Dodaj do ulubionych

Dzien swistaka matki niepracującej?

02.04.14, 09:23
Zgadzam się ze stwierdzeniem, ze dzien swistaka miałam gdy pracowałam. Lubiłam swoją pracę, ale opierała się w dużej mierze na powtarzalności. Codziennie rano stałam w tym samym korku w tym samym samochodzie, siedziałam przy tym samym biurku, piłam kawę z tego samego kubka, koło mnie siedziały te same osoby, rozwiązywałam podobne problemy co dnia poprzedniego, pisałam podobne raporty, sprawdzałam podobne dane, przesylałam podobne informacje. Jadłam w tej samej stołówce, spotkania miałam z tymi samymi ludźmi i rozmawialiśmy na podobne tematy itd itp.

Teraz każdy dzień wygląda inaczej, zawsze trafia się coś nowego, idziemy w inne miejsce, piję kawę w róznych knajpkach, spotykam się z różnymi ludźmi, sytuacje mnie czasem zaskakują, czasem jest śmiesznie, czasem niekoniecznie, ale zazwyczaj jest miło. Mam czas na relaks, na plażę, na siłownię, na dłuuuuugie spacery, na puszczanie latawca i baniek mydlanych, na naukę hiszpańskiego, na atrakcje typu zoo, oceanarium, motylarnia, safari, delfinarium, wesołe miasteczko, na gadanie o d***e Maryni z innymi matkami, od stycznia przeczytałam 27 książek. Uwielbiam być kura domową smile
Obserwuj wątek
    • beataj1 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 09:34
      Też zawsze się dziwiłam opowieściom o uwstecznianiu się podczas siedzenia w domu i niepracowania. Czas gdy siedziałam w domu (teraz też siedzę w domu ale inaczej bo pracuje w domu) był jednym najlepszych i najbardziej rozwijających. Miałam czas na czytanie, na rozwijanie zainteresowań na zwiedzanie, spokojne oglądanie świata i poszerzanie horyzontów...
      Praca jest oczywiście bardzo fajna ale czas gdy mogłam pobyć w domu bez pracy wspominam jako świetny bardzo dobry czas.
      Ale jak ktoś nie ma zainteresowań nie związanych z pracą to może się uwstecznia kto to wie. Tylko to jakieś smutne że cale zycie się kręci wokoło pracy...
      • mx3_sp Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 09:36
        zobaczymy jak to wyjdzie kiedy będziecie wracać do pracy.
        • beataj1 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 10:45
          Ale ja pracuje. I to fajna praca w której uczę się nowych rzeczy i mam kontakt z ciekawymi ludźmi. I doceniam to bardzo. Ale nie ukrywam że czas siedzenia w domu też był bardzo ciekawy i rozwijający.
          Dla mnie to jest kwestia podejścia - na ile czynniki zewnętrzne (praca, konkretne projekty, nowe osoby itd) determinują nasz rozwój a na ile chęć rozwoju jest wewnętrzna. Jeśli ktoś musi być popychany z zewnątrz do rozwoju to faktycznie czas bez pracy i bez tego popychania jest czasem straconym. Jesi zaś ktoś ma motywację wewnętrzną to czynniki zewnętrzne są drugorzędne - nie twierdze że sie nie liczą ale sa mniej ważne. I tak się będzie rozwijał i uczył bo taki po prostu jest.
          Przed moją przerwa miałam bardzo ciekawa pracę - kontakty z dalekim wschodem -poznawanie innych kultur plus konieczność kreatywnej pracy nad zmieniającymi sie projektami związanymi z modą i urodą. Nauczyłam się i doświadczyłam mnóstwa ciekawych rzeczy. Ale siedząc w domu też rozwijałam sie i nie uważam by mnie to jakoś bardzo uwsteczniło.
        • shumi-mi-las Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 17:24
          Ach ta zawiść...
      • shumi-mi-las Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 17:23
        Ja tak samosmile
    • mruwa9 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 09:39
      zalezy jaka kto ma prace..bo moje doswiadczenia sa odwrotne: to praca przynosi plodozmian, zarowno w zakresie kontaktow miedzyludzkich, jak i wyzwan intelektualnych, podczas gdy siedzenie w domu z dziecmi oznaczalo dla mnie nudny do porzygania kierat w kolko powtarzanych odmozdzajacych czynnosci kuchenno-domowo-pielegnacyjnych. Nie, dziekuje.
      • lucky80 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 09:42
        Podziwiam takie podejście do bycia niepracującą matką bo moje doświadczenia są identyczne jak Mruwy.
        Dla mnie oba macierzyńskie to był niekończący się dzień świstaka...dostawałam kota...
        Odżywam w pracy, wszystkiego mi się chce..Na wszystko mam czas, również na siłownie i bibliotekęsmile cóż, kosztem snu i nudzenia się, ale wolę to niż kierat domowo-placozabawowy...
      • ashraf Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 09:46
        Moge sie pod tym podpisac.
        • olewka100procent Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 09:54
          tutaj należy wspomnieć , że nie wszystkie ematki pracują sobie przy biureczku, choć się do tego nie przyznają no bo to wstyd być sprzedawczynią przecież smile no ale gdybym miała wybierać między siedzeniem w domu a robotą na kasie i użeranie się z klientami często roszczeniowymi to wybieram siedzenie w domu. dziekuje za uwage smile
          • ashraf Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 09:56
            Ale chyba wolno pisac o sobie?
          • mx3_sp Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 09:58
            dokładnie. Z drugiej zaś strony lekarz, jakiś menago nie pozwolą sobie na żadne dłuższe urlopy. Można siedzieć w domu mając nudną lub mało ważną i płatną pracę.
            • eo_n Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 11:45
              mx3_sp napisała:

              Z drugiej zaś strony lekarz, jakiś menago nie pozwolą sobie na żadne
              > dłuższe urlopy. Można siedzieć w domu mając nudną lub mało ważną i płatną prac
              > ę.
              Cóż... Każdy wierzy w to, w co chce wierzyć...
              Malo to jest historii "jakichś menago", które/którzy odeszli z firmy i zaczęli się spełniać w mniej spektakularnych za to dających więcej radości dziedzinach?
          • naomi19 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 10:01
            no wlasnie ja za biurkiem umarłabym z nudów no i codziennie te same osoby w pracy i codziennie na ta sama godzine
            aaaaaaaaaaaaaaaaa
            na sama mysl mam maly atak paniki wink
          • cosmetic.wipes Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 13:37
            > nie wszystkie ematki pracują sobie przy biureczku,
            > choć się do tego nie przyznają

            Ja nie pracuję przy biureczku. I sie przyznaję. Przy biureczku szlag by mnie trafił. Takoż w domu przez czas dłuższy niż tydzień.
        • 18lipcowa3 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 10:35
          Ja tez.
      • yenna_m Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 10:22
        dokładnie tak
        u mnie siedzenie w domu nie wymaga używania mózgu
        wymaga używania ściery i odkurzacza wink

        generalnie, gdybym na siłę nie wymyślała sobie co rusz nowych zajęć, to bym zwariowała

        marzę o powrocie do pracy tongue_out
        mam dość dnia świstaka w wykonaniu drobiu domowego wink
    • aagnes Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 09:49
      To chyba zalezy od konstrukcji psychicznej, dla mnie siedzenie w domu nawet przez kilka dni jest nieznosna torturą, i naprawde to nie chodzi o to, ze nie chce spedzac czasu z dzieckiem - po prostu wole ten codzienny pospiech, obowiazki, poczucie ze COS jednak robie, nawet jak jade do pracy po 6-ej niekoniecznie wyspana - sluchajac czegos ukochanego - to tez lubie.
      krzatanina w domu, gotowanie, odbieranie, prowadzenie na zajecia w ta i we wte, przelewanie z pustego w prozne, marnowanie czasu, poczucie, ze ucieka przez palce - dla mnie to wiezienie. ale wiem, ze sa kobiety, ktore tak sie czuja dobrze, dopoki nie maja problemu z byciem na czyims utrzymanu (to dla mnie tez niedopuszczalne, taka swiadomosc by mnie chyba wpedzila do grobu w kilka dni)- niech robia co lubia.
      • sueellen Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 10:01
        To chyba zalezy od konstrukcji psychicznej, dla mnie siedzenie w domu

        No własnie w tym rzecz. Ja rzadko siedze w domu smile
        • bri Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 10:25
          Ale jesteś teraz w domu bo zajmujesz się niemowlakiem czy po prostu nie pracujesz?

          Różnica jest zasadnicza. Niemowlęta, a przynajmniej większość niemowląt, są jednak dość absorbujące, nie wszędzie i nie zawsze z takim pojedziesz, jeśli masz jeszcze ugotować obiad dla reszty rodziny i odebrać starsze dzieci ze szkoły to czasu wolnego robi się niewiele. Teraz, kiedy moja córka jest już duża mam więcej czasu wolnego pracując niż miałam na urlopie macierzyńskim.
          • sueellen Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 12:23
            Jestem na rocznym macierzyńskim i mam jeszcze 4-latke która od 9:00 do 14:00 jest w szkole (ale czasem robimy jej wagary).
            • bri Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 12:35
              No to fajny ten Twój niemowlak, skoro Ci pozwala na takie bale. Moja córka też taka była, ale tylko przez pierwsze trzy miesiące. Potem jak miałam wolną chwilę to przede wszystkim chciałam nadrobić nieprzespaną noc.
              • sueellen Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 18:45
                Starsza była butelkowa i nocka była tatusia tongue_out bo ojciec sowa - ja spałam bite 8 godzin. Młodsza na piersi, w nocy się budzi ale spimy razem więc się przysysa i po 5-10 minutach ssania zasypia. Nawet nie zakwili, po prostu zaczyna się wiercić.
        • 18lipcowa3 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 10:34
          Mieszkasz w Hiszpanii zdaje się.Spróbuj rzadko posiedziec w domu w Polsce w styczniu.
          • sueellen Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 12:27
            Byłam prawie miesiąc w Polsce w grudniu i styczniu Nie siedziałam w domu!
            • yenna_m Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 12:30
              sueellen, ale to były wakacje od codzienności a nie codzienność big_grin
              • sueellen Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 13:13
                no to ja ciągle mam wakacje od codziennosci tongue_out zwłaszcza ze w ciagu 6 lat nie udalo mi sie jeszcze pomieszkac w jednej chałupie dłuzej niz 2 lata big_grin
                • ola Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 18:52
                  Przeczytałam tamten watek. Nie przyszlo ci do glowy, ze dzieci nie ma na placach zabaw, bo sa w przedszkolu a rodzice w pracy?
                  • sueellen Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 23:32
                    WSZYSTKIE?
    • naomi19 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 09:53
      bo miałaś nieciekawą pracę,która w żaden sposób Cię nie interesowała ani nie rozwijała
      dlatego tak ważne, żeby praca była pasją
      ja w takiej pracy, o jakiej piszesz umarłabym z nudów po tygodniu, wiem to i byłabym nieszczęśliwa....

      siedzenie w domu z dzieckiem jest wspaniałe, ale nie dłużej niż 2 tygodnie- i dla dziecka i dla osoby dorosłej.
      • sueellen Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 10:09
        Nie miałam mało ciekawej pracy. Była ciekawa i rozwijająca, miałam duzo szkoleń, ale to była tylko praca dla kogoś, musiałam się dostosować. Teraz jestem panią swojego czasu i to jest piękne. Jednego dnia mogę leżeć do góry brzuchem cały dzień i nic nie robić by kolejnego zasuwać jak mały samochodzik. Wczoraj na przykład nie robiłam NIC, obijałam się, nawet głupiego prania nie wstawiłam. Starszą córke wyslałam z babcią do innego miasta malować dzbanki (nie wiem co one konkretnie tam robiły, teściowa stale maluje jakieś dzbanki w sąsiednim mieście) a ja z niemowlakiem przewalałyśmy sie z boku na bok w łóżku tongue_out Dopiero późnym popołudniem wyszłam do sklepu.

        Dziś akurat pada więc wezmę się za porządki w domu, ale jak tylko jutro się poprawi planuję z dziećmi i siostrzenicą M wycieczkę górską zaraz po szkole.
        • naomi19 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 10:18
          szkolenia, biurko i tabelki- i wszystko do siebie bliźniaczo podobnei? rzeczywiście niesamowicie ciekawe tongue_out
          • kropkacom Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 10:19
            A jaką ty masz pracę?
        • yenna_m Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 10:25
          sueellen, pogadamy jak "posiedzisz" w tym domu 5-7 lat big_grin

          pierwsze 3 lata - dla mnie to był totalny odlot smile
          nachwalić się nie mogłam

          teraz, gdy dzieci większe i bardziej samodzielne, mnie zaczyna być brak zawodowych wyzwań

          takich, gdzie musisz użyć mózgu zamiast przysłowiowej ściery
          • sueellen Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 12:28
            Nie no tyle nie posiedzę - chyba że wygram w totka albo M zacznie zarabiać 3 średnie krajowe. Wtedy mogę sobie siedzieć w domu tongue_out
            • yenna_m Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 14:01
              no to Ci powiem, że optyka się po tych 5 latach zmienia tongue_out
              przypomnij sobie, jak parę lat temu piałam nad instytucją matki domowej

              otóż od pewnego czasu instytucj bokiem mi wychodzi big_grin

              nie da się tak żyć przez całe życie (w przypadku, gdy ma się mój charakter)
              i nie pomoże tutaj fakt, że jednak coś tam sobie robię i mam mentalne ADHD, że se dużo czytam, kotki hoduję, uczę się nowych rzeczy (genetyka, jakieś programy graficzne, elementy tworzenia stron www), zabrałam się za naukę języka obcego (z nudów), że se jeżdzę ostatnio po kraju (nie ma miesiąca, żebym gdzieś nie musiała na łykend wyjechać w sprawach kocich), że se czasem wyskoczę do znajomych...

              no "rzyg-rzyg" mi się robi od pewnego czasu, gdy pomyślę o sobie, jako, docelowo ,do końca życia, babie domowej tongue_out - to nie dla mnie big_grin
              • sueellen Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 18:48
                Jakbym miała kasę to bym miała zajęcie. Nawet własny biznes bym sobie rozkręciła bez nerwów, że mi coś nie pójdzie, tak hobbystycznie. Mogłabym też założyć organizację charytatywną. Pracowałabym kiedy bym chciała, jakby sie znudziło, zabrałabym zabawki.
          • asia06 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 18:28
            Siedziałam w domu prawie 10 lat z jedną roczną przerwą. Od września wracam do pracy. To byly najwspanialsze lata. Już za nimi tesknię, mając w perspektywie kolejne prawie 30 lat pracowego kieratu. Dodam, że praca jest dla mnie fajna. Nie za biurkiem i nie nudna.
      • ichi51e Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 13:20
        Rownie dobrze mozna by napisac ze osoby ktore nudzily sie i zdychaly w domu mialy niesatysfakcjonujace domy/rodziny i nie umialy sie zorganizowac.
        Paranoja big_grin
      • asia_i_p Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 15:53
        No co ty, przez dwa tygodnie nic dosłownie nie zrobisz, nawet nie wejdziesz w rytm, ledwo się odsprzątasz po pracy, a gdzie czas na włoski, rysowanie, robótki ręczne i potajemne hobby?
    • heca7 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 09:55
      Idę zrobić popcorn big_grin
    • ichi51e Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 10:00
      Ty nie lubisz byc kura domowa tylko zawodowa mama malego dziecka big_grin
    • vocativa Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 10:08
      Kliknęłabym "lubię to" gdyby była taka możliwość wink
    • run_away83 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 10:10
      Do tego jak ktoś odbiera urlop macierzynski czy bycie pełnoetatową mamą bardzo pasuje IMHO powiedzenie "jak sobie poscielesz, tak się wyśpisz". Przynajmniej w przypadku statystycznej matki dwojki statystycznych, zdrowych dzieci.

      Jasne, można się zaprząc w kierat i zasuwać od rana do wieczora, zrezygonować z wszelkiej "niematczynej" aktywności, od rana do wieczora gotować ekologiczno-organiczne kaszki i zupki, przewijać kupki, wycierać smarki i podciągać gacie; w międzyczasie razem z dziećmi budować kreatywne wieże z klocków i lepić zwierzątka z ciastoliny. Z domu wychodzić tylko po to, by z miną męczennicy odbębnić obowiązkowy spacer i kupić po drodze chleb i mleko. A wieczorem, podpierając się nosem, samodzielnie kąpać dzieci, czytać im bajeczki i utulać do snu - gdy tymczasem ojciec owych dzieci po powrocie z pracy z zadowoleniem zasiada na kanapie z pilotwm w ręku i czeka aż dzieci usną, zeby źona w koncu zajęla się nim tongue_out

      Ale moźna też stwierdzić, ze kierat ma się w dupie. Podać dzieciątkom zwykłe, nie eko-sreko kanapki i zwyczajny obiad, jaki je cała rodzina. Wreczyć klocki i ciastolinę, a w tym czasie poczytac książkę (kontrolując jednym okiem, czy ciastolina nie jest pożerana lub wgniatana w dywan). Na spacery chodzić nie tylko do parku i na plac zabaw - można się czasem wybrać do zoo, ogrodu botanicznego, do biblioteki, na jarmark, targi książki, do kina, czy choćby (sic!) do centrum handlowego. Można też umowić się na spacer z przyjaciółką, wziąć kawę i muffinki na wynos i spędzić miłe przedpołudnie na ploteczkach przy kawie, z czułoscią obserwując potomstwo lepiące babki w piaskownicy. A wieczorem wręczyć dzieci mężowi i poprosić by je wykąpał i uśpił, po czym rozsiąść się na kanapie z pilotem i obejrzeć sobie jakiś serial, rzucając co jakiś czas tekstem: "i co, śpią już?", albo: "jak już usną to przygotuj mi kąpiel" big_grin
      • mx3_sp Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 10:26
        niestety, przynajmniej w Polsce jest jeszcze tak,. że wiele kobiet decydujących się na pozostanie w domu z dziećmi robi to z przymusu. Czasami płaca niższa lub rózna jest od zewnętrznej opieki nad dziećmi. Zwyczajnie się nie opłaca.
        • run_away83 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 11:55
          Owszem. Ale to, czy wejdzie się w rolę matki_polki_męczennicy_ciągnącej _kierat, czy matki_spełnionej_i_zadowolonej zależy nie tylko od zasobów finansowych. Pewnie, że latwiej o różne atrakcje i ciekawe sposoby spędzania czasu, jak nie trzeba oglądać każdej zlotowki przed wydaniem. Ale ja wychodzę z założenia, że można widzieć same przeszkody i klody rzucena przez los pod nogi, a można dostrzegać sposobności i okazje i z nich korzystać.
      • klamka83 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 19:53
        tia.... niestety moje starsze dziecko nigdy spoleczenskie nie bylo. Jasne kawa z kolezanka.. syn w zyciu grzecznie w piasku nie siedzial, z dziecmi sie nie bawil, kawiarni nie znosil.... to se akurat moglam gdzies isc...ech... wszystko zalezy JAKIE sie ma dziecko - organizacja to drugorzedna sprawa....
    • jehanette Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 10:27
      Lubiłam być w domu z moją córką. Niby dzień każdy taki sam, ale dużo czasu na powietrzu, bycie z nią i zycie wg takiego naturalnego rytmu było świetne.
      Przyjemność zatruwała mi tylko świadomość, że nie jestem na wychowawczym, tylko zwyczajnie nie mam pracy i dokąd wracać. Od skończenia roku przez córkę była to świadomość coraz bardziej przytłaczająca dla mnie. Myślę, że gdybym miała wychowawczy i świadomość, że mam dokąd wracać, to byłoby mi znacznie lepiej w tym okresie. Pracę znalazłam, jak córa miała rok i 10 miesięcy - pewnie gdybym miała decydować o powrocie, to wróciłabym w podobnym okresie, ale nie na pełen etat od razu. A tak, musiałam się zdecydować na "full opcję", było to trudne. Ale staram się nie uwięznąć w dniu świstaka, pracuję już 5 miesięcy i ani praca, ani rodzicielstwo nie jest monotonne smile
    • sko.wrona Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 10:27
      Zazdroszczę podejścia smile
      Z czułością wspominam czas kiedy moje dzieci były niemobilne i spały pól dnia. Ile ja wtedy książek przeczytałam.
      Z jednym dzieckiem to wogóle było fajnie wink
    • princy-mincy Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 10:28
      To ja mam odwrotnie.
      Gdy pracowałam, codziennie niby to samo, ale jednak nie, bo projekty sie zmieniały, ludzie w projektach tez, fazy projektu rożne i rożne problemy sie pojawiały.
      Od dwóch miesięcy jestem na macierzyńskim i moj dzien wyglada dokładnie tak samo.
      Zmieniają sie jedynie książki, jakie czytam.
      Zdecydowanie nie lubię bycia kura domowa.
      • nisar Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 10:44
        Zmiennośc mojej pracy zaczyna mnie dobijac i marzę o pójściu do pracy na taśmę, gdzie 8 godzin dziennie zakręcałabym słoiki albo doklejała dzióbek do dzbanuszka smile Oczywiście w tym kontekście pomysł pozostania w domu jako domowy drób i zajmowania się sześciolatkiem, który część dnia jest w przedszkolu to sytuacja z bajki. Marzę o tym, żeby rano odprowadzić dziecia do przedszkola, potem wrócic wypic spokojnie kawę, następnie wstawić obiad, wstawić pranie itd. W międzyczasie wyobrażam sobie ocean czasu na czytanie, pogaduchy telefoniczne itp.
        Raj. Słowo.
    • mayaalex Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 10:41
      To zalezy w duzej mierze od tego, jaka kto ma prace i jakie ma dzieci smile
      Moja praca jest codziennie inna, nigdy przy biurku, zaczynam i koncze o roznych porach (ok, to akurat przy dzieciach ma i plusy i minusy), odpoczywam w niej psychicznie, rozmawiam z doroslymi ludzmi, ide na lunch, ktory moge zjesc w calosci i zajmujac sie tylko soba (a nie wycieraniem rozlanej zupy i sprawdzaniem, czy miesko nie jest za gorace). No, po prostu mam fajna prace, moja wymarzona, dobrze platna i z fajnymi ludzmi. A w domu niepracujacego meza, ktory ogarnia logistyke dziecieco-zakupowo-obiadowa.
      No i nie pracuje codziennie - i nie przez caly dzien - wiec mam czas na przyjemnosci z dzieckiem.
      Natomiast bycia tylko z dzieckiem plus ogarniania calego mieszkania, gotowania, zakupow, etc sobie nie wyobrazam. Moja mama tak zyla przez lata i ja wcale nie uwazam, ze moje dziecinstwo jakos na tym spektakularnie zyskalo.
      Aha, i moje dziecko dosc dlugo bylo superabsorbujace, wiec opowiesci kolezanek, ktore kladly swoje dzieci trzy razy dziennie na dwugodzinne dzremki i wtedy mialy kupe czasu dla siebie albo zabieraly dziecko w wozku i szly do kawiarni poczytac, niestety nie mialy nic wspolnego z moja rzeczywistoscia. Dziecko albo musialo byc na cycu(i to byl najwiekszy luz), albo noszone, albo zabawiane i zadne karuzelki, maty czy bujaczki nie dzialaly. Wiec moze i dlatego ja w pracy odpoczywalam wink
      • mx3_sp re 02.04.14, 10:44
        no na te atrakcje to też i kasę trzeba mieć.
    • fomica Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 10:48
      Dla ludzi, którym nie mieści sie w głowie że poza pracą tez jest jakieś życie, zawsze tzw. brak pracy będzie się kojarzył z cofaniem na drzewo, zanikiem mózgu i brakiem wyzwań. W pracy jest przeciez tak cudownie - pilnowanie terminów i procedur, generowanie raportów i tabelek, ustalanie z Ważnym Klientem kolor interfejsu i deadline na oddanie projektu, przepychanki między działami kto ma coś zrobić, kartkowanie ustaw, żeby zinterpretowac jakies słowo. Szczyt wyżyn intelektualnych, codziennie niespodzianka - inny raport, telefon od innego klienta.
      Tak, jasne można pracować jako astronauta, fizyk jądrowy albo kardiochirurg, ile znacie takich osób? 90% pracuje wykonując dwie rzeczy - albo sprzedaje albo uprawia papierologię, pod pieknymi nazwami Key Account Internal Specialist albo Sale & Marketing Customer Supervisor. I mówie to jako wieloletni pracownik naprawdę świetnej, przyjaznej firmy, gdzie klient jest zagraniczny, gdzie wyzwania czają się w każdym segregatorze smile
      Poza praca tez jest życie. Choć wiem że niektórzy nigdy w to nie uwierzą smile
      • aagnes Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 10:58
        To naprawde nie chodzi o to co sie robi, po prostu PRACA jest wazna dla czlowieka, czy to praca chirurga miekkiego czy pani w budce z warzywami. no, ale widac, ze nie kazdy jest w stanie to zrozumiec.
        • fomica Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 11:06
          Tylko że stwierdzenie "praca jest dla mnie ważna" to nie to samo co "praca jest moim sensem zycia, bez pracy usycham i cofam się na drzewo". Jak juz pisalam lubie moja pracę i ludzi których tam spotykam, nawet nieźle mi płacą, ale gdybym miała przerwe roczną czy dwu to nie skoczylabym z mostu z rozpaczy. A takie często widuję komentarze - bez pracy życie to nuda, dramat, dno i kupa mułu. Bez przesady.
          • yenna_m Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 11:35
            ale co to za kwestionowanie potrzeb różnych ludzi?

            mnie rozwala na tym forum fakt, że tutaj BRAK SZACUNKU dla wyborów innych ludzi

            i rozwala mnie jeszcze jedno - skoro forumka X uwielbia coś robić, to nie przyjmuje do wiadomości, że ktos, tak po ludzku, może nie znosić tego typu czynności czy tego typu żarcia wink

            poza tym mam pytanie: jak długo jesteś bez pracy i jaki masz charakter?
            ja np bez pracy jestem 5 lat i rok temu zaczęło mnie nosić tongue_out
            dopiero rok temu, ale ostatnio nosi mnie na tyle mocno, że latam z rozmowy na rozmowę, bo mnie już bycie domową istotą nie uszczęśliwia (np choćby dlatego, że dzieci już mam w wieku przedgimnazjalnym tongue_out a i potrzeby mi się nieco zmieniły ostatnio)

            dlaczego ktoś kwestionuje fakt, że po upływie 5 lat może komuś się odwidzieć bycie domową kobietą, albo że komuś się nie spodobało bycie domową kobietą, albo też że ktoś najlepiej czuje się tylko w takiej roli?

            dziwię się, dziwię i nadziwić się od lat nie mogę... tongue_out
            • fomica Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 11:46
              Nie wiem dlaczego twoja wypowiedź jest pod moją (to chyba nie do mnie?), ale skomentuję. Mnie z kolei dziwi utożsamianie życia, jakiejkolwiek aktywności wyłącznie z praca zawodową. Tak jakby po zamknięciu za soba drzwi biura wpadało się w czarną dziurę, otchłań beznadziei. Moje życie, i zawsze wydawało mi się że każde życie, składa się z kilku płaszczyzn: zawodowej, rodzinnej, towarzyskiej, czasu wolnego, aktywności fizycznej, sa wyjazdy i wyjścia do kina, wycieczki rowerowe, spotkania ze znajomymi i relaks przy książce, kolacja z mężem, ale też szkolenia, śledzenie zmian związanych z pracą.
              Po wyjściu z pracy planuję co będe robić wieczorem, jest wiele innych miejsc i zajęc które tez sprawiaja frajde. Dziwię się jak można tego nie dostrzegać. Życie poza pracą to nie tylko gotowanie i pranie.
              • yenna_m Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 12:16
                kiedy się nie ma pracy, z kręgiem znajomych bywa różnie
                w pewnym momencie znajomi się wykruszają, bo wracają do pracy wink
                i zostaje człowiekowi alternatywa w postaci życia towarzyskiego na ematce wink

                no nie wierzę, że osoby mieszkające na forum mają totalnie atrakcyjne życie osobiste wink

                forum jedna to atrapa, proteza dla realizacji potrzeb, ktorych się realnie nie może zrealizować tongue_out
        • rhaenyra aagnes ot 02.04.14, 11:36
          kupilas hulajnoge?
          • aagnes Re: aagnes ot 02.04.14, 13:09
            tak, dziecku smile ale nie chce jezdzic, na rowerze tez nie chce jezdzic (co w zwiazku z tym mam zrobic????)sad
            • rhaenyra Re: aagnes ot 02.04.14, 13:28
              zrobic nowe tongue_out



              a sobie czy kupilas ?
              • aagnes Re: aagnes ot 02.04.14, 14:50
                Sobie nie kupilam, bo zamiar byl taki, ze bedziemy se razem smigac, ale jak ona nie chce to chyba wypadloby mi ja sznurkiem do siebie przywiacac i tak jezdzic.
                ale kolega w pracy ma, moze pozycze i zbadam sprawe jak sie odrobine cieplej zrobi....
        • asia_i_p Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 16:02
          Owszem, ale nie dla każdego człowieka jest to praca zawodowa.
          Ja nadal nie rozumiem, czemu praca niani jest rozwijająca, a matki nie. To powiedzmy sobie od razu szczerze, że chodzi o pieniądze i nie udawajmy, że idzie o ideę pracy jako takiej. Zwłaszcza, że akurat argument bezpieczeństwa finansowego bardzo rozumiem.
          • rhaenyra Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 19:07
            10/10
      • beataj1 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 10:59
        NO właśnie. Kluczowe jest pytanie nie o fascynująca prace a o to jak puste i jałowe jest życie poza pracą skoro potrzeba koniecznie pracy by mieć jakiekolwiek wyzwania intelektualne...
        • chrupkowaczekolada Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 11:30
          Jestem w domu już siódmy rok. Z konieczności. Po prostu trafiło mi się wymagające, chorowite dziecko, nie mam co liczyć na pomoc rodziny. Mieszkamy na wsi, do najbliższego większego miasta jest 50 km. Kiedy z mężem zastanawialiśmy się nad moim powrotem do pracy, jak to ogarnąć, dziecko trzeba odstawić do przedszkola/szkoły na konkretną godzinę, odebrać również, zapewnić mu opiekę popołudniową plus zakupy, sprzątanie, pies, ogród - nie kalkulowało mi się wracać, zbyt dużo musielibyśmy kombinować i za duże koszty. Oczywiście zakładając, że dziecko nagle przestanie chorować. Będąc w ciąży zakładałam, że w ciągu dwóch lat wrócę do mojej pracy. Niestety. Musiałam zrezygnować z tych planów i poukładać życie na nowo. Teraz już przywykłam, nauczyłam się cieszyć ze swojego domowego życia, małego odstawiam na ósmą do szkoły, odbieram o trzynastej, mam więc prawie pięć godzin dla siebie. Uczę się trzeciego języka, zrobiłam prawo jazdy, myślę teraz o kategorii D, szyję, maluję, chodzę z kijkami, jeżdżę na rowerze. Wstaję o piątej, aby zrobić obiad, poprasować, wstawić pranie. Mam określone dni na sprzątanie. Moją pasją jest ogród, uwielbiam pielenie, sadzenie, podlewanie. Do pracy wrócę za jakieś cztery lata, na razie cieszę się wolnością.
          • mx3_sp nie boisz się? 02.04.14, 11:33
            za po 11 latach nieobecności nie ma dla Ciebie miejsca na rynku pracy?
      • nenia1 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 11:38
        fomica napisał:

        > Dla ludzi, którym nie mieści sie w głowie że poza pracą tez jest jakieś życie,
        > zawsze tzw. brak pracy będzie się kojarzył z cofaniem na drzewo, zanikiem mózgu
        > i brakiem wyzwań. W pracy jest przeciez tak cudownie - pilnowanie terminów i p
        > rocedur, generowanie raportów i tabelek, ustalanie z Ważnym Klientem kolor inte
        > rfejsu i deadline na oddanie projektu, przepychanki między działami kto ma coś
        > zrobić, kartkowanie ustaw, żeby zinterpretowac jakies słowo. Szczyt wyżyn intel
        > ektualnych, codziennie niespodzianka - inny raport, telefon od innego klienta.
        > Tak, jasne można pracować jako astronauta, fizyk jądrowy albo kardiochirurg, il
        > e znacie takich osób?

        No ale dla równowagi trzeba by dodać, że codzienne życie bez pracy polegające na byciu z dziećmi w domu też rzadko wygląda jak pasmo niezwykłych przygód. Generalnie życie rzadko kiedy tak wygląda, chyba że rzucasz wszystko w diabły i jedziesz w kilkuletnią podróż dookoła świata.
        Tu moim zdaniem nie chodzi o to, żeby być codziennie w pracy jak MacGyver, ale przede wszystkim o to, że wykonujesz rzeczy jakie robią dorośli ludzi, rozmawiasz z dorosłymi ludźmi, wytwarzasz coś, z czego korzysta społeczeństwo, bo w sumie świat w jakim żyjemy, to system naczyń połączonych, wyobraźmy sobie, że te 90% nudnych jak twierdzisz prac nagle przestaje być wykonywana, wszyscy idą do domu pić kawę i puszczać bańki.

        Ja wierzę, że ktoś uwielbia puszczać latawce i bańki mydlane i lubi pogaduszki z innymi matkami, ale jakaś dorosła część mnie zdecydowanie chce pracować i żyć w dorosłym świecie, generalnie daje mi to dużą satysfakcję, może moje spojrzenie jest nieco skrzywione, bo pracuję we własnej firmie, ale właśnie to, że udaje mi się tworzyć relacje z klientami, że ich przybywa, że mnie sobie polecają, że firma się rozrasta, zadania jakie muszę rozwiązywać, dokształcanie się, pomysły jakie wcielam w życie, to wszystko sprawia mi mnóstwo satysfakcji choć rzeczywiście nie ratuję codzienne planety ziemi od zderzenia z asteroidą. Ja osobiście bardzo dobrze wiem, że jest życie poza pracą, ale to właśnie praca mi zapewnia możliwość realizowania mojego hobby, niestety pewne rzeczy kosztują, ja bardzo lubię podróżować, a cel tego roku czyli miesięczny pobyt w Norwegi od Oslo po Lofoty bardziej mobilizuje mnie do pracy niż do puszczania baniek smile
        • fomica Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 11:58
          No wiec dlatego apeluje - nie popadajmy w skrajności! Tak jak codzienna pielęgnacja dzieci wymusza zajęcia żmudne, powtarzalne, tak samo w pracy bywają dni żmudne, powtarzalne, gdzie wykonuje się stałe, nudne a niezbędne czynności. Drazni mnie to przeciowstawianie - praca w domu = nuda i cofanie intelektualne, praca w biurze = rozwój, samorealizacja i wyżyny intelektualne. Bzdura, nie ma takiej zalezności, zalezy od cżłowieka jak sobie te sprawy poukłada.
          > wytwarzasz coś, z czego korzysta społeczeństwo
          Wlaśnie to przeświadczenie uważam za kluczowe w interpretowaniu tego tematu. Co takiego ważnego wytwarza księgowa, kadrowa, radca prawny, marketingowiec, informatyk administrator utrzymujący serwer, doradca finansowy, handlowiec który sprzedaje system do wewnętrznego obiegu dokumentów? Przeciez to sztuczny świat, na bardzo wysokim poziomie abstracji, uzyteczny dla wąskiej grupy w ramach wąskich, aktualnych tu i teraz realiow. Dlaczego taką papierowa prace uważa się za wazniejsza niż "wytworzenie dla spoleczenstwa" porządnie wychowanego dziecka, poświęcenie mu uwagi i czasu, własny spokój?
          Oczywiście że praca przynosi kasę i z tym nie dyskutuję. Jednak z dorabianiem do tego ideologii jakie to uwstecznienie mnie czeka bez pracy zupełnie się nie zgadzam.
          • nenia1 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 12:30
            No więc właśnie, generalnie większość ludzi żyje według powtarzalnych, codziennych schematów, wstajemy, myjemy się, jemy, gotujemy, pracujemy itd.

            Jednak w moim przekonaniu, człowiek jest jak reszta stworzeń, nie lubi marnować energii gdy nie musi. Zazwyczaj dlatego właśnie ludzie pracujący zawodowo są bardziej ogarnięci bo po prostu muszą. Dla mnie gdy otwarłam firmę najgorsze były początki, bo okazało się, że trudno mi się było zmobilizować, nikt nade mną nie stał, nie miałam szefa, z jednaj strony coś do czego zawsze dążyłam, z drugiej - a to teraz sobie posiedzę na forum, pójdą na zakupy, na rower itd. itd. Po prostu następuje znacznie mniejsza mobilizacja, bo nie TRZEBA.
            Dopiero jak pojawiło się więcej kontrahentów powstał nacisk, bo albo będę pracować i więcej zarobię, albo nie i szybko zmieniło się moje podejście.
            Ja wierzę, że są kobiety które siedząc w domu uczą się piątego języka i zdobywają kolejny doktorat ale większość ludzi się rozpręża bo NIE MUSI, dlatego kończy się snuciu po domu i okolicach.

            > Wlaśnie to przeświadczenie uważam za kluczowe w interpretowaniu tego tematu. Co
            > takiego ważnego wytwarza księgowa, kadrowa, radca prawny, marketingowiec, info
            > rmatyk administrator utrzymujący serwer, doradca finansowy, handlowiec który sp
            > rzedaje system do wewnętrznego obiegu dokumentów? Przeciez to sztuczny świat, n
            > a bardzo wysokim poziomie abstracji, uzyteczny dla wąskiej grupy w ramach wąski
            > ch, aktualnych tu i teraz realiow.

            No ale żyjemy w sztucznym świecie, stworzyliśmy wysoko rozwiniętą cywilizację, nie siedzimy w jaskiniach polując na mamuty. Jak sobie wyobrażasz funkcjonowanie państwa bez istnienia księgowości? O budżecie państwa słyszałaś?

            > Dlaczego taką papierowa prace uważa się za w
            > azniejsza niż "wytworzenie dla spoleczenstwa" porządnie wychowanego dziecka, po
            > święcenie mu uwagi i czasu, własny spokój?

            To teraz wyobraź sobie, że żyjesz w państwie, w którym wszyscy mający dzieci przestają pracować zawodowo i poświęcają się porządnemu wychowaniu własnych dzieci w domu.
            • ichi51e Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 13:17
              Japonia. W japonii kobiety nie pracuja a zajmuja sie dziecmi i domem. Jakos to im dziala.
              • nenia1 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 14:47
                ichi51e napisała:

                > Japonia. W japonii kobiety nie pracuja a zajmuja sie dziecmi i domem. Jakos to
                > im dziala.

                Za to panowie umierają na karoshi.
                • ichi51e Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 20:01
                  No to chyba jednak lepiej kurowac niz pasc z przepracowania suspicious
            • fomica Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 13:19
              > Ja wierzę, że są kobiety które siedząc w domu uczą się piątego języka i zdobywa
              > ją kolejny doktorat ale większość ludzi się rozpręża bo NIE MUSI, dlatego kończ
              > y się snuciu po domu i okolicach.
              Analogicznie można powiedziec - ja wierze, że sa osoby które w pracy ratują życie, ratują świat i uczą sie piątego języka, ale wiekszośc odbębnia to co musi - praca od - do, załatwienie spraw, wypchnięcie maili i do domu.
              > No ale żyjemy w sztucznym świecie, stworzyliśmy wysoko rozwiniętą cywilizację,
              > nie siedzimy w jaskiniach polując na mamuty. Jak sobie wyobrażasz funkcjonowani
              > e państwa bez istnienia księgowości?
              Nie wiem czy naprawdę nie rozumiesz o co mi chodzi, czy udajesz że nie rozumiesz? Owszem, stworzylismy ten sztuczny świat, funkcjonujemy w nim, przystosowalismy sie, co nie zmienia faktu, że nie ma co dorabiac wznioslej ideologii do prozaicznych biurowych czynności; jest to po prostu zaliczenie kolejnych etapow pewnych procedur, wymogów prawa, dostosowanie codziennych czynności do przepisow które ktoś, na róznym etapie abstrakcji, wdrożył.
              >O budżecie państwa słyszałaś?
              Nie, nie słyszałam. Opowiedz mi.
              > To teraz wyobraź sobie, że żyjesz w państwie, w którym wszyscy mający dzieci pr
              > zestają pracować zawodowo i poświęcają się porządnemu wychowaniu własnych dziec
              > i w domu.
              Nie musze sobie tego wyobrażać, bo wiem że to niemożliwe. Niestety.
              • nenia1 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 14:36
                fomica napisał:

                > Analogicznie można powiedziec - ja wierze, że sa osoby które w pracy ratują życ
                > ie, ratują świat i uczą sie piątego języka, ale wiekszośc odbębnia to co musi -
                > praca od - do, załatwienie spraw, wypchnięcie maili i do domu.

                No nie da się tu stworzyć analogii, ponieważ w pracy jak nie pracujesz to pracę tracisz, nikt ci nie da pieniędzy za darmo. I to mobilizuje do działania, siedząc w domu nie masz nad sobą bacika w postaci braku wypłaty, potrącenia premii, niezadowolonego szefa czy zniechęconych klientów. Po prostu musisz sama z siebie wykrzesać inicjatywę, nic się nie stanie jak nie posprzątasz, jak przez cały dzień będziesz oglądać telewizję, albo jak będziesz chodzić przez tydzień w tłustych włosach.
                Praca wymaga mobilizacji, wychodzisz do ludzi, reprezentujesz firmę, wykonujesz terminowe prace itd. itd.
                Generalnie sądzę, że większość ludzi ma problem z samodyscypliną i w tym sensie praca wymusza pewne czynności, których nie ma co i kto wymusić jak jesteś w domu.

                > Nie wiem czy naprawdę nie rozumiesz o co mi chodzi, czy udajesz że nie rozumies
                > z? Owszem, stworzylismy ten sztuczny świat, funkcjonujemy w nim, przystosowalis
                > my sie, co nie zmienia faktu, że nie ma co dorabiac wznioslej ideologii do proz
                > aicznych biurowych czynności;

                Ale co to jest wzniosła ideologia? Dałaś przykłady księgowości, kadr czy wspomniałaś o radcy prawnym. W dzisiejszych czasach osoby w tych zawodach, żeby faktycznie być dobre na rynku, muszą znać tysiące skomplikowanych przepisów, które się nieustannie zmieniają, to jest nieustanna nauka i ogromna wiedza. Jak sobie wyobrażasz funkcjonowanie firm bez tych działów, całej gospodarki - owszem to nie jest zawód tresera lwów, ale nie przesadzaj, że znowu są to "prozaiczne czynności biurowe". Każdy zawód staje się w pewnym momencie rutyną i staje się powtarzalny, jak grasz na pianinie uderzasz w klawisze, jak malujesz używasz farby, jedno i to samo, jedno i to samo, wszystko można w ten sposób spłycić.
                Praca zawodowo jest pracą wytwórczą, każdy tworzy pewien trybik, który wprawia w ruch całą maszynę, z której korzystamy jako społeczeństwo. Osoba niepracująca korzysta z tego co wyprodukują inni. Nie ma w tym w sumie nic złego, ale nie da się postawić moim zdaniem znaku równości.

                > Nie musze sobie tego wyobrażać, bo wiem że to niemożliwe. Niestety.

                Naprawdę niestety? Szczerze mówiąc jak się cieszę, że ludziom chce się pracować. Dzięki temu mam ładnie obcięte włosy, lakier hybrydowy na paznokciach, jeżdżę samochodem i zwiedzam świat, robię zdjęcia, leczę się, rodzina się leczy, leczymy kota, czytam książki, wieszam obrazy, kupuję meble, piszę na komputerze, mam internet, idę po jedzenie do sklepu itd. itd.
                Korzystam z tego, że inni pracują, a inni korzystają ze mnie. Mnie się dobrze żyje i doceniam świat, w którym ludziom chce się pracować.
                • fomica Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 15:00
                  > No nie da się tu stworzyć analogii, ponieważ w pracy jak nie pracujesz to pracę
                  > tracisz,
                  Ale chodzi własnie o te jakość, intensywność! Wczesniej napisałaś sarkastycznie że mało kto w domu, bez pracy "pisze doktorat i uczy się 5 języków" i do tego się odnoszę - mało kto w pracy tworzy epokowe wynalazki i uczy się 5 języków. Tak samo wiekszość ludzi w pracy wykonuje pewne minimum w ramach obowiązków służbowych, za które oczywiście płacą, ale tak aby się nadmiernie nie przeciążyć.
                  > Praca wymaga mobilizacji, wychodzisz do ludzi,
                  Nie widziałas nigdy ludzi poza pracą, w sklepie, na ulicy? Jesli jedyna mobilizacją do zrobienia czegokolwiek sa inni ludzie, to istnieja oni także poza biurem, o dziwo.
                  > Ale co to jest wzniosła ideologia?
                  To jest założenie, że w pracy człowiek się niesamowicie rozwija, samorealizuje, wypełnia wyższe cele na rzecz społeczeństwa, a w domu to tylko pranie, gary i zanik mózgu. Nie zgadzam się z takim obrazem i uważam go za zupełnie nieprawdziwy. Dla mnie obie te sfery - praca i poza pracą - sa równe, w każdej bywa fajnie i ciekawie a bywają tez dni nudy i monotonii.
                  > Jak sobie
                  > wyobrażasz funkcjonowanie firm bez tych działów, całej gospodarki
                  Nie wyobrażam sobie, bo są one mocno wrośnięte w kształt obecnej, aktualnej, tymczasowej sytuacji społeczno-ekonomicznej. No i?
                  > ale nie przesadzaj, że znowu są to "prozaiczne czynności biurowe".
                  No cóż, dla mnie są. Wymagają znajomości przepisów, ustaw, narzędzi informatycznych itd. ale to nadal praca na dokumentach, papierach.
                  > Praca zawodowo jest pracą wytwórczą,
                  Praca wytwórcza to krawiec, piekarz i murarz. Praca biurowa to operowanie abstraktami, pilnowanie umownych przepisów i procedur. Nic w tym wytwórczego nie ma.
                  > Naprawdę niestety?
                  Oczywiście że niestety. Fajnie by było miec możliwość spędzania czasu na przyjemnościach, pielęgnowaniu kontaktu z rodziną i z przyrodą, na podróżach, bez zmartwień o pieniądze i o negatywny społeczny wizerunek smile Szkoda że tak się nie da.
                  • nenia1 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 16:02
                    fomica napisał:

                    > > No nie da się tu stworzyć analogii, ponieważ w pracy jak nie pracujesz to
                    > pracę
                    > > tracisz,
                    > Ale chodzi własnie o te jakość, intensywność! Wczesniej napisałaś sarkastycznie
                    > że mało kto w domu, bez pracy "pisze doktorat i uczy się 5 języków"

                    Nie pisałam sarkastycznie, cytuję wypowiedzi z takich wątków, gdzie mowa o ludziach niepracujących, następuje wtedy wysyp tych, którzy uczą się , rozwijają, zdobywają nowe umiejętności itd.
                    Tymczasem życie raczej jest trochę inne, oczywiście nie piszę o jednostkowych przypadkach, ale o bardziej ogólnym trendzie.

                    > mało kto w pracy tworzy epokowe wynalazki.

                    Może i mało, ale jednak tworzą je ci którzy pracują.

                    > Nie widziałas nigdy ludzi poza pracą, w sklepie, na ulicy? Jesli jedyna mobiliz
                    > acją do zrobienia czegokolwiek sa inni ludzie, to istnieja oni także poza biure
                    > m, o dziwo.

                    Problem w tym, że traktujesz wypowiedzi czarno/biało. Nigdzie nie piszę, że praca jest jedyną mobilizacją, ale jest zazwyczaj WIĘKSZĄ mobilizacją, ponieważ twoje wynagrodzenie i zatrudnienie jest zależne od odbioru innych ludzi, jak siedzisz w domu z dziećmi twoja punktualność, ubiór, wygląd, znajomość przepisów, umiejętności manualne, komunikatywność itd. nie przekładają się na tak istotne elementy, mąż cię raczej nie zwolni, albo nie potrąci z premii jak się spóźnisz z placu zabaw.

                    > To jest założenie, że w pracy człowiek się niesamowicie rozwija, samorealizuje,
                    > wypełnia wyższe cele na rzecz społeczeństwa, a w domu to tylko pranie, gary i
                    > zanik mózgu. Nie zgadzam się z takim obrazem i uważam go za zupełnie nieprawdzi
                    > wy.

                    W tak skrajnej postaci faktycznie, jednak w znacznie łagodniejszej uważam, że praca bardziej rozwija i mobilizuje en masse oczywiście, nie mówię o jednostkowych przypadkach.

                    > Dla mnie obie te sfery - praca i poza pracą - sa równe, w każdej bywa fajni
                    > e i ciekawie a bywają tez dni nudy i monotonii.

                    Dla ciebie mogą być, ale spójrz na to z pewnego oddalenia. Wszystko z czego korzystasz jej wytworem cudzej pracy. Książki, obrazy, myśli filozoficzne, teatr, architektura, maszyny, lekarstwa, nawet puszczanie banie mydlanych i wizyta w oceanarium jest możliwa tylko dlatego, że ktoś to wytworzył - czyli pracował.

                    > No cóż, dla mnie są. Wymagają znajomości przepisów, ustaw, narzędzi informatycz
                    > nych itd. ale to nadal praca na dokumentach, papierach.

                    No ale co z tego, że wymagają pracy w papierach, nie rozumiem?

                    > Praca wytwórcza to krawiec, piekarz i murarz. Praca biurowa to operowanie abstr
                    > aktami, pilnowanie umownych przepisów i procedur. Nic w tym wytwórczego nie ma.

                    Owszem, dzięki temu wiesz jakie masz prawa jako pracownik, jako konsument, jako obywatel, ile wynosi twój zarobek i ile podatku musisz zapłacić. Co ci się należy jak urodzisz dziecko i do czego masz prawo po rozwodzie. Czy żywność i zabawki twojego dziecka spełniają odpowiednie normy i co należy robić z toksycznymi odpadami itd. itd. Praca to nie tylko istniejący wymiar materialny, coś co stoi i co widać, ale również cały szereg czynności porządkujących i pozwalających funkcjonować nam jako społeczeństwu.

                    > Oczywiście że niestety. Fajnie by było miec możliwość spędzania czasu na przyje
                    > mnościach, pielęgnowaniu kontaktu z rodziną i z przyrodą, na podróżach, bez zma
                    > rtwień o pieniądze i o negatywny społeczny wizerunek smile

                    Ale skąd byś brała te przyjemności, gdyby nikt nie pracował? Musiałabyś zdobywać sama sobie jedzenie, budować jakąś lepiankę, musiałabyś sama się leczyć, robić mydło, szyć sobie odzież, ale najpierw utkać materiał, choć żeby go utkać skądś trzeba by było wziąć maszynę, tylko skąd, skoro nikt by nie pracował? I gdzie byś podróżowała, czym? Nie byłoby samolotów, pociągów, stacji benzynowych, drogę by trzeba było sobie karczować bo wszystko zarośnie.

                    Wiesz na czym opierają się takie marzenia jak twoje - na pracy. Tyle, że innych, ta sielanka ma możliwość ziścić się wyłącznie w oparciu o cudzą pracę.
                    • kropkacom Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 18:42
                      A jak neniu widzisz pracę fotografa w kontekście tego co piszesz? Większość fotografów ma za sobą lata kiedy fotografia jest tylko pasją. Lata rozwijania tej pasji, nauki, ale nie pracy. Miałam ochotę cię o to zapytać. Ot, tak. Bez powodu. smile
    • guderianka Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 11:19
      spoko, optyka często się zmienia gdy dzieć jest starszy. u mnie radość siedzeniem w domu wywołana hormonami poporodowymi stopniowo zmiejszała się. Aktualnie przynajmniej raz w tygodniu łapię wścieka i chcę zamiast M iść do pracy tongue_out (mimo że mam czas dla siebie, wyjścia itp.). A tu jeszcze 1,5 roku w takim układzie tongue_out
      • ashraf Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 12:17
        A czemu tak? Nie mozesz skrocic wychowawczego?
        • guderianka Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 13:21
          Nie mogę-i ze względu na Najmłodszego (chcę go dać do przedszkola ) i Najstarszą (w czrwcu szpital, na jesień może kolejne operacje)
          • run_away83 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 13:38
            Czyli jesteś na wychowawczym de facto przymusowo, nie z wyboru, a dodatkowo masz pod opieką starsze dziecko, które z tytulu choroby wymaga specjalnej opieki i pielęgnacji - podziwiam, dużo sił i wytrwałosci życzę smile

            A swoją drogą dzieciaki w wieku od roku gdzies tak do trzech lat są upiornie absorbujące. Mnie średni w końcu nabrał trochę rozumu i powoli zaczyna z rozbrykanej małpki przeobrażać się w mądrego małego człowieczka; a tymczasem najmłodszy niepostrzeżnie przeobraził się w pełzającego szkodnika... Noworodek to przy takim zjawisku jak wakacje na Majorce wink
            • guderianka Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 13:51
              I tak i nie
              mam ideę żeby dzieci do 2-3 roku życia były z mamą po prostu a nie w żłobkach, przedszkolach itd. Praca zaczeka, albo będzie nowa- dziecko do tego etapu już nie wróci
              Wkurza mnie pogoda-która nie może się ustabilizować i nie daje możliwości rozrywkowych
              Póki co wścieki i gryzienia mam raz w tygodniu, jak będą pojawiały się częściej to chyba sobie w łeb palnę-bo do końca przyszłego roku na bank nie mogę sobie pozwolić. Póki co działam na innych polach ale to jest dla mnie za mało suspicious

              A co do wakacji na Majorce
              Właśnie sobie pomyślałam, że oto nadeszła pierwsza upragniona chwila w dniu matki :
              Dziecko ma drzemkę
              Potem będę czekać na drugą chwilę - aż M wróci z pracy a ja wyjdę
              I trzecia-gdy dzieci zasną. Mam masę krytyczna o 21. Po tej godzinie słysząc dziecięce głosy toczę pianę z pyska tongue_out
              • run_away83 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 14:26
                >I tak i nie
                >mam ideę żeby dzieci do 2-3 roku życia były z mamą >po prostu a nie w żłobkach, przedszkolach itd

                To tak jak ja smile I tym sposobem hoduję małe pisklaki już ósmy rok wink

                Co do pogody, to jak jeszcze mieszkaliśmy w Pl to miewałam okresy czarnej rozpaczy z jej powodu, zwykle w listopadzie i w marcu. Tutaj, póki co, pogoda nas rozpieszcza, a nawet jak leje i wieje to pozostaje mi możliwość wystawienia ubranych w wodoodporne skafandry gagatków do ogródka i patrzenia przez szybę jak mokną tongue_out

                Co do upragnionych chwil - moje średnie dziecię nie sypia w dzień od niepamiętnych czasów, a najmłodsze sypia jedynie przyssane, uwieszone na mnie lub na spacerze w wózku. Nauczyłam się łapać "upragnione chwile" jak się czymś na moment sami zajmą wink
                .
                • guderianka Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 14:42
                  O nie, ja bym tak nie dała rady, potrzebuję jednak różnorodności, im więcej bodźców, zmęczenia adrenaliny tym lepiej, coś w typie 'jest impreza-jest zabawa". Ja mieszkam w bloku- wystawić mogę co najwyżej za drzwi big_grin

                  jeszcze tylko 18 m-cy...
                  a póki co bliższa perspektywa- jeszcze tylko 60 minut do końca drzemki, i 120 minut do wyjścia na siłownię..póki co klik
    • wuika Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 11:28
      Ja ze zdziwieniem odkryłam, że mogłabym siedzieć w domu i zajmować się dziećmi i domem, ale pod jednym warunkiem - do pracy zawodowej nie muszę wracać NIGDY. Sytuacja, w której jestem na czyimś utrzymaniu (w związku z tym - nie jestem zależna tylko od siebie i komuś może się coś stać, w tym: może mieć dosyć mnie) jest dla mnie na dłuższą metę nie do przyjęcia, bo zakłada brak mojego bezpieczeństwa. Mogłabym więc spokojnie nie pracować i całość czasu poświęcić na twórcze niepracowanie, gdybym miała własne, odpowiednio duże zaplecze finansowe.
      • beataj1 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 11:41
        No ja też pracuje bo lubię i chce mieć swoje pieniądze. Lubie moja prace. Ale to nie zmienia faktu że bez pracy też sie rozwijam i zmieniam.
        Nie chodzi o to w moim mniemaniu czy praca jest dobra czy zła tylko o to czy poza praca też jest fajne i rozwijające życie. Moim zdaniem jest i fajnie wspominam ten czas. Gdybym wygrała w totka pewnie bym wróciła na jakiś czas do nic nie robienia.
        • guderianka Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 11:45
          Beata-masz zbyt krótką perspektywę
          Gdybyś napisała to samo za 3 lata-siedzenia w domu-i bez pracy- mogłabym się zgodzić wink
          Nie chodzi o fajną prace czy fajne życie domowe- ale o zmienność. Niektóre osoby jej potrzebują, potrzebują ruchu, zmian, aktywności, ruchu-inne wolą monotonię, stabilność, rytmiczność i cykliczność. Ja lubię zmiany i początek odczuwania jakiejkolwiek schematyczności źle na mnie wpływa
          • beataj1 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 12:02
            Ja wiem czy krótką. Siedziałam w domu bez pracy i dzieci przez 3 lata i teraz prawie dwa z dzieckiem.
            5 lat to chyba wystarczająco długo.

            I faktycznie czas bez dziecka wspominam lepiej ale z dzieckiem tez fajnie smile
            • guderianka Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 13:21
              no ale siedzisz i pracujesz a w wątku mowa o niepracujących
    • eo_n Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 11:40
      Też uwielbiam, choć jestem nią tylko wink w jakichś 80%.

      To teraz chętnie przeczytam pozostałe odpowiedzi smile
      • naturella Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 12:10
        3 lata w domu z dwójką dzieci - w życiu nie miałam tak aktywnego życia towarzyskiegosmile Poznałam mnóstwo osób, z dziećmi w wieku moich, trochę młodszych, trochę starszych - chodziłyśmy razem na spacery, place zabaw, kawki w knajpach, czasem obiady. Każdy dzień był inny, spędzany w przeróżnym towarzystwie. Spotykałyśmy się też w domach, chodziłyśmy na basen, na zamykane place zabaw, kulkownie itp. Dzieci przeszczęśliwe, i my też, bo była okazja porozmawiać z dorosłymi osobamismile. Miło wspominam też ten brak stresu, pośpiechu, wszystko zrobione, ogarnięte, nie miałam poczucia wiecznego ganiania.
    • xxe-lka Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 12:15
      coś czuję że nieźle oberwiesz wink auć!
      ale w sumie cię rozumiem, choć nigdy nie zaznałam bycia matką niepracującą - nigdy nie mogłam sobie na to pozwolić - ale coś mi mówi, że raczej bym się w takiej sytuacji nie nudziła
    • slonko1335 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 12:36
      Zależy od rodzaju pracy i wieku dziecka i tego czy potrzebne mu rytuały. Moje niemowlęta były rytualne do bólu i ten czas był dla mnie tragedią i Dniem Świstaka. Jedna z prac też taka była-nienawidziłam jej szczerze. Teraz tak nie jest zdecydowanie, bo zajmuję się mnóstwem rzeczy, droga do pracy nie jest codziennie taka sama bo jeżdżę w różne miejsca,no na rutynę nie mam szans w tej firmie...
      Za to okres gdy dzieciaki były już starsze i mogłam z nimi być w domu też absolutnie nie wspominam jak dnia Świstaka bo tyle różnych fajnych rzeczy można było robić i też czasu na wszystko brakowało.
    • kawka74 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 13:20
      Mam czas na relaks, na plażę, na siłownię, na dłuuuuugie space
      > ry, na puszczanie latawca i baniek mydlanych, na naukę hiszpańskiego, na atrakc
      > je typu zoo, oceanarium, motylarnia, safari, delfinarium, wesołe miasteczko,

      I to wszystko tylko z własnymi dziećmi? Bez innych rodziców z innymi dziećmi?
      • triss_merigold6 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 13:25
        Jakoś mi się nie komponuje z dziećmi pojęcie relaksu. Aktywny wypoczynek, to prędzej, z naciskiem na aktywny.
    • daga_j Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 13:24
      Ja też tak uważam, ale niestety w mojej okolicy nie ma takich fajnych atrakcji jak Ty masz, aczkolwiek jeśli chodzi o powtarzalność dni to absolutnie! Nawet czasem "nie mam czasu" czegoś zrobić, bo tyle spraw ma niepracująca mama... nawet jak dzieci już w przedszkolu czy szkole! Owszem mam więcej czasu dla siebie - książka czy forum, niż pracujące mamy, ale nie mam takiego czasu "co by tu porobić?", zawsze jest coś do zrobienia, załatwienia, nalatania się po mieście, sport, zebrania, odwiedziny, itd. Codziennie inaczej. Jedyne co mnie nuży i jest co dnia podobne to problem obiadowy smile Co by tu ugotować aby każdy był zadowolony...
    • mign-onne Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 14:28
      No i super!
      Tylko, ze, przypuszczam, masz dzieci w przedszkolu lub szkole przez cale dnie, stad ogrom wolnego czasu.Nie wszytskie mamy maja taka sytuacjewink
    • wtopek biorąc pod uwagę 27% bezrobocia 02.04.14, 14:46
      a w Andaluzji ponad 35% jest czas na siedzenie w knajpkach, gorzej z kasa i radosnymi pogawędkami...
    • eo_n Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 14:47
      A propos "wolnego czasu" - dwa miesiące temu wymyśliłam sobie coś co chciałam zrobić w wolny dzień" - udało mi się wczoraj smile

      Tak, to albo czas się ogrodem zająć, albo do przedszkola na jakiś występ czy inna akcję, z psem do weta, porządki wiosenne, wymiana garderoby... Zawsze coś wink Szczęście, że nie muszę tego godzić z regularną praca, bo dla mnie byłoby to trudne.
    • szamanta Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 15:07
      W mojej ocenie kobieta siedząca wiele lat na bezrobociu to taka uwsteczniona jest odrobine , w kwestii zatracenia niezależności i samodzielności . Dzieci, dzieci i dzieci to jej cały i jedyny swiat, na tym życie się zaczyna i na tym kończy ogarniecie domu i porobienie cos przy dzieciach - przytłaczające dosyć
      Dorosła osoba powinna mieć kontakt z dorosłymi ludźmi :p
      • asia_i_p Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 16:06
        Biedne nianie i wychowawczynie w przedszkolach - jak one przeżywają to całe uwstecznienie?
        • szamanta Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 18:17
          asia_i_p napisała:

          > Biedne nianie i wychowawczynie w przedszkolach - jak one przeżywają to całe uws
          > tecznienie?

          No podziwiam za wybór zawodu, ale chyba powinny mieć powołanie do tego i lubić to co robią, bo ja do swoich pociech mam krótkie nerwy ,kiedy zbyt długo ze sobą jesteśmy a co dopiero mówiąc do obcych dzieciaków smile
          No ale silą rzeczy całodobowo z dzieckiem nie spędzają czasu ani nianie, ani Panie w przedszkolu , przeważnie max ok 10 h , reszte dnia mają dla swoje dyspozycji smile
          Kilka godzin dziennie to rodzic z dzieckiem po pracy tez spędza
          • naomi19 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 19:49
            panie w przedszkolu pracują całe 5 godzin big_grin no i wychodzą do pracy, to właśnie jest ich praca
      • xxe-lka Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 17:17
        ale kontakt z dorosłymi ludźmi jest możliwy tylko w pracy? hmm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka