Okres świąteczno-noworoczny + tygodniowa infekcja młodszej + jej sprecyzowane żądania estetyczne pozwoliły mi b. szczegółowo zapoznać się z atrakcjami Świata Elmo, Świnką Peppą, Klubem Myszki Miki etc. Młoda na etapie oglądania tych samych odcinków po 600 raz z rzędu, a te piskliwie słodziutkie głosiki doprowadzają mnie do obłędu.
Odreagowałam oglądając po kolej: serię filmów katastroficznych (ale to za słabe było), "Drogówkę", Dom Zły", "Wilka z Wall Street", a w sobotę poszliśmy na "Pod Mocnym Aniołem". I owszem, stężenie brutalnego syfu w wizjach Smarzowskiego mi pomogło.
Wam coś pomaga, czy nie macie potrzeby odreagowania?