Dodaj do ulubionych

Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święta :P

25.03.14, 10:06
W okresie Wielkanocy zwali mi się na łeb sześć osób - szwagier z żoną i dwumiesięczną córeczką, teściowie i matka mojej tesciowej (czyli babcia męża). Szwagier z rodziną na jakieś 3-4 dni, teściowie i babcia na osiem dni.

I teraz kombinuję, jak to wszystko ogarnąć, żeby nie oszaleć i nie wymordować rodzinki tongue_out

Z przenocowaniem gości problemu nie mam - jest dodatkowa sypialnia (gdzie planuję umieścić swieźo upieczonych rodziców z niemowlakiem) i dwie duże, rozkładane sofy w salonie. Ale mam zagwozdkę jak wszystkich posadzić przy stole. Jadalnię mam tycią, stół i pięć krzeseł dla mojej własnej rodziny wypełnia ją po brzegi, na rozłożenie stolu i dostawienie kolejnych pięciu krzeseł nie ma szans - nie że będzie ciasno, po prostu się nie da. Teoretycznie mogłabym tymczasowo wstawić stół do salonu... ale wtedy nie będzie tam miejsca na rozłożenie sof, na których mają spać goście... a przestawianie, rozkładanie i składanie stołu codziennie rano i wieczorem, przez cały tydzień, też mi się nie uśmiecha uncertain Aktualnie skłania m się, aby stół a 10 osób zaaranżować tylko w święta, a w pozostałe dni przeforsować opcję "jemy na raty", ale wówczas babcia mojego męża udławi się z oburzenia...

No i kolejna sprawa - jak złagodzić u starszego pokolenia szok wynikający z faktu, ze po raz pierwszy w życiu nie będą "świętować" zgodnie z "tradycją", tzn. przez trzy dni stać przy garach i szykować fefnaście tradycyjnych dań w ilościach, ktorymi możnaby wykarmić pułk wojska, by potem przez kolejne trzy dni siedzieć od rana do wieczora za stołem i wspomagając się ranigastem i silimarolem, wpychać w siebie ze zbolałą miną całe to żarcie, średnio już swieże i niezbyt apetyczne, ale "trzeba zjeść, bo szkoda żeby się zmarnowało"... U mnie jedzenie ma być tylko miłym dodatkiem do wspólnie spędzonego czasu, a nie przykrym obowiązkiem wynikającym z "tradycji". Ale nie wiem, jak złagodzić niezadowolenie, które zapewne wyniknie w związku z brakiem miski ze zwiędłą sałatką utopioną w rozpływającym się majonezie i pięciu kilo smażonej kiełbasy tongue_out

Ps. Lubię moich tesciów, ale ich dieta, kuchnia i kultura spożywania posiłków jest dla mnie nie do przyjecia i na tym tle notorycznie wynikają konflikty - bo ich zdaniem źle gotuję (bo zbyt wymyślnie i "nie szanuję polskiej tradycyjnej kuchni"), za słabo doprawiam (bo nie zabijam smaku każdej potrawy przy pomocy vegety, kostek rosołowych, ziarenek smaku knorra i innych tym podobnych świństw), niezdrowo (bo dla nich zdrowa dieta to tzw. dieta optymalna, oparta na smalcu, majonezie, podrobach, tłustym mięsie i żółtkach jaj), a moje dzieci są niejadkami (bo nie gustują w rosole o barwie oleju i konsystencji galarety ani w karkówce upieczonej w zalewie z trzech kostek smalcu).

I właśnie do mnie dotarło, że będę ich musiała karmić przez ponad tydzień. Aaaaaaaaaaa! Ratunku!
Obserwuj wątek
    • jan.kran Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 10:15
      Jak chodzi o jedzenie to zrobiłabym ukłon w strone gości i zrobiła kilka potraw które lubią ale w małych ilościach.
    • cherry.coke Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 10:17
      Meza masz? Niech on sie zajmuje dyplomacja, to jego rodzina.
      • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 10:21
        Dyplomacje- sracje mąż ogarnie bez żadnych sugestii z mojej strony. Ale nakarmić ich będę musiała tak czy siak tongue_out
        • cherry.coke Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 10:24
          run_away83 napisała:

          > Dyplomacje- sracje mąż ogarnie bez żadnych sugestii z mojej strony. Ale nakarmi
          > ć ich będę musiała tak czy siak tongue_out

          No to co sie lamiesz, gotuj co chcesz, a maz ma zadbac, zeby byli szczesliwi i ci nie piszczeli, i mieli na czym siedziec.
          Strasznie matka Polka zajechalo smile
          • ichi51e Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 26.03.14, 08:32
            Dokladnie. Czekam na obrazony watek "tesciowie przyjechali z wlasna walowka na swieta" big_grin
        • jan.kran Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 10:27
          Run , ja jestem wege . Miałam gościa mięsożernego , mieszkał u mnie jakiś czas. Najpierw nieufny , potem popróbowal moich dań i nawet mu smakowały.
          Ja z kolei nie wtrącałam się w jego sposób odżywiania.
          Starszych ludzi nie zmienisz , całe życie tak jedli. Możesz zrobic to co Wy jecie i to co oni ale generalnie ja bym się nie wdawała w dyskusje czyja kuchnia lepsza bo i tak nikt nikogo nie przekona...
        • annajustyna Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 27.03.14, 13:44
          To moze niech maz im gotuje?
    • iwoniaw Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 10:19
      Skoro to święta, to akurat jajek możesz im przygotować w postaciach różnych. Upiekłabym również karkówkę, czy co tam lubią jeść - dzieci przecież nie musisz tym karmić.
      Prawdę mówiąc, nie bardzo rozumiem twe dylematy (poza kwestią stołu dla 10 osób) - jesteś u siebie w domu, więc przygotujesz takie jedzenie, jakie uznasz za stosowne i w ilościach, jakie uważasz za właściwe, a jeśli gościom się nie podoba, to mogą co najwyżej grzecznie zacisnąć zęby i przetrwać, względnie skrócić wizytę i na przyszłość nie zgadzać się przyjmować zaproszeń na święta. Akurat tradycyjne potrawy wielkanocne (żurek, jajka, chrzan oraz wędliny, których wszak nie musisz robić sama z własnoręcznie wyhodowanej nierogacizny, poszukaj sklepu z dobrym zaopatrzeniem i tyle, czy pieczone mięsa) nie są specjalnie pracochłonne i skomplikowane. Do tego podawałabym sałatki jakie JA uważam za stosowne (czyli jeśli nie przepadasz za "jarzynową z majonezem" to rób świeże i z sosem winegret czy jakie tam lubisz).
      Jednym słowem - skoro zapraszasz gości, to oczywiście wypada jakoś ich podjąć i dać im do jedzenia coś, co przełkną, ale nie ma co podchodzić do sprawy pod hasłem "oni jedzą TYLKO obrzydlistwa, których moje dzieci NIE TKNĄ ani okruszyny", tylko wypracować sensowny jadłospis, w miarę możliwości mało pracochłonny.

      I chyba bym jednak ten stół w salonie rozkładała - wiem, że sofy do spania, ale trudno - goście są z b. bliskiej rodziny i chyba mają oczy i widzą, że nie mieszkacie w pałacu z 50 sypialniami gościnnymi, więc muszą znosić pewne niewygody - w końcu gdyby chcieli być tak akuratnie podejmowani, jak sv nakazuje, to nie zwalaliby się na głowę rodzinie z dziećmi zajmującej niewielki dom, tylko przychodzili na śniadanie/obiad/herbatkę z wynajętego Ritza wink
      • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 10:32
        Ja od siedmiu lat próbuję wypracować kompromis, problem w tym, że oni stosują dość rygorystycznie pewną specjalną dietę i każdą próbę nakarmienia ich czymś, co się w zleceniach owej diety nie mieści, traktują jak zamach na swoje źycie i zdrowie. A w zaleceniach owej diety nie mieści się w zasadzie wszystko, co zawiera białko i węglowodany, a nie zawiera dużej ilości tluszczów zwierzęcych.

        Świeże warzywa i owoce - nie
        Pieczywo - nie
        Lekka zupa- krem - nie
        Zwyczajny klarowny rosół z makaronem - nie
        Makaron, ryż - nie
        Chude duszone lub pieczone mięso - nie
        Nabiał - nie

        A ja najzwyczajniej w świecie nie dam rady gotować osobnych potraw specjalnie dla nich - mam troje dzieci, w tym dwójkę w dośc upierdliwym wieku, mam związane z dziecmi obowiązki (nakarmić, oprać, uśpić, pomóc w odrabianiu lekcji) w których nikt mnie nie wyręczy, a nie uśmiecha mi się stać przy garach po nocach...
        • attiya Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 10:34
          o matko, to co oni jedzą?? smalec polany smalcem? ;P
          • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 10:53
            Na przykład ledwo ściętą jajecznicę z żółtek jaj (5-6 żółtek na porcję) na smalcu. Rosół o konsystencji galarety, z pływającą na wierzchu kilkumilimetrową warstwą tłuszczu, wzbogacony o zmiksowane razem z tłuszczem, chrząstkami i skórkami mięcho, na ktorym się gotował. Tłuste mięso (boczek, karkówka), uduszone w sosie na bazie smalcu, tym smalcem potem polewają wszystko na talerzu. Z wędlin - boczek, baleron, salceson, do tego chrzan, majobez i masło, ale ju z chleb niekoniecznie, najwyżej ćwierć malenkiej kromeczki do wytarcia talerza. Nabiału i produktow zborzowych nie jedzą, bo to mąka i mleko to "biała śmierć". A warzywa i owoce są trujące bo to GMO tongue_out
            • iwoniaw Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:02
              No to żyw ich jajkami z chrzanem. Masło możesz na stół postawić oprócz tego, niech sobie nim posmarują wędliny, jeśli im za chude wink
            • cherry.coke Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:02
              Ale to tylko tesciowie tak jedza, a szwagrostwo i babcia normalnie, czy wszyscy?
              • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 13:08
                Dietę optymalną rygorystycznie stosują teściowie. Oni nie jedzą - oni się odżywiają. Zdarzają im się odstępstwa ale raczej jednorazowe. Babcia jada nieco mniej rygorystycznie, ale w zasadzie też.

                Generalnie jak do nich jeździliśmy to na przykład zawsze z wlasnym chlebem i owocami bo u nich nigdy nie ma. Odkąd mamy dzieci, to jeździliśmy do teściów z wałówą, bo z tego co tam jest podawane moje dzieci w zasadzie niczego nawet nie szturchną widelcem.

                Szwagier i szwagierka jedzą na szczęscie zwyczajnie. Moj mąż, też. Ahha - mój małżonek twierdzi, że odkrył, że jedzenie może sprawiać przyjemność, jak wyjechał z domu na studia. A żywił się wówczas, jak wielu studentów, fastfoodami, chińskimi zupkami i obiadami z uczelnianej stołówki. To wiele mówi o zwyczajach kulinarnych w jakich dorastał, prawda? wink
                • joa66 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 13:42
                  Są jeszcze takeawaye, przy ich pomocy można skonstruować obiadowy szwedzki stółsmile

                  A czy takie curry spełnia wymogi diety teściów (tłuste mleko kokosowe, mięso)? Jedzą w ogóle węglowodany typu pieczywo, ziemniaki, ryż, makaron/
                  • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 13:52
                    Z weglowodanow jadają symboliczne ilości chleba - do wycierania talerza wink I ziemniaki przerobione na tłustą papkę przez zalanie smalcem w którym piekło się mięso.

                    Zdarza im się "zgrzeszyć" pizzą czy tajskim zielonym curry przyrządzonym przeze mnie, ale strasznie to potem przeżywają - jakby nażarli się ciastek zamiadt obiadu, popili coca-colą i zagryźli snickersem co najmniej...
                    --
                    doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden
                    www.trageschule-dresden.de
                    • ciociacesia kup im salcesonu i boczku 25.03.14, 14:49
                      przeciez nie bedziesz ich głodzic
                      • run_away83 Re: kup im salcesonu i boczku 25.03.14, 15:10
                        Bez wiekszego trudu mogę im rano zapodać "english cooked breakfast" , jakie uskuteczniamy w weekendy czyli jajka sadzone, bekon, kiełbaski (to na pewno zjedzą); oprocz tego na stole pojawią się smażone pomidory, duszone pieczarki i fadolka w sosie pomidorowym. A dla spragnionych lźejszego śniadania - owsianka, tosty, maslo, dżem i miód.

                        Z obiadami jeszcze nie jestem pewna, nie uśmiecha mi się codziennie kombinować i pitrasić 2-3 różne potrawy. Zapewne wspomogę się gotowcami i cateringiem i przynajmniej kilka razy przeforsuję opcję pt. "jemy na mieście". Problem w tym, że w ich oczach wyjdę wtedy na leniwą, niegościnną zołzę, ale w zasadzie mi to zwisa. Mąż obiecał, że jak będą mieć jakieś uwagi, to zaroponuje im przebukowanie biletów powrotnych na wcześniejszy termin tongue_out
                        • annajustyna Re: kup im salcesonu i boczku 27.03.14, 13:54
                          Toz to one swiatowe ludzie stosujom diete Atkinsa! A powaznie: najdalej za pare lat wykoncza sobie serce (o ile jeszcze nie).
                        • madzioreck Re: kup im salcesonu i boczku 27.03.14, 14:23
                          Problem w tym, ż
                          > e w ich oczach wyjdę wtedy na leniwą, niegościnną zołzę, ale w zasadzie mi to z
                          > wisa.

                          No i w zasadzie prawidłowo, bo może i problem, ale nie Twój wink

                          Mąż obiecał, że jak będą mieć jakieś uwagi, to zaroponuje im przebukowani
                          > e biletów powrotnych na wcześniejszy termin tongue_out

                          big_grin
            • maggi9 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:22
              A mnie ciekawi jakie oni mają wyniki badań i czy rzeczywiście to jest takie zdrowe, jak im się wydaje...
            • cosmetic.wipes Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 17:19
              Taki jadlospis to ideologicznie, smakowo czy zdrowotnie' maja?
            • minerallna Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 26.03.14, 01:47
              OJP.
              Może być tłusto- tak od pokoleń i klimat też ... Ale to jakiś hardkor!
              Różne cuda widziałam ale widać za mało znam polskie zwyczaje ...

              Trzymam kciuki za Ciebie.
            • ichi51e Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 26.03.14, 07:30
              Ze smalcem latwo - powiedz ze niestety w ukeju nie maja.
              Ze stolem - dzieci usadzilabym osobno (wczesniej?) czyli 4 z 11 masz z glowy i musisz kombinowac dla 7 osob - 2 krzesel nie wcisniesz? 6 w sumie bo przeciez bedziecie z mezem przy garach/donosili/na przerwie na papierosa czy oddech.
              Zobacz moze przepis na haggis (no wiem gdzie Szkocja suspicious) ale zawsze nasciemniasz ze danie narodowe, schabik upiecz. Akurat w uk duzo jest takich gotowcow ktore powinni jesc z usmiechem.
              • joa66 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 26.03.14, 07:42
                ale chyba wszyscy wiedzą, że smalec w uk jest smile
                • ichi51e Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 26.03.14, 08:33
                  Moze tesciowie nie big_grin
                  • annajustyna Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 27.03.14, 13:55
                    Poplakalam sie ze smiechu tongue_out.
            • ioanna80 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 26.03.14, 08:30
              Słabo mi sie zrobilo jak ten jadlospis przeczytalam indifferent
              • joa66 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 26.03.14, 08:40
                O dziwo - na tym podobno się chudnie...chemia jest niezbadana smile
                • ichi51e Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 26.03.14, 08:44
                  Nie jest nizbadana -bialka i tluszcze to budulec miesni i zrodlo energii sa wykorzystywane w pierwszej kolejnosci (np tluszcz z jedzenia musi zostac przetworzony na tluszcz magazynowy co jest slabym biznesem jesli chodzi o bilans energetyczny) na tluszczyk magazynowy najlepsze wegloski :p
                  • joa66 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 26.03.14, 09:29
                    na tluszczyk magazynowy najlepsze wegloski

                    Oj, wiem big_grin

                    Ale i tak wolę dietę "pół wiaderka mniej" niż "optymalne" wynalazki.
            • karola1008 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 27.03.14, 14:03
              run_away83 napisała:

              > Na przykład ledwo ściętą jajecznicę z żółtek jaj (5-6 żółtek na porcję) na smal
              > cu. Rosół o konsystencji galarety, z pływającą na wierzchu kilkumilimetrową war
              > stwą tłuszczu, wzbogacony o zmiksowane razem z tłuszczem, chrząstkami i skórkam
              > i mięcho, na ktorym się gotował. Tłuste mięso (boczek, karkówka), uduszone w so
              > sie na bazie smalcu, tym smalcem potem polewają wszystko na talerzu. Z wędlin -
              > boczek, baleron, salceson, do tego chrzan, majobez i masło,
              Bleh. Uwielbiam jeść, ale jak przeczytałam ten jadłospis to mi się niedobrze zrobiło.
        • iwoniaw Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 10:46
          W takim razie, skoro rodzina faktycznie nie je właściwie normalnego jedzenia, to zrobiłabym co uważam, nie przejmując się w ogóle ich programem żywieniowym, kupiłabym im co najwyżej z 5 kostek smalcu i niech sobie polewają stopionym moje chude mięso czy inną sałatkę wink
          • annajustyna Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 27.03.14, 13:56
            Swietny pomysl, popieram!
        • cherry.coke Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 10:48
          O matko, to niedobrze. Jesli ta dieta jest faktycznie az tak wazna dla nich, to nie wypadaloby ich jej pozbawiac. A jak jedza poza domem, to co jedza?
          Czy ktos z nich ewentualnie chcialby gotowac po ichniemu, jesli ty nie potrafisz, czy tez oczekuja full obslugi? Jajka z majonezem, wedliny chyba zjedza?

          Jesli macie trojke dzieci i dodatkowa sypialnie, to rozumiem, ze macie trzy sypialnie? Nie mozesz wsadzic wszystkich gosci do sypialni, a dzieci do was? Te rozbabrane sofy w salonie, kolejka 10 osob do lazienki (lazienek?), jeszcze noszenie stolu... Bedziecie kazdy posilek szykowac trzy godziny.

          A z drugiej strony, bedziecie miec kurka 10 osob od niemowlecia i kobiety po pologu do emerytow. I tak, i tak bedzie Benny Hill, rownie dobrze mozesz sie wyluzowac...
          • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:01
            Mamy cztery sypialnie. Jedną zajmujemy ny z niemowlakiem i nie oddamy, bo niemowlę spi z nami, karmię je w nocy piersią i nie zamierzam z nim koczowac na sofie w salonie. W drugiej sypialni spią starsu synowie, na piętrowym łóżku i nie zamierzam ich brać do nas, bo nie wyobrażam sobie spania w piątkę, a i tescuowie i babcia na dziecięcym pietrowym wyrku siè nie wyspią. Trzecia sypialnia pelni funkcję bawialni dla starszaków i nie ma tam łóżka. A czwarta ti goscinna sypialnia i tam umieszczę szwagra i szwagierkę z maleństwem, bo analogicznie jak w naszym przypadku, nie wyobrażam sobie by matka z niemowlęciem przy piersi koczowała na sofie w salonie.

            A teściowie jakoś się przez tydzień przemęczą, sypiając w jednym pokoju z matką teściowej w charakterze przyzwoitki tongue_out

            Łazienki zaś mamy trzy (oraz dodatkową toaletę na parterze), więc ze spaniem i myciem większych problemów nie przewiduję.

            Tylko z żarciem...
            • cherry.coke Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:05
              Ja bym ich wstawila do bawialni chocby na materacach. Albo moze dac tam jedna sofe? Zameczycie sie z tym salonem, tlokiem i rozstawianiem stolu gdzie przez cala noc trzy osoby za przeproszeniem pierdzialy.
              • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:12
                Po pierwsze jak dam sofę do bawialni, to nie będzie na czym siedzieć w salonie, a dzieci orzez tydzien nie bedą miały gdzie się bawić. Po drugie - bawialnia jest na piętrze, a schody są dość wąskie i przeniesienie sofy jest nietrywialne, a prawdopodobie - niewykonalne. Materacy nie mam, a nawet gdybym miała to ta opcja nie przejdzie, bo teściowia i jej matka mają problemy z kręgosłupem. Opcja spania w salonie jest najrozsadniejszym kompromisem.

                A problem jest nie ze zorganizowaniem spania, ale z brakiem miejsca by rozstawić stół nakryty na 10 osób.
                • joa66 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:15
                  namiot w ogródku wink
                • cherry.coke Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:17
                  To wsadz szwagrow do bawialni, pewnie beda wolec cisze i spokoj nawet na materacu niz potykanie sie w salonie o starszych. A graty zajma pewnie bawialnie tak czy tak, chyba nie beda miec waliz w salonie?
                  • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 12:36
                    Nie ma opcji - mają maleńkie dziecko, ktore śpi nimi w łóżku. Polożenie ich na dmuchanym materacu to koszmarny pomysł. W najlepszym razie szwagierka bedzie się męczyć, nie mogąc się wygodnie ułożyć do karmienia, w najgorszym - dziecku może stać się krzywda. Mam już trzecie niemowlę, które sypia z nami w naszym łóżku i nigdy, przenigdy nie odważyłabym się położyć matki, która karmi w nocy dwumiesięczne niemowlę, na dmuchanym materacu.

                    Walizy w salonie to nie problem, bo w ciagu dnia można je wsunąć pod złożone kanapy albo ustaeić we wnęce pod schodami. Kanapy składają sie i rozkładają bardzo latwo i śpi się na nich wygodnie.

                    A ja urządzilam dom tak, by odpowiadał codziennym potrzebom mojej rodziny, a nie tak, by gnieździć się z dziećmi w dwoch pokojach byle tylko mieć dwie puste sypialnie dla gości przyjeżdżajacych raz do roku tongue_out
                • claudel6 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 26.03.14, 23:30
                  ale dasz sobie cos poradzić czy Twoja wizja jest najtwojsza? kup dmuchany materac w Argosie i połóż ich jednak w bawialni.
                  • annajustyna Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 27.03.14, 13:59
                    Popieram!
                  • madzioreck Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 27.03.14, 14:28
                    claudel6 napisała:

                    > ale dasz sobie cos poradzić czy Twoja wizja jest najtwojsza?

                    Ale ona nie prosiła o rady dotyczące spania. Matka z 2-miesięczniakiem przy piersi ma spać na tym dmuchanym materacu, Ty się dobrze czujesz?
                    • nanuk24 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 04:29
                      Gdzie tak wyczytalas? Matka z niemowalkiem(szwagierka czyli) w sypialni goscinnej, na materacu. kanapy w salonie zarezerwoane dla tesciow i babci.
                      • attiya Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 18:01
                        matka z niemowlakiem i mężem w gościnnej sypialni, gdzie jest normalne łóżko
                        • nanuk24 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 18:21
                          A co ja napisalam?
                          • madzioreck Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 22:37
                            Napisałaś, na materacu.
            • mayaalex Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 12:01
              A nie znajdziesz u znajomych jakis latwo rozkladanych lozek/materacy, ktore mozna wstawic do tej bawialni? Zeby np tam wrzucic tesciow albo babcie, wtedy w salonie rozkladasz tylko jedna kanape wiec moze da sie stol wstawic i tylko przesuwac a nie wstawiac i wystawiac?
              • ichi51e Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 26.03.14, 08:38
                No zeby chociaz ta babcia miala kat dla siebie... A z jedzeniem - ja bym dala dzieci wczesniej
        • minor.revisions Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 26.03.14, 02:36
          > Świeże warzywa i owoce - nie
          > Pieczywo - nie
          > Lekka zupa- krem - nie
          > Zwyczajny klarowny rosół z makaronem - nie
          > Makaron, ryż - nie
          > Chude duszone lub pieczone mięso - nie
          > Nabiał - nie

          Zrób mięsnego jeża i po krzyku.
          • claudel6 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 26.03.14, 23:33
            > Zrób mięsnego jeża i po krzyku.

            big_grin
    • priszczilla Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 10:21
      O Boże. To nie może się udać wink Trzymam kciuki, żeby się rodzina po tych świętach nie rozpadła.
      • attiya Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 10:31
        dzięki big_grin
        dzięki temu komentarzowi uśmiechnęłam się dziś po raz pierwszy smile
        • jan.kran Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 10:33
          smile))))))))))))
          • jan.kran Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 10:36
            jan.kran napisała:

            > smile))))))))))))


            Ten uśmiech był do komentarza aliii.
    • cosmetic.wipes Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 10:22
      Moze po prostu wyjedz gdzieswink
    • kropkacom Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 10:26
      Karm ich tak jak karmisz swoją rodzinę. Gotuj tak jak umiesz i chcesz, poza tym czego nie mogą jeść. Trochę "egzotyki" im nie zaszkodzi.
      • ichi51e Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 26.03.14, 08:41
        Ciekawe czy takie komentarze bylyby w porzadku gdyby run byla optymalna a goscie wege...
        • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 26.03.14, 09:08
          Powiem tak - miewałam gości wege. I nie miałam z nimi większego problemu, bo sama też jadam potrawy bezmięsne i ugotowanie czegoś dla nich nie bylo dla mnie specjalnie skomplikowane. Miałam gości na diecie "wrzodowej" - dałam radę. Gosciłam regularnie malego megaalergika - zawsze dostał u mnie coś do jedzenia. Lubię gotować, eksperymentować w kuchni.

          Ale pewne rzeczy mnie po prostu przerastają.

          Moi teściowie żywią się wg diety optymalnej, zwanej też dietą Kwaśniewskiego (od twórcy) i jadają głównie takie rzeczy, których nikt normalnie się ożywiający nie weźmie do ust. Rosół czy jajecznicę to ja mogę zrobić, ale takie zwyczajne i oni bedą na to kręcić nosem - bo "za chude", "niepełnowartosciowe" i "cięźkostrawne". Natomiast ich "rosół", gotowany m.in. na słoninie, świnskich ogonach i kurzych nóżkach, które to pyszności potem miksują i zagęszczają tym wywar - nie, to mnie przerasta. Podobnie jak zrobienie na wpół surowej "jajecznicy" z samych żółtek rozbełtanych ze smalcem.

          A najgorsze w tym wszystkim jest to, że oni tę swoją dietę traktują jak prawdę objawioną i na każdym kroku zarzucają mi, że karmię rodzinę bardzo niezdrowo, ba, ja ich truję! Chlebem, owsianką, ryżem i kaszą! I pomidorami!
          • ichi51e Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 07:13
            Tu niektore przepisy wydaja sie wykonalne: moze cos ich zadowoli? Aczkolwiek zapewne nic (ja bym chyba dala im kuchnie w ukladzie z mezem - dostaje kuchnie jaka dalam czyli on cie wpuszcza do kuchni jak ja doprowadzi do uzytku) jak ja cie rozumiem btw - nienawidze osobnktore smieca i zatluszczaja podczas gotowania. Plakac mi sie chce normalnie - nawet jak to ich wlasna kuchnia. uncertain
            • ichi51e Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 07:14
              Tu: forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=4436.0
              • ichi51e Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 07:32
                A tu masz wielkanoc optymalna: www.optymal-btw.aktis.i.p.pl/wielkanoc1.html
            • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 09:01
              Ichi, jak im zacznę dogadzać tymi ich optymalnymi potrawami, potraktują to jako oznakę, że w koncu zmądrzałam i można mnie na tę wspaniałą dietę nawrocić i przystąpią do ataku.

              To jest dieta podszyta niemalże religijnym ideolo, niektóre sekty się przy tym chowają...
    • ailia Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 10:29
      Afere w takich warunkach masz jak w banku. Ale skoro wiesz o tym wczesniej, to moze bedzie latwiej wink

      Fochy zwiazane z rodzajem serwowanego jedzenia mozesz uciszyc bardzo szybko: nie jestescie w Polsce. Tego sie nie kupi...i tego nie ma....no i ten "ich" majonez to nawet droga babciu kolo majonezu nie lezal. Strategie te nalezy rozpoczac dopiero po przybyciu rodziny, najlepiej podczas pierwszego sniadania, w zadnym wypadku wczesniej - grozi to bowiem nawiezieniem waliz pelnych kielbasy i wiktualow zdaniem gosci niedostepnych za granica. A lodowka tez ma swoje ograniczenia gabarytowe. Pierwsze sniadanie/kolacje postaraj sie zaserwowac w stylu jak najbardziej zblizonym do oczekiwan starszych wiekiem gosci, przejaskrawiajac nieco szczegoly. Wybierz jakis wyjatkowo waciany chleb, niesamowicie solone maslo, najbardziej papierowa kielbaske, jaka sie da i do tego na stol postaw np. marmite. Szok zwiazany z podroza plus oszolomienie kulinarne powinno spowodowac, ze kazdy nastepny posilek z lepszymi skladnikami powitany zostanie z radoscia. Mozesz tez przewiezc starszych panstwa do jakiegos marketu. Na bank zglupieja od roznorodnosci na polkach i przestana naciskac.

      Upewnij sie, czy szwagierka z racji swiezego wyjscia z pologu nie ma oryginalnych zapatrywan na diete lub na sposob organizacji domu (cisza nocna, kapiele, wyjscia, twoje wlasne potomstwo, etc). Dobrym pomyslem jest danie im goscinnego pokoju na wylacznosc.

      A czy przypadkiem nie bedzie obrazy, ze starsze pokolenie zaanektuje kanapy w centralnym pokoju? Bo to ani gdzie bambetli nie ma rozlozyc, ani wy wieczorem nie posiedzicie dluzej - ale z drugiej strony jak lew walczylabym o to, zeby nikogo nie wpuszczac do swojej sypialni. W razie czego mowisz, ze male przylaza do was w nocy (wzdech i wywrocenie oczami) i nie chcielibyscie, zeby dziadkom wyladowaly z placzem na glowie. Lub ze specjalnie sa na dole, bo tu najblizej do lazienki, a chcielibyscie, zeby w nocy sie czuli komfortowo, czego przy waskich korytarzach i stromych schodach (wybierasz stosownie) powiedziec sie nie da.

      Z pomyslem na stolowanie sie rady nie ma, wyjdzie w praniu. Pewna mozesz byc jedynie tego, ze raczej i tak wyjda dwie tury sniadaniowe, bo dzieci szybciej i sprawniej obsluzysz zanim sie cale towarzystwo ochedozy porannie. Co do obiadow i kolacji zdania nie mam, pogadaj z mezem. To w koncu jego rodzice. On wie najlepiej, gdzie sa punkty zapalne.

      A tak na marginesie - nie zapominaj, ze w koncu skoro wszyscy do ciebie przyjezdzaja, to nie dlatego, ze ktos im nakazal pod lufa karabinu. Przyjezdzaja, bo sie za wami stesknili, chca zobaczyc, jak sie urzadziliscie i jak ta mityczna Anglia wyglada. Keep cool smile
    • attiya Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 10:30
      niech przywiozą coś swojego tongue_out
      niech upieką karkówkę, boczek, schab i będziesz im podgrzewać ich dania i wilk będzie syty i owca cała tongue_out
      • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 10:38
        Obawiam się, że sprobują czegoś takiego nawet bez żadnych sugestii z naszej strony i zostaną aresztowani na granicy pod zarzutem prxemycania broni biologicznej. Widzialaś kiedyś "optymalny" rosół w słoiku - to w najmniejszym stopniu nie przypomina jedzenia, raczej laborstoryjną hodowlę śmiertelnie groźnych mikroorganizmów.
        • misterni Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 14:45
          O matuchno, to jest to:
          www.jedzoptymalnie.pl/kulinaria.php?id=280
          Po pierwszym poście myślałam, że lubią po prostu tłusto zjeść, a to proszę ja ciebie dieta zdrowotna jest big_grin
          To się nie przejmuj zanadto, w końcu oprócz teściów i babci masz wykarmić 7 normalnie jedzących ludzi smile
          • annajustyna Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 27.03.14, 14:01
            Kwasniewski to Atkins, chudnie sie, ale docelowo i tak serce jak kapec uncertain.
        • minerallna Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 26.03.14, 02:07
          W bagażu rejstrowym dadzą radę big_grin
    • mikams75 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 10:33
      stol przestawiac do salonu - upierdliwe, ale przy tylu rekach do pomocy nie powinno to byc klopotem.
      Swiateczne garowanie i likwidacje tej tradycji tez przerabialam. Wprawdzie w mojej rodzinie tradycja nie bylo gotowanie i jedzenie 3 dni nieswiezego ale pichcenie swiezego na biezaco co zazwyczaj konczylo sie notorycznym staniem w kuchni, bo wiadomo - sniadanie w swieta przeciaga sie do poludnia a ledwo sie uprzatnie po sniadaniu to juz trzeba obad wstawiac, zeby nie byl za pozno, po obiedzie deser, po deserze podwieczorek, a jak sie ogarnelo kuchnie, to trzeba bylo serwowac kolacje, bo wiadomo - swieta, to sie dluzej posiedzi i zeby bylo na pokojnie i niezbyt pozno ta kolacja. Tym sposobem, to nawet na spacer w swieta czasu nie bylo.
      Sposob - zorganizowac czas tak, zeby nie bylo czasu na pichcenie tzn. zaplanowac wyjscie/zwiedzanie/wycieczke/spacer w konkretnych godzinach a jak wszyscy wroca glodni to nie beda wydziwiac, ze jedzenie nie takie jakie by sobie w swieta wyobrazali i zjedza podane malo pracochlonne dania.
      Jesli myslisz, ze nie przewalcujesz wszystkich wlasnych dan, to mozesz zagonic rodzinke do kuchni - aaaach bo mamusia taka pyszna salatke robi to niech i u nas zrobi... Beda miec troche swojskiego jadla i beda sie czuc jak u siebie w domu.
    • mary_lu Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 10:55
      Jakie te nowoczesne ludzie teraz delikatne big_grin

      Doświadczenie mam w czymś bardziej przypominającym najazd Hunów, więc w ogóle staram sie w Twoim poście znaleźć problem big_grin

      Moi rodzice przez jakieś 5 lat mieszkali tak:

      Wynajęty stuletni dom, w częsci do lekkiego remontu, który nigdy nie nastąpił.
      Oni, jedno starsze dziecko (ja) + trójka drobiazgu.
      W części domu firma ojca.
      Kilka pokojów zajmowanych przez siostrę mamy, potem z mężem, dzieckiem oraz teściową i siostrą męża - dojeżdżającymi.
      Druga siostra mamy z dwójką dzieci przyjeżdżająca co chwila na długie leczenie.
      Wspólnik ojca z żoną i dwójką dzieci, mieszkający dość stale albo pomiędzy wynajmowanymi mieszkaniami.
      Pomieszkujący pracownicy oczekujący na mieszkania.
      Bliscy znajomi z poprzedniego miejsca zamieszkania, którzy wpadli do miasta w interesach/na wakacje.
      Rodzina i bliscy przyjaciele wszystkich w/w wpadający w celach różnych.
      Święta na kilkadziesiąt osób były normą. Spanie we wszystkich możliwych pokojach - tak samo. Kombinowanie stołów na wspólne posiłki, nawet dostawianie biurek z firmy i błyskawiczne prace stolarskie 20 minut przed Wigilią - takoż.

      I wszystko jakoś działało, a jak ktoś nie wyrabiał i chodził za moimi rodzicami z wielkim fochem, to słyszał, że przykro im bardzo, ale jest jak jest, niech sobie załatwia, żeby było lepiej, a tak w ogóle to wygląda, że nie jest teraz niczym zajęty to niech naobiera ziemniaków do tego największego garnka.
      • attiya Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:02
        bardzo dobra rada tongue_out
        jak ktoś będzie autorce marudził, to niech daje mu worek ziemniaków/marchewki a najlepiej cebuli i niech do jakiegoś wiadra obiera, to przynajmniej autorka przez moment będzie miała spokój big_grin
        • iwoniaw Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:07
          Najlepiej niech kroją jajka i resztę na tę sałatkę z majonezem, co ją tak lubią - tylko drobniutko, drobniutko!
          • ioanna80 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 26.03.14, 08:41
            Padlam!!! big_grin
      • iwoniaw Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:05
        Cytata tak w ogóle to wygląda, że nie jest teraz ni
        > czym zajęty to niech naobiera ziemniaków do tego największego garnka.


        O - i to mi się podoba! Jakże uniwersalny sposób na nadanie rozmaitym problemom różnych ludzi właściwych proporcji! smile
      • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:07
        Podoba mi się podejście twoich rodziców i w zasadzie mam podobne wink

        Ale teściowie pierwszy raz w życiu będą u mnie spędzać święta i dla własnego spokoju ducha chciałabym aby w miarę dobrze się czuli wink
        • mary_lu Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:20
          To wyobraź sobie, jak wyglądały pierwsze święta organizowane wspólnie przeze mnie (mam postawę moich rodziców wyrobioną już do kwadratu) i moją teściową - spiętą, pedantyczną, przyzwyczajoną do przygotowywania świąt idealnych dla maksymalnie pięciu osób... Najpierw teściowa próbowała wyrównać nasze poziomy napinki, strasząc mnie przeraźliwymi konsekwencjami położenia na nowy stół zbyt krótkiego obrusa, łączenia dwóch różnych kompletów sztućców albo niedopieczenia ryby na patelni bez pokrywki, ale jak okazało się, że nie chcę współpracować i ze wszystkiego jestem zadowolona, to sama zamknęła się w kuchni i odwalała robotę aż miło. Reszta zginęła w harmidrze robionym przez dzieciaki, a kłótnia była jedna, wywołana przez teścia, który się nudził.
    • joa66 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:04
      A może po prostu kup jakieś tłuste gotowce? Nie napracujesz się, a teściowie będą szczęsliwi.
    • atteilow Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:07
      Koniecznie zdaj relację, jak to wszystko ogarnęłaś, bo dla mnie fizycznie jest niemozliwe gotowanie, nakrywanie i zmywanie łącznie dla 11 osób i to przez kilka dni pod rząd. Dzień za dniem śniadanko, obiad, kolacja w miedzyczasie jakaś przekaska dla dzieci, poobiednia kawka i ciasto dla dorosłych z jednoczesnym marudzeniem odnosnie preferencji kulinarnych. Nie bardzo wyobrazam też sobie zrobienie samych zakupów, toz przecież jak w restauracji musiałby być jakis dostawca. Dla mnie koszmar. Rozumiem jednorazową imprezę, do której mozna sie przygotowac poświęcając cały dzień, goście przychodza, biesiadują i wieczorem się rozchodzą, ale Ty musisz dla nich wszystkich przygotowywać co najmniej trzy posiłki dziennie przez kilka dni!
      Nie doradze jak to zrobić, bo sama nie wiem, mogę doradzić jak się z tego wykpić. Mozesz spać dlużej niż pozostali, licząc na to, że sami dla siebie zajma się przygotowaniem śniadania, potem możesz dłuzej niz zwykle zajmować się niemowlęciem i pozostałymi dziećmi, takie tam dylematy odnośnie ubrania, pomoc i przypilnowanie przy porannej higienie zębów, rozsądzanie wydumanych sporów itp. Prawda jest taka, że jesli zaangazujesz się w wykarmienie i zabawianie gości zaniedbasz dzieci. Może jakaś babcia sie zreflektuje i powie, zabiore ich na spacer, ale wtedy Ciebie zostawia przy garach. Następnym razem nie zapraszaj wszystkich na raz. Koniecznie napisz, jak to sie skończyło.
      • cherry.coke Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:13
        Ech tez to chcialam napisac smile To jakis sport ekstremalny, chocby stanac na rzesach i tak beda kwasy chocby z powodu zageszczenia. Sypialnie niby sa, a tak naprawde nie ma i odbywa sie koczowanie w salonie...
        Czemu nikt nie wpadl na pomysl, zeby zaprosic ich na dwie tury po trzy osoby kazda???

        A autorka z niemowleciem przy piersi, maz mimo to nie gotuje. Ratunku...
        • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 12:46
          > Czemu nikt nie wpadl na pomysl, zeby zaprosic ich na dwie tury po trzy osoby ka
          > zda???

          Hehe czekalam aż pojawi się to pytanie.

          Otóż właśnie tak zrobiliśmy. Tesciów zaprosilismy do nas a babcię zaprosił do siebie szwagier. Ale moja tesciowa stwierdziła, że ona musi zobaczyć nowo narodzoną wnuczkę, a w ogóle to chce spędzić swięta ze wszystkimi dziećmi i wnukami i zaprosiła szwagra z żoną i dzieckiem oraz babcią do nas - oczywiscie nie konsultując tego planu z nami.

          Dlatego z jednej strony chciałabym ich ugościc, z drugiej strony średnio mam ochotę stawać na rzęsach, żeby wszystkim dogodzić. Bo to nie był mój pomysł, żeby zapraszać ich wszystkich na kupę.
          • cherry.coke Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 12:57
            A, to juz rozumiem skad to wypiecie. OK, to skoro i tak bedzie kwas, to niech sobie bedzie, przynajmniej sie nie napracujesz.
            A mezowi to buzia zarosla, ze tego od razu nie ukrocil i wkopal cie w gospodarzenie dla prawie tuzina z niemowlakiem u piersi?
          • joa66 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 12:58
            Mleko się wylało i teraz trzeba ta ogarnąć organizacyjnie. Nie wiem jak u innych, ale u mnie są tylko dwa głowne posiłki świąteczne - sniadanie wielkanocne i obiad w sobote lub poniedziałek. Można się ograniczyc do wielkiego stołu tylko 2 razy i tyle. W dzisiejszych czasach naprawdę nie trzeba się umordowac przy kuchni, zeby smacznie zjeść. Co prawda nie jest zdrowo jeść gotowce codziennie, ale nikomu nic się nie stanie jeżeli je zje raz na rok. Zwłaszcza, że gotowce są zwykle tłuste i pełne 'smaku". Możesz nawet tak wybrac gotowce, że nikt specjalnie nie zauważy, ze to nie Ty je robiłaś.

            Planujesz wysyłać całe twoarzystwo na wycieczki po mieście?
    • kura17 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:07
      a nie da sie tesciow, pod pozorem wygody, zameldowac w jakims hotelu blisko Was?
      wtedy odpada przygotowanie dla nich optypalnego sniadania i troche wiecej luzu dla reszty (mniejsze kolejki do lazienki... wink )

      a na obiad dla nich gotuj jedna potrawe, ktora dadza rade zjesc, na przemian z jedna kolacja, ktora dadza rade zjesc wink

      ja akurat taka "optymalna" diete lubie (choc nie stosuje jako sposobu na zycie), wiec nie mialabym trudnosci, zeby to wlaczyc do normalnego menu (jakies mniej pracochonne potrawy).

      a najlepiej to zapros tesciowa i tescia do pomocy w ugotowaniu tej jednej dziennie potrawy optymalnej, a Ty rob normalne jedzenie dla reszty wink
      • joa66 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:10
        Hotel koniecznie z full English breakfast - powinni być szczęsliwi smile
        • kura17 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:15
          > Hotel koniecznie z full English breakfast - powinni być szczęsliwi smile

          ja bym byla - uwielbiam te ich sniadania, hehe
          • marzeka1 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:16
            W opisanej sytuacji po prostu nie wyobrażam sobie zaproszenia takiej liczby osób, coby świętować, co i tak pewnie nie zostanie docenione, skoro teściowie z mocno ugruntowaną wizją świat przegryzanych rapacholinem.
            • lacitadelle Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:27
              Przyznam, że ja też nie wyobrażam sobie takiej sytuacji - tyle ludzi na takiej powierzchni przez tyle czasu i tylko matka niemowlaka ma im wszystkim gotować?! Jakby wszyscy byli niewybredni i chętni do pomocy, to jeszcze ok, ale z takim podejściem, co nie zrobisz, będą kwasy. Albo bym więc robiła swoje, bo i tak nie dogodzisz, albo rozważyła opcję wysłania przynajmniej części osób do hotelu.

              Najchętniej to siebie z dziećmi bym do tego hotelu wysłała, a do domu wpadała tylko na gotowe świąteczne posiłki, mogą być nawet z samego smalcu, w hotelu sobie odbiję smile
              • ichi51e Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 26.03.14, 09:09
                Oj tam oj tam - swieta z dziecinstwa ktore wspominam to nakrywanie na conajmniej 14osob. Ale wszedzie byly gigantyczne stoly - wiadomo Polska - stol na 12 osob to mus w kazdym gospodarstwie.
                Lubilam bardzo ten harmider swiateczny - dzieci zawsze babci pomagaly (w sensie i wnuki i dzieci - babcie z gatunku generalow zarzadzaczy) najlepsze byly smigusydingusy big_grin w 14 osob to jest bitwa! Dziadek nawet mial specjalna sikawke na babcie (przerobiona z antycznej buteleczki po perfumach - takiej z psikaczem i chwostem)
                Fajne czasy byly - ja tam troche zazdroszcze bedzie super choc ciezko - dla dzieciakow tak wlasnie wspomnienia sie zbiera.
          • joa66 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:27
            Też lubię, MIMO, ze tłuste, ale dla teściowie powinni być zadowoleni DLATEGO, że jest tłuste.

            A tak podsumowując - może jestem leniem, ale ja i przy "zwykłych" gosciach, a nie Hunach, planuję tak, żeby nie padac na pysk. Oznacza to, że czasami część potraw jest kupiona (z dobrego źródła), ale za to nie jestem umeczona, nie poświęcam się i cieszę towarzystwem.

            p.s. Na śniadania robiłabym szwedzki stół, ładnie przygotowany - każdy schodzi kiedy chce, je co chce i gdzie chce. Jeżeli pogoda będzie ładna , rozstawiłabym też stół i krzesła w ogrodzie.

            p.s. bawialnie chłopców tymczasowo przekształciłabym w sypialnie, pożyczajc od znajomych , lub kupując, materace, łozka polowe, fotele rozkładane itd. Chłopcy mogą sie w tym czasie bawić w ogródku, salonie, swoich sypialniach.
            • kura17 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:33
              my tez wieloosobowe imprezy rodzinne staramy sie przygotowac smacznie, fajnie, ale bez napinania sie i bez roboty masakreycznej wink
              przyjecie z okazji chrztu wnuka "pierworodnego" to byl eksperyment - grill w ogrodzie (jestesmy szczesciarzami i mamy maly ogrodek wink ). troche obawialam sie reakcji mojej babci-tradycjonalistki, ale ona byla zachwycona i "zwyrokowala", ze wszystkie imprezy powinny sie tak odbywac big_grin

              no i my tak wlasnie robimy na wszystkich imprezach od tamtej pory (w tym roku czeka nas komunia). jest wybor salatek, warzyw, pieczywa roznego, a so tego grill - miesny i wegetarianski. panowie sa zachwyceni i zaciesniaja wiezy rodzinne grillujac wspolnie, panie pija szampana i zjadaja to, co mezczyzni upoluja wink jeden rodzaj deseru wystarczy, bo rodzina akurat niezbyt slodycze lubi. i jest super i wszyscy nasze imprezy lubia, a narobic sie zbytnio nie trzeba smile
              • joa66 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:39
                Byłam kiedys na weselu-ognisku. Był bigos, kiełbaski, chleb i torty. I było super, wszyscy świetnie się bawili.
            • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:39
              Szwedzki stół i opcja jedzenia na tarasie big_grin

              No z nieba mi spadłaś!

              Ale bawialnia dzieci jest ich twierdzą i nie ma opcji żeby upychać tam gości. Odkąd mamy osobną bawialnię i wprowadzilam politykę "żadnych zabawek rozwleczonych po sypialniach i salonie" skończyło się potykanie o wszechobecne klocki, przewracanie sie na przyczajonych na podłodze resorakach i wieczorne lamenty przy sprzątaniu zabawek rozwleczonych po całym domu. Nie mam zamiaru okraszać sobie tego piekielnego tygodnia potykaniem się o samochodziki.
              • joa66 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:44
                Jeżeli salon stałby się sypialnią, starałabym się "usalonowic" taras/ogródek (macie zadaszenie, markizy, itp- jeżeli nie to może to dobry pretekst, żeby teraz toz robić - na pewno się przyda w przyszlosci). A więc nie tylko stół i krzesła, ale może jakis fotel, leżak, hamak, poduchy, 'stoliczki" (np z jakiś skrzynek).
              • cherry.coke Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:51
                run_away83 napisała:

                > Ale bawialnia dzieci jest ich twierdzą i nie ma opcji żeby upychać tam gości. O
                > dkąd mamy osobną bawialnię i wprowadzilam politykę "żadnych zabawek rozwleczony
                > ch po sypialniach i salonie" skończyło się potykanie o wszechobecne klocki, prz
                > ewracanie sie na przyczajonych na podłodze resorakach i wieczorne lamenty przy
                > sprzątaniu zabawek rozwleczonych po całym domu. Nie mam zamiaru okraszać sobie
                > tego piekielnego tygodnia potykaniem się o samochodziki.

                No to bedziesz sie potykac o walizy... Nie masz zamiaru sciesnic dzieci, nie masz zamiaru gotowac potraw dla gosci, ale tez nie masz zamiaru wpuscic gosci do kuchni, i nie masz zamiaru oszczedzic im koczowniczego salonu big_grin

                Sytuacja bedzie taka, jakby para bez dzieci zaprosila na tydzien szostke gosci do mieszkania z dwiema sypialniami i wsadzila polowe do salonu - masakra.

                Ogolnie to zmierzasz z duza predkoscia w strone gory lodowej, ale przynajmniej orkiestra jeszcze gra big_grin
                • jan.kran Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:55
                  Podoba mi się wizja namiotu i ogniskasmile
      • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:21
        >a najlepiej to zapros tesciowa i tescia do pomocy w >ugotowaniu tej jednej dziennie potrawy optymalnej, a >Ty rob normalne jedzenie dla reszty wink

        Po moim trupie. Raz popelnilam ten błąd, że wypuściłam ich do swojej kuchni. Zajęli mi całą przestrzeń roboczą na cztery godziny, a po skonczeniu zostawili totalny chlew. W efekcie nagotowali sobie tych swoich rosołów i karkowki i się najedli, a ja na prędce zamawiałam pizzę by nakarmić czymś dzieci, a potem spędziłam resztę popoludnia i wieczór na sprzątaniu kuchni.

        Nigdy więcej.
        • mary_lu Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:30
          No to jak dla mnie zgasło światełko w tunelu big_grin Jak masz w domu rodzinę na kilka dni, to nie ma "wpuszczania do kuchni", oni kuchnię okupują stale. Inaczej się zajeździsz.
    • plain-vanilla Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:29
      Czytam i nie rozumiem, po co ich zaprosilas? Jak ci nie odpowiadaja goscie ani ich przyzwyczajenia ani menu, to trzeba bylo sobie dac spokoj i siedziec w swieta z wlasna rodzina.
      Mysmy tylko raz zaprosili brata meza z zona i nastoletnim synem, ufundowalismy wstepy do atrakcji turystycznych, obwiezlismy po ciekawszych miejscach (samochodu nie wynajeli), nakarmilismy (a raczej ja, jak umialam). Po czym po powrocie bratowa meza obsmarowala nam dupy, jak to zle i be bylo u nas. Dodam, ze przez 3 lata po ich odwiedzinach u nas ani razu nas do siebie nie zaprosili nawet na kawe i ciastko. Od tamtej pory, czyli 4 lata juz, nie zapraszam zadnych gosci. Cenie sobie wlasny spokoj i wolnosc, a z pobytem gosci wiaze sie zapewnianie atrakcji i dzienne zywienia, zakupy i gotowanie, wszystko na mojej glowie, z dwojka malych dzieci, po czym ci gosci wroca do Polski i obsmaruja nas przed cala rodzina.
      • kietka Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:42
        tez nie ogarniam, tradycyjnych, polskich, "rodzinnych" swiat smile
        swieta autorki watku z gory skazane sa na porazke i okres meki dla wszystkich, skoro sa takie dylematy. pisanie na forum nic nie pomoze.
      • madzioreck Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 27.03.14, 14:55
        plain-vanilla napisała:

        > Czytam i nie rozumiem, po co ich zaprosilas?

        O ile mi wiadomo, zapraszała tylko teściów.

        Jak ci nie odpowiadaja goscie ani
        > ich przyzwyczajenia ani menu, to trzeba bylo sobie dac spokoj i siedziec w swie
        > ta z wlasna rodzina.

        Że co? Dom gospodarza, zasady gospodarza. Jak gościom nie odpowiada, to nie ma naprawde przymusu zwalania sie komuś na głowę, zeby jeszcze grymasić.
    • pederastwa Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 11:54
      Przede wszystkim zrób wszystko, żeby jednak ulokować gości w bawialni, nie mieć ich w salonie.
      Rozwiązuje to połowę potencjalnych problemów, w tym ganianie się ze stołem.
    • mayaalex Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 12:09
      Wyczytalam w watku, ze Ty w Anglii mieszkasz - a pamietam, ze w Anglii ogladalam z obrzydzeniem takie rozowe tluste parowy - moze skocz do tesco po pare sztuk i zaserwuj im smile albo beda zachwyceni i wtedy masz ich z glowy, albo beda niezadowoleni, i wtedy, jak juz ktos wyzej napisal, stosujesz strategie "bo tu to w ogole sie na jedzeniu nie znaja, nie to co w Polsce, i niczego dobrego nie da sie w ogole kupic".
      Jezu, a ja marudzilam jak u mnie przez 4 dni byli rodzice i nawet mieli swoja wlasna sypialnie...
    • alexa0000 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 12:09
      Tak sobie mysle- jakbym przez 8 dni musiała jesc jedzenie, którego nie akceptuję...

      Opis jedzenia tesciów mnie przeraża, jak pomysle,że mieliby byc karmieni czyms, czego nie znoszą, to mi ich żal. Bo zaraz sobie wyobrażam,jak jeda do kogos, kto mnie wlasnie w ten sposób karmi. Chciałabym wowczas chociaz miec mozliwosc wejscia do kuchni i przyrzadzenia swojego , innego jedzenia.
      • jan.kran Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 12:17
        Alexa , to jest właśnie druga strona medalu ...Wiem z doswiadczeni jak mnie wkurza kiedy ktos krytykuje mój sposób jedzenia.
        • kropkacom Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 12:29
          No ale jak się jest w gościach... I rozumiem, że ktoś ma jakąś określoną dietę. Nawet wegetariańską.
      • cherry.coke Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 12:32
        Mam tak samo. Ja jako wege nie wymagam absolutnie, zeby caly stol byl zastawiony dla mnie, ale jesli gospodarze nie sa w stanie poczestowac mnie chocby minimalnym zestawem bezmiesnym, ani nie zamierzaja wpuszczac mnie do kuchni, zebym sie sama oporzadzila, to naprawde nie ma sensu zapraszac na tydzien...
        W takiej sytuacji musialabym przy stole tylko cos dziubac, a na posilki wymykac sie do najblizszej knajpy lub spozywczego smile
        • jan.kran Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 12:42
          Ja na szczęście mogę u Brata w PL robic swoje jedzenie bo oni są mięsożerni mocno , zwłaszcza Brat. A i tak nie jest lekko bo najczęściej kończy się na pierogach i mi dupa rosnie.
          W tym roku przed wyjazdem do PL zrobię liste obiadow i koniecznych przypraw , Bratowa ma duzą spiżarnię to sobie tam wstawię moje garam masale i cumin oraz curry smile
          Ja staram się nie irytować jak mi ktos wytyka mój sposób jedzenai ale do szału mnie doprowadzaja propozycje ryby jako potrawy wege lub zdziwienei że jem jajka i nabiał. Ja jestem ovo lacto wege a nie wegankasmile A takie niuanse ze jem tylko niektóre sery , bez podpuszczki i nic z żelatyną to już w ogóle Kosmos.
          Ja nie jestem ortodoksyjna i jak okazało się ze imieninowy tort Brata zawiera żelatynę to nie wyplułam tylko zjadlam do końcatongue_outPPP
          • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 12:57
            Mnie w sumie zwisa co tesciowie sami jedzą - tylko że oni uważają swój sposob żywienia za jedyny słuszny i z zapałem godnym pierwszych misjonarzy wsród dzikich plemion usiłują wszystkich na tę swoją dietę nawracać, co już mi przeszkadza, bo nie mam najmniejszego zamiaru dać się nawrócić

            Co do gotowania - z chęcią udostępnilabym kuchnię na godzinę czy dwie, pod warunkiem że zastalabym ją potem zdatną do użytku. Niedtety udostępnienie kuchni jest dla nich jednoznacznym zaproszeniem do przeprowadzenia sabotażu mouch działań kulinarnych - obejmują kuchnię w posiadanie na pół dnia i zostawiają w postaci pobojowiska pełnego brudnych garów, resztek i śmieci, a jakiekolwiek uwagi zbywają, mówiąc, że przecież ugotowali "rosołek" dla wszystkich, więc my też możemy zjeść, więc nie rozumieją czemu wydziwiam i chcę jeszcze gotować cos innego.

            Poważnie się zastanawiam nad całkowitym wykpieniem się z gotowania i postawieniem na zamawiane żarcie i jadanie w knajpach przez te kilka dni.
            • cherry.coke Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 13:00
              run_away83 napisała:

              > Poważnie się zastanawiam nad całkowitym wykpieniem się z gotowania i postawieni
              > em na zamawiane żarcie i jadanie w knajpach przez te kilka dni.

              To tak zrob, tesciowie powinni byc zachwyceni kielbaskami i boczkiem z jajem, moze puddingi z miesem tez im do gustu przypadna.
              Tylko 9 osob x 7 dni x 3 posilki to jest 189 posilkow...
              • joa66 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 13:04
                Tylko 9 osob x 7 dni x 3 posilki to jest 189 posilkow

                Poza posiłkami świątecznymi, zaoferowałabym szwedzki stół na sniadanie, obiad, a kolacja/lunch (w zależnosci od ukladu posiłków) - czym lodówka bogata i pełna samoobsługa.
    • totorotot Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 14:13
      A czemu Ty? Męża rodzina, niech on się martwi.
      Catering zamów jak chcesz mu pomóc. I tak co nie zrobisz, będzie złe, więc chociaż podpytac sobie napinke.
      Powiem, że ja bym takiego spedu nie nocowala, w końcu są hotele..Ale cóż, jak mawiaja górale: jak się nie psewrócis, to nie naucys.
      • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 14:42
        Ja nie mam jakieś specjalnej spiny. Zauważ że nie pytam jak przez tydzień ogsrnąć codzienne gotowanie trzydaniowego obiadu na dziesięć osób dla wybrednych gości, tylko jak zlagodzić szok związany z faktem, ze trzydaniowego obiadu ani razu na oczy nie zobaczą, a większość posiłków najprawdopodobniej bedzie spożywana rotacyjnie lub formie bufetu tongue_out

        Z nocowaniem nie mam problemu, problem mam (a własciwie - moi tesciowie mają problem) z preferencjami kulinarnymi i kulturą spożywania posiłków. Ale nie zamierzam kupować mebli, robić przemeblowania, remontu i rearanżacji ogrodu, ani też stać całymi dniami przy garach.

        A jak mnie wkurzą, to zamówię wszystkim pizzę, zostawię ich wszystkich z dziećmi i całym bałaganem, a sama pójdę sobie do kina tongue_out
    • misterni Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 14:31
      Stół bym rozkładała codziennie rano w salonie, to nie jest znowu aż taki problem, zwłaszcza że kilku chłopa będzie w domu i im można zlecić to zadanie. Zresztą chyba nie masz innego wyjścia.
      Co do jedzenie, jak się kogoś zaprasza, to trzeba zrobić jednak jakiś ukłon w kierunku jego upodobań kulinarnych, inaczej jest po prostu niegrzecznie. A połączyć dwa style nie problem.
      Możesz np upiec karkówkę dla gości nie w kilogramie smalcu, a normalnie i tak będzie tłusta. A dla was uduś np pierś z indyka w rękawie albo jakaś rybę.
      Możesz im zrobić sałatkę jarzynową, a dla was na co dzień przyrządzać jakaś inną z lekkim sosem.
      Możesz zaopatrzyć lodówkę w wędliny, które oni lubią, niechby i tą kiełbasę, a to co nie zjedzą dodać np do bigosu. Do tego żurek, jajka czyli coś co raczej wszyscy jedzą, jakieś jedno ich ulubione ciasto i masz problem z głowy.
    • a1ma Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 15:01
      Teściom oddałabym własną sypialnię, to bez dwóch zdań, babcię też starałabym się położyć w nieco bardziej zacisznym miejscu niż salon. To nawet nie wypada gości w tym wieku nocowac na kanapie.
      • cherry.coke Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 15:10
        a1ma napisała:

        > Teściom oddałabym własną sypialnię, to bez dwóch zdań, babcię też starałabym si
        > ę położyć w nieco bardziej zacisznym miejscu niż salon. To nawet nie wypada goś
        > ci w tym wieku nocowac na kanapie.

        Widzisz to nie sa oczekiwani goscie.
        Ogolnie to nie cierpie takiej pasywnej agresji - zamiast obciac pomysl spedu od razu, to sie poswieca, po cichu plujac i knujac, wzglednie ignorujac. Ale to jest zdaje sie norma w tzw. "tradycyjnych rodzinach", sadzac z forum.
        • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 15:30
          Problem w tym, że my zaprosiliśmy tesciów (czyli dwie osoby) na swięta - czyli na weekend. A tesciowie bez porozumienia z nami wymyślili, że zaproszą do nas jeszcze matkę teściowej i brata męża z rodziną (w sumie - sześć osób). I że przyjadą na tydzień. Po czym kupili bilety i dopiero wtedy nas poinformowali. Dwie osoby przez weekend mogłabym gościć w doskonałych warunkach (ulokowałabym ich w gościnnej sypialni, miałabym kupę czasu na gotowanie i dogadzanie, bo mąż bylby przez caly czas w domu i zająłby się dziećmi).

          Niestety, mam tylko jedną goscinną sypialnię, dom nie chce się magicznym sposobem rozrosnąć, a naszej sypialni gościom nie odstąpimy, bo śpi z nami niemowlę, które chodzi spać po dobranocce i nie będę go skazywała na spanie przez tydzień w salonie, po którym goście na bank będą się kręcić do późna (bo zawsze tak robią). Drugie niemowlę przyjedzie w gości i ono wraz z rodzicami dostąpi zaszczytu nocowania w goscinnej sypialni. A reszta gości będzie się musiała zafowolić spaniem w salonie.

          Poza tym, przez większośc pobytu gości u nas mąż będzie w pracy, a ja będę miała pod opieką trójkę dzieci, w tym dwoje małych (dziadkowie do opieki się nie wyrywają), a niestety mam tylko dwie ręce i nie zamierzam zaniedbywać dzieci, i robić z siebie kucharki, kelnerki, pokojówki i kamerdynera.

          Gosciom mogę więc zaoferować dach nad głową i pisilki takie, jakie uda mi się przygotować, oraz swoje towarzystwo. Mam nadzieję, że to ich zadowoli. A jeśli nie... to nie pozostanie nam nic innego jak wyciągnąć wnioski na przyszłość i olać tradycję świątecznych rodzinnych spędów.
          • cherry.coke Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 15:38
            run_away83 napisała:

            > Problem w tym, że my zaprosiliśmy tesciów (czyli dwie osoby) na swięta - czyli
            > na weekend. A tesciowie bez porozumienia z nami wymyślili, że zaproszą do nas
            > jeszcze matkę teściowej i brata męża z rodziną (w sumie - sześć osób). I że prz
            > yjadą na tydzień. Po czym kupili bilety i dopiero wtedy nas poinformowali.

            I tu run_away83 napisała:

            > Problem w tym, że my zaprosiliśmy tesciów (czyli dwie osoby) na swięta - czyli
            > na weekend. A tesciowie bez porozumienia z nami wymyślili, że zaproszą do nas
            > jeszcze matkę teściowej i brata męża z rodziną (w sumie - sześć osób). I że prz
            > yjadą na tydzień. Po czym kupili bilety i dopiero wtedy nas poinformowali.

            No to czemu nikt wtedy nie powiedzial "przykro nam kochani, ale mamy tylko dwa miejsca noclegowe i wiecej nie bedzie"?
            A czy ci tesciowie juz wam kiedys nie zrobili podobnego numeru - kupiliscie im bilety, a oni zrezygnowali czy jakos tak?
            • jan.kran Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 15:48
              Współczuję Run i Cię świetnie rozumiem. Znam ten typ sytuacji...
              Dobrze że teściów chociaż lubisz i resztę rodziny zdaje się też. Ja miałam tesciową z piekła rodem , teścia pantoflarza i exa dupka.
              Po pierwszym porodzie , ciężkim , źle się czułam zwalili sie na sześć tygodni , dziecko miało trzy tygodnie. Mielismy kuchnie i pokój , dla nas trojga akurat... Oczywiście dla nich y wizyta była sama przez się zrozumiała...
              Teraz bym umiała się postawić ale byłam młoda, niepewna w macierzyństwie , dałam się wmnipulować. Było ostro ale przeżyłam..
              Dacie radę , nie napinaj się . Najpierw niemowlęta i dzieci apotem reszta. I straj sie im zapewnic wielogodzinne atrakcje turystyczne, jak zgłodnieja to wszystko zjedzą a i pod nogami nie beda się pętaćsmile))
            • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 16:12
              Numer z odwołanym w oststniej chwili przyjazdem wycięli nam moi rodzice, których zaprosilismy na Boże Narodzenie i nawet zafunfowalismy im bilety (które oczywiscie przepadły).

              Teraz problem jest niejako w drugą stronę - tesciowie poinformiwali nas, że przyjadą na dłużej niż my proponowaliśmy i że zaprosili do nas resztę rodzinki, kiedy już kupili bilety... a przebukowanie biletów w w tym momencie jest niemożliwe.

              O tym jakie są warunki, doskonale wiedzą - nie udajemu przed nimi, że mieszkamy w pałacu Buckingham wink I ta wiedza nie przeszkodziła im w zaproszeniu do nas bez naszej wiedzy czterech dodatkowych osób - dlatego uważam, że nie mają prawa kręcić nosem na spanie w salonie.
              • iwoniaw Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 16:46
                Cytat O tym jakie są warunki, doskonale wiedzą - nie udajemu przed nimi, że mieszkamy
                > w pałacu Buckingham wink I ta wiedza nie przeszkodziła im w zaproszeniu do nas b
                > ez naszej wiedzy czterech dodatkowych osób - dlatego uważam, że nie mają prawa
                > kręcić nosem na spanie w salonie.


                I tu się z tobą zgadzam całkowicie.
              • joa66 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 16:46
                A nie możesz skrzydła domu dobudować w miedzyczasie?wink

                A serio - myślę, że bawialnai dzieci byłaby super pomysłem, ale....kogo położyc na podłodze, bo tam nie ma łóżek? Karmiące matki? Teściów? Babcie?

                I znowu serio- jedzenie, jedzeniam- da się to załatwić, ale zastanowiłabym się nad wynajęciem jakiegoś pokoju w pensjonacie, B&B , itp.

                p.s. czy rodzina wie jaka macie sytuację mieszkaniową?
                • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 16:53
                  > p.s. czy rodzina wie jaka macie sytuację mieszkaniową?

                  Wie. Ale żadne warunki nie są dla moich teściów zbyt trudne by nas odwiedzić. Jak urodziłam pierwsze dziecko, to mieszkaliśmy w osiemnastometrowej kawalerce z aneksem kuchennym i też chcieli koniecznie do nas przyjechać "na jakieś dwa tygodnie" żeby nam "pomagać". Zupełnie nie przeszkadzał im fakt, że musieliby spać razem z nami na jednej rozkładanej sofie (bo po jej rozłożeniu nie zostawał w tym mieszkaniu nawet skrawek podłogi na rzucenie karimaty i śpiwora) i byli mocno obrażeni kiedy wymusiliśmy na nich rezygnację z przyjazdu tongue_out
                  • cherry.coke Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 17:07
                    A czy zamierzacie jakos przemyslec to, jak pozwalacie otoczeniu sie traktowac?

                    Historyjka z tesciami po nocy, nastepnie z twoimi rodzicami marnujacymi wasze plany i pieniadze, a teraz ta nie tylko z tesciami, ktorzy naspraszali do was ludzi, ale i z tymi ludzmi, ktorzy bez rozmowy z wami zwalaja wam sie w pakiecie - wszystko to wskazuje, ze pozwalacie ze soba robic wszystko...

                    Bo w sumie co stalo na przeszkodzie powiedziec "no niestety, jak mowilismy mamy tylko dwa miejsca noclegowe, ale za to pomozemy wam zamowic hotel dla tych pozostalych. No moze jedna ekstra osoba sie zmiesci"? Ja bym wobec dictum o grupie, tygodniu i kupionych biletach powiedziala tak bez najmniejszego oporu... bo to chamstwo czyste wobec mnie by bylo.

                    Czy teraz uslysza, ze sprawili wam duzy klopot i ze w przyszlosci nie bedziecie ponosic konsekwencji ich pomyslow? Czy tez nastepna grupa ich gosci bedzie jeszcze wieksza? smile
                    • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 17:22
                      Cherry - powiem bez owijania w bawełnę wink

                      Jak byliśmy na etapie rozważania wszystkich "za" i "przeciw" emigracji, to fakt, ze tesciowie będą do nas mieki daleko i drogo był zdecydowanie "za" tongue_out

                      Oni z tych, co wyproszeni drzwiami wlezą oknem; a słysząc "nie odpowiada nam coś co robicie/planujecie", absolutnie nie przyjmują naszych racji do wiadomości. Oni się lepiej znają, lepiej wiedzą, chcą dla nas dobrze, przyjadą nam pomóc. A my, kiedy odrzucamy tę pomoc, jesteśmy oczywiście niewdzięczni, zachowujemy się jak egoisci, utrudniamy im kontakt z wnukami. I tak dalej.

                      Tak że liczymy, że nasz wyjazd i rzadsze kontakty pomoże im nabrqć dystansu do naszego życia. I bynajmniej nie dajemy sobie włazić na łeb - już nie raz i nie dwa zostali odprawieni z kwitkiem. A jeżeli w trakcie tych świątecznych odwiedzin zaczną się za bardzo szarogęsić, to nie będziemy mieli skrupułów przed wykwaterowaniem ich do pobliskeigo hotelu lub odesłaniem z powrotem do Polski pierwszym możliwym lotem tongue_out

                      Ale póki co próbuję myśleć pozytywnie i łudzę się, ze jak pogoda dopisze i zapewnimy trochę atrakcji to uda nam się jakoś przetrwać ten tydzień wink
                      • cherry.coke Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 17:24
                        Aha smile A szwagry skad sie takie bezmyslne wziely? Bo babcie to choc wiek usprawiedliwia...
                        • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 17:38
                          Szwagry miesiąc temu zostali rodzicami... aktualnie spią po cztery godziny na dobę w kilku ratach i mają ewidentne objawy pieluszkowego zapalenia mózgu. Zaobserwowaliśmy u nich przejawy calkowitego wstrzymania jakichkolwiek procesów myślowych - działają na autopilocie i wykonują wydawane przez otoczenue polecenia...
                          • karola1008 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 27.03.14, 14:18
                            Run, naprawdę bardzo Ci współczuję i rozumiem w czym problem, ale opisujesz to w taki sposób, ze ryczę ze śmiechu big_grinbig_grinbig_grin. Przepraszam big_grin.
                  • joa66 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 17:20
                    Wiesz, ale juz nawet nie chodzi o nich. Czy Ty sam nie będziesz się czuła bardziej komfortowo jezeli ten salon bedzie salonem, a część z gości TYLKO NA NOC będzie się przenosić do hoteliku?

                    Masz niemowlaka, przyjedzie drugi, czy nie zwariujesz w domu gdzie przez 10 dni w każdym pomieszczeniu ktos bedzie siedział, spał, trzymał walizki, będziecie na siebie wpadać, będą kolejki do łazienki? Was jest piątka przyjedzie jeszcze w sumie 6 osób.

                    Pomyśl o sobie.
                    • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 17:34
                      Kolejek do łazienki nie będzie, bo łazienki są trzy (plus jeszcze osobny kibelek). Co do nocowania gości - rodzina z dzidziusiem dostanie zapasową sypialnię, my i dzieci będziemy spac u siebie. Jakby ktoś chciał się gdzies zaszyć i mieć chwilę spokoju - zostaje bawialnia i jadalnia. Oraz ogród. Spanie w salonie jest wygodne; po prawdzie to oni spią tak u siebie na co dzień - tesciowie od dwudziestu lat nie urządzili sypialni bo wilą spać na rozkladanej sofie przed telewizorem, a babcia w ogóle mieszka w kawalerce, więc problem gości, którzy mogliby się poczuc urażeni, że ulokowano ich "na wersalce w duźym pokoju" jest mocno wydumany wink

                      A ja mam nadzieję, że jak wyjadą, to odczuję działanie "efektu kozy" i dojdę do wniosku że ogarnianie dwupiętrowej chałupy i karmienie pięcioosobowej rodziny to czysta rozrywka wink
                  • brokje Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 26.03.14, 17:24
                    run_away83 napisała:

                    > > p.s. czy rodzina wie jaka macie sytuację mieszkaniową?
                    >
                    > Wie. Ale żadne warunki nie są dla moich teściów zbyt trudne by nas odwiedzić.

                    Lol. mowi osoba ktora ma dom z 4 sypialniami, jadalnia i salonem big_grinbig_grin

                    Run, przyznaj ze ta mala elastycznosc w lokowaniu tesciow to za kare dla tesciow (samowolka tesciow w zapraszaniu goscismile)
                    tak czy siak, powodzenia smile


                    • joa66 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 26.03.14, 19:22
                      mowi osoba ktora ma dom z 4 sypialniami, jadalnia i salonem

                      Myślisz, że na 11 osób to luksus?wink
                      • brokje Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 26.03.14, 21:56
                        Niesmile luksus nie, ale jednak 9 osob doroslych I 2 niemowleta moznaby w miare bezbolesnie rozlokowac w 6 pomieszczeniach na pare dni.. Po prostu rozbawilo mnie sformulowanie 'trudna sytuacja mieszkaniowa' ktore normalnie slyszy sie jednak, przyznaj sama, w odrobine innym kontekscie. Tutaj to raczej brak woli gospodyni a nie logistyka sie klaniatongue_out
                        • joa66 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 26.03.14, 22:38
                          Oczywiście, że zmiescić się zmieszczą. Tylko jednak będzie spore zagęszczenie i..... nie każdy ma tyle łożekwink Można spać i w jadalni i salonie, dwa razy dziennie wszystko składac i rozkładać, w towarzystwie walizek i toreb. Nie mieć wspólnej wolnej przestrzeni.

                          Dać się da, ale komfortowo nie będzie.

                          Poza tym , o ile się nie mylę, "trudna sytuacja mieszkaniowa" to było o 19m kawalerce, gdzie kiedyś też im "się zaprosili"
                        • attiya Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 27.03.14, 07:53
                          gospodyni nie kupowała sobie domu pod teściów, babcię teściowej czy tam teścia, szwagierkę z mężem i z dzieckiem, tylko pod swoją rodzinę
    • lady-z-gaga Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 15:14
      Niby masz rację, ale ta racja w jakims źle pachnącym sosie pływa, skoro juz przy kulinariach jesteśmy....
      Teściow - z tego, co piszesz - widujesz bardzo rzadko, a mimo to nie jesteś w stanie w ramach gościnności posunąć się do żadnego ustępstwa. Bawialnia dla dzieci - bo tak, kuchnia dla pani domu, bo nabrudzą, jadłospis świateczny tylko po Twojemu a w ogole niech się cieszą, że dostaną dach nad głową i cokolwiek do jedzenia.
      Gdybys ich lubiła, pewnie z innym nastawieniem podeszłabys do tej wizyty. I tu jest pies pogrzebany, a nie w tym, co jedzą.
      • volta2 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 15:41
        mam dokładnie takie samo wrażenie

        wszystko jest nie bo nie, bo ja tak chcę albo ja tak nie chcę.

        robi dziewczę wszystko, by nic nie miało się prawa udać - bo otóż oni sami się wprosili, a skoro tak, to niech cierpią.

        bywam jako gość od czasu do czasu u rodziny męża i muszę przyznać, że wszyscy starają się nas jednak ugościć. gdyby mnie położyli w kuchni to długo bym tam się nie pokazała - i o to autorce chodzi.

        a najśmieszniejsze jest, że chłopcy muszą mieć bawialnię - bo przez 7 dni bez tej bawialni nikt nie przeżyje.
        my też dla swoich dzieci mieliśmy bawialnię - ale jestem pewna, że dziadkom by jej ustąpili na te parę dni a w ostateczności, by razem w tej bawialni z dziadkami się pobawili.

        że cię chłop dziewczyno przez łeb nie szturchnie - za stosunek do jego rodziców, za to, jak uczysz dzieci nie skopania staruszka, bo się spoci i za budowanie rodzinnej atmosfery?

        (dodam, że ja podobnie bym się zachowywała - ale mogłabym to robić wyłącznie na swoje konto - mąż by do tego ręki nie przyłożył - i nie pozwolił na takie potraktowanie seniorów, niezależnie czy z jego linii czy z mojej by byli)
        • cherry.coke Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 16:02
          volta2 napisała:

          > że cię chłop dziewczyno przez łeb nie szturchnie - za stosunek do jego rodziców
          > , za to, jak uczysz dzieci nie skopania staruszka, bo się spoci i za budowanie
          > rodzinnej atmosfery?

          A ona powinna z kolei meza zabic za dopuszczenie do takiego szarogeszenia sie jego rodziny. Normalnie nie ma wygranych smile

          Maz autorki niemy i bez raczek
          Autorka kladzie starszych panstwa na sofach z zemsty
          Tesciowie z piekla rodem z manierami slonicy w rui
          Szwagrowie pozbawieni refleksji i empatii - wpakowalibyscie sie komus do domu z malutkim dzieckiem jako czwarty, piaty i szosty gosc na podstawie zaproszenia osob trzecich???

          Chyba tylko babcia w miare niewinna. Daj jej te bawialnie w nagrode i duzo golonki smile
      • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 16:02
        Trochę racji masz. Ja lubię moich tesciów, ale po krotkim zastanowieniu dochodzę do wniosku, że lubię ich na neutralnym gruncie. Lubię ich "towarzysko", ale pobyt z nimi pod jednym dachem to już inna bajka... mam problem kiedy goszczę ich u siebie, bo... probują zaprowadzać u mnie swoje porządki. A właściwie "porządki"...

        Krótki przykład: w ubieglym roku w maju (mieszkaliśmy jeszcze w Polsce) byliśmy na dwutygodniowych wakacjach. W połowie naszego wyjazdu tesciowie zadzwonili do męża, że wracają z jakiejs tam wycieczki i za godzinkę u nas będą, bo chcą u nas przenocować. Mąż na to, że jestesmy na wakacjach, ale moi rodzice mają klucze, więc jak chcą przenocować to nie ma problemu. Na to tesciowa, ze może byśmy wrócili wcześniej, bo ona się stesknila za wnukami. Mąż tłumaczy, że nawet gdybyśmy chcieli, to w ciągu owej "godzinki" ni huhu nie damy rady, bo jesteśmy za granicą - foch i dąs, jak nie, to nie, bez łaski, jadą prosto do siebie.

        Po 22 (w Polsce 23) telefon, że jednak chcą przenocować. Mój ojciec o północy jechał podać im klucze. Mąż poinstruował ich, gdzie znajdą posciel i ręczniki. Nazajutrz wieczorem telefon - są już u siebie. Nie mogli znaleźć poscieli (bo zamiast szukać tam, gdzie zostali poinstruowani rozbebeszyli mi szafkę z ubraniami), wiec spali w naszej (sic!). Jak wrócimy to w lodówce czeka obiad - ugotowali nam rosół (czyli tę swoją "optymalną" galaretę, której nikt z nas do ust nie weźmie) i kotleciki (j.w.). Mąż na to, z e przecież mówił, że wracamy dopiero za tydzień z kawałkiem - uppps, umknęło im. W dodatku "zapomnieli" oddać moim rodzicom klucz i nie wpadli na to by wsadzić do zmywarki brudne naczynia. Jak po powrocie weszłam do mieszkania, myślałam, że smród mnie zabije ( byłam w ciąży) - aromat pełnej miski kości z resztkami mięsa, która stała przez tydzień w temperaturze pokojowej - nie do opisania... Smród lodówki, w której przez ponad tydzień kisł ten "rosołek" - na samo wspomnienie chce mi się rzygać.

        Dlatego jak kilkanaście tygodni pózniej chcieli "przyjechac gotować nam obiadki" kiedy wylądowałam na porodówce, to odpowiedzią było "po moim trupie".
        • lady-z-gaga Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 16:55
          No faktycznie, nie będę Ci już robic wyrzutów za to, że ich za mało kochasz...big_grin
          trzymam kciuki, aby czas płynął szybko podczas tej wizyty wink
    • myelegans Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 15:56
      U nas jak jest wiecej ludzi niz miejsc przy stole, co jest czestym wydarzeniem to robimy styl bufetowy. Na stole w jadalni rozkladamy jedzenie miski, pomiski w czym tam serwujesz, gdzies z boku dajemy talerze, sztuccie, szklanki, lampki na wino. Kazdy podchodzi, naklada sobie i usadza sie gdzie moze, na kanapach w salonie, przy dlugim kontuarze w kuchni na barowych taboretach, mozna kupic kilka malych skladanych stolikow, zeby mozna polozyc talerz, ale mozna tez nakladac sobie po trochu na maly talerz, zjesc, nalozyc wiecej itd.

      Moze beda na poczatek wstrzasnieci, ale im przejdzie. Zaleta takiego systemu jest latwosc przemieszczania i zmiany miejsca oraz towarzystwa do rozmowy.
    • lelija05 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 16:30
      Wszystkie znane mi osoby na diecie optymalnej zachowywały się jakby należeły do sekty, tematu żywienia lepiej było nie poruszać, bo nie dało się normalnie porozmawiać, nawet potakiwanie było ryzykowne. Coś jak Amway.
      Współczuję, po tym pobycie jedź na wczasy.
    • antyk-acap Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 17:12
      Co do spania - czy nie możesz stoły wywalić do salonu a sof do jadalni?
      • antyk-acap Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 17:16
        Co do potraw to postaw na jakość. Skoro ma być mało to niech będzie ładnie - jajka z kawiorem, łosoś itp

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka