Drogie matki, żony i kochanki..

Jestem od 9 miesięcy szczęśliwą mamą
ślicznego Miłoszka i od 2 lat żoną mojego męża - który wczoraj oznamił mi,
iż jeszcze trzyma go dół poporodowy - inaczej mówiąc przyznał się do tego, że
iż bardzo kocha mnie i syna jest mu ciężko oswoić się z nową sytuacją (
powiększenie się rodziny). Zapytałam go czy wyobraża sobie taką sytuację, że
budzi się rano a Miłosza miało by nie być? Poprosiłam o szczera odpowieć i
odpowiedział, że absolutnie nie. Stwierdził, iż miłość do syna jest
niepodważalna i bezdyskusyjna lecz nie umie sobie w nowej sytuacji znaleźć
miejsca. Wiadomo, że po narodzianch dziecka życie przewraca sie do góry
nogami,młodzi rodzice kochanych niemowlaków ktore domagaja się naszej
obecności i blislkości 24h na dobę, nie są już tak spontaniczni w swoich
zachowaniach i czynnosciach życiowych. W moim przypadku przy karmieniu
piersią ( w szczególności wieczorem i nocą) nie ma mowy o wyjściu na
imprezę, panieńskie czy wesele, nie mam mowy o wspólnych późno wieczornych
spacerach z psem po osiedlu czy parku - jak to bywaloo niegdyś - no bo co z
bobasem? łóżeczka ptrzecież o 22.00 nie zabierzemy ze sobą....i wiele innych
podobnych sytuacji które jakby nie było ograniczają naszą swobodę czego mój
mąż nie może przeboleć . Ja jakby nie było, jako matka do sytuacji się
przyzwyczaiłam i ją zaakceptowałam w 100 % lecz mój mąż niestety nie. Bardzo
się kochamy, szczerze o naszych problemach bądź rozterkach rozmawiamy...
chcialabym mu jakoś pomóc wyjść z tej depresji, uwolnić go od szrych myśli i
ułatwić zaakceptowanie pewnych zmian w naszym życiu......Pomóżcie, jakich
argumentów bądź też działń powinnam dokonać aby znów na jego twarzy malowało
się szczęście i zadowolenie....Czy wy kochane Kobietki z waszymi mężusiami
macie takie same problemy...PISZCIE.