asases
30.12.13, 07:52
Moja znajoma wszystko robi z mężem - na zakupy razem, przed telewizorem razem, nawet do ginekologa. Wolny czas w stu procentach spędzają razem, a że pan często na lewe zwolnienia chadza to tego czasu jest sporo (ona nie pracuje). Żona wtajemnicza pana we wszystko. Niedawno widziałam ich w sklepie, jak (razem) wybierali makaron. Pan nieco znudzony. I tak się zastanawiam, czy to ja jestem stuknięta, bo nie wyobrażam sobie nie mieć swoich pasji, swojego marginesu prywatności, znajomych tylko dla mnie. Nie muszę wszędzie targać męża, informować go o aktualnym wyniku cytologii czy stanie uzębienia po wizycie u dentysty. Moja babcia mawiała, żeby nigdy nie pokazywać mężowi całego tyłka, sporo w tym prawdy, dziadkowie byli małżeństwem przez ponad 60 lat i dziadek nigdy na boki nie skakał. A co o tym sądzicie?