Dodaj do ulubionych

nie uratowalam ci ja malucha

26.02.14, 15:50
zapisalam synia do szkoly w mysl reformy tuskowej
synio z drugiej polowy czerwca 2008
zakladam, ze mlodszych nie bedzie
110 cm wzrostu i imponujace 18 kilo
oprocz tego ogromna chec wiedzy i wielka energia
i idziemy dzis na pierwsze spotkanie
czy sa tu jeszcze takie odwazne jak ja? smile
Obserwuj wątek
    • anika772 Re: nie uratowalam ci ja malucha 26.02.14, 15:54
      Moja także idzie, jest z maja (105 cm, 15 kg). Jestem spokojna, na obawach i czarnowidztwie to ja zęby złamałam, zupełnie niepotrzebnie, przy starszej.
      • moofka Re: nie uratowalam ci ja malucha 26.02.14, 15:55
        mnie starszy dopiero od czwartej klasy wiecej stresu kosztuje
        staram sie uodparniac
        4 lata temu tez bylam przerazona jak poborowy
        za 3 lata juz bede jak specnaz big_grin
        • anika772 Re: nie uratowalam ci ja malucha 26.02.14, 16:03
          Czwarta klasa i mnie przeraża, i to bardzo. Wiem jak wyglądają stare i nowe podstawy do zintegrowanego i do IV-VI.
          Co Ci przysparza stresu w tej IV? Skok z zabawowego I-III do prawdziwej nauki? Czy jeszcze jakieś inne? Starszy Twój poszedł jako 6 latek do szkoły?
          • iwoniaw Re: nie uratowalam ci ja malucha 26.02.14, 16:14
            W IV klasie tak naprawdę ciężka jest sama zmiana systemu - więcej nauczycieli, więcej przedmiotów, więcej przemieszczania się po szkole, większa samodzielność (pamiętać/notować trzeba różne rzeczy, które wcześniej wychowawca przekazywał bezpośrednio rodzicom) - i u nas to trwało przy starszym przez kilka pierwszych tygodni.
            Z perspektywy pół roku, gdy przeżyli (to też byli 6-latkowie pierwszaki) cały semestr, okazuje się, że części dzieci to wręcz lepiej zrobiło, nie widać też, żeby ktoś sobie kompletnie nie radził albo żeby wypadał na tle grupy jakoś bardzo odmiennie niż w klasach młodszych.
      • melancho_lia Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 07:46
        No to moja wrześniowa panna to już kawał baby będzie (20kg i 108cm) tongue_out
        Wiem, ze sobie poradzi, starszakiem się bardziej stresowałam.
    • iwoniaw Re: nie uratowalam ci ja malucha 26.02.14, 15:56
      Łe, ja programowo nie ratuję już kolejnego i dziecię z września 2007 śmiga obecnie w I klasie. wink
      • moofka Re: nie uratowalam ci ja malucha 26.02.14, 15:59
        i jakie wrazenia? dodaj otuchy wink
        • iwoniaw Re: nie uratowalam ci ja malucha 26.02.14, 16:08
          Wrażenia b. pozytywne - jeśli chodzi o system (czyli wymagania, trudność podręcznika, infrastruktura szkolna - świetlica, osławiony dywan wink itp.), to nadal nie wiem, przed czym to "ratowanie" _przeciętnego_ 6-latka miałoby być. Jeśli chodzi o szczegóły, czyli nasz konkretny przypadek - mamy super panią i to jest ta kwestia, na którą należy zwracać największą uwagę, każdemu to powiem. Zatem dobrze, że idziecie na zwiad wink
        • melancho_lia Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 07:17
          ja mam drugoklasistę co zaczynał jako 6 latek.I uważam że super. Klasa fajna, radzą sobie, nauczycielka jest super- nie za łagodna, ale nie za ostra- wymaga sporo, ale bez przesady. A jak trzeba to przytuli.
          Szkoła niezbyt duża, w miarę zadbana- chociaż co nieco wypadałoby jeszcze tam zrobić.
          Syn za szkołą nie przepada z racji prostego programu- 90% rzeczy, których się uczą on juz doskonale wie.
      • mili131 Re: nie uratowalam ci ja malucha 26.02.14, 17:12
        Mój z listopada 2007 i też śmiga i dobrze mu tam...
        • iwoniaw No bo w sumie dlaczego miałoby mu być źle? 27.02.14, 08:31
          Jak napisałam powyżej - obecnie mam w I klasie już drugiego 6-latka, zarówno dziecko starsze (oraz jego klasa równolatków) jak i młodsze (obecnie pierwszaki z 2007) mają się dobrze i w ciągu tych kilku lat ani razu nikt z ich rodziców w rozmowach nie zająknął się nawet, że żałuje, że nie czekał rok dłużej. Osoby, które w praktyce zobaczyły, jak ich 6-latki radzą sobie w szkole często wręcz się cieszą, że nie zostawiły dziecka w przedszkolu na kolejny rok, gdy widzą, że społeczne umiejętności w grupie rówieśniczej można równie dobrze ćwiczyć w szkole, a poczucie sukcesu takiego dziecka (bo każdy nieopóźniony 6-latek sobie radzi, nie ma w zasadzie innej opcji przy nowym programie), nabranie pewności siebie i "wyrośnięcie z bycia dzidziusiem" jest widoczne gołym okiem.
    • przeciwcialo Re: nie uratowalam ci ja malucha 26.02.14, 16:00
      Moje towarzystwo tez nie ratowane poszło jako sześciolatki.
      powodzenia !
    • kolteta Re: też nie ratowałam 26.02.14, 16:06
      Posłalam do szkoły jako sześciolatkę ku wielkiemu zdziwieniu niektórych. Mało tego, moja koleżanka bardzo bliska, powiedziała mi, że to wiadczy o tym, że mam dziecko w nosie, że je zaniedbuję i, że jak nic dziecko w dorosłości będzie depresyjne big_grin
      • melancho_lia Re: też nie ratowałam 27.02.14, 07:47
        Ja tez słyszałam, ze syna marnuję jak posyłałam jako 6 latka. Teraz też się wiele osób dziwi, ze posyłam córkę do 1 klasy mimo, ze nie muszę (jest z września).
    • gretchen184 Re: nie uratowalam ci ja malucha 26.02.14, 17:09
      moja córka jest z października 2007
      do zerówki szkolnej poszła nie mając skończonych 6 lat
      nigdy tej decyzji nie żałowaliśmy
      • slonko1335 Re: nie uratowalam ci ja malucha 26.02.14, 21:34
        Moofka raczej nie pisze o "zerówce"....
    • afro.ninja Re: nie uratowalam ci ja malucha 26.02.14, 17:12
      A jakby byl z 1 lipca?
    • jak_matrioszka Re: nie uratowalam ci ja malucha 26.02.14, 17:19
      Straszna z Ciebie matka. Ja do szkoly posylam dziolche blisko 120cm i pewnie ponad 25kg zywej (i nader zywotnej) wagi, stratuje swoich starszych kolegow (bo z drugiej polowy roku jest).
    • mamamisi2005 mniej więcej w połowie ;) 26.02.14, 17:43
      jestem odważna, bo podjęłam taka decyzję przy starszym dziecku
      i (no własnie, jaka?), bo przy młodszym uznałam, że to jednak nie jest najlepsza decyzja
      • daga_j Re: mniej więcej w połowie ;) 27.02.14, 12:52
        O, cześć, szukałam osoby, która była/jest w takiej sytuacji jak ja. Córkę posłałam gdy miała 6 lat i 2 miesiące, w szkole radzi sobie doskonale ale tak jak zauważyłam dziewczynki łatwiej i chętniej się uczą (bardziej im się chce), natomiast synek mój też "miał pójść", ale on 6 lat kończył dopiero w końcu października, więc 1 września szedłby do szkoły mając niecałe 6, widziałam w tym duża różnicę. Na dodatek w naszej szkole szło mało dzieci z jego rocznika, to byłby zdecydowanie najmłodszy w klasie i to ciągnęłoby się za nim i przez gimnazjum i liceum, wydaje mi się, że dla chłopca to trudniejsze być młodszym o rok od kolegów z klasy... Poza tym jak mówiłam, on jako chłopiec nie lubił tak siedzieć nad zadaniami, kolorowankami, literkami, jak chciała córka. Ona była zatem lepiej przygotowana do I klasy w tym wieku.
        No i nie poszedł syn do szkoły, chodzi ostatni rok do przedszkola, teraz już czekam na wrzesień bo mam dosyć tych lat prowadzania dziecko do przedszkola, cieszę się na zamknięcie tego etapu. Nie wiem czy dobra to decyzja, powiększyłam sobie różnicę wieku (szkolną) między dziećmi z 3 do 4 lat, ale w sumie co to ma za znaczenie.
        U Ciebie też starsze to córka, młodsze to synek?
    • agni71 Re: nie uratowalam ci ja malucha 26.02.14, 18:47
      Ja nie uratowałam dwójki z moich maluchów, z rocznika 2004 i 2006. Wiem, jestem straszną matką.
    • moni_ka30 Re: nie uratowalam ci ja malucha 26.02.14, 19:01
      Moj synio z 7 marca 2008
      120cm i 25 kg
      juz drugi rok chodzi do szkoly
      ja to faktycznie jestem odwaznasmile
    • asia_i_p Re: nie uratowalam ci ja malucha 26.02.14, 19:19
      No ja swojej też nie uratowałam - urodzona 30 października poszła do pierwszej klasy mając 5 lat i 10 miesięcy. Koleżanki z przedszkola, wszystkie od niej starsze, szły. Była nieśmiała, więc nie chciałam jej fundować dwóch zmian - przejścia do zerówki i po roku znowu do pierwszej klasy.

      Dała radę, tylko jak sobie nie zrobi gap year po maturze, to pierwszą umowę na studiach o świadczeniu usług edukacyjnych (teraz się takie cudo podpisuje), ja będę za nią podpisywała. Będzie miała 18-tkę na pierwszym roku. wink
      • mindtriper Re: nie uratowalam ci ja malucha 26.02.14, 21:52
        > Będzie miała 18-tkę na pierwszym roku. wink

        Chore
        • goodnightmoon Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 13:11
          > > Będzie miała 18-tkę na pierwszym roku. wink

          mindtriper napisała:
          > Chore

          Dlaczego? Ja tak miałam, da się przeżyć smile
    • super-mikunia Re: nie uratowalam ci ja malucha 26.02.14, 21:45
      Ja synowi z października 2008 na razie mówię nie, choć dziecię bardzo prosi, żeby je zapisała do I klasy big_grin
      • brydka26 Re: nie uratowalam ci ja malucha 26.02.14, 21:56
        moj z wrzesnia 2007 jest w I klasie i pierwsze dwa miesiace to byl szok i mialam mysli "rany, co ja zrobilam..." Ale teraz jest git i chyba by padl z nudow, gdyby mial isc do tej szkoly dopiero za kilka miesiecy. Pewnie szok czeka nas tez przy przejsciu do 4 klasy, ale tym sie bede martwic za 2,5 roku tongue_out
        • pina_colada88 Re: nie uratowalam ci ja malucha 26.02.14, 22:15
          Każdego czeka szok przy przejściu do czwartej klasy wink
          • zuzanna56 Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 08:39
            pina_colada88 napisała:

            > Każdego czeka szok przy przejściu do czwartej klasy wink

            E, dwa razy to przeżyłam, soku nie było wink
            • zuzanna56 Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 08:40
              szoku wink
            • melancho_lia Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 09:07
              To rzeczywiście szok jak soku nie było wink
      • vvipp Re: nie uratowalam ci ja malucha 26.02.14, 22:06
        super-mikunia napisała:

        > Ja synowi z października 2008 na razie mówię nie, choć dziecię bardzo prosi, że
        > by je zapisała do I klasy big_grin

        To będzie chodził z moją z października 2009 i jej przedszkolem?
        • super-mikunia Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 13:12
          To będzie chodził z moją z października 2009 i jej przedszkolem?


          próbujesz namówić mnie na zmianę decyzji wink

          z jego grupy 25 osobowej (2008 rocznik wszystkie) do p-la idzie tylko 9 która musi więc grupa w zasadzie będzie niezmieniona, u mnie w szkole w 2 klasach I w obecnym roku szkolnym mamy 0 słownie zero 6-latków
    • klubgogo Re: nie uratowalam ci ja malucha 26.02.14, 22:19
      > czy sa tu jeszcze takie odwazne jak ja? smile

      Nie miałaś wyboru, więc co tu mówić o odwadze. Odważna byłaby matka dziecka z II półrocza 2008 posyłająca malucha do I klasy.
      • mado.piag Re: nie uratowalam ci ja malucha 26.02.14, 22:42
        Dokładnie o tym samym pomyślałam.
      • moofka Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 06:07
        Nieprawda, sporo z tych pierwszopolowkowych sie odracza
        • lily-evans01 Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 09:46
          Owszem, odracza się, ale trzeba mieć jakikolwiek powód - albo grubo zapłacić za badanie i diagnozę na dzień dzisiejszy. No i pofatygować się do poradni, trochę pochodzić koło tego - a jest to większe zamieszanie i komplikacje niż po prostu zapisanie dziecka do szkoły (co zapewne zrobi jakieś 75% procent rodziców mających 6-latki z I półrocza).
          W całej tej reformie jedno jest do bani - w tym roku będą klasy wiekowo niejednolite, a jednak ma to znaczenie. Wiem, że ematkowe dzieci to geniusze, co udowodnił niedawny wątek zresztą, ale przeciętny 6-latek jest zazwyczaj z tyłu za przeciętnym 7-latkiem. I albo jeden musi nadganiać, albo drugi się nudzi na zbyt łatwych zajęciach.
          Zastanawiam się, jaki jest sens wypychania razem półtora rocznika, żeby za rok posłać tylko pół.
          • mado.piag Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 10:39
            > Zastanawiam się, jaki jest sens wypychania razem półtora rocznika, żeby za rok
            > posłać tylko pół.
            Za rok nie idzie pół rocznika tylko również półtora- pół rocznika 2008 (urodzone od lipca do grudnia 2008) i cały 2009 r.
            • lily-evans01 Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 11:10
              Nie za mądre to wszystko - niby w trosce o edukację dzieci, a tak naprawdę o kaskę chodzi.
          • iwoniaw Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 10:50
            Jak napisałam wyżej - na podstawie obserwacji niereprezentatywnej próbki kilku roczników w jednej szkole jednak to te 7-latki raczej się nudzą niż 6-latki nadganiają. I o ile w I klasie to jeszcze rodzice tych 7-latków są po prostu zadowoleni, że dziecko "wszystko umie", o tyle już w drugiej, a zwłaszcza trzeciej klasie coraz częściej słychać głosy rodziców już wówczas 8-9-letnich, że dzieci mogłyby robić więcej, że niewielki poziom trudności na początku zdemotywował je i nie nauczyły się systematycznej pracy - no i potem właśnie tym dzieciom jest trudniej "zaskoczyć" z obowiązkami, gdy nagle okazuje się, że "minęły czasy szczęśliwej prostoty, trzeba się uczyć, przeminął wiek złoty", podczas gdy dzieci młodsze, od początku mające jakieś wyzwania, wdrożyły się płynnie do stopniowo coraz trudniejszych rzeczy.

            I uważam, że to dobrze, że aby odroczyć dziecko trzeba mieć jakikolwiek powód - inaczej niektóre mamusie trzymałyby swe skarby pod spódnicą do osiemnastki (albo wręcz chodziłyby z nimi za rączkę do dziekanatu...). W "pofatygowaniu się do poradni" też nie widzę nic specjalnego, przecież chodzi o nasze dziecko z problemem, jak niby inaczej to miałoby wyglądać?
            • lily-evans01 Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 11:17
              Ale ja skomentowałam podejście moofki - bo słyszę tu ton sporego przechwalania się: jaka to ja odważna mama, a inne odraczają. Tylko, że jak zauważyłaś, żeby odroczyć trzeba mieć powody - albo grubo nazmyślać i zapłacić. Na razie to odraczanie jest w sferze pobożnych życzeń.
              Nie widzę nic niezwykłego w tym, że dziecko idzie zgodnie z obowiązkiem szkolnym. Sądzę, że ostaną się te dzieci, które albo faktycznie mają jakieś problemy rozwojowe czy zdrowotne (np. wcześniaki, dzieci z deficytami itp.) albo te, które mają jedną opcję naprawdę fatalnej, wielkiej, przeładowanej szkoły, albo te z zachowaniem odstającym od przeciętnego ucznia (nadruchliwe, z zaburzeniami koncentracji). Obstawiam proporcję 80/20.
      • melancho_lia Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 07:13
        No to ja jestem odważna, córkę z wrzesnia 2008 zapisuję do 1 klasy w tym roku.
    • hugu Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 06:30
      W tym roku lepiej nie odraczać, bo przyszły rok ma być maksymalnie zagęszczony (cały rocznik 2009, pół rocznika 2008 plus wszyscy odroczeni). Lepiej, żeby dziecko miało jednak mniejszą konkurencję w swoim roczniku.
      • mado.piag Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 10:43
        Myślę, że jednak tak nie będzie. Część rodziców dzieci z pierwszej połowy 2008 r. faktycznie odroczy, ale też duża część z drugiej połowy 2008 pośle wcześniej.Także liczba dzieci się wyrówna. No a dodatkowo na pewno rodzice dzieci z 2009 r też będą w jakimś stopniu odraczać.
        • elle.hivernale Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 11:01
          Z naszej grupy przedszkolnej na 25 dzieci - z drugiej połowy zostają wszyscy, czyli 12 dzieci, z pierwszej połowy idzie 11, 2 chłopców dostało odroczenie.
          Do niedawna myślałam, że poślę, bo dziecko czyta i pisze, wiedzę ogólną jak na swój wiek ma dużą, ale nie ma szans, żeby wysiedział na tyłku te 45 minut, no nie ma. Więc pójdzie zgodnie z wytycznymi w swoim czasie. Jak się będzie wybitnie nudził, najwyżej zrobi 2 lata w rok.
          • moofka Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 11:43
            moj tez nie wysiedzi
            ale w edukacji wczesnoskolnej nie ma takiej potrzeby zeby siedzial
            lekcja to nie jest 45 od dzwonka to dzwonka
            sa rozne zadania i rozne aktywnosci
            mam 4 klasiste
            zdrowego, bez dysfunkcji i tez ma problem, zeby wysiedziec
            do gimnazjum mialabym go odraczac?
            • elle.hivernale Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 15:20
              Nie wiem, nie znam twoich dzieci.
              Moje w ocenie wychowawczyni przedszkolnej ze względu na ową ruchliwość i trudności w skupieniu koncentracji w zadaniach narzuconych, nie nadaje się jeszcze do szkoły, a ja też nie mam ani parcia, ani przymusu.
    • majarzeszow Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 06:37
      a ja uratowalam moja wczesniaczke z pazdziernika 2007. ma teraz 17 kilo i 109 cm i chodzi do zerówki. jeszcze zdazy i do 1 klasy i do 4 tez smile
      dzis wyczytalam, ze u nas w miescie odroczona jest 1/3 tej pierwszej polowy 2008. Wiec scisku wielkiego nie bedzie, zwlaszcza u nas w malutkiej szkole bezzmianowej.
      i nie ma sie co zachwycac, ze dziecko z 2007 chodzi teraz do 1 klasy cale zachwycone i och i ach. roznice wyłazą pozniej big_grin
      • melancho_lia Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 07:13
        Kiedy?
        W drugiej? W trzeciej klasie? Po 18 urodzinach?
        • iwoniaw Oczywiście, że różnice wychodza później :-D 27.02.14, 08:38
          Każdy oczywiście może się pocieszać, że ograniczanie dziecku możliwości edukacji w dzieciństwie to samo dobro i na pewno z wiekiem sześcioletnie dzidziusie prześcigną w rozwoju tak emocjonalnym, jak i intelektualnym swoich rówieśników, którzy wcześniej zaczynali szkołę i nikt ich nie ratował przed grupą rówieśniczą, znajomością liter i poznawaniem świata wink
          • melancho_lia Re: Oczywiście, że różnice wychodza później :-D 27.02.14, 08:41
            Tak myślałam smile

            A tak w ramach ciekawostki- jestem prekursorem reformy bo poszłam jak 6 latka do pierwszej klasy ponad 20 lat temu.
            • makurokurosek Re: Oczywiście, że różnice wychodza później :-D 27.02.14, 08:55
              I jak widać przeżyłaś jaką gigantyczną traumę, zapewne dopiero po latach leczenia możesz o tym rozmawiać.
              • melancho_lia Re: Oczywiście, że różnice wychodza później :-D 27.02.14, 09:03
                No pewnie. Po nocach śni mi się ta szkoła i to zabrane dzieciństwo tongue_out

                Uważam, ze rodzice podjęli super decyzję posyłając mnie wcześniej do szkoły. Zresztą nie chwaląc się specjalnie, ale w tej szkole radziłam sobie lepiej niż bardzo dobrze.
          • lily-evans01 Re: Oczywiście, że różnice wychodza później :-D 27.02.14, 10:00
            Ale wiesz, iwonia, podobne szanse rozwoju zapewnia zerówka szkolna, gdzie dziecko spokojnie i bardziej zabawowo wdraża się do szkoły i integruje się z klasą. A jeśli dziecko po prostu szybko łapie wiedzę i umiejętności, to i przedszkole mu nie przeszkodzi w czytaniu, dodawaniu i pisaniu (wiem to na własnym przykładzie, chociaż chodziłam do przedszkola przez wszystkie grupy). Oczywiście każde dziecko jest indywidualnością i jeżeli wyrasta intelektem i dojrzałością ponad przeciętną grupę przedszkolną, to rodzic wie najlepiej, co ma robić. Ale nie jest tak, że tylko szkoła i materiał szkolny pomoże dziecku się rozwijać, rola rodziców, kapitału kulturowego, książek na półkach, pomocy dydaktycznych, zabawek edukacyjnych jest tu niebagatelna - a nawet bardziej istotna niż szkoły, w tym pierwszym etapie. Zresztą chyba jesteś nauczycielką, prawda? Widzisz więc sama, że lepiej na tym I etapie poradzą sobie dzieci, którym dano szansę rozwoju już na poziomie domu, a nie tylko grupy w placówce opiekuńczej czy edukacyjnej.
            Zauważ, że te 6-latki, które tak "znakomicie" sobie radzą, także w zestawieniu ze starszą większością klasy, to są dzieci ponadprzeciętnie rozwinięte, które np. opanowały w miarę płynne czytanie czy arytmetykę do 20 jako 5-latki, które sprawnie się koncentrują, umieją się skupić, znosić porażki itp. Prawdopodobnie to są dzieci rodziców o dość wysoko rozwiniętym kapitale kulturowym, gdzie od małego wspólnie się czyta, chodzi do muzeów czy na różne zajęcia edukacyjne, a nie tylko pobawić się do kulek wink. Dziecko na przeciętnym poziomie umiejętności 5- czy 6-latka, a nie daj boziu dziecko z dysfunkcjami czy nieharmonijnym rozwojem, wykona kupę ciężkiej roboty, żeby nadążyć za tymi starszymi (a teraz będą mieszane klasy przecież). Wystarczą "głupie" wady wymowy, żeby dziecko źle słyszało, czytało, potem nieprawidłowo zapisywało. A sporo 6-latków regularnie jednak chadza do logopedy (i mówią tak, że ledwo idzie zrozumieć). Nawet nauka języka angielskiego potem jest problemem i to sporym.
            • melancho_lia Re: Oczywiście, że różnice wychodza później :-D 27.02.14, 10:02
              Czemu będą mieszane klasy?
              U nas w szkole od lat rozdzielają klasy wiekowo i tak będzie też w tym roku.
              • lily-evans01 Re: Oczywiście, że różnice wychodza później :-D 27.02.14, 10:15
                Podejrzewam, że zależy od polityki miasta, no i od naboru czyli struktury demograficznej w danym roku. W moim mieście nie ma jak na razie ani jednej klasy jednolicie 6-latkowej - mówię o szkołach publicznych. A jest to całkiem duże miasto.
                W kwestii liczebności klas też panuje dziwne milczenie, bo klasa złożona z samych 6-latków ma liczyć chyba max 25 dzieci. A przykładowo w moim rejonie zwiększono od września liczebność klas do 31 osób w oddziałach I-III (strasznie dużo). Może komuś bardziej się opłaca dzielić jak leci, bo nie trzeba zmniejszać klas.
                • melancho_lia Re: Oczywiście, że różnice wychodza później :-D 27.02.14, 10:20
                  U nas w szkole od paru lat pierwsze klasy liczą 24-27 osób (Warszawa). Jak syn poszedł do 1 klasy to powstały dwie klasy samych 6-latków i 1 klasa 7 latków. W ubiegłym roku było podobnie- 1 klasa 7 latków i 2 klasy 6 latków.
                  • lily-evans01 Re: Oczywiście, że różnice wychodza później :-D 27.02.14, 10:27
                    Podejrzewam, że tam w stolycy macie więcej pierwszaków po prostu wink.
                    U nas nie ma ich za dużo, ale zamiast zrobić klasy 24-osobowe, jaśnie włodarze miasta od kilku lat likwidują podstawówki. Bo 31 dzieciaków na kupie jest tańsze po prostu sad. Upchanie dzieci na zmiany z lekcjami do 16.40 też widocznie jest finansowo korzystne.
                    A potem dzieciaki w centrum miasta, nie na jakimś zadupiu, jeżdżą komunikacją miejską, żeby dotrzeć do podstawówki - a ja szłam do mojej 7-8 minut na nogach i bardzo szybko mogłam chodzić sama, bardzo to lubiłam.
                    • melancho_lia Re: Oczywiście, że różnice wychodza później :-D 27.02.14, 10:31
                      Możliwe, ale w Warszawie są też szkoły zmianowe i przeładowane. Akurat ta nasza jest taka ok.
                • slonko1335 Re: Oczywiście, że różnice wychodza później :-D 27.02.14, 11:43
                  Lily od września tego roku szkoły są obowiązane ustawą tak do podziału na wiek i ilości dzieci w klasach 1-3. U nas w szkole jest obecnie klasa złożona tylko z sześciolatków. W zeszłym roku takeigo obowiązku nie było.
                  • lily-evans01 Re: Oczywiście, że różnice wychodza później :-D 27.02.14, 16:05
                    No i bardzo dobrze, bo tamto zamieszanie było bezsensowne.
            • agni71 Re: Oczywiście, że różnice wychodza później :-D 27.02.14, 10:10
              Dziecko na przeciętnym poziomie umiejętności
              > 5- czy 6-latka,

              właśnie dziecko przeciętne poradzi sobie dobrze w zerówce czy szkole

              a nie daj boziu dziecko z dysfunkcjami czy nieharmonijnym rozwo
              > jem, wykona kupę ciężkiej roboty, żeby nadążyć za tymi starszymi (a teraz będą
              > mieszane klasy przecież)

              no, z dysfunkcjami zapewne jest trudniej. Tylko ile dzieli faktycznie te dysfunkcje ma, a ile to efekt zaniedbania?
              • lily-evans01 Re: Oczywiście, że różnice wychodza później :-D 27.02.14, 10:21
                Agni, zauważ, że szkoła zbiorcza nie jet tylko dla dzieci zadbanych.
                Do rejonu trafiają wszyscy, więc też i te dzieci zaniedbane.
                A poza tym, znam dzieci z wadami wymowy właśnie, które np. chodzą do logopedy ze 2 lata, ćwiczą z rodzicami, jakaś poprawa jest, ale nie taka, jak byłoby to oczekiwane od ucznia. I co wtedy? Dzieci z domów normalnych, zadbanych.

                Dziecko przeciętne owszem poradzi sobie w zerówce, nic innego nie twierdzę. Ale tam jest inny cykl pracy. Natomiast co mi się rzuca w oczy, to nie tyle mniejsze możliwości intelektualne, co krótsza koncentracja standardowego 6-latka niż 7-latka, inny poziom rozwoju analizatorów mowy i słuchu itp. I tu mówię o twardych badaniach (typu koncentracja do 15 min/do 25 min - spora różnica), a nie spostrzeżeniach nt. znajomych.
                A jeśli z kolei dostosujemy w tym roku program szkolny i rytm pracy do młodszych, to te 7-latki powariują z nudów wink.
                • agni71 Re: Oczywiście, że różnice wychodza później :-D 27.02.14, 10:28
                  > A jeśli z kolei dostosujemy w tym roku program szkolny i rytm pracy do młodszyc
                  > h, to te 7-latki powariują z nudów wink.

                  Ale o czym ty piszesz, program i rytm pracy, jak to okreslasz, sa właśnie dostosowane do mozliwości przeciętnych dzieci 6-letnich (pisze o I klasie). I dlatego, jesli ktos posyła do I klasy 7-latka, to musi się z tym liczyć, że jego dziecko może zwariowac z nudów. To nie powinien byc problem 6-latków i ich rodziców, a nauczyciel nie ma prawa wywierać presji na dzieci młodsze i gonić z programem, dostosowując poziom do bardziej (może) zaawansowanych 7-latków.
                  • iwoniaw No dokładnie 27.02.14, 11:05
                    Jeśli w I klasie jest 7-latek, to tylko i wyłącznie dlatego, że został odroczony, więc o żadnym doganianiu go przez normalne 6-latki nie może być mowy, bo to on jest na ich poziomie.
                    A jeśli ktoś trzyma pod spódnicą zdrowego, normalnie funkcjonującego 6-latka i nie posyła go do szkoły, to niech się potem nie dziwi, że dziecko jako 7-latek w grupie młodszych dzieci ma innego rodzaju problemy niż ogarnięcie literek.
            • iwoniaw Lily zgadza się i dlatego cały czas podkreślam, że 27.02.14, 10:41
              piszę o przeciętnych dzieciach, czyli nie zaniedbanych, bez dysfunkcji i nieopóźnionych. Wiadomo, że jeśli dziecko ma problemy, to czasem wręcz trzeba je odroczyć - ale tak było przecież i dawniej, także 20-30-40 lat temu, gdy do szkoły szły ematki.
    • melancho_lia Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 07:12
      Ja też dwa lata temu nie uratowałam malucha- syn poszedł jako sześciolatek do 1 klasy. W tym roku też nie uratuję córki i zamierzam posłać ją do 1 klasy choć jest z września 2008, więc teoretycznie mogłaby rok zmarnować w zerówce.
    • mw144 Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 07:47
      Moja z końca 2009 i też zapisałam, do szkolnej zerówki. Będę się smażyć w pieklebig_grin
      • melancho_lia Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 07:53
        Razem będziemy się smażyć tongue_out
        • zuzanna56 Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 08:38
          I dobrze zrobiłaś że nie uratowałaś wink
          ja moją córkę posłałam do I klasy jako 6 latkę (6,5 ) przed reformą, teraz jest w I klasie gimnazjum w gimnazjum nierejonowym w klasie dwujęzycznej i radzi sobie super, tylko zaczyna wyglądać jak dziewczynka o rok starsza, upodabnia się do koleżanek wink
          • melancho_lia Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 08:42
            Ja poszłam jako 6latka do 1 klasy- uważam, ze moi rodzice podjęli świetną decyzję.
            • iwoniaw Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 08:50
              No ale kiedyś to te 6-latki szły do szkoły wcześniej i miały "zapas", a dziś, po reformie i zmianie programu, to 7-latki w I klasie są już na starcie opóźnione, rok młodsze dzieci robią to samo, co one - po co rodzice to robią swoim dzieciom?
              • lily-evans01 Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 10:04
                Przepraszam, w jakim sensie opóźnione?
                Bo podręcznik u mojej córki jest tak dobrany, że inne aktywności robią 7-latki, a inne 6-latki (których zresztą jest znikoma liczba), poza tym pani ma zawsze dodatkowe zadania dla tych, którzy skończyli wcześniej. A, i te 7-latki, które czytają biegle, czytają na głos klasie takie dłuższe teksty, drobnym drukiem (nie czytanki, tylko takie opowiadanka przewodnie, nie wiem, jak to nazwać). Właściwie niemal każdy ma co innego zadane do domu.
                Zastanawiam się tylko, kiedy to wszystko się ujednolici.
                • iwoniaw Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 10:59
                  No mam nadzieję, że to się nigdy nie ujednolici, oczywiście, że w książkach są zadania o różnym stopniu trudności, dzieci lepiej czytające (6-letnie) czytają teksty dłuższe i "drobniejsze", dzieci czytające gorzej (6-letnie) teksty krótkie, większą czcionką. Podobnie jest z dodatkowymi zadaniami matematycznymi. Przecież to idealne rozwiązanie, by każdy podążał swoim trybem, a obowiązkowa dla wszystkich na danym etapie była tylko podstawa, im bardziej rzeczywistość to odzwierciedla, tym lepiej.
                  Ja raczej piszę o tym, że czytający proste teksty 6-latek ma lepszy start niż czytający proste teksty 7-latek, który w tym wieku mógłby już czytać te dłuższe, gdyby rok wcześniej dostał szansę na ćwiczenie tego. (czytanie jest tu tylko prostym przykładem, chodzi mi o różne kompetencje rozwijane w szkole). I powiedzmy to jeszcze raz - nie chodzi mi o genialne dzieci (czy po prostu zadbane dzieci z kapitałem kulturowym) ematki, tylko o najprzeciętniejsze z przeciętnych, nie mające dysfunkcji, ale pochodzące z tych domów, co to 0,50 książki każdy na rok czyta statystycznie. One trzymane rok dłużej w przedszkolu są jak najbardziej opóźniane w stosunku do rówieśników, którzy poszli do szkoły.
      • mado.piag Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 10:47
        > Moja z końca 2009 i też zapisałam, do szkolnej zerówki. Będę się smażyć w piekl
        > ebig_grin
        Wyboru nie miałaś. Wszystkie dzieci urodzone w 2009 roku muszą od września iść do zerówki.
    • sueellen Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 08:47
      Naprawdę nie rozumiem tej całej histerii. Moja 4-latka chodzi do szkoły. Do SZKOŁY - nie do przedszkola. Normalna wielka podstawówka na 1000 dzieciaków. Jedna pani na 20 dzieci, (ostatnio ma stazystkę do pomocy), Młoda ma podręczniki (swoją drogą 100 euro na ksiażki dla 4latka na semestr to moim zdaniem lekka przesada), uczy się pisać, czytać, na weekendy dostaje prace domowe, a szkołę UWIELBIA.
      • mado.piag Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 10:51
        > Naprawdę nie rozumiem tej całej histerii. Moja 4-latka chodzi do szkoły. Do SZK
        > OŁY - nie do przedszkola. Normalna wielka podstawówka na 1000 dzieciaków. Jedna
        > pani na 20 dzieci, (ostatnio ma stazystkę do pomocy), Młoda ma podręczniki (sw
        > oją drogą 100 euro na ksiażki dla 4latka na semestr to moim zdaniem lekka przes
        > ada), uczy się pisać, czytać, na weekendy dostaje prace domowe, a szkołę UWIELB
        > IA.
        Bo tak już z ta reformą jest, że najwięcej zwolenników ma wśród osób, które nie mieszkają w Polsce i nie muszą wysyłać swoich dzieci do polskiej szkoły smile
    • lampka_witoszowska Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 08:50
      tak, z zeszłego naboru

      parę dni temu Młoda skończyła 7 lat, ma ferie i jest najlepszym uczniem (owszem, puchnę sobie z dumy i cieszę się jak dziecko smile ) - a 6latków mają 4 sztuki w klasie. Jest super, póki co. Nudziła się w zerówce i nie było sensu jej przedłużać na siłę tej nudy.

      Od gotowości każdego jednego dziecka zależy: jak jest chętne i prze, a większość zadbanych dzieciaków w tym wieku tak ma, jak nei są nadpobudliwe czy zaniedbane - to będzie dobrze smile
    • feniks_z_popiolu Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 08:54
      Nie uratowałam. Sama wepchnęłam w ten zły system oświaty. W czasach kiedy wręcz odradzano posyłanie 6-latków do szkół. W czasach gdzie o dywanach niższych sedesach i umywalkach placach zabaw nic sio nie mówiło. Teraz w gimnazjum . Nadal b.dobrze.
      • lumja Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 09:16
        mój październikowy syn 2007 tez już jest w pierwszej klasie tak więc do szkoły poszedł nie mając skończonych 6 lat, jest najmłodszy w całej szkole, olaboga jaka ja wyrodna jestemwink
        • tumigutek5 Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 09:34
          To ja nie uratowałam - synu z lipca , w dodatku wcześniak (powinien się urodzić we wrześniu) ważący jakieś 17kg przy wzroscie 120 zapisany do 1 klasy idzie od września wink
    • bazylea1 Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 09:39
      moje 8letnie maleństwo chodzi do 3 klasy i nie może się doczekać czwartej smile miał 112cm jak szedł do 1 klasy
    • igajos Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 09:50
      Syn już w trzeciej klasie. Poszedł jako sześciolatek. Teraz córka pójdzie jako sześciolatka. Będzie miała łatwiej niż brat, bo chodzi już do szkolnej zerówki i szkoła nie będzie już dla niej nowością. 3 lata temu uważałam, że pięciolatek w szkolnej zerówce to samo zło, a teraz jestem z takiej opcji zadowolona. Córka z resztą też. I jeszcze będę się starać, żeby trafiła do klasy mieszanej, a nie samych sześciolatków. Podobno od tego roku mają nie mieszać roczników. Ale wolałabym, żeby córka została ze swoimi starszymi kolegami i koleżankami, z którymi jest już drugi rok (wcześniej była z nimi w grupie pięciolatków jako czterolatka i razem poszli do szkolnej zerówki).
      • hanka20074 Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 10:10
        Moja córa z marca 2008, calineczka (110 cm, ok 18 kg wagi) idzie dumna od września do szkoły
    • antyideal Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 10:05
      Moj jako 6latek w 1 klasie mial identyczny rozmiar. Dosiegal do kibelka i po schodach nie
      trzeba go bylo wnosic tongue_out Słowem - przetrwał.
    • elle.hivernale Re: nie uratowalam ci ja malucha 27.02.14, 10:09
      Mój z końcówki 2008, więc nie było co ratować. Nie idzie.
      • hanka20074 elle.hivernale 27.02.14, 11:51
        elle.hivernale napisała:

        > Mój z końcówki 2008,więc nie było co ratować. Nie idzie."

        Rozbawił mnie Twój wpis, seriosmile
        Super Ci to wyszłosmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka