Odcięłam swoj aktualny rozmiar w talii ( o 5 cm za duży) i przyczepiłam całość magnesem na drzwiach lodówki. Żarty się skonczyły

Z 2-ch kg nabytych w okresie świątecznym i poświątecznym zrobiło się 3,5. Dwa spodziewałam się zrzucic z palcem w nosie, ale jakoś nie mogłam zacząć. Teraz juz jest wyraźna oponka wylewająca się z dżinsów, kiedy się pochylę.
Najlepsze byłoby gołe zdjęcie na tych drzwiach lodówkowych, ale wolę miarkę krawiecką. Liczę na to, że będę chudnąć i odcinac po centymetrze, aż do osiągnięcia poprzedniego rozmiaru.
Teraz juz jestem zdeterminowana, bo wściekła. Mozna powiedzieć, że
miarka się przebrała