Pędrak leży na macie i coś tam kombinuje, ale w pewnym momencie
zaczyna marudzić i pojękiwać. Najedzona jest, pielucha pusta,
jakoś tak nikomu dupy nie chce się ruszyć, ja czekam na żonę, ona też
udaje że nie słyszy. Marudzenie się wzmaga, w końcu przychodzi najstarsza
i mówi do najmłodszej "Aniu, nikt się tobą nie stresuje!". :]
Ciekawe jak mają czwarte, piąte i dalsze, chyba same się żywią
i przewijają, a potem wychowują