Dodaj do ulubionych

Frankowe emamy

    • pitahaya1 A w drugą stronę? 14.01.14, 11:54
      Gdyby tak się okazało, że pomimo obniżek stóp kredytujący w złotówkach mają problem ze spłatą, ich zadłużenie przekracza wartość nieruchomości, lub z innego powodu rząd przygotował plan awaryjny?
      Skorzystałybyście z okazji, czy solidarnie z frankowiczami powiedziałybyście "nie, to nieuczciwe, nie wypada...".

      Załóżmy taką sytuację w drugą stronę. Ja kiedyś takie podchwytliwe pytanie zadałam kuzynowi, który ma kredyt w złotych, i lotem błyskawicy dostałam zwrotkę "oczywiście, ale to inna sytuacja". Inna, bo WY powinniście wiedzieć a w złotówkach to inaczej jest smile
      • ada16 Re: A w drugą stronę? 14.01.14, 12:05
        To jeszcze w pakiecie proponuję rozdanie każdemu nieokredytowanemu podobnej kwoty.
        dlaczego rząd ma wspierac tylko kredytobiorców.
        Niech wesprze mnie też!wink
        • dankaimirek Re: A w drugą stronę? 14.01.14, 12:29
          ada16 napisała:

          > To jeszcze w pakiecie proponuję rozdanie każdemu nieokredytowanemu podobnej kwo
          > ty.
          > dlaczego rząd ma wspierac tylko kredytobiorców.
          > Niech wesprze mnie też!wink


          niech oddadza ci wszyscy co pobrali złotówkoe kredyty w programach MDM i inne. Dlaczego ja mam ich wspierac skoro nikt mnie nie wspiera bo mam we frankach
          • ada16 Re: A w drugą stronę? 14.01.14, 12:32
            a dlaczego ja , nie mająca kredytu mam wspierać ich albo frankowców?
      • irima2 Re: A w drugą stronę? 14.01.14, 13:13
        Niedługo ten problem się pojawi.
        Po raz pierwszy jak skończy się okres dopłat RnS - rata wzrośnie o kilkaset zł i zacznie się lament.
        Po raz drugi jak wzrośnie WIBOR - wtedy te osoby, które obecnie zaciągają kredyty będą płacić dużo wyższe raty. Moja siostra brała ostatnio kredyt w PLN. Pytała na co zwrócić uwagę. Powiedziałam jej, żeby zdolności nie liczyła sobie wg obecnego WIBORu tylko tego z 2008 i żeby poprosiła swojego doradcę o symulację wysokości raty. Pani oczywiście odmówiła, powiedziała, ze przecież nie można zakładać wszystkich najgorszych scenariuszy. Tylko pytanie, czy zakładanie ze WIBOR będzie taki jak 5 lat temu przy zaciąganiu kredytu na 30 lat to zakładanie najgorszego scenariusza?
        P.S. Różnicę w racie policzyłam siostrze sama. Wyniosła ok 1000 zł. Ja przy ciut większym kredycie w CHF płaciłam ratę o 500 zł wyższą. Teraz się krzyczy o ryzyku walutowym za parę lat będzie o ryzyku stopy procentowej - bo o tym się nadal nie mówi. Ba, ci którzy biorą kredyt w PLN cieszą się jak dzieci, że oni nie ryzykują bo biorą kredyt w walucie, w której zarabiają.
        • crises Re: A w drugą stronę? 14.01.14, 14:37
          Porównaj sobie wahania WIBOR-u (i ich wpływ na ratę) z wahaniami kursu franka.

          Łoł, to siostra musiała z pół bańki kredytu brać, pogratulować.
          • irima2 Re: A w drugą stronę? 14.01.14, 15:07
            > Porównaj sobie wahania WIBOR-u (i ich wpływ na ratę) z wahaniami kursu franka.

            Różnica jest taka, że wahania kursu franka, o ile zachowane są podstawowe prawa ekonomii, korelują z wahaniami stóp procentowych - im droższy frank tym niższe stopy - i to pozwala niejako "zamortyzowanie" wzrostu kursu. WIBOR też teoretycznie powinien korelować ze wzrostem gospodarczym, inflacją i wzrostem płac, tylko pytanie czy kiedykolwiek płace wzrastały tak jak gospodarka? I wiadomo że nie wzrosną wszystkim w równym stopniu.

            A ludzie biorą teraz kredyty na max swoich możliwości. I jak komuś za kilka lat rata wzrośnie o 500 zł to nie będzie miał co jeść. A doradcy nadal swoje - moja siostra miała pieniądze na wykończenie ale doradca namawiała ją żeby wzięła większy kredyt, bo przecież taki tani. I ludzie się na to łapią.
    • nowi-jka Re: Frankowe emamy 14.01.14, 12:51
      pewnie ze trzymam bo spłacam 6 lat a kredyt do spłaty 60% wiekszy niz zaciagany wiec gdyby tak ta lawina ruszyła...
      ale nei uwazam zeby miał pozywający racje
      • dankaimirek Re: Frankowe emamy 14.01.14, 12:54
        nowi-jka napisała:

        > pewnie ze trzymam bo spłacam 6 lat a kredyt do spłaty 60% wiekszy niz zaciagany
        > wiec gdyby tak ta lawina ruszyła...
        > ale nei uwazam zeby miał pozywający racje


        ale to że po kursie NBP to co tu nie ma racji. Niech przewalutują uczciwie. Bo to uczciwe nie jest. Jesli kwota rynkowa w złotówkach wpisana jest w umowe, to dlaczego kwoty rynkowej we frankach nie ma, tylko jakis kurs wymyślony przez bank.
        • ashraf Re: Frankowe emamy 14.01.14, 14:48
          Masz takie warunki, jakie podpisalas, a nie jak ci sie wydawalo, albo jak "pan w banku ci powiedzial". Trzeba bylo sie albo doksztalcic, albo nie brac kredytu, skoro was nie stac na ryzyko walutowe (a nie stac, skoro nie chcieli wam dac kredytu w pln). I nie kompromituj sie "wykresami z ostatnich 30 lat", bo kredyt w walucie ma to do siebie, ze dotyczy przyszlosci i kursow, ktore dopiero beda, a nie tych, ktore byly 20 lat temu! Kredyt w walucie obcej jest dla tych, ktorzy maja wystarczajaco duzo pieniedzy, zeby go splacac nawet wtedy, kiedy kurs znaczaco wzrosnie, dla pozostalych jest kredyt w walucie wlasnej!
          • thaures Re: Frankowe emamy 14.01.14, 15:16
            Ja brałam kredyt we frankach- na 29 lat, rata byla zdecydowanie nizsza niż w złotówkach. Ale też brałam pod uwagę to, że kredyt nie może przekroczyć ceny mieszkania rodziców i - gdyby coś- sprzedajemy mieszkanie, a rodziców bierzemy do nas. U umowie jest zapis o ryzyku- zresztą i wtedy i dziś o tym ryzyku się trąbi. Decyzja o kredycie to nie 3 minuty zastanawiania się- to decyzja- nieraz- na całe życie. Faktem jest, że nam się udało- frank był wtedy po 3,30 zł, ale potem gdy spadł do 2 zł i ludzie rzucili się na te kredyty to zastanawiałam się czy całkiem zwariowali czy liczą, że frank jeszcze spadnie..
            • foringee Re: Frankowe emamy 14.01.14, 16:01
              Wiele osob nie rozumie finansow. Pracuja w innych dziedzinach i styczności z finansami mają tyle że co miesiąc im pensja na konto wplywa i moga ja wydać.
              Znajoma pielęgniarka zamierza wziąć kredyt, bank wyliczył jej ile by teraz płacila raty, więc ona cala zadowolona że ją stać a kilka lat temu nie było jej stać. Tlumaczę jej że jest cos takiego jak stopy procentowe i że obecnie sa bardzo niskie więc i rata w zł niska ale za kilka lat mogą być wyższe - ona oczy na mnie bo nie rozumie "o czym ja do niej rozmawiam"... Pójdzie do doradcy finansowego - to doradca - z kilku mniej więcej podobnych -wciśnie jej ten produkt od ktorego bedzie on miał najwyzszą marżę, .

              Inny znajomy kilka lat temu wziął swój pierwszy kredyt mieszkaniowy. Bank (zlodziejski Noble) przekonal go do kredytu z opcją niższych rat przez pierwsze 2 lata. Niższych, bo przez ten czas nie jest spłacany kapitał ale same odsetki. Kolega, mimo że miał kasę na wyższe raty- zgodził się na taka zachęcajaca opcję, nie sprawdzajac ile go to faktycznie będzie kosztować realnie. Nie do konca rozumiał że taniej teraz może oznaczac drogo później. A realnie- po 2 latach okazało się, że zaplacił już kupę kasy bakowi a z kredytu nie spłacił ani zlotówki. Ale cóż, sam tak wybrał więc trzeba wziąć na klatę. Poszukal lepszej opcji i postanowil przenieśc kredyt do innego banku. Zapłacił prowizję za wcześniejszą rezygnację, ok. Jego wybor trzeba wziąć na klatę. A na zakończenie bank dowalil mu ...prawie 20 tys dodatkowej oplaty za to, że przez 2 lata nie spłacal kapitalu ale same odsetki.... Bo gdzieś w którymś punkcie dlugaśniej umowy bylo dopisane, że bank MOŻE (choć nie musi) róznicę między takim a śmakim procentem za ten okres sobie naliczyć... Odwołania nic nie dały, bank 'może" więc korzysta. Trzeba bylo nie podpisywać...
              W ten sposób kolega po 2 latach placenia po zapłaceniu do banku w sumie prawie 50tys zł nadal miał do splaty dokladnie tyle ile w momencie zawierania umowy kredytowej. Czyli wywalil 50tys zl dla banku a spłacanie kapitału dopiero przed nim..

              Więc jesli przy zlotowkowych kredytach ludzie mają tak malą wiedzę o systemie i zasadach - to co się dziwić jak jeszcze dochodzi kwestia przeliczania i kursów walut..


              • thaures Re: Frankowe emamy 14.01.14, 16:35
                No właśnie- ludzie nie mają pojęcia na temat finansów i byli zadowoleni, że kredyt udało im się wziąć. Dwa lata po nas moja przyjaciółka brała kredyt- ale ona- wbrew wszystkim- wzięła złotówkowy, twierdząc,że nie stać jej na frankowy ( mimo, że rata była zdecydowanie niższa), ale po latach to ona spała spokojnie, a ci pozostali już nie.
                Dużo ludzi skorzystało na frankowym kredycie- m. in. ja. Kredyt wzięłam, gdy frank był po 3,3 - jak pisałam, ale gdy spadł do 2,2 wszystkie wolne złotówki wpłacałam na poczet tego kredytu. Dzięki temu zamiast w 2033 będziemy wolnymi ludźmi już w 2015 roku. Tak więc nie wszyscy plują sobie w brodę, że brali kredyt we frankach.
    • koronka2012 Re: Frankowe emamy 14.01.14, 18:03
      Koleżanka ma mega duży kredyt we frankach, owszem - kurs wzrósł, i różnica jest odczuwalna, ale tez zrobili wyliczenia, z których im wynika, że frank musiałby być po 3,8 żeby koszt był taki sam jak przy złotówce.

      Takie wyliczenia naturalnie są różne, bo każdy brał po innym kursie.

      Ale warto porównać sobie całościowy koszt kredytu w zł i we frankach (choćby przy dzisiejszym kursie).
      • a1ma Re: Frankowe emamy 14.01.14, 23:02
        O, toto. Nadal płace mniej niz placilabym w złotówkach, a kredyt splacony w 1/3.
    • srubokretka Re: Frankowe emamy 15.01.14, 03:39
      bardzo mocno trzymam za was kciuki.
      pamietajcie jednak, ze same musicie tez o to walczyc.
      My mamy kredyt w Stanach. W czasie recesji ludzie sie obudzili z otumanienia krwiopijcow, ale tzreba bylo samemu walczyc o swoje. Nam sie udalo niemalze polowe kasy uratowac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka