od jakiegos 1.5 m-ca mam w zasadzie nieustający ból głowy, lewa skroń promieniująca na okolice
przez jakies 3 tygodnie myslałam, że to z powodu pogody- bo generalnie wrażliwa jestem, ale nie aż tak, żeby mnie łeb napie.. tyle czasu- przerwy są 1-3 dniowe.przez ten czas zjadłam pół apteki w najróznieszej konfiguracji biorąc po 6-8 tabletek na dobę w najgorszym okresie i łeb mnie nadal bolał
w sobotę byłam u lekarza- no pewnie ma pani migreny- ketonal ( a co tam) co nie przyniosło efektu. nie wspominając leżenie w ciemności i ciszy etc- co przynosi jakies ukojenie- ale generalnie to cały czas siedzenie na bombie zegarowej
w święta wylądowałam na ostrym dyżurze na neurologii-na sobieskiego
trafiłam na świetnego lekarza, który mimo, że był 1 dzień swiat 12 w nocy to poświęcił mi bardzo duzo uwagi, zrozumienia, zbadał dokładnie i na 99% potwierdził, że mam atak migreny- podobno tak bywa, że migrena falowo może trwać nawet kilka tygodni
ja już obstawiałam tętniaka
dostałam na próbę leki, mam wizytę w poradni neurologicznej i u okulisty, aby wykluczyc wysokie ciśnienie w oczach, ew wadę wzroku ( choc widze b.dobrze)
no i faszeruję się lekami, jest dużo lepiej- bo mnie lekko ćmi, ale mam pytanie
czy któraś z was leczyła się w -wie u jakiegos konkretnego lekarza? godnego polecenia, albo w jakies konkretnej poradni?