yeerba
03.02.14, 22:53
No jak?
W czerwcu ubiegłego roku byłam u dietetyka. Mam 8-10 kg do zrzucenia, żeby wrócić do swojej ulubionej figury. Kiedyś było łatwo, tydzień dwa sportu i waga elegancko spadała. Teraz hormony rozjechane, jest dużo gorzej, ale do rzeczy.
Dietetyk kazał zrobić spis tego co jem. Już na etapie pisania byłam w szoku. Nie nazwałabym tego odżywianiem. Jem plasterek tego czy tamtego jak zgłodnieję. Czasem kanapka, rzadko coś ciepłego. Nie jem śniadań, bo poranna inka mnie zasyca tak do południa. Potem dwie kanapki starczają do wieczora. Zdarza mi się zjeść mały obiad. Jak mam bardziej zabiegany dzień - mogę nie jeść, bez problemu - choć ostatnimi czasy mój organizm reaguje na głód bólem głowy - czego nigdy wcześniej nie miałami. Kiedy przeczekam głód to już nie jestem godna i fakt, że z powodu bólu głowy muszę jeść - strasznie mnie złości.
Nie lubię jeść, nie lubię skupiać na tym swojego czasu (na robieniu a co gorsza na myśleniu co zrobić do jedzenia).
Mogę się zarżnąć ćwicząc dziennie 1 - 1,5h i poza odrobinę ładniejszą sylwetką nie wpływa to wagę.
Dietetyk oczywiście pojechała z teorią 5 posiłków no i żeby warzywa były i owoce i zboża, itd. (posiłkiem może być owoc).
Byłam super zmotywowana a więc kilka pierwszych dni starałam się jeść 5x dziennie. Po 3 dniach nie mogłam patrzeć na jedzenie. Byłam przeżarta aż mi wszystko stawało w gardle.
Nie jadłam dużo. Robiłam sobie np. koktail warzywny i po wypiciu szklanki czegoś takiego byłam pełna, a tu za kilka godzin trzeba wepchać w siebie jabłko czy banana i znów za kilka godzin np. garść migdałów... do tego picie...
A gdzie porcja mięsa, nabiału, gdzie ryby? Nie mieściłam tych wszystkich zaleceń w siebie (nawet w ciągu tygodnia było mi trudno to zbilansować).
Zmieniłam strategię na 3 posiłki. Nadal jedzenie nie sprawiało mi przyjemności, ale dałam radę przez jakieś 2 m-ce.
Schudłam 5 kg jedząc.
Kiedy zobaczyłam lepszą wagę, przestałam jeść. Znów mój organizm odrobił straty...
Ja rozumiem teorię, a nawet przekonują mnie efekty... Ale zmuszanie się do jedzenia jest dla mnie strasznie stresujące, zwłaszcza gdy mam pilnować racjonalnego odżywiania.
Jakieś rady?