Dodaj do ulubionych

Chrzciny i spory problem.

13.04.14, 12:07
Dziewczyny, jakiś czas temu zostałam poproszona o bycie chrzestną u synka mojej dalekiej kuzynki. Do tej pory nie utrzymywałyśmy żadnych kontaktów.Zgodziłam się, bo podobno dziecku się nie odmawia. Jeszcze wtedy nie mieli ustalonego terminu, ale wstępnie określili, że prawdopodobnie będzie to maj. Przez ostatnich kilka tygodni miałam kłopoty ze zdrowiem i nie kontaktowałam się z nimi. Wczoraj okazało się, że chrzciny są w święta, a ja kompletnie nieprzygotowana jestem. Uroczystość jest w odległości 200 km ode mnie. Powszechnie wiadomo, że w święta trudno gdziekolwiek się dostać autobusem. Mąż w tym czasie pracuje i nie będzie mógł mnie zawieźć. Syna też ze sobą nie zabiorę, bo źle znosi dłuższą jazdę. Nie mam go z kim zostawić. Proponowałam, żeby przełożyli na inny termin, ale nie chcą o tym słyszeć. Kuzynka proponuje mi, żebym przyjechała już w sobotę i została do wtorku ( chrzciny są w poniedziałek). A ja nie wyobrażam sobie, że zostawiam własną rodzinę w święta i jadę do obcych ludzi na kilka dni. Zwłaszcza, że moje dziecko musiałoby chyba spędzić święta u sąsiadów. Dziewczyny, może Wy doradzicie, co zrobić w takiej sytuacji ? Wypada odmówić?
Obserwuj wątek
    • imsad Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 12:11
      odmawiam
    • agra1 Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 12:15
      Jeżeli termin ustalano bez jakichkolwiek konsultacji z Tobą, dotego taki, o którym wiadomo, zę jest to czas, rodzinny, to ja bym odmówiła. NIe można wymagać, żebyś zostawiła całą rodzinę - bo jeszcze gdyby zaproszenie dotyczyło Was wszystkich, to można by sie zastanowić....
      • heca7 Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 12:20
        Chyba bym odmówiła. Bo zupełnie na siłę byłby ten przyjazd. Przecież oni wiedzieli skoro Cię znają, że mieszkasz daleko, że to święta i pewnie chciałabyś z bliższą rodziną. Nie masz z kim dziecka zostawić itd.
        Poza tym co to za kontakt z chrześniakiem (i nie myślę o prezentach), pewnie szukali kogoś na siłę. Moja przyjaciółka tak ma. Kiedy poprosiłam ją o bycie chrzestną wspomniała swoją chrześnicę, której nie widziała od... chrzcin. Nawet rodzice nie dzwonią. Ona dzwoniła, wreszcie przestała. Tamta rodzina mieszka na drugim końcu kraju i wygląda na to, że na daleką krewną zdecydowała się z braku laku...
      • izab_27 Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 12:23
        agra1 napisała:

        > Jeżeli termin ustalano bez jakichkolwiek konsultacji z Tobą, dotego taki, o któ
        > rym wiadomo, zę jest to czas, rodzinny, to ja bym odmówiła. NIe można wymagać
        > , żebyś zostawiła całą rodzinę - bo jeszcze gdyby zaproszenie dotyczyło Was wsz
        > ystkich, to można by sie zastanowić....

        Bez konsultacji. Wczoraj zapytałam, kiedy będą chrzciny i odpowiedzieli, że w święta. Zaproszenia żadnego nie dostaliśmy, więc ja nie wiem, kto jest właściwie zaproszony. Gdyby mój mąż dostał wolne, to pojechalibyśmy wszyscy. Nie ma jednak takiej opcji.
        • heca7 Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 12:24
          Święta za tydzień a Ty dopiero teraz się dowiadujesz???
          Nieee, odpuść sobie.
    • jak_matrioszka Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 12:29
      Wypada. Wypada tez wykazac sie wiekszym rozsadkiem niz rodzice dziecka i odmowic jak najszybciej, zeby kogos sobie mogli poszukac do poniedzialku.
    • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 12:30
      A dlaczego mąż miałby cię zawozic? Krolowa angielska jestes? Odmow, ale na tydzien przed nie wyobrazam sobie zostac bez crzestnej.

      I co to za praca ze w swięta maz taki zajęty?
      W swięta to się rodzin nie rozdziela, więc raczej nie ma opcji, zeby go nie zaprosili.
      Co to za chore uklady w waszej rodzinie sa?
      • imsad Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 12:35
        Rodzice dziecka jakoś niespecjalnie zadali sobie trud aby poinformować osobę mającą zostać chrzestną o konkretnie wybranym terminie. Jak zostało napisane wyżej dowiedziała się przypadkiem.
        Po drugie finalny termin tuż tuż a tu ani oficjalnego zaproszenia ani nic?
        Po trzecie chyba są zorientowani ,że Pani posiada rodzinę i chrzest wypada w święta, więc chyba nie do pomyślenia aby w tym czasie zapraszać tylko chrzestną bez rodziny.
        Dziwne to wszystko.

        volta2 napisała:

        > A dlaczego mąż miałby cię zawozic? Krolowa angielska jestes? Odmow, ale na tydz
        > ien przed nie wyobrazam sobie zostac bez crzestnej.

        >
        > I co to za praca ze w swięta maz taki zajęty?
        > W swięta to się rodzin nie rozdziela, więc raczej nie ma opcji, zeby go nie zap
        > rosili.
        > Co to za chore uklady w waszej rodzinie sa?
      • jolunia01 Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 17:14
        volta2 napisała:

        > I co to za praca ze w swięta maz taki zajęty?

        Może jest lekarzem, ratownikiem medycznym, kolejarzem, hutnikiem, strażakiem, policjantem, pracuje w elektrowni, na stacji benzynowej, w komunikacji miejskiej, ma dyżur w cpr.... jest wiele możliwości.
      • wegatka Re: Chrzciny i spory problem. 15.04.14, 13:27
        > I co to za praca ze w swięta maz taki zajęty?

        Kurde, ksiądz.

        Co to za pytanie? Naprawdę nie znasz nikogo, kto wykonuje taki zawód, że musi w święta iść do pracy?
      • atena12345 Re: Chrzciny i spory problem. 15.04.14, 13:31
        volta2 napisała:

        > I co to za praca ze w swięta maz taki zajęty?

        yyy...? serio nie wiesz?
    • m_incubo Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 12:35
      W takiej sytuacji odmówiłabym i to bez wyrzutów sumienia, zachowanie kuzynki beznadziejne. Tyle że gdyby mnie ktoś próbował uczynić chrzestną, załatwiłabym sprawę wcześniej od ciebie, bo na samym początku. Niepotrzebnie dajesz się wkręcać w sytuacje, których nie chcesz.
      Dziecku się nie odmawia? Fakt, skoro to dziecko samo sobie organizuje chrzest i chrzestnych, to nie dziw się, że nikt o niczym nie informował - nie sądzę, żeby to dziecko umiało już mówić.
    • zana781 Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 12:38
      Ales ty madra.Nie raczej glupia do kwadratu.
      krolowa angielska, wyobraz sobie ze nie kazdy ma prawo jazdy.
      kto pracuje w Swieta-lekarz, kolejarz, elektryk, pracownik stacji beznzynowei itd
      • heca7 Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 12:42
        Kierowca autobusu... wink
        • izab_27 Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 12:44
          Nie byłoby problemu wtedy tongue_out

          heca7 napisała:

          > Kierowca autobusu... wink
        • pitahaya1 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 15:31
          Od razu kierowca autobusuwink
          Koleżanka te 200 km z buta trzaśnie, bo zarówno kierowca autobusu jak i kolejarz wezmą sobie wolne. Wszak kto w święta pracuje?

          Odmówić tydzień przed źle, ale podać termin tydzień przed (jeśli chrzestną czeka podróż) to już ok.
    • incubus_0 Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 12:43
      Tak szczerze mówiąc to w ogóle nie jesteś im potrzebna, bo może być tylko jeden chrzestny/chrzestna i wcale ni muszą szukać kogoś innego.
    • izab_27 Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 13:45
      Dziewczyny, dziękuję za wszystkie porady. Odmowa to chyba jedyne racjonalne wyjście z tej sytuacji. Pozdrawiam.
      • aqua48 Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 13:53
        Dodam jeszcze, że ZAWSZE zaprasza się osoby pozostające w związku z partnerem, nie wyobrażam sobie poprosić kogoś na chrzestnego i zaproszenie wystosować tylko do niego, pomijając jego małżonka, a w Święta obowiązkowo też dzieci. Powiedz, że przykro Ci, ale niestety nie przyjedziesz.
    • kerri31 Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 15:20
      Odmówić.
    • mama.gucia Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 17:08
      Oni sobie zarty z Ciebie robia?. Kwiecien a maj to miesiac roznicy. Informowac tydzien wstecz to jakies nieporozumienie. Bardzo nieladnie sie zachowali i postawili Cie w trudnej sytuacji. Baa Ty nie dostalas zaproszenia! 200 km..ale to nie oznacza, ze meile nie dochodza bo za daleko. (jestes w zwiazku wypada Cie zaprosic z mezem). Tak to troche widze, ze zrobili lapanke. Nic im nie jestes winna, na chrzest moga wziac swiadka chrztu jesli nie znajda chrzestnej. Wbrew pozorom bycie chrzestna/nym to bardzo odpowiedzialna rola w swietle KK. Troche pozno to wyszlo..ale moze oni celowo tak zrobili bo bali sie, ze odmowisz?
      • ada16 Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 17:21
        A moze wcale Twoja obecność, albo rola chrzestnej nie jest tak oczywista?
        o terminie dowiedziałas sie przypadkiem, zaproszenia nie dostałas, o przyjezdzie twojej rodziny nie było chyba mowy?
        Podejrzewam, ze mają juz inna chrzestną.
    • 3-mamuska Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 18:56
      Moim zdaniem nie wypada odmówić na ostatnia chwile. Do świat zaledwie tydzien nikogo nie znajda.
      Zmianę terminu tez bez sensu.
      Maz bedzie w pracy całe swieta????
      Jesli tak, mozesz pojechać z synem i zostac na kilka dni, maz przeciez ma rodzine.
      Jesli syn złe znosi podróże to moglas odmówić od razu skoro nie moglibyście jechać razem.

      Zadzwoń moze sie zgodzą żebyś była chrzestną ,a ktos inny bedzie na miejscu ( chodz ta opcja dla mnie bez sensu, ale jest możliwa)
      • izab_27 Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 19:48
        Syn źle znosi jazdę autobusem. Inaczej jest, gdy jedziesz własnym autem i możesz się zatrzymać, gdzie Ci się tylko podoba.
        Moim zdaniem zmiana terminu nie jest wcale złym pomysłem, zwłaszcza, że nie robią żadnego przyjęcia w restauracji.
        Mąż będzie w pracy całe święta i nikt nie da mu wolnego.
        A wypada nie zaprosić oficjalnie na chrzciny? Nie powiadomić o terminie?
        Druga sprawa to stan mojego zdrowia. Informowałam ich, że będę miała zabieg w szpitalu tuż przed świętami. Wczoraj dobitnie dałam do zrozumienia, że ja po prostu nie czuję się jeszcze na siłach, żeby odbywać podróże. Odpowiedź: "eeee, dasz radę!". I tyle.
        • misterni Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 20:14
          izab_27 napisała:

          "eeee, dasz radę!".

          Trzeba było odpowiedzieć "eeee, nie dam rady" wink
          Swoją drogą ludzie mają tupet. Absolutnie nie jedź.
        • zuzanka79 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 13:49
          izab_27 napisała:

          > A wypada nie zaprosić oficjalnie na chrzciny? Nie powiadomić o terminie?

          Moim zdaniem nie wypada. Dwoje dzieci swoich chrzciłam, dla dwójki jetem matką chrzestną, w kilku innych chrztach i uroczystościach rodzinnych z tym związanych już uczestniczyliśmy (całą rodziną), i nie było takie sytuacji by ktoś zaprosił czy powiadomił nas o chrzcie "na ostatni moment". Rodziców chrzestnych dzieci tym bardziej należy powiadomić wcześniej, chociażby ze względu na zgromadzenie potrzebnych dokumentów ( np. poprzez odbycie nauk, które w niektórych parafiach odbywają się raz w miesiącu).
          • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 18:53
            przecież nie prosili jej na ostnią chwilę - dawno temu(tak że o tym chyba zapomniała?)mówili, w przybliżeniu podając termin.
            jak jest królową angielska i trzeba ja wozić w każdym kierunku i ma milion problemów ze soba - to mogła od razu zapowiedzieć, że umyślnym termin przesyłać trzeba i karocę organizować z odpowiednim wyprzedzeniem.

            ciekawe, czy rodzice chrzest odłożyli? bo są w nieciekawej sytuacji, niejako na własne życzenie, ale jednak.



            • a1ma Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 18:54
              Podali termin, owszem, na maj. Miała byc duchem świętym i zgadnąć, ze maj = Wielkanoc??
              • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 19:08
                wielkanoc bywa w marcu również

                podali maj
                wielkanoc przypada bodajże w tym roku na zaledwie 10 dni przed majem.
                taką różnicę jej to robi? -

                i w zasadzie to o co jej chodzi?
                czy że nie ma auta, bo jakby miała to by pojechała(i termin wtedy jest ok)
                czy że jest po zabiegu(a jakby nie była to termin byłby dalej ok)
                czy że jest poproszona bez męża(ale z mężem juz by pojechała i termin jest ok., bo mąż by się zamienił)
                czy przez te 10 dni jej dziecko juz tak urosłoby że mogłaby jechać autobusem?

                jak piszę - dla mnie---szukanie problemów po to, by zrzucić odpowiedzilaność z siebie za złą formę zaproszenia.





                • misterni Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 19:21
                  volta2 napisała:

                  wielkanoc przypada bodajże w tym roku na zaledwie 10 dni przed majem.
                  taką różnicę jej to robi? -


                  Chociażby taką luluńku, że Wielkanocy nigdy nie ma w maju, w związku z tym chrzciny w maju nie miałby nawet szans kolidować ze świętami.
                  • a1ma Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 20:32
                    To miałam wlasnie na myśli - jesli ktos powiedziałby mi o maju, to nie przyszlaby mi do głowy kolizja zw świętami. Autorka nie mogła sie spodziewać tego terminu.
                • a1ma Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 20:34
                  Moze gdyby znała wcześniej termin, to maz mógłby ustalić w pracy, ze bierze urlop i pojechaliśmy wszyscy razem, samochodem (rozumiem, ze maz prowadzi). I nagle znikają wszystkie problemy big_grin
                  Zmiana terminu w połączeniu z nieuprzedzeniem o tej zmianie powoduje lawinę prolemow i w sumie wszystkie sa jakos tam zrozumiałe. Wcale sie nie dziwie autorce, ze w tej sytuacji odmówiła.
                  • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 22:13
                    przecież bez męża ponoć zaprosili?
                    • mama.gucia Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 22:51
                      A co tu za roznica w sytuacji gdy rodzina nie robi obiadu w restauracji. Do kosciola maz by sie zmiescil.
                • pitahaya1 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 20:55
                  Volta, powiedz tak szczerze, choć nie do Ciebie w zasadzie pytanie, czy rodzice dwa dni temu u księdza chrzest załatwili? Na ostatnią chwilę? I dopiero teraz byli w stanie chrzestną doinformować?
                  No bo tak jakoś wygląda, ze na ostatnią chwilę zostawilismile
                  Powiem Ci, że w tak gorącym okresie to trzeba odpowiednio wcześniej zamawiać, bo wiele rodzin wybiera akurat takie terminy. Ktoś olał sprawę i tyle. Może myśleli, że skoro powiedzieli kilka miesięcy temu to wystarczy.

                  A święta są akurat takim okresem, że rodzina może chcieć ten czas spędzić wspólnie.

                  Nie pamiętam, czy to Ty pisałaś, że mąż ma rodzinę.
                  Powiem Ci, że wokół mnie w wielu domach od lat nie ma dziadków choć wnuki malutkie lub dopiero w drodze. Ludzie mają po 30 lat i żadnego z rodzicówsad Różnie z tymi dziadkami bywa.

                  • izab_27 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 21:11
                    Oboje mamy rodzinę. Niestety, wszyscy są daleko. Wspólnie spędzamy tylko Boże Narodzenie, zaś w Wielkanoc jesteśmy sami. Właśnie przez pracę męża.
                  • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 22:50
                    ależ ja też uważam, że poinformowali bardzo późno. i mogliby rodzice na więcej się wysilić.

                    sama podkreslam, że nie chciałabym być tak potraktowana, co nie zmienia faktu - że nie zostawiłabym raczej? rodziców w tej sytuacji z odmową, skoro się zgodziłam.
                    a argumentacja - mocno naciągana, co wykazałam w precyzyjnych pytaniach, na które nie dostałam odpowiedzismile
                    • a1ma Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 22:55
                      Nie chce Cie martwić, ale na każde pytanie dostałas odpowiedz i NIC nie wykazalas big_grin
                      • misterni Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 23:08
                        a1ma napisała:

                        Nie chce Cie martwić, ale na każde pytanie dostałas odpowiedz i NIC nie wykazalas big_grin
                        Nic poza brakiem rozumu big_grin
                • izab_27 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 21:06
                  Różnicę robi OGROMNĄ. Po pierwsze dlatego, że w ich parafii chrzciny są w zawsze w ostatnią niedzielę miesiąca. To zostało powiedziane, gdy tylko mnie poprosili o bycie chrzestną. Chyba rozumiesz, że w tej sytuacji spodziewałam się zaproszenia na ostatni weekend maja, a nie na święta?
                  Gdyby mój mąż miał wolne, to pojechalibyśmy bez problemu własnym autem. Nie drąż, Volta. Masz jakiś dziwny tok rozumowania. Jesteś wręcz śmieszna smile
                  Dostałam informację, że mają chrzestną, więc jej znalezienie nie sprawiło chyba większego problemu.
                  • julka-4 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 21:53
                    Nie chcę się czepiać ,ale święta nie wypadają w ostatnią niedzielę miesiącawink A poza tym zgadzam się z Tobą też bym odmówiła w takiej sytuacji.
                    • izab_27 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 22:07
                      Pewnie w święta robią wyjątki na moje nieszczęście wink
                    • misterni Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 22:09
                      Ale w święta wielkanocne chrzciny są organizowane w każdej niemal parafii.
                      Co nie oznacza, że autora miała się ich właśnie wtedy spodziewać, skoro pierwsza wersja wskazywała na maj.
                  • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 22:47
                    mój mąż miał wolne, to pojechalibyśmy bez problemu własnym autem.

                    przecież nie zaproszony, to po co miałby jechać?

                    czemu mam nie drążyć? bardzo ciekawy temat. jak chcieć żeby nie chcieć.
                    • izab_27 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 22:54
                      A po to, żeby mnie zawieźć i przywieźć.
                      • misterni Izab, dzielna jesteś :) 14.04.14, 23:11

                      • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 15.04.14, 02:02
                        czyli jakby mógł cie zawieźć i przywieźć to byś do chrztu podała?

                        no to po co się pieklisz na kuzynkę i ten krótki termin - trzeba było załatwić z mężem by się dla żony wysiłił. i wioski ci nie robił.
                        amen
                    • misterni Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 23:10
                      volta2 napisała:

                      przecież nie zaproszony, to po co miałby jechać?

                      Dla żony np? Mój by pojechał bez gadania dla samej mnie. Twój nie? Oj, to współczuje tongue_out
                      • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 23:57
                        mój by pojechał w góry pociągiem - żeby nie marnować łikendu

                        a ja po prostacku zawiozłabym się sama swoim samochodem - wyjątkowo nie przepadam za jazdą z szoferem. mój stracił robotę po miesiącu - wybrałam zbiorkom i anonimowe taksówki co polecam autorce.
                        • misterni Re: Chrzciny i spory problem. 15.04.14, 01:19
                          volta2 napisała:

                          mój by pojechał w góry pociągiem - żeby nie marnować łikendu

                          Z tobą nie marnować, prawda? wink

                          a ja po prostacku zawiozłabym się sama swoim samochodem - wyjątkowo nie przepad
                          am za jazdą z szoferem.


                          Mąż szoferem? Nieładnie smile.

                          mój stracił robotę po miesiącu - wybrałam zbiorkom i anonimowe taksówki co polecam autorce.

                          Widać kiepsko prowadził smile
                          • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 15.04.14, 01:56
                            mówisz że samotne macierzyństwo pozostawia tak trwałe urazy, że męża w góry samego nie puszczasz i wozi się z tobą nawet tam gdzie go nie zapraszają?
                            zaczynam rozumieć, czemu cię brat męża pomija w życzeniachsmile

                            pewnie też cię nie zaprasza, ale jedziesz bo jeszcze portki uciekną.. już nie raz to przeżyłaś, co?







                            • misterni Re: Chrzciny i spory problem. 15.04.14, 12:29
                              Oj, mały ratlerek przybiegł poszczekać i pokąsać w kostki? wink
                              No tak się składa, że żadna z twoich rewelacji mnie nie dotyka, bo nie jest prawdziwa po porostu smile.
                              No może poza tym, że jestem pomijana w życzeniach, ale to raczej brak wychowania bratowej męża, bo ona te kartki wypisuje, niż mój feler wink
                              • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 15.04.14, 14:30
                                a osiągnęłaś już dolne stany obciachu, czy jeszcze się nawet nie czerwienisz?

                                chciałabyś nam tu jeszcze swoje możliwości zaprezentować, czy to górny pułap?
                                że zbyt lotna w kumaniu nie jesteś to zauważyłam więc jakby rozumiem, że nadrabiać wyzwiskami musisz. w sumie typowe. hau hau.
                                • misterni Re: Chrzciny i spory problem. 15.04.14, 15:08
                                  Nie potrafisz z ludźmi nawiązywać poprawnych relacji, a potem się dziwisz, że ktoś ma o tobie takie, a nie inne zdanie. To ty w tym wątku pierwsza agresywnie wyskoczyłaś do autorki, nie ja, czy ktokolwiek inny.
                                  I nie wiem czy zauważyłaś, ale sporo osób, bardzo krytycznie się odniosła do sposobu, w jaki prowadzisz rozmowę. I to nie jest tylko kwestia tego wątku. Tak, wiem, nie zauważyłaś, albo zauważyłaś, ale odwracasz kota do góry ogonem. Trudno, nie mam misji, żeby cię wychowywać.
                                  • a1ma Re: Chrzciny i spory problem. 15.04.14, 22:49
                                    > wiem, nie zauważyłaś, albo zauważyłaś, ale odwracasz kota do góry ogonem.

                                    Zawsze wyobrażałam sobie odwracanie kota ogonem tyłem do przodu albo odwrotnie, ale do góry? Biedny koteczek wink
                                    • misterni Re: Chrzciny i spory problem. 15.04.14, 23:36
                                      Prawda? wink
                          • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 15.04.14, 02:08
                            makówka(nawiązując do stylu, bo inaczej możesz niedointerpretować jak z tym szoferem) nie przyjmuje, że mąż szofera zatrudnia dla żony?

                            no, tak, ograniczenia naturalne...
                • wuika Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 21:28
                  Wiesz co? Jesteś głupsza, niż ustawa przewiduje.
                  Maj, to nie kwiecień. Maj to na pewno nie Wielkanoc. I maj to na pewno nie zaraz po jakimś tam zabiegu, który przeszła autorka.
                  Ale tak, jest złośliwa i nie chce jej się na obiecaną imprezę jechać. Dzizas uncertain
                  • misterni Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 22:10
                    Spoko, zaraz Cię wytną, jak i mnie wink
                    • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 22:34
                      taką kulturę wycięli? co za nietakt!

                      • misterni Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 22:37
                        To ty twierdzisz, że nietakt. smile
                        Dla mnie to lepiej tongue_out
                        • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 22:45
                          no jak się ma sztandary kultury na klawiaturze, a usuwają, to jednak coś zgrzyta

                          mnie nie, ja durniami nie płynę
                          • misterni Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 23:05
                            volta2 napisała:

                            no jak się ma sztandary kultury na klawiaturze, a usuwają, to jednak coś zgrzyta

                            Mnie nic nie zgrzyta, mogę wręcz powiedzieć, że koleżanki moderatorki dbają o moją opinię - ot poniosło mnie w konwersacji z niegodną tego osobą wink

                            mnie nie, ja durniami nie płynę

                            Za to płyniesz czym innym wink
                            • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 23:50


                              skoro z ulgą przyjęłaś nożyczki.
                              musiało zalecieć co najmniej wyrafinowaniem i wysmakowanym stylem.


                              mówisz że ponosi cię czasem i chamówę robisz czy może jednak przestałaś udawać i się wydało?

                              nie nie odpisuj, wszystko jasne, niegodnam słów twoich czatować
                              • misterni Re: Chrzciny i spory problem. 15.04.14, 01:14
                                No nie godnaś ich również czytać, a tym bardziej odpowiadać, wiec nie czyń tego smile
                                • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 15.04.14, 02:05
                                  tej twojej żenady nikt nie powien czytać, ale zrozumiesz to dopiero jak cię wytną

                                  wcześniej nie dociera. szkoda - ale brnij dalej, pokaż klasę - bo podobno twierdzisz, że masz.

                  • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 22:17
                    a ty umiesz czytać?

                    bo z głupotą może zacznij od siebie wyskakiwac

                    napisałam o marcu nie o maju

                    natomiast w maju miał być chrzest, maj to również 1 maj. od wielkanocy dzieli go zaledwie 10 dni. to aż taka niesamowita różnica?
                    • a1ma Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 22:28
                      Oczywiscie, ze różnica - bo w święta trudniej o urlop (męża) niz nie w święta. A zdaje sie, ze maz na urlopie rozwiazalby wszystkie problemy (a na pewno dojazd i kwestie dziecka).
                      • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 22:39
                        przecież nie został zaproszony, więc po co mężu urlop?

                        a jak się pani komunikuje - to masz podane na tacy. w ostatnim poście wspomina!!! że w tamtej parafii są chrzty w ostatnią niedzielę maja.

                        rychło wczas ta info. oczywiście dużo trudniej teraz dyskutować o różnicy między końcem kwietnia a 1 niedzielą maja.

                        z mojej strony to na tyle.

                        też nie chciałabym być potraktowana jak tutejsza pani, z drugiej strony - mamy komunię w tym roku i zastanawiam się jak dużo takich królowych mam w rodzinie, jak szybko trzeba gońca wysłać, by obrazy i absencji nie było, bo choć wiadomo że komunie są w maju, to może ktoś być strasznie zaskoczony terminem. mam nadzieję, że nikogo, ale forum pouczasmile
                        • izab_27 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 22:46
                          Volta, chyba ominęłaś lekcje, na których uczono czytania ze zrozumieniem i prawidłowej odmiany rzeczownika przez przypadki. "Po co mężu urlop?" Wymiękam.



                          volta2 napisała:

                          > przecież nie został zaproszony, więc po co mężu urlop?
                          >
                          > a jak się pani komunikuje - to masz podane na tacy. w ostatnim poście wspomina!
                          > !! że w tamtej parafii są chrzty w ostatnią niedzielę maja.
                          >
                          > rychło wczas ta info. oczywiście dużo trudniej teraz dyskutować o różnicy międz
                          > y końcem kwietnia a 1 niedzielą maja.
                          >
                          > z mojej strony to na tyle.
                          >
                          > też nie chciałabym być potraktowana jak tutejsza pani, z drugiej strony - mamy
                          > komunię w tym roku i zastanawiam się jak dużo takich królowych mam w rodzinie,
                          > jak szybko trzeba gońca wysłać, by obrazy i absencji nie było, bo choć wiadomo
                          > że komunie są w maju, to może ktoś być strasznie zaskoczony terminem. mam nadz
                          > ieję, że nikogo, ale forum pouczasmile
                          • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 22:53
                            nowa na forum chyba jesteś

                            takie rzeczy pisze się celowo.
                            ale pewnie się ucieszyłaś, że miałam dwójki w szkole?
                            • izab_27 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 22:56
                              Mam to w d..., co miałaś w szkole. Czytać ze zrozumieniem też nie potrafisz.
                              • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 23:08


                                sama byłaś ciekawa mojej edukacji, więc teraz się nie unoś...
                            • misterni Tak pisze się celowo, jeśli ma być żartobliwie 14.04.14, 23:14
                              A tobie już dawno nie o żarty chodzi, przynajmniej nie w tym topiku.

                              volta2 napisała:

                              > nowa na forum chyba jesteś
                              >
                              > takie rzeczy pisze się celowo.
                              > ale pewnie się ucieszyłaś, że miałam dwójki w szkole?
                              • volta2 Re: Tak pisze się celowo, jeśli ma być żartobliwi 14.04.14, 23:42
                                celowo to nie znaczy dla żartu.

                                dla kolorystyki - ale to nie to samo.
                        • izab_27 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 22:51
                          A ja nie wiem, w jakim celu mam Ci podawać takie informacje? Wniosłaś coś do dyskusji? Plujesz jadem od wczoraj i wygłaszasz herezje na temat jazdy samochodem. Weź się za pieczenie mazurków na święta albo wypisuj zaproszenia na komunię, żeby królowe angielskie zdążyły przyjechać.


                          > a jak się pani komunikuje - to masz podane na tacy. w ostatnim poście wspomina!
                          > !! że w tamtej parafii są chrzty w ostatnią niedzielę maja
                        • a1ma Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 22:51
                          Choćby po to "mężu urlop" big_grin zeby panią zawiózł i przywiózł. Może poczestuja choć rosolem spragnionego wędrowca? wink

                          Co do kaiezniczek - co powiesz na taka sytuacje - w tym roku komunia w rodzinie, informacja o terminie owszem, jakos w styczniu jeszcze i foch na wieść, ze nie wiadomo, czy chrzestny sie pojawi, bo jego żona ma termin porodu 2 dni pózniej. Bezczelna księżniczka, co tylko szuka wymowki, co? A przecież wiadomo, ze komunie sa w maju! big_grin
                          • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 22:56
                            na szczęście - nie mój foch. ja bym była szczęśliwa, gdyby u nas komunia mogła się odbyć bez księżniczek bezczelnych, jedna taka była i było super, a komunia ważna.
                        • a1ma Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 22:53
                          A tak serio - nie poinformowałas jeszcze chrzestnych i reszty ważnych gości o terminie komunii? Dlaczego?
                          • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 23:05
                            serio, serio, jeszcze nie
                            nie chcę robić szopki okołokomunijnej.

                            skromnie, bez rozgłosu, zaprosimy i kto będzie mógł i chciał to przyjdzie a kto będzie miał już inne plany - to nie przyjdzie.
                            • misterni Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 23:17
                              aha, to już wiemy wszystko. I jak chrzestny nie przyjedzie z braku właściwego powiadomienia o czasie, to też będzie ok smile
                            • a1ma Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 23:18
                              A jesli chrzestni nie bedą mogli? Ich obecność jest zdaje sie obowiązkowa, dlaczego nie ułatwić im zycia informując choćby telefonicznie o terminie?
                              • misterni Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 23:21
                                Oj tam obowiązkowa. Byłoby miło dziecku, gdyby byli, ale żeby aż obowiązkowa? wink
                              • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 23:22
                                zdaje się obowiązkowa nie jest

                                komunia starszego odbyła się bez nikogo z rodziny na dzikim wschodzie - bo nikt by nawet wizy nie dostał(i kto miałby za te wizy zapłacić?) - zapewniam cię, komunia ważna, traumy dziecię nie ma, nawet go prezenty komunijne nie ominęły, bo nie wiedział że się je otrzymuje z tej okazji. poprosiliśmy rodzinę by poszli w tym dniu specjalnie do kościła na msze najbliższe naszej róznicy czasowej by choć poczuć cień wspólnoty.

                                młodszy zatem może mieć podobnie, choć rodzina ma być tym razem bo już jesteśmy na miejscu.
                        • wuika Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 23:07
                          Komunia za miesiąc, a Ty nie zaprosiłaś chrzestnych? No ładnie. Nie zdziw się, jak ktoś się nie pojawi, bo już miał inne plany. Z tego, że w maju są komunie nie wynika, że rodzinka musi być w pełnej gotowości przez cały miesiąc.
                          Zwłaszcza, że w tym roku tak się składa, że część parafii nie ma komunii (jakieś zamieszanie jest). Jako chrzestna matka w tym roku dowiedziałam się późno o tym, że w ogóle komunia jest w tym roku - bo ze dwa tygodnie temu. No takie utrzymujemy kontakty, że gadamy tylko na urodziny chrześniaka. Założyłam, że skoro w kwietniu jeszcze nic nie wiem, to pewnie komunii w tym roku nie będzie suspicious A tu niespodzianka. Dobrze, że akurat padło na ten weekend, kiedy nie mam konkretnych planów wyjazdowych, bo sorry - jakbym się dowiedziała o imprezie dwa tygodnie przed, to nawet bym zaliczki nie odzyskała.
                          • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 23:14
                            nie nie zaprosiłam chrzestnych. nikogo jeszcze nie zaprosiłam

                            na nasze wesele zaczęłam prosić równo miesiąc przed imprezą na sto osób i wszyscy dotarli. zakładam że jak komunia jest o wiele mniej absorbująca, można na obiad dziecko zabrać i na noc opieki nie szukać - to na 2-3 tygodnie wprzódy zaprosić wystarczy.

                            z niczyimi planami wyjazdowymi konkurować bym nie śmiałasmile

                            • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 23:19
                              a i dodatkowo - kto miał wyjechać to wyjeżdża na łikend majowy , więc trudno raczej spodziewać się, że tydzień czy dwa po powrocie znów będzie miał dalekosiężne plany nie do przełożenia.

                              ale nawet gdyby - trudno, przeżyjemy, sakrament uznamy za ważny.

                              i dodatkowo - rodzina funkcjonuje normalnie, ludzie mają ze sobą kontakt, jedni z drugimi/trzecimi - terminu nie ukrywam, kto zainteresowany to datę zna.
                              zaproszenie - to tylko formalność.

                              (na ślub - miesiąc wcześniej bo były wakacje i rodzina w rozjazdach by mogła być, o first minute jeszcze wtedy nikt nie słyszał)
                              • wuika Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 23:22
                                No wiesz, my akurat w weekend majowy to sobie remonty planujemy i właśnie chwilę potem wyjazdy inne wink więc szczęśliwie termin komunii - o którym rok temu było mówione tylko tyle, że nie wiadomo, czy w tym roku, żadnych szczegółów, żadnych dat - wypadł na jeden z dwóch wolnych weekendów.
                                • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 23:27
                                  no ale czy cos konkretnie by się stało, że byś sobie pojechała?
                            • a1ma Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 23:22
                              Nie pytałam, czy nie zaprosilas. Pytałam, czy nie POINFORMOWALAS o terminie. Jesli nie - to niezbyt kulturalne z Twojej strony.
                              • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 23:26
                                no ja jestem chamska więc to naturalne że nie informujemy o terminie.

                                i na dodatek tak prostacka, że śmiałam wziąć udział w komunii kuzyna, o której się dowiedziałam tydzień wcześniej(dalsza rodzina i nie mieli pojęcia że wróciliśmy do polski - ale o dziwo też prostaccy i chamscy - postanowili nas zaprosić bez informowania o terminie, na dodatek przez fejbuka)

                                • a1ma Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 23:28
                                  To Twoja sprawa w sumie. Ale dziwi mnie tak zwyczajnie po ludzku - czemu trzymać w tajemnicy taka informacje, ktora wszystkim tylko ułatwiłoby życie. Moze masz swoje powody, nie wnikam.
                                • wuika Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 23:28
                                  No widać, że nie jarzysz.

                                  Nie jest chamstwem zaprosić kogoś niespodziewanie, czy niespodziewanie zgadać plany i się pojawić na uroczystości. Ale wymaganie, że podany tydzień przed termin uroczystości, na którą trzebą dojechać, więc kwesti logistyczne nie są najprostsze, będzie obowiązujący dla zaproszonej - która o tym terminie dowiedziała się przypadkiem, to tak, to jest chamówa.
                                  • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 23:34
                                    no nie jarzę jakim przyp;adkiem się dowiedział i kto?

                                    normalnie dzwoniąc z życzeniami świątecznymi zagadamy o komunii i zaprosimy. będzie 3 tygodnie do imprezy. nie wiem o jakiej logistyce mówisz, prawdę mówiąc. skrzynie z kapeluszami musisz pakować by na komunię do kuzyna dotrzeć?

                                    obecność nie jest obowiązkowa i nikomu nie zamierzamy komplikować życia.
                                    dzwoniąc rok wcześniej i informując - miałabym wrażenie że zbyt dużą wagę przywiązuję i presję na obecność wywieram. i jeszcze może na prezent każę chrzestnemu "odkładać".
                              • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 23:29
                                prawdę mówiąc to po co miałabym informować o terminie nie zapraszając?

                                -halo, tu volta, informuję że komunia jest tego i śmego. to cześć.

                                kosmos jakiś...
                                • a1ma Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 23:32
                                  Informuje sie tych ludzi, ktorych chcesz zaprosić - rodziców, dziadków. Po to, zeby zarezerwowali sobie termin. Potem możesz jakos bardziej oficjalnie (w formie papierowego zaproszenia? jak tak sobie chcesz) potwierdzić zaproszenie. Ale przecież sv nie jest obowiązkowy, wiec nie ma sie czym przejmować.
                                  • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 23:39
                                    no więc wyobraź sobie że nie jesteśmy członkami rodziny królewskiej i nie musimy sobie "rezerwować terminów".

                                    o dziwo widać w jakiejś chamskiej dzielnicy mieszkamy, bo z kim nie rozmawiam to jeszcze nikt nie prosił na komunię. a mamy w tym samym czasie przecież. no, ok, ktoś ma chrzestna za granicą to prosił wcześniej bo kwestia biletów.
                    • misterni Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 22:35
                      Nie czaisz prawda? Różnica ogromna, nawet jeżeli miały być dwa dni. Bo te dwa dni później autorka mogła być przygotowana na wyjazd (zgodnie z umową), ale dwa dni wcześniej nie.
    • sitniczek Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 19:06
      Ja bym odmówiła. Trochę niepoważne podejście, data taka, że wiadomo, że człowiek raczej woli posiedzieć u siebie, albo u rodzinki, ale to jest wtedy wyjazd świąteczny, o innym charakterze.
      A tak w ogóle, wypada odmówić. Jakby antyklerykała lub ateistę poprosili, to co? Miałby się w kościele mordować? (I nie mówcie, że się nie prosi)
    • annajustyna Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 19:20
      Odmowic. Co innego gdybys mieszkala za rogiem. No chyba ze nie maja nic przeciwko chrzestnej per absentiam wink.
    • misterni Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 19:28
      Nie pojechałbym.
      Tylko że w przeciwieństwie do nich, zachowałabym się fair i powiadomiła ich o tym jeszcze dzisiaj, żeby mieli szansę znaleźć kogoś.
    • maja.london888 Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 19:38
      Zachowanie rodziny jest co najmniej dziwne. Może w takiej sytuacji poproś, żeby ktoś od nich po ciebie przyjechał (dziadek, babcia, jakiś wujek czy ciocia) i cię odwiózł. Jak się nie zgodzą, to odmów.
    • sueellen Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 19:43
      Jaja sobie robią. odmówić jeszcze dziś tłumacząc, że świeta spędzasz z rodziną, a mąż nie może wyjechać ze względu na pracę.
    • aurita Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 19:47
      Przyznaj sie, ze szukasz pretekstu zeby nie pojechac smile
      Kuzynka chyba nie zmienila miejsca zamieszkania i nadal mieszka 200 km od Ciebie? Syn chyba wczesniej zle znosil podroze?
      Z drugiej strony powinni poinformowac Cie wczesniej o terminie chrztu
      • kropkacom Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 19:53
        > Z drugiej strony powinni poinformowac Cie wczesniej o terminie chrztu

        Dobre. Nie zapytać, ale poinformować.
    • a1ma Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 19:51
      Nie przesadzaj, to żaden problem pojechać 200 km w poniedziałek rano i wrócić wieczorem.
      Większym problemem jest, ze oni Cie wlasciwie nie zaprosili, gdybyś nie zadzwoniła, to kiedy mieli zamiar dać Ci znać? Powiedziałbym, ze na święta mam juz plany (rodzinne), a chrzest miał byc w maju przecież.
      • izab_27 Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 19:53
        Nie masz racji. Dojazd to spory problem, zwłaszcza w święta, gdy nie ma żadnego autobusu. Czym miałabym tam pojechać?




        a1ma napisała:

        > Nie przesadzaj, to żaden problem pojechać 200 km w poniedziałek rano i wrócić w
        > ieczorem.
        > Większym problemem jest, ze oni Cie wlasciwie nie zaprosili, gdybyś nie zadzwon
        > iła, to kiedy mieli zamiar dać Ci znać? Powiedziałbym, ze na święta mam juz pla
        > ny (rodzinne), a chrzest miał byc w maju przecież.
        >
        • melmire Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 20:16
          Sila i godnoscia osobista, jak mawia moja mama smile
          Ja bym nie pojechala.
        • a1ma Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 20:18
          Gdzie nie ma ŻADNEGO dojazdu?
          • izab_27 Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 20:38
            Sprawdzałam wczoraj połączenia. Mieszkam na wsi, więc żeby gdziekolwiek wyruszyć, muszę dojechać do miasta ok. 18 km. Nie mam czym. W święta komunikacja podmiejska u nas NIE KURSUJE.
          • pitahaya1 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 18:01
            Np. wieś mojej babci. Dojeżdża tylko autobus. W rozkładzie oznaczone, że nie kursuje w święta i Nowy Rok. Poza tym autobus jedzie w niedzielę (bo zabiera ludzi do miast do pracy) i w piątek (bo wracają z pracy na weekend). Żadnemu busowi nie opłaca się kursować. Można zamówić busa prywatnie, gdy zbierze się grupa kilku lub kilkunastu osób.
            Takie życie.

            Moja mama właśnie wróciła od babci i mówiła, że teraz tam dojechać i stamtąd wrócić to wyprawa jak na koniec świata. We wsi zostali praktycznie sami starzy ludzie i garstka, która ma samochody.

        • eliszka25 Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 20:20
          w swieta autobusy tez jezdza, fakt. jednak jesli to ma byc dojazd np. pks-em, to juz nie jest tak rozowo, bo zeby pojechac w te i we wte 200 km, to rzeba by bylo pewnie spedzic w tym autobusie niemal caly dzien. moze byc tez tak, ze np. pierwszy autobus jest o 13 po poludniu, a chrzest o 10 rano tongue_out.

          w ubiegle wakacje zostalam chrzestna synka mojego brata. chrzest odbywal sie totalnie na wariackich papierach, bo ja mieszkam za granica i brat tez, ale w dwoch roznych krajach, a chrzciny odbywaly sie w polsce ze wzgledu na dziadkow z obojga stron. my i oni i tak mielismy w planach czesc lata spedzic w polsce, wiec kombinowalismy tak, zeby urlopy nam sie czesciowo pokryly i w tym czasie zrobic te chrzciny. w efekcie o dacie chrztu tez dowiedzialam sie tydzien wczesniej. jednak wygladalo to zdecydowanie inaczej niz u ciebie. wszystko bylo na biezaco ustalane ze mna, kontaktowalismy sie praktycznie codziennie, zeby dograc szczegoly. oficjalnych zaproszen tez nie bylo, ale wyrazne zaproszenie ustne i dla obojga stron bylo oczywiste, ze przyjezdzam z cala rodzina, czyli z mezem i dziecmi.

          w twoim wypadku wszystko jest co najmniej dziwne. a gdybys nie zadzwonila, to by cie o teminie poinformowali w ogole? lekcewazenie stanu zdrowia i zaproszenie ciebie na cale swieta bez wspominania, zebys przyjechala z rodzina. hmmm, jak dla mnie bardzo dziwne traktowanie chrzestnej. nie wiem, ale raczej tez bym sie zastanawiala, czy nie odmowic i chyba bym wlasnie odmowila. trudno, ale to raczej nie tak powinno wygladac. jesli faktycznie jestes krotko po jakims zabiegu i masz wciaz problemy zdrowotne, to naprawde nie tluklabym sie na twoim miejscu caly dzien autobusem i odmowila, ze wzgledu na stan zdrowia.
    • moofka Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 20:26
      wioska
      w powyzszej sytuacji jestes zwolniona uwazam
      terminy chrzcin ustalalam przede wszystkim z chrzestnymi
      nie wyobrazam sobie postawic matke malego dziecka w takiej sytuacji
    • izab_27 Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 20:42
      Odmówiłam. Przy okazji dowiedziałam się, że jestem nieodpowiedzialna, nienormalna, itd. Cieszę się, że nie będę miała więcej kontaktu z tymi ludźmi smile
      • zona_mi Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 21:04
        No i dobrze smile
      • jematkajakichmalo Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 21:12
        Dobrze zrobilas, bo troche przesadzili. Ja ozumiem, ze to chrzest ich dziecka, ale jednak powinni z chrzestna ustalic termin. Swieta to czas rodzinny i powinni sie domyslac, ze mozesz miec juz jakies plany. Po drugie w takim okresie powinni zaprosic Cie z cala rodzina (dla mnie to oczywiste), bo wyglada to tak, jakbys miala jechac, dac prezent i wracac, a reszta ich nie interesuje.
        • jematkajakichmalo Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 21:13
          Aha, moj brat ustalal ze mna date swojego slubu, bo wiedzial, ze musimy dojechac i zeby wszystko nam pasowalo.
      • misterni Re: Chrzciny i spory problem. 13.04.14, 21:17
        I bardzo dobrze.
      • mama.gucia Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 18:10
        Bardzo dobrze zrobilaswink. Poza tym kto wie..moze na miejscu okazaloby sie, ze nie masz drukow ze swojego Kosciola (czesto potrzebne nauki itepe), a rodzina by Ci powiedziala - no nie wiedzialas?.
        W mojej rodzinie mialam takich, ktorzy tez robili lapanke. Wybrany przez nich Chrzesny - odmowil i od 6 lat urwal sie z nimi kontakt. Focha strzelili.
        Rozumiem, ze mowi sie "dziecku nie powinno sie odmawiac" ale w takiej sytuacji jak opisalas to bylo jedyne normalne rozwiazanie. To nie wina dziecka, ze rodzice nie potrafia skutecznie zalatwiac spraw zwiazanych z Chrztem.
      • kasssannndra Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 22:53
        izab_27 napisała:

        > Odmówiłam. Przy okazji dowiedziałam się, że jestem nieodpowiedzialna, nienormal
        > na, itd. Cieszę się, że nie będę miała więcej kontaktu z tymi ludźmi smile

        Oni też pewnie cieszą się, że nie będziesz matka chrzestną ich dziecka big_grin
        • misterni Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 23:23
          A ty byś na jej miejscu chciała być?
          • kasssannndra Re: Chrzciny i spory problem. 15.04.14, 22:02
            Gdybym ja była w takiej sytuacji i zgodziła się na to że będę matką chrzestną to bym długo przed zabiegiem zadzwoniła i zapytała kiedy dokładnie mają być chrzciny. Interesowałabym się tą sprawą dużo wcześniej, a nie czekała do ostatniej chwili by na kilka dni przed świętami powiedzieć żeby znaleźli sobie kogoś innego. Jeśli data świąt by mi nie pasowała to bym to powiedziała na samym początku gdy oni powiedzieli, że "w maju" to bym dodała "dobrze że nie w święta bo mam zaplanowany wcześniej zabieg (czy inny powód) i święta by mi nie pasowały".

            Oczywiście wina rodziców też jest taka, że nie informowali/zapytali wcześniej "matki chrzestnej" o datę chrztu (ja bym tak nie zrobiła, datę ustalałam "pod chrzestnych" lub w porozumieniu z nimi), ale może myśleli że każda data jej pasuje jeśli ona sama o to nie dopytuje i nie wykazuje zainteresowania tematem.
            • misterni Re: Chrzciny i spory problem. 15.04.14, 22:13
              Chrzest miał być w maju. Uważam, że była to jakaś deklaracja i nie było potrzeby dopytywać się jak kogoś głupiego, czy aby na pewno nie w Święta Wielkanocne, czy Boże Ciało.
            • izab_27 Re: Chrzciny i spory problem. 15.04.14, 22:13
              A oni do ostatniej chwili mogli czekać, żeby mnie poinformować o terminie? To ich dziecko i to im powinno zależeć, a nie mnie. Ja miałam wydzwaniać i dopytywać o datę?
              O zabiegu nie mogłam im powiedzieć na początku , bo wtedy zwyczajnie nie wiedziałam, że coś takiego będzie miało miejsce.
              • izab_27 Re: Chrzciny i spory problem. 15.04.14, 22:15
                Poza tym znalezienie nowej chrzestnej zajęło im podobno 15 minut. Widocznie nie byłam tam niezbędna.
    • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 11:19
      a czemu ci tak zależało na zaproszeniu meża, skoro on będzie całe święta w pracy?

      i ile ta praca ma lat?

      ręka w górę, której maż będzie całe święta w robocie? bo przywołano tu różne zawody ale jakoś nie widzę, w której to pracy jest się całe święta(ksiądz?)

      jak to mówią, dla chcącego nic trudnego. mieszkasz na wsi i nie masz prawka? taaaa
      • zottarella Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 11:32
        A od kiedy obowiązkiem osoby mieszkającej na wsi jest posiadanie prawka?
        • misterni Nie mówiąc już o tym, 14.04.14, 11:45
          że autorka pisała wyraźnie, że jest świeżo po jakimś zabieg u i nie najlepiej się czuje. W jej sytuacji kierowanie na trasie 200 km to nie najmądrzejszy pomysł.
      • a1ma Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 11:36
        Sorry, ale czy maz bedzie w pracy, czy weźmie urlop, czy lewe zwolnienie, to jego sprawa. Niezaproszenie go to w tej sytuacj GRUBY aftont.
        Oni naprawdę oczekiwali, ze watkodawczyni przyjedzie na ten chrzest sama, bez dziecka i męża, na 3 dni, w tym całe święta??
        • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 14:36
          a ty jestes pewna że oni jej tego męża nie zaprosili?

          z komunikacją jak wszędzie, żeby działała musi być dobry nadawca i odbiorca - po tym jak pani pisze wnioskuję, że nie jest ani dobrym nadawcą ani odbiorcą słowa mówionego.

          nie dpyta jak nie rozumie, tylko przytakuje a potem się dziwi? i nie wie, czy z mężem zaproszona czy bez?

          znasz kogoś wśód najdalszego nawet kuzynostwa kto zaprasza na święta BEZ WSPÓŁMAŁŻONKA? nie znam ani nie słyszałam o takich historiach, co zapewnie nie znaczy że ich nie ma(i nie dotyczy to skłóconej rodziny, skoro jak widać na chrzestną proszą)
      • eliszka25 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 13:22
        a ja urodzilam sie na wsi, wychowalam sie na wsi, mieszkalam przez pierwsze 21 lat swojego zycia na wsi i teraz od 8 lat znow mieszkam na wsi i otoz nie mam prawa jazdy. no i co?

        moj maz ma wprawdzie 2 tygodnie wolnego na swieta, ale bratowa, ratownik medyczny pracujacy w pogotowiu, nie jedne swieta spedzila juz na dyzurze. na dodatek brat, czyli jej maz, byl wtedy uziemiony, bo mieli 1 samochod, a ona dojezdzala do pracy w sasiednim miescie. w zyciu bywa naprawde roznie.
        • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 14:40
          a ja nie znam nikogo, kto OBECNIE mieszka na wsi i wieku lat 17 nie robi prawka, bez względu na to czy chłopak czy dziewczyna.

          przy obecnym stanie siatki zbiorkomu wygodne życie na wsi jest średnio możliwe bez dwóch aut w rodzinie i prawka u każdego kto jest prawnie do niego gotowy. 20 latki to już często gęsto mają te swoje rzęchy byle dotoczyć się do najblizszego miasta.

          jak widzisz, pani ma problem z komunikacja jak meża zabraknie - widocznie lubi żyć z problemami...

          i proszę nie pisz mi głodnych kawałków o tym, ze na wsi mieszkasz. może dodaj że w ch? tam chyba lepiej rozbudowane są połączniea - byłam widziałam korzystałam. drogo ale jest.
          • izab_27 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 15:03
            Volta, to nie Twoja sprawa i nie mam zamiaru się tłumaczyć, przed kimś, kto nie jest w stanie zrozumieć kilku prostych zdań pisanych w języku ojczystym. Czepiasz się dla zasady. Nikt Cię nie prosi, żebyś się tutaj udzielała.
            • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 15:23
              ależ tłumaczyć się nie musisz, ale pisząc na forum - dajesz pole do podrążenia tematu i nie będziesz wskazywać paluszkiem kto co ma pisać a kto ma nie pisać w ogóle.

              a niezrozumiene ojczystego języka jak widać średnio ci idzie - co widać po dołączonym do posta obrazku.
              na coś się zagadzasz, nie wiesz na co, nie wiesz kiedy, a w zasadzie to się nie zgadzasz, bo też nie wiesz kiedy.


              prawka mieć nie musisz, to jasne, ale pomyśl o tym
              a skoro wolisz przesz całe święta siedzieć sama - to już twój wybór(mąż biedny w pracy ty prawka nie masz to przecież do nikogo nie pojedziesz), widać zabieg i twoja kondycja nie jest aż tak zła, no, ale trzeba sobie wytłumaczyć, czemu jechać nie możesz.

              z kuzynką - obie jesteście siebie warte.
              • sueellen Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 17:40
                A Ty nie rozumiesz, że niektórzy:
                a) nie nadaja sie do prowadzenia auta (brak predyspozycji, nie zdają egzaminu 10 razy z rzędu)
                b) mają słaby wzrok, słuch, padaczkę, cukrzycę
                c) nie mają pieniedzy na zakup samochodu
                d) boją się prowadzić
                e) inne ...

                Może autorka ma padaczke i nie ma ochoty się tą informacją z Tobą dzielić? Co Cię obchodzi dlaczego ona nie ma samochodu? Ja też nie mam. To znaczy mam, ale w Londynie a mieszkam w Hiszpanii i też się ludzie dziwują dlaczego przy dwójce dzieci nie zabraliśmy auta (albo nie sprzedaliśmy w UK i nie kupilismy tutaj). A nie mam, bo mi lepiej bez tongue_out Nikt mnie nie gania do sąsiednich miejscowości - przyjedź odwiedzić stryjenkę ciotki drugiego męża bratowej bo dzieciątka chce zobaczyć zanim umrze. Odpowiadam wtedy grzecznie, że nie przyjadę bo nie mam samochodu smile
                • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 19:00
                  a dlaczego mnie ma nie obchodzić co z jej prawem jazdy?
                  pytanie jak każde inne, przecież odpowiadać nie musi.

                  jakby facet prawa jazdy nie miał mieszkając na wsi to by od dobrych forumowych duszyczek dowiedziała się, że facet nienormalny i do wymiany.

                  dla mnie dziewczyna piętrzy przeszkody - które oczywiście są usprawiedliwieniem dla tak późnego powiadomienia o chrzcinach - bo po prostu jechać nie chce. w sumie - może dla dziecka to lepiej? rodzice zawalili ale i tak im nie zazdroszczę.

                  ja też żyłam nie tak dawno bez samochodu(ale nie bez prawka) ale lekko nie było, w stolicy niedużego kraju, w samym centrum. na wsi w 21 wieku to trochę kicha, no ale jak pisałam, jak kto lubi sobie utrudniac to potem się żali. jeszcze z takim niedyspozycyjnym mężem?
                  • sueellen Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 19:06
                    ale ona sobie niczego nie utrudnia smile To inni mają "problem", nie ona. W tym wypadku brak prawka to doskonała wymówka i nikt nie ma prawa mieć jej za złe, że nie rzuci wszystkiego w święta i nie pojedzie na chrzest. Ja tam jestem przeszczęśliwa, że nie musze się nigdzie telepać z niemowlakiem i czterolatką odwiedzać cioteczki i wujaszków.
          • zuzanka79 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 15:09
            volta2 napisała:

            > a ja nie znam nikogo, kto OBECNIE mieszka na wsi i wieku lat 17 nie robi prawk
            > a, bez względu na to czy chłopak czy dziewczyna.

            Ale posiadanie prawa jazdy to nie przymus. Autorka wątku może nie mieć. Prawda?
            Gdyby kuzynka była na tyle dobrze z autorką związana, to może wzięłaby ten jakże drobny szczegół pod uwagę. Wychodzi jednak na to, że w ogóle to tym nie pomyślała lub nawet nie wiedziała. Poza tym to nie autorka wątku ma problem a ... rodzice dziecka. Jeśli chcą dziecko ochrzcić to powinni ten fakt datowo i logistycznie z rodzicami chrzestnymi skonsultować? Czyż nie?
          • oqoq74 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 17:37
            No tak, bo jak Ty czegoś nie widziałaś, to to nie istniejesmile
          • jolunia01 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 18:35
            volta2 napisała:

            > ...nie znam nikogo, kto OBECNIE mieszka na wsi i wieku lat 17 nie robi prawka, ....

            No, może robić - AM, A1, B1 albo T. Na normalne B, czyli takie, które daje prawo kierowania samochodem osobowym o masie nieprzekraczającej 3,5t trzeba skończyć 18 lat, żeby zacząć kurs. Następnie trzeba ten kurs skończyć, zdać teorię i zdać praktykę. To może potrwać. A dodatkowo może się okazać w trakcie kursu, że stan zdrowia nie pozwala na prowadzenie pojazdów mechanicznych.
          • wuika Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 18:41
            A ja znam takie osoby. I co z tego wynika?
            • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 19:01
              że na chrzciny nie można pojechać... nic wiecej a co ma wynikać?
          • eliszka25 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 19:39
            volta2 napisała:

            > a ja nie znam nikogo, kto OBECNIE mieszka na wsi i wieku lat 17 nie robi prawk
            > a, bez względu na to czy chłopak czy dziewczyna.

            a ja nie znam nikogo, kto obecnie w wieku 17 lat robi prawo jazdy, bo zeby je robic, to trzeba miec skonczone lat 18. bez wzgledu na to, czy mieszka na zapadlej wsi, czy w stolycy.

            > przy obecnym stanie siatki zbiorkomu wygodne życie na wsi jest średnio możliwe
            > bez dwóch aut w rodzinie i prawka u każdego kto jest prawnie do niego gotowy. 2
            > 0 latki to już często gęsto mają te swoje rzęchy byle dotoczyć się do najblizsz
            > ego miasta.

            znam tez osoby, ktore cale zycie, do tej pory, mieszkaja na polskiej wsi i nigdy nie mialy prawa jazdy.

            >
            > jak widzisz, pani ma problem z komunikacja jak meża zabraknie - widocznie lubi
            > żyć z problemami...
            najwiekszym problemem jest nie brak samochodu, ale brak komunikacji z rodzina i propozycja spedzenia swiat bez meza i dziecka.
            >
            > i proszę nie pisz mi głodnych kawałków o tym, ze na wsi mieszkasz. może dodaj ż
            > e w ch? tam chyba lepiej rozbudowane są połączniea - byłam widziałam korzystała
            > m. drogo ale jest.

            wychowalam sie i wiekszosc swojego zycia spedzilam na polskiej wsi. bez prawa jazdy. a komunikacja publiczna w szwajcarii wcale nie jest droga. bilet do najblizszego miasta kosztuje mnie tyle, co 1 chleb, a jade autobusem i pociagiem. w polsce pks na mniej wiecej takiej samej odleglosci kosztuje tyle, co 3 chleby. wiem, bo nie dalej jak 3 miesiace temu korzystalam.
            • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 20:15
              tak, masz rację, od niedawna jest prawko od 18 rż.
              przed wprowadzeniem zmian - masowo robiono kursy na starych zasadach, ci znajomi ze wsi - wszyscy kto mógł to robił -stąd ten drobny błąd formalny.

              osoby bez prawka na polskiej wsi - tak to babcie stuletnie typu moja osobista, jej córy już robiły, nawet jak nie jeździły, ale nie mówmy o tym co kiedyś a o tym co teraz jest.

              córy robiły przed ślubem, kolejne pokolenie czyli wnuczęta - robią masowo tylko jak jest to możliwe. nie czekają tzw. dorosłości, tylko do urodzin.

              czy możesz przyjąć do wiadomości że ja znam właśnie taką wieś? ty jak znasz inną to ok.

              a zbiorkom w ch tani nie jest przynajmniej dla mnie, za kilka pociagów w jedną stronę płaciliśmy 100 eruo dla 4 osób. rozumiem, że to dla ciebie niewiele.
              • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 20:16
                100 franków oczywiście.
              • a1ma Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 20:30
                volta2 napisała:

                > tak, masz rację, od niedawna jest prawko od 18 rż.
                > przed wprowadzeniem zmian - masowo robiono kursy na starych zasadach, ci znajom
                > i ze wsi - wszyscy kto mógł to robił -stąd ten drobny błąd formalny.

                Od niedawna? wink
                Wymóg 18 lat obowiązuje bodajże od 1997 roku.
              • eliszka25 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 22:57
                juz "za moich czasow" prawo jazdy mozna bylo zrobic dopiero po ukonczeniu 18 lat, wiec to gdzies tak mniej wiecej od 20 lat to "niedawno" pewnie bedzie, ale niech ci tam.

                ty znasz taka wies, a ja znam inna no i? rozumiem, ze twoja prawda jest bardziej twojsza, ale nie jedyna. no i nie, osoby bez prawa jazdy, to nie sa 100-letnie babcie, ale np. osoby 20-kilkuletnie. choc przyznaje, moja 103-letnia babcia nie ma prawa jazdy, ale nigdy w zyciu nie bylo jej potrzebne big_grin.

                ja nie twierdze, ze komunikacja zbiorowa w szwajcarii jest tania dla kogos, kto zyje i zarabia w polsce. jednak relatywnie moim zdaniem jest tansza niz w polsce. po to wlasnie dalam porownanie cen biletow i chleba. w polsce nie pokonam tej samej odleglosci komunikacja publiczna za rownowartosc 1 chleba. poza tym co innego podrozowac jako turysta, a co innego miec np. bilet miesieczny miejscowy. zawsze jednorazowy przejazd turystyczny jest drozszy. poza tym te 100 frankow to bylo za przejazd skad dokad? 100 frankow dla szwajcara zarabiajacego 3-4 tys. miesiecznie (czyli nienajlepiej) to naprawde jest duzo mniejszy wydatek niz 100 zl dla polaka zarabiajacego 1500 zl. za 100 zl w polsce tez sie za daleko nie pojedzie, jesli sie jedzie jako turysta, bez miejscowych znizek itp. dla szwajcarow komunikacja publiczna jest tania, co dobitnie widac w godzinach szczytu, kiedy wszelkie pociagi i autobusy sa wypelnione po brzegi, a pociagi podmiejskie np. na naszej trasie kursuja wtedy co 15 minut, a nie 3x dziennie, jak w polsce.

                poza tym 100 frankow na 4 osoby, to jest 25 frankow na osobe. to napawde nie jest duzo, bo zakladam ze nie bylo to 10 km pociagiem. sprobuj kupic w polsce bilet za 25 zlotych, zobaczymy dokad dojedziesz.

                nie mowiac juz o komforcie jazdy, ktorego nie da sie nijak porownac.
          • gryzelda71 Re: Chrzciny i spory problem. 15.04.14, 15:00
            A nie od 18 prawko?
      • zuzanka79 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 14:02
        volta2 napisała:

        > ręka w górę, której maż będzie całe święta w robocie? bo przywołano tu różne za
        > wody ale jakoś nie widzę, w której to pracy jest się całe święta(ksiądz?)

        Mój mąż w każde święta, prawie każdą niedzielę, długi weekend itp jest w pracy z racji tego że pracuje w ruchu ciągłym i jest jakby za utrzymanie tego ruchu "odpowiedzialny". I za ludzi którzy mu podlegają i razem z nim pracują. I gdyby nas zaprosili na jakąś imprezę rodzinną tydzień przed, nie ma bata - wolnego nie dostanie. Wszystkie ważne uroczystości rodzinne są nam wcześniej zgłaszane właśnie po to by wziął urlop.
        I jakoś średnio wyobrażam sobie siebie w roli matki chrzestnej mającej "na głowie" swoje własne dzieci. Bo jeśli kuzynka jest dalsza to ... kto w czasie chrztu przypilnuje dziecka autorki?

        W prawdzie siedzi tam CAŁE święta, ale tylo 8 godzin więc co? Nie ma problemu?
        • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 14:28
          wiesz, ja też mam w rodzinie osoby pracujące w ciąłym ruchu fabryki czy szpitala
          i naturalnym jest, że jak pracujesz w jeden dzień świateczny to w drugi już nie.

          jak chcesz, jak na rodzinie w tym żonie i dziecku ci po prostu zależy.

          wiem że można się zamieniać, podmieniać itp. ale to zazwyczaj nie dotyczy ojców małych dzieci z żonami po zabiegu.
          • zuzanka79 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 14:53
            volta2 napisała:
            > i naturalnym jest, że jak pracujesz w jeden dzień świąteczny to w drugi już nie
            Jeśli w piątek np. rozpoczyna się zmiana to pracuje do poniedziałku, wtorek wolne potem od środy do soboty, niedziela wolna i jeśli ma nockę to w poniedziałek wieczorem do pracy, piątek i sobota wolne, niedziela do pracy do środy, czwartek wolny i od nowa. I tak w kółko. To nie jest jakiś tam grafik układany przez przełożonego. To harmonogram pracy który można przewidzieć z góry na kilka lat. I obejmuje on kilkanaście tysięcy ludzi pracujących na trzy zmiany w czterech brygadach w całym koncernie.
            Planowanie czegokolwiek opanowałam do perfekcji big_grin Łącznie z przypominaniem w ub. roku tego, by mąż wziął urlop w niedzielę kiedy do I KŚ przystępował nasz syn big_grin Grafik tego nie przewidział tongue_out

            Owszem, można się zamienić ale najpierw trzeba znaleźć 'chętnego' na zamianę wink
            Ja rozumiem autorkę wątku bo mieszkam na wsi ( na szczęście mam prawo jazdy), mam dzieci, i mam męża pracującego w święta. I nawet prawdę powiedziawszy chyba nie chciałabym by brał wolne z okazji chrztu dziecka kuzynki której nie widziałam od lat (wolałabym by wziął w jakąś niedzielę byśmy mogli pojechać gdzieś z dzieciakami). Od razu powiedziałabym jej (mając w nosie to czy dziecku się odmawia czy nie) że chyba nie łączą nas zbyt mocne więzi rodzinne bym podołała temu obowiązkowi. Bo to jednak obowiązek. W obecnych czasach już nie tyle wobec dziecka co wobec jego rodziców.

            • izab_27 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 15:06
              Zuzanka, właśnie w taki sposób pracuje mój mąż. W niedzielę rozpoczyna 1 zmianę i tak przez kolejne trzy dni. Niektórzy nie są jednak w stanie tego zrozumieć.
            • sueellen Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 17:47
              Ja tak pracuję i też swój grafik mogłabym przewidzieć właściwie do emeryturytongue_out Owszem, zamieniamy się, ale musi to być: osoba z podobnymi kompetencjami, musi umieć to co ja ( a w całej firmie jest nas... aż troje), więc zapytanie na tydzień przed raczej nie zostanie przyjete z entuzjazmem. To sie załatwia min 2-3 tyg przed i jak najbardziej często to robimy.
        • volta2 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 14:32
          no jak siedzi 8 godzin to taką wigilię razem jestece w stanie obskoczyć, czy późniejszy obiad świąteczny?

          • zuzanka79 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 14:59
            volta2 napisała:

            > no jak siedzi 8 godzin to taką wigilię razem jestece w stanie obskoczyć, czy p
            > óźniejszy obiad świąteczny?

            Tak jesteśmy.Tak właśnie robimy "obskakujemy" wink bo świętowaniem się tego nie da nazwać. Rodzice mieszkają jakieś 1500 dalej, teściowe może 15 km, ale 200 km za Chiny bym nie jechała.
            A i jeszcze podam Ci przykład mojego brata i jego żony. Obydwoje pracują jako wychowawcy w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym. W te święta spotykamy się u moich rodziców na obiedzie - na który mój mąż dojedzie po pracy, po którym mój brat idzie na dyżur, po którym to dyżurze na nocny dyżur idzie jego żona. Ona poniedziałek ma wolne bo odsypia, on po południu na 4 godziny do pracy. Mój mąż na szczęście ma wolne, takie grafikowe WOLNE - więc nikogo nie odwiedzamy - jedziemy do aquparku.
      • owianka Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 15:41
        > bo przywołano tu różne za
        > wody ale jakoś nie widzę, w której to pracy jest się całe święta(ksiądz?)

        Może jest pilotem i ma lot do Stanów albo Chin.
        • owianka Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 15:51
          Hmm, albo kapitanem promu i ma rejs do Szwecji.
      • sueellen Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 17:28
        > ręka w górę, której maż będzie całe święta w robocie?

        teraz jestem na macierzyńskiem, ale kiedy pracuję, to zawsze w któreś święta - jak nie w BN to w wielkanoc. Pracuję 4 dni (8:00 - 19:00 +2 godziny jazdy), potem mam 4 dni wolnego. Nie raz w ciągu 6 lat zdarzyło mi się pracować CAŁE święta.
    • nowi-jka Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 14:04
      z szacunku do samej siebie odmów, jak oni cie tarktuja, powiadomienie pzrez przypadek na ostatnia chwiel i jeszcze eee dasz rade, olej swoja rodzine i koczuj u nas
      Ni edaj siebie tak ustawiac przez daleka kuzynkę.
      • kietka Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 14:33
        odmow, jak najszybciej...
        na przyjecinach dowiesz sie, ze jakos dasz rade uzbierac na rower laptopa i smartfona, a na weselu chcrzesniaka, ze masz dolozyc 50% do miszkania, no dasz jakos rade...nie wspomne o kolejnych urodzinkach, kiedy, to bedziesz musiala jechac te 200 km z zabawka za kilkaset zł.

        ludzie cie nie szanują? sama siebie szanuj!

        aaa...odmawia sie dziecku, nie ma przymusu byc chcrzestna, co to zagłupi przesad!
    • przeciwcialo Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 14:39
      Odmówilabym bycia chrzestną na takich warunkach.
    • aurinko5 Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 17:24
      misterni napisała:

      > Jeszcze w latach 90' na pewno ten proceder trwał. Teraz, tak jak pisałam, nie w
      > iem, tym bardziej że "stare" pokolenie nie bierze już dyżurów nocnych, a młode
      > przypuszczam, trzyma się ściśle przepisów.

      W Polsce nie ma podziału na dyżur nocny i dzienny ( dot. lekarzy ). Albo 8h albo 24h. Ale papiery i przedłużające się operacje w klinikach chirurgicznych często nie pozwalają wyjść o normalnej godzinie do domu.
      Gdybym trzymała się ściśle przepisów to po dyżurze , o godzinie 8.30 powiedziałabym 'do widzenia' mając wszystko gdzieś. W zasadzie mam do tego pełne prawo ale .. p.w
      Natomiast nigdy, lekarz dyżurny nie może pełnić obowiązku lekarza dyżurnego dłużej niż 24h.
      Takie prawo i przepisy były od zawsze.
      • misterni Re: Chrzciny i spory problem. 14.04.14, 17:30
        No to widać, kiedyś te przepisy były łamane z łatwością i nikt specjalnie tego nie sprawdzał. Lekarze się zamieniali i była to dość powszechna praktyka.
        Do dzisiaj pamietam, jak siostra mamy lub jej mąż brali "dyżur weekendowy" i właśnie tak to wyglądało, że szli na rano do szpitala w piątek, a wracali po południu w poniedziałek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka