triss_merigold6
06.12.13, 14:26
Tytułem wstępu: mobbing, prześladowanie, wyśmiewanie się, odrzucanie dziecka przez grupę rówieśniczą nie są ok i nie powinny mieć miejsca. Należy dzieciom wpajać empatię, kulturę, zakaz prześladowania ze względu na inność, uczulać na relacje etc.
Przyjmijmy to za aksjomat poza dyskusją.
Niemniej zdarza się, że grupa (klasa) nie akceptuje/przestaje akceptować dziecko czy nastolatka i daje mu to odczuć towarzysko, a przyczyną jest ewidentne odstawanie od grupy.
Mam na myśli konkretne sytuacje konkretnych dzieci, kiedy z jednej strony dziecko cierpi, ale z drugiej jego zachowania, reakcje, postawy powodują, że nie ma koleżanek/kolegów, jest obiektem kpin albo zwyczajnie jest spławiane.
I teraz: rodzice chcą pomóc, bo dziecko zwierza się, rozmawia itd. ale nie przyjmują do wiadomości, że - o ile mogą wymagać od dzieci w klasie nieprześladowania, o tyle nie mogą zmusić do polubienia, akceptacji, kolegowania się.
Innymi słowy, rodzice nie chcą widzieć i nie chcą powiedzieć dziecku, że relacje rówieśnicze wymagają też pewnego dopasowania się do innych dzieci, powstrzymania zachowań zwyczajnie wk...cych, dziwacznych, prowokujących, bardzo nietypowych.
Aha, nie chodzi o moje dziecko, ani w ogóle o szkołę mojego dziecka, sytuacje znam z relacji rodzicielskich obu stron konfliktu.