Dodaj do ulubionych

Szkoła baletowa

20.01.14, 09:01
Czy wśród pociech e-matek są takie uczęszczające do szkoły baletowej? Jeśli tak,to mam parę pytań:
a)czy widziałyście u córek predyspozycje i jakiego typu to są cechy?
b)jak bardzo obciążająca jest ta aktywność dla organizmu - pod kątem obciążenia fizycznego,ale również psychicznego
c)jak godzić wszystkie obowiązki - konieczność regularnych ćwiczeń/treningów z normalnymi obowiązkami szkolnymi oraz domowymi
d)czy Wasze pociechy wiążą z tym swoją przyszłość?
Obserwuj wątek
    • rybalon1 Re: Szkoła baletowa 20.01.14, 11:19
      mam koleżankę po baletówce - zresztą sama tez chciałam iśc ale jakoś mi się odwidziało smile powiem Ci tak : straszną orkę dziewczyna miała , trzeba mieć kupę samozaparcia - wracała do domu zwykle nie wczesniej niż o 18 ( od wieku 10 lat mniej więcej) , nogi wiecznie zrypane do krwi, do bólu trzeba się przezwyczaić i nie ma że boli - tańczysz i koniec ..kariery wielkiej nie zrobiła ..w wieku ok.30 lat kręgosłup miała zniszczony , narzekała na stopy/nogi ...szczerze to wrak człowieka jak na swój wiek ..ja bym nie chciała by moja córka zawodowo zajmowała się baletem. Miała plan uczyć w baletówce później ale w tym stanie się nie nadaje i od kilku lat siedzi w domu z dzieckiem. Wiem , że będzie się starała o rentę chyba..
      • afro.ninja Re: Szkoła baletowa 20.01.14, 11:23
        Balet to jest taka sztuka dla sztuki. Tez bym dziecka w to nie pchala. Zajecia baletowe owszem, ale nie szkola.
        • riki_i Re: Szkoła baletowa 20.01.14, 12:12
          Zadaj sobie pytanie, ile jest znanych baletnic, ile takich, które nie są znane, ale się z tego utrzymują oraz ile takich, co "chodziły do szkoły baletowej". No niestety, zdecydowanie najwięcej jest tych trzecich - sam znam trochę. To jest katowanie się kosztem dzieciństwa i wczesnej młodości, a efekty zwykle marne. Polecałbym tylko w przypadku, gdyby dziewczynka sama na to usilnie napierała.
    • ledzeppelin3 Re: Szkoła baletowa 20.01.14, 12:14
      KOntuzje, niski wzrost i anoreksja lub bulimia, za to wysportowana (ekstremalnie) sylwetka
      • roodolff Re: Szkoła baletowa 20.01.14, 12:18
        Hmmm... U nas: balet zamieniłyśmy na street dance. Córka ma ewidentne predyspozycje do tańca, jednak po kilku lekcjach z rasową baletnicą, uznałam, że nie chcę aby ona tak skończyła i zaczęłyśmy szukać normalnych, dających radość form ruchu.
    • ichi51e Re: Szkoła baletowa 20.01.14, 12:22
      Moja puerwsza trenerka fitness byla exbaletnica. Nie byla primabalerina ale koryfejka. Wspominala dobrze - na emeryturze (baletowa dosc wczesnie ;p) zalozyla studio fitness i zyla z tego bardzo dobrze. Kaleka nie byla dobrze wspominala tamte czasy.
    • olena.s Re: Szkoła baletowa 20.01.14, 12:22
      Jezeli dobrze pamiętam, to za przeszłego systemu baletnice miały prawo do wcześniejszej emerytury w jakimś wstrząsająco młodym wieku, zdrowo poniżej 35 lat. Głównie z powodu stawów.
      • riki_i Re: Szkoła baletowa 20.01.14, 12:25
        O ile pamiętam, to właśnie 35 lat był dla nich wiek emerytalny. Prawda.
    • mruwa9 Re: Szkoła baletowa 20.01.14, 12:29
      mialam kilka znajomych, ktore chodzily do szkoly baletowej.
      Zadna nie kontynuowala pracy w zawodzie, wszystkie po ukonczeniu szkoly poszly na studia zupelnie niezwiazane z tancem.
      • verdana Re: Szkoła baletowa 20.01.14, 14:13
        Córka przyjaciółki jest w szkole baletowej, w II licealnej.
        Problemy - dzieci są stale krytykowane i poniżane - omawia sie szczegółowo ich budowę, która nigdy nie jest doskonaa, kazdy kilogram dodatkowy to groźba wyrzucenia ze szkoły. W dodatku w polskiej szkole baletowej nie ma zajęć, które by równowazyły przeciążenie organizmu, wobec tego większość uczennic wcześniej czy później odpada z powodu kontuzji, albo "zużycia materiału". Część też odpada, bo urosła za bardzo/utyła/ w wieku dojrzewania sylwetka zrobiła sie nieproporcjonalna.
        Zajecia są bardzo długie, w liceum dziewczyna wraca do domu o szóstej. I odrabia lekcje.
        Przy czym i matka i córka twierdzą, zę poziom jest bardzo niski i zastanawiają sie nad ukończeniem szkoły za granicą.
        • kietka Re: Szkoła baletowa 20.01.14, 14:20
          nie zrozumiem wysyłania dzieci do szkół baletowych i muzycznych (chociaz jestem jak najbardziej za edukacja muzyczna i nauka gry na instrumencie).
          • lily-evans01 Re: Szkoła baletowa 20.01.14, 17:00
            Edukacja muzyczna w ramach szkoły państwowej jest bezpłatna, nawet możesz instrument wypożyczyć za niewielkie kwoty (choć zazwyczaj nie jest on w oszałamiającym stanie).
            W innym wypadku - zajęcia umuzykalniające (z nauką czytania z nut, elementami rytmiki, solfeżu itp.) to koszt np. 48 zł/45 min., gra na instrumencie jw (podaję ceny z kursów naszej PSM, umiarkowane, jest też na mieście pełno "wynalazków" typu jakieś tam "art studio", gdzie nauka jest jeszcze droższa). Tygodniowo wydałabym min. około 150 zł albo i więcej za edukację muzyczną dziecka (miesięcznie pomnóż to przez 4). I także zajęte ze 3 popołudnia.
            Plus dodatkowy - w ramach programów unijnych szkoły muzyczne prowadzą różne kursy i zajęcia "okołomuzyczne", udział w nich tez jest darmowy.
            Z kolei "dzienna" szkoła muzyczna czyli podstawówka + program szkoły muzycznej w jednym to chyba najlepsza podstawówka w moim mieście, z bardzo dobrymi wynikami i bardzo spokojnym środowiskiem rówieśniczym - co roku jest po 3 osoby na miejsce.
            • kietka Re: Szkoła baletowa 21.01.14, 14:18
              doprecyzuje moze:
              nie tozumiem kształcenia dziecka w kierunku baletowym, czy muzycznym, jako zawodu.
              co innego potrafic grac na fortepianie, co innego utrzymywac sie z bycia pianistą.

              jezeli dziecko nie wykacuje wybitnych zdolnosci w tym kierunku, to jest krzywda, niestety.
              • lily-evans01 Re: Szkoła baletowa 21.01.14, 19:13
                Hmmm, jakoś nie widzę tej krzywdy u naszych dzieciaków w szkole, choć na pewno tylko jakiś procent z nich będzie "wybitny".
                Ale to też jest kwestia robienia tego, co przyjemne, co się lubi i kocha, możliwość przebywania z ludźmi, którzy myślą podobnie, zawiązywania przyjaźni itp. Podziwiam np. dziewczynę, która uczy się w cyklu młodzieżowym, a normalnie chodzi do I klasy LO i w domu, na wsi ileś km od naszego miasta jest o 22.30, a wychodzi ze szkoły muzycznej o 19-20. Między zajęciami odrabia normalne lekcje. Teraz szkoła wyraziła zgodę, by uczyła się na dodatkowym instrumencie, śpiewa w chórze, w swoim liceum prowadzi chór szkolny itp. Ja tam nie wiem, czy jest wybitna. Ale wiem, że to człowiek z pasją i ma gdzie tę pasję na szczęście gdzie rozwijać, bo gdyby miała na to wydać pieniądze, to stałoby się to niemożliwe (rodzina jest biedna i niespecjalnie zainteresowana edukacją córki).
        • majenkir Re: 20.01.14, 15:08
          verdana napisała:
          > Przy czym i matka i córka twierdzą, zę poziom jest bardzo niski


          Ogladalam kiedys na YouTube filmiki panstwowej szkoly w Polsce I tez nie bylam pod wrazeniem, IMO powinno byc duzo lepiej....uncertain
    • majenkir Re: Szkoła baletowa 20.01.14, 14:22
      U nas jest inny system, ale zwazywszy, ze moja Ola ma ok. 17 godzin baletu tygodniowo, to moge chyba powiedziec, ze chodzi do szkoly baletowej wink

      Czasochlonne na pewno - obowiazkow domowych, oprocz utrzymania swojego pokoju w jako takiej wink czystosci, nie ma.
      Czy wiaze z tym przyszlosc? W glebi serca na pewno tak, ale wie tez, ze nie mozemy stawiac wszystko na jedna karte I musi skonczyc normalna szkole.
      Jedynym urazem jaki miala do tej pory bylo naciagniete pare razy sciegno Achillesa.
      Dziewczyny czesciej niz inni maja wrosniete paznokcie I bunions (moja babcia mowila na to michalki, ale nie wiem, czy to poprawna nazwa jest wink).
      Predyspozycje? Chwalona jest za muzykalnosc I "artystycznosc", cokolwiek to znaczy big_grin. Na pewno nie ma "perfect ballet body", szczegolnie stopy pozostawiaja wiele do zyczenia, ale Margot Fonteyn tez idealna nie byla smile.
      • aandzia43 Re: Szkoła baletowa 21.01.14, 01:18
        Owszem, Margot miała krótką szyję smile
    • misterni Re: Szkoła baletowa 20.01.14, 17:13
      Moja starsza córka chodziła do szkoły baletowej od piątego roku życia przez 3 lata. Potem dostała się do szkoły muzycznej na skrzypce, i to pomogło nam zrezygnować ze szkoły baletowej.
      Powiem tak, na początku było to fajne, ale potem, w miarę zaawansowania zaczęłam dostrzegać wady intensywnej nauki baletu i powzięłam decyzję, że przed nauką tańca w puentach, którą dziewczynki w tej szkole zaczynały w wieku 10-11 lat, zrezygnujemy - za bardzo bałam się konsekwencji zdrowotnych.
      Przyjęcie córki do szkoły muzycznej tylko tę decyzję przyspieszyło.
    • heca7 Re: Stopy baletnicy 20.01.14, 17:58
      www.papilot.pl/lifestyle-ciekawostki/12391/2/Krwawy-los-baletnic-TO-TRZEBA-ZOBACZYC.html
      Nigdy bym świadomie córki nie namawiała na coś takiego...
      • misterni Re: Stopy baletnicy 20.01.14, 18:04
        Heca, a czy Ty pocztę czasem sprawdzasz?
        • heca7 Re: Sprawdzam ;) 20.01.14, 18:19
          Dziękuję za zaproszenie, już zajrzałam smile
      • majenkir Re: Stopy baletnicy 20.01.14, 22:37
        heca7 napisała:
        > Nigdy bym świadomie córki nie namawiała na coś takiego...

        Jeszcze powinnas zalinkowac "Black Swan" I napisac, ze tancerki dostaja schizofrenie wink.
        • heca7 Re: Stopy baletnicy 20.01.14, 23:02
          Bez przesady wink Stopy wystarczą.
        • riki_i Re: Stopy baletnicy 21.01.14, 12:11
          Schizofrenii nie dostają, ale powiedz mi, ile procent społeczeństwa chadza oglądać klasyczny balet? To jest tak samo jak z muzyką poważną - filharmonie są głęboko deficytowym produktem dla wąziutkiej elity. Wkład pracy w to aby zostać dobrą baletnicą jest niewyobrażalny, a profity złudne i finansowo marne.
          • majenkir Re: Stopy baletnicy 21.01.14, 14:14
            riki_i napisał:
            > Schizofrenii nie dostają, ale powiedz mi, ile procent społeczeństwa chadza oglą
            > dać klasyczny balet? To jest tak samo jak z muzyką poważną - filharmonie są głę
            > boko deficytowym produktem dla wąziutkiej elity. Wkład pracy w to aby zostać do
            > brą baletnicą jest niewyobrażalny, a profity złudne i finansowo marne.

            Nikt przy zdrowych zmyslach nie decyduje sie na taka kariere dla profitu (no, moze w Rosji, ale to calkiem inna sytuacja). Ale smutne byloby to zycie, gdyby wszyscy robili tylko to, co "sie oplaca". I co z tego, ze dla "elity"? To teraz mamy sluchac Wisniewskiego zamiast Pendereckiego, bo "wiekszosc" tak robi? Idolki mojej corki I jej kolezanek to baleriny wlasnie, nie Miley Cyrus. I dzieki Bogu, przynajmniej nie chca miec kolczykow "w nietypowych miejscach", hehe wink.
      • blada9 Re: Stopy baletnicy 30.04.14, 13:23
        Boże po co to oglądacie, to jakiś jeden przypadek na milion i od razu wielkie halo! Wkurza mnie robienie z baletu jakiejś katorgi! Tańczę od ponad 5 lat i nigdy nie żałowałam że zaczęłam. Obecnie chodzę do Akademii Etoile i trenuję z najlepszymi tancerzami. Taniec klasyczny jak każdy inny taniec czy sport wymaga poświęcenia ogromnego wysiłku by być dobrym. Nic samo się nie zrobi! I to totalna bzdura że dziewczyny mają takie stopy.
    • rupiowa Re: Szkoła baletowa 21.01.14, 08:56
      Oprócz podpisania się pod tym co pisały przedmówczynie napiszę że moje dziecko ma predyspozycje, balet w formie zabawy tańczyła od 2-giego roku życia, potem poszła do Szkoły Tańca i Baletu gdzie przez rok miała zajęcia 2 x w tygodniu prawie same indywidualne (mała grupa a wiecznie chore inne dzieci). Jak poszła do szkoły podstawowej uznałam, że pokażę jej taniec towarzyski i to był strzał w 10-tkę. Córka wniebowzięta, jej elastyczność, gibkość, zwinność ruchów nadal się rozwija, pokochała taniec towarzyski, już w pierwszym roku zaczęła odnosić sukcesy - w czerwcowym turnieju tańca zajęli pierwsze miejsce grupowo a ona z partnerem drugie miejsce w parach indywidualnych. Zajęcia łączymy ze szkołą, finansowo jakoś jeszcze jest w miarę. Oczywiście zajęcia prywatne.
      • misterni Re: Szkoła baletowa 21.01.14, 12:14
        Moja starsza córka też długo po odejściu ze szkoły baletowej uprawiała taniec towarzyski dość intensywnie i uważam, że przyniósł dużo większe korzyści przy zdecydowanie mniejszym obciążeniu.
    • platki_sniadaniowe Re: Szkoła baletowa 21.01.14, 12:25
      Moja córka ma 8 lat i trenuje taniec towarzyski. Uważam, że duzo więcej z tego plusów i frajdy. Cwiczy dwa razy w tyg plus dodatkowe zajęcia przed turniejami. Zajęcia z baletu duzo bardziej niszczą kręgosłup, sprawiają więcej bólu. Z tańca dzieciak ma duzo frajdy, zdobywa medale na turniejach, ladnie się porusza. Jezeli dziecko ma predyspozycje jestem za towarzyskim , nie za baletem.
    • klubgogo Re: Szkoła baletowa 21.01.14, 18:30
      Moja córka uczęszcza pierwszy rok na zajęcia do studia przy stołecznej Ogólnokształcącej szkole baletowej. Zajęcia 2 razy w tygodniu po 1 godzinie zegarowej (plus akrobatyka), córka je uwielbia. Chciałabym, żeby chodziła tam 2-3 lata, jeśli będzie chciała, może dłużej. Jesli będzie bardzo chciała, być może podejmiemy ten trud, na razie za wcześnie, żeby cokolwiek przesądzać.
      Mam w tej szkole dziewczynę w 5 klasie (równoległa II gimnazjum). Na wiecznej diecie, bo wiecznie za gruba (wygląda jak anorektyczka), pełna wyrzeczeń, w szkole od 8 do 17-18, ćwiczenia po szkole. Pełna dyscyplina, miłość do tańca, ale też pierwsze zwyrodnienia kości, kontuzje, obtarcia az do krwi. Pierwsze występy na deskach Teatru Wielkiego, wielkie nadzieje.
      Jeśli chodzi o naukę zwykłych przedmiotów, podobno na dość niskim poziomie, nauka tańca dorównująca szkołom rosyjskim, zgodnie z zasadą, że balet ma boleć.
    • hamerykanka Re: Szkoła baletowa 21.01.14, 19:44
      Moja corka od dwoch lat chodzi na zajecia baletowe raz w tygodniu. Od zeszlego roku dolaczyla gimnastyka artystyczna dwa razy w tygodniu.
      W porownaniu do dzieci z jej klasy (zerowka, w tej chwili ma 5,5 roku) jest smuklejsza, bardziej zwinna, gibka i umiesniona. Z urazow byl tylko raz-gdy spadla z rownowazni na materac i urazila kolano, juz nastepnego dnia zapomniala.
      Sama zechciala baletu; ogladala bajke z baletnicami i bardzo jej sie spodobalo. Bedzie chodzic jak dlugo bedzie chciec, nie zamierzam jej zmuszac jesli jej sie odpodoba.
    • pamel-a1000 Re: Szkoła baletowa 22.01.14, 09:00
      ja bylam wiele lat temu w szkole baletowej przez dwa lata. mialam 14 godzin lekcyjnych tanca ( codziennie dwie godziny taniec klasyczny, 2x w tygodniu rytmika, 2x w tygodniu ludowy). szkole wspominam dobrze, ciekawe doswiadczenie, uwrazliwia artystycznie. zeby sie dostac trzeba byc "rozciagliwym", miec wysokie podbicie stopy, sluch muzyczny, poczucie rytmu, odpowiednia sylwetka( szczupla, proporcjonalna, baletnice klasyczne sa niskie)
    • powabna_ewa Re: Szkoła baletowa 18.03.14, 12:28
      O balecie i szkołach baletowych krąży już baaaardzo wiele plotek i mitów. Ja tam jestem zdania, ze nie można wszystkich oceniać jedną miarą. Zgodzę się też ze zdaniem, które tu padło, że co innego tańczyć dla przyjemności, a co innego iść do szkoły po to by potem zawodowo zajmować się tańcem. Ja jestem najlepszym przykładem, że można poświęcać wiele czasu na taniec tylko i wyłącznie dlatego że się to po prostu lubi. Pierwszy raz na zajęcia z baletu poszłam mając 5 lat, mama mnie zapisała, bo podobno wykazywałam ku temu zdolności ;D Potem samo się potoczyło, „zaliczyłam” jeszcze dwie szkoły tańca, później matura i brak czasu, więc musiałam odpuścić. Teraz od czerwca chodzę na nowo na mój ukochany balet <3 Nawet nie wiecie jak mi tego brakowało smile Zapisałam się na zajęcia do Akademii Etoile, studiuję na UW, więc mam blisko po zajęciach, bo szkoła mieści się przy Starym Mieście.
    • iin-ess Re: Szkoła baletowa 18.03.14, 13:11
      Moja siostrzenica chodzi do szkoły baletowej w Gdańsku. Wcześniej niewidzieliśmy, żadnych predyspozycji, w 3 klasie ekipa ze szkoły baletowej chodziła po szkołach i najpierw obserwowali dzieci na przerwie, dzieci które wypatrzyli zapraszali na indywidualne "przesłuchanie", sprawdzali rozciagniecie( ona wtedy, bez zadnego przygotowania oczywiście prawie umiala zrobic szpagat, ale nie do konca), mierzyli dlugosc miesni, mierzyli proporcje ciała, wymiary itd. Została zaproszona do nast. etapu i bylo zapowiedziane, że do tego czasu ma sie porozciągać, ma juz zrobic pełny szpagat itd., , rozciagnęła się, pojechała..po tym etapie dostali propozycje zapisania do szkoly od 4 klasy bo ta szkoła jest od 4 kl SP. Z tych tysiecy dzieciaków do 4 kl( 1-szej wg. szkoły baletowej) zostało wybrane jedynie 12 osób!
      Mimo, ze to sa dzieciaki juz tak "wyselekcjonowane" nie każdy kto chodzi do tej szkoły, a nawet ja skonczy będzie gwiazdą i wspaniała baletnica, która ma szase zrobic karierę. Sa te najlepsze- które biora udział w konkursach dla szkoły itd, srednie- które coś starają si e robić w jakkiś sposób gonić, ale nie maja one juz takiego wsparcia szkoły, uwagi nauczycieli itd, i najsłabsze, które ze szkoly baletowej bede miały tylko ladny wpis w CV i dobrze rozciagniete, zgrabne ciało wink- tymi nauczyciele ( od klasyki - ci najwazniejsi w ogóle sie nie zajmuja, stoja sobie z boku przy drązku i machają nogami).
      Moja siostrzenica akurat jest z tej pierwszej grupy. jest solistka i wykonuje ogramna pracę, ma ogrolne obciazenie psychiczne i fizyczne. Jak ma lekcje na 8, przchodzi do szkoly na 7, żeby sie rozgrzac, wraca poźno, cwiczy tez w soboty, a przed konkursami czasami tez w niedziele, wiele godzin dziennie. To jest prawdziwa : krew, pot i łzy w doslownym tego slow znaczeniu, nie raz sie krew w puentach leje itd. Obciazenie psychiczne niesamowite, zawiść i konkurencja, ale tak maja tylko te najlepsze, te słabsze nie maja takiego obciążenia- one nawet nigdy na puentach nie stanęły- cała para nauczycieli idzie w te najzdolniejsze.

      Chyba dokładnie opisałam jak to jest. Jak cos to pytaj.

      a jeszcze trzeba zapomniec o innej aktywnosci fizycznej. Rower wykluczony o nartach nawet nie może pomysleć- nawet chodzenie po gorach jest zabronione, wszystko co może wiązać się z jakąs kontuzja bo taka kontuzja moglaby przekreslic wszystko. Ze sportów to chyba tylko plywanie zostaje.
      • mamuska115 Re: Szkoła baletowa 25.02.15, 14:27
        Witam! a jak pani ocenia pracę pedagogów klasycznych , ich podejście do dzieci? moja córka też chce się wybrać do Gdańska , ale mam pewne obawy. Słyszałam ,że nauczyciele klasyki to prawdziwi tyrani. Pozdrawiam
    • eulalia_przecietna Re: Szkoła baletowa 18.03.14, 13:21
      Zawsze mnie niezmiernie wzrusza, jak o szkołach artystycznych wypowiadają się osoby, które nie mają z takimi placówkami nic wspólnego, ew "widziały film na YT", ew "znajomych córka gdzieś tam chodziła przez 2 lata".Ulubione slogany takich osób to: "marnowanie dzieciństwa", "tyranie".

      po 1: państwowych szkół artystycznych w tym kraju nie można się "Zapisać", do każdej są egzaminy wstępne, więc nie martwcie się - jak się dzieciak nie dostanie, to nie ma co rozpaczać, to znaczy , że i tak by sobie nie poradził, więc wszystkie tortury związane z artystycznym kształceniem zostaną mu oszczędzone. Jak się dostanie - to znaczy, że dostrzeżono potencjał - nie tylko talent, ale też dojrzałość emocjonalną do
      podjęcia nauki. Co pół roku są egzaminy, po których można "wylecieć", co znaczy tylko tyle, że dziecko przestało się rozwijać i proponuje mu się zmianę profilu, ew daje możliwość zdania egzaminu jeszcze raz, ew proponuje się rezygnację, jako absolutną ostateczność. Nikt nikogo nie skreśla z dnia na dzień. Jeśli ktoś twierdzi inaczej - kłamie lub nie mówimy o państwowej szkole w Polsce w XXI wieku.

      po 2: "Marnowanie dzieciństwa" to jest ślęczenie przed tabletem i konsolą. Szkoła artystyczna daje wykształcenie i tzw kompetencję miękkie, których nie da nawet pierdylion zajęć z lepienia garnków, składania lego, czy co tam jeszcze teraz jest popularne.

      po3: Dla osoby utalentowanej możliwość rozwijania talentu nigdy nie będzie ciężarem. Owszem zdarzają się niekompetentni nauczyciele - zawsze można, a nawet trzeba zmienić.
      Jeśli nie - należy zmienić szkołę.

      Skończyłam PSM IIstopnia i wyższe studia artystyczne, przez kilka lat pracowałam jako akompaniator w OSB, więc sprawę znam troszkę bliżej niż z YT.

      • pederastwa Re: Szkoła baletowa 18.03.14, 18:49
        Wzgardliwy ton wypowiedzi wyraźnie pokazuje, jakie "kompetencje miękkie" posiadłaś w szkole baletowej. Lata bycia poniżanym nie pozostają bez echa, później człowiek nieświadomie traktuje innych, tak jak jego traktowano.
        • majenkir Re: Szkoła baletowa 18.03.14, 19:24
          To wiekszosc ematek jest absolwentkami tej szkoly chyba big_grin
          • pederastwa Re: Szkoła baletowa 18.03.14, 20:25
            wink
    • mim288 Re: Szkoła baletowa 07.04.14, 17:56
      Mam córkę w szkole baletowej. Predyspozycje zauważone wcześnie - w przedszkolu. Na egzaminie do szkoły sprawdzają z tego co wiem głównie budowę ciała (szczupła, proporcjonalna, bez wad postawy), elastyczność, wykręcenie w stawach biodrowych, poczucie rytmu i muzykalność, skoczność, budowę i elastyczność stopy.
      Szkoła jest obciążająca imo trzeba to naprawdę lubić inaczej to jak sądzę raczej orka.
      Co do przyszłości trudno sądzić - do końca szkoły zostaje ok 1/3 uczniów, którzy zaczynają a większość z tych kończących szkołę też chyba zawodowo nie tańczy
    • beverly1985 Re: Szkoła baletowa 25.02.15, 15:20
      Nie zapisałabym dziecka nie z powodu obciązenia czasowego czy fizycznego, a z powodu psychiki. Nie chcę, by moje dziecko było oceniane na podstawie wyglądu, wagi, długości szyi...
      Sama skonczyłam kiedyś państwową podstawówke muzyczną i teraz myślę, że to musiał być spory wysiłek- codziennie po szkole iść do drugiej szkoły. Ale wtedy tak tego nie odbierałam, nie byłam specjalnie zmęczona i miałam doskonale oceny. Ale w szkole muzycznej nikt nikogo nie krytykuje za dodatkowe kilogramy, nikt siłą nie pomaga się rozciągać aż do bólu itd.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka