Dodaj do ulubionych

Trudne życie estetki

31.03.14, 10:48
Przede wszystkim niezamożnej estetki...
Natchnął mnie wątek o ozdabianiu plastikowej doniczki, w którym pani pisze, że nawet jeśli kwiat piękny, razi ją tandetna doniczka. Otóż mam tak samo.
I to chyba jest problem. Bo jeśli nie dysponuje się nieograniczonymi funduszami, to trudno nie iść na pewne kompromisy. Ja poszłam - np. na plastikowe okna. Nie miałam wyjścia.
Teraz... Jak sobie z tym radzić? smile
Bo u mnie nie chodzi o snobizm, czy o cenę - w sensie: jak nie zapłacę, to nie cenię - a o to, że wiele w mojej ocenie nieestetyczne rzeczy mnie zwyczajnie irytują, a nie zawsze jestem w stanie zapłacić tyle, by mieć to, co mi się podoba. Kombinuję jak mogę, ale...
Jak sobie z tym radzą inni? Macie jakieś patenty?

Bardzo proszę o wypowiedzi osoby rozumiejące "problem" smile
Bo że są w życiu większe to wiem tongue_out (z autopsji z resztą)
Obserwuj wątek
    • sueellen Re: Trudne życie estetki 31.03.14, 10:56
      Też tak mam smile Stawiam na prostotę jesli chodzi o tzw "bazę". Proste gładkie meble, jasne ściany, jednokolorowe dywany (jeśli w ogóle) i wtedy moge bawić się z dodatkami, - mogą być bardziej wyszukane i nie do końca z jednej bajki nie tworząc wrażenia kiczowatości.. Kupuję w outletach, na pchlich targach, w charity shopach. Zawsze dobierze się coś ładnego i ciekawego. Nigdy nie postawiłabym kwiatka w plastikowej brzydkiej doniczce.
    • bri Re: Trudne życie estetki 31.03.14, 10:59
      Po pierwsze kupować jak najmniej. Ludzie na ogół i tak mają za dużo rzeczy.
      • e_on Re: Trudne życie estetki 31.03.14, 11:17
        O! To chyba muszę ćwiczyć. Zamiast 3 donic - jedna. Przez lata i tak się zbierze...
    • burina Re: Trudne życie estetki 31.03.14, 11:03
      To jeszcze zależy od tego, gdzie się mieszka. W małym miasteczku ciężko być budżetowym estetą, który chce się zaopatrywać w sklepach. Ale w większych miastach, to chyba jednak kwestia przestawienia się. Chyba jednak epokę fascynacji instantem, plastikiem i jednorazowością mamy już powoli za sobą. Może niekoniecznie odnosi się to do okien, ale czasem wystarczy zajrzeć do małych, ledwo zipiących sklepików, na jakieś targi regionalne.
      A jak już się znajdzie te niedobitki glinianych doniczek czy inne drewniane skrzynki, to należy głosować portfelem.
      • e_on Re: Trudne życie estetki 31.03.14, 11:40
        burina napisała:

        >w większych miastach
        > , to chyba jednak kwestia przestawienia się.
        Mam blisko do miasta wojewódzkiego i rzeczywiście - na pchlim targu można znaleźć cuda (za grosze). Korzystam z tej możliwości, jak tylko mogę smile Jednak ostatnio próbowałam namówić koleżankę i się nie dała uncertain

        Chyba jednak epokę fascynacji inst
        > antem, plastikiem i jednorazowością mamy już powoli za sobą.
        Mam wrażenie, że jednak osoby dostrzegające ten "klimat" należą do mniejszości... Nawet w takim pop, jeśli chodzi o dizajn, jak home&you, część rzeczy to taki chłam, że nie powstydziłby się tego sklep "wszystko po 3 zł" (oczywiście ich cena w h&y 10+) ... Część.. bo ładne też się zdarzają - w cenie 50+, zwykle pojedyncze egzemplarze, jak zaobserwowałam... Polityka firmy?
    • saszanasza Re: Trudne życie estetki 31.03.14, 11:32
      Z tym plastikiem to byłabym ostrożnasmile
      W domu mam plastikowe lampy, lustro w plastikowej ramie, plastikowy stolik na pierwszy rzut oka tandeta, ale to dość "markowe" przedmioty.
      Tworzyłam swój dom dla mnie i mojej rodziny a nie na pokaz, nie ma w nim przerostu formy nad treścią, okazałych przedmiotów. Jest to co lubię i co cenię: trochę sztuki, bynajmniej nie w postaci tryptyków, proste formy.
      Z tego samego powodu nie noszę biżuterii, a jeśli już zakładam to zazwyczaj srebro (złoto posiadam, ale nie lubię). Na ręku mam mały klasyczny dobry jakościowo zegarek zamiast kolorowych, plastikowych. Zakupy dostosowuję do kondycji finansowej, ale nie na zasadzie "zastaw się, a postaw się". Jestem niepozorna, mój dom również jest niepozorny i taki ma zostać. Nie musi wywoływać "efektu łał!".
      • e_on Re: Trudne życie estetki 31.03.14, 11:43
        Ja wiem, że plastik potrafi smile
        Ale to już są ceny kosmiczne i dla określonego stylu.
        Dużo wyższe niż za (nietanie) surowce naturalne.
        Ja zdecydowanie oddzielam plastik dizajnerki od powszechnie dostępnego.
        Mimo że to i tak nie moja bajka smile
    • a.nancy Re: Trudne życie estetki 31.03.14, 12:00
      mój "patent" pewnie nie przypadnie ci do gustu, ale innego nie mam.
      otóż żyję w wiecznym remoncie. rok temu zamieniłam mieszkanie na większe (segment), ale wymagające generalnego remontu. na który mnie nie stać, tzn. nie stać mnie, żeby urządzić dom tak, jak bym chciała, a byle czego nie opłaca się kupować. więc np. kupiłam wypasiony parkiet do salonu, ale zabrakło na regał - książki leżą w pudłach w piwnicy tongue_out
      urządzam się po kawałku, sporo już zrobiłam i mam nadzieję, że do końca tego roku uwinę się z resztą. ale ceną za to jest wieczny bałagan sad
      • iwoniaw Ten patent jest dobry pod warunkiem 31.03.14, 12:07
        posiadania jakiejkolwiek perspektywy, w której będzie można spać na łóżku/książki trzymać na półkach/jeść na talerzach przy użyciu sztućców itd. Bo jednak pewnych rzeczy nie przeskoczysz i choćby erzatze tych wymarzonych rzeczy w różnych kategoriach mieć musisz, wszak nie będziesz egzystować bez żadnego ręcznika, kubka, butów. Fakt, czasem wystarczy zmniejszyć ilość, kupić ten jeden ręcznik zamiast tuzina, ale nie zawsze się da.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka