Dodaj do ulubionych

Rodzinny problem (mama)

10.01.14, 14:37
Mam rodzinną sytuację,którą nie wiem jak ugryźć. Nie wiem czy w ogóle jeszcze próbować coś zrobić czy już może dać spokój.
Chodzi o moją mamę. Jest jeszcze stosunkowo młodą kobietą (50lat), ale niestety na własne życzenie doprowadza się do coraz to gorszej kondycji fizycznej. Teraz chodzi o lasce, a w perspektywie grozi jej nawet wózek. Od lat ma kilkudziesieciokilową nadwagę,ale niestety nic z tym nie robi. Twierdzi, ze diety na nią nie działają. Z tym, że była niby na diecie to jadła słodycze, jadała późno, a kiedy zwraca się jej uwagę, ze powinna pewne rzeczy ograniczyć...to się obraża i twierdzi, że nie mam prawa jej krytykować, bo... jestem szczupła! I to jest koniec tematu! Jeśli chodzi o ruch, to nie ma żadnego. Jeżdzi tylko autem. Nigdzie nie chodzi, nawet do sklepu czy na spacer. Jak próbuję ją do czegoś zmotywować, to twierdzi, że źle się czuję, wszystko ją boli, nie ma siły i generalnie żebym zajęła się swoim życiem nie jej. Po pracy czas spędza przed komputerem lub TV. Jest totalnie wycofana z życia społecznego. nie lub spotykac się z ludzmi, bo ma ograniczenia fizyczne. Przyjście na urodziny wnuka są dla niej przykrym obowiązkiem sad, bo inni ludzie tam będą. Generalnie zaproszenie jej gdziekolwiek można sobie od razu podarować, bo ciągle się słyszy "nie". Dostali od nas bilety do kina...przepadły nie poszli. Chciałam kupić jej karnet na gimnastykę, usłyszałam "chcesz zmarnować pieniądze, proszę bardzo". A kupić karnet i bilety chciałam dlatego, że argumentem na ciągłe siedzenie w domu przed kompem i TV był brak pieniedzy. Nie proszę nigdy mamy o pomoc w opiece nad dzieckiem, bo wiem, że to dla niej problem. W zeszłym roku zdarzyło sie to 3 razy (raz kiedy dziecko było chore i obydwoje musieliśmy iść do pracy- 2 dni, oraz kiedy musiałam dziecko z drugiego końca miasta odebrać, ale samochód mi się popsuł, chciałam pojechać komunikacją, ale dziecko miało gorączkę i za długo by to trwało, męża nie było w miescie, babcia przyjechała, ale słyszałam po głosie, ze nie było jej to na rękę). Natomiast kiedy w zeszłym tyg powiedziałam mamie, żeby przyszła na przedstawienie z okazji dnia babci od razu powiedziała, że "nic nie obiecuje", a wczoraj powiedziała, ze "wątpi czy da radę". Nie pytałam nawet o powód, bo zawsze jest ten sam. Mam słabą kondycję fizyczną i nie lubie chodzić między ludzi.

I teraz pytanie na serio, nie chce chamskich komentarzy, tylko realnej oceny...czy da się taką osobę, w tym wieku, jeszcze jakoś zmotywować do zmiany życia? Próbowałam namawiać, słownie, książkami, dietetyk, karnety, juz nawet kłócić się, ale nic nie działa... co jeszcze? Czy dać spokój i uznać, że to jej życie. Chyba jestem tego bliska...
Obserwuj wątek
    • ellareth Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 14:45
      tarczyca przebadana?
      • kalarepka83 Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 14:51
        Tak. Podobno ok. Akurat po lekarzach chodzi ale tylko do momentu jak nie każą jej chudnąć. A to jej radzi praktycznie kazdy lekarz i wtedy przestaje chodzić bo "oni wszyscy uczepili się wagi, zamiast szukać przyczyn problemu".
        • dziennik-niecodziennik Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 15:04
          jak w morde dał - był taki odcinek House'a.
          i istotnie okazało sie że problem nie jest efektem tuszy...
    • myelegans Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 14:47
      Nie da sie, TY juz swoje zrobilas, wiec nie mozesz, im bardziej bedzie naciskac, tym bardziej mama bedzie sie okopywac. Do zmiany trybu zycia, diety, aktrywnosci musi dojrzec sama.

      Mialam w rodzinie podobny przypadek, maz kuzynki, nic nie trafialo, waga sie piela do gory, kardiolog wrecz powiedzial, ze jak nie zrzuci 20kg, to on nie podejmuje sie leczenia, bo leki przestawaly dzialac. Nie dalo rady, zmarl na rozlegly zawal w wieku 55 lat.

      Jeszcze dobry lekarz i psycholog mogliby dac mamie jakas motywacje, typu: jak nie zmienisz trybu zycia to za 5 lat nie bedziesz w stanie wyjsc z domu, bedziesz zalezna od innych, bedziesz na lekach do konca krotkiego zycia, bedziesz kaleka z marna renta. Szkoda zycia
      • kalarepka83 Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 14:52
        > Mialam w rodzinie podobny przypadek, maz kuzynki, nic nie trafialo, waga sie pi
        > ela do gory, kardiolog wrecz powiedzial, ze jak nie zrzuci 20kg, to on nie pode
        > jmuje sie leczenia, bo leki przestawaly dzialac. Nie dalo rady, zmarl na rozleg
        > ly zawal w wieku 55 lat.

        No włąśnie tego się boję, już ją nawet tym straszyłam, ale nic... twierdzi, że to jej życie.
        • myelegans Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 14:59
          No i tak jest. To jej zycie. Smutne, ale Ty mozesz sie przygladac z boku i pomoc jezeli tej pomocy bedzie wymagala, ale decyzja nalezy do niej, do niczego nikt jej nie zmusi. Jest mloda, poczytalna i swiadoma.
          • mag1982 Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 15:02
            Jeśli mama nie chce sama sobie pomóc to nic nie zrobisz niestety.
        • aqua48 Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 15:03
          kalarepka83 napisała:

          > nic... twierdzi, że to jej życie.

          No bo to jej życie, i jeśli chce je zmarnować, to nic na to nie poradzisz. A dopóki nalegasz, to tym bardziej stawia się okoniem. Odizoluj się psychicznie, przestań zwracać uwagę i w ogóle poruszać temat, i nie wysłuchuj narzekania na kondycję fizyczną, złe samopoczucie itp.
          Dziwię się tylko ojcu, jest taki sam? Nie zależy mu na zdrowiu i wyglądzie żony? Stary przecież chyba nie jest. Zdecydowana większość pięćdziesięciolatków dba o siebie. Między innymi po to aby nie być za wcześnie ciężarem dla współmałżonka, jeśli nie dla siebie.
          • kalarepka83 Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 15:09
            Próbuje ją motywować, ale też jest zły bo...szczupły. Fakt faktem tata nie robi tego zawsze w miły sposób, czasem taki, że może zniechęcić, ale to nie kwestia estetyki tylko jej zdrowia i wydaje mi się, ze to jej powinno zależeć. Tata generalnie już się chyba pogodził z tym, ze tak jest. Sam jako kiedys aktywny człowiek przejął kanapowy tryb życia, bo sam nie lubił nigdzie chodzić sad
            • aqua48 Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 15:22
              kalarepka83 napisała:

              >Sam jako kiedys aktywny człowiek przejął kanapowy tryb życia, bo sam nie lubił nigdzie chodzić

              No to raczej kicha, zmotywować by ją mógł chyba tylko elegancki, zadbany, wychodzący z domu mężczyzna..a tak, ma towarzystwo na kanapie.
              • myelegans Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 15:28
                Cytat No to raczej kicha, zmotywować by ją mógł chyba tylko elegancki, zadbany, wychodzący z domu mężczyzna..a tak, ma towarzystwo na kanapie. albo na odwrot, pograzylby jeszcze bardziej, bo "on szczuply, to i towarzystwo ma i ochote do zycia"
    • helufpi Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 15:00
      Da się tylko w jeden sposób. Zamieszkać razem z nią, robić zakupy, gotować dla niej, podawać regularnie posiłki, wyprowadzać na spacer, organizować zdrowe rozrywki, ograniczać TV i kompa. Oczywiście wtedy będziesz złą córką, która "matce żałuje". Jeśli jednak na razie nie chcesz mieć kolejnego dziecka to się nie da.
      Dużo już zrobiłaś, daj sobie luz.
      • myelegans Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 15:05
        I oczywiscie, mloda, 50letnia osoba da przejac calkowita kontrole nad wlasnym zyciem corce. Tak to wyglada w kiepskich amerykanskich serialach.
        Ile moze z matka mieszkac i co sie stanie jak juz przestanie? Powiem ci, wroci do starych zwyczajow i waga poszybuje w gore wiecej niz teraz ma.

        Takie osoby nalezy traktowac jak uzaleznione od substancji. Porzadna terapia bylaby tu podstawa, ale z tego co widac, to mama jest w zupelnym wyparciu problemu, wiec nie pojdzie.
      • kalarepka83 Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 15:10
        To nie typ osoby, która dałaby się ograniczyć... prędzej by mnie za drzwi wystawiła.
        • helufpi Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 15:16
          Sama więc widzisz, że to niewykonalne. Nie miej do siebie pretensji, zrobiłaś swoje, jesteś dobrą córką, martwisz się, uświadamiasz, ale nic nie możesz zrobić. Tak jak napisałam wyżej, musiałabyś żyć za matkę, kontrolować na każdym kroku.
    • ichi51e Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 15:16
      Wypisz wymaluj siostry mojej mamy. Od lat i ja i mama probujemy cos zrobic. Ale my "nie wiemy jak to jest" kazda uwaga to atak. Ciotki mieszkaja vis a vis basenu gdzie codziennie jest aquarobic dla starszych pan (i mialyby go za darmo jako emerytki warszawianki)
      Moim zdaniem rozwiazac to moglby tylko terapeuta-dietetyk dochodzacy do domu pod pretekstem rehabilitacji.
      Albo terapia. Ale pewnie wieksza szansa bylaby ze z nieba spadna male pieski jak deszcz niz zeby daly sie namowic.
      Jako ze to twoja mama to mozesz tez sprobowac placzu i tekstow typu "kocham cie mamo nie chce zebys umarla"
      Albo za uszy zawlec na basen pod pretekstem ze nie mozesz sie zorganizowac i potrzebujesz kogos kto by cie mobilizowal.
      Ogolnie gledzenie grubemu ze powinien schudnac ze to latwo itd to o kant dupy potluc tylko wscieka. To trzeba dzialac za ta osobe i wlec ja za uszy.
    • thorgalla Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 15:27
      Znasz to powiedzenie o koniu i wodopoju?
      No to nic więcej nie możesz zrobić.
    • naplaze Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 15:42
      Matka ma cię w dupie, i to nie chodzi tylko o rady odnośnie odchudzania. Czego byś nie powiedziała i nie zrobiła - nie poskutkuje. Jeśli jest ktoś, z czyim zdaniem matka się liczy - on ma jakieś szanse. Ale generalnie - matka ma was wszystkich w rzyci: rodzinę, lekarzy...
    • lily.m Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 15:46
      W pierwszej kolejności psycholog, bez zmian w głowie waga nie spadnie. Twoja mama na pewno sama się nie wybierze, ale można specjalistę zaprosić do domu. Ja tak zrobiłam, gdy miałam problem z moją mamą (co prawda chodziło o coś innego), pod pozorem zbierania wywiadu o moim małżeństwie. (zaczęło się od rozmowy o nas, płynnie przeszło na właściwe tory). Ewentualnie, jeśli mama będzie w szpitalu ( a mając takie zdrowie, pewnie szybko tam trafi), poprosić o konsultację psychologa (oby się trafił właściwy człowiek).
    • lady-z-gaga Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 15:47
      Jeżeli nie wierzy ani rodzinie, ani lekarzom, to nic nie możesz zrobić.
      Byc może Twoj ojciec ma jeszcze szanse na nią wpłynąć, chocby własnym przykładem - zamiast towarzyszyć matce w nicnierobieniu, powinien sam chodzic na spacery, uroczystości rodzinne albo do znajomych. Nie jest chyba dużo starszy, dlaczego dał się wpakować w tryb życia niedołężnych staruszków?
    • saszanasza Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 15:57
      Jakbym słyszała argumenty swojej matki odnośnie....palenia.
      Jakim prawem ją moralizuję, przecież sama paliłamsad
      Racjonalne argumenty nie trafiają...generalnie jak z dzieckiem, a właściwie nastolatkiem, nijak przetłumaczyć że taki tryb życia szkodzi zdrowiusad

      Może w okolicach masz jakiegoś psychologa....ja bym zaczęła od zdiagnozowania przyczyny, pod kątem psychologicznym, bo być może niewłaściwy schemat żywienia jest jedynie następstwem jakiś problemów ze sobą, typu depresja chociażby....
      • lady-z-gaga Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 16:02
        Przepraszam, ja nie chce nikogo obrażac, ale nie każda leniwa, zgnuśniała i gruba kobieta ma depresję. Zdaje się, że teraz zapanowała moda na zaprzeczanie wszelkim negatywnym cechom charakteru i szukanie wszędzie choroby. Ludzie nie są takimi ideałami, że trzeba chorej tarczycy albo depresji, żeby głupio żyli.
    • antychreza Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 16:11
      Nie da się. Sama musi. Kiedy moja mama zaczęła tyć, prosiłam, przekonywałam i nic. Tylko że na moją mamę podziałało pogorszenie stanu zdrowia. Teraz dzielnie się odchudza, cierpi na diecie, ale są efekty, 8 kg w pół roku.
      • bi_scotti Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 16:25
        Jak ja bym chciala znow miec 50 lat wink
        Mama zajada smutki i samotnosc, tak? Przynajmniej tak to wyglada z opisu. Jesli nie chce chodzic do psychologa, dietetyka czy innych lekarzy tudziez nie chce sluchac "dobrych rad" to jeszcze mozesz sprobowac (z pelnym poczuciem, ze moze sie nie udac, niestety) jakies drobne kroczki zmieniajace choc troche jej destrukcyjny tryb zycia.
        Dalaby sie wyciagnac choc na krotki spacer raz w tygodniu? Tylko Wy dwie. Moze nawet byc po ciemku zeby nikt nie widzial. Jesli sie da, to jest szansa, ze powoli mozna bedzie takie spacery wydluzac albo spotykac sie 2 razy w tygodniu. Dalaby sie namowic na basen? A moze na psa? W sumie pies bylby najlepszym rozwiazaniem na poczatek - pies musi sie przejsc choc ciut kazdego dnia a wlasciciel razem z nim smile Inna/dodatkowa opcja to znalezienie fajnego kursu zdrowego (!!!) gotowania - moze mama poszlaby z Toba na taki? No i poszukanie jej kumpelki, ktora umialaby ja "uruchomic". Bo z opisu to wynika, ze mama sie staje (juz sie stala?) samotnica i hermitem a to jest bardzo niefajne, pomijajac kwestie zywienia i/lub fizycznej aktywnosci.
        Problem z moimi radami jest taki, ze one stawiaja duze wymagania Tobie - to Ty (przynajmniej na poczatku) musialabys sama przed soba sie zgodzic, ze sie w mamy zycie dosc mocno zaangazujesz spedzajac z nia czas na spacerach czy w innej formie umiarkowanej aktywnosci zeby ja "rozruszac". To Ty poszukasz tej jakiejs potencjalnej znajomej czy jakiegos kursu. Nie wiem czy jestes na tyle wolna zeby faktycznie ofiarowac mamie tyle swojego czasu i zaangazowania. A nie da sie ukryc, ze zeby mama zobaczyla "swiatelko w tunelu" i znalazla w sobie motywacje do zmian, to na poczatku (a poczatek moze trwac miesiacami!) bez Twojej ingerencji niewiele sie zdarzy. Samotnosc bardzo boli.
        • lady-z-gaga Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 19:16
          A odczepcie Wy się wszyscy od tych psów, ktore są "zapisywane" jak lekarstwo...
          juz kolejny raz czytam takie rady. Pies powinien trafiac do człowieka, ktory go chce. Świadomie i dobrowolnie.
          Nie może byc przedmiotem eksperymentu - polubi go własciel, czy nie polubi? będzie wychodził na spacery, czy poprzestanie na 5-minutowych wysikaniach psa przed klatką?
          Pies nie ma sie przejść CIUT każdego dnia, tylko ma mieć zapewnioną odpowiednią dla siebie ilość ruchu. To żywe stworzenie, a nie zabawka terapeutyczna.
          • bi_scotti Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 19:26
            Bardzo sie mylisz.
            • majenkir Re: Rodzinny problem (mama) 11.01.14, 01:57
              bi_scotti napisała:
              > Bardzo sie mylisz.


              Wcale sie nie myli. Ta mama, jakby chciala, to by juz miala psa.
              A jak eksperyment sie nie uda, to straci na tym tylko pies uncertain
              • bi_scotti Re: Rodzinny problem (mama) 11.01.14, 02:38
                majenkir napisała:

                > A jak eksperyment sie nie uda, to straci na tym tylko pies uncertain

                Akurat w tym temacie to mam troche doswiadczenia smile W skrocie: jest bardzo duzo ludzi, ktorzy benefit z posiadania psa, np. rodziny z autystycznymi dziecmi, rodziny ze zdepresjonowanymi nastolatkami, samotni starsi ludzie, samotni ludzie ze schorzeniami mentalnymi, malzenstwa w kryzysie, bezdomni probujacy sie gdzies zakotwiczyc mimo niecheci do regul society etc. etc. etc. No i ludzie ze schorzeniami wybitnie somatycznymi typu problemy sercowe, problemy z poruszaniem sie, klopoty z oddychaniem etc. Nikt z tych ludzi najczesciej nie chce psa, wrecz wynajduje powody zeby go nie miec. Gdy jako warunek kontynuowania jakichs tam spotkan/terapii "musza" wziac psa na 2 tygodnie "na probe", wszyscy (100%) po 3 -5 dniach melduja, ze juz psa nie oddadza. I to nie sa zadne szkolone specjalnie zwierzeta. To sa najczesciej niechciane biedaki przetrzymywane w "dog foster homes". Tak to dziala. Korzystam z takich opcji od lat i widze pozytywne efekty na codzien. Pozytywne dla wszystkich, tak dla ludzi jak i dla zwierzat. Sporo na ten temat napisano, nawet i w Polsce smile Co ciekawe, najlepiej sprawdzaja sie takie psy w wieku 2-4 lata, bardzo dobrze sprawdzaja sie greyhounds, pudle, oczywiscie colie i inne odmiany psow pasterskich no i mieszance. Tak w ogole to wedlug publikowanych w ostatnich latach badan, nasza cywilizacja by sie nie rozwinela tak jak sie rozwinela gdybysmy nie nauczyli sie wspolpracowac i przyjaznic z psami smile Przy czym wlasnie "wspolpraca" jest w tym wszystkim crucial. Mialo byc krotko a wyszlo dlugo, sorry.
        • kalarepka83 Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 20:28
          Właśnie problem w tym, że moja mam na pewno nie ma depresji. Jest bardzo szczęsliwa jak może sobie posiedzieć sama i nikt jej nie przeszkadza i nie wtrąca się do jej sprawy. Taki troche typ samotnika ale nie do końca, bo w pracy ma koleżanki, nie siedzi przy biurku i do nikogo się nie odzywa. Pójście do psychologa- wyśmiane, do dietetyka-była dwa razy, powiedziała, że co może o jej sytuacji wiedzieć kobieta, która waży 50kg.
          Spacery były przerabiane, nawet o to się ostatnio pokłóciłyśmy. Miała zacząć chodzić w grudniu, chociaż w koło bloku, nie chciała, powiedziała, że od stycznia. Więc kiedy zaczął się styczeń zaczęłam nagabywać ją, że obiecała itd., ale jak stwierdziła "nie będzie ze mną o tym rozmawiać" i odłozyła słuchawkę. Na basen namawiam ją od kilku lat, chciałam zapłacić, kupić strój, powiedziała, że i tak nie pójdzie. I tak w kółko. Dzięki za rady, ale mam wrażenie, ze problem tkwi w niej. Że jej się nic nie chce, tylko siedzieć. Znam kupę ludzi w jej wieku i starszych, którzy robią w życiu dużo fajnych rzeczy, albo choć zwyczajnych typu spedzenie dnia z wnukiem. A tu nic...nigdy od niej nie słyszałam, żeby cokolwiek poza siedzeniem w domu chciała zrobić...
          Ja nie jestem w stanie się bardziej zaangażować. W sumie rzadko się widujemy, ostatnio w święta i następny raz może za dwa tyg. Nie ma prywatnych koleżanek już od lat. Nie chciała do nich chodzić i kontakty sie pourywały. Nie sądzę, żeby miała jakiekolwiek problemy psychiczne, typu samotność, depresja. Ciągle twierdzi, ze za dużo się dzieje, bo dom, praca i najchętniej to już by na emeryturę poszła.
          Niestety moja mam była typem matki co to zawsze mentalnie w domu. Nie miała nigdy żadnej odskoczni typu koleżanki, sport, kino, cokolwiek. Dlatego teraz tak trudno o coś zahaczyć.
          • toxicity1 Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 20:36
            A co na to wszystko Twój ojciec?
            W sumie bardzo smutne to co piszesz...
          • saszanasza Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 22:49
            kalarepka83 napisała:

            > Właśnie problem w tym, że moja mam na pewno nie ma depresji. Jest bardzo szczęs
            > liwa jak może sobie posiedzieć sama i nikt jej nie przeszkadza i nie wtrąca się
            > do jej sprawy. Taki troche typ samotnika ale nie do końca, bo w pracy ma koleż
            > anki, nie siedzi przy biurku i do nikogo się nie odzywa.

            to tylko twoje subiektywne odczucie....
            mieszkasz z matką, przebywasz z nią, czy widujesz raz na tydzień, może miesiąc?
            skąd wiesz czy jest szczęśliwa? bo ci tak mówi?
            naiwna jesteś i tyle.....
    • jematkajakichmalo Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 16:24
      Siostra mojej mamy miala taka sytuacje. Tez sie jej zdaniem ciagle odchudzala, ale na kolacje zjadala sloik majonezu...!!
      Niestety dopiero wylew ja obudzil i zobaczyla, ze sytuacja jest powazna.
      Po tym wydarzeniu baaaardzo schudla i zaczela prowadzic zdrowszy tryb zycia
      • verdana Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 16:32
        Problem w tym, ze matka ma 50 lat, a nie 80. Za mało na ten tryb życia, za mało na nicnierobienie, za mało na nieprzejmowanie się zdrowiem.
        Jestem starsza od Twojej mamy, mam wielu znajomych w tym wieku i to nie jest normalne zachowanie. Podejrzewam jednak,że tusza, lenistwo itd to skutek, nie przyczyna. Bez przebadania mamy - i ja bym jednak zastanawiała sie nad tarczycą (wiem, wiem, tarczyca jest przysłowiowa...) i nad depresją. Na pewno konieczny jest ginekolog i być może HTZ - ale jak wysłać Twoją mamę na badania pojęcia nie mam... Szantażem może?
        • lady-z-gaga Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 19:50
          Ale dziewczyna pisze wyraźnie, że matka od lat ma tę nadwagę i nawyki siedzenia na d..pie.
          Jakim cudem można doszukiwac się przyczyn w depresji, albo w menopauzie?
          Jesli ktos jest przez dziesięciolecia przyklejony do lodówki, auta i telewizora, to raczej dziwne byłoby, gdyby zachował zdrowie i sprawność. Niestety, opisane objawy są prawdopodobnie następstwem otyłości, a nie otyłość - skutkiem tajemniczej choroby.
    • belgijska.czekolada Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 16:33
      Przykre. Mam podobny problem z moją mamą, ma ze 20 kg nadwagi, bolą ją kolana, biodra, kręgosłup, ma problemy z poruszaniem się i do tego non stop narzeka, że jest gruba i nie ma się w co ubrać. I oczywiście nic z tym nie robi. Jak próbuję ją nakłonić do zmiany odżywiania, to mi powtarza, że ona nie może jeść ciemnego chleba, bo żołądek ją od tego boli. Tak jakby dieta polegała tylko na jedzeniu ciemnego chlebasmile) Niestety, ja nic nie ugrałam. Jedyne, co mogłoby zadziałać, to wyciąganie mamy na wspólny ruch i zapraszanie jej na niskokaloryczne posiłki, żeby zobaczyła, że da się tak jeść. Ale niestety mieszkamy w innym mieście.
    • mruwa9 Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 17:23
      jesli mama sama nie ma potrzeby zmianu swojego trybu zycia, to nic z tym nie zrobisz. Kazdy jest kowalem swego losu, twoja mama tak zdecydowala. I nie jest twoim dzieckiem, zebys ja miala wychowywac, pilnowac jej diety czy jakkolwiek uszczesliwac na sile.
    • celice73 Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 17:38
      Może kup jej czasami fajny ciuch, jakieś kosmetyki (może kupon podarunkowy?) Kiedy zacznie bardziej dbać o wygląd, być może zmobilizuje się do odchudzania. Co do ćwiczeń typu siłownia, basen- nie polecam, mama ma problem z wyjściem do ludzi ( a co dopiero wystąpieniem w stroju kąpielowym między obcymi). Raczej zafunduj jej rowerek stacjonarny lub wyciągnij na nordic walking.
      • bei Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 18:06
        Jestem w wieku Twojej mamy.
        Myślę, ze jest ona chora, stąd ta tusza i depresyjny nastroj.
        Musisz Ją wyciągnąć do medyka....i na spacery.
        Niech zrozumie, ze martwisz się, ze Ona jeszcze kogoś interesuje.
        Zazwyczaj, gdy nam samym nic się nie chce, to robimy coś dla bliskich.
        Wierzę, ze zdolasz zaciągnąć Mamę do lekarza i na badania.
        • thaures Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 18:22
          Współczuję, serio. Moja mama traciła pamięć, każda wzmianka o lekarzu powodowała wybuch złości, lament i twierdzenie, że szukamy na siłę problemów, gdzie ich nie ma. Próbowałam wszystkiego- przyjaciółki, rodzina, lekarz "przez przypadek" w knajpie... Masakra. Obecnie mama prawie bez kontaktu, a ja twierdzę,że jest lepiej niż wtedy, gdy próbowałam cokolwiek zrobić...
          • bi_scotti Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 19:20
            thaures napisała:

            > Moja mama traciła pamięć,

            Mama zaczela tracic pamiec kolo 50tki? Sorry, ze pytam ale mamy (mielismy?) znajomego ze wczesnym on-set of Alzheimer, mial jakies 45-46 lat kiedy zaczela mu sie wyraznie zmieniac osobowosc (m.in. przestal sie myc, zapominal sie ubrac etc.) i w wieku 52-53 byl juz kompletnie niesamodzielny. Mieszka w long-term care facility, kontaktu z nim nie ma wlasciwie zadnego sad Straszna szkoda, byl bardzo zdolnym architektem, udalo mu sie przynajmniej zostawic po sobie kilka fajnych zrealizowanych projektow. Ale to, na szczescie, nie jest takie czeste, taki wczesny on-set!
            • thaures Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 22:40
              Pierwsze problemy zaczęły się, gdy mama była ok 60. Tomografia wtedy nic nie wykazała, ale ja już czułam, że coś jest nie tak. Podejrzewano cyklofrenie, bo miała stany depresyjne oraz okresy, gdy wszystko było ok. Potem analizując jakieś sytuację doszliśmy z tatą do wniosku, że już wiele lat wcześniej były symptomy choroby, ale były uważane za jej charakter...
        • kalarepka83 Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 20:30
          To nie kwestia psychiki, tylko jakby lenistwa, ona jest szcześliwa jak ma swęty spokój. Nie objada się tylko po prostu je nie zdrowo i totalnie do tego wagi nie przykłada...co je, w jakich ilościach i kiedy.
          • stacie_o Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 20:41
            Ale powiedz w czym jest problem w tuszy czy w sposobie życia?
            Jeśli w tuszy, to ok rozumiem troskę.
            Jeśli w sposobie życia, to sorry ale nie. Nie każdy ma potrzebę rozdmuchanego życia towarzyskiego. Ciężko przyjąć do wiadomości, że mama może jest typem człowieka, który najszczęśliwszy jest sam ze sobą?
            • kalarepka83 Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 20:51
              W tym, że wszystko tłumaczy złą kondycją fizyczną. Nawet to, że nie przyjdzie na urodziny wnuka czy przedstawienie w przedszkolu. Wydaje mi się, ze większość jej problemów z poruszaniem się wynika z dużej nadwagi, a nadwaga z siedzącego trybu życia i złej diety...tyle, ze nic nie chce zmienić i tłumaczy, że to wcale nie waga. Tylko nigdy nie próbowała schudnąć, więc skąd może wiedzieć, myślę, że już 10kg mniej dałoby efekty, ale przydałoby sie podejrzewam ok 40kg sad
              • stacie_o Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 21:01
                A jakby powiedziała, córko nie przyjdę, bo nie mam ochoty, męczą mnie takie spędy, wole zostać w domu, to co?
                • kalarepka83 Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 21:04
                  Tak szczerze, to dwa razy do roku (urodziny, przedstawienie) mogłaby się przemęczyć, zwłaszcza, ze jak mnie o co proszą nigdy nie odmawiam, ich imieniny, wigilie z własnych checi organizuje (nie w całości, ale np. słodkie, lub konkrety robię).
                  • stacie_o Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 21:16
                    Wiem, ale ludzie są różni. Mam w sowim otoczeniu osobę, która nigdy i nigdzie do nikogo nie przyjdzie. Dziwne, ale w sumie, trzeba się pogodzić. Kurtuazyjnie zapraszamy, a ta osoba i tak się wykpi bólem głowy, nogi, ręki, za zimno, za ciepło itp.
              • piepe Re: Rodzinny problem (mama) 11.01.14, 00:37
                kalarepka83 napisała:

                > W tym, że wszystko tłumaczy złą kondycją fizyczną. Nawet to, że nie przyjdzie n
                > a urodziny wnuka czy przedstawienie w przedszkolu.

                Automatycznie nasuwa się podejrzenie, że jej waga i problemy z poruszaniem sie to wymówka, by nie musieć spotykac sie z ludzmi. Ona lubi swój swiat, swoj tv, komp. Jeśli będzie gruba i "chora", to moze wszyscy wreszcie dadza jej święty spokój.
                Przedstawienie w przedszkolu - sprawa pierwszej wagi, ale dla rodzica. Co nie znaczy, ze wykonywana z zaangazowaniem. A co tu dopiero mówic o babci.
                Jedni niańczą wnuki, inni wolą nie niańczyć. Na kobietach z pokolenia naszych matek ciąży piętno babci od ciasteczek i robienia na drutach. Jak stara baba woli zabawe przy kompie zamiast zaangazowania w zycie rodzinne, nie mówiąc o innych "powinnościach", to jest wyklęta - lepiej zamarkowac chorobę, niemożność, a nawet kalectwo. Lepiej nawet sie w nie wpędzic, byle tylko nie powiedziec, ze woli sie miec swięty spokój i niegodną babci aktywność.

                Moze powiedz jej, ze nie musi nic, zadnego opiekowania sie dziecmi, zadnych spędów rodzinnych, po prostu z mniejszą wagą będzie mogła pojechac na zlot ludzi, których poznaje przez komp, ze będzie mogła pojechac z nimi na wakacje (nie z wnukami), bedzie mogła nawet wziąć rozwód z ultraszczupłym mężem, bedzie miała wiecej energii na to, jesli chce oczywiscie.
    • myelegans Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 20:59
      Wiesz co, mozesz jeszcze zastosowac terapie wstrzasowa. Niech Ci pokaze ostatnie wyniki krwi, cisnienia itd. moze miec nadal dobre, ale sekwencja jest mniej wiecej taka

      tusza --> nadcisnienie --> wysoki cholesterol i trojglicerydy --> cukrzyca --> zwiekszone prawdopodobienstwo raka wszelakiego, udaru mozgu, zawalu serca.

      W konsekwencji moze sie zaczac modlic, zeby pierwszy zawal, albo wylew ja zabil, bo jak przezyje, to moze byc niepelnosprawnym, sparalizowanym kaleka na wiele lat, bo jest jeszcze mloda.

      Mama mojej kolezanki miala podobnie, duza tusza, niezdrowy tryb zycia, itd. w wieku 55 lat musiala przejsc na rente inwalidzka, byla niepelnosprawna, nie mogla wyjsc z domu, kolezanka musiala przejac na siebie calkowita opieke nad matka. Po drodze byla operacja na serce by-passy, zawal, wymiana zastawki, zastrzyki z insuliny i heparyny od lat, otarla sie o dialize, bo nerki przestawaly dzialac, osteoporoza i co chwile cos lamane, tak ja lekarze podpierali i zyla jeszcze 15 lat, caly czas w takim wegetatywnym stanie, gdzie nie byla samodzielna, tylko zawsze ktos musial byc. Koszty za to poniosla corka, materialne, czasowe, malzenskie itd. Wlasciwie cala rodzina zaplacila za wybory zyciowe matki, a raczej ich brak. To co robi Twoja mama jest po prostu cholernie egoistyczne.
      • toxicity1 Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 21:02
        myelegans napisała:

        To co robi Twoja mama jest po prostu cholernie egoistyczne.

        Zgadzam się.
        • bi_scotti Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 21:08
          Problem chyba jednak w tym, ze malo kto (a szczegolnie mamy) tak naprawde slucha "dobrych rad" smile Jezeli jedyne co mozna zrobic to z mama pogadac albo ja motywowac tylko przez telefon, bez wlasnego fizycznego zaangazowania to ja to czarno widze. Co innego gdyby maz albo corka faktycznie zaczeli "cos" razem z mama robic. Wtedy jakas szansa na zmiane sytuacji pewnie by byla, ale jesli pomoc mamie ma sie sprowadzic do pogadania o zdrowiu to nie sadze zeby to moglo byc skuteczne.
      • mruwa9 zyj i daj zyc innym 10.01.14, 22:11
        mowimy o doroslej osobie, ktora na 100% wie, jak wyglada, dlaczego tak wyglada, co powinna zrobic i jakie moga byc konsekwencje zdrowotne jej trybu zycia. Ale mimo tego wybrala, jak wybrala. Jej decyzja.
        Takim gledzeniem i truciem, szantazowaniem czy probami kontrolowania matki sukcesu na pewno sie nie osiagnie. To matka musi chciec zmienic swoje zycie. A z jakis powodow nie chce.
        Dajcie jej spokoj.
        • verdana Re: zyj i daj zyc innym 10.01.14, 22:15
          Poza tym dopiero w kolejnym poście okazuje się, ze ta mama pracuje. Nie siedzi zatem cały dzień przed telewizorem, tylko musi wyjść z domu, dojechać do pracy, pracować - wykazuje więc jak najbardziej aktywność normalną dla wieku. Tylko jest za gruba i nie ma ochoty uczestniczyć w rodzinnych uroczystościach.
          Trochę to jednak inaczej wygląda niz w pierwszym poście. Raczej na niechęć mamy do życia rodzinnego, niz na marazm.
          • stacie_o Re: zyj i daj zyc innym 10.01.14, 22:19
            Ano, ja organicznie nie cierpię ciotko spędów i wszelkich family get togethers. Podejrzewam, że na starość mi się wyostrzy, kiedyś moja ciotka chciała mi dopiec i stwierdziła, że skończę w kawalerce z wianuszkiem kotów dookoła i nikt z rodziny mnie nie odwiedzi ani nie zaprosi. Jak dla mnie rewelacja.
            • lily-evans01 Re: zyj i daj zyc innym 11.01.14, 00:46
              > ec i stwierdziła, że skończę w kawalerce z wianuszkiem kotów dookoła i nikt z r
              > odziny mnie nie odwiedzi ani nie zaprosi. Jak dla mnie rewelacja.

              Prawda? Toż to raj na ziemi smile.
          • toxicity1 Re: zyj i daj zyc innym 10.01.14, 22:32
            Autorka wątku wspomina też, że mama chętnie przeszłaby na emeryturę.
            Pewnie pracuje, bo musi.
            Wielka mi aktywność - wsiąść do samochodu, dojechać do pracy i spocząć przy biurku.
            Uczynne koleżanki pewnie segregator podadzą i herbatkę zaparzą - sama bym pewnie tak robiła mając koleżankę podpierającą się laską.
            • f.l.y Re: zyj i daj zyc innym 10.01.14, 22:37
              a może mama ma po prostu DEPRESJĘ ?
            • mruwa9 Re: zyj i daj zyc innym 10.01.14, 22:46
              a co to ma do rzeczy?
              Kazdy ma prawo do wyboru wlasnego modelu zycia. Omawiana matka wybrala tak, jak wybrala. W sprzecznosci do modelu propagowanego jako zdrowy, ale wolno jej. Jest dorosla i ma wolna wole. I prawo do samostanowienia.
              Wiele osob pracuje, bo musi. To jeszcze nie grzech.
              Ba, a ile ematek swiadomie rezygnuje z pracy zawodowej, wybierajac kariere zony przy mezu..
              • bi_scotti Re: zyj i daj zyc innym 10.01.14, 22:55
                Oczywiscie, masz racje - dorosly czlowiek ma prawo do samostanowienia. Post chyba jednak wynika z autentycznej troski czy niepokoju o zdrowie tej mamy. Ciezko sie patrzy gdy ktos bliski sam sobie robi krzywde. To chyba o to chodzi.
                Aczkolwiek, z drugiej strony, ja z kolei uwazam, ze jesli sie faktycznie i praktycznie chce pomoc, to nie mozna sie spodziewac, ze wystarczy mame troche ponamawiac, troche postraszyc potencjalnymi konsekwencjami a ona jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki "pojdzie po rozum do glowy", sama sie zacznie motywowac i obudzi sie w niej zdrowy duch starajacy sie o zdrowe cialo. Cudow nie ma. Wiec takie martwienie sie na forum przy jednoczesnym zalozeniu deklarowanym powyzej, ze i tak mieszkam od mamy za daleko i spotykam sie z nia zbyt rzadko zeby cokolwiek z nia razem robic prowadzi donikad i jest wylacznie uspokajaniem wlasnego sumienia. No przeciez sie zapytalam na forum, bo sie troszcze a ze zadna rada nie podpasowala no to juz trudno, widocznia z ta akurat mama to i tak nic nie da sie zrobic ... uncertain
                • mruwa9 Re: zyj i daj zyc innym 10.01.14, 23:17
                  ale proponowane metody sa bez sensu i nieskuteczne. Matka praktykuje swoj pomysl na zycie od kilkudziesieciu lat i jesli sama nie zechce zmieni swoich utrwalonych nawykow, zadne zrzedzenie corki nie pomoze. A wskazane zmiany sa na tyle duze, ze bez pomocy specjalisty sie nie obejdzie. Ale inicjatywa musialaby wyjsc od matki, bo to jej zycie i jej autonomiczne, dorosle prawo do decydowania o swoim losie.
                  • verdana Re: zyj i daj zyc innym 11.01.14, 11:04
                    A mnie jednak bardzo zastanawia niespójność pierwszego postu, z którego wynika, że matka jest osobą absolutnie nic nie robiącą, z tym, ze matka pracuje zawodowo, co - moim zdaniem - absolutnie zmienia wizerunek leniwej, zapasionej kobiety cały dzień siedzącej na kanapie. Dlatego też zaczynam się zastanawiać, czy matak, którą córka tak widzi, nie ma realnych powodów, aby się od rad córki oganiać.
                    • mruwa9 Re: zyj i daj zyc innym 11.01.14, 11:53
                      calkiem mozliwe.
                      Podobnie jak w watku o babci, ktora "stracila corke" ( forum Zycie rodzinne).
                      Jak zawsze, gdy dorosly rodzic/dziecko uwaza, ze ma patent na nieomylnosc i jedyny wlasciwy pomysl na zycie, i probuje dyktowac innym, jak maja zyc.
                    • kalarepka83 Re: zyj i daj zyc innym 11.01.14, 17:07
                      Pracuje bo musi, ale jeśli ktoś w wiku 50 lat pracuje, to chyba nie musi każdego popołudnia spędzać na kanapie (także weekendu), nie spotykać się ze znajomymi i nie dbać o zdrowie...nie wiem co by było gdyby nie musiała pracować.
                      • verdana Re: zyj i daj zyc innym 11.01.14, 18:42
                        Pracuje, a potem robi, co chce. To raczej normalne dla dorosłego człowieka. Ale przedstawianie pracującej kobiety, jako nie robiącej nic - świadczy przede wszystkim o tym, że nic, co matka zrobi, nie jest wystarczająco dobre. Jak pracuje - to nieważne, bo musi. Więc to się nie liczy...
                  • lady-z-gaga Re: zyj i daj zyc innym 11.01.14, 14:20
                    Matka praktykuje swoj pomys
                    > l na zycie od kilkudziesieciu lat i jesli sama nie zechce zmieni swoich utrwal
                    > onych nawykow, zadne zrzedzenie corki nie pomoze.

                    Praktykuje tak, ze juz jest prawie inwalidką, a za parę lat mąż, a potem córka dostaną prezent w postaci konieczności opieki nad kompletnie niesamodzielną, niechodzącą i ponad stukilogramową kobietą. Nie wydaje mi się, żeby to była tylko jej sprawa. Fakt, jak nie zechce współpracowac, to nikt jej nie zmusi. Ale jest krótkowzroczną egoistką, taka jest prawda.
                    • mruwa9 Re: zyj i daj zyc innym 12.01.14, 00:12
                      paradoksalnie-ta matka ma szanse na nagla i szybka smierc z powodu zawalu serca/udaru mozgu.
                      W przeciwienstwie do szczuplych, prowadzacych zdrowy tryb zycia ludzi, ktorzy w stosunkowo dobrym zdrowiu dozywaja poznej starosci i przez kilkanascie lat wymagaja opieki ze strony rodziny, gdy powali ich demencja...
    • ma_dre Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 21:31
      to co robi twoja matka NA PEWNO ma jakas przyczyne powazniejsza niz lenistwo...

      porozmawiaj z nia powaznie dlaczego nie chce schudnac, ale obawiam sie ze nie bedzie chciala z toba rozmawiac, to moga nie byc tematy na rozmowe matka-dziecko...

      jakie sa relacje twojej matki z ojcem? Wiesz, tluszcz to doskonala skorupa ochronna. Moze ona NIE CHCE juz sie podobac? Moze w ciele wieloryba czuje sie lepiej, bezpieczniej? Jesli tak jest, to najpierw nalezaloby przerobic z nia przyczyne takiej postawy

      sa kobiety molestowane, ktore tyja by uciec od atakow meskiego agresora, i nie twierdze absolutnie ze jest nim twoj ojciec, ale tak tez moze byc, nie znam was, nie wypowiadam sie, ale tak bywa...

      nie znam osoby ktora wykazywalaby tak ogromny opor przed schudnieciem bez przyczyny.
    • ga-ti Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 21:44
      Moja znajoma, jak sama określiła, 'wyprowadza mamę na spacer'. Oczywiście były teksty, że ona nie będzie kuśtykać tak bez celu, bo się ludzie gapią, więc chodzą wieczorami, gdy się ściemni, codziennie. Zaczynały od bardzo krótkich spacerów, teraz robią już całkiem niezłe dystanse.
      Wszelkie pomysły z basenami, fitnessami są złe, bo matka i tak się nie rozbierze, ona wstydzi się do ludzi wyjść (patrz przedszkole), a co dopiero na basen.
      Nie wiem, jak namówić mamę na zmianę diety, to cholernie trudne. Według mnie problem u grubasów leży głównie w głowie. I nie twierdzę, że nadwaga to wynik tajemniczej choroby (oczywiście pomijam np. tarczycę, ewidentne schorzenia), a nie lenistwa, ale uważam, że to takie błędne koło, w które osoba sama się wpędza, a z którego nie może zejść, zatrzymać. I nie dziw się, że mama nie chce słuchać 50 kilogramowej, pięknej i młodej dietetyczki. Osoby grube potrzebują według mnie grupy wsparcia ludzi takich samych jak oni, z takimi samymi problemami, którzy ich zrozumieją i przed którymi nie będzie WSTYD.

      I jeżeli można zaakceptować niechęć do spotkań towarzyskich, do super aktywnego życia, to nie można pozwolić na takie zaniedbania zdrowotne, a 40 kg nadwagi to jednak choroba. Nie wiem, jak możesz postąpić, co jeszcze możesz zrobić. Bo jak na razie wszelkie prośby, 'szantaże', wskazówki itp. działają tylko napędzająco dla tego błędnego koła, sprawiają wrażenie, że kręci się ono jeszcze szybciej uncertain

      Jedyne co przychodzi mi do głowy to właśnie wspólne spacery i 'grupa wsparcia'.
      • saraanna Re: Rodzinny problem (mama) 10.01.14, 23:08
        Moze kup mamie rowerek stacjonarny ,jezeli wstydzi sie chodzic na basen czy na spacery. Moja ciocia taki miala.Wlaczala sobie telewizje ,ulubiony serial i pedalowala.Nikt ja nie widzial i nie ocenial i szybko doszla do formy .Dalej jest przy kosci ,ale przynajmniej sprawna.
    • lily-evans01 Re: Rodzinny problem (mama) 11.01.14, 00:41
      Jak ktoś ma kilkadziesiąt kg nadwagi, to na pewno i nadciśnienie, no i stawy idą w końcu.
      W tej sytuacji daruj sobie te karnety, bo Ci matka na atak serca jeszcze padnie albo będzie miała dyskopatię. A co by pomogło? Rozsądna, umiarkowana zmiana stylu życia krok po kroku i wprowadzanie ruchu w coraz większych dawkach.
      Mnie też by karnetami na fitness nikt za bardzo nie uszczęśliwił wink.
      • milanak Re: Rodzinny problem (mama) 11.01.14, 03:00
        A może, jak macie wystarczająco kasy, znajdźcie mamie jakiegoś trenera osobistego, który dodatkowo zajmuje się dietą? Przychodziłby raz na tydzień, mama trochę zaczęła by ćwiczyć i może by się coś ruszyło?
      • noname2002 Re: Rodzinny problem (mama) 11.01.14, 10:45
        Mnie też by karnetami na fitness nikt za bardzo nie uszczęśliwił wink.

        Mnie może tak, ale nie w ten sposób. Takie namolne namawianie i ustalanie jak mam żyć, doprowadziłoby mnie do szalu i ograniczyłabym kontakty. Normalnie strach zostać matką dorosłego dziecka wink bo a nóż uzna, że mam za mało/za dużo znajomych, za mało się ruszam, nie tak się ubieram, mam nieodpowiednie hobby(o właśnie, o zgrozo! siedzę na forum e-matka zamiast ćwiczyć!) i zawlecze mnie do psychologa albo psychiatry.
        Czemu ludziom tak ciężko uwierzyć, że ktoś może być szczęśliwy żyjąc inaczej niż oni?
        • lily-evans01 Re: Rodzinny problem (mama) 11.01.14, 11:15
          Też prawda.
          Moja matka też robi różne dziwne wg mnie rzeczy - ale jakoś nie potrafiłabym się wtrącać np. do jej bałaganiarstwa, kolekcjonowania prasy, książek itp.
          Z kolei wymawianie się od rodzinnych spotkań prawdopodobnie związane jest z tym, że rodzinka nad tą nieszczęsną kobietą wydziwia i kładzie do głowy to i owo, no i spotkania są dla tej pani po prostu nieprzyjemne.
          Przez wiele lat obserwowałam coś takiego, jak dwie bardziej ustawione siostry, bardziej życiowo zaradne, usiłowały "naprostowywać" moją matkę, czasami w kompletnie durnych sprawach - no i spotkania kończyły się kwasami, wygadywaniem sobie itp. W końcu moja matka prawie nigdy się z nimi nie spotyka, i ja ją rozumiem, bo nawet jak przez kogoś troska i zdrowy rozsądek przemawia, to NIE W TEN SPOSÓB.
          • myelegans Re: Rodzinny problem (mama) 11.01.14, 12:15
            Balaganiarstwo i kolekcjonerstwo nie sa stanem zagrazajacym zyciu, 40kg nadwagi tak.
            • mruwa9 Re: Rodzinny problem (mama) 11.01.14, 12:28
              kazdy palacz papierosow swiadomie i z premedytacja, na wlasne zyczenie, naraza swoje zycie i zdrowie (oraz zdrowie innycn osob w otoczeniu), naraza sie na choroby ukladu krazenia, POCHP, zawal, udar, raka puc, pecherza moczowego, jamy ustnej i wiele innych.
              I co? I nic
              Ludzie pala, jak palili.
            • lily-evans01 Re: Rodzinny problem (mama) 11.01.14, 15:22
              Moja mama ma koleżanki w podobnym i starszym jeszcze przedziale wiekowym, więc sporo tych pań jest pulchnych, a czasami wręcz otyłych. No i jakoś żyją, mimo, że narażają własne zdrowie wink. Myślę, że mama autorki wychowała się jeszcze w takim kodzie kulturowym, w którym u "starszej" pani nie przywiązywało się wagi do szczupłej sylwetki (która obecnie niekiedy staje się obsesją - a bycie tą starszą panią zaczynało się już przed pięćdziesiątką). Nawet ja, a nie mam jeszcze 40 lat, znam dziewczyny, które uważały za normalne, że po zamieszkaniu razem, po ślubie, para zaczyna... tyć. Niektóre panie uznawały to pewnie za dowód, jak wspaniała jest ich sztuka kulinarna wink.
              Nie będę twierdzić, że tak duża nadwaga nie jest szkodliwa dla zdrowia - ale jakby mnie ktoś zaprosił np. na obiad i jojczał nad każdym kawałeczkiem ciasta, jakim się poczęstowałam, to chyba przestałabym przychodzić do tej osoby. Na osobie dorosłej nie da się wywrzeć presji, czy zmienić ją, jeśli ona sobie tego nie życzy.
              A co do kolekcjonerstwa - to, co zbiera moja mama, stanowi wręcz zagrożenie pożarowe. Ma w swojej kolekcji "Przekroje" i damską prasę sprzed kilkunastu, a nawet dwudziestu lat. Mam wrażenie, że niedługo będzie trzeba poruszać się po mieszkaniu wyłącznie bokiem wink.
              • noname2002 Re: Rodzinny problem (mama) 11.01.14, 18:38
                Ma w swojej kolekcji "Przekroje" i damską prasę sprzed kilkunastu, a na
                > wet dwudziestu lat.

                Może za jakiś czas pójdą na aukcji za niezłe pieniądze wink
    • tanebo Re: Rodzinny problem (mama) 11.01.14, 11:23
      Moja ten sam typ. Tyle że jakichś strasznych kłopotów ze zdrowiem nie ma. Ale typ psychiczny ten sam. Nie uznaje negocjacji i uważa że zawsze ma rację. Ja już odpuściłem wychowywanie rodzicielki.
      • toxicity1 Re: Rodzinny problem (mama) 11.01.14, 13:57
        A gdzie w tym wszystkim jest mąż tej kobiety?

        To pytanie padło już kilkakrotnie, ale Kalarepce udało się jak na razie je zignorować...

        • tanebo Re: Rodzinny problem (mama) 11.01.14, 14:03
          Z doświadczenia wiem że przeważnie Polak przeważnie jest jak Dulski. Bo po co mu hardcor w domu? Przyjdzie z pracy, zje, poczyta gazetę, obejrzy tv.
          • lady-z-gaga Re: Rodzinny problem (mama) 11.01.14, 14:21
            Szkoda, że nie wyszła np za Hiszpana.
          • toxicity1 Re: Rodzinny problem (mama) 11.01.14, 14:25
            No niestety (albo stety), mojemu do Dulskiego daleko.
            Myśle, że gdybym jakimś cudem dorobiła się takiej nadwagi, mój mąż już dawno kopnąłby mnie w dupę.
            Najpierw zamieniłby moje życie w piekło, a gdyby to nic nie dało, poszeeeedłby w kibini matrismile
        • kalarepka83 Re: Rodzinny problem (mama) 11.01.14, 17:03
          O tacie pisałam już kilkukrotnie, poszukaj proszę, bo nie chce jeszcze raz pisać.
    • znowu.to.samo Re: Rodzinny problem (mama) 11.01.14, 14:37
      Współczuję, bo mam ze swoją mamą ten sam problem. I nic nie robię, bo to jak z alkoholikiem: dopoki sama się nie zmotywuje, to nic nie pomoże. Moja mama waży co najmniej dwukrotnie za dużo. Nogi wysiadły jej w wieku 40 lat, i od 20 chodzi o kulach. Ojciec wziął ją ze soba za granicę i tu odżyła, bo ma darmowe zajęcia na basenie oraz dostała specjalny motorek dla inwalidów. W PL gdy chciała gdzies jechać-do banku sklepu czy znajomej- była zdana na łaskę i niełaskę innych ludzi. Tu wsiada na motorek i jedzie gdzie chce. Jednak fakty sa takie że nigdy nie była u dietetyka, czasem usiłowała sie odchudzać na własną rękę za pomoca tabletek ale kilogramy dalej latami narastały. Głównie z powodu uzależnienia od słodyczy. Wiecznie ma w torebce jakieś czekoladki, batony i nie może przestać ich jeść.....Wszelkie rozmowy ojca z nią kończyły się awantura i jej płaczem.
      Co prawda ma koleżanki, prowadzi jako-takie życie towarzyskie ale np nigdy nie chodziła do nas do szkoły bo sie wstydziła. I ja tez jako dziecko wstydziłam się, że inne mamy są szczupłe i zadbane a moja mama taaaaaaka wielka....
      Teraz boję sie że te nogi wysiądą jej całkowicie i co wtedy??? wszelkie złamanie w jej wypadku to będzie katastrofa -już nie wspomne o innych następstwach... przy takiej masie ja szczupła osoba 158 cm wzrostu nie dam rady jej obsługiwać, a widze że z biegiem lat nawet poruszanie sie o okulach sprawia jej coraz większe trudności....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka