Dodaj do ulubionych

Ubłocone gumiaki

    • gretchen184 Re: Ubłocone gumiaki 17.02.14, 19:03
      głupawych żartów było sporo ale szczególnie pamiętam dwa:
      -miałam z 7-8 lat.matka poszła do pracy na 1 zmianę,ojciec i starsza siostra byli w domu.poszłam do sklepu po coś tam a po powrocie ojciec mówi do mnie,że dzwoniła mama,ma coś dal mnie i żebym przyjechała do niej do pracy (9 przystanków, przez całe miasto). pojechałam. na miejscu okazało się,że po drodze do pracy kupiła na bazarze wielki gar i poprosiła ojca,żeby po niego przyjechał.ojcu się nie chciało i z siostrą mnie wkręcili.
      jakby tego było mało wracając wsiadłam w autobus zjeżdżający do bazy,który wywiózł mnie na jeszcze inny koniec miasta,zupełnie mi nieznany.przerażona i zbeczana w końcu jakoś dotarłam do domu a ojciec i siostra mieli fantastyczny ubaw.
      -miałam może z 10 lat. ojciec przyszedł z pracy, podstawia mi pod nos buteleczkę,odkręca i mówi "powąchaj ale porządnie". no i powąchałam. w butelce był amoniak a ja myślałam,że umrę.po latach dowiedziałam się,że faktycznie mogłam umrzeć.
      no i jeszcze standart- wystarczyło przeskrobać cokolwiek i matka mi mówiła "zobaczysz jak ojciec wróci z pracy..". no i czekałam na tego ojca struchlała ze strachu a on albo nawydzierał się albo przylał łapą albo brał skórzany pas i bił.
      • rosapulchra-0 Re: Ubłocone gumiaki 17.02.14, 19:29
        Gretchen współczuję.
        Pamiętam, jak kiedyś trafiła do nas do domu matka mojej koleżanki ze szkoły ze skargą na mnie, że namówiłam tę koleżankę i jeszcze dwie inne na wagary ze szkoły. Prawda była taka, że jedna z dziewczynek miała mały wypadek i bardzo pobrudziła swoje ubranie, więc ja, dobra dusza, przed zajęciami zaprowadziłam ją do siebie do domu i dałam jej jakieś ciuchy na zmianę. A z nią przyszły jeszcze dwie koleżanki. Potem tamta trójka się urwała, a ja wróciłam do szkoły. No i gdy przyszła ta matka i tak na mnie nagadała, to moja matka niewiele myśląc i nie dając mi się wytłumaczyć, zlała mnie tak, że miałam siniaki na całym ciele. Dostałam za niewinność. A mać tłukła mnie sprzączką od wojskowego pasa. W niektórych miejscach miałam poprzecinaną skórę.
        Mój mąż nienawidził śniadań i wyjść do restauracji. Zawsze wtedy dostawał takie lanie, że nie mógł dosłownie siedzieć. On i jego brat byli bici codziennie, czasem kilka razy dziennie. Często za nic, ich matka wracała do domu zmęczona, wku...ona, zniechęcona, cokolwiek - a jej synowie byli jak te worki treningowe - biła ich za wszystko co tylko jej przyszło do głowy.
    • 18lipcowa3 Re: Ubłocone gumiaki 17.02.14, 21:03
      Nie, nikt mnie nie robił w balona, nie dawał głupich prezentów, nie robił podśmiechujek przy znajomych.
      Myślę że było wręcz odwrotnie i moi rodzice byli w tych tematach śmiertelnie poważni.
      Jakieś wrzuty to nastąpiły jak juz byłam nastolatką, ale to zawsze w odpowiedzi na moje wink
    • wuika Re: Ubłocone gumiaki 17.02.14, 21:42
      Z takich niebywale okrutnych żartów pamiętam jeden. Miałam z 10-12 lat, problem pedofilii i wykorzystywania nieletnich zacząć przeciekać do telewizji, filmów, etc. Podczas wyprawy na któreś wakacje nocowaliśmy u wujostwa, dużo ludzi na kupie, przypadł mi w udziale materac w pokoju ciotki i wujka. I w środku nocy słyszę głos ciotki: "ale byś się dobrał do takiej pannicy, co? hehehe?". Dżizas krajs uncertain
    • aandzia43 Re: Ubłocone gumiaki 17.02.14, 22:43
      Nie, okrutnych żartów nikt sobie ze mnie nie stroił. Od tej strony rodzina była w porządku.
    • a1ma Re: Ubłocone gumiaki 17.02.14, 23:26
      Czytam Was i nie wierze... Wydawało mi sie, ze kilka klapsow przez ubranie ręka mamy (czyli ból żaden, tylko upokorzenie) to dramat mojego dzieciństwa. Nie wyobrażam sobie, ze w "normalnych" niepatologicznych rodzinach mozna tak znęcac sie nad najbliższymi sad
    • a1ma Re: Ubłocone gumiaki 17.02.14, 23:36
      A co sądzicie o takich blogach na przykład: www.reasonsmysoniscrying.com/ ?
      Wklejanie do internetu zdjec placzacych dzieciaków, nabijanie sie z ich małych-wielkich dramatów, czy to nie jest wstęp do ubloconych gumkakow? ;-/
      • fomica Re: Ubłocone gumiaki 17.02.14, 23:50
        Ludzie bywają patologicznymi idiotami.
        Przecież te zdjęcia w tej sieci będą tkwiły po wieki wieków. Wrzucanie do netu CUDZYCH zdjęć ośmieszających, obrażających, pokazujących w intymnej sytuacji jest absolutnie niedopuszczalne.
        Ciekawe jak by zareagowala taka mamuska gdyby mąz udostepnił publicznie jej zdjęcia w chwile po gwałtownej sprzeczce - z rozmazanym tuszem, wściekłej, z głupią miną i z głupim podpisem "bo nie chciałem z nia pójść do kina, hehe wink".
        • morgen_stern Re: Ubłocone gumiaki 18.02.14, 09:16
          Masz rację. Teraz to się przeniosło do netu.
      • rosapulchra-0 Re: Ubłocone gumiaki 18.02.14, 02:11
        Przy okazji. Moja matka przeczytała mojego bloga. Zrobiła mi karczemną awanturę, jakim prawem napisałam o niej. I co było dla niej najważniejsze? CO LUDZIE POWIEDZĄ?
    • naplaze Re: Ubłocone gumiaki 18.02.14, 00:21
      Trochę w nawiązaniu do wątku "Czy zostawilibyście w domu 6 i 9 latkę":

      Miałam dziewięć lat, siostra trzy. Spałyśmy we wspólnym pokoju. W pewnym momencie siostra obudziła mnie z krzykiem: nie ma rodziców! Mówię: idź spać, nie budź ich... Ona biegnie do sypialni, wraca wrzeszcząc: nie ma mamusi!! Poczłapałam nieprzytomna - faktycznie, łóżko pościelone, ale świeże, nie zdążyli się położyć. Łazienka pusta. Idę do kuchni, szukam jakiejś kartki - zaczynam się niepokoić o babcię, niedawno miała zawał - ale nie ma żadnej informacji, gdzie poszli. Dziecko mi wpada w histerię, zaczyna walić w metalowe "antywłamaniowe" drzwi. Nie mogę jej odciągnąć, rzuca się, wyje, prawie zbiła lustro w korytarzu, wali piąstkami w blachę. Próbuję ją uspokoić, ale ciągle wrzeszczy: gdzie mamusia?!? Po pól godzinie schodzą się zaniepokojeni sąsiedzi z naszego piętra. Chcę otworzyć i wytłumaczyć, ale się nie da - mamy Gerdę, zamek z zabezpieczeniem antywłamaniowym, który - gdy go przekręcić "na dwa razy" od zewnątrz - nie daje się otworzyć od środka. Jesteśmy zamknięte, gdyby się paliło nie mamy nawet jak wyjść. Próbuję wytłumaczyć sprawę dozorcy, przekrzykując i przytrzymując wyjącą trzylatkę. Wybija północ. Siostra cały czas leży na wycieraczce, wyje i wali w drzwi.

      Po dwóch godzinach wracają rodzice - byli u znajomych, wyszli, gdy już spałyśmy, myśleli, że się nie zorientujemy, że ich nie ma. Matka robi mi awanturę o to, że "nie można nas już na chwilę zostawić, my nigdzie nie możemy przez was wyjść".

      W tym roku na wigilii wspominała, jakim "strachoputem" byłam: miałaś dziewięć lat, zostawiliśmy was na chwilę, a gdy wróciliśmy - stałaś i płakałaś pod drzwiami, tak się bałaś zostać sama w domu, haha!
      • hellulah Re: Ubłocone gumiaki 18.02.14, 00:27
        Widzisz, i w tym sęk - nawet nie w ich zachowaniu wtedy, ale w nieprzemakalności na twoje argumenty, uczucia teraz. Ktoś wyżej (sorry nie pomnę nicka) pisał, że co by nie robić, dzieci dorosłe i tak wytkną nasze błędy. Otóż nie, jeśli mi zawczasu za nie przeprosimy i wyjaśnimy, skąd się wzięły, a nawet nie zawczasu, ale wtedy, gdy przyjdzie czas.
        • laquinta Re: Ubłocone gumiaki 18.02.14, 00:38
          hellulah napisała: Ktoś wyżej (sorry nie pomnę nicka) pisał,
          > że co by nie robić, dzieci dorosłe i tak wytkną nasze błędy. Otóż nie, jeśli mi
          > zawczasu za nie przeprosimy i wyjaśnimy, skąd się wzięły, a nawet nie zawczasu
          > , ale wtedy, gdy przyjdzie czas.

          O, gdyby tak bylo zawsze, ale nie jest. Dzieci bywaja bardzo uprate w swojej decyzji nieprzebaczania.
          • hellulah Re: Ubłocone gumiaki 18.02.14, 00:41
            Nie mam powodu uważać, że jest inaczej, skoro widzę, jak to działa.
          • naplaze Re: Ubłocone gumiaki 18.02.14, 00:42
            Dzieci bywaja bardzo uprate w swojej de
            > cyzji nieprzebaczania.

            Ale, doprawdy, co tu przebaczać? Głupotę wojującą?
            • hellulah Re: Ubłocone gumiaki 18.02.14, 00:46
              Ja to rozumiem tak: rodzic słucha i wychodzi z roli boga, wchodzi w rolę kogoś, kto akceptuje równoprawność dziecka. I skoro dziecko mówi, czułem się wtedy bardzo źle, oczyszczające jest powiedzenie: wtedy córko/synu tego nie wiedzieliśmy, ale teraz widzę i przepraszam. Tylko ilu rodziców na to stać?
              • laquinta Re: Ubłocone gumiaki 18.02.14, 01:04
                hellulah napisała:

                Tylko ilu rodziców na to stać?

                Naprawde myslisz, ze niewielu?
                • hellulah Re: Ubłocone gumiaki 18.02.14, 01:16
                  Czemu myślisz, że ja myślę, że niewielu? taką mnie np. - owszem tak
                • pade Re: Ubłocone gumiaki 18.02.14, 10:39
                  Sądzę, że żadna z piszących tu dziewczyn nie została przeproszona, tak więc tak...niewielu rodziców przeprasza za swoje błędy.
                  • fituq Re: Ubłocone gumiaki 18.02.14, 11:00
                    żeby za błędy przeprosić- najpierw by trzeba je zauważyc i uznać..
                    rodzic ktory tkwi w schemacie, że dzieci głosu nie mają za to maja wobec rodziców obowiązki -może i usłyszy co dziecko mówi, ale nie przyjmie tego do wiadomości. będzie czekał aż dziecku "samo przejdzie" i przestanie- niewdzięczne- "się czepiać".
                    • mag1982 Re: Ubłocone gumiaki 18.02.14, 14:58
                      > żeby za błędy przeprosić- najpierw by trzeba je zauważyc i uznać..

                      No właśnie. W moim domu rodzinnym żartów okrutnych nie robiono, ale różne inne akcje były. M. in. czytanie mojego starego pamiętnika bo matka chciała mnie zrozumieć podobno, w tym samym celu czytanie moich listów. Później wywlekała jakieś sprawy z nich przy ojcu i siostrach i były "narady rodzinne" nad moją głupotą. Wiele jeszcze innych spraw, o których nie chce mi się nawet pisać. I kiedy urodziłam córkę mamie zebrało się na sentymenty i do mnie wyjechała z tekstem, że teraz to chyba już rozumiem co nią kierowało (w sensie, że niby moje dobro). Problem w tym, że ja nadal nie rozumiem. Przeprosin żadnych nigdy nie było i pewnie nie będzie.
                  • hellulah Re: Ubłocone gumiaki 18.02.14, 12:50
                    W starszym pokoleniu pewnie niewielu, obecnie, tak jak ja obserwuję znajomych, wielu owszem. Dlatego ja nadal trzymam się konstruktywistycznej wiary w działanie i minimalizowanie zła. Nie da się wszystkiemu zapobiec, ale da się pracować nad zapobieganiem większości złych rzeczy, żeby prawdopodobieństwo ich wystąpienia było mniejsze a skutki słabsze.

                    Nie zgadzam się z założeniem, "co byś nie robił, dzieci będą mieć żale". Nie widzę równości między żalem o bicie kijem po głowie - przez rodzica, który nie chce nic zrozumieć - a żalem o jednorazowy "wyskok" rodzica, który przyjmuje, że nie jest alfą i omegą.
          • fituq Re: Ubłocone gumiaki 18.02.14, 00:49
            laquinta napisał(a):

            > O, gdyby tak bylo zawsze, ale nie jest. Dzieci bywaja bardzo uprate w swojej de
            > cyzji nieprzebaczania.

            uważasz, że POWINNY przebaczać a nie , że MOGĄ wtedy jak one uznają za słuszne?

            chcąc wiecznie rządzić dziecmi i nie uznając ich prawa do wkurzenia się na rodzica utoksyczniasz kontakty i sprawiasz że tym dalej spieprzają od Ciebie im bardziej czekasz by zrobiły to, co "powinny bo to rodzic".
            to, ze sama miałaś toksyczną matkę nie wymusza z automatu na twoich dzieciach by też przy Tobie tkwiły.

            • laquinta Re: Ubłocone gumiaki 18.02.14, 01:00
              fituq napisała:

              > uważasz, że POWINNY przebaczać a nie , że MOGĄ wtedy jak one uznają za słuszn
              > e?

              Uwazam, ze nie jest to takie proste jak chce tego Hellulah.
              • fituq Re: Ubłocone gumiaki 18.02.14, 01:03
                ja zaś uważam, że Hellulah bardzo zgrabnie uchwyciła sens.
              • hellulah Re: Ubłocone gumiaki 18.02.14, 01:21
                Ja nigdy nie uważam, że cokolwiek jest mega turbo proste. Proste to jest hmm wejście na pewną drogę (też nie tak, decyzje _są_ trudne). Jakoś jednak widzę sens działania pro, robienia czegoś w zamyśle wygranej, w zamyśle dojścia do celu. Bo już samo podróżowanie jest wartością. Znowu Coelho wink michalossowski.com/coelhogenerator.html

                No dobra, jest też jakaś statystyka i szacunki. I jak ktoś pisał wyżej (eee idę spać), dzieci mają prawo do nie-przebaczenia.
                • naplaze Re: Ubłocone gumiaki 18.02.14, 01:49
                  Nie, nie wierzę, że linkujesz generator który Michał zrobił któregoś wieczora:p
        • naplaze Re: Ubłocone gumiaki 18.02.14, 00:40
          No właśnie, są ludzie impregnowani na wszelką refleksję, dokładnie tak, jak piszesz.

          O czytaniu pamiętników czy podarowaniu trzylatce miotły na gwiazdkę, "bo byłaś niegrzeczna", albo robieniu fotografii akurat wtedy, gdy się na nich wku#wiam ("ale masz śliczną minkę, jeszcze jedno ujęcie!") to nawet nie wspominam.
          • hellulah Re: Ubłocone gumiaki 18.02.14, 00:43
            BTW miałam wśród bliskich pożarnika i jak czytam o tym drzwiach stalowych z gerdą w twojej historii... to słabo mi. Serio słabo.
            • naplaze Re: Ubłocone gumiaki 18.02.14, 00:52
              Ja się najbardziej bałam, że nie dam rady przytrzymać dziecka i ono jednak roztłucze to lustro, a ja nie będę miała jak wezwać karetki (nie mieliśmy telefonu), a nawet jak ktoś na korytarzu usłyszy moje wołanie, to lekarz i tak nie będzie miał jak wejść do mieszkania (Gerda).
    • aneta-skarpeta Re: Ubłocone gumiaki 18.02.14, 13:47
      mój tata królował w podśmiechujkach. Na szczęście były to żarty nie poniżające czy okrytne ( czytanie listów miłosnych). A to przestraszył, a to powiedział, że się nie dało czegos załatwic, po czym okazywało sie że wszystko załatwił nawet lepiej itd

      nie mam do niego o to żalu, natomiast straszyć ( może przez niego) uwielbiam syna i mężatongue_out

      zresztą syn uwielbia męża straszyć bo ten podskakuje modelowo

      i tak sie uroczo straszymy

      natomiast czytanie listów milosnych etc wydaje mi się po prostu okrutne
    • attiya Re: Ubłocone gumiaki 18.02.14, 15:26
      to tak apropos przypomniał mi się Morus. Thomas Morus. Święty.
      Ale....ów pan miał synową. Ponieważ była nieletnia, to przejął jej majątek, u siebie chował, traktował dość średnio sprowadzając do poziomu przedmiotu. I kiedyś owej pannie zamarzył się naszyjnik, choćby i z tańszych pereł - nie takich drogich ale takich zwykłych perełek przyszywanych do dekoltu itd. No i jej "miły" teść wręczył jej kiedyś publicznie pudełeczko, w którym coś grzechotało. Panna okropnie ucieszyła się, z wypiekami na twarzy otworzyła owe pudełko a tam....ziarnka grochu. Wyobrażam sobie wstyd i zażenowanie owej dziewczyny, gdy wszyscy parsknęli wtedy śmiechem uncertain
      O Morusie - mojej nieulubionej postaci, która tylko z nazwy była święta - mogę tak długo, niektórzy zdziwiliby się gdyby dowiedzieli się jak Morus mordował, gnębił innych ludzi, jakim był człowiekiem na co dzień....ale to jakby jednak historia nie na ten wątek suspicious
      • hellulah Re: Ubłocone gumiaki 18.02.14, 15:58
        Nie znałam tej historii, ale znając jego _Utopię_, która jest w zasadzie z marszu antyutopią, jakoś się nie dziwię.
    • solejrolia Re: Ubłocone gumiaki 18.02.14, 15:57
      miałam podobnie, i chyba wtedy to była....norma? ???

      mój ojciec obśmiewał mnie, jak szłam w mundurku "o idzie zuch. zuchy-bździuchy" kompletnie nie jarzyłam o co chodzi, bo ja dumnie paradowałam w tym mundurku, z 7latek wtedy miałam, a potem to faktycznie wstydziłam się tego mundura, i tak mi zostało nawet później jako harcerka...
      jak ścięłam włosy, z bardzo długich, do tyłka warkocz miałam,c zasem sobie na nim siadałam, to śmiał się "mój chłoposzek" (miałam ochotę zrobić sobie coś złego)
      ja tak strasznie chciałam, żebym mogła uczyć sie grać na pianinie, żeby zapisali mnie do ogniska muzycznego, żeby kupili mi instrument, żeby cokolwiek zrobili, to wyśmiali mnie: "i co muzykiem będziesz, muzykantem, z muzyki nie wyżyjesz!" potem, jak już było blisko do kupna instrumentu i ostatni moment na naukę gry, i mama prawie, prawie sie ugięła, to jednak nie, bo nie ma miejsca w pokoju stołowym (bzdura!)
      nie umieli się ucieszyć z moich sukcesów, przykład:
      gdy wygrałam międzyszkolnych zawodach w pływaniu: "taaa II-gie miejsce, na dwóch startujących" i też mnie to mocno zniechęciło do pływania, wtedy dość szybko zaczęłam palić, co też przeszkadzało mi w pływaniu i jesli szłam na pływalnię, to wyłącznie towarzysko, pochlapać się, a nie "robić długości", czyli dzięki podśmiewujkom przestałam trenować.
      marzyłam o stomatologii, to była II klasa szkoły średniej, przy ich pomocy (może jakieś korki, może potrzebowałam mobilizacji jeszcze większej do nauki, zwłaszcza do j. angielskiego, bo w szkole średniej miałam niemiecki), to śmiali się, że chyba zgłupiałam, że na studia medyczne z chłopskiej rodziny, to nie mam szans "i co w zębach smierdzących chcesz borować"

      to mniej więcej było na tyle, a przynajmniej to są te przykłady, które najbardziej mnie bolały, najbardziej wbiły mi się w głowę, w serce.
    • lykaena Re: Ubłocone gumiaki 18.02.14, 18:17
      U mnie to był raczej mobbing niż żarty...

      Pojawiło mi się pierwsze owłosienie pod pachami i nie wpadłam, żeby je ogolić, więc zostałam wyśmiana przed całą grupą rówieśniczą.

      Matka często też wypominała mi brzydki zapach, a chodziło o okres dorastania.

      Za drobne przewinienia musiałam stać z rękami w górze, często dopiero jak ktoś przychodził to mogłam odejść, ale te osoby i tak to widziały.

      Obiecywano mi np. wycieczkę, wyjazd, wypad. Po czym matka w ostatniej chwili odwoływała.
      To było mnóstwo razy.

      Jako dziecko pisałam, tzn. dziś też piszę, ale jestem już bardziej świadoma i mniej wystraszona.
      I moje wiersze, czy opowiadania były wyśmiewane, oceniane, kreślone, a także czytane osobom postronnym.

      Gdy padało pytanie z ust matki np. upieczemy ciasto? I ja odpowiadałam, że chętnie to często słyszałam, że mnie się nikt akurat nie pyta.
      • zuzi.1 Re: Ubłocone gumiaki 19.02.14, 11:33
        Jeśli ktoś chciałby przeczytac, to załączam:
        wreszciezyc.files.wordpress.com/2012/03/forward-susan-toksyczni-rodzice1.pdf
        • laquinta Re: Ubłocone gumiaki 20.02.14, 12:38
          Z jakiegos powodu ten link mi sie nie otwiera.
          • oteczka Re: Ubłocone gumiaki 20.02.14, 14:42
            Ja nigdy ani dzieciom ani wnuczce gruszek na wierzbie nie obiecywałam ,ale w ubiegłym roku miałam głupią sytuację,urodziła się młodsza wnuczka mówię do starszej wymienisz ze mną dziecko na kota ,znaczy że ja zabieram dziecko a jej przyślę mojego kocura i tak parę dni bawiłyśmy się z wnuczką w wymianę aż wkroczyła córka z awanturą że robię dziecku wodę z mózgu ja pojadę a ona nie będzie chciała siostry tylko kota ,powiem tak zgłupiałyśmy obie z wnuczką ,wnuczka ma 12 lat i musiała wytłumaczyć mamusi że to zabawa.
            • zuzi.1 Re: Ubłocone gumiaki 20.02.14, 15:47
              to b. głupia zabawa, szczególnie w stosunku do 12 latki
          • zuzi.1 Re: Ubłocone gumiaki 20.02.14, 15:54
            to może od razu załączę i to, gdyby ktoś miał ochotę się zapoznac:
            www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=26&ved=0CD4QFjAFOBQ&url=http%3A%2F%2Fpl.scribd.com%2Fdoc%2F76352537%2FJohn-Bradshaw-Powrot-do-swego-wewn%25C4%2599trznego-domu&ei=U5HnUr_JPIfe7AbcvoGoBw&usg=AFQjCNHhuuVNl9IiFAe4nM73-B6lW-RGGg&bvm=bv.59930103,d.ZGU&cad=rja
            • oteczka Re: Ubłocone gumiaki 20.02.14, 16:31
              a ty zrozumiałaś ? to jeszcze raz czytaj ze zrozumieniem 12 latka i ja dobrze wiedziałyśmy że to zabawa nie wiedziała tego 32 lata
              • zuzi.1 Re: Ubłocone gumiaki 20.02.14, 16:36
                Tak zrozumiałam i dlatego napisałam CI, że dla mnie to głupia "zabawa", a już tym bardziej z 12 latką, jak widac, nie zawsze wiek idzie w parze z mądroscią życiową...
                • aneta-skarpeta Re: Ubłocone gumiaki 20.02.14, 16:57
                  ja pierdziele
                  12latka zlapała zabawę i babcia z wnuczką sobie ŻARTOWAŁY

                  ja też z moim synem 11 latkiem różnie żartujemy, czasem niewybrednie i dla osób nie zaznajomionych z żartem może to wygladać dziwnie

                  np mój syn miał lenia do szkoły ostatnio więc mu mówiłam- oj przestań, wszyscy teraz źle sie czują, taka pogoda

                  i teraz mnie głowa ciagle bolała- taka słaba, tętniąca migrena tygodniowa
                  i mówiłam mu- oj nie chce mi sie robić np hamburgerów bo mnie głowa boli

                  a on na to

                  oj przestań, wszystkich teraz głowa boli, taka pogoda - co nas oboje rozbawiło

                  i nie domagał się sie hambuksów bo wiedział, ze mnie naprawde głowa boli, natomiast mój mąż nie wiedział o co chodzi i go pouczył, że nie wolno tak mówic, bo mamę naprawdę głowa boli
                  • aneta-skarpeta Re: Ubłocone gumiaki 20.02.14, 16:58
                    i bardzo często żartujemy sobie z synem, że wymienie go na cos, tylko on taki koscisty to nie wiem czy będą chcieli sie wymienić
                  • hellulah Re: Ubłocone gumiaki 20.02.14, 17:08
                    Właśnie takie zabawy (obustronne) są bardzo fajne, pozwalają odreagować i oswoić wiele tematów.
                  • verdana Re: Ubłocone gumiaki 20.02.14, 17:26
                    No tak, 12 latka na pewno nie rozumie - bo dzieci należy traktować jak idiotów, które nie rozumieją żartu, ironii , niczego. Trzeba do nich mówić zdaniami prostymi i pamiętać, ze każde wypowiedziane zdanie będzie zrozumiane dosłownie i może stać sie przyczyną życiowej traumy.
                    Ja nie wiem, jak przeżyły moje dzieci, bo propozycja wymiany dziecka na kota jest niczym, w stosunku do tego, co planowaliśmy zrobić z ryczącym nocą niemowlęciem. Mąż na przykład zastanawiał sie nad zaciągnięciem sie do armii, ja nad kupieniem knebla dla noworodków.
                    Nie mówiąc już o tym, ze moje dzieci od wczesnych lat lat zastanawiają się, jak nas się pozbyć, aby odziedziczyć mieszkanie... Straszne.
                • fin-dus Re: Ubłocone gumiaki 20.02.14, 17:17
                  Dlaczego "tym bardziej z 12 latką?"
                  Przecież to prawie gimnazjum! Zrozumiałabym zakaz takiej zabawy z 6-latką, ale z dorastającą pannicą?

                  • oteczka Re: Ubłocone gumiaki 20.02.14, 18:35
                    w UK to 12 latka już High school ,tez mam z wnuczką która dopiero od 2 lat ze mną nie mieszka sto różnych żartów których reszta a najbardziej jej matka nie czai ,ale w sumie mnie zdziwiło że 12 latka musiała tłumaczyć dorosłej osobie że my się tak bawimy i że niestety nie jest idiotą i rozumie że to żarty,to także coś w stylu ok ja za Ciebie zostanę w UK,jakoś matkę na zamianę przekonamy, matka za córkę a ty wracaj do dziadka do Polski kto to weźmie na poważnie ?
                    • zuzi.1 Re: Ubłocone gumiaki 20.02.14, 19:54
                      sama byłam kiedyś obiektem takich żartów, nie pamiętam tylko ile miałam wówczas lat, ktoś z rodziny chciał się ze mną zamienic, w zamian za oddanie rodzeństwa miałam dostac psa, nagabywano mnie kilkukrotnie, brrr, wkurza mnie to do dziś, jak sobie o tym przypomnę, może dlatego taka reakcja na to co napisałaś
                    • kkokos Re: Ubłocone gumiaki 20.02.14, 23:42
                      oteczka napisała:

                      > w UK to 12 latka już High school ,tez mam z wnuczką która dopiero od 2 lat ze
                      > mną nie mieszka sto różnych żartów których reszta a najbardziej jej matka nie
                      > czai ,ale w sumie mnie zdziwiło że 12 latka musiała tłumaczyć dorosłej osobie ż
                      > e my się tak bawimy i że niestety nie jest idiotą i rozumie że to żarty,to takż
                      > e coś w stylu ok ja za Ciebie zostanę w UK,jakoś matkę na zamianę przekonamy, m
                      > atka za córkę a ty wracaj do dziadka do Polski kto to weźmie na poważnie ?


                      jakbym czytała własną matkę.

                      idę o spory zakład, że twoje żarciki, jakże dowcipne, stosowałaś wobec własnej córki wtedy, kiedy była dzieckiem. tyle że odbierała to jako mobbing (prawdopodobnie były mobbingiem). być może to w niej siedzi do dziś i boi się, że twoje upokarzające żarciki zrobią podobną krzywdę jej dziecku. ponieważ jednak ona swoje dzieci wychowuje normalnie - jest lepszą matką od ciebie! - to twoje żarciki i twój mobbing na jej dzieci nie działa.
                      nie szanowałaś i nie szanujesz własnej córki, to widać w twoich postach - i bardzo cię cieszy to, że dzięki wnuczce i faktowi, że jej twoje żarciki nie bolą, masz kolejny argument na to, jaka ta twoja córka wyprana z poczucia humoru jest. i oczywiście nic nie masz sobie do zarzucenia. wredna baba.
                      • oteczka Re: Ubłocone gumiaki 21.02.14, 01:15
                        Ty to chyba masz coś z głową ,proponuję powrót do szkoły ,czytanie ze zrozumieniem się kłania,nie nie robiłam takich żartów ,nie córka nie wychowała córki ,rzeczywiście udało mi się idealnie wychować wnuczkę ,mądra i zdolna .druga ciężko mi powiedzieć bo ma parę miesięcy .Zanim kogoś ocenisz to pomyśl ,ktoś Cię bardzo skrzywdził w dzieciństwie czyżby babcia ? przykro mi .U Ciebie w domu się nie żartuje ? kurcze muszę spytać syna parę dni temu powiedziałam że jak nie weźmie się do nauki to wymienię go na 3 kota w paski ,pewnie ma traumę dzięki że mnie uświadomiłaś jutro z nim porozmawiam ,może jeszcze da się naprawić błędy .
    • kawka74 Re: Ubłocone gumiaki 20.02.14, 18:43
      Chciałam obejrzeć ten film, ale już nie chcę.
      Moi rodzice, moja rodzina ma na sumieniu głupie zagrania, mama też, ale pamiętam, że po jednym takim przeprosiła mnie i powiedziała, że nie powinna była robić tego, co zrobiła. Najgorzej, paradoksalnie, było wtedy, kiedy byłam już dorosła, a ona chorowała - oprócz koszmaru choroby doszedł koszmar patologicznych zachowań, przeszukiwanie moich rzeczy było standardem, o reszcie nawet nie chce mi się pamiętać - ale wiem, z czego to wynikało, dlatego łatwiej mi wybaczyć i machnąć na to ręką. Mam zresztą okazję to przepracować - wychowując własne dziecko.
    • keszurka Re: Ubłocone gumiaki 20.02.14, 21:16
      Widziałam ostatnio w markecie taką scenę: Babcia schowała się za regałami przed mniej więcej pięcioletnim wnukiem. Chłopiec najpierw spokojnie cofał się o parę metrów i rozglądał, ale potem już był po prostu przerazony. Babcia zza półek miała ubaw po pachy. Chłopiec się w koncu poryczał, a babcia wyszła ubawiona zza regałów i do niego, że co się chowa i że nie mogła go znaleźć i że ma się na oddalać itp. Chłopiec nic nie powiedział o swoim strachu, tylko schylił głowę i buczał pod nosem...
      • totorotot Re: Ubłocone gumiaki 21.02.14, 00:26
        Keszurka, a dogadałaś babie?
        Bo ja takiej prukwie, co doprowadziła do płaczu pięciolatkę, zrobiłam w sklepie maniane. Że to ona jest głupia (nie, jak mówiła głośno do wnuczki że wnuczka), że to ona źle się zachowuje (a nie płaczące dziecko) i że skoro powiedziała, że kupi wnuczce laleczkę, a potem odłożyła ją przy kasie, że jednak nie, to logiczne,ze dziecku będzie przykro i nie powinna go jeszcze rugać, że wstyd przynosi babci.
    • claudel6 Re: Ubłocone gumiaki 20.02.14, 23:42
      o, własnie dziś widziałam ten film i bardzo uderzyła mnie ta scena. i dużo wyjasniła, dlaczego seniorka rodu była taką osobą (jaką była).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka