andaba
20.01.14, 21:46
Często sie spotykam z takimi obostrzeniami wobec dzieci - komputer tylko w weekendy, słodycze tylko w niedzielę, ostatnio - koledzy tylko w sobotę lub niedzielę, bo w tygodniu jest nauka - pierwsza klasa SP, lekcje kończą około 12, matka niepracujaca, zadania tyle co kot napłakał - czemu nie moze go kolega odwiedzić???
Jak jeszcze rozumialabym tych kolegów w przypadku, gdy oboje rodzice pracujący i chcą w tygodniu miec spokój, to we wspomnianym wypadku nie rozumiem. Czego może sie uczyć uczeń pierwszej klasy, nie majacy żadnych deficytów (poza deficytem rówieśników)?
Podobnie nie rozumiem, czemu dziecko nie moze sobie pograć na komputerze w tygodniu - ja wiem, że za duzo elektroniki, że uzaleznienia, ale tak mi sie wydaje, ze owoc zakazany najlepiej smakuje.
Może to ma jakis głębszy sens - umiejetność czekania na przyjemność na przykład?