Dodaj do ulubionych

Co wymyślił pan od przedsiębiorczości?

09.12.13, 06:59
Liceum w dużym mieście, całkiem przyzwoite.
Wśród nowych wynalazków edukacyjnych: przedsiębiorczość. No bomba, na reszcie ich uczą czegoś co ma przełożenie na życie.
No i trafiła do mnie córka koleżanki uczęszczającej tamże, z prośbą aby mogła spędzić dzień u mnie w pracy, bo takie ma zadanie do zaliczenia na przedsiębiorczości. Co ma zrobić? No nic takiego: ma sobie załatwić że może przyjść, być cały dzień, popracować i napisać sprawozdanie.
0_0
Czy tylko ja widzę, że dzieci mają nakłonić "kogoś" do wpuszczenia na stanowisko pracy osoby bez przeszkolenia, bez BHP, bez jakiejkolwiek umowy (!!! - pracownik na czarno) i do tego nieletniej?!
Czy w ogóle istnieją jeszcze nauczyciele o choćby bazowych kompetencjach w wykładanym temacie?
Obserwuj wątek
    • z_lasu Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 07:57
      > Czy tylko ja widzę, że dzieci mają nakłonić "kogoś" do wpuszczenia na stanowisk
      > o pracy osoby bez przeszkolenia, bez BHP, bez jakiejkolwiek umowy (!!! - pracow
      > nik na czarno) i do tego nieletniej?!

      Zastanawiam się pod jakie przepisy miałaby podlegać taka sytuacja. I nie mam żadnego pomysłu. Bo trudno chyba uznać, że jest to zatrudnienie nieletniego (na 1 dzień!) w ramach praktyki zawodowej. A z drugiej strony: czy pani Zosia może wziąć do biura swoją 6-latkę, jak nie ma jej z kim zostawić czy jakiś przepis tego zabrania? Mam na myśli stanowisko pracy, na którym nie ma więcej zagrożeń niż w domu. A jeśli może, to czy 16-letnią siostrzenicę też może?
      • morekac Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 15:30
        Zastanawiam się pod jakie przepisy miałaby podlegać taka sytuacja.

        Cóż, taka sytuacja może podlegać pod przepis typu 'nieusprawiedliwione opuszczenie lekcji'. Albo siedzenie komuś w pracy całą sobotę lub niedzielę i fochy ze strony szefa, co też wydaje mi się zbyt długim czasem, jak na odrabianie lekcji.
    • mamma_2012 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 07:59
      A ty w hucie czy przy remontach dachów pracujesz, a moze przeprowadzasz operacje na otwartym sercu? Jesli tak, to corka znajomej wybrala troche bez glowy, bo to rzeczywiscie dosc niebezpieczne i ryzykowne.
      Od zawsze przedszkolaki przychodziły tu i tam popatrzeć jak pani na poczcie pracuje, w sklepie, teraz kazda nowoczesna firma ma jakis program, gdzie dzieciaki moga przyjść i popatrzeć jak np. działa fabryka.
      Na co umowa? Na to, zeby popatrzec jak ciocia sekretarka odbiera telefon, szkolenie bhp, bo pozwoli skierować 10 kartek i kliknąć "wyślij'" na mailu. Oczywiscie, sa miejsca, gdzie dzieci wprowadzać nie mozna, sa szefowie, ktorzy sie na obca osobę w firmie nie zgodzą, ale to raczej wyjątki.
      A pomysł nauczyciela nie jest taki głupi, sa dzieci, którym sie wydaje, ze "praca" to spanie za biurkiem i szperanie w necie, moga sie zdziwic jak bardzo sie mylą. A dla dziewczyny, ktora chce zostac fryzjerka moze byc ciekawym doświadczeniem postać 8 godzin na nogach, nagle zobaczy, ze wcale sie do tego nie nadajewink
      • gazeta_mi_placi Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 11:25
        Jakie 8 godzin na nogach? Klienci raz są raz ich nie ma, spokojnie można "kawkować" i dwie godziny.
      • anorektycznazdzira Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 17:10
        > A ty w hucie czy przy remontach dachów pracujesz, a moze przeprowadzasz operacj
        > e na otwartym sercu?
        W naukowym laboratorium specjalizującym się w biologii molekularnej i mikrobiologii lekarskiej geniuszu: bakterie lekooporne, wirusy w tym modyfikowane genetycznie, odczynniki neurotoksyczne i kancerogenne, źródła promieniowania gamma- wymieniać dalej?
        Nie każdy grzeje dupsko przed segregatorem z papiórkami.
        A uprzedzając kolejne głupie pytanie: nie, nie mogła iść do kogoś z segregatorem, bo polecenie było wyraźne, żeby się przećwiczyć w zawodzie, który ucznia interesuje i którym się zamierza zajmować w przyszłości.
        • mamma_2012 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 17:26
          Przepraszam nie domyslilam sie, ale gapa ze mnie, tak mi wstyduncertain
          Matko święta całe szczescie, ze dziewczyna nie marzyła o zostaniu astronauta, bo dopiero miałaby problem.

          A tak na poważnie, to wlasnie jest szansa na pokazanie dzieciakowi, ze nawet w najfajniejszej pracy co chwile nie dzieje sie cos pasjonujacego, a czasem trzeba np. zapisać wynik na całkiem bezpiecznym (tak sie mi ignorantce wydaje) komputerze i tu widze kawałek dla adeptki, a na reszte w takim przypadku mozna popatrzec przez szybke. Dla mlodej osoby wazne jest zobaczyc, ze jak przychodzisz do pracy to zakladasz bezpieczne ubranko, a jak wychodzisz to myjesz rączki, niekoniecznie w ciagu tych kilku godzin ma wynalazc szczepionke na raka.
          • anorektycznazdzira Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 17:40
            Czasem się zastanawiam, czy ludzie udają czy na prawdę nie umieją czytać: PRACOWAĆ miała. Nie patrzeć jak myję rączki ani przez szybkę.

            Przykład z początku nietrafiony. Praktyki w ośrodku kosmicznym są całkiem realne- syn kolegi z fizyki pojechał do NASA, ale nie odbyło się to na zasadzie "chłopiec sobie tu wejdzie i sobie coś porobi".
            • mamma_2012 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 17:44
              No pewnie, każdy normalny uczeń w ramach realizacji zajęć z podstaw przedsiębiorczości jedzie do NASA lub pilotuje F16, bo chce zostac pilotem.
              • anorektycznazdzira Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 17:57
                nie no spoko, bo o tym było, przecież nie o konieczności zawarcia umowy przed władowaniem się na biekt big_grin
                • anorektycznazdzira Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 17:58
                  *na obiekt
    • pepitka_cb Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 08:22
      Nie przesadzasz trochę? PRACOWNIK na czarno?? Przecież uczeń nie będzie świadczył pracy, będzie PRZYGLĄDAŁ SIĘ czynnościom wykonywanym na danym stanowisku. Myślisz, że ktokolwiek pozwoliłby w takim przypadku na pracę? Celem tego zadania IMO ma być raczej to, by uczniowie mogli sprawdzić, jak wygląda praca na danym stanowisku od strony praktycznej. Nie widzę w tym nic złego, wręcz przeciwnie, uważam, że to dobry pomysł.
      • anorektycznazdzira Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 17:12
        Czytać nie umiecie? POPRACOWAĆ mają a nie popatrzeć.
        • aneta-skarpeta Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 18:56
          no dobra, ale zakładam niedużą firmę biurową i ta 16latka przez ten jeden dzień np segregowac pocztę, pokserować

          moim zdaniem to nie koniec swiata

          mój syn jak bywał u mnie w pracy- a miał lat 10 to tez np przez te 3h cos robił np stemplował koperyty, zanisił dokumenty do magazynu, cos mi układał
    • iwles Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 08:30

      Przeciez jak przyjmuje się stazystów, czy praktykantów, to też nie muszą mieć badań lekarskich, czy szkolenia BHP. No bez przesady.
      • pepitka_cb Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 08:46
        akurat stażyście muszą mieć badania i szkolenie bhp smile
        • pepitka_cb Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 08:47
          *stażyści
      • bbkk Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 09:29
        praktykanci też muszą mieć szkolenie bhp
        • iwles Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 09:33

          no nie wiem, w mojej pracy praktykanci żadnych szkoleń ani badań miec nie muszą.
          Co do stazystów na 100% pewna nie jestem, wydawało mi się, że też nie, ale moge się mylić.
          • bbkk Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 09:35
            to zaytaj bhp-owca
            jeśli nie mają to jest to niezgodne z przepisami
          • adellante12 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 09:35
            To módl się zeby PIPa do was nie wpadła bo bedzie kipisz.
            Szkolenie BHP P-poż i regulamin jest obowiązkowy dla kazdego.
            • iwles Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 09:42

              i badania lekarskie dla praktykanta, który przychodzi na tydzień albo dwa też ?
              • bbkk Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 09:56
                tego nie wiem
                u nas bywają na praktykach tylko studenci i badań mieć nie muszą
                • anorektycznazdzira Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 20:24
                  Ci studenci mają za to wykonane badania stwierdzające brak przeciwwskazań do wykonywania zawodu, więc to dlatego nie muszą dorabiać extra. A bez BHP i PPOŻ nie ma wstępu na żadne stanowisko pracy.
    • triss_merigold6 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 08:49
      To przedmiot czy ścieżka edukacyjna w tej chwili?
      Często zajęcia z przedsiębiorczości prowadzili nauczyciele wos albo innych przedmiotów.
      Wyluzuj, nie musi pracować, może popatrzeć. U nas w instytucji bywają studenci cudów wianków, którzy przygotowują prace semestralne i chcą np. zapoznać się z funkcjonowaniem jakiegoś biura, wchodzą na jednorazowe przepustki.
      • anorektycznazdzira Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 17:00
        > Wyluzuj, nie musi pracować, może popatrzeć.

        Tak zrobiłamsmile. Z tym, że założenie przyjęte przez pana były inne, a na koniec pod sprawozdaniem podpisywałam się ja. Nagimnastykowałam się, żeby z papiera nie wynikało jednoznacznie ani że dziewczyna pracowała ani że NIE pracowała. Jedno ukłon w stronę PiP, drugie w stronę nauczyciela z wizją.
        • mamma_2012 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 17:09
          Nie wiem jaki masz zawód, ale prawie we wszystkich, ktore jestem sobie w stanie wyobrazić jest taki kawałek, ktory mozna powierzyć nastolatkowi, choćby zeby zrobic mu przyjemność.
          Ty podejrzewasz, ze PIP nie ma ciekawszych zajęć niż śledzić licealistów trzymających drabine malarzowi, czy parzacych kawę prezesowi? To jakis absurd!
          A te wszystkie fundacje spełniające marzenia dzieci o byciu strażakiem czy pilotem przez jakis dzien, to sie same wystawiają. Kto widział 5 latka w roli strażaka?! Wyzysk, zagrożenie i patologia do potęgi.
          • anorektycznazdzira Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 17:14
            Słabo z wyobraźnią. Odpowiedź masz powyżej.
          • serifos Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 13.01.14, 09:59
            To wyobraź sobie pracę w banku, urzędzie skarbowym, ZUS-ie itp czyli wszędzie tam, gdzie przetwarzane są dane osobowe lub dane wrażliwe. Jestem przekonana, że w powyższych instytucjach każdy pracownik ma podpisane stosowne oświadczenia. Jeżeli pracownik ZUS-u zleci licealiście np. wpinanie do segregatora decyzji o przyznaniu renty popełnia przestępstwo, podobnie pracownik banku, który pozwoli licealiście "udzielac kredytu" klientowi.
            • iksa_igrekowska Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 13.01.14, 11:54
              A czy w tych miejscach pracuje się tylko na tych danych? Może przygotowuje się jakieś zestawienia, oferty bez takich danych? Moi koledzy, którzy studiowali ekonomię, chodzili na praktyki do banku, nikt z nimi nie podpisywał umowy. Oświadczenie może podpisywali, ale to licealista też może zrobić. Moja koleżanka była na dniu przedsiębiorczości w kancelarii adwokackiej, to też dane wrażliwe, ale nie miała z nimi kontaktu, po prostu przyglądała się jak wygląda praca adwokatów, kolega był w aptece - tam też są dane wrażliwe (recepty z nazwiskami i nazwami chorób), uczył się wg jakiego klucza porządkowane są leki, przyglądał się technikom, jak robią leki.
    • joxanna Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 08:56
      Jeśli dobrze pamiętam, to w takim filmie 'cudowne lata' ten chłopiec musiał się udać do ojca do pracy, właśnie taką miał pracę domową. A ojciec był ogólnie sfrustrowany - bo w domu rządził, a w pracy był rządzony...
    • edelstein Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 09:23

      Nie przesadzasz?moj przedszkolak na wyjscia,by zobaczyc Jak pracuje sie tam czy siam.Nie zauwazylam,by mial umowe o prace na ten czas.
      Dosc kuriozalne to by bylo.
    • demodee Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 09:24
      A w jakim wieku jest ta licealistka?

      > Co ma zrobić? No nic takiego: ma sobie załatwić że może przyjść, być cały dzień, popracować i napisać sprawozdanie.

      Czyli ma przepracować całą dniówkę, a nie postać, poprzyglądać się, a jak jej się znudzi to wyjść?

      Więc jeśli jest w wieku odpowiednim dla pracownika młodocianego, to powinna mieć spisaną jakąś umowę (np. o zlecenie), bo jeśli nie będzie miała papieru, to znaczy, ze robi na czarno czyli pracodawca do sądu.

      Jeśli jest w wieku poniżej 15 lat, to pracować nie może, pracodawca do sądu.

      A w obu przypadkach pan od przedsiębiorczości do weryfikacji.
      • z_lasu Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 09:30
        > Czyli ma przepracować całą dniówkę,

        No, bez przesady. Słowo "popracować" jest tu bardzo umowne. Jaką wymierną pracę może wykonać dziecko widząc przedmiot tej pracy po raz pierwszy w życiu.
        • triss_merigold6 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 09:34
          Poasystuje i popatrzy. Nie widzę powodów do schizowania.
          • demodee Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 09:41
            Poasystuje, tzn, że będzie pomagać. Dlaczego asystowanie ma być za darmo?

            Asystentki pracują za darmo?
            • triss_merigold6 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 09:45
              Jest to w ramach lekcji, a nie jest praktykami zawodowymi.
              W czym, przepraszam, będzie pomagać?
              • demodee Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 10:11
                W poście inicjującym autorka napisała, że licealistka ma przyjść do zakładu pracy i popracować cały dzień.

                Czyli na przykład ma pójść do zakładu fryzjerskiego i przez 6 godzin podawać szampony, myć grzebienie, zamiatać podłogę i co tam jeszcze fryzjerki robią.

                Uważasz za oczywiste, że będzie to robić za darmo?
                • triss_merigold6 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 10:19
                  Tak.
                • miliwati Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 11.01.14, 22:42
                  demodee napisała:

                  > Czyli na przykład ma pójść do zakładu fryzjerskiego i przez 6 godzin podawać sz
                  > ampony, myć grzebienie, zamiatać podłogę i co tam jeszcze fryzjerki robią.
                  >
                  > Uważasz za oczywiste, że będzie to robić za darmo?

                  Oczywiście. Przecież to jest jej nauka, ona z tego czerpie korzyści. Ba, może nie w takiej sytuacji, ale nie byłoby dziwnym gdyby za taką praktyczną naukę zawodu na większą skalę dziecko zapłaciło.
                  • iksa_igrekowska Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 13.01.14, 02:07
                    A ja jestem ciekawa, czy każdy, kto krytykuje ten pomysł dostawał pieniądze za odbywanie studenckich praktyk - takich odbywanych przez uczelnię.
                    • gazeta_mi_placi Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 13.01.14, 11:30
                      Ja nie i z tego co wiem inni koleżanki i koledzy też nie, praktyki były bezpłatne.
                      • iksa_igrekowska Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 13.01.14, 11:49
                        Ja właśnie też nie, stąd moje zdziwienie, że licealistce trzeba płacić za jednodniową "pracę" w firmie badawczej, farmaceutycznej lub jakiejś innej. Dla niej zapłatą jest wiedza na temat funkcjonowania tej firmy, ocena i jakieś zaświadczenie o wykonaniu takiego zadania.
            • mamma_2012 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 10:00
              Ty sie dobrze czujesz?
              Za wszystko i od wszystkich chcesz pieniadzy? Proste polecenie dla ucznia trzeba zdefiniować, tak dokładnie, zeby Trybunał Konstytucyjny mógł sie do niego odnieść? Szaleństwo!
              • demodee Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 10:05
                Za wykonaną usługę chcę zapłaty. Ty nie?
                • beataj1 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 10:12
                  Nie zawsze i nie wszędzie. Wczoraj poprasowałam chłopu koszule - całkowicie gratisowo - praca jak każda inna - ludzie za nią biorą pieniądze.
                  Pomogłam koleżance w przeprowadzce, mało tego zwoziłam klamoty własnym autem - też gratisowo - nie licząc kawki.

                  Wykonuje jakieś tam drobne czynności zupełnie charytatywnie i nie biorę za to kasy.

                  Nie mylmy regularniej pracy z incydentalnym wydarzeniem bo obudzimy się w piekle gdzie za wszystko trzeba płacić.
                • pepitka_cb Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 11:01
                  Rodzice pewnie płacili ci za wyniesienie śmieci? ;>
                • chipsi Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 13:22
                  W takim razie kto zapłaci pracodawcy, który przyucza praktykanta do zawodu? Zazwyczaj jest to ciężka praca i poświęcenie by kogoś czego nauczyć. Poza tym TO NIE JEST PRAKTYKANT, to uczeń, który ma takie a nie inne zadanie domowe. Gdzie płacą za odrabianie zadania domowego?!
        • demodee Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 09:36
          Dlaczego "popracować" to umowne słowo?

          Osoba przychodzi do zakładu pracy, spędza w nim czas, wykonuje jakieś czynności na rzecz tego podmiotu gospodarczego: przyniesie, wyniesie, pozamiata. Dlaczego za te czynności ma nie dostawać pieniędzy? A jeśli księgowa przyjdzie do zakładu pracy i obliczy CIT i VAT na rzecz tego podmiotu, to też nie musi dostać wynagrodzenia? W końcu cóż to takiego dla doświadczonej księgowej - VAT obliczyć?

          Ogólnie pan od przedsiębiorczości uczy przyszłych pracowników, że możliwa jest sytuacja, że świadczy się pracę bez wynagrodzenia.

          Ciekawe, czy dyrekcja szkoły zweryfikowała pracę tego nauczyciela?
          • pepitka_cb Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 09:44
            Tak, na pewno wkład pracy tego ucznia będzie nieoceniony dla firmy, powinien dostać wynagrodzenie, a pracownikowi, którego wyręczył w obowiązkach powinno obciąć się wynagrodzenie z tytułu zmniejszenia obowiązków służbowych big_grin
            • demodee Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 10:19
              Licealistka ma przepracować cały dzień w dowolnie wybranym zakładzie pracy. Idzie do sklepu odzieżowego (zawsze interesowała się modą) i przez 6 godzin układa na zapleczu wory z ciuchami, zamiata podłogę magazynu, przestawia kartony. Kiedy inni pracownicy mają przerwę śniadaniową jest wysłana na sklep, stoi przy wieszakach i pilnuje, żeby ktoś czegoś nie ukradł.

              Zgodnie z twoimi poglądami jej praca jest nic nie warta, pieniądze się nie należą.
              • mamma_2012 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 10:32
                Ale nawet jesli miałoby to tak wyglądać, to mamy doczynienia z rodzajem wymiany barterowej. Licealitka pracuje fizycznie, a w zamian za to sprzedawczynie, występujące tym razem w roli nauczycielek "zawodu", przekazują jej swoją wiedzę.

                • demodee Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 10:41
                  Ale to wtedy byłby bezpłatny staż. A tutaj pan od przedsiębiorczości kazał popracować przez cały dzień, a nie znaleźć staż.

                  Poza tym ze stażystami też się spisuje umowy.
                  • triss_merigold6 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 10:43
                    Masz jakąś formę autyzmu, że traktujesz dosłownie przytoczone polecenie nauczyciela?
                    • pepitka_cb Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 10:48
                      Ja bym chciała wiedzieć jeszcze, jak DOKŁADNIE brzmiało polecenie nauczyciela. Bo jak na razie bazujemy na przekazie licealistki, który przecież nie musi być identyczny ze słowami nauczyciela.
                    • demodee Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 14:58
                      Nie mam autyzmu, jestem z wykształcenia filologiem i dokładnie czytam, a nie po łebkach.
                      • miliwati Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 11.01.14, 22:44
                        demodee napisała:

                        > Nie mam autyzmu, jestem z wykształcenia filologiem i dokładnie czytam, a nie po
                        > łebkach.

                        Trzeba nie tylko dokładnie czytać, ale jeszcze dokładnie rozumieć co się czyta. Włącznie z kontekstem całej sytuacji.
              • pepitka_cb Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 11:54
                i przez 6 godzin układa
                > na zapleczu wory z ciuchami, zamiata podłogę magazynu, przestawia kartony


                A co się stanie, jeśli tego nie zrobi?
                • demodee Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 12:16
                  Jeśli nie wykona polecenia pracodawcy, to ten może jej kazać natychmiast opuścić stanowisko ("nie będzie mi się tu gó...ara stawiać!!"). W konsekwencji nie wykona zadania, nie dostanie zaliczenia, będzie miała problem z przejściem następnej klasy.

                  To ją nauczy pokory i karności. I słuszną linię ma nasza partia - takie młode już w szkole wytresowane do bezszmerowego wykonywania poleceń będzie potem głosować zgodnie z wytycznymi.

                  P.S. Ja to przerabiałam za komuny.
                  • falka_85 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 13:45
                    O maj gad, ależ ty kobieto bredzisz. Aż dziw że jeszcze nie wpadłaś na pomysł, że ten nauczyciel przedsiębiorczości jest w zmowie z okolicznymi pracodawcami i wysyła im biedne ciemiężone dzieci jako darmowych pracowników.
                    • demodee Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 15:01
                      Wiesz, wpadłam już na ten pomysł, ale bałam się, że jak go na forum napiszę, to zarzucą mi przesadę. Ale jestem w stanie to sobie wyobrazić - licealistka skarży się na lekcji, że żaden zakład pracy nie chce jej zatrudnić na 1 dzień, a pan mówi, ze się słabo stara i czy pytała na przykład w tym obuwniczym przy rynku?
                      • pepitka_cb Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 15:38
                        Przeraża mnie, jak nisko oceniasz tego nauczyciela i traktujesz go jak idiote, nie wiedząc kompletnie nic na jego temat.
          • lola211 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 09:50
            Zapłata bedzie WIEDZA praktyczna,bezcenne.
          • mamma_2012 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 10:27
            Jak o ta zapłatę nie poprosi to jej dostać nie musi, jak dzwonię do przyjaciółki prawnika z jakimś pytaniem, to mi na nie odpowiada, nie dość, ze nie płace za usługę, to np. moge dzięki uzyskanej wiedzy zarobić.
            Ja tez czesto udzielam porad za, ktore nie biorę pieniędzy i niczego w zamian nie oczekuje, ot taki wolontariatsmile
            • demodee Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 10:45
              No tak, ale dzwonisz do przyjaciółki czyli jest pełna dobrowolność - udzieli ci tej porady prawnej albo nie. A licealistka dostała zadanie do wykonania, ma napisać sprawozdanie z wykonanego zadania, jak nie pójdzie i nie popracuje przez cały dzień, to nie zaliczy przedmiotu i będzie miała problemy z przejściem do następnej klasy.
              • mamma_2012 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 10:56
                Jak wiele w Tobie złej woli i jak wielka desperacja w wyszukiwaniu problemów tam, gdzie ich nie ma.
                W razie czego dziewczyna odnajdzie osiedlowa dozorczynie i zostanie jej cieniem na jeden dzien albo poprosi nauczyciela, czy moze jemu towarzyszyć w pracy, przyniesie krede, zetrze tablice, rozda kartki do sprawdzianu i na koniec poprowadzi lekcje (to i tak dzieci robią w ramach zajęć). Dla chcacego nic trudnego.
                • demodee Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 11:43
                  > Jak wiele w Tobie złej woli i jak wielka desperacja w wyszukiwaniu problemów tam, gdzie ich nie ma.

                  Dlaczego zarzucasz mi złą wolę? Dlatego, że (podobnie jak autorka wątku) widzę wykorzystywanie młodych ludzi i urabianie ich do świadczenia bezpłatnych usług na rzecz podmiotów gospodarczych? Parę tygodni temu prezes międzynarodowej firmy z branży pośrednictwa pracy Antal nawoływał młodych do bezpłatnej pracy, bo "nic młodzi nie potraficie i tylko swoją pracą szkodę wyrządzacie pracodawcom". Ty masz podobny tryb myślenia - niech licealistka za darmo popracuje za nauczyciela! To ja zapraszam twoją córkę do mnie: przyjdzie na ósmą, zrobi mi śniadanie, pozmywa, przyniesie zakupy, obiad ugotuje, posprząta kuchnię i okna umyje. A ja jej w zamian podpisze sprawozdanie, że jeden dzień przepracowała u mnie jako gosposia. Dla chcącego nic trudnego.
                  • pepitka_cb Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 11:50
                    A dlaczego "za nauczyciela"?
                  • mamma_2012 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 12:26
                    Jesli tylko od Ciebie mogłaby sie czegos ciekawego nauczyć to nie ma sprawy.
                    Prace domowe ćwiczy nacodzien, ale jesli wykonujesz jakis ciekawy zawód, to z przyjemnością ja wyśle i uznam, ze fajnie jesli za przekazana wiedzę, bedzie Ci sie mogła odwdzięczyć nie tylko pomocą, ale także praca.
                    W moim zawodzie sa nawet desperaci, ktorzy sa gotowi dopłacić za możliwość popatrzenia jak pracują lesi, to dopiero jazda, nie?
                    Chyba nie uważałam na przedsiębiorczości, bo zafiksowalas sie na tym, ze wypłata musi byc w pieniadzu, no inaczej to wyzysk, a oczywiscie tak nie jest.
              • olena.s Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 12.01.14, 07:55
                jak nie pójdzie i nie popracuje przez
                > cały dzień, to nie zaliczy przedmiotu i będzie miała problemy z przejściem do n
                > astępnej klasy.
                Popadasz.
                Oczywiście mozna sobie wyobrazić nauczyciela -idiotę i proponowany przez ciebie scenariusz, ale o wiele łatwiej jest mi wyobrazic sobie wyrzucioną panienkę, która pisze raport o tym jak poszła, robiła, popadła w konflit, wyleciała i tym raportem zalicza zadanie.
            • iksa_igrekowska Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 11.01.14, 11:49
              Przecież zapłata dla tej licealistki jest ewidentna! Ona ma się dowiedzieć, jak się pracuje w miejscu, w którym w przyszłości chciałaby pracować. Taka wiedza jest bardziej cenna niż jakiekolwiek pieniądze. Moja koleżanka bardzo chciała być przedszkolanką, bo miała w rodzinie małe dzieci, którymi lubiła się opiekować. Poszła więc na taki licealny "dzień pracy do przedszkola", a po jego zakończeniu szybko zmieniła fakultet i swoje plany zawodowe, bo stwierdziła, że jednak praca w przedszkolu z całą grupą różnych dzieci to co innego niż opieka nad wesołymi siostrzeńcami. Czy lepiej, żeby się tego nie dowiedziała i studiowała, a później pracowała, w miejscu, którego nienawidzi?
              • iksa_igrekowska Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 11.01.14, 11:50
                "dzień pracy" do przedszkola
        • anorektycznazdzira Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 17:18
          > No, bez przesady. Słowo "popracować" jest tu bardzo umowne.
          A dlaczego umowne? Użyłam go dosłownie a nie umownie.
      • pepitka_cb Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 09:36
        demodee napisała:
        > A w obu przypadkach pan od przedsiębiorczości do weryfikacji.


        A ja najpierw zweryfikowałabym, jak brzmiało polecenie. To, że uczeń powiedział, że ma "popracować" naprawdę nie musi oznaczać, że nauczyciel rzeczywiście użył takiego sformułowania.
        Jeny, niedługo trzeba będzie pytać ucznia, czy zechce się uczyć...
        • demodee Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 09:39
          Nauka w fabryce jest częścią edukacji uczniów szkół zawodowych. Tu chodzi o licealistkę.
          • pepitka_cb Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 09:47
            Tu chodzi o licealistkę.

            Tzn. że licealistów nauka nie obowiązuje??
          • triss_merigold6 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 09:47
            No i licealistka ma iść do dowolnie wybranego zakładu pracy i obejrzeć jak wygląda dzień pracy na różnych bądź dowolnie wybranym stanowisku. Tak samo jak licealiści piszą wypracowania z dowolnie wybranych i obejrzanych poza szkołą filmów, spektakli, wystaw w muzeach/galeriach.
      • mamma_2012 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 09:53
        Normalnie jestem w szoku w jakim skrajnym poszanowaniu prawa żyją moi współobywatele.

        Rozumiem, ze jesli mąż przyjeżdża po Ciebie do pracy i mówisz do niego "Pomoz mi poukladac te segregatory i moze jeszcze weź skseruj te kartki (oczywiscie bez poufnych danych firmowych, niech to beda ulotki), to wtedy szybciej wyjdę, to spisuje odpowiednia umowę.
        A jesli towarzyszy mu Wasze dziecko 7 letnie i jego kolega, i dzieci pytaja sie czy moga stanąć przed budynkiem i porozdawac te ulotki, to oczywiscie odmawiasz, bo będziesz musiała pozwac sie do sadu, powiadomić PIP i jeszcze opiekę społeczna;/

        Tak, pana od przedsiębiorczości koniecznie trzeba zweryfikować i obserwować, bo moze bedzie kazał isc dzieciom po krede, a to jego obowiązek przygotować sie do lekcji.

        • demodee Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 10:02
          Nie mam męża...

          Ale gdybym miała, to bym go nie poprosiła o świadczenie pracy za darmo. A tym bardziej nie pozwoliłabym 7-letniemu dziecku za darmo roznosić jakichś ulotek, które przyczynią się do zysku pracodawcy.

          Chce biznesmen, żeby ktoś roznosił ulotki - niech zapłaci za usługę!
          • mamma_2012 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 10:21
            Wiesz, na szczescie nie wszyscy ludzie mysla i działają tak jak ty. To sie nazywa współżycie w społeczeństwie, ludzie nie za wszystko oczekują zapłaty i nie we wszystkim wietrza podstęp.

            Jestem specjalista z dość powszechnie pożądana i użyteczna wiedza, czy myślisz, ze za każdym razem jak otwieram buzie sięgając do swojej wiedzy, to wystawiam rachunek?

            Nie masz męża i nie masz dzieci, wiec nie zrozumiałas, ze to co dla kogos jest praca, dla dziecka czy młodego człowieka moze byc zabawa (np. naklejanie znaczków, rozdawanie ulotek), moja corka np. chetnie jechała przez pol miasta, zeby znajomym w sklepie towar pometkowac, bo to było dla niej wielka atrakcja i nie tylko nie oczekiwała za to pieniędzy, ale w sumie sama by zapłaciła za te możliwość.
          • chipsi Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 13:25
            Demodee, z całym szacunkie, ale Ty nie masz równo pod sufitem. Jakbym była złośliwa to bym napisała że teraz wiem dlaczego tego męza nie posiadasz...
    • naomi19 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 09:31
      Przesadzasz. Jak dla mnie to jest bardzo fajna inicjatywa.
      • oteczka Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 09:49
        Pewnie super sprawa dla licealistów a propos przebywania dzieci w miejscu pracy ,mój przedszkolak jak były wolne dni ,ewentualnie po chorobie ,ja pracowałam cały tydzień 6-19 bywało że spędzał całe dnie z ojcem w pracy ,miejsce pracy ratusz i nikt łącznie z panem prezydentem nie miał żadnego ale .
    • beataj1 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 09:57
      No ale patrzcie. Lekcja przedsiębiorczości naprawdę skuteczna.
      Zamiast się zastanowić jak to ułatwić i umożliwić dzieciakom zastanawiamy się tutaj czy aby jakis przepis nie został złamany i dlaczego takie akcje są nie do końca dobre. To plus propozycja weryfikacji nauczyciela bo coś za kreatywny jest.

      I już następne pokolenie nauczone - nie wychylaj się za bardzo bo na pewno złamiesz jakiś przepis...

      • mamma_2012 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 10:10
        Facet ma dobry pomysł, taki dzien w pracy moze dać dzieciakom, duzo wiecej niż pol roku, gledzenia na lekcji i godzinach wychowawczych.

        I chyba nie jest to aż tak bardzo nielegalne, bo moja siostra towarzyszyła w pracy policjantom, na służbie, bez szkoleń i zaświadczeń i w dodatku służąc pomocą w razie potrzeby (robiła to w ramach jakiegoś modułu na studiach).

        Skoro mozna byc wolontariuszem w hospicjum wyreczajac pracownikow, to mozna tez zostac na 8 godzin wolontariuszem w zakładzie krawieckim czy biurze korporacji (oj, tam to wolontariuszy jest na peczkiwink
        • iksa_igrekowska Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 11.01.14, 11:56
          Zgadzam się, że to świetny pomysł, ale akurat wolontariusz w hospicjum i szpitalu musi wcześniej zrobić odpowiednie badania, a "dopuszczenie" go do podopiecznych poprzedzane jest szkoleniem. Ale jeśli to nie dotyczy pracy w specyficznych warunkach, to jak najbardziej jest to świetny pomysł. Swoją drogą, zależy, ile na to było czasu, bo jeśli na tyle sporo, że można było zrobić różne badania, to nie widzę problemu, żeby pójść i do szpitala czy hospicjum.
      • demodee Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 10:23
        W sumie masz rację. Lekcja przedsiębiorczości oraz świadomości obywatelskiej.

        Jak licealistka przepracuje za darmo 6godzin na zapleczu sklepu odzieżowego, to po napisaniu sprawozdania i zaliczeniu przedmiotu "przedsiębiorczość" natychmiast zabierze się za wkuwanie słówek angielskich.
        • pepitka_cb Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 10:54
          Chyba mylisz pojęcia. Wizyta w zakładzie pracy polegająca na obserwacji pracy nie jest równoznaczna ze stosunkiem pracy.
          Jeśli pracownik ma określone zadania, wie z czego i przed kim musi się rozliczyć ze swojej pracy i komu podlega, ma określone gdzie i kiedy ma wykonywać dane zadania, to mamy do czynienia z zatrudnieniem na podstawie stosunku pracy. Bardzo ważne jest to, że właśnie zajście wszystkich powyżej opisanych przesłanek definiuje tę relację
          Przecież uczennica nie będzie miała wytyczanych zadań. Jeśli nie będzie jej się chciało, nie musi wykonywać żadnej pracy. Nie musi się rozliczać przed żadnym pracodawcą z tego, co zrobiła. Ma po prostu przyjść, popatrzeć i napisać sprawozdanie. I z tego sprawozdania, a nie ze swojej pracy jest rozliczana przez nauczyciela.
          • demodee Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 11:06
            Autorka posta inicjującego napisała, że licealistka ma popracować przez cały dzień i tego się trzymajmy.

            Rozumiem, ze na zajęciach z przedsiębiorczości uczą dzieci, czym jest wolontariat a czym praca. Jeśli więc licealistce powiedzieli, że ma pracować, to znaczy, że przez te 6 godzin ma być pracownikiem.

            Być może zadanie jest trudniejsze niż nam się wydaje (w końcu to renomowane liceum) i chodzi o to, żeby uczennica spędziła czas w zakładzie pracy i nie dała się zrobić przez właściciela w bambuko, czyli, żeby spisano z nią umowę o zlecenie i zapłacono. Dopiero po spełnieniu tych dwóch warunków uczennica może napisać sprawozdanie i zaliczyć zadanie.

            Ciekawe, ilu uczniów zaliczy, tzn. spisze umowę, otrzyma wynagrodzenie, odprowadzi podatek, wypełni PIT? Bo z wypowiedzi w wątku wynika, że w naszym kraju jest to prawie niemożliwe.

            No tak, w końcu, kto by tam płacił gó...arzom za wykonaną pracę? Przecież można ich bezkarnie wykorzystywać, nieprawdaż e-mamy?...
            • 5justi Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 11:37
              O matko ale z ciebie beton...

              Nigdy takim nie dogodzi.
              Nie chciałabym się takimi osobami otaczać.
              Pomyślcie, co by miał ten nauczyciel gdyby taka oburzona mamuśka przyszła do niego na zebranie.
              • pepitka_cb Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 11:45
                Na szczęście kobieta nie ma dzieci.
              • madzioreck Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 11:52
                > Pomyślcie, co by miał ten nauczyciel gdyby taka oburzona mamuśka przyszła do ni
                > ego na zebranie.

                Spokojna głowa, jakas na pewno się znajdzie wink
            • pepitka_cb Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 11:45
              Autorka postu napisała: No nic takiego: ma sobie załatwić że może przyjść, być cały dzień, popracować i napisać sprawozdanie. . IMO brzmi to bardzo ogólnikowo. Z całym szacunkiem dla licealistów, ale nie zawsze przekazują dokładnie to, co nauczyciel przekazał (wiem z doświadczenia).
              JESTEM PEWNA, ze nauczycielowi chodziło o PRZYJRZENIE SIĘ, jak wygląda normalny dzień pracy, jak to zresztą ktoś niżej opisał.
              Nikt, kto ma jakiekolwiek pojęcie o zatrudnieniu, a tym bardziej nauczyciel przedsiębiorczości, nie będzie kazał licealiście szukać jednodniowego zatrudnienia, bo dobrze wie, że ZADEN pracodawca nie zatrudni kogokolwiek na jeden dzień nie tylko ze względu na konieczność wypłaty wynagrodzenia, ale też dodatkowe koszty i obowiązki, takie jak: szkolenie bhp, badania lekarskie, składki ZUS itp.
              Posadzanie nauczyciela o takie intencje jest demagogiczne i idiotyczne po prostu. Tworzenie wyimaginowanych problemów w przypadku naprawdę fajnego i kreatywnego podejścia do tematu. Dla niektórych siedzenie z nosem w książce i wkuwanie regułek jak widać jest jedyną dopuszczalną formą nauczania.
              • anorektycznazdzira Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 17:20
                > JESTEM PEWNA, ze nauczycielowi chodziło o PRZYJRZENIE SIĘ,
                No to się mylisz smile
            • jolunia01 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 13:21
              demodee napisała:

              >... chodzi o to, żeby uczennica spędziła czas w zakładzie pracy i nie dała s
              > ię zrobić przez właściciela w bambuko, czyli, żeby spisano z nią umowę o zlecen
              > ie i zapłacono. Dopiero po spełnieniu tych dwóch warunków uczennica może napisa
              > ć sprawozdanie i zaliczyć zadanie.
              >
              > Ciekawe, ilu uczniów zaliczy, tzn. spisze umowę, otrzyma wynagrodzenie, odprowa
              > dzi podatek, wypełni PIT? Bo z wypowiedzi w wątku wynika, że w naszym kraju jes
              > t to prawie niemożliwe.

              Wiesz, to jest możliwe, jak tatuś/mamusia pomogą zdobyć zaliczenie córeczce/synkowi w SWOJEJ firmie. Wtedy mogą zlecić kadrowej wypełnienie na te 6 godzin następujących druków: umowy o pracę, skierowania na badania lekarskie, skierowania na szkolenie bhp, zgłoszenia do ubezpieczenia (ZUS), wyrejestrowania z ubezpieczenia (ZUS), sporządzenia listy płac, sporządzenie oświadczenia o formie wypłaty wynagrodzenia (gotówka czy przelew) wypełnienia PIT, wysłania PIT, może pomocy w wypełnieniu druku NIP-3. Coś pominęłam zapewne, ale nie chce mi się w tej chwili zastanawiać. No i oczywiście trzeba skierować pracownika do "obsługi" takiego praktykanta.
            • sajgonetka Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 13:48
              >żeby spisano z nią umowę o zlecenie i zapłacono. Dopiero po spełnieniu tych dwóch warunków
              > uczennica może napisać sprawozdanie i zaliczyć zadanie.

              [ironic]
              fakt, wtedy to dopiero ud.upi sprawę.
              umowa zlecenie to nie jest umowa o pracę.
              więc skoro ma pracować, to pracować, a nie wykonywać zlecenie.

              musi przynieść najpierw cv, list motywacyjny, odbyć rozmowę kwalifikującą, pokonać x-dziesiąt konkurentów (na stanowisko jednodniowego ucznia przyglądającego się pracy kogoś), podpisać umowę, odbyć szereg badań, odbyć szkolenie bhp, odbyć instruktaż stanowiskowy, zapoznać się z regulaminem pracy, wynagradzania oraz przedstawić się w związkach zawodowych i wyrazić zgodę na przekazywanie wynagrodzenia na konto bankowe.

            • iksa_igrekowska Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 11.01.14, 11:58
              A pojęcie praca wolontariacka?
            • iksa_igrekowska Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 11.01.14, 12:00
              Albo praca domowa? Skoro mówimy "praca", to uczniowie za napisanie wypracowania powinni dostawać wynagrodzenie w złotówkach jak za każdą "pracę". Przecież tutaj (w podanym przez założycielkę przykładzie) licealistka dostaje wynagrodzenie: wiedzę, czy interesuje ją jednak ten zawód, czy nie; ocenę w szkole; kontakt z jakąś firmą/instytucją, do której może się wybrać na praktyki lub wolontariat w czasie studiów; zaświadczenie, które na tym etapie może być jedynym w CV.
    • lola211 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 10:02
      No to ja jak nic zatrudniam na czarno i lamie przepisy BHP.
      Od 2 lat sama osobiscie wykorzystuje czarmego luda czyli moja wlasna córke.
      Mloda przyjezdza do biura i pomaga mi w papierologii.
      Kawe mi parzy.
      Obsługuje skaner, kopiarke i inne ustrojstwa.
      • demodee Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 10:25
        Jeśli zatrudniasz rodzinę we własnej firmie, to nie zatrudniasz na czarno.
        • gazeta_mi_placi Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 11:30
          A córka ma umowę?
          • lola211 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 19:55
            Oczywiscie, ze nie ma zadnej umowy.
            • maltry Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 11.01.14, 23:11
              To coś mi się zdaje, że składkę do ZUS powinnaś odprowadzać - gdzieś mi mignęło że jeśli w pracy pomaga ktoś z rodziny (niezależnie od stopnia tej pomocy) to powinno się skłądkę odprowadzać.

              Żeby nie było - sama też pomagam mężowi, wklepuję mu dane do komputera, składek za mnie nie odprowadza (nie mam też umowy ani nie pobieram wynagrodzenia tongue_out )
    • kikimora78 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 10:31
      O ja - to jak moją dwulatkę biorę do pracy to powinnam ją przeszkolić i podpisać z nią umowę?
      Kadry by nie wyrobiły, bo nie ma dnia, żeby ktoś nie przyprowadził do biura dziecka (albo psa - a z psami to jeszcze gorzej, bo nie dość, ze nieletni zazwyczaj to jeszcze nie człowiek) big_grin
      • demodee Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 10:37
        Pracować mogą ludzie od 15 roku życia. Poniżej tego wieku zatrudniać nie wolno, jako członkowie rodziny mogą najwyżej pomagać (np. w firmie rodzinnej albo w gospodarstwie rolnym).
        • triss_merigold6 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 10:40
          Licealistka ma skończone 15 lat. I naprawdę szczerze wątpię czy określenie "popracować" należy w tym wypadku traktować dosłownie. Zapewne ma iść i wykrzesać z siebie wypracowanie na temat tego co zobaczy.
          • arista80 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 11:14
            Do biura, w którym pracuje moja mama, non stop przychodzą licealiści (rzadziej gimnazjaliści) popatrzeć się jak wygląda ich miejsce pracy. Są to najczęściej dzieci lub bliska rodzina znajomych, czasem dzieci koleżanek. "Praca" tych dzieciaków najczęściej polega na tym, że siadają oni gdzieś w kącie i obserwują, robią notatki do szkoły. Często któraś z pracownic wyjaśnia im co i jak np. do czego służy dany formularz, a co to jest za program w komputerze itd... Zwykle to sami zatrudnieni mają więcej dodatkowej roboty, gdyż wykonując rutynowe czynności, muszą je robić wolniej i objaśniać. Co jak co, to raczej im się należy dodatkowe wynagrodzenie a nie tym licealistom, które jak przychodzą to w celu NAUKI a nie by pracować. Z tego co mówi mama, to sami się z pocałowaniem ręki garną do prostych prac typu ksero lub przepisać coś na komputerze, gdyż wtedy szybciej mija im czas no i czują się potrzebni.
            O wynagrodzeniu można by mówić gdyby posadzono ich na stanowisku pracy i od razu dano konkretną robotę (np. wklep faktury, napisz to czy tamto), tymczasem oni zwykle siedzą, słuchają i notują. Czegoś takiego raczej nie nazwałabym pracą.
    • jamesonwhiskey [...] 09.12.13, 11:17
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • asia_i_p Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 11:47
      Daj spokój. Mam już po uszy tego, że do wszystkiego trzeba dwóch umów, dziesięciu papierków i trzech szkoleń. Dziecko ma obejrzeć czyjś dzień pracy - od tego się nie umiera, wiadomo, że w niebezpieczne miejsce nikt go nie wpuści.

      Już mam trochę dosyć tych podwójnych wymagań - w szkole ma być ciekawie, ale tak, żeby przy tym nikt się nie wysilił, nikomu nie zrobiono zdjęcia i nikt broń Boże nie poświęcił na to więcej niż 5 minut czasu wolnego. Chcecie powrotu do rytmu: wykład - odpytywanie - kartkówka, to powiedzcie to wprost, pewnie da się załatwić.
      • pepitka_cb Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 11:52
        Podpisuję się pod tym "obiema ręcami".
        Mam wrażenie, że niedługo zasunięcie za sobą krzeseł w klasie będzie okazją do pochwały na akademii szkolnej...
        • asia_i_p Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 12:00
          No ja się zastanawiam, czy jako członek Rady Rodziców w podstawówce nie wystąpić z inicjatywą zakupu miotły do każdej klasy, tak, żeby po skończonej lekcji dzieciaki po sobie mogły zamieść. U nas w liceum nie jest jeszcze tak źle, ale kiedy odbieram córkę z podstawówki, podłoga jest usiana ścinkami papieru, itd. I to się wszystko bez żenady zostawia paniom sprzątającym - strasznie niewychowawcze. Samą aż mnie korci, żeby wyrównać ławki i pozamiatać, tylko niestety nie ma czym.
          • jak_matrioszka Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 15:15
            Mam nadzieje ze gazetka tego nie przeczyta, bo zawalu dostanie:
            W norweskich szkolach to nad czym Ty sie zastanawiasz, jest wprowadzone i funkcjonuje od lat. Co do podstawowki to nie jestem pewna, ale w gimnazjum sa dyzurni i codziennie po zakonczeniu lekcji zamiataja oni klase po ostatniej lekcji, oraz wynosza smieci. Wszyscy uczniowie stawiaja krzeselka na lawkach, a dyzurny jedzie mopem - i to w zgodzie z gender, bo dyzurni sa wyznaczani bez podzialu na plec.
            Takie dni przedsiebiorczosci jak opisuje autorka tez sa, zaczyna sie od jednego dnia, a w ostatniej klasie gimnazjum trwa tydzien. Uczniowie sami musza znalezc zaklad pracy ktory ich przyjmie, czasem pomagaja przy pewnych czynnosciach, czasem tylko sie przygladaja, zalezy od tego o czym mowa. Corka miala raz praktyki w przedszkolu, w tym roku chciala na policji ale tam niestety nie przyjmuja, syn znajomego byl w sklepie budowlanym, syn kolezanki w biurze ksiegowosci. Dzieciaki na ogol wybieraja najpierw to co ich interesuje, a dopiero jak sie nie dostana, to ida gdziekolwiek. Firma podpisuje "umowe" ze szkola, ze przyjmuje ucznia na okreslony czas i potwierdza jego obecnosc "na zajeciach". Znajomy hydraulik, ktory nie jezdzi po klientach ale robi za konserwatora na basenie, tez kiedys mial takiego praktykanta - tu nie chodzi o to aby takiego ucznia zabawiac przez caly dzien, tu chodzi o zobaczenie dnia pracy takim jaki on jest, czasem nudny, a czasem tak zajety ze drugie sniadanie lyka sie w przelocie.
            • gazeta_mi_placi Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 16:21
              Jeszcze za moich szkolnych czasów była instytucja "dyżurnego" (jedna lub dwie osoby), przynosił kredę, chodził po dziennik lub inne rzeczy, zamykał klasę, ścierał tablicę.
              I też pamiętam, że jak w czwartej klasie i potem też mieliśmy lekcje na tzw. drugą zmianę i nasza lekcja była ostatnia w danym dniu to też musieliśmy poskładać krzesła na ławki aby w ten sposób ułatwić pracę sprzątającym, było to normalne, naturalne i nikt nad tym nie widział.
              Dyżurnym też raz zostawała dziewczyna, raz chłopak, nie było tak, że np. tylko chłopcy, ha ha... Nie wiedziałam, że już wtedy był u nas w szkole "gender" big_grin
              • jak_matrioszka Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 16:37
                Gender byl, a religii (w szkole) pewnie nie bylo. Nowe zawsze stara sie wyprzec stare wink

                U mnie w szkole tez byl dyzurny, taki od zmazywania tablicy, ale mopa w klasie nie bylo i podloge zamiatala/myla sprzataczka (wozna). Smieci tez nie wynosilismy.
                • gazeta_mi_placi Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 16:53
                  Już była, akurat już była.
                  Śmieci nikt nie wynosił, ale niechby ktoś spróbował naśmiecić albo np. nie podnieść papierka, który rzucił, a który upadł obok kosza, a nie do środka....
                  A jak w zagranicznych firmach bo jak rozumiem w szkole dziecko przygotowuje się do dorosłego życia i pracy zawodowej, jak rozumiem zagraniczne firmy nie zatrudniają ekip sprzątających bo każdy z pracowników sprząta, wynosi śmieci i co dany dyżur zamiata i myje podłogi?
                  • mamma_2012 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 17:01
                    W zagranicznych firmach sa samosprzatajace sie śmieci, nie wiedzialaś?
                    Co złego w tym, ze dzieci po sobie sprzątają?
                    • gazeta_mi_placi Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 17:22
                      Sprzątanie po sobie nie jest równoważne z myciem całych sal i wynoszeniem śmieci.
    • cherry.coke Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 12:06
      U nas to norma - co roku przychodza do nas uczniowie, z reguly krewni pracownikow, ale nie tylko, na takich pare dni. Polega to na tym, ze kazdy im przez pol godziny opowiada, na czym polega jego praca i stanowisko, dostaja pare prostych zadan typu zanalizowac cos, napisac maly raport, sprawdzic, czy cos jest kompletne itp. Oczywiscie dostosowane do ich mozliwosci.

      Moim zdaniem to bezcenna mozliwosc wgladu w prace prawdziwej firmy i roznice miedzy stanowiskami.
      • demodee Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 12:26
        To jest przecież idiotyczne!

        Żeby zaobserwować ludzką pracę, wcale nie trzeba chodzić na parę dni do jakiegoś biura. Wystarczy pójść do sklepu: o, ta pani pracuje w ten sposób, że podaje kiełbasę. A druga pani siedzi na kasie. A pan motorniczy pracuje w ten sposób, że prowadzi tramwaj. A pan listonosz roznosi listy itd. Nie szkoda paru dni z życia dziecka na obserwację pań w biurze i czasu na pisanie potem raportu z tych obserwacji?

        A nie lepiej, żeby dzieci pouczyły się matematyki przez ten czas? Podobno chcemy tworzyć gospodarkę innowacyjną?
        • mamma_2012 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 12:29
          Twoje myślenie jest na poziomie kilkulatka, nie ma co komentowac
        • cherry.coke Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 12:31
          demodee napisała:

          > To jest przecież idiotyczne!
          >
          > Żeby zaobserwować ludzką pracę, wcale nie trzeba chodzić na parę dni do jakiego
          > ś biura. Wystarczy pójść do sklepu: o, ta pani pracuje w ten sposób, że podaje
          > kiełbasę. A druga pani siedzi na kasie. A pan motorniczy pracuje w ten sposób,
          > że prowadzi tramwaj. A pan listonosz roznosi listy itd. Nie szkoda paru dni z ż
          > ycia dziecka na obserwację pań w biurze i czasu na pisanie potem raportu z tych
          > obserwacji?
          >
          > A nie lepiej, żeby dzieci pouczyły się matematyki przez ten czas? Podobno chcem
          > y tworzyć gospodarkę innowacyjną?

          Strasznie jestes ograniczona. Nie kazdy zawod ma kontakt z klientem. A licealistce zainteresowanej IT owszem przyda sie zobaczyc, jak pracuje programista, tester, projektant, helpdesk, menedzer projektow, zwlaszcza jesli sami jej opowiedza, co robia na co dzien i dadza jakies minizadanie z tym zwiazane.
          • demodee Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 12:47
            Każdy zawód ma kontakt z klientem, bo zawsze pracujemy dla innych. Ten "klient" to może być pacjent, pasażer, kupujący, student, czytelnik. To wszystko są "klienci" czyli odbiorcy usługi.

            Jeśli licealistka jest zainteresowana zagadnieniami IT, to słuchanie, co robi manadżer projektów może i będzie dla niej interesujące, ale co to ma wspólnego z przedmiotem szkolnym "podstawy przedsiębiorczości"? Na przedsiębiorczości to chyba uczą o różnicach między wolontariatem i pracą zarobkową, o umowie o pracę, umowach cywilnoprawnych, kosztach prowadzenia biznesu itd. Obserwowanie, jak pan informatyk pisze program albo pan motorniczy prowadzi tramwaj chyba nie wnosi nic do wiedzy o przedsiębiorczości.

            A dlaczego uważasz, że jestem ograniczona?
            • cherry.coke Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 12:55
              demodee napisała:

              > Każdy zawód ma kontakt z klientem, bo zawsze pracujemy dla innych. Ten "klient"
              > to może być pacjent, pasażer, kupujący, student, czytelnik. To wszystko są "kl
              > ienci" czyli odbiorcy usługi.

              Tyle ze licealistka nie bedzie klientem wiekszosci z nich, wiec nic nie bedzie mogla zaobserwowac. Przykladowa firma IT tez ma klientow - instytucje kupujace oprogramowanie - i uczniowie nimi nie sa i nie beda. A zreszta nawet taki klient nie zobaczy pracy od srodka. A uczen moze, jak go sie wpusci i pozowli zapoznac.

              > Jeśli licealistka jest zainteresowana zagadnieniami IT, to słuchanie, co robi m
              > anadżer projektów może i będzie dla niej interesujące, ale co to ma wspólnego z
              > przedmiotem szkolnym "podstawy przedsiębiorczości"? Na przedsiębiorczości to c
              > hyba uczą o różnicach między wolontariatem i pracą zarobkową, o umowie o pracę,
              > umowach cywilnoprawnych, kosztach prowadzenia biznesu itd. Obserwowanie, jak p
              > an informatyk pisze program albo pan motorniczy prowadzi tramwaj chyba nie wnos
              > i nic do wiedzy o przedsiębiorczości.

              Moze sie zorientowac, gdzie i jako kto te przedsiebiorczosc chce sie realizowac. To chyba dosc istotne.

              > A dlaczego uważasz, że jestem ograniczona?

              Po twoim naiwnym wyborze i wyobrazeniu zawodow i ich obserwacji.
        • jolunia01 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 13:14
          demodee napisała:

          > To jest przecież idiotyczne!
          >
          > Żeby zaobserwować ludzką pracę, wcale nie trzeba chodzić na parę dni do jakiego
          > ś biura. ...
          > A nie lepiej, żeby dzieci pouczyły się matematyki przez ten czas? Podobno chcem
          > y tworzyć gospodarkę innowacyjną?

          Jak się nie pouczą tej matematyki w inne dni, to nie ma co liczyć na to, że akurat tego dnia będą to robić. A poza tym różne są prace. Miałam takie osoby pod opieka kilkukrotnie i sama obserwacja moich poczynań doprowadziłaby do wniosku, że się "zacięłam" (w sensie powtarzania czynności). Mianowicie siedząc ze słuchawkami na uszach włączałam magnetofon, wyłączałam, wpisywałam kilka(naście literek), cofałam, włączałam, pisałam, włączałam...
          Robiłam transkrypcje wywiadów (w tym pieśni śpiewanych gwarą) terenowych do badań etnograficznych. Każdemu pozwalałam spróbować. Niektórzy nawet potrafili zapisać półfonetycznie to, co mówił/śpiewał ten ktoś na nagraniu. Inni pisali to, co im się zdawało, nie zwracając uwagi na pochylenie, rozkład nosówek, mazurzenie itp.
          • demodee Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 15:16
            To wspaniale, ze dowiedzieli się o nosówkach i mazurzeniu.
            Ale jak oni to wpiszą w sprawozdanie z przedmiotu "podstawy przedsiębiorczości"?
            • jolunia01 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 21:03
              Poznają zawód, może niezbyt popularny, ale jednak istniejący. Mogą napisać: po pierwsze - że zapoznali się z pracą etnolingwisty, po drugie - opisać co robili praktycznego, a nawet ocenić stopień trudności zadania. Ponadto ode mnie dostają zaświadczenie o wykonaniu konkretnego zadania i wydruk zrobionej transkrypcji (ci, którzy transkrybowali nagrania). Inne osoby, które np. próbowały analizować opis dawnego zwyczaju, wyszukując w nim konkretne wątki, dostają również zaświadczenie o tej pracy i przykładowy konspekt takiej analizy, żeby mogli pokazać, w jaki sposób dochodzi się do tego, co później w książkach kwituje się kilkoma zdaniami.
              Jak im się spodoba mogą podjąć studia w tym kierunku; nie wszystko co ma w nazwie "przedsiębiorczość" musi być ekonomiczne.
    • beatulek Uczniowie gimnazjum w moim mieście 09.12.13, 12:33
      mieli przeprowadzić wywiad z pracownikiem sanepidu. I chętnych w sanepidzie do odpowiadania 30 uczniom na ich pytania brak. Nie dziwię się pracownikom, ze mieli w zadku nauczanie młodzieży - nie na tym polega ich praca. Młodzież jeździła po kilku stacjach sanepidu, po różnych miastach. Dla mnie idiotyczne zadawanie takich zadań domowych, których uczeń nie jest w stanie odrobić. Uczeń ma wrócić ze szkoły, usiąść do swojego biurka i odrobić pracę domową. Nie ma czekać aż ktoś dorosły, często obcy się zlituje i umożliwi mu odrobienie pracy domowej!!
      • mamma_2012 Re: Uczniowie gimnazjum w moim mieście 09.12.13, 12:47
        A potem mamy na forum żalą sie, ze edukacja w szkole jest nudna, prace domowe bez sensuuncertain
        W szkole uczeń ma siedzieć na doopie i uczyć sie regulek recytowanych przez pana, bo przygotowując lekcje nieodpłatnie wyrecza nauczyciela, a w domu na siąść nad biurkiem i "rozwiązywać słupki".

        Po takiej lekcji to gimnazjaliści dowiedzieli sie, ze zabrali sie od złej strony do zadania, bo najpierw dzwoni sie do dyrektora placówki, ten kogos wyznacza i po sprawie, a jak sie wpadnie tabunem i z łapanki kogos szuka to nic z tego.
        A jak dyrektor niechętny to sie dzwoni do rzecznika prasowego albo szuka kogos kto pomoże. Lekcja bezcenna, nawet jesli sie nie dowiedzą, ze Sanepid bada to czy tamto.
    • heca7 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 12:46
      No ale pracujesz na lotniskowcu?
      Moje dziecko gdyby miało pójść do taty do pracy padłoby tam z nudów. Siedziałoby z zdrugiej strony biurka i słuchało pikania przychodzących maili i odbieranych telefonów. Ewentualnie mogłoby razem z pracownikiem tatusia przejrzeć monitoring i zobaczyć jak trzech panów spycha samochód po zjeździe do garażu podziemnego aby go odpalić "na popych". Samochód jak wiadomo kiedy ma wyłączoną stacyjkę źle hamuje, drzwi garażowe się zamykają, samochód w nie wali. Panowie w popłochu wpychają go do środka i uciekają big_grin To może jest zabawne do oglądania ale nie dla wspólnoty, która zapłaci za to 8 tys.
    • jolunia01 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 13:06
      anorektycznazdzira napisała:

      > Wśród nowych wynalazków edukacyjnych: przedsiębiorczość. ... trafiła do mnie córka
      > koleżanki ... z prośbą aby mogła spędzić dzień u mnie w pracy, bo takie ma zadanie do
      > zaliczenia na przedsiębiorczości. ...przyjść, być cały dzień, popracować i napisać
      > sprawozdanie.

      Od lat uczniowie różnych szkół przychodzą do nas do firmy, żeby coś takiego zaliczyć, z tym, że my jeszcze piszemy zaświadczenia kto co robił.
    • demodee Nareszcie zrozumiałam! 09.12.13, 14:54
      O co chodziło panu od "przedsiębiorczości". Bo to jednak niejasne było praca-na jeden dzień-znaleźć pracodawcę-? Ale już wiem, co nauczyciel miał na myśli.

      Przedmiot ten zapewne ma kształcić przyszłych przedsiębiorców czyli ludzi, którzy będą w przyszłości zakładać własne firmy i zatrudniać innych, czyli będą pracodawcami.

      I mądry pedagog postanowił pokazać biznesmenom in spe, jak wygląda firma od drugiej strony czyli od strony pracownika. Jako punkt wyjścia przyjął serię reportaży uczestniczących, które publikowane były parę miesięcy temu na gazeta.pl. Np. młoda dziennikarka odpowiadała na ogłoszenie prasowe, szła do pracy na straganie za 5 zł/godz., pierwszy dzień miała przepracować bez umowy, "umowa jutro jak się sprawdzisz", po 12 godzinach pracy powiedzieli jej "wypłata jutro, bo jak dziś dostaniesz gotówkę to jutro nie przyjdziesz". Ona przyszła jutro, a tam umowy nie ma "bo się nie sprawdziłaś wczoraj", pieniędzy też nie ma, bo "za co mam ci płacić, przecież nie udowodnisz mi, ze tu wczoraj pracowałaś".

      Tak więc zapewne zadaniem licealistki było zatrudnienie się na tej samej zasadzie ze świadomością, że ani pieniędzy ani umowy nie zobaczy i opisanie w sprawozdaniu swoich myśli emocji (w formie społecznie przyjętej) po takim doświadczeniu.

      I jestem całkowicie za i popieram, bo na pewno jest to model edukacyjny, który wciąga i nudzić się nie pozwala. I jest bardzo cenny, bo lepiej, żeby dziecko straciło jeden dzień na straganie niż dokonywało wyborów, które mu życie zmarnują.

      I jeśli licealistka jednak zdecyduje się na karierę przedsiębiorczyni, to po takim doświadczeniu może będzie ludzką panią dla swoich podwładnych. A jeśli nie będzie chciała zostać bizneswoman, to przynajmniej będzie miała motywację do nauki angielskiego.
      • pepitka_cb Re: Nareszcie zrozumiałam! 09.12.13, 15:56
        OJP, slow brakuje, jakie bzdury wypisujesz. Naprawdę nie widzisz różnicy między świadczeniem pracy, a przygladaniem się, jak ta praca wygląda w praktyce? I to w dodatku przez JEDEN dzien i w wybranym przez SIEBIE zakladzie pracy. Zastanawia mnie, dlaczego z góry zakladasz, ze nauczyciel mial nieczyste intencje zadając takie zadanie. Naprawdę ktoś musiał cię bardzo skrzywdzić w Twojej pracy, albo masz kiepskie doświadczenia z nauczycielami.
        • demodee Re: Nareszcie zrozumiałam! 09.12.13, 16:16
          W skrócie chodzi o to, że nie wiemy, czego nauczyć miało licealistów to zadanie:

          1. Jeśli nauczyciel kazał przepracować dzień - to za pracę należy się wynagrodzenie - tu się chyba zgodzisz ze mną;

          2. Jeśli nauczyciel kazał przez cały dzień przyglądać się pracy - to zadanie bez sensu, bo każde dziecko wie, na czym praca polega (praca ogrodnika, kolejarza, nauczyciela itd) i szkoda dnia na obserwacje.

          I jeszcze z tego trzeba napisać sprawozdanie z przedmiotu "przedsiębiorczość". A obserwacja pracy nie nauczy przedsiębiorczości, tylko ewentualnie samej pracy (na przykład obserwując pracę kucharza można nauczyć się sprawnego siekania ziół, ale to nie jest nauka przedsiębiorczości tylko kucharzenia).
          • mamma_2012 Re: Nareszcie zrozumiałam! 09.12.13, 16:26
            Tak, na Twój dziecięcy rozumek, dziewczynka miała szanse wyswiadczyc prace warta 5,99, a osoba, ktora zdecydowała sie ja gościć w swoim zakładzie czy biurze przekazała jej wiedzę warta 5,99. Bilans wychodzi na zero.

            Jesli z obserwacji pracy kucharza wyniesiesz tylko jak siekac zioła, a będziesz ślepa na to jak działa restauracja od kuchni, to nawet 100 lat studiów nie rozjaśniane Twojego rozumu. Na szczescie przeciętny licealista czy gimnazjalista jest bystrzejszy.
          • pepitka_cb Re: Nareszcie zrozumiałam! 09.12.13, 16:41
            Może dla Ciebie jest to oczywiste, ale przypuszczam, ze nie dla wszystkich. Moja 18-letnia siostrzenica nie miala pojęcia, na czym polega moja praca (jestem kadrową i placowa). Musialam jej to solidnie tlumaczyc.
          • ciociacesia kazde dziecko wie na czym polega praca 10.12.13, 00:54
            paradne. zaiste paradne
          • ciociacesia jesli wie to kazde dziecko 10.12.13, 00:55
            powiedz mi na czym polega praca kolejarza?
    • nangaparbat3 Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 16:14
      Moja corka musiala dokładnie to samo zrobić w liceum, czyli: przez jeden dzień przebywac w zakładzie pracy, przygladać się, rozmawiać, dopytywać. Dowiedzieć się, na czym ta praca polega. A nie pracować.
      Bardzo była zadowolona, to było troche jak wycieczka, zupelnie nowy świat dla kogoś, kto dotąd znał tylko szkołę. I konfrontacja marzeń z rzeczywistością.
      Oczywiscie miala także napisać sprawozdanie.
      • anorektycznazdzira Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 17:34
        Tak się skończyło w przypadku tej dziewczynysmile
    • cruzbos Re: Co wymyślił pan od przedsiębiorczości? 09.12.13, 16:48
      Nie sądzę, by nauczyciel kazał pracować i to całą dniówkę na jakimś stanowisku. Pewnie chodziło o obserwację pracy innej osoby, zaznajomienie się z tym jak wyglądają jej codzienne obowiązki. Dla mnie normalna sprawa, moja córka też takie zadanie miała i wiele innych bardzo ciekawych. A przesiębiorczość jako przedmiot w liceum jest już dobrych 10 lat.
    • anorektycznazdzira Odpowiem hurtem 09.12.13, 17:33
      Po pierwsze może ze dwie osoby były w stanie ogarnąć różnice pomiędzy 'popatrzeć' a 'popracować'. CO Z WAMI??? Tak więc długa litania "a co jak zabieram do biura moją 2-latkę, 5-latkę, 7-latkę bo nie mam jej z kim zostawić" jest z doppy argumentem i nijak się ma do pytania.
      Po drugie, znalazł się geniusz który założył, że pracuję w biurze i szczerze się podzielił/a wyznaniem, że niewiele poza tym jest sobie w stanie wyobrazić- tej szczególnie gratuluję, no ale OK tongue_out.
      Po trzecie a i owszem, mamy tabunu praktykantów. Niech mi żadna mądralińska nie mówi, że szkolenie BHP nie jest do tego potrzebne, bo JEST potrzebne i idzie się do pierdla za niedopełnienie tego obowiązku kiedy coś się komuś następnie stanie.
      I wreszcie: na wszystkie praktyki i staże oraz wolontariaty zawiera się umowy z zainteresowanym, bądź zbiorcze umowy pomiędzy jednostką kierującą a jednostką przyjmującą. A jak się nie zawiera, a osoba przyjęta nie patrzy tylko pracuje, to się ma nielegalnego pracownika. Macie prawo o tym nie wiedzieć, ale to jest normalny sposób postępowanie. I znowu, łkanie ile to papierów jest histerią w czystej postaci, bo nie jest ich ile, tylko jeden, standardowy, którego konsekwencją jest m.in. to, że szkolenie BHP jest organizowane od ręki wg potrzeb.
      • demodee Re: Odpowiem hurtem 09.12.13, 17:49
        A poza tym, to nie wiem, jak obserwacja (nawet uczestnicząca) np. pracy kucharza miałaby nauczyć przedsiębiorczości. Gdyby dzieciaki miały obowiązkowe zajęcia w księgowości albo w kadrach, to tak, tam widać jak działa przedsiębiorstwo, że są podatki, dylematy czy lepiej zatrudnić ludzi do danej czynności, czy może kupić maszynę, jeśli zatrudnić, to czy na umowę o pracę, czy cywilnoprawną itd.

        A najlepiej, to gdyby licealiści mogli uczestniczyć w np. zgromadzeniu wspólników jakiejś firmy. Tam by się dowiedzieli, na czym polega bycie przedsiębiorcą (czyt. właścicielem firmy).

        Obserwacja, nawet wielodniowa, pracy informatyka, kucharki czy mikrobiologa nic im nie da. Może nauczyć gotowania, informatyki albo mikrobiologii, a to nie jest przedsiębiorczość.
        • mamma_2012 Re: Odpowiem hurtem 09.12.13, 17:54
          Przedsiębiorczość to nazwa przedmiotu, a dokładniej podstawy przedsiębiorczości. Zakres realizowanych tematów, to inna sprawa.
      • mamma_2012 Re: Odpowiem hurtem 09.12.13, 17:52
        Bo z Twojego postu jasno wynikało, co robisz i tylko idiota mógł na to nie wpaść, no i nie wpadł, tzn.tak dokładniej tym idiota byłam ja. I rowńie jasno napisałas, ze dziewczyna miała "znalezc prace" w swoim wymarzonym zawodzie. Wróć i przeczytaj powoli i uwazńie co sama napisałas.

        Po drugie jesli było to aż tak wielkie wyzwanie, mówisz, nie chce, nie moga czy nie potrafię pomoc, ale masz tu numer do mojej koleżanki ona jest laborantka w przychodni i mysle, ze bedzie potrafiła Ci pomoc, tak byś cos z tego wyniosła nie narażając życia i zdrowia.

        Po trzecie normalnie jestem załamana tym jak kazda fajna inicjatywę ludzie potrafią sprowadzić do poziomu problemu, a potem biadolenie... jaka ta szkola nudna
        • anorektycznazdzira Re: Odpowiem hurtem 09.12.13, 18:06
          Nie rozumiesz, że inicjatywa jest SUPER, tylko wykonanie do dupy?
          Pan wystrzelił z pomysłem, ale na jego dopracowanie nie starczyło mu już ani chęci ani pojęcia.
          Wyobraźmy sobie, że któreś z dzieci z około 100 osób, jakie wysłano "na miasto" znajdzie niefrasobliwego szefa czegokolwiek, który je wpuści bez przeszkolenia, BHP, ubezpieczenia gdzieś tam, gdzie się nie tylko kartek pilnuje. I coś się stanie takiemu dziecku. Jak się mam super pomysł, to się go robi od A do Z. Zresztą regularnie do mnie trafiają tabuny studentów a także pewna liczba licealistów i gimnazjalistów- ci głównie w nagrodę, ajko szczególnei zdolni i zainteresowani. Kierują ich opiekunowie praktyk lub inne osoby, które mają tyle oleju w głowie, żeby się nie ograniczyć do "wiecie rozumiecie tam coś porobicie".
          • pepitka_cb Re: Odpowiem hurtem 09.12.13, 18:38
            Zakladasz, ze szefowie firm są idiotami i wpuszcza na stanowisko pracy wysokiego ryzyka osobę postronna? Jak wczesniej napisano, moglas po prostu się nie zgodzić i tyle, a nie przy okazji podważać kompetencji nauczyciela, o którym nic nie wiesz.
            • anorektycznazdzira Re: Odpowiem hurtem 09.12.13, 18:48
              Po pierwsze na każdym stanowisku pracy może się przytrafić wypadek osobie nieprzeszkolonej. Tak czy nie? Jak już się przydarzy- kto poniesie konsekwencje w postaci odszkodowania? Dziecko? Dobra duszatongue_out, która ją tam wpuściła? Rozkoszny nauczyciel? Dla ułatwienia przypomnę, że ubezpieczenia nie ma bo formalnie na tym stanowisku tego dziecka też nie ma.
              Po drugie pomyśl logicznie: ja się nie zgodzę, dziewczyna trafi np. do biura. Jak to się ma do założenia, że ma popróbować wymarzonej, planowanej pracy? Czyli ma wstawić panu od przedsiębiorczości miodny kit, że marzy o zostaniu obsługą xerografu albo sprzątaczką i to będzie bardziej OK?
              • jak_matrioszka Re: Odpowiem hurtem 09.12.13, 19:49
                To nie jest tak, ze uczen musi koniecznie sprobowac sil w wymarzonym zawodzie, chociaz tam gdzie sie to da wykonac, jest to mile widziane. Podstawa takiego dnia jest pokazanie mlodemu czlowiekowi jak wyglada praca - w sensie ogolnym. Przy obecnym prawodawstwie i stylu zycia naprawde niewielu licealistow ma pojecie co to znaczy pracowac, bo dzieci maja chodzic do szkoly, a nie z rodzicami w pole czy na zmiane do fabryki. To co dla Ciebie jest dniem codziennym, dla przecietnego licealisty jest czyms nowym i nawet bierna obserwacja moze sie duzo nauczyc.
                Co do realizacji, to nie pan od przedsiebiorczosci nawalil, ale (m.in.) Ty. W tym dniu chodzi wszak nie o to, zeby nauczyciel wydal instrukcje: "tu stan, w tym kierunku patrz, te czynnosci masz sie nauczyc wykonywac". Tu chodzi o to zeby uczen wykazal sie wlasna inwencja, zeby sam pomyslal u kogo moze taki dzien spedzic, sam zapytal te osobe o mozliwosc bycia cieniem i sam, na podstawie obserwacji, doszedl do tego co w takiej pracy jest wazne i czy ew. sam by chcial tak pracowac, lub nie (i dlaczego). A rola doroslych jest umozliwienie mlodym ludziom przezycia takiego dnia, a takze zadbanie o to aby odbylo sie to w bezpiecznych dla wszystkich warunkach. Tu chodzi o cos takiego jak wspolodpowiedzialnosc spoleczna, o wspolprace miedzypokoleniowa i wychowanie przyszlych pokolen, a nie o to czy ktos zrobi ksero kilku kartek lub zepnie je spinaczem i jakis przedsiebiorca sie strasznie w zwiazku z tym wzbogaci na gratisowej sile roboczej.
                • anorektycznazdzira Re: Odpowiem hurtem 09.12.13, 20:21
                  > To nie jest tak, ze uczen musi koniecznie sprobowac sil w wymarzonym zawodzie,
                  > chociaz tam gdzie sie to da wykonac, jest to mile widziane. Podstawa takiego dn
                  > ia jest pokazanie mlodemu czlowiekowi jak wyglada praca - w sensie ogolnym. Prz
                  > y obecnym prawodawstwie i stylu zycia naprawde niewielu licealistow ma pojecie
                  > co to znaczy pracowac, bo dzieci maja chodzic do szkoly, a nie z rodzicami w po
                  > le czy na zmiane do fabryki. To co dla Ciebie jest dniem codziennym, dla przeci
                  > etnego licealisty jest czyms nowym i nawet bierna obserwacja moze sie duzo nauc
                  > zyc.
                  Tego nikt nie neguje.

                  > Co do realizacji, to nie pan od przedsiebiorczosci nawalil, ale (m.in.) Ty.
                  Bo?

                  Dalej (bez cytatu) lista banalnych oczywistości plus jedno nieporozumienie: to w Twoim pojęciu o to chodzi. Co innego młodzież usłyszała od pana.
                  • jak_matrioszka Re: Odpowiem hurtem 09.12.13, 20:45
                    Ty - bo cala energie skupilas na wysmianiu pomyslu i znalezieniu wszystkich istniejacych i nieistniejacych wad oraz przeciwnosci w wykonaniu. A zamiast tego moglas pomoc.

                    To co mlodziez uslyszala, to niekoniecznie jest to samo co pan powiedzial. I to tyle w kwestii banalnych oczywistosci i codziennych nieporozumien.
                    • falka_85 Re: Odpowiem hurtem 09.12.13, 22:05
                      > To co mlodziez uslyszala, to niekoniecznie jest to samo co pan powiedzial. I to
                      > tyle w kwestii banalnych oczywistosci i codziennych nieporozumien.

                      Dodam jeszcze, że dziewczyna pewnie napaliła się na "praktyki" w tym a nie innym miejscu i pewnie trochę "podkolorowała" opowieść smile
                      Dla mnie tego typu zadanie domowe to cała masa plusów. Raz nauka szacunku do pracy. Dwa przekonanie się jak dane zajęcie wygląda od środka (o tym że w gruncie rzeczy jest cholernie nudne też). Trzy samo znalezienie pracodawcy, który zgodzi się przyjąć na ten jeden dzień młodego człowieka to świetna lekcja przedsiębiorczości, radzenia sobie w życiu i podejrzewam bardzo przyda się przy szukaniu pierwszej pracy.
                    • anorektycznazdzira Re: Odpowiem hurtem 10.12.13, 06:04
                      Ale głupoty cedzisz. Następna z problemami z czytaniem.
                  • pepitka_cb Re: Odpowiem hurtem 09.12.13, 22:44
                    anorektycznazdzira napisała:

                    > Dalej (bez cytatu) lista banalnych oczywistości plus jedno nieporozumienie: to
                    > w Twoim pojęciu o to chodzi. Co innego młodzież usłyszała od pana.


                    W takim razie rozjaśnij nam sprawę. Rzucasz ogólnikowo temat zadania, a po paru godzinach okazuje się, że nauczyciel mówił coś innego, niż napisałaś na początku. I zdziwiona jesteś niezmiernie, że większość popiera pomysł pana od przedsiębiorczości.
                    • anorektycznazdzira Re: Odpowiem hurtem 10.12.13, 06:08
                      Napisałam w pierwszym poście, co nauczyciel powiedział. To, że kilka osób, które zajrzały do wątku, mają w zwyczaju wybierać z pierwszego postu to, co im wpadnie w oko, a resztę interpretować zamiast uznać, że znaczy to co znaczy (mam na myśli słowo 'pracować') to nie moja winasmile
              • pepitka_cb Re: Odpowiem hurtem 09.12.13, 22:51
                Ale dlaczego ucznia formalnie tam nie ma? Obowiązuje zakaz poruszania się po zakładzie pracy? A co, jeśli zdarzy mu się wypadek w sklepie na zakupach? Jak to nie ma ubezpieczenia? Przecież każdy uczeń jest objęty ubezpieczeniem w każdym miejscu i czasie.
                Piętrzysz trudności, doszukujesz się na siłę problemów. Zadanie, jak zadanie, nie chcesz pomóc, to nie pomagaj. To dziewczyna ma się zmobilizować i znaleźć taki zakład pracy, który będzie jej odpowiadał i ją przyjmie.
                • anorektycznazdzira Re: Odpowiem hurtem 10.12.13, 06:13
                  Tak, nie ma, tak, obowiązuje, przy czym prośba była nie o "poruszanie się" (prawda?) wizyta w sklepie nie podlega pod kodeks pracy a praca podlega.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka