Dodaj do ulubionych

Polska slużba zdrowia

17.01.14, 21:23
Dlaczego w naszej polskiej służbie zdrowia pacjenta traktuje się jak kogoś niepotrzebnego? Skąd w dużej części personelu tyle obojętności, brak empatii, brak chęci pomocy, nieuprzejmość? Od ponad 2 miesięcy z powodu kłopotów zdrowotnych w rodzinie odwiedzam przychodnie/ szpitale i coraz bardziej to wszystko mnie zadziwia, niestety negatywnie. Retorycznie zapytam: Doczekamy się kiedyś porządnej reformy?
Obserwuj wątek
    • anorektycznazdzira Re: Polska slużba zdrowia 17.01.14, 21:26
      Też się nad tym zastanawiam.
      Kiedyś wyglądało, jakby w służbie zdrowia pracowali sami idealiści, za jakieś psie pieniądze ratowali ludzi. Wkurzałam się, że mają tak źle. A teraz- jak odwrotnie suspicious
    • marzeka1 Re: Polska slużba zdrowia 17.01.14, 21:29
      System jest, jaki jest, ale w systemie są ludzie- też mam od listopada stały kontakt ze służbą zdrowia, żadne tam prywatne wizyty- i w szoku jestem, na jak dobrych ludzi trafiliśmy- u mnie to Białystok.
      Za to wczoraj znajmy przeżył koszmar, jak został potraktowany przez ordynatora, gdy przez rozmowę z NFZ zakwestionował konieczność powtórzenia badań już wykonanych, by być przyjętym (tekst: postaram się zrobić wszystko, by pan miał u nas problemy), dzwonił potem do niego dyrektor szpitala z przeprosinami, znam faceta- nie zostawi tego tak, nie da się zbyć jakimiś przeprosinami, ordynator miał pecha, zahaczył o wpływowego człowieka.
      To pokazuje jedno: bardzo, bardzo dużo zależy od ludzi.
    • totorotot Re: Polska slużba zdrowia 17.01.14, 21:36
      No to zapraszam do placówek niepublicznych mających podpisany kontrakt z nfz. Tam jakoś panie wykonujące tę samą robotę są uprzedzająco miłe, a pielęgniarki wręcz anielskie.
      W publicznych molochach źle zarządzanych od strony jakości usług, bez szkoleń itp., nawet dobrze wynagradzane pracownice (mężczyźni są rzadko spotykani raczej) bywają wredne i ohydne jakby żywcem wyciągnięte zza lady mięsnego w peerelu. Na szczęście obserwuję stopniowe pozbywanie się tych wrednych bab na rzecz normalnych. Już nie ma pozwolenia na chamskie odzywki, już pacjent wie, że może się poskarżyć.

      I teraz hit, klękajcie narody.
      W tych placówkach z wrednymi babami jest rumor, krzyki na baby, niemiłe ich traktowanie przez pacjentów adekwatne do zachowania tych pań. Tymczasem w tych "miłych" placówkach pacjenci są uprzedzająco mili. Sama widzę po sobie, mój głos jest strumieniem miodu, a ręce gestykulacją naśladują taniec lotosów w objęciach zefiru.
      Analogicznie na wredny ryj i skrzekliwy głos moja głowa zmienia się w łeb smoka, zieje ogniem i rozrzuca gnojownicę i jeszcze idzie skarżyć do naczelnej smoczycy.

      Tak to wygląda mniej więcej.
    • thorgalla Re: Polska slużba zdrowia 17.01.14, 21:59
      Na obojętność,brak empatii,nieuprzejmość i brak chęci pomocy żadna reforma nie pomoże.
      To mentalność ludzi musi się zmienić.

      11 lat temu miałam tę wątpliwą przyjemność poleżeć trochę w polskim szpitalu i zauważyłam,że im niżej w hierarchi szpitalnej,tym większe chamstwo.
      Na szczęście nie muszę już korzystać z cudownej,państwowej, polskiej słuzby zdrowia.
    • madzioreck Re: Polska slużba zdrowia 17.01.14, 22:06
      Czy reformy, to nie wiem...
      Ja zawsze dużo szczekam na służbę zdrowia, ale... od października uczęszczam do poradni alergologicznej (szpital kliniczny) i po prostu jestem w szoku - wszyscy są tam uprzejmi, a większość do tego bardzo miła. Lekarze, pielęgniarki, nawet babki z rejestracji są całkiem w porządku wink A już pielęgniarka od spirometrii i testów to po prostu... gęba się człowiekowi śmieje na jej widok smile Zagaduje, śmieje się perliście, od samego rana uśmiechnięta, na jednym z badań Pawlikowską-Jasnorzewską mi recytowała big_grin
      Pierwsza przychodnia, do której chodzę bez stresu i poczucia, że komuś przeszkadzam, i zajmuję czas, pierwsza, w której dostaję sms-przypominajkę o wizycie, pierwsza, w której po pacjenta się wychodzi, a nie pacjent puka i musi się domyślać, czy zza zamkniętych drzwi słyszy "proszę" czy "czekać", a jak źle usłyszy i wlezie, to ochrzan albo zła mina.
      Lekarz wszystko tłumaczy, niczego nie narzuca, cierpliwie odpowiada na pytania. No miodzio smile
    • kerri31 Re: Polska slużba zdrowia 17.01.14, 22:08
      Bo ludzie tak ich (lekarzy) ponauczali.
      Przychodzą z głupim przepraszającym za istnienie uśmieszkiem na twarzy, pukając z państwowych przychodniach . Ciągłe błazeństwo przed lekarzami, przepraszam, ze żyję, dziękuję za zbdanie mnie, bardzo błagam o receptę....
      Do cholery ! Oni po to są by nas leczyć, przepisywać recepty, zwolnienia .
      Wynieśliśmy ich na piedestał , z którego teraz boją się spaść. A poza tym to mało jest lekarzy z powołania. Wchodzisz i widzisz z kim masz do czynienia. To od razu widać czy będziesz naturalnie miła czy będzie musiała walczyć o swoje ?? !
      • totorotot Re: Polska slużba zdrowia 17.01.14, 22:16
        A mi się wydaje, że im powprowadzani normalne standardy obsługi pacjenta i muszą się stosowac. Może też już mają jakieś arkusze oceny ich pracy itp. Może mają szkolenia, gdzie jasno jest powiedziane, jak się mają zachowywać. Najgorzej zachowują się niestety te z nieco starszego pokolenia.
    • alfa36 Re: Polska slużba zdrowia 17.01.14, 23:34
      Jest tak, że jak zdarzyło mi się robic badanie (gastroskopię) w normalnych warunkach, tzn było tylko 20 minutowe opóźnienie, pielęgniarka i lekarz były uprzejme i konkretne, to im dwa razy dziękowałam (w takim szoku byłam). Ale drugi raz szczęścia nie miałam. Dziś zostałam przewieziona na badanie z jednego szpitala do innego. Po badaniu czekałam na powrotną karetkę i zaniepokojona, po godzinnym oczekiwaniu, zapytałam panią, która mi badanie robiła, czy na pewno zadzwoniła, żeby po mnie przyjechali (tak byli umówieni). Dowiedziałam się, ze powinnam się cieszyć, bo zdarza się, ze pacjenci czekają na powrót do szpitala z badania i 5 godzin.... była 13.00, a ja głodna, zmęczona i zdenerwowana. Ufff, cieszę się, ze już wróciłam do domu.
      • pade Re: Polska slużba zdrowia 18.01.14, 11:11
        Bo karetek nadal jest za mało, a ponadto niektórzy traktują pogotowie jak firmę taksówkarską...
        Ostatnio był nawet program w tv, na temat tego, z jakimi problemami ludzie dzwonią na 112. Włos się jeży.
        A ja się pochwalę, bo chyba jest czymsmile Dostałam skierowanie na rehabilitację. Poszłam się zarejestrować do znanego ośrodka, odstałam swoje i słyszę, że wizyta u rehabilitanta w maju, bo to nie jest świeży uraz (po świeżym urazie wizyta i zabiegi mają się zamknąć w miesiącu). Poprosiłam grzecznie, że mi zależy, żeby szybciej i okazało się, że ktoś zrezygnował i miałam wizytę na następny dzień. A zabiegi, ze względu na to, że chcę je mieć o tej samej godzinie codziennie, w marcu.
        Obserwuję odmienne zjawisko, od tego, co opisała autorka. Ludzie są coraz bardziej uprzejmi. Nie tylko w przychodniach i szpitalach, ale też w urzędach, sklepach. Zmierza ku dobremusmile
        • melancho_lia Re: Polska slużba zdrowia 18.01.14, 11:30
          Ja też widzę ze jest coraz lepiej. Kilka lat temu rzeczywiście lekarze i pielęgniarki w szpitalach i p[rzychodniach z wielkim fochem, ze pracować muszą.
          Ale ostatnie dwa lata super- moja wizyta na ostrym dyżurze w środku nocy- miło, sprawnie, nawet się pośmialiśmy w gabinecie, pobyt córki na obserwacji na chirurgii- złego słowa nie mogę powiedzieć (poza rejestratorką, która lepiej wiedziała co jest mojej córce i żebym sobie do domu poszła), mój drugi poród z komplikacjami po- bajka.
          I ostatni przypadek- moja mama, która złamała nogę- w szpitalu uprzejmie, komplet badań na nowoczesnym sprzęcie, od razu pozlecane wizyty kontrolne, skierowanie na rehabilitację- czekała tydzień na pierwszą wizytę, potem dostała jeszcze kolejne cykle, po tym teraz ma znowu wizytę kontrolną w szpitalu.
          Ale tak, jest jeszcze personel tkwiący w minionej epoce.
    • solejrolia Re: Polska slużba zdrowia 18.01.14, 12:50
      był czas, ze byłam "rezydentką "szpitali, potem długo nie, teraz znów co trochę trafiam w ręce naszej służby zdrowia. i obserwacji mam mnóstwo.
      moim zdaniem takie uogólnienie jest mocno nietrafione.
      bo są wielkie szpitale, gdzie jest duża rotacja pacjentów i duża anonimowość, i tam faktycznie pacjent nie tyle jest niepotrzebny, co zwyczajnie jest jednym z WIELUUUUUUUU. a i personel-jest dużo osób,i trzeba pilnować, kto robi zabieg, kto ma napisać zlecenie, chodzić, dopytywać, bo inaczej przepada się w tej machinie.
      ale są tez mniejsze placówki, tam nie jest się anonimowym, i tam wygląda to zupełnie, zupełnie inaczej.
      a czy personel jest miły-niemiły, empatyczny czy uprzejmy, to tak naprawdę zależy od ludzi, od charakterów. tak samo różnie bywa w sklepie, na poczcie czy w urzędzie skarbowym.... i na to nie pomoże żadna reforma.
      • alfa36 Re: Polska slużba zdrowia 18.01.14, 14:28
        Może ja rozgoryczona jestem. Ponad 2 miesięczne diagnozowanie mojej Mamy kompletnie mnie wykończyło. To odsyłanie od Gawła do Pawła, bo nikt nie chciał kompleksowo zająć się pacjentem. Tekst lekarza, że należy pogodzić się z diagnozą, kiedy takowej nie było (w konsekwencji okazała się być inna niż sugerował- bez badania histopatologicznego- lekarz). Być może jest tak, ze polscy pacjenci są hipochondrykami , ale na Boga, nie wszyscy.
    • cruzbos Re: Polska slużba zdrowia 18.01.14, 14:24
      Ja już nie wierzę, że cokolwiek się zmieni. Książkę mogłabym napisać o przychodniach i szpitalach, z którymi miałam styczność. Ostatnie doświadczenie: pogotowie z dyżurem chirurgicznym, gdzie zgłaszają się od lat ludzie ze złamaniami i skręceniami, nie ma ani jednej pary kul i ani jednego wózka inwalidzkiego, żeby można było przetransportować się z poczekalni do pokoju rtg, gipsowni, gabinetu lekarskiego czy do samochodu, pacjenci skaczą na jednej nodze. W szpitalu na oddziale neurologicznym, gdzie leżą pacjenci w ciężkim stanie pielęgniarki w nocy gadają na cały głos, krzyczą do siebie z przeciwnego końca korytarza, trzaskają drzwiami sal. Jeśli przy pacjencie siedzi ktoś z rodziny nawet nie zapytają, czy mają pomóc zmienić pościel, umyć, a pacjent leżący. Cała noc oczekiwania osoby z objawami neurologicznymi na łóżku w izbie przyjęć na przyjęcie na oddział, bo żaden lekarz nie jest w stanie przyjść, bez żadnych badań. Itd. Wszystko to w dużym mieście.
    • shumi-mi-las Re: Polska slużba zdrowia 18.01.14, 14:43
      Po co reforma? Za komuny tez tak bylo. Ubezpiecz sie i wykup prywatny abonament w dobrej klinice. Dziwe ze ktos oczekuje ze panstwo o niego zadba.
    • memphis90 Okiem "służbisty" ;) 18.01.14, 17:54
      Z mojego punktu widzenia:
      - cham zawsze zostanie chamem i tacy trafiają się w każdej dziedzinie, poza zwolnieniem nic nie poradzisz; chamów z natury pomijam w dalszych rozważaniach. Wierzcie mi- nie tylko pacjenci cierpią na kontakcie z takimi jednostkami, młodsi pracownicy, podwładni, uczniowie również najchętniej wysłaliby takich na Madagaskar w jedną stronę. Gdyby tylko się dało, ale się nie da, bo mamy.....
      - ...brak pozytywnej selekcji, tj. pozytywna selekcja odbywa się może w prywatnych placówkach, ale- nie oszukujmy się- do źle zarządzanych i kiepsko płatnych placówek państwowych nie pcha się kwiat medycyny polskiej. Są stałe problemy kadrowe i przyjmuje się wszystkich chętnych. Bycie chamem nie kwalifikuje nikogo do zwolnienia, chyba że zaczyna przynosić straty finansowe
      - dalej: złe zarządzanie, bajzel organizacyjny itd. Jeszcze nie zaczniesz pracy, a już ciśnienie masz wywindowane do poziomu Himalajów, bo ministerstwo, NFZ, Sanepid czy jeszcze inna organizacja wprowadziła nowe, kretyńskie przepisy utrudniające funkcjonowanie personelu i dostęp pacjentów do sprawnego leczenia; jak zaczynasz dzień z gulem w gardle, to większe ryzyko, że siądą ci nerwy przy piętnastym sfrustrowanym pacjencie, wylewającym żale na coś, na co absolutnie nie masz wpływu i co wkur..a cię na porównywalnym poziomie
      -przemęczenie: i lekarze i pielęgniarki pracują na kilka etatów, czasem przez kilka dób bez przerwy. Tylko dzięki temu nie widać, jak bardzo brakuje personelu w Polsce- ale odbywa się to kosztem permanentnego zmęczenia, nerwów i frustracji. Nauczyciele mają prawo do rocznego, płatnego urlopu na podratowanie zdrowia, lekarze i personel medyczny - nie. A pracując na kilku etetach nie rzuci się tej pracy na rok, żeby leczyć się z wypalenia zawodowego, bo za coś żyć trzeba.
      -brak szkoleń z zakresu komunikacji, rozwiązywania konfliktów, pracy z pacjentami, jak również brak szkoleń (tj. podobno takie szkolenia istnieją, ale nie słyszałam dotychczas, zeby ktoś w czymś takim uczestniczył albo wprowadzał w życie) dla szefostwa z zakresu zarządzania pracownikami, motywowania, co przekłada się na....
      - chore sposoby zarządzania "zasobami ludzkimi", powszechny mobbing lub zwykłe, codzienne gnojenie młodszych pracowników przez starszych. Ten chory doskonale funkcjonuje, bo liczy się efektywność w zarabianiu kasy, w zdobywaniu punktów za pracę naukową czy projekty badawcze; w przypadku pracowników- bo w klinikach pensje są kiepskie i nie ma konkurencji, jak odejdą obecni specjaliści, bo nowi na te warunki nie przyjdą. W prywatnych placówkach, gdzie ważne jest zachęcenie klientów przyjaznym podejściem, uprzejmością personelu i profesjonalizmem, rynek wymusza wszystkie powyższe. W państwowych? Jesteś gnojona przez pięć, dziesięć lat, co znosisz z pokorą, bo przecież gdzieś trzeba się szkolić i pracować, a wszędzie przecież jest podobnie- i nagle zdajesz sobie sprawę, że nie jesteś już młodym, pełnym zapału idealistą, tylko zmęczonym, wypalonym, przepracowanym zgredem, który też wyżywa się na młodszych pracownikach, personelu i pacjentach, nie zna swoich dzieci i jest na prostej drodze do alkoholizmu...
      To ostatnie jest najbardziej przerażające, przyznaję, może trochę skrajne, ale pokazuje mechanizmy. Kiedy zaczęłam pracować moim marzeniem było zajmować się pewną określoną dziedziną, co robiłam skutecznie i z zadowoleniem przez 3 lata. Byłam w stanie wiele znieść, zagryzałam zęby, kiedy wkurzało mnie to, co opisuję powyżej, bo przecież wyspecjalizuję się i wszystko będzie inaczej. Po odchowaniu dzieci musiałam zacząć pracować dodatkowo, bo wynajem mieszkania pochłaniał całą moją pensję - doszło zmęczenie, permanentne niedospanie, frustracja, że na mojej nieobecności tracą dzieci. A potem przyszła zmiana szefostwa i do zwykłego gnojenia doszedł regularny mobbing, zwany też "zarządzaniem zasobami". Ciągle staram się być miła, uśmiechnięta, cierpliwa i spokojna, ale zauważyłam, że kosztuje mnie to coraz więcej. Pojawiły się problemy w domu, bo cierpliwość nie jest nieskończona i frustracje muszą gdzieś znaleźć ujście. Początkowo z bólem serca, a następnie z olbrzymią ulgą podjęłam decyzję, że przy najbliższej okazji (tj. za kilka miesięcy) zaczynam szukać innej pracy. Takiej, która znów pozwoli mi znów chodzić do pracy z przyjemnością. Ja odchodzę, moi koledzy- zostają. Ale też boją się tego, jacy będą za kolejne 5 czy 10 lat i czy nie staną się chamami, o których pisze się potem na forach.
      • totorotot Re: Okiem "służbisty" ;) 18.01.14, 20:13
        Memphis, dzięki za tego posta i walcz o siebie smile
    • d.d.00 Re: Polska slużba zdrowia 18.01.14, 21:33
      W służbie zdrowia panuje jakiś dziwny sposób myślenia, że to pacjent jest dla nich a nie oni dla pacjenta. Są lekarze "do rany przyłóż", ale to nie jest większość.
    • asia_i_p Re: Polska slużba zdrowia 19.01.14, 00:03
      Zależy, na kogo się trafi. W obecnym zestawie lekarzy, z którymi się stykam, najmniej miła jest moja prywatna ginekolog. Nie będę zmieniać w 24 tygodniu, bo jako fachowiec jest dobra, ale jak stwierdziłyśmy u mnie cukrzycę ciążową (sama by się chyba nie kapnęła, myślała, że wyniki są w normie), umiała mi tylko zaoferować szpital i nawet nie doradziła pójścia do rodzinnego po skierowanie do poradni patologii ciąży, gdzie mogłam dostać się od razu, nawet nie powiedziała, że ta poradnia jest, za to zdołała oświadczyć, że ten termin do diabetologa, jaki sobie załatwiłam, to bardzo długo. I że ona mnie uprzedzała, to na moją odpowiedzialność (w zasadzie nie określając, jakie jest ryzyko). Przeryczałam w domu pół godziny, zadzwoniłam do mojej ciotki, która powiedziała o tej poradni, dorzuciła, że mój termin diabetologa jest wystarczający, bo etap organogenezy się zakończył, a cukry musiałabym mieć dużo wyższe niż mam i dużo dłużej, żeby dziecku zaszkodziły.

      Z kolei internista i pielęgniarki w przychodni są przemili, pediatrzy też. Panie z przyszpitalnego laboratorium już nie, ale z u nich byłam prywatnie, więc to nie opozycja prywatny-publiczny tak działa, tylko ludzka natura.

      No i chory człowiek jest wrażliwy i pamięta to, co najgorsze. Kiedy rodziłam córkę, było z dziesięć przemiłych położnych i pielęgniarek i jedna jędza, i sceny z tą jędzą są ciągle w mojej pamięci najżywsze.
      • basia_400 Re: Polska slużba zdrowia 20.01.14, 10:56
        Nie narzekam na lekarzy. Z tym że za często nie mam potrzeby chodzić do nich, bo zwyczajnie nie choruję.
        Ale... internista bardzo miły. Taki człowiek-anioł, i to nie jest przesada. Ciepły człowiek, po prostu. Do lekarzy dentystów zawsze miałam szczęście. Teraz lekarka do której chodzę to chyba najlepszy dentysta, jakiego znam.
        Do okulisty chodzę na kontrolę raz na pół roku/rok, ale też nie mogę narzekać.
        Podsumowując: wszyscy lekarze, z którymi miałam dotychczas styk, byli empatyczni. Mili ludzie, można z nimi było porozmawiać, wypytać, jak była taka potrzeba,

        Natomiast na podejście lekarzy/innych pracowników służby zdrowia do pacjentów nie ma wpływu żadna reforma, i żadna reforma tego podejścia nie zmieni. To kwestia czysto indywidualna. W każdym zawodzie zdarzają się chamy, i tyle.
        • kim5 Re: Polska slużba zdrowia 20.01.14, 11:08
          Mam różnorakie doświadczenia. Największe olewactwo spotyka mnie w prywatnych placówkach (ostatnio ginekolog "nie wiedział", co robić z mięśniakiem oraz "zapomniał", że wpisał mi w wyniku badania skierowania na biopsję. Inny olał temat zmiany na ścięgnie, którą potem operowałam na NFZ. Operacja szybka, przyjemna, po operacji niezwłoczna rehabilitacja, przemiły personel. I to wszystko za "Bóg zapłać".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka