Dodaj do ulubionych

Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święta :P

    • jak_matrioszka Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 17:38
      W ktoryms wtku rozwazalas przejscie na system stolowania sie potrawami kupionymi na wynos - w takim wypadku mozesz udostepnic kuchnie tesciom, niech sobie ugotuja co chca, skoro nie chca jest tego co Ty serwujesz. Z tym ze wprowadzasz ograniczony dostep do garow i sprzetow (wydziel im kilka garow, inne zarezerwuj dla siebie, powiedz ze w tym od mleka nie moga swoich optymalnych wywarow gotowac, bo to niekoszerne jest). No i nie sprzatasz po nich w kuchni, jak sobie gary ubrudza, to nowych nie dostana, a jak Ty cos chcesz ugotowac i nie ma miejsca, to idziesz do nich i grzecznie mowisz ze teraz Twoja kolej na uzytkowanie kuchni i zeby "swoje" pozbierali.

      Swoja droga: jak czytam o rodzinach ematek, to coraz bardziej doceniam wlasna smile
    • ailia Ty psioczysz na najazd Hunow... 25.03.14, 17:41
      ...a tymczasem szwagierka lzy hormonalno-depresyjne leje, bo wlasnie doszla do tego etapu macierzynstwa, gdy "juz nic nie bedzie tak, jak dawniej" i ogolnie "nie mam na nic sily", a tu kurcze jeszcze trzeba leciec na drugi koniec Europy na swieta, "bo twoi rodzice sobie wymyslili"...

      Pomysl, ze ona teraz (jesli to jej pierwsze dziecko) szaleje z zagadnieniami w rodzaju:
      - a tam bakterie, bo wykladziny
      - a dzieciaki beda sie z lapami do mojego pchac
      - nie lubie karmic przy wszystkich, a co chwila wychodzic sie nie da
      - jak tam w tej Anglii umyc dziecko w dobrej temp, skoro dwa krany
      - ja karmie piersia, ciekawe co bede jesc
      - kochanie, przeciez sie nie da, NO NIE DA zapakowac na tydzien z dzieckiem w jedna walizke
      - a skaaaaad my tam fotelik wezmieeeeemyyyy (chlip!)

      No i do klamotow w postaci walizek dojdzie jeszcze kolejny wozek niemowlecy. W ciasnym przedpokoju.

      Tak wiec gleboki wdech.
      • alexa0000 Re: Ty psioczysz na najazd Hunow... 25.03.14, 17:45
        I ty masz pewnie rację, łojezusie...
      • ailia Re: Ty psioczysz na najazd Hunow... 25.03.14, 17:48
        o i tak naprawde, co mi przyszlo do glowy:

        ZADZWON do szwagierki i z nia pogadaj. Jak mama z mama. Potrafisz wink
        Zeby sie czula mile widziana i zaopiekowana, mimo tego szalenstwa, ktore sie szykuje.
        Ze tego i tego i tego nie musi brac, bo ty masz - lub jest calkowicie zbedne. Ze dacie rade.

        Bo w sumie dziewczyna nie zasluzyla na to, zeby taki mlyn przezywac w pierwsze swieta z dzieckiem. A jesli nie przyjedzie z dobrym nastawieniem, to kicha na calej linii. Bo oprocz fochow tesciow masz wtedy jeszcze sfochowana mloda matke.
        • konwalka Re: Ty psioczysz na najazd Hunow... 25.03.14, 17:59
          to jest jeden z najdurniejszych pomysłow, o jakich slyszaklam
          run, dlaczego sie zgodzilas?
          pamietam przyjazd szescioosobowej rodziny do mojego kolegi
          dorosle, sprawne osoby, nieprzebywające na zadnej diecie
          (ja robilam tylko za przewodnika)
          qrna, po tygodniujuz nikt nie mogl na siebie patrzec
          a nie tloczyli sie az tak jak wy bedziecie
      • run_away83 Re: Ty psioczysz na najazd Hunow... 25.03.14, 17:53
        A nie nie - szwagier i szwagierka z maleństwem też mieszkają w UK, mają do nas dwie godzinki samochodem... i zdaje się że ogarnięci chaosem pierwszych tygodni rodzicielstwa z ulgą przyjęli fakt, że nie muszą goscić u siebie babci, jak pierwotnie było ustalone. I bardzo chcą się z nami zobaczyć, bo mają mnie, jak się zdaje, za jakąś zaklinaczkę niemowląt i chyba im się roi, że potrzymam ich dzidzię na rękach, spojrzę jej głęboko w cudowne oczęta i ona automagicznie zamieni się we wzorcową różową dzidzię z reklamy jonhsons baby, zacznie przesypiać noce, przestanie ulewać i płakać z powodu czkawki i zacznie robić kupy pachnące fiołkami wink
        • cherry.coke Re: Ty psioczysz na najazd Hunow... 25.03.14, 18:00
          No to kurde! Niech przyjada na dwa-trzy dni i myk do siebie. Tesciow i babcie sie bardziej ogarnie.
        • jak_matrioszka Re: Ty psioczysz na najazd Hunow... 25.03.14, 18:01
          No to szwagier ze szwagierka i babcia przyjada na 2 noce, a nie na tydzien, a poem juz "tylko" tesciow bedziesz miala. Tyle to idzie spokojnie wytrzymac.
          • run_away83 Re: Ty psioczysz na najazd Hunow... 25.03.14, 18:10
            Nie nie, babcia miała przylecieć do szwagra i potem stamtąd lecieć spowrotem. Ale przylatuje do nas razem z teściami. I zostaje razem z tesciami na tydzień.

            Aczkolwiek faktycznie jak szwagier z rodziną wyjedzievto babcię się przekwaterujevdo goscinnej sypialni. I w salonie zostaną już tylko teściowie.
            • cherry.coke Re: Ty psioczysz na najazd Hunow... 25.03.14, 18:12
              run_away83 napisała:

              > Nie nie, babcia miała przylecieć do szwagra i potem stamtąd lecieć spowrotem. A
              > le przylatuje do nas razem z teściami. I zostaje razem z tesciami na tydzień.
              >
              > Aczkolwiek faktycznie jak szwagier z rodziną wyjedzievto babcię się przekwateru
              > jevdo goscinnej sypialni. I w salonie zostaną już tylko teściowie.

              Podpuscilas nas, to jest zupelnie inny watek smile
              • run_away83 Re: Ty psioczysz na najazd Hunow... 25.03.14, 18:15
                Przeczytaj mój pierwszy post w tym wątku - jasno napisałam kto na ile przyjeżdża wink
        • monique_alt Re: Ty psioczysz na najazd Hunow... 26.03.14, 12:00
          Pogadałabym szczerze ze szwagierką i zaprosiłabym ich na góra 2 dni. Na świąteczny obiad w niedzielę (niech zbiorą się rano i na 11.00 do was przyjadą) i zostaną na jeden nocleg następnego dnia wieczorem jadą do siebie. Ten jeden nocleg oddałabym im gościnną sypialnię - babcia z teściami w salonie.

          Po tym dwudniowym nalocie szwagier zabiera do siebie babcię jak było wcześniej umówione a teściowie zostają u was w gościnnej sypialni. To moim zdaniem jedyne rozsądne wyjście w tej sytuacji. Przebywanie pod jednym ciasnym dachem przez 4 dni dwóch niemowlaków, dwójki małych dzieci i jeszcze jak rozumiem wiekowej osoby grozi katastrofą. Zrobiłabym tak też ze względu na seniorkę babcię dla której taki młyn może być bardzo trudny do zniesienia.

          To że teściowa tak sobie wymyśliła nie oznacza że wy musicie się podporządkować jej durnym ustaleniom.
          • attiya Re: Ty psioczysz na najazd Hunow... 27.03.14, 07:51
            podpinam się
            bardzo dobra rada
            masz jeszcze trochę czasu, dzwoń do szwagierki i ustal z nią te zmiany, jak dziewczyna w miarę rozsądna to na pewno się zgodzi i dostosuje smile
          • run_away83 Re: Ty psioczysz na najazd Hunow... 27.03.14, 09:15
            Szwagier i szwagierka nie będą mogli zabrać do siebie babci - bo ona odlatuje z lotniska które jest koło nas, ktoś musiałby ją odwieźć z powrotem po kilku dniach.

            A pomysł by rodzina z niemowlęciem przyjeżdżala na jedną noc uważam za idiotyczny - spędzą na pakowaniu i podróży (bo niby dwie godziny jazdy, ale tu karmienie, tu przewijanie i zrobi się z tego cztery-pięć godzin), przenocują, a następny dzień znowu spędzą na pakowaniu i podróży - bez sensu, taki wyjazd to męka.
            • monique_alt Re: Ty psioczysz na najazd Hunow... 27.03.14, 10:36
              Jako matka dwumiesięcznego niemowlęcia wcale bym nie przyjeżdżała. A jeśli bardzo by mi zależało na spędzeniu świąt z rodziną to przyjechałabym właśnie na jeden nocleg. Takie dwa dni idzie się przemęczyć dla spotkania się z rodziną. Męczyć się tak przez 4 dni z takim maluchem nie wyobrażam sobie. Poza tym dwugodzinną podróż to taki maluch w całości prześpi. Moi przynajmniej tak mieli w tym wieku. Nie wiem jak ten konkretny egzemplarz.

              Co do zabrania babci - moim zdaniem to chyba nie problem żeby mąż wsiadł w samochód i po nią pojechał. Albo szwagier ją na ten samolot odwiózł. Odległośc 2 godzin to moim zdaniem żaden problem. No chyba że babcia stara i schorowana i źle znosi podróże samochodem. Ale wtedy nie rozumiem jak przeżyje te cztery dni pod dachem pełnym ludzi.

              A nie ma opcji żebyście wy pogościli teściów i babcię przez 4 dni a potem odwieźli ich do szwagra na następne 4 dni. I potem mąż jedzie po nich i przywozi spowrotem? To chyba mniejsze poświęcenie niż mieszkanie z nimi i ich kuchnią przez 8 dni.
              • run_away83 Re: Ty psioczysz na najazd Hunow... 27.03.14, 11:01
                Problem w tym, że tesciowie i babcia odlatują dość wcześnie rano i bladym świtem trzeba ich zawieźć na lotnisko. Po babcię trzebaby więc było pojechać dzień wcześniej. Ergo, mój mąż musiałby wziąć dzien urlopu. Tyle że akurat na koniec przyszłego miesiąca oddaje ważny projekt i nie usmiecha mu sie marnowanie czasu na odwożenie i przywożenie gości, których w zasadzie nie on zaprosił. Szwagier w ogóle na urlop nie ma szans - niedawno zaczął nową pracę i to w takim miejscu, gdzie branie wolnego w celach rodzinno- towarzyskich raczej nie wchodzi w rachubę. Ja teoretycznie mogłabym pojechać po babcię, ale musiałabym zabrać trójkę dzieci (nie zostawię ich z teściami na caly dzień, bo niestety parę razy się nacięłam i nie mam do nich zaufania). A kiszenie trójki dzieci, w tym niemowlęcia przez pół dnia w samochodzie też mi się nie uśmiecha.

                Tak że sorry - goście bez ustalenia z nami zmienili czas trwania i liczebność uczestników wycieczki, to się trochę pogniotą na kanapach w salonie. Nie będę wywracała życia mojej rodziny do góry nogami, żeby tylko każdy spał we własnym pokoju. Może to ich nauczy, żeby na przyszłość konsultować z nami kiedy, na jak długo i w jakim skladzie chcą do nas przyjechać tongue_out
    • fifka02 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 18:10
      wstaw jedną sofę do jadalni, a do salonu rozłożony stół.
      • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 18:14
        Dzięki, dopisuję do listy potencjalnych rozwiązań. To jest akurat trywialne w wykonaniu i faktycznie niegłupie, bo z jednej strony, w salonie pozwoli zyskać miejsce na rozstawienie rozłożonego stołu, a z drugiej zamieni jadalnię w coś w rodzaju tymczasowej sypialni, co prawda przylegającej do kuchni, ale zawsze coś...
    • kkalipso Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 25.03.14, 20:30
      Dziwna jesteś niby zawsze grzeczna miła a jednak coś mi zgrzyta.
      Nie chciałabym spędzić u ciebie świat.
      Myślę, że ludzie zachowają się w porządku, jak na przysłowiowych Polaków przystało i zjawią się z wałówką z typowo Polskimi produktami z czego coś tam jak już wpuścisz ich do kuchni będzie można ugotować zgodnego z ich kulinarnymi upodobaniami.
      • gaga-sie Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 26.03.14, 01:05
        Do kuchni też po jej trupie.
      • misterni Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 26.03.14, 02:25
        kkalipso napisała:

        Dziwna jesteś niby zawsze grzeczna miła a jednak coś mi zgrzyta.
        Nie chciałabym spędzić u ciebie świat.


        Kkalipso, z całą sympatią, ale to co piszesz jest co najmniej dziwne w kontekście twoich dylematów z grudnia 2012 big_grin
        A w twoim przypadku niedoszła gościna byłaby znacznie mniej kłopotliwa, niż w tym wink
        • kkalipso Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 26.03.14, 22:55
          Nie widzę związku.
          Do gościny doszło aczkolwiek bez wpraszających się gości.
          Przynajmniej nie musiałam nic robić na siłę.
          • cherry.coke Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 26.03.14, 23:12
            Hihi pamietam ten watek smile klasyka forum!
            • kkalipso Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 26.03.14, 23:23
              He hee...
              Przestaję się dziwić, że stałe forumki zmieniają nicka 4 razy w roku tongue_out
              Nic, trzeba jakoś żyć .
          • misterni Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 27.03.14, 21:44
            Wpraszających?
            Zlituj się, Twoja teściowa chciała przyjść ze swoim facetem.
    • claudel6 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 26.03.14, 23:40
      wynajmij teściom studio na tydzień przez roomoramę albo gumtree, gdzieś w waszej dzielni. będzie to was kosztowac z 300-400 funtów, ale moim zdaniem w tej sytuacji warto...
      • claudel6 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 27.03.14, 00:02
        chociaż jak doczytałam, że szwagry tylko na 2 dni, to da sie przeżyć. tylko nie trzymaj sie kurczowo tej głupiej myśli, że jak dzieci straca bawialnię na 2 dni, to tego nie przezyjesz.
        • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 27.03.14, 09:07
          Nie chodzi o to, że nie przeżyję bo mi bałagan będzie przeszkadzał.

          Otóż, mam na stanie trzylatka i siedmiolatka, którzy bawią się klockami lego, zestawami playmobil, pozzlami, zestawami geomag i innymi klamotami wyposażonymi obficie w maciupeńkie części. Mam też siedmiomiesięczne niemowlę, które aktualnie jest w tej fazie rozwoju, że zachowuje sie niczym organiczna wersja roomby - pełza po podłodze i zżera wszystko co znajdzie.

          Zamknięcie starszaków i ich dobytku w bawialni jest jedynym sposobem, żebym ja mogła cokolwiek zrobić (na przykład ugotować teb nieszczęsny obiad), inaczej będę chodziła krok w krok za niemowlakiem i wyciągała mu z paszczy główki ludzików z lego i opony resoraków.

          Zaraz ktoś zapyta, czy dziadkowie nie mogą zająć się dziećmi. Ostatnio jak mój teść pilnował moich synów, to skończyło się ukruszonym zębem u jednego i podejrzeniem złamanej żuchwy u drugiego. Tak że... nie. Stanowczo nie mogą.
          • monique_alt Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 27.03.14, 10:50
            Z takim podejściem jakie masz cała ta wizyta skończy się wielką kłótnią i obrazą na najbliższe 2 lata. Zamiast asertywnie powiedzieć że nie zgadzasz się na taki układ tj szwagier i szwagierka nie przyjeżdżają i zabierają babcię jak było umówione, ty kombinujesz jak koń pod górkę jak pogodzić wszystkie strony. Otóz moim zdaniem nie da się. I tak zorganizowana wizyta skończy się katastrofą. I masz jeszcze czas żeby to powstrzymać i jakoś inaczej zorganizować ale każdą radę odrzucasz (wynając mieszkanie nie, odwieźć babcię do szwagra nie, zaprosić szwagra na 2 dni nie, nie zaprosić szwagra nie, pozwolić gotować w swojej kuchni nie). Z jednej strony zgodziłaś się na ten sajgon ale z drugiej nie ustąpisz ani na krok. To się nie skończy dobrze.
            • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 27.03.14, 11:11
              >To się nie skończy dobrze

              Kurcze, wiesz, ja chyba w skrytosci ducha na to wlaśnie liczę tongue_out I mam nadzieję że bedzie to ostatni tego typu najazd zafundowany nam przez kochającą rodzinkę tongue_out
              • cherry.coke Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 27.03.14, 11:22
                Bardzo widac te chec sabotazu, oni tez ja zobacza i mozecie miec tesciow z babcia z glowy na zawsze smile
              • totorotot Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 27.03.14, 11:34
                To w Anglii nie mają taksówek? Trzeba wykorzystać ten pomysł, staniesz się milionerka!
                • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 27.03.14, 12:36
                  Taaa... jesteś genialna. Jakby jeszcze babcia mojego męża (ponad siedemdziesięcioletnia i nie mówiąca po angielsku ani słowa) dała się wsadzic zupelnie samiuteńka w taksowkę z nie mowiącym po polsku kierowcą (nie daj Boże jakimś sniadym i w turbanie - toż to na pewno terrorysta!), to koszt podróży taryfę między dwomia miastami oddalonymi o 130 mil (obstawiam że grubo ponad 100 £ a może i wirlokrotniść tej sumy) jeszcze jakoś bym przebolała tongue_out

                  A swoją drogą, czy ja kiedyś tu pisałam, że śpię na pieniądzach? Bo niektore porady jakie dostałam w tym wątku (ulokować trzy osoby na tydzień w hotelu, albo wynająć im mieszkanie, kupić meble, zabulić za kilkusetkilometrowy kurs taryfą) utwierdzają mnie w przekonaniu, że forumki mają wizję emigrantek podcierających sobie tyłki stufuntowymi banknotami tongue_out
                  • totorotot Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 27.03.14, 13:42
                    Wiesz, bo tu jest chyba clue programu. Z jakiej racji akurat Ty masz płacić za hotele i taksówki? To oni mają się dostosować do gospodarzy, a nie gospodarze do nich, skoro się wprosili.
                    Nieźle masz wyprany mózg przez swoich rodziców przemocowców, że zgadzasz się pełnic symetryczną rolę w rodzinie męża.

                    Słowko: tak nam nie pasuje
                    albo
                    tak nam pasuje

                    i najważniejsze: musicie się dostosować
                    (chodzi o nich do Was, żeby nie było wątpliwości)

                    A w ogóle - to czy Ty czasem nie miałas umowionego fryzjera? A może kino? A może nagły atak migreny?
                    Mąż sobie świetnie poradzi z organizacją rodziny, zapewniam, i doskonale też poucina im pędy. A jak nie poucina-niech zapie... po babcię z tróją dzieci w fotelikach, a babcia między nimi z tyłu. He he.
                    • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 27.03.14, 14:26
                      Jakbym o pomyśle tego spędu dowiedziała się odpowiednio wcześniej, to bym ich śmiechem zabiła i przypomniałabym, że zaprosiliśmy ich na święta a nie całą rodzinę na tygodniowe wakacje.

                      Niestety, moja tesciowa zna mnie nie od dziś i o tym jaką cudowną niespodziankę nam zrobiła dowiedzieliśmy się jak już zabukowali bilety - a na zmianę czy odwołanie rezerwacji nie ma szans. Możemy ewentualnie calkowicie się wypiąć i oświadczyć, żeby wcale nie przylatywali... ale wtedy pewnie i tak przylecą. Mówiłam - oni z tych, co wyproszeni drzwiami wlezą oknem
                      tongue_out
                      • monique_alt Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 27.03.14, 16:55
                        Zaraz ale co mają zabukowane bilety do przyjazdu szwagra z niemowlakiem? Po prostu trzeba szwagrowi odmówić i macie wtedy tylko teściów z babcią na głowie. A jak szwagier tęskni za rodzinnymi spędami to niech je u siebie organizuje a nie u was. Jak rozumiem wystarczy ze szwagrem się dogadać że oni nie przyjeżdżają, a jak teściowie pałają chęcią ich odwiedzenia to wsadzić ich w autobus jadący do nich. I tyle.
                        • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 27.03.14, 17:09
                          Niby nic, poza faktem że jak nie przyjadą to teściowa pęknie z żalu, że nie zobaczyła swojej pierwszej wnusi. A że i tak pewnie bedzie miała po drodze parę innych powodow do peknięcia, to można by zapewne tak zrobić, ale...

                          ... z całego zapowiedzianego towarzystwa to ja najchętniej zobaczę właśnie szwagra i jego żonę oraz nowo narodzone dziecię smile
                          • claudel6 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 27.03.14, 20:57
                            czy te wasze miasta łaczy jakaś linia kolejowa? albo połaczenie autobusowe? niech jadą do szwagrów w odwiedziny. skoro i tak mają zostac tydzień. dla mnie jest oczywiste, ze osoba przyjeżdżająca w odwiedziny oodrózuję, a nie póbuje wszystkich zwołac do jednego - w dodatku nie swojego - mieszkania.
                            poza tym jak to 130 mil - to szwagry mogą przecież przyjechac tylko na 1 noc, nie więcej.
                            • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 27.03.14, 21:49
                              Chetbie bym tak zrobiła, tylko że oni w zasadzie nie mowią po angielsku... no dobra, teść troszeczkę, tak mniej wiecej na poziomie mojego trzyletniego syna tongue_out Zapewne zażadaliby aby ktoś z nimi jechał i ich nianczył tongue_out

                              Aczkolwiek podsunęłaś mi pewien ciekawy pomysł. Jakoś w maju-czerwcu wybieramy się do Polski i wlasnir doszlam do wniosku, że jakoś trzy tygodnie przed przyjazdem zadzwonię do teściowej i oświadczę, że mam dla nich wspaniałą niespodziankę - planowaliśmy być w Polsce tylko przez tydzień-dwa i nocować w hotelach, ale doszliśmy do wniosku, że zatrzymamy się u nich i zostaniemy na miesiąc, i zaprosiłam już moich rodziców i brata z rodziną, z eby przyjechali razem z nami big_grin
                              • piepe Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 00:58
                                Jezus Maria, czy Ty w ogóle do nich mówisz, poza "czy smakowało"?! Przypominasz mi moją matkę, naharuje się jak wół, ale słowa nie piśnie. Będzie robić póki jej żyłka nie pęknie, zrobiłaby wszystko, w tej erze pewnie napisałaby podobny post w chwili słabości, ale i tak olałaby odpowiedzi - przeciez ona ma swoję wizję.
                                Nie wiem co doradzić, przede wszystkim ja nigdy nie robiłabym czegos takiego jak przyjęcią, gdyby ktoś takiego czegos ode mnie oczekiwał,nawet po wieloletniej emigracji, to sorry. Na tym polega emigracja - ograniczony kontakt. Moze i lepiej.
                              • attiya Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 17:59
                                no nareszcie wpadłaś na dobry pomysł big_grin
                                zrób tak i koniecznie nie informuj od razu teściów, że nie zrobisz tak big_grin
                                i dogadaj się z rodzicami, coby też twierdzili, że przyjeżdżają razem z wami
                                i o męzu nie zapomnij tongue_out
                  • joa66 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 27.03.14, 14:14
                    Nie przesadzaj - meble ogrodowe sa tanie, poza tym możesz je pożyczyc od sąsiadów. Zadaszenie tarasu (np markizy) to dobry pomysł długofalowy - dla Ciebie i Twojej najblizszej rodziny.

                    A jeżeli chodzi o ulokowanie rodziny w pensjonacie - to kwestia wyboru - ja wolałabym odmówic sobie czegos innego, a trudnych i byc może nielubianych gości umieścić gdzie indziej. Kwestia priorytetów, a nie kasy. Sama goszczę z rzadka 1 osobę, zwykle tylko na jedna noc (3 sypialnie, 2 łazienki, 3 domowników) już wtedy trace poczucie komfortu.
                  • claudel6 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 27.03.14, 20:54
                    wynajmujecie 4-bedroom za 1 pensję męża, utrzymujecie trójkę dzieci - plus wieolokrotnie się chwaliłaś jak lekko Ci sie żyje - więc sorry, ale sama przedstawiłaś na forum swoją sytuację jako delikatnie mówiąc dobrą.
                    • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 27.03.14, 21:13
                      Mamy niezłą sytuację m.in. dzięki temu, że nie szastamy kasą na pierdoły tongue_out A jak już szastamy to na siebie - sytuacja z moimi rodzicami, którym fundnęliśmy bilety, a oni się na nas wypięli i nie przylecieli, była wystarczającą nauczką - never ever tongue_out Nie będziemy gościom fundować hotelu ani międzymiastowych kursow taryfą żeby mieli bardziej luksusowo niż pod naszym skromnym dachem.

                      A poza tym aktualnie zbieramy zbieramy forse na drugi samochód i fajne wakacje tongue_out
                      • minerallna Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 02:02
                        Coś mi tu nie gra.
                        To że nie fundujecie hotelu itd, OK.
                        Ale jakie zbieranie forsy na 2 samochód i wakacje?
                        Albo ma się niezłą sytuacje finansową albo się zbiera. To zbieranie średnio wygląda.
                        • totorotot Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 07:18
                          > Albo ma się niezłą sytuacje
                          finansową albo się zbiera. To
                          zbieranie średnio wyg
                          > ląda.

                          Cóż za zawiła logika.

                        • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 08:19
                          Uważasz, że dobra sytuacja finansowa to taka, kiedy kwotę na nowy samochód lub dwutygodniowe wakacje dla pięcioosobowej rodziny w dobrym hotelu ktoś może wyciagnąć ot tak, z portfela? ROTFL big_grin
                        • claudel6 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 22:24
                          powaliło cię? niezła sytuacja finansowa polega na tym, że za pensję możesz sfinansować kupno samochodu i nie musisz odkładać??
                    • yuka12 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 00:44
                      Znajac realia nie-londynskie pensja specjalisty + ewentualne dodatki pozwala na wynajecie 4 bedroom i utrzymanie trojki dzieci. Bez ekstra wyrzeczen typu smart price w Asda ale i bez szalenstw jak wynajmowanie dla rodziny apartamentu w hotelu. Dlatego na wakacje run-away musi oszczedzac. Nie wyciagnie naraz z kapelusza kilkaset funtow, to kupa kasy.
                      • kasiulka25 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 09:04
                        Kluczem jest slowo "znajac" - sporej czesci ludzi wydaje sie ze jak emigracja to kupa kasy a jak pracuje taki emigrant nie-fizycznie to lomatko. A run -away wspomniala ze jakis projekt do oddania to maz na pewno jest waskiej klasy specjalista wiec coz to dla takiego hotel wynajac... wink powiem wam, ze nawet jakbym zarabiala £5k miesiecznie netto to NIE wynajelabym hotelu/taryfy itd dla gosci ktorzy ewidentnie maja mnie gdzies i liczy sie dla nich JaJa. Lubie wydawac pieniadze ale nie znosze ich wydawac bezsensownie, a w takim przypadku wyrzucac bo ktos zaplanowal sobie fun na moj koszt. Uzgodniona wizyta i zaaceptowana - nie ma sprawy, zamontuje wodotryski na tarasie, natomiast takie postawienie kwestii przyjazdu jak u run away poskutkowaloby zadbaniem o minimum - tzn w miare wygodne spanie, jedzenie, oprowadzenie po lokalnych atrakcjach i wsio.
                        • joa66 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 09:50
                          Ale nikt nie proponował wynajmowania Ritza wink

                          A po drugie - ale to widocznie tylko moje zdanie - wolałabym zapłacić za PENSJONAT, B&B dla WŁASNEJ wygody - z czystego egoizmu

                          p.s. wrzuciłam do booking.com 3 osobowy pokój na 4 noce w Londynie - koszt całkowity od 350 euro za pokój z lazienką (nie wiem gdzie mieszka run, więc to tylko orirntacyjny koszt)
                          • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 10:01
                            inn w mojej wiosce, okres okołoświąteczny, dwa pokoje (dwójka i jedynka), w opcji ze śniadaniem, na siedem nocy ~ 1027.25 £.
                            • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 10:03
                              Zjadło mi początek posta - cena jest dla Premiere Inn, czyli żadne fajerwerki, ot zwykła porządna sieciówka. Podobny standard wszędzie będzie tyle kosztował - hotele są tutaj bardzo drogie.
                            • joa66 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 10:05
                              Ale dlaczego na siedem skoro szwagier tylko na 3-4 dni?

                              I nie ma trójek?
                              • joa66 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 10:07
                                W zasadzie dla szwagra to dójka wystarczy - zakładam, że niemowlak albospi z nimi albo mają przenośne łóżeczko

                                czy chodzi o dwójkę na 3-4 noce
                                • joa66 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 10:09
                                  dwójka a nie dójka big_grin
                                  sorry
                              • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 10:24
                                Umieszczanie szwagra w hotelu nie ma sensu - to nie on jest kłopotliwy w żywieniu tongue_out Teściów z babcią z chęcią bym do hotelu przekwaterowała, ale dla nich to koszt nie do przeskoczenia, a ja mam inne, bardziej priorytetowe wydatki tongue_out Prędzej rozstanę się z tego rzędu kwotą kupując sobie coś idiotycznie niepotrzebnego, na przykład szpilki z czerwoną podeszwą lub fioletową torebkę ze skóry krokodyla, niż fundując hotel rodzinie, która i tak tego nie doceni i będzie krecić nosem tongue_out
                                • joa66 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 10:35
                                  niż fundując hotel rodzinie, która i tak tego nie doceni


                                  chyba mówimy o czyms innym smile

                                  Nie chodzi o docenianie, dopieszczanie teściów itd. Chodzi o to, żeby TOBIE bylo łatwiej, żeby tyle osób nie plątało się pod nogami na wspólnej przestrzeni, zebyś mogła w salonie obejrzec z męzem film, a nie ewakuowac sie bo babcia chce spać. Czy ten spokój nie jest warty coś idiotycznie niepotrzebne > go, na przykład szpilki z czerwoną podeszwą lub fioletową torebkę ze skóry krokodyla,
                                  • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 11:04
                                    A niech się plączą ile chcą - ja i tak będę się o 19 ewakuować dwa piętra wyżej, żeby wykąpać i uśpić niemowlaka. A jak będziemy mieli ochotę obejrzeć film, to sobie obejrzymy w sypialni.

                                    To, że przez parę dni będę miec w domu stado ludzi nie robi na mnie większego wrażenia. Zresztą, pod względem towarzyskim to są bardzo fajni ludzie. Moją spinkę wywołuje głównie fakt, że bedę musiała jakoś ogarnąć to ich żywieniowe oszołomstwo - na tym tle trwa od siedmiu lat zimna wojna, bo dla moich teściów ich dieta to coś wiecej niż dieta, to jest ideologia i sposób na życie i koniecznie by chcieli, żebyśmy i my zostali "optymalni". A my nie zamierzamy, bo uważamy ich dietę za szkodliwe oszołomstwo trącące sektą. I o ile my staramy się szukać kompromisów, to oni niestety nie są skłonni do odstępstw uncertain
                                    • totorotot Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 11:49
                                      Ale czekaj, czemu oni nie mogą sobie sami gotować? Bo robią bajzel, tak? To niech mąż posprząta albo powiedz, żeby po sobie posprzątali. Powiedz, że jesteś wegetarianką i nie będziesz gotować mięsa ani go przyrządzać. Albo po prostu nie będziesz przyrządzać takich potraw: albo jedzą to co dajesz albo to co sobie przygotują podług swoich przepisów. Proste. Nie podejmujesz się i tyle. Mąż niech gotuje te ichnie boczki i rozbełtane smalce.
                                      • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 12:23
                                        Na bank nie będę im gotować wywarow kolagenowych ani innych ichnich wynalazków i nie pozwolę żeby sami toto gotowali w mojej kuchni. Ugotuję coś co będzie smakowało większości, mogę zrobić ukłon w ich stronę podając (miedzy innymi) większą ilość smażonego na sniadanie i wsio. Jak im nie bedzie padował moj obiad to najwyżej powiem, żeby sobbue zrobili jajecznicę albo usmażyli kiełbaski.

                                        A jak będą za bardzo marudzić, to się zaszyję z dziećmi na górze, a mąż niech sam się z nimi użera.
                                        • joa66 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 12:28
                                          Lubisz się męczyćsmile
                                          • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 12:50
                                            Nie, po prostu dla mnie mniejszą niedogodnoscią jest tlum ludzi w chałupie, niż kombinowanie gdzie ich umieścić i jeszcze robienie za ich niańkę i szofera i oplacanie tych fanaberii. Mąż nie ma urlopu, wolny jest tylko w święta, czyli w zasadzie przez weekend. A ja mam troje dzieci i małe auto. Ceny usług transportowych sa tutaj sporo wyższe niż w Polsce. Najzwyczajniej w swiecie nie mam możliwości zapewnić im tutaj na miejscu codziennego transportu z hotelu/do hotelu (codzienna wycieczka taksą w te i z powrotem to jakieś (40 £ -200 zł; x 7 - 1400 zł). Do szwagra też nie mam jak ich zawieźć. A biletow kolejowych fundować też nie zamierzam (a ich nie stać) - dla trzech osób w obie strony to jest kwota rzędu 300£ czyli około 1500 zł.
                                            • joa66 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 12:56
                                              Ale skoro problemem jest nawet to, żeby szwagier mieszkał w pensjonacie (dwójka na 3 noce) , szwagier, który mieszka w UK więc chyba sie nie boi i dotrze do Waszego domu bez Waszej pomocy, to Ty chyba lubisz o 19 siedzieć w sypialni , bo innego wytłumaczenia nie widzę.

                                              p.s. taki off top : przestaję sie dziwic, że niektórzy ludzie mówią , że ja "mam szczęscie" i że "mi łatwo". Po prostu niektorzy lubią jak jest trudno.
                                    • joa66 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 12:01
                                      A niech się plączą ile chcą - ja i tak będę się o 19 ewakuować dwa piętra wyżej, żeby wykąpać i uśpić niemowlaka. A jak będziemy mieli ochotę obejrzeć film, to sobie obejrzymy w sypialni.


                                      Nie twierdzę, że się nie da. Wszystko sie da - nawet karkówkę w smalcu. Po prostu uważam, że oglądanie filmu w sypialni , rozmowy itd ze śpiącym niemowlakiem obok od godz. 19.00, bo dół okupowany przez rodzinę to nie jest komfortowa sytuacja.

                                      Każdy robi jak uważa - moje dzisiejsze wpisy odnszą się tylko do 2 spraw (1) że to nie majątek, bo nie Ritza mamy na myśli (przynajmniej nie ja) (2) że chodzi o Twoją wygodę.
                                    • monique_alt Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 12:17
                                      Nie rozumiem. Wolisz meczyć siebie, dzieci i tak naprawdę gości niż poświęcić 4 godziny i odwieźć ich do szwagra po 4 dniach? Naprawdę to taki kłopot dla męża żeby wsadzić teściów i babcię do samochodu i ich odwieźć do brata? A potem brat ich odwozi na samolot? Kłopot w postaci teściów i ich diety zostanie podzielony na połowę. Nikt u was nie myśli o babci staruszce i jej wygodzie? O niemowlaku dwumiesięcznym w takim młynie ludzi i bakterii? Nie rozumiem ...
                                      • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 12:36
                                        Ja nie mogę nikogo nigdzie odwieźć - mam pięcioosobowe auto i trójkę dzieci, co jak łatwo policzyć, zostawia w aucie jedno wolne miejsce. U szwagra w aucie teoretycznie bedą dwa wolne miejsca, ale jak spakują niemowlacze bambetle to się zapewne okaże, że są załadowani po dach. Mąż nie może nikogo odwieźć ani przywieźć, bo od poniedziałku po świętach normalnie pracuje, szwagier też. Autobusem nie pojadą bo się boją (nawet w Pl w naszym mieście teściowa panikowała że sie zgubi jak miała gdzieś pojechać tramwajem trzy przystanki, a co dopiero w innym kraju, bez znajomości języka); taryfa na taką odległość to majątek.

                                        Ale mój pierworodny popoludniami konstruuje teleport z lego, jak skonczy to przetestuje na gosciach tongue_out
                                        • joa66 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 12:50
                                          run - co w zasadzie jest Twoim problemem - wiesz jak ich wszystkich ulokowac i rad nie potrzebujesz, wiesz, ze nie będziesz gotowała wg ich gustu, więc...... wszystko ok. Gdzie problem?
                                          • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 13:03
                                            W sumie to nie pogardziłabym inspiracją pod kątem tego jak im kreatywnie zorganizować czas, z eby nie mieli kiedy narzekać na żarcie tongue_out Najchętniej zrobilibyśmy parę wycieczek po okolicy, ale to odpada ze względow logistycznych - nie zmieścimy jedenastu osób w dwóch samochodach. Spacerami raczej im nie zajmę całego tygodnia, tv nie pooglądają bo nie znają języka...

                                            Mam w okolicy (w zasiegu powiedzmy pół godziny piechotą) restaurację i kawiarnię, gdzie się zapewne wybierzemy, oraz kino (ale to znowu odpada ze względu na język).
                                            • totorotot Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 13:07
                                              Ze wszystkim masz problem. To są dorośli ludzie, a Ty ich traktujesz jak dzieci. Udostepnij im kuchnie, pokoje jakie chcesz i sie od nich odpie...po prostu. Wszystkim bedzie lepiej smile
                                              • yuka12 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 17:03
                                                A ja ja rozumie. Swego czasu goscilam starsza czlonkinie rodziny, ktora z nudow porzadkowala mi w szafach (czego rzecz oczywista nie cierpie). Tymczasem za oknami sklepy, mnostwo starszych ludzi i promenada nad morzem. Kawiarnie, ogrodki, hotele, parki. I coz z tego jak starsza osoba nie wiedziala nawet, jak powiedziec dziekuje po angielsku, a obsluge brytyjskiego lotniska zagadywala po polsku? Musialam sie ta osoba zajmowac jak dzieckiem (trzecim w domu), wszedzie z nia chodzic, wszystko tlumaczyc. Gotowac dla niej obiady, bo przeciez to ona byla gosciem i chciala odpoczac. Oczywiscie moja kuchnia jej nie pasowala (brak zup z torebek i wegety, za to malo soli i wiecej pieprzu). Wiec na dwoch wizytach sie skonczylo.
                                        • zeldaf Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 13:03
                                          Odprowadzasz ich na przystanek i wsadzasz do odpowiedniego autobusu, szwagierka lub szwagier czekają na przystanku docelowym. W czym problem?
                                          • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 13:08
                                            Mieszkam w pipidowie. Nie moge ich "odprowadzić" na przystanek, skąd jeżdżą autobusy dalekobieżne, bo on się znajduje w odległości dwudziestu mil od mojego domu. A dodatkowo, polączenia autobusowe są tu nieliczne i dziwacznie skonfigurowane, żeby dojechać z małego miadta do innego małego miasta w innej częsci kraju, trzeba się niestety przesiadac.

                                            Mam w swojej pipidówie stację kolejową z bezposrednimi połączeniami gdzie sie komu zamarzy, ale tutaj z kolei cena jest zabójcza.
                                            • zeldaf Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 13:38
                                              Będę czekać na relację po ich wyjeździe, zapowiada się piękna katastrofa smile "Jak złagodzić skutki zderzenia czołowego? Tylko mi nie piszcie, żebym zahamowała albo wyminęła przeszkodę" - tak rozumiem Twoją postawę. Po prostu nie da się uniknąć pewnych hmm... strat. Przy odpowiednim nastawieniu i nerwach ze stali - może być zabawnie. Wesołych Świąt! wink
                                              • totorotot Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 13:52
                                                tez czekam na relacje smile))
                                                • totorotot Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 13:54
                                                  Swoją drogą zobaczcie, co znaczy serce matki: ile gotowa jest znieść ta biedna teściowa, żeby zobaczyć swojego syna?
                                                  big_grinDD
                                              • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 13:54
                                                A wiesz że ja w sumie tak o tym myślę? W sensie, wiem że jej nie uniknę, mogę tylko sprobować zminimalizować straty. A potem ze złosliwą satysfakcją kontemplowac "jaka piekna katastrofa" .

                                                Bo że to będzie monty python polewany łzami nad wzgardzoną tradycją i okraszony patriotyczną martyrologią, to nie mam wątpliwości big_grin

                                                Ale jednak czuję takie jakieś podekscytowanie, tak się musieli czuć reporterzy fotografujący z bliska próby jądrowe big_grin
                                                • kandyzowana3x Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 14:01
                                                  Ale zdajesz sobie sprawe, ze to ty jestes glownym rezyserem tej katastrofy?
                                                  Caly ten post podsumowuje jedna z twoich wypowiedzi : jak zorganizowac tygodniowy pobyt rodzicow mojego meza, aby wiecej nigdy do nas nie przyjechali?
                                                • joa66 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 14:45
                                                  Bo że to będzie monty python polewany łzami nad wzgardzoną tradycją i okraszony patriotyczną martyrologią, to nie mam wątpliwości big_grin

                                                  Ale przecież właśnie na tym Ci chyba zależy wink widocznie lubisz takie klimatywink
                                                • attiya Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 18:11
                                                  hehe też czułabym takie podekscytowanie big_grin
                                                  koniecznie informuj nas o drugiej połowy kwietnia jak to wygląda - taki pamiętnik albo inne relacje szczegółowe - w miarę możliwości - z przyjemnością poczytam tongue_out
                                          • nanuk24 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 17:50
                                            Ludzie, przestancie z tymi idiotycznymi radami, bo sie smiesznie robi.
                                        • monique_alt Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 13:24
                                          Sorki ale się głupio tłumaczysz. Mąż wraca o 18.00 do domu zjada obiad i wsiada w samochód żeby odwieźć teściów. O 21 jest u brata. Jeśli jest zbyt zmęczony śpi u brata i nastepnego dnia rano wraca jadąc prosto do pracy. Jeśli jeszcze nie jest zbyt zmęczony wraca od razu i o 23 jest w domu. Wiem że to męczące ale chyba warte poświęcenia dla dobra sprawy. Inny pomysł wsadzacie teściów do pociągu / autobusu na miejscu odbiera ich szwagier. Język angielski teściom do tego zbędny. I nie mów że nie macie bezpośrednich połączeń. Jeśli tak faktycznie jest odwozi mąż teściów do najbliżeszgo miasta gdzie takie bezpośrednie połączenie jest możliwe. Wszystko jest do zorganizowania. Mi się jednak wydaje że ty tego nie chcesz bo nie mogłabyć wtedy uchodzić za męczęnnice której zła teściowa na głowę się ze swoją straszną kuchnią i gośćmi zwaliła.
                                          • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 13:37
                                            Ale na jakiej podstaeie uważasz, że lepiej ode mnie wiesz co jest dla mnie mniej/bardziej kłopotliwe?

                                            Goście nocujacy w domu nie są dla mnie klopotliwi.

                                            Wożenie ich gdziekolwiek jest mega skomplikowane, tudzież praktycznie niewykonalne.

                                            Pomysł by zarywać noce wożąc gdzieś kogoś samochodem, kiedy nazajutrz rano trzeba być w pracy, jest niedorzeczny. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale nie wszyscy pracują na przysłowiowym zmywaku. Niektórzy mają odpowiedzialną pracę umysłową, która wymaga skupienia i koncentracji.
                                            • zeldaf Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 13:53
                                              Gdyby chodziło tylko o nocleg. Ale pytasz jak ich zająć, jak nakarmić... Spójrz na to z innej strony: i tak nie masz pomysłu na zapewnienie im u siebie rozrywek przez 8 dni. Oprowadzanie ich po kinach i restauracjach z siedmiolatkiem, trzylatkiem i niemowlakiem przy piersi średnio wykonalne jest, a na pewno obiektywnie nieporównywalnie trudniejsze i bardziej kosztowne niż zorganizowanie podróży do szwagra. Podrzucenie ich na odpowiednią stację lub przystanek to ok. pół godziny po powrocie męża z pracy. Taka wyprawa i zobaczenie jak mieszka "wnusia" mogłaby być dla nich o wiele atrakcyjniejsza niż to, co możesz im zaproponować na miejscu.
                                              • totorotot Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 13:55
                                                Oni jak podejrzewam pie... zwiedzanie Anglii, tylko najbardziej by się cieszyli mogąc posiedzieć z wnukami w ogródku lub na placu zabaw, ewentualnie pojsc do kościoła czy też po prostu do parku.
                                                • zeldaf Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 14:05
                                                  Pewnie masz rację, aczkolwiek wszystko zależy od ich temperamentu. Mam taką 75-letnią ciotkę, która "w gościach" nie usiedzi na miejscu, wszędzie jej pełno i przepada za zwiedzaniem.
                                              • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 14:08
                                                Chcialabym żeby dało się ich wysłać na pare dni do szwagra. Miałabym problen z głowy, szwagier miałby problem na głowie tongue_out

                                                Ale nidyrydy, serio.

                                                Wyobraź sobie, ze mieszkasz, o, dajmy na to na peryferiach Suwałk. I przyjeżdźa do ciebie rodzina z UK, para pięćdziesięciolatków i siedemdziesiąciolatka. Nie mówią ani słowa po Polsku, nie znają realiów, co chwila włażą pod auto, bo przyzwyczajeni do ruchu prawostronnego przechodząc przez ulicę patrzą w prawo zamiast w lewo. Mają ze sobą ciuchy średnio dostosowane do Polskiego klimatu, nie potrafią sami kupić w kiosku butelki wody.

                                                Wysłałabyś ich samych pekaesem z Suwałk do Otwocka, z dwoma przesiadkami?
                                                • joa66 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 14:43
                                                  Wysłałabyś ich samych pekaesem z Suwałk do Otwocka, z dwoma przesiadkami

                                                  Gdyby Otwock by od Suwałk 2 godziny samochodem?
                                                • zeldaf Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 14:45
                                                  Bez przesiadek, bez wahania. W Twojej sytuacji - jeśli ekipa wyraziłaby aprobatę - wolałabym wybulić na tę kolej, o której wspominałaś niż na "rozrywki" i wyżywienie u siebie. Uważam, że sprawiedliwie byłoby rozłożyć po połowie radości i koszty związane z nieproszonymi gośćmi między Was i szwagra.
                                                • totorotot Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 18:03
                                                  > zyzwyczajeni do ruchu
                                                  prawostronnego przechodząc
                                                  przez ulicę patrzą w prawo zam
                                                  > iast w lewo. Mają ze sobą
                                                  ciuchy średnio dostosowane do
                                                  Polskiego klimatu, nie
                                                  > potrafią sami kupić w kiosku
                                                  butelki wody.


                                                  Nie rób z ludzi debili. Ty sobie dałaś radę, to oni też spokojnie by sobie dali.
                                                  • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 18:36
                                                    W pierwszym tygodniu pobytu tutaj kilkanaście razy omal nie wlazłam pod auto - bo patrzyłam w lewo a ono nadjeżdżało z prawej. Dobrze, że mąż mnie pilnował wink Jak o tym myślałam to patrzylam w dobrą stronę. Ale jak tylko przestałam się koncentrować na "ruchu prawostronnym" to lazłam "na pamięć". Szybko mi minęło, ale pierwsze parę dni łaziłam jak pokręcona tongue_out

                                                    I myślałam, ze to tylko ze mnie taka ofiara, ale znajomy który pracuje na a&e (odpowiednik sor) powiedział mi, że jest tutaj mnóstwo potrąceń pieszych, którzy jako świeży przybysze z kontynentu są przyzwyczajeni do ruchu prawostronnego i wypatrują nadjeżdżających samochodów z niewłasciwej strony.
                                                  • totorotot Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 19:56
                                                    > W pierwszym tygodniu pobytu tutaj kilkanaście razy omal nie wlazłam pod auto -
                                                    > bo patrzyłam w lewo a ono nadjeżdżało z prawej. Dobrze, że mąż mnie pilnował wink
                                                    > Jak o tym myślałam to patrzylam w dobrą stronę. Ale jak tylko przestałam się k
                                                    > oncentrować na "ruchu prawostronnym" to lazłam "na pamięć". Szybko mi minęło, a
                                                    > le pierwsze parę dni łaziłam jak pokręcona tongue_out
                                                    >
                                                    > I myślałam, ze to tylko ze mnie taka ofiara, ale znajomy który pracuje na a&e (
                                                    > odpowiednik sor) powiedział mi, że jest tutaj mnóstwo potrąceń pieszych, którz
                                                    > y jako świeży przybysze z kontynentu są przyzwyczajeni do ruchu prawostronnego
                                                    > i wypatrują nadjeżdżających samochodów z niewłasciwej strony.

                                                    ZLUZUJ POŚLADY!

                                                    A co do kolagenu co tak brrr gotują i gotują te kości, to wiesz co, na święta zaproś może też poborcę podatkowego oraz sąsiadkę, której pies sra na placu zabaw. Niech chociaż korzyść jaka będzie z tej wizyty. N ie zapomnij zaprosić też pieska!
                                                  • yuka12 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 23:03
                                                    Przypomnialas mi cos. Wiele lat temu podczas mojego pierwszego pobytu na Wyspach koniecznie chcielismy z moim narzeczonym (dzisiaj maz smile) wsiasc do autobusu od drugiej strony. Biedny kierowca patrzyl na nas zupelnie nie rozumiajac, o co nam chodzi i czemu chcemy mu wsiadac do szoferki, kiedy tam nawet nie bylo drzwi. Zmylilo nas to, ze ulica byla jednokierunkowa, a do autobusu wsiadalismy tylko my smile.
                                                • attiya Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 18:12
                                                  eee taaa, do Otwocka, to prawie rzut kamieniem tongue_out
                                                  wyślij ich do Sanoka albo gdzieś za Wrocławbig_grin
                                                  • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 18:49
                                                    Z Suwałk do Otwocka jest zbliżona odlegloś jak od nas do szwagra. Tylko że tu jest autostrada tongue_out Ale w przypadku podróżowania autobusami z podwójną przesiadką fakt istnienia autostrady wpływa jedynie na czas podróży, nie na jej stopień skomplikowania.
                                            • monique_alt Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 14:37
                                              Tak zdaję sobie sprawę. Sama mam taką pracę i szczerze mówiąc jadąc 120 km samochodem (słuchając sobie radia) bardziej się relaksuję niż przebywając z trójką dzieci w wieku niemowlęco - przedszkolnym. Tudzież przebywając w domu po pracy z 11 osób w wieku od roku do lat 70.

                                              Ale rozumiem że każdy jest inny i być może dla was inne rzeczy są męczące niż dla mnie.

                                              Życzę zatem powodzenia - daj znać jak się całość powiodła.
                                            • beverly1985 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 16:19
                                              > Pomysł by zarywać noce wożąc gdzieś kogoś samochodem, kiedy nazajutrz rano trze
                                              > ba być w pracy, jest niedorzeczny. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale nie
                                              > wszyscy pracują na przysłowiowym zmywaku. Niektórzy mają odpowiedzialną pracę u
                                              > mysłową, która wymaga skupienia i koncentracji.

                                              godzina 21 to jest po nocy??
                                              Przeciez pisałaś, ze szwagrowie mieszkaja raptem 2 godziny samochodem od was.
                                              • yuka12 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 17:09
                                                Ale 2+ 2 = 4, jezeli dodac do tego jakas przerwe u szwagra, przynajmniej szklanke wody do picia, to powrot do domu przewiduje na 23:30-24:00, czyli w lozku przed 1 w nocy ... .
                                                • claudel6 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 22:43
                                                  no normalnie umrze książe!
                                                  • yuka12 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 22:49
                                                    Wiesz do przezycia dnia pracy w call center czy nawet statystycznym biurze 5 godzin snu moze i wystarczy, ale do kreatywnej pracy umyslowej przy tworzeniu specjalistycznych projektow raczej nie bardzo, zwlaszcza przy napietym grafiku i dopinaniu calosci.
                                                  • claudel6 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 23:06
                                                    nie, w dorosłym swiecie trzeba się wykazywać pracą umysłową nawet po 5 godzinach snu, albo i trzech. Ty chyba bardzo młoda jesteś, że piszesz takie dyrdymały? zajmuję się finansami i raportowaniem, wiec raczej muszę być skupiona i mocno ogarnięta, a nieraz szłam do pracy po 4-5 godzinach snu, bo akurat moje dziecko całą noc gorączkowało albo miało koszmary albo kryzys typu "nie chce sama spać". nie brałam wolnego z tego powodu, bo bym musiał brac wolne co drugi dzień w niekórych okresch naszego rodzinnego życia.
                                                    to jest normalne. tak wygląda dorosłe życie. czasem człowiek koszmarnie się nie wysypia, a musi pracowac. UMYSŁOWO.
                                                  • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 23:20
                                                    To następnym razem jak będziesz gdzieś leciała samolotem, módl się, żeby system operacyjny komputera pokładowego nie okazał się zaprojektowany przez inżyniera, który przyszedł do pracy po zarwanej nocy tongue_out Ostatnio trafił mi w ręce aparat foto do ktorego oprogramowanie projektował chyba ktoś, komu własnie ząbkowało dziecko. Nie dało się tym, kurna robić zdjęć. Jakby w branży, w ktorej pracuje mój mąż, odwalali takie gó..., to codziennie jakiś boeing by gdzieś znikał z radarów, albo spadał do oceanu.
                                                  • claudel6 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 23:29
                                                    kobieto, ale gdzie wyczytałaś, ze ja odwalam w pracy gó...? niewyspanie się jednego dnia nie powinno u zdrowego człowieka powodować głebokiej niewydolnosci umysłowej. nawet u świętego programisty. piszesz zresztą o tej jego pracy tak, jakby nikt tu z nas z programistami nie miał nigdy do czynienia. strasznie to delikatna rasa w Twojej opowieści. ja to raczej znam takich programistów, ktorzy całe doby zarywali na pisanie, jeślii mieli akurat flow. niewyspanie nie powodowało nagłej niewydolności umysłowej.
                                                    no ale moze masz taki delikatny okaz na stanie. niżej napisałam - że skoro tak i musi być w pracy, bo potem tylko potop, to niech ogarnie sytuacje z rodziną, tak, zebyś to nie tylko Ty miała ich na głowie i nie tylko Ty musiała kombinować.
                                                  • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 00:15
                                                    > kobieto, ale gdzie wyczytałaś, ze ja odwalam w pracy gó...? niewyspanie się jed
                                                    > nego dnia nie powinno u zdrowego człowieka powodować głebokiej niewydolnosci um
                                                    > ysłowej.

                                                    Przepraszam, jesli tak zrozumialaś moja wypowiedź. To nie bylo o twojej pracy, a o sprzęcie, który był w zasadzie niezdatny do użytku, bo miał totalnie spartaczony software. W przypadku aparatu foto - nikomu się wielka krzywda nie stanie. W przypadku systemów obsługujących ruch lotniczy czy kolejowy, sterujących systemami pokładowym samolotów czy pociągów, albo przeplywem informacji na temat stanu technicznego samolotów - twórcy takich systemów biorą odpowiedzialność za ludzkie życie i skutki ewentualnej katastrofy.

                                                    Szeregowy programista to jeszcze pół biedy - jak zrobi błędy w kodzie to i tak testerzy to wyłapią i zostaniebto skorygowane. Natomiast jeżeli błąd zostanie popełniony na etapie priojektowania systemu, to jest go o wiele trudniej wyłapać na etapie tworzenia software'u - takie błędy wychodzą dopiero "w praniu", tzn. jak system zawiedzie. A skutki awarii systemu to już nie jest blad w kodzie, ktory można poprawić. To jest podwozie samolotu, które się nie wysuwa przy lądowaniu. Albo samolot, którego pilot w połowie lotu nad Atlantykiem orientuje się, że przez pomyłkę zatankowano mu o połowę za mało paliwa i nie ma szans dolecieć do żadnego lotniska.

                                                    Projektant takiego oprogramowania jest jak neurochirurg, który nie powinien brać skalpela do ręki po zarwanej nocce ani na kacu.
                                                  • totorotot Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 08:01
                                                    To musisz zadzwonić do teściowej i powiedzieć, zw nici że świat, bo przez nią pilot zrzuci samolot nad atlantykiem.
                                                  • totorotot Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 08:05
                                                    umysłowej.
                                                    > no ale moze masz taki
                                                    delikatny okaz na stanie

                                                    Wyjątkowy jakoś, nieprawdaż? Znajomych informatyków na kopach trzeba gnać go łóżka, żeby chociaż parę godzin snu złapali, a tu taki cycuś biedny

                                                  • yuka12 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 23:31
                                                    Wlasnie o takiej pracy umyslowej pisalam, nie o finansach i raportowaniu. Bo ja tez po nocy z zabkujacym niemowlakiem musialam wystawiac faktury czy przygotowywac wazne finansowo dokumenty, gdzie jedna zle wpisana cyferka mogla oznacza duze straty finansowe firm. A to i tak byla tylko czesc moich owczesnych obowiazkow. I dawalam rade. Ale nie kazdy tak ma i bywaja zawody jeszcze bardziej angazujace umysl i na tyle jestem doswiadczona, aby nie oceniac ludzi wedlug tego, co ja moge, wiem czy wyobrazam sobie.
                                                  • claudel6 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 23:36
                                                    na tyle jestem doswiadczona, aby nie oceniac ludzi wedlug tego,
                                                    > co ja moge, wiem czy wyobrazam sobie.

                                                    oceniamy ludzi wyłacznie wg tego co wiemy lub sobie wyobrażamy lub nam się wydaje. zawsze w ocenach odnosimy się do naszej wlasnej wiedzy na temat tzw. życia.
                                                    ja zreszta nie oceniam tu samych ludzi - ja oceniam relacje między tu przedstawionym małżeństwem, pozycję małżonka w domu oraz pozycję, w jakiej stawia się sama pani domu. wyborne studium gender.
                                                  • black.emma Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 23:49
                                                    I tak i nie. On pracuje, utrzymuje rodzinę, ma deadline. To chyba ważne dla całej rodziny nie? Wizyta mamusi to jakby tylko drugi plan, bo tu łatwiej się dogadać.
                                                    U mnie tak jest. I to bez względu na to, kto akurat jest zawalony w pracy (pracujemy oboje).
                                                  • claudel6 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 23:57
                                                    no ale skoro on am deadline i to jest NAJWAŻNIEJSZE, a jego żona 6-pokojowy dom i trójkę małych dzieci na głowie (mniej ważne), to czemu nie powiedział rodzicom: sorry, nie mozecie teraz przyjechac na tydzień, bo nie będę mógł (JA) się wami zająć. ja o tym cały czas piszę, pan sie schował za swoja pracę, a sytuację z jego rodziną menedżować ma zona, wszechmenedżerka rodziny.
                                                    choć z drugiej strony - kobiety dobrze się czują w tej roli - takiej wszechmenedżerki, która wszystko ma na głowie, nawet jak to oznacza zarobienie sie na śmierć, więc pewnie tutaj tez jest ten case. dlatego run_away nie przyjmie naszych rad, w ktorych jest zakładany jakis udział jej męża, bo to było burzylo ten cały ich konstrukt.
                                                  • black.emma Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 00:10
                                                    Nie wiem? może jakiś taki kod kulturowy, ze Rodzicom to nie wypada odmówić? I trzeba jakoś sobie radzić jak przyjadą?
                                                  • x.i.007 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 09:17
                                                    claudel6 napisała:

                                                    > no ale skoro on am deadline i to jest NAJWAŻNIEJSZE, a jego żona 6-pokojowy dom
                                                    > i trójkę małych dzieci na głowie (mniej ważne), to czemu nie powiedział rodzic
                                                    > om: sorry, nie mozecie teraz przyjechac na tydzień, bo nie będę mógł (JA) się w
                                                    > ami zająć. ja o tym cały czas piszę, pan sie schował za swoja pracę, a sytuację
                                                    > z jego rodziną menedżować ma zona, wszechmenedżerka rodziny.
                                                    > choć z drugiej strony - kobiety dobrze się czują w tej roli - takiej wszechmene
                                                    > dżerki, która wszystko ma na głowie, nawet jak to oznacza zarobienie sie na śmi
                                                    > erć, więc pewnie tutaj tez jest ten case. dlatego run_away nie przyjmie naszych
                                                    > rad, w ktorych jest zakładany jakis udział jej męża, bo to było burzylo ten ca
                                                    > ły ich konstrukt.


                                                    Ale co jest złego w takim podziale obowiązków? Jeśli układ (ojciec zarabia a matka zarządza domem - w tym gośćmi, z którymi będzie siłą rzeczy spędzała więcej czasu) gra pomiędzy małżonkami to czemu taka claudel ma z tym problem?
                                                  • totorotot Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 10:20
                                                    >
                                                    > Ale co jest złego w takim podziale obowiązków? Jeśli układ (ojciec zarabia a ma
                                                    > tka zarządza domem - w tym gośćmi, z którymi będzie siłą rzeczy spędzała więcej
                                                    > czasu) gra pomiędzy małżonkami to czemu taka claudel ma z tym problem


                                                    Problem zdaje się pojawia w momencie, gdy mężuś poza obowiązkami, na które Run z checią przystaje, dowala jej takie, na które ona nie ma ochoty. To tak jakby ona mu przed tym deadlinem powiedziała, że musi koniecznie zaprojektować dla pinczerka jej mamusi samosterowalną obrożę, i to koniecznie "na wczoraj". Mamusia oczywiście będzie siedzieć przy biurku i pokazywać paluszkiem, jak ma projektować. Z pinczerkiem na kolankach.
                                                  • x.i.007 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 10:26
                                                    totorotot napisała:

                                                    > >
                                                    > > Ale co jest złego w takim podziale obowiązków? Jeśli układ (ojciec zarab
                                                    > ia a ma
                                                    > > tka zarządza domem - w tym gośćmi, z którymi będzie siłą rzeczy spędzała
                                                    > więcej
                                                    > > czasu) gra pomiędzy małżonkami to czemu taka claudel ma z tym problem
                                                    >
                                                    >
                                                    > Problem zdaje się pojawia w momencie, gdy mężuś poza obowiązkami, na które Run
                                                    > z checią przystaje, dowala jej takie, na które ona nie ma ochoty. To tak jakby
                                                    > ona mu przed tym deadlinem powiedziała, że musi koniecznie zaprojektować dla pi
                                                    > nczerka jej mamusi samosterowalną obrożę, i to koniecznie "na wczoraj". Mamusia
                                                    > oczywiście będzie siedzieć przy biurku i pokazywać paluszkiem, jak ma projekto
                                                    > wać. Z pinczerkiem na kolankach.
                                                    >


                                                    To nie jest żadna analogia, analogia to by była gdyby ona miała jakiś deadline (np. poród) a on by ją poprosił o gotowanie smalcu dla swoich rodziców. W terminie porodu oczywiście.

                                                    Zresztą bajkopisarstwo sięga dalej: gdzie wy widzicie taką sytuację, że mąż (o przepraszam, "mężuś" wredny) przychodzi do domu i tonem nieznoszącym sprzeciwu mówi: masz ich ugościć?
                                                    Run nie ma problemów z mężem, ale wy dzielnie jej to wmawiacie. Pytam po co? Takie macie idealne egzemplarze w domu, które rezygnują z pracy żebyście tylko nie musiały ich matek oglądać? Czy może wprost przeciwnie, projektujecie swoje problemy tam gdzie ich ewidentnie nie ma?

                                                  • totorotot Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 10:42
                                                    Matka mojego męża nie żyje smile


                                                    Trójka dzieci w tym niemowlę to jest niekończący się deadline.
                                                  • cherry.coke Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 22:47
                                                    > Zresztą bajkopisarstwo sięga dalej: gdzie wy widzicie taką sytuację, że mąż (o
                                                    > przepraszam, "mężuś" wredny) przychodzi do domu i tonem nieznoszącym sprzeciwu
                                                    > mówi: masz ich ugościć?

                                                    No ale przeciez ona musi ich ugoscic. Maz mogl ich poslac w diably, ale wybral zwalenie ich zonie na glowe i wymeldowanie sie samemu z tego ukladu. Zonie z trojka dzieci w tym niemowlakiem.

                                                    A zona zamiast mezowi powiedziec krotko a dosadnie, ze nie na tym polega wspolpraca w zwiazku, wymysla w zamian tuziny pasywno-agresywnych sposobow dopieczenia owej rodzinie. Chociaz dupy dal maz i wypial sie na jej trudnosci logistyczno-kulinarne tez maz.
                                                  • volta2 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 23:52
                                                    wypial sie na jej trudnosci logistyczno
                                                    > -kulinarne tez maz.

                                                    bzdury straszne
                                                    przecież w tym układzie nie ma żadnych trudności, są jedynie lekkie niedogodności - ale pani autorka właśnie sama na własne życzenie zamienia je w katastrofę. sztuka dla sztuki - a katastrofa ma się odbyć.

                                                    mąż raczej nieświadom zagrożeń i nie wie nawet że było jakieś dawanie dooopy.
                                                  • cherry.coke Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 23:54
                                                    Myslisz, ze szesciorga Hunow tez nie zauwazy? big_grin No i kto ma wiedziec, co jedza jego rodzice, jesli nie ich syn?
                                                  • x.i.007 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 30.03.14, 10:15
                                                    > No ale przeciez ona musi ich ugoscic. Maz mogl ich poslac w diably, ale wybral
                                                    > zwalenie ich zonie na glowe i wymeldowanie sie samemu z tego ukladu. Zonie z tr
                                                    > ojka dzieci w tym niemowlakiem.
                                                    >

                                                    Zaraz, czy mąż wiedział wcześniej (kiedy można było przebukować bilety) o najeździe i nie powiedział? Czy mąż ich zaprosił do siebie i wyszedł z domu zanim przyjechali?
                                                    Otóż jego jedyną winą jest to że to są jego rodzice a nie jej.
                                                    Zresztą to nie tak że ona chce ich posyłać w diabły ale się wstydzi powiedzieć, a mąż nie może się doczekać najazdu, więc nie chce rodziców odprawić.

                                                    Naprawdę piszesz od nowa tę historię.

                                                    > A zona zamiast mezowi powiedziec krotko a dosadnie, ze nie na tym polega wspolp
                                                    > raca w zwiazku,

                                                    Nie wiem jaki masz staż w małżeństwie, na pewno dłuższy od mojego, ale nawet ja wiem żeby nie iść w kłótnie "a bo twoja matka to...".

                                                    Ciekawe czy jemu doradzałaś "krótkie i dosadne wytłumaczenie na czym polega współpraca w związku" kiedy oni kupili bilety dla jej rodziców a ci z nich nie skorzystali. W końcu to JEJ rodzice narazili ich na koszty i zmarnowała się jego ciężka praca.

                                                    I tak w kółko, jak się ma odpowiednich rodziców to można nie przestawać się kłócićsmile
                                                  • iuscogens Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 08:11
                                                    Po pierwsze - badz precyzyjna. 5 godzin snu to nie jest zarwana noc. O ktorej w takim razie twoj maz chodzi spac, skoro. jak spi 5 h to zarywa noc?? Kladzie sie o tej 19.00 razem z niemowlakiem?? Do drugie skoro jednorazowe odwiezienie babci samochodem i 5 godzin snu grozi w jego przypadku takimi katastrofami jak zaprojektowanie uszkodzonego samolotu to wybacz ale skrajnie nieodpowiedzialne jest pracowanie w takiej branzy przy trojce malych dzieci. Troje malych dzieci powoduja znacznie wieksze zmeczenie i niewyspanie niz jednorazowe 5 h snu. Naraza ludzi na powazne niebezpieczenstwo skoro nie potrafi pracowac po 5 h snu a zafundowal sobie 3 malych dzieci.
                                                  • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 09:29
                                                    Aktualnie chodzi spać o 22, bo dzieci regularnie budzą nas o 6. A w nocy do dzieci wstaję w tym momencie głównie ja, chyba że akurat obudzi się dwoje na raz. Jak ma luźniejszy okres w pracy, to bez problemu siedzi do poźna albo wstaje w nocy do dzieci. Ale od kilku tygodni pracuje na najwyższych obrotach i tak będzie aż do skonczenia projektu. Potem będzie luz, aż do następnego dużego kontraktu, będzie można odetchnąć. Taka specyfika branży - tu nie ma nudnego klepania w klawisze aby tylko wyklepać określoną ilość linii kodu, jak w korpo. To jest roller coaster.

                                                    Ahha - jak byłam w zagrożonej ciąży i dwa miesiące leżałam w szpitalu, to pracował w domu i zajmował się dzieckiem. Ale robił wtedy jakąś drobną aplikację użytkową - nie ta ranga projektu.
                                                  • claudel6 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 23:09
                                                    btw, nie ma czegoś takiego jak statystyczne biuro, w którym wszyscy wykonują tę samą pracę. firma z zasady polega na podziale pracy - więc ktos wykonuje pracę megaumysłową i wymaga wilekiego skupienia, a ktoś kseruje papiery. w tym samym biurze.
                                                  • beverly1985 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 19:02
                                                    Dla chcącego nic trdnego. Jesli 5 h snu raz na jais czas to tak strasznie mało, ze samochód spadnie do oceanu to widze 2 mozlwiosci

                                                    - wraca o tej 24, idzie od razu pod prysznic, 24:30 jest w łozku i spi. Wstaje o 7, dzieci ogarniasz sama, sypialnię zamykasz by mąż dospał.

                                                    -umawiacie sie ze szwagrem, ze wyjedzie z domu "odebrać" gości i spotyka sie z twoim męzem w połowie drogi na stacji benzynowej. Mąz wyjezdża o 19, o 20 spotyka szwagra, 15 minut na przekazanie teściów i walizek, godzina na powrót. 21.15 jest w domu.
                                              • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 17:14
                                                Dwie godziny w jedną stronę, plus stawanie na siusiu, jakiś korek, pomoc w wytaszczeniu walizek, dwie godIby w drugą i robi się pięć godzin. Przy wyruszeniu zaraz po powrocie z pracy, czyli koło 19, powrot wypada w okolicach 24, pójscie spać o 1 w nocy. A pobudka jest o 6 (nie do pracy, dzieci wstają bladym świtem i nie ma zmiłuj). Pięć godzin snu to nie jest wymarzony wypoczynek jak masz wymagającą pracę umysłową i pracujesz nad wyjątkowo trudnym projektem. Da się, pewnie, ale z IMHO to jest kolejny pomysł z gatunku "jak skomplikować sobie życie".

                                                Aczkolwiek musisz wiziąć poprawkę, że piszę to jako matka trójki dzieci, z których jedno ma trzy lata i dopiero od niedawna zdarza mu się przespać noc, a drugie jest niemowlęciem wciąż budzącym się w nocy z rozmaitych powodów. I tak pomiędzy prowadzeniem trzylatka do łazienki na siusiu, szukaniem kubeczka z wodą czy ukochanego misia, zmienianiem przesikanej piżamki, smarowaniem swędzących dziąsełek, myciem obfajdanego tyłeczka i zatykaniem wiecznie głodnego dzioba... traktujemy każdą minutę snu jak świętość wink
                                                • kandyzowana3x Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 17:23
                                                  a w poniedzialek po poludniu nie moze ich odwiezc?
                                                  • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 18:08
                                                    Tutaj poniedziałek jest dniem roboczym. Gdyby nie byli w samym środku bardzo dużego i ważnego projektu, to bez problemu móglby wziąć urlop. Ale niestety zarzad międzynarodowych linii lotniczych raczej nie zechce przesunąc terminu wdrożenia nowego systemu tongue_out
                                                  • kandyzowana3x Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 18:12
                                                    Dobra wiadomoscsmile Easter monday to bank holidays
                                                  • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 18:43
                                                    Hehe dzięki za info - ale w przypadku malej firmy w branży IT ostro zasuwającej by domknąć duży projekt oznacza to co najwyżej, że pracownicy dostaną dodatkowy dzien wolny w wybranym przez siebie terminie po wdrożeniu projektu. Od jakiegoś miesiąca szeg mojego męża pracuje we wszystkie weekendy a w tygodniu zasuwa po 10-12 godzin. Mój luby raczej nie przekracza 40 godzin tygodniowo, żeby mieć czas dla dzieci i trochę mnie odciążyć choć w weekendy, ale to oznacza, że na wyrwanie wolnego dnia przed zamknięciem projektu nie ma szans.

                                                    Za to jak już minie deadline, to będzie wpadał do domu w przerwue nu lunch, albo urywał się wczesniej, żeby zabrać dzieci na spacer wink
                                                  • totorotot Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 19:58
                                                    > Hehe dzięki za info - ale w przypadku malej firmy w branży IT ostro zasuwającej
                                                    > by domknąć duży projekt oznacza to co najwyżej, że pracownicy dostaną dodatkow
                                                    > y dzien wolny w wybranym przez siebie terminie po wdrożeniu projektu. Od jakieg
                                                    > oś miesiąca szeg mojego męża pracuje we wszystkie weekendy a w tygodniu zasuwa
                                                    > po 10-12 godzin. Mój luby raczej nie przekracza 40 godzin tygodniowo, żeby mieć
                                                    > czas dla dzieci i trochę mnie odciążyć choć w weekendy, ale to oznacza, że na
                                                    > wyrwanie wolnego dnia przed zamknięciem projektu nie ma szans.


                                                    To jest broszka Twojego męża żeby sobie zorganizować wolne na przyjazd jego matki.
                                                    Daj dużemu chłopcu sie samemu ogarnąć, bo Ci w końcu pęknie żyłka pierdząca jak będziesz wszystkimi tak obracać smile
                                                  • claudel6 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 22:58
                                                    ach, więc jednak święta krowa, pójdzie do pracy nawet w dzień wolny od pracy, byleby z głowy miec kłopotliwą rodzinkę. ok, ja to mawia triss - nie ma ofiar, są tylko ochotnicy. miłych świąt życzę.
                                                  • cherry.coke Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 23:21
                                                    Claudel zakumaj specyfike watku! My podrzucamy kolejne pomysly, autorka mowi "niedasie", a mezowi raczki i nie tylko urwalo.
                                                    Moze choc relacja bedzie big_grin
                                                  • claudel6 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 23:31
                                                    zakumałam dawno, ale nie zmniejszyło to mojej irytacji wink bo to jest niestety piękny obraz szerszego zjawiska, o którym tak ładnie pisza socjologowie (gender oczywiście).
                                                  • totorotot Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 19:52
                                                    Te, królowa pcoła, pozwól mężowi ogarnąć.
                                                    Stosuję podobną taktykę od czasu gdy na wjazd rodziny próbowałam i starałam sę tak bardzo pocałować we własny krzyż i się wku...ałam jak mi nie wychodziło, ale se odpusciłam. Mówie tylko: będzie gnój i syf. Przyjezdżajcie!
                                                • totorotot Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 17:59
                                                  I tak pomi
                                                  > ędzy prowadzeniem trzylatka
                                                  do łazienki na siusiu, szukaniem
                                                  kubeczka z wodą cz
                                                  > y ukochanego misia,
                                                  zmienianiem przesikanej piżamki,
                                                  smarowaniem swędzących dzi
                                                  > ąsełek, myciem obfajdanego
                                                  tyłeczka i zatykaniem wiecznie
                                                  głodnego dzioba... tr
                                                  > aktujemy każdą minutę snu jak
                                                  świętość wink

                                                  To zluzuj wreszcie poslady
                                                • saraanna Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 22:51
                                                  To niech maz umowi sie z bratem na odbior tesciow w polowie drogi . Z 4 godzin zrobia sie 2 .Albo niech brat sam po tesciow przyjedzie .Jak sie chce to mozna ,a ty chyba na sile szukasz przeszkod.
                                            • claudel6 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 22:40
                                              Niektórzy mają odpowiedzialną pracę u
                                              > mysłową, która wymaga skupienia i koncentracji.

                                              a ten Twój mąz to święta krowa? bo nie znam żadnej kobiety z praca umysłową, która sie kładzie spać o 22. jak są wizyty rodziny na emigracji to nieraz i noce się zarywa, a nie tylko wieczory. ten Twój pan domu to na specjalnych zasadch w tej rodzinie? on ma w ogóle nie odczuć, ze 6 jego rodziny zwaliła się na głowę, tylko Ty?
                                          • attiya Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 18:09
                                            pamiętaj, że szwagier ma nowo narodzone dziecko oraz żonę, która pewnie 3/1 doby karmi i śpi. I robi nie wiele więcej.
                                            Więc zwalenie im trójki osób, które chcą to i tamto i siamto i jeszcze owamto, też nie byłoby dobrym pomysłem.
                                        • claudel6 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 22:32
                                          to niech mąż weźmie dzień urlopu, w końcu to JEGO rodzina przyjeżdża, a Ty z racji tego, że nie pracujesz, nie jesteś służącą.
                                          ogarnij się, bo tego się nie da czytać. pogoniłabym starego, jakby mnie postawił w takiej sytuacji - on sobie komfortowo na cały dzień do biura, a ja ma się użerać tydzień z jego popie...ną rodziną i trójką dzieci na karku.
                                          • yuka12 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 22:55
                                            On nie idzie komfortowo do jakiegos biura tylko idzie konczyc projekt z okreslana data oddania. Przy duzych zamowieniach na wysokospecjalistyczne projekty czlonek zespolu nie moze sobie brac ot tak sobie z dnia na dzien urlop, bo caly grafik robot wezmie w leb. Zwlaszcza ze tesciowie mieli przyjechac TYLKO na weekend swiateczny. Poza tym bank holiday w poniedzialek wielkanocny nie jest dla wszystkich w UK dniem wolnym od pracy niestety.
                                            • claudel6 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 23:00
                                              to jak jasnie pan nie moze, to niech ogarnie sytuację z rodziną. zorganizuje ich pobyt tak, by nie musiała sie nimi zajmowac wyłącznie jego żona z trojką jego własnych dzieci na głowie przez cały tydzień.
                                              • kasiulka25 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 00:37
                                                jakos nie pamietam zeby run away prosila o rady dotyczace meza, a jedynie jak ONA ma zorganizowac wizyte. czy cos w ten desen...
                                                • claudel6 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 01:53
                                                  o boże. jeszcze raz zatem: dlaczego tylko ona ma być za to odpowiedzialna? to jest jego rodzina w końcu.
                                                  • kandyzowana3x Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 08:25
                                                    Oj nie ma co wsiadac tak na tego pana. On prawdopodobnie tak samo nie moze jak dzieci nie moga na dwie noce zrezygnowac z bawialni, run nie moze dwie noce na dmuchanym lozku sie przespac ( choc w innym watku campingu nie moze sie doczekac), goscie nie moga sie przejechac taksowka, tesciowie nie moga kozystac z kuchni, w koncu w 6 pokojowym domu na 2,3 noce nie mozna ulokowac dodatkowych 5 osob. No nie da sie po prostu.
                                                    Ja mam pomysl. Gosci umiescic w szopce w ogrodzie, wystawic im grilla i tylko do toalety wpuszczac do domu co by ogrodka nie zanieczyszczali.
                                                  • claudel6 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 22:32
                                                    popieram pomysł big_grin
                                                  • kasiulka25 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 08:54
                                                    bo on odpowiedzialnie bedzie konczyl projekt za ktory m.in utrzymuje runaway i dzieci. kwestia priorytetow
                                                  • claudel6 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 22:32
                                                    beton. EOT.
                                                  • lily-evans01 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 09:27
                                                    > o boże. jeszcze raz zatem: dlaczego tylko ona ma być za to odpowiedzialna? to j
                                                    > est jego rodzina w końcu.

                                                    Być może dlatego, że pan naprawdę dobrze zarabia, jak sądzę, w takim środowisku pracy - i w związku z tym na codzień jego żona może cieszyć się spokojnym wychowywaniem trójki maluchów bez problemów finansowych i konieczności nagłego powrotu do pracy, jak i całkiem sporym domkiem z 6 chyba pokojami?
                                                    Facetowi, który z nadwyżką i luzem finansowym zarobi na mnie, 3 naszych dzieci i dom z 6 pokojami (no i te szpilki z czerwoną podeszwą oraz torbę z fioletowego krokodyla wink ), to ja będę buty ściereczką codzień nawet przecierać, a nie tylko dam mu w spokoju popracować.
                                                    Niestety, jeśli ktoś świetnie zarabia, ma perspektywy rozwoju i mega obciążającą pracę, na czym korzysta cała rodzina, to domaganie się skrupulatnie równego podziału obowiązków domowych i rodzinnych jest strzałem we własną stopę wink.
                                                  • claudel6 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 22:30
                                                    stawianie się w takiej sytuacji, że jak facet przynosi kasę do domu, Ty stajesz się automatycznie jego służącą i zwalniasz go ze wszelkiej odpowiedzialności za jakiekolwiek sytuacje domowe i rodzinne, nawet związane z JEGO rodziną, choć de facto odwalasz 24h bezplatną pracę oporządzając mu dom i dzieci, JEST strzałem we własna stopę. problem jest w tym, że nawet ogarniete - wykształcone, kumate kobiety tego nie widzą - jak widać po tym wątku.
                                                    a mąż autorki nie zarabia aż tak wiele na warunki brytyjskie. jak sie zarabia tam dużo, to kilkaset funtów na pociag/hotel nie robi róznicy.
                                                • lukas.2004 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 08:53
                                                  A poza tym ona wyraźnie pisze, że lubi teściów. Martwi się tylko jak ich wykarmić. Jeśli facet nie gotuje, to w tydzień nie przeskoczy samego siebie. Wojujące feministki nie przesadzajcie i nie szukajcie problemów, gdzie ich nie ma. Żeby móc ich wykarmić, ktoś musi zarobić na to jedzenie. Rodziny się odwiedzają czasami i to raczej bardzo pozytywne jest. A że niekiedy to skomplikuje życie na tydzień, to nie jakiś wielki problem!
          • beverly1985 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 27.03.14, 18:57
            Ale przeciez nie chdzi o to, aby synowie nie mogli korzystać z bawialni w ciagu dnia, tylko aby ktoś tam spał w nocy. Na rozkładanym łózku, materasu, no czymkolwiek.
    • agao_72 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 14:23
      piszesz tak fajnie, że aż czekam na relację z pobytu. smile i trzymam kciuki za pozytywne zakończenie tj. odwiedziny z rzadka i niebolesne w swej długości.

      ad jedzenie - a może możesz wink coś przygotować takiego, żeby można było zjeść normalnie, a oni mogli to doprawiać, zalać smalcem, wygotować tj. popsuć? a jak już pogotują sobie, to pokazać paluszkiem jak ośmiolatkowi, że naczynia brudne tu, kości do tego kosza, blat ściereczką. z miną anioła domowego oczywiście, bo Ty musisz niemowlątkiem się zająć.

      poza tym, dzięki Tobie, zrobiłam rachunek sumienia. i dotarło do mnie, że jestem w stanie ogarnąć kulinarnie opcje następujące: wegańskie; wegetariańskie; wegetariańskie bez cebuli, jajek, czosnku; bezglutenowe; wszelkie inne alergie pokarmowe. ale nie ogarnę opcji dużo mięsa i smalec. szczególnie, jeśli to mięso ma być wieprzowiną. brzydzę się. to jakoś dziwnie pachnie.

    • 18lipcowa3 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 17:31
      Strasznie Ci wspolczuje.
      Męza bez jajek, teściów co cię nie szanują i całej rodzinki.
      I tego całego zamieszania w święta.
      • aankaa Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 20:26
        Re: Co złego w tradycyjnej wigilii z rybą, barszczem
        run_away83 03.12.13, 18:54
        Nie ma nic złego ile wszystkim osobom spędzajacym razem święta, odpowiada nabożne trzymanie się tradycji.

        Jak komuś nie odpowiada, to nie należy mu w imię tradycji uprzykrzać życia tylko pójsć na kulturalne ustępstwa (czyli nie robić problemu z faktu, że obok wazy z barszczem i półmiska z karpiem ktoś chciałby na stole postawić makaron z sosem pomidorowym albo pierogi z kaszą gryczaną).

        Bo nie chodzi o celebrowanie tradycji za wszelką cenę, tylko o to, żeby być razem i żeby wszystkim było miło, prawda?


        jednym słowem - nagotuj tłusto, zawiesisto itp dla teściów a reszcie podaj lekko i zdrowo tongue_out
    • black.emma Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 28.03.14, 23:32
      Nie pocieszę. Nikt kto nie miał znajomego na diecie optymalnej nie wie, co to znaczy wink Baaardzo współczuję.
      Ja bym chodziła spać o 19 razem z niemowlakiem (dobra wymówka) a za dnia głęboko oddychała wink Nie wystarczy jak im nasmażysz jakiś kotletów?
    • lukas.2004 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 08:48
      Stół przestawiaj do salonu na cały dzień -mąż z teściem dadzą radę. Na noc, przed rozłożeniem łózek z powrotem do sypialni.
      Przygotuj karkówke (niekoniecznie w smalcu), jajka w różnej postaci, machnij jedną sałatkę jarzynową. Może jakieś kiełbaski pieczone. Na obiad raz nieśmiertelny schabowy (możesz podać do tego sos od karkówki, jeśli ziemniaki będą za suche), raz mielony, kurczak pieczony, ryba smażona. To wszystko nie jest bardzo pracochłonne. Może np. mielone przygotuj już i zamroź, żeby potem nie był wszystko na raz. Kurczaka też możesz przyprawić i tak zamrozić, a potem tylko upiec. Ze dwa obiady zrób swoje, jakoś przełkną i pewnie na zdrowie im pójdzie. Wy też przez kilka dni dacie radę, w końcu chyba wszystkie dzieci lubia kotlety. Poproś teściową o pomoc, niech coś przywiezie. W końcu przy trójce dzieci i tak masz co robić.
      Dasz radę smile. Nie nakręcaj się.
      • mirmunn Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 09:01
        Kotku, jeśli twój fragile mężuś projektuje oprogramowanie do systemów nawigacyjnych samolotów, to z pewnością zarabia baaaaaaaardzo dużo siana i stać go, żeby mamusię z tatusiem i babcią umieścić na kilka nocy w pensjonacie, prawda?

        W czym w ogóle problem?

        PS. No chyba, że nie projektuje j,w,smile
        • kropkacom Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 09:06
          Obrażą się za ten pensjonat pewnie. To nie sarkazm.
          • mirmunn Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 09:10
            z tego, co pisano- mieli przyjechać we dwójkę, samodzielnie zwerbowali resztę i wyszła szóstkasmile
            no to nie maja specjalnie wytłumaczeniasmile
            ale z ich punktu widzenia- może oczywiście być Obraza Majestatusmile
        • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 09:12
          Pisałam wyżej - nocleg ze śniadaniem dla trzech osób w sieciowym hotelu - 1027 £ za tydzień. Czyli, jakby ktoś nie wiedział, ponad 5000 zł. Wydajesz tyle, żeby dogodzić tesciom? big_grin

          Ja bym mogła, gdybym chciała. Ale nie chcę. Wolę za ten 1000 £ kupić coś dla siebie albo wrzucić do skarbonki tongue_out
          • mirmunn Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 09:25
            to nie ty wydasz , tyko twój mąż
            ja bym się jednak na twoim miejscu zastanowiła- poważnie- jak mąż wyskoczy z 1000 funtów, to więcej ich nie zaprosi- no pasaran
            tak, ze może przebolej raz tę kasę, apotem- jak będą dzwonić- oddaj słuchawkę misiowi, on sam to załatwi

            PS.
            A poza wszystkim- to on tę kasę zarabia, a nie ty (no bo z takim przychówkiem chyba w domu siedzisz), więc czemu żałujesz jego rodzicom i piszesz, jakbyś ty to zarabiała?

            A tak po ludzku: jeśli mój świetnie zarabiający mąż (zaznaczam: wydatek bez uszczerbku dla rodziny, nie taki trudny do zbilansowania) chciałby ugościć swoich rodziców lub zrobić im okazjonalny prezent za 5000 zł- nie uważam, żeby to był problem.
            • kropkacom Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 10:25
              Pieniądze są rodziny najbliższej, a nie męża i jego mamusi. No ludzie... Jakie wy macie układy w tych domach?
              • mirmunn Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 10:44
                jasne, ale chyba można od czasu do czasu - czyli okazjonalnie- zrobić komuś prezent i zasponsorować gościnę, tym bardziej, że nie jest to problemem ze względu na wysokość zarobków

                protestowałabyś, gdyby mąż z superpensją powiedział: kochanie, wykupmy twoim rodzicom tygodniowe wczasy?smile
                • totorotot Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 11:14
                  Już im wykupili lot wte i wewte i jej rodzice zrezygnowali w ostatniej chwili smile Pewnie by protestowała.
                • kropkacom Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 11:21
                  No raczej... big_grin Ale przede wszystkim zastawiłabym się czy coś tam na tych wczasach planuje ekstra wink
                  • mirmunn Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 11:45
                    no właśnie, dobrze prawisz
                    przecież autorka miałaby za ten tydzień w pensjonacie święty spokój - bezcennesmile
          • ichi51e Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 12:37
            Po za tym do rodziny sie jedzie ppmieszkac i poprzeszkadzac wspolnie pogotowac pozmywac poczytac wnukom razem ponicnierobic rano sie zakrasc babci do lozka mozna...Co za pomysl zeby spac w hotelu? To moze w pgole przez skypa pogadaja... uncertain
            • joa66 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 12:41
              Propozycja była, żeby szwagier (pokój dwójka na 3 noce) zatrzymał się w pobliskiem pensjonacie/zajeździe. I spędzała tam noce li tyko. Szwagier mieszka 2 h samochodem od nich więc mają możliwośc częstego spotykania.
    • x.i.007 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 09:09
      Z tym jedzeniem to sprawa nie jest prosta.. Nie lubisz diety optymalnej i masz do tego prawo. Ale wyobraź sobie że jedziesz do nich na tydzień i karmią cię po swojemu, do kuchni nie masz wstępu (bo napaskudzisz tymi swoimi świństwami) a w ogóle to dbają o ciebie i chcą żebyś chociaż przez tydzień się zdrowo odżywiała. Miło?

      Ja wiem że twoja dieta jest DOBRA a ich ZŁA i dlatego oni powinni uznać twoją wyższość w tym temacie, ale wyobraź sobie że oni myślą dokładnie to samo.
      • run_away83 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 09:19
        Ale oni dokladnie tak robią big_grin

        Od lat jeździmy do nich ze swoim żarciem do odgrzania/kanapkami/etc, albo bezczelnie zamawiamy pizzę, bo inaczej byśmy z głodu zdechli tongue_out Jakbym się uparła u nich gotować, to by mi pewnie pozwolili, ale musiałabym najpierw gruntownie wysprzątać kuchnię... A zapach ich lodówki sprawia, że nawet hermetycznie zamknięty jogurt czy serek homo jak postoi tam z godzinę, to pachnie przesmażonym smalcem.

        Tak że będąc u nich z wizytą żywimy się własną wałówką lub suchyn prowiantem.
        • mirmunn Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 09:31
          To kup drugą lodówkę dla nich, potem wystaw na ebayu albo oddaj biednymsmile

          Twój problem jest taki: ty ich NIE CHCESZ w swoim domu.
          Powody pewnie masz- ok, tylko czemu nie załatwiłaś sprawy od razu, skoro jesteś taka hej do przodu, asertywna- nie przyjmujesz żadnych rad, to po co o nie pytasz?

          chyba, ze płacą ci za rozkręcanie dyskusji- no to masz ode mnie parę postów "na bułkę"smile
        • x.i.007 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 09:40
          run_away83 napisała:

          > Ale oni dokladnie tak robią big_grin
          >
          > Od lat jeździmy do nich ze swoim żarciem do odgrzania/kanapkami/etc, albo bezcz
          > elnie zamawiamy pizzę, bo inaczej byśmy z głodu zdechli tongue_out Jakbym się uparła u
          > nich gotować, to by mi pewnie pozwolili, ale musiałabym najpierw gruntownie wys
          > przątać kuchnię... A zapach ich lodówki sprawia, że nawet hermetycznie zamknięt
          > y jogurt czy serek homo jak postoi tam z godzinę, to pachnie przesmażonym smalc
          > em.
          >
          > Tak że będąc u nich z wizytą żywimy się własną wałówką lub suchyn prowiantem.


          czyli oko za oko? smile można i tak.. Ale widzisz, ty już się miesiąc wcześniej ciśnieniujesz tym smalcem w lodówce. warto?
    • nana1112 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 09:45
      Jeśli chodzi o stół to wstawienie go do salonu jest chyba jedynym sensownym rozwiązaniem. Przecież nie wyczarujesz nowej jadalni w kilka tygodni smile
      Ty jesteś Panią Domu i Ty ustalasz warunki - jak się im nie podoba, nie muszą przyjeżdżać. Do jedzenia podaj to, co uważasz za dobre, postaraj się połączyć tradycję z nowoczesnością. Dobrym pomysłem są sałatki, nie musi to być zwykła jarzynowa, ale też inne, ciekawe potrawy. Fajne inspiracje można znaleźć np. tutaj świątecznasałatka.pl
    • kernel.panic Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 29.03.14, 10:40
      Autorka niestety przegapiła moment, kiedy wątek przestał być zabawny, a zaczął być żenujący.
    • bei Qp stoły bankietowe 29.03.14, 11:05
      I lawki bankietowe- skladasz to i rozkladasz mig- mig smile
      Są niedrogie, po zlozeniu to takie plaskie walizki, później wykorzystasz wiele razy, np w ogrodzie czy na kolejnych spędach rodzinnych. Trzymam kciuki za mile doświadczanie świąt w geonie rodzinnym smile
      • beauty_agadir Re: Qp stoły bankietowe 29.03.14, 11:31
        Po co założyłaś wątek i prosisz o rady skoro żadna nie jest dobra? TY wiesz wszystko najlepiej, torpedujesz każdy pomysł i z góry masz założone co jak będzie wyglądać. Nie chcesz żadnych kompromisów, co za problem z tym stołem w salonie? A gdybyś wpuściła teściów do swojej kuchni, niech nawet nabrudzą, ale nagotują sobie, żywienie będziesz miała z głowy mąż posprząta i co? Ile razy się to zdarza? Korona Ci z głowy nie spadnie. Wybacz, ale czytając Twoje posty na miejscu gości odechciałoby mi się zupełnie Was odwiedzać.
        Dla Ciebie wszystko jest problemem.
        • run_away83 Re: Qp stoły bankietowe 29.03.14, 11:44
          Chyba potrzebuje sobie pomarudzić, żeby spuscić parę wink

          Syf w kuchni bym przebolała gdyby nagotowali dla wszystkich, ale tego co oni pichcą nikt oprocz nich do ust nie weźmie.
          • mirmunn Re: Qp stoły bankietowe 29.03.14, 11:46
            skoro to taki problem, to po co się w to pakujesz?
            • joa66 Re: Qp stoły bankietowe 29.03.14, 12:00
              Po co?

              Moim zdaniem po to:

              Bo że to będzie monty python polewany łzami nad wzgardzoną tradycją i okraszony patriotyczną martyrologią, to nie mam wątpliwości big_grin


              Widocznie jest to jej potrzebne- albo do opowieści "przy ognisku" albo do "czarnej teczki " teściów.
              • mirmunn Re: Qp stoły bankietowe 29.03.14, 12:02
                no tak, masz rację
                są i tacy ludziesmile
              • run_away83 Re: Qp stoły bankietowe 29.03.14, 12:13
                O, to to! Do opowieści przy ognisku! big_grin
                • mirmunn Re: Qp stoły bankietowe 29.03.14, 12:19
                  to ja bym se wolała cosik skonfabulować, niż tak się męczyć przez tydzień z szóstką Hunów smile
                  np. wyjechać do SPA i opowiadać przy ognisku, żem tydzień włóczyła się po okolicy w poszukiwaniu ryjów wieprzowych i kieuubasy optymalnej tudzież kradła jajkasmile
                • joa66 Re: Qp stoły bankietowe 29.03.14, 12:20
                  Tak. Bo na razie wygląda na to, że Ty chcesz się POŚWIĘCIĆ, żeby było źle. Zacisniesz zęby, zmobilizujesz, aby cel został osiągnięty - ma być źle.
                • joa66 Re: Qp stoły bankietowe 29.03.14, 12:32
                  p.s. run - wolność zaczyna się w głowie. Osoba prawdziwie wolna nie utrudniałaby nikomu żywienia się wg uznania, po to żeby udowodnić , że się "nie poddała" . Po prostu sama jadłaby to na co ma ochotę i nie utrudniała tego innym. Swoim zachowaniem pokazujesz jak bardzo jesteś od nich zależna.

                  Nie wystarczy zmienić adres -powodzenia w usuwaniu teściów z "głowy"
                  • yvona73pol Re: Qp stoły bankietowe 29.03.14, 13:04
                    Przebrnelam przez tysiace postow wink i nie widze czegos...

                    Kiedy oni przyjezdzaja? Bo jak w czwartek wieczorem, to pamietaj, ze w piatek obowiazuje scisly post big_grin odpada ci caly dzien gotowania - pomijajac dzieci i karmiace matki.
                    A jak leca w piatek, to zaproponuj symboliczny "poprawinowy" post na sobote, coby tradycji stalo sie zadosc wink
                    • run_away83 Re: Qp stoły bankietowe 29.03.14, 13:28
                      Cenne spostrzeżenie big_grin

                      Co ptawda oni z tych "wierzących niepraktykujących", ale post to przecież tradycja big_grin
                      • yvona73pol Re: Qp stoły bankietowe 29.03.14, 13:37
                        No wiec wlasnie. Moj ojciec tez niepraktykujacy byl, a staral sie poscic (na tyle, na ile umial wink )
        • misterni Kilka zaakceptowała. 30.03.14, 00:00
          beauty_agadir napisała:

          Po co założyłaś wątek i prosisz o rady skoro żadna nie jest dobra?
    • gretchen184 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 30.03.14, 07:43
      mam dla ciebie jedną radę-wymiksuj się z gości.
      zadzwoń,że wszyscy macie salmonellę, ospę lub wirusowe zapalenie spojówek. gwarantuję,że twoje problemy logistyczno-żywieniowe znikną jak za dotknięciem różdżki.
    • banieczka Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 26.04.14, 00:28
      run_away83 napisała:

      > W okresie Wielkanocy zwali mi się na łeb sześć osób - szwagier z żoną i dwumie
      > sięczną córeczką, teściowie i matka mojej tesciowej (czyli babcia męża).

      No i co i co i co? Jak się skończył najazd Hunów?
      Zostawili po sobie zgliszcza i kości (nomen omen)?
      • monique_alt Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 24.07.14, 08:01
        No właśnie? Opowiedz bo jesteśmy ciekawe jak się cała sprawa skończyła. Wątek na 300 postów nie może zostać tak bez zakończenia ...
        • mama_duzych_dzieci Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 17.05.23, 19:47
          i nigdy nie było zakonczenia?
          • panna.nasturcja Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 17.05.23, 19:57
            Było, poszukaj wątku święta swięta i po świętach, ta sama autorka
            • mama_duzych_dzieci Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 19.05.23, 10:04
              ale ja nie umiem szukać (
          • bruy-ere Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 17.05.23, 21:35
            mama_duzych_dzieci napisała:

            > i nigdy nie było zakonczenia?

            Zakończenie nawet lepsze - afera ręcznikowa 😂😂😂
            • mama_duzych_dzieci Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 19.05.23, 10:04
              proszę, dajcie, potzrebuję sie posmiać, ten start z 2014 przeczytalam cały ,
              • chatgris01 Re: Najazd Hunów, czyli przyjazd rodziny na święt 19.05.23, 10:11
                Prosz: forum.gazeta.pl/forum/w,567,150693237,150693237,swieta_swieta_i_po_swietach_.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka