieliście już, że takich życzeń składać się nie powinno.
          • m_incubo Re: A gafy? 03.12.13, 15:25
            Niepotrzebnie dziewczyny strzępią język, widzę, że idealnie się z mężem dobraliście. Dwa buraki pastewne.
            • volta2 Re: A gafy? 04.12.13, 09:49
              a ty trzecia do ozdoby
              • pederastwa Re: A gafy? 04.12.13, 13:44
                Dla takich jak Wy, cały wątek już powstał:
                forum.gazeta.pl/forum/w,191,130340699,130340699,Co_robic_i_mowic_aby_nie_ranic_.html
      • gazeta_mi_placi Re: A gafy? 03.12.13, 13:02
        Kiedyś przepuściłam Pana z jedną rzeczą do kasy gdy ja miałam wyładowany koszyk, powiedziałam "Proszę Pana przede mną" czy coś w tym stylu, Pan skorzystał i grzecznie podziękował, ale damskim głosem bo to była kobieta big_grin
        • z_lasu Re: A gafy? 03.12.13, 13:28
          Iii, tam. Mnie tam zawsze serdecznie bawiło jak mnie ktoś brał za faceta (a zdarzyło mi się kilkakrotnie w zamierzchłej młodości). Teraz już się nie zdarza sad
          • chipsi Re: A gafy? 04.12.13, 09:09
            Mnie raz jakiś facet chłopięciem utytułował czego akurat pojąc nie mogę z uwagi na bujne kobiece kształty big_grin No ale się ubawiłam, bez obrazy smile
        • ponis1990 Re: A gafy? 03.12.13, 13:33
          Byłam na stażu w urzędzie. Fajny dział, dziołszki wesołe, jak trochę luzu w papierach to szło trochę pogadać. No i gada sobie jedna do drugiej, ja też słucham. Gadka o dzieciach małych.
          ,,-No a ta moja to ma rok, ale z nią nie mogę jeździć autem, bo strasznie panikuje. Za każdym razem Jessi musi zostawać w domu''.
          - Aha, to twoja córka ma rok, tak? - pytam się. Cisza i zbiorowy wybuch śmiechu w wydziale, bo skąd, ja nowa, mogłam wiedzieć, że Jessi to jej suczka jest. wink
        • 18lipcowa3 Re: A gafy? 03.12.13, 18:08
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Kiedyś przepuściłam Pana z jedną rzeczą do kasy gdy ja miałam wyładowany koszyk
          > , powiedziałam "Proszę Pana przede mną" czy coś w tym stylu, Pan skorzystał i g
          > rzecznie podziękował, ale damskim głosem bo to była kobieta big_grin


          Pewnie to taki typ ematki co to nosi luzne swetry, glany i bojówki, męskich gaci tylko brakuj, nie ma ani jednej sukienki i na wigilie chodzi w swetrze tym samym co w pracy.
      • 18lipcowa3 Re: A gafy? 03.12.13, 18:08
        volta2 napisała:

        > ;niedawno w windzie stał jakiś okutany wielki chłop i przytrzymał mi windę bym
        > się z nim zabrała.
        > wlazłam i podziękowałam panu, podniosłam na niego wzrok wysoko do góry a tam n
        > ie pan tylko zakutana w szal dziewoja.


        Pewnie to taki typ ematki co to nosi luzne swetry, glany i bojówki, męskich gaci tylko brakuj, nie ma ani jednej sukienki i na wigilie chodzi w swetrze tym samym co w pracy.
        • gryzelda71 Re: A gafy? 04.12.13, 12:02
          Niektóre panie, zwykle same góra 160 mają takie coś,że jak widzę osobę powyżej 170 to musi to być chłop.A jak nie w spódnicy to już chłop na 100%.Myślałam,że to przypadłość staraszych pań, ale i młode widzę maja taką przypadłość.
    • gretchen184 Re: A gafy? 03.12.13, 13:57
      parę razy pomyliłam grubszą babkę z ciężarną
      jedna duża gafa mi się trafiła- smutna i niezamierzona.
      spotkałam kiedyś dwie koleżanki- przyjaźniłyśmy się w podstawówce.spotkanie niespodziewane, po latach.
      ja z małym dzieckiem, jedna z nich ze sporym brzuchem, druga wyraźnie nie w ciąży.
      no i gadka-szmatka,że moje dziecko do szkoły niedługo idzie, druga,że zaraz rodzi i ja nagle z głupia frant wesołe pytanie- kasia a ty kiedy planujesz dziecko?
      okazało się,że kasia dwa tygodnie wcześniej straciła 8-m-czną ciążę, dziecko jej w brzuchu zmarło..
      myślałam,że się pod ziemię zapadnę.
      nigdy,przenigdy już nie zapytałam żadnej koleżanki czy planuje ciążę.
      • gazeta_mi_placi Re: A gafy? 03.12.13, 14:23
        Takie pytanie niezależnie od tego czy koleżanka straciła ciążę czy nie to generalnie brak taktu i dobrego wychowania.
        • gretchen184 Re: A gafy? 03.12.13, 14:26
          dlatego napisałam,że tak z głupia frant palnęłamtongue_out idiotycznie
          • z_lasu Re: A gafy? 03.12.13, 14:43
            Aha, czyli żartobliwe pytanie to brak taktu, ale życzenia jak najbardziej na miejscu? No ja osobiście nie widzę różnicy.
            • thaures Re: A gafy? 03.12.13, 15:55
              A ja tak sobie przypominam, że w młodości non-stop ze znajomymi życzyliśmy sobie tłustych bobasów, pytaliśmy siebie wzajemnie kiedy się rozmnożymy.. Z czasem dopiero przestaliśmy, bo już więcej wiedzieliśmy o życiu i byliśmy świadomi co może się wydarzyć.
              Natomiast jeżeli wiem, że ktoś planuje dziecko to nie widzę problemu, by mu życzyć, by się udało. To chyba nie jest gafa?
              Mnie zrobiło się głupio po pewnej imprezie, gdy znajomego zapytałam o zonę- był na tych imprezach zawsze z nią- a imprezy średnio co pół roku. Powiedział,że jest w pracy- ok. Potem okazało się, że się rozstali. Pozostali po tej imprezie mieli uwagi do mnie, że zapytałam. A ja -po prostu- nie wiedziałam.
              No i dawno temu rozmawiałyśmy w gronie koleżanek o tuszy i powiedziałam, że nie wyobrażam sobie doprowadzenie siebie do takiego stanu. Potem jedna z koleżanek powiedziała mi, że matka drugiej jest właśnie tak otyła. Głupio mi było strasznie.
              • z_lasu Re: A gafy? 03.12.13, 16:01
                > A ja tak sobie przypominam, że w młodości non-stop ze znajomymi życzyliśmy sobie tłustych
                > bobasów, pytaliśmy siebie wzajemnie kiedy się rozmnożymy..

                Dla mnie wręcz nieprawdopodobne. My mieliśmy w młodości zupełnie inne zainteresowania. smile
                • gazeta_mi_placi Re: A gafy? 03.12.13, 18:20
                  Dokładnie, mi koleżanka gdy pękła jej gumka z mało znanym facetem zwierzyła mi się, że jak zajdzie w ciążę to usunie, nic nie było o tłustych niemowlakach, większość żyła od pracy do imprezy/studiów, a nielicznym którzy wpadli szczerze współczuliśmy.
          • ponis1990 Re: A gafy? 04.12.13, 00:47
            Mnie to szlag trafia, jak mi ktoś życzliwie radzi,, znajdź sobie kogoś'' - a ja akurat po rozstaniu, szczęśliwa że żaden gad mi dupy nie zawraca i myslę czego one mi kurna życząbig_grin
    • edelstein Re: A gafy? 04.12.13, 01:09
      Juz kiedys pisalam.Malzenstwo,ktore wlasnie mialo obchodzic okragla rocznice bycia razem
      spytalam kiedy odbedzie sie ta stypa.Pomylilam dwa slowatongue_out

      "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
      • nini6 Re: A gafy? 04.12.13, 10:36
        Cały dzień miałam sensacje żołądkowe, wzdęcia, itp, musiałam się bardzo pilnować w pracy.
        W samochodzie puszczanie bąków jest utrudnione ze względu na siedzenie i ekhmm zamkniętą przestrzeń. Wjechałam do garażu pod domem - mamy wspólny garaż dla 10 samochodów - w porze, kiedy wracam z pracy przeważnie jest prawie pusty (pracuję na niepełny etat), teraz tez nikogo nie zauważyłam. Wychodzę z auta, zamykam jego drzwi i w ciszy puszczam wyczekanego, dłuuugiego, głośnego (różne tonacje) bąka - ulga jaką mi przynosi wyrywa się z piersi mej radosnym westchnieniem.
        I oczywiście w tym momencie dostrzegam sąsiada, który schylony w swoim boksie garażowym coś tam układa w pudle.
        Mówię mu "dzień dobry" i dostojnie oddalam się w stronę drzwi na klatkę schodową czując na sobie wzrok osłupiałego ...
        AAAAAAAA!!!!!!!!!
        • morgen_stern Re: A gafy? 04.12.13, 10:40
          Piękne big_grin
          • angela10086 Re: A gafy? 04.12.13, 11:48
            boskie big_grin
        • gazeta_mi_placi Re: A gafy? 05.12.13, 09:48
          Ale obciach.... Kobieta bez klasy, żenada...
          • nini6 Re: A gafy? 05.12.13, 10:19
            Też cię kocham, gazeta tongue_out
    • joaaa83 Re: A gafy? 04.12.13, 10:52
      Swojej nie mogę sobie przypomnieć, ale najbardziej spektakularną zaliczyła moja znajoma, kiedy spotkała swojego kolegę, którego nie widziała od dłuższego czasu. Chłopak był chory na raka i po chemioterapii, a ona wypaliła, że beznadziejnie wygląda taki ogolony na łyso i dużo lepiej mu było z dłuższymi włosami. uncertain
    • pearlinee Re: A gafy? 04.12.13, 12:01
      -po powrocie z zakrapianej imprezy powiedziałam do wzburzonej teściowej, witającej nas w drzwiach " Heil Hitler" i wykonałam znak uniesionych palców
      - dwa razy paradowałam z przyczepionym paskiem od wkładki higienicznej ( raz gdy odwiedził mnie "dawny ukochany", drugi raz, całkiem neidawno przejechałam z takim paskiem od Ursusa do Placu zbawiciela, pasek dumnie towarzyszył mi przyklejony do rękawa płaszca)
      - wyszłam w ciapach na przystanek
      - kiedys poszłam wywalić śmieci i wracajac pojechałam na II zamiast na I piętro. Pech chce że ci mieszkający nade mną mają taką samą wycieraczkę z krówką. Więc najpierw śmiało nacisnęłam na klamkę, a jak stawiała opór zaczęłam dzwonic dzwonkiem w rytm CW CWK CWKS LEGIA - żeby mąż szybciej mi otworzył. Moja mina na widok sąsiada - musiała być bezcenna.
      - kilkanaście razy wyszłam ze sklepu z koszykiem zakupowym. Raz nawet wsiadłam z nim do samochodu
      Jestem królową obciachu wszelkiego i już nawet przestało mnie to złościć
      • mirkad Re: A gafy? 04.12.13, 12:16
        a propos paska od wkladki - mojej teściowej przytrafiło sie paradować z pampersem; zajmowala się córką po moim powrocie do pracy, małą trzeba było przewinąć przed wyjściem na spacer więc przyniosła sobie świeżego pampersa, położyla na kanapie uprzednio go otwierając by był już przygotowany jak zdejmie córce ten zasikany i zasiadła do przewijania; ku jej zdumieniu (jak mi potem opowiadała), sięga ręką - nic nie ma; wstała - pampers wyparował; podejrzewając samą siebie o halucynacje, powędrowała z córką na rękach po kolejną pieluchę; przebrała malą i poszły na spacer; a że dzień był piękny, to spacer był dłuuuuugi; jakież było jej zdumienie gdy po powrocie z pracy znalazłam zaginionego pampersa "przyrzepionego" do szanownych teściowych 4 liter smile)) - ja płakałam ze śmiechu jak mi opowiadała całe zdarzenie i wymieniala gdzie to nie była paradując nieświadomie z dyndającym pampersem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka