Dodaj do ulubionych

podejście do samobójców

20.03.14, 23:24
w moim mieście wyskoczył z okna nastolatek.
na lokalnym portalu pojawiają się komentarze:
"więcej chleba dla nas i miejsc pracy oraz mieszkan smile"
"prawie na pontonowa honde. ... szczescie ze nie trafil. ... nie mam zadnego serca do samobojcow i nie powinno byc ich nam zal. ... poniewaz to oni sami tak wybrali. .. "
"Rozumiem że casting na batmana rozpoczety"
"Zakazać Skokow Nraciarskich w tv! Na ogladal sie chlop i cchcial sprobowac zapomnial o telemarku i sa efekty."
Miasto jest małe i raczej wszyscy się znają, chłopak był czyimś synem, kolegą, uczniem.
Jak można być tak obrzydliwym? Nie mieści mi się to w głowie.
A może to po to żeby właśnie ktoś wchodził na portal i czuł się oburzony- klikalność rośnie?
Obserwuj wątek
    • corka.bossa Re: podejście do samobójców 20.03.14, 23:33
      Mam znajomą-bardzo dobrą? znajomą?której córka powiesila sie na drzwiczkach od pieca !!!
      Paskudne cieszenie se z czyjegoś nieszczęścia
      brak słów !!
      • andaba Re: podejście do samobójców 20.03.14, 23:40
        Samobójcy raczej nie cieszą się sympatią.

        Czasem trzeba sobie uzmysłowić, że to musiał być człowiek psychicznie chory, żeby nie czuć złości na niego, za ból, który sprawił bliskim.

        Myslę, że teraz coraz większa jest świadomość społeczna dotycząca depresji i innych schorzeń i jest (i będzie) coraz lepiej.
        • cherry.coke Re: podejście do samobójców 20.03.14, 23:46
          Myslisz, ze wypisuja takie rzeczy ze zlosci, ze sprawil bol rodzinie?...
          • andaba Re: podejście do samobójców 20.03.14, 23:49
            Myślę, że jest taki tok rozumownia - cos w rodzaju - "ty smętny idioto, byłes (jesteś w przypadku gdy mu sie nie udało) zdrowy, masz rodziców (czy zonę, dzieci), krzywda ci sie nie działa i taki numer wywijasz".

            Służby medyczne tez do tego tak podchodzą i z niedoszłymi samobójcami nie patyczkuja się zbytnio. Nie wykluczam, że to ostatnie zmieniło się na przestrzeni kilkunastu lat, ale niegdys tak było.
            • maggi9 Re: podejście do samobójców 21.03.14, 09:25
              A skąd wiadomo czy był zdrowy i czy z rodziną mu się układało? No i skąd wiadomo, że krzywda mu się nie działa?

              Jak ktoś nie ma fizycznych objawów choroby nie znaczy, że jest zdrowy, jak ktoś ma rodzinę nie znaczy, że kochającą i że mu się krzywda nie dzieje.
        • pitahaya1 Re: podejście do samobójców 21.03.14, 09:26
          andaba napisała:

          > Samobójcy raczej nie cieszą się sympatią.
          >

          Dlaczego?
          Nie cieszą się po fakcie, czy przed?
    • minerallna Re: podejście do samobójców 21.03.14, 01:07
      Te komentarze są żenujące. Ale...
      Znana sprawa: ona idzie rehabilitować swojego podopiecznego a na nią spada człowiek. Właśnie popełnił samobójstwo a ją uczynił kaleką.
      I co odpowiedzieć? Tamten nie żyje a ona kaleka.
      Jakie komentarze wstawić?
      Znałam dwie osoby które popełniły samobójstwo. Jedna właśnie tak się zabiła- rzuciła się z okna. Dobrze że żadne dziecko akurat tam na dole nie się nie bawiło...
      • niedobra1 Re: podejście do samobójców 21.03.14, 08:05
        Ja wam odpowiem na to pytanie. 9 lat temu próbowałam popełnić samobójstwo, po prostu łyknęłam relanium i odleciałam...Nic nie pamiętam, nawet jak wyzywałam teściową, bo się zjawiła żeby mnie ratować. Czemu to zrobiłam? Z jednego prostego powodu. Załamałam się. To była chwila, w jednej chwili przestała myśleć. Miałam dość kopania po dupie przez życia, nigdy nie miałam wsparcia, czy to w już nieżyjącej mamie, która za nim umarła, umierała 20 lat. Z góry też szły przykłady na rozwiązanie problemów. Owa mamusia, gdy jej było źle, zamykała się i wrzeszczała, że się otruje gazem. Byłam dzieckiem. Pamiętam, jak trzaskałam po drzwiach, mamooo otwórz. Kilka razy tak było. Teraz nawet za nią tęsknie, nie chodzę na cmentarz, bo sobie uświadomiłam parę rzeczy. Ze moja mama dawała mi jeść, ale poza tym była toksyczna. Ważniejsze były plotki z sąsiadkami, ważna była ona, ale nie ja. Dziś jestem niedobrą w rodzinie, bo nie myję pomnika. W wieku 20 lat nie wiedziałam, że moja rodzina to patologia, uświadomiłam sobie to z czasem, że normalne matki tak nie robię. Uratowali mnie, a ja sobie obiecałam że nigdy tego nie zrobię, i nie na oczach dzieci. Samobójstwo było konsekwencją niby dobrego, ale oziębłego dzieciństwa, skutek wielu problemów, licznych pobytów w szpitalu, brak wsparcia u meża, który się obudził dopiero jak łyknęłam tabletki.
        Ale przyznam szczerze, ze jak raz pojawi się taka myśl, to ona już jest w człowieku. Ale nikt nie idzie i nie popełnia samobójstwa, bo ma takie widzi mi się. Idzie bo mu źle, i sam się dusi, a nikt tego nie widzi, albo nie chce nie widzieć. Uśmiech na twarzy, nie zawsze oznacza radość życia.
    • makurokurosek Re: podejście do samobójców 21.03.14, 08:11
      zazwyczaj piszą to albo podlotki albo despotyczni starcy. Dla mnie samobójstwo to ani choroba psychiczna, ani świadomy wybór to po prostu śmierć taka jak inna.
      • rhodesian_ridgeback Re: podejście do samobójców 21.03.14, 08:19
        Dla bliskich, którzy zostają to nie jest śmierć jak każda inna.



        • makurokurosek Re: podejście do samobójców 21.03.14, 08:32
          Dla mnie jest, mój ojciec zmarł w ten sposób.
          • rhodesian_ridgeback Re: podejście do samobójców 21.03.14, 08:51
            Dobra, bardziej precyzyjnie: zazwyczaj dla bliskich [...]

            I może nie o samą śmierć chodzi, ale raczej o motywy, wyrzuty sumienia i złość na samobójcę.
            Mnie złość już przeszła, ale minęło 9 lat.

            2 lata temu brat przyjaciółki wyskoczył z 10 piętra. Ona, dwie siostry i matka też maja z tym problem.

            Ale tak, zgadzam się z tobą, w końcu każdy przeżywa takie wydarzenia na swój sposób. Jedni sobie radzą lepiej inni gorzej. Ja chyba gorzejuncertain



            • z_lasu Re: podejście do samobójców 21.03.14, 09:21
              > I może nie o samą śmierć chodzi, ale raczej o motywy, wyrzuty sumienia i złość na samobójcę.

              To nie rodzaj śmierci jest tu decydujący. Ja też straciłam w ten sposób bardzo bliską osobę. Nigdy nie czułam na nią złości. Powiem więcej: podejrzewam, że byłoby mi trudniej, gdyby to był inny rodzaj śmierci - byłby większy żal, niezgoda, poczucie niesprawiedliwości. Świadomość, że była to decyzja "zainteresowanego" pomogła mi to zaakceptować.
            • makurokurosek Re: podejście do samobójców 21.03.14, 10:10
              Tylko czy radziłabyś sobie lepiej gdyby ta osoba umarła w wypadku? Osobiście nie sądzę, bo to nie rodzaj śmierci decyduje o naszym smutku. Sądzisz, ze gdyby ta osoba umarłą w inny sposób nie zadręczałabyś sie pytaniami, dlaczego?
              • rhodesian_ridgeback Re: podejście do samobójców 21.03.14, 10:53
                Oczywiście, że tak. Mój teść zginął w wypadku. Pewnie, że miałam poczucie niesprawiedliwości i pytałam dlaczego, zwłaszcza, że był w kwiecie wieku. Ale ponieważ w pewnym sensie "tak zdecydował los", to wiem, że racjonalnie nie mam kogo winić.

                W przypadku samobójstwa, nie ukrywam, że mam (nadal) pretensje do siebie - być może mogłam wpłynąć na zmianę tej decyzji, czegoś nie zauważyłam, poświęciłam za mało uwagi. To z jednej strony, z drugiej byłam zła, bo stosunkowo młody człowiek, w którego życiu mogło się jeszcze wiele zmienić (wg mnie, on myślał zapewne inaczej) z premedytacją zostawił nas w bólu i niedowierzaniu. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jego ból pewnie był jeszcze większy.

                Nie wiem jak to nazwać, ale po śmierci "losowej" w końcu człowiek jakoś się z tym faktem godzi. Po samobójstwie bardzo bliskiej osoby u mnie został pewien "osad" - teraz już nie smutek, bo sam fakt śmierci zaakceptowałam. Właśnie to, że taki był jego wybór siedzi we mnie jak zadra.Trudno to wytłumaczyćuncertain

                Chyba ci zazdroszczę twojego podejścia...
    • neffi79 Re: podejście do samobójców 21.03.14, 08:20
      wstrętne.
      • znowu.to.samo Re: podejście do samobójców 21.03.14, 08:38
        To muszą pisać mało inteligentni gimnazjaliści albo totalni ignoranci, którzy nie są wstanie wychylić się poza czubek nosa. Nie wierzę, że normalni ludzie to piszą.
    • mamaemmy Re: podejście do samobójców 21.03.14, 08:28
      Ja znam sytuację,kiedy powiesila się dziewczyna...na oczach ....swojej 2,5letniej córeczkisad i to dzieciątko było 2 dni w pokoju z wiszacym trupem..nim ktoś się zorientował,że coś długo one nie wychodzily z domu...straszne sad
      • yvona73pol Re: podejście do samobójców 21.03.14, 08:35
        O rany....

        Nie spotkalam sie jeszcze z takim podejsciem, zenujacym, niskim i podlym. Z pewnych rzeczy sie nie zartuje i tyle.
        • kozica111 Re: podejście do samobójców 21.03.14, 08:56
          Podłe, ale wynika to chyba nie tyle z podłego charakteru ile braku świadomości, wyobraźni.
          • wioskowy_glupek Re: podejście do samobójców 21.03.14, 09:08
            Przecież to jest normalne, to piszą te same osoby które znają znakomity lek na depresję, ADHD i dysleksję w postaci pasa. Te osoby, które wszędzie widzą komuchów itp. te osoby, które pod artykułem o czymkolwiek muszą napisać coś o Tusku czy Kaczyńskim.
    • tryggia Re: podejście do samobójców 21.03.14, 09:20
      No, ale dziwujesz się jakbyś wczoraj internet odkryła.
      To nie ma znaczenia czy to samobójca, kobieta w ciąży, zwierzę, polityk, dziecko, nauczyciel, kierowca, wpisz co chcesz - jeśli można bezkarnie wpisać coś szokująco naruszającego ogólne normy - dlaczego nie wpisać?
      Ematkę czytam od lat i tu też to widzę. I nie piszę o po prostu sprzecznych zdaniach, ale o zwykłej. bezinteresownej podłości. W stylu "dziewczyny, mąż chce rozwodu, a ja ciągle go kocham" - odpowiedź - "jesteś gruba i głupia, nie dziwię się mężowi".

      A propo samobójstw - dramat każdej strony. Ostatnio przeraża mnie wzrost samobójstw wśród dzieci.
      • best_bej Re: podejście do samobójców 21.03.14, 09:30
        tylko że tu chodzi o miasteczko w którym ludzie się znają, a nie po jakąś osobę hen z daleka, z którą w życiu nie mieli do czynienia
    • edelstein Re: podejście do samobójców 21.03.14, 09:27

      Debile.
      Takie same debilne komentarze da pod artykulami o wypadkach.Szkoda,ze nie Ma na to zadnej kary np.w postaci prac spolecznych w szpitalu psychiatrycznym.
      Cud,ze w watku o Thorgalli nie pojawil sie ani jeden Taki pajac.

      "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
      Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
      Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
      Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka