Przede wszystkim niezamożnej estetki...
Natchnął mnie wątek o ozdabianiu plastikowej doniczki, w którym pani pisze, że nawet jeśli kwiat piękny, razi ją tandetna doniczka. Otóż mam tak samo.
I to chyba jest problem. Bo jeśli nie dysponuje się nieograniczonymi funduszami, to trudno nie iść na pewne kompromisy. Ja poszłam - np. na plastikowe okna. Nie miałam wyjścia.
Teraz... Jak sobie z tym radzić?

Bo u mnie nie chodzi o snobizm, czy o cenę - w sensie: jak nie zapłacę, to nie cenię - a o to, że wiele w mojej ocenie nieestetyczne rzeczy mnie zwyczajnie irytują, a nie zawsze jestem w stanie zapłacić tyle, by mieć to, co mi się podoba. Kombinuję jak mogę, ale...
Jak sobie z tym radzą inni? Macie jakieś patenty?
Bardzo proszę o wypowiedzi osoby rozumiejące "problem"

Bo że są w życiu większe to wiem

(z autopsji z resztą)