Dodaj do ulubionych

Margines prywatności

30.12.13, 07:52
Moja znajoma wszystko robi z mężem - na zakupy razem, przed telewizorem razem, nawet do ginekologa. Wolny czas w stu procentach spędzają razem, a że pan często na lewe zwolnienia chadza to tego czasu jest sporo (ona nie pracuje). Żona wtajemnicza pana we wszystko. Niedawno widziałam ich w sklepie, jak (razem) wybierali makaron. Pan nieco znudzony. I tak się zastanawiam, czy to ja jestem stuknięta, bo nie wyobrażam sobie nie mieć swoich pasji, swojego marginesu prywatności, znajomych tylko dla mnie. Nie muszę wszędzie targać męża, informować go o aktualnym wyniku cytologii czy stanie uzębienia po wizycie u dentysty. Moja babcia mawiała, żeby nigdy nie pokazywać mężowi całego tyłka, sporo w tym prawdy, dziadkowie byli małżeństwem przez ponad 60 lat i dziadek nigdy na boki nie skakał. A co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: Margines prywatności 30.12.13, 07:59
      Małżeństwa naszych dziadków to inna bajka. To chyba zresztą jedynie sam dziadek wie czy na boki nie skakał big_grin Tako rzecze ematka.

      > Moja babc
      > ia mawiała, żeby nigdy nie pokazywać mężowi całego tyłka, sporo w tym prawdy, d
      > ziadkowie byli małżeństwem przez ponad 60 lat i dziadek nigdy na boki nie skakał
      > A co o tym sądzicie?

      Nie wyznajemy tej zasady właściwie. Wychodzimy na tym dobrze. Już prawie 20 lat.
    • gryzelda71 Re: Margines prywatności 30.12.13, 08:33
      Znajoma zwierzyła ci się,że ona z meżem wszystko razem?
      • mx3_sp Re: Margines prywatności 30.12.13, 08:37
        to jakiś chory ten trójkącik. Rozumiem, że małżeństwo spędza cały czas ze sobą, ale jeszcze żeby jakas znajoma się z nimi włóczyła, dziwne.
        • heca7 Re: Margines prywatności 30.12.13, 08:43
          big_grin A to nie podpada pod stalking?
        • gryzelda71 Re: Margines prywatności 30.12.13, 08:55
          prawda?wink
    • maggi9 Re: Margines prywatności 30.12.13, 08:44
      A co jest złego we wspólnym wybieraniu makaronu?
      • morgen_stern Re: Margines prywatności 30.12.13, 09:19
        Nie wiesz? Makaron to babskie sprawy, mężczyzna sobie takimi pierdołami główki nie zaprząta.
        • maggi9 Re: Margines prywatności 30.12.13, 09:34
          To tłumaczy nieco znudzoną minę pana big_grin
          • morgen_stern Re: Margines prywatności 30.12.13, 09:37
            Bo przecież każda kobieta podczas wyboru makaronu w sklepie ma zaaferowaną minę, jest podekscytowana i z tego podekscytowania przestępuje z nogi na nogę.
            • vilez Re: Margines prywatności 30.12.13, 10:32
              Hm...u nas to mój mąż penetruje półki z makaronami w poszukiwaniu tych najlepszych. I potrafi o tym opowiadać sporo. Ach, i często sam ów makaron wyrabia, ale do tego potrzebuje dobrej maki, więc gania za nią po sklepach całej Polski a nawet za granice potrafi się zapuścić. Sądzę, że dla autorki to jest nierealne wink
              • aneta-skarpeta Re: Margines prywatności 30.12.13, 15:24
                u nas jest tak, że ja wole jednak sama robic zakupy

                moj mąz na stępie zaznacza MI, że musimy szybko zrobic zakupy i sugeruje, zebym nie myslala, że do Auchan pojechalismy dla przyjemnosci po czym on idzie wziąć musztardę, ja idę po makaron i ryż- wracam do niego, on nadal wybiera musztardę, wieć ide po konserwy, puszki...wracam on podejmuje ostateczną decyzję, podchodzę, a on SIĘ PYTA- jak myslisz lepsza sarebska czy kremska?

                <strzał w głowę>
    • guderianka Re: Margines prywatności 30.12.13, 08:46
      Każdy ma inny ten margines i potrzebę posiadania swojej własnej przestrzeni. Na nas chyba też byś patrzyła jak na stukniętych. Mamy nawet termin "tescowanie"-który powstał na początku naszej znajomości gdy na ranki chodziliśmy do tesco, wieczorami, gdy moja córka już spała wink Była to jedyna chwila naszego sam na sam. Lubimy spędzać czas ze sobą-bo się przyjaźnimy, bo się znamy. Razem robimy zakupy, czasem razem ćwiczymy w domu (nie możemy poza domem bo ktoś musi być z dziećmi), chodzimy razem na zakupy. Nawet gdy mój M s.r.a w kiblu a starszaków nie ma w domu to ma otwarte drzwi i dyskutujemy jeśli akurat jest wena tongue_out (ja mam blokady, muszę mieć zamknięte drzwi i spokoj tongue_out). Co nie zmienia faktu, że funkcjonujemy też osobno-w pracy, na spotkaniach ze znajomymi (mamy kręgi osobne i wspólne), na zajęciach sportowych itp. Do lekarza tez często chodzę z M- ginekolog w ciążach, ostatnio neurolog-bo nie byłam w stanie iść sama. Moja babcia mówiła to samo co Twoja ale jakoś inaczej rozumiem jej słowa. Rozumiem je jako prawo do swojej wewnętrznej tylko własnej przestrzeni a nie jako puszczanie bąków w ukryciu wink
      • aneta-skarpeta Re: Margines prywatności 30.12.13, 15:26
        my tez generalnie lubimy ze sobą spezać czas, na co ja mogę spokojnie pojechac na zakupy sama, mój mąż ciągnąłby mnie wszędzie i wyraża swoje rozczarowanie faktem, że nie mam ochoty z nim jechać np o 3 nad ranem na ryby, na łódkę-poopalałabym sięsuspicious
        ( na łódce od 4 do 9- ale bym się opaliłaaaa;D)
        • guderianka Re: Margines prywatności 30.12.13, 16:45
          uffwink
          ja swojego muszę wyganiać na piwo z kolegami (serio)-bo jemu się nie chce, chciałby iść ale ze mną tongue_out
          p.s. pracowaliśmy kilka lat temu razem, w jednej firmie przez 1,5 r, stanowiliśmy świetny team wink miało to ten plus, że mogliśmy macać się w służbowej kuchni wink
      • grave_digger Re: Margines prywatności 30.12.13, 15:34
        Cytat Nawet gdy mój M s.r.a w kiblu a starszaków nie ma w domu to ma otwarte drzwi i dyskutujemy jeśli akurat jest wena tongue_out (ja mam blokady, muszę mieć zamknięte drzwi i spokoj tongue_out)
        U nas jest na odwrót. Mój mąż jet bardzo gadatliwy i wszędzie za mną chodzi i ględzi. Idę siku, on za mną i nadaje. Siedzę pod prysznicem, on za mną i nadaje. Idę się malować, on za mną i nadaje. Ale nie dajboże założy słuchawki by posłuchać muzyki to mam mu za złe, że mnie nie słucha tongue_out

        Rozumiem autorkę wątku. Jestem jedynaczką i uwielbiam samotność. Teraz na przykład zamknęłam się w sypialni i forumuję. Mąż remontuje salon i nadaje z młodszą wink Ale gdy wychodzimy z domu, to wszystko robimy razem olaboga w czwórkę. Jeśli wszyscy mamy wolne to ciągamy się wszędzie razem - wkrótce na koncert TSA. wink
        • rhaenyra Re: Margines prywatności 30.12.13, 16:34
          zabij, zaknebluj na wszelki wypadek i zakoptongue_out
        • guderianka Re: Margines prywatności 30.12.13, 16:46
          u nas to ja jestem gadułą
          też jestem jedynaczką-i nie brakuje mi aż tak bardzo samotności wink
    • mamma_2012 Re: Margines prywatności 30.12.13, 08:54
      Ja mam potrzebę zachowania olbrzymiego "marginesu prywatności" jak to nazywałas. Uwielbiam byc sama w domu, wychodzić samej, nawet czesto wyjeżdżamy oddzielnie. U lekarza z partnerem bywałam tylko na jakis wybranych wizytach ciazowych z usg i nie wyobrażam sobie inaczej.
      Na zakupy spożywcze jeździmy razem, bo siła mięśni sie przydaje przy załadunku i rozladunku.
    • burina Re: Margines prywatności 30.12.13, 08:55
      Żona wtajemniczyła męża w to, jaki makaron mu poda na obiad??? Zaiste nie wie, co czyni - zdradzi ją w pięć tygodni.
      • gazeta_mi_placi Re: Margines prywatności 30.12.13, 15:08
        Obiad domowy powinien być okryty nutką tajemnicy.
        A ta - makaron na ławę sad
        Zdrada jak nic.
    • ruscello Re: Margines prywatności 30.12.13, 08:58
      Prywatnosc w takim zakresie, w jakim para chce. Na spotkania z przyjaciolka czy kolezankami meza nie ciagam, ale Twoje przyklady sa moim zdaniem nietrafione.
      Nie wyobrazam sobie, by nie powiedziec mezowi o cytologii czy wyniku innych badan - zdrowie jest bardzo wazne. Przeglad dentystyczny - mamy wspolny budzet i dziura w zebie to te dwie stowy mniej.
      Wspolne ogladanie filmow nas relaksuje, a potem oceniamy film, dyskutujemy. Nie wychodze tez z pokoju, bo maz cos oglada.
      Nie moge prowadzic, wiec duze zakupy robimy razem. A skoro jestesmy w sklepie razem i mamy wspolny wozek, to razem wybieramy towar.

      Moim zdaniem prywatnosc w zwiazku to kontakt z przyjaciolmi, ktory czasem jest z partnerami, czasem samemu; chwila przy ksiazce/grze; wyjscie z domu w dowolnym celu...ale wszystko wedle potrzeb.
    • nowel1 Re: Margines prywatności 30.12.13, 08:58
      asases napisała:

      I tak się zastanawiam, czy to ja jestem stukn
      > ięta, bo nie wyobrażam sobie nie mieć swoich pasji, swojego marginesu prywatnoś
      > ci, znajomych tylko dla mnie. Nie muszę wszędzie targać męża, informować go o a
      > ktualnym wyniku cytologii czy stanie uzębienia po wizycie u dentysty. Moja babc
      > ia mawiała, żeby nigdy nie pokazywać mężowi całego tyłka, sporo w tym prawdy, d
      > ziadkowie byli małżeństwem przez ponad 60 lat i dziadek nigdy na boki nie skaka
      > ł. A co o tym sądzicie?

      Sądzimy, że ludzie są różni.
    • feniks_z_popiolu Re: Margines prywatności 30.12.13, 09:07
      Miałam takich znajomych, cały czas pozazawodowy razem: zakupy, pranie, prasowanie, gotowanie, wyjazdy czy wyjścia. Jak spotykałyśmy się w babskim gronie na plotki to po dwóch godzinach był telefon:czy już przyjść po Ciebie?
      Facet zmarł niespodziewanie na zawał w wieku 38 lat. Znajoma na pogrzebie była obecna tylko ciałemsad, pod opieką naszej wspólnej znajomej pielęgniarki. Przez dwa lata wychodziła z głębokiej żałoby, mieszkała ze swoją siostrą. Minęło już prawie 20 lat a ona dalej co tydzień na cmentarzu. Bardzo jej współczuję ale ona nie umie już inaczej. Smutne.
    • vilez Re: Margines prywatności 30.12.13, 09:16
      Sądzimy o tym, że to dla jednych fajne jest, a dla innych nie fajne. Nadto sądzimy jeszcze, ze ocenianie ludzi, bo im się chce razem nie jest ok. Jak napisałaś, nie wyobrażasz sobie tego. I owszem, brakuje Ci wyobraźni. Po prostu.

      My z tych, co razem- w pracy i po pracy, w dzień i w nocy (ale zakupy on robi sam, bo mnie się nie chce). A każde rozstanie boli. Na imprezy nie chodzimy osobno, do lekarzy chodzi ze mną. Dopuszczam jednak, że to taka faza związku (niecałe 6 lat po ślubie), i że się może zmienić w tej materii.

      Z poprzednim mężem miałam zupełnie inaczej- i też było ok. Ot, każdy związek jest inny. Ale, żeby się ludziom dziwować aż tak? Dziwi mnie takie dziwowanie się wink
    • morgen_stern Re: Margines prywatności 30.12.13, 09:24
      Nie bardzo rozumiem, co jest złego we wspólnych zakupach i tym nieszczęsnym makaronie.
      Natomiast owszem, lubię mieć trochę przestrzeni, ale nie za dużo. Nie po to jestem w związku, żeby wciąż szukać okazji do bycia samej i "oddychać", preferuję bliskie związki. Nie byłabym z kimś, kto potrzebuje ode mnie "odetchnąć", to chyba normalne, że przy pracy zawodowej i niepokrywających się czasem zainteresowaniach ma się dość okazji do przebywania bez partnera. Jesteśmy w ciągu tygodnia tak zabiegani, że bardzo lubimy wspólne weekendy, wspólne wybieranie makaronu czy pasty do zębów, ale może jacyś dziwni jesteśmy.
      • mx3_sp Re: Margines prywatności 30.12.13, 09:32
        mnie natomiast niezmiennie zaskakuje dogłębna znajomość życia osobistego obcych ludzi. Determinacja w penetracji.
    • dziennik-niecodziennik Re: Margines prywatności 30.12.13, 09:31
      sądzimy że każdy ma inny styl życia. Ty musisz miec swoją przestrzen, oni widac nie muszą albo potrzebuja jej sporo mniej.
      co kto lubi.
      nie rozumiem tylko czemu dziwi Cie informowanie partnera/partnerki o stanie zdrowia. to akurat jest wybitnie sprawa obu osób w związku.
    • sumire Re: Margines prywatności 30.12.13, 09:47
      zależy od cżłowieka chyba?...
      moi rodzice są nierozłączni, wszystko i wszędzie robią razem. ja dla odmiany jestem - i to nie jest wcale dobre - przeczulona na punkcie niezależności, więc potrzebuję dużo czasu i przestrzeni tylko dla siebie. ale wybrałam sobie faceta, który ma tak samo. co nie zmienia faktu, że wie o wszystkim, co się u mnie dzieje.
      jedynym, co budzi mój ostry sprzeciw, jest wtajemniczanie partnera w prywatne sprawy osób trzecich. wszystko inne dozwolone, jeśli tylko obu stronom pasuje.
      • butch_cassidy Re: Margines prywatności 30.12.13, 10:04
        Mam b. dużą potrzebę prywatności.
        Niestety na osobne wyjazdy mąż nie chce się zgodzić. Oczywiście nie zamiast wspólnego, ale oprócz.

        A co do pań nie mogących absolutnie nic bez pana - czasami myli im się miłość ze współuzależnieniem niestety (które wcale nie ma w związku z problemem alkoholowym)... I to wcale nie jest kwestia indywidualna, a jakaś tam niedyspozycja psychiczna, powiedzmy, wynikająca z pewnych uwarunkowań. Trudno w necie coś znaleźć, bo większość artykułów kręci się jednak wokół alkoholu, ale taka zajawka dla ewentualnie zainteresowanych tematem:

        "Wg Pia Mellody: Współuzależnienie jest upośledzeniem dojrzałości spowodowanym urazem z okresu dzieciństwa. Łańcuch symptomów charakteryzujący współuzależnienie nazywamy symptomami rdzennymi lub pierwotnymi, określają one stopień w jakim osoby współuzależnione nie są w stanie nawiązać zdrowych stosunków z samym sobą:

        Trudność w doznawaniu poczucia własnej wartości czyli trudność w kochaniu samego siebie

        Trudność w wytyczaniu granic między sobą a innymi ludźmi czyli trudność w chronieniu własnej osobowości

        Trudność w e właściwym poznaniu obiektywnej prawdy o sobie czyli trudność w określeniu kim się jest i w jaki sposób dzielić się sobą z innymi

        Trudność we właściwym adresowaniu swoich dorosłych potrzeb i pragnień czyli trudność w troszczeniu się o siebie

        Trudność w doświadczaniu i wyrażaniu obiektywnej prawdy o sobie z umiarem czyli trudność we właściwym przeżywaniu swojego wieku i różnych zewnętrznych okoliczności

        (Toksyczna miłość i jak się z niej wyzwolić, Jacek Santorski &CO Agencja Wydawnicza W-wa 1992 s.15)" (www.psychointegracja.pl)



        • morgen_stern Re: Margines prywatności 30.12.13, 10:09
          Chyba się trochę zagalopowałaś. Zaraz się okaże, że jeśli nie odpowiadają mi osobne wakacje to jestem toksycznie uzależniona od partnera, chyba mocno przesadzasz z tymi diagnozami.
          • butch_cassidy Re: Margines prywatności 30.12.13, 10:15
            morgen_stern napisała:

            > Zaraz się okaże, że jeśli nie odpowiadają mi os
            > obne wakacje to jestem toksycznie uzależniona od partnera,
            A to już tylko Ty możesz wiedzieć smile Lub ewentualnie Twój terapeuta tongue_out


            chyba mocno przesadz
            > asz z tymi diagnozami.
            Jakimi diagnozami, kogo bym miała diagnozować?
            Wg mnie mój post ma ścisły związek z tematem wątku, bo taki problem niewątpliwie się zdarza. Miała go moja mama, ja się o niego niestety kiedyś otarłam...

            A o wyjazdach, to była moja prywatna odpowiedź na pierwszy post - bez związku z problemem współuzależnienia w związku.

            • ruscello Uzależnienie od partnera 30.12.13, 10:29
              Wszystkie uzależnienia od hobby/przyjemności, itd. odróżnia wewnętrzny przymus danego działania i ogromny ból emocjonalny (czasem też fizyczny), gdy danego działania nie możemy zrobić.
              W przypadku uzależnienia od partnera, nie wyobrażamy sobie chwili bez niego; często jest potrzeba kontroli i chorobliwa zazdrość; uważamy, że bez partnera nie możemy sobie z wieloma sprawami poradzić; jest poczucie pustki i beznadzieji albo lęku, gdy mamy zrobić coś bez partnera; częste jest przekonanie, że bez partnera nie mogę się dobrze bawić i stąd to ciąganie partnera na kobiece/męskie posiadówy.

              Myślę, że większość osób bawi się, odpoczywa, wyjeżdza z partnerem dla przyjemności, nie z przymusu.
              • butch_cassidy Re: Uzależnienie od partnera 30.12.13, 10:30
                ruscello napisała:


                >
                > Myślę, że większość osób bawi się, odpoczywa, wyjeżdza z partnerem dla przyjemn
                > ości, nie z przymusu.

                Oczywiście smile
    • aagnes Re: Margines prywatności 30.12.13, 10:01
      Znam takie pary, niewiele, ale jednak kilka znam, z czego dwie z nich to naprawde hardkor: pracuja razem biurko w biurko i 100 % czasu spedzaja razem (po robocie, weekendy itd). wygladaja na zadowolonych z zycia.
      kolejna para - tez ciekawe zjawisko - kiedys zagadalam z dziewczyna o wyjazdach z dzieckiem, wakacjach itp, a ona mi opowiada, ze przez najblizsze dwa lata nie kroi sie ze gdzies wyjedzie, bo maz remontuje chalupe, no a ja na to, ze co z tego, ma samochod, prawo jazdy, pieniadze, niech bierze dzieciaka i jedzie gdziekolwiek - a ona wywalila na mnie gały - JAK TO? BEZ MEZA??????????????? to taki typ kobiet, co nie wyobraza sobei zrobienia czegokolwiek bez malzonka, po prostu bedzie siedziala w miescie az maz ten remont zrobi.
      dla mnie to bylo takie zjawisko, ze wszystkim na okolo opowiadalam o tym ze szczerym zdumieniem, ale okazalo sie, ze jest grupa kobit (wydawaloby sie cywilizowanych: z prawem jazdy, kontem w banku), ktore bez meza nic nie sa w stanie zrobic.
      • dziennik-niecodziennik Re: Margines prywatności 30.12.13, 10:10
        wiesz, ja tez mam prawo jazdy, samochód i konto w banku, a bez męża na wakacje bym raczej nie pojechała...
      • morgen_stern Re: Margines prywatności 30.12.13, 10:10
        Ja tak samo "wywaliłabym gały", co to za urlop bez ukochanej osoby? Czy wy powariowaliście?
        • butch_cassidy Re: Margines prywatności 30.12.13, 10:18
          morgen_stern napisała:

          co to za urlop bez ukochanej osoby? Czy wy powa
          > riowaliście?
          >
          Wyżej się czepiasz mojej uwagi, natomiast sama też masz najwyraźniej pewne ograniczenia i próbujesz innym narzucać własny tok myślenia. Otóż są na świecie osoby,którym ogromna frajdę sprawiają samotne podróże. To naprawdę aż tak niezwykłe? Nie sądzę tongue_out
          • morgen_stern Re: Margines prywatności 30.12.13, 10:22
            Tak, ale ty robisz z tego normę i bredzisz coś o moim terapeucie, zlituj się dziewczyno!
            • butch_cassidy Re: Margines prywatności 30.12.13, 10:31
              morgen_stern napisała:

              > Tak, ale ty robisz z tego normę i bredzisz coś o moim terapeucie, zlituj się dz
              > iewczyno!
              >
              Ja nie bredzę. To był żart. Hahaha. Nie chciałam, żebyś to wzięła jakoś osobiście. Przepraszam, jeśli go nie odczytałaś. Net rzeczywiście daje szerokie pole do nieporozumień.

              Jaką normę? Gdzie coś takiego wyczytałaś?
              • morgen_stern Re: Margines prywatności 30.12.13, 10:34
                Tu: CytatA co do pań nie mogących absolutnie nic bez pana - czasami myli im się miłość ze współuzależnieniem niestety (które wcale nie ma w związku z problemem alkoholowym)... I to wcale nie jest kwestia indywidualna, a jakaś tam niedyspozycja psychiczna, powiedzmy, wynikająca z pewnych uwarunkowań.
                Najpierw piszesz o swoich osobnych urlopach, a zaraz potem taki tekst, no jak mam to rozumieć?
                • butch_cassidy Re: Margines prywatności 30.12.13, 10:35
                  morgen_stern napisała:

                  > T
                  > Najpierw piszesz o swoich osobnych urlopach, a zaraz potem taki tekst, no jak m
                  > am to rozumieć?
                  >
                  Między jedną a druga wypowiedzią była przerwa. Nie bez powodu tongue_out
                  A już, jak to odczytałaś... Na to nie mam wpływu smile
        • sumire Re: Margines prywatności 30.12.13, 10:24
          co to za urlop? normalny.
          moja ukochana osoba ma na ten przykład pracę na tyle specyficzną, że nie może brać urlopu w dowolnie wybranym terminie, w związku z czym bardzo trudno nam się zgrać i wspólne wyjazdy na więcej niż 2-3 dni wymagają niebywałej ekwilibrystyki. jakby tego było mało - ja lubię podróżować daleko, a mój kochany bardzo boi się latać. z drugiej strony nie kładłam mu się przed samochodem w akcie protestu, gdy parę miesięcy temu wybierał się na męską wyprawę w Alpy.
          to nie jest kwestia powariowania, raczej porozumienia - a czasami zwykłej konieczności. bo można oczywiście uprawiać szlachetne "albo z tobą, albo wcale", tylko nie jestem pewna, czy to zawsze takie dobre i uszczęśliwiające obie strony rozwiązanie.
          • morgen_stern Re: Margines prywatności 30.12.13, 10:32
            "Powariowanie" to nie osobne urlopy tylko sugerowanie, że jeśli nie wyobraża się osobnych urlopów bez partnera to należałoby się zastanowić, czy związek nie jest toksyczny.
            • butch_cassidy Re: Margines prywatności 30.12.13, 10:34
              morgen_stern napisała:

              > "Powariowanie" to nie osobne urlopy tylko sugerowanie, że jeśli nie wyobraża si
              > ę osobnych urlopów bez partnera to należałoby się zastanowić, czy związek nie j
              > est toksyczny.
              >
              Kurczę, kobito, jeśli jakąś tego rodzaju sugestię wyczytałaś w moich wypowiedziach, to przeczytaj je jeszcze raz. Przemyśl i wtedy dopiero pisz... Albo nie pisz.
              • morgen_stern Re: Margines prywatności 30.12.13, 11:26
                Jeśli cię źle zrozumiałam, to sorry.
                • butch_cassidy Re: Margines prywatności 30.12.13, 11:51
                  morgen_stern napisała:

                  > Jeśli cię źle zrozumiałam, to sorry.
                  >
                  ok smile
                  Nic złego nie miałam na myśli.
          • rosapulchra-0 Re: Margines prywatności 30.12.13, 16:39
            Bardzo dużo też zależy od długości i temperatury związku. Pamiętam, że na początku naszego związku, nawet gdy już były dzieci, to nie wyobrażałam sobie, że będziemy spędzać urlop osobno. Pracowaliśmy dużo, często w jednym miejscu (korki w domu), ale tak naprawdę to nie mieliśmy dla siebie w ogóle czasu. Za to od dłuższego już czasu (a stuknęło nam w tym roku dwudziestolecie) samodzielne wyjazdy mojego męża nie robią na mnie wrażenia i na odwrót. W kwestii zakupów - bardzo często robi je mąż sam, albo ze mną i też wybieramy razem makaron, mięso na obiad, czy jakieś warzywa lub słodycze. Zupełnie nic dziwnego w tym nie widzę. Mało tego, w sklepie widuję mnóstwo takich par jak my, więc raczej należymy do normy społecznej.
        • koronka2012 Re: Margines prywatności 30.12.13, 11:40
          morgen_stern napisała:

          > Ja tak samo "wywaliłabym gały", co to za urlop bez ukochanej osoby? Czy wy powa
          > riowaliście?

          Dla mnie wariactwem jest rezygnacja z urlopu bo druga strona nie może wyjechać, a takie sytuacje że ktoś nie może wziąć wolnego są przecież wcale nierzadkie.

          Już pal sześć matkę - ale w imię czego dzieci mają być skazywane na kiszenie się w mieście całe lato? w imię solidarności rodzinnej? O dziwo - są pary, które planowo biorą urlop osobno - żeby przedłużyć wyjazdy dzieciom.
          • kropkacom Re: Margines prywatności 30.12.13, 11:48
            > O dziwo - są pary, które
            > planowo biorą urlop osobno - żeby przedłużyć wyjazdy dzieciom.

            Z koniecznoscią się nie dyskutuje.
          • burina Re: Margines prywatności 30.12.13, 11:48
            > O dziwo - są pary, które
            > planowo biorą urlop osobno - żeby przedłużyć wyjazdy dzieciom.

            Biedne dzieci...
          • obrus_w_paski Re: Margines prywatności 30.12.13, 16:25
            zdarzalo mi sie wyjezdzac na urlop samej; w ogole zdarza mi sie samej wyjezdzac celem odwiedzenia polskiej rodziny. Latam sama, bo nie chce partera ze soba ciagac, a potem spedzac urlop na tlumaczeniu czyis zartow czy zalecen "naloz sobie ziemniaczkow kochaniutki". Ale nie ukrywam, ze coraz rzadziej z tych samotnych urlopow korzystam, bo mi szkoda spedzac tyle czasu bez niego.
            Gdybym miala dzieci to pewnie bym jednak jezdzila gdzies z nimi, nie ma nic gorszego niz wakacje w tym samym miescie, w ktorym mieszkasz.
      • falka_85 Re: Margines prywatności 30.12.13, 10:28
        Kurcze, to ja też bym nie pojechała. Głupio by mi było, że chłop swoje wolne poświęca na remont, a ja się bujam (uprzedzając pytania: tak, jesteśmy krótko po ślubie). Razem byśmy remontowali, zawsze co dwie pary rąk to nie jedna.
        • morgen_stern Re: Margines prywatności 30.12.13, 10:32
          Mnie by też sumienie nie pozwoliło.
          • triss_merigold6 Re: Margines prywatności 30.12.13, 10:36
            Ja bym pojechała z dziećmi ze względu na nie.
            • morgen_stern Re: Margines prywatności 30.12.13, 11:28
              Z dzieciakami to trochę inna sprawa, tu raczej mowa o relacji typowo związkowej, typu ja sobie jadę na urlop, a chłop zostaje w domu.
              • koronka2012 Re: Margines prywatności 30.12.13, 11:42
                Związkowo - pojechałam parę razy sama, nie mogąc doczekać się urlopu partnera. Sorry - gdyby nie to, 2 lata nie miałabym wakacji, czemu mam cierpieć z powodu jego okoliczności służbowych?
              • triss_merigold6 Re: Margines prywatności 30.12.13, 11:57
                W czasach studenckich jeździłam (latałam - lepsze określenie) na 2 miesiące do rodziców jak byli w USA czy Kanadzie. Trudno żeby z takiej możliwości zrezygnowała dla faceta.
                • riki_i Re: Margines prywatności 30.12.13, 12:30
                  triss_merigold6 napisała:

                  > W czasach studenckich jeździłam (latałam - lepsze określenie) na 2 miesiące do
                  > rodziców jak byli w USA czy Kanadzie. Trudno żeby z takiej możliwości zrezygnowała dla
                  > faceta.

                  No, ale przez takie wyjazdy faceta można stracić. Miłość na odległość trzyma się słabo. Mój kumpel nie wytrzymał paru miesięcy pobytu swojej Lady w USA, zerwał i chyba do dzisiaj żałuje. Podobnie jak ona.
                  • ledzeppelin3 Re: Margines prywatności 30.12.13, 17:05
                    > ę słabo. Mój kumpel nie wytrzymał paru miesięcy pobytu swojej Lady w USA, zerwa
                    > ł i chyba do dzisiaj żałuje. Podobnie jak ona.

                    Mówił na nią Lada? Pewnie ją to wku...ało i dlatego zerwali.
                    • rhaenyra Re: Margines prywatności 30.12.13, 17:12
                      big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                    • brak.polskich.liter Re: Margines prywatności 30.12.13, 18:00
                      Moze byla Czeszka? Lada to dosc popularne imie zenskie w kraju dobrego wojaka Szwejka.
                      Ona wyjechala, jemu zabraklo knedlikow i dlatego zerwali.
                      • riki_i Re: Margines prywatności 30.12.13, 19:14
                        Nie, to była jedna z Pań www.youtube.com/watch?v=2o6AEuj09q4
                        • brak.polskich.liter Re: Margines prywatności 31.12.13, 01:14
                          Mujborze.
                          Jestem spiczles.

                          Zastanawiam sie, co mnie bardziej ujelo: fryzura i mimika wokalisty, czy koszulka i ogolny stajl pana saksofonisty?
                          No nie wiem, nie wiem.
      • rhaenyra Re: Margines prywatności 30.12.13, 16:40
        tez bym wywalila aly
        jak to zostawic mieszkanie samo na pastwe chlopatongue_out
      • boo-boo Re: Margines prywatności 31.12.13, 08:20
        A byłaś kiedyś sama z dzieckiem dłużej niż kilka godzin dziennie ?
        Ja ci powiem szczerze, że gdybym miała jechać na wakacje sama z dzieckiem bez męża to serdecznie dziękuję- robota 24/7.
        To ja już wolę siedzieć z nim w domu jak ten remont robi- przynajmniej można iść na spokojnie do kibla jak szanowny pan jest w domu i o latorośl się nie martwić- ot taki najprostszy powód nie jechania na wakacje bez męża....
    • swiecaca Re: Margines prywatności 30.12.13, 10:23
      ja znam taką parę, wszędzie razem, jak panu nie chciało się iść na urodziny przyjaciółki żony to żona nie szła. są w wieku moich rodziców, wydają się bardzo dobrym małżeństwem. a moi rodzice którzy mieli dużo prywatności (ojciec pracował za granicą) nie są już razem. wszystko dobre co komu pasuje.
    • sarah_black38 Re: Margines prywatności 30.12.13, 11:35
      asases napisała:

      > Moja znajoma wszystko robi z mężem - na zakupy razem, przed telewizorem razem,
      > nawet do ginekologa. Wolny czas w stu procentach spędzają razem, a że pan częst
      > o na lewe zwolnienia chadza

      A skąd wiesz ,że lewe? W sumie zadziwiająco dużo wiesz o ich życiu! Ja nawet jednej dziesiątej tego nie wiem o życiu swojej znajomej , jednej czy drugiej.
    • lelija05 Re: Margines prywatności 30.12.13, 11:49
      A co w tym złego? I bardzo fajnie.
      Problem byłby, gdyby któreś chciało coś innego, a drugie ograniczało go robiąc problemy.
      Ale skoro wspólne przebywanie ze sobą sprawia przyjemność, to dlaczego nie?
      I co złego jest w posiadaniu wspólnych pasji? Wspólnym podróżowaniu? Wspólnym wyjściu do lekarza?
      No chyba, że wychodzi się za mąż z rozsądku i niespecjalnie za tym mężem przepada, to rozumiem.
    • neffi79 Re: Margines prywatności 30.12.13, 12:04
      asases napisała:

      > Moja znajoma wszystko robi z mężem - na zakupy razem, przed telewizorem razem,
      > nawet do ginekologa.

      równiez lubię zakupy z mężem, na każdą wizytę u gin szedł ze mną. sam chciał. a ja czułam się wspaniale wiedząc , że czeka na mnie.

      nformować go o a
      > ktualnym wyniku cytologii czy stanie uzębienia po wizycie u dentysty.

      nie rozumiem co w tym dziwnego??

      Moja babc
      > ia mawiała, żeby nigdy nie pokazywać mężowi całego tyłka,

      moi rodzice robą wszystko razem, ta sama pasja, praca w tym samym zawodzie, razem uprawiają sport - i są szczęśliwi. Mama zawsze mi mówi, że jest tak dobrze bo wszystko robią wspólnie.
      wydaje mi się że Twja babcia nie do konca to miała na mysli co Ty wnioskujesz.
    • mallina Re: Margines prywatności 30.12.13, 12:08
      sadzimy, ze akurat wynik cytologii to jest cos o czy maz powienien wiedziec.

    • kkalipso Re: Margines prywatności 30.12.13, 14:41
      Mój wpada pod prysznic do towarzystwa , córka podłapała i też chce - zaczynają się o to kłócić smile

      A tak na poważnie to normalne , że fajnie jest pobyć samej raczej każdy tego potrzebuje od czasu do czasu . Ja nie lubię jak przeszkadza mi w oglądaniu filmów , kiedy siedzę przy kompie , kiedy rozmawiam przez tel. Wtedy wie , że nawet jeśli mała coś chce to on idzie bo tak mamy ugadane . Lubiłam sam wychodzić z koleżankami ale tak się nawychodziłam , że mi wystarczy . Lubię jak bardzo długo pracuje ale i tak wcześniej czy później zaczynam tęsknić . A z niego to przylepa długo beze mnie nie wytrzyma i dobrze nam z tym.
    • totorotot Re: Margines prywatności 30.12.13, 15:51
      A po czym poznałaś, ze maz jest znudzony oglądaniem makaronu?
    • rosapulchra-0 Re: Margines prywatności 30.12.13, 16:29
      A co cię to obchodzi, jak sobie ci ludzie żyją? Nie masz własnego życia, żeby koleżankę na forum obgadywać?
    • rhaenyra Re: Margines prywatności 30.12.13, 16:37
      mam duzy margines prywatnosci i za cholercie mnie wiem jak moi znajomi kupuja makaron
      kurde nie wiem nawet jak moja siostra kupuje makaron
      • asases Re: Margines prywatności 30.12.13, 17:20
        No, ja przyznaję, że stuknięta trochę jestem, nie wyobrażam sobie np. spania z mężem, dzielenia z nim jednej łazienki itp. Koleżankę znam z pracy, często rozmawiamy, lubię ją a ona mnie, często rozmawiamy - ona z kolei nie rozumie mojego stylu życia. Wątek założyłam z ciekawości, jak żyją inni, daleka jestem od osądzania jej, może trochę źle napisałam na początku, przyznaję.
        • kropkacom Re: Margines prywatności 30.12.13, 17:34
          > Wątek założyłam z ciekawości, jak żyją inni,

          Przepraszam, ale nie musiałaś zakładać wątku aby wiedzieć, że żyją inaczej. Prawda?
        • nanuk24 Re: Margines prywatności 30.12.13, 22:16
          > nie wyobrażam sobie np. spania z
          > mężem, dzielenia z nim jednej łazienki

          jasne, ze tak. Jeszcze nalezy miec osobne pokoje, osobne stoly i kanapay, i osobne lodowki. Tylko po co, w ogole, zawracac sobie gitare i wprowadzac sie pod wspolny dach?
    • iwoniaw Re: Margines prywatności 30.12.13, 17:25
      CytatNiedawno widziałam ich w sklepie, jak (razem) wybie
      > rali makaron. Pan nieco znudzony. I tak się zastanawiam, czy to ja jestem stukn
      > ięta, bo nie wyobrażam sobie nie mieć swoich pasji, swojego marginesu prywatnoś
      > ci,


      Wybacz, ale jak sobie zwizualizowałam pasje i margines prywatności jako samodzielne i bez towarzystwa wybieranie makaronu, które to czynione razem z mężem jest "pokazywaniem całej d...", to ryknęłam śmiechem big_grin

      Generalnie spędzam z mężem sporo czasu (w każdym razie staram się, z różnym skutkiem, bo na lewe zwolnienia nie chodzimy) i nie uważam, żebym miała z tego powodu za mało prywatności. Nie mamy także, o zgrozo, oddzielnych sypialni, zwyczaju osobnego spędzania urlopów ani szeregu innych "udogodnień" powszechnych niegdyś w pewnych kręgach (które stać na to było) charakteryzujących się aranżowanymi małżeństwami, umożliwiających funkcjonowanie w związku z narzuconym przez innych człowiekiem bez sfiksowania.
      • bei Re: Margines prywatności 30.12.13, 17:30
        A my lubimy wiele robic razem , nawet tak nudne rzeczy jak te zakupy ( razem szybciej, zostaje więcej czasu na przyjemności).
        Nie spędzamy też calego czasu razem. Kazdy związek ma swoje zasady , jesli oboje je akceptują to dobrze, prawda?
        • iwoniaw Re: Margines prywatności 30.12.13, 17:52
          Oczywiście, że dobrze.
          Dobrze też jest mieć własne "pasje", o których pisze autorka wątku - niemniej jeśli te pasje kręcą się głównie wokół sposobu spędzania czasu przez innych ludzi i analizy, czy mąż znajomej jest bardzo znudzony przy kupowaniu makaronu w towarzystwie swej małżonki, to chyba jednak średnio rozwojowe big_grin Lepiej już bez marginesu prywatności się czymś pożytecznym zająć w takim przypadku...
          • andaba Re: Margines prywatności 30.12.13, 17:56
            Szczerze mówiąc nie widze nic złego w poinformowaniu męża o wyniku cytologii, podobne, jak mąż po powrocie z do domu z wynikami jakimikolwiek pokazjuje je mnie.

            I makaron razem kupujemy, bo na większe zakupy razem jeździmy.
            • iwoniaw Re: Margines prywatności 30.12.13, 19:27
              Cytat I makaron razem kupujemy, bo na większe zakupy razem jeździmy.

              O, to tak jak my - tylko nie chciałam tak od razu pisać, bo to przecież podpada pod bycie "leniwą dziunią, której się samej nie chce do CH jechać i wykorzystuje faceta do kierowania autem i tachania zakupów do bagażnika" (vide wątek obok).

              Zastanawiające pozostaje, po co w ogóle komu mąż, skoro wchodzenie z nim w jakąkolwiek interakcję jest - wnosząc z lektury forum - albo jego wykorzystywaniem, albo zanudzaniem głupotami albo nadmiernym mu nadskakiwaniem... big_grin
              • andaba Re: Margines prywatności 30.12.13, 19:31
                Nie czytałam wątku obok i tak sobie w kolano strzeliłam, aj, aj...

                W sumie do czego byłby mi ten mąż, jakby mnie nie woził do CH i nie tachał zakupów do bagażnika?
              • rhaenyra Re: Margines prywatności 30.12.13, 19:35
                ktos musi wyrzucac smieci smile
                • iwoniaw Re: Margines prywatności 30.12.13, 20:16
                  To podpada pod wykorzystywanie. Leniwa flądra, co nawet swoich śmieci jej się wyrzucić nie chce, ot co. big_grin
              • triss_merigold6 Też mnie to zainteresowało 30.12.13, 21:17
                Też mnie to zainteresowało. Po co mąż skoro każdorazowe robienie czegoś razem jest dowodem na uzależnienie, współuzależnienie, wykorzystywanie, niesamodzielność, bluszczowatość i co tam jeszcze.
                • guderianka Re: Też mnie to zainteresowało 31.12.13, 08:19
                  jeszcze
                  toksyczność
                  przemoc fizyczną (siłą do makaronu), poza tym tragarz (ktoś makaron nosi)
                  przemoc ekonomiczną (ona płaci za makaron)
                  przemoc emocjonalną (fakt zmuszenia powoduje traumę)
                  seksizm (makaron pewnie jakiejś TEJ Lubelli np.)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka