Tak się wita sąsiad z sąsiadką.
Ładnie, nie?
Ja rozumiem, że w konwencji żartu, ale jednak tak rynsztokowo i zbyt rubasznie dla mnie.
Ja z eksem mówiliśmy na siebie wyłącznie po nazwiskach.
Obecny chłop mówi mi czasami "Do kuchni kobieto"
Mama na tatę "dziadyżko"
Kolega, zamawiając jedzenie w knajpie "Dla mnie zupę, a dla mojej d*py kotleta"
Mina kelnera bezcenna.
Macie swoje powiedzonka, zwroty, sformułowania, które postronnym mogą wydawać się dziwne?