yeerba
23.01.14, 11:34
Pamiętam jak prywatna wizyta u specjalisty kosztowała 40 pln.
Aktualne stawki to 100+
i pytam się za co?
Dobra. Stomatolog wykonuje określone czynności, wyposaża gabinet, kupuje materiały, zużywa prąd.
Powiedzmy, że i ginekolog co nieco się trudzi, zmienia rękawiczki, pobiera wymazy, prowadzi ciążę.
Ale za co bierze kasę taki np. endokrynolog? Kardiolog? Neurolog?
Wszystkie badania zleca na zewnątrz (oczywiście odpłatnie). Przychodzi się do niego ze stertą papierków, ten przegląda, wypisuje kolejne skierowania lub rp i inkasuje 130 pln za 15 minut wizyty i umawia na "kontrolę" za miesiąc, dwa lub za pół roku.
7 lat usiłowałam uporządkować sprawy tarczycowe. Uczęszczałam w tym czasie do 3 specjalistów prywatnie i jednego w szpitalu. I nic.
W końcu znalazłam pomoc na forum tarczycowym, zakupiłam polecaną książkę, kilka miesięcy ustawiałam dawkę i jest o niebo lepiej. Wiem też, że powinnam regulować wysokość dawki także w trakcie cyklu, ale nie doszłam jeszcze do tego jak. Póki mam wyjęte z życia 1-2 dni w m-cu a nie 2-3 tygodnie, na razie może tak zostać.
Moje dziecko sztab specjalistów wszelkiej maści leczył 1,5 roku. Kasa płynęła szerokim strumieniem, ale też państwowo próbowaliśmy. I co? I nic, znów kopałam dniami i nocami po necie, pytałam, porównywałam, wyciągnęłam wnioski i dziecko z choroby.
Czy nie uważacie, że za 15 minut rozmowy i lakonicznych wniosków za 130-150 pln, które nie przekładają się na poprawę istniejącego stanu to barbarzyństwo?
Czy nigdy nie doświadczyłyście tego, że trud, jaki włożyłyście w poszukiwanie przyczyny choroby (waszej, waszych rodzin) dał o niebo lepsze wyniki niż opinia "specjalisty"?
Jaki sens mają te wszystkie prywatne gabinety, poza krótszym terminem oczekiwania?
Wychodzi na to, że kosmiczna cena jest wynikiem wyłącznie tego krótszego terminu, bo na wyższe kompetencje specjalisty, czy lepszą obsługę pacjenta to się raczej nie przekłada.