Dodaj do ulubionych

Coś się we mnie przelało

09.02.14, 19:54
Sytuacja w rodzinie od strony męża. Mąż ma dwoje rodzeństwa:siostrę, która świetnie sobie sama radzi w innym mieście i brata... Brat od ponad roku mieszka u mamusi w żoną i dziećmi (trójką), przez wiele lat żyli na zasiłkach w UK, a że sytuacja już tam nie taka wesoła, a on coś nawywijał przyjechali do Polski. Od roku nie pracują, żyją na garnuszku moich teściów. Teście sponsorują nie tylko utrzymanie ale też studia synowej, kolejne kursy synka, zajęcia dodatkowe wnuków. Ja od kilku miesięcy żyję z mojej pensji i oszczędności( firma mojego męża została rozwiązana w tej chwili szuka pracy) ciężko bywa. Na początku byłam wyrozumiała bo różnie to w życiu bywa przecież to w końcu syn z rodziną, ale coś się we mnie przelało gdy teście zaczęli gorzej traktować moją córkę, a właściwie zapomnieli o jej istnieniu. Teraz liczy się tylko syn, synowa i ich dzieci. Mnie nikt nie pyta się o to czy mam na czynsz, czy moje dziecko, a ich wnuczka ma co jeść; za to innych się utrzymuje i rozpieszcza. Mąż twierdzi,że to pieniądze jego rodziców i mogą robić co uważają, boli ale ma rację. Nie mogę jedynie znieść ignorowania mojego dziecka i stawianie na piedestale tamtych wnuków. Jest mi smutno i źle, coś się we mnie przelało. Kiedyś byłam dobrą synową prezenciki,obiadki, przypominanie mężowi o urodzinach-okazjach związanych z jego rodzicami,serdeczności z mojej strony... ucięłam to po ignorancji w stosunku do mojej rodziny i okazało się,że zła ze mnie synowa i niewspółczująca sucz. Dodam jeszcze,że brat z żoną nie szukają pracy i na pewno nie mają oszczędności z UK,a na wiosnę teście biorą kredyt i kupują im mieszkanie aby na swoje poszli smile. Staram się to zrozumieć ale w głowie mi się nie mieści. Jak się do tego zdystansować i olać rodzinkę?
Obserwuj wątek
    • jak-nie-ja-to-kto Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 20:02
      A gdzie Twoi rodzice? Niech oni Ci pomogą i głaszczą po główce. Nie mieszkasz z nimi a wszystko o nich wiesz? A może tam jest też pomoc od rodziny z tej drugiej strony?
      • marcepanka77 Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 20:09
        Mojego taty już nie ma wśród nas sad, moją mamę czekają zwolnienia grupowe. Masz jeszcze coś więcej mądrego do napisania?
        • jak-nie-ja-to-kto Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 20:15
          I powiedz mi, czy naprawdę sądzisz że powyższe fakty powinny interesować Twoją Teściową? Tak jak już napisałam, nie wiesz czy ta druga rodzina im nie pomaga. I najpierw wymagaj od swojej rodziny. A że zwolnienia? To nie wina teściów. I z takiego założenia mogą wychodzić.

          Trochę zdrowego rozsądku nie zaszkodzi
          • przystanek_tramwajowy Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 20:19
            Sorry, ale nas również nie interesują twoje problemy osobiste twoje i twojej rodziny, z którymi tu przychodzisz. Może więc daruj sobie pisanie o nich. Szukaj wsparcia u swoich rodziców i męża. Kieruj się zdrowym rozsądkiem, jak to doradzasz innym. Miło ci?
            • jak-nie-ja-to-kto Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 20:27
              A co za różnica czy mi miło? Ematka nauczyła mnie że tu trzeba mieć twardą skórę i przyznam, że przenoszę to na życie codzienne. Jest łatwiej w dzisiejszym świecie.
              A Ty w adwokata się bawisz? Nie wyszło Ci
    • asia_i_p Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 20:08
      Oddzielić emocje od pieniędzy - czy gorzej traktują córkę oznacza, że są dla niej niemili (wtedy trzeba najpierw ochrzanić, a w razie braku poprawy uciąć kontakty) czy też, że nie dają jej albo na nią pieniędzy (do tego mają absolutne prawo)?

      I naprawdę uwierzyć, że mają prawo pomagać jednemu synowi, a drugiemu nie - bo uważają, że sobie da radę, bo już zabrakło środków, bo zwyczajnie tak. Bo ty to akceptujesz intelektualnie, ale emocjonalnie nadal czujesz, że macie prawo do "sprawiedliwości" - i tak naprawdę dalej jest ci tak przykro, jakby rozdawano twoje pieniądze.

      Normą jest zachowanie twoich teściów wobec ciebie, nie wobec drugiego syna - normą jest niesprawdzanie, czy dorośli ludzie mają na czynsz a ich dzieci mają co jeść, dopóki dorośli ludzie sami nie zwerbalizują, że trzeba im pomocy. Być może teściowie chcą kupić mieszkanie tamtemu bratu, żeby się pozbyć go z domu, oraz pozbyć problemu z utrzymywaniem całej gromadki - byłoby to dla mnie zupełnie zrozumiałe zachowanie.
      • ewa_mama_jasia Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 20:16
        Asia, ale to naprawdę nie jest fair. Teściowie wezmą kredyt, kupią synowi mieszkanie. I kredyt będą spłacać. Jeśli kredyt przeżyje ich, kto go będzie spłacał? M.in. mąż autorki, chyba że się zrzeknie spadku. I ich dziecko też. Gdyby kredyt został jakoś przepisany na właściciela mieszkania (na co się nie zanosi, bo szwagier autorki nie zamierza szukać pracy i żaden bank się na to nie zgodzi), to niechby sobie brali, to byłoby jako-tako sprawiedliwie.
        • jak-nie-ja-to-kto Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 20:29
          Można zrobić odpowiedni zapis notarialny, kto będzie musiał spłacić kredyt. I skąd przekonanie, że druga rodzina nie dokłada się do tego? Rodzice to dorośli ludzie, którzy mogą ze swoimi pieniędzmi zrobić co chcą.
      • najma78 Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 20:21
        Pytanie w jaki sposob gorzej traktuja wasza corke, sprawiaja przykosc, upokarzaja itp? Jesli tak to nalezy o tym im powiedziec. Cala reszta - no coz to ich sprawa komu pomagaja. Jesli wy potrzebujecie to poproscie. Zrobiliscie to?




      • marcepanka77 Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 20:26
        Przykro mi bo teście ukazują,że moja córka jest ta gorsza. Kilka przykładów na spędach rodzinnych; nad wodą babunia tylko chlapała sie z tamtymi wnukami, ciągała, wrzucała do wody moją córkę ignorowała jakby była dzieckiem z sąsiedniego nie znanego koca, na uroczystych urodzinach cioci było tylko słychać teściów dla J. serniczka, dla M. dokładeczka, a L. kochanie może coś zjesz i wtrącanie się do rozmów jak rodzina pytała o moją córę jak jej w szkole to teściowa ale L.jeszcze lepiej idzie. Teście mieszkają klatkę obok od miesiąca nie widzieli wnuczki i nie pytali o nią; moje dziecko siedzi na świetlicy, a dziadek tamte odbiera z tej samej szkoły po zajęciach.Tamta synowa nie szuka pracy bo musi skończyć studia zaoczne, na kosmetyczkę ma, na nowe firmowe ciuchy bo musi wyglądać. Dzieci chodzą na zajęcia pozalekcyjne bo dziadki sponsorują. Ja ostatnio musiałam pożyczać dla mojej córy na balet, który kocha bo nie starczyło mi.Wiem,że tylko teście sponsorują syna i synową, jej rodzice nie mają pieniędzy.
        • najma78 Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 20:46
          A poprosiliscie tescia aby wasza corke tez odbieral ze swietkicy? Odmowil? Jakos wytlumaczyl?
          Moze, jako rodzic troche wyolbrzymiasz ta niechec i ignorancje tesciow waszej corki? Moze oni poprostu wciaz ciesza sie wnukami ktorych dlugo mieli daleko?
          Cala reszta to juz nie twoja sprawa tzn ciuchy szwagierki itd. Chca to daja.
          • lady-z-gaga Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 09:48
            >Moze oni poprostu wciaz ciesza sie wnukami ktorych dlugo mieli daleko?

            To raczej oczywiste. Tak samo, jak to, że bardziej zajmują się tymi wnukami, z ktorymi mieszkają. To nie musi znaczyć, że pozostałych nie kochają. Obawiam się, że autorka mocno podkoloryzowała szczegóły, a tak naprawdę zazdość jest o kasę, a nie o uczucia.
        • lady-z-gaga Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 20:54
          Kilka przykładów na
          > spędach rodzinnych; nad wodą babunia tylko chlapała sie z tamtymi wnukami, ciąg
          > ała, wrzucała do wody moją córkę ignorowała jakby była dzieckiem z sąsiedniego
          > nie znanego koca,

          Ty masz coś z głową? big_grin

        • jusiakr Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 21:36
          Dlaczego dziecko siedzi w swietlicy skoro maz nie pracuje?
          • lady-z-gaga Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 09:44
            jusiakr napisała:

            > Dlaczego dziecko siedzi w swietlicy skoro maz nie pracuje?

            No i popatrz, nie doczekałas się odpowiedzi...
            a to przecież takie dobre pytanie smile
            • misterni Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 16:59
              Bo może mąż aktywnie szuka pracy, o czym zdaje się autorka wspomniała w poście startowym.
              Szukałaś kiedyś aktywnie pracy? Jak tak, to chyba wiesz, że to nie jest zajęcie na godzinę dziennie.
    • anorektycznazdzira Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 20:16
      Ja jestem taka, że wprost powiedziałabym, że olewają jedną wnuczkę a faworyzują inne wnuki i co oni na to. Oczywiście nie w kontekście pieniędzy, bo pieniądze faktycznie sa ich i mogą w kiblu spuszczać, jeśli sobie chcą. Natomiast o olewaniu wnuczki wypowiedziałabym się, bo liczyłabym, że się ogarną i raczą zauważyć.
      A jeśli nie macie co jeść, bo gdzieś w poście taka nutka zabrzmiała, to mąż powinien się do swoich rodziców zwrócić wprost o pomoc. Zanim zostaną okrzyknięci nieczułymi i niesprawiedliwymi, wypada sie najpierw odezwać bez oczekiwania, że sami zgadną, że chcecie pomocy.
    • rosapulchra-0 Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 20:23
      Obrzydliwy ten twój post, pełen zawiści, zła i roszczeniowej postawy.
      Cieszę się, że nie mam w swoim życiu z takimi osobami jak ty do czynienia, bo ciebie należy omijać bardzo szerokim łukiem!
      • misiowamama-2 Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 20:55
        rosapulchra-0 napisała:

        > Obrzydliwy ten twój post, <

        dlaczego obrzydliwy? Dlatego, że chce aby jej córka była wnuczką TAK SAMO traktowaną jak inne wnuki? Bo chciałaby aby jej córka była zauważana przez babcie i dziadka? Choć trochę przez nich kochana?
        Wprawdzie jeśli chodzi o kasę, to teściowie maja prawo zarządzać nią wg własnego uznania, jak również pomagać komu chcą, ale co do relacji dotyczących dziadków w stosunku do wnuczki, rozumiem smutek autorki i uważam, że ma prawo mieć żal do teściów...
        • rosapulchra-0 Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 20:58
          Uważam, że problem dziecka jest zasłoną dymną do zawiści, jaka zrodziła się w autorce posta po tym, jak teściowie przyjęli pod swój dach rodzinę męża.
          Kasa, kochana, kasa zionie z każdej literki w poście założycielskim! Kasa, której nie może odżałować autorka tegoż, bo dostają ją inni, nie ona.
          • misiowamama-2 Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 21:09
            rosapulchra-0 napisała:

            > Uważam, że problem dziecka jest zasłoną dymną ...<

            Ja uważam, że może być inaczej...
            Może dlatego, że moje dzieci też są "odtrącone " przez teściów, i bynajmniej nie chodzi o kasę, ( w d...ie mam to komu i ile dają) ale o traktowanie moich dzieci gorzej niż inne wnuki, co jest i dla nas i dla dzieci przykre.
            • rosapulchra-0 Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 21:47
              Moje również, co nie zmienia stanu rzeczy - nie dziecko jest tu ważne, ale ta kasa, co jej nie dostaje matka.
              • 5justi Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 13:16
                Rosa ok - rodzice mogą zrobić ze swoją kasą co chcą
                ale postępując tak, jak ww. teściowie dając kasę tylko jednemu dziecku automatycznie wprowadzają niezgodę wśród rodzeństwa.
                i to jest zrozumiałe.
                ja nie mogę zrozumieć jak można tak faworyzować tylko jedno ze swoich dzieci
                przecież inne też mają uczucia, oczy i to widzą...
                nie jest miło być tym pominiętym dzieckiem - czy ma się 5 czy 45 lat...

                ja autorkę jestem w stanie zrozumieć
                i jeż żal o hołubienie pozostałych wnucząt
                niestety to są dorośli ludzie i powinni z głową rozdzielać rodzicielskie i "dziadowskie" smileuczucia

                mam wrażenie, że niektórzy są albo ślepi albo głupi
                tak ostentacyjnie prezentować uczucia wybiorczo ...
                • rosapulchra-0 Re: Coś się we mnie przelało 11.02.14, 11:34
                  5justi, ale zauważyłaś, że to "niesprawiedliwe" traktowanie widzi tylko synowa?
        • jak-nie-ja-to-kto Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 21:00
          Tylko czy to nie jest tak, że dopóki nie było tamtych wnuków, to sama się odsuwała? A teraz jak dziadkowie w końcu mają się kim zająć to jest źle bo już nie muszą żebrać o chwilę czasu z wnuczką? Może chodzi o urażoną dumę, że już nie jest ta naj? (synowa)
          • mateoeasy Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 21:10
            no tzn ze ta druga synowa zajela jej miejsce? czy po prostu staraja sie tesciowie ogarnac tylko obecna sytuacje no i usamodzielnic syna. nie wiadomo jak sa dogadani w tej sprawie kredytu,moze to pozyczka, albo dolozenie tylko..to nowa sytuacja dla autorki, ale jesli bedzie teraz pluc zawiscia to straci w oczach tesciowej i chyba w oczach meza, ktoremu ta sytuacja z bratem nie przeszkadza.
          • misiowamama-2 Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 21:12
            myslę, że jednak są to dalece wysunięte wnioski, bo przecież autorka nigdzie nie napisała, że ich relacje były złe, wręcz przeciwnie pisze ,że nie była złą synową, pamiętała o nich przy byle okazji. Odsunęła się w momencie ,gdy dotarło do niej, że córka jest traktowana "po macoszemu" przez dziadków. Nie dziwi mnie jej decyzja...
            • jak-nie-ja-to-kto Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 21:14
              Ona napisała że ONI pamiętali o niej, a nie że ona o nich
              • misiowamama-2 Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 21:17
                napisała:
                "Kiedyś byłam dobrą synową prezenciki,obiadki, przypominanie mężowi o urodzinach-okazjach związanych z jego rodzicami,serdeczności z mojej strony... "
                ale również:
                "ale coś się we mnie przelało gdy teście zaczęli gorzej traktować moją córkę, a właściwie zapomnieli o jej istnieniu."

                i nie dziwię się jej postawie...
    • misiowamama-2 Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 20:39
      marcepanka77 napisała:


      >Kiedyś byłam dobrą synową prezenciki, obiadki, przypominanie mężowi o urodzinach-okazjach związanych z jego rodzicami ,serdeczności z mojej strony... ucięłam to po ignorancji w stosunku do mojej rodziny<

      Och, jak ja dobrze to znam wink
      Dodam jeszcze, że w tym roku teściowie nie dostali prezentu na dzień dziadka i babci po raz pierwszy odkąd są maluchy na świcie. Tradycyjnie jak co roku zaproszenie do przedszkola na przedstawienie, ale jak co roku nie mieli czasu dla moich dzieci. Ani gwiazdka, ani Mikołaj, ani dzień dziecka- nigdy nic dla moich dzieci. W tym roku dowiedziałam się, że u wnuczek ( córek siostry i brata męża) na dniu babci i dziadka byli, uznałam więc ,że na prezent z okazji tego święta nie zasługują. I w dupie mam co o tym myślą.

      Tak że widzisz marcepanka, nie jesteś sama wink
      Mimo, że tak jak Tobie, mnie również jest przykro, staram się nie myśleć o tym. Poza tym "głową muru nie przebiję" więc po co się zamartwiać ludźmi, którzy nie są tego warci...na szczęście mają jeszcze drugich dziadków- moich rodziców, którzy świata poza nimi nie widzą. "Rekompensują" moim dzieciom brak serca ze strony teściów, i jako dziadkowie również zasługują na serce i miłość wnuków... smile
      • marcepanka77 Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 21:02
        Ściskam Cię mocno i dziękuję. Pewnie pewne rzeczy źle opisałam w natłoku tylu myśli ale właśnie chodzi mi o ten żal,że moje dziecko w ich oczach nie istnieje więc chcę znaleźć się w takim punkcie aby mnie to nic a nic nie "cisnęło w sercu" i aby oni przestali istnieć dla mnie. Tylko nie wiem jak do tego punktu dojść?
        • jak-nie-ja-to-kto Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 21:08
          > aby oni przestali istnieć dla mnie. Tylko nie wiem jak do tego punktu dojś
          > ć?

          A dlaczego chcesz dojść do takiego punktu? Serio pytam
        • misiowamama-2 Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 21:27
          marcepanka77 napisała:

          >Tylko nie wiem jak do tego punktu dojść?<

          Jesli nawet, to tylko szczera rozmową z teściami. Z doświadczenia własnego wiem jednak, że nie zawsze szczera rozmowa pomoże wink Dlatego napisałam, że głową muru nie rozbiję. Odpuściłam. Przestałam dzwonić ot tak, bez okazji, żeby zapytać co słychać, robić prezenty i takie tam. Jeździmy na święta, imieniny, dzień matki i ojca, do zeszłego roku na dzień babci i dziadka. Zapraszam do nas na imieniny, urodziny dzieci.... i tyle. Wszystko jak najbardziej poprawnie wink Ale nie oczekuję nic więcej, sami zarabiamy na siebie , nikt mi nigdy nie zarzuci, że musiał utrzymywać moja rodzinę, nikomu nie muszę nic zawdzięczać. I mimo, że żal dotyczący moich dzieci- pozostaje, to nie zabiegam o ich względy, ale sama nie wychodzę ponad to co należy... i tyle. nic na siłę...
          Może przyjdzie taki czas, że się odmieni, póki co jest jak jest... Nie ma co się szarpać wink
      • sko.wrona Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 10:41
        Misiowamama, masz może brata?
        • misiowamama-2 Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 13:04
          a co?
    • mateoeasy Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 20:57
      hej.przeczytalam twoj post i tak sobie pomyslalam ...jakby byla mowa o moich rodzicach.moja siostra po przejsciach i wielu zawodach i milosnych i kredytowych,zawsze ma wsparcie u rodzicow. bo taka biedna ..czuja sie w obowiazku pomoc. bolalo mnie to bardzo dlugo, bo mieszkam za granica i z rodzicami widuje sie tylko raz w roku przez tydzien i oni zamiast pytac sie co u mnie, jak wnuki wkolko walkowali temat mojej siostry.ale pozniej zauwazylam ze ta ich pomoc ma tez druga strone medalu, wkolko sie wtracaja do jej zycia, kontroluja, moze i zaczna wypominac swa pomoc jak kiedys sie im postawi, bo wiem ze ma takiego ich zachowania dosyc. dlatego nie mam juz o nic zalu,ciesze sie ze wszystko co mam zawdzieczam sobie samej i swojej pracy, przynajmniej nie musze byc nikomu za cos wdzieczna. kiedy przyjezdzam do domu staram sie nie podejmowac tematu mojej siostry, opowiadam sama o dzieciach ale malo i krotko, w koncu moi rodzice prawie nie znaja wnukow, brak tej wiezi. twoj szwagier zjechal z rodzina do polski, dziadkowie moze chca nadrobic stracony czas z wnukami.. z rodzicami chyba tak jest jak w tej przypowiesci o synu marnotrawnym. a calej prawdy na pewno i tak nie znasz do konca, zostaw ich sprawy w ich rodzinie.
    • attiya Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 20:59
      a twoi rodzice jak wam pomagają?
      a mąż czemu nie poszedł do innej pracy?
      siedzi i czeka aż sama do niego pójdzie?
    • thorgalla Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 20:59
      W sprawie finansowania drugiego syna przez Twoich teściów nie masz racji.
      Ich pieniądze i ich wybór.

      Za to nierówne traktowanie wnuków to już brzydka sprawa i proponuje aby mąż porozmawiał z rodzicami (nie Ty)
    • misiowamama-2 Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 21:28
      18lipcowa3 napisała:

      >Normalne ludzkie odzucia, ematki też takie mają ale sie w zyciu nie przyznają.<

      ot co...
    • koronka2012 Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 21:30
      Ja uważam, że autorka ma słuszny żal w obu kwestiach.

      Pieniądze są rzeczą wtórną w tym wszystkim, wbrew pozorom nie o nie w tym wszystkim chodzi.
      Teściów kasa, mogą robić co chcą. Zgoda. Ale désintéressement teściów w stosunku do sytuacji finansowej drugiego syna jest przejawem braku rodzicielskiej troski w stosunku do własnego dziecka - i własnej wnuczki. I trudno to odebrać inaczej jak brak miłości rodzicielskiej. I nikt mi nie wmówi, że to nie jest przykre. I że ten syn i jego rodzina nie ma prawa czuć się z tym źle.

      Szczególnie jeśli rodzice nie pomagają dziecku w potrzebie - a zwyczajnie hołubią nierobów.
      Ich prawo, jasne. Ale to prawo do takiego postępowania ma określone skutki. M.in. rozwalenie relacji rodzinnych i słuszny żal.
      • misiowamama-2 Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 21:37
        dobrze napisane... zgadzam się w 100%
      • araceli Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 21:54
        koronka2012 napisała:
        > Ich prawo, jasne. Ale to prawo do takiego postępowania ma określone skutki.
        >M.in. rozwalenie relacji rodzinnych i słuszny żal.

        No właśnie - rodzice mają 'prawo' nierówno, niesprawiedliwie traktować dzieci ale skutkiem tego jest uzasadniony żal o takie traktowanie. Do tego inaczej sprawa by wyglądała jak autorka wątku dobrze by sobie w życiu radziła a inaczej, kiedy ona też potrzebuje pomocy a nawet tej niematerialnej nie dostaje.
    • szalona_krycha Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 21:39
      A Twój mąż to widzi? Jakie ma zdanie na ten temat?
    • eilian Re: Coś się we mnie przelało 09.02.14, 22:07
      Ale Wy tak serio? Naprawdę uważacie, że to zupełnie w porządku jeśli rodzice całą swoją uwagę i wsparcie (także finansowe) dają jednemu dziecku a drugiemu nic?!
      Prawo może i mają, ale nikt mi chyba nie powie, że sam czułby się dobrze na miejscu tego gorszego dziecka.
      Nie twierdzę, że pomoc dla dzieci powinna być koniecznie po równo, ale sprawiedliwie tak.
      W głębokim poważaniu miałabym takich rodziców co dostrzegają tylko moją siostrę/brata a mnie i mojej rodziny nie.
      Sama, będąc matką dwójki dzieci nie wyobrażam sobie takiego podziału. Każde dziecko jest tak samo ważne.
      • misiowamama-2 Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 09:37
        eilian napisała:

        > W głębokim poważaniu miałabym takich rodziców co dostrzegają tylko moją siostrę/brata a mnie i mojej rodziny nie. <

        otóż to ...
      • gryzelda71 Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 09:58
        Może osoby twierdzące,że takie prawo rodziców są ta stroną której poświęcają swoją uwagę i kasę?
        • una_mujer Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 11:48
          Och, ależ wręcz przeciwnie. Ja byłam tą nieotrzymującą pomocy od rodziców, podczas gdy moja siostra do dziś, w wieku trzydziestu paru lat, jeździ do rodziców na obiadek co niedzielę i zabiera wałówkę na cały tydzień. To ona dostała też od rodziców mieszkanie. I wiesz - nigdy, przenigdy bym się z nią nie zamieniła. Nie zazdroszczę. Jestem bardzo dumna z tego, że jestem niezależna i że nie wzięłam od rodziców ani grosza odkąd w wieku 23 lat wyniosłam się do wynajętego z koleżanką mieszkania; mimo, że na początku bywałam głodna, bo do pierwszego nie starczało. Jak się wyprowadzałam, powiedziałam sobie, że nikt nigdy nie będzie mi dyktował, jak mam żyć, a żeby to osiągnąć, muszę być niezależna finansowo. Dlatego nie rozumiem autorki wątku, kompletnie - no może poza wątkiem o nierównym traktowaniu wnuków, ale też nie jestem przekonana, że to nie jest wyobrażony problem, spowodowany odcięciem kurka z pieniędzmi...
      • drosophila1 Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 10:10
        > Sama, będąc matką dwójki dzieci nie wyobrażam sobie takiego podziału. Każde dziecko jest tak samo ważne.

        Zgadzam się w 100%.
        • lady-z-gaga Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 10:15
          Każde dziecko jest tak samo ważne, ale czy jednakowo w każdym momencie?
          Kiedy jedno ma 40 stopni gorączki, a drugie jest zdrowe, poświęcasz im uwagę po połowie, sprawiedliwie?
          • drosophila1 Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 10:48
            Zaistniałą sytuację lepiej porównać z dzieckiem przewlekle chorym, które wymaga więcej uwagi i czasu niż jego zdrowe rodzeństwo. I tutaj nasuwa się pytanie, czy zdrowe dziecko całe życie ma ponosić konsekwencje choroby swojego rodzeństwa? Czy rodzice nie powinni w inny sposób zrekompensować mu braku czasu? Ładowanie kasy i poświęcanie się tylko dla jednego dziecka wcześniej, czy później wzbudzi frustrację i poczucie niesprawiedliwości.
            • sko.wrona Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 10:59
              Chciałabym zobaczyć to w praktyce... W jaki sposób "rekompensuje" się przewlekłą chorobę dziecka jego rodzeństwu...
              • drosophila1 Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 11:05
                Nie chorobę, a czas i uwagę jej poświęcenie. Może wspólne hobby, cotygodniowe wyjście na łyżwy, lody, wieczorne czytanie, poświęcenie choćby odrobiny swego czasu tylko i wyłącznie zdrowemu dziecku, możliwości jest wiele.
              • drosophila1 Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 11:12
                Uważasz, że jakiekolwiek dysfunkcja/choroba jednego dziecka usprawiedliwia ślepotę rodziców na potrzeby i uczucia jego rodzeństwa?
            • lady-z-gaga Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 11:20
              drosophila1 napisała:

              > Zaistniałą sytuację lepiej porównać z dzieckiem przewlekle chorym, które wymaga
              > więcej uwagi i czasu niż jego zdrowe rodzeństwo.

              Piszesz o sytuacji przedstawionej w tym wątku? w taki razie porównanie nietrafione, moim zdaniem
              Brat męża autorki był przez jakiś czas za granicą, wtedy tez ona sama przyzwyczaiła się, że na horyzoncie nie ma innej rodziny, niz jej własna, a teściowie nie mieli innych wnuków w poblizu, tylko jej córkę. To się zmieniło i z całego postu bije zawiść o uprzywilejowaną pozycję, ktorą utraciła.
              Byc może, kiedy brata nie było w kraju, tesciowie pomagali tym, co byli bliżej.... stąd teraz tyle jadu, że konkurencja się pojawiła.
              Tak naprawdę to ona nie może mieć dokładnej wiedzy o finansach w domu teściów, ale każdy przejaw "dobrobytu" traktuje, jak wyrwany z własnego gardła.
              Bratowa chodzi do kosmetyczki, studiuje, ładnie wygląda, dzieci mają zajęcia pozalekcyjne....a wątkodawczyni zółć się przewraca, jakby sama za to wszystko płaciła.
      • sko.wrona Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 10:56
        Zazwyczaj rodzice nie zdają sobie sprawy z tego że nierówno traktują. Oni poprostu robią co uważają za słuszne w danej sytuacji. Skąd D wiadomo, że nie zarobiliby tego dla autorki, gdyby to ona z mężem wracała z uk i byliby bez pracy i dachu nad głową?
    • tatrofanka nie sadziłam, że to kiedykolwiek nastąpi 10.02.14, 00:19
      ale lipcowa-zgadzam się z tobą w 100%

      Z moich obserwacji wynika, ze im większy leser, leń, niezguła tym lepiej rodzice traktują.
      Znam multum takich przypadków.

      Dokładnie tak jest z siostra męza:
      Wiecznie jojcza, płaczą wiecznie na plecach teścia i tesciowej, bo taka bieeedna. A mój mąz sobie świetnie radzi. Jemu pomóc nie trzeba,. No tak, ale on zapycha i po 12 godzin, a szwagier wraca o 15- drzemeczka, tv, o 21 lulu.Zero inicjatywy, jakichs prób zarobienia dodatkowej kasy.
      Po co? Żona wypłacze u mamusi.

      Ciekawe czy jak kiedyś trzeba będzie pomóc teściom, uzna ze skoro więcej dostała w życiu to weźmie na siebie większośc trudów opieki.
      • sko.wrona Re: nie sadziłam, że to kiedykolwiek nastąpi 10.02.14, 10:51
        A ja to widzę tak: jeśli jedno z moich dzieci jest chore, to jemu poświęcam więcej uwagi. Drugie ma czuć się pokrzywdzone, że nie jest równo?
        W dorosłym życiu też tak jest, że częściej pomogą się słabszemu dziecku (czyli temu niezgule). Można mieć o to żal, ale... Potem w dorosłym życiu robi się to samo swoim dzieciom.
        Do tego dochodzi to, że była długa rozłąka itd.
        Poza tym, zawsze tak jest, że ma się lepszy kontakt z tymi, którzy są najbliżej.
        • tatrofanka hola, hola 11.02.14, 00:39
          Choroba to nie to samo. Bezwzględnie pomóz trzeba więcje choremu.


          Tu mowa o dwojgu zdrowych ludzi - jedno tyra i nie poprosi, drugie woli lezec przed tv od 15, bo wie że mamusia da kaskę.

          Chyba jest różnica między chorobą i lenistwem, czy nie??


          A ja to widze tak:
          Patrząc na to myśle: czy rzeczywiście kocha się te dzieci jednakowo- ze spokojnie patrzy się jak jedno pruje zyly, a drugie śpi popołudniami i tylko jeczeć potrafi że mu mało płacą?
          że jednemu daje się w prezencie działkę i kasę naurządzenie domu wspomagając jego budowę, a drugiemu chałę??

          Nigdy bym tak nie zrobiła.

          Jak mam jedną działkę a dwoje dzieci, to sprzedaję i dziele kase na pół nie patzrąc że jedno zarabia więcej.
          Zarabia bo zap... a nie leży oglądając rozmowy w toku.
          • misterni Re: hola, hola 11.02.14, 08:30
            Dokładnie tak.
    • koza_w_rajtuzach Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 10:36
      Hmmm...
      Dla mnie to w ogóle niezrozumiałe jak można oczekiwać, że rodzice będą nas finansować. Wolałabym żyć skromnie, oszczędnie, ale za swoje. Nawet gdyby mi zaproponowano pomoc - nie przyjęłabym jej, tylko zrobiłabym absolutnie wszystko, aby samej dać sobie radę.
      Oczywiście sposób życia brata Twojego męża i jego rodziny to pasożytowanie w czystej postaci. Gardzę czymś takim i na pewno nie dążyłabym do tego, aby być kolejnym pasożytem swoich teściów.
      • ledzeppelin3 Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 11:06
        > Oczywiście sposób życia brata Twojego męża i jego rodziny to pasożytowanie w cz
        > ystej postaci. Gardzę czymś takim i na pewno nie dążyłabym do tego, aby być kol
        > ejnym pasożytem swoich teściów.

        O toto. Dokładnie o to chodzi. Pakowanie się w układ totalnej zależności. I to dorosła dzieciata baba tego pragnie...
    • ledzeppelin3 Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 10:55
      Dlaczego dorośli ludzie kurczowo chcą się trzymać maminej spódnicy?
      Ku... żesz mać, 10 000000 00000 razy lepiej jest nie "być dobrą synową, przypominać o imieninkach" i nie brać kasy, i mieć święty spokój, niż wiązać się pępowinką- "imieninki na 30 osób dla Mamusi- kasa dla mnie".
      Ludzie, dlaczego jesteście niewolnikami?


      Masz dzieci- Ty się o nie martw. Tamci mają swoje małpy i swój cyrk. Pomyśl, możesz uniezależnić się emocjonalnie i finansowo, po jaką cholerę tracić nerwy i patrzeć, komu daje teściowa, i zastanawiać się, czy jesteś wredną suczą czy dobrą dziewczynką??????
      Nic im nie jesteś winna, oni tobie też nie. Do tego dąż.
      • zuzi.1 Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 11:06
        Dokładnie, nic dodac nic ując. Twoi tesciowe to kolejny przykład dysfunkcyjnej rodziny, ale lepiej się od tego odetnij i nie roztrząsaj, a będziesz zdrowsza wink
    • paul_ina Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 11:32
      U mnie jest taka sytuacja, brat męża - melepeta, całe życie przy ojcu, pracuje u ojca w firmie, ojciec mu kupił mieszkanie, obojgu kupuje i zmienia na lepsze samochody a teraz zasponsorował budowę domu. Mój mąż - sam założył i rozkręcił swój biznes, urządził się w stolicy, ręki do ojca nigdy nie wyciągnął.
      Wnuki - moje dziadek widuje 3 razy do roku, na urodziny, w wakacje - jak korzystamy z jego działki na mazurach oraz jeśli przyjedziemy podczas jednego ze świąt: boże narodzenie lub wielkanoc, bo na drugie jeździmy do moich rodziców; dzieci melepety - hołubione i zasypywane przez dziadka prezentami, np. wnuczek ma dwa quady, kilka rowerów, wnuczce drogie zabawki wysypują się z pokoju.
      I tu Cię rozumiem, bo gdybyśmy sobie nie radzili i nie wiązali końca z końcem, być może czułabym się podobnie jak Ty, chociaż uważam, że dorośli powinni radzić sobie sami i ręki do rodziców nie wyciągać. Jestem bardzo dumna z osiągnięć swojego męża i swoich, a na taką melepetę jak jego brat w życiu bym nie spojrzała, bo facet musi mieć jaja.

      Jeśli czegokolwiek od teściów oczekujesz, powinniście im to wprost zakomunikować, pienieniem się w środku niewiele osiągniesz.
    • zana781 18lipcowa3 100% racji. 10.02.14, 11:34
    • mamusia1999 Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 12:02
      odpisze ci terapeutycznie niejako, tzn. nie nakrecajac cie. poddam pod rozwage inna interpretacje sytuacji, ktora byc moze zmneijszy twoj dyskomfort.
      twoi tesciowie jak wszyscy ludzie maja jakos tam ograniczona pojemnosc, emocjonalna, poznawcza etc. byc moze sa tak osaczeni rodzina szwagrow, ze im nie starcza pary na okazywanie uczuc pozostalej rodzinie (no mni enp. nei bylo stac na "wydatki emocjonalne", jak mialam dwojke malych dzeici). no wyssani sa pod kazdym wzgledem. jesli tobie zarzucaja brak wspolczucia, to byc moze jest to reakcja na twoje zniecierpliwienie. a byc moze projekcja, bo ich wlasne wspolczucie wlasnie jest mocno nadwerezane. placa za te studia, kursy i zajecia dzieci, bo to ich jedyna szansa na pozbycie "wampirow". taktycznie i startegicznie. dzieki temu i rodzice i dzieci czasem opuszczaja pekajace w szwach mieszkanie, a moze doksztalcanie zaowocuje jakimis posadami. zakup mieszkania to tez moze byc akt rozpaczy, byleby znow pomieszkac samemu, prezstac gotowac i sprzatac za dwie rodziny, wnuki odwiedzac a nie nianczyc bez przerwy....etc etc prawda, ze w takim podejsciu mniej jest neisprawiedliwosci wobec ciebie. przytulam.

      a swoja droga, prezz malza podpowiedz tesciom, ze to meiszkanie moga kupic na siebie, a tylko oddac nieodplatnie (do czasu!) do uzytku synowi. przynajmnije bedzie inwestycja.

      • bei Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 12:16
        To chyba już taka reguła, nieudacznikom pomaga się i to bardzo, a zaradny zawsze mniej korzysta.
        Wspolczuję...i rozumiem ten żal.
        Ale co zrobisz? Mozesz tylko wygadać się, a sytuacji nie zmienisz.
        • ledzeppelin3 Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 12:33
          Jedyna droga w tej sytuacji to odciąć się emocjonalnie. Plusy: chrzanisz urodzinki i podcieranie tyłka na stare lata.
          • noname2002 Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 13:16
            Plusy: chrzanisz urodzinki i podcieranie tyłka na stare lata.

            Tak, akurat. Matka mojej koleżanki przepisała wszystko co miała na dziecko nie pracujące(faworyzowane od lat) i wystąpiła o alimenty od mojej koleżanki, samotnej matki pracującej na kilku etatach.
            • ledzeppelin3 Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 13:50
              Przelewa się wtedy pieniążki w określonej sumie i w dalszym ciągu chrzani urodzinki i podcieranie tyłka.
            • mamusia1999 Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 14:20
              mialam do czynienia ze skutkami darowizny. wprawdzie w niemczech, ale przewaznie idea przepisow jest podobna.
              darowizne na rzecz jednego z dzieci inne moga (do 10 lat) oprotestowac sadownie. tudziez przez x lat od darowizny obdarowany ma zobowiazania wobec darczyncy, jesli ten popadnie w biede.
              • kariwitch00 Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 14:31
                Nie mieszka z nimi nie żyej a wie o nich wszystko i jeszcze miele jęzorem po ludziach , niestety jestes wlasnie taką przecietną polską szwagierką i dlatego ja sie od swoich trzymam z daleka wiec mam swiety spokoj ale pewnie tez klapią jęzorem o mnie do innych. Jestes wzrocowym stereotypowym przykladem wrednej pełnej pretensji toksycznej rodzinki.
                • kariwitch00 Re: Coś się we mnie przelało 10.02.14, 14:41
                  A nawet jeli cos do ciebie dociera o ich zyciu, choc jestem przekonana ze na pewno nie wiesz absolutnie wszystkiego to gdybys byla normalna zrownowazona i zyczliwa dla rodziny cieszylabys sie że dzieci meza brata ktory znalazl sie w trudnje sytuacji mają choc pomoc od dziadków ale nie ty pretensjach ustawiasz sie w kolejce do ich emerytur boś tez powinna dostac Zawisc plotkarstwo zazdrosc oraz 0 zyczliwosci tak jest wlasnie w polskich rodzinach, jak ktos ma problemy z pracą i otrzymuje pomoc od bliskich to jest dla takich wlasnie szwagierek bratowych i pociotek ciągnący nierób i ja tez powinnam dostać, jesteś żenująca ale doskonale wpisujesz sie w krajowe bagienko.
    • ziarenko-piasku Re: Coś się we mnie przelało 11.02.14, 09:33
      Jest to przykre niewątpliwie i rozumiem twój żal. Jadnokowoż, nooo...w sumie to ich pieniądze, ich decyzje...niesprawiedliwie, ale cóż zrobić...
      Trzeba olać, natomiast nie potrafiłabym patrzeć na ten "olewczo-pomijający" stosunek do dzieci-wnuków...to chyba najbardziej by mnie bolało...
      Wolałabym się odciąć całkiem!
      • juliak82 Re: Coś się we mnie przelało 11.02.14, 10:20
        My mamy taką samą sytuację z teściową.Mąż ma sporo rodzeństwa; najukochańsza jest najstarsza córka, najgorszy - mój M. Nasze dzieci w ogóle dla teściowej nie istnieją. Jak chce mieć o czym plotkować tzn. wyciągnąć jakieś nowe informacje co u nas, to wtedy do nas dzwoni. Oczywiście wnuki ze strony córki są najukochańsze i z nimi spędza każdą wolną chwilę. Finansowo też im pomaga na ile może. Dla nas (kiedyś) pomagała ale wszystko później trzeba było zwrócić - czyli nie pomagała a udzielała pożyczki.
        Także doskonale Ciebie rozumiem. My aktualnie od prawie roku odcięliśmy się całkowicie.Na szczęście mój M wszystko dokładanie widzi i się nie przejmuje, mi jednak trochę przykro.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka